Ideologia gender w przedszkolach Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                                                  • sl.13 napisała:
                                                    >
                                                    > No ale jak ona może to zrobić, skoro tam takich rzeczy nie ma? Musiałaby się pr
                                                    > zyznać do błędu i do bezsensownego bicia piany.

                                                    Przecież już to zrobiła: "Przeczytałam go bardzo dokładnie i uważam, że pewne zagrożenia jednak są. Wystarczy dopisać kolejne scenariusze, a nawet odpowiednio rozwinąć te, które już istnieją". Czyli nie ma (błędów, zagrożeń), ale mogą być, a jak mogą być, to na pewno będą, a jak będą, to są. W skrócie "nie ma, ale są". Wszytko jasne?
                                                  • > Czyli nie ma (błędów, zagrożeń), ale mogą być, a jak mogą być, to na pewno będą, a jak będą, to są.

                                                    O właśnie. Jak tacy ludzie wychodzą z domu, przecież cegła może spaść na głowę, a jak może, to na pewno spadnie.:)
                                                  • Boszsz, macie klapki na oczach, czy co? Coście się tak czepnęły tych nieszczęsnych scenariuszy? One są tylko przykładowe, nieobowiązujące, co oznacza, że zajęcia można przeprowadzić w taki sposób, ale można też w inny, co tam komu przyjdzie do głowy (choć pomysł na przebieranie chłopców w sukienki i peruki przedni). Ja mówię o treści całego projektu. Może mi się nie podobać, czy nie mam prawa do swojego zdania? Z wierzchu owszem, same szczytne założenia i idee, ale w środku już nie koniecznie, fałszywe przesłanki i wykrzywiony obraz przedszkolnej rzeczywistości. Pisałam już Sixie, napiszę i Tobie, nie widzę przeszkód, żebyś eksperymentowała na swoich dzieciach, ale o moich chcę decydować sama. I nie życzę sobie, żeby jakieś „hopdoprzodu” paniusie podważały moje konstytucyjne prawa.
                                                  • > One są tylko przykładowe, nieobowiązujące, co oznacza, że zajęcia można przeprowadzić w
                                                    > taki sposób, ale można też w inny,

                                                    Voila :D
                                                  • przykladowy oznacza, ze inne nalezy sporzadzic wg takiego wzoru, majac na uwadze zawarte w przykladowym tresci i cele i nie wsadzac tam swoich pieciu groszy wypaczajacych zalozenia programu.

                                                    --
                                                    Archive
                                                  • >ale można też w inny
                                                    czyli rodzice, którzy się sprzeciwiają, protestują przeciwko innemu sposobowi prowadzenia zajęć niż opisany, a zatem sam program jest wg nich w porządku. dobrze ja to rozumiem?

                                                    > Ja mówię o treści całego projektu.
                                                    no ok. zacytuj jakąś treść, która cię tak wzburzyła.

                                                    --
                                                    break away kicks
                                                  • wg tego rozumowania nalezaloby zaczac protestowac przeciw wszystkiemu, bo a nuz sie rozwinie w niepozadanym i wielce podejrzanym kierunku :D

                                                    --
                                                    Archive
                                                  • six_a napisała:


                                                    > czyli rodzice, którzy się sprzeciwiają, protestują przeciwko innemu sposobowi p
                                                    > rowadzenia zajęć niż opisany, a zatem sam program jest wg nich w porządku. dobr
                                                    > ze ja to rozumiem?
                                                    >
                                                    Nie dobrze.

                                                    > no ok. zacytuj jakąś treść, która cię tak wzburzyła.
                                                    >
                                                    Sam prezes fundacji, która z pewnością nieźle zarobi na wprowadzeniu projektu stwierdził, że są tam pewne „niezręczności” (cóż za uroczy eufemizm). Rzeczywiście można ich tam znaleźć całkiem sporo, począwszy od tego, że projekt opiera się na badaniach prowadzonych kiedyśtam w Szwecji, a nie obecnie w Polsce, więc nawet trudno stwierdzić, czy kalkowanie żywcem tamtejszych rozwiązań jest faktycznie zasadne. Nie mam czasu na wypisywanie tu elaboratów i analizowanie projektu strona po stronie. Podam więc tylko ze trzy z brzegu przykłady:
                                                    1) Tekst zaczerpnięty z artykułu w „Wysokich obcasach”, zamieszczony w niby poważnym, unijnym projekcie programu edukacyjnego:
                                                    Po pół roku w przedszkolu czterolatek dostaje płeć. Odgórnie, bez możliwości zmiany, nagięcia, bez szans na rys indywidualny. Wpływ domu jest bez znaczenia. Posyłasz do przedszkola miłą androginiczną istotę nieświadomą wartości metek; której obojętne jest, czy wkłada majteczki w wyścigówki, czy z kokardkami, o ile tylko nie spadają ani nie wbijają się w pupę. Ciekawą świata bestyjkę, która wspina się na siatkę okalającą plac zabaw, by dać się z niej ściągnąć jedynie obietnicą zabawy liliowym wózkiem z lalką Chińczykiem.
                                                    A kogo odbierasz?
                                                    Dziewczynkę w różowej baletowej spódnicy (zdejmowanej wyłącznie do snu i kąpieli), w białych skarpetkach z falbanką (mogą być brudne), świadomą swoich umiejętności i możliwości („Judo? Dziewczynki nie uprawiają judo. Dziewczynki chodzą na balet!”).
                                                    Jeśli posłałaś do placówki chłopca, odbierasz chłopca. Zapomnij o chwilach, gdy z jego pozlepianych kaszką kołtunków z rozczuleniem wyplątywałaś podkradzioną siostrze spinkę z kokardą. To se ne vrati.
                                                    Itd.
                                                    Co to za pierdoły? Toż to jakaś żenada po prostu.

                                                    2) Kolejny rodzynek w tym cieście: cytat z praktyki szwedzkiego przedszkola: Pozbyliśmy się także zabawek, które jednoznacznie przypisane są do płci, takich jak lalki i samochody. Ale dwie linijki dalej panie twierdzą: „uważamy, że równościowe przedszkole powinno być prawdziwym dziecięcym rajem, w którym dzieci mogą czuć się bezpieczne i akceptowane z tym, jakie są, co je bawi i co lubią robić.”
                                                    Czyli jednym słowem każdy może się bawić czym chce i jak chce, jak to w raju, byleby nie była to lalka czy samochód.

                                                    3) I jeden z „ciekawszych” fragmentów: panie proponują tworzenie warsztatów równościowych dla rodziców, a jednocześnie piszą, ochoczo podchwytując „genialną” myśl jakiejś szwedzkiej autorki: "Dlatego szczególnie ważne jest więc, by pamiętać, że rodzice nie są do końca tymi, którzy powinni ostatecznie decydować o tym, czy w przedszkolach powinno się pracować na rzecz równouprawnienia, ponieważ często nie posiadają oni fachowej wiedzy na ten temat i sami również kierują się stereotypami."
                                                    Czyli alternatywę mamy następującą: albo rodzice idą na warsztaty, dają się przekonać i wszystko im pasuje, albo nie bierzemy ich pod uwagę i dalej robimy swoje.

                                                    O „kwiatkach” typu brak przypisów przy powoływaniu się na wyniki badań nawet nie wspomnę. Tekst przypomina jako żywo propagandową broszurę z czasów głębokiego komunizmu, tyle że tematyka nowocześniejsza.
                                                  • > Nie dobrze.
                                                    niestety, niedobrze.

                                                    no to szkoda, że ci się nie chce. tak sobie myślałam, że skoro coś ci przeszkadza, to może wiesz, co, ale jak nie wiesz, to trudno.


                                                    --
                                                    cheap bad moves
                                                  • Stefa ma rację, ta dyskusja jest bezprzedmiotowa. Co mi się nie chce? Chyba Tobie się nie chce przeczytać i odnieść się do przykładów, które podałam. Fakt, trudno, ale jakoś to przeżyję, spoko.
                                                  • > Co mi się nie chce?
                                                    "Nie mam czasu na wypisywanie tu elaboratów i analizowanie projektu strona po stronie."
                                                    to jest twój tekst czy nie twój? masz zastrzeżenia, ale jedyne co potrafisz zrobić, to wstawić cytaty z czyichś wypowiedzi i artykułów, które opisują praktyki w szwedzkich przedszkolach, co to ma wspólnego z programem "równościowe przedszkole". program jest dostosowany do warunków polskich, a nie szwedzkich, nawet jeśli na jakichś doświadczeniach bazuje.

                                                    jedyne do czego się można odnieść, to do tego że wg autorek rodzice nie mają kompetencji. może to nie jest najszczęśliwsze sformułowanie, ale prawda jest taka, że równie dobrze nie mają kompetencji w pedagogice, nauczaniu matematyki, biologii i całej reszty. nikt z nimi nie konsultuje programów o ekologii, programów o bezpieczeństwie na drogach i programów o równości i tolerancji czy to wycinkowej czy całościowej też nie powinien. to tak jak protestowanie przeciwko uczeniu jedzenia nożem i widelcem. kompletnie bez sensu.

                                                    oczywiście można wszystko skrzywić i nagiąć, a główny argument będzie taki, że nauczyciele będą nauczać źle i będą mieszać w głowach i zrobią z chłopców dziewczynki. cud, że nikt nie ma obaw, że nauczą dzieciaka szatańskiej tabliczki mnożenia. kolejne pole do popisów dla kościoła.

                                                    --
                                                    some some some i some i murder some i some i let go
                                                  • six_a napisała:

                                                    > to jest twój tekst czy nie twój?

                                                    Skoro dla Ciebie "nie mam czasu" i "nie chce mi się" znaczy to samo, to już mnie nie dziwi, dlaczego wszystko w tym programie wydaje Ci się takie "cacy".


                                                    masz zastrzeżenia, ale jedyne co potrafisz zro
                                                    > bić, to wstawić cytaty z czyichś wypowiedzi i artykułów, które opisują praktyki
                                                    > w szwedzkich przedszkolach, co to ma wspólnego z programem "równościowe przeds
                                                    > zkole".

                                                    Co to ma wspólnego z tym projektem? Ano to, że to są właśnie cytaty z tegoż projektu. A te cytaty, niestety dla autorek, obnażają ich niekompetencje, które nadrabiają solidną dawką ideologii. Może Ty mnie teraz łaskawie oświecisz, co one mają wspólnego z polską rzeczywistością przedszkolną. Czy ktokolwiek zadał sobie trud, żeby sprawdzić, jak to tu wygląda? Czy może programy edukacyjne w Polsce będzie się teraz pisało w oparciu o obserwacje z artykułów w feministycznych pisemkach?


                                                    > jedyne do czego się można odnieść, to do tego że wg autorek rodzice nie mają ko
                                                    > mpetencji. może to nie jest najszczęśliwsze sformułowanie, ale prawda jest taka
                                                    > , że równie dobrze nie mają kompetencji w pedagogice, nauczaniu matematyki, bio
                                                    > logii i całej reszty. nikt z nimi nie konsultuje programów o ekologii, programó
                                                    > w o bezpieczeństwie na drogach i programów o równości i tolerancji czy to wycin
                                                    > kowej czy całościowej też nie powinien. to tak jak protestowanie przeciwko ucze
                                                    > niu jedzenia nożem i widelcem. kompletnie bez sensu.

                                                    Panie z Feminoteki też nie mają kompetencji w pedagogice, co nie przeszkadza im bynajmniej w tworzeniu edukacyjnych programów. Matematyka czy biologia to konkretna nauka, w której nie ma miejsca na interpretacje takiej czy innej opcji społeczno-politycznej, podobnie jak ustalone są zasady ruchu drogowego, więc nie porównuj ich z jakimiś genderowymi nowomodami, bo to jest dopiero kompletnie bez sensu. Placówki oświatowe powinny współpracować z rodzicami, a nie tworzyć jakieś ośrodki opozycyjne.

                                                    >
                                                    > oczywiście można wszystko skrzywić i nagiąć, a główny argument będzie taki, że
                                                    > nauczyciele będą nauczać źle i będą mieszać w głowach i zrobią z chłopców dziew
                                                    > czynki. cud, że nikt nie ma obaw, że nauczą dzieciaka szatańskiej tabliczki mno
                                                    > żenia. kolejne pole do popisów dla kościoła.
                                                    >

                                                    No jasne, nie ważne o czym mowa, bo i tak wszystkiemu jak zwykle winny jest kościół, to taki współczesny "chłopiec do bicia". Ale tylko ten katolicki, bo muzułmanie np. już sobie nie dadzą podskoczyć.
                                                  • może jeszcze raz, bo naprawdę zejść już można od tego straszenia programem i jego straszną szwedzkością. a w szwecji jak wiadomo jedzą ludzi, więc strach jest uzasadniony.

                                                    >1) Tekst zaczerpnięty z artykułu w „Wysokich obcasach”, zamieszczony w niby poważnym, >unijnym projekcie programu edukacyjnego:
                                                    > Po pół roku w przedszkolu czterolatek dostaje płeć. Odgórnie, bez możliwości zmiany,
                                                    > nagięcia, bez szans na rys indywidualny. Wpływ domu jest bez znaczenia. Posyłasz do ...
                                                    >Co to za pierdoły? Toż to jakaś żenada po prostu.

                                                    Ten tekst (po pół roku w przedszkolu...) jest fragmentem artykułu Sokolińskiej, „15 królewien i jedna krówka” i został użyty w programie dla zobrazowania wpływu, jaki przedszkola mają na dzieci. te cacy przedszkola, bez programów równościowych, junoł.

                                                    cd. bezpośrednio pod tym fragmentem brzmi tak:
                                                    Jeśli nadal uważasz, że wychowanie do równości płci jest czymś kontrowersyjnym, może te argumenty Cię przekonają:
                                                    Jak wynika z raportów i analiz, już od okresu przedszkolnego:
                                                     dzieci są poddawane socjalizacji wg tradycyjnej socjalizacji wg tradycyjnych ról płci;
                                                     dzieci są oceniane zgodnie ze stereotypami płci;
                                                     oczekiwanie wobec chłopców i dziewczynek są różne;

                                                     wzmacniana jest segregacja płciowa dzieci podczas zabawy i nauki;
                                                     dzieci, które wyłamują się ze stereotypowych ról są ośmieszane przez rówieśników, wychowawców i nauczycieli;


                                                    a wystarczyło przeczytać cały rozdział programu i kontekst, w którym tego cytatu użyto. nie byłoby czym straszyć.
                                                    dlaczego nie martwisz się np. tym, co aktualnie przedszkola wpajają dzieciom. np. tym, że twoje dziecko będzie wyśmiewane, jeśli nie stanie do walki z innymi chłopcami albo będąc dziewczynką, nie będzie chciało zakładać spódnic albo będzie miało krótkie włosy, za co zostanie obśmiane i odrzucone przez inne księżniczki. jak ci się zdaje, skąd się biorą określenia: mazgaj, chłopczyca, maminsynek, babochłop, moja mała księżniczka? ze stereotypów. więc generalnie stereotypy są wg ciebie dobre, a ich niwelowanie jest be. to właśnie reprezentujesz od początku tej rozmowy.


                                                    >2) Kolejny rodzynek w tym cieście: cytat z praktyki szwedzkiego przedszkola: Pozbyliśmy się także zabawek, które jednoznacznie przypisane są do płci, takich jak lalki i samochody. Ale dwie linijki dalej panie twierdzą: „uważamy, że równościowe przedszkole powinno być prawdziwym dziecięcym rajem, w którym dzieci mogą czuć się bezpieczne i akceptowane z tym, jakie są, co je bawi i co lubią robić.”
                                                    Czyli jednym słowem każdy może się bawić czym chce i jak chce, jak to w raju, byleby nie była to lalka czy samochód.

                                                    NIE, zupełnie tego nie zrozumiałaś i znowu specjalnie wyjęłaś zdanie z szerszego kontekstu, żeby było bardziej straszno, bo akurat wersja polska eliminowania konkretnych zabawek nie przewiduje więc żadne przejęcia żywcem eksperymentów szwedzkich nie będą miały, ale przecież nie zaszkodzi postraszyć, czy to siebie czy innych:

                                                    Właśnie dlatego, że nasza kultura nadaje dzieciom silny komunikat, dotyczący oczekiwań wobec każdej z płci, w wychowaniu konieczne jest zwracanie uwagi na ten przekaz i korygowanie go. Tak, jak w tym przykładzie, pochodzącym ze Szwecji:
                                                    Obserwowaliśmy dzieci, żeby zobaczyć które umiejętności powinny rozwijać, żeby potem nad tym pracować. Na przykład rozdzieliliśmy chłopców od dziewcząt podczas lunchów. Od dziewcząt bowiem już od małego oczekuje się, że będą pomagać i obsługiwać innych. My natomiast chcieliśmy nakłonić je do tego, żeby w większym stopniu myślały o własnych potrzebach. Pozbyliśmy się także zabawek, które jednoznacznie przypisane są do płci, takich jak lalki i samochody.
                                                    Nie chcemy, rzecz jasna, przekonywać Cię, że masz wszystkie dziewczynki zmuszać do chodzenia po drzewach, a wszystkich chłopców do bawienia się lalkami. Przeciwnie: uważamy, że równościowe przedszkole powinno być prawdziwym dziecięcym rajem, w którym dzieci mogą czuć się bezpieczne i akceptowane z tym, jakie są, co je bawi i co lubią robić.

                                                    > No jasne, nie ważne o czym mowa, bo i tak wszystkiemu jak zwykle winny jest koś
                                                    > ciół, to taki współczesny "chłopiec do bicia". Ale tylko ten katolicki, bo muzu
                                                    > łmanie np. już sobie nie dadzą podskoczyć.
                                                    w tym przypadku protesty pojawiły się w mediach katolickich, więc trudno, żebym pisała, że kosmici się tym przejęli.


                                                    --
                                                    i'm good
                                                  • Wiesz, jak tak to czytam, to po prostu aż dziw bierze, że ten świat i ludzie w ogóle jeszcze jakoś funkcjonują, kiedy te tradycyjne rodziny, a potem przedszkola to samo zło. Te szydercze, szowinistyczne uwagi przedszkolanek, złośliwe śmiechy koleżanek i kolegów, dżungla i poligon w jednym... Moja córka chodziła do przedszkola ostrzyżona króciutko, podczas gdy paru jej kolegów nosiło wdzięczne loczki i nikt nie robił z tego problemu. Dzieciaki bawiły się, czym chciały, chłopcy potrafili organizować wspólnie z dziewczynkami "przyjęcia" dla lalek i nie byli z tego powodu obiektem kpin. A na tych, którzy woleli urządzać wyścigi samochodowe panie nauczycielki nie patrzyły krzywym okiem i nie chowały im samochodów do szafy. Generalnie starano się mieć podejście zdroworozsądkowe, przynajmniej w "moim" przedszkolu.
                                                    I nawet jeśli nie wszędzie tak to wyglądało, to teraz z kolei zdecydowanie próbuje się przeginać pałę w drugą stronę i oprócz tej ekranowej zaczynamy mieć "Seksmisję" na żywo. Z Kopciuszka koniecznie zróbmy dzielnego rycerza, a Kopernik niech będzie kobietą. Wyrwidąbki-siłaczki niech stoją na bramkach i wyrzucają z klubów awanturujących się facetów w sukienkach. Czy wtedy będzie już dostatecznie nowocześnie i postępowo, czy z czasem trzeba będzie jednak wprowadzić np. zakaz nadawania imion jednoznacznie wskazujących na płeć delikwenta? Tak profilaktycznie, dla jego dobra oczywiście, żeby mu stereotypów z góry nie narzucać. Bo teraz to wszystko wiadomo, i jak Halinka pali się wprost do tego, żeby w kopalni fedrować, to ją złośliwcy pytają, czy aby na pewno podoła, a na Józka, co ma posturę niedźwiedzia to tylko spojrzą i od razu zatrudnią, szowiniści jedni.
                                                    Pewnie, że na razie to się może wydawać absurdalne, ale w dzisiejszych czasach granice absurdu wcale nie tak trudno przekroczyć, co obserwujemy na rozmaitych przykładach (Szwecja jest właśnie jednym z nich). Dlatego mnie ten projekt wydaje się zbyt radykalny, spychający na margines rolę rodziny, a dający natomiast zbyt dużo swobody w dostępie ideologii do najmłodszych obywateli.
                                                  • w takim razie skąd w pisanych przez ciebie postach tyle obaw o te "przebieranki", które niczym się nie różnią od innych zabaw dzieci czy np. przygotowań do balu przebierańców?

                                                    jak to jest, że dzieci co prawda mogą się bawić czym chcą, a przedszkolanki są super, ale jakby miały zaproponować dzieciom przebranie się za postaci z bajek i wybór płci postaci, kiedy to chłopcy mogliby o zgrozo wybrać postać kobiecą, to nagle robi się skandal. o dziewczynki jakoś tak nikt nie walczy, żeby boszbroń się nie przebierały za chłopców, bo zostaną niewiadomoczym.

                                                    możesz to jakoś wyjaśnić?

                                                    i czy możesz przy okazji wyjaśnić, skąd się biorą przezwiska u dzieci, skoro przedszkola i rodziny są takie dobre i takie tolerancyjne.

                                                    no najwyraźniej nie jest aż tak bajkowo. a ja nie twierdzę, że jest tragicznie, tylko że są kwestie, które można by tym programem spokojnie poprawić, a moim zdaniem akurat warto zaczynać jak najwcześniej.

                                                    program budzi sprzeciw nie z powodu treści, tylko z powodu nomenklatury i autorek (zresztą najniższego sortu: bo ona dzieci nie urodziła, to co ona może wiedzieć) jest z gruntu idiotyczne. rzeczy słuszne będą słuszne zawsze, niezależnie od tego, kto je do swojego programu wpisał.

                                                    Żadnej z kwestii poruszonych w programie nie można nazwać szkodliwą dla rodziny ani tym bardziej szkodliwą dla dzieci ani nawet nadmiernie ideologizującą, chyba że, jak to robi większość krytykantów, wyjmie się treść z kontekstu i złośliwie ją przeinaczy/skomentuje.


                                                    --
                                                    fireball
                                                  • Dobrze wiesz, że nie chodzi o przebieranie za postaci z bajek. Uważam, że żeby wytłumaczyć dziecku, że szacunek należy się każdemu, niezależnie od płci, koloru skóry czy włosów nie ma konieczności je za te osoby przebierać, po prostu. Do nauki szacunku i równego traktowania nie jest też konieczne pakowanie do głów przedszkolaków genderowych założeń. Zdaję sobie sprawę, że uzyskanie na cele edukacyjne środków z Unii jest uzależnione od jednoczesnego propagowania tego typu założeń. Ale jest to obrzydliwa forma szantażu, tym bardziej więc nie powinno się usłużnie zgadzać na odgrywanie roli pożytecznego idioty.

                                                    Treści, których przesłaniem jest olewanie rodziców i wychowanie ich dzieci w duchu antagonistycznym do wartości, które wyznają w oczywisty sposób jest szkodliwe dla rodziny.
                                                  • >Dobrze wiesz, że nie chodzi o przebieranie za postaci z bajek.
                                                    trochę mi się już znudziło branie udziału w tej fobii społecznej połączonej z wróżbiarstwem z fusów, tak że do następnego razu.


                                                    --
                                                    bumpinx2
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Treści, których przesłaniem jest olewanie rodziców i wychowanie ich dzieci w du
                                                    > chu antagonistycznym do wartości, które wyznają w oczywisty sposób jest szkodli
                                                    > we dla rodziny.

                                                    Co konkretnie w tym programie jestr szkodliwe dla rodziny? Zadaję ci pytanie o konkrety po raz kolejny, a ty nadal tylko ogólników używasz.
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Pewnie, że na razie to się może wydawać absurdalne, ale w dzisiejszych czasach
                                                    > granice absurdu wcale nie tak trudno przekroczyć, co obserwujemy na rozmaitych
                                                    > przykładach (Szwecja jest właśnie jednym z nich).

                                                    > Dlatego mnie ten projekt wyda
                                                    > je się zbyt radykalny, spychający na margines rolę rodziny, a dający natomiast
                                                    > zbyt dużo swobody w dostępie ideologii do najmłodszych obywateli.

                                                    Jakiej ideologii? Wyjanij proszę? A skoro gender uważasz za ideologię i widzisz zagrożenie w dostępie tej "ideologii" do bajmłodszych dzieci, to czym dla ciebie jest dostęp ideologii religijnych do najmłodszych dzieci? Czy to też budzi twój sprzeciw? A jeśli nie budzi, to dlaczego? Zastanowiłaś się, dlaczego twój sprzeciw jest tak wybiórczy?
                                                  • Jeśli niektórzy za ideologię uważają religię, to tym bardziej zasadne jest użycie tego określenia (zwłaszcza we współczesnym znaczeniu) względem gender. A co do sprzeciwu, to mój sprzeciw budzi wszystko, co jest ludziom wciskane na siłę. Żeby nie wiem jak słuszne było przesłanie, które ma się zamiar zapodawać dzieciom, wolałabym, żeby nie traktowano rodziców jak piąte koło u wozu (w najlepszym razie) i w ogóle nie brano pod uwagę ich zdania w sprawach wychowawczych.

                                                    Jeśli chodzi o religię, to nigdy nie ukrywałam, że moim zdaniem wprowadzenie jej do szkół (przynajmniej w takiej formie, jak obecnie) nie było najszczęśliwszym posunięciem, choć wielu ludzi było z tego zadowolonych. Ale przynajmniej nikt nie sugerował, żeby robić to wbrew woli rodziców, bo się nie znają i nic nie rozumieją. Za karygodne uważam próby robienia z przedszkoli jakichś ośrodków opozycyjnych względem rodzin.
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Jeśli niektórzy za ideologię uważają religię, to tym bardziej zasadne jest użyc
                                                    > ie tego określenia (zwłaszcza we współczesnym znaczeniu) względem gender. A co
                                                    > do sprzeciwu, to mój sprzeciw budzi wszystko, co jest ludziom wciskane na siłę.
                                                    > Żeby nie wiem jak słuszne było przesłanie, które ma się zamiar zapodawać dziec
                                                    > iom, wolałabym, żeby nie traktowano rodziców jak piąte koło u wozu (w najlepszy
                                                    > m razie) i w ogóle nie brano pod uwagę ich zdania w sprawach wychowawczych.

                                                    Religię porównujesz do gender? W jaki sposób? Jak można porównywać przesądy i wiarę w krasnoludki z nauką o społecznych i kulturowych aspektach płci?

                                                    > Jeśli chodzi o religię, to nigdy nie ukrywałam, że moim zdaniem wprowadzenie je
                                                    > j do szkół (przynajmniej w takiej formie, jak obecnie) nie było najszczęśliwszy
                                                    > m posunięciem, choć wielu ludzi było z tego zadowolonych. Ale przynajmniej nikt
                                                    > nie sugerował, żeby robić to wbrew woli rodziców, bo się nie znają i nic nie r
                                                    > ozumieją. Za karygodne uważam próby robienia z przedszkoli jakichś ośrodków opo
                                                    > zycyjnych względem rodzin.

                                                    A ktoś pytał rodziców o zgodę na wprowdzenie religii w szkołach?
                                                  • stokrotka_a napisała:

                                                    >
                                                    > Religię porównujesz do gender? W jaki sposób? Jak można porównywać przesądy i w
                                                    > iarę w krasnoludki z nauką o społecznych i kulturowych aspektach płci?

                                                    Ja nic nie porównuję, ale gdybym miała, to szczerze mówiąc, zdecydowanie bardziej bawią mnie bajki o krasnoludkach niż o tym, że kobietą czy mężczyzną się nie rodzi, lecz staje pod społeczno-kulturowymi wpływami i płeć biologiczna nie ma tu nic do rzeczy. O ile te pierwsze nie szkodzą i nie są przymusowe, to te drugie próbują wywrócić świat do góry nogami po to tylko, by usankcjonować czyjeś postawy czy problemy tożsamościowe.
                                                    Gender to nie pierwsza i pewnie niestety nie ostatnia „nauka” oparta na fałszywych założeniach, pozwalających na życie w iluzji postępu. Tymczasem takie zjawiska to nic innego, jak postępująca degeneracja, ot co.

                                                    > A ktoś pytał rodziców o zgodę na wprowdzenie religii w szkołach?

                                                    Jeśli nie pytał, to źle zrobił. I absolutnie nie jest to usprawiedliwienie dla ewentualnych kolejnych tego typu błędów.
                                                  • majaa napisała:


                                                    > Ja nic nie porównuję, ale gdybym miała, to szczerze mówiąc, zdecydowanie bardzi
                                                    > ej bawią mnie bajki o krasnoludkach niż o tym, że kobietą czy mężczyzną się nie
                                                    > rodzi, lecz staje pod społeczno-kulturowymi wpływami i płeć biologiczna nie ma
                                                    > tu nic do rzeczy.

                                                    Całkiem jeszcze niedawno kobiety nie mogły mieć własnych pieniędzy, nie mogły głosować, prowadzić samochodu. Uzasadnieniem tych zakazów była ich płeć i przypisane jej znaczenia i prawa. Dziś wszytko to mogą. Dziś nikt nie uznaje, że płeć uniemożliwia powyższe czynności.
                                                    Wniosek: te przekonania przypisane do płci są zmienne w czasie i pochodzą z kultury, nie biologi.
                                                    Do całkiem niedawna pełnia praw rodzicielskich przypisana była mężczyźnie. Tylko on mógł podejmować prawne decyzje dotyczące potomstwa i w wypadku rozstania, dzieci z automatu należały do ojca. Dziś jest zgoła inaczej i sądy są skłonne bezrefleksyjnie oddawać dzieci matkom bez wnikania w sytuację.
                                                    Wniosek: przekonania odnośnie zdolności wychowawczych przypisane do płci są zmienne w czasie i pochodzą z kultury, nie biologi.
                                                    W krajach islamskich w dalszym ciągu prawa rodzicielskie należą do mężczyzn.
                                                    Wniosek: przekonania odnośnie zdolności wychowawczych przypisane do płci są zmienne w czasie i miejscu i pochodzą z kultury, nie biologi.

                                                    Przykłady możesz sobie mnożyć i mnożyć. Jeśli się zainteresujesz i poczytasz, to poznasz wiele zdumiewających ciekawostek na temat pojmowania tego, co kobiece i męskie, na przestrzeni czasów i miejsc.
                                                    I wiesz - to właśnie jest gender!

                                                    Spróbuj może dyskusję na ten temat zacząć od przeczytania podstawowych informacji. Najprostsza i osiągalna nawet dla leniwych wiedza z wikipedii:
                                                    "Gender, czyli kulturowy komponent tożsamości płciowej, przekazywany jest poszczególnym jednostkom w sposób performatywny, czyli poprzez uczenie się, odgrywanie i powtarzanie zachowań innych osób tej samej płci. Na płeć społeczną składać się może np. sposób ubierania się, sposób zachowania, oczekiwane funkcje w ramach społeczeństwa, sprawowana władza itp. Gender odróżnienia się tym od płci biologicznej (ang. sex), czyli sumy cech fizycznych i zachowań seksualnych wynikających z odmiennych funkcji i ról obu płci w procesie rozmnażania płciowego."
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Gender
                                                    Nikt, nigdy i nigdzie nie negował istnienia płci biologicznej.
                                                  • Dzięki za fatygę (bez złośliwości), ale ja zdaję sobie z tego sprawę. I nie niepokoiłoby mnie prostolinijne podejście do tematu, z całym zrozumiałym w badaniach wachlarzem wątpliwości i pomyłek. Problem w tym, że się go wynaturza. Nauka tak wygląda, jak ludzie, którzy ją tworzą i w niej uczestniczą. W gender widzi się ideologię, bo jest dziedziną mocno zdominowaną przez fanatyczne środowiska feministyczne, homoseksualne i antyreligijne, które widzą tu doskonałe pole do działania we własnym interesie, a nie w interesie odkrycia prawdy. A otacza je wdzięczne kółko rozmaitych pożytecznych idiotów, którym się wydaje, że działają w słusznej sprawie.
                                                  • majaa napisała:
                                                    > Problem w tym, że się go wynaturza. Nauka
                                                    > tak wygląda, jak ludzie, którzy ją tworzą i w niej uczestniczą. W gender widzi
                                                    > się ideologię, bo jest dziedziną mocno zdominowaną przez fanatyczne środowiska
                                                    > feministyczne, homoseksualne i antyreligijne, które widzą tu doskonałe pole do
                                                    > działania we własnym interesie, a nie w interesie odkrycia prawdy. A otacza je
                                                    > wdzięczne kółko rozmaitych pożytecznych idiotów, którym się wydaje, że działają
                                                    > w słusznej sprawie.

                                                    A wiedzę na ten temat czerpiesz z...? I jaki to jest interes?
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Nauka
                                                    > tak wygląda, jak ludzie, którzy ją tworzą i w niej uczestniczą. W gender widzi
                                                    > się ideologię, bo jest dziedziną mocno zdominowaną przez fanatyczne środowiska
                                                    > feministyczne, homoseksualne i antyreligijne, które widzą tu doskonałe pole do
                                                    > działania we własnym interesie, a nie w interesie odkrycia prawdy.

                                                    Kościół (szczególnie w Polsce) widzi i dmie w tubę propagandy, by przekonać wiernych, że w gender czai się wróg zagrażający cywilizacji białego człowieka. A gawiedź powtarza zasłyszane idiotyzmy i kłamstwa. Swoją drogą, Kościół bardzo skutecznie odwraca uwagę od swojej odpowiedzialności za cieprpienia ofiar pedofili w sutannach, wskazując, że deprawowaniu dzieci "gwałcących" księży są winne rozwody, feministki i genderystki. KRK to sprawna organizacja propagandowa. Gdyby nie była sprawna, nie przetrwałaby tak długo i nie byłaby oparta na zepchnięciu kobiet do ról służebnych w stosunku do mężczyzn.
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Ja nic nie porównuję, ale gdybym miała, to szczerze mówiąc, zdecydowanie bardzi
                                                    > ej bawią mnie bajki o krasnoludkach niż o tym, że kobietą czy mężczyzną się nie
                                                    > rodzi, lecz staje pod społeczno-kulturowymi wpływami i płeć biologiczna nie ma
                                                    > tu nic do rzeczy. O ile te pierwsze nie szkodzą i nie są przymusowe, to te dru
                                                    > gie próbują wywrócić świat do góry nogami po to tylko, by usankcjonować czyjeś
                                                    > postawy czy problemy tożsamościowe.

                                                    Moja droga, śmieszne i straszna jest zarazem twoja niewiedza. Skąd zaczerpnęłaś tę plotkę, że elementem gender jest twierdzenie, że "kobietą czy mężczyzną się nie rodzi, lecz staje pod społeczno-kulturowymi wpływami i płeć biologiczna nie ma tu nic do rzeczy"? Poproszę źródło.

                                                    > Gender to nie pierwsza i pewnie niestety nie ostatnia „nauka” opart
                                                    > a na fałszywych założeniach, pozwalających na życie w iluzji postępu. Tymczasem
                                                    > takie zjawiska to nic innego, jak postępująca degeneracja, ot co.

                                                    Oczywiście, straszna degeneracja prowadząca do zagłady cywilizacji białego człowieka. Prawdziwą wartość ma tradycyjny model społeczny, w którym mężczyźni są na uprzywilejowanych pozycjach, a kobiety mają "zaszczyt" być posługaczkami.
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Boszsz, macie klapki na oczach, czy co? Coście się tak czepnęły tych nieszczęsn
                                                    > ych scenariuszy? One są tylko przykładowe, nieobowiązujące, co oznacza, że zaję
                                                    > cia można przeprowadzić w taki sposób, ale można też w inny, co tam komu przyjd
                                                    > zie do głowy (choć pomysł na przebieranie chłopców w sukienki i peruki przedni)

                                                    Maja, jestem pod wrażeniem twojej przenikliwości. Już wyobraziłam sobie przedszkolaków tej samej płci spółkujących pod okiem przedszkolanki w ramach nauki o równości płci. Co prawda tego nie ma w programie, ale przecież komuś może przyjść do głowy, żeby ten program właśnie w taki sposób realizować. Dzięki ci, swoją przenikliwością przyczyniasz się do ratowania milionów dzieci przed zboczeniami wynikającymi potencjalnie z niebezpiecznego programu. Jesteś wielka!
                                                  • jak bardzo tradycyjni rodzice muszą być pijani, żeby nie zauważyć, że w ramach programu byli na zajęciach otwartych?

                                                    --
                                                    bow down to her on sunday,
                                                    salute her when her birthday comes
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Toż nic innego w tym wątku nie robię, jak oceniam program właśnie. Tyle że nie
                                                    > tak huraoptymistycznie, jak Ty.

                                                    No to wytłumacz mi, co jest złego w tym programie. Tylko bez ogólników - konkrety proszę.

                                                    > A jeśli nie do końca podobają mi się treści, kt
                                                    > óre są tam zamieszczone, to naturalne jest, że sprawdzam także, kto jest autore
                                                    > m. Gdyby taki sam program napisał załóżmy fizyk, prawniczka, czy finansistka, n
                                                    > awet mająca wykłady w jakiejś wyższej uczelni, to też byłabym sceptyczna. W dzi
                                                    > siejszych czasach, jak wiadomo, za różnorakie pisanie może się brać dosłownie k
                                                    > ażdy, komu się wydaje, że ma rację i musi się nią dzielić. Ale to nie znaczy, ż
                                                    > e wszyscy inni też muszą mieć taką opinię.

                                                    A jak prześwietliłaś autorki tego tekstu? W jaki sposób i na jakiej podstawie oceniasz ich kompetencje?
                                                    >
                                                    > Tylko dlaczego te zmiany, skoro mają być takie pozytywne, proponuje się przepro
                                                    > wadzać bez wiedzy i zgody rodziców?

                                                    Ale o czym ty piszesz? Bez jakiej wiedzy i zgody? Ten program relaizowany jest w tajemnicy??? To dlaczego o nim jawnie dyskutujemy?

                                                    > Dlaczego nie próbuje się ich najpierw przek
                                                    > onać, w sposób jasny i otwarty, traktując jak partnerów, a nie wrogów i tępaków
                                                    > , z którymi nie warto i nie ma sensu rozmawiać? Czego te panie się obawiają? Dl
                                                    > aczego zamiast załatwić sprawę oficjalnie, według obowiązujących zasad, uzyskać
                                                    > stosowne zgody, próbują dotrzeć do przedszkoli okrężną drogą?

                                                    Moja dorga, o czym ty piszesz? Jaką okrężną drogą? Przecież wszystko jest oficjalne i jawne. Sądzisz, że autorki jakiegokolwiek programu stosowanego w przedszkolach i szkołach powinny do tego programu przekonać najpierw rodziców? W jaki sposób? Jak miałyby przekonać miliony ludzi? Jak sobie to wyobrażasz?

                                                    > Wiem, że są ludzie, których niewiele rzeczy zastanawia, z własną osobą włącznie
                                                    > , podpisują umowy bez czytania i naiwnie wierzą w darmowe okazje, ale na szczęś
                                                    > cie są i tacy, którzy zanim podejmą decyzję chcieliby uzyskać jasne informacje
                                                    > i rozwiać wątpliwości. Samo gołe zapewnienie, że wszystko ładnie, pięknie im ni
                                                    > e wystarcza. Nie dadzą się też zakrakać politpoprawnościowymi hasełkami i z lit
                                                    > ościwym uśmiechem pobłażania przyglądają się nieudolnym próbom grania na uczuci
                                                    > ach poprzez wciskanie tekstów o rzekomej ciemnocie i zacofaniu.

                                                    Ależ oczywiście, są czujni ludzie, którzy w programi mającym na celu nauczenie dzieci pozytywnych zachowań widzą podstęp i spisek. O, jakie szczęście, że ni ebrakuje takich "czujnych" jak ty!
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Chodzi mi o to, że nie jestem przekonana, czy rzeczywiście ten program jest tak
                                                    > im pozytywem w naszej rzeczywistości. Zwłaszcza że nie był przygotowany przez p
                                                    > rofesjonalistów ze stosownych dziedzin. Poza tym jest to kalka ze Skandynawii i
                                                    > oparta na tamtejszych, a nie naszych realiach społecznych i kulturowych. Zderz
                                                    > enie dzieci z treściami programu a tym, co obserwują w otaczającym je środowisk
                                                    > u bez wątpienia może wywołać zamęt w głowie, a w dalszej konsekwencji zagubieni
                                                    > e i problemy z własną tożsamością.

                                                    co konkretnie masz na myśli? że na prawym brzegu wisły kobiety i dzieci są nadal uważane nie za człowieka, a raczej za element inwentarza żywego w gospodarstwie?
                                                    rzeczywiście, w piastowskich zakutych łbach odkrycie, że baba też człowiek, może wywołać zamęt.

                                                    --
                                                    you will start out standing
                                                    proud to steal her anything she sees
                                                  • jesli wg ciebie problem antagonizmu wies-miasto jest wazniejszy niz miejsce kobiety w poleczenstwie, to na co czekasz? pisz ten program! masz pole do popisu, bedziesz slawna...
                                                    (osobiscie uwazam, bo widze z obserwacji, ze ten dziwny konflikt wies-miasto istnieje tylko w Polsce)
                                                    a w wolnych chwilach moze sie zastanow, dlaczego nie musisz dzisiaj zachowywac sie jako kobieta tak jak kobiety wieki temu i czy ci sie to podoba. i dzieki czemu masz tak dobrze, jak masz.
                                                    --
                                                    Archive
                                                  • W przeciwieństwie do pań aktywistek, nie biorę się za coś, na czym się nie znam, więc programów edukacyjnych pisać nie będę.
                                                    A co do tego czy kobiety mają dobrze, czy nie, to dużo zależy od indywidualnego spojrzenia. W jednym mają dobrze, a w czym innym już niekoniecznie. Zmiany, jak to zmiany, nie zawsze i nie wszystkim wychodzą wyłącznie na dobre.
                                                  • majaa napisała:

                                                    > W przeciwieństwie do pań aktywistek, nie biorę się za coś, na czym się nie znam
                                                    > , więc programów edukacyjnych pisać nie będę.

                                                    A ty wiesz, że one się nie znają i masz na to dowody? To poproszę o nie.
                                                  • stokrotka_a napisała:

                                                    > A ty wiesz, że one się nie znają i masz na to dowody? To poproszę o nie.

                                                    Nie mają odpowiedniego wykształcenia do tego, by pisać takie programy. Może i są specjalistkami, ale nie w dziedzinie pedagogiki.
                                                  • majaa napisała:

                                                    > Nie mają odpowiedniego wykształcenia do tego, by pisać takie programy. Może i s
                                                    > ą specjalistkami, ale nie w dziedzinie pedagogiki.

                                                    A ty jesteś specjalistką w dziedzinie pedagogiki i z egzaminu przeprowadzonego przez ciebie wynika, że one nie znają się na rzeczy, tak?
                                  • majaa napisała:

                                    > Ja po prostu nie widzę szczególnego powodu, żeby taki program wprowadzać, i to
                                    > w dodatku już w przedszkolu. Tolerancja jest potrzebna w wielu aspektach życia,
                                    > a nie tylko względem płci takiej czy innej i takie wybiórcze traktowanie tego
                                    > tematu zwyczajnie mi się nie podoba.

                                    Nie dziwię się, że nie widzisz. Wiele kobiet nie widzi, że równouprawnienie kobiet istnieje głównie w konstytucji. Niedawno pewna kobieta (naukowiec z Niemiec) stwierdziła, przy wsparciu żony Terlikowskiego, że ten cały gender to dzieło szatana a kobiety popierające gender to narzędzia w rękach szatana. I jeszcze coś mówiła za odpowiedzialności pierwszej kobiety (Ewy) za wygnanie z raju i grzech pierworodny. Kobiety, które działają jak sprawne trybiki w patriarchalnej machinie stworzonej przez facetów i które szkodzą sobie i innym kobietom, wcale nie są rzadkością.

                                    > Może dlatego, że u nas na każdym kroku próbuje się zwykłych obywateli robić w k
                                    > onia. Oszukuje się praktycznie wszędzie: w handlu, w przemyśle spożywczym, służ
                                    > bie zdrowia itd., o polityce już nie wspominając, afera goni aferę.

                                    No właśnie, spiski i szwindle wszędzie węszą ci, którzy sami mają szwindle na koncie. Przecież robienie obywateli w konia nie jest dziełem krasnoludków tylko innych obywateli. Nic dziwnego, że ci którzy oszukują, nie ufają innym i na każdym kroku węszą podstęp.
                                    • stokrotka_a napisała:

                                      >> Nie dziwię się, że nie widzisz. Wiele kobiet nie widzi, że równouprawnienie kob
                                      > iet istnieje głównie w konstytucji. Niedawno pewna kobieta (naukowiec z Niemiec
                                      > ) stwierdziła, przy wsparciu żony Terlikowskiego, że ten cały gender to dzieło
                                      > szatana a kobiety popierające gender to narzędzia w rękach szatana. I jeszcze c
                                      > oś mówiła za odpowiedzialności pierwszej kobiety (Ewy) za wygnanie z raju i grz
                                      > ech pierworodny. Kobiety, które działają jak sprawne trybiki w patriarchalnej m
                                      > achinie stworzonej przez facetów i które szkodzą sobie i innym kobietom, wcale
                                      > nie są rzadkością.
                                      >

                                      Acha, więc już przedszkolaki trzeba uświadamiać na temat równouprawnienia i to za pomocą przebieranek chłopców w dziewczyńskie ciuszki, malowanie im pazurków i wiązanie kokardek we włosach... no bo, jak wiadomo, to jest przecież istotą kobiecości i bez tego nijak nie da się pojąć ważnej i doniosłej roli kobiet w dziejach ludzkości. A podczas tych zabiegów pielęgnacyjnych, które są domeną kobiet trzeba koniecznie poopowiadać maluchom o ruchu sufrażystek i o tym, że kobieta tak naprawdę niczym nie różni się od mężczyzny, bo on tak samo dobrze potrafi umyć naczynia.

                                      > No właśnie, spiski i szwindle wszędzie węszą ci, którzy sami mają szwindle na k
                                      > oncie. Przecież robienie obywateli w konia nie jest dziełem krasnoludków tylko
                                      > innych obywateli. Nic dziwnego, że ci którzy oszukują, nie ufają innym i na każ
                                      > dym kroku węszą podstęp.

                                      Jasne, jasne, bo ci uczciwsi to w życiu nikogo o nic nie podejrzewali, bo i powodów ku temu nie mieli. Toż to oczywiste, że uczciwego nikt nigdy w konia nie zrobi, tylko oszuści oszustom tak dowalają. I słusznie, dobrze im tak.
                                      • majaa napisała:

                                        > Acha, więc już przedszkolaki trzeba uświadamiać na temat równouprawnienia i to
                                        > za pomocą przebieranek chłopców w dziewczyńskie ciuszki, malowanie im pazurków
                                        > i wiązanie kokardek we włosach... no bo, jak wiadomo, to jest przecież istotą k
                                        > obiecości i bez tego nijak nie da się pojąć ważnej i doniosłej roli kobiet w dz
                                        > iejach ludzkości. A podczas tych zabiegów pielęgnacyjnych, które są domeną kobi
                                        > et trzeba koniecznie poopowiadać maluchom o ruchu sufrażystek i o tym, że kobie
                                        > ta tak naprawdę niczym nie różni się od mężczyzny, bo on tak samo dobrze potraf
                                        > i umyć naczynia.

                                        Tak, już od przedszkola trzeba dzieci uświadamiać na temat równouprawnienia, bo postawy sprzeczne z ideą równouprawnienia są dzieciom wpajane przez dorosłych niemal od urodzenia. A z tym malowaniem pazurków to przegięłaś. Powtarzasz jakieś gminne wieści lub ogłoszenia parafialne.

                                        > Jasne, jasne, bo ci uczciwsi to w życiu nikogo o nic nie podejrzewali, bo i pow
                                        > odów ku temu nie mieli. Toż to oczywiste, że uczciwego nikt nigdy w konia nie z
                                        > robi, tylko oszuści oszustom tak dowalają. I słusznie, dobrze im tak.

                                        Zdarza się, że ludzie oszukują i są oszukiwanie - zarówno ci uczciwi jak i ci mniej uczciwi. Nie jest jednak tak, że we wszystkim trzeba się dopatrywać spisku, szczególnie w inicjatywach dotyczących edukacji a nie np. płacenia czy ściągania podatku od wynagrodzeń i zysków.
                                        • stokrotka_a napisała:

                                          > Tak, już od przedszkola trzeba dzieci uświadamiać na temat równouprawnienia, bo
                                          > postawy sprzeczne z ideą równouprawnienia są dzieciom wpajane przez dorosłych
                                          > niemal od urodzenia. A z tym malowaniem pazurków to przegięłaś. Powtarzasz jaki
                                          > eś gminne wieści lub ogłoszenia parafialne.

                                          Może i przegięłam, ale te genderowe „wkładki” wpychane gdzie i w co się tylko da zaczynają być drażniące. I chciałabym przypomnieć, że temat równouprawnienia nie ogranicza się wyłącznie do płci.


                                          > Zdarza się, że ludzie oszukują i są oszukiwanie - zarówno ci uczciwi jak i ci m
                                          > niej uczciwi. Nie jest jednak tak, że we wszystkim trzeba się dopatrywać spisku
                                          > , szczególnie w inicjatywach dotyczących edukacji a nie np. płacenia czy ściąga
                                          > nia podatku od wynagrodzeń i zysków.

                                          Kiedy właśnie szczególnie w inicjatywach dotyczących edukacji jest potrzebna duża ostrożność, bo tu chodzi o przyszłość narodu, jakkolwiek górnolotnie to brzmi. Naszym wspólnym obowiązkiem jest czuwanie nad tym, żeby nikt i nic nie zatruwało i nie zaśmiecało młodych i chłonnych umysłów naszych dzieci. Nie widzisz, ile złego potrafią zrobić nieprzemyślane inicjatywy edukacyjne? Choćby utworzenie gimnazjów, z których już wielu naszych włodarzy chciałoby się teraz wycofać.
                                          • majaa napisała:

                                            > Może i przegięłam, ale te genderowe „wkładki” wpychane gdzie i w co
                                            > się tylko da zaczynają być drażniące. I chciałabym przypomnieć, że temat równo
                                            > uprawnienia nie ogranicza się wyłącznie do płci.

                                            Nie może a na pewno. Opinia o wpychaniu gdzie i w co się tylko da też jest przegięciem.
                                            A kto twierdzi, że równouprawnienie ogranicza się wyłącznie do płci?

                                            > Kiedy właśnie szczególnie w inicjatywach dotyczących edukacji jest potrzebna du
                                            > ża ostrożność, bo tu chodzi o przyszłość narodu, jakkolwiek górnolotnie to brzm
                                            > i. Naszym wspólnym obowiązkiem jest czuwanie nad tym, żeby nikt i nic nie zatru
                                            > wało i nie zaśmiecało młodych i chłonnych umysłów naszych dzieci. Nie widzisz,
                                            > ile złego potrafią zrobić nieprzemyślane inicjatywy edukacyjne? Choćby utworzen
                                            > ie gimnazjów, z których już wielu naszych włodarzy chciałoby się teraz wycofać.

                                            Zgadzam się, w inicjatywach dotyczących edukacji potrzebna jest ostrożność, ale inicjatywa uczenia dzieci pozytywnych zachowań np. w stosunku do osób o innej płci jest rzeczą działąjącą na korzyść narodu. Nie rozumiem, jak można w tym widzieć zło.

                                            A utwoprzenie gimnazjów to rzeczywiście straszne zło. Istniały w Polsce już dawno temu, istnieją w innych krajach a apokalipsa nie nadciąga.
                          • > miesci sie w obowiazkach kazdego rodzica i nauczyciela

                            Tylko że zarówno rodzice, jak i nauczyciele różnie wywiązują sie ze swoich ról i czasami jedno musi nadrabiać za drugie. O ile klasę czy szkołę można zmienić, o tyle z olewającym lub średnio wydolnym wychowawczo rodzicem trudniej coś zrobić.
                    • stephanie.plum napisała:

                      > tę naukę zajmującą się społecznymi aspektami płci trzeba zacząć już w przedszko
                      > lu...?

                      Nie, tej nauki nie zaczyna się w przedszkolu. W przedszkolu można a nawet powinno się zaczynać naukę niektórych zagadnień, które wynikają z badań nad społecznymi aspektami płci. Nikt nie ma zamiaru do dzieci mówić terminami naukowymi, tylko uczyć przez zabawę.
          • gyubal_wahazar napisał:

            > A po co w ogóle _jakakolwiek_ ideologia ? Przecież dowolna z nich to nieudolna
            > proteza samodzielnego myślenia.

            No właśnie, niemal wszyscy uczepili się tej wykreowanej przez Kościół ideologii, a tymczasem gender wcale ideologią nie jest.
        • A kto to wymyślił, że istnieje coś takiego jak "ideologia gender"? Ci sami, którzy wymyślili, że istnieje "ideologia okrągłej Ziemi" i "ideologia ewolucji" i że pod numerem 666 mieszka szatan.
          Spełniamy różne role na zasadzie "bo jesteś kobietą" albo "bo jesteś mężczyzną" i dlatego robisz to a nie robisz tamtego. Chłopczyk ma się bawić w wojnę Indian a dziewczynka urządzać przyjęcie dla lalek. Nie uchodzi jeżeli ona będzie dowodzić dziecięcym batalionem komandosów a on z zamiłowaniem szydełkował. Temu, że wynika to w co najmniej sporym stopniu nie z biologicznych przyczyn ale z wychowania i społecznej tresury może zaprzeczać tylko ktoś, kto "przecież widzi", że Ziemia jest płaska. Można badać - i bada się - jaki jest udział biologii a jaki wpajania wzorców zachowań. Ale gdzie tu ideologia?
          --
          Niewolnicy niech będą poddani swoim panom we wszystkim, niech się starają im przypodobać, niech się im nie sprzeciwiająNowy Testament Tt 2
    • ręki? Czy tak sobie tylko ufasz kościołowym opowieściom z mchu i paproci?

      No właśnie. To radzę, żebyś jednak poczytała.
    • zadalam sobie trud przeczytania 62 stron pdf na temat zasady rownosci i jak to wprowadzac.
      nie widze tu ani nic nowego ani nic szokujacego. nic co odbiegaloby od moich wlasnych pogladow, ktore mialam juz jako dziecko buntujace sie w domu, bo rodzice nie traktowali rowno mnie i brata. nic, czego nie uczylam jako matka wychowujaca dzieci i nauczyciel w szkole.
      nie wiem, o co ten bulwers, bo nie ma tam nic o przebieraniu chlopakow na sile. to ze ksionc jednemu czy drugiemu robi pranie mozgu, nie znaczy jeszcze, ze to co ksionc mowi, to prawda.


      --
      Archive
    • Polska to nie Ameryka, tutaj państwo decyduje o edukacji i określa podstawę programową. Skoro nikt się nie czepia matematyki, fizyki, historii, ani niczego innego, nawet w ramach danego przedmiotu też się nie czepia się przerabianych zagadnień, to bulwersowanie się jakimś gender, seksuologią i tym podobnymi sprawami, zakrawa na zwykłe oszołomstwo. I nie tylko na oszołomstwo, bo czarno na białym pokazuje, że rodzice poza dupą, nie mają żadnych zainteresowań i na żaden inny temat nie mają nic do powiedzenia. Czyli wychodzi na to, że Krytyk Edukacji, jednak się nie mylił.
      • nieźle napisane.
        ale gdy chodzi o życie, a nie popisy argumentacyjne,
        to cóż, matematyka jest jedna i wiadomo, ile jest 2x2, biologia itp. to nauki obiektywne, opisujące rzeczywistość na poziomie dzisiejszej wiedzy,
        gorzej z literaturą, i historią, więc w kółko się przy tym grzebie,

        ale duppę, Berta, duppę, to każdy ma własną, i jedną, tak jak jedno życie. i naprawdę nic dziwnego, że rodzaj ingerencji w tę kwestię rodziców szczególnie interesuje.
        uwierz mi, to logiczne.

        a potem, że tak upierdliwa będę, powtórz wiadomości o użyciu przecinków, bo ci tego jeszcze do doskonałości wywodu brakuje.
        --
        it's my life
        • stephanie.plum napisała:

          > to cóż, matematyka jest jedna i wiadomo, ile jest 2x2, biologia itp. to nauki o
          > biektywne, opisujące rzeczywistość na poziomie dzisiejszej wiedzy,

          Z tą biologią to nie do końca. Teoria ewolucji nie jest powszechnie akceptowana. Można by dać rodzicom prawo, żeby ustalali, czy dziecko ma być uczone teorii ewolucji czy kreacjonizmu, prawda?

          > ale duppę, Berta, duppę, to każdy ma własną, i jedną, tak jak jedno życie. i na
          > prawdę nic dziwnego, że rodzaj ingerencji w tę kwestię rodziców szczególnie int
          > eresuje.
          > uwierz mi, to logiczne.

          Uwierz mi, że w gender nie o dupę chodzi. Ale jeśli nawet weźmiemy pod uwagę wychowanie seksualne w szkole, w którym o dupę chodzi, to z reguły rodzice ponoszą w tej dziedzinie zromotne porażki. Dobrze byłoby, gdyby szkoła mogła uczyć młodzież zdrowego podejścia do dupy.
        • Otóż nie. Weź taki rachunek prawdopodobieństwa i zdarzenia niezależne. Toż to jawne mieszanie w głowach dzieciom pochodzącym z katolickich domów. I jeszcze sprzeczność z tym co katechetka nawija. O fizyce i biologii z teorią ewolucji na czele, nawet nie wspomnę. Na domiar złego, nawet przedszkolakowi da się te zasady wyjaśnić w bardzo przystępny sposób. W przeciwieństwie do dogmatów religijnych, które nawet teologom ciężko pojąć.

          A z dupą to nie jest tak, że każdy ma swoją. Seksuologia to jednak nauka jest. Przedstawia się dzieciom aktualną wiedzę na ten temat. Opartą jedynie na badaniach naukowych, nie na dogmatach religijnych, filozofii czy uprzedzeniach. Podobnie jest z gender. Też jest oparte na aktualnej wiedzy z dziedzin takich jak neurofizjologia, seksuologia, historia, ekonomia, itp.

          A co do przecinków, to nie mam pojęcia gdzie się je stawia i na jakiej zasadzie. Jakaś dysprzecinkowia czy cuś?
          • A z dupą to nie jest tak, że każdy ma swoją.

            nie? aha.
            --
            it's my life
          • A z dupą to nie jest tak, że każdy ma swoją. Seksuologia to jednak nauka jest. Przedstawia się dzieciom aktualną wiedzę na ten temat. Opartą jedynie na badaniach naukowych, nie na dogmatach religijnych

            a są jakieś dogmaty dotyczące "dupy" czy też szerzej - seksuologii?
            przytocz, bo ciemna masa jestem.
            --
            it's my life
          • 25 -30 lat temu te same lewackie srodowiska skupione n.p. wokol partii Zielonych na zachodzie powolujac sie na nauke i publikacje roznorakich "ekspertow" probowaly zalegalizowac pedofilie twierdzac,ze "dobrowolny seks" dzieci z doroslymi rozszerza im horyzonty i pozytywnie wplywa na ich seksualnosc.Byly otwarte dyskusje na ten temat,publikacje nawolujace do dekryminalizacji pedofilii,proby legislacyjne itd.
            Dzisiaj przyznaja,ze to byla bledna droga,ale ile dzieci skrzywdzili to inna sprawa.Dlatego szlaban na wszelkie eksperymenty na dzieciach w imieniu lewackich pseudonauk o seksuologii i biologii.
            --
            -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
            -19% pederastow w USA ma HIV-co piaty!!!To jest srodowisko do adopcji dzieci??
            • magnusg napisał:

              > 25 -30 lat temu te same lewackie srodowiska skupione n.p. wokol partii Zielonyc
              > h na zachodzie powolujac sie na nauke i publikacje roznorakich "ekspertow" prob
              > owaly zalegalizowac pedofilie twierdzac,ze "dobrowolny seks" dzieci z doroslymi
              > rozszerza im horyzonty i pozytywnie wplywa na ich seksualnosc.Byly otwarte dys
              > kusje na ten temat,publikacje nawolujace do dekryminalizacji pedofilii,proby le
              > gislacyjne itd.
              > Dzisiaj przyznaja,ze to byla bledna droga,ale ile dzieci skrzywdzili to inna sp
              > rawa.Dlatego szlaban na wszelkie eksperymenty na dzieciach w imieniu lewackich
              > pseudonauk o seksuologii i biologii.

              Nieźle pojechałeś, ale mógłbyś jeszcze wyciągnąć z kapelusza argument nazistów, obozów koncentracyjnych i komunistów. Są to problemy tak samo związane z gender jak sprawa legalizacji pedofilii. A poza tym, gender nie ma nic wspólnego z seksuologią i eksperymentami na dzieciach. Może poczytałbyś trochę na temat gender i zapoznał się z przedmiotem badań zanim palniesz kolejne stereotypowe głupstwo w dyskusji o gender.

              A zwrot "lewackie pseudonauki o seksuologii i biologii" jako żywo przypomina mi komunistyczną propagandę, w której aż roiło się o tego typu epitetów mających na celu zdyskredytowanie np. "kapitalistycznych" dziedzin nauki i naukowców zajmujących się niepoprawnymi z puntu widzenia ideologii komunistycznej badaniami.
            • A wiesz ile dzieci zostało skrzywdzonych tylko dlatego, że nie były wyedukowane seksualnie i wpadły w sidła pedofilów, jak śliwki w kompot? Część przez cały czas nie miała świadomości co się dzieje, tylko intuicyjnie wiedziały, że coś złego, ale nawet nie wiedziały jak i komu o tym powiedzieć. Chórzyści poznańscy myśleli, że pan dyrygent ma taką urodę, że sika na biało. Uczniowie Legionu Chrystusa dali sobie wmówić, że ojciec Marcial ma chorobę urologiczną, z której tylko regularne masaże go uleczą, więc w ramach dobrego uczynku mieli księdza masować. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Nawet ci zieloni tak sobie seksualizowali dziedzi wg własnej woli, tylko dlatego, że kołtuńskie społeczeństwo wraz z kołtuńskimi rodzicami, ich nie uświadomiło zawczasu.
              • No to musisz zaczac juz edukacje u noworodkow, bo nawet na nich pedofile sie wyzywaja.
                Zeby dzieci chronic przed pedofilami nie trzeba ich edukowac seksualnie ideologia gender.Wystarczy im wytlumaczyc,ze obce osoby nie maja prawa ich dotykac,calowac,przytulac.
                Do tego nie trzeba calej filozofii gender i zyjacych z publicznych pieniedzy rzekomych specjalistek.
                --
                -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
                -19% pederastow w USA ma HIV-co piaty!!!To jest srodowisko do adopcji dzieci??
                • magnusg napisał:

                  > No to musisz zaczac juz edukacje u noworodkow, bo nawet na nich pedofile sie wy
                  > zywaja.
                  > Zeby dzieci chronic przed pedofilami nie trzeba ich edukowac seksualnie ideolog
                  > ia gender.Wystarczy im wytlumaczyc,ze obce osoby nie maja prawa ich dotykac,cal
                  > owac,przytulac.
                  > Do tego nie trzeba calej filozofii gender i zyjacych z publicznych pieniedzy rz
                  > ekomych specjalistek.

                  Człowieku, czy ty zdajesz sobie sprawę, co za bzdury opowiadasz? "edukować seksualnie ideologią gneder"??? Większej niedorzeczności dawno nie czytałam. Gender nie jest ideologią i nie ma nic wspólnego z edukacją seksualną. Zapamiętaj to, dobrze? To nie takie trudne.
                  • stokrotka_a napisała:

                    > Człowieku, czy ty zdajesz sobie sprawę, co za bzdury opowiadasz? "edukować seks
                    > ualnie ideologią gneder"??? Większej niedorzeczności dawno nie czytałam. Gender
                    > nie jest ideologią i nie ma nic wspólnego z edukacją seksualną.
                    > Zapamiętaj to, dobrze? To nie takie trudne.

                    Cóż, nie Ty jedna nie masz świadomości, jak szerokim obszarem zajmują się tzw. studia gender. Dziwi mnie tylko, że nie masz ochoty pogrzebać w tym głębiej, tylko łykasz same gładkie słówka, jak indyk kluski.
                    • majaa napisała:

                      > stokrotka_a napisała:
                      >
                      > > Człowieku, czy ty zdajesz sobie sprawę, co za bzdury opowiadasz? "edukowa
                      > ć seks
                      > > ualnie ideologią gneder"??? Większej niedorzeczności dawno nie czytałam.
                      > Gender
                      > > nie jest ideologią i nie ma nic wspólnego z edukacją seksu
                      > alną.
                      > > Zapamiętaj to, dobrze? To nie takie trudne.


                      > Cóż, nie Ty jedna nie masz świadomości, jak szerokim obszarem zajmują się tzw.
                      > studia gender. Dziwi mnie tylko, że nie masz ochoty pogrzebać w tym głębiej, ty
                      > lko łykasz same gładkie słówka, jak indyk kluski.

                      Poproszę o argumenty na poparcie tezy, że gender jest ideologią. Oraz poproszę o dowody, że w programach edukacyjnych związanych z badaniami gender mamy do czynienia z "edukowaniem seksualnym ideologią gender" jak sugeruje niejaki magnus. Jakie to spiskowe działania prowadzą genderowe "aktywistki" i w jaki sposób próbują seksualizować dzieci, co jest jednym z zarzutów ze strony Kościoła? Możesz napisać konkretnie bez powtarzania ogłoszeń z ambony?
                  • Klamiesz-jak to wyglada w praktyce na zachodzie opisuje pewna niemiecka socjolog Gabriele Kuby.
                    "Kuby mówiła, że "standardy wychowania seksualnego w Niemczech, obowiązujące dla wszystkich szkół i przedszkoli, określają, że dzieci w wieku 1-4 lat mają otrzymać informacje, jak mogą dotykać narządów płciowych, żeby sprawiało im to przyjemność; w wieku 4-6 lat: dowiedzieć się, że istnieją różne normy seksualności i w związku z tym różne typy rodziny; a w wieku 6-9 lat mają otrzymać wiedzę o antykoncepcji". - Wiecie, jak się nazywa nauka masturbacji? To jest pedofilia - komentowała te wytyczne prelegentka. "

                    I ma racje, bo niby jak 1-4 letnim dzieciom bedzie tlumaczone jak sie maja masturbowac??To jest pedofilia i nic innego.
                    Za takie wytyczne powinno sie aresztowac,a nie wspierac te wariatki publicznymi pieniedzmi.
                    --
                    -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
                    -19% pederastow w USA ma HIV-co piaty!!!To jest srodowisko do adopcji dzieci??
                    • Magnus, ale masz dzieci w przedszkolu i wiesz, że to, co ta Kuby nawija, to prawda, tak? No widzisz, a moja córka przedszkole opuściła w sierpniu tego roku i żadnej takiej nauki onanizowania nikt tam nie uskuteczniał!
                      Baba pieprzy jak potłuczona, tyle w temacie. Powiem więcej, starsza córka miała Sexualkunde i też nauki onanizowania w szkole nie było!
                      --
                      Tak walczę ze złem
                      A zło rośnie we mnie z każdym dniem
                    • magnusg napisał:

                      > Klamiesz-jak to wyglada w praktyce na zachodzie opisuje pewna niemiecka socjolo
                      > g Gabriele Kuby.
                      > "Kuby mówiła, że "standardy wychowania seksualnego w Niemczech, obowiązujące dl
                      > a wszystkich szkół i przedszkoli, określają, że dzieci w wieku 1-4 lat mają otr
                      > zymać informacje, jak mogą dotykać narządów płciowych, żeby sprawiało im to prz
                      > yjemność; w wieku 4-6 lat: dowiedzieć się, że istnieją różne normy seksualności
                      > i w związku z tym różne typy rodziny; a w wieku 6-9 lat mają otrzymać wiedzę o
                      > antykoncepcji". - Wiecie, jak się nazywa nauka masturbacji? To jest pedofilia
                      > - komentowała te wytyczne prelegentka. "
                      >
                      > I ma racje, bo niby jak 1-4 letnim dzieciom bedzie tlumaczone jak sie maja mast
                      > urbowac??To jest pedofilia i nic innego.
                      > Za takie wytyczne powinno sie aresztowac,a nie wspierac te wariatki publicznymi
                      > pieniedzmi.

                      Magnus, właśnie osiągnąłeś szczyt oszołomstwa i bezmyślności, powtarzając jakieś straszne bzdury, które zostały wymyślone w chorej głowie jakiejś pani. O czym ty piszesz człowieku? Czy ty zdajesz sobie sprawę, jakie głupstwa powtarzasz?

                      Szkoda, że nie przeytoczyłeś wypowiedzi Pani Kuby o tym, że pierwsa kobieta (Ewa) sprowadziła na ludzkość grzech pierworodny jako narzędzie szatana i że "aktywistki gender" są narzędziami w rękach szatana w dzisiejszych czasach. Kobiety to samo ZŁO! Idź i głoś to wszystkim nawiedzonym...
                    • Powtarzasz jakieś oszołomskie opinie jakichś ichniejszych Terlikowskich. Niemcy wbrew pozorom nie są wcale szczególnie cywilizowani i nie mają szczególnie dobrego systemu edukacji. Patolstwa też im nie brakuje. O emigrantach nawet nie wspomnę.
                      Przedszkola i szkoły powszechne, to swojego rodzaju instytucje resocjalizacyjne. Nie tylko przechowalnie. Tzn głównie przechowalnie, ale usiłuje się z nich zrobić coś więcej. One są przeznaczone głównie dla dzieci nizin społecznych, patologii i emigrantów. Zwłaszcza w PL, wystarczy zerknąć na kryteria rekrutacyjne. W Niemczech tak samo. Bogaty Niemiec do prywatnej placówki dziecko pośle, najczęściej wyznaniowej, bo te mają najlepsze opinie jeśli chodzi o poziom nauczania.

                      W związku z tym, cały program dydaktyczno wychowawczy ma na celu resocjalizację i wyrwanie dzieciaka z ciemnoty i zacofania, jakie ten ma w domu rodzinnym. Jaką wiedzę o świecie wyniesie mały kibol drechol, albo jakaś biedota dla której ksiądz to jedyny łącznik ze światem, albo ktoś w czyim domu panuje zabobon i wiara w zjawiska paranormalne. Ktoś dziecku musi wyjaśnić, że dziewczynki i chłopcy są sobie równi i mogą to samo, że homoseksualizm jest normą, że masturbacja nie jest grzechem, tylko normalnym ludzkim zachowaniem i że jest ok i wolno tak się bawić do woli byle nie publicznie, że seks jest ok, ale tylko z gumką, bo choroby weneryczne i rodzenie niechcianych dzieci już ok nie jest, że gwałty, molestowania seksualne i dyskryminacja ze względu na płeć też nie jest ok, itp.

                      I walka rozgrywa się o rząd dusz, bo takim ciemnym, biednym i zacofanym ludem łatwiej się rządzi a tu ktoś chce im ten lud cywilizować. Ideologia gender i wiedza o seksie to tylko mały wycinek tego wszystkiego, ale za to najłatwiejszy do krytykowania i nagłaśniania, bo ciężko w dzisiejszych czasach głośno sprzeciwiać się nauczaniu przyrody, historii czy wiedzy o społeczeństwie. Aczkolwiek pokątnie ten sprzeciw istnieje i książki w stylu dlaczego tak, czy magia rzeczywistości, które naprowadzają nieletnich na racjonalistyczno sceptyczne tory myślenia i mówią wprost, że należy mieć w poważaniu wszystko co nie jest naukowo udowodnione, wciąż są na indeksie. Przedszkola i szkoły niechętnie je widzą u siebie.
                      • Patologia to jest ideologia gender,ktora ma 1-4 letnim dzieciom tlumaczyc masturbacje albo jak sama przyznajesz,ze homoseksualizm jest normalny.Zerknij na moja notke i mi wytlumacz jak srodowisko,gdzie 19% sie juz zarazilo HIV ma byc normalne??Narkomannii zarazajcy sie tak samo masowo chorobami jak pederasci tez dla ciebie jest normalne?Tez dzieciom w przedszkolu chchesz tlumaczyc,ze narkomania jest normalna?

                        Typowe lewackie mniemanie o sobie,ze jest sie lepiej wyksztalconym i bardziej swiatlym od reszty swiata i trzeba tej reszcie tlumaczyc jak maja sie zachowywac i jak wychowywac swoje dzieci.A wychodzi z tego wylacznie promocja dewiacji i patologii, bo samozwancze "elyty" juz dawno zostaly odczarowane jako plytko myslace lemingi-bez refleksji i samokrytyki.
                        Proponuje wam kochane zwolenniczki gender zalozyc za swoja kase, a nie wyludzona publiczna placowki,gdzie bedziecie te swoje teoryjki wykladac i zobaczymy ilu rodzicow bedzie wam chcialo placic za te wasze madrosci zyciowe.
                        --
                        -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
                        -19% pederastow w USA ma HIV-co piaty!!!To jest srodowisko do adopcji dzieci??
                        • To nie homoseksualizm powoduje aids i inne choroby, tylko ryzykowne zachowania seksualne. I od tego jest edukacja seksualna, żeby ludzie wiedzieli jak się zabezpieczać zanim zaczną seks uprawiać.
                          Jakąś tanią demagogię zaczynasz uprawiać. Zwłaszcza z tymi wyssanymi z palca statystykami.
                          • Jezeli dla ciebie dane agendy rzadowej monitorujacej choroby zakazne w USA sa danymi wyssanymi z palca to jednak chyba ty demagogie uprawiasz, bo nie potrafisz sie z przykra dla ciebie prawda o tym srodowisku pogodzic.
                            I dane te wlasnie pokazuja,ze takie zdegenerowane srodowiska jak pederastow sa odporne na edukacje i kampanie -w USA byly ich setki,a pederasci mimo to masowo sie zarazaja HIV i to nierzadko swiadomie ryzykujac.Miliony dolarow wydane na te kampanie poszly w bloto,a miliardy ida na leczenie tych degeneratow.
                            --
                            -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
                            -19% pederastow w USA ma HIV-co piaty!!!To jest srodowisko do adopcji dzieci??
      • > Skoro nikt się nie czepia matematyki, fizyki, historii, ani niczego in nego, nawet w ramach
        > danego przedmiotu też się nie czepia się przerabianych zagadnień, to bulwersowanie się jakimś
        > gender, seksuologią i tym podobnymi sprawami, zakrawa na zwykłe oszołomstwo. I nie tylko
        > na oszołomstwo, bo czarno na białym pokazuje, że rodzice poza dupą, nie mają żadnych
        > zainteresowań i na żaden inny temat nie mają nic do powiedzenia.

        10/10 :D

    • ja to byłem przekonany że ty niegłupia, sympatyczna foczka jesteś

      ale w tym wątasku popłynęłaś
    • dla mnie cały ten gender to wylanie dziecka z kąpielą.
      niby okej, że zwraca się uwagę na stereotypizację płciową i uczy, że mamy też coś takiego jak płeć psychologiczna, no ale kuśwa, niemówienie dziadkom, jakiej płci jest dziecko i mówienie o nim "ono" to dla mnie jednak lekka paranoja.
      --
      dzie_rze

      YOLT:)
      • > uczy, że mamy też coś takiego jak płeć psychologiczna

        Akurat gender uczy raczej czegoś przeciwnego.
      • Gender akurat uczy, że nie ma płci psychologicznej, tylko jest płeć społeczna, którą trzeba odrzucić. A niemówienie jakiej płci jest dziecko, właśnie najlepiej to obrazuje. Bo dziecko to dziecko, zwłaszcza niemowlak. A ludzie już mu jakieś role społeczne przypisują. I nagle jak się okazuje, że niemowlę nie ma płci, to jest konsternacja, bo nie wiadomo jak je traktować.
        W zasadzie to jest taki powrót do zwyczajów z dawnych kultur. Dzieci do pewnego wieku nie miały płci, płeć mieli tylko dorośli po przejściu różnych skomplikowanych rytuałów inicjacyjnych. Nierzadko właśnie taką jaką sobie wybierali a nie taką jakie mieli narządy płciowe.
        • > Gender akurat uczy, że nie ma płci psychologicznej, tylko jest płeć społeczna,
          > którą trzeba odrzucić. A niemówienie jakiej płci jest dziecko, właśnie najlepiej
          > to obrazuje. Bo dziecko to dziecko, zwłaszcza niemowlak. A ludzie już mu jakieś
          > role społeczne przypisują

          Tyle że te hipotezy obala niestety zjawisko transseksualizmu. A szkoda, bo tezy niezwykle uczone i wiele analiz literackich można z ich pozycji przeprowadzić.
      • magadanskaya napisała:

        > (...) no ale kuśwa, niemówienie dziadkom, jakiej
        > płci jest dziecko i mówienie o nim "ono" to dla mnie jednak lekka paranoja.

        Ale o czym ty piszesz? Czy nie jest to czasem twoja paranoja?
        • ojesu, ojesu, nie bulgocz.
          piszę o przykładzie, o którym czytałam w jakimś artykule. zatwardziali zwolennicy gender, np. w Skandynawii, nie mówią swoim rodzicom,czyli dziadkom dziecka, jakiej jest płci - po to, żeby niczego nie narzucać dziecku.
          dla mnie to zakrawa o paranoję, chyba mam prawo mieć własne zdanie?
          --
          dzie_rze

          YOLT:)
    • jak przystało na lewaka pomysł mi się podoba. ;-)
      --
      www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
    • Już pominę to, że większość oburzonych nie wie, czym jest gender. Ale zastanawia mnie lęk i histeria, kiedy pojawia się temat równości płci, a także homoseksualizmu, edukacji seksualnej, antykoncepcji. Takie kołtuńskie lepiej nie widzieć lub udawać, że czegoś nie ma, bo jak się o czymś nie mówi, to problem "znika".
    • 300! Wygralem!
      --
      You should never trust a Mexican!
    • a poczytałaby coś w temacie i strach zastapiła wiedzą.
      --
      Sygnaturka to twój podpis dodawany automatycznie do postów, które napiszesz.
    • w elitach finansowych i elitach władzy dalej jest patriarchat

      feministki gender wysługują się
      patrirachatowi panów homo-macho i bi-macho


      panowie hetero-macho i bi-macho potrzebują istnienia dziewczyn "puszczalskich"

      panowie bi-macho i homo-macho potrzebują chłopców-dupodajków


      feministki-gender i zamierzają produkowac chłopców-dupodajków

      na potrzeby wyżej wymienionego patrirachatu


      bo do Tajlandii (gdzie jest duzo transeksualistów)
      jest daleko, bilet lotniczy jest kosztowny
      i zmiana strefy czasowej męcząca...



      --
      Forum Militaria i Historia
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=56801
(201-300)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-468
(401-468)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.