• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Ratowac to małżeństwo czy nie? Jak żyć? Dodaj do ulubionych

  • 29.07.04, 20:29
    Trzy miesiące temu mąz oświadczył mi,ze ma mnie dość i rozwodzi się ze mną.
    Zaczął oskarżać mnie o rózne rzeczy, m. in. o to, że naciągnęłam go na
    dziecko 12 lat temu, jestem wyrachowana, wykorzystuję go, wymyśliłam sobie
    depresję, zeby nim manipulować,od kilku lat mam byc moze kochanka/ów, bo nie
    miałam ochoty na seks, nie sprzątam tak jak powinnam, nie pracuję, źle
    zajmuję sie dziećmi itd. To był szok. Niedowierzanie, łzy, strach. Prosiłam
    go o szansę na ratowanie naszego małżeństwa i tak w jeden dzień ratowaliśmy
    na drugi on twierdził, ze to bez sensu i rozwodzimy się. Gdy emocje opadły
    postanowiliśmy ratować, było przez kilka dni cudownie, aż do pewnego
    czwartku, gdy wrócił o pierwszej w nocy. Na drugi dzień okazało się, ze
    wieczór spędził z kobieta. Wtedy bomba pękła. Okazało się, ze od ponad roku
    prowadzi bardzo intymne, erotyczne rozmowy z była dziewczyną (sprzed 13 lat),
    wspominaja dawne czasy, skarżą się na swoich współmałżonków, rozważają
    wspólne pójcie do łóżka, spotykają się potajemnie od pół roku. Boże myślałam,
    ze umrę, jak to odkryłam. Powód chęci rozwodu? "Koleżanka otworzyła oczy"
    mojemu męzowi i pokazała jaką ma wstretną, wyrachowaną i złą żonę, w
    przeciwieństwie do niej. Dzielnie podtrzymuje go w jego wątpliwościach i
    wtyka mu nowe. To bardzo bolało. Chciałam ratowac te małżeństwo, chciałam
    walczyć. Trzy tygodnie temu wyjechaliśmy, ustaliliśmy, ze będziemy jednak
    ratować, spróbujemy, choć on musi odnaleźć miłość do mnie w sobie, musi się
    zastanowić czy chce byc ze mną itp.
    A ja? Ja teraz zastanawiam się coraz częściej czy chcę być z nim. Nie umiem
    mu zaufać, nie potrafię byc blisko z nim jak dawniej, jakaś szyba stanęła
    między nami, niby się widzimy, a jednak... W niedzielę była nasza rocznica.
    Róze, kolacja, łóżko, ale nie było bliskości, i nie było słowa Kocham cię z
    jego strony. Znów bolało. I boli tak bardzo, ze jak wczoraj kolega zartem
    powiedział do mnie słoneczko to się rozpłakałam, bo ja wciąż czekam kiedy
    znów usłyszę to od męża. Nie ma czułych słów, gestów, jest szara
    rzeczywistość i seks.
    Najgorsze jest to, ze ja nigdy nie pracowałam, w trakcie małżeństwa zrobiłam
    studia, nie mam pracy ani doświadczenia. Jeśli on albo ja odejdę jak sobie
    poradzę? Za co będę żyła z dwójką dzieci? Gdzie mieszkała? Co robić? Bo tak
    zyć się nie da.
    A dzieci? Córka 12 lat i synek 5. Mąż w kółko poza domem, z dziećmi mały miał
    kontakt. Córka o wszystkim wie i stwierdziła, ze nie czuje potrzeby
    mieszkania z ojcem, jak chce odejśc niech idzie. Ale to nieprawda. NAgle
    zaczęła się starać, zaczęła dbać o swój pokój (do czego nie szło jej nigdy
    zagonić), często rozmawia z ojcem, nawiązali jakiś bliższy kontakt ze sobą.
    Synek nie wie i nie rozumie, ale czuje. Stał się nadpobudliwy, krzyczy bez
    powodu, płacze, trudno się z nim dogadac, jest niegrzeczny. Ostatnio zaczął
    sikać w różnych miejscach, np. w pokoju do wiaderka, do samochodu na
    korytarzu ...I wciąż dopytuje sie o ojca, chodzi za nim, chce z nim rozmawić,
    cieszy się jak tata wraca do domu. Boze to niesamowite jak takie dzieci mają
    instynkt samozachowawczy! One robią wszystko, zeby tatę zatrzymać w domu!
    Jesli się rozejdziemy jak one to zniosą? Jak ja sobie poradzę? Czy warto
    ratowac to wszystko?

    Przepraszam za długi post, ale musiałam sie wygadać. Boję się.
    chryzokola
    Zaawansowany formularz
    • Gość: gość-owa IP: 194.146.248.* 29.07.04, 20:33
      Kilka Twoich topików na ten temat na "Psychologii", jeden na Samodzielnej
      mamie" I teraz tutaj.
      A na psychologii dostałas już TYLE postów z opiniami, radami i ciepłymi słowami.
      • Gość: chryzokola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 22:23
        Zgadza się, ale wiem z doswiadczenia, ze jak ktoś "uczepi się" jakiegoś forum,
        to do innych często nie zagląda. Więc moze tu inni ludzie wyrażą swoje zdanie.
        Piszę, bo wciąz się wiję w niepewnośći. A czasem można przez przypadek dostac
        to czego nam najbardziej potrzeba w danej chwili, ale trzeba szukać.
    • Gość: baran IP: 209.247.222.* 30.07.04, 04:29
      Ty kobieto zamiast walczyc o tak chory zwiazek, idz lepiej sie leczyc.
      Jak ochloniesz i wrocisz po rozum do glowy , to poczytaj sobie na spokojnie to
      co napisalas ( forum psychologia).Blaznisz sie na kazdym kroku.
    • Gość: Magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 07:58
      Nie cztałam forum psychologia, a tym co napisał szanowny baran nie przejmój się.
      Decyzje o rozstaniu( albo wybaczeniu) musisz podjąć sama, nikt przeciesz nie
      weźmie odpowiedzialności za to. Mam wrażenie,że strasznie się miotasz bo nie
      wiesz czego chcesz. Myślałaś o skorzystaniu z pomocy psychologa? są przecież
      poradnie małżeńskie, wybieżcie się tam razem. Jeżeli Twój mąż zdecyduje się
      jednak odejść, to mu nie zazdroszcze, życie z taką babą ,pozbawioną
      jakichkolwiek zasad nie może być miłe.
      • Gość: Asik IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 30.07.04, 09:04
        Może najpierw zadbaj o siebie. Zrób coś, aby znaleźć pracę. Zacznij szukać. Idź
        na jakieś kursy dokształcające. Będzie Ci pewnie trudno, ale musisz to zrobić.
        Jak zaczniesz pracować, będziesz bardziej niezależna, to może Twój mąż też
        inaczej spojrzy na to. Coś może w nim siedzi? Może ciężko jemu tak samemu
        pracować na wszystkich? Jeszcze w obecnych czasach. Na pewno tak myśli. To jest
        duża dla niego samego odpowiedzialność. Mężczyzna nie powie. Wstyd jemu. Jest
        coś takiego jak głowa rodziny, że mężczyzna musi zapewnić jej byt. A, też dla
        Ciebie, bo jeśli stanie się to, co ma stać. Z tego widać, że ogromna walka
        między Wami się toczy. To będziesz już samodzielna, niezależna i silniejsza do
        tego. Może trochę musisz jemu i sobie odpuścić. Jemu dać trochę miejsca na
        przemyślenie tego wszystkiego. Czasami jak kobieta bardzo o mężczyznę, o
        ratowanie związku stara się, to mężczyzna wtedy zapiera się. Daj jemu trochę
        spokoju, odpuść jemu, a może on nagle jak Ty przestaniesz walczyć o niego, sam
        z czasem może zacznie starać się o Ciebie, o Was. Wiem, że to trudne dla Ciebie
        może być, ale właśnie jak zaangażujesz się w szukanie pracy i jakieś kursy, to
        będzie Ci łatwiej. Po tak długiej przerwie od skończenia studiów może być
        trudniej ze znalezieniem jej, ale musisz to zrobić. Jakąkolwiek, abyś
        przynajmniej ją miała i jakieś też doświadczenie zawodowe. Najwyższy czas, bo
        później będziesz miała jeszcze dłuższą przerwę i gorzej, albo w ogóle nie
        znajdziesz. Może nie powinnam Ci mówić o trudnościach, ale też musisz być na
        nie przygotowana. Tą energię całą jaką wkładasz w ratowanie Waszego małżeństwa
        włóż też w szukanie pracy i pewne usamodzielnienie się. Jak będzie miał
        świadomość, że nie sam na rodzinę pracuje, to może on lepiej się poczuje i
        uspokoi się. Przestanie uciekać od tego obciążenia. On Ci teraz to wszystko
        wyrzuca, że wrobiłaś jego w dzieci. Może to o to chodzi. Nie naciskaj jego za
        bardzo rozmowami. Czytałam kiedyś, że mężczyzna czuje się wtedy nieudacznikiem,
        że nie daje sobie rady i może nie przyznać się. A, jak będziesz tak na niego
        naciskaś, to on będzie coraz bardziej od Ciebie uciekać! Raz już to widziała u
        bardzo kochającego się małżeństwa. Dla mnie byli wzorem. Widać było, że on
        stara się o nią. Dba o jej spokój, aż coś stało się i ona próbowała do niego
        dotrzeć rozmowami. A, on zamykał się i zaczął uciekać przed nią. Pewnie miał
        jakiś problem. Mężczyzna jak nie mówi, to sam chce go rozwiązać. Na koniec
        znalazł inną sobie kobietę.
        Zrób to też dla siebie. Zaczniesz bywać wśród innych ludzi, to on może nagle
        poczuje się zazdrosny i znowu też zacznie o Ciebie starać się, walczyć. Czasami
        to, że kobieta już w małżeństwie jest cała dla mężczyzny on pewny się czuje ,
        że ona jest i nie musi o nią starać się. A, niektórzy mężczyzni lubią o kobietę
        walczyć. Instynkt łowcy:-)

        Pomyśl, co stałoby się, gdyby Twój mąż nagle ciężko zaniemógł, albo gorzej, nie
        starczyłoby jego na tym świecie. Co wtedy z Wami?
        Zajmij się sobą teraz, a później może się ułoży. Daj trochę czasu.

        Pozdrawiam i dużo siły i powodzenia Ci życzę.
      • Gość: baran IP: 209.247.222.* 30.07.04, 14:55
        Moze wlasnie powinnas udac sie na forum psychologia i poczytac.
    • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 09:25
      ten i drugi "kocham mojego meza". moze w tamtym znajdziesz recepte?
      • Gość: pinoileek IP: 213.76.130.* 30.07.04, 11:06
        A dlaczego nie pracowalas i nie pracujesz mozna wiedzieć??? Bylo Ci dobrze
        przez tyle lat siedząc w domu i "wychowując dzieci"..Syn ma już 5 lat może być
        w przedszkolu , córka 12 ..Szkoda słów! Obudzilaś się niestety teraz, gdy inna
        kobieta docenila Twojego mężczyznę??? A wcześniej??...
        • 31.07.04, 16:23
          Nie pracowałam, bo najpierw małe dziecko, potem studia gdy miało trzy lata, w
          trakcie studiów drugie dziecko, potem depresja po porodzie, leczenie. Poza tym
          była to nasza wspólna decyzja, ze ja dbam o dom, on na niego zarabia. To była
          nawet bardziej jego pomysł, bo rodzina najważniejsza, ognisko domowe,
          tradycyjna rodzina itd. A teraz wyrzuty,zę ja nie pracuję. Nawet stwierdził, ze
          jak chcę mieć głoś to mam najpierw iść do pracy.
          Nie było mi dobrze siedząc w domu, to pogłębiało moją depresję. Dwa lata temu
          chciałam iść do pracy, ale mąż mnie odwiódł od tego, prezkonał, ze lepiej
          będzie, jak będę dbała o dzieci i dom. Zgodziłam się.
          I nie wiem co miało znaczyć, ze inna go doceniła? Ja go całe życie doceniam,
          skaczę koło niego, wszystko było dla niego. Zawsze był dla mnie najważniejszy,
          mądry, zaradny, przystojny itd. Ale on nie słucha tego co ja mówię, nie jest to
          dla niego ważne. Ani moje słowa ani moje uczucia.
          Dlatego wpajam mojej córce teraz, ze ma być niezależna i nie żyła dla kogoś
          innego, nie warto. Tzreba być egoistą i dbać o siebie.
        • 09.08.04, 17:18
          Gość portalu: pinoileek napisał(a):

          > A dlaczego nie pracowalas i nie pracujesz mozna wiedzieć??? Bylo Ci dobrze
          > przez tyle lat siedząc w domu i "wychowując dzieci"..Syn ma już 5 lat może
          być
          > w przedszkolu , córka 12 ..Szkoda słów! Obudzilaś się niestety teraz, gdy
          inna
          > kobieta docenila Twojego mężczyznę??? A wcześniej??...

          zawsze mnie dziwi, ze w takich sytuacjach kobiety napadaja na kobiete a nie na
          jej faceta...
          chyba im obu pasowal taki uklad, zreszta dziewczyna pisze, ze to byl jego pomysl
          umowili sie, ze on robi kariere a ona zajmuje sie domem
          wiec i ona ma swoj udzial w jego karierze
          tylko, ze co sie czesto zdarza (i dlatego taki uklad dla kobiety to ryzyko)
          panu sie odmienilo po latach i nagle zona mu nie pasuje



          --
          "Najlepszym rozwiązaniem jest mieć różnych takich w dupie (można dupę wyciąć)
          bo się jeszcze straci swoją niewinność i uczciwość i cnotę"

          (C) r.richelieu
          • Gość: mookkie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 17:38
            Masz rację , mój mąż też postawił na naukę i karierę , ja na biznes . Efekt
            jest taki , że On jest wykształcony , po latach poszedł na swoje po pracy dla
            kogoś , ja całe życie pracowałam u siebie , życie dało mi nieżle w kość , ale
            jestem asertywna t najlepszym tego słowa znaczeniu , robię niezła kasę chyba
            100 razy lepszą od mojego męża , studiów oczywiście nie skończyłam , bo jak
            zaczęłam to byłam najlepsza , a mojemu mężowi to nie pasiło , lepiej było
            publicznie mi wytykać , że jestem tępakiem i nieukiem . Teraz to ja mam forsę
            na koncie , jestem samowystarczalna , sama decyduję co i kiedy -poruszłam to
            gdzieś na forum , ale niestety mam strszne wyrzuty sumienia po zdradzie i
            niestety kiepską psyche i raz na jakiś czas się załamuję . Nie mam w nikim
            wsparcia - którego cholernie potrzebuję jak każda Baba. A inni faceci
            zazdroszczą mojemu mężowi takiej , żony !
            M.
    • Gość: xs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 11:39
      kobieta całe swoje życie podporządkowuje mężowi i dzieciom.
      nie pracuje zowodowo tylko zostaje w domu. a potem texty w stulu "nigdy nie
      pracowalam, jak sobie poradze"...
      trzeba bylo myslec o tym wczesniej. nie warto zamykac sobie furtki tylko
      dlatego, ze ma sie meza, dom i dzieci. ile kobiet pracuje i w razie czego nie
      maja potem klopotow tego typu, ze sobie nie poradza? ze nic nie umieja? nie nie
      maja doswiadczenia zawodowego...?
      przykra ta Twoja sprawa, ale moim zdaniem pokpilas sobie zycie sama.
    • 30.07.04, 12:24
      chryzokolo na psychologi dostałas razem prawie 200 odpowiedzi na swój problem.
      Co głowa to pomysł, pomoc, litosc, itp.
      Piszesz tylko a nic ze swoim życiem nie robisz.
      Nikt nie da Ci recepty na życie, nikt nie rozwiąze za Ciebie problemu.
      Odpowiedzi będa sie powtarzały.
      Małe jest prawdopodobieństwo,ze jakaś osoba wpadnie na genialny pomysł i da Ci
      wskazówkę.

      Jeszcze nie byłas na wróżbiarstwie, moze tam Ci pomoga.
      Powodzenia
      • 30.07.04, 17:38
        Witam serdecznie,
        ponieważ przywołane tu forum Wróżbiarstwo nie ma eksperta, to odpowiem tutaj:
        Droga Chryzokolo, czas przestać czytać dobre rady, a pora poszukać sobie
        prawnika. Im szybciej zabezpieczysz swoje prawa do twojej i dzieci części
        wspólnego majątku, mieszkania, samochodu i alimentów - tym dla ciebie lepiej.
        Zbieraj dowody romansu, rachunki za rzeczy dziecięce, opinię psychologa o
        podsikiwaniu dziecka. Jeśli się pogodzicie, co zawsze jest możliwe, to dowody
        nie przydadzą się i tyle. Jeśli mąż odejdzie - będziesz miała silniejszą
        pozycję podczas sprawy rozwodowej.
        Rady o kursach dokształcających i poszukiwaniu pracy aby coś "udowodnić" mężowi
        włóż między bajki. Bez doświadczenia, a za to z dwójką dzieci to może z łaski
        zatrudni cię ktoś znajomy...
        Pozdrawiam i szczerze Ci współczuję. Postów o tym, że nie pracująca kobieta z
        dwójką dzieci sama jest winna swojej sytuacji ekonomicznej w razie rozwodu nie
        traktuj poważnie. Im mniej się będziesz rozpraszać i dołować cudzymi opiniami,
        tym dla ciebie lepiej.
        Mii
        • Gość: Asik IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 31.07.04, 10:09
          mii.krogulska napisała:

          Rady o kursach dokształcających i poszukiwaniu pracy aby coś "udowodnić" mężowi
          >
          > włóż między bajki. Bez doświadczenia, a za to z dwójką dzieci to może z łaski
          > zatrudni cię ktoś znajomy...


          Coś Pani tutaj źle zrozumiała intencje rad odnośnie szukania pracy. Kursy
          jakieś są potrzebne, aby też zwiększyła i uaktualniła swoje umiejętności i nie
          miała gołego papierka ze studiów-mgr. Bo teraz już nawet on nie wystarcza.
          Co zrobi jak rozwiedzie się, a nie będzie miała dalej pracy? Będzie żyła z
          alimentów na dzieci. A, później jak dzieci dorosną i skończą też naukę, to czy
          dzieci mają ją utrzymywać.
          Jest ciężko z pracą i oczywiście niech wśród znajomych też szuka, ale musi ją
          znaleźć dla siebie. Aby mieć jakieś środki do życia. Na pewno jej mąż podobnie
          myśli, jeśli jest rozsądny i odpowiedzialny. Z jej części majątku długo nie
          wyżyje. Przeje mieszkanie i inne rzeczy. Co później będzie jadła? Rodzina ma ją
          utrzymywać przez całe życie. Przecież ona nie prawa teraz do żadnego
          świadczenia. Nie ma u nas zasiłku dla kobiet wychowujących dzieci w domu.
          Nie ma tego robić, aby udowodnić coś mężowi, ale dla siebie, aby móc dalej żyć.
          Proszę przeczytać jeszcze raz te posty, bo w żadnym nie znalazłam słów, aby coś
          mężowi udowodnić miała.
          A, jeśli jak zadba o siebie, o swoją przyszłość, ale samodzielnie, to może
          między nimi ułoży się znowu. Na razie to widać, że ona ze strachu, też może o
          swoją przyszłość za bardzo nad tym rozpacza i tylko rozpisuje się tutaj, a nie
          robi nic. A i jemu pewnie spokoju nie daje. I to może jeszcze bardziej między
          nimi to pogłębiać.
          Dobrze Pani napisała, aby też w tej sytuacji brała pod uwagę sprawę rozwodową i
          przygotowywała się do niej. Ale, w takim wypadku niech idzie do prawnika, który
          pomoże jej i doradzi.

          Niech pójdzie do Urzędu Pracy, aby zarejestrować się jako poszukująca pracy.
          dostanie tam kartę aktywności zawodowej. A, później niech idzie do Ośrodka
          Pomocy Społecznej, gdzie są różni doradcy między innymi jest też Doradca
          Prawny. W razie czego dostanie też tam wszelką pomoc, aż nie znajdzie pracy i
          nie usamodzielni się.
          A, jak odpracuje przepisowe lata, to otrzyma własną emeryturę!
          Inaczej pozostanie jej pasożytniczy tryb życia.

          Pani Mii.Krogulska powiem szczerze(bo nie z przyjemnością),że jak przeczytałam
          Pani post, gdzie Pani odradza jej w ogóle szukania pracy i zniechęca ją do
          tego, to pomyślałam, że przecież wiele osób na pewno przychodzi do Pani i też
          podobnych rad Pani udziela.

          Pozdrawiam.
          • 01.08.04, 16:23
            Witam ponownie,
            sensowna rada polega na tym, żeby była zgrana w czasie z sytuacją osoby, która
            o radę prosi. Ja nie piszę "proszę NIGDY nie zapisywać się na kurs
            dokształacjący" - piszę, że TERAZ są inne sprawy do załatwienia jak prawnik czy
            mediacja rodzinna. I tym w takiej sytuacji trzeba się porządnie zająć, a nie
            szukaniem kursu i spędzaniem na nim wolnej chwili - kiedy Chryzokola
            psychicznie zapewne nie będzie w stanie myśleć o niczym innym jak trudna
            sytuacja domowa. Na kurs, szukanie pracy itd przyjdzie czas kiedy sytuacja
            małżeńska się wyjaśni i wtedy to działanie przyniesie lepsze efekty.

            Pozdrawiam, Mii

            Gość portalu: Asik napisał(a):

            > Pani Mii.Krogulska powiem szczerze(bo nie z przyjemnością),że jak
            przeczytałam
            > Pani post, gdzie Pani odradza jej w ogóle szukania pracy i zniechęca ją do
            > tego, to pomyślałam, że przecież wiele osób na pewno przychodzi do Pani i też
            > podobnych rad Pani udziela.
            >
            > Pozdrawiam.
            • Gość: pinoileek IP: 213.76.130.* 02.08.04, 13:10
              Pozwolę się nie zgodzić gdyby autorka wątku wyszla wreście z domu między ludzi,
              gdyby zapisala sie na jakiś kurs itp to spojrzala by byc moze na wszystko
              inaczej, bardziej by sie dowartościowała i doceniła pewne rzeczy...oderwała się
              od przykrych mysli..siedzenie w domu niestety nic nie da może wręcz pogłębić
              depresję...
              • Gość: mookkie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 16:42
                ODEZWIJ SIĘ , ALBO NAPISZ GDZIE MOZNA Z TOBĄ POGADAĆ ? MIAŁAM IDENTYCZNĄ
                SYTUACJĘ !!!! PIKNIJ JESZCZE !!!
    • Gość: Asik IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 31.07.04, 11:51
      Do Chryzokoli.
      Przeczytałam jeszcze raz Twój post. Bardzo dużo piszesz i wciąż tak dużo po
      tylu wątkach, które zamieściłaś.
      Trudno zapamiętać wszystko, co piszesz. Po kolejnym przeczytaniu tego, widzę,
      że mam rację, że Twojemu mężowi ciężko jest samemu pracować na Waszą rodzinę.
      Szczególnie, że trudny jest rynek pracy i ludzie obawiają się, że mogą ją
      stracić i z tym środki do życia. Sam Ci to powiedział: "Zaczął oskarżać mnie o
      rózne rzeczy, m. in. o to, że naciągnęłam go na dziecko 12 lat temu, jestem
      wyrachowana, wykorzystuję go, wymyśliłam sobie depresję, zeby nim
      manipulować...", "... nie pracuję"!!!
      Także nie pytaj się więcej co masz robić tylko, zrób to. Jeśli nie dla Waszej
      rodziny, to przynamniej dla siebie i swojej przyszłości.
      Przeczytaj mój dzisiejszy, wcześniejszy post. Tam znajdziesz co masz zrobić.

      A, kto chce, ten też może. Tylko trzeba wziąźć się do roboty, nie gadać tylko.
      Bo to niczemu nie pomoże.

      Pozdrawiam i powodzenia Ci życzę. A, potem dużo radości.
    • Gość: Magda IP: 81.15.225.* 31.07.04, 17:19
      A mnie wkurzają takie głupie pipy, jak ta była dziewczyna Twojego
      męża. "Przyjacióka" która potrafi odpowiednio wkręcić się w trudną sytuację
      małżeńską. Prawdopodobne, że nawet gdy będziecie ratować swój związek, ona
      będzie wam bruździła albo pokrętnymi sposobami"otwierała oczy" Twojemu
      ślubnemu, tak, żebyś przypadkiem za dobrze nie wypadła...
      • Gość: pinoileek IP: 217.173.200.* 31.07.04, 17:46
        i jeszcze jedno zeby nie bylo że Cie atakuję..Ja skończyłam studia bedąc juz
        mężatką z dzieckiem..mąż nie pomagał mi nic a nic musialam sobie
        poradzić :praca,dziecko,dom i studia!Szykowalam obiady i uczylam się, kulAm
        nocami..Studia skończylam celujaco!Pracowalam i pracuje..Dziecko ma przyklad że
        warto sie uczyć.. Wszystko mozna zrobic jak sie chce i nie jest się za badzo
        wygodnym! Mąż opłacił Ci studia ..Tak? utrzymuje rodzinę...facet może mieć
        dość..Zrozum Ty też musisz sie zmienić!
        życzę dużo szczęścia i siły !!!!
        • Gość: Wirginia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.04, 20:09
          Właśnie, nie chce nikogo obrażać ale się tylko wkurzam jak czytam takie
          Chryzokole, też bym chciała nie pracowac, poświęcić się tylko dla dzieci i
          zagospodarowywania męzowskiej kasy.
          Mam podobną znajomą też "nadwrażlliwą z depresją" która tak by sobie żyła
          najchętniej niepracując i jeszcze ma pretensje do rodziców męża dlaczego się
          nie dorzucają się do ich małżeństwa tylko wydają na siebie (staruszkowie na
          emeryturze), niestety jej mąż nie zarabia dobrze więc musiała wziąć pół etetu
          ale cięęężko to przeżywa że musi...
          Najprościej rozłożyć ręce "przecież ja jestem taka słaba" utrzymujcie mnie.
    • Gość: Gosia IP: *.sg.fr.studentenwohnheim-bw.de 01.08.04, 21:34
      kopiuje ci, co odpisalam na forum "psychologia",tego watku jeszcze nie
      przeczytalam, wiec moze sie powtorze, ale.....:

      wiesz, przeczytalam twoj inny watek i sie zalamalam. twoj maz:
      1. zdradza cie ewidentnie - co to za jakies glupie teksty o kolezance,
      platonicznej znajomosci itp. przypomina mi to mojego kumpla, ktory po roku
      slubu zaczal zdradzac zone, w koncu on (sic!) sie z nia rozwiodl, bo
      przeczytala jego sms (a jakze inaczej - od kochanki), wiec on nie mial juz do
      niej zaufania, bo go kontroluje...
      2. to, co twoj maz robi, to jest typowy objaw: wie doskonale, ze to on jest
      winny, ale probuje ciebie wpedzic w poczucie winy. jaka jest normalna reakcja
      kobiety na zdrade (no niech ci bedzie "potencjalna" zdrade): wscieklosc, zlosc,
      wyrzucenie meza z domu (celowo tu daje ekstremalny przyklad), ale na pewno nie
      proszenie meza o jeszcze jedna szanse. czy tobie sie cos nie pomylilo: czy to
      ON nie powinien cie prosic o szanse, a moze jak "Alicja w krainie czarow",
      widzisz wszystko na odwrot????????
      niezaleznie, jak bardzo kogos kochalam, kocham, czy bede kochala (z
      doswiadczenia to pisze!), to nigdy nie pozwole sie upokarzac tak, jak ty to
      robisz.
      na tym innym watku wciaz piszesz o rozmowach, o odbudowywaniu zwiazku itp. ile
      tak mozna???
      jest taka ksiazka, typowa kobieca lekturka na jesienne wieczory: Marian
      Keyes "Arbuz". Kobieta urodzila dziecko a maz ja w tym samym dniu poinformowal,
      ze odchodzi, do innej, i ze to jest jej (zony) wina. i po kilku miesiacach,
      kiedy kobieta wyszla z depresji, zaczela ukladac sobie zycie, mezowi sie
      odwidzialo i wrocil. no i zero przeprosin, skruchy, tylko, ze ja kocha, ze to
      jej wina, ze odszedl, bo ona taka egoistka byla itp., ale musi mu tylko
      obiecac, ze sie zmieni i bedzie wszystko dobrze miedzy nimi. tylko, ze kobieta
      sie opamietala i nie wrocila do niego. ksiazka humorystycznie napisana, lekka,
      ale jedna rzecz super opisana: kazdym mozna manipulowac i twoj maz to wlasnie
      robi. zobaczyl, ze moze robic, co chce, spotykac sie z jakas panna, bez ZADNYCH
      KONSEKWENCJI! pozwalaj mu dalej, to moze jeszcze bedziesz u tej pani sprzatala
      na etacie.....
      moze sie wkurzyc na mojego posta, obrazic, wszystko jedno, ale tyle osob
      probuje ci to powiedziec: sa granice, ktory nikt nie powinien przekraczac, a
      tym bardziej twoj partner. ale to ty te granice musisz pokazac - mezowi dalas
      jasno do zrozumienia, ze ty nie masz zadnych.
      nie wiem, czemu tyle kobiet daje sie upokarzac, kazdy z zewnatrz widzi, ze to
      paranoja, a one nic, i tak latami....
      jeszcze jedno: gdyby moj nie-maz cos takiego odstawil, mimo, ze go bardzo
      kocham i wiele nas laczy itp., to wiele musialby zrobic, zebym JA od niego nie
      odeszla.....
      strasznie mi ciebie szkoda, bo nie widzisz oczywistego....
      • Gość: Milcha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 08:26
        Dobra diagnoza.
      • 02.08.04, 08:47
        otóż to, ja też wiele sie na ten temat rozpisywałam.
        Sledze te historie od poczatku.

        I prosże nie zakładaj kilku tematów na jedym forum.
        Na innych owszem lecz i tak wiekszosc osób "siedz" na kilu forach jednoczesnie.

        Powodzenia.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.