Dodaj do ulubionych

Publiczne karmienie piersia- zaburzenie estetyki

08.06.13, 17:45
Zawsze byłam przeciwna publicznemu karmieniu piersią- zawsze można się czymś przykryć, pójść do specjalnego do tego przeznaczonego pokoju itd. Moja dzisiejsza wizyta w galerii handlowej przeszła samą siebie ;) Idę sobie z zakupami, patrzę- na samym środku, na ławce(na środku centrum handlowego), siada kobieta, w tłumie ludzi, przed kasami Tesco , podciąga bluzkę, wyviąga wielkiego, obwisłego cycka (całego) i zaczyna karmić. Coś obrzdliwego. Nie próbowała przykryć się żadną chustą, schować, po prostu cały cycek na wierzchu. Zastanawia mnie to czy takie kobiety, po urodzeniu dziecka, mają tak poprzestawiane w głowach, że uważają że z powodu karmienia mogą gołe chodzić? Czy nie pomyślą, że nie każdy ma na to ochotę patrzeć, innym wydaje się to odrzucajace i zaburzające estetykę? Mnie wystarczyło, zebym chwilę zobaczyła, już mi było niedobrze. Jeszcze wspomnę, że 2 kroki za nią byl pokój do karmienia.

Inna sytuacja- w restauracji(!) na przeciwko mnie kobieta wyciąga cycka przy stole! nie no jedząc, nie byłam w stanie tego znieść. Odechciało mi się obiadu, poza tym nie muszę chcieć na to patrzeć (a wystarczy ze przez sekunde zobaczylam), nie muszę odwracać się, aby nie widzieć tego, bo w końcu jestem klientem. Poszlliśmy z chłopakiem do kelnera, aby zwrócil jej uwagę. Kelner zgodził się z nami i poprosił, aby przy stole tego nie robiła... Afera na całą restaurację. Przecież takim matkom uwagi nie można zwrócić! Są agresywne, bo przeciez skoro mają dziecko, to wg nich mogą karmić wszędzie i siedziec z wywalonym cycem. Brrrr
Edytor zaawansowany
  • gree.nka 08.06.13, 17:50
    no cóż matka , świat powinien być jej wdzięczny za wyprodukowanie jeszcze jednego członka rodu ludzkiego
    z drugiej strony takiego małego człowieka też trzeba nakarmić
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • wiktorka_24 08.06.13, 17:53
    ale mozna to zrobic w specjalnym miejscu, w toalecie, na uboczu, nie na środku. Z chustą, jak robią to moje na poziomie koleżanki, kobiety w krajach zachodnich, na uboczu. Nikt nie musi chcieć na to patrzeć. Tj tak samo jakbym ja usiadła i się rozebrała- ciekawe jakie byłyby reakcje karmiących? z pewnością oburzenie, no bo przeciez one karmią! a tu nie ma żadnej różnicy jeśli chodzi o obnażanie się, nieważne czy się karmi, czy nie
  • chinski_czosnek 08.06.13, 17:58
    W toalecie ? o fuu, dziecko ma jeść w toalecie ?
  • gree.nka 08.06.13, 18:00
    w życiu bym nie karmiła dzieciaka w toalecie, nawet obcego. Tam jest syf i malaria. Jak wrażliwe paniusie najpierw nauczą się korzystać z publicznej toalety to może wówczas.
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • wiktorka_24 08.06.13, 18:04
    To niech nie przychodzą do centrum z dzieckiem... w toaletach nie jest brudno, wlasnie jest czysto w tych w galeriach. Albo niech nakarmią z butelki jaki wychodzą do miasta. Dziecku nic sie nie stanie, nie musi wyłącznie na tym cycku wisieć. Ble!
  • gree.nka 08.06.13, 18:09
    wiktorka_24 napisała:

    > To niech nie przychodzą do centrum z dzieckiem... w toaletach nie jest brudno,
    > wlasnie jest czysto w tych w galeriach. Albo niech nakarmią z butelki jaki wych
    > odzą do miasta. Dziecku nic sie nie stanie, nie musi wyłącznie na tym cycku wis
    > ieć. Ble!
    Tu to głupoty już gadasz, które zupełnie mijają się z estetyką, dyskrecją.

    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:32
    Proponuję, żebyś również jadła w toalecie. Mnie, np. brzydzą ludzie skrzywieni, co nienawidzą świata - proponuję, żeby cały czas przebywali w toalecie, najlepiej we własnym domu, żeby nikt się przez nich nie brzydził, patrząc choćby przez sekundę. Można się zarazić wykrzywem gęby i mentalnym zaściankiem.
  • ofelia1982 09.06.13, 12:28
    > To niech nie przychodzą do centrum z dzieckiem... w toaletach nie jest brudno,
    > wlasnie jest czysto w tych w galeriach. Albo niech nakarmią z butelki jaki wych
    > odzą do miasta. Dziecku nic sie nie stanie, nie musi wyłącznie na tym cycku wis
    > ieć. Ble!

    Mają prawo iść do CH.
    A widać, że Ty nie masz elementarnego pojęcia o dzieciach, bo często (nie zawsze) wprowadzenie butelki komplikuje karmienie piersią. Więc jeśli się ma mleko i bezproblemowe karmienie piersią - to nie warto zapoznawać dzieciaka z butlą. I ja akurat mówię z własnego doświadczenia.
    --
    Moje aukcje:
    allegro.pl/listing/user.php?us_id=1161539
    tablica.pl/oferty/uzytkownik/kOnr/
  • klawiatura_zablokowana 09.06.13, 00:03
    No tak, bo na ławce w galerii handlowej to są sterylne warunki...

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 11:29
    A to niby sterylnie musi być? Jak ktoś wszystko chce sterylnie, hoduje sobie alergików z niewydolnym układem odpornościowym.
  • aneta-skarpeta 09.06.13, 13:12
    rozumiem, że dla ciebie bez znaczenia jest czy jesz kanapkę na lawce, na kocyku czy w kiblu?
    --
    "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
  • rekreativa 09.06.13, 13:19
    Ale przynajmniej nie jedzie czyimś klockiem, co w toalecie może się zdarzyć.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • sumire 08.06.13, 18:15
    kobiety w krajach zachodnich nierzadko karmią jeszcze jawniej niż u nas i nikt się nie oburza.

    co do karmienia w toalecie - chciałabyś jeść w takim miejscu? Polska nie jest krajem jakoś cudownie przystosowanym do potrzeb rodziców z najmniejszymi dziećmi, miejsc do przewijania i karmienia brakuje, więc ludzie radzą sobie, jak mogą. też pewnie woleliby inaczej.

    swoją drogą - to zabawne, że opalanie topless jest cool i spoko, a karmienie piersią już nie.
  • gree.nka 08.06.13, 18:17
    ja sięmogę zgodzić, że karmienie piersią w restauracji może się komuś nie podobąc.
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • sumire 08.06.13, 18:24
    w restauracji bezpieczniej spoglądać w swój talerz niż gapić się na innych gości :) inaczej można się zakrztusić...
  • gree.nka 08.06.13, 18:29
    no owszem, jednak jeśli te osoby nie siedzą za naszymi plecami to jednak coś sięnam rzuci w oczy :)
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:33
    Hmm, ale to niekulturalnie wgapać się się w innych klientów i klientki.
    Może to zazdrość o duże, życiodajne cyce?:)
  • gree.nka 08.06.13, 21:37
    nie mówię o wgapianiu , a zazdrość moja no owszem jakaś jest :)
    a co do uznawania za gapienie, to w ten sposób wszyscy udają ze nie widza ze komuś dzieje sie krzywda poczawszy od bitych dzieci poprzez leżących na u;icy ludzi
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:40
    Porównujesz bite dzieci do dzieci karmionych przez swoją mamę, dla których jest to nie jedynie posiłek, ale i moment kojarzący się z ciepłem, bezpieczeństwem itd? Dziwne porównanie.

  • gree.nka 08.06.13, 21:46
    dlaczego dziwne ? dla wzroku jedno i drugie jest tylko obrazem

    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:50
    Dziwne pod względem etycznym. Estetyka, (która jest konstruktem społecznym zależnym od czasów) chyba nie powinna stanowić kryterium w wyborach etycznych?
    Bite dzieci odczuwają ból i cierpienie, z karmione przez mamę - poczucie bezpieczeństwa, bliskości i zadowolenia.
  • gree.nka 09.06.13, 00:16
    no popatr, to czemu tych bitych nikt nie widzi?
    pewnie przez grzeczność się na nie nie gapią, bo to nieładnie się gapić
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • sl13 10.06.13, 20:00
    > Może to zazdrość o duże, życiodajne cyce?:)

    Odważna teza.:D
    W sensie, że na pewno każda chce być matką = mieć owe "życiodajne" cyce?
    Czy w sensie, że każda chciałaby mieć duże cycki, bez względu na ich faktyczna urodę?:)
  • fuzja.jadrowa 09.06.13, 17:28
    > kobiety w krajach zachodnich nierzadko karmią jeszcze jawniej niż u nas i nikt
    > się nie oburza.

    Jeszcze jawniej, to karmia chyba tylko przedstawicielki "nizin" spolecznych. Cala reszta robi to na tyle dyskretnie, na ile to w danej sytuacji mozliwe.

    Co do braku oburzenia - nieprawda. Na niedyskretne (bo o takim tu mowimy) karmienie np. w restauracjach, kafejkach (ogolnie tam, gdzie ludzie spozywaja posilki), reakcje bywaja podobne.
  • fuzja.jadrowa 09.06.13, 17:36
    > swoją drogą - to zabawne, że opalanie topless jest cool i spoko, a karmienie pi
    > ersią już nie.

    O ile mi dobrze wiadomo, kobiety niekarmiace, nie chodza do restauracji topless.
  • sl13 10.06.13, 19:58
    > swoją drogą - to zabawne, że opalanie topless jest cool i spoko, a karmienie piersią już nie.

    Po pierwsze - gdzie w Polsce opalanie się topless jest spoko, poza plażami nudystów? Chyba jakieś dwie dziewczyny całkiem niedawno dostały za coś takiego mandat.
    Po drugie - ktoś opala się topless w restauracji/knajpie? Nie, od tego jest plaża, gdzie chodzi się także w bikini, a np. po mieście nie.
  • kikimora78 09.06.13, 12:51
    To na drugi raz jak cie taki cyc obrzydzi, do wez swoj obiad i idz dokonczyc w toalecie, na to samo wyjdzie.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9cdf9hwqsw4bck.png
  • sl13 10.06.13, 20:02
    Ale czy naprawdę chodzi o to, żeby pójść gdzie indziej, bo ktoś nie potrafi się zachować?
    Czy jeśli stoję na przystanku i ktoś pali pod wiatą, to ja mam pójść spod wiaty, czy osoba paląca?
  • rud.a30 12.06.13, 13:56
    jestem tego samego zdania, choc mam dwójke dzieci które tez karmiłam, ale nigdy w taki sposób bleee.
  • altz 08.06.13, 18:09
    W takim razie brzydkie panny powinny siedzieć w kawiarni z kocem na głowie, beznodzy powinni mieć to jakoś zamaskowane pod groźbą kary, starzy ludzie nie powinni chodzić na plażę.
    Dziecko powinno jeść w toalecie przykryte jakąś folią, żeby nie mogło oddychać albo chociaż żeby mu było gorąco. ;-) Jak zemsta, to zemsta! :-)

    Kompletnie nie rozumiem tego oburzenia.
  • gree.nka 08.06.13, 18:11
    oburzenie mogłoby mieć i uzasadnienie, nie każdy chce patrzeć na wywalony cyc, tak samo jak nie każdy chodzi na plażę nidystów by oglądać nagich ludzi.
    Zarówno kobieta karmiąca powinna trochę o tym pomyśleć, wówczas nikt nie będzie miał do niej pretensji a nawet sięuśmiechnie pod nosem.
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:39
    :) Ale Polska jest podobno krajem pro-rodzinnym. Tylko nikt nie chce patrzeć na te rodziny. Hmm. I wymaga się od matek, żeby szły z dzieckiem, wózkiem i wszystkimi bambetlami przez pół centrum handlowego do specjalnego pomieszczenia. No i kawy generalnie nie mogą się napić w kawiarni - niech se kupią w kubku i wypiją w toalecie, jak już muszą bachora karmić.
    A w ogóle to niech dziecka nie targają do centrum ani do restauracji. Czyli najlepiej, jak karmiące matki siedzą w domu do końca laktacji - nikogo nie obrzydzą.

    Ludzie! Empatii więcej! (I nie, nie jestem karmiącą matką, ani matką w ogóle)
  • gree.nka 08.06.13, 21:45
    no właśnie, czemu ta empatia ma działać w jedną stronę?

    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • sl13 10.06.13, 20:03
    Jak rzadko zgadzam się z tobą.:)
  • six_a 10.06.13, 20:22
    to jest akurat bardzo proste, empatia działa w tę stronę, po której masz trudne położenie. ty sobie idziesz po centrum handlowym i siedzi sobie tam kobieta karmiąca z musu dziecko przy ludziach. zgadnij, komu należy się empatia? tobie, bo och, jesteś zmuszona odwrócić wzrok, ponieważ cię obrzydza karmienie dziecka. czy tej karmiącej?

    wszyscy ludzie, którzy się w tym wątku wypowiadają w tonie: wywala cyce na środku centrum handlowego, nie odczuwają żadnej empatii, ale się jej domagają dla siebie. to jest dopiero zabawne.

    ciekawe, czy tak ochoczo podchodzisz do meneli i zwracasz uwagę, że śmierdzą, albo do drechów, że klną, do rozbrykanej młodzieży, że jest za głośna. zapewne nie. ale za to matka z niemowlakiem to taki łatwy cel. to już można po niej poskakać, prawda?

    po prostu przyjmij do wiadomości, że karmienie niemowlaka piersią jest naturalne. a że nie wszyscy to umieją robić dyskretnie, to nie jest powód do wyrzucania tej czynności do kibelka za przeproszeniem. całkiem sporo ludzi nie umie estetycznie jeść bez mlaskania, kruszenia albo pić przyzwoicie, a nie do czołgania się na czworakach, a jedzenia i picia wśród innych ludzi nikt nie zakazuje.


    --
    break away kicks
  • alienka20 11.06.13, 23:18
    10/10 ;)
    --
    http://lb1f.lilypie.com/GaUep1.png
  • wolverine_14 08.06.13, 18:11
    Za chwilę staniesz się najprawdopodobniej wrogiem publicznym numer 1 na tym forum :)
    --
    http://www.sherv.net/cm/emo/funny/2/finger.gif
  • wiktorka_24 08.06.13, 18:18
    Albo zaraz usuną mój post :) Co więcej, sama nie zamierzam karmić piersią :) zaraz posypią sie komentarze o wyrodnej matce, o wspaniałym wplywie mleka matki jako naaaajzdrowszego itd :D a ja wiem już, że tego nie będę chciała- jak patrzę na moje koleżanki. Karmienie na zawołanie, co godzinę w nocy, w ogóle dziecko przy cycku ciągle- nie chcialabym, wydaje mi się to nieestetyczne i nawet jak o tym myślę, to od razu dałabym butelkę. Co nie znaczy, że nie będę chciała przytluać, głaskać, całować mojego dziecka :)))
  • gree.nka 08.06.13, 18:31
    to pomyśl jak nieestetycznie poród wygląda
    i z punktu estetycznego to nawet stosunek seksualny nie wygląda zbyt super
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • wiktorka_24 08.06.13, 20:30
    oczywiscie, ze porod i seks estetycznie nie wygladaja- ale z tego co wiem nie robi się tego w miejscach publicznych :)
  • simply_z 08.06.13, 20:35
    noo z seksem róznie teraz bywa..;) ,na ławce czy na plazy..
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:44
    No ale w ciąży będziesz chodzi, z takim nieestetycznym brzuchem?:)

    Mi to wisi, czy karmisz butelką czy piersią, ale może nie czepiaj się innych, co robią inaczej niż Ty? Co to za agresywno-walcząca postawa? Peace;)
  • sl13 10.06.13, 20:04
    Nieestetycznie, ale jeśli kobieta chce mieć dziecko i zaszła w ciążę, to jakoś musi urodzić.:)
    A seks jest przyjemny i podniecający, to rekompensuje ewentualne minusy.:)
  • alienka20 11.06.13, 23:28
    Phi, na samym początku to owszem. Mój synek w 2. miesiącu życia już przesypiał całe noce. Teraz budzi się znowu 2 razy w nocy. Ale czy karmiąc piersią czy butelką i tak musiałabyś wstać.
    A karmiąc piersią łatwiej odgadnąć potrzeby szkraba niż butlą. Przygotujesz butelkę a tu mały nie chce jeść i cała porcja do zlewu. Marnotrawstwo czasu, jedzenia i pieniędzy.
    A tak podajesz cyca - nie chce, to chowasz i posprzątane. Nie muszę myć butelek, sterylizować, podgrzewać ani nic z reszty tego bałaganu. I miejsca w kuchni więcej.

    --
    http://lb1f.lilypie.com/GaUep1.png
  • mila2712 08.06.13, 18:17
    jeżeli Cię to oburza to patrz w inną stronę....

    a tak na powaznie nie ma nic złego w karmieniu piersią w miejscach publicznych ważne by robić to w miarę dyskretnie
  • gree.nka 08.06.13, 18:32
    mila2712 napisała:

    > jeżeli Cię to oburza to patrz w inną stronę....
    >
    > a tak na powaznie nie ma nic złego w karmieniu piersią w miejscach publicznych
    > ważne by robić to w miarę dyskretnie

    no właśnie problem w tym, że chyba to nie było zrobione dyskretnie , z drugiej strony jak dyskretnie wyciągnąć pierś do karmienia?
    przez rękaw?
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • mila2712 08.06.13, 18:38
    Grinuś
    wierz mi, że można kwestia wprawy ( od czego rozpinane bluzki, staniki to karmienia, chusty by przysłonic pierś itp.....)

    a tak na marginesie takie wgapianie się - jak to uczyniła autorka jest równie niekulturalne
  • loginoftheyear 08.06.13, 18:24
    jest niekulturalne
    wiec w tym meczu jest remis (nie mysl, ze wygrywasz jako ta lepsza ;P)
  • wiktorka_24 08.06.13, 18:25
    nie da sie nie gapic, jesli na srodku jakas matka polka to robi...niekuturalne jest wywalenie pękatej piersi w tłumie ludzi i taki ekshibicjonizm.
  • sumire 08.06.13, 18:34
    dlaczego niekulturalne? kobieta musi dać jeść małemu człowiekowi, który nie zrozumie, że obiad będzie w domu za dwie godziny - to nie dorosły, on nie poczeka. twoim zdaniem powinna siedzieć w domu i nie pokazywać się publicznie, aż jej dzieciak podrośnie?

    często widzę karmiące kobiety. zwykle nie rozbierają się przy tym do naga - ot, odsłaniają kawałek jednej piersi. straszliwie zgorszenie, doprawdy.
  • loginoftheyear 08.06.13, 20:05
  • gree.nka 08.06.13, 20:13
    myślisz, że wzrok człowieka ma taki filtr maskujący niechciane widoki :)
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • loginoftheyear 08.06.13, 20:21
    ja patrze tam, gdzie chce
    nie zauwazylam, jak dlugo zyje, abym musiala patrzec gdzies przymusowo ;P
    taki filtr miesci sie w mozgu
  • gree.nka 08.06.13, 20:27
    to nie chodzi o przymus patrzenia, ylko samo widzenie.
    pewnie tak samo myślą (tz niech się nie gapi) osoby dłubiące w nosie np we własnym samochodzie. oni też wychodza z założenia ze skoro sa w samochodzieb to ich nie widac
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • loginoftheyear 08.06.13, 20:47
    jak mi cos nie pasi, gdy wzrok na to trafi, to odwracam
    i wsjo
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:47
    Najpierw się nazywa odsłonięcie piersi eksihibicjonizmem, a potem i kostka wystająca spod sukni do ziemi oburza;> Może rozważ przeprowadzkę do jakiegoś kraju, gdzie jest 'porządek' a 'ekhibicjonizm' karze się chłostą albo i śmiercią?
  • stephanie.plum 08.06.13, 18:41
    skoro tak cię to razi, to uważaj przy zwiedzaniu muzeów.

    bo tam często gęsto wiszą obrazy z uwiecznioną sceną karmienia piersią .

    weź takiego Fouqueta, co za świntuch. albo, daleko nie szukając, Wyspiańskiego
    --
    it's my life
  • maly.jasio 08.06.13, 18:41
    estetyki...

    tak bylo przez cala wiecznosc ludzkosci.
    karmienie niemowlecia to nie seks, czy inne wstydliwe potrzeby, ktore zalatwia sie intymnie
    - to normalna kolej rzeczy.

    nie chcesz - nie patrz.
  • wiktorka_24 08.06.13, 20:26
    Nigdzie nie napisalam, ze karmienie cyckiem jest nienaturalne. Ale nieestetyczne jest robienie tego wśrod innych i w miejscu publicznym. Po raz kolejny powtarzam, że z dzieckiem można iść do feeding roomu- więc to, że dziecko "nie poczeka" nie jest wytłumaczeniem. Specjalnie w galeriach handlowych zrobili pokoje dla karmiących matek- z których one nie korzystają. Kobiety na poziomie umieją zrobić to dyskretnie
  • maly.jasio 08.06.13, 20:30
    estetyki...

    wiktorka_24 napisała:

    Ale nieestetyczne jest robienie tego wśrod innych i w miejscu publicznym.

    - dla ciebie. mnie to lata, zwisa i powiewa.

    Po raz kolejny powtarzam, że z dzieckiem można iść do feeding roomu - więc to, że dziecko "nie poczeka" nie jest wytłumaczeniem. Specjalnie w galeriach handlowych zrobili pokoje dl
    > a karmiących matek- z których one nie korzystają. Kobiety na poziomie umieją zrobić to dyskretnie

    - moze te nie umieja, moze nie chca.
    jak cie to meczy - to masz problem :)

    Nie jest to zabronione przez PRAWO i koniec. kropka.
  • wiktorka_24 08.06.13, 20:33
    a niech karmią , jeszcze majtki niech do tego zdejma :D swoją drogą, takie nieładne piersi, wiszące muszą sie bardzo podobac ich meżom, jak to mój kolega stwierdził :)
  • simply_z 08.06.13, 20:38
    uświadomię cię: po pierwsze nie wszystkie kobiety mają piersi sterczące ( tak jak to pokazują w reklamach),niektore mają piersi wiszące ,zwłaszcza te z pokaźnym biustem ,po drugie piersi karmiących są wypełnione mlekiem ,więc moga wisieć ,po trzecie nawet jeśli nie będziesz karmić piersią ,to twój biust również się zmieni ,a po czwarte kolega taki esteta ? ciekawe jak tam jego..hm zwis..
  • gree.nka 08.06.13, 20:41
    jest duza szansa ze tobie tez zwisną i cie wymienni na inna
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • loginoftheyear 08.06.13, 20:48
  • wiktorka_24 08.06.13, 21:25
    nie przeszkadza, bo nie oglądam
  • loginoftheyear 08.06.13, 23:18
    nigdzie nie widzialas?! oko nie zaczepilo? ach, jakie wybiorcze to twoje spojrzenie. normalnie az okulary gugla ci niepotrzebne. pewnie nawet gps masz w oczach.
  • g.r.a.f.z.e.r.o 08.06.13, 21:00
    Ładny trolling, emocjonalny, prawdopodobny. Brawo.

    --
    Zdejmij tę suknię mała...
  • zamysleniee 08.06.13, 21:05
    Mnie taki widok jest obojętny, jakoś się nie wpatruję w kobietę karmiącą.
    A jak mężczyźni mają oko na czym zawiesic stojąc np. w kolejce do kasy w Tesco to im tego nie żałuj.
    --
    ...
  • six_a 08.06.13, 21:10
    trolowi kopa.
    dziękuję za uwagę.

    --
    out of space
  • wiktorka_24 08.06.13, 21:24
    Ale mnie w ogole nie przeszkadza, że faceci patrzą- niech sobie patrzą ile chcą. Z tego co wiem, mało ich interesuje karmiąca kobieta, bo jej piers jest jak tej dzisiejszej obwisła, jakaś uklejona mlekiem, cięzka- to jest sexy dla facetów? Karmiąca akurat ma mało wspolnego z seksualnością, więc to że facet patrzy to najmniej ważne :) zreszta może patrzec na necie na ładniejsze biusty, całkiem estetyczne :)

    dlaczego niby jestem trollem? nie rozumiem
  • zamysleniee 08.06.13, 21:28
    Nie jesteś facetem, a to znaczy, że możesz gdybac co lubią.
    --
    ...
  • wiktorka_24 08.06.13, 21:35
    Niekoniecznie, bo rozmawialam o tym z kolegami? :D jednego nawet żona nie podnieca taka karmiąca, na cycku z dzieckiem :D
  • gree.nka 08.06.13, 21:40
    hehe kolejna naiwna której kolega gada jaka to żona :)
    --
    Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
  • sl13 10.06.13, 20:05
    Co nie zmienia faktu, że zona z obrobionym tyłkiem i tak jest w gorszej sytuacji.
  • zamysleniee 08.06.13, 21:55
    no no, jak koledzy mówili i do tego, że jednego żona nie podnieca no to uważam, że TO JEST ARGUMENT!
    --
    ...
  • alienka20 11.06.13, 23:38
    A niektórych facetów rozczula i wspierają swoje żony w karmieniu piersią. Mój np bardzo mnie wspierał w moich problemach z karmieniem, widział, że mi zależy na tym i z położną odciągali mleko do strzykawki, bo młody nie chciał jeść z piersi. Przeczytał chyba wszystkie ulotki i materiały na ten temat.
    --
    http://lb1f.lilypie.com/GaUep1.png
  • six_a 08.06.13, 21:37
    no trolle tak już mają, że nie mogą się zdecydować, czy są singielkami lat 29:

    forum.gazeta.pl/forum/w,16,144429078,144441064,tak_single_zyja_pelna_para_.html
    czy może matkami dzieciom:

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,130981167,130981167,wycieczka_szkolna_za_400_zl.html
    ciężki kawałek chleba, współczuję.


    --
    fake plastic trees
  • rekreativa 08.06.13, 21:42
    Nie bądź taka...
    Ona jest singielka z dzieckiem przecież. Wykarmionym na butelce, oczywiście.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • samuela_vimes 08.06.13, 21:51
    rekreativa napisała:

    > Nie bądź taka...
    > Ona jest singielka z dzieckiem przecież. Wykarmionym na butelce, oczywiście.

    i ma ładne sterczące cycki, a nie jak te matki karmiące zwisy paskudne.
    --
    www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
  • loginoftheyear 08.06.13, 23:20
    rekreativa napisała:

    > Nie bądź taka...
    > Ona jest singielka z dzieckiem przecież. Wykarmionym na butelce, oczywiści

    imaginary baby jak domniemywam?
    bo chyba cos mamrotala o przyszlosci dopiero i dziecku ;P
  • samuela_vimes 08.06.13, 21:43
    o ktoś ma rozdwojenie jaźni ;-)
    --
    www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
  • rekreativa 08.06.13, 21:44
    U trolli to normalne.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • six_a 08.06.13, 21:51
    to od oglądania cycków tak się robi
    zwłaszcza tych nieestetycznych;)

    --
    cu next tuesday
  • loginoftheyear 17.06.13, 15:31
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.13, 21:59
    No ale są też faceci, którym nie podobają się 'estetyczne' wyfotoszopowane biusty, i podnieca ich widok obfitych, naturalnych piersi wypełnionych mlekiem. Lubią też pić mleko z takich piersi.

    Jak Ty chcesz, by Ciebie 'faceci' oceniali jak produkt, i najbardziej zależy Ci na tym, żeby nie podkopować porządku estetycznego, który wchłonęłaś z masą przejrzanych idiotycznych kolorowych magazynów, którym głównym zadaniem jest reklama różnego rodzaju kosmetyków i wmówienie ludziom, że tylko jak wydadzą fortunę, będą atrakcyjni, to Twoja sprawa i Twoja nerwica.

    Ale są też kobiety, które 'faceci' cenią za inne walory niż ich młody wiek, sterczący biust. Chcesz być 'trophy wife' - nikt Ci nie broni;) Ale są kobiety, które mają lepsze rzeczy do roboty, niż obsesyjne przejmowanie się wyglądem i tym, co ludzie powiedzą. I choć Ty uważasz sobie to za 'nieestetyczne', to one są szczęśliwe, a Ty masz nerwicę i żyjesz w strachu, że CIę Twój mężczynza rzuci, jak go nie zadowolisz estetycznie.
  • wiktorka_24 09.06.13, 14:17
    Grzeczna_dziew Ty zupełnie nie czytasz moich wiadomości... nieestetyczne jest karmienie publiczne cyckiem, a nie to, że z wiekiem może obwisnąć... co to ma do porzucenia przez faceta? Nawet bym nie wpadła na to, że ma mnie rzucic z powodu biustu :D Tak więc nietrafiona psychologiczna diagnoza :)
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 17:40
    No czytam. I widzę dulszczyznę:)
  • samuela_vimes 08.06.13, 21:31
    six_a napisała:

    > trolowi kopa.
    > dziękuję za uwagę.

    popieram. Kosz.
    --
    www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
  • agcerz 08.06.13, 22:20
    Byłam matką długo karmiącą, ale karmiłam piersią, nie cycem, więc nie wiem, o czym tutaj mowa :-).
  • bo_gna 09.06.13, 11:01
    Mi też się nie podoba takie obnażanie, można karmić gdzieś z boku, położyć chustkę i wtedy nie ma problemu, dla nikogo. Natomiast gdy kobieta wywala cycka (czasem dwoma się pochwali, a co) i ustawia go, żeby dzidziuś złapał i robi to na środku centrum handlowego, robiąc sensację, bo młodzi faceci się oglądają, małe dzieciaki pokazują palcem, to co niektóre kobiety ogarnia wstyd (w tym mnie). Karmienie jest naturalną czynnością, ale fizjologiczną, więc można oszczędzić innym takich widoków, a jeśli ktoś ma problem, żeby zasłonić pierś chustką i nie pokazywać tego wszystkim to chyba jest jakimś ekshibicjonistą. Z zamkniętymi oczami nie mam zamiaru chodzić.
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 11:25
    :) Jak zwykle winna kobieta-grzesznica, że się 'faceci gapią, a dzieciaki palcami pokazują'.
    A niech się gapią i niech se pokazują, ja bym takich mlekiem oblała;)
  • wiktorka_24 09.06.13, 14:19
    Tak, najlepiej poniż siebie jeszcze bardziej
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 17:42
    Jak dla Ciebie karmienie jest poniżające, to se nie karm piersią publicznie. Ja z tym nie mam żadnego problemu:)
  • wersja_robocza 09.06.13, 11:26

    http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/529485_423773427661264_897121508_n.jpg
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 11:28
    Zajebiste, Wersjo:)
  • wersja_robocza 09.06.13, 11:29
    To obrazuje stosunek do kobiecych piersi. Erotyczne tak. Mleczne w żadnym razie.;)
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 11:31
    Zaraz Ci Wiktorka wytłumaczy, że te na plakacie są ładne i seksy, a te na ławce obwisłe. No gdzie jest ten szacunek dla kobiet, szczególnie matek, podobno tak silnie zakorzeniony w naszej (polskiej) kulturze?:)
  • wersja_robocza 09.06.13, 11:33
    Juz mi nie wytłumaczy, bo właśnie się zorientowałam, ze Siksa przyłapała ją na trollowaniu.;)
    A co do tematu to uwielbiam ten koronny argument anty o estetyce i kulturze. No wisienka na torcie.;)
  • wersja_robocza 09.06.13, 11:33
    Aaa i o obnażaniu. Bo zapomniałam o tym.:D
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 11:41
    Artykuł pod takim tytułem kiedyś napisała Kinga Dunin, w kontekście brzydzenia się, jak to geje idą za rękę. Sentencja super i pasuje i na tą okazję;)
  • wersja_robocza 09.06.13, 12:00
    Czytałam. Dobry tekst.
    I czasem się zastanawiam, czy rzeczywiście nie jest tak, że osoby najgłośniej przeciwko takim rzeczom protestujący czy wyrażający tzw. oburzenie, zniesmaczenie czy odruch wymiotny nie mają jakiegoś ukrytego problemu w tej kwestii. Może np. nie byli karmieni piersią, nie widzieli piersi w innym niż erotycznym przekazie i stąd taka a nie inna postawa.:>
  • wiktorka_24 09.06.13, 14:22
    Tak, piersi erotyczne-ok, mleczne- są nieestetyczne. Zgadzam się z tym. Uklejone mlekiem, matka wpychająca cycka dziecku, śliniące sie dziecko- obrzydliwe! nie ma w tym nic ladnego ani pociągającego
  • wersja_robocza 09.06.13, 14:25
    Może nie wychodź z domu. Będziesz zdrowsza. :)
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 17:46
    to Twój wybór. Ale nie wszystkie kobiety mają tak niską samoocenę, żeby bezustannie starać się być 'pociągającą i erotyczną' dla jakiś obcych ludzi, którzy przechodzą obok (jak rozumiem, głównie facetów). Myślę, Wersjo, że nie dogadamy się z Wiktorką - dziecko padło ofiarą zbyt dużej ilości kosmo i tv i traktowania wszystkiego na serio.

  • wersja_robocza 09.06.13, 18:00
    Możliwe. I wcale nie zamierzam się z nią dogadywać. Dla niektórych karmiąca matka jest nieestetycznym i/lub niekulturalnym widokiem i w ich rzeczywistości powinna unikać miejsc publicznych, a z kolei innym brzydcy, starzy albo chorzy ludzie zakłócają krajobraz i dobre samopoczucie i też najlepiej, by się nie pałętali gdzie nie trzeba.
    Takie to dla mnie puste, próżne, wręcz odpychające. Nieludzkie.
  • wiktorka_24 12.06.13, 19:02
    Ludzkie za to jest siedzenie z podniesiona bluzka i uklejonym niemowlakiem przy cycku. Brawo.
  • wiktorka_24 12.06.13, 19:01
    A co ma niska samoocena wspólnego z tym, żeby rozbierać się publicznie i wywalać cycka? Wg Ciebie to oznacza wysoką samooceną? :D Dobre :D I kto tu mówi o chęci bycia atrakcyjnym dla ludzi w centrum handlowym? To Ty dopowiedziałas :) Tu chodzi o zachowanie intymności i wyczucia, a nie prymitywne zachowania polegające na wpychaniu pękającego cycka w usta niemowlaka
  • stokrotka_a 13.06.13, 08:40
    wiktorka_24 napisała:

    > Tu chodzi o zachowanie intymności i wyczucia, a nie prymitywne zachowania polegają
    > ce na wpychaniu pękającego cycka w usta niemowlaka

    Rażą cię takie "prymitywne" zachowania? Nie patrz! ;-)
  • six_a 09.06.13, 21:05
    tak się ślinisz do tych uklejonych mlekiem, że sprawdź, czy aby nie jesteś tym swoim kolegą.
    LOLLL


    --
    ooooh la love
  • stokrotka_a 10.06.13, 17:54
    wiktorka_24 napisała:

    > Tak, piersi erotyczne-ok, mleczne- są nieestetyczne. Zgadzam się z tym. Uklejon
    > e mlekiem, matka wpychająca cycka dziecku, śliniące sie dziecko- obrzydliwe! ni
    > e ma w tym nic ladnego ani pociągającego

    To kwestia indywidualnego poczucia estetyki - ty nie widzisz w tym nic ładnego, ale to nie znaczy, że wszyscy powinni mieć tak jak ty. A poza tym, erotyka to rzecz mocno związana z rozmnażaniem, a jak zapewne wiesz, pełne erotyki rozmnażanie się nierzadko prowadzi do narodzin dziecka, które musi być odpowiednio odżywiane, żeby wyrosło na zdrowego obywatela lub -kę. ;-)
  • fuzja.jadrowa 09.06.13, 17:42
    Ale przeciez tutaj nie chodzi wylacznie o kwestie estetyki (mnie to akurat nie rusza, nie patrze po prostu), ale o sam fakt, ze naga piers kobiety karmiacej, nie przestaje nagle ta naga piersia byc. A w naszej kulturze, restauracje, sklepy itp. nie sa miejscami, w ktorych wdzieki te, w calej okazalosci, sie prezentuje.
  • wersja_robocza 09.06.13, 17:54
    Nasza kultura... A czy to nie w naszej kulturze za święty uważa się obrazek Matki Boskiej Karmiącej? Chyba w prawie każdym katolickim domu taki obrazek wisi. W kościołach a i nierzadko na weselach był wieszany coś na wzór wróżby szczęścia i potomstwa. I co znaczy prezentować wdzięki w czasie karmienia dziecka? Dziecko przy piersi to taka obraza dla naszej kultury nawet w restauracji?
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 17:59
    I Madonna karmiąca, własnie mnie ubiegłaś;) Też chciałam dodać;>
  • wersja_robocza 09.06.13, 18:09
    ;)
  • fuzja.jadrowa 09.06.13, 18:17
    Nie rozumiesz, ze ktos moze calosc rozpatrywac pod katem piersi samej w sobie, a nie pod katem tego, czy obnazajaca ja kobieta jest karmiaca?

    Kogos moze nie interesowac, czy ta piers jest karmiaca, czy niekarmiaca - nagi sutek, to nagi sutek. W Polsce, poki co, z nagimi piersiami nie chodzi sie do restauracji. Rozumiem ten punkt widzenia i tyle.
  • wersja_robocza 09.06.13, 18:27
    A ja rozumiem, że matki karmiące wychodzą z domu ze swoimi maluchami i karmią je na żądanie. I nie widzę w tym nic niestosownego. Wręcz przeciwnie. Uważam, ze nie powinny się na ten czas zamykać w domach. Czy chować po piwnicach, kiedy dziecko nagle zachce jeść. I krzyk o te karmiące piersi w okolicznościach, kiedy zewsząd wyziera seks i golizna jest objawem kołtunerii. Bo twierdzenie o tym, jakoby matki chodziły z obnażonymi piersiami, nie zasługuje na komentarz.
  • fuzja.jadrowa 09.06.13, 18:40
    Ja tam widze roznice, miedzy paniami z plakatow a naga piersia kobiety z krwi i kosci, karmiacej przy stole w restauracji czy u cioci na imieninach.

    Mnie karmiace ani ziebia, ani parza. Ciekawe tylko, ze wiekszosc, ktora obserwuje, potrafi karmic dyskretnie - czyli to zaden problem.

    Popadanie w skrajnosci i sugerowanie zamykania sie w domach, to oczywiscie glupota.
  • lipsmacker 10.06.13, 09:19
    Autorko, czas oswoic sie z faktem ze cialo jest piekne nie tylko to mlodziutkie, szczuplutkie ze sterczacymi piersiami w trojkaciku bikini, a takze to starsze, grubsze, karmiace. Jesli karmienie dziecka, seks czy porod sa dla Ciebie nieestetyczne to coz...wspolczuje Ci. Kiedys przezyjesz prawdziwy szok jak Twoje cialo lub Twojego partnera sie zmieni, a wczesniej cialo Twojej matki naprzyklad. W ubielym miesiacu zdaje sie byl niezly felieton na ten temat w Zwierciadle, polecam.

    A moja wewnetrzna buntownica zaluje ze mieszkam od Ciebie za daleko bo bym chetnie Ci pomachala cyckami zeby Cie zgorszyc ;)
  • jowita771 10.06.13, 10:16
    Nie wiem, gdzie widzisz te karmiące wywalające całą pierś, jak żyje, nie widziałam. Matki karmią przeważnie tak, że widać zza dziecięcej główki najwyżej kawałek skóry, ten sam fragment, który widać będzie, jak się założy bluzkę z głębszym dekoltem.
    --
    Sądzę więc, że z Twoją d... wszystko w porządku. Nawet przejęła funkcje innych narządów. Taka d... to skarb.
    /by braktalentu/
  • stokrotka_a 10.06.13, 17:48
    fuzja.jadrowa napisała:

    > Nie rozumiesz, ze ktos moze calosc rozpatrywac pod katem piersi samej w sobie,
    > a nie pod katem tego, czy obnazajaca ja kobieta jest karmiaca?
    >
    > Kogos moze nie interesowac, czy ta piers jest karmiaca, czy niekarmiaca - nagi
    > sutek, to nagi sutek. W Polsce, poki co, z nagimi piersiami nie chodzi sie do r
    > estauracji. Rozumiem ten punkt widzenia i tyle.

    Ktoś, kto widzi tylko samą pierś a nie dostrzega całości sytuacji, w której pierś ta się pojawia, powinien zacząć się leczyć, bo tego typu selektywne widzenie najbliższego otoczenia to dziwna przypadłość. ;-)
  • grzeczna_dziewczynka15 09.06.13, 17:56
    Wersja już skomentowała to obrazkiem - cała przetrzeń publiczna jest obklejona bardzo seksualizowanymi wizerunkami kobiecego, niemal nagiego ciała.

    A to, że w naszej kulturze, wracam do czasów sprzed psuedo-wiktoriańskiej moralności i karmiące matki i ich nagie piersi przestają oburzać - całe szczęście:)
  • ofelia1982 09.06.13, 12:35
    Masz rację, ale razi mnie Twój pogardliwy ton o kobietach karmiących piersią.
    Jestem matką 2-latka i też na początku karmiłam go piersią. Wiadomo, że mimo pojawienia się nowego członka rodziny - chcesz nadal w miarę normalnie fukcjonować i iść czasem na zakupy (choć ja akurat jestem przeciwna chodzeniu z maluchem na shopping do CH), na dłuższy spacer, gdzieś pojechać...Nie będziesz przecież cały czas siedzieć w domu, żeby nie narażać Broń Boże reszty świata na widok Ciebie karmiącej poza domem...A że z kilkumisięcznym brzdącem nie za bardzo ponegocjujesz - to jak chce jeść i nagle Ci się wydrze - to nie ma zmiłuj i musisz go nakarmić tu i teraz. I dla mnie to jest NORMALNE. Natomiast jak ja miałam taką sytuację - to zawsze się przykrywałam tetrą czy chustą, czymkolwiek - i karmiłam na widoku ludzi, na ławkach w parku czy w metrze - ale właśnie taka przykryta. Nigdy nikt niepożądany nie widział mojej piersi (jego strata;P
    Uważam, że publiczne karmienie piersią jets naturalne i każdy kto się oburza jest ignorantem i widocznie nie wie o co chodzi z dziećmi...ALE można karmić dyskretnie - iść troszkę na bok albo się czymś przykryć. I wtedy jest juz ok.

    --
    Moje aukcje:
    allegro.pl/listing/user.php?us_id=1161539
    tablica.pl/oferty/uzytkownik/kOnr/
  • rhysmeyers22 09.06.13, 13:33
    ja karmie corke ale nie wywalam sie na srodku mimo ze moim piersiom daleko do zwisow i starosci ,cenie sobie intymnosc po prostu chocby w najmniejszym wydaniu i nie potrzebuje gapiow twojego pokroju ect
  • wiktorka_24 09.06.13, 14:25
    A co za problem wziąć do miasta butelke i nakarmić modyfikowanym mlekiem? Co się takiego dziecku stanie jeśli nawet raz dziennie będzie tak karmione? Panika matek polek, które od razu obawiają się, że sztuczne mleko zatruje ich dzieci i wszędzie muszą dostać cycka, jest śmieszna. Są inne czasy i dla mnie to trochę prymitywne karmić tylko piersią i to w mieście, wśród ludzi. KArmcie tak w domu, w miejscu publicznym- butelka
  • wersja_robocza 09.06.13, 14:27
    A od kiedy i na jakiej podstawie ty albo inna estetka ma dyktować gdzie, czym i kiedy i jak matka ma karmić swoje dziecko?
  • wiktorka_24 09.06.13, 14:34
    od dzisiaj :) idąc do centrum, są tam też inni ludzie, którzy nie zyczą sobie patrzeć na mleczną maszynę...wiec niech chociaz do toalety idzie, jak nie potrafi wziąc butelki
  • wersja_robocza 09.06.13, 14:45
    W ogóle pousuwaj wszystko, co ci nie leży. Nie będą psuć ci krajobrazu i dobrego samopoczucia. Tylko karmiące matki ci zaburzają odbiór? A może ludzie brzydcy też? Grubi, chudzi, niepełnosprawni, w sandałach, rudzi i piegowaci, ci na deskorolkach albo z warkoczami...
  • wiktorka_24 09.06.13, 14:48
    dopoki są w ubraniu, nie przeszkadzają mi otyli czy niepelnosprawni :) jeszcze jakies pytania?
  • wersja_robocza 09.06.13, 14:49
    A głupi? Ubrani czy rozebrani?
  • qw994 09.06.13, 14:53
    Ja mam pytanie. Kształciłaś się u Hitlera? :)
  • rhysmeyers22 09.06.13, 14:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • wiktorka_24 09.06.13, 14:53
    a ty do miejsca dla slownego marginesu i patologii :)
  • rhysmeyers22 09.06.13, 14:57
    znaczy sie zapraszasz mnie do domu?nie dzieki mam inne plany na dzis :)
  • jowita771 10.06.13, 10:19
    > A co za problem wziąć do miasta butelke i nakarmić modyfikowanym mlekiem?

    Wsadź sobie taką radę w doopę, bo tylko tam się nadaje.
    --
    angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
  • alienka20 11.06.13, 23:54
    A wiesz, że zimnym mlekiem się dziecka nie karmi?
    Poza tym nie wszystkie dzieci CHCĄ jeść z butelki. Choćby miały siedzieć cały dzień głodne - nie zjedzą i będą wyć i jeszcze bardziej przeszkadzać otoczeniu. Tak samo nie każde zje z piersi.
    Sama jesteś prymitywna, trollu.

    --
    http://lb1f.lilypie.com/GaUep1.png
  • kora3 09.06.13, 14:50
    Jak dla mnie - obojetne mi. Karmiąca kobieta nie wzbudza we mnie ani pozytywnych, ani negatywnych uczuć w zwiazku z czynnością jaką wykonuje.
    Z natury swej nie przepadam za ostentacją, wiec pewnie kobieta własnie starająca się zwrócić uwagę na to że oto karmi, mogłaby mnie rozdrażnić, ale taka normalna - nie. A ze czasem te karmiące piersi nie wygladają najapetyczniej? No bywa - ludzie niekarmiący też czasem wygladają ogólnie niekoniecznie apetycznie. Ja staram się nie skupiac na tych/tym, co mi się nie podoba i tyle.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • wersja_robocza 09.06.13, 14:54
    A ja chociaż raz chciałabym zobaczyć takie dziwo jak obleśna kobieta swoimi mlecznymi brzydkimi cyckami ostentacyjnie karmi dziecko. No raz zobaczyć to, czego tak tutaj co poniektóre gwiazdy nie trawią i co im piękne widoki zaburza. Bo jak słowo daję różne karmicielki widziałam, ale tej ostentacji i nachalności to w życiu nie doświadczyłam.
  • kora3 09.06.13, 15:12
    Wierzę, że nie doświadczyłaś - naprawdę. Ja się osobiscie spotkałam z czymś takim raz (znaczy szło o jedną osobę, ale systematycznie).
    Moi rodzice mieli taką sąsiadke, dziewczynę w okolicach mego wieku, która urodziła mając chyba z 24 lata. Było to latem i dziewczyna praktycznie chyba wychodziła na zewnątrz karmić. Wnioskuję z tego, że nierzadko wychodziłysmy w tym samym czasie z klatki schodowej - ja szłam np. na zakupy u rodziców, a ona na ławkę. Ławka ta znajdowała się narzeciw okien blokowych dodam. Praktycznie ledwie siadła zaczynała karmić :) Mnie to nie przeszkadzało zupełnie (bo i w czym), ale nosiło dla mnie znamiona ostentacji. Bo przecież lepiej i wygodniej byłłoby jej nakarmic to dziecię w domu (tak myślę) i z nim wyjśc. Jakby zgłodniało już na ławce po jakimś czasie, to ok - normalne, że nie wraca się do domu, choć miała blisko, mieszkała na parterze. Jako, że ją znałam z dzieciństwa, za kazdym z tych razów informowała mnie, że ona karmi piersią (niewidoma nie jestem), bo tak należy i jest dobrze dla dziecka, a te co karmią butelką to ...Nie wiem dlaczego mnie o tym informowała, bo ja dzieci nie miałam i nie karmiłam ich zwiazku z tym ni piersią, ni butelka.

    Natomiast druga znana mi sytuacja, może nie ostentacji, ale braku dobrego smaku (wg mnie oczywiscie) miała miejsce na roczku mego siostrzeńca. U mojej siostry przy stole siedziało z 15 osób (w tym rodzuna, znajomi, mnie akurat nie było). Wśród zaproszonych osób była też kolezanka siostry (nie znam osobiscie), która przy bądź co bądź obcych ludziach (w tym facetach) siedzac na krzesle podała wyciągnięta ze stanika piers stojącemu dziecku (miało wtedy chyba z 3 lata), które possało i poszło.
    Mój ojciec, który naprawdę rzadko komentuje czyjeś zachowanie opowiadał mi o tym i był zniesmaczony. Po prostu wg jego standardów takie zachowanie jest no hmmm mało przemyślane. I nie chodzi o to, że kogos widok biustu tej pani podniecił, albo przeciwnie:). Po prostu - co innego karmic trzymanego w ramionach niemowlaka, a co innego wywalac piers do stojących dziatek. Szczególnie, że jak się domyślasz w domu mej siostry jest pokój dzieciiny, w którym ta pani mogła bezkolizyjnie dać possać te piers swemu dziecku.Najwyraźniej ma ona jednak po prostu takie zwyczaje - dla mnie przyznam -trochę dziwne
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • wersja_robocza 09.06.13, 15:27
    Tak się zastanawiam jak bym zareagowała gdyby obok mnie któraś pani zaczęła karmić dziecko. Obstawiam, że moja reakcja byłaby z tych 'ok, dziecko je, fajnie', a niekoniecznie z tych 'omujborze, co za nietakt tak publicznie z fizjologią się obnosić!'.
  • kora3 10.06.13, 12:46
    moja reakcja jest "omójboże"? :)

    Nie jest, powiem nawet, że ja na takie rzeczy uwagi nie zwracam, bo co mnie to.
    Na tę sasiadkę moich rodziców zwracałam, gdyż zaczepiała mnie i informowała o swoich pogladach na temat karmienia dzieci co wymagało ode mnie zatrzymania się w jej pobliżu i siłą rzeczy patrzenia w jej kierunku:)

    Co natomiast do kobitki - kolezanki siostry. Nie było mnie przy tym, ale mogę sobie wyobrazić. Naturalnie, ze nic bym nie powiedziała na temat jej zachowania (i nikt też go nie komencił), ale no pomysłałabym sobie faktycznie "omójboze".
    Po prostu, jakkolwiek nie jestem osobą pruderyjną, to jednak uwazam publiczne obnazanie się poza plażą dla naturystów za dziwne.

    Nie jestem matką i nie bede, wiec okazji karmić dzieci piersią nie miałam, ale jak znam siebie to pewnie starałabym się dla SWOJEGO komfortu robic to w miejscu ustronnym. Oczywiscie w miarę mozliwosci, bo nikt nie oczekuje, że np. w przedziale kolejowym matka wyjdzie karmić niemowlaka do WC (fuj), albo na korytarz. Natomiast nie wyobrazam sobie, że przy obcych ludziach wywalam piers w dodatku przy stole i daję ssać dziecku, które NIE ODZYWIA się juz mlekiem matki (w kazdym razie nie jest to pozywienie podstawowe u 3-latka) . wg mnie to nie jest normalne i tyle. Chciało dziecko w tym wieku ssać, ssie jeszcze - ok, ale powinna wyjśc do dziecinnego pokoju.
    Naprawde nie mam nic do karmiących matek - uwazam jedzenie niemowlaka za czynnośc fizjologiczną, której nie da się odłozyć na później i nie razi mnie karmienie piersią w miejscach publicznych. Jestem natomiast zdania, że o ile się da SOBIE i innym dać trochę intymności
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • maly.jasio 09.06.13, 16:30
    na laweczce:
    Tez wole pic pivo w parku na lawce, niz w domu. mozna popatrzec przy tym na stare deby
    a i "zywca" jakiego czasem do dyskusji zlapac.
    A tak w czterech scianach i do lustra - to czlekowi sie nudzi...
  • pomidorkoktajlowy 09.06.13, 23:55
    maly.jasio napisał: 

    > na laweczce: 
    > Tez wole pic pivo w parku na lawce

    szczesliwie - za takie cos - dostaje sie u nasz mandaty
  • maly.jasio 11.06.13, 12:51
    mamy taki sklep obok parku, gdzie wlasciciel sprzedaje do piva nalepki z napisem Coca-Cola.

    nasuwasz to na puszke i po zawodach :)))
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 14:55
    A nie lepiej usiąść w ogródku, w knajpie i wypić jak kulturalny człowiek ze szklanki albo kufla?
  • stephanie.plum 10.06.13, 17:51
    no i to jest świetny komentarz!!!

    jak dla mnie tekst dnia (dzisiejszego, bo wcześniej nie czytałam).
    --
    it's my life
  • kol.3 09.06.13, 17:42
    Chyba chodzimy do tych samych galerii handlowych, bo widziałam to samo parę razy, na samym środku przejścia siedzi kobieta z nieapetycznym cycem na wierzchu. Mam pytanie, czy dla 3 - 4 miesięcznego niemowlaka galeria handlowa to najlepsze miejsce do przebywania - duszno, mnóstwo ludzi, bakterii. Nie można iść do parku, a nie włóczyć się po sklepach?
  • qw994 09.06.13, 17:50
    Czasami może nie ma innej możliwości, nie ma z kim zostawić dziecka, a zakupy są koniecznością. Bo jeśli oczywiście łazi się z dzieckiem (nie tylko niemowlęciem) po galeriach handlowych, to dla mnie jest to forma znęcania się. Ja od hałasu i nadmiaru bodźców dostaję kociokwiku po jakiejś godzinie w galerii.
  • kol.3 09.06.13, 18:02
    Mój Boże, jak dzieci były wychowywane i karmione w czasach, gdy nie było centrów handlowych? W końcu mamy je w Polsce od jakichś 20 lat.
    Wcześniej matki robiły to w domu, i dzieci przeżyły. Nie laziły po centrach bo ich nie było i jakoś robiły zakupy i domy prowadziły.
    A teraz zamiast iśc z dzieckiem na powietrze, idzie się do CH i usprawiedliwia się, że dziecko musi jeść, więc matka musi nakarmić w CH, matka musi obejrzeć sklepy, więc dziecko zamiast na powietrzu spędza czas w syfie CH.
  • qw994 10.06.13, 06:04
    Ale czasy były wtedy trochę inne :)
  • kol.3 10.06.13, 18:05
    Trudniejsze, i żyło się bez wycieczek całodziennych po hipermarketach i karmienia dziecka na środku przejścia dla kupujących.
    Odkąd otwarto hipermarkety w Polsce stworzono nowy obyczaj spędzania wolnego czasu w hipermarketach, dotyczy to także matek z małymi dziećmi. Zamiast zając się dzieckiem, poczytać mu, porysować z nim, jeśli starsze, iść na spacer do parku, matka ładuje dziecko w wózek i idzie do sklepu.
  • six_a 10.06.13, 18:54
    jest jeszcze więcej okropnych obyczajów, np. kina dla rodziców z niemowlakami albo co gorsza restauracje. czego to się ludziskom zachciewa, dawniej to by po domach siedzieli, a teraz ciągają się wszędzie z dziećmi, no skandal.


    --
    life is my friend
  • kol.3 10.06.13, 23:22
    Nie wciskaj mi słów, których nie powiedziałam Dziecko nikomu nie przeszkadza. To rodzice nie potrafią się zachować. Co winien jest niemowlak że ma głupią matke, która go włóczy po CH zamiast iść z nim na powietrze? Co winne jest paroletnie dziecko, którego nie nauczyli jak zachowywać się przy stole, nie nauczyli, że nie przeszkadza się innym? Nic, kiedyś naje się wstydu i samo dojdzie do tego, jak należy się zachowywać, ale z domu dobrego wychowania nie wyniesie.
  • six_a 10.06.13, 23:33
    a dlaczego zakładasz, że matka, która przyszła z dzieckiem do centrum handlowego nie chodzi z nim na spacery? to się wyklucza?
    i o kim mówisz, o tym, że kilkuletnie dziecko się nie umie zachować? a ty zawsze umiałaś czy miałaś też głupią matkę?
    co za pierdoły niektórzy tutaj wypisują, to się w głowie nie mieści. dzieci pewno na oczy nigdy nie widzieli, a jak sami nimi byli, to pewnie modelowy egzemplarz z kneblem w gardle.

    --
    pumped up kicks
  • kol.3 11.06.13, 06:32
    CH to w ogóle nie jest miejsce dla małego dziecka. Można sobie zorganizować czas i zakupy tak, żeby z dzieckiem tam nie chodzić, nie narażać go na bakterie i duchotę.
    W restauracjach nie są tolerowane te dzieci, których rodzice nie wychowują. Co nie jest rzadkie.
    Proszę bez chamskich osobistych wycieczek.
    Nie przyszło Ci do głowy, że kobiety które włóczą się z dzieciakami po centrach handlowych stawiają własną chęć pooglądania ciuchów ponad dobro i zdrowie dziecka? Po prostu egoistyczne istoty, które wszystko oprócz siebie mają gdzieś.. Wywalanie piersi na środku przejścia dla kupujących nie jest odruchem troski i macierzyństwa, tylko oznaką braku zorganizowania i rozlazłości życiowej.
    Bo dziecko karmi się w domu, w spokoju w zacisznym miejscu a nie w tłumie.
  • six_a 11.06.13, 09:22

    > CH to w ogóle nie jest miejsce dla małego dziecka. Można sobie zorganizować cza
    > s i zakupy tak, żeby z dzieckiem tam nie chodzić, nie narażać go na bakterie i
    > duchotę.

    centra handlowe nie mają, z tego co wiem, ograniczeń wiekowych, więc twoje postulaty, że ktoś ma dokądś w konkretnym towarzystwie nie chodzić, są zwyczajnie śmieszne.
    a teraz opowiedz, gdzie nie ma bakterii?

    > Wywalanie piersi na środku przejścia dla kupujących nie jest odruchem troski
    > i macierzyństwa, tylko oznaką braku zorganizowania i rozlazłości życiowej.
    a pomyślałaś, że oceniasz całe życie i umiejętności wychowawcze danej kobiety na podstawie trwającej kilka sekund sytuacji, która wpadła ci w oko, zanim nie odwróciłaś wzroku? przyjemnie by ci było, gdyby ktoś widząc cię w sklepie myślał sobie, co ta egoistka tu robi, zamiast wyjść na świeże powietrze, uczyć się, siedzieć w domu na dupie przed telewizorem. to jest nie twoja sprawa, jak ktoś wychowuje czy dokąd prowadza swoje dziecko i dlaczego w danej chwili jest tu, a nie gdzie indziej. w restauracji też jest to sprawa właściciela, czy wpuszcza dzieci i czy pozwala im hałasować. nie twój interes. jak masz ochotę, to zwróć komuś uwagę. a nie piernicz, że wszystkie matki powinny się wynieść z centrów handlowych, bo według ciebie to nie jest miejsce dla dzieci. każde miejsce jest miejscem dla dzieci, dopóki nie ma ograniczeń wiekowych/wzrostowych. możesz sobie najwyżej na to ponarzekać.




    --
    where do I begin
  • urko70 11.06.13, 10:39
    six_a napisała:

    >
    > > CH to w ogóle nie jest miejsce dla małego dziecka. Można sobie zorganizow
    > ać cza
    > > s i zakupy tak, żeby z dzieckiem tam nie chodzić, nie narażać go na bakte
    > rie i
    > > duchotę.
    >
    > centra handlowe nie mają, z tego co wiem, ograniczeń wiekowych, więc twoje post
    > ulaty, że ktoś ma dokądś w konkretnym towarzystwie nie chodzić, są zwyczajnie ś
    > mieszne.
    > a teraz opowiedz, gdzie nie ma bakterii?

    To, że CH nie mają zakazów co do wieku, nie znaczy, że przebywanie tam z małymi dziećmi jest dla tych dzieci dobre. Wielkie zbiorowiska ludzi w pseudowentylowanych pomieszczeniach z syfiastą klimatyzację.... życzę sukcesów.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 11.06.13, 11:05
    >To, że CH nie mają zakazów co do wieku, nie znaczy, że przebywanie tam z małymi dziećmi jest dla tych dzieci dobre. Wielkie zbiorowiska ludzi w pseudowentylowanych pomieszczeniach z syfiastą klimatyzację.... życzę sukcesów.

    załóż sobie wątek, o tym co jest dobre dla dzieci. to jest wątek o zaburzeniach estetycznych związanych z karmieniem niemowląt piersią.
    dobranoc.


    --
    fireball
  • urko70 11.06.13, 11:44
    six_a napisała:

    > >To, że CH nie mają zakazów co do wieku, nie znaczy, że przebywanie tam z m
    > ałymi dziećmi jest dla tych dzieci dobre. Wielkie zbiorowiska ludzi w pseudowen
    > tylowanych pomieszczeniach z syfiastą klimatyzację.... życzę sukcesów.
    >
    > załóż sobie wątek, o tym co jest dobre dla dzieci.

    A bez zakładania nie mogę wypowiedzieć się?

    > to jest wątek o zaburzeniach estetycznych związanych z karmieniem niemowląt piersią.

    A w nim Twoja wypowiedź o tym, że nie ma zakazów wejścia do CH z dzieckiem.

    > dobranoc.

    Śpij dalej :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 11.06.13, 11:53
    > A bez zakładania nie mogę wypowiedzieć się?
    możesz.

    > A w nim Twoja wypowiedź o tym, że nie ma zakazów wejścia do CH z dzieckiem.
    bo NIE ma. masz jeszcze jakieś pytania?


    --
    pumped up kicks
  • urko70 11.06.13, 12:01
    six_a napisała:

    > > A bez zakładania nie mogę wypowiedzieć się?
    > możesz.

    Więc po co pisałaś żebym założył inny wątek?


    > > A w nim Twoja wypowiedź o tym, że nie ma zakazów wejścia do CH z dzieckie
    > m.
    > bo NIE ma.

    "To, że CH nie mają zakazów co do wieku, nie znaczy, że przebywanie tam z małymi dziećmi jest dla tych dzieci dobre."


    > masz jeszcze jakieś pytania?

    Nie rozpędzaj się. :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 11.06.13, 12:09
    > Więc po co pisałaś żebym założył inny wątek?
    będziesz sobie tam pisał o syfiastej klimatyzacji i innych obsesyjkach.

    > masz jeszcze jakieś pytania?
    mam. w którym miejscu napisałam, że przebywanie z dziećmi w centrach handlowych jest dla nich dobre, że aż poczułeś się w obowiązku tłumaczenia mi, że jest tam nieświeże powietrze.

    podaj również miejsca, w których powietrze (w mieście) jest dla dzieci wystarczająco dobre. na ulicy ze spalinami czy może w parku gdzie pyli alergią i latają chmary meszek? chętnie poczytam o miejscach, do których twoim zdaniem można zaprowadzić dzieci, poza własnym domem oczywiście. tylko pamiętaj, pomiń wszystko co ma klimatyzację/wentylację, bo to syf z zasady. jedziesz.


    --
    pumped up kicks
  • urko70 11.06.13, 12:37
    six_a napisała:

    > > Więc po co pisałaś żebym założył inny wątek?
    > będziesz sobie tam pisał o syfiastej klimatyzacji

    Tak Cię zabolało odniesienie się do Twoej wypowiedzi, że raz piszesz, że mogę potem żebym zakładała osobny wątek...? :)


    > i innych obsesyjkach.

    Nic o Twoich obsesjach nie pisałem.


    > > masz jeszcze jakieś pytania?
    > mam.

    Rozmawiasz sama ze sobą za pośrednictwem forum... hmmmm :)

    > w którym miejscu napisałam, że przebywanie z dziećmi w centrach handlowyc
    > h jest dla nich dobre, że aż poczułeś się w obowiązku tłumaczenia mi, że jest t
    > am nieświeże powietrze.

    Próbowałaś wyśmiać wypowiedź kol.3.
    "centra handlowe nie mają, z tego co wiem, ograniczeń wiekowych, więc twoje postulaty, że ktoś ma dokądś w konkretnym towarzystwie nie chodzić, są zwyczajnie śmieszne. "


    > podaj również miejsca, w których powietrze (w mieście) jest dla dzieci wystarcz
    > ająco dobre. na ulicy ze spalinami czy może w parku gdzie pyli alergią i latają
    > chmary meszek? chętnie poczytam o miejscach, do których twoim zdaniem można za
    > prowadzić dzieci, poza własnym domem oczywiście. tylko pamiętaj, pomiń wszystko
    > co ma klimatyzację/wentylację, bo to syf z zasady. jedziesz.

    Czy wytstarczająco to zawsze kwestia dyskusyjna ale z pewnością dla dziecka lepszy jest park, jakieś ogródki działkowe, czy choćby podwórka niż słabo wentylowane CH.


    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 11.06.13, 12:57
    > Tak Cię zabolało odniesienie się do Twoej wypowiedzi, że raz piszesz, że mogę p
    > otem żebym zakładała osobny wątek...? :)
    ironii to ty nigdy nie rozumiałeś, stąd te rozwleczone dyskusje i czepianie się dwóch słów wyrwanych z całego zdania.

    urko70 napisał:
    > że raz piszesz, że mogę p
    > otem żebym zakładała osobny wątek...? :)
    jesteś kobietą? może się zdecydujesz łaskawie?

    > Próbowałaś wyśmiać wypowiedź kol.3.
    > "centra handlowe nie mają, z tego co wiem, ograniczeń wiekowych, więc twoje
    > postulaty, że ktoś ma dokądś w konkretnym towarzystwie nie chodzić, są zwyczajn
    > ie śmieszne. "

    postulat, aby ludzie wynosili się skądś tam, bo się komuś ich widok nie podoba JEST śmieszny.
    nie trzeba próbować. można to wyśmiać od razu, wiesz?


    > Czy wytstarczająco to zawsze kwestia dyskusyjna ale z pewnością dla dziecka lep
    > szy jest park, jakieś ogródki działkowe, czy choćby podwórka niż słabo wentylow
    > ane CH.
    chyba już pisałam, że dyskusja nie jest o tym? czy nie pisałam? podwórka mają tę wadę, że nie da się w nich zrobić zakupów. a niektórzy ludzie, jak już porodzili te dzieci, to nie po to, żeby je zostawiać bez przerwy innym na głowie. stąd (uwaga będzie objawienie) biorą się dzieci z rodzicami w centrach handlowych, kinach, restauracjach i innych miejscach ogólnodostępnych. to że ktoś słabo toleruje dzieci albo rodziców, jest wyłącznie jego problemem, a nie problemem obcych ludzi. i nie oni się mają dostosować do jego fanaberii. tylko on może unikać.

    jak nie lubię psów, to ich nie mam w domu, nie chodzę do ludzi, którzy mają psy i nie podchodzę do psów widzianych na podwórku, tylko omijam - jasne?


    --
    where do I begin
  • urko70 11.06.13, 13:05
    six_a napisała:

    > > Próbowałaś wyśmiać wypowiedź kol.3.
    > > "centra handlowe nie mają, z tego co wiem, ograniczeń wiekowych, więc
    > twoje
    > > postulaty, że ktoś ma dokądś w konkretnym towarzystwie nie chodzić, są zw
    > yczajn
    > > ie śmieszne. "

    > postulat, aby ludzie wynosili się skądś tam, bo się komuś ich widok nie podoba
    > JEST śmieszny.

    Tam nie było takiego postulatu. Sama go sobie wymyśliłaś.


    > > Czy wytstarczająco to zawsze kwestia dyskusyjna ale z pewnością dla dziec
    > ka lep
    > > szy jest park, jakieś ogródki działkowe, czy choćby podwórka niż słabo we
    > ntylow
    > > ane CH.
    > chyba już pisałam, że dyskusja nie jest o tym?

    Pisałaś "podaj również miejsca,"

    > podwórka mają tę wadę, że nie da się w nich zrobić zakupów.

    Bo innych sklepów niż Centra Handlowe to nie ma?

    > a niektórzy ludzie, jak już porodz
    > ili te dzieci, to nie po to, żeby je zostawiać bez przerwy innym na głowie. stą
    > d (uwaga będzie objawienie) biorą się dzieci z rodzicami w centrach handlowych,

    Jeden rodzic może zostać z maluszkiem w domu, pojśc na spacer czy cokolwiek innego a zakupy w CH może zrobić drugi rodzic - zaskoczonaś....


    > kinach, restauracjach i innych miejscach ogólnodostępnych. to że ktoś słabo to
    > leruje dzieci albo rodziców, jest wyłącznie jego problemem, a nie problemem obc
    > ych ludzi. i nie oni się mają dostosować do jego fanaberii. tylko on może unika
    > ć.

    Mieszają Ci się wątki, problemy, osoby. Uspokój się i poukładaj bo ja nic o tym co tu zaczęłaś pisać nie pisałem więc nie do mnie te żale.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 11.06.13, 15:48
    > Sama go sobie wymyśliłaś.
    co ty w ogóle czytasz? nie było napisane, że centra handlowe nie są miejscami dla dzieci, a durne matki zamiast w nich przebywać, powinny iść do parku? bo ktoś uznał, że one tam chodzą ZAMIAST? to nie ma charakteru postulatu? może do słownika sobie zajrzyj.

    > Bo innych sklepów niż Centra Handlowe to nie ma?
    no i co z tego że są? każdy chodzi tam, dokąd chce, a nie tam, dokąd ty byś chciał, żeby chodził. czy to jest za trudne dla ciebie?

    > ja nic o tym
    > co tu zaczęłaś pisać nie pisałem więc nie do mnie te żale.
    nie wszystko, co piszę w danym poście, musi być kierowane do ciebie osobiście. zupełnie normalne jest formułowanie refleksji ogólnych na podstawie tego, co było pisane przez różnych ludzi w całym wątku. jeśli nie ogarniasz, nie wchodź na fora, tylko sobie otwórz czat. będziesz miał personalnie.



    --
    some some some i some i murder some i some i let go
  • urko70 11.06.13, 16:01
    > CH to w ogóle nie jest miejsce dla małego dziecka. Można sobie zorganizować cza
    > s i zakupy tak, żeby z dzieckiem tam nie chodzić, nie narażać go na bakterie i
    > duchotę.

    six_a napisała:

    > > Sama go sobie wymyśliłaś.
    > co ty w ogóle czytasz? nie było napisane, że centra handlowe nie są miejscami d
    > la dzieci, a durne matki zamiast w nich przebywać, powinny iść do parku? bo kto
    > ś uznał, że one tam chodzą ZAMIAST? to nie ma charakteru postulatu? może do sło
    > wnika sobie zajrzyj.

    Czytam to co piszesz i to co piszą inni.
    Ten charakter postulatu to już włąśnie Twoje dopowiedzenie.
    Może przestań interpretować a zacznij czytać to co jest napisane.


    > > Bo innych sklepów niż Centra Handlowe to nie ma?
    > no i co z tego że są?

    To, że można w nich zrobić zakupy, tym samym nie pchac się z maleństwem do CH.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 11.06.13, 16:11
    >tym samym nie pchac się z maleństwem do CH.
    to się nie pchaj, kto ci każe się pchać? ja np. w ogóle w hipermarketach nie bywam, a do centrum handlowego wchodzę do empiku zasadniczo i nie włóczę się po sklepach, ale rozumiem ludzi, którzy to robią, bo może tak lubią albo może akurat potrzebują i szukają czegoś.

    organizuję sobie SWOJE życie, a nie życie czyjeś, na tym polega różnica. a ty byś podzielił, które z rodziców ma iść do sklepu, które zostać, i co ma wdychać dziecko. od razu widać, że kuśwa kawaler pełną gębą, bez własnej rodziny, za to z pretensjami do organizowania życia całemu światu.
    powodzenia!


    --
    some some some i some i murder some i some i let go
  • urko70 12.06.13, 08:47
    six_a napisała:

    > >tym samym nie pchac się z maleństwem do CH.
    > to się nie pchaj,

    Próbujesz zmieniać temat jak Ci wygodnie, a przecież tu pytałaś co z tego ze są inne niz CH sklepy.

    Resztę Twoich osobistych wycieczek usuwam.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • sl13 11.06.13, 19:20
    > Może przestań interpretować a zacznij czytać to co jest napisane.

    Ona chyba tak nie umie. :(
  • urko70 12.06.13, 09:11
    sl13 napisała:

    > > Może przestań interpretować a zacznij czytać to co jest napisane.
    >
    > Ona chyba tak nie umie. :(

    Zdaje się że masz rację. :( ze zwykłego stwierdzenia faktu zrobiła sobie postulat, wepchnęła go w usta kogoś innego i dyskutuje z nim ile wlezie.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 12.06.13, 09:35
    skończyły ci się argumenty, że przyłączyłeś się do obgadywania dyskutantów?

    jak cię tak boli moja dyskusja nie z tobą zresztą, to możesz iść do toalety albo przykryć się kocem.


    --
    life is my friend
  • urko70 12.06.13, 09:39
    six_a napisała:

    > skończyły ci się argumenty, że przyłączyłeś się do obgadywania dyskutantów?

    Zabolało wskazanie, że ze stwierdzenia faktu zrobiłaś czyjść postulat?

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 12.06.13, 09:44
    > Zabolało wskazanie,
    niestety nie, ogromnie mi przykro.
    i nie interesuje mnie, czym dla ciebie są słowa, z którymi dyskutuję. nie jesteś ich autorem (chyba że jesteś, wtedy możesz zacząć odwracać kota ogonem). w ogóle nie bardzo rozumiem, z jakiej okazji się do mnie przypiąłeś. ale dziękuję za tyle uwagi.



    --
    ease your mind
  • urko70 12.06.13, 09:51
    six_a napisała:

    > > Zabolało wskazanie,
    > niestety nie, [...]

    A to by było jedynym usprawiedliwieniem niezauważania argumentów.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 12.06.13, 09:54
    ojej. no teraz to mnie zabiłeś argumentacją.
    nodopsz, starczy tego.


    --
    break away kicks
  • urko70 12.06.13, 09:56
    six_a napisała:

    > ojej. no teraz to mnie zabiłeś

    Mogłaś się trzymać tego co napisane a nie wymyślać jakieś swoje postulaty.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 12.06.13, 10:21
    > Mogłaś się trzymać tego co napisane a nie wymyślać jakieś swoje postulaty.
    hahahhahaaha, nom. a matki MOGŁYBY się schować z karmieniem do toalet.
    minąłeś się z powołaniem, zamiast kiepskim adwokatem, marudą forumowym i plotkarzem trzeba było zostać bogiem.
    polecam.


    --
    out of space
  • urko70 12.06.13, 10:32
    six_a napisała:

    > > Mogłaś się trzymać tego co napisane a nie wymyślać jakieś swoje postulaty
    > .
    > hahahhahaaha, nom. a matki MOGŁYBY się schować z karmieniem do toalet.

    To Twoje słowa. Ja w tym wątku piszę coś dokładnie przeciwnego.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • twojabogini 12.06.13, 10:42
    six_a napisała:

    > trzeba było zostać bogiem.
    > polecam.

    Może na początek świętym odpowiadającym za ochronę maleństw przed mikrobami z klimatyzatorów. Albo dokonującym cudów samooczyszczenia klimatyzacji (ile by CH i firmy zaoszczędziły na kosztach, ile uratowanych przed mikrobami niemowląt, starców, kobiet, dzieci, a może nawet małych kotków i ciężarnych suczek).
  • six_a 12.06.13, 10:54
    > Może na początek świętym odpowiadającym za ochronę maleństw przed mikrobami z k
    > limatyzatorów.
    :D
    bo dzieci nie powinny wdychać mikrobów w sklepach i dotykać ustami niewysterylizowanego uprzednio sutka, za to mogą zostawać zamknięte w samochodzie w garażu podziemnym na czas zakupów, bo prawda bez przesady z tą paniką.

    nieno. zrobiło się wybitnie komediowo.

    --
    ease your mind
  • pomidorkoktajlowy 12.06.13, 10:57
    > nieno. zrobiło się wybitnie komediowo.

    No z takim podsumowaniem to całkiem owszem. Można by jeszcze takie dziecko domestosem przelecieć, żeby była pewność, że sterylne.
  • six_a 12.06.13, 11:06
    chyba za dużo czasu spędzasz na tym sadistic, wiesz? :)

    --
    out of space
  • pomidorkoktajlowy 12.06.13, 11:10
    Ostatnio nie za dużo. W pracy trochę głupio trupy oglądać mimo wszystko;)
  • six_a 12.06.13, 11:11
    w ogóle głupio, nie tylko w pracy.
    no ale może ja mam za mało estetyczne podejście, to się mogę nie znać.


    --
    pumped up kicks
  • pomidorkoktajlowy 12.06.13, 11:15
    Nie ruszają mnie takie rzeczy. Do momentu, w którym ktoś nie krzywdzi zwierząt, mogę oglądać wszystko.
  • six_a 12.06.13, 11:20
    tak, wiemy, wiemy. już o tym pisałaś. dlatego zostawiłabyś kilkuletnie dziecko samo i poszła sobie na zakupy, bo Ciebie też zostawiano i nic się nie stało, więc musi jakaś norma.


    --
    ooooh la love
  • stokrotka_a 12.06.13, 11:40
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Nie ruszają mnie takie rzeczy. Do momentu, w którym ktoś nie krzywdzi zwierząt,
    > mogę oglądać wszystko.

    A po co oglądać wszystko, a szczególnie rzeczy ekstremalnie pochrzanione?
  • pomidorkoktajlowy 12.06.13, 13:17
    > A po co oglądać wszystko, a szczególnie rzeczy ekstremalnie pochrzanione?

    Z ciekawości? Martwe ciało jest tak samo naturalne jak karmienie piersią. Z jakiego powodu ludzie oglądają filmiki z kotkami, dziećmi, widokami? Zapewniam, że wypadki są znacznie ciekawsze i bardziej emocjonujące.
  • six_a 12.06.13, 13:38
    no nareszcie doczekaliśmy się odpowiedzi, dlaczego ludzie tak się gapią na te karmiące, które ich pono obrzydzają.

    zamykam ten wątek;)


    --
    do it well
  • urko70 12.06.13, 13:43
    six_a napisała:

    > no nareszcie doczekaliśmy się odpowiedzi, dlaczego ludzie tak się gapią na te k
    > armiące, które ich pono obrzydzają.
    >
    > zamykam ten wątek;)

    Odźwierna? :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • urko70 12.06.13, 13:41
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > > A po co oglądać wszystko, a szczególnie rzeczy ekstremalnie pochrzanione?
    >
    > Z ciekawości? Martwe ciało jest tak samo naturalne jak karmienie piersią.

    Widok nie jest ani powszechny ani przyjemny.

    > Z jak
    > iego powodu ludzie oglądają filmiki z kotkami, dziećmi, widokami? Zapewniam, że
    > wypadki są znacznie ciekawsze i bardziej emocjonujące

    Różni ludzie mają różne potrzeby w tym potrzeby oglądania np
    zmasakrowanych w wypadkach ciał, są też tacy dla których ciekawszymi
    są obrazy za których rozpowszechnianie grozi więzienie.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • pomidorkoktajlowy 12.06.13, 13:53
    Z drugiej strony, prawdopodobnym jest, że przyzwyczajona do takich widoków, mimo, że tylko na ekranie, nie spanikuję albo mnie nie zamrozi, jak będę świadkiem wypadku i może uda się komuś pomóc.

    Co więcej oglądanie kompilacji filmów z wypadkami drogowymi daje do myślenia, rozwija wyobraźnie na drodze.
  • urko70 12.06.13, 11:29
    six_a napisała:

    > > Może na początek świętym odpowiadającym za ochronę maleństw przed mikroba
    > mi z k
    > > limatyzatorów.
    > :D
    > bo dzieci nie powinny wdychać mikrobów w sklepach [...]

    Ano nie powinny.

    > za to mogą zostawać zamknięte w samochodzie w garażu
    > podziemnym na czas zakupów,

    Znacznie lepszy byłby spacer w parku ale skoro wolisz zamknac dziecko w garazu to wspolczuję Temu dziecku.

    :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 12.06.13, 11:34
    > Ano nie powinny.
    a kto uważa że powinny? nie powinny, ale wdychają, bo w mieście masz do wyboru: wentylację, zaduch albo spaliny.


    > ale skoro wolisz zamknac dziecko w garazu to wspolczuję Temu dziecku.
    ty już w ogóle nic nie ogarniasz, idź czytać ten wątek od początku.
    może zajarzysz, że o zamykaniu w samochodach to nie ja.

    --
    cu next tuesday
  • pomidorkoktajlowy 12.06.13, 11:36
    Potwierdzam, to nie była ona, to ja. Jednakże ten pomysł nie zdobył specjalnej popularności. A szkoda.
  • stokrotka_a 11.06.13, 14:54
    urko70 napisał:

    > Czy wytstarczająco to zawsze kwestia dyskusyjna ale z pewnością dla dziecka lep
    > szy jest park, jakieś ogródki działkowe, czy choćby podwórka niż słabo wentylow
    > ane CH.

    Zapomniałeś chyba o środkach komunikacji publicznej i słabo wentylowanych samochodach prywatnych. Najlepiej nie korzystać z nich w towarzystwie dziecka. ;-)
  • urko70 11.06.13, 15:24
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Czy wytstarczająco to zawsze kwestia dyskusyjna ale z pewnością dla dziec
    > ka lep
    > > szy jest park, jakieś ogródki działkowe, czy choćby podwórka niż słabo we
    > ntylow
    > > ane CH.
    >
    > Zapomniałeś chyba.....

    Ani nie zapominalem ani chyba :)

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 11.06.13, 15:38
    urko70 napisał:

    > Ani nie zapominalem ani chyba :)

    No to cieszę się, że chybiłam. Mam nadzieję zatem, że CH, samochody i środki komunikacji traktujesz podobnie w kontekście problemu poruszania się w towarzystwie niemowląt. ;-)
  • urko70 11.06.13, 15:43
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Ani nie zapominalem ani chyba :)
    >
    > No to cieszę się, że chybiłam. Mam nadzieję zatem, że CH, samochody i środki ko
    > munikacji traktujesz podobnie w kontekście problemu poruszania się w towarzystw
    > ie niemowląt. ;-)

    Tak, podobnie, wszystkie te miejsca nie są najlepsze dla dzieci, w znaczeniu dzieciom
    lepiej w parku, na ogródkach, na tzw świeżym powietrzu niż w zatłoczonych pełnych ludzi
    CH z fatalnymi wentylacjami i zagrzybionymi klimatyzacjami.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 11.06.13, 15:52
    urko70 napisał:

    > Tak, podobnie, wszystkie te miejsca nie są najlepsze dla dzieci, w znaczeniu dz
    > ieciom
    > lepiej w parku, na ogródkach, na tzw świeżym powietrzu niż w zatłoczonych pełny
    > ch ludzi
    > CH z fatalnymi wentylacjami i zagrzybionymi klimatyzacjami.

    Zgadzam się z tobą w 100%, ale nie zmienia to faktu, że nie da się uniknąć przebywania z dziećmi w tych mniej korzystnych miejscach.
  • urko70 11.06.13, 15:58
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Tak, podobnie, wszystkie te miejsca nie są najlepsze dla dzieci, w znacze
    > niu dz
    > > ieciom
    > > lepiej w parku, na ogródkach, na tzw świeżym powietrzu niż w zatłoczonych
    > pełny
    > > ch ludzi
    > > CH z fatalnymi wentylacjami i zagrzybionymi klimatyzacjami.
    >
    > Zgadzam się z tobą w 100%, ale nie zmienia to faktu, że nie da się uniknąć prze
    > bywania z dziećmi w tych mniej korzystnych miejscach.

    Oczywiście, że czasem trzeba pójść z dzieckiem do CH.... ale to CZASEM, od czasem nic się dziecku nie stanie ale jeśli CH to reguła zamiast parku, spaceru etc.... to moim zdaniem szkoda dziecka.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 11.06.13, 16:01
    urko70 napisał:

    > Oczywiście, że czasem trzeba pójść z dzieckiem do CH.... ale to CZASEM, od czas
    > em nic się dziecku nie stanie ale jeśli CH to reguła zamiast parku, spaceru etc
    > .... to moim zdaniem szkoda dziecka.

    Zachowania patologiczne zdarzają się i będą się zdarzały, ale chyba nie romawiamy o patologii.
  • urko70 12.06.13, 09:08
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Oczywiście, że czasem trzeba pójść z dzieckiem do CH.... ale to CZASEM, o
    > d czas
    > > em nic się dziecku nie stanie ale jeśli CH to reguła zamiast parku, space
    > ru etc
    > > .... to moim zdaniem szkoda dziecka.
    >
    > Zachowania patologiczne zdarzają się i będą się zdarzały, ale chyba nie romawia
    > my o patologii.

    Boję się, że takich zachowań jest coraz więcej, takich czyli spedzania czasu w centrach handlowych i tak jak to ogłupia ludzi tak również wpływa na zdrowie głównie malutkich dzieci.
    Oczywiście, że czasem nie da rady i trzeba z maluszkiem isc do CH - tylko pytanie czy tylko takie "naprawdę trzeba" tam chodzą, czy nie chodzą tam rodzinnie ot zeby sobie pokupować. czy naprawdę nie mozna się podzielic obowiązkami i jedno zostaje z dzieckiem a drugi idzie kupować to co trzeba...

    Tak, dyskusja odeszła od głownego nurtu ale tu akurat byla mowa o tym czy CH jest dobre dla dziecka czy nie.

    :)

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 12.06.13, 09:21
    urko70 napisał:

    > Boję się, że takich zachowań jest coraz więcej, takich czyli spedzania czasu w
    > centrach handlowych i tak jak to ogłupia ludzi tak również wpływa na zdrowie gł
    > ównie malutkich dzieci.

    Masz jakieś konkretne dane dotyczące wpływu spędzania czasu w centrach handlowych na zdrowie dzieci?

    > Oczywiście, że czasem nie da rady i trzeba z maluszkiem isc do CH - tylko pytan
    > ie czy tylko takie "naprawdę trzeba" tam chodzą, czy nie chodzą tam rodzinnie o
    > t zeby sobie pokupować. czy naprawdę nie mozna się podzielic obowiązkami i jedn
    > o zostaje z dzieckiem a drugi idzie kupować to co trzeba...

    Pewnie często można podzielić się obowiązkami, ale na pewno nie zawsze. Poza tym ja wolałabym, żeby czas przeznaczony na zakupy był czasem wspólnym dla rodziny, która z powodu pracy obojga rodziców zbyt rzadko bywa razem. Wyprawa na zakupy może być też częscią wspólnego "wypadu" np. do parku w mieście albo do innego miejsca rozywki. Gdyby oddzielić te dwie rzeczy, to oznaczałoby, że trzeba zorganizować dwa oddzielne wypady.

    > Tak, dyskusja odeszła od głownego nurtu ale tu akurat byla mowa o tym czy CH je
    > st dobre dla dziecka czy nie.

    Na pewno są lepsze miejsca, ale brak dowodów na to, że spędzanie czasu w CH jest bardziej szkodliwe niż np. spacer po mieście, w którym poruszają się tysiące samochodów zanieczyszczających powietrze.
  • urko70 12.06.13, 09:35
    stokrotka_a napisała:

    > > Boję się, że takich zachowań jest coraz więcej, takich czyli spedzania cz
    > asu w
    > > centrach handlowych i tak jak to ogłupia ludzi tak również wpływa na zdro
    > wie gł
    > > ównie malutkich dzieci.
    >
    > Masz jakieś konkretne dane dotyczące wpływu spędzania czasu w centrach handlowy
    > ch na zdrowie dzieci?

    Jednym takie dane są potrzebne innym wystarczy zdrowy rozsądek.
    Zastanów się po co się czyści klimatyzacje i czy CH czyszczą całą swoją klimatyzację z wentylacją odpowiednio często oraz odpowiednio skutecznie.



    > > Oczywiście, że czasem nie da rady i trzeba z maluszkiem isc do CH - tylko
    > pytan
    > > ie czy tylko takie "naprawdę trzeba" tam chodzą, czy nie chodzą tam rodzi
    > nnie o
    > > t zeby sobie pokupować. czy naprawdę nie mozna się podzielic obowiązkami
    > i jedn
    > > o zostaje z dzieckiem a drugi idzie kupować to co trzeba...
    >
    > Pewnie często można podzielić się obowiązkami, ale na pewno nie zawsze.

    Widocznie jestem super szczęściarzem, albo umiem tak zorganizować czas, że ja nigdy nie musiałem. :)

    > Poza ty
    > m ja wolałabym, żeby czas przeznaczony na zakupy był czasem wspólnym dla rodzin
    > y, która z powodu pracy obojga rodziców zbyt rzadko bywa razem. Wyprawa na zaku
    > py może być też częscią wspólnego "wypadu" np. do parku w mieście albo do inneg
    > o miejsca rozywki. Gdyby oddzielić te dwie rzeczy, to oznaczałoby, że trzeba zo
    > rganizować dwa oddzielne wypady.

    Taaaaa, Ty się bawisz, mąż się bawi, a ten 4miesięczny maluszek łapie grzybki spadające z klimatyzacji. :)


    > > Tak, dyskusja odeszła od głownego nurtu ale tu akurat byla mowa o tym czy
    > CH je
    > > st dobre dla dziecka czy nie.
    >
    > Na pewno są lepsze miejsca, ale brak dowodów na to, że spędzanie czasu w CH jes
    > t bardziej szkodliwe niż np. spacer po mieście, w którym poruszają się tysiące
    > samochodów zanieczyszczających powietrze.

    Każdy decyduje za siebie tudzież swoje potomstwo. Z tym brakiem dowodów powiem tak: nie raz i nie dwa, naprawdę wiele razy osobiście spotkałem się z tym że w czasie wizyty w CH pieką oczy, gardło, a ładnych kilka razy mimo braku innych czynników na drugi dzien byla choroba.
    Wybór zależy od rodzica.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 12.06.13, 10:12
    urko70 napisał:

    > Jednym takie dane są potrzebne innym wystarczy zdrowy rozsądek.
    > Zastanów się po co się czyści klimatyzacje i czy CH czyszczą całą swoją klimaty
    > zację z wentylacją odpowiednio często oraz odpowiednio skutecznie.

    Zdrowy rozsądek jest OK, ale często prowadzi do fałszywych wniosków. Ja nie neguję, zagrożeń dla zdrowia, które mogą występować w CH, ale żeby porównać wpływ spędzania czasu w CH i np. spacerów po mieście z tysiącami samochodów na zdowie dziecka, to trzeba mieć jakieś dane.

    > Widocznie jestem super szczęściarzem, albo umiem tak zorganizować czas, że ja n
    > igdy nie musiałem. :)

    To był twój wybór i twoje możliwości. Nie każdy może i chce organizować sobie czas oddzielnie.

    > Taaaaa, Ty się bawisz, mąż się bawi, a ten 4miesięczny maluszek łapie grzybki s
    > padające z klimatyzacji. :)

    A kto mówi o zabawie? Zakupy są koniecznością, a potem lub przedtem są inne formy wspólnego spędznia czasu. W moim przypadku z mężem odpada. ;-)

    > Każdy decyduje za siebie tudzież swoje potomstwo. Z tym brakiem dowodów powiem
    > tak: nie raz i nie dwa, naprawdę wiele razy osobiście spotkałem się z tym że w
    > czasie wizyty w CH pieką oczy, gardło, a ładnych kilka razy mimo braku innych c
    > zynników na drugi dzien byla choroba.
    > Wybór zależy od rodzica.

    Oczywiście, wybór należy do nas, ale ty wpominasz tylko o doraźnym wpływie przebywania w CH na zdrowie. A co z długoterminowym działaniem np. spalin wdychanych podczas spacerów po mieście? Możesz te dwie rzeczy porównać? Wiesz, która jest gorsza w skutkach?
  • twojabogini 12.06.13, 10:39
    stokrotka_a napisała:

    > Zdrowy rozsądek jest OK, ale często prowadzi do fałszywych wniosków.

    Zgadzam się, urko70 twierdząc, że CH to nie miejsce dla niemowląt pozornie posługuje się zdrowym rozsądkiem. Wręcz nie sposób się z nim nie zgodzić. Te bakterie, klimatyzacje, tłumy...
    Rzecz w tym, że jedynym klimatem sprzyjającym noworodkowi jest macica, którą dopiero co opuścił. Świat zewnętrzny to zagrożenia - mikroby, grzyby, tłumy, zmiany temperatury, pestycydy i nieczyszczona klimatyzacja. Rzecz w tym, że dziecko musi się do tego świata przystosować. Nie słyszałam o niemowlakach umierających po wizytach w CH.
    Więc autorytarne stwierdzenie gdzie mogą przebywać matki karmiące razem z przychówkiem (pod pozorem dobra ich dzieci, o które to dobro rzekomo kobiety nie dbają) - jest niczym innym jak próbą wyrugowania tych matek z przestrzeni publicznej.
    Chroni się tym samym estetykę publiczną przed cycem a dzieci przed mikrobami. Interes matki nie ma znaczenia. Ani mleczny cyc nie zagraża estetyce, ani mikroby niemowlakowi (o ile rodzice nie napoją go wodą z klimatyzatora, ale raczej niewielu tak robi), za to interes kobiet jest realny. Głupota niektórych ludzi zagraża wolności matek, które mają pełne prawo przebywać i karmić w przestrzeni publicznej. To także ich przestrzeń.
  • urko70 12.06.13, 10:50
    twojabogini napisała:

    > stokrotka_a napisała:
    >
    > > Zdrowy rozsądek jest OK, ale często prowadzi do fałszywych wniosków.
    >
    > Zgadzam się, urko70 twierdząc, że CH to nie miejsce dla niemowląt pozornie posł
    > uguje się zdrowym rozsądkiem. Wręcz nie sposób się z nim nie zgodzić. Te bakter
    > ie, klimatyzacje, tłumy...
    > Rzecz w tym, że jedynym klimatem sprzyjającym noworodkowi jest macica, którą do
    > piero co opuścił. Świat zewnętrzny to zagrożenia - mikroby, grzyby, tłumy, zmia
    > ny temperatury, pestycydy i nieczyszczona klimatyzacja. Rzecz w tym, że dziecko
    > musi się do tego świata przystosować. Nie słyszałam o niemowlakach umierającyc
    > h po wizytach w CH.

    Czyli ponieważ "tylko macica" to nie ma znaczenia czy 4miesieczne dziecko jest w parku czy na środku glownego skrzyzowania w mieście?


    > Więc autorytarne stwierdzenie gdzie mogą przebywać matki karmiące razem z przyc
    > hówkiem (pod pozorem dobra ich dzieci, o które to dobro rzekomo kobiety nie dba
    > ją) - jest niczym innym jak próbą wyrugowania tych matek z przestrzeni publiczn
    > ej.
    > Chroni się tym samym estetykę publiczną przed cycem a dzieci przed mikrobami. I
    > nteres matki nie ma znaczenia. Ani mleczny cyc nie zagraża estetyce, ani mikrob
    > y niemowlakowi (o ile rodzice nie napoją go wodą z klimatyzatora, ale raczej ni
    > ewielu tak robi), za to interes kobiet jest realny. Głupota niektórych ludzi za
    > graża wolności matek, które mają pełne prawo przebywać i karmić w przestrzeni p
    > ublicznej. To także ich przestrzeń.

    Tak jak twierdzę, że CH to nienajlepsze miejsce dla malych dzieci tak wiele razy w tym wątku byłem przeciwny próbowaniom rugowania dzieci, matek karmiących. Także wrzuciłaś tu do jednego wora dwie zupełnie rózne kwestie. Ja wiem że tak łatwiej ale to nieprawda.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • urko70 12.06.13, 10:39
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Jednym takie dane są potrzebne innym wystarczy zdrowy rozsądek.
    > > Zastanów się po co się czyści klimatyzacje i czy CH czyszczą całą swoją k
    > limaty
    > > zację z wentylacją odpowiednio często oraz odpowiednio skutecznie.
    >
    > Zdrowy rozsądek jest OK, ale często prowadzi do fałszywych wniosków. Ja nie neg
    > uję, zagrożeń dla zdrowia, które mogą występować w CH, ale żeby porównać wpływ
    > spędzania czasu w CH i np. spacerów po mieście z tysiącami samochodów na zdowie
    > dziecka, to trzeba mieć jakieś dane.

    Tylko wtedy kiedy rozumiesz miasto w znaczeniu przy głównych jezdniach.
    Ja w mieście umiem znaleźć park z drzewami, trawnikami, krzewami, umiem znaleźć ogródki działkowe gdzie może spacerować godzinami, umiem znaleźć podwórka oddalone od głównych ulic przy których faktycznie może być zbyt dużo spalin.


    > > Widocznie jestem super szczęściarzem, albo umiem tak zorganizować czas, ż
    > > e ja nigdy nie musiałem. :)
    >
    > To był twój wybór i twoje możliwości. Nie każdy może i chce organizować sobie c
    > zas oddzielnie.

    Te możliwości niczym sie nie różniły i nie różnią od możliwości wielu innych ludzi.


    > > Taaaaa, Ty się bawisz, mąż się bawi, a ten 4miesięczny maluszek łapie grz
    > ybki s
    > > padające z klimatyzacji. :)
    >
    > A kto mówi o zabawie? Zakupy są koniecznością, a potem lub przedtem są inne for
    > my wspólnego spędznia czasu. W moim przypadku z mężem odpada. ;-)

    Są ale czy na te dwie godziny nie możecie się rozstać tak żeby druga strona została z dzieckiem?


    > > Każdy decyduje za siebie tudzież swoje potomstwo. Z tym brakiem dowodów p
    > owiem
    > > tak: nie raz i nie dwa, naprawdę wiele razy osobiście spotkałem się z tym
    > że w
    > > czasie wizyty w CH pieką oczy, gardło, a ładnych kilka razy mimo braku in
    > nych c
    > > zynników na drugi dzien byla choroba.
    > > Wybór zależy od rodzica.
    >
    > Oczywiście, wybór należy do nas, ale ty wpominasz tylko o doraźnym wpływie prze
    > bywania w CH na zdrowie. A co z długoterminowym działaniem np. spalin wdychanyc
    > h podczas spacerów po mieście? Możesz te dwie rzeczy porównać? Wiesz, która jes
    > t gorsza w skutkach?

    Pisałem powyżej ale powtórzę :) nikt niekogo nei zmusza do spacerowania wzdłuż głównych ulic miasta, są parki, ogródki, podwórka oddalone do spalin.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 12.06.13, 10:55
    urko70 napisał:

    > Tylko wtedy kiedy rozumiesz miasto w znaczeniu przy głównych jezdniach.
    > Ja w mieście umiem znaleźć park z drzewami, trawnikami, krzewami, umiem znaleźć
    > ogródki działkowe gdzie może spacerować godzinami, umiem znaleźć podwórka odda
    > lone od głównych ulic przy których faktycznie może być zbyt dużo spalin.

    Miasto z gęstą zabudową, dużą liczbą samochodów i ruchliwymi dorgami przebiegającymi nierzadko w pobliżu parków, czy działek oddycha powietrzem pełnym zanieczyszczeń. Poza tym jest jeszcze przemysł, a w mniejszych miejscowościach indywidulane systemy ogrzewania, ktore produkują sporo szkodliwych substancji.

    Żeby porównać rzeczywisty i długoterminowy wpływ różnych form spędzania czasu z dzieckiem na jego zdrowie trzeba mieć jakieś konkretne dane. Warto wziąć też pod uwagę fakt, że czas spędzony z dzieckiem z CH w skali miesiąca na przykład jest stanowi malutki ułamek czasu spędzonego w innych miejscach.

    > Te możliwości niczym sie nie różniły i nie różnią od możliwości wielu innych ludzi.

    Jak wielu? I skąd wiesz, jak wielu? Poza tym wpomniałam też o tym, że ktoś może z róznych powodów chcieć spędzać ten czas razem.

    > Są ale czy na te dwie godziny nie możecie się rozstać tak żeby druga strona zos
    > tała z dzieckiem?

    Na dwie? Nie wszyscy mieszkają przy CH. A dlaczego miałybyśmy się rozstawać? Wolałyśmy razem.

    > Pisałem powyżej ale powtórzę :) nikt niekogo nei zmusza do spacerowania wzdłuż
    > głównych ulic miasta, są parki, ogródki, podwórka oddalone do spalin.

    O tym już pisałam wyżej, więc nie będę się powtarzać.
  • urko70 12.06.13, 11:26
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Tylko wtedy kiedy rozumiesz miasto w znaczeniu przy głównych jezdniach.
    > > Ja w mieście umiem znaleźć park z drzewami, trawnikami, krzewami, umiem z
    > naleźć
    > > ogródki działkowe gdzie może spacerować godzinami, umiem znaleźć podwórk
    > a odda
    > > lone od głównych ulic przy których faktycznie może być zbyt dużo spalin.
    >
    > Miasto z gęstą zabudową, dużą liczbą samochodów i ruchliwymi dorgami przebiegaj
    > ącymi nierzadko w pobliżu parków, czy działek oddycha powietrzem pełnym zaniecz
    > yszczeń. Poza tym jest jeszcze przemysł, a w mniejszych miejscowościach indywid
    > ulane systemy ogrzewania, ktore produkują sporo szkodliwych substancji.
    >
    > Żeby porównać rzeczywisty i długoterminowy wpływ różnych form spędzania czasu z
    > dzieckiem na jego zdrowie trzeba mieć jakieś konkretne dane. Warto wziąć też p
    > od uwagę fakt, że czas spędzony z dzieckiem z CH w skali miesiąca na przykład j
    > est stanowi malutki ułamek czasu spędzonego w innych miejscach.

    Trochę skrajnie ale za to krótko: jeśli tak rozumując to i raz w miesiącu
    można dać dziecku jednego papierosa .... bo jak rzadko to mało szkodzi
    poza tym inne czynniki szkodzą bardziej.... tylko po co?


    > > Te możliwości niczym sie nie różniły i nie różnią od możliwości wielu inn
    > ych ludzi.
    >
    > Jak wielu? I skąd wiesz, jak wielu? Poza tym wpomniałam też o tym, że ktoś może
    > z róznych powodów chcieć spędzać ten czas razem.

    Sądzisz, że ktoś liczy takie wartości?
    Tak, wspomniałaś, i ja na to odpowiedziałem.


    > > Są ale czy na te dwie godziny nie możecie się rozstać tak żeby druga stro
    > na zos
    > > tała z dzieckiem?
    >
    > Na dwie? Nie wszyscy mieszkają przy CH. A dlaczego miałybyśmy się rozstawać? Wo
    > lałyśmy razem.

    Tak dwie, jak mieszkasz dalej to trzy.
    Dlatego zeby niepotrzebnie nie brać kilkumiesięcznego dziecka w wielkie skupisko ludzi zamkniętych w jednym pomieszczeniu.

    Takie jest moje zdanie, a Wy możecie sobie robić iść z tym dzieckiem nawet na całonocną imprezę w zadymionym klubie bo "chcemy być razem" i ja Wam tego nie zabronię. Ale swoje zdanie mam i je wypowiem czy to się komuś podoba czy nie.


    > > Pisałem powyżej ale powtórzę :) nikt niekogo nei zmusza do spacerowania w
    > zdłuż
    > > głównych ulic miasta, są parki, ogródki, podwórka oddalone do spalin.
    >
    > O tym już pisałam wyżej, więc nie będę się powtarzać.

    Ja również, a mimo to znów czytałem o alternawtyie CH - "główna ulica w mieście".

    :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 12.06.13, 11:52
    urko70 napisał:

    > Trochę skrajnie ale za to krótko: jeśli tak rozumując to i raz w miesiącu
    > można dać dziecku jednego papierosa .... bo jak rzadko to mało szkodzi
    > poza tym inne czynniki szkodzą bardziej.... tylko po co?

    Nie tylko skrajnie, ale po prostu niedorzecznie. Udanie się na zakupy do CH to zupełnie inna para kaloszy.

    > Sądzisz, że ktoś liczy takie wartości?

    Skoro nie liczy, to na jakiej podstawie się wypowiadasz?

    > Tak, wspomniałaś, i ja na to odpowiedziałem.

    Odpowiedziałeś, ale jedynie przez "pryzmat" swoich osobistych doświadczeń, upodobań i sytuacji. Spójrz na świat trochę szerzej. ;-)

    > Tak dwie, jak mieszkasz dalej to trzy.

    A może cztery i pięć. To już sporo więcej.

    > Dlatego zeby niepotrzebnie nie brać kilkumiesięcznego dziecka w wielkie skupisk
    > o ludzi zamkniętych w jednym pomieszczeniu.

    Dlaczego nie potrzebnie? Ja odczuwałam potrzebę. Dziecko też.

    > Takie jest moje zdanie, a Wy możecie sobie robić iść z tym dzieckiem nawet na c
    > ałonocną imprezę w zadymionym klubie bo "chcemy być razem" i ja Wam tego nie za
    > bronię. Ale swoje zdanie mam i je wypowiem czy to się komuś podoba czy nie.

    A proszę bardzo. Ja też swoje zdanie mam, wypowiem je i postąpię tak jak uważam. A zadymiony klub to znów nie to samo co CH.

    > Ja również, a mimo to znów czytałem o alternawtyie CH - "główna ulica w mieście".

    To chyba źle czytałeś, bo ja napisałam o zanieczyszczonym powietrzu w całym mieście. Napisałam też o długoterminowym wpływie zanieczyszczeń na zdrowie dziecka w porównaniu do doraźnego wływu CH na powstaanie infekcji. Wyobraź sobie, że zanieczyszczenia nie są odgrodzone w przestrzeni powietrznej miasta. :-) Nie jesteś w stanie stwierdzić, co jest bardziej szkodliwe bez odpowiednich badań.

    Swoją drogą, ani ja ani moje dziecko nigdy nie zachorowaliśmy po wizycie w CH.
  • urko70 12.06.13, 12:31
    stokrotka_a napisała:

    > Nie tylko skrajnie, ale po prostu niedorzecznie. Udanie się na zakupy do CH to
    > zupełnie inna para kaloszy.

    Jeśli podnosi się argument "bo są miejsca gdzie jest gorzej, bo CH to w sumie rzadko" ti jak najbardziej "dorzeczne".

    > > Sądzisz, że ktoś liczy takie wartości?
    >
    > Skoro nie liczy, to na jakiej podstawie się wypowiadasz?

    Na ocenę każdego zachowania potrzebujesz uśrednionego wyniku badania kilku wiodących ośrodków naukowych na świecie?



    > > Tak, wspomniałaś, i ja na to odpowiedziałem.
    >
    > Odpowiedziałeś, ale jedynie przez "pryzmat" swoich osobistych doświadczeń, upod
    > obań i sytuacji. Spójrz na świat trochę szerzej. ;-)

    Patrzę. Jak znajomi dowiadują się w ilu miejscach mieszkałem to dość cześto dziwią się, ze tak często zmieniałem miejsca zamieszkania. I poza jednym miejscem zawsze była możliwość wybrania lepszego niż CH miejsca do pospacerowania, ale nawet wtedy mozna podjechac autem do parku i zostawić jednego rodzica z dzieckiem a drugi robi zakupy.
    Moim zdaniem to kwestia priorytetów, czy ważniejsze żeby małe dziecko powdychało przez 2h powietrze wśród drzew czy powietrze w CH.



    > > Tak dwie, jak mieszkasz dalej to trzy.
    >
    > A może cztery i pięć. To już sporo więcej.

    To również kwestia wyboru, znam duży sklep otwarty 24h także możesz i całą dobę.
    To wszystko to kwestia wyboru, tak jak pisalem wczesniej są szczególne sytuacje kiedy no trzeba wziac ze sobą dziecko do CH ale brać je na 5 godzin ..... moim zdnaiem to wyjątkowo mało prawdopodobne no chyba, ze rodzic ma spore problemy z robieniem zakupów.


    > > Dlatego zeby niepotrzebnie nie brać kilkumiesięcznego dziecka w wielkie s
    > kupisk
    > > o ludzi zamkniętych w jednym pomieszczeniu.
    >
    > Dlaczego nie potrzebnie? Ja odczuwałam potrzebę. Dziecko też.

    No tak... mogłem się spodziewać, ok różni ludzie mają różne potrzeby, niektóre z tych potrzeb jesli są realizowane to są karane.
    4miesięczne dziecko odczuwa potrzebę 4godzinnych zakupów w CH?


    > > Takie jest moje zdanie, a Wy możecie sobie robić iść z tym dzieckiem nawe
    > t na c
    > > ałonocną imprezę w zadymionym klubie bo "chcemy być razem" i ja Wam tego
    > nie za
    > > bronię. Ale swoje zdanie mam i je wypowiem czy to się komuś podoba czy ni
    > e.
    >
    > A proszę bardzo. Ja też swoje zdanie mam, wypowiem je i postąpię tak jak uważam
    > . A zadymiony klub to znów nie to samo co CH.

    I słusznie, wypowiadaj, do tego służy forum :) póki się nie obrażamy jest OK. :)
    Zgadza się, klub to nie to samo co CH ale potrzeba bycia razem może być tak silna że kto wie.... :)



    > > Ja również, a mimo to znów czytałem o alternawtyie CH - "główna ulica w m
    > ieście".
    >
    > To chyba źle czytałeś, bo ja napisałam o zanieczyszczonym powietrzu w całym mie
    > ście. Napisałam też o długoterminowym wpływie zanieczyszczeń na zdrowie dziecka
    > w porównaniu do doraźnego wływu CH na powstaanie infekcji. Wyobraź sobie, że z
    > anieczyszczenia nie są odgrodzone w przestrzeni powietrznej miasta. :-) Nie jes
    > teś w stanie stwierdzić, co jest bardziej szkodliwe bez odpowiednich badań.

    Momencik...., czy Ty sugerujesz, że takie samo zanieczysznie jest na głównym skrzyżowaniu w mieście jak i w parku na jednym z osiedli czy choćby w mieszkaniu/domku?


    > Swoją drogą, ani ja ani moje dziecko nigdy nie zachorowaliśmy po wizycie w CH.

    Mam niestety inne doświadczenia z dwóch różnych CH i to na trzech osobach.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 12.06.13, 12:54
    urko70 napisał:

    > Jeśli podnosi się argument "bo są miejsca gdzie jest gorzej, bo CH to w sumie r
    > zadko" ti jak najbardziej "dorzeczne".

    Po pierwsze - ja nie sformułowalam tego argumentu w powyższy sposób. Po drugie - jeśli zakupy w CH raz na kilka tygodni z dzieckiem porównujesz do podania dziecku paierosa od czasu do czasu, to o takiej argumentacji trudno jest dyskutować na rozsądnym poziomie. ;-)

    > Na ocenę każdego zachowania potrzebujesz uśrednionego wyniku badania kilku wiod
    > ących ośrodków naukowych na świecie?

    Jeśli wypowiadasz jakieś opinie i chcesz do nich przekonać innych, to powinieneś mieć jakieś dane. W innym przypadku twoja opinia jest równoważna innym opiniom nie popartym żadnymi dowodami.

    > Patrzę. Jak znajomi dowiadują się w ilu miejscach mieszkałem to dość cześto dzi
    > wią się, ze tak często zmieniałem miejsca zamieszkania. I poza jednym miejscem
    > zawsze była możliwość wybrania lepszego niż CH miejsca do pospacerowania, ale n
    > awet wtedy mozna podjechac autem do parku i zostawić jednego rodzica z dzieckie
    > m a drugi robi zakupy.

    CH to nie miejsce do spacerowania, tylko robienia zakupów, również w towarzystwie dziecka, którego nie możemy lub nie chcemy gdzieś tam zostawiać.

    > Moim zdaniem to kwestia priorytetów, czy ważniejsze żeby małe dziecko powdychał
    > o przez 2h powietrze wśród drzew czy powietrze w CH.

    No właśnie, priorytetem może być rozwój emocjonalny dziecka i kontakt z rodzicami przez te 2 godziny, a spacer wśród drzew w ciągu sześciu pozostałych dni miesiąca, gdy do CH nie chodzimy. ;-)

    > To również kwestia wyboru, znam duży sklep otwarty 24h także możesz i całą dobę.

    To również kwestia miejsca zamieszkania.

    > To wszystko to kwestia wyboru, tak jak pisalem wczesniej są szczególne sytuacje
    > kiedy no trzeba wziac ze sobą dziecko do CH ale brać je na 5 godzin ..... moim
    > zdnaiem to wyjątkowo mało prawdopodobne no chyba, ze rodzic ma spore problemy
    > z robieniem zakupów.

    Na 5 godzin, które obejmują dojazd. Nie chodzi o 5 godzin w CH.

    > No tak... mogłem się spodziewać, ok różni ludzie mają różne potrzeby, niektóre
    > z tych potrzeb jesli są realizowane to są karane.
    > 4miesięczne dziecko odczuwa potrzebę 4godzinnych zakupów w CH?

    Oj, mój drogi, przecież wiadomo, że nie chodzi o moją potrzebę 4-godzinnych zakupów, a tym bardziej potrzebę dziecka, tylko potrzebę bezpośredniego kontaktu. :-)

    > Zgadza się, klub to nie to samo co CH ale potrzeba bycia razem może być tak sil
    > na że kto wie.... :)

    Może, ale nie popadaj w skrajności, dobrze? Bo jak tak dalej pójdzie to dojdziemy do faszyzmu i obozów koncentracyjnych. ;-)

    > Momencik...., czy Ty sugerujesz, że takie samo zanieczysznie jest na głównym sk
    > rzyżowaniu w mieście jak i w parku na jednym z osiedli czy choćby w mieszkaniu/
    > domku?

    Nie, nigdzie tego nie sugeruję, że zanieczyszczenie jest takie samo.

    > Mam niestety inne doświadczenia z dwóch różnych CH i to na trzech osobach.

    Nie możesz mieć pewności, że te infekcje są związane z wizytami w CH.
  • urko70 12.06.13, 13:31
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Jeśli podnosi się argument "bo są miejsca gdzie jest gorzej, bo CH to w s
    > umie r
    > > zadko" ti jak najbardziej "dorzeczne".
    >
    > Po pierwsze - ja nie sformułowalam tego argumentu w powyższy sposób. Po drugie
    > - jeśli zakupy w CH raz na kilka tygodni z dzieckiem porównujesz do podania dz
    > iecku paierosa od czasu do czasu, to o takiej argumentacji trudno jest dyskutow
    > ać na rozsądnym poziomie. ;-)

    Może sposób trochę inny ale sens taki był.
    "czas spędzony z dzieckiem z CH w skali miesiąca na przykład
    jest stanowi malutki ułamek czasu spędzonego w innych miejscach"

    to i czas podawania dziecku tytoniu stanowi ułamek......


    > > Na ocenę każdego zachowania potrzebujesz uśrednionego wyniku badania kilk
    > > u wiodących ośrodków naukowych na świecie?
    >
    > Jeśli wypowiadasz jakieś opinie i chcesz do nich przekonać innych, to powiniene
    > ś mieć jakieś dane. W innym przypadku twoja opinia jest równoważna innym opinio
    > m nie popartym żadnymi dowodami.

    W ten sposób można próbować zamknąć usta niemal każdemu bo mało kto
    ma niepodważalne wyniki badań na poparcie swoich wypowiedzi.
    Brak wiarygodnych badań nie sprawi, że przebywanie przez 2h niemowlaka
    na środku skrzyżowania będzie tak samo zdrowe jak przebywanie tegoż w
    parku nawet tego samego miasta.


    > > Patrzę. Jak znajomi dowiadują się w ilu miejscach mieszkałem to dość cześ
    > to dzi
    > > wią się, ze tak często zmieniałem miejsca zamieszkania. I poza jednym mie
    > jscem
    > > zawsze była możliwość wybrania lepszego niż CH miejsca do pospacerowania,
    > ale n
    > > awet wtedy mozna podjechac autem do parku i zostawić jednego rodzica z dz
    > ieckie
    > > m a drugi robi zakupy.
    >
    > CH to nie miejsce do spacerowania, tylko robienia zakupów, również w towarzystw
    > ie dziecka, którego nie możemy lub nie chcemy gdzieś tam zostawiać.

    Sądzisz, ze spacerowanie było istotą tej wypowiedzi? :)


    > > Moim zdaniem to kwestia priorytetów, czy ważniejsze żeby małe dziecko pow
    > dychał
    > > o przez 2h powietrze wśród drzew czy powietrze w CH.
    >
    > No właśnie, priorytetem może być rozwój emocjonalny dziecka i kontakt z rodzica
    > mi przez te 2 godziny, a spacer wśród drzew w ciągu sześciu pozostałych dni mie
    > siąca, gdy do CH nie chodzimy. ;-)

    Wtedy kiedy matka robi zakupy to dziecko moze miec kontakt z ojcem a przy okazji byc w parku i nie być w zatłoczonym CH.


    > > To również kwestia wyboru, znam duży sklep otwarty 24h także możesz i cał
    > ą dobę.
    >
    > To również kwestia miejsca zamieszkania.

    Czy Ty sugerujesz, że lepsze dla malego dziecka jest kilkugodzinne jechanie auitem, oraz chodzenie po CH zamiast wyjscie na spacer lub chocby spokojne przebywanie w domu?


    > > To wszystko to kwestia wyboru, tak jak pisalem wczesniej są szczególne sy
    > tuacje
    > > kiedy no trzeba wziac ze sobą dziecko do CH ale brać je na 5 godzin ....
    > . moim
    > > zdnaiem to wyjątkowo mało prawdopodobne no chyba, ze rodzic ma spore pro
    > blemy
    > > z robieniem zakupów.
    >
    > Na 5 godzin, które obejmują dojazd. Nie chodzi o 5 godzin w CH.

    Jasne.... czyli jw leposze dla niemowlaka jest jechanie godzine, przebywanie 3h w CH i znów jechanie godzinę niż spacer na czystym swiezym powietrzu.... (no jesli godizna jazdy to raczej poza duzym miastem tym samym powietrze znacznie czystsze)


    > > No tak... mogłem się spodziewać, ok różni ludzie mają różne potrzeby, nie
    > które
    > > z tych potrzeb jesli są realizowane to są karane.
    > > 4miesięczne dziecko odczuwa potrzebę 4godzinnych zakupów w CH?
    >
    > Oj, mój drogi, przecież wiadomo, że nie chodzi o moją potrzebę 4-godzinnych zak
    > upów, a tym bardziej potrzebę dziecka, tylko potrzebę bezpośredniego kontaktu.
    > :-)

    Potrzebę bezpośredniego kontaktu można realizować poza CH, poważnie, sprawdzone moja droga. :)


    > > Zgadza się, klub to nie to samo co CH ale potrzeba bycia razem może być t
    > > ak silna że kto wie.... :)
    >
    > Może, ale nie popadaj w skrajności, dobrze? Bo jak tak dalej pójdzie to dojdzie
    > my do faszyzmu i obozów koncentracyjnych. ;-)

    Na skrajnościach lepiej widać pewne mechanizmy, wybory, priorytety.


    > > Momencik...., czy Ty sugerujesz, że takie samo zanieczysznie jest na głów
    > nym sk
    > > rzyżowaniu w mieście jak i w parku na jednym z osiedli czy choćby w miesz
    > kaniu/
    > > domku?
    >
    > Nie, nigdzie tego nie sugeruję, że zanieczyszczenie jest takie samo.

    To po co ciągle piszesz o tym zanieczyszczonym powietrzu skoro jego zanieczysznie jest inne na glownym skrzyzowaniu w miescie i inne w parku w tym samym miescie?

    > > Mam niestety inne doświadczenia z dwóch różnych CH i to na trzech osobach
    > .
    > Nie możesz mieć pewności, że te infekcje są związane z wizytami w CH.

    Powtarzające się pieczenie oczu i gardła zaraz po wejsciu do CH i kilka godzin po wyjściu z niego moim zdaniem jasno na to wskazuje, podobnie kilkukrotna infekcja.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 12.06.13, 13:48
    urko70 napisał:

    > Może sposób trochę inny ale sens taki był.
    > "czas spędzony z dzieckiem z CH w skali miesiąca na przykład
    > jest stanowi malutki ułamek czasu spędzonego w innych miejscach"

    > to i czas podawania dziecku tytoniu stanowi ułamek......

    No tak, jest w tym logika, tyle że pokrętna. ;-) Równie dobrze chodzenie z dzieckiem do CH możesz, według tej "logiki", porównać do krótkiej wizyty z dzieckiem w odnowionej komorze gazowej jakiegoś obozu koncentracyjnego. Śmiało, popuść wodze fantazji. ;-)

    > Wtedy kiedy matka robi zakupy to dziecko moze miec kontakt z ojcem a przy okazj
    > i byc w parku i nie być w zatłoczonym CH.

    Równie dobrze może być w CH z ojcem i matką jednocześnie. ;-)

    A podsumowując, temat uważam za wyczerpany. ;-)
  • urko70 12.06.13, 14:06
    stokrotka_a napisała:

    > urko70 napisał:
    >
    > > Może sposób trochę inny ale sens taki był.
    > > "czas spędzony z dzieckiem z CH w skali miesiąca na przykład
    > > jest stanowi malutki ułamek czasu spędzonego w innych miejscach"

    > > to i czas podawania dziecku tytoniu stanowi ułamek......
    >
    > No tak, jest w tym logika, tyle że pokrętna. ;-) Równie dobrze chodzenie z dzie
    > ckiem do CH możesz, według tej "logiki", porównać do krótkiej wizyty z dzieckie
    > m w odnowionej komorze gazowej jakiegoś obozu koncentracyjnego. Śmiało, popuść
    > wodze fantazji. ;-)

    To nie ja podnosiłem argument krótkiego w stosunku do całego miesiąca czasu przebywania.

    > > Wtedy kiedy matka robi zakupy to dziecko moze miec kontakt z ojcem a przy
    > okazj
    > > i byc w parku i nie być w zatłoczonym CH.
    >
    > Równie dobrze może być w CH z ojcem i matką jednocześnie. ;-)

    A dodatkowo z tysiącem innych kaszlących, zasmarkanych, w szumie, z doskonałym dla oczy oświetleniem i powietrzem zakrapianym wszelakim świństwem zamieszkującycm kanały wentyalcyjne i urządzenie klaimatyzacyjne.

    Poza tym oni robią zakupy, patrza ogladają, wybierają a nie zajmują się dzieckiem.

    > A podsumowując, temat uważam za wyczerpany. ;-)

    Lekarze przestrzegają: centra handlowe to miejsca, w których dziecko łatwo może złapać infekcję. Psycholodzy dodają: chodząc z dzieckiem do galerii handlowej, od małego wyrabiamy w nim złe nawyki.

    Ale co tam oni się znają przecież my chcemy razem kupować masło, proszek i kefirek..
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • wolverine_14 09.06.13, 23:56
    > Czasami może nie ma innej możliwości, nie ma z kim zostawić dziecka, a zakupy s
    > ą koniecznością. Bo jeśli oczywiście łazi się z dzieckiem (nie tylko niemowlęci
    > em) po galeriach handlowych, to dla mnie jest to forma znęcania się.

    Zakupy można zrobić w sklepie/markecie osiedlowym, nie ma potrzeby chodzenia do wielkich galerii handlowych. W wielu miastach (tych, w których są CH) obecnie można do tego zrobić zakupy online.

    --
    http://www.sherv.net/cm/emo/funny/2/finger.gif
  • qw994 10.06.13, 06:07
    Dżinsów i butów nie kupisz online. A w sklepach osiedlowych jest drogo.
    Centra handlowe to miejsca, gdzie możesz za jednym zamachem kupić wszystko - dlatego biorę pod uwagę, że może być taka konieczność, że matka pójdzie tam z dzieckiem, żeby załatwić wszelakie zakupy od razu. Natomiast nie uznaję włóczenia się po CH z dzieckiem jako formy rozrywki.
  • wolverine_14 10.06.13, 17:31
    > Dżinsów i butów nie kupisz online.

    Jak nie jak tak :)

    >A w sklepach osiedlowych jest drogo.

    Dżinsy i buty? Myślę, że w większości przypadków taniej niż w CH. Chyba, że ktoś musi mieć super-markowe i akurat w CH są wyprzedaże...

    > atego biorę pod uwagę, że może być taka konieczność, że matka pójdzie tam z dzi
    > eckiem, żeby załatwić wszelakie zakupy od razu. Natomiast nie uznaję włóczenia
    > się po CH z dzieckiem jako formy rozrywki.

    Dżinsów i butów nie kupuje się raczej codziennie. Można poczekać aż dziecko będzie można zostawić z kimś, np. mężem/partnerem. Można także wziąć jedzenie w butelce (czy to "swoje" czy jakąś kaszkę/mleczko). Możliwości jest wiele, tylko trzeba chcieć.

    --
    http://www.sherv.net/cm/emo/funny/2/finger.gif
  • six_a 10.06.13, 18:44
    ciekawe, czy ciebie matka zostawiała w domu i mówiła: synu: muszę iść teraz kupić sobie spodnie, jednakowoż nie zabiorę cię ze sobą, ponieważ uważam, że miejsce rozwrzeszczanych dzieciątek jest w domu. prawdę mówiąc nie wiem, po co cię rodziłam, ponieważ przeszkadzasz całemu światu, ale zastanowimy się nad tym przy okazji twoich urodzin.

    --
    fake plastic trees
  • wolverine_14 11.06.13, 00:21
    Moja matka - gdy byłem "rozwrzesczanym dzieciątkiem" - z pewnością nie chodziła ze mną po galeriach handlowych :)

    --
    http://www.sherv.net/cm/emo/funny/2/finger.gif
  • six_a 11.06.13, 00:46
    > z pewnością nie chodziła ze mną po galeriach handlowych :)
    tak, ale zasadniczo z tego powodu, że nie było galerii handlowych.
    a do sklepu cię w ogóle wprowadzała czy zostawiała przed albo w samochodzie? a może mieliście guwernantkę, która na czas zakupów zostawała z paniczem w domu? albo służbę, która robiła zakupy.

    opowiadaj.

    nie wiem, co ludziom pozwala głosować, gdzie i z kim mają bywać inni. że powinni bardziej na powietrzu, a nie w galeriach, a że jak się ma już dziecko, to zakupy najlepiej przez internet, żeby dziecko innym nie uprzykrzało życia. no coraz ciekawiej w tym wątku jest.


    --
    out of space
  • wolverine_14 11.06.13, 01:24
    > a do sklepu cię w ogóle wprowadzała czy zostawiała przed albo w samochodzie? a
    > może mieliście guwernantkę, która na czas zakupów zostawała z paniczem w domu?
    > albo służbę, która robiła zakupy.

    Nie trzeba mieć służby, żeby miał kto zrobić zakupy, czy żeby było z kim na chwilę zostawić dziecko np. w sobotę.

    > opowiadaj.

    Nie wiem czy wiesz, ale ludzie z okresu kiedy mieli 0-2 lata raczej mało pamiętają. Niemniej mając 3 lata potrafiłem się już na tyle zachować by nie robić "przedstawień" w sklepie czy też gdziekolwiek indziej (w przeciwieństwie do większości obecnych 3-6 latków). Mając ~6 lat potrafiłem sam zrobić proste zakupy w sklepie osiedlowym.

    > nie wiem, co ludziom pozwala głosować, gdzie i z kim mają bywać inni. że powinn
    > i bardziej na powietrzu, a nie w galeriach, a że jak się ma już dziecko, to zak
    > upy najlepiej przez internet, żeby dziecko innym nie uprzykrzało życia. no cora
    > z ciekawiej w tym wątku jest.

    Wolna wola im pozwala, w każdym razie podobno wolna :)

    Jedną z podstawowych zasad współżycia społecznego jest staranie się o to by w miarę możliwości nie naruszać wolności innych, o to by innym nie uprzykrzać życia. Chodząc w miejsca publiczne z krzyczącym/płaczącym i/lub odstawiającym cyrki dzieckiem uprzykrzasz innym życie, tak jak i uprzykrza np. ktoś robiący hałaśliwą imprezę w nocy. To, że hałasuje dziecko, a nie np. student albo non-stop wyjący pies, nie robi tego uprzykrzania mniej dokuczliwym.

    --
    http://www.sherv.net/cm/emo/funny/2/finger.gif
  • six_a 11.06.13, 09:13
    >3 lata potrafiłem się już na tyle zachować by nie robić "przedstawień" w sklepie czy też gdziekolwiek indziej
    może powinieneś coś poczytać o fazach rozwoju, to byś wiedział, że niemowlęta i małe dzieci nie mają umiejętności opanowywania emocji ani tm bardziej nie robią przedstawień celowo, a ich płacz nie świadczy bynajmniej o głupocie rodziców. to by ci trochę ułatwiło rozmowę, bo na razie to jak ze ślepym o kolorach.


    reszta to demagogiczne bzdety albo trolling, bo chyba nie wierzysz w to co piszesz?
    chyba że umiesz uargumentować, w czym narusza twoją wolność, a zwłaszcza uprzykrza ci życie kobieta z niemowlęciem?

    co jeszcze uprzykrza ci życie? brzydcy ludzie w przestrzeni publicznej? grubi? chudzi? takie postawy, gdzie zupełnie standardowe zachowania lub wygląd ci przeszkadzają, należy leczyć ew. samemu nie wychodzić z domu, żeby ograniczyć dyskomfort.

    kobieta karmiąca niemowlę nie robi nic zakazanego prawem, nie brudzi, nie hałasuje, nie narusza dobrych obyczajów. porównywanie karmienia dziecka z sikaniem pod murami albo defekacją, jak to byłeś łaskaw zdaje się zrobić, jest jedynie dowodem na to, że nie masz pojęcia o zasadach współżycia społecznego, obyczajach i savoir vivre.


    --
    bumpinx2
  • wolverine_14 11.06.13, 20:36
    > małe dzieci nie mają umiejętności opanowywania emocji ani tm bardziej nie robi
    > może powinieneś coś poczytać o fazach rozwoju, to byś wiedział, że niemowlęta i
    > małe dzieci nie mają umiejętności opanowywania emocji ani tm bardziej nie robi
    > ą przedstawień celowo,

    Niemowlęta nie, ale małe dzieci (2-6 lat)? Większych manipulatorów nie ma.

    > a ich płacz nie świadczy bynajmniej o głupocie rodziców.

    Płacz dziecka może świadczyć o wielu rzeczach i może także świadczyć o tym, że rodzice nie potrafią się tym dzieckiem zająć.

    > chyba że umiesz uargumentować, w czym narusza twoją wolność, a zwłaszcza uprzyk
    > rza ci życie kobieta z niemowlęciem?

    Nie każda mi uprzykrza, uprzykrza mi zdecydowana mniejszość, a jeżeli na temat tego co przeczytałaś tak sądzisz, to znaczy tylko tyle, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
    A w jaki sposób to już opisałem. Jak nie jesteś w stanie tego wyłapać za 1. razem, to próbuj dalej, może za 10. razem się uda.

    > kobieta karmiąca niemowlę nie robi nic zakazanego prawem, nie brudzi, nie hałas
    > uje, nie narusza dobrych obyczajów. porównywanie karmienia dziecka z sikaniem p
    > od murami albo defekacją, jak to byłeś łaskaw zdaje się zrobić, jest jedynie do
    > wodem na to, że nie masz pojęcia o zasadach współżycia społecznego, obyczajach
    > i savoir vivre.

    Jeżeli robi to w ten sposób jaki to opisała autorka wątku czy też parę innych osób, to jak najbardziej narusza. Publiczne obnażanie się jest karalne.

    > co jeszcze uprzykrza ci życie? brzydcy ludzie w przestrzeni publicznej? grubi?
    > chudzi? takie postawy, gdzie zupełnie standardowe zachowania lub wygląd ci prze
    > szkadzają, należy leczyć ew. samemu nie wychodzić z domu, żeby ograniczyć dysko
    > mfort.

    Widzę, że wraz narastaniem frustracji kompletnie zanika u ciebie umiejętność czytania ze zrozumieniem, zamiast odnosić się do tego co napisała druga osoba, to zaczynasz strzelać z karabinu maszynowego do mrówek, tylko no... coś trafić nie możesz.

    --
    http://www.sherv.net/cm/emo/funny/2/finger.gif
  • six_a 11.06.13, 21:41
    >Publiczne obnażanie się jest karalne.
    karmienie dziecka piersią - jakkolwiek, nawet w sposób naruszający twoje wysokie standardy estetyczne, nie jest karalnym obnażaniem się - ani według norm współżycia, ani według norm naszego obszaru kulturowego ani według kodeksu karnego. no chyba że mówimy o rozebraniu się do naga.

    > A w jaki sposób to już opisałem. Jak nie jesteś w stanie tego wyłapać za 1. raz
    > em, to próbuj dalej, może za 10. razem się uda.
    prawdę mówiąc, nie chce mi się grzebać w porównaniach defekacji do karmienia. jest to niesmaczne i robio misie zaburzenia estetyczne. sorej.

    > Widzę, że wraz narastaniem frustracji
    ja nie odczuwam żadnej frustracji, ani w związku z obecnością kobiet karmiących w przestrzeni publicznej, ani w związku z dyskusją tutaj. nie umiesz lub nie chcesz odpowiedzieć na pytania, nie odpowiadaj.


    --
    do it well
  • pomidorkoktajlowy 09.06.13, 18:14
    Zgadzam się, fatalny widok. Kiedyś mi taka wyzwolona matka wyciągnęła pierś niecały metr ode mnie, w kolejce do kasy... Gorsze jest to, że te dzieci prędzej, czy później zaczynają się drzeć. I tak jak od piersi odwrócisz wzrok, tak od takiego wrzasku trudno uciec. Wniosek jest prosty, dzieciaki powinny zostawać w domu, ewentualnie w samochodzie, jeżeli nie jest gorąco.
  • wersja_robocza 09.06.13, 18:28
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Wniosek jest prosty, dzieciaki powinny zostawać w d
    > omu, ewentualnie w samochodzie, jeżeli nie jest gorąco.

    Mozna jeszcze przywiązać do stojaków rowerowych. O ile nie jest za gorąco.
  • urko70 12.06.13, 12:34
    wersja_robocza napisała:

    > pomidorkoktajlowy napisała:
    >
    > > Wniosek jest prosty, dzieciaki powinny zostawać w d
    > > omu, ewentualnie w samochodzie, jeżeli nie jest gorąco.
    >
    > Mozna jeszcze przywiązać do stojaków rowerowych. O ile nie jest za gorąco.

    Bez sensu blokować stojak przecież są przechowalnie bagażu....
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • maly.jasio 09.06.13, 19:49
    pomidorkoktajlowy napisała:
    Wniosek jest prosty, dzieciaki powinny zostawać w... ewentualnie w samochodzie...


    szczesliwie - za takie cos - dostaje sie u nasz mandaty
    masz jeszcze inne - rownie DURNE pomysly ?
  • pomidorkoktajlowy 09.06.13, 23:26
    To tylko dziecko. Auta raczej nie zniszczy, krzywdy też sobie nie zrobi.
  • jowita771 10.06.13, 10:32
    Pijąc piwo na ławce też nie robisz nikomu krzywdy, a jak zauważyłeś wyżej, można dostać za to mandat. Może nie wiesz, ale za zostawienie dziecka w samochodzie konsekwencję są gorsze, niż za picie piwa na ławce.
    --
    angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
  • alienka20 12.06.13, 00:13
    Ale może na przykład umrzeć. Poza tym zostawianie dziecka w samochodzie bez opieki jest traktowane przez SM/Policję jako porzucenie małoletniego i narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia.
    I nie mówię o tym, że mama idzie zapłacić za benzynę na stacji, tylko zostawia dziecko w wózku/ samochodzie przed sklepem lub CH a sama idzie na zakupy trwające godzinę/dwie.
    Idiots, idiots everywhere....
    --
    http://lb1f.lilypie.com/GaUep1.png
  • pomidorkoktajlowy 12.06.13, 09:50
    alienka20 napisała:

    > Ale może na przykład umrzeć.

    Łohoho jakiż to musi być cud, że ot tak nie umiera w trakcie jazdy. Uff. Panikujecie i rozczulacie się strasznie. Spokojnie, do jakiś 15 stopni w aucie się nic nie dzieje, jeszcze na podziemnym parkingu. Sama nie raz czekałam na kogoś w aucie, zarówno jako dziecko, jak i dorosły. I wyobraź sobie nadal żyję...
  • alienka20 12.06.13, 11:52
    Czyli proponujesz robić zakupy tylko, gdy na dworze jest chłodno, żeby można było zostawić dziecko w samochodzie? Aha. fajnie, załóżmy, że mamy piękne lato a chłodniejsze dni to rzadkość? A jeżeli matka nie ma samochodu tylko przyszła na piechotę/przyjechała autobusem? Ma przyczepić wózek do stojaka rowerowego?
    Małego dziecka się w samochodzie nie zostawia i tyle. Raz, że przepisy, raz że 3-4 latek miewa już różne oryginalne pomysły. Mnie nikt wtedy nawet w domu samej nie zostawiał dopóki nie poszłam do szkoły. Dziecko w wieku szkolnym prędzej zrozumie, że ma się nie ruszać z samochodu i zaczekać niż taki mały brzdąc. Niemowlę też nie rozumie zwrotu "zaraz wracam"i musi mieć matkę w zasięgu wzroku na pewnym etapie, inaczej wyje głośniej niż syrena strażacka.
    Widać, ze nie masz dzieci i pojęcia o opiece nad nimi.

    ---
    http://lb1f.lilypie.com/GaUep1.png
  • lonely.stoner 09.06.13, 19:49
    a pewnie jakby przy tym stoliku obok siadl np. ktos z porazeniem mozgowym, na wozku inwalidzkim i z gilem do pasa to tez bys poleciala na skarge do kelnera? albo jakis powiedzmy czlowiek ze skorna choroba stanal obok Ciebie na przystanku? albo jakby mial blizny na twarzy, albo nie mial reki tylko kikut? wiesz- moze nie wychodz z domu?
    --
    youtu.be/19eBAfUFK3E
  • wiktorka_24 09.06.13, 19:58
    wyobraź sobie, że ktoś z chorobą skórna czy niepełnosprawny nie ma na to wpływu. A matka pękającego cycka wywalać nie musi na środku CH
  • lonely.stoner 09.06.13, 20:02
    ej wez mi powiedz - coz takiego jest w tym cycku ze tak Cie bulweruje - bardziej niz dajmy na to owrzodzona geba? albo czyjas brzydka twarz? Twarzy tez mozna nie pokazywac- mozna sobie kupic jakis welonik czy burke i po problemie.
    --
    youtu.be/19eBAfUFK3E
  • wiktorka_24 09.06.13, 20:07
    uwazam ze wygląd żylastego, obklejonego cycka i śliniacego dziecka jest nieestetyczny. Poza tym nalezy on do czesci ciala intymnych, twarz nia nie jest. I nie filozofuj dalej
  • lonely.stoner 09.06.13, 20:28
    wiesz co- sadzac po tym jakimi przymiotnikami okreslasz i cyc i dziecko to chyba nie chodzi u ciebie o zaburzenie estetyki tylko o jakas ogolna niechec do karmienia, macierzynstwa, moze masz w ogole jakies zaburzenie fazy oralnej ? To nie zaburzona estetyka - to zaburzona psychika.
    --
    youtu.be/19eBAfUFK3E
  • maly.jasio 09.06.13, 19:53
    wiktorka_24 napisała:
    > Zawsze byłam przeciwna publicznemu karmieniu piersią-


    Zawsze byłem za publicznym karmieniem piersią

    jak i wiekszosc wystepujacych tu na twoim koncercie.
    a teraz pora udac sie do koncika i poplakac nad
    biednym losem estetki.
  • kol.3 09.06.13, 23:47
    Teraz pora wziąć się za slownik ortograficzny.
  • maly.jasio 09.06.13, 23:54
    po 30-tu latach pobytu poza Polsza - jestem od/z tego zvolniony :)
  • lonely.stoner 09.06.13, 20:00
    ej a w ogole to rzuccie okiem na to i powiedzcie czy to Wyspianski ma cos nie tak z glowa ze maluje takie obrzydlistwa? http://doublethink.us.com/paala/wp-content/uploads/2013/01/Macierzy%C5%84stwo-1905-%E2%80%93-Stanis%C5%82aw-Wyspia%C5%84ski-breastfeeding-painting.jpg

    albo tu (ale obrzydlistwo! a fuuu)
    http://www.art-breastfeeding.com/rel1/images/image-61.jpg

    to jest cos takiego co nawet artystow inspiruje a tu jakas laske obrzydza- ja chyba na innej planecie mieszkam bo dla mnie w tym nic obrzydliwego nie ma. Raczej wydaje mi sie panna ma jakis problem z odbiorem swiata. Obrzydliwe to jest dlubanie w nosie ale nie karmienie cycem!
    --
    youtu.be/19eBAfUFK3E
  • wolverine_14 10.06.13, 00:01
    > Obrzydliwe to jest d
    > lubanie w nosie ale nie karmienie cycem!

    Dla Ciebie, dla innych niekoniecznie. Tak jak dla jednych obrzydliwe jest oddawanie moczu/defekowanie przy przystanku autobusowym/trawniku a dla innych nie, dla jednych puszczanie bąków/bekanie/drapanie się po tyłku/kroczu/jedzenie rękoma jest niekulturalne a dla innych jest z kolei "naturalne". Jeżeli chcesz, żeby inni szanowali i starali się unikać tego co Ty uważasz za niekulturalne, to i Ty powinnaś się starać unikać robić publicznie tego co inni mogą uznać za takowe.

    --
    http://www.sherv.net/cm/emo/funny/2/finger.gif
  • pomidorkoktajlowy 10.06.13, 00:40
    Przecież te kobiety na zakupach dotykają wózków, klamek, pieniędzy (!) i potem takimi brudnymi rękami łapią cyca i karmią dziecko. Tu jest prawdziwa obrzydliwość, brak podstawowej higieny.
  • jeriomina 10.06.13, 06:49
    Pogadamy, jak będziesz kiedyś miała dziecko, które Ci się rozwrzeszczy nagle z głodu na środku marketu albo innego miejsca publicznego. Łatwo oceniać, kiedy się samemu nie jest w danej sytuacji.
    --
    Każdy facet ma w sobie coś z rycerza. Najczęściej tym czymś jest zakuty łeb.

    http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
  • pomidorkoktajlowy 10.06.13, 08:26
    To może by tak nie zabierać dzieci w takie miejsca? Nie sądzę, żeby to było dla nich specjalnie przyjemne, hałas, tłum ludzi.

    Dawno temu pracowałam w sklepie w CH, jednego dnia przyszła pani i zapytała, czy może poprosić jakieś krzesło, bo chciałaby nakarmić dziecko. Dałam jej krzesło, zamknęła się w przebieralni, zrobiła co miała zrobić i poszła. Da się? Da się. Nie trzeba się obnażać komuś w twarz.
  • jeriomina 11.06.13, 08:39
    Heh, ja się zgadzam z tym, tylko pewnie nie zawsze jest z kim to dziecko zostawić.
    Co innego sklep z przymierzalniami, co innego sala hipermarketu. No ale nie będę się wykłócać.
    Mnie to po prostu jest obojętne, spotkałam się z sytuacją, że osoba, która mnie zatrudniała, podczas rozmowy zw. z pracą potrafiła wyłuskać pierś i nakarmić swoje dziecko (nie miała go z kim zostawić, przeprosiła mnie, że musi, zresztą słychać było, że musi:) Wolę karmienie niż konieczność znoszenia wrzasków).
    Nie lubię fanatyzmu w żadną stronę. Ani w tym, żeby cycami epatować (czyli: jestem matką, klękajcie narody) ani żeby robić z tego jakąś straszną tajemnicę.
    --
    Każdy facet ma w sobie coś z rycerza. Najczęściej tym czymś jest zakuty łeb.

    http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 09:34
    Masz rację, ale mnie naprawdę zastanawia kwestia higieny. Nie jestem matką, nigdy nie będę, dzieci mnie odrzucają, ale wydaje mi się, że jak przed każdym posiłkiem należy umyć ręce, tyle, że w tym wypadku nie dziecku (a może i również, bo chyba dotyka piersi), ale przede wszystkim matki. Może jestem przewrażliwiona, ale jak pomyślę, co jest na uchwytach wózków w marketach albo na pieniądzach, to mam mdłości.
  • stokrotka_a 11.06.13, 10:06
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Masz rację, ale mnie naprawdę zastanawia kwestia higieny. Nie jestem matką, nig
    > dy nie będę, dzieci mnie odrzucają, ale wydaje mi się, że jak przed każdym posi
    > łkiem należy umyć ręce, tyle, że w tym wypadku nie dziecku (a może i również, b
    > o chyba dotyka piersi), ale przede wszystkim matki. Może jestem przewrażliwiona
    > , ale jak pomyślę, co jest na uchwytach wózków w marketach albo na pieniądzach,
    > to mam mdłości.

    A nie sądzisz, że dziecku można podać pierś bez dotykania tej części, którą bierze ono do ust?
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 10:33
    Słabo znam się na dzieciach, ale sądzę, że ciężko utrzymać ich twarz w jednym miejscu, raz widziałam takie karmienie i nie wyglądało to, że można zrobić to higieniczne bez umycia rąk. Ponadto zdaje się, że dziecku wyciera się twarz po wszystkim? Jak czytasz takie wypowiedzi jak Twoja, stokrotka_a, to cieszę się, że wychowała mnie pedantyczna matka.
  • stokrotka_a 11.06.13, 10:47
    Słabo znasz się na dzieciach, a wypowiadasz się jak ekspert. Wyobraź sobie, że można karmić higienicznie nawet poza domem. Czy dziecku wyciera się twarz brudną ręką?

    Może wychowała cię pedantyczna matka, ale chyba zdolności empatycznych to nie przekazała ci. Jeśli sądzisz, że receptą na zdrowe dziecko jest karmienie w sterylnych warunkach, to się grubo mylisz, moja droga.
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 11:01
    Owszem, bardzo słabo, właściwie w ogóle i nie śmiałabym się o nich wypowiadać z pozycji eksperta. Wychowywanie w sterylnych warunkach jest jak najbardziej niekorzystne, nie można się dziwić potem popularnym alergiom, natomiast karmienie to jest zupełnie inna kwestia. Wiesz co się znajduje na pieniądzach? Pierwszy lepszy artykuł: Siedliska brudu
    Oczywiście każdy robi co uważa, ale ja jestem zdania, że powinno się zastosować podstawowe zasady higieny, a mycie rąk przed posiłkiem jest zdecydowanie jedną z nich. Trochę to żenujące, ze trzeba to tłumaczyć dorosłej kobiecie...
  • stokrotka_a 11.06.13, 11:15
    Ale o czym ty piszesz? Przecież karmiąca matka nie wkłada dziecku jedzenia nieumytymi rękoma? Matka nie dotyka sutkiem pieniędzy ani wózka w sklepie i nie wkłada dziecku sutka brudną ręką. Żenująca jest twoja ignorancja w tej dziedzinie, ale wybaczam ci ze względu na brak doświadczenia. ;-)
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 11:27
    Gdybym nigdy w życiu nie widziała karmienia to przyznałabym Ci racje, ale niestety widziałam. Nie będę Cię przekonywać do higieny, ale zdecydowanie polecam, nie dosyć, że przyjemniej to jeszcze chorób się unika.
  • stokrotka_a 11.06.13, 11:38
    Ja też widziałam ludzi, którzy brudnymi rękoma wkładali sobie jedzenie do ust, ale to nie znaczy, że wszyscy tak robią. To co ty widziałaś też nie świadczy, że wszystkie matki karmiące zachowują się właśnie w ten sam sposób. Nota bene, karmienie dziecka piersią w domu nie jest w takim przypadku żadnym rozwiązaniem, bo w domu też można mieć brudne ręce. A co do higieny w moim przypadku, to nic o niej nie wiesz, więc na jakiej podstawie mnie przekonujesz? Nie wyważaj otwartych drzwi. ;-)
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 12:40
    stokrotka_a napisała:

    > Ja też widziałam ludzi, którzy brudnymi rękoma wkładali sobie jedzenie do ust,
    > ale to nie znaczy, że wszyscy tak robią. To co ty widziałaś też nie świadczy, ż
    > e wszystkie matki karmiące zachowują się właśnie w ten sam sposób.

    Wiem, wydałam opinie na podstawie jednej sytuacji, której byłam świadkiem. Mała próbka. Z drugiej strony to na pewno nie była jedyna kobieta na świecie, która tak robi.

    >więc na jakiej podstawie mnie przekonujesz?

    Na podstawie Twoich wypowiedzi.
  • stokrotka_a 11.06.13, 12:46
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Wiem, wydałam opinie na podstawie jednej sytuacji, której byłam świadkiem. Mała
    > próbka. Z drugiej strony to na pewno nie była jedyna kobieta na świecie, która
    > tak robi.

    No i co, na tej wątłej podstawie jesteś przeciwko karmieniu w miejscach publicznych w ogóle?

    > Na podstawie Twoich wypowiedzi.

    A czy ja gdzieś napisałam, że jem brudnymi rękoma lub dawałam brudnymi rękoma swojemu dziecku pierś? Proszę o cytaty. ;-)
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 13:02
    Nie jestem przeciwko karmienia w publicznym miejscu. Jestem przeciwko wrzeszczącym, biegającym dzieciom w publicznych miejscach... Jednak zastanowiła mnie kwestia higieny podczas tej czynności. Chociaż z drugiej strony podejrzewam, że 90% stołujących się w marketowych fast foodach też rąk przed jedzeniem nie myje.

    Nie napisałaś, ale jak napisałaś, że matka nie dotyka cycka w miejscu, które dotyka dziecko, to mnie odrzuciło, to tak jakby umyć pół jabłka albo jedną rękę, albo przewrócić bieliznę na drugą stronę i nosić dalej. Bo taki trik, żeby dziecko nie dotknęło tam gdzie nie trzeba to chyba tylko w przypadku jak jest martwe. Wydaje mi się, że dzieciak zjada wystarczająco brudu, wkładając wszystko do ust, że matka już mu nie musi dokładać.
  • stokrotka_a 11.06.13, 13:51
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Nie jestem przeciwko karmienia w publicznym miejscu. Jestem przeciwko wrzeszczą
    > cym, biegającym dzieciom w publicznych miejscach... Jednak zastanowiła mnie kwe
    > stia higieny podczas tej czynności. Chociaż z drugiej strony podejrzewam, że 90
    > % stołujących się w marketowych fast foodach też rąk przed jedzeniem nie myje.

    No to masz problem, ale przecież dzieci karmione piersią nie biegają zazwyczaj w publicznych miejscach... ;-) A poza tym, jeśli ktoś stołujący sie w fast foodach nie myje rąk, to przecież nie wpływa to wżaden sposób na twoje zdrowie.

    > Nie napisałaś, ale jak napisałaś, że matka nie dotyka cycka w miejscu, które do
    > tyka dziecko, to mnie odrzuciło, to tak jakby umyć pół jabłka albo jedną rękę,
    > albo przewrócić bieliznę na drugą stronę i nosić dalej. Bo taki trik, żeby dzie
    > cko nie dotknęło tam gdzie nie trzeba to chyba tylko w przypadku jak jest martw
    > e. Wydaje mi się, że dzieciak zjada wystarczająco brudu, wkładając wszystko do
    > ust, że matka już mu nie musi dokładać.

    Twój problem polega na tym, że w moim tekście wyczytujesz to, co chesz, a nie to o czym ja piszę. Karmiąca matka może karmić dziecko bez dotykania swojej piersi albo może zdezynfekować swoje dłonie przed karmieniem. Twoje obrzydzenie wynika z tego, co siedzi w twojej głowie i co sobie wyobrażasz. A poza tym, twoje rady dotyczyły mnie osobiście, a ja nigdzie nie napisałam, że mam lub miałam problem z higieną, albo że popieram wkładanie dzieciom do buzi brudnych rąk.

    Biedne dziecko, czy ty czasem nie masz jakiejś nierwicy? Uwierz mi, człowiek nieprzewrażliwiony ma przyjemniejsze życie niż ktoś, kto czuje obrzydzenie w takich sytuacjach jak ty.
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 14:07
    > No to masz problem, ale przecież dzieci karmione piersią nie biegają zazwyczaj
    > w publicznych miejscach... ;-) A poza tym, jeśli ktoś stołujący sie w fast food
    > ach nie myje rąk, to przecież nie wpływa to wżaden sposób na twoje zdrowie.

    No przecież też wcale się nie drą.

    > Twój problem polega na tym, że w moim tekście wyczytujesz to, co chesz, a nie t
    > o o czym ja piszę. Karmiąca matka może karmić dziecko bez dotykania swojej pier
    > si albo może zdezynfekować swoje dłonie przed karmieniem. Twoje obrzydzenie wyn
    > ika z tego, co siedzi w twojej głowie i co sobie wyobrażasz.

    Wygląda na to, że to jednak ty masz problem z czytaniem. Od samego początku mówię, że widziałam matkę, która karmiła dziecko brudnymi rękami. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby sobie wyobrażać dzieci w jakimkolwiek kontekście.

    > Biedne dziecko, czy ty czasem nie masz jakiejś nierwicy? Uwierz mi, człowiek ni
    > eprzewrażliwiony ma przyjemniejsze życie niż ktoś, kto czuje obrzydzenie w taki
    > ch sytuacjach jak ty.

    Już mówiłam, że głupsi i brudniejsi ludzie są szczęśliwsi, ale co twoim zdaniem mam zrobić z tym, że brzydzą mnie ludzie? Niby wszyscy nagle tak bardzo dbają o higienę, a za każdym razem jak jestem np na siłowni, widzę, że ludzie nie odkażają urządzeń, nie używają ręczników, już nie mówiąc o prysznicu - gros niby zadbanych pań woli się wypsikać dezodorantem. I skoro ja nie zwracam się do ciebie stara kobieto, to bardzo proszę nie zwracaj się do mnie per dziecko.
  • stokrotka_a 11.06.13, 14:18
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > No przecież też wcale się nie drą.

    Niestety, musisz się z tym pogodzić, albo unikać miejsc publicznych. ;-)

    > Wygląda na to, że to jednak ty masz problem z czytaniem. Od samego początku mów
    > ię, że widziałam matkę, która karmiła dziecko brudnymi rękami. Nie przyszłoby m
    > i do głowy, żeby sobie wyobrażać dzieci w jakimkolwiek kontekście.

    Przecież nie chodzi o tę jedną matkę, którą widziałaś, tylko o twój stosunek do problemu (obrzydzenie) i udzielanie mi rad na podstawie swoich projekcji.

    > Już mówiłam, że głupsi i brudniejsi ludzie są szczęśliwsi, ale co twoim zdaniem
    > mam zrobić z tym, że brzydzą mnie ludzie?

    Fobie można leczyć. Poważnie.

    > I skoro ja nie zwracam się do cie
    > bie stara kobieto, to bardzo proszę nie zwracaj się do mnie per dziecko.

    Możesz zwracać się do mnie per dziecko, uwielbiam dzieci. ;-)
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 14:34
    To nie fobia, to preferencja. Lubię jak jest czysto i jak mnie nikt nie dotyka:)
  • stokrotka_a 11.06.13, 14:48
    No to w czym problem? Przyjmij do wiadomości, że inni ludzie mają inne preferencje i że mają do nich prawo takie jak ty, a poza tym unikaj miejsc i sytuacji, w których czujesz się niekomfortowo.
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 15:00
    Nie rozwiązuje tu problemów, tylko dyskutuję. Wygląda na to, że to ty bardzo chciałabyś rozwiązywać cudze problemy, które najpierw niezwykle trafnie i błyskotliwe identyfikujesz i wmawiasz.
  • stokrotka_a 11.06.13, 15:10
    Ja też problemów nie rozwiązuję tylko dyskutuję, a ty sama swój problem przedstawiłaś w miejscu publicznym, więc poddaję go dyskusji?
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 15:26
    Dobra. W taki sposób, to mogę sobie pogadać ze swoim psem.

    Z ciekawości, czym Ty się zajmujesz, że masz tyle czasu na produkowanie tylu postów? Ja np. odliczam godziny do końca okresu wypowiedzenia i już nic mnie nie obchodzi w tej pracy, w związku z tym tak zabijam czas między kawą a kawą. A Ty?
  • stokrotka_a 11.06.13, 15:42
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Dobra. W taki sposób, to mogę sobie pogadać ze swoim psem.

    Niezwykle miła uwaga, moje dziecko. ;-)

    > Z ciekawości, czym Ty się zajmujesz, że masz tyle czasu na produkowanie tylu po
    > stów? Ja np. odliczam godziny do końca okresu wypowiedzenia i już nic mnie nie
    > obchodzi w tej pracy, w związku z tym tak zabijam czas między kawą a kawą. A Ty?

    A ja zajmuję się produkowaniem postów, a kawy nie piję w ogóle. ;-)
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 16:28
    > Niezwykle miła uwaga, moje dziecko. ;-)

    Bardzo przepraszam... Nie sądziłam, że zrozumiesz.
  • stokrotka_a 11.06.13, 16:38
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Bardzo przepraszam... Nie sądziłam, że zrozumiesz.

    Naprawdę sądzisz, że moją odpowiedź należy odczytywać dosłownie? Nie pomyślałaś o tym, że może jednak rozumiem, ale nie chcę swoich odpowiedzi sprowadzać do "psiego" poziomu?
  • urko70 11.06.13, 14:21
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Już mówiłam, że głupsi i brudniejsi ludzie są szczęśliwsi,

    Ja mam wręcz przeciwnie, ale oczywiście nic mi do Ciebie. :)


    > ale co twoim zdaniem mam zrobić z tym, że brzydzą mnie ludzie?

    Odseparuj sie od ludzi, domek w głuszy w Bieszczadach, może wyspę kup, bezludną oczywiście. :)

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • stokrotka_a 11.06.13, 14:28
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Nie napisałaś, ale jak napisałaś, że matka nie dotyka cycka w miejscu, które do
    > tyka dziecko, to mnie odrzuciło, to tak jakby umyć pół jabłka albo jedną rękę,
    > albo przewrócić bieliznę na drugą stronę i nosić dalej. Bo taki trik, żeby dzie
    > cko nie dotknęło tam gdzie nie trzeba to chyba tylko w przypadku jak jest martwe.

    Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z absurdalnej wymowy powyższego tekstu, pomijając nawet fakt, że nigdzie nie napisałam o dotykaniu "cycka". Jeśli uważasz, że cała pierś ma być aseptyczna, bo dziecko może najeść się brudu, to również i inne części ciała matki powinny być umyte, a ubrania uprane tuż przed karmieniem, bo przecież dziecko może ich dotknąć a rękę włożyć do buzi. Myślę, że takie podejście zakrawa już na paranoję...
  • urko70 11.06.13, 11:51
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > karmienie
    > to jest zupełnie inna kwestia. Wiesz co się znajduje na pieniądzach? Pierwszy l
    > epszy artykuł: Siedli
    > ska brudu

    > Oczywiście każdy robi co uważa, ale ja jestem zdania, że powinno się zastosować
    > podstawowe zasady higieny, a mycie rąk przed posiłkiem jest zdecydowanie jedną
    > z nich. Trochę to żenujące, ze trzeba to tłumaczyć dorosłej kobiecie...

    Bardzo słusznie, przed jedzeniem umyć ręce.
    Czy w CH nie można umyć rąk, czy nie można mieć przy sobie chusteczek dezynfekujących?
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • six_a 11.06.13, 11:11
    cieszysz się, że brzydzą cię ludzie? i na ich widok liczysz zarazki i że masz mdłości na widok niedokładnie wymanikiurowanych paznokci czy jak to tam leciało?

    czy ja wiem, czy jest się z czego cieszyć? przesada w żadną stronę nie jest dobra, a pedantyczność zdecydowanie jest przesadą.


    dla pocieszenia powiem Ci, że jest tu jedna pani, którą brzydziły płyny ustrojowe, zarzekała się, że nie będzie miała dzieci, bo nie wyobraża sobie zmiany zafajdanej pieluchy. dziś sobie siedzi z niedawno urodzonym niemowlakiem i jakoś ją chyba odeszły ją mdłości, bo nic na ten temat nie wspomina.

    --
    out of space
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 11:21
    No powiem Ci, że powodu do radości nie ma, ale zawsze byłam zdania, że głupsi w tym przypadku, brudniejsi ludzie są szczęśliwszy. No cóż mam zrobić? Ale serio, obgryzanie paznokci i skórek wokół nich Cie nie brzydzi?

    Nie musisz mnie tak pocieszać, bo ja dzieci nie chcę z wielu różnych powodów, choć zmiana pieluch nie jest jedną z nich. Mam psa i wyciągnięcie mu np. gumki do włosów z pyska nie stanowi dla mnie żadnego problemu, czy wyciągnięcie kleszcza albo jak był młody to posprzątanie po nim, to samo z kotem. Przecież to naturalne, tyle, że po tym wszystkim myję dokładnie ręce, to aż taki pedantyzm?
  • six_a 11.06.13, 11:43
    całkiem sporo rzeczy mnie brzydzi, np. nieświeże włosy jako pierwsze z brzegu. jednak jakoś nie wpadłam na to, że najlepszym sposobem na wyrugowanie MOJEGO obrzydzenia, jest kazanie konkretnym ludziom schodzić mi z oczu albo kryć się po kiblach.

    >tyle, że po tym wszystkim myję dokładnie ręce, to aż taki pedantyzm?
    i myślisz, że nikt poza tobą nie myje rąk?
    sporo ludzi myje ręce, sporo nosi żele odkażające, wilgotne chusteczki w przypadku matek z małymi dziećmi to raczej standard. no i chyba nie jesteś aż tak pedantyczna, skoro psu musisz wyciągać z pyska gumki do włosów - chyba że z ulicy zebrał;)


    --
    cu next tuesday
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 12:34
    > >tyle, że po tym wszystkim myję dokładnie ręce, to aż taki pedantyzm?
    > i myślisz, że nikt poza tobą nie myje rąk?
    > sporo ludzi myje ręce, sporo nosi żele odkażające, wilgotne chusteczki w przypa
    > dku matek z małymi dziećmi to raczej standard. no i chyba nie jesteś aż tak ped
    > antyczna, skoro psu musisz wyciągać z pyska gumki do włosów - chyba że z ulicy
    > zebrał;)

    No właśnie zrozumiałam, że to Ty mi zarzucasz pedantyczność, zawsze mam czysto, ale zdarzają się porozrzucane rzeczy, te mi nie przeszkadzają.
    Może ja jak zwykle za bardzo zwracam uwagę na innych, ale z tego co obserwuję w różnych środowiskach z higieną jest jednak u nas bardzo źle.

    A no i nikomu nie kazałam się chować po kiblach, cycki mi nie przeszkadzają, przeszkadzają mi rozdarte, biegające dzieci i owszem, oczekuję, żeby nie wchodziły mi pod nogi, nie deptały i nie dotykały, to tak dużo?
  • six_a 11.06.13, 15:52
    >oczekuję, żeby nie wchodziły mi pod nogi, nie deptały i nie dotykały, to tak dużo?
    no moim zdaniem dużo, zwłaszcza że dzieci się nie tresuje, nie trzyma się na smyczy i w kagańcu. na dodatek każdy z nas był kiedyś takim małym rozbieganym i zaślinionym szkrabem, więc trochę zrozumienia dla tego wieku należałoby wykazać. ze zwykłego rozsądku i poczucia przynależności do społeczeństwa. no ale nie wiem, może z kolei ja za dużo wymagam.

    --
    bumpinx2
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 16:24
    No tak, mogłam zacząć od tego, że jestem lekko aspołeczna. Tak czy inaczej, taki szkrab ma rodziców, których obowiązkiem jest go przypilnować i w momencie, kiedy dzieciak zadeptuje mi moje najpiękniejsze i najukochańsze cieliste szpilki, to nie mam za grosz empatii ani zrozumienia. Swoją drogą śmieszna sytuacja, stałam sobie w kolejce do kasy, w ręku trzymając pudełko z butami i latało sobie takie małe dziecko, i co raz waliło głową w to pudło. Nie powiedziałam nic, nie moja głowa, nie mój cyrk, nie moje małpy. Potem dziecko popełniło błąd następując mi na stopę (zostawiając ślad!) i wtedy niestety, ale musiałam zareagować.
  • stokrotka_a 11.06.13, 16:26
    pomidorkoktajlowy napisała:

    > Potem dziecko popełniło błąd następu
    > jąc mi na stopę (zostawiając ślad!) i wtedy niestety, ale musiałam zareagować.

    No tragedia! Współczuję ci jak cholera.
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 16:28
    No ciekawe, czy byłabyś taka szczęśliwa jakby to tobie dzieciak zniszczył buty.
  • stokrotka_a 11.06.13, 16:40
    Jeśli zniszczył, to inna para kaloszy. Napisałaś tylko, że nadepnął i zostawił ślad. Moje doświadczenie podpowiada mi, że taki ślad można zetrzeć, ale jeśli to był trwały ślad, to naprawdę współczuję.
  • six_a 11.06.13, 16:41
    >Nie powiedziałam nic, nie moja głowa, nie mój cyrk, nie moje małpy.

    no widzisz, bycie aspołecznym nie jest dla Ciebie wcale korzystne. zwróciłabyś uwagę wcześniej, to i szpilki miałabyś pewnie całe. swoją drogą, kto do sklepu zakłada najlepsze i najukochańsze. no ale ja się nie znam, nie kocham się w butach ani w ciuchach, ani w torebkach;)


    --
    break away kicks
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 16:47
    Bawiło mnie to niezmiernie, że ma taki mały móżdżek, że sam z siebie wali głową o pudło. No cóż, może faktycznie powinnam była powiedzieć coś wcześniej.
    Moje najukochańsze i najlepsze rzeczy są po to, żeby ich używać, a nie oglądać w domu:)
  • six_a 11.06.13, 17:17

    > Bawiło mnie to niezmiernie, że ma taki mały móżdżek, że sam z siebie wali głową
    > o pudło.

    jak znam życie, to to dziecko w ogóle nie zauważało twojego pudła, chyba że istotnie stało przed nim i waliło głową. jeśli tak właśnie było, a sytuacja istotnie Cię tylko bawiła, warto poświęcić więcej uwagi własnemu mózgowi.

    > Moje najukochańsze i najlepsze rzeczy są po to, żeby ich używać, a nie oglądać
    > w domu:)
    no to użyłaś, a nawet zużyłaś;)


    --
    ease your mind
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 18:59
    > jak znam życie, to to dziecko w ogóle nie zauważało twojego pudła,

    Wychodzi na to, że jeszcze niżej oceniasz inteligencję dzieci niż ja.

    >chyba że istotnie stało przed nim i waliło głową.

    Istotnie tak.

    >jeśli tak właśnie było, a sytuacja istotnie Cię tylko bawiła, warto poświęcić więcej uwagi własnemu mózgowi.

    Również istotnie tak. Matka tego dziecka stała obok, to nie mój problem ani zmartwienie, żeby się o niego zatroszczyć. Z moim mózgiem jest wszystko w porządku, dziękuję, możesz mi zarzucić brak uczuć, empatii i wielu innych rzeczy, ale na szczęście w kwestii rozumu jest dobrze.

  • six_a 11.06.13, 19:11
    > Wychodzi na to, że jeszcze niżej oceniasz inteligencję dzieci niż ja.
    to nie jest kwestia inteligencji. akurat mózg dziecka kilkuletniego nie jest dużo mniejszy od Twojego, więc już nazywanie go móżdżkiem jest przesadą. to raczej kwestia za dużego natłoku wrażeń i braku koncentracji - dzieci często np. nie widzą że robią sobie krzywdę, bo są zajęte czym innym, a potem się okazuje, że przy tym czymś zdarły sobie kolana do krwi, kompletnie nie zauważając ani nie czując bólu.

    >Matka tego dziecka stała obok, to nie mój problem ani zmartwienie, żeby się o niego zatroszczyć
    no ale jednak dziecko skakało po twoich butach, więc powinnaś dbać o swoje interesy, nawet jeśli nie interesuje Cię to dziecko. a jakby dorosły Ci nadepnął, to też o móżdżku byś mówiła?

    >Z moim mózgiem jest wszystko w porządku, dziękuję, możesz mi zarzucić brak uczuć,
    dokładnie o tym mówię. mózg to także uczucia, nie tylko rozum. gdzie wyczytałaś, że zarzucam ci brak rozumu?


    --
    fireball
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 19:20
    > to nie jest kwestia inteligencji. akurat mózg dziecka kilkuletniego nie jest du
    > żo mniejszy od Twojego, więc już nazywanie go móżdżkiem jest przesadą. to racze
    > j kwestia za dużego natłoku wrażeń i braku koncentracji - dzieci często np. nie
    > widzą że robią sobie krzywdę, bo są zajęte czym innym, a potem się okazuje, że
    > przy tym czymś zdarły sobie kolana do krwi, kompletnie nie zauważając ani nie
    > czując bólu.

    Też byłam dzieckiem, rodzice nauczyli mnie, żebym zwracała uwagę na to, żeby nie robić sobie krzywdy i myśleć o tym, co robię w danej chwili. Skoro im się udało, to podejrzewam, że nie jest to żaden wyczyn, tylko trzeba poświęcić trochę czasu.

    > no ale jednak dziecko skakało po twoich butach, więc powinnaś dbać o swoje inte
    > resy, nawet jeśli nie interesuje Cię to dziecko. a jakby dorosły Ci nadepnął, t
    > o też o móżdżku byś mówiła?

    Raz skoczyło i zwróciłam mu bardzo stanowczo uwagę, żeby tego więcej nie robił. Jakby to zrobił dorosły, to pewnie użyłabym słowa idiota. Niejednokrotnie forumowicze wytykali mi, że za bardzo się rozglądam, zwracam uwagę na innych, dzięki temu, że patrzę co się wokół mnie dzieje nigdy nie zdarzyło mi się w kogoś wejść albo nadepnąć.

    > dokładnie o tym mówię. mózg to także uczucia, nie tylko rozum. gdzie wyczytałaś
    > , że zarzucam ci brak rozumu?

    Myślałam, że uczucia są w serduszku...



  • six_a 11.06.13, 19:33
    pisanie o sobie jako dziecku jest w kontekście tego tematu trochę nie fair. bo po pierwsze piszesz o sobie, więc w zależności od tematu stawiasz siebie w świetle takim, na jakim ci akurat zależy. upraszczając: gdyby to był wątek o tym jakimi byliśmy rozrabiakami w dzieciństwie, wypowiedzi byłyby diametralnie inne, a tu już druga osoba pisze, że była aniołkiem i absolutnie żadnemu społeczeństwu nie wadziła, a do sklepów nie chodziła, bo mogłaby wadzić. większość dzieci daje do wiwatu i rodzicom i światu - bo takie po prostu są dzieci. no sorry, może byłaś wyjątkiem, ale jeśli tak było, tym bardziej nie powinnaś utożsamiać się z jakimś obowiązującym kanonem dzieciństwa.

    po drugie z dzieciństwa mało pamiętamy, a większość z tego i tak z przekazów. więc może Ci się tylko wydawać, że taka byłaś uważna i skoncentrowana w wieku lat 3 czy 4 lat i nigdy nikomu nie nadepnęłaś na cenny bucik. ew. rodzice trzymali Cię za kark i w ten sposób udało Ci się uniknąć różnych tam historii. jednakowoż historie takie są naturalnym elementem rozwoju tak samo jak naturalnym elementem rozwoju dla przeciętnego nastolatka będzie faza buntu i dążenia do samodzielności. nie są to żadne zaniedbania rodziców, wina głupoty własnej i tak dalej. i tu się przydaje empatia. tylko trzeba ja najpierw mieć.

    > Myślałam, że uczucia są w serduszku...
    niestety, w serduszku to obrzydliwa krew z tlenem, taka, że na mdłości się zbiera. nie polecam.





    --
    life is my friend
  • pomidorkoktajlowy 11.06.13, 20:08
    Pewnie masz racje, ale z drugiej strony spotyka się grzeczne dzieci i ja, z mojej wiedzy, byłam właśnie jednym z tego gatunku.

    Niestety na to, że dzieci nie lubię (nie lubiłam nawet jak sama byłam dzieckiem) nic nie poradzę. Ignoruję jak mogę, ale emocji jakie we mnie wzbudzają się nie pozbędę.

    Co do jednej rzeczy się nie zgodzę, jeżeli dziecko biega sobie po markecie czy po ulicy jak chce, a rodzic nie reaguje, to jednak jest to zaniedbanie. Mimo, że dzieci nie lubię, nie chciałabym go np. przejechać samochodem, bo wleciało na ulicę. Mój znajomy miał taką sytuację, potrącił śmiertelnie dziewczynkę, bo mama była zajęta rozmową przez telefon i dziecko wleciało na jezdnię. Dla niego trauma do końca życia, bo ktoś nie poświęcił wystarczająco uwagi swojemu dziecku.
  • sl13 11.06.13, 19:17
    Biedne, bezpańskie dzieci. Nie ma kto ich wychowywać. :(