Dodaj do ulubionych

Powiedzcie

17.07.13, 01:42
Powiedzcie,co mysliicie o takiej sytuacji: mieszkam w stolicy swiatowej rozrywki od wielu lat.Niedwano moi znajomi -rowniez Polacy ,wraz z moja corka mieszkajacy w innym amerykanskim miescie postanowili mnie odwiedzic.Zabukowalam im hotel,zalatwilam transfer z lotniska i bardzo sie cieszylam ze sie spotkamy.Pierwszy dzien ich ppbytu spedzilismy w kasynach.Oni chcieli zwiedzac wszystkie kasyna na popularnym Strip a ja wolalam zostac w jednym,gdzie siedzialam,gralam i pilam drinki.Zrobili mi straszna awanture,ze zamiast im towarzyszyc robilam to co chcialam i denerwowalam swoja corke przegrywajac pieniadze. Gralam za swoje,oni mogli w tym czasie robic co chcieli,dalam im do dyspozycji swoj samochod. Moja corka jest mocno dorosla osoba a ja mocno starsza pania.Czy naprawde powinnam sie naginac i robic to co oni chcieli? Czy mieli prawo tak drastycznie zwracac mi uwage,ze przyjechali by byc ze mna a ja robie co chce? Nastepne dni spedzilam z nimi i robilam to co oni chcieli.A oni chcieli siedziec na basenie w hotelu,czego ja nie znosze ze wzgledu na tutejszy klimat. Wytrzymalam jednak i nie mialam pretensji.Czy mam prawo uwazac,ze to oni sie zachowali niewlasciwie? Wszelka krytyke mojego zachowania przyjmuje z pokora.
Edytor zaawansowany
  • obrotowy 17.07.13, 23:04
    jezeli Ty ich zaprosilas - to masz jakies obowiazki pare waznych miejsc im pokazac.

    a jezeli oni sie wprosili (za Twoja zgoda) - to co najwyzej spotykasz sie z nimi w wybranym przez Ciebie miejscu i wsio...

    ja tesz (z Europy) wprosilem sie kiedys do moich amerykanskich znajomych w LA, zasugerowalem im co chcialbym zobaczyc. zawiezli mnie do Frisco, ale np. do San Diego to pojechalem juz sam, bo nie chcialem naduzywac ich czasu i zawracac im gitary.
  • bibistuart1 18.07.13, 01:36
    Ani oni sie nie wpraszali,ani ja nie zapraszalam.Chcieli wpasc na weekend i przy okazji spotkac sie ze mna.Mnie najbardziej zalezalo na spotkaniu sie z moja corka,ktora przyjechala z nimi.Wszyscy mieszkali w hotelu a ja oczywiscie u siebie.Rzeczywiscie moze jednego wieczoru za bardzo wciagnelam sie w hazard i nie chcialam wyjsc z kasyna.Dalam im moj samochod i mogli jechac gdzie chcieli.Chodzilo jednak o to,ze przyjechala moja corka a ja nie spedzam z nia czasu tylko siedze i gram.Mowiac inaczej - hazard jest dla mnie wazniejszy niz jej wizyta.Tak to ocenili i wszyscy zjechali mnie rowno jak jakiegos gowniarza.Nastepne dni spedzilam juz z nimi,ale atmosfera byla napieta.Ja czuje,ze nie mieli prawa decydowac co ja robie ar zwlaszcza zwracac mi uwage w atakujacej formie, tylko zajac sie soba tymbardziej,ze wszyscy juz tu kiedys byli i znaja miasto.W rezultacie pozistal mi niesmak a im zapewne tez.
  • grazkavita 18.07.13, 07:08
    Masz nauczkę na przyszłość, ale moze po pewnym czasie zrobisz córce rewizytę?
  • bibistuart1 18.07.13, 07:35
    Raczej nie mam ochoty na rewizyte,bo musialabym sie spotkac z tymi ludzmi.Nie ukrywam,ze czuje sie dotknieta ingerencja tych ludzi w moje relacje z corka.Tak sie rzucili na mnie w jej obronie,ze ona taka zdenerwowana i zmartwiona,bo matka przegrywa pieniadze i popija drinki w kasynie.Uslyszalam nawet,ze te pieniadze powinnam dac corce,a nie wydawac w ten sposob.Uwazam,ze ci ludzie nie mieli najmniejszego prawa oceniac tego co robie.Ale moze nie mam racji,bo w zasadzie faktycznie dobre mamusie nie siedza w kasynach tylko oddaja swoje oszczednosci dzieciom Moja corka nie potrzebuje wsparcia finansowego,a ja juz jestem w tym wieku,ze nareszcie chce robic co mi sprawia przyjemnosc i cieszyc sie zyciem. Nie wiem wiec o jaka nauczke na przyszlosc chodzi?
  • obrotowy 18.07.13, 14:45
    Masz dio czynienia z tradycjonalistami, by nie powiedziec - katolicka provincja.

    Nie widze powodu do przejmowania sie.

    Na przyszlosc radze bardzej uwazac, skoro warunkiem spotkania sie z corka
    jest spotkanie sie z nimi... (dlaczego?)
  • bibistuart1 19.07.13, 02:57
    Dziekuje Ci bardzo,pocieszyles mnie.Naprawde mialam jakies poczucie winy i dlatego tutaj to opisalam.Jednak obiektywne spojrzenie kogos "z zewnatrz" jest cenne. Masz racje,ze sie przejmuje ale dzieki Tobie juz znacznie mniej.
  • grazkavita 19.07.13, 08:19
    Córka ma swoje życie, Ty swoje i nie musisz jej dawac pieniędzy, chyba , że jest w kłopocie z powodu np. swoich znajomych.To jak spędzasz wolny czas to Twoja sprawa, z drugiej strony masz córkę , która jest pod dziwnym wpływem niezbyt sympatycznych osób...Poświęciłabym temu trochę uwagi....
  • bibistuart1 19.07.13, 09:53
    Znam tych ludzi od wielu lat,choc nigdy nie bylismy w bliskich kontaktach.Ja juz od dawna przebywam na obczyznie w miescie gdzie nie ma licznej Polonii i moze zmienila mi sie optyka.Dlatego tak wazne jest dla mnie to co Wy o tym myslicie. Uwazam,ze nikt nie ma upowaznienia do dyktowania doroslej osobie co ma w danej chwili robic. Mam troche zalu do corki,ze nie reagowala na werbalna napasc na mnie.No,ale oni wyszli na przyjaciol,ktorzy rzucili sie z pomoca przeciwko okropnej matce hazardzistce i utracjuszce Pisalam juz ,ze uslyszalam jaka to jestem wstretna,ze przegrywam pieniadze zamiast dac dziecku,a wogole to jestem napewno uzalezniona i powinnam sie leczyc! Czulam sie fatalnie juz do konca ich pobytu.Ciekawe tylko,ze napadly na mnie panie a panowie cichaczem trzymali moja strone.Widac mezczyzni maja wiecej tolerancji dla rozrywkowego trybu zycia! Dziekuje jeszcze raz za obiektywny osad sytuacji. Naprawde dzieki Wam mi ulzylo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka