Dodaj do ulubionych

a jesli...

03.09.13, 23:47
Katarzyna W pomimo że jest socjopatką, mimo ze konfabulowała po, mimo że nie kochała Magdy i nie chciala miec dziecka, naprawdę jej nie zabiła? Jesli to był wypadek?

--
Blog Furii: Czy po 30 są jeszcze wolni, bezdzietni, zajebiści faceci???
Edytor zaawansowany
  • alpepe 03.09.13, 23:52
    a ten jej uśmieszek błąkający się od samego początku w kąciku jej ust?
    Jedyne, co mnie dziwi, to domniemana niewinność jej męża.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • wielkafuria 03.09.13, 23:57
    przed chwila pokazywali rekonstrukcję i dziecko moglo jej wypaść. to czy w to wierze czy ne to inna sprawa... ale przeciez wszystko jest mozliwe.

    wiec pytanie, co jesli ta zdemoralizowana kobieta nie zabila swojego dziecka nawet jesli zyczyla jej smierci?

    jest taka mozliwosc, ze naprawde jej nie zabiła.
    --
    Blog Furii: Czy po 30 są jeszcze wolni, bezdzietni, zajebiści faceci???
  • alpepe 04.09.13, 00:05
    a ta satysfakcja? To nie była ulga, że wreszcie ma spokój, tylko satysfakcja, że wszystkich wywiodła w pole.
    Unikam takich wiadomości, bo każdą wiadomość o krzywdzie dziecka potem odchorowuje, ale akurat znam Sosnowiec i zainteresowałam się, gdzie to się niby stało. W tym samym dniu zadzwoniła do mnie przyjaciółka z NRW i pytała, co sądzę i czy dziecko się odnajdzie, byłam pewna, że to sfingowane i że to matka zabiła.
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • wielkafuria 04.09.13, 00:13
    ok, mialam takie samo przeczucie. nie wiem skad ono się brało, podejrzane wydawało mi się ze ona nie pokazuje twarzy i sie nie wypowiada "dla dobra sledztwa". Ale przeczucia to jedno a fakty drugie.
    Sluchałam calej mowy obroncy. i pewnie mialabym metlik w glowie jakbym musiala wydac werdykt: zabila czy nie.

    jest jednak jakis ulamek prawdopodobienstwa ze jej wypadla a ona wykorzystala sytuacje zeby sie jej pozbyc. Ale niekoniecznie musiala rzucać dzieckiem.

    chodzi mi o to ze trudno przy sledztwie opartym na poszlakach miec 100% pewnosci skazujac kogos na 25 lat ze naprawde jest winny.

    klamała, mataczyła, zachowywala sie jakby nie miala serca, ale czy zabiła swiadomie?

    --
    Blog Furii: Czy po 30 są jeszcze wolni, bezdzietni, zajebiści faceci???
  • poezja1983 04.09.13, 15:18
    nawet jeśli nie zabiła świadomie(niby dziecko wypadło jej z rąk) to nie udzieliła pomocy dziecku ani też nie wezwała żadnej pomocy. z opinii biegłych wynika,że dziecko po upadku jeszcze żyło
  • fuzja.jadrowa 04.09.13, 10:29
    > ale akurat znam Sosnowiec i zainteresowałam się, gdzie to się niby stało.

    Tak sie akurat sklada, ze wielkafuria tez zna Sosnowiec.
  • doral2 04.09.13, 19:43
    alpepe napisała:

    > a ten jej uśmieszek błąkający się od samego początku w kąciku jej ust? .."

    tak, to rzeczywiście niezbity dowód.
    na takiej podstawie powinno się pół narodu do pierdla wsadzić.
    na dożywocie co najmniej.
    --
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • mariuszg2 04.09.13, 00:01
    odpowiem może nie na temat ale na pytanie w Twojej stopce...(sygnaturce).
    Tak.
    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • berta-death 04.09.13, 00:11
    Jednak obrażenia byłyby nieco inne. U nas nie ameryka, żeby przysięgłym można było dowolny bieg wydarzeń wmówić. Dziwi mnie tylko to, że jej mąż się wyłgał. Wzięła kobitka wszystko na siebie, bo jakoś ciężko mi uwierzyć, że sama to zaplanowała i plan w życie samodzielnie zrealizowała. Łącznie z zabójstwem i ukryciem zwłok.
  • wielkafuria 04.09.13, 00:14
    kobieta poszla na dno. myslisz ze nie pociagnelaby za soba wszystkich ktorzy maczaliby w tym palce?
    --
    Blog Furii: Czy po 30 są jeszcze wolni, bezdzietni, zajebiści faceci???
  • wielkafuria 04.09.13, 00:22
    nikt nie brał męża pod uwagę. Od poczatku byl tylko świadkiem. Ona nigdy nie rzuciła cienia podejrzenia na nikogo innego. Jakby brał udzial w zabojstwie to nie zostawilby jej bo by sie bał ze go wyda. Nic na niego nie mieli i tyle.
    --
    Blog Furii: Kobieto bądź sobą- czyli nie warto zmieniac się dla faceta!
  • nalesnik6 04.09.13, 00:34
    to ma pecha
  • senseiek 04.09.13, 01:04
    wielkafuria napisał(a):

    > Katarzyna W pomimo że jest socjopatką, mimo ze konfabulowała po, mimo że nie ko
    > chała Magdy i nie chciala miec dziecka, naprawdę jej nie zabiła? Jesli to był w
    > ypadek?

    Nie mam watpliwosci co do jej winy.
    Ale zobaczcie jej wyglad z czasow gdy byla "matka"
    i porownajcie do tego jak wyglada teraz.
    Po smierci dziecka, wyglad jej zmienil sie z kopciuszka w "ksiezniczke"...
    Ona byla bardzo nieszczesliwia posiadajac dziecko. A przyjdzie jej zaplacic najwyzsza mozliwa cene za to co sie stalo - czyli nigdy wiecej nie bedzie juz miec dzieci, i nie przekaze swoich genow na przyszle pokolenia ludzi..

    Jesli o mnie chodzi - wybaczam jej winy..
    I Madzia tez jej juz wybaczyla..
  • stokrotka_a 04.09.13, 08:57
    senseiek napisał:

    > Nie mam watpliwosci co do jej winy.

    Wierzący zazwyczaj nie mają wątpliwości. Jednak warto zauważyć, że to był proces poszlakowy i co prawda poszalki wskazują na jej winę, ale zawsze istnieje możliwość, że interpretacja dostępnych informacji jest błędna.

    > Ale zobaczcie jej wyglad z czasow gdy byla "matka"
    > i porownajcie do tego jak wyglada teraz.

    Jej wygląd jest dowodem winy?

    > I Madzia tez jej juz wybaczyla..

    Madzia nie mogła nic nikomu wybaczyć, bo umierając nie znała w ogóle tego pojęcia.
  • senseiek 04.09.13, 13:52
    > Wierzący zazwyczaj nie mają wątpliwości. Jednak warto zauważyć, że to był proce
    > s poszlakowy i co prawda poszalki wskazują na jej winę, ale zawsze istnieje moż
    > liwość, że interpretacja dostępnych informacji jest błędna.

    Widzialas filmik nagrany przez Rutkowskiego.. ?
    Ona sama w nim przyznaje ze upuscila dziecko, ktore uderzylo glowka i umarlo. Co do tego nie ma watpliwosci, ze umarlo. Wiec pozostaje pytanie czy naprawde sie wyslizgnelo z kocyka, czy z premedytacja zostalo upuszczone. Czy matka ktorej dziecko doznalo wypadku wsadza martwe do wozeczka i jedzie z nimi pare kilometrow i zakopuje je w ziemi, czy dzwoni po pogotowie.. ? Czy matka ktorej dziecko mialo wypadek, uderza sie w glowe, i upada na srodku uliczki, po to zeby ja znalezli jacys przechodnie, i pozniej robi szopke na cala polske z poszukiwaniami dziecka, ktore wie, ze nigdy nie zostalo porwane.. ?

    Dyskusyjne moze byc tylko to czy jej ktos z rodziny lub znajomych pomagal ukryc je, czy zrobila wszystko sama. Jesli ktos pomagal, i nie byl to Bartek, to musia by po niego zadzwonic, zeby przyszedl, a wiec zostal slad w bilingach. Wyobrazasz sobie kobiete jadaca z wozeczkiem z zwlokami do np. znajomych i mowiacych "wlasnie upadlo mi dziecko i nie zyje, mam do was prosbe, zakopcie je gdzies tam w krzakach, a ja w tym czasie wymysle sobie alibi i zmysle porwanie", i po 5 min zmyka, a znajomi wykonuja jej polecenia jak gdyby nigdy nic.. ? Pamietaj, ze ona nie ma czasu, i na dokladke cala jej trasa nagrywa sie na kamerach umieszczonych w miescie, logowania telefonow do komorek sie rejestruja, wiec mozna odtworzyc cala trase jej i jej znajomych/rodziny lub kogokolwiek kto by pomagal..
    Chyba ze nie wzieli telefonow ze soba, ale wtedy by nie mogli sobie przekazywac informacji. A przeciez dzwonila do Bartka. Wiec przynajmniej oni mieli komorki caly czas przy sobie.
    Gdyby mieli dwie pary komorek, specjalnie do tajnej rozmowy, to by byl dowod przeciwko nim, ze to wszystko zaplanowali.

    > > Ale zobaczcie jej wyglad z czasow gdy byla "matka"
    > > i porownajcie do tego jak wyglada teraz.
    >
    > Jej wygląd jest dowodem winy?

    ??? Co ty pleciesz.
    Porownujac wyglad przed i po widac, ze jest nieszczesliwa posiadajac dziecko, a na zdjeciach pozniejszych juz widac usmiechnieta i szczesliwa..
  • stokrotka_a 04.09.13, 13:58
    senseiek napisał:

    > Widzialas filmik nagrany przez Rutkowskiego.. ?

    No, no, jestem pod wrażeniem argumentu.

    > Ona sama w nim przyznaje ze upuscila dziecko, ktore uderzylo glowka i umarlo. C
    > o do tego nie ma watpliwosci, ze umarlo. Wiec pozostaje pytanie czy naprawde si
    > e wyslizgnelo z kocyka, czy z premedytacja zostalo upuszczone. Czy matka ktorej
    > dziecko doznalo wypadku wsadza martwe do wozeczka i jedzie z nimi pare kilomet
    > row i zakopuje je w ziemi, czy dzwoni po pogotowie.. ? Czy matka ktorej dziecko
    > mialo wypadek, uderza sie w glowe, i upada na srodku uliczki, po to zeby ja zn
    > alezli jacys przechodnie, i pozniej robi szopke na cala polske z poszukiwaniami
    > dziecka, ktore wie, ze nigdy nie zostalo porwane.. ?

    Faktem jest, że dziecko nie żyje, ale w sprawie zabójstwa są tylko poszlaki. Ty chcesz je interpretować na niekorzyść skazanej, ale możliwe są rónież inne interpretacje.
    >
    > Dyskusyjne moze byc tylko to czy jej ktos z rodziny lub znajomych pomagal ukryc
    > je, czy zrobila wszystko sama. Jesli ktos pomagal, i nie byl to Bartek, to mus
    > ia by po niego zadzwonic, zeby przyszedl, a wiec zostal slad w bilingach. Wyobr
    > azasz sobie kobiete jadaca z wozeczkiem z zwlokami do np. znajomych i mowiacych
    > "wlasnie upadlo mi dziecko i nie zyje, mam do was prosbe, zakopcie je gdzies t
    > am w krzakach, a ja w tym czasie wymysle sobie alibi i zmysle porwanie", i po 5
    > min zmyka, a znajomi wykonuja jej polecenia jak gdyby nigdy nic.. ? Pamietaj,
    > ze ona nie ma czasu, i na dokladke cala jej trasa nagrywa sie na kamerach umies
    > zczonych w miescie, logowania telefonow do komorek sie rejestruja, wiec mozna o
    > dtworzyc cala trase jej i jej znajomych/rodziny lub kogokolwiek kto by pomagal.
    > .
    > Chyba ze nie wzieli telefonow ze soba, ale wtedy by nie mogli sobie przekazywac
    > informacji. A przeciez dzwonila do Bartka. Wiec przynajmniej oni mieli komorki
    > caly czas przy sobie.
    > Gdyby mieli dwie pary komorek, specjalnie do tajnej rozmowy, to by byl dowod pr
    > zeciwko nim, ze to wszystko zaplanowali.

    Jestem również pod wrażeniem twoich zdolności detektywistycznych. Gdybyś był śledczym, to jestem pewna, że wsadziłbyś do więzienia jeszcze parę osób, bo nie ma dowodów na ich niewinność a poszlaki można interpretować na ich niekorzyść. Przypuszczam, że w ustroju totalitarnym byłbyś idelanym psem gończym. Cenny narybek z ciebie.

    > ??? Co ty pleciesz.
    > Porownujac wyglad przed i po widac, ze jest nieszczesliwa posiadajac dziecko, a
    > na zdjeciach pozniejszych juz widac usmiechnieta i szczesliwa..

    No właśnie, co ty pleciesz? Porównanie wyglądu jest dowodem jej winy???
  • berta-death 04.09.13, 14:44
    Dziecko nie zmarło w wyniku upadku tylko uduszenia. Ktoś celowo zatkał mu drogi oddechowe, żeby się udusiło. Ona twierdzi, że samo z siebie przestało oddychać, adwokat nawet dogrzebał się do jakichś informacji, że na skutek upadku mogło dojść do odruchowego zaciśnięcia się krtani czy jakoś tak. News wygrzebany w internecie niepotwierdzony przez żadnego biegłego, że taka sytuacja w ogóle może zaistnieć.

    Trudno w tej sytuacji mieć jakiekolwiek wątpliwości czy to był wypadek czy zabójstwo. Można zastanawiać się kto to zrobił, dlaczego, czy w afekcie, czy z premedytacją, ale o żadnym wypadku mowy być nie może. A poszlakowość procesu polega na tym, że nie ma twardych dowodów na to kto jest sprawcą. Są tylko zwłoki i wyniki sekcji pokazujące, że dziecko najpierw zostało uderzone w tył głowy, czyli albo ktoś mu przywalił albo rzucił tym dzieckiem o coś twardego, rzucił bo inna jest siła uderzenia przy swobodnym upadku z niewielkiej wysokości a inna w przypadku rzucenia, a potem uduszone. Mamy też osobę, która częściowo przyznała się do winy.
    Na etapie śledztwa popełniono błędy, że nie zdołano zebrać lepszych dowodów.
  • stokrotka_a 04.09.13, 14:54
    berta-death napisała:

    > Dziecko nie zmarło w wyniku upadku tylko uduszenia. Ktoś celowo zatkał mu drogi
    > oddechowe, żeby się udusiło.

    To jest opinia biegłych, ale nie znaleziono żadnych śladów tego czegoś, czym skazana miałaby zatkać dziecku drogi oddechowe. Jest zatem wątpliwość, bo biegli również bywają omylni i kierują się ludzkimi emocjami, a przecież wiedzieli czyje ciało badają.

    > Trudno w tej sytuacji mieć jakiekolwiek wątpliwości czy to był wypadek czy zabó
    > jstwo.

    Wcale nie trudno mieć wątpliwości w procesie poszlakowym. Tylko publika wątpliwości nie ma i wszystko wie lepiej.
  • senseiek 04.09.13, 15:20
    > Wcale nie trudno mieć wątpliwości w procesie poszlakowym. Tylko publika wątpliw
    > ości nie ma i wszystko wie lepiej.

    To nie jest proces poszlakowy w tradycyjnym rozumieniu tego slowa..

    Sama oskarzona przyznala sie do co najmniej nieumyslnego spowodowania smierci.
    Dziecko samo sie nie zakopalo.
    Nikt jej w glowe nie uderzyl i nikt nie uprowadzil jej dziecka.
    Wymyslenie takiej historyjki dla mediow i policji, juz samo w sobie przemawia jako dowod przeciwko niej.
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:28
    senseiek napisał:

    > To nie jest proces poszlakowy w tradycyjnym rozumieniu tego slowa..

    hehehe "poszlakowy w tradycyjnym rozumieniu" hehehe

    > Sama oskarzona przyznala sie do co najmniej nieumyslnego spowodowania smierci.
    > Dziecko samo sie nie zakopalo.

    To nie są dowody zamordowania.

    > Nikt jej w glowe nie uderzyl i nikt nie uprowadzil jej dziecka.
    > Wymyslenie takiej historyjki dla mediow i policji, juz samo w sobie przemawia j
    > ako dowod przeciwko niej.

    Owszem, to przemawia przeciwko niej, ale nie jest bezspornym dowodem morderstwa.
  • berta-death 04.09.13, 15:41
    To są dwie kwestie. Jedna dotyczy morderstwa a druga sprawcy. To, że dziecko zostało zamordowane z premedytacją nie ulega wątpliwości. Sprawcy jedynie nikt za rękę nie złapał. Sama Waśniewska jedynie mataczeniu i kłamaniu jest winna na 100%. Odstawiła szopkę z porwaniem. Wiedziała też gdzie są ukryte zwłoki, więc jakiś związek ze sprawą ma. I zacieraniu śladów też jest winna na 100%, nie poszlakowo. Nawet jak to nie ona zabiła i nawet jak nie wie kto, to z całą pewnością o śmierci wiedziała. Nawet jak to nie ona ukryła zwłoki i nawet jak nie wie kto je ukrył, to o samym fakcie ukrycia też wiedziała. Czyli skoro to nie ona, to kogoś kryje, co najmniej świadka w/w zdarzeń, na co też są twarde dowody. A ona wzięła całą winę na siebie, czyli albo jest naprawdę winna albo kogoś kryje.

    Poza tym przecież nie upubliczniono wszystkich akt sprawy. Tu jest tak jak z Wieczorkówną, szary obywatel wie, że coś dzwoni, ale nie wie co i gdzie. Wie tylko tyle co do mediów wyciekło.
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:49
    berta-death napisała:

    > To są dwie kwestie. Jedna dotyczy morderstwa a druga sprawcy. To, że dziecko zo
    > stało zamordowane z premedytacją nie ulega wątpliwości.

    Ulega wątpliwości, bo na to wskazują poszlaki a nie 100% dowody.

    > Sprawcy jedynie nikt za
    > rękę nie złapał. Sama Waśniewska jedynie mataczeniu i kłamaniu jest winna na 1
    > 00%. Odstawiła szopkę z porwaniem. Wiedziała też gdzie są ukryte zwłoki, więc j
    > akiś związek ze sprawą ma. I zacieraniu śladów też jest winna na 100%, nie posz
    > lakowo. Nawet jak to nie ona zabiła i nawet jak nie wie kto, to z całą pewności
    > ą o śmierci wiedziała. Nawet jak to nie ona ukryła zwłoki i nawet jak nie wie k
    > to je ukrył, to o samym fakcie ukrycia też wiedziała. Czyli skoro to nie ona, t
    > o kogoś kryje, co najmniej świadka w/w zdarzeń, na co też są twarde dowody. A o
    > na wzięła całą winę na siebie, czyli albo jest naprawdę winna albo kogoś kryje.

    No widzisz, sama przytaczasz różne możliwe wersje, więc skoro tak, to domniemanej sprawczyni morderstwa nie można skazać, bo być może to nie ona zabiła, a tylko jest w jakimś stopniu współwinna. I mimo że jest winna złamania prawa w kwestii fałszywego powiadomienia o porwaniu, to nie można jej skazać za czyn, co do którego nie ma pewności, że został popełniony przez nią.

    > Poza tym przecież nie upubliczniono wszystkich akt sprawy. Tu jest tak jak z Wi
    > eczorkówną, szary obywatel wie, że coś dzwoni, ale nie wie co i gdzie. Wie tylk
    > o tyle co do mediów wyciekło.

    No właśnie, dlatego dziwi mnie niezachwiana wiara publiki w winę na podstawie doniesień medialnych.
  • berta-death 04.09.13, 15:22
    To są wyniki sekcji zwłok. Jednak zupełnie inaczej wyglądają narządy kogoś kto zmarł na skutek skręcenia karku a inaczej na skutek uduszenia. To nie jest po uważaniu, tylko czarno na białym.
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:32
    berta-death napisała:

    > To są wyniki sekcji zwłok. Jednak zupełnie inaczej wyglądają narządy kogoś kto
    > zmarł na skutek skręcenia karku a inaczej na skutek uduszenia. To nie jest po u
    > ważaniu, tylko czarno na białym.

    Biegli nie stwierdzili ponad wszelką wątpliwość jaki był konkretnie mechanizm uduszenia. Podali tylko pewne możliwości. Gdyby znaleźli w drogach oddechowych materiały wskazujące na konkretny przedmiot, ktory posłużył do uduszenia, to sprawa wyglądałaby inaczej, ale oni niczego nie znaleźli. Istnieją różne możliwości gwałtownego uduszenia przez kogoś lub uduszenia się. Biegli nie wskazali konkretnego mechanizmu.
  • berta-death 04.09.13, 15:46
    Charakterystyczne zmiany w płucach wskazują, że denat został uduszony. Natomiast w jakich okolicznościach i jakim narzędziem to cudów nie ma, tego się nie da wykazać, podobnie jak nie da się stwierdzić czym ktoś został uderzony. W przypadku przytomnej dorosłej osoby, to jeszcze są obrażenia wynikające z tego, że ofiara się broniła a sprawca musiał użyć siły. Tutaj mamy niemowlaka, który w żaden sposób bronić się nie będzie ani nie trzeba wobec niego użyć żadnej siły, która zostawia ślad, np w postaci sińców czy zadrapań. Mogła gołych rąk użyć, po co od razu jakieś narzędzie?
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:55
    berta-death napisała:

    > Charakterystyczne zmiany w płucach wskazują, że denat został uduszony.

    Zmiany wskazują, że doszło do gwałtownego uduszenia. Mechanizmy uduszenia są różne.

    > Natomias
    > t w jakich okolicznościach i jakim narzędziem to cudów nie ma, tego się nie da
    > wykazać, podobnie jak nie da się stwierdzić czym ktoś został uderzony. W przypa
    > dku przytomnej dorosłej osoby, to jeszcze są obrażenia wynikające z tego, że of
    > iara się broniła a sprawca musiał użyć siły. Tutaj mamy niemowlaka, który w żad
    > en sposób bronić się nie będzie ani nie trzeba wobec niego użyć żadnej siły, kt
    > óra zostawia ślad, np w postaci sińców czy zadrapań. Mogła gołych rąk użyć, po
    > co od razu jakieś narzędzie?

    No widzisz, mogła zrobić różne rzeczy, ale to są tylko spekulacje. Biegli nie stwierdzili, jak to konkretnie zrobiła. Powtarzam, biegli też ludzie i jest prawdopodobne, że pod wpływem emocji wywołanych widokiem niemowlęcia, które jak donoszą media zostało zbite przez zwyrodniałą matkę mogą wydać "skrzywioną" w jakimś stopniu opinię.
  • berta-death 04.09.13, 16:05
    To nie ma dla sprawy znaczenia w jaki sposób doszło do uduszenia, czy przez zatkanie dziecku ust i nosa, czy przez zaciśnięcie szyi, czy przy pomocy rąk, poduszki, szalika czy czegokolwiek innego. Ważne jest, że doszło do uduszenia. Samo dziecko sobie tego nie zrobiło, nie stało się to w wyniku wypadku, bo takiego cuda nie ma. Nie można też kogoś niechcący udusić.
    Ta sama sekcja wykazała również obrażenia w wyniku upadku bądź uderzenia, które miało miejsce wcześniej. Czyli ewidentnie ktoś dziecko zaatakował. Najpierw nim rzucił o coś twardego, bądź czymś twardym uderzył a potem udusił. Czyli nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z morderstwem.
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:13
    berta-death napisała:

    > To nie ma dla sprawy znaczenia w jaki sposób doszło do uduszenia, czy przez zat
    > kanie dziecku ust i nosa, czy przez zaciśnięcie szyi, czy przy pomocy rąk, podu
    > szki, szalika czy czegokolwiek innego. Ważne jest, że doszło do uduszenia. Samo
    > dziecko sobie tego nie zrobiło, nie stało się to w wyniku wypadku, bo takiego
    > cuda nie ma. Nie można też kogoś niechcący udusić.

    Takie cuda są. Gwałtowne uduszenie nie musi wcale nastąpić w wyniku działania innej osoby. Kiedyś, jako kilkuletnia dziewczynka spadłam z drzewa na plecy w wyniku czego straciłam oddech. Po prostu dusiłam się, a skurcz mięśni klatki piersiowej, którego doznałam w wyniku upadku uniemożliwiał mi oddychanie. Gdyby nie fachowa pomoc postronnej osoby, najprawdopodobniej udusiłabym się w sposób gwałtowny.

    > Ta sama sekcja wykazała również obrażenia w wyniku upadku bądź uderzenia, które
    > miało miejsce wcześniej. Czyli ewidentnie ktoś dziecko zaatakował. Najpierw ni
    > m rzucił o coś twardego, bądź czymś twardym uderzył a potem udusił. Czyli nie m
    > a wątpliwości, że mamy do czynienia z morderstwem.

    Jest wątpliwość, bo jak sama wspomniałaś to mógłby być upadek a nie rzucenie, i choć to mało prawdopodobne, to jednak statystycznie możliwe, że mogło wystąpić zatrzymanie oddechu w wyniku upadku.
  • berta-death 04.09.13, 16:31
    Z jakiej maksymalnej wysokości mogło przypadkowo upaść niemowlę? Na pewno nie z takiej, żeby mu się coś stało, stąd na wstępie wykluczono, że dziecko spadło z łóżka, wózka, przewijaka czy rąk. Ktoś nim rzucił i to też nieszczególnie mocno, bo obrażeń większych nie było. Czyli to nie było żadne silne uderzenie, żeby mogło spowodować duszenie się. Poza tym uczucie duszenia się jeszcze nie oznacza uduszenia się. Nie ma w żadnych podręcznikach żadnych danych o tym, żeby ktoś kiedykolwiek udusił się na skutek upadku. Co najwyżej przytomność mógł stracić. Przecież to przez co najmniej kilka minut trzeba blokować dostęp powietrze, żeby do śmierci doszło. Nikt nie zanotował takiego przypadku, żeby ktoś aż takiego skurczu powypadkowego dostał, że aż do uduszenia doszło. Chociaż jeden ratownik medyczny na świecie spotkałby się z tego typu przypadkiem. W tej sytuacji, to nawet reanimacja by nie pomogła, trzeba by od razu jakieś leki podać.
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:48
    berta-death napisała:

    > Z jakiej maksymalnej wysokości mogło przypadkowo upaść niemowlę? Na pewno nie z
    > takiej, żeby mu się coś stało, stąd na wstępie wykluczono, że dziecko spadło z
    > łóżka, wózka, przewijaka czy rąk. Ktoś nim rzucił i to też nieszczególnie mocn
    > o, bo obrażeń większych nie było. Czyli to nie było żadne silne uderzenie, żeby
    > mogło spowodować duszenie się.

    Tego nie można wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że rzucenie nie mogło spowodować duszenia się. Może tak być, że w 10 000 przypadków rzucenie czy upadek nie spowduje duszenia się, a dziesięć tysięcy pierwszym wyastąpi jakiś skurcz, który doprowadzi do uduszenia.

    > Poza tym uczucie duszenia się jeszcze nie oznac
    > za uduszenia się. Nie ma w żadnych podręcznikach żadnych danych o tym, żeby kto
    > ś kiedykolwiek udusił się na skutek upadku. Co najwyżej przytomność mógł straci
    > ć. Przecież to przez co najmniej kilka minut trzeba blokować dostęp powietrze,
    > żeby do śmierci doszło. Nikt nie zanotował takiego przypadku, żeby ktoś aż taki
    > ego skurczu powypadkowego dostał, że aż do uduszenia doszło. Chociaż jeden rato
    > wnik medyczny na świecie spotkałby się z tego typu przypadkiem. W tej sytuacji,
    > to nawet reanimacja by nie pomogła, trzeba by od razu jakieś leki podać.

    Niezwykle pewna jesteś tego, co piszesz, ale zastanawiam się na jakiej podstawie. Wyobraź sobie, że całkiem niedawno były przypadki skazania rodziców za śmierć niemowląt, które umierały na skutek bezdechu śródsennego. W procesach ani śledczy, ani sędziowie ani konkretni biegli nie mieli pojęcia o występowaniu takiego zjawiska, więc zapadały wyroki skazujące. Dopiero postęp badań medycznych umożliwił wykrycie pomyłek sądowych. W tym przyapdku też może być podobnie - biegli nie mają wiedzy, więc wydają opinię w oparciu o to co im wydaje się prawdziwe, a sąd wierzy, że ekspertyza jest bezbłędna i uwzględnia wszystkie możliwości.

    Ciakawa też jestem, dlaczego ja sama dusiłam się naprawdę - to nie było tylko uczucie duszenia się.
  • berta-death 04.09.13, 17:40
    To już mamy dwie niewyjaśnione okoliczności. W jednej zostało uderzone na skutek niewiadomego czynnika a w drugiej uduszone, też na skutek niewiadomego czynnika. Wiadomo jedynie, że nastąpiło uderzenie a tuż po nim gwałtowne uduszenie. I jeszcze jest to informacja oficjalna dla mediów. To czy nie ma śladów duszenia to historia milczy, może jest jakaś informacja w aktach. Nie ma żadnych danych mówiących, że do uduszenia mogło dojść na skutek przyczyn naturalnych. Obrońcy nie udało się tego dowieść, żaden biegły tego nie potwierdził. Niewykluczone, że będzie to temat przewodni podczas rozprawy apelacyjnej.

    Co nie zmienia faktu, że do uderzenia doszło i to na tyle dużego, że nie ma mowy o żadnym wypadku. Swobodny upadek z wysokości ramion dorosłego człowieka, nie spowoduje większych obrażeń. Ktoś dzieckiem rzucił albo czymś je uderzył. I nawet jak nie musiał potem dusić, bo się samo udusiło na skutek uderzenia, to czym to się różni od sytuacji, jakby sobie na skutek uderzenia kark skręciło? Tak czy owak mamy do czynienia z morderstwem. Nikt nie próbuje się bronić, żeby to był afekt.

    Chodzi o to, że to się kupy nie trzyma. Skoro dziecko swobodnie wyślizgnęło się z ręki, to nie mogło mu się nic poważnego stać. A już na pewno nie mogło się tak mocno uderzyć, żeby aż mu drogi oddechowe od tego uderzenia sparaliżowało. Natomiast jak uderzyło się aż tak silnie, żeby umrzeć z tego powodu, to nie było to swobodne wyślizgnięcie się z ręki.

    A co do tej śmierci łóżeczkowej, to z nią jest jak z yeti, wszyscy słyszeli a nikt nie widział. I dziwnym trafem najczęściej przytrafia się to patologicznym rodzinom. Nie wiem czy choć jeden udokumentowany przypadek jest, żeby coś takiego wydarzyło się w szpitalu na oddziale noworodkowym, w sierocińcu, nie takim chińskim tylko takim gdzie mają interes w dbaniu o noworodki, bo te czekają na nowych rodziców, czy którejkolwiek zamożnej rodzinie zatrudniającej profesjonalne niańki.
  • stokrotka_a 04.09.13, 17:49
    berta-death napisała:

    > To już mamy dwie niewyjaśnione okoliczności. W jednej zostało uderzone na skute
    > k niewiadomego czynnika a w drugiej uduszone, też na skutek niewiadomego czynni
    > ka. Wiadomo jedynie, że nastąpiło uderzenie a tuż po nim gwałtowne uduszenie. I
    > jeszcze jest to informacja oficjalna dla mediów. To czy nie ma śladów duszenia
    > to historia milczy, może jest jakaś informacja w aktach. Nie ma żadnych danych
    > mówiących, że do uduszenia mogło dojść na skutek przyczyn naturalnych. Obrońcy
    > nie udało się tego dowieść, żaden biegły tego nie potwierdził. Niewykluczone,
    > że będzie to temat przewodni podczas rozprawy apelacyjnej.

    > Co nie zmienia faktu, że do uderzenia doszło i to na tyle dużego, że nie ma mow
    > y o żadnym wypadku. Swobodny upadek z wysokości ramion dorosłego człowieka, nie
    > spowoduje większych obrażeń. Ktoś dzieckiem rzucił albo czymś je uderzył. I na
    > wet jak nie musiał potem dusić, bo się samo udusiło na skutek uderzenia, to czy
    > m to się różni od sytuacji, jakby sobie na skutek uderzenia kark skręciło? Tak
    > czy owak mamy do czynienia z morderstwem. Nikt nie próbuje się bronić, żeby to
    > był afekt.

    > Chodzi o to, że to się kupy nie trzyma. Skoro dziecko swobodnie wyślizgnęło się
    > z ręki, to nie mogło mu się nic poważnego stać. A już na pewno nie mogło się t
    > ak mocno uderzyć, żeby aż mu drogi oddechowe od tego uderzenia sparaliżowało. N
    > atomiast jak uderzyło się aż tak silnie, żeby umrzeć z tego powodu, to nie było
    > to swobodne wyślizgnięcie się z ręki.

    Dużo spekulacji w twoim tekście, ale spekulacje nie mogą być podstawą do wydawania wyroków skazujących w sądach. Wątpliwości powinny przemawiać na korzyść oskarżonej i przynajmniej doprowadzić do zmiany kwalifikacji czynu.

    > A co do tej śmierci łóżeczkowej, to z nią jest jak z yeti, wszyscy słyszeli a n
    > ikt nie widział. I dziwnym trafem najczęściej przytrafia się to patologicznym r
    > odzinom.

    Zapewne masz wiarygodne dane potwierdzające, że najczęściej przytrafia się to patologicznych rodzinom. Ale skoro przytrafia się patologicznym i niepatologicznym też, to zjawisko występuje, a yeti tylko w legendach.
  • berta-death 04.09.13, 19:42
    Zapewne będzie apelacja i te wszystkie niejasności zostaną tam wyciągnięte przez adwokata. Póki co biegli ustalili, że śmierć nastąpiła na skutek gwałtownego uduszenia, nie stwierdzili, że to gwałtowne uduszenie miało naturalne przyczyny. Nie udało się obrońcy znaleźć żadnego biegłego, nawet z zagranicy który by opowiedział się za tymi naturalnymi przyczynami. W związku z tym sądowi nie pozostaje nic innego, tylko opierać się na tej a nie innej opinii biegłych, która robi za dowód. A jak sprawa stanęła na tym, że ktoś dziecko udusił a wcześniej nim rzucił o podłogę, bądź uderzył czymś ciężkim, to sprawa jest o morderstwo a nie o nieszczęśliwy wypadek czy nieumyślne spowodowanie śmierci.
    Nie ma natomiast twardych dowodów na to kto tym mordercą jest ani jaki jest powód morderstwa. Są jedynie zeznania oskarżonej, mocno mętne i pokręcone.
  • stokrotka_a 05.09.13, 08:53
    berta-death napisała:

    > Nie udało się obrońcy znaleźć żadnego biegłego, nawet z zagranicy który by op
    > owiedział się za tymi naturalnymi przyczynami.

    I tu się myslisz - to sąd nie zgodził się na dodatkową ekspertyzę wnioskowaną przez adwokata, a nie "nie udało się obrońcy".
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:22
    Istnieje też taka możliwość, że matka rzeczywiście spowodowała śmierć dziecka, ale nie z premedytacją, tylko w afekcie. Mogło być np. tak, że matka zdenerwowała się jakimś zachowaniem córki, np. gwałtownym płaczem i rzuciła dzieckiem wcale nie chcąc go zabić, ale niestety dziecko w wyniku uderzenia straciło oddech i udusiło się. Wtedy jej zachowanie polegające na ukrywaniu zwłok i okłamywaniu rodziny jest zrozumiałe i logiczne. Jeśli tak było, to skazanie jej za umyślne morderstwo jest pomyłką sądową. Poszlaki mogą wskazywać na inny czyn niż morderstwo z premedytacją, a wątpliwości zawsze powinny przemawiać na korzyść oskarżonej.
  • berta-death 04.09.13, 16:39
    Z jakiegoś powodu nie przyjęła takiej linii obrony. Z jakiegoś powodu ktoś szukał w internecie informacji o wypadkach jakie mogą się niemowlakom przytrafić. Incydent z zaczadzeniem też miał miejsce. Poza tym mało prawdopodobne, żeby w tak krótkim czasie taką historyjkę wymyślić i ją zrealizować.

    Co do tego, że dziecko nie zginęło przypadkowo nikt nie ma wątpliwości. Wątpliwości można mieć tylko do tego kto i dlaczego to zrobił.
    To nawet na afekt nie wygląda, tylko na morderstwo z premedytacją, charakteryzowane na wypadek. I to nieudolnie. Gdyby zadzwoniła od razu na pogotowie, to zapewne nikt by się tym nie przejął. Ani sekcji nie robiliby dokładnej, ani niczego. Skończyłoby się to zakwalifikowaniem sprawy jako wypadek, co najwyżej jako nieumyślne spowodowanie śmierci i co najwyżej zawiasami. Tak jak to ma miejsce w dziesiątkach tego typu przypadków. Jak tylko sprawcy komuś wpływowemu szukającemu na nich haka na odcisk nie nadepną, media sprawy nie rozdmuchają, to pies z kulawą nogą tym się nie zajmie dokładniej, a już na pewno nie wyda kasy na jakieś szczegółowe sekcje i powoływanie biegłych. Tak by się skończyło jak w przypadku tej rodziny zastępczej, co zakatowała dwójkę dzieci. Przypadek sprawił, że ktoś zwrócił uwagę, że to podejrzane tak dwa trupy w jednej rodzinie, jeden po drugim, w podobnych okolicznościach.
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:52
    To co opisujesz to są tylko spekulacje, ale to nie są niezbite dowody popełnienia zarzucanego czynu. Byś może na samym początku procesu sąd powinien przyjąć inny paragraf z kodeksu karnego z i z niego oskarżać. Jak powiedział sędzia - on jest przekonany, że to było morderstwo z premedytacją, ale to przekonanie wypływa jedynie z poszlak a nie bespornych dowodów. Zasadą systemu prawnego jest rozpatrywanie wątpliwości na korzyść oskarżonej osoby, w tej sprawie wątpliwości jest sporo.
  • g.r.a.f.z.e.r.o 04.09.13, 17:05
    Też tak uważam.
    Choć sprawy nie śledziłem, bo nie nudzi, to wyraźnie widać że proces był poszlakowy a wyrok medialny.



    --
    Zdejmij tę suknię mała...
  • tycho99 04.09.13, 10:24
    > wyzsza mozliwa cene za to co sie stalo - czyli nigdy wiecej nie bedzie juz miec
    > dzieci, i nie przekaze swoich genow na przyszle pokolenia ludzi..

    To jest zadna kara za taki wystepek. Zreszta nie jest przesadzone, ze tak bedzie. nie slyszales o dzieciach urodzonych w wiezieniu?

    > Jesli o mnie chodzi - wybaczam jej winy..

    A kim ty jestes, zeby jej cokolwiek wybaczac?

    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • fuzja.jadrowa 04.09.13, 10:30
    > Nie mam watpliwosci co do jej winy.

    > Jesli o mnie chodzi - wybaczam jej winy..
    > I Madzia tez jej juz wybaczyla..

    Ty to wszystko powaznie?
  • grassant 04.09.13, 11:04
    czyli nigdy wiecej nie bedzie juz miec dzieci,

    a to dlaczego?
  • fiigo-fago 04.09.13, 01:12
    https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/q71/s720x720/1234705_10151666634608722_1180181936_n.jpg

    --
    A z pocałunkiem póki co zaczekamy - powiedział piękny książę złażąc ze śpiącej Królewny...

    www.youtube.com/watch?v=SGNvJDQdLDs
  • soulshuntr 04.09.13, 19:23
    obok powinien stanac nastepny pomnik tym razem z napisem:" MATCE MADZI, WDZIĘCZNY PREMIER I MINISTER ROSTOWSKI"
    --
    The Wanderer
  • g.r.a.f.z.e.r.o 04.09.13, 07:45

    No to w takim wypadku została skazana niewinna.
    Nie byłaby ona pierwsza i nie ostatnia.

    --
    Zdejmij tę suknię mała...
  • akle2 04.09.13, 08:59
    Uważasz, ze dojdziesz prawdy? Kosz.
  • 1lapaz 04.09.13, 09:05
    a poza tym skoro sama uwierzyła w to, że jej dziecko porwano, to pewnie wierzy też bezgranicznie w swoją niewinność i to jest argument za uniewinnieniem, zgdonie z regułą, że wiara czyni cuda
  • wodnapani 04.09.13, 09:21
    Byłby to najdziwniejszy na świecie zbieg okoliczności, biorąc pod uwagę historię jej wyszukiwarki. Nawiasem mówiąc, mało bystra osoba.
  • wielkafuria 04.09.13, 10:35
    no coż, pewnie się już nigdy nie dowiemy jak było naprawdę. Zaraz rusza proces rodziców utopionego Szymona. Tam przynajmniej wszyscy są winni.
    --
    Blog Furii: Kobieto bądź sobą- czyli nie warto zmieniac się dla faceta!
  • samuela_vimes 04.09.13, 10:46
    nie wiem, ale wkurza mnie to, że na tą laskę moi rodzicie i rodzeństwo będa teraz płacić podatki by utrzymać ją w więzieniu. A byłoby tańsze i skuteczniejsze rozwiązanie....
    --
    www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
  • stokrotka_a 04.09.13, 10:55
    samuela_vimes napisała:

    > nie wiem, ale wkurza mnie to, że na tą laskę moi rodzicie i rodzeństwo będa ter
    > az płacić podatki by utrzymać ją w więzieniu. A byłoby tańsze i skuteczniejsze
    > rozwiązanie....

    To prawda, zamordowanie skazanej z zimną krwią zgodnie z odpowiednim prawem i chrześcijańskim przykazaniem "nie zabijaj" byłoby znacznie tańsze. Nie miałabyś nic przeciwko byciu katem?
  • samuela_vimes 04.09.13, 11:04
    ja nie jestem chrześcijanką. W takiej sytuacji- nie.
    --
    www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
  • stokrotka_a 04.09.13, 11:33
    samuela_vimes napisała:

    > ja nie jestem chrześcijanką.

    Niezależnie od twoje wiary lub jej braku - jesteś za mordowaniem ludzi (w tym za mordowaniem niewinnych) w majestacie prawa?

    W takiej sytuacji- nie.

    Dlaczego nie?
  • samuela_vimes 04.09.13, 13:49
    tak jestem za karą śmierci. I jakich niewinnych, przecież ona z zimną krwią zamordowała własne dziecko.
    --
    www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
  • stokrotka_a 04.09.13, 13:53
    samuela_vimes napisała:

    > tak jestem za karą śmierci.

    Czyli ze stoickim spokojem zgadzasz się na zabijanie niewinnych ludzi przez morderców usankcjonowanych prawnie, ponieważ nie ma takiego systemu, który wyeliminowałby pomyłki sądowe. A chciałabyś być katem? Przecież ktoś musi zabijać.

    > I jakich niewinnych, przecież ona z zimną krwią zam
    > ordowała własne dziecko.

    To nie o nią chodzi tylko o zasadę mordowania ludzi winnych i czasami niewinnych w majestacie prawa.
  • samuela_vimes 04.09.13, 14:07
    tak tak, wszyscy mordercy, gwałciciele i pedofile są niewinni...aha.
    Oko za oko ząb za ząb.
    --
    www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
  • stokrotka_a 04.09.13, 14:26
    samuela_vimes napisała:

    > tak tak, wszyscy mordercy, gwałciciele i pedofile są niewinni...aha.

    Niewinni są ci, którzy nie zawinili, a zostali skazani. Domyślam się, że nie miałabyś nic przeciwko, gdyby w wyniku pomyłki sądowej akazano cię i zamorodwano w majestacie prawa.

    > Oko za oko ząb za ząb.

    Pochwały godna zasada. Na tym opiera się tradycja zemsty w niekórych prymitywnych społecznościach. Tylko pozazdrościć poczucia sprawiedliwości i umiejętności wymierzania kar.
  • stokrotka_a 04.09.13, 14:28
    A poza tym, dziwnie jakoś wymigujesz się od odpowiedzi na chęć zostania katem? Czyż nie czułabyś się zaszczycona, mogąc pozbawiać życia morderców, gwałcicieli i pedofili?
  • g.r.a.f.z.e.r.o 04.09.13, 11:04

    > To prawda, zamordowanie skazanej z zimną krwią zgodnie z odpowiednim prawem i c
    > hrześcijańskim przykazaniem "nie zabijaj" byłoby znacznie tańsze. Nie miałabyś
    > nic przeciwko byciu katem?

    Kara śmierci jest kosztowna, chyba że realizowana jak w Chinach.
    Trzymanie darmozjadow za kratami jest TAŃSZE.
    --
    Zdejmij tę suknię mała...
  • stokrotka_a 04.09.13, 11:34
    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

    > Kara śmierci jest kosztowna, chyba że realizowana jak w Chinach.
    > Trzymanie darmozjadow za kratami jest TAŃSZE.

    A co stoi na przeszkodzie, żeby było tak jak w Chinach?
  • g.r.a.f.z.e.r.o 04.09.13, 11:37

    stokrotka_a napisała:

    > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
    >
    > > Kara śmierci jest kosztowna, chyba że realizowana jak w Chinach.
    > > Trzymanie darmozjadow za kratami jest TAŃSZE.
    >
    > A co stoi na przeszkodzie, żeby było tak jak w Chinach?

    Ryzyko błędów... Tutaj skazanego nie wypuścisz.
    W USA, w celach śmierci siedzi około 10% niewinnych. I tak jest od dziesiątek lat.

    --
    Zdejmij tę suknię mała...
  • berta-death 04.09.13, 11:40
    Trudno powiedzieć winnych czy niewinnych. To wszystko zależy czy uda im się znaleźć kasę na skutecznego adwokata czy nie. A jak było naprawdę to któż to wie.
  • g.r.a.f.z.e.r.o 04.09.13, 11:44

    berta-death napisała:

    > Trudno powiedzieć winnych czy niewinnych. To wszystko zależy czy uda im się zna
    > leźć kasę na skutecznego adwokata czy nie. A jak było naprawdę to któż to wie.

    Mówimy o ABSOLUTNIE niewinnych. Zupełnie niezwiązanych ze sprawą za którą zostali skazani.

    Nie wspominając o tych którzy idą "na ugodę", czyli niezależnie od winy, godza się na 25 czy dożywocie bez prawa do odwołania, w zamian za wyjście z celi śmierci.

    --
    Zdejmij tę suknię mała...
  • stokrotka_a 04.09.13, 11:45
    berta-death napisała:

    > Trudno powiedzieć winnych czy niewinnych. To wszystko zależy czy uda im się zna
    > leźć kasę na skutecznego adwokata czy nie. A jak było naprawdę to któż to wie.

    I co, nawet z takim "któż to wie" powinno się zabijać skazanych?
  • stokrotka_a 04.09.13, 11:44
    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

    > Ryzyko błędów... Tutaj skazanego nie wypuścisz.
    > W USA, w celach śmierci siedzi około 10% niewinnych. I tak jest od dziesiątek lat.

    Zaraz, mowa była o kosztach, a nie o błędach. Zwolennicy kary śmierci wolą zabijać niż płacić za utrzymanie skazanego przez całe jego życie. I co z tego, że od czasu do czasu niewinnego kat zabije? Dla podatników i tak będzie taniej.
  • stokrotka_a 04.09.13, 12:14
    Zapewne jakieś zaległości mam, ale nie jestem pewna, co masz na myśli, bo link się nie chce otworzyć.
  • berta-death 04.09.13, 12:51
    A mnie się otwiera, to może jeszcze raz:
    www.youtube.com/watch?v=hjiFpSWwa4c&feature=player_embedded
  • stokrotka_a 04.09.13, 12:59
    Niestety, u mnie się nie otwiera.
  • berta-death 04.09.13, 13:03
    To może chociaż tak:
    www.etykawszkole.pl/projekty/pokazowe-lekcje-etyki
    Chodzi o te dwa ostatnie filmy. To jest pokazowa lekcja etyki prowadzona przez prof Hartmana w jednym z krk liceów. Tematem lekcji jest kara śmierci. Może youtubowa wyszukiwarka znajdzie jak i tam nie będzie się otwierało. Na hasło hartman lekcja etyki, yt pokazuje ten film.
  • stokrotka_a 04.09.13, 13:10
    Strona się otwiera, ale w ogóle nie widzę tam żadnych filmów. No inadal nie wiem, o co ci chodziło. Ale próbuj dalej, może w końcu zalinkujesz mi jakiś film, obejrzę go w 40 minut i już będę wiedziała. ;-) Nie, jednak nie obejrzę, chyba że będzie trwał 3 minuty. ;-)
  • senseiek 05.09.13, 21:10
    > Zwolennicy kary śmierci wolą zabijać niż płacić za utrzymanie skazanego przez całe jego życie. I co z tego, że o
    > d czasu do czasu niewinnego kat zabije? Dla podatników i tak będzie taniej.

    Zwolennicy smierci jako kary sami powinni doswiadczyc "pomylki sadowej" azeby sie poczuli jak ci ktorych to dotknelo.

    Jak to szlo? "Nie czyn drugiemu co tobie niemile"..

    Wykorzystywanie swiadkow jako glownych argumentow przeciwko oskarzonym zostalo juz wielokrotnie podwazone przez naukowe eksperymenty. Temat byl nawet kilkakrotnie walkowany przez "Mythbusterow", i pokazal ze ludzie niesamowicie sie myla, i bardzo latwo zmanipulowac ich umyslami, tak ze beda wskazywac niewinna osobe jako sprawce zdarzenia ktore widzieli przez doslownie pare sekund (jak w przypadku wiekszosci przestepstw).

    Moim zdaniem badanie rezonansu mozgu w cely wykrycia klamstwa przez oskarzonego, powinno stac sie glownym instrumentem sprawdzania czy mial cos wspolnego z danym przestepstwem. W przeciwienstwie do typowego badania wariografem, przy rezonansie, dana osoba nie odpowiada na zadne pytania zadawane przez sledczych.
  • mmagi 04.09.13, 10:51
    też niech idzie siedziec:/
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • 1lapaz 04.09.13, 11:01
    > też niech idzie siedziec:/

    a kto to taki ten >też< ?
  • six_a 04.09.13, 12:48
    > a kto to taki ten >też< ?
    towarzysz ekstraśnego życia

    --
    some some some i some i murder some i some i let go
  • mmagi 05.09.13, 12:55
    przeczytaj watek:/
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • twojabogini 04.09.13, 12:19
    Proces był poszlakowy i obrońca słusznie podnosi, że aby kogoś skazać łańcuch poszlak musi być nie podważenia, tak aby nie było najmniejszych wątpliwości. Niestety nie jest. Niektóre elementy łańcucha poszlak są wyraźnie sztukowane, tak aby pasowały do całości.

    Nie podoba mi się stwierdzenie Sądu w ustnym uzasadnieniu wyroku, że "Sąd ma 100 % przekonanie, że do zabójstwa doszło". Sąd to nie telewidz. Sąd w procesie karnym nie ma dochodzić do przekonania, zadaniem Sądu jest wszechstronne i obiektywne ocenienie dowodów (zarówno tych wskazujących na winę, jak i na niewinność) i na tej podstawie dokonanie oceny - czy do zarzucanego czynu doszło oraz jaki stopień winy możemy przypisać oskarżonej osobie. Sąd ma mieć 100% przekonania, że łańcuch poszlak (lub zbiór dowodów) jest bez zarzutu, a nie czy doszło do czynu. To Sąd, a nie Cyganka na rynku.

    Sąd nie dopatrzył się sprzeczności pomiędzy stwierdzeniem biegłych, że oskarżona potrafi planować i realizować (wiadome jest i zostało w procesie wykazane, że oskarżona rozważała - to nie to samo co planowała - zabójstwo dziecka przez zaczadzenie). Skoro tak - to dlaczego dziecko zmarło na skutek zupełnie innych okoliczności, o jakim planie i o jakiej premedytacji wtedy rozmawiamy?

    Nie podoba mi się także, że Sąd uzasadniając ustnie wyrok przekroczył swoje kompetencje - zadaniem Sądu nie jest osądzenie człowieka, a popełnionego przez niego czynu. Stwierdzenia Sądu (parokrotne), zaczynające się od słów "Nie trzeba być psychologiem, żeby stwierdzić, że...". Otóż trzeba i żaden nawet najbardziej doświadczony prawnik-sędzia, nigdy nie zdobędzie kompetencji doświadczonego psychologa, będącego w stanie oceniać motywy ludzkiego działania. Po to powołuje się biegłych.

    Jako feministkę razi mnie z kolei, że Sąd zauważył, że w swoim środowisko kobieta nie miała żadnej alternatywy do zrezygnowania z macierzyństwa, bez narażania się na ostracyzm i odrzucenie i nie uznał tego za okoliczność łagodzącą. (Sąd nie ma prawa wymagać od nikogo wysokich standardów moralnych, ma za to obowiązek brać pod uwagę wszystkie czynniki, które zaburzają możliwość świadomego podjęcia decyzji i pokierowania własnym postępowaniem przez osobę sądzoną). Równie ocennie Sąd wypowiedział się na temat tego, że kobieta nie nawiązała więzi z dzieckiem po jego narodzeniu (Sąd przyznał wprawdzie, że wiele kobiet w ciąży ma trudności, ale potem jednak nawiązują więź z dzieckiem - co jest półprawdą, bo niektóre jednak nie i nie można ich za to potępiać).

    Nie podoba mi się także negatywna ocena zachowania oskarżonej po śmierci dziecka (Sąd wskazał, że rozumie, że wywiady dawały pieniądze itp, ale jednak...). Nie istnieje wzorzec zachowania po śmierci dziecka. W kwestii kontaktów z prasą oskarżona nie była świadomym podmiotem, a jedynie przedmiotem zainteresowania prasy - a więc to nie tak, że po śmierci dziecka świadomie została "celebrytką", raczej prasa uczyniła z niej "celebrytkę".

    Podsumowując: Sąd powinien był także zbadać wnikliwie przez wydaniem wyroku, czy łańcuch poszlak prowadzący do wniosku, że doszło do wypadku jest równie prawdopodobny jak ten ze doszło do zabójstwa. Przykro mi, ale obowiązuje nas zasada, że w razie cienia wątpliwości wyrok skazujący zapaść nie może. Nie może być tak, że po wydaniu wyroku pozostają wątpliwości tak poważnej rangi.

  • wielkafuria 04.09.13, 13:34
    no wiec własnie o to mi chodziło...
    --
    Blog Furii: Kobieto bądź sobą- czyli nie warto zmieniac się dla faceta!
  • stephanie.plum 04.09.13, 19:11
    >Sąd zauważył, że w swoim środowisko kobieta nie miała żadnej alternatywy do zrezygnowania >z macierzyństwa, bez narażania się na ostracyzm i odrzucenie

    no jasne, łatwiej się dziecka pozbyć, niż oddać do adopcji. "bo co ludzie powiedzą...?"
    na tej podstawie powinno się w ogóle wszystkich dzieciobójców uniewinniać.


    troszeczkę jej z tym uniknięciem ostracyzmu nie wyszło, wszelakoż.
    --
    it's my life
  • twojabogini 05.09.13, 13:36
    stephanie.plum napisała:


    > no jasne, łatwiej się dziecka pozbyć, niż oddać do adopcji. "bo co ludzie powie
    > dzą...?" na tej podstawie powinno się w ogóle wszystkich dzieciobójców uniewinniać.

    Wiem, że potraktowanie takiej okoliczności jako łagodzącej może budzić sprzeciw i obawę, że mogłoby to doprowadzić do łagodniejszego traktowania dzieciobójstwa. Dojrzała osoba z prawidłowo ukształtowaną osobowością jest w stanie dokonać prawidłowej oceny i uznać życie dziecka za wartość wyższą niż społeczny ostracyzm. Jednak w przypadku osoby niedojrzałej, niezsocjalizowanej nie możemy jej osądzać według kryteriów jakimi ocenilibyśmy osobę ukształtowaną prawidłowo.

    Przypominam, że osąd w procesie karnym jest dwutorowy: po pierwsze osądzany jest czyn (czy czyn miał miejsce, czy wypełnia on znamiona opisane w ustawie karnej), po drugie - uwzględniamy wszystkie okoliczności związane z osobą sprawcy (nie jest to jednak sąd moralny nad sprawcą). Należy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności jakie mogłyby stanowić okoliczności łagodzące.
    Presja sytuacyjna jest czynnikiem, który niekiedy wyzwala w ludziach ich najgorsze strony. Nie możemy co prawda posadzić na ławie oskarżonych "społeczeństwa", ale możemy uwzględnić, że młoda dziewczyna, która nie ma szans na samodzielne życie poza swoim środowiskiem jest pod ogromna presją i nie jest w stanie zdobyć się na zachowanie, które narazi ją na ostracyzm.
    Sąd miał szansę poruszyć w wyroku ważny problem społeczny: postrzeganie macierzyństwa w młodym wieku jako katastrofy, "końca życia", a z drugiej strony brak jakiegokolwiek wsparcia instytucjonalnego dla młodych matek, czy matek znajdujących się w trudnej sytuacji i pod ogromną presją społeczną - kiedy "nie wolno" im ani usunąć ciąży ani zrezygnować z macierzyństwa, np. poprzez powierzenie wychowania dziecka innym osobom, oddanie go do adpocji.
    Oddanie dziecka do adopcji jest wciąż traktowane nie jako wyraz szacunku do życia, postawy moralnej - ale jako przejaw niedojrzałości i degradacji moralnej. Kobiety, które oddają dzieci do adpocji zasługują na ogromne uznanie, nie ostracyzm.
    Sąd uwzględniając taką okoliczność w tak medialnej sprawie miał szansę rozpocząć debatę publiczną i tym samym zrobić dla dzieci zabijanych w podobnych okolicznościach, jak być może została zabita córka oskarżonej więcej, niż wydając surowy wyrok.
    Sąd najwyraźniej zapomniał, że funkcje prewencyjne i dydaktyczne możne pełnić nie tylko kara orzeczona wobec sprawcy, ale również wyrok.
  • six_a 05.09.13, 20:50
    Sąd miał szansę poruszyć w wyroku ważny problem społeczny: postrzeganie macierzyństwa w młodym wieku jako katastrofy, "

    w jakim młodym wieku? przecież to nie była nastolatka, tylko dorosła osoba. nie przesadzajmy.


    > Kobiety, które oddają dzieci do adpocji zasługują na ogromne uznanie, nie ostra
    > cyzm.
    oddanie dziecka do adopcji to zwykle efekt dramatu życiowego. myślisz, że matka, która musiała oddać dziecko myśli o sobie w kategoriach: och, zasługuję na uznanie? nie sądzę. więc nie róbmy sztucznych wyścigów, która matka lepsza, a która gorsza.

    --
    cheap bad moves
  • stephanie.plum 05.09.13, 20:57
    zgadzam się z Tobą.

    decyzja o oddaniu dziecka do adopcji, gdy się z różnych powodów nie jest w stanie wychowywać, nie powinna być źródłem żadnej pogardy czy ostracyzmu, wręcz przeciwnie.
    cóż, szkoda, że tak nie jest.

    w sumie, poza wszelką argumentacją, po prostu żal mi tej dziewczyny. i wcale nie tylko dlatego, że idzie siedzieć, a gdyby pozbyła się tego dziecka rok wcześniej, miałaby prawo dumnie nosić koszulkę z napisem.
    :~(
    --
    it's my life
  • six_a 04.09.13, 13:58
    ale dlaczego pomimo?
    to całe pomimo przyczyniło się do tego, że dziecko nie żyje.

    gdyby to był wypadek bez pomimo, to zapewne zostałby sklasyfikowany jako nieszczęśliwy wypadek, ponieważ wezwałaby pogotowie i zrobiła wszystko, żeby swojemu dziecku pomóc.

    --
    cu next tuesday
  • mariuszg2 04.09.13, 14:13
    six_a napisała:

    > gdyby to był wypadek bez pomimo, to zapewne zostałby sklasyfikowany jako nieszc
    > zęśliwy wypadek, ponieważ wezwałaby pogotowie i zrobiła wszystko, żeby swojemu
    > dziecku pomóc.
    >

    proszę nie denerwuj się tak...wiem, że dość masz urody i stać Cię na to.
    Co się stało to się nie odstanie a dziecko jest wyrzutem sumienia o wymiarze społecznym a kobieta (jak zwykle) ofiarą systemu (w tym edukacji)
    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • six_a 04.09.13, 14:22
    co?

    --
    ease your mind
  • mariuszg2 04.09.13, 14:33
    a nic...tak nawiązałem do wątku o komplementach ....to ja może już pójdę...
    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 1lapaz 04.09.13, 14:17
    > ale dlaczego pomimo?
    > to całe pomimo przyczyniło się do tego, że dziecko nie żyje.
    >
    > gdyby to był wypadek bez pomimo, to zapewne zostałby sklasyfikowany jako nieszc
    > zęśliwy wypadek, ponieważ wezwałaby pogotowie i zrobiła wszystko, żeby swojemu
    > dziecku pomóc.
    >

    a poza tym 25 lat w wiezieniu to nie koniec swiata, tylko takie zabezpieczenie antykoncepcyjne dla matki Madzi, darmowe od państwa
  • six_a 04.09.13, 14:30
    no wiesz, więźniowie miewają adoratorki, może w tym przypadku też tak będzie.

    --
    fake plastic trees
  • 1lapaz 04.09.13, 14:33
    no tak ona taka atrakcyjna, jak na więźniarkę i w ogóle ;)
  • stokrotka_a 04.09.13, 14:36
    Atrakcyjność to pojęcie względne.
  • 1lapaz 04.09.13, 14:43
    ale ja ten wniosek wyciągnęłam na podstwie zdjęć w poczytnych gazetach, w których ona skapo ubrana, byla od czasu do czasu bohaterką... chyba nieatrakcyjnej by nie pokazywali ;)
    zresztą młoda do tego, ale juz wystarczy, bo mi sie jeszcze jej zal w koncu zrobi
  • stokrotka_a 04.09.13, 14:49
    1lapaz napisała:

    > ale ja ten wniosek wyciągnęłam na podstwie zdjęć w poczytnych gazetach, w który
    > ch ona skapo ubrana, byla od czasu do czasu bohaterką... chyba nieatrakcyjnej b
    > y nie pokazywali ;)

    No tak, zapomniałam, że wiara w atrakcyjnośc potwierdzoną pokazywaniem przez media to rzecz święta. A zapytam tak przy okazji - atrakcyjność jest wartością absolutną? Nie można być atrakcyjną dla jednych a nieatrakcyjną dla innych ludzi?
  • 1lapaz 04.09.13, 15:00
    > dia to rzecz święta. A zapytam tak przy okazji - atrakcyjność jest wartością ab
    > solutną? Nie można być atrakcyjną dla jednych a nieatrakcyjną dla innych ludzi?

    no tak, atrakcyjny jest każdy to wiadomo
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:03
    1lapaz napisała:

    > no tak, atrakcyjny jest każdy to wiadomo

    Naprawdę? I to nawet bez pokazywania w mediach? ;-)
  • 1lapaz 04.09.13, 15:09
    a przez kogo się zapętliło ...to względne pojęcie ? :)
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:11
    Nic mi się nie zapętliło, ale tobie chyba tak. ;-)
  • 1lapaz 04.09.13, 15:52
    skoro wzgledne to wszystko jedno powinno Ci byc, a jednak jakby nie...
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:57
    1lapaz napisała:

    > skoro wzgledne to wszystko jedno powinno Ci byc, a jednak jakby nie...

    Ale względna to jest atrakcyjność i ta mnie w tym konkretnym przypadku nie obchodzi. Zaciekawiła mnie natomiast twoja ocena atrakcyjności i poparcie tej oceny faktem pokazywania w mediach. ;-)
  • 1lapaz 04.09.13, 16:02
    > Ale względna to jest atrakcyjność i ta mnie w tym konkretnym przypadku nie obch
    > odzi. Zaciekawiła mnie natomiast twoja ocena atrakcyjności i poparcie tej oceny
    > faktem pokazywania w mediach. ;-)

    a czemu? taka ciekawa jestem ... to moze jednak mam tą empatię, skorą ta ciekawościa sie tak zaraziłam :)
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:14
    1lapaz napisała:

    > a czemu? taka ciekawa jestem ... to moze jednak mam tą empatię, skorą ta ciekaw
    > ościa sie tak zaraziłam :)

    Z czystej ciekawości. ;-)
  • six_a 04.09.13, 16:07
    > no tak ona taka atrakcyjna, jak na więźniarkę i w ogóle ;)
    najwyraźniej była na tyle atrakcyjna, że się załapała na seks i męża.
    zresztą nie bądźmy wybredni, seryjni mordercy też przeważnie atrakcyjni nie są,
    zwłaszcza z charakteru.

    --
    break away kicks
  • fuzja.jadrowa 04.09.13, 14:40
    > tylko takie zabezpieczenie
    > antykoncepcyjne dla matki Madzi, darmowe od państwa

    A to widzenia 1:1 w wiezieniu nie przysluguja?
  • 1lapaz 04.09.13, 14:55
    > A to widzenia 1:1 w wiezieniu nie przysluguja?

    nie wiem jak to jest zorganizowane, bo jeszcze nie korzystałam, ale mam nadzieję, że w tym przypadku to ukrócą
  • stokrotka_a 04.09.13, 14:59
    A dlaczego w tym przypadku mieliby to ukrócić, jeśli taka możliwość istnieje? Jesli się będzie dobrze w więzieniu zachowywać, to nawet na przepustki kiedyś ją będą mogli wypuszczać.
  • 1lapaz 04.09.13, 15:02
    no to czemu ona się nie przyznała, jeszcze jej ten darmowy hotel koło nosa przejdzie?
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:04
    1lapaz napisała:

    > no to czemu ona się nie przyznała, jeszcze jej ten darmowy hotel koło nosa prze
    > jdzie?

    O to trzeba ją zapytać. Ty zapewne byś się przyznała?
  • 1lapaz 04.09.13, 15:10
    a do czego?
    ja się nie identyfikuję z innymi, zupełny brak empatii
  • stokrotka_a 04.09.13, 15:13
    1lapaz napisała:

    > a do czego?

    Gdybyś była w sytuacji skazanej, przyznałabyś się, żeby zapewnić sobie "darmowy hotel"?

    > ja się nie identyfikuję z innymi, zupełny brak empatii

    Ja nie pytam o twoją identyfikację, tylko twoją decyzję, gdyby sprawa dotyczyła ciebie. A tak na marginesie - ten brak empatii to jakać dewiacja jest.
  • 1lapaz 04.09.13, 15:59
    > Ja nie pytam o twoją identyfikację, tylko twoją decyzję, gdyby sprawa dotyczyła
    > ciebie. A tak na marginesie - ten brak empatii to jakać dewiacja jest.

    trudno powidziec co by bylo gdyby , ale ja bym pewnie przyznała ... bo nie wymyślam, dzwonie po pogotowie jak cos sie stanie, tzn bym zadzwoniła i przede wszystkim ratowała co się da a nie szukała łopaty
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:05
    1lapaz napisała:

    > trudno powidziec co by bylo gdyby , ale ja bym pewnie przyznała ... bo nie wy
    > myślam, dzwonie po pogotowie jak cos sie stanie, tzn bym zadzwoniła i przede ws
    > zystkim ratowała co się da a nie szukała łopaty

    Chwali ci się, że wiesz, że postąpiłabyś właściwie, ale wyobraź sobie, że nie wszyscy ludzie zachowują się identycznie w takiej samiej sytuacji. To jednak jeszcze nie jest powód skazywania kogoś na 25 lat więzienia. Ciekawa jestem, czy przyznałabyś się nawet wtedy, gdybyś czynu zarzucanego nie popełniła? Ten darmowy hotel to łakomy kąsek, prawda? Oskarżenie o morderstwo, to doskonała okazja żeby zapewnić sobie dożywotni hotel, prawda?
  • 1lapaz 04.09.13, 16:15
    znam dużo rodziców i dzieci upadaja wielokrotnie, właściwie tego nie unikniesz, wjezdzają na rowerze prosto w metalowe kosze na smieci itp... rola rodzica jest niedopuszczenie mozliwości utraty zycia , ale darmowy hotel to oczywiscie zbyt okrutna kara za niedopelnienie odpowiednich rodzicielskich obowiazkow , zwłaszcza jesli to posunęło się do tego stopnia co w wypadku matki Madzi
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:25
    1lapaz napisała:

    > znam dużo rodziców i dzieci upadaja wielokrotnie, właściwie tego nie unikniesz,
    > wjezdzają na rowerze prosto w metalowe kosze na smieci itp... rola rodzica jes
    > t niedopuszczenie mozliwości utraty zycia ,

    No popatrz, rolą rodzica jest niedopuszczenie możliwości utraty życia, a jednak dzieci tracą życie w różnych wypadkach. Ciekawa jestem, dlaczego?

    > ale darmowy hotel to oczywiscie zby
    > t okrutna kara za niedopelnienie odpowiednich rodzicielskich obowiazkow , zwłas
    > zcza jesli to posunęło się do tego stopnia co w wypadku matki Madzi

    Posunęło się albo nie posunęło. Tylko poszlaki wskazują, że się posunęło.
  • 1lapaz 04.09.13, 16:30
    > Posunęło się albo nie posunęło. Tylko poszlaki wskazują, że się posunęło.

    a skąd te poszlaki wytrzasnelaś , nie z mediów ? Poszlakowe bo nie ma naocznego swiadka i przyznania sie do winy, a nie dlatego, ze dowody to czyjes widzimisie
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:37
    1lapaz napisała:

    > a skąd te poszlaki wytrzasnelaś , nie z mediów ?

    Ja znikąd poszlak nie wytrzaskiwałam. Poszlaki zgromadziła prokuratura w trakcie śledztwa, a są na podstawie tych poszlak wyraził swoje przekonanie, że doszło do morderstwa z premedytacją. Wyrok oparty jest na przekonaniu a nie na niezbitych dowodach.

    > Poszlakowe bo nie ma naocznego
    > swiadka i przyznania sie do winy, a nie dlatego, ze dowody to czyjes widzimisie

    Dowody faktycznie istnieją, ale mają one charakter poszlakowy, a wyrok jest wynikiem oceny tych poszlak przez człowieka.
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:37
    Powinno być "a sąd na podstawie".
  • 1lapaz 04.09.13, 16:50
    Ja też bym wolała żeby Madzia żyła, wtedy do jej rodziców nikt nic by nie miał, ani poszlakowo, ani dowodowo
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:54
    Nasze pobożne życzenia w odniesieniu do nieodwracalnych wydarzeń nie mają żadnego znaczenia. Tu chodzi oskazanie żywej osoby na długoletnie więzienie w oparciu o poszlaki.
  • 1lapaz 04.09.13, 19:08
    > Nasze pobożne życzenia w odniesieniu do nieodwracalnych wydarzeń nie mają żadne
    > go znaczenia. Tu chodzi oskazanie ży

    jesli jestes taka skrupulatna to nic od siebie nie dodawaj i nie rob ze mnie kogos poboznego, tym bardziej.
    W całej sprawie jednak bardziej obchodzi mnie mała Madzia, walka o sprawiedliwość w jej imieniu, inne osoby są mi zupełnie obojętne, nawet nie chce mi sie ich przytaczać z imienia bądź nazwiska ... obojetność
  • stokrotka_a 05.09.13, 08:49
    1lapaz napisała:

    > jesli jestes taka skrupulatna to nic od siebie nie dodawaj i nie rob ze mnie ko
    > gos poboznego, tym bardziej.

    Zwrot "pobożne życzenia" jest po prostu związkiem frazeologicznym, którego znaczenie możesz znaleźć w słowniku. Ten zwrot wcale nie robi z nikogo osoby poboznej. ;-)

    > W całej sprawie jednak bardziej obchodzi mnie mała Madzia, walka o sprawiedliwo
    > ść w jej imieniu, inne osoby są mi zupełnie obojętne, nawet nie chce mi sie ich
    > przytaczać z imienia bądź nazwiska ... obojetność

    W imieniu Madzi, żadnej sprawiedliwości nie dojdziesz z oczywistego powodu. To trochę dziwne, że obchodzi cię sprawiedliwość w imieniu osoby nieżyjącej a nie obchodzi sprawiedliwość w odniesieniu do osób żywych.
  • 1lapaz 05.09.13, 08:58
    > W imieniu Madzi, żadnej sprawiedliwości nie dojdziesz z oczywistego powodu. To
    > trochę dziwne, że obchodzi cię sprawiedliwość w imieniu osoby nieżyjącej a nie
    > obchodzi sprawiedliwość w odniesieniu do osób żywych.

    na tym polega właśnie karanie za morderstwo
  • stokrotka_a 05.09.13, 09:14
    1lapaz napisała:

    > na tym polega właśnie karanie za morderstwo

    Na czym? Na poszukiwaniu sprawiedliwości w imieniu osoby nieżyjącej przy jednoczesnym ignorowaniu sprawiedliwości w odniesieniu do osób żyjących?
  • 1lapaz 05.09.13, 09:26
    > Na czym? Na poszukiwaniu sprawiedliwości w imieniu osoby nieżyjącej przy jednoc
    > zesnym ignorowaniu sprawiedliwości w odniesieniu do osób żyjących?

    jak wystarczy podkrecic nierozumienie jednej rzeczy zeby stworzyc absurdalny zarys wymiaru sprawiedliwości :)
  • stokrotka_a 05.09.13, 09:34
    1lapaz napisała:

    > jak wystarczy podkrecic nierozumienie jednej rzeczy zeby stworzyc absurdalny za
    > rys wymiaru sprawiedliwości :)

    Ja tylko zadałam pytanie, a ty zamiast odpowiedzieć wtrącasz komentarz dotyczący absurdu. Czy o nie jest absurd? ;-)
  • 1lapaz 05.09.13, 09:53
    > y absurdu. Czy o nie jest absurd? ;-)

    tak wszystko wyglada z twojego punktu widzenia i nikt tego nie zmieni
  • stokrotka_a 05.09.13, 10:11
    1lapaz napisała:

    > tak wszystko wyglada z twojego punktu widzenia i nikt tego nie zmieni

    Naprawdę wszystko? Powinnaś jeszcze dodać "nigdy" do tego "nikt", żeby wzmocnić wydźwięk "diagnozy". Wiesz, ja na twoim miejscu zastanowiłabym się jednak przed użyciem kwantyfikatorów ogólnych. ;-)
  • 1lapaz 05.09.13, 10:19
    > Naprawdę wszystko? Powinnaś jeszcze dodać "nigdy" do tego "nikt", żeby wzmocnić
    > wydźwięk "diagnozy". Wiesz, ja na twoim miejscu zastanowiłabym się jednak prze
    > d użyciem kwantyfikatorów ogólnych. ;-)

    a nie masz wlasnego swiatopogladu, w ktorym zawiera sie wlasnie to twoje wszystko, czy jest to jakas czesc, element, ktory laczy sie z innymi komputerami ;)
  • stokrotka_a 05.09.13, 10:34
    1lapaz napisała:

    > a nie masz wlasnego swiatopogladu, w ktorym zawiera sie wlasnie to twoje wszyst
    > ko, czy jest to jakas czesc, element, ktory laczy sie z innymi komputerami ;)

    Ja wysiadam z tego tramwaju zmierzającego w kierunku absolutnego absurdu. ;-) EOT
  • nativeau 04.09.13, 14:22
    tak masz racje, to byl wypadek jak katarzyna upadla na glowe jak byla dzieckiem.
  • solaris_1971 04.09.13, 16:19
    Jak tylko to przeczytalam, to od razu wiedzialam, ze cos nie gra.

    Ktora normalna kobieta chodzi na spacer z dzieckiem w odludne miejsca poznym wieczorem ?

    Pamietam tez, ze opisala faceta, ktory porwal dziecko. Jak wygladal, jaka nosil kurtke. Wyobrazcie sobie co by sie stalo gdyby przypadkowo znalazl sie w poblizu Wasz maz / chlopak / ojciec / syn podobnie ubrany ?

    Mnie jest jakos trudno uwierzyc w to, ze ona to wszystko sama zaplanowala i wykonala. Bez niczyjej pomocy. Albo w to, ze maz o niczym kompletnie nie wiedzial.
  • stokrotka_a 04.09.13, 16:30
    solaris_1971 napisała:

    > Mnie jest jakos trudno uwierzyc w to, ze ona to wszystko sama zaplanowala i wyk
    > onala. Bez niczyjej pomocy. Albo w to, ze maz o niczym kompletnie nie wiedzial.

    Wiara i niewiara to rzeczy bardzo ulotne i nie mogą być podstawą skazywania ludzi na karę śmierci lub więzienia. Mnie np. trudno jest uwierzyć w istnienie boga czy bogów, ale miliardy ludzi wierzą i w imię tej wiary podejmują konkretne działania włącznie z zabijaniem innych ludzi z powodu tejże wiary. Wiara lub niewiara w popełnienie czynu nie powinna mieć zastosowania w sądzie, ale niestety ma.
  • solaris_1971 04.09.13, 17:06
    Ja jestem przekonana o jej winie.

    Chodzi mi o to, ze tam jeszcze byl ktos ........ktos, kogo on akryje.

    Ale moze naczytalam sie za duzo kryminalow.
  • stokrotka_a 04.09.13, 17:13
    solaris_1971 napisała:

    > Ja jestem przekonana o jej winie.

    No właśnie, jedni są przekonani (wierzą) o jej winie a inni nie są przekonani. Ale to nie może być podstawą skazania.

    > Chodzi mi o to, ze tam jeszcze byl ktos ........ktos, kogo on akryje.
    >
    > Ale moze naczytalam sie za duzo kryminalow.

    Nie dziwię się, ludzie zazwyczaj doszukują się ukrytych sensacji i chętnie wierzą w rzeczy nie potwierdzone.
  • light_in_august 04.09.13, 18:20
    Uważam - o ile w ogóle osoba postronna może cokolwiek uważac w tej sprawie - że wyrok zapadł adekwatny za postawionych zarzutów i całej tej sprawy.
    Oczywiście, że istnieje jakiś cień możliwości, że ona tego nie zrobiła. Ale sąd dysponuje pewnymi dowodami, poszlakami, opiniami i na ich podstawie decyduje tak, jak uważa za słuszne, nawet jeśli niepodważalnych i jednoznacznych dowodów nie ma (a między B. a prawdą, to chyba każdy jest do podważenia, może poza nagraniem filmowym - świadek naoczny może kłamać lub się mylić, odcisk palca może się gdzieś znaleźć przypadkowo itd. itp.)> Nie ma cudownej metody, że by w 100%, bez cienia wątpliwości, ustalić prawdę obiektywną, a wymiar sprawiedliwości MUSI się przecież na czymś opierać.

    Tu akurat poszlaki dość jednoznacznie wskazuą na winę matki: tematy wyszukiwane w necie, opisany przez samą matkę niechętny stosunek do dziecka, plus potem nagle to "zdarzenie" i cały ciąg dziwnych, kombinowanych zachowań matki - czy to wszystko nie składa się w logiczną całość? Jaka jest szansa, że ktoś szuka w necie cen trumieniek, sposobu zabicia bez śladów, a parę dni później zdarza się - niech będzie - wypadek i osoba ta nie dzwoni po pomoco, tylko wymyśla na poczekaniu, że sobie zwłoki ukryje i upozoruje porwanie? Jasne, że JAKIEŚ prawdopodobieństwo jest, ale... czy na takim minimalnym prawdopodobieństwie sąd może się oprzeć i puścić kogoś takiego wolno?

    Poza tym, to wyrok w sądzie pierwszej instancji, więc nic nie jest przesądzone. Jeśli sąd apelacyjny będzie miał zastrzeżenia czy wątpliwości, to zasądzi inaczej.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • mila2712 04.09.13, 20:32
    Prokurator na podstawie zebranego materiału dowodowego stwierdził niemal ze 100% pewnością, że to było morderstwo. Tak więc po co domniemywać, że to mógł być wypadek

    Ten wyrok to kpina
  • alpepe 05.09.13, 09:01
    czemu kpina?
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mila2712 05.09.13, 20:32
    alpepe napisała:

    > czemu kpina?

    Wyrok jest zbyt łagodny.
    Powinna dostać dożywocie
  • stokrotka_a 05.09.13, 09:11
    mila2712 napisała:

    > Prokurator na podstawie zebranego materiału dowodowego stwierdził niemal ze 10
    > 0% pewnością, że to było morderstwo. Tak więc po co domniemywać, że to mógł by
    > ć wypadek

    Prokurator nie wydaje wyroków, a jego pewność nie jest dla sądu zobowiązująca. Prokurator ma urzędowy obowiązek być pewnym swojego oskarżenia a sędziowie mają ocenić, czy dowody przedstawione przez prokuratora taką peność dają. Często się zdarza, że sąd nie podziela pewności prokuratora i uniewinnia osobę sądzoną.
  • 1lapaz 05.09.13, 10:00
    > > Prokurator na podstawie zebranego materiału dowodowego stwierdził niemal
    > ze 10
    > > 0% pewnością, że to było morderstwo. Tak więc po co domniemywać, że to m
    > ógł by
    > > ć wypadek
    >
    > Prokurator nie wydaje wyroków, a jego pewność nie jest dla sądu zobowiązująca.
    > Prokurator ma urzędowy obowiązek być pewnym swojego oskarżenia a sędziowie mają
    > ocenić, czy dowody przedstawione przez prokuratora taką peność dają. Często si
    > ę zdarza, że sąd nie podziela pewności prokuratora i uniewinnia osobę sądzoną.

    no przecież to jest oczywiste, jak ktos pisze o stanowisku prokuratury, to bez watpienia zdaje sobie sprawe z istnienia obrony i roli sadu ... no co ty ;)
  • stokrotka_a 05.09.13, 10:14
    1lapaz napisała:

    > no przecież to jest oczywiste, jak ktos pisze o stanowisku prokuratury, to bez
    > watpienia zdaje sobie sprawe z istnienia obrony i roli sadu ... no co ty ;)

    Jeśli ktoś bez wątpienia zdaje sobie sprawę, to powinien wiedzieć, że pewność prokuratora nie oznacza wyroku skazującego.
  • 1lapaz 05.09.13, 10:24
    > Jeśli ktoś bez wątpienia zdaje sobie sprawę, to powinien wiedzieć, że pewność p
    > rokuratora nie oznacza wyroku skazującego.

    to, ze ty myslisz co ktoś mysli to twoja nadinterpretacja
    czy tam po drugiej stronie jest jakas grupa osob, czy piszesz we własnym imieniu, bo juz nie rozumiem czemu bronisz, ze twoje zdanie to nie jest wszystko co myslisz?
  • stokrotka_a 05.09.13, 10:31
    1lapaz napisała:

    > to, ze ty myslisz co ktoś mysli to twoja nadinterpretacja

    Ale ja nie napisałam o tym, co ktoś myśli, tylko wyraziłam swoją opinię na temat znaczenia 100-procentowej pewności prokuratora.

    > czy tam po drugiej stronie jest jakas grupa osob, czy piszesz we własnym imieni
    > u, bo juz nie rozumiem czemu bronisz, ze twoje zdanie to nie jest wszystko co m
    > yslisz?

    Wyobraź sobie, że moje opinie zawarte w tym wątku to nie wszystko, co myślę. Moje myślenie nie jest tak ograniczone. ;-)
  • 1lapaz 05.09.13, 10:38
    > Wyobraź sobie, że moje opinie zawarte w tym wątku to nie wszystko, co myślę. Mo
    > je myślenie nie jest tak ograniczone. ;-)

    no ale watek + inne twoje mysli to = wszystko co myslisz, czy uogólniam ? jest jeszcze cos o czym nie wiem ... poznałyśmy sie do tego stopnia, ze nie ma co ukrywać ;)
    ja jednak jestem za tym , ze moje mysli to wszystko o czym myslę np i moje zdania na rozny temat to dałoby sie określić jako wszystko
  • stokrotka_a 05.09.13, 10:43
    1lapaz napisała:

    > no ale watek + inne twoje mysli to = wszystko co myslisz, czy uogólniam ?

    Nie, to nie wszystko. Ten zbiór nadal się powiększa i dopiero z chwilą śmierci mózgu przestanie.

    > jest jeszcze cos o czym nie wiem ... poznałyśmy sie do tego stopnia, ze nie ma co uk
    > rywać ;)

    O tak, jest jeszcze wile rzeczy, o których nie wiesz i nigdy się nie dowiesz. ;-)

    > ja jednak jestem za tym , ze moje mysli to wszystko o czym myslę np i moje zdan
    > ia na rozny temat to dałoby sie określić jako wszystko

    No, jestem pod wrażeniem! ;-)
  • 1lapaz 05.09.13, 10:46
    > No, jestem pod wrażeniem! ;-)

    warto zyc w terazniejszości, a nie czyms co bedzie, bo twoje wszystko >teraz< przemija bezpowrotnie
  • stokrotka_a 05.09.13, 10:44
    Z tego tramwaju też wysiadam. EOT ;-)
  • wielkafuria 05.09.13, 20:47
    hahahahha, widze że Ty tylko tramwajami....
    --
    Blog Furii: Kobieto bądź sobą- czyli nie warto zmieniac się dla faceta!
  • qw994 07.09.13, 09:32
    W tej sprawie nie ma żadnego "jeśli", obawiam się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka