Dodaj do ulubionych

Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia...

23.11.13, 01:45
Witam!
Mam pewien problem z kolegą z pracy. Kilka miesięcy temu, na imprezie integracyjnej, zupełnie niespodziewanie pocałował mnie i chciał jechać do mnie w celach wiadomych.
Odmówiłam, jako że kolega żonaty i dzieciaty (chociaż nie powiem, zawsze mi się podobał).

Zadzialo się to zupełnie niespodziewanie, bo ani ja go nie prowokowałam, ani nie zachęcałam, ot, oboje byliśmy dobrze wstawieni i tanczyliśmy, on poprosił mnie żebym z nim wyszła sie przejsc a ja zupełnie nie zajarzyłam po co - i wtedy to się stało. Nie było to krotkie cmokniecie ale kilka pocalunków, w sumie takich full on, i kolega zabieral się do konkretów, a ja poczatkowo nie oponowalam, wrecz przeciwnie. Przyznam szczerze, ze mi sie poczatkowo spodobalo, i w momencie uniesienia (i glupoty!) powiedzialam mu wprost, ze on bardzo mi sie podoba itp. ale szybko poszlam po rozum do glowy i powiedzialam, ze na nic nie moze liczyc bo jest zonaty i ze nie warto tego niszczyc.

Na poczatku nei wiedzialam, czy mam uznac te jego awanse za pochlebne czy tez wrecz przeciwnie.

Z czasem wytłumaczyłam sobie te sytuacje jako pijacki wybryk, że koleś pewnie miał ochotę kogokolwiek bzyknąć i napatoczyłam się ja. Rozmawialam z nim o tym potem, powiedziałam, że było to trochę krępujące i zapytałam dlaczego robi coś takiego będąc żonatym facetem. On przeprosił, powiedział, że nie wie co go napadło i temat umarł na czas jakiś. Ja po calej sytuacji czulam sie troche upokorzona, jakby on potraktował mnie jak pierwsza lepsza panne do bzykniecia po pijaku. Ale szybko nasze stosunki wróciły do koleżeńskiej normy, bo w sumie zawsze sie lubiliśmy i mielismy dobry kolezenski(!) kontakt. Ja zawsze miałam o nim dobre zdanie i uwazalam go za w porzadku faceta, w zyciu bym sie nie spodziewala, ze jest typem, który moze zdradzic zone itp.

Po tej imprezie widziałam, że on szuka ze mna kontaktu, obserwuje mnie, pojawiały się różne podteksty damsko-męskie w rozmowie, innymi slowy on dalej jakby mnie sprawdzal czy faktycznie mi sie podoba, flirtowal ze mna. Zawsze jednak był kulturalny i szarmancki. Ja zwykle zbywałam to śmiechem albo wręcz go ignorowałam bo raz, ze zonaty, dwa, nie chcialam, aby wyobrazal sobie, ze na niego lece;). Jako, że slodka i niewinna nie jestem, to zdarzyło mi się czasem trochę ironizować nt. tej sytuacji i zajścia, np. sugerując mu (nie wprost) żeby poszukał sobie miłego towarzystwa wśród innych, bardziej chętnych koleżanek z pracy. Dawalam mu tez do zrozumienia, w roznych sytuacjach i zartach, ze widze go jako cwaniaka uganiajacego sie za laskami (chociaz w sumie nie mysle tak o nim, to byla ta urazona duma...).

No i od jakiegoś czasu kolega jakby mnie unika, owszem, przywita sie i pozegna, ale juz wlasciwie nie rozmawiamy. Tak jakby sie obraził. Moja wtajemniczona znajoma twierdzi, ze widocznie teraz to ja uraziłam jego dume odrzucajac go i dajac mu do zrozumienia, ze widze w nim typ casanovy.

Drazni mnie cala ta sytuacja, bo robi sie w pracy miedzy nami przez to niezrecznie. Najchetniej porozmawialabym z nim i ustalila o co chodzi i jak maja wygladac nasze relacje, ale nie za bardzo wiem czy i jak wyskakiwac z taka rozmowa. Podopowiedzcie - co o tym wszystkim myslec i co robić?
Obserwuj wątek
    • nie.mam.20 Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 02:34
      nadal ma ochote Cie zerznac i bzykac okazjonalnie, nie informujac o tym zony, ani tez, nie majac zamiaru sie rozwiesc.
      Od Ciebie zalezy, czy chcesz sie w chora sytuacje wplatac, czy nie? Takie biurowe romanse koncza sie w posredniaku.
      Jak juz Cie cipka swedzi, to znajdz innego, poza praca.

      dzisiejsza mlodziez :(
      --
      lat, ani cm.
      Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.

      to all the girls i've loved before
    • kol.3 Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 08:23
      Puknij głową o coś twardego. Wywinęłaś się z romansu pod pretekstem, że pan żonaty i nie będziesz rozbijać rodziny. I tego się trzymaj - zero rozmów, damsko-męskich, raczej grzeczny dystans - a niestety tego nie robisz. Po co się bawisz rozmówki, w w ocenianie faceta, po co Ci jest potrzebne jego zainteresowanie? Zrobiło się niezręcznie bo sama do tego doprowadziłaś - przez brak konsekwencji.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 08:58

      >
      > Drazni mnie cala ta sytuacja, bo robi sie w pracy miedzy nami przez to niezrecz
      > nie. Najchetniej porozmawialabym z nim i ustalila o co chodzi i jak maja wyglad
      > ac nasze relacje, ale nie za bardzo wiem czy i jak wyskakiwac z taka rozmowa. P
      > odopowiedzcie - co o tym wszystkim myslec i co robić?

      Nie no, zaproponuj taką rozmowę, na pewno będzie dużo bardziecie się bardziej komfortowo czuć jak wszystko mu wytłumaczysz...
      Taaaa, plan bez wad.
      --
      Zdejmij tę suknię mała...
    • haneke_29 Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 09:55
      Gdybym miała taką sytuację na koncie to nie oczekiwałabym, że 'po' wszystko będzie normalnie i jak nigdy nic. Byłoby natomiast bardzo znaczne ochłodzenie kontaktów.
      Nie rozumiem za bardzo Twoich oczekiwań pod tym względem. A może Ty po prostu żałujesz, że nie ma jakiegoś ciągu dalszego???
      • allatatevi1 Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 15:26
        Dziewczyna żałuje jak nic.
        Miała nadzieje, że takie akcje powtórzą się jeszcze ze 3 razy, żeby sama sobie mogła tłumaczyć, że nie uległa tak od razu, że to było silniejsze od nich i tego rodzaju bzdury.

        Chciała mu wskoczyć do łóżka, jednocześnie utrzymując o sobie dobre zdania: "ja nie skaczę do łóżka z żonatymi, tyle się opierałam.... ple ple ple".
    • rekreativa Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 12:49
      Koleś robił podchody, bo se chciał na boku pobzykać, Ty w chwili przejasnienia umysłowego odmówiłaś, bo żona i dzieci (słusznie), do tego dałaś gościowi do zrozumienia, że dupek z niego i teraz oczekujesz... czego Ty właściwie oczekujesz?
      Chciałabyś sobie z nim flirtować bez dalszego ciągu? Czy chcesz jednak , by on o ten dalszy ciąg zabiegał? Bo tak to w tej chwili wygląda, jakbyś była nieszczęśliwa, że żonaty i dzieciaty facet jednak dał Ci spokój.
      --
      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
    • lonely.stoner Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 14:43
      Olej to. W pracy musisz z nim jakies wspolne biznesy zalatwiac, macie wspolnych kontrahentow czy projekt? jak tak to po pros o przeniesienie do innego dzialu, albo zajmij sie swoja robota, i kuniec. Jak bedzie cos nie chcial wspopracowac to czarno na bialym- najlpiej emaila pisz i juz.
      No i poza tym- chlopa szukaj sobie poza praca, albo i w pracy- ale lepiej wolnego.

      --
      youtu.be/19eBAfUFK3E
      • oczy_belzebuba Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 15:08
        Uscislając: nie, nie mam ochoty pchac sie w zadne dziwne uklady z nim ani z nikim. I nic mnie nie swedzi, dopiero dochodze do siebie po nieudanym malzenstwie. Dodam, ze nie jestesmy zadna 'dzisiejsza mlodzieza', oboje mamy dobrze po 30.

        Chodzi mi o to, ze skoro ja po tym zajsciu potrafie z nim utrzymywac normalny kontakt, tak jakby nic sie nie stalo (bo w sumie sie nie stalo), to oczekiwalabym tego samego z jego strony.
        Rozmawialismy po tej sytuacji, przeprosilismy sie nawzajem, wyjasnilismy sobie co i jak, ze nie powinno to bylo miec miejsca, przez jakis czas bylo ok, a teraz jest jakby foch z jego strony. I to mnie drazni.

        Moze was dziwi to, ze w ogole mam jakis problem z tą sytuacją, ale dla mnie to po prostu zupełna nowość, miałam w swoim doroslym zyciu 3 powazne zwiazki i zadnych przelotnych czy czystoseksowych znajomosci i nie wiem z czym to sie je.

        Ale macie racje, zadna rozmowa nie ma sensu i nic nie zmieni. Po prostu musze utrzymywac z nim wylacznie oficjalne kontakty i faktycznie pogodzic sie z tym, ze dobrego kolegi w nim miec juz nie bede.
    • thelma333.3 Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 15:24
      a co jest takiego niezręcznego teraz miedzy wami w pracy?
      na mój gust to właśnie dopiero teraz macie normalne, koleżeńskie stosunki
      takie właśnie 'dzień dobry' 'do widzenia';
      bo flirty i pocałunki na imprezie do 'koleżeńskich' relacji się nie zaliczają raczej
      wg mnie brakuje ci jego adoracji
      szukaj czym prędzej jakiegoś faceta na boku, bo w chwili słabości polegniesz z tym
    • stephanie.plum Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 23.11.13, 17:53
      może autorka należy do odób, które obawiają się, że umrą,
      kiedy ktoś "przestanie je lubić" i odmówi głasków.
      ponieważ on ochłodził stosunki,
      ona czuje straszliwy niepokój i musi, MUSI usłyszeć od gościa, że nic się nie stało, że się nie pogniewał i nadal ją lubi.

      jeśli tak, współczuję autorce.
      --
      it's my life
    • a_nonima Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 25.11.13, 14:30
      Raz miałam podobną historię.
      Kolega zaprosił mnie na kawę, po koleżeńsku.
      Po czym w czasie picia kawy zaproponował romans.
      Grzecznie odmówiłam, gdyż pan żonaty jak najbardziej, poza tym zainteresowana panem nigdy nie byłam. Nigdy najmniejszego sygnału nie wysłałam.
      Obraził się bardzo. Powiedział, że czuje się beznadziejnie, okropnie.
      Od tej pory unika mnie jak może. Okazji do spotkań zbyt wielu nie mamy, a jak już na siebie wpadniemy ucieka ode mnie ;)
      --
      Można odejść na zawsze, by stale być blisko ks Twardowski
    • light_in_august Re: Sytuacja z kolegą - wasz punkt widzenia... 25.11.13, 15:58
      Straszne jest to analizowanie i rozkminianie damsko-męskich relacji... Dlaczego nie można przyjąć czegoś ot tak po prostu, tylko trzeba zachodzić w głowę tygodniami, dlaczego dany pan zachował się tak, spojrzał śmak, a zagadał jeszcze inacze. Noż ludzie, dla facetów to wszystko jest dużo prostsze - poniósł go melanż ;) i po sprawie - i nie ma sensu spędzać dni na rozgrzebywaniu, co KOLEGA z pracy miał na myśli wtedy, a co teraz. Było- spłyło, litości...
      --
      And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka