Dodaj do ulubionych

zaprosic na slub czy nie?

IP: *.buf.adelphia.net 09.08.04, 03:22
Witam Was wszystkich serdecznie mam na imie Basia,pochodze ze Slaska,za
niedlugo wychodze za maz i tutaj mam dylemat:chodzi o moja rodzine a
zwlaszcza o moja matke chrzestna.Sytuacja wyglada tak ze od kiedy pamietam
moja matka chrzestna nie zabardzo sie mna interesowala tzn.chodzi mi tutaj o
to ze jak zdawalam mature to nie zadzwonila zeby sie zapytac jak mi
poszlo,zreszta reszta kochanej rodzinki tez, jak bylam pare razy jako dziecko
w szpitalu-sanatorium to nikt mnie nie odwiedzil tylko moi rodzice,ogolnie z
ich strony panowal chlod (to rodzina mojego ojca),wogle czulam sie przy tych
ludziach jak ktos gorszy"taki czlowiek drugiej kategorii"do dzisiaj nie wiem
czemu?jako dziecko czesto do nich jezdzilam w odwiedziny,zawsze bylam
grzeczna i nie sprawialam swym zachowaniem klopotu!po latach bylam w trudnej
i skomplikowanej sytuacji rodzinnej,zwrocilam sie o pomoc.......do matki
chrzestnej...ten jeden jedyny raz w zyciu.......i wiecie co sie
dowiedzialam........zo oni maja teraz inny problem na glowie wymieniaja sobie
auto na nowsze,a tak wogole to matka chrzestna stwierdzila ze "nigdy nie byla
ze mna tak blisko"nie wiem co to mialo znaczyc bo mieszkamy od siebie pol
godziny autem,wtedy chodzilo mi o pomoc materialna i wsparcie
psychiczne,owszem pozyczyli mi 200zl.ale ile sie o sobie musialam dowiedziec
przykrych rzeczy,(ona nie pracuje tylko jej maz) i to on wlasnie tak na mnie
naskakiwal,ona dala mu do zrozumienia ze troche przesadza... naprawde gdybym
miala jakies inne wyjscie to bym po prostu wyszla jak stalam i nie brala tej
pozyczki ale mialam "noz na gardle" po tym wszystkim napisalam im smsa ze juz
nigdy do nich nie przyjade bo zostalam potraktowana bardzo zle,teraz mijaja
trzy lata i mam dylemat,u mnie wszystko zmienilo sie na lepsze....tylko
pozostaly stare urazy?mam wlasnie tutaj pytanie:czy jest sens aby osoby ktore
przez cale moje dziecinstwo nie interesowaly sie tym co sie dzieje pod moim
dachem rodzinnym,ze ojciec naduzywa alkoholu,a dziecko jest bite i
zastraszone i wyleknione,byly obecne w moim wyjatkowym dniu? co byscie
zrobily na moim miejscu?skad u nich taka postawa?z tego co tam mi przeswituje
matke chrzestna pamietam z najmlodszych lat czesciej mnie odwiedzala,a
pozniej to tylko na urodziny,tak zeby to odwalic,spotkac sie z rodzinka....

Obserwuj wątek
    • sparxx Re: zaprosic na slub czy nie? 09.08.04, 05:14
      To masz niezły zgryz. Tylko, że to trudno jest doradzać komuś wiedząc tak
      niewiele. Rozumiem Twoją sytuację, bo sama mam podobnie i ja bym nie zaprosiła,
      bo: skoro to tacy ludzie, to prezent pewnie będzie z dolnej półki, a potem będą
      gadać jak to się wykosztowali ( pewnie na dojazd najbardziej ). Przywitają się
      słodko i wylewnie nie szczędząc przez całą imprezę kąśliwych uwag, brrr! A z
      drugiej strony, jeżeli nie zaprosisz to do końca życia będziesz miała
      przerąbane, "bo nawet nie zaprosiła". Nie dogodzisz, z której strony by nie
      patrzeć.
      Ale - może warto? Pokaż im, że masz klasę i jesteś ponad ich pazerny, malutki
      światopogląd. Wybacz, zapomnij i życz im wszystkiego najlepszego, nawet sama
      lepiej się poczujesz. Jeżeli nie staną na wysokości zadania to możesz spokojnie
      skreślić z listy tę część rodziny. I nie będą mogli mieć pretensji. W końcu to
      jest Twoje życie i do swojego domu masz prawo zapraszać tylko te osoby, które
      lubisz z wzajemnością. Tylko nie daj się panice i nie pozwól zepsuć
      uroczystości nerwami i martwieniem, że są tu osoby które niekoniecznie lubisz i
      które są tu niekoniecznie dla Ciebie. To najważniejszy dzień dla Was i cieszcie
      się tym. Życzę Tobie i Twojemu przyszłemu Mężowi wiele miłości, mądrości i
      ciepła na Waszej wspólnej drodze. Pozdrawiam.
        • Gość: .................. Re: zaprosic na slub czy nie? IP: *.dialup.sprint-canada.net 10.08.04, 11:37
          Moze nie obwiniaj az tak mocno swojej matki chrzestnej. Wydaje mi sie,
          ze na jej odwiedzanie jak tez interesowanie sie toba z pewnoscia
          mial wplyw ogolny stosunkow pomiedzy twymi rodzicami a nia i jej mezem
          rowniez. Rozumiem, ze twoj ojciec pil. Byc moze ona z nim nawet o
          tym rozmawiala, chciala zeby przestal itp., o czym ty nawet nie
          wiesz. Jej ingerencja w twoje zycie moglaby pogorszyc cala sytuacje
          i ogolny stosunek pomiedzy twymi rodzicami a rodzina chrzestnej.
          Postaw siebie w jej kalosze. Coz, z pewnoscia nie masz zaopiekunczej
          chrzestnej, ale nie tylko ty tak masz. Na twoim miejscu ja bym ja
          zaprosil. Chociazby tak jak napisalas -dla odwalenia, czy odwiedzenia
          rodzinki. Z jaka twarza ona by przyjechala, to juz inna sprawa. Nie
          zgadzam sie z przedmowczynia piszaca o jakosci prezentu, skresleniu z
          listy, pazernosci itd. Czy robisz wesele tylko po to by prezenty
          zbierac, a ludzi bedziesz oceniac po ich wartosci? Pazernosci
          twojej chrzestnej tez w tym wszystkim nie widze. Widze raczej
          zaniedbanie niektorych obowiazkow chrzestnej, nic wiecej. Byc moze ona
          niezbyt chciala nawet byc twoja chrzestna, ale zgodzila sie nia
          zostac, podobnie jak zgodzila sie pozyczyc ci te 200zl. Wydaje mi
          sie, ze niezapraszajac swojej chrzestnej na wesele, postawisz siebie
          na rowni z nia, czyli wcale nie bedziesz lepsza od niej. Na dobra
          sprawe nie musisz, ale...... Wlasciwie, ona nic ci zlego nie zrobila
          i to powinnas uszanowac w dniu swego slubu. Jaki szacunek ona ci w
          tym dniu okaze, bedzie jej sprawa. Nie zapraszajac jej wcale, brak
          szacunku bedzie jedynie z twojej strony. Czy slusznie? Sama sobie na
          to odpowiedz. Taki jest moj punkt widzenia tej sprawy.
    • grogreg Re: zaprosic na slub czy nie? 10.08.04, 13:21
      Oczywiscie, ze tak.
      Po pierwsze niezaproszeni chrzestnej byloby olbrzymim nietaktem.
      Po drugie moze to bycokazja do ocieplenie stosunkow, pewnie ostatnia.
      Po trzecie, pewnie i tak nie przyjdzie wiec czym sie przejmowac?
      • Gość: .................. Re: zaprosic na slub czy nie? IP: *.dialup.sprint-canada.net 10.08.04, 13:48
        Wydaje mi sie, ze powinnas o tym porozmawiac wlasnie ze swymi
        rodzicami. Oni znaja sprawe glebiej i z pewnoscia wiecej wiedza o
        jej "winie" co i dlaczego. Jezeli powiedza zeby jej nie zapraszac,
        tym samym zdejma z twego sumienia obecny ciezar i wydaje mi sie,
        skoro sie poczuwasz jakoby do niezaproszenia jej, powinnas postapic
        tak jak ci rodzice doradza. Ogolna opinie o niej innych swych gosci
        (powiazanych rodzinnie z nia) tez wez pod uwage. Jesli oni maja ja
        za dobra kobiete itd. w takim przypadku nie mozesz zwalac winy calej
        glownie na nia, za jej takie a nie inne podejscie do ciebie. Co im
        powiesz na pytanie dlaczego chrzestnej nie ma na weselu, czy dlaczego
        jej nie zaprosilas? Zapomnialas, czy cos w tym sensie. A moze to co
        nam tu mowisz, ze toba sie nie interesowala wystarczajaco i ci nie
        pomagala w zyciu. W takim przypadku bedziesz postrzegana czesciowo
        jako osoba czekajaca na pomoc czy czyjas laske, a sierota przeciez
        nie bylas i nie jestes. Moja matka chrzestna tez nie trzymala
        kciukow za mnie kiedy pisalem mature i nie dzwonila zeby sie
        dowiedziec czy zdalem, bo ja jej nawet nie informowalem o tym kiedy
        ja bede pisal, a oczekiwac tego od kobiety mieszkajacej na wsi
        poprostu byloby moim wymaganiem ponad jej mozliwosci w tym czasie.
        Wiem jednak ze ona jest dobra kobieta i ma dobre serce.
        • k.j Re: zaprosic na slub czy nie? 12.08.04, 11:29
          > Wydaje mi sie, ze powinnas o tym porozmawiac wlasnie ze swymi
          > rodzicami. Oni znaja sprawe glebiej i z pewnoscia wiecej wiedza o
          > jej "winie" co i dlaczego. Jezeli powiedza zeby jej nie zapraszac,
          > tym samym zdejma z twego sumienia obecny ciezar i wydaje mi sie,
          > skoro sie poczuwasz jakoby do niezaproszenia jej, powinnas postapic
          > tak jak ci rodzice doradza.

          Nie do konca sie z tym zgodze. Przeciez jesli rodzice maja z kims innym zle
          stosunki, to wcale nie oznacza, ze dziecko ma postepowac wobec owych ludzi tak
          samo. To jest indywidualna sprawa kazdego. Rodzice moga jej jedynie doradzic,
          ale decyzja powinna byc jej, a nie rodzicow.

          Ogolna opinie o niej innych swych gosci
          > (powiazanych rodzinnie z nia) tez wez pod uwage. Jesli oni maja
          ja
          > za dobra kobiete itd. w takim przypadku nie mozesz zwalac winy
          calej
          > glownie na nia, za jej takie a nie inne podejscie do ciebie.

          Wychodzi na to, ze jesli byla to dobra kobieta, to powinna ja zaprosic, a w
          przeciwnym razie nie. Wybacz, ale "dobra" to pojecie wzgledne. Ta sama kobieta
          dla jednych moze byc dobra a dla innych nie. W kwestii zaproszenia powinna sie
          kierowac przede wszystkim wlasnymi odczuciami. Powinna wziac pod uwage takze
          jej problemy, moze nie mogla z jakichs tam powodow pomagac jej bardziej. Poza
          tym czy chrzesnica interesowala sie sprawami matki chrzestnej? Jesli nie, to
          nie moze tego wymagac od niej.


          --
          Praca uszlachetnia, lenistwo uszczesliwia :)
    • Gość: Megana Re: zaprosic na slub czy nie? IP: 195.136.246.* 10.08.04, 14:04
      Rozumiem Twoj dylemat..Ja moze opisze swoja, a raczej sytuacje mojego brata. W
      sobote jest jego slub, organizujemy przyjecie weselne tylko dla najblizszej
      rodziny. I tutaj pojawil sie problem z zapraszaniem gosci. Chrzestny mojego
      brata maltretowal i zdradzal swoja zone (teraz byla). Jest alkoholikiem i w
      ogole nie interesowal sie zyciem chrzesnika. Rodzina od strony naszego taty
      rowniez nie zachowywala sie wspaniale. Ojciec do dzis ma zal do rodzicow, ze
      byl wykorzystywany do ciezkich prac fizycznych oraz czesto stosowano wobec
      niego przemoc. Jego rodzenstwo nie reagowalo, ani mu nie pomagala w trudnych
      chwilach. Oczywiscie nie chce generalizowac i oskarzac calej rodziny, ale za
      kazdym razem, kiedy jechalismy do rodziny mojego taty, odczuwalismy wyrazna
      niechec i zawisc, ze dobrze nam sie wiedzie i tata sam potrafil dac sobie rade.
      Ogolnie panuje straszna zazdrosc o pieniadze, co jest odrzydliwe. Od trzech lat
      nie utrzymujemy z nimi kontaktu,a raczej nasz tata.
      I tu pojawil sie problem z zapraszaniem gosci. Jako dzieci taty nie
      doswiadczylismy ani nie odczulismy az tyle zlego, ale brat postanowil, ze nie
      zaprosi rodziny od strony taty, ani chrzestnego. Bylaby to szansa do
      konsolidacji, jakiegokolwiek dialogu..Jednakze brat uwaza, ze z szacunku do
      taty i naszej rodziny ich nie zaprosi. Jest swiadomy, ze to jeszcze moze
      pogorszyc stosunki, juz i tak zawieszone, ale to jego slub i chce czuc sie
      komfortowo i spedzic ten czas z tymi, ktorzy sa jemu najblizsi, a nie kierowac
      sie jedynie wiezami krwi.
      Anutko, jezeli chcesz odbudowac choc troszke Wasze relacje to zapros matke
      chrzestna, dajcie sobie szanse. Jest to dalikatna sprawa, mam nadzieje, ze
      znajdziesz wyjscie.
      Powodzenia.
    • razzmatazz Re: zaprosic na slub czy nie? 10.08.04, 15:15
      Ja na twoim miejscu nie zapraszałabym. Piszesz, że twoja chrzestna sama
      stwierdziła,że nigdy nie była z Tobą blisko... więc dlaczego miałabyś ją
      zaprosić? Bo tak wypada, bo inaczej byłby to nietakt? Slub to jednak wyjątkowy
      dzień, związany z dużym stresem - po co sobie jeszcze dokładać zmartwień i
      przejmować się osobami, które mają Cię tak naprawdę gdzieś. Rodzina to nie
      ludzie, z którym łączą Cię "więzy krwi", ale Ci, którzy są bliscy, którzy nie
      odwracają się od Ciebie, gdy potrzebujesz pomocy , nawet, gdy nie mogą pomóc
      finansowo, to starają się wesprzeć psychicznie. Jeśli bym została w taki sposób
      potraktowana, jak Ty przez swoją chrzestną, to stałaby sie ona dla mnie obcą
      osobą...
    • Gość: Róża Re: zaprosic na slub czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 15:33
      Zaproś chrzestną matkę na ślub.Przejrzyj na oczy.Czym Ty się kierujesz?Wymagasz
      od innych,żeby Ci pomagali?Mogą,ale nie muszą ,zrozum to.A Ty jeszcze masz
      pretensje,że ktoś Ci odmawia pomocy.Może nie mogła Ci pomóc,może były powody o
      których nie wiesz.Wczułaś się w jej sytuację?Odwróć "kota ogonem"jeżeli
      potrafisz.Jak łatwo obwinić innych,a może sama będziesz (jesteś) jeszcze
      gorszą od chrzestnej.Inni mogą ,ale nie muszą nam pomagać i nie obrażajmy się
      na nich wówczas.Moja chrzestna(żeby była jasność)była na 3 ważnych
      uroczystościach:chrzest.komunia św.i ślub i tyle ją widziałam ,nie mam żadnych
      pretensji do głowy by mi to nie wpadło,bo nie jestem wyrachowana.
    • triss_merigold6 Re: zaprosic na slub czy nie? 10.08.04, 16:13
      Już pisałaś to samo na psychologii. Sorry ale z tego bełkotu niewiele da się
      zrozumieć.
      Chrzestna ma własną rodzinę, tak? Trudno więc żeby interesowała się każdym
      krokiem osoby niezbyt blisko spokrewnionej. Matura? Moją maturą, egzaminami,
      studiami, interesowali się rodzice i to mi zasadniczo wystarczało.
      Problem alkoholizmu w rodzinie i maltretowania dzieci to sprawa Twoich
      rodziców, krewni nie muszą się wtrącać. Skąd wiesz zresztą, że znali całą
      sytuację.
      Pożyczyli Ci kasę więc czemu marudzisz. Chrzestna nie zrobiła tego w
      podskokach? Nic dziwnego, tyle osób pożycza i nie oddaje, zresztą własne
      wydatki są ważniejsze.
      Chcesz to zaproś, nie chcesz nie zapraszaj ale nie wyskakuj z takimi
      przedziwnymi pretensjami.
    • Gość: to ja autorka tego Re: zaprosic na slub czy nie? IP: *.buf.adelphia.net 11.08.04, 14:19
      to nie tak ze ja z moja matka chrzestna nie utrzymywalam kontaktow:ja bardzo
      chetnie je wtedy postanowilam odnowic i jeszcze przed ta pozyczka
      pieniedzy,pisalam do nich mnostwo smsow z pozdrowieniami na rozne okazje,dodam
      ze matka chrzestna i chrzestny nigdy do mnie nie zadzwonili a telefon maja od
      kilkunastu lat,nigdy!chcialam miec dobry kontakt z moja matka chrzestna i
      chrzestnym,ale to zawsze ja pisalam,wysylalam kartki itp...oni pozostawali
      bierni,nawed jak zdawalam egzaminy w szkolach to ja pislam smsa zeby sie
      pochwalic jak mi poszlo w chwili radosci a oni przyjeli taka postawe jakby mi
      chcieli powiedziec"no,fajnie ale co z tego"....zadne gratuluje ci
      nic....cieszymy sie razem z toba nic...dodam tylko ze ona ma corke 8 lat
      mlodsza odemnie,jak byla mniejsza to bardzo chciala zebym do nich jezdzila,to
      inna ciotka brala mnie do nich w odwiedziny,mala sie czesto o mnie
      pytala,zreszta ja nie mialam nic przeciwko aby ja odwiedzac...ona miala
      spelniany kazdy kaprys i ja bylam tez kaprysem tego dziecka,a jak przestala sie
      o mnie pytac to juz mnie nikt tam do ich domu nie zapraszal!na jej 16 urodziny
      pojechalam po czasie,to akurat bylo w dniu w ktorym pojechalam pozyczyc od
      chrzestnej pieniadze,ona miala urodziny dwa dni wczesniej,dalam jej ksiazke
      ladnie wydana o Egipcie...skladajac jej zyczenia powiedzialam ze przeprzaszam
      ze spoznione ale tak jakos wyszlo a ona na to"ja mialam urodziny zartujesz"z
      takim sarkazmem wypowiedziala te slowa,prezent ja nie interesowal,to jej matka
      go otwarla a ona nie powiedziala nawed ze jej sie podoba ani dziekuje...i co o
      tym POWIECIE?
      • k.j Re: zaprosic na slub czy nie? 12.08.04, 12:45
        Jesli zle sie czulas u rodziny matki chrzestnej to po co tam jezdzilas?? Nie
        rozumiem...
        A co do tego wszystkiego maja urodziny kuzynki? Przeciez jesli nie bylas
        zaproszona na impreze urodzinowa, to nie mialas obowazku odwiedzac ja z tego
        powodu. Prezentu tez nie musialas jej kupoiwac, to byla Twoja wola. W calej tej
        sytuacji matka chrzestna zachowala sie najlepiej.
        Co do sms-ow wysylanych przez Ciebie, to mnie one by meczyly. Po co je wogole
        wysylalas, skoro sama twierdzisz, ze Twoja matka chrzestna nie interesuje sie
        Twoimi sprawami? Jesli sie nie interesowala, to nie musialas zawiadamiac jej o
        kazdym swoim "postepie". Ty masz swoje zycie, a Twoja matka chrzestna swoje.

        --
        Praca uszlachetnia, lenistwo uszczesliwia :)
      • triss_merigold6 Re: zaprosic na slub czy nie? 12.08.04, 10:27
        Ty się panienka leczyć powinnaś i to szybciutko. Nieoddanie kasy to kradzież.
        Rozumiesz, dziecino niedługo zamężna?
        Lepiej dla chrzestnej jak jej nie zaprosisz, od Ciebie trzeba się trzymać z
        daleka. Chyba zalkoholizowana rodzinka rzuciła się na mózg, co?
        • Gość: jagienka Re: zaprosic na slub czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 11:50
          Zachowujesz się jakbys była pępkiem świata. Moja chrzestna matka pewnie nawet
          nie wie, jakie studia skończyłam. Ona ma własne córki i to ich matury i egzaminy
          przeżywała, a nie moje. I w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby mieć o to
          żal. Widziałam ją na pierwszej komunii i na ślubie i na tym koniec. Nigdy nie
          pamiętała o moich urodzinach, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo nie mam tak
          roszczeniowego nastawienia do życia. Gdy czytam to, co piszesz, odnoszę
          wrażenie, że mam do czynienia z trzynastolatką, "bo ona sie mną nie
          interesowała, bo nie podziękowała, a ja byłam zawsze grzeczna..." Dorośnij
          kobieto! A ciotki lepiej nie zapraszaj... Na Twoim miejscu spaliłabym się ze
          wstydu, gdybym ją zobaczyła przed kościołem, czy USC...
          • triss_merigold6 Re: zaprosic na slub czy nie? 12.08.04, 12:07
            Ale to chyba nie do mnie?!
            Według mnie chrzestni poza teoretycznym wkładem w wychowanie w wierze nie mają
            żadnych obowiązków wobec chrześniaka i dziewczyna rzuca się nie wiadomo o co.
            Jakoś moi krewni też bardziej interesowali się własnym dziećmi a moi rodzice -
            mną zamiast obcymi. Dziwne, nie?
    • sparxx Re: zaprosic na slub czy nie? 12.08.04, 12:04
      Teraz to już zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi. Wygląda na to, że bardzo ci
      zależy, żeby zrobić chrzestnej przykrość, tak żeby bardzo bolało. "A niech ma,
      a niech wie, a niech cierpi!" Postawa w stylu "ja jej jeszcze pokażę" jest
      patologią! Nie widzisz tego, że to też jest forma przemocy? A już pożyczanie
      pieniędzy "bo to chrzestna więc mnie się należy" i nie oddawanie, "bo zrobiła
      mi krzywdę", to tylko pokrętna motywacja. I niestety, sama zrobiłaś z siebie
      złodzieja. Dlatego sumienie wciąż gryzie, bo sama wiesz że to prawda, a nikt
      nie chce być uważany za złodzieja nawet przez własne sumienie.Masz w sobie
      mnóstwo żalu przede wszystkim do rodziców, że nie są tacy, jakich byś chciała
      mieć - dobrych, uśmiechniętych, kochających i troskliwych każdego dnia. To może
      rodziców nie zapraszaj, w końcu zrobili ci więcej krzywdy niż chrzestna.
      Będziesz miała rodzinę, dzieci. Czy one też są winne, że masz złe układy z
      ludźmi? Je też będziesz uczyć nienawiści do wszystkich? A mąż - kochasz go czy
      też znienawidzisz, kiedy zrobi coś nie po twojej myśli? TAK chcesz życ???
      Dopóki nie uporasz się ze sobą i takim nastawieniem, będziesz żyła w
      przekonaniu, że wszyscy chcą ci zrobić tę krzywdę. Trudno jest lubić kogoś kto
      nie lubi nawet siebie.
      --
      Ulegaj pokusom, bo inaczej cię odejdą.
      • Gość: .................. Re: zaprosic na slub czy nie? IP: *.dialup.sprint-canada.net 13.08.04, 02:49
        A Ty co pijesz do mnie? Ten ktory prosi o pieniadze, dostaje je, a
        pozniej po powrocie do domu opluwa ludzi ktorzy te pieniadze
        pozyczyli mowiac im, ze wiecej ich widziec nie chce, i nie odda
        tych pieniadzy - jest dla mnie szmata. Rozumiem czasem uniesienie sie,
        ale wtedy odmawia sie pieniedzy i zamyka sie drzwi z honorem, a
        nie jak zlodziej. Do autorki. Kutasow nie ssam, bo pedalem nie
        jestem. Ty sie poprawnego angielskiego naucz, jesli juz zaczynasz go
        uzywac. Ciezko bedzie ci w Stanach z mizerna angielszczyzna. Do
        sprzatania pewnie tam jedziesz, bo tylko tam sie nadajesz, choc tez
        watpie, bo mam ogolnie duzy szacunek do sprzataczek -a do ciebie
        wcale go nie mam. Zlodziei nie lubie. Jestem prawie pewien, ze
        nawet jesli zaprosisz chrzestna, ta sie nie zjawi na twoim slubie.
        Chrzestna trzeba najpierw przeprosci, zanim zacznie sie ja zapraszac,
        ale............taka "kurtuazja" jak przeprosiny do twojej plytkiej i
        zarazem glupiej glowy nawet nie dojdzie.
    • losiu4 Re: zaprosic na slub czy nie? 13.08.04, 07:44
      czytając pierwszą Twoją wypowiedź można było odrobinę zrozumienia dla Twojego
      zachowania i dylematów wykrzesać. Czytając reszte - niestety raczej już nie.
      Zastanów się nad sobą, kobieto, bo nie jest wesoło. Może rzeczywiscie jakis
      lekarz by coś pomógł?

      Pozdrawiam

      Losiu
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka