Dodaj do ulubionych

Bezdzietne 30+ - z wyboru?

11.07.13, 00:04
Czy sa tu kobiety bezdzietne z wyboru?
Albo singielki z wyboru?
Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodziny odbywa sie bardzo szybko?

--
Phillip Wollen - szef Citibank - mega mocne przemowienie:
www.youtube.com/watch?v=5myaEYYQ1j0
Obserwuj wątek
    • headvig Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 07:25
      > Czy sa tu kobiety bezdzietne z wyboru?
      > Albo singielki z wyboru?
      > Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodziny odby
      > wa sie bardzo szybko?

      znam jedną bezdzietną z wyboru, bogato wyszła za mąż i z mężem ani myślą by rezygnować z ziemskich uciech na rzecz dziecka.
      singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawdę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).
      --
      the sound saves your body, soul
      • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:00
        To nie jest kwestia wybiru a odczuć. Nie mam instynktu macierzyńskiego, nie lubię dzieci wiec nei chce ich mieć, nie wzruszają mnie, nigdy nie potrafiłam sie zachwycać 'różowym bobaskiem w wózeczku' :/
        wystarczy?
        • headvig Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:40
          > ię dzieci wiec nei chce ich mieć, nie wzruszają mnie, nigdy nie potrafiłam sie
          > zachwycać 'różowym bobaskiem w wózeczku' :/
          > wystarczy?

          ja bym tak instynktu nie oceniała. mnie cudze dzieci też nie wzruszają, mało tego drażnią mnie. nawet miałam chwile dzieciowstrętu (trwało to tak z 5 lat). ale swoje to co innego.
          --
          worlds apart
          • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:42
            a nei ma znaczenia to, że nie czuję potrzeby? własnie nie lubię, nie wzruszają mnie, nie potrafię się rozczulac, wiec nie bede próbowała - a nóż, może mi się zmieni! pzrecież to nieodpowiedzialne.
            Moje koleżanki od najmłodszych lat lubiły 'dzidziusie', zaglądały do wózków, podniecały sie kazdym dzieckiem, ja nie.
            • headvig Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:50
              tu się zdziwisz, bo ja miałam to samo. nigdy nie leciałam do cudzych wózków, nie rozczulałam się, mało tego podniety na cudze dzieci nie mam do dziś, obojętnie czy noworodek czy starszy, jestem już "jakiś czas" po 30ce i miałam tak od młodości. co innego w stosunku do mojej panny w brzuchu :)
              --
              heaven or las vegas
              • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:12
                hedvig - ok, bede szczera - jak się stało że zaszłas w ciąże, zaplanowałas czy po prostu wpadłaś?:)
                mam kolezanki, które nie chciały mieć dzieci ale po prostu zaliaczyły wpadke i teraz są wspaniałymi matkami i wychwalają macierzyństwo
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:20
                    A ja, np. bardzo lubię dzieci przyjaciół i cieszę się, że oni są szczęśliwi z powodu rodziny. Czasem, nieśmiało bawię się z ich latoroślą, co sprawia mi przyjemność (i mam nadzieję, że takiemu dziecku również). Do tego lubię pracę z młodzieżą (gim, liceum) - w sumie nie tylko pracę, bo przyjaźnię się z niektórymi byłymi uczennicami.

                    Ale sama nie myślę o dzieciach moim 'własnych'. Niby nie wykluczam, bo nie ma co mówić 'nigdy', ale pomimo, że może powinnam się już spieszyć, to nie widzę siebie w roli matki. Może jestem za młoda, może nie każdy musi/chce mieć dzieci.

                    Po co Headvig takie autorytarne sądy, że TY tak miałaś, to WSZYSCY tak mają?
                    Z mojej perspektywy mogłabym powiedzieć, że WIĘKSZOŚĆ ma dzieci, choć nie chce, ale ulega wpływowi środowiska, że trzeba. No i kto ma rację?:)
                    • fuzja.jadrowa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:52
                      > Z mojej perspektywy mogłabym powiedzieć, że WIĘKSZOŚĆ ma dzieci, choć nie chce,
                      > ale ulega wpływowi środowiska, że trzeba.

                      Dodalabym do tego grupe, ktora decyduje sie na dziecko, jak to mowia, z rozsadku, na wszelki wypadek, ze strachu, ze za kilka lat im sie odwidzi, a wtedy bedzie juz za pozno.
                • rotkaeppchen1 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:13
                  Moja mama nie cierpiala dzieci, nigdy nie planowala ich miec. I wpadla. Opowiadala, ze nawet w ciazy nie miala instynktu macierzynskiego. To nie znaczy, ze miala negatywne nastawienie do ciazy i dziecka w brzuchu (czyli mnie :D ), wrecz przeciwnie, ale nie odczuwala tych wszystkich "ach" i "och"... Zmienilo jej sie dopiero po moim urodzeniu, jednak faktycznie, tylko i wylacznie co do mojej osoby...

                  --
                  Byloby fajnie, jakby wypalilo:
                  forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
                  forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
                  forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:23
                      kkk napisała:

                      > sorry, ale w takich przypadkach az się ciśnie powiedziec - nie miała wyjścia :)

                      Nie sądzę aby odczuwanie ochów i achów było w zakresie decyzji człowieka to so uczucia, emocje a na te nie mamy wpływu.
                      --
                      Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                    • rotkaeppchen1 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:30
                      No wlasnie miala, wtedy miala! Byla panna w ciazy, w czasie wizyty u ginekologa, lekarka od razu, nie pytajac o nic, zaproponowala termin zabiegu!!! A moja mama sie wsciekla, bo ciazy nie planowala ale o usunieciu ani przez chwile nie pomyslala. Opowiadala potem, ze chciala lekarce, jak to okreslila, dac w morde ale sie powstrzymala. Dopiero potem uswiadomila sobie, ze lekarka kierowala sie doswiadczeniem - w tamtych czasach aborcja u niezameznych kobiet to byla normalka, wiele kolezanek mojej mamy usunelo ciaze nie raz...
                      Jak widac, u niektorych kobiet instynkt to kwestia charakteru, u innych - dobrze dzialajacych hormonow pojawiajacych sie w trakcie porodu :D
                      --
                      Byloby fajnie, jakby wypalilo:
                      forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
                      forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
            • fomica Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 10:04
              własnie nie lubię, nie wzruszają
              > mnie, nie potrafię się rozczulac
              Poważnie masz taką wizje macierzyństwa - że to taki stan, gdy człowiek się wzrusza, się rozczula, kwili nad cudzym wózkiem i "podnieca" jego zawartością? To nie jest przejaw "instynktu macierzyńskiego", tylko infantylności.
              No to nieźle, bo mnie się macierzyństwo z zupełnie czym innym kojarzy i nie ma nic wspólnego z powyższym opisem. A obce dzieci zawsze mi działały na nerwy,
              • mozambique Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 19:41
                to nie jest żadna infantylnosc tylko normlana fizjologiczna reakcja na wzmozona produkcje hormonów płciowych - w ciązy , połogu i laktacji
                naewt byl taki experyment ze mezczyznom wstrzykiwano zenskie hormonwy płciowe i tez zaczynali rozczulac sie nad kwiatkami na grządkach i reagowac na kwilenie z obcych wózków na ulicy
                --
                Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
            • damajah Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 17:14
              Ja nie lubiłam od najmłodszych lat, nie rozczulam się nad cudzymi dziećmi do dzisiaj, niektóre lubię, inne toleruję a jeszcze innych - po prostu nie lubię. Nie wzruszają mnie jakoś bardzo cudze dzieci, chyba że się im dzieje krzywda to mam jakąś potrzebę obrony bo to dla mnie młode które nie potrafi się bronić samo.
              Ale cudze dzieci mnie zupełnie nie fascynują. W przeciwieństwie do własnych :)
              Nie chodzi o to że namawiam - absolutnie nie, tylko wydaje mi się że nie można ocenić własnych instynktów na podstawie obcowania z cudzymi dziećmi. To tak nie działa. Co cudzych możesz czuć tylko niechęć, na punkcie własnego możesz zwariować. Po prostu kryterium oceny (cudze dzieci) niewłaściwe.
        • luni8 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 26.07.13, 08:50
          > To nie jest kwestia wybiru a odczuć. Nie mam instynktu macierzyńskiego, nie lub
          > ię dzieci wiec nei chce ich mieć, nie wzruszają mnie, nigdy nie potrafiłam sie
          > zachwycać 'różowym bobaskiem w wózeczku' :/
          > wystarczy?

          Też tak miałem, a potem potem zakochałem sie w kobiecie z rocznym dzieckiem.
          I tak jakoś system wartości sam się zmienił.
          A innych dzieci nadal nie bardzo lubie, tylko tolerancje mam większą.

          --
          #define TRUE FALSE //Happy debugging suckers,
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:37

        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Ale to jest wybór :) Nikt właściwych ich na partnerki nie WYBRAŁ :D

        --
        Zdejmij tę suknię mała...
        • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:30
          > znam jedną bezdzietną z wyboru, bogato wyszła za mąż i z mężem ani myślą by rez
          > ygnować z ziemskich uciech na rzecz dziecka.
          booosssz, jakie to typowe...:/
          Czyli rola kobiety sprowadza się do wyjścia za mąz, posiadania dzieci i życie odfajkowane? jeśli zamierza zyć inaczej to już źle.
          Na pewno to egoistka, nie zamierza rezygnować z siebie na rzecz dziecka buahahahha, jasneee, tak własnie mysla typowe ciumkające matki polki co siedza w garach, bo zamówic pizze raz w tygodniu albo zjeść w restauracji to grzech, śpią z dzieckiem w łózku, po co im mąż?zrobił dziecko i jego rola się skończyła, poza tym nie mają o czym rozmawiac, jej życie jest podporządkowane dziecku. Jak dziecko wyjdzie z domu za ileś lat zostanie sama (z tym facetem oczywiscie co slub wzieła i co śpi w drugim pokoju) albo bedzie żyłą życiem dziecka- czyli matka-koszmar.
          NIGDY NIE CHCIAŁAM TAK ŻYĆ :)
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:29
            kkk napisała:

            > Czyli rola kobiety sprowadza się do [...]
            > NIGDY NIE CHCIAŁAM TAK ŻYĆ :)

            Znałem i znam, bardzo blisko, parę która mówiła dokładnie to samo, mówili to oboje przez wiele lat. Chcieli podróżować, imprezować, szaleć... a dzieci...:
            "no a co z nimi zrobimy jak będziemy chcieli jechac na wakacje?" - to ich wspólna wypowiedź.

            W końcu dopadła ich pustka i po kilku latach miotania się rozeszli się, nagle jak za dotknięciem ona zapragnęła dziecka, niedługo potem zaszła, potem drugie... obecnie jest zmęczona i pada na twarz ale jak twierdzi nigdy w zyciu nie zamieniłaby tego na to co miała wcześniej.

            Jej szczęściem było to że zdążyła zajść i urodzić.
            --
            Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
            • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:49
              urko - jesli w małżeństwie pojawia się pustka dziecko temu nie zaradzi. nie sądzisz? wiele jest takich par któe fundują sobie dziecko aby sie zbliżyc do siebie, wypełnić pustkę własnie... pzreważnie sytauacja się pogarsza. Obserwuje kolezanki, znajomych, rodzinę którzy tak żyją, ja tak nie chcę i nikt mnie nie namówi.
              Moje szcęscie, że żyję jak chce i nic nie robię wbrew sobie
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:56

                kkk napisała:

                > urko - jesli w małżeństwie pojawia się pustka dziecko temu nie zaradzi. nie sąd
                > zisz? wiele jest takich par któe fundują sobie dziecko aby sie zbliżyc do siebi
                > e, wypełnić pustkę własnie... pzreważnie sytauacja się pogarsza. Obserwuje kole
                > zanki, znajomych, rodzinę którzy tak żyją, ja tak nie chcę i nikt mnie nie nam
                > ówi.
                > Moje szcęscie, że żyję jak chce i nic nie robię wbrew sobie

                Ja, choć bezdzietny, jak spojrzę na siebie w perspektywie bycie np 50 latkiem, to bez dziecka faktycznie nudno i pusto.
                Bo dziecko daje "prostą" :) drogę do samorealizacji i daje satysfakcje bez trudu rozpoznawalną w społeczeństwie.
                Jest to zakodowane nie tylko w naszym DNA ale też w budowie społeczeństwa. Czyli ludzie mają dzieci i jest to powszechnie uznawane za osiągnięcie (choć nie jest to szczególnie trudne :D).
                --
                Zdejmij tę suknię mała...
                • mm969696 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:22
                  Myślę dokładnie tak jak ty. Dzis gdy mam 30 lat nie jest tak źle, ale gdy będę miała 40 , 50 lat... Już dziś czuje ze moje życie jest dość puste. Nie mamy z mężem pasjonującej pracy. Wracamy do domu i właściwie nie ma co robić. Spotykamy się w weekendy ze znajomymi, ale oni coraz częściej maja dzieci i już czuję się jak wyrzutek siedząc wśród ciężarnych lub dzieciatych koleżanek i nie mając z nimi o czy rozmawiać. Mama starszy mnie że będzie tylko gorzej. Obawiam sie że ma rację.Ludzie żyją tym co robią ich dzieci, idą do przedszkola, do szkoły, tam mają różne przygody, później sa nastolatkami, dorosłymi i zawsze coś się dzieje. A ja czym będę zajmować się za 10, 20, 30 lat?
                  • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:25
                    Myślisz, że dziecko zapełni Ci pustkę za 30 lat? :) Nie sądzę. Bo gdyby tak się stało, to byłoby to dość smutne. Moi rodzice dość mocno żyją moim i mojego brata życiem i wcale nie uważam, że to dobry pomysł. Ludzie powinni mieć swoje sprawy, swoje zainteresowania, powinni dbać o siebie, zwłaszcza w podeszłym wieku. A nie przejmować się, że 40-letnie dziecko jest przeziębione albo czy aby na pewno wróciło bezpiuecznie z wakacji. Jak dla mnie to słabe, ale różnie ludzie mają.
                    Jasne, że dziecko daje oczywisty cel, ale... Ja chyba tego nie potrzebuję. Mam swoje własne cele. Nigdy sie nie nudzę, nawet kiedy leżę do góry brzuchem i czytam gazetę, co pewnie ani mnie, ani światu wielkiej korzyście nie przynosi ;) ale ja tak lubię i nie potrzebuję zapełniacza czasu
                    --
                    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
                  • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 13:13
                    Czyli... dobrze sobie zrobic dziecko, by moc zyc jego zyciem, a nie swoim?
                    Dziecko rozwiazaniem na brak koncepcji zyciowej?
                    :)

                    --
                    Phillip Wollen - szef Citibank - mega mocne przemowienie:
                    www.youtube.com/watch?v=5myaEYYQ1j0
                    Nakarm konia, przygarnij pieska, wpadnij popracowac:
                    schronisko.info.pl/adopcje/daj-dom/konie
                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:28
                  g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                  > Jest to zakodowane nie tylko w naszym DNA ale też w budowie społeczeństwa. Czyl
                  > i ludzie mają dzieci i jest to powszechnie uznawane za osiągnięcie (choć nie je
                  > st to szczególnie trudne :D).

                  Nietrudne jest tylko i wyłącznie zrobić.
                  Wychować i to dobrze wychować jest znacznie trudniejsze.
                  Czyli to jesli ktoś ma dzieci ale ich nie wychowuje lub źle to robi to żadnego uznania nie dostanie, wręcz przeciwnie.
                  --
                  Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:58
                kkk napisała:

                > urko - jesli w małżeństwie pojawia się pustka dziecko temu nie zaradzi. nie sąd
                > zisz? wiele jest takich par któe fundują sobie dziecko aby sie zbliżyc do siebi
                > e, wypełnić pustkę własnie... pzreważnie sytauacja się pogarsza. Obserwuje kole
                > zanki, znajomych, rodzinę którzy tak żyją, ja tak nie chcę i nikt mnie nie nam
                > ówi.
                > Moje szcęscie, że żyję jak chce i nic nie robię wbrew sobie

                Opisałem ludzi którzy oboje szukali sensu zycia tylko w podrozach imprezach etc., to są świetne zajęcia ale bywa, imho często, że jesli z nich tworzy się sens życia to można się na tym przejechać.

                Nie, nie miałem na myśli dziecka jako "zapchaj dziury" która powstała, to mialo pokazać pewną ulotność konsumpcyjnego stylu życia.
                Nie, nikomu nie zabraniam tak żyć, kazdy sam będzie ponosił konsekwencje swojego zachowania.
                --
                Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:01
                  i dziecko ma być twoją receptą na nudę ? :)
                  a pasje, hobby, wąłsne życie, partner(ka), praca, wszystko inne?? dziecko wyjdzie z domu i bedzie żyło wąłsnym życiem, nei bedzieci ezrośnięci na zawsze
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:07

                    kkk napisała:

                    > i dziecko ma być twoją receptą na nudę ? :)
                    > a pasje, hobby, wąłsne życie, partner(ka), praca, wszystko inne?? dziecko wyjdz
                    > ie z domu i bedzie żyło wąłsnym życiem, nei bedzieci ezrośnięci na zawsze

                    Jest to zdecydowanie NAJŁATWIEJSZA recetpta. Bo
                    a) bardzo zajmująca
                    b) zmienne, więc się nie znudzi
                    c) długodystansowa - minimum 20 lat.
                    Znajdź mi równie zajmujące hobby/pasję. Ba, partner/ka po 20 latach się też zdąży znudzić.
                    d) powoduje powstanie całego mnóstwa nowych kontaktów społecznych, z bardzo różnorodnymi osobami.
                    --
                    Zdejmij tę suknię mała...
                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:12
                    kkk napisała:

                    > i dziecko ma być twoją receptą na nudę ? :)

                    Hmm, jak zrozumiałaś moje słowa:
                    "Nie, nie miałem na myśli dziecka jako "zapchaj dziury" która powstała" ?


                    > a pasje, hobby, wąłsne życie, partner(ka), praca, wszystko inne?? dziecko wyjdz
                    > ie z domu i bedzie żyło wąłsnym życiem, nei bedzieci ezrośnięci na zawsze

                    Ale o co chodzi bo nie rozumiem, sugerujesz, że mając dzieci, nie można mieć
                    - hobby czy pasji ?
                    - własnego życia?
                    - pracy?

                    Jeśli to właśnie sugerujesz to uprzejmie i życzliwie (bez ironii) informuję Cię, że owszem można to wszystko połączyć. Można. Owszem w pewnym okresie jest mniej czasu ale to jest "chwila".


                    BTW wiesz skąd się biora dowcipy typu:
                    - Rebe, mam tak ciasno w domu... co robić?
                    - kup sobie kozę.
                    lub
                    - Rebe, nie mam czasu na to i tamto, co robić?
                    - znajdź sobie nowe zajęcie.
                    --
                    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 13:48
                  Ja znam wiekszosc dzietnych, ktorzy sa najbardziej skoncentrowani na posiadaniu i konsumowaniu, spedzaja niedziele calymi rodzinami w supermarketach.
                  Jedno z drugim ma niewiele wspolnego.
                  Bezdzietny, nie znaczy, ze pusty materialista.
                  Jest jeszcze rozwoj duchowy, osobisty, potrzeba minimalizmu, ciszy, harmonii otoczenia, porzadku w przestrzeni, potrzeba niezaleznosci, medytacji, podrozy, wieksze doznawanie siebie, refleksji.
                  Gotujac zupki i sprzatajac mieszkanie, jest sie jednak bardziej zaleznym, zaladowanym obowiazkami. Nie kazdy sie w tym odnajdzie. Reszta to egoizm i krzywdzenie dziecka, ktore rodzi sie w rodzinie nieuporzadkowanej, nieswiadomej, gdzie dorosli sami sa niedojrzali, pograzeni we wlasnych nalogach, fobiach, problemach.

                  Trudno siegnac po ksiazke filozoficzna, gdy dziecko wola, ze chce sie pobawic.
                  Trudno w ciszy kontemplowac piekno ogrodu, obrazu, muzyki, gdy trzeba gotowac obiad, przygotowac dziecko do szkoly, zrobic pranie.
                  Dzieciaci nie kontempluja w ogrodzie. Niemal nerwowo chwytaja wolnych chwil, by sie nimi nacieszyc, z presja czasu, klebiacymi sie myslami, co jeszcze trzeba zrobic, zalatwic.
                  Ilez to znerwicowanych parek na plazy. Przyjechali na urlop, a nie moga odpoczac, za to nerwowo przywoluja dziecko do porzadku.
                  Sa wyjatki, ale dosc rzadkie. Glownie w przypadku ludzi swiadomych, oni spokojniej podchodza do swiata.

                  --
                  Phillip Wollen - szef Citibank - mega mocne przemowienie:
                  www.youtube.com/watch?v=5myaEYYQ1j0
                  Nakarm konia, przygarnij pieska, wpadnij popracowac:
                  schronisko.info.pl/adopcje/daj-dom/konie
                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 09:59
                    stopgmopol napisał(a):

                    > Ja znam wiekszosc dzietnych, ktorzy sa najbardziej skoncentrowani na posiadaniu
                    > i konsumowaniu, spedzaja niedziele calymi rodzinami w supermarketach.

                    Jeśli czyjeś skoncentrowie oceniasz tylko na "niedzieli w centrum" (co również mi się nie podoba) to tu jest problem.


                    > Jest jeszcze rozwoj duchowy, osobisty, potrzeba minimalizmu, ciszy, harmonii ot
                    > oczenia, porzadku w przestrzeni, potrzeba niezaleznosci, medytacji, podrozy, wi
                    > eksze doznawanie siebie, refleksji.

                    Ależ...., skoro te potrzeby są dla kogoś ważniejsze niż potomstwo to jak najbardziej dana osoba powinna się skupić tylko na tych swoich potrzebach, przecież nie każdy umie, może czy powinien być rodzicem.


                    > Gotujac zupki i sprzatajac mieszkanie, jest sie jednak bardziej zaleznym, zalad
                    > owanym obowiazkami. Nie kazdy sie w tym odnajdzie. Reszta to egoizm i krzywdzen
                    > ie dziecka, ktore rodzi sie w rodzinie nieuporzadkowanej, nieswiadomej, gdzie d
                    > orosli sami sa niedojrzali, pograzeni we wlasnych nalogach, fobiach, problemach

                    "Zupki" to sie gotuje przez kilka lat potem zwykłe posiłki, wydawało mi się, że sprzątanie mieszkania jest cechą wszystkich normalnych ludzi a nie tylko dzieciatych... ale skoro ktoś woli kontemplować w brudnym mieszkaniu to mi nic do tego.

                    > Trudno siegnac po ksiazke filozoficzna, gdy dziecko wola, ze chce sie pobawic.
                    > Trudno w ciszy kontemplowac piekno ogrodu, obrazu, muzyki, gdy trzeba gotowac o
                    > biad, przygotowac dziecko do szkoly, zrobic pranie.
                    > Dzieciaci nie kontempluja w ogrodzie. Niemal nerwowo chwytaja wolnych chwil, by
                    > sie nimi nacieszyc, z presja czasu, klebiacymi sie myslami, co jeszcze trzeba
                    > zrobic, zalatwic.
                    > Ilez to znerwicowanych parek na plazy. Przyjechali na urlop, a nie moga odpocza
                    > c, za to nerwowo przywoluja dziecko do porzadku.
                    > Sa wyjatki, ale dosc rzadkie. Glownie w przypadku ludzi swiadomych, oni spokojn
                    > iej podchodza do swiata.

                    Po pierwszych kilku latach dziecko wieczorem śpi, wystarczy trochę ogarnięcia i pomyślunku i kilkuletnie dziecko można nauczyć samodzielności tak aby urwać dla siebie kilka chwil i pokontemplować. To wszystko można zorganizować ale trzeba chwilę pomyśleć.

                    Oczywiście, jeśli ktoś woli skupiać się na sobie i swoich potrzebach to jest jego i tylko jego sprawa i generalnie lepiej żeby dzieci nie miał bo najzwyczajniej nie nadaje się na rodzica, niech sobie rozmyśla nad sensem układania się źdźbła trawy.
                    Pytanie co jest dla danej osoby wartościowsze, hasłowo:
                    - rozmyślanie o ogrodzie
                    czy
                    - stworzenie, wychowywanie, kształtowanie człowieka.


                    --
                    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
      • sumire Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:09
        headvig napisała:

        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        phleeese...
        nie mierz wszystkich swoją miarą.
      • triismegistos Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:38
        headvig napisała:


        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Gucio prawda. Jeszcze do niedawna byłam szczęśliwą singielką z wyboru. A zmieniło się nie dlatego, ze zmieniły mi się priorytety, tylko dlatego, że się nagle a niespodzianie zakochałam po uszy. O rodzinie nie marzę w dalszym ciągu.
        --
        Kto nie pali i nie pije
        będzie dawcą organów
      • ina_nova Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:45
        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Prześwietlasz mózgi wszystkim singielkom?

        W pewnym okresie mojego życia wolałam być sama niż w związku, to był mój wybór, sama czułam się częśliwsza niż z kimś. Jednak fatkycznie ta decyzja była podyktowana brakiem zgody na bylejakość w związku, faceci, których spotykałam, po bliższym poznaniu, okazywali się nie w moim typie. Nigdy natomiast nie marzyłam o posiadaniu własnej rodziny, w domyśle facet + dzieci.

        --
        „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
        przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
      • allatatevi1 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:49
        headvig, twoje myślenie jest bardzo proste, żeby nie powiedzieć prostackie.
        Klasyczne zderzenie Polski A z Polską B - z tym, Polska A i B to w tym przypadku nie określenie geograficzne a stan umysłu, mentalność.

        Masz świadomość, że w Polsce - kraju bardzo zróżnicowanym społecznie - niektórym kobietom ciśnienie na pierścionek zaręczynowy zaczyna się w wieku 19 lat i w wieku 23 lat czują się już jak stare panny, a inne w wieku 25 lat, po skończeniu studiów chcą jeszcze pożyć jak wolne ptaki - np. pojechać na staż do Brazylii - i dopiero za parę lat, około 30. pomyśleć o zamążpójściu, dziecku.
        I dobrze - niech każdy robi to co go uszczęśliwia - jedną uszczęśliwi małżeństwo i macierzyństwo w wieku 22 lat, inną wyjazd na praktykę do Brazylii w wieku 26 lat i niezobowiązujące przygody z tubylcami, życie jak wolny ptak.

        Twoje kategoryczne: nie ma szczęśliwych singielek to straszny mentalny zaścianek. To tak jakby inne kobiety powiedziały: nie ma szczęśliwych matek poniżej 25. roku życia - wszystko to wpadki, które przegrały życie.
        Mi autentycznie macierzyństwo w wieku 23 lat złamałoby życie. Zawaliłyby się wszystkie moje plany, marzenia. Moja kuzynka została szczęśliwą, spełnioną matką w wieku 23 lat - a marzyła o tym odkąd skończyła 19 lat.
        Tak ciężko zrozumieć, że kobiety nie są monolitem - mają różne potrzeby i każda swój "timing".
        • mm969696 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:38
          ale ona ma rację. I tylko dodam że nie uważam za singielkę z wyboru 26 letniej kobiety czy nawet 30 letniej, bo tak naprawdę wszystko jeszcze przed nią. Dopiero jełśi jest już dojrzałą kobietą a mimo to nie jest z nikim związana to można to nazwać życiem w pojedynkę z wyboru. JA znam dokładnie dwóch mężczyzn żyjących samotnie i jest tak dlatego że mają pewne zaburzenia i po prostu nie są zdolni do stworzenia związku. Kobiety samotnej nie znam ani jednej.
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:41
            mm969696 napisała:

            > nie uważam za singielkę z wyboru 26 letniej
            > kobiety czy nawet 30 letniej, bo tak naprawdę wszystko jeszcze przed nią.

            Ale dziś jest sama, więc czemu nie uważasz jej za singielkę?


            > Dopie
            > ro jełśi jest już dojrzałą kobietą a mimo to nie jest z nikim związana to moż
            > na to nazwać życiem w pojedynkę z wyboru.

            Wtedy również można powiedzieć, że jeszcze dużo przed nią.

            --
            Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
      • iberia.pl headvig 13.07.13, 19:19
        headvig napisała:


        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Sugeruje, zebys nie pisala o tym o czym nie masz bladego pojecia i JAKIM prawem tak kategorycznie wypowiadasz sie za innych? Mow za siebie a od innych wara.
        --
        www.fauna.rsl.pl/
        forum.gazeta.pl/forum/f,51391,EGIPT_porady_Egiptomaniakow_.html
        • sl13 Re: headvig 13.07.13, 19:25
          Jestem ciekawa, czy te restrykcyjne reguły dotyczą obu płci i czy singli z wyboru też nie ma, a są tylko tacy, którzy marzą o ślubie i dzieciach?;) Btw. jak to jest, że o singielki tyle osób się "martwi", a o singli nikt, co najwyżej znaczna część żonatych kolegów im zazdrości?:)
          • rekreativa Re: headvig 30.07.13, 13:31
            Bo w naszej kulturze brak sparowania trzydziestolatka podnosi jego atrakcyjność, a brak sparowania trzydziestolatki jest jak piętno wypalone na krowie: NIKT JEJ NIE CHCIAŁ.
            Ubolewam, ale tak to działa.
            --
            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
            • urko70 Re: headvig 30.07.13, 15:26
              rekreativa napisała:

              > Bo w naszej kulturze brak sparowania trzydziestolatka podnosi jego atrakcyjność
              > , a brak sparowania trzydziestolatki jest jak piętno wypalone na krowie: NIKT J
              > EJ NIE CHCIAŁ.
              > Ubolewam, ale tak to działa.

              Tylko w naszej kulturze?
              Czy są kultury (które) w których niesparowanie kobiety 30+ podnosi atrakcyjność?
              Nie jest to aby związane z uwarunkowaniem biologicznym?
              --
              Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
            • sl13 Re: headvig 30.07.13, 17:23
              > Bo w naszej kulturze brak sparowania trzydziestolatka podnosi jego atrakcyjność, a brak
              > sparowania trzydziestolatki jest jak piętno wypalone na krowie: NIKT JEJ NIE CHCIAŁ.
              > Ubolewam, ale tak to działa.

              Serio? A legendy o kobietach dostających małpiego rozumu na widok obrączki na męskim palcu?:) No i nie zauważyłam, żeby np. mężatki były uznawane za szczególnie smaczne kąski. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie.
              • ppo Re: headvig 26.03.17, 10:24
                Z punktu widzenia żonatego faceta po 30: mężatki są bardzo atrakcyjne na romans, bo istnieje znikoma szansa na rozbicie rodziny. Chcą po prostu przygody, jak facet. I tyle.
                Co do singli 30+, to dla kolegów facet powiedzmy 35+, ktory nie ma i nigdy nie miał żony jest podejrzany pod kątem orientacji seksualnej.

                --
                God = Gold, Oil, Drugs
      • 3-mamuska Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 12:48
        headvig napisała:

        > > Czy sa tu kobiety bezdzietne z wyboru?
        > > Albo singielki z wyboru?
        > > Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodzin
        > y odby
        > > wa sie bardzo szybko?
        >
        > znam jedną bezdzietną z wyboru, bogato wyszła za mąż i z mężem ani myślą by rez
        > ygnować z ziemskich uciech na rzecz dziecka.
        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Tak samo mozna o niej powiedzieć ze nie ma bezdzietnych z wyboru.
        Ja uważam ze łatwiej zyje sie bez chłopa ,nie ma przymusu trzymania spodni w domu, a posiadanie dziecka to raczej kwestia natury.
        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • asqe Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:13
      Ja, mam 32 lata, w związku, b udanym od 2 lat. Dzieci bardzo lubię, pracuje z nimi, ale swoich mieć nie chce. Rozważany teraz z partnerem wazektomie, bo nam sie raczej nie zmieni (choć może lepiej zostawić sobie otwarta furtkę).
      Mama zupełnie nie rozumie, więc przestałam z nią o tym dyskutować i staram sie ignorować, kiedy pyta. Nawet młodszy brat 'namawia'.
      --
      Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
    • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:25
      Ja jestem BZW, już po 30-tce i jakoś świat mnie nie napastuje pytaniami, kiedy dziecię, mimo że jestem w stałym związku od dłuższego czasu. Jedna koleżanka zapytała "czy planujemy", w szale entuzjazmu kiedy akurat sama zaszła, odpowiedź "nie, nie odczuwamy potrzeby posiadania dziecka" przyjęła na klatę bez głupich komentarzy. Sporo znajomych się obecnie rozmnożyło, ale nikt mi nie wpycha dziecka w ręce nawołując "ale jak potrzymasz Piotrusia, to na pewno też będziesz chciała taką dzidzię". Aaa, i "teściowa" dała wyraz rozczarowaniu, że nie będzie wnucząt, ale też w sposób cenzuralny "no szkoda, ja to bym chciała być kiedyś babcią". Było to raz i już nie było wracania do tematu.
      • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:38
        sea.aea - to zazdroszczę, u mnie jest wprost przciwnie- nagabywanie, non stop gadka rodziny, znajomi sie pytają, koleżanki w pracy chyba z politowaniem patrzą , oj jaka ja nieszczęśliwa bo bezdizetna...:/
        • mm969696 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:43
          no u mnie tez tak jest. Mimo ze wszyscy znają moje zdanie na temat dzieci, to tak naprawdę nikt nie wierzy w to co mówię. Ostatnio kuzyn, gdy zebrało mus się na szczerość pod wpływem alko, poddziadział mi ze cała rodzina wie, że jestem bezpłodna i oni w żadne bajki o tym, ze nie chcę mieć dzieci nie wierzą. Powiem szczerze, że było mi przykro.
    • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:58
      Każda bezdzietność jest z wyboru i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Jedyny wyjątek to osoby walczące z bezpłodnością.

      Zauważ, że nawet jak dana osoba nie ma formalnych warunków do posiadania dziecka i jakby się na nie zdecydowała, to byłaby to karkołomna decyzja, na miarę menelicy ze slumsów a nie odpowiedzialnego człowieka, to zazwyczaj nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w swoim życiu coś zmienić i zacząć mieć na to dziecko warunki. Zazwyczaj wystarczy zmienić pracę, bardziej się do tej pracy przykładać, podnieść kwalifikacje albo całkiem przekwalifikować się, wyjechać zagranicę, cokolwiek. Jak ktoś bardzo czegoś chce, to zazwyczaj szybko znajduje sposób, żeby to osiągnąć. Zwłaszcza jak chce czegoś co jest realnie w zasięgu jego możliwości. Nawet jak to jest kwestia braku partnera czy braku odpowiedniego partnera.
      Jak ktoś wysiaduje kanapę i jojczy, że książę z bajki jeszcze na białym koniu nie zajechał, zamiast się ruszyć, wyjść do ludzi, zrobić coś w kierunku poznania kogoś sensownego, spodobania mu się, to czym innym to jest jak singlostwo z wyboru? Tylko jedni się do tego wprost przyznają, że nie chcą a inni kombinują i wymyślają preteksty.
    • coffei.na Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:12
      hmm...ja też tak myślałam,że nie nie absolutnie,w żadnym wypadku..nigdy się nie rozczulałam ani nie robię tego do tej pory...a te całe kuci kuci kuuu wnerwia mnie a moje dziecko śmieszy do rozpuku..ale kiedy pojawiło się i przytuliłam je do piersi..poczułam,że nie chcę nie potrafię i nie mogę już bez niego żyć..a też byłam zatwardziałą singielką i uważałam,że dziecię może jedynie przeszkadzać w kosztowaniu życiowych uciech :)
      --
      www.youtube.com/watch?v=cNvjKkXFBvU

      wild :)
    • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:15
      Tak, nie mam do tej pory dziecka, bo nie potrafiłam się na to zdecydować, nawet będąc niegdyś mężatką. Za dużo miałam obaw i oporów. I nie wiem, czy się kiedykolwiek zdecyduję, mimo, że sporo moich rówieśnic ma już nawet po dwójce :) Zwłaszcza, że pracuję z dziećmi. Lubię dzieci ale nie wiem, czy "udźwignęłabym ciężar odpowiedzialności" 24/7.
      --
      http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
      • coffei.na Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:21
        jeriomina napisała:

        > Tak, nie mam do tej pory dziecka, bo nie potrafiłam się na to zdecydować, nawet
        > będąc niegdyś mężatką. Za dużo miałam obaw i oporów. I nie wiem, czy się kiedy
        > kolwiek zdecyduję, mimo, że sporo moich rówieśnic ma już nawet po dwójce :) Zwł
        > aszcza, że pracuję z dziećmi. Lubię dzieci ale nie wiem, czy "udźwignęłabym cię
        > żar odpowiedzialności" 24/7.
        najgorsze są właśnie takie obawy..jeżeli masz u boku osobę,która pomoże Ci w trudach wychowania to jaki widzisz problem?To właśnie jest największy wyraz miłości : wziąć odpowiedzialność za drugą osobę...

        --
        www.youtube.com/watch?v=cNvjKkXFBvU

        wild :)
        • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:30
          a widzisz, ja np. nie mam takich obaw 'czy udźwignę ciężar macierzyństwa'' czy jestem na tyle odpowiedzialna, czy potrafię się poświecić itp. (często padają takie argumenty innych) - ja tak nie myślę, po prostu NIE CZUJĘ TEGO.
          A jestem bardzo odpowiedzialna, jeśli czegoś bardzo chcę potrafie się poświęcić, ugiąć, widocznie tego nie chcę.
        • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:34
          > najgorsze są właśnie takie obawy..jeżeli masz u boku osobę,która pomoże Ci w tr
          > udach wychowania to jaki widzisz problem?

          Na szczęście zorientowałam się w porę, że mój eksmąż nie był taką osobą.
          --
          http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
    • martha_marcy_may_marlene Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:56
      Ja jestem bezdzietna z wyboru, mam 35 lat.
      Dzieci nie lubię, nigdy ich nie lubiłam, choć kiedyś przez chwilę myślałam, żeby sobie jedno zrobić. Na szczęście się nie udało, a raz sama się o to postarałam, żeby nie było "szczęśliwego" finału.
      Mój facet też nie lubi dzieci i ich nie chce mieć. On lubi koty, ja - nie aż tak bardzo, chociaż jednego własnego toleruję.
      A jak żyjemy? Normalnie. Praca, hobby, wyjazdy urlopowe, dużo przyjemności. Jesteśmy typowymi DINKsami:).
    • triismegistos Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:15
      Zyje mi się doskonale. Dzieci mieć nie pragnęłam i nie pragnę, aktualny luby moje zdanie podziela, rodzice wcale się nie spieszą, by zaostać dziadkami, tylko babcia koso patrzy na to, ze jej wnuczka została starą panną, co ma ten plus, że wielbi i rozpieszcza wszelakich absztyfikantów jacy się zaszwędają w okolicę.
      --
      http://s.rimg.info/ec6af2a0fd4a1c4025fe6e284a86b90d.gif
    • lonely.stoner Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:45
      ja to mam sporo kolezanek ktore zyja w zwiazkach, sa po 30tce i ani mysla rodzic dzieciaka w najblizszej przyszlosci- mieszkaja w PL - ale w duzych miastach. Pracuja, kupuja mieszkania, jezdza na wakacje, itd. Dziecko po prostu nie wchodzi w gre.
      Natomiast na pipidowie (przynajmniej u mnie) to jest tak- mloda laska, bez perspektyw, wychodzi za maz- facet zarabia, ona konczy studia, zachodzi w ciaze, rodzi dzieciaka i jest na utrzymaniu meza. Sporo tez jak to mowi nie planuje a zalicza wpade- no i dziecko jest.
      --
      youtu.be/19eBAfUFK3E
      • lonely.stoner Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:49
        a co do mnie- narazie jestem single, nie planuje taka pozostac do konca zycia, ale tez na sile nie szukam- co bedzie to bedzie, narazie mam wazniejsze problemy na glowie. Dzieci tak szczerze to nie planuje, lubie - ale jakos nie do konca mam ochote na taka odpowiedzialnosc (narazie mam kota i to mnie momentami przerasta). Mysle ze dziecko wchodzi w gre tylko gdy bede gotowa i pewna ze sprostam macierzynstwu- a mam juz lat 32 (!) i nie zapowiada sie ze to sie szybko zmieni.
        --
        youtu.be/19eBAfUFK3E
    • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:59
      Ja nigdy nie zakładałam, że nie będę miała dzieci. Ale przyszedł w końcu "ten czas", kiedy kobieta powinna podjąć decyzję i okazało się, że ja nie chcę. Nie przepadam za dziećmi. Oczywiście miło mi popatrzeć na takiego niemowlaka, nawet mnie to rozczula, ale jak widzę znajomych i ich życie z dziećmi, to serio myślę, że to swoistego rodzaju koszmar. Nie umiałabym chyba tak się skoncentrować na drugim człowieku. Więc nie chcę i najpewniej już nie będę chciała (zwłaszcza, że czasu już nie mam wiele na ew. próby).
      --
      And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
      • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:27
        Mój facet nie chce mieć więcej dzieci, a rodzice nie przepadają za bobaskami i dziadkami zostać nie chcą (no pewnie gdyby im się trafiło, to by zaakceptowali, ale po prostu nie naciskają w najmniejszym stopniu), więc sytuację mam ze wszystkich stron super komfortową :)
        --
        And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
    • szalona-matematyczka Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:30
      Ja bylam w Polsce bezdzietna singielka 30+. Zylam na szczescie w duzym miescie i otaczalam sie podobnymi ludzmi, wiec tu nie mialam problemow. Ale jak tylko pojechalam do dalszej rodziny na prowincje to zaczynaly sie wspolczucia, rady itp.: w mojej rodzinie w Polsce rodzi sie dzieci bardzo wczesnie. Babcia (pierwsze dziecko w wieku 17 lat), gdy ja mialam 29 lat i byla singielka/stara panna (wg niej) dawala mi rady, ze koniecznie musze jeszcze w tym roku zlapac jakiegos chlopa i zajsc, bo po 30 nie dam rady. Moj brat cioteczny mial pierwsze dziecko w wieku 19 lat (potem rozwod) a drugie z partnerka jak mial 23 lata. Nawet on probowal mi dawac rady. Nic dziwnego, ze odstawalam od towarzystwa. Dzieci byly mi obojetne, nie to ze je nienawidzilam, po prostu dla mnie nie istnialy. Ja po prostu zylam: duzo podrozowalam, bawilam sie, wychodzilam do teatru, kina, na imprezy kulturalne. W koncu poznalam meza i mam dziecko, ktore kocham nad zycie. Tu sie przyznam: Decyzja o dziecku byla raczej zdroworozsadkowa: nie chcialam kiedys, gdy bedzie za pozno, zalowac, ze sie nie postaralam. A teraz nie wybrazam sobie zycia bez dziecka. :-) Ale okres staropanienski wspominam bardzo dobrze i kazdej kobiecie zycze, by przeszla taki etap.
      • szalona-matematyczka Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:36
        Jeszcze przypomnialam sobie, ze jedna z kuzynek spytala sie mnie dlaczego nie jestem mezatka i nie mam dzieci (mialam wtedy 31 lat). Powiedzialam zgodnie z prawda, ze nie znalazlam pasujacego mi mezczyzny a o dzieciach jeszcze nie mysle. Potem dowiedzialam sie, ze ona rozpuszcza ploty, ze jestem "lesba". Myslalam, ze rozmawiam z powazna osoba a ona tylko byla zainteresowana oczernianiem mnie. I tu ironia losu: ta kuzynka wydala swa jedyna corke za maz w wieku 22 lat, z czego byla bardzo dumna. Ale do dzis jej corka nie ma dzieci (a teraz jest dobrze po 35 roku zycia), bo ma z tym problemy.
      • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:07
        Starsze pokolenie, zwłaszcza małomiasteczkowe jest zafiksowane na punkcie małżeństwa i rodzicielstwa. Do tego stopnia, że naprawdę wyznają zasadę, że jakoś to będzie, że bóg dał dzieci to i da na dzieci, że w czasie wojny się wychowały to i teraz tym bardziej. Że jak chłop nie pije, nie bije, nie zdradza i jeszcze kasę do domu przynosi, to pełen raj na ziemi jest. A nawet jak nie jest ideałem, to najważniejsze, że portki w szafie wiszą.

        W dalszej rodzinie miałam ciotkę, która całe życie narzekała na swojego męża, że cham, że prymityw, że tylko aborcję za aborcją przez niego musiała mieć, że jakby w innych czasach żyła to by się rozwiodła, itp. A jak jej osobista wnuczka, żyjąca w innych czasach, tuż po maturze w ciążę zaszła i to z jakimś nieszczególnej wartości matrymonialnej chłopakiem, z którym oczywiście wzięli ślub, żeby dziecko nazwisko i ojca miało, to cała dumna i blada chodziła chwaląc się komu się da, ze wnuczka jako pierwsza ze swojej klasy za mąż wyszła. Biorąc pod uwagę co sama zawsze nawijała o zmarnowanym przez małżeństwo życiu, to prędzej bym się spodziewała, że wnuczkę nahajką potraktuje zamiast jej gratulować.
    • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:35
      Nigdy nie chciałam mieć dzieci, nie mam ich i nie będę mieć.
      Nie jestem singlem.
      Moją rodziną jest mąż.

      Raz, mając przerwę w antykoncepcji przez chwilę myślałam, ze może zaszłam.
      Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to..ale sobie życie spier...
      Na szczęście dla wszystkich był to fałszywy alarm bo nie wiem co bym zrobiła .

      Zawsze mówiłam otwarcie, że nie chcę mieć dzieci, co u wielu osób wywoływało konsternacje.
      Z perspektywy czasu i postów na forum :-) stwierdzam, ze taka otwartość z mojej strony była dobra.
      Przynajmniej nie zadawano nam głupich pytań "a wy kiedy się postaracie??"
      Mam męża, dom, psa, posadziliśmy nie jedno drzewo :-) i to nam wystarcza do szczęścia.
      --
      A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
      • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:45
        capa_negra napisała:

        > Moją rodziną jest mąż.

        Rodzina składa się z rodziców i ich dzieci

        > Raz, mając przerwę w antykoncepcji przez chwilę myślałam, ze może zaszłam.
        > Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to..ale sobie życie spier...
        > Na szczęście dla wszystkich był to fałszywy alarm bo nie wiem co bym zrobiła .

        Spokojnie, nie każda musi, może, powinna.
        --
        Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:02
            capa_negra napisała:

            > To mam starego spakować ?

            Jeśli gdzieś wyjeżdża lub rozchodzicie się to miło by było jakbyś pomogła. ;)

            > bo mąż to nie rodzina?

            Chcesz dyskutować ze słownikiem języka polskiego?
            --
            Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:15
                kkk napisała:

                > urko - oczywiscie ze mąż to rodzina, gdyby był rodziną to bys za niego nie wys
                > zła przeciez :D

                Ty też chcesz dyskutować ze słownikiem języka polskiego?
                A może czytasz go tak dokładnie jak identyfikujesz płeć u rozmówcy?
                ;)
                --
                Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
            • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:13
              A kiedy ten słownik był aktualizowany??? bo mam wrażenie,ze nie nadąża.
              Ponieważ nigdy jakoś specjalnie nie czułam przywiązania do różnych twierdzeń i definicji, będę uparcie twierdzić, że jesteśmy rodziną wliczając do niej sierściuchy.
              Każdy ma taką rodzinę jaka sobie stworzył ;-)

              --
              A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
              • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:16
                capa - masz świetny opis w stopce :)
                własnie mam czasem ochotę komuś tak powiedzieć, jak mi 'dobrze' radzie by zrobić sobie dziecko... ,,no bo ktooo mi podaaa szkalnkę wody na starość'' ;)
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:23
                capa_negra napisała:

                > A kiedy ten słownik był aktualizowany??? bo mam wrażenie,ze nie nadąża.
                > Ponieważ nigdy jakoś specjalnie nie czułam przywiązania do różnych twierdzeń i
                > definicji, będę uparcie twierdzić, że jesteśmy rodziną wliczając do niej sierśc
                > iuchy.

                Sądzisz, ze z upływem czasu słowo "stół" będzie oznaczało przedmiot do siedzenia i to tylko dlatego, że jakaś grupa społeczna tak chce/potrzebuje?

                Nikt Ci nie zakaże nazywać Was jak tylko chcesz :), jednak tym właśnie różni się rodzina od małżeństwa czy inne związku, ze w rodzinie dodatkowo występują dzieci.

                > Każdy ma taką rodzinę jaka sobie stworzył ;-)

                Pełna zgoda, pod warunkiem, że są w niej dzieci. :) W przeciwnym wypadku używałoby się pojęcia niezgodnego z jego znaczeniem.
                --
                Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:29
                  Nie, nie będę się upierać, że stół to krzesło chociaż siedzieć się na nim da.
                  Na stole da się również spać i kochać.

                  Będę się za to upierać, że mąż to moja rodzina.
                  --
                  A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:38
                    capa_negra napisała:

                    > Nie, nie będę się upierać, że stół to krzesło chociaż siedzieć się na nim da.
                    > Na stole da się również spać i kochać.

                    Jak się uprzesz to zupę zjesz widelcem jednak nie zrobi to z niego łyżki. :)

                    > Będę się za to upierać, że mąż to moja rodzina.

                    Dwa pytania:
                    1. na jakiej podstawie twierdzisz że małżeństwo to rodzina?
                    2. czemu, mimo innego znaczenia, tak Ci na tym zależy?
                    :)
                    --
                    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                    • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:42
                      urko70 napisał:


                      >
                      > Dwa pytania:
                      > 1. na jakiej podstawie twierdzisz że małżeństwo to rodzina?

                      Patrz poniżej to, co napisalam o przyrzeczeniu w USC i tutaj:
                      pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_%28socjologia%29
                      --
                      http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
                      • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 10:28
                        jeriomina napisała:

                        > > Dwa pytania:
                        > > 1. na jakiej podstawie twierdzisz że małżeństwo to rodzina?
                        >
                        > Patrz poniżej to, co napisalam o przyrzeczeniu w USC i tutaj:
                        > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_%28socjologia%29

                        Odnośnie przyrzeczenia odniosłem się, odnośnie tego linka:

                        1. "Rodzina, zdaniem socjologów i najprostszych jej definicji, to najważniejsza, podstawowa grupa społeczna, na której opiera się całe społeczeństwo".

                        Gdyby społeczeństwo miało sie opierać na związkach bezdzietnych to by wymarło czyli musi się opierać na związkach dzietnych.


                        2. "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe, tak by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."


                        --
                        Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                    • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:52
                      Rodzina jako grupa społeczna

                      Związek intymnego, wzajemnego uczucia, współdziałania i wzajemnej odpowiedzialności, w którym akcent pada na wzmacnianie wewnętrznych relacji i interakcji.
                      W tym ujęciu rodzina pełni funkcje osobowe:
                      małżeńską lub partnerską – bycie żoną lub mężem, partnerem lub partnerką,
                      rodzicielską – bycie ojcem lub matką,
                      braterską – bycie siostrą lub bratem.
                      --
                      A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
                      • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:39
                        capa_negra napisała:

                        > Rodzina jako grupa społeczna
                        >
                        > Związek intymnego, wzajemnego uczucia, współdziałania i wzajemnej odpowiedzialn
                        > ości, w którym akcent pada na wzmacnianie wewnętrznych relacji i interakcji.
                        > W tym ujęciu rodzina pełni funkcje osobowe:
                        > małżeńską lub partnerską – bycie żoną lub mężem, partnerem lub partnerką,
                        > rodzicielską – bycie ojcem lub matką,
                        > braterską – bycie siostrą lub bratem.

                        Poza tym, że wiki to tylko wiki, a nie słownik to nawet tu widać, że jest funkcja rodzicielska.
                        W PWN również jest mowa o tym, że rodzina to rodzice i dzieci.
                        --
                        Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                        • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:58
                          ??? Czytamy te same słowa, ale rozumiemy je zupełnie inaczej.
                          I jeśli dobrze cię zrozumiałam to mój mąż mógłby pretendować do miana mojej rodziny po spełnieniu funkcji rodzicielskiej?
                          Bzdura.
                          Są rodziny bezdzietne, w tym moja.
                          I to by było tyle w tym temacie.
                          --
                          A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
                          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 10:20
                            capa_negra napisała:

                            > ??? Czytamy te same słowa, ale rozumiemy je zupełnie inaczej.
                            > I jeśli dobrze cię zrozumiałam to mój mąż mógłby pretendować do miana mojej rod
                            > ziny po spełnieniu funkcji rodzicielskiej?
                            > Bzdura.

                            Definicję, którą przytoczyłaś można by odnieść również do kochanków czy nawet do bardzo bliskich przyjaciół związanych intymnym związkiem, razem wspóldziałających, wzajemnie za siebie odpowiedzialnych etc.
                            Czy oni również są rodziną? takich kochanków czy bliskich przyjaciół częśto łączą więzy silniejsze niż małżonków w małżeństywie więc ich również należy nazywac rodziną... a jednak kochanków czy takich przyjaciół nie nazywamy rodziną.

                            Poza tym:
                            "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe,
                            tak by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."

                            --
                            Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                  • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 14:44
                    Popieram!
                    Siersciuchy tez, a jakze! :)

                    Do mojej rodziny naleza takze Przyjaciele - sa blizsi, niz ta biologiczna, lepiej sie rozumiemy.
                    Przyjaciele - rodzina, ktora sobie wybieramy.
                    Maz - rodzina, ktora tworzymy, i mozna w to nawet hipopotama wlaczyc, jesli skradnie nasze serce. Rodzina to to, co kochamy, do czego wracamy, nasza oaza, nasz dom.


                    --
                    Phillip Wollen - szef Citibank - mega mocne przemowienie:
                    www.youtube.com/watch?v=5myaEYYQ1j0
                    Nakarm konia, przygarnij pieska, wpadnij popracowac:
                    schronisko.info.pl/adopcje/daj-dom/konie
                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 10:12
                      stopgmopol napisał(a):

                      > Popieram!
                      > Siersciuchy tez, a jakze! :)
                      >
                      > Do mojej rodziny naleza takze Przyjaciele - sa blizsi, niz ta biologiczna, lepi
                      > ej sie rozumiemy.
                      > Przyjaciele - rodzina, ktora sobie wybieramy.
                      > Maz - rodzina, ktora tworzymy, i mozna w to nawet hipopotama wlaczyc, jesli skr
                      > adnie nasze serce. Rodzina to to, co kochamy, do czego wracamy, nasza oaza, nas
                      > z dom.

                      Ktoś tu wcześniej przywoływał wiki:
                      "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe, tak by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                      I w tym kontekscie dość zabawnie brzmią te sierściuchy.... ;)

                      Była też inna def:
                      "podstawowa grupa społeczna, na której opiera się całe społeczeństwo."
                      I tu również powtórzę, że jeśli społeczeństwo miało by sie opierać na dwojgu ludzi z psem lub kotem czy hipopotamem to by wyginęło.


                      --
                      Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                      • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 16:37
                        urko70 napisał:

                        > Ktoś tu wcześniej przywoływał wiki:
                        > "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe, tak
                        > by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                        > I w tym kontekscie dość zabawnie brzmią te sierściuchy.... ;)

                        Definicja to bezsensowna, a w kontekcie dzieci wchodzących w skład rodziny sugerująca nawet pedofilię i kazirodztwo.
                        • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 11:25
                          stokrotka_a napisała:

                          > urko70 napisał:
                          >
                          > > Ktoś tu wcześniej przywoływał wiki:
                          > > "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwał
                          > e, tak
                          > > by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                          > > I w tym kontekscie dość zabawnie brzmią te sierściuchy.... ;)
                          >
                          > Definicja to bezsensowna, a w kontekcie dzieci wchodzących w skład rodziny suge
                          > rująca nawet pedofilię i kazirodztwo.

                          Tylko wtedy kiedy za "odpowiednio unormowane" rozumiesz seks z dziećmi czy rodzeństwem".
                          :)
                          --
                          Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                          • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 12:08
                            urko70 napisał:

                            > Tylko wtedy kiedy za "odpowiednio unormowane" rozumiesz seks z dziećmi czy rodz
                            > eństwem".

                            Tekst, który definiuje rodzinę jako "grupę określoną przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe" jest świadectwem bezmyślności definiującego, ponieważ stosunki seksualne w normalnej rodzinie w naszej kulturze określają jedynie (i to nie w pełni) relację pomiędzy dorosłymi partnerami. Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem. Poza tym rodzina może również spokojnie istnieć i funkcjonować bez jakichkolwiek stosunków seksualnych. Problem jest więc nie w tym, co ja rozumiem, tylko w tym, że definiujący lub używający tej definicji nie ma pojęcia o czym mówi.
                            • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 12:43
                              stokrotka_a napisała:

                              > urko70 napisał:
                              >
                              > > Tylko wtedy kiedy za "odpowiednio unormowane" rozumiesz seks z dziećmi cz
                              > y rodz
                              > > eństwem".
                              >
                              > Tekst, który definiuje rodzinę jako "grupę określoną przez stosunki seksualne,
                              > odpowiednio unormowane i trwałe" jest świadectwem bezmyślności definiującego, p
                              > onieważ stosunki seksualne w normalnej rodzinie w naszej kulturze określają jed
                              > ynie (i to nie w pełni) relację pomiędzy dorosłymi partnerami. Stosunki seksual
                              > ne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pom
                              > iędzy rodzeństwem.

                              Nieprawda, unormowanym jest brak takich stosunków z dziećmi i rodzeństwem.

                              > Poza tym rodzina może również spokojnie istnieć i funkcjonow
                              > ać bez jakichkolwiek stosunków seksualnych.

                              Teretycznie.
                              --
                              Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                              • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 12:57
                                urko70 napisał:

                                > Nieprawda, unormowanym jest brak takich stosunków z dziećmi i rodzeństwem.

                                urko, mnie na takie numery nie nabierzesz. ;-) W przytoczonej definicji słowo "unormowane" odnosi się do stosunków seksualnych jakoby określających rodzinę. Jest to oczywista bzdura, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodziny, a jedynie fragment relacji pomiędzy dwiema dorosłymi osobami (partnerami, małżonkami). Nie wiem, do czego odnosi się twoje "nieprawda", ponieważ ja w swojej wypowiedzi nie stwierdziłam, że stosunki z dziećmi i rodzeństwem są. ;-) Wprost przeciwnie, stwierdziłam, że (Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem.) To oczywiste, że nie określają, bo ich nie ma. ;-)

                                > Teretycznie.

                                Nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Może tak być w przypadku pary, która dziecko (dzieci) adoptowała i nie ma potrzeb seksualnych, albo w przypadku pary, która po urodzeniu dziecka (dzieci) zrezygnowała z jakiegoś powodu z seksu między sobą, a nadal ze swoimi dziećmi tworzy rodzinę.
                                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 13:07
                                  stokrotka_a napisała:

                                  > > Nieprawda, unormowanym jest brak takich stosunków z dziećmi i rodzeństwem
                                  >
                                  > urko, mnie na takie numery nie nabierzesz. ;-)

                                  Luuuzik, wytłumaczę Ci to przestaniesz to rozumieć w kategorii nabierania. ;)


                                  > W przytoczonej definicji słowo "
                                  > unormowane" odnosi się do stosunków seksualnych jakoby określających rodzinę. J
                                  > est to oczywista bzdura, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodziny
                                  > , a jedynie fragment relacji pomiędzy dwiema dorosłymi osobami (partnerami, mał
                                  > żonkami). Nie wiem, do czego odnosi się twoje "nieprawda", ponieważ ja w swojej
                                  > wypowiedzi nie stwierdziłam, że stosunki z dziećmi i rodzeństwem są. ;-) Wpros
                                  > t przeciwnie, stwierdziłam, że ([i]Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie
                                  > określają
                                  relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem.)[/
                                  > i] To oczywiste, że nie określają, bo ich nie ma. ;-)

                                  "Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi
                                  a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem. "

                                  Unormowaniem jest brak tych stosunków. :)
                                  Ta def. miała też ciąg dalszy dotyczący reprodukcji.

                                  Poza tym była wyjęta z wiki na potrzeby żartu odnoszacego się do przywołanych przez kogoś sierściuchów. :)


                                  > > Teretycznie.
                                  >
                                  > Nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Może tak być w przypadku pary, która
                                  > dziecko (dzieci) adoptowała i nie ma potrzeb seksualnych, albo w przypadku par
                                  > y, która po urodzeniu dziecka (dzieci) zrezygnowała z jakiegoś powodu z seksu m
                                  > iędzy sobą, a nadal ze swoimi dziećmi tworzy rodzinę.

                                  Moim zdaniem liczba takich par jest na poziomie błedu statystycznego - nie nie mam danych statystycznych z kilku wiarygodnych firm badawczych.
                                  --
                                  Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                                  • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 13:16
                                    urko70 napisał:

                                    > Luuuzik, wytłumaczę Ci to przestaniesz to rozumieć w kategorii nabierania. ;)

                                    urko, ja już zbyt dobrze poznałam twoje sposoby tłumaczenia. Manipulowanie słowem to twoja specjalność, ale wybacz, rób to z większym polotem. ;-D

                                    > Unormowaniem jest brak tych stosunków. :)

                                    Ale co mi tu wyjeżdzasz z unormowaniem w relacji do braku, skoro definicja mówi wyraźnie o unormowanych stosunkach a nie o unormowanym braku stosunków? Daj sobie spokój, nie wykręcisz tego kota ogonem tak, żeby wyszło na twoje. ;-D

                                    > Moim zdaniem liczba takich par jest na poziomie błedu statystycznego - nie nie
                                    > mam danych statystycznych z kilku wiarygodnych firm badawczych.

                                    A jakie znaczenie ma liczba takich rodzin (nie par)? Nawet jeśli są trzy takie rodziny, to definicja oparta jedynie na stosunkach seksualnych jest bzdurna. A i tak jest bzdurna, bo dotyczy jedynie małego fragmentu relacji określających część rodziny.
                                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 13:30
                                      stokrotka_a napisała:

                                      > urko, ja już zbyt dobrze poznałam twoje sposoby tłumaczenia. Manipulowanie słow
                                      > em to twoja specjalność, ale wybacz, rób to z większym polotem. ;-D

                                      Pokaż mi to "Twoje" manipulowanie na konkretnej wypowiedzi.

                                      > > Unormowaniem jest brak tych stosunków. :)
                                      >
                                      > Ale co mi tu wyjeżdzasz z unormowaniem w relacji do braku, skoro definicja mówi
                                      > wyraźnie o unormowanych stosunkach a nie o unormowanym braku stosunków? Daj so
                                      > bie spokój, nie wykręcisz tego kota ogonem tak, żeby wyszło na twoje. ;-D

                                      Brak stosunków to też norma.
                                      Wyjdzie wyjdzie... :) będziemy próbować. :)

                                      > > Moim zdaniem liczba takich par jest na poziomie błedu statystycznego - ni
                                      > e nie
                                      > > mam danych statystycznych z kilku wiarygodnych firm badawczych.
                                      >
                                      > A jakie znaczenie ma liczba takich rodzin (nie par)? Nawet jeśli są trzy takie
                                      > rodziny, to definicja oparta jedynie na stosunkach seksualnych jest bzdurna. A
                                      > i tak jest bzdurna, bo dotyczy jedynie małego fragmentu relacji określających c
                                      > zęść rodziny.

                                      Znaczenie jest takie, że od każdej normy są odchylenia / wyjątki i te wyjątki nie burzą tej normy. To, że czasem jakiś pojazd jedzie po lewej stronie jezdni nie unicestwia normy polegających na ruchu prawostronnym.
                                      --
                                      Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                                      • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 14:05
                                        urko70 napisał:

                                        > Brak stosunków to też norma.
                                        > Wyjdzie wyjdzie... :) będziemy próbować. :)

                                        Ale tu nie chodzi o normę tylko o definicję. Daj spokój, próbujesz teraz skierować tor dyskusji na normę. Nie, w ten sposób nie wyjdzie na twoje. No chyba, że w twoim włąsnym mniemaniu. ;-D

                                        > Znaczenie jest takie, że od każdej normy są odchylenia / wyjątki i te wyjątki n
                                        > ie burzą tej normy. To, że czasem jakiś pojazd jedzie po lewej stronie jezdni n
                                        > ie unicestwia normy polegających na ruchu prawostronnym.

                                        Halo, dyskutujemy o definicji rodziny, a nie o normie. Ale nawet jeśli chcesz iść tą drogą, to błądzisz, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodziny. ;-D

                                        Wybacz, ale twój sposób ciągnięcia dyskusji jest już mi zbyt dobrze znany, żebym dała się na to nabrać. A zatem EOT. ;-)
                                        • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 14:18
                                          stokrotka_a napisała:

                                          > > Brak stosunków to też norma.
                                          > > Wyjdzie wyjdzie... :) będziemy próbować. :)
                                          >
                                          > Ale tu nie chodzi o normę tylko o definicję. Daj spokój, próbujesz teraz skiero
                                          > wać tor dyskusji na normę.

                                          Definicję w której było o unormowanych stosunkach.

                                          > > Znaczenie jest takie, że od każdej normy są odchylenia / wyjątki i te wyj
                                          > ątki n
                                          > > ie burzą tej normy. To, że czasem jakiś pojazd jedzie po lewej stronie je
                                          > zdni n
                                          > > ie unicestwia normy polegających na ruchu prawostronnym.
                                          >
                                          > Halo, dyskutujemy o definicji rodziny, a nie o normie.

                                          Napisałaś:
                                          "Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem. "
                                          A ponieważ w definicji jest o unormowanych stosunkach więc była mowa o normie w definicji.

                                          > Ale nawet jeśli chcesz i
                                          > ść tą drogą, to błądzisz, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodzin
                                          > y. ;-D
                                          >
                                          > Wybacz, ale twój ...

                                          Wybaczam, głównie to żeś wybrała sobie akurat tę definicję wziętą głównie dla żartu.
                                          --
                                          Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
        • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:24
          urko70 napisał:

          > capa_negra napisała:
          >
          > > Moją rodziną jest mąż.
          >
          > Rodzina składa się z rodziców i ich dzieci

          Hm, urko, ciekawe zatem, dlaczego w USC fragment przyrzeczenia brzmi: "Świadomy praw i obowiązków, wynikających z założenia RODZINY". Właśnie. Rodziny, a nie np. "wynikających z zawarcia związku małżeńskiego" :)
          --
          http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:52
            jeriomina napisała:

            > Hm, urko, ciekawe zatem, dlaczego w USC fragment przyrzeczenia brzmi: "Świadomy
            > praw i obowiązków, wynikających z założenia RODZINY". Właśnie. Rodziny, a nie
            > np. "wynikających z zawarcia związku małżeńskiego" :)

            "Pani Ania i Pan Wojtek przybyli dziś do nas, aby zawrzeć związek małżeński."
            "ogłaszam, że związek małżeński został zawarty"

            związek małżeński, a nie rodzinę.

            Myślę że ta niespójność wynika, z pewnego uogólnienia, mianowicie zdecydowana większość małżeństw ma dzieci. A to że są wyjątki.. no cóż bywa jednak nie zmienia to znaczenia tego słowa.

            --
            Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 11:55
                  urko70 napisał:

                  > jeriomina napisała:
                  >
                  > > A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                  >
                  > Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                  A odpowiadając na Twoje pytanie to:
                  - aby nie plątać pojęć i tu opieram się na definicji słownika języka polskiego bo po to są różne pojęcia aby odróznić różne relacje/związki
                  - uważasz, że sjp gdzie mamy wyraźnie "rodzina=rodzice+dzieci" zawiera błąd?

                  Poza tym, jesli za rodzinę uważać już dwoje bardzo bliskich sobie ludzi to nazywalibysmy rodziną dwie bardzo bliskie sobie przyjaciółki, dwoje bardzo bliskich sobie kochanków tylko kochanków. Tak?
                  --
                  Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                  • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 14:53
                    Mam wrazenie, ze pijesz jakas frustracja, i probujesz zdeprecjonowac ludzkie glebokie wiezi rodzinne, rzucajac haslami ze slownika. Haslami, ktore za pare lat ulegna modyfikacjom, jak to juz sie dzieje w innych krajach.

                    A w czym masz problem, probujac zakazac stosowania slowa rodzina, gdy nie ma w niej potomstwa?
                    Na tej samej zasadzie wmawiaj kobietom, ze do mezczyzny nie powinno sie mowic "borsuczku" czy "sloneczko", bo jest homo sapiens, nie ma ogona, nie wytwarza promieniowania, i wszelka emocjonalnosc nie na miejscu.


                    --
                    Phillip Wollen - szef Citibank - mega mocne przemowienie:
                    www.youtube.com/watch?v=5myaEYYQ1j0
                    Nakarm konia, przygarnij pieska, wpadnij popracowac:
                    schronisko.info.pl/adopcje/daj-dom/konie
                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 10:26
                      stopgmopol napisał(a):

                      > Mam wrazenie, ze pijesz jakas frustracja, i probujesz zdeprecjonowac ludzkie gl
                      > ebokie wiezi rodzinne, rzucajac haslami ze slownika. Haslami, ktore za pare lat
                      > ulegna modyfikacjom, jak to juz sie dzieje w innych krajach.

                      Jest dokładnie odwrotnie, to z pewnych przyczyn bezdzietni chcą być nazywani rodziną, to związki jednopłciowe chcą być małżeństwem etc., podczas gdy te pojęcia znaczą coś innego.


                      > A w czym masz problem, probujac zakazac stosowania slowa rodzina, gdy nie ma w
                      > niej potomstwa?

                      Poza tym, że ja nie próbuję zakazać, a informuję, to dokładnie odpowiadając na Twoje pytanie: w chęci pewnych osób do zmieniania ustalonych przez wieki znaczeń pewnych pojęć.
                      Do czego doprowadzą takie modyfikacje (?) do "burdelu pojęciowego".


                      --
                      Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                  • lapodan Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje inaczej. 29.07.13, 11:09
                    Wg cytowanej przez Ciebie definicji warunkiem było małżeństwo i dziecko.
                    Zatem brak spełnienia jednego z warunków wyklucza nazwanie kogoś rodziną?
                    Czyli jeżeli rodzice się rozwiodą - to oznacza, że ich dziecko już nie ma rodziny?
                    A jak już wejdą w nowe związki i zrobią sobie w tych nowych związkach nowe dzieci - to dla tego pierwszego dziecka - kto będzie rodziną?
                    Nie bez powodu słownik PWN podaje również szarszą definicję rodziny: sjp.pwn.pl/szukaj/rodzina «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i powinowactwem.
                    Zatem nie ma ograniczenia, że rodzina to wyłącznie małżeństwo z dziećmi.
                    • urko70 Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 11:44
                      lapodan napisała:

                      > Wg cytowanej przez Ciebie definicji warunkiem było małżeństwo i dziecko.
                      > Zatem brak spełnienia jednego z warunków wyklucza nazwanie kogoś rodziną?

                      W wypowiedzi do której się odniosłaś pisałem o
                      rodzina wg sjp
                      a tu nie ma mowy o małżeństwie, sam zresztą napisałem "rodzina=rodzice+dzieci".
                      Zacytuj proszę moją wypowiedź gdzie piszę, że rodzina to małżeństwo+dziecko/ci.


                      > Czyli jeżeli rodzice się rozwiodą - to oznacza, że ich dziecko już nie ma rodzi
                      > ny?

                      Wtedy mamy doczynienia z rodziną niepełną.

                      --
                      Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                          • lapodan Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 12:51
                            Stwierdziłeś, że jeżeli słownik języka polskiego coś podaje - to tak jest.
                            Cytuję:
                            > A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                            Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                            No to podałam Ci definicję rodziny z najbardziej uznanego słownika języka polskiego.
                            Zatem - to ja Ciebie proszę o odniesienie się - czy definicje słownikowe przesądzają - czy też każdy może mieć własne definicję rodziny?
                            • urko70 Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 13:01
                              lapodan napisała:

                              > Stwierdziłeś, że jeżeli słownik języka polskiego coś podaje - to tak jest.
                              > Cytuję:
                              > > A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                              > Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                              To jest link, który podałem 11.07.13, 13:45, sjp.pl/rodzina
                              gdzie tu masz coś o małżeństwie?

                              --
                              Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                              • lapodan Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 13:15
                                Podałeś link z jedną definicją.
                                A ja Ci podałam inny link do innego słownika - najbardziej uznananego słownika języka polskiego:
                                sjp.pwn.pl/szukaj/rodzina
                                I tam jest mowa o małżeństwie, gdzyż rodzina zdefiniowana jest tak:
                                «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i powinowactwem»
                                I dlatego pytam Cię - czy tylko ta definicja rodziny, która zgadza sie z Twoim poglądem - jest właściwa? Czy może raczej rodzina to nie tylko rodzice i dzieci?
                                • urko70 Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 14:10
                                  lapodan napisała:

                                  > Podałeś link z jedną definicją.

                                  I w tej definicji nie ma mowy o małżeństwie, więc dlaczego wmawiasz mi to małżeństwo?


                                  > A ja Ci podałam inny link do innego słownika - najbardziej uznananego słownika
                                  > języka polskiego:
                                  > sjp.pwn.pl/szukaj/rodzina
                                  > I tam jest mowa o małżeństwie,

                                  Czyli ja mam się tłumaczyć z definicji którą Ty sobie znalazłaś?



                                  > gdzyż rodzina zdefiniowana jest tak:
                                  > «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i
                                  > powinowactwem»
                                  > I dlatego pytam Cię - czy tylko ta definicja rodziny, która zgadza sie z Twoim
                                  > poglądem - jest właściwa? Czy może raczej rodzina to nie tylko rodzice i dzieci
                                  > ?

                                  lapodan, ja wiem, ze na dworze jest gorąco ale nie przesadzasz z oczekiwaniem, że mimo iż kilkukrotnie podałem definicję którą uważam, za najtrafniejszą, to mam się tłumaczyć ze znalezionej przez Ciebie....

                                  No ale.... jesli podkreślasz, że pwn ... to przecież masz czarno na białym pokrewieństwo + powinowactwo i dyskutuj z definicją.
                                  --
                                  Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
                                  • lapodan Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 14:31
                                    Jeriomina zapytała Cię: A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                                    I za całą odpowiedź zamieściłeś zdanie:
                                    > Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                                    No to ja podaję Ci link zawierający inną definicję. Żeby nie było - z ogólnie uznanego źródła.
                                    Zatem może rodzice i dziecko to też nie rodzina?
                                    Albo może małżeństwo to jednak rodzina? Bądź co bądź są powinowaci!
                                    PS
                                    Jestem w zupełnie chłodnym miejscu.
          • </