Dodaj do ulubionych

Eks błaga, żebym wróciła

06.06.13, 21:51
I weź tu człowieku bądź mądry. Facet dojrzały, sam chciał się rozstać, to on w sumie mnie zostawił. Któryś raz zresztą ;) No i się wkurzyłam, "miarka się przebrała" i potraktowałam jego słowa poważnie. Bo ile można tak żyć? Niemal 4 lata związku, 3 lata wspólnego mieszkania, żadnych planów na przyszłość, Pan nie chciał się hajtnąć ani nic z tych rzeczy, argumentując, że "nie jest pewien, czy chce, żeby tak wyglądało jego życie".

Dla mnie to była trauma, to rozstanie. Naprawdę uwierzyłam, że mnie zostawia, że mówi poważnie. Rewolucja życiowa, przeprowadzka praktycznie z dnia na dzień, mieszkanie z obcymi ludźmi, zupełna, totalna samotność i rozpacz.

A teraz wyje mi, listy pisze, maile, SMSy. Błaga, bym wróciła. Przeprasza, obiecuje, że się zmieni, oświadczy, itp.

Ja pier...ę, dlaczego nie walczył o nas, kiedy była ku temu okazja? Dlaczego w momencie, kiedy zaczęłam kierować się rozsądkiem i instynktem samozachowawczym, facet wyskakuje mi z przeprosinami i cofa wszystko, co było złe?

Do mnie dotarło już, że nie mogę tak dłużej żyć. Duża różnica wieku, zajebista miłość z mojej strony, byłam gotowa oddać, poświęcić wszystko dla niego. No kurza dupa, aż taka zła partia ze mnie nie jest, żebym miała błagać faceta, żeby chciał spędzić ze mną życie.

Przepraszam, że tak nieskładnie i że wyję.

Kocham go jak jasna cholera nadal. Ale czarno to widzę. Może intencje eks ma dobre, ale jak to mówią..."dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane"? Może gdyby naprawdę mnie kochał, to dałby mi już święty spokój i dał szansę ułożyć sobie życie.

Co robić? Niby miłość prawdziwa nie ustaje, c'nie? Kocham go, to powinnam dać szansę...? Ale coś mi mówi, jakiś pieprzony głos rozsądku, że to byłoby bardzo niemądre z mojej strony.
:(
Przepraszam, musiałam się wyżalić.
Obserwuj wątek
        • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:08
          Wiem, i to w sumie argument, który mnie jakoś trzyma w tej decyzji. Może gdyby był gó...arzem w moim wieku, to takie akcje łatwiej byłoby mi znieść. Ale nie po to wiązałam się z duużo starszym facetem, żeby mieć gó...arskie akcje. O, święta naiwności!
      • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:06
        No wiesz. Po każdej takiej akcji jakoś się godziliśmy i było "cacy". Tylko że za którymś razem coś we mnie pękło i jak powiedział, że ma mnie dosyć i nie chce już ze mną być i przerastają go moje problemy, to w końcu posłuchałam i sobie poszłam, wedle życzenia.

        Ja wiem, ja nie jestem pewnie łatwą osobą "we współżyciu", ale ... wiesz, jak się ciągle słyszy, że jest się taka,siaka i owaka i w ogóle źródło zła wszelkiego, to trochę trudno żyć w takiej relacji. Może i jestem, ale w takim razie tym bardziej nie rozumiem jego zmiany o 180 stopni i wielkich mecyj, jakie wyprawia, żeby nakłonić mnie do powrotu.
        • wersja_robocza Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:10
          Skoro to aż tak daleko zabrnęło i tak wyglądało, ze wdeptywał Cię w ziemię, i przerabiałaś to kilka razy, to chyba nie ma sensu reagować na błagania. Bo jaką masz pewność albo chociaż podejrzenie, ze on cokolwiek w sobie zmienił? To wygląda na toksyczna relację. On w ogóle doszedł do jakichś wniosków czy po prostu 'brakuje mi ciebie i proszę wróć malutka'?
          • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:18
            Doszedł. Napisał list na 10 stron A4, w którym podzielił nasze dotychczasowe życie na dziedziny i każdą z nich dokładnie przeanalizował, zarzekając się, że TERAZ ZROZUMIAŁ, że jestem kobietą jego życia i zrobi WSZYSTKO, żebym była szczęśliwa.

            Tylko, że dla mnie to wszystko palcem po wodzie pisane, bo chyba tak naprawdę niewiele nadal rozumie. Żeby zmiana w życiu była trwała, to trzeba to zrobić hmm świadomie i dla siebie. A nie traktować to jako środek, do przywrócenia czyjejś "łaski".

            Ja mu wierzę, że on szczerze pisze, i szczerze chciałby to odbudować.
            No ale błagam - ja mam 22 lata i chyba i tak już dużo poświęciłam dla tego związku. Gdyby nie ta akcja, gdyby mnie szanował, to byłabym (a przynajmniej starałabym się być :)) najlepszą żoną na świecie. Z całym inwentarzem go brałam, ze wszystkimi wadami. Oraz z myślą, że kiedyś on odejdzie, prawdopodobnie dużo wcześniej niż ja, i że będzie mi wtedy ciężko, ale to nic - warto przeżyć razem choć ze 30, a w polocie 40 lat.

            No, taka zakochana byłam.
              • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:28
                A nie, nie. Nie to, że teraz, już. Po studiach chciałam. No ale on nie chciał i przyznał to wprost. To po co ciągnąć coś, jeśli istnieje konflikt interesów? Aj wiesz, ja byłam skłonna jeszcze poczekać, aż on do tego dojrzeje. No ale to on zakończył nasz związek, więc sprawa sama się rozwiązała.
                  • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:39
                    Dla mnie tak. I wiedział o tym od samego początku. Przez cztery lata milczałam jednak na ten temat, no bo sama nie byłam jeszcze pewna, itp. Ale wiesz, po pewnym czasie jak już czujesz, że to jest "to" i chcesz stabilizacji, to liczysz na wzajemność. Może nie od razu ślub, ale jakakolwiek deklaracja. A on chyba grał na zwłokę, może myślał, że zrezygnuję. A figę, ślub to była ostatni rzecz, na jaką liczyłam z jego strony, skoro nawet tego nie potrafił mi dać, to do duszy z takim chłopem.

                    Sorry, jaka jestem, taka jestem, ale nie sądzę, żebym była aż tak beznadziejną kobietą, aby błagać faceta, żeby ten chciał być moim mężem. No za Chiny Ludowe. Swój honor mam i uważam, że niejeden chciałby być na jego miejscu (co sam teraz przyznaje i nazywa się "glupcem").
            • wersja_robocza Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:27
              magadanskaya napisał(a):

              > Doszedł. Napisał list na 10 stron A4, w którym podzielił nasze dotychczasowe ży
              > cie na dziedziny i każdą z nich dokładnie przeanalizował, zarzekając się, że TE
              > RAZ ZROZUMIAŁ, że jestem kobietą jego życia i zrobi WSZYSTKO, żebym była szczęś
              > liwa.
              >
              > Tylko, że dla mnie to wszystko palcem po wodzie pisane, bo chyba tak naprawdę n
              > iewiele nadal rozumie. Żeby zmiana w życiu była trwała, to trzeba to zrobić hmm
              > świadomie i dla siebie. A nie traktować to jako środek, do przywrócenia czyjej
              > ś "łaski".

              I tak, i nie. Tak, bo owa czyjaś łaska może być dobrym motywatorem do zmiany, również tej trwałej. A nie, bo jak zauważyłaś, można to też potraktować jako doraźny środek do celu, przy czym pozostaje obawa, że po otrzymaniu tej łaski, powrócą stare nawyki.
              Rozumiem Twoje obawy.
            • kino.mockba Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 10:00
              > No ale błagam - ja mam 22 lata

              Do tego momentu byłam przekonana, że się znamy z realnego życia, ale coś się nie zgadza.

              > Gdyby nie ta akcja, gdyby mnie szanował, to byłabym (a przynajmniej starał
              > abym się być :)) najlepszą żoną na świecie.

              Dalej możesz być, tylko nie tego człowieka żoną.
              --
              Panie pobłogosław tych co stoją w korkach, by dojechać na siłownię i tam pojeździć na rowerze stacjonarnym.
          • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:23
            Hmmm, pewnie tak. Trudno mi przypomnieć sobie konkretne rzeczy, ale generalnie byłam z nim szczęśliwa.

            Miał tylko jedną wadę (oczywiście oprócz alergii na małżeństwo - ale to po rozwodzie byłam skłonna zrozumieć):

            Potrafił być bezwzględny. Jak się pokłóciliśmy, czy nawet tej nocy, kiedy mi powiedział, że mnie rzuca, mogłam sobie leżeć i wyć w poduszkę całą noc. On sobie spał wtedy, albo oglądał TV. Za każdym razem jak chodzi mi po głowie myśl powrotu, to przypominam sobie ten ból (niemal fizyczny), mokrą poduszkę i wycie. Myślę, że kolejnego takiego razu bym nie przeżyła :(
              • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:33
                Tak, napisał, że nigdy nie powinien był mnie tak zostawiać...I wie, jak cierpiałam i bardzo tego żałuje. Tylko, że wiesz ;) Już kiedyś mi obiecał, że nigdy więcej mnie tak nie zostawi, obojętnie, co by się nie działo. No i zostawił..... Myślałam wtedy, że zejdę.

                Boję się, odzywa się we mnie jakiś egoizm chyba. Szkoda mi mojego młodego życia dla dojrzałego faceta, który musiał mnie tak skrzywdzić, żeby dopiero pojąć, co traci.

                No a z drugiej strony gryzę się, bo nadal wiele do niego czuję i każdego dnia myślę, martwię się, jak sobie daje radę.

                Nooooo ale z trzeciej strony, on się niezbyt interesował, co się dzieje i jak sobie daję radę kilka dni po rozstaniu, kiedy to leżałam w łóżku zasmarkana i zawalałam naprawdę istotne sprawy (uczelnia, obowiązki uczelniano-zawodowe).
            • mila2712 Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:29
              magadanskaya napisał(a):

              > Potrafił być bezwzględny. Jak się pokłóciliśmy, czy nawet tej nocy, kiedy mi po
              > wiedział, że mnie rzuca, mogłam sobie leżeć i wyć w poduszkę całą noc. On sobie
              > spał wtedy, albo oglądał TV.

              i to powinno dać Ci do myślenia....
              to pokazuje jak bardzo byłaś dla niego ważna..
              czy ten człowiek potrafi okazywać emocje ?
      • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:11
        No nie na bruku, spoko. Dałam sobie radę. Ale swoje wycierpiałam i przeszłam. Chryste, jeszcze niedawno razem urządzaliśmy mieszkanie. A potem nagle "pstryk" i znalazłam się w akademiku. Zawyta. Studia zaniedbałam, wyłam dnie i noce. Teraz tylko czasem mi się zdarza, ale zaczynam wracać do żywych. I jak na złość, on mi nie pozwala stanąć na nogi, przypominając o swojej obecności.
    • paco_lopez Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:08
      no wiesz , pan ma takiego kolegę miedzy nogami i ten kolega jest zaniedbany , pan zrozumiał, ze będąc wolnym strzelcem musi znieść więcej niepewności i niezasłuzonej krytyki konstruktywnej, aby dostawać , to czego dostawał od ciebie, a jest lato w lipcu lipy będą bzyczeć jak co roku, także to jest taki efekt.
    • jowita771 Re: Eks błaga, żebym wróciła 06.06.13, 22:28
      Jesteś już do przodu, nie wracaj. Za jakiś czas facet wywinie ten sam numer.
      Karuzela nie jest środkiem lokomocji.
      --
      A tu mamy znów piżamę lila
      gdy przyjdzie chwila na jakieś słodkie sam na sam.
      W takiej piżamie do gustu damie przypadnie nawet zwykły cham.
    • magadanskaya O, o, o. 06.06.13, 23:06
      A tutaj, na poparcie przytoczonych powyżej sytuacji, wątek mój sprzed ponad roku.

      Ta dam:

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,134563671,134563671,klotnia_ale_z_klasa_uwaga_dlugie.html
      • jowita771 Re: O, o, o. 06.06.13, 23:11
        Facet jest toksyczny i tyle. Daj spokój, wyszłaś z niezłego bagna, nie wracaj tam.
        --
        dziecko to nie chwilowa zachcianka- dziecko to czlowiek, zobowiazanie na dziesiątaki lat-jak mozesz?
        to tak jakby odwrocic sytuacje- ty nie chcesz a maz przegryza gumki...co czujesz? /by mearuless/
    • stephanie.plum Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 01:52
      jesteś związkowym długodystansowcem, rozumiem cię, bo ja też.
      i generalnie chwalę to sobie.

      a teraz kilka słów o tym, jak widzę Twoją sytuację, za które z góry przepraszam, bo zabrzmią wstrętnie.
      facet wziął Cię, dwa razy młodszą, do siebie na żadnych warunkach - ot tak, bo mu się chciało, nie krył nawet przed Tobą, że sam nie wie, czy z tego będzie coś serio.
      wiedział, że Ci zależy na małżeństwie, ale oświadczyć się nie raczył - przełknęłaś to.
      jego neurotyczne zachowania - patrz stary wątek - przełknęłaś też.

      a teraz? jak wszystko gra, to jesteście szczęśliwi, czemu nie.
      ale gdy nastroje prysną, na czym się oprzeć?
      ja nie mówię, że on nie szanuje Ciebie.
      on sam siebie nie szanuje, bo i nie ma za co szanować, skoro traktuje cię w ten sposób.
      takie błędne koło, bo skoro nie ma szacunku do siebie, to dalej pozwala sobie na zachowania godne łajdaka.

      nie wracaj do niego na tych zasadach, co dawniej. bo na pewno nie będzie dobrze.
      jeżeli masz jeszcze cierpliwość do niego i jakąś nadzieję na dobro między wami, sama ustal zasady nowe.
      i niech on zrobi wysiłek.
      niech on się dostosuje.
      ja bym powiedziała: białe narzeczeństwo, bez mieszkania razem.
      (bo chyba rozmawiamy powyżej poziomu, że facet MUSI, gdyż inaczej zdradzi)
      i dla Ciebie czas na zastanowienie się.

      a tak w ogóle uszy do góry, może ten facet to był tylko w twoim życiu ubogacający błąd młodości...
      :~)
      --
      it's my life
    • minasz Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 07:51
      roszkę tak. Niby wiesz, sam mnie namawiał, żebym wychodziła z ludźmi. Ale on s
      > am nigdzie nie wychodził. Czułam się wtedy, jakbym prowadziła podwójne życie. N
      > o i wiesz, czasem ma się ochotę wyjść gdzieś z ukochanym....

      dla mnie to chore- jezeli nie potraficie przeskoczyc roznicy wieku to taki zwiazek jest bez senu-zostancie kochankami czy znajomymi ale nie partnerami
      dodatkowo z tego co pamietam ty np lubisz jezdzic na sankach a wiec jestes pewnie uosobienia ekstrawertycznego(jak ja:) a on jest introwertykiem z duzym kompleksem swojego wieku w stosunku do ciebie-bedac z toba w zwiazku ten introwertyzm sie pogłebia bo on sie zle czuje pewnie w towarzystwie 20latków zreszta oni tez pewnie traktowaliby jak wujka a nie kumpla
      --
      szanim = minasz

      lubisz techno to słuchaj:)
      www.youtube.com/watch?v=D0bXriHBdCM
      • magadanskaya Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 08:25
        Hahahhah :D Minasz, rozwaliłeś mnie tymi sankami ;> To jeszcze żaden "wskaźnik" ekstrawersji ;) Ale to fakt, mój były był największym introwertykiem, jakiego znam i nawet ja przy nim uchodziłam za wulkan energii i towarzyskości ;))

        Masz rację, pewnie różnica wieku okazała się w takim kryzysie znacząca...
        • minasz Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 08:55
          jakis tam jest niektorzy nie zjada za chiny jak przekrocza lat 18 :) no widzisz jakie mam z Toba skojarzenie lepsze takie niz inne hehe
          --
          szanim = minasz

          lubisz techno to słuchaj:)
          www.youtube.com/watch?v=D0bXriHBdCM
    • kamila_mila Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 08:28
      Tutaj najwazniejsza jest Twoja opowiesc o tym jak w nocy płakałas w poduszkę a on nawet po pewnym czasie Ciebie nie pocieszył. Myślała, że skoro zaraz w wieku pełnoletności się z Tobą związał to będzie Ciebie urabiał i urabiał. Dobrze tu ktoś napisał, że to manipulant. Wg. mnie nie powinnaś do niego wracać, odetnij się całkiem od niego, zmien numer komorki, mail, wszystko. Życie przed Toba nie ma sensu go marnowac na starego zgreda, który nie potrafił usznowac Twojego uczucia.
    • miakyee Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 09:22
      Obstawiam, że i tak do niego wrócisz. Choć nie powinnaś.

      Niemal 4 lata
      > związku, 3 lata wspólnego mieszkania, żadnych planów na przyszłość, Pan nie ch
      > ciał się hajtnąć ani nic z tych rzeczy, argumentując, że "nie jest pewien, czy
      > chce, żeby tak wyglądało jego życie".
    • alpepe Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 10:50
      Pierwsze zdanie i już błąd. Facet stary, a nie dojrzały. Słonko, ojciec moich dzieci ma przyjaciela, który uwiódł swego czasu swoją uczennicę w liceum i biedaczka całe lata tkwi w zwiąku bez przyszłości. Poznałam go, bo i do mnie nieco smalił cholewki. Człowiek patrzący na to, by mieć ładną, miłą, potakującą D.U.Pę u swego boku. Nie ma tam miejsca na prawdziwą miłość, jest tylko ogromne wyrachowanie. Akurat ten pan, o którym piszę, nie jest raczej twoim ex, ale wierz mi, panowie po 40. tacy są, o ile są na rynku matrymonialnym i rozglądają się za młodszymi.
      Ja też swego czasu popełniłam błąd myśląc, że facet po 30. już się wyszalał i dojrzał.
      --
      Das Leben ist kein Ponyhof
    • koto.podobna Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 11:00
      Nie wracaj do niego pod żadnym pozorem. Byłam w dość podobnej sytuacji (duża różnica wieku) - żałuję, że dawałam exowi szansę 1 i drugą.... trzeciej już jednak nie dostał, choć błagał. Zerwałam ponad rok temu i to koniec. Nigdy więcej. :)
    • jeriomina Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 11:38
      Odradzam. Niestabilny emocjonalnie (40-letni facet piszący listy na 10 stron a4, no błagam Cię!), żyjecie w inny sposób - Ty chcesz czerpać z życia, wychodzić, on nie (uwierz, jeśli się nie robi fajnych rzeczy wspólnie to szybko uczucie gaśnie, bo zaczynacie żyć osobno), poza tym kurde, Ty jesteś młoda, mnóstwo fajnych gości w zbliżonym do Ciebie wieku możesz poznać, po co marnować sobie życie z kimś takim?
      IMHO jak się coś raz zje....ło to jest spora szansa, że znowu tak się stanie.
      --
      Każdy facet ma w sobie coś z rycerza. Najczęściej tym czymś jest zakuty łeb.

      http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
    • satoja Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 11:51
      a co? jakas nową miał na horyzoncie ale go posłała do wszystkich diabłów więc biegiem wraca do starego zła by na lodzie nie zostac? i będzie szukał żyjąc z Tobą dalej az znajdzie taka z która się w miesiąc na slub zdecuduje?
      • satoja Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 11:56
        aaa.. doczytałam że ty masz 22lata a pan jest po 40 tce. i do tego jakiś niestabilny psychicznie toksyk ( rozstania powroty, list na 10 stron z analizą związku..... masakra) .

        pozamiataj po panu dokładnie i zablokuj jego numer bo jedyne co, to będzie Cię nękał mailami i telefonami żeby cię wpędzić w poczucie winy i byś do niego wróciła , dopóki następnej ofiary nie spotka
    • lonely.stoner Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 12:54
      hm, jjesli po tym wszystkim do niego wrocisz to sama sobie ze tak powiem zasluzysz na kolejnego kopa w d.pe. Tym razem o wiele mocniejszego niz poprzednie. W zwiazku z przemocowcem to klasyka- twoj tez jest uzywa przemocy tylko takiej w bialych rekawiczkach- emocjonalno-psychicznej. Typowa to wlasnie taka faza: najpierw wszytko ok, potem panu cos sie nie podoba, staje sie oschly, szorstki, wszystko to wina partnerki bo z nia cos jest nie tak - i w koncu nastepuje eskalacja przemocy. Oboje sa w szoku, ona odchodzi. On blaga o przebaczenie i obecuje ze to byl jedyny i ostatni raz- ona wraca, nastepuje okres tzw. miesiaca miodowego, on sie stara, przynosi kwiaty, cudownie... po jakims czasie znowu cos mu nie zaczyna pasowac, robi sie oschly, szorstki- nastepuje eskalacja (wieksza niz poprzednim razem- np. poprzednio ja zwyzywal, teraz ja popchanl). I cykl sie powtarza. W kazdym kolejnym cyklu okres misiaca miodowego jest coraz krotszy a eskalacja jest co raz wieksza- czesto konczy sie na powaznym uszkodzeniu ciala, no ale kobita i tak wraca bo wierzy ze nie spotka ja nic lepszego i ze on to ten jedyny i teraz to juz na pewno sie zmieni. Mi nie jest szkoda takich ludzi- w koncu to dorosle baby sa.
      U Ciebie to typ faceta toksyczny- 40letni facet ktory pisze rozprawke na 10 stron? hahaha, wiesz co- jedyne co mozesz zrobic to na dowidzenia dac mu numer do jakiejs poradni zdrowia psychicznego.
      PS> jak juz koles sie zorientuje ze NAPRAWDE nie ma u Ciebie szans to na 99% zmiesza cie z blotem i za wszelka cene bedzie chcial zniszczyc twoje poczucie wlasnej wartosci- przygotuj sie na to.
      --
      youtu.be/19eBAfUFK3E
    • z_pokladu_idy Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 13:28
      Z wiekiem w człowieku pewne mechanizmy się umacniają, a niektóre cechy charakteru wydają się coraz bardziej wyostrzone. Widzę to na przykładzie mojego ojca i wujków. Skoro teraz jest niestabilny, urządza Ci takie atrakcje z kompletnym zlewaniem Cię w sytuacjach konfliktowych, to wyobraź sobie, że za 10, 20 lat będzie duuużo gorzej. Skoro do tej pory nie dojrzał, to raczej się nie zapowiada, żeby w przyszłości miałby się zmienić na lepsze. Nie nabrałabym się na nagłą zmianę, bo do tego trzeba sporo czasu i prawdziwego samozaparcia. Pewnie zdał sobie sprawę, że drugiej tak młodej i oddanej dziewczyny nie znajdzie, Ty masz całe życie przed sobą, a jemu opcje się wyczerpują.
      Ciesz się z tego głosu rozsądku i go słuchaj - wiele kobiet go zagłusza w sobie marnując młodość przy toksycznych typach.
    • triismegistos Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 17:41
      On nie tęskni za tobą. On tęskni za wdeptywaniem cię w ziemię i umniejszaniem ci poczucia wartości.
      On nie zrozumiał, że cię kocha, tylko przeraził się, ze żyjesz sobie spokojnie i sobie radzisz.
      Odetnij się.
      Przerabiałam podobną sytuację, tylko w wydaniu naprawdę hard.
      Uciekaj, ratuj siebie.
      --
      Bób! Hummus! Włoszczyzna!
      • olewka100procent Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 20:33
        a my cie błagamy - nie wracaj do niego, posłuchaj starszych koleżanek . Po pierwsze różnica wieku, nie słuchaj, że to nie ma znaczenia bo MA , między wami jest dużo za duża . Takie związki sprawdzają się może wśród celebrytów ale nie między ,,normalnymi,, ludzmi . Po drugie gość jest emocjonalnie niezrównoważony, na pewno nie zaznasz przy nim poczucia bezpieczeństwa i stabilności . Skoro już zaczełaś sobie radzić sama rób to nadal, faceta spotkasz nie jednego i na pewno jeszcze zakochasz się nie raz ..
        • smutas13 Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 21:37
          Nie rozumiem. Po takim traktowaniu, Ty jeszcze go kochasz? Mnie, momentalnie, przeszłaby największa miłość. "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody w rzece".
          Nie ulegaj podstarzałemu facecikowi, nie wracaj.

          --
          ...i chodzi tylko o to jedynie, by Świat wyglądał tak, jak powinien - Piotr Bukartyk
        • jeriomina Re: Eks błaga, żebym wróciła 07.06.13, 21:39
          Nawet wśród celebrytów się nie sprawdza. Hubert Urbański rozwodzi się z moją koleżanką ze szkoły właśnie i będą walczyć o dzieci:)
          --
          Każdy facet ma w sobie coś z rycerza. Najczęściej tym czymś jest zakuty łeb.

          http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
              • facettt bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 07.06.13, 22:03
                gree.nka napisała:
                > to chyba oczywiste, że dzieci zostają z mamą a ojciec ponosi koszty alimentacyjne


                NIE. To tylko w POLSZE.
                W wiekszosci krajow Swiata od USA, poprzez Hiszpanie po Rassije
                (o Islamie nie wspomne - bo to oczywiste)

                Dzieci zostaja przy stronie, ktora moze im zapewnic lepszy BYT.
                - czyli najczesciej przy mezczyznie.
                  • facettt Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 07.06.13, 22:35
                    gree.nka napisała:
                    > żeby mężczyzna mógł zapewnić lepszy byt to ten mężczyzna całe dnie i pół nocy siedzi w pracy


                    dziewcze:
                    nie interesuje mnie strona emocjonalna Twojej wypowiedzi.
                    - a tylko obowiazujace w wiekszosci Swiata PRAWODAWSTWO.

                    Polska jest na tym tle wyjatkiem.
                    • cherry-cherry Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 00:35
                      facettt napisał:

                      > Polska jest na tym tle wyjatkiem.

                      Chrzanisz niniejszym glupoty. Pomieszkaj najpierw tu i owdzie i zobacz jak porozwodowe zycie ludzi naokolo Ciebie wyglada w praktyce, a nie opierasz sie na jakis wyguglowanych rewelacjach pt. "prawodawstwo".
                      W 2 UE-ropejskich krajach w ktorych dane mi bylo do tej pory dosc dlugofalowo mieszkac, dzieci zostaja z osoba do ktorej sa bardziej przywiazane oraz ktora wykazuje/deklaruje wieksza motywacje do ich codziennego wychowywania. Druga strona buli alimenty, i tyle. Bardzo czestym zjawiskiem jest jednak opieka naprzemienna - wyjatkowo gowniany i niekorzystny dla psychiki dzieci system. I nie ma wtedy nic do rzeczy status majatkowy obu stron.


                      --
                      -Swing low, sweet cherry, make it awful-
                      • gree.nka Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 08:15
                        o, wydawało mi się, że opieka naprzemienna byłaby korzystna dla dzieci. Choć w tym przypadku oboje rodzice powinni mieszkać w pobliżu szkoły dziecka by nie musiało jej zmieniać i znajomych.
                        --
                        Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
                        • cherry-cherry Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 11:04
                          gree.nka napisała:

                          > o, wydawało mi się, że opieka naprzemienna byłaby korzystna dla dzieci. Choć w
                          > tym przypadku oboje rodzice powinni mieszkać w pobliżu szkoły dziecka by nie mu
                          > siało jej zmieniać i znajomych.


                          A Ty wyobrazasz sobie nie miec jednego, wlasnego, stabilnego kąta, tylko sie wloczyc przez cale dziecisntswo z walizka, od rodzica do rodzica, tydzien tu, tydzien tam?
                          Ja sobie nie wyobrazam. Osobiscie szlag by mnie trafil.Totalny brak stabilnosci, takie rozbicie dzieciaka na dwa domy, zeby rodzicom bylo wygodnie i zeby alimentow nie placili. Dom powinien byc domem, a nie 2 wymienne noclegownie tydzien tu, tydzien tam.
                          Fajne to by bylo moze wtedy, kiedy dzieciaki mieszkaly w jednym i ciagle tym samym mieszkaniu, a rodzice by sobie tylko dochodzili z walizeczkami i zmieniali sie co tydzien. Tylko ktory rodzic by na to poszedl na tym zgnilym zachodzie ? Obawiam sie, ze zaden. Tu jest tak, ze to rodzic powinien miec wygodnie, a dziecko sie musi przystosowac.
                          • altz Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 12:29
                            cherry-cherry napisała:
                            > A Ty wyobrazasz sobie nie miec jednego, wlasnego, stabilnego kąta, tylko sie wl
                            > oczyc przez cale dziecisntswo z walizka, od rodzica do rodzica, tydzien tu, tyd
                            > zien tam?

                            Najśmieszniejsze jest to, że o opiece naprzemiennej wypowiadają się ludzie, którzy jej nie stosują i w kraju, gdzie się jej nie ustala. Zamiast poczytać w większości pozytywne opinie z krajów, gdzie jest ono normą.

                            > Totalny brak stabilnosci, takie rozbicie dzieciaka na dwa domy
                            Stabilizacją to jest pełna rodzina z obojgiem rodziców, wsparciem, sympatią, pewnością pomocy. Nie kawałek podłogi.
                            Wcale nie musi być z zegarkiem w ręku i od... do, najczęściej tak nie jest, więc można się dopasować do potrzeb dziecka.

                            > zeby rodzicom bylo wygodnie i zeby alimentow nie placili.
                            Wcale nie jest wygodnie rodzicom, bo muszą się porozumiewać, chociaż czasami bardzo im się nie chce. A alimenty płacą jeszcze większe, bo utrzymują dwa domy.

                            > Fajne to by bylo moze wtedy, kiedy dzieciaki mieszkaly w jednym i ciagle tym sa
                            > mym mieszkaniu, a rodzice by sobie tylko dochodzili z walizeczkami i zmieniali
                            > sie co tydzien.
                            Bzdura wymyślona pewno przez jakiegoś domorosłego psychologa i powtarzana wielokrotnie.
                            Dziecko wychowuje się w jakimś środowisku. Taka metoda z dzieckiem-gospodarzem wymaga od dziecka pełnej odpowiedzialności za stworzenie takiego środowiska dla rodziców, którzy są gośćmi, dziecko zaczyna się więc opiekować rodzicami, czyli jest to klasyczne odwrócenie ról.
                            Takie coś to tylko u Pippi Langstrump, chociaż ona też bardzo tęskniła za rodziną.

                            Dziecko mieszkające u obojga rodziców ma szansę żyć w prawdziwym środowisku rodzinnym, a nie na planie filmowym między makietami. Poznaje interakcje, sposoby rozwiązywania problemów, podział obowiązków, po prostu uczy się życia w rodzinie.
                            • cherry-cherry Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 14:23
                              altz napisał:

                              > Najśmieszniejsze jest to, że o opiece naprzemiennej wypowiadają się ludzie, któ
                              > rzy jej nie stosują i w kraju, gdzie się jej nie ustala. Zamiast poczytać w wię
                              > kszości pozytywne opinie z krajów, gdzie jest ono normą.
                              >

                              Bzdury gadasz. Byles takim dzieckiem z naprzemiennej opieki? Masz takie dziecko? Albo moze chociaz jeden z twoich znajomych funkcjonuje w czyms takim?
                              Tu gdzie mieszkam jest to norma, i wiem co pisze. Mam w swoim bliskim otoczeniu kilkanascie rodzin z opieka naprzemienna. Widze jak te dzieciaki sie mecza, wloczac sie od jednego do drugiego. Tu nie chodzi o kawalek podlogi, tylko o swoje miejsce do zycia, bez ustawicznego przeprowadzania sie od mamy do taty i bycia u nich gosciem, pomimo swojego pokoju w domu kazdego z nich.
                              Czlowiek to zwierze terytorialne. Potrzebuje kawalka wlasnej zyciowej przestrzeni, nikt nie znosi zycia na walizkach na dluzsza mete. A tu dziecko musi zniesc, nikt go o zdanie nie pyta. Ja czesto rozmawiam z tymi dzieciakami i wiem, co one mowia, jak sie o tym wypowiadaja. Poczytywac wyguglanych, naciaganych "opinii z krajow" tez nie musze ;)


                              > Stabilizacją to jest pełna rodzina z obojgiem rodziców, wsparciem, sympatią, pe
                              > wnością pomocy. Nie kawałek podłogi.
                              > Wcale nie musi być z zegarkiem w ręku i od... do, najczęściej tak nie jest, wię
                              > c można się dopasować do potrzeb dziecka.

                              Znowu bzdury. Stabilizacja to nie mama i tata na dyzurze w jednym domu. Stabilizacja to stabilizacja, czyli obecni, zaangazowani w zycie dziecka i wspolpracujacy ze soba (chociaz rozwiedzeni) rodzice. Nieskonfliktowani, pozytywnie do siebie nastawieni i zapewniajacy dziecku normalne, ludzkie warunki do zycia, wlasny kat i odrobine prywatnosci.

                              > Wcale nie jest wygodnie rodzicom, bo muszą się porozumiewać, chociaż czasami ba
                              > rdzo im się nie chce. A alimenty płacą jeszcze większe, bo utrzymują dwa domy.


                              Hehe, jasne. Utrzymywac wlasne dziecko we wlasnym domu przez 2 tygodnie w miesiacu to twoim zdaniem utrzymywanie dwoch domow. I wieksze alimenty, tia. Chyba cos z logika masz nie teges. A porozumiewac sie rodzice musza, czy taki model opieki, czy inny. Bo maja wspolne dziecko, czy tego chca czy nie chca. Tu nie czas na przedszkolne fochy "nie chce mi sie z toba gadac, bo ty zla kobieta jestes". Jest dziecko, to musi byc konstruktywna komunikacja, nie ma pomiluj. Tak czy owak.

                              A system z dochodzacymi rodzicami to nie zadna tam Pippi Langstrumpf, chociaz ja tez nie jestem zwolenniczka tego wymyslu, praktykowanego przez bogate paryskie rodziny, ktore stac jest na utrzymywanie 3 mieszkan. Tu nie dzieci sa gospodarzem, dzieci sa po prostu u siebie, a rodzice robia sobie zmiane warty i dymaja z walizkami, zmieniajac sie co tydzien w swoim starym, przedrozwodowym mieszkaniu. Uwazam, ze jest to lepsze dla dzieci, bo maja swoja stala, prywatna przestrzen i zapewniona opieke oraz po rowno obecnosc matki i ojca w zyciu.

                              --
                              -Swing low, sweet cherry, make it awful-
                              • altz Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 15:15
                                cherry-cherry napisała:
                                > Bzdury gadasz. Byles takim dzieckiem z naprzemiennej opieki?
                                > Masz takie dziecko? Albo moze chociaz jeden z twoich znajomych
                                > funkcjonuje w czyms takim?
                                Czytałem materiały na ten temat, również z rozmów z dziećmi występującymi w takiej sytuacji.
                                Nie było tam wyłącznie opisów w samych superlatywach, były wątpliwości, również wypowiedzi negatywne, ale w sumie większość osób pozytywnie się wypowiadała, pomimo utrudnień. Dzieci dużo na tym zyskały.
                                Tamte materiały wydają mi się wiarygodne, w przeciwności do Twojej "naciaganej opinii" wyłącznie na nie. Co ciekawe, w tamtych krajach nie istnieje problem niepłacenia alimentów w takiej skali jak u nas, pomimo że u nas jest niby taki super system.

                                > Stabilizacja to stabilizacja, czyli obecni,
                                > zaangazowani w zycie dziecka i wspolpracujacy
                                > ze soba (chociaz rozwiedzeni) rodzice.
                                Traktuję, że w tym miejscu przyznajesz mi rację.

                                > Hehe, jasne. Utrzymywac wlasne dziecko
                                > we wlasnym domu przez 2 tygodnie w miesiacu
                                > to twoim zdaniem utrzymywanie dwoch domow.
                                > I wieksze alimenty, tia. Chyba cos z logika
                                > masz nie teges.
                                Wynajmij sobie w hotelu dwa pokoje i jednej pokój na miesiąc i zobaczysz za co rachunek jest większy? :-)
                                Utrzymanie pokoju kosztuje, jedzenie wychodzi podobnie, ale już trzeba kupić trochę rzeczy, jakieś dodatkowe buty na zmianę, kurtkę, ubrania, podwójne książki, sanki, rower, żeby faktycznie dziecko się nie jeździło z walizką. Koszty są zdecydowanie wyższe, samym obrażaniem mnie nie dasz rady przekonać. :-)


                                > A porozumiewac sie rodzice musza, czy taki model opieki, czy inny. Bo maja wspolne
                                > dziecko, czy tego chca czy nie chca.
                                Można tu dopisać gwiazdkę. * - nie dotyczy Polski.
                                W Polsce nic się nie musi, jeśli ma się dziecko "na pokładzie".

                                > Tu nie czas na przedszkolne fochy "nie chce mi sie z toba gadac, bo ty zla kobieta jestes".
                                Ale jest czas na fochy w rodzaju "Jestem kobietą i matką, mam dziecko, nie wtrącaj się, bo i tak w sądzie nic nie ugrasz, a jak się będziesz stawiał, zamiast 2 godzin co dwa tygodnie, będziesz miał godzinę na rok." Tak wygląda polska rzeczywistość.

                                > Tu nie dzieci sa gospodarzem, dzieci sa po prostu u siebie
                                Niezłe! :-) Czyli jednak przyznajesz, że dzieci są gospodarzami i mają obowiązek zaopiekować się rodzicami? :-) Dziecko jest u siebie, a rodzice nie u siebie, sama to przyznajesz.
                                Taka mowa, pozory, żeby tylko nie powiedzieć wprost.
                                To jest za duże obciążenie dziecka obowiązkami i według mnie to jest najgłupszy pomysł z możliwych, bo dziecko musi się zaopiekować rodzicami, a dodatkowo nie widzi nigdy normalnego domu, w jakim żyją rodzice, więc niewiele się uczy. To takie laboratorium. Nigdy bym się na to nie zgodził.
                                • cherry-cherry Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 16:48
                                  altz napisał:

                                  > Czytałem materiały na ten temat, również z rozmów z dziećmi występującymi w tak
                                  > iej sytuacji.

                                  Czytac to sobie mozesz. Moja opinia nie jest "naciagana" - po prostu pracuje zawodowo z dziecmi w jednym z krajow zachodnich i widze jak to funkcjonuje oraz wysluchuje na codzien ich zwierzen. Mam rowniez dzieciatych znajomych w takiej konfiguracji, z ich dzieciakami rowniez gadam dosc czesto. Czyli mam przekroj pelen autentyzmu, gdzie zadne wypowiedzi nie sa dobierane tendencyjnie - pod artykul czy pod publiczke.
                                  Czy cos mam jeszcze dodac w zwiazku z tym ???

                                  > Wynajmij sobie w hotelu dwa pokoje i jednej pokój na miesiąc i zobaczysz za co
                                  > rachunek jest większy? :-)
                                  > Utrzymanie pokoju kosztuje,

                                  Ale o czym ty tu piszesz? Nie rozumiemy sie zupelnie. Ja pisalam o klasycznym wariancie opieki naprzemiennej jak to wyglada na zachodzie, czyli dzieci kursuja miedzy chalupa matki a chalupa ojca - tydzien tu, tydzien tam. Wyluszcze ci to lopatologicznie : po rozwodzie rodzice sprzedaja wspolny dom, dziela kase na 2 i kazde z nich kupuje sobie osobne mieszkanie. Dzieci mieszkaja tydzien u matki, tydzien u ojca. O jakich ty wynajetych 3 pokojach piszesz? Przyklad od czapy, bo pomieszales chyba tradycyjny model opieki naprzemiennej (w ktorym zadne z rodzicow nie ma obowiazku placenia alimentow) z tym gdzie dzieci zostaja w rodzinnym domu a rodzice sa na dochodzaco (przyklad bogatych Paryzan, ktorych stac jest na 3 mieszkania) W moim poscie klarownie te dwa modele rozdzielilam, nie wiem wiec czego nie zrozumiales i skad sie wziela Twoja konfuzja.
                                  I, kochany, ksiazek do szkoly tu gdzie mieszkam kupowac nie trzeba, ksiazki wypozycza szkola. W przypadku rodzin z opieka naprzemienna szkola daje tez drugi komplet ksiazek.

                                  > Można tu dopisać gwiazdkę. * - nie dotyczy Polski.
                                  > W Polsce nic się nie musi, jeśli ma się dziecko "na pokładzie".
                                  > Ale jest czas na fochy w rodzaju "Jestem kobietą i matką, mam dziecko, nie wtrą
                                  > caj się, bo i tak w sądzie nic nie ugrasz, a jak się będziesz stawiał, zamiast
                                  > 2 godzin co dwa tygodnie, będziesz miał godzinę na rok.">


                                  Na zachodzie tez nikt nikogo nie zmusza do bycia dobrym rodzicem. Wszedzie, czy to PL, UK, USA czy Skandynawia ludzie musza sami polegac na swojej inteligencji i miec swiadomosc, ze nie da sie byc dobrym rodzicem bedac zaslepionym msciwoscia w stosunku do eksa czy eksi zakutym lbem, ktory z prowadzi z nia czy z nim otwarta wojne. Inteligentni ludzie rozumieja, ze dla dobra dziecka musza sie dogadac, chocby nawet nie mieli na to ochoty. Ale niestety - taki lajf : wziales sobie msciwa, zazdrosna i pozbawiona inteligencji emocjonalnej babe za zone, rozmnozyles sie z nia, to teraz sie nie dziw, ze robi problemy i nie da rady sie z nia dogadac. I nie ma to nic wspolnego z mieszkaniem w PL czy poza.

                                  > Niezłe! :-) Czyli jednak przyznajesz, że dzieci są gospodarzami i mają obowiąze
                                  > k zaopiekować się rodzicami? :-) Dziecko jest u siebie, a rodzice nie u siebie,
                                  > sama to przyznajesz.

                                  Manipulujesz. Nie sposob z takim tokiem myslenia dyskutowac. Czy w takim razie dziecko stewardessy, ktora polowe miesiaca jest w domu a polowe spedza w trasie tez jest w stosunku do niej gospodarzem i musi sie matka opiekowac (sic), tylko dlatego ze ono mieszka w domu non stop a ona czasem musi wyjechac? Co za bzdety.

                                  I zeby bylo jasne - nie jestem zwolenniczka zadnego z wariantow opieki naprzemiennej. Niemniej uwazam, ze mniejszym zlem jest model drugi, gdzie dzieci nie musza byc przeflancowywane tydzien w tydzien z mieszkania do mieszkania, tylko sa caly czas u siebie. Mniejsze zlo to nie znaczy ze to pochwalam. Sama bym sie na opieke naprzemienna nigdy nie zgodzila, w jakimkolwiek wariancie. Bo uwazam, ze w razie rozwodu to glownie dorosli musza poniesc konsekwencje, wziac maksimum niedogodnosci na klate i zawiesic swoje osobiste animozje na kolku. Po to zeby chronic dzieci, ktore juz i tak sa pokrzywdzone.

                                  --
                                  -Swing low, sweet cherry, make it awful-
                                  • altz Re: bzdety i brak wiedzy o Swiecie. 08.06.13, 17:58
                                    cherry-cherry napisała:
                                    > Czytac to sobie mozesz. Moja opinia nie jest "naciagana"
                                    Może nie jest naciągana, a może jest? Trudno się rozmawia, nie znając zupełnie zachowań ludzi. Gdyby ktoś z zewnątrz opisywał rozwody małżeństw z dziećmi w Polsce, mógłby spokojnie powiedzieć, że rozwody przyczyniają się do powstawania patologii, przestępczości i do łamania w wielu miejscach przepisów, więc np. nie poleca ich w Belgii.

                                    > Ale o czym ty tu piszesz? Nie rozumiemy sie zupelnie. Ja pisalam o klasycznym
                                    > wariancie opieki naprzemiennej jak to wyglada na zachodzie, czyli dzieci kursuj
                                    > a miedzy chalupa matki a chalupa ojca - tydzien tu, tydzien tam.
                                    Przecież nie ma klasycznego wariantu, bo jest naprawdę różnie. Czasami dziecko ogranicza takie przenoszenie się z miejsca na miejsce, szczególnie gdy jest starsze, czasami ma pokój tu i tam, czasami nie ma, chociaż powinno mieć własny pokój w obu miejscach, żeby się czuć u siebie.

                                    > Dzieci mieszkaja tydzien u matki, tydzien u ojca. O jakich ty wynajetych 3 pokojach piszesz?
                                    To już wyjaśniłem, pokój w jednym domu i pokój w drugim domu, to jednak większe koszty, niż pokój w jednym domu. Razem są trzy pokoje, chociaż w porywach dwa. ;-)

                                    > ksiazek do szkoly tu gdzie mieszkam kupowac nie trzeba, ksiazki wypozycza szkola.
                                    > W przypadku rodzin z opieka naprzemienna szkola daje tez drugi komplet ksiazek.
                                    Jakie to ma znaczenie? Książki to nie jest ważna pozycja w takiej opiece.

                                    > Na zachodzie tez nikt nikogo nie zmusza do bycia dobrym rodzicem.
                                    Zmusza. Służby są czujne. Czasami to powoduje nadużycia, ale najczęściej pomaga dopilnować odpowiednie zachowanie rodziców.

                                    > Inteligentni ludzie rozumieja, ze dla dobra dziecka [b]musza [/
                                    > b] sie dogadac, chocby nawet nie mieli na to ochoty.

                                    > wziales sobie msciwa, zazdrosna i pozbawiona inteligencji emocjonalnej babe
                                    Nic nie mam, mogę pokazać dłonie! żadnej baby. ;-) Ja jeszcze nie mam najgorzej, inni to dopiero mają przeboje. Nie siedziałem w areszcie z art. 207, nie byłem oskarżony o pedofilię, za co jestem jej bardzo wdzięczny, szczerze, bo to nie są rzadkie metody walki kobiet przy rozwodzie.

                                    > Manipulujesz.
                                    Zupełnie nie, jeśli dziecku jest u siebie, a rodzic nie, to dziecko jest gospodarzem.
                                    Tak samo dziecko stewardessy, to nie jest normalne, że dziecko samo mieszka, szczególnie małe, a i w przypadku nastolatka miałbym duże wątpliwości.

                                    Dobra, moją opinię znasz, nie chcę zaśmiecać wątku.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka