Dodaj do ulubionych

Beznadziejne oświadczyny...

21.03.14, 09:58
Muszę się wypisać i albo mnie opieprzcie, albo wesprzyjcie... Potrzebuję oceny, krytyki, czegokolwiek...Jest mi cholernie smutno, przykro i dotarłam chyba do ściany w tym związku.

Jesteśmy ze sobą 1,5 roku, związek na odległość, ale staramy się widywać w weekendy, czasami ja do niego mogę przyjechać na dłużej (tak jak teraz). Już nie tacy bardzo młodzi - oboje dobrze po 30-tce.
Wczoraj mi się oświadczył. Kiedy wychodził rano do pracy zapytał czy zjemy kolację na mieście, powiedziałam, że lepiej nie - bo dopiero co wróciliśmy z krótkich wakacji, które siłą rzeczy generują wydatki i tam codziennie mieliśmy przytulne knajpki, restauracyjki, więc czas trochę przyoszczędzić (tym bardziej, że na dziś (piątek) już byliśmy umówieni do knajpki ze znajomymi). Powiedział ok i wyszedł.

Wrócił wieczorem na przygotowaną przeze mnie kolację, po kolacji chciał się przejść. No to poszliśmy na rundkę po dzielnicy. Nic spektakularnego, obok mały park, ale było miło - pachniało wiosną, kwitły drzewa. Usiedliśmy na ławeczce i zaczęliśmy gadać. On po raz pierwszy sam z siebie zaczął mówić o różnicach między nami (jesteśmy totalnie różni, że ja kilkakrotnie chciałam się już rozstać - słynna różnica charakterów:)), ale że jest ze mną naprawdę szczęśliwy. Ok - pomyślałam, może wreszcie on zrozumie to czego ja potrzebuję i nauczy się ze mną rozmawiać. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i do domu.

W mieszkaniu - wynajmowana, nie lubiana przez niego kawalerka, z gołą żarówką, na kanapie, gdy ja półleżałam i beztrosko o czymś rozmawialiśmy - nagle on zapytał czy wyjdę za niego za mąż? Pomyślałam, że to żart, więc zapytałam niby z oburzeniem - to są oświadczyny? a gdzie pierścionek, kwiaty i orkiestra? On na to, że myślał żeby mnie zaprosić na kolację (stąd ta propozycja rano), ale że ja nie chciałam (A SKĄD JA MIAŁAM WIDZIEĆ, ŻE TO KOLACJA ZARĘCZYNOWA???), potem, że na spacerze, ale nie wyszło (DLACZEGO??), a wcześniej na wyjeździe też nie było okazji (?????) Zrobiło mi się tak cholernie przykro, że takie na odwal było to pytanie i tak bylejakie te oświadczyny, że nawet nie umie zorganizować czegoś takiego, żebym ja się poczuła chociaż troszkę wyjątkowo. Wie, że lubię symbole. Powiedziałam, że nie mogę mu dać odpowiedzi.

Wstałam z kanapy, on też. Podszedł do swojego płaszcza, wrócił, powiedział, że chce żebym ja wiedziała jak jestem dla niego ważna i ... dał mi pierścionek. Żebym go nosiła jeśli chcę (niekoniecznie w ramach zaręczyn). Brzydki. Z niebieskim oczkiem, bardzo skromny, z białego złota.

Oddałam mu go, powiedziałam, że nie jestem gotowa i nie tak sobie wyobrażałam taką chwilę, a co do pierścionka to ponieważ nie noszę żadnych - nosić będę tylko ten jedyny. A ten taki nie jest.

Końcówka wieczoru - każde czytało swoją książkę.

Dziś rano przed jego pracą - chciałam go podpytać, zrozumieć - dlaczego wybrał tak beznadziejny sposób na oświadczyny, skąd ten pierścionek. Okazało się, że pierścionek kupił już rok temu, a do tej pory nie udawało mu się oświadczyć. Naprawdę nie rozumiem!! Przez ten rok byliśmy na co najmniej 10-ciu różnych wyjazdach, w cholernie romantycznych miejscach. Nawet w tym mieście - u niego, są miejsca, z którymi wiążą się nasze romantyczne chwile. Dlaczego nie tam? Tylko pod łysą żarówką, w bylejakiej pozie na kanapie, w czwartek po domowej kolacji????

Chyba go nie kocham, chyba jednak czas się rozstać. Więc jednak zostanę starą panną (już nią jestem), ale jest mi tak strasznie przykro - wszystko to było takie beznadziejne... To przecież w tym osiedlowym parku - pod ukwieconym drzewek mirabelek, pod gwiazdami byłoby na milion razy lepiej.
Opieprzcie mnie...
Edytor zaawansowany
  • gustavo.fring 21.03.14, 10:02
    Dzisiaj pierwszy dzień wiosny, gimbaza nie ma lekcji, to od rana już się produkuje.

    Nie można być dorosłym i aż tak infantylnym.
  • donnaanna 21.03.14, 14:34
    jasne.... forma oswiadczyn jest wazniejsza niz zwiazek... zrob mu przysluge i od niego odejdz a potem dorosnij...

    --
    The only way to get rid of temptation is to yield to it... I can resist everything but temptation.
  • monoekann 26.03.14, 12:26
    Biedny facet...
    A takie puste istoty po 30 są. Ba, im starsze, tym bardziej im odbija.
  • palacz67 27.03.14, 21:55
    Opieprzę Cię. Mój obecny mąż tak mi się oświadczył: " daję Ci tydzień na to, byś się zdecydowała, czy myślisz o mnie poważnie, bo jak nie, to poszukam sobie coś innego" Nie kochasz go, albo nie wiesz o tym, że go kochasz. Jesteśmy małżeństwem 20 lat i mamy dwie córy do matury. Faceci tak mają, życie to nie romantyzm, tylko człowiek, na którym możesz polegać, miałam wtedy 26 lat a on 30 i po miesiącu znajomości mi się oświadczył, zwariował, za rok był ślub. Dorośnij a romantyzm znajdziesz w romansidłach:-)
  • skyler-white 31.03.14, 10:22
    Mój obecny mąż tak mi się oświadczył: " daję Ci tydzień na to, by
    > ś się zdecydowała, czy myślisz o mnie poważnie, bo jak nie, to poszukam sobie
    coś innego"



    Yyyyy.... [?]
  • trzezwy.umysl 02.04.14, 09:57
    oj tam oj tam.. nie czepiaj się drobiazgów
  • palacz67 03.04.14, 17:38
    Dokładnie tak się wyraził: "coś innego":-)
  • stokrotka_a 21.03.14, 10:05
    Wstą do zakonu i problem z głowy.
  • przeciezwiadomo 21.03.14, 10:06
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3b/Paris_Tuileries_Garden_Facepalm_statue.jpg
  • wielkafuria 21.03.14, 10:08
    wez przestan, jakbys go kochała to nawet przy smietniku jakby sie oswiadczyl to bys wyła ze szczescia i skakała z radosci.

    czyli gdyby to było na kolacji to ok, a jak pod zarowka i nie takiej pozie jak trzeba to nie ok.

    no mogl sie postarac, ale to chyba nie tu akurat jest problem ;)
    --
    Blog Furii: Porno i duszno
  • quba 08.04.14, 21:03
    wielkafuria napisał(a):

    > wez przestan, jakbys go kochała to nawet przy smietniku jakby sie oswiadczyl to
    > bys wyła ze szczescia i skakała z radosci.

    A niby dlaczego?
    Cóż to takiego ma być w tym, ze ona ma skakać z radości, bo facet się oświadczył byle jak?
    A może być tak, że dziewczyna kocha faceta i nie czeka, aż ten jej zrobi łaskę, tylko sama wybiera miejsce i czas i zagaja:
    chciałeś mi coś ważnego powiedzieć?
    Gdyby ją kochał, to sam by się domyślił o co chodzi i wył ze szczęścia na przykład na moście westchnień w Wenecji (no dobra prowadzi do więzienia, to gdzieś indziej, pod wieżą Eiffela, albo w Pałacu Schoennbrunn we Wiedniu...

    Ale, ponieważ autorka wątku prosi, by ją "opieprzyć", to robię to - może Twój facet nie miał dotąd odwagi, by zaproponować Ci małżeństwo?
    Wiesz, jak pisał poeta : "topi się, kto bierze żonę, to tak jakby na weselu w równe nogi wskoczyć w studnię", i on nie miał odwagi?
    A zastanów się sama czego byś chciała?
    Może właśnie ta wasza wspólna codzienność, czytanie razem, swoich książek, ale i obecność, bycie razem, to wasze szczęście, spokojne "noce i dnie"?
    A jeśli się rozstaniecie, okaże się, że jak w wierszu Małgorzaty Hillar :
    "Kiedy przychodzi miłość
    wzruszamy pogardliwie ramionami

    Silni cyniczni
    z ironicznie zmrużonymi oczami

    Dopiero późną nocą
    przy szczelnie zasłoniętych oknach
    gryziemy z bólu ręce umieramy z miłości"

    Dużo życzę Ci siły i spokojnego spojrzenia na wszystko.
    Jesteś przecież młoda, masz czas...

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • na.rozdrozu 09.04.14, 00:00
    Miałam już nie odpisywać... ale ... nie sądziłam, że ktoś przypomni ten wiersz, który jako 15-latka recytowałam na konkursach, a który sama wybrałam po przejrzeniu 5 tomów poezji... I ta sygnaturka z frazą z "Misia" :)
    Dziękuję :)
  • quba 09.04.14, 12:18
    na.rozdrozu napisała:

    > Miałam już nie odpisywać... ale ... nie sądziłam, że ktoś przypomni ten wiersz,
    > który jako 15-latka recytowałam na konkursach, a który sama wybrałam po przejr
    > zeniu 5 tomów poezji... I ta sygnaturka z frazą z "Misia" :)
    > Dziękuję :)

    Ściskam Cię!
    :)
    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • leptosom 21.03.14, 10:15
    Chyba go nie kocham, chyba jednak czas się rozstać.

    Na pewno! Zrób to, jeśli on tego nie widzi.
  • ingeborg 21.03.14, 10:25
    Eh. Generalnie nie jestem wielką fanką pań, które mają wygórowane wyobrażenia o swoich oświadczynach i weselu, ale trochę Cię rozumiem.

    Z tym że po pierwsze - ślub po związku wyłącznie na odległość to jakiś poroniony pomysł - jak widać zupełnie się nie znacie, skoro Ty lubisz takie korowody a on się przy gołej żarówce oświadcza.

    Po drugie, skoro tak się kochacie, a żadnemu się nie udało przez ten czas przeprowadzić do tego drugiego, żeby być bliżej ukochanej osoby, to chyba dużo mówi o skłonności do poświęceń.

    Po trzecie jeśli pierścionek był kupowany po pół roku znajomości, to dopuszczam taką możliwość, że pan nie znał jeszcze dobrze Twoich gustów estetycznych (kwestię kupowania pierścionka po półrocznej znajomości pominę milczeniem).

    Podsumowując - to nie oświadczyny i pierścionek są tu problmemem, tylko Twój strach przed staropanieństwem i to, że jesteście ze sobą totalnie na siłę, i pierwsze co Ci przychodzi do głowy jak myślisz o rozmowie, to że on NARESZCIE będzie wiedział jak z Tobą rozmawiać. Noż kurde.

  • alpepe 21.03.14, 10:33
    Nie wiem, jaki on jest, ale ty chyba jesteś siostrą kachny z wątku obok, bo tęczy nie było, ani jednorożców, a jak się całujecie, nie biją dzwony, a pierścionek był brzydki... Brzydki? Z białego złota, do tego z niebieskim oczkiem, pewnie jest klasycznie piękny, tylko, że ty chcesz fajerwerków i wodotrysków. Podzielam twoje zdanie, powinniście się rozstać.
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • przeciezwiadomo 21.03.14, 10:50
    Mnie opis tego pierścionka też rozwalił, bo jak wpisuję do wyszukiwarki "pierścionek białe złoto niebieski" to jakoś mi same ładne rzeczy wyskakują.
    Na forum mężczyzna jest fajny wątek o cenach pierścionków. Ja nie wiem, czy naprawdę na świecie istnieją kobiety, które można obrazić "nieodpowiednim" pierścionkiem? Do tej pory sądziłam, że to jedynie legendy.
  • annajustyna 21.03.14, 10:53
    Jakos Kate sie na Williama za takowy nie obrazila. Ale jej chyba z zoltego zlota, moze to to?
    http://www.butyk.pl/zdjecia_blog/2550/2.jpg
  • triss_merigold6 21.03.14, 10:54
    Owszem, gdyby w ramach oświadczyn pan zaprezentował tombak z plastikowym oczkiem kupiony na odpuście.
  • przeciezwiadomo 21.03.14, 10:59
    Mowa jest o pierścionku z białego złota z niebieskim oczkiem (cyrkonia? szafir?).
  • mozambique 24.03.14, 12:01
    cyrkonia to szajs ale taki szafir ? www.google.com.hk/search?q=apart+pierscionek+z+szafirem&hl=pl&rlz=1T4NDKB_plPL555PL555&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=XRAwU4vWLpKThQfxjYDICA&ved=0CDMQsAQ&biw=1366&bih=641

    --
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • przeciezwiadomo 24.03.14, 19:58
    Już się wyjaśniło, że to tanzanit.
  • 5th_element 27.03.14, 09:02
    bardzo ladny. Chcialabym taki, tyle, ze ja nosze jeden pierscionek a kolejny by tylko lezal. Tak czy tak mi sie bardzo podobaja wszystkie dotad zalinkowane
  • na.rozdrozu 21.03.14, 11:14
    Z ciekawości - sama teraz też wstukałam i rzeczywiście wyskakują ładne.
    No to zaczynam doceniać tego swojego faceta, że jemu się udało znaleźć naprawdę brzydki.
    Do tej pory sama się śmiałam z dziuń, które przywiązują wagę do kosztowności biżuterii, tym bardziej, że sama NIGDY nie nosiłam pierścionków. Przestaję się śmiać - bo naprawdę można dostać zupełnie nie w swoim guście.
    Może komuś mój by się podobał, ale mi nie.
    Tak swoją drogą to nawet nie wiem czy to jest białe złoto czy srebro. Pomyślałam o złocie, bo jakoś tak się od razu kojarzy jak zaręczynowy, ale kto wie... Zresztą - jak się kocha to może być nawet z kapsla, nie?
  • triss_merigold6 21.03.14, 11:17
    Nie, IMO nie może być z kapsa, nakrętki, trawy czy innego shitu, chyba że para w takiej konwencji funkcjonuje i oboje to lubią.
    Z drugiej strony - skoro nigdy nie nosiłaś pierścionków, to skąd facet miał wiedzieć jaki masz gust?
  • greedex5 28.03.14, 08:40
    Wiedziałam, po prostu wiedziałam że Ty pociągniesz sprawę estetyki pierścionka. Żal mi faceta strasznie. Nie możesz zmienić drugiego człowieka, możesz zmienić tylko siebie. pomyśl o tym. Dla kogoś innego on będzie ideałem.
  • system.tzw.edukacji 21.03.14, 10:35
    > Końcówka wieczoru - każde czytało swoją książkę.

    Oczytany, ja bym nie wybrzydzał. Mało która kobieta ma szczęście trafić na faceta, który czyta książki. Nieczytasz.

    > Chyba go nie kocham, chyba jednak czas się rozstać.

    Tak sądzę. W przeciwnym razie scena pod gołą żarówką wydałby Ci się urocza.

    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand"
  • lled 21.03.14, 11:56
    glupoty gadasz. ja czytam i na dodatek gotuje, i co? i moge sobie marzyc tylko aby panience podarowac pierscionek.
  • miau.weglowy 21.03.14, 14:27
    jeszcze wazne jest co mowisz
    moze zapamietaj?
    --
    driving home
  • lled 21.03.14, 14:58
    ja nie panimaju
  • triss_merigold6 21.03.14, 10:39
    Wyświadcz panu przysługę i go zostaw.
    Nie chodzi o formę oświadczyn, tylko o to że kobieta po 30-tce powinna wyzbyć się złudzeń, że oto facet w magiczny sposób zrozumie czego ona potrzebuje i nauczy się odpowiednio rozmawiać. Iluzja na temat czytania w myślach już Ci powinna przejść, inaczej będziesz wrzodem na d.. dla każdego w miarę normalnego gościa.
  • na.rozdrozu 21.03.14, 10:59
    Ok, możecie jeszcze trochę po mnie pojeździć. Dobrze mi to zrobi.

    Tak - kilkakrotnie chciałam się z nim rozstać - zawsze to ja inicjowałam tę rozmowę i ja chciałam to zakończyć.
    Tak - chciałabym romantyzmu, uwzględnienia moich potrzeb, gustów.
    Tak - jestem starą panną, ale nie boję się tego stanu, tylko tego, że kończy mi się termin przydatności żeby mieć dziecko - a tego bym jednak chciała, a na sam zapładniający seks bez związku nie jestem na tyle odważna czy wyzwolona.
    Tak - widocznie jestem infantylna, naiwna i chciałabym przynajmniej zrozumienia, skoro nie mogę liczyć na słynne motyle w brzuchu.
    Tak - bardzo poważnie zbieram się zakończenia tego związku. Dotychczas powstrzymywały to jego protesty i jego wielka chęć bycia ze mną. Tylko, brutalnie mówiąc, kolejna inwestycja diabli wzięła. Bo związek to jest inwestycja - czasu, emocji, oczekiwań.

    I wiem, że on nie czyta w moich myślach, ale na tyle często z nim rozmawiałam o swoich oczekiwaniach od życia, sposobie myślenia i wrażliwości na różne czynniki - że zostawienie mu na karteczce informacji w puntach jak ma przygotować i jak mają wyglądać oświadczyny, jednak trochę mnie przerasta.

    Cieszę się, że wokół jest tyle rozsądnych i szczęśliwych babek, które umieją kochać. Ja widocznie jestem ułomna.
  • przeciezwiadomo 21.03.14, 11:02
    Sama jesteś sobie winna, bo byłaś na siłę i na odległość z gościem, który Cię nie pociąga, tylko dlatego, że Ci się kończy termin przydatności. Teraz masz pretensję do całego świata o to, że nie spełnił Twoich oczekiwań. Czego się spodziewałaś, pisząc coś takiego na forum? Że pogłaszcze Cię ktoś po główce i napisze o nim - ale drań?
  • na.rozdrozu 21.03.14, 11:19
    Przeczytaj pierwszy akapit - to tylko dwie linijki, tam wyjaśniam dlaczego piszę na forum.
  • po-trafie 21.03.14, 12:12
    Czy ja dobrze rozumiem, ze jestes z nim tylko dlatego, ze on tak bardzo chce?
    I to, ze on tak bardzo chce, spowodowalo ze dalej w ten zwiazek inwestowalas czas, emocje etc?

    Nie do konca moge zrozumiec, dlaczego dalej jestescie razem. Czekasz na cos? Czegos sie spodziewasz?
    Bo z twoich slow rozumiem, ze jest to tylko i wylacznie strata czasu (zarowno twojego jak i tego faceta)...
  • grzeczna_dziewczynka15 21.03.14, 23:55
    Dziwi mnie tak ostra krytyka. Dla każdej z Was zerwanie z partnerem/partnerką, z którym/ą jesteście od, powiedzmy, że dłuższego czasu jest niczym? Nie zasługuje na chwilę rozwagi, tylko krótka piłka? W końcu dlaczegoś związek powstał, dlaczegoś chce się kochać tę drugą osobę, zrozumieć ją, coś ich przecież łączy.

    No chyba, że ktoś traktuje ludzi instrumentalnie, w sensie przydatny na partnera albo nieprzydatny, nie ma sensu, do widzenia. Wahanie tego rodzaju jest oznakiem empatii, autorka zapewne męczy się, chciałaby zerwać, ale partner cierpi i próbuje związek na siłę utrzymać.

    To strasznie trudne krzywdzić kogoś, kto nic Ci tak naprawdę złego nie zrobił, naprawdę Cię kocha, ale Cię nie rozumie, nie jest Wam dane być razem. Jak facet jest totalnym dupkiem, żaden problem z nim zerwać, ale jak jest taki obezwładniająco zapatrzony? Jak się zbierasz na rozmowę ostateczną, a on tego nie przyjmuje do wiadomości i mówi, że od teraz będzie inaczej, i naprawdę próbuje? A Ty masz go dość, choć on się stara, z drugiej strony czujesz się podle, że nie doceniasz go za to, jak się stara?

    Tym niemniej - jak inni piszą - trzeba się rozejść. Jak najszybciej, żeby nie męczyć jego i siebie.
  • miau.weglowy 21.03.14, 14:29
    i dziwi sie,ze nie wyszlo
    (daj mu spokoj lepiej, znajdzie kogos, kto doceni chec oswiadczyn mimo - jak twierdzisz - kolosalnych roznic)

    --
    driving home
  • mozambique 24.03.14, 12:10
    tak najpiej niech go po pietach całuje a może i na rekach nosi za to ze się pan laskawie zdecydował zdeklarować ( zapewne po paru latach wygodnego bzykania bez zobowiazan , związek na odleglsoc z=jest zwykle bardzo wygodny dla panów a uwierający dla pań)

    --
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • ogionek 24.03.14, 18:07
    W sumie nie miałem odpisywać i nawet nie wiem czy to przeczytasz po paru dniach, ale...
    Po pierwsze primo (jak to dawniej satyrycy mawiali) sama czujesz niedopasowanie. Nic na siłę. Jeśli na prawdę męczy Cię ten związek, to nie ma się nad czym zastanawiać. Tkwiłem w takim trzepniętym związku przez kilkanaście lat i wiem jedno - nie warto na siłę brnąć. Raz czy drugi może coś nie wyjść, czasami trzeba się dotrzeć i dopasować.
    Jeśli stale czujesz brak czegoś, to pora zakończyć w rozsądnym terminie z nadzieją na bardziej dopasowanego partnera.
    Dużo osób dość krytycznie się wypowiadało o Twoich oczekiwaniach. Ja nie będę - są ludzie lubiący sernik i są tacy, co wolą tort waniliowy. O gustach się nie dyskutuje. Dlatego lepiej poszukaj sobie bardziej dobranego partnera pod kątem upodobań estetycznych.

    Na prawdę nie ma sensu marnować i sobie i jemu życia w związku bez tej iskierki. Wierz mi na słowo, później zostaje tylko gorycz i niechęć do wszelakich związków na długo...

    Życzę odwagi i przyjacielskiego rozstania.
    --
    "Science is a poetry of reality"
    Richard Dawkins
    "Religion is an insult to human dignity. With or without it you would have good people doing good things and evil people doing evil things. But for good people to do evil things, that takes religion."
    Steven Weinberg
  • 5th_element 27.03.14, 09:06
    aa juz zaczynalo mi sie podobac Twoje pisanie a tu masz: tradycyjne zrzedzenie i fanaberie z kurnika. Skoro jestes kolejnym babskiem, ktore przy trzydziestce dostaje bejbi-wsciku, to prosciej bedzie isc na dyske czy do innego pubu i dac sie przeleciec w celach prokreacyjnych. Daj gosciowi spokoj. Cos Wam ewidentnie zgrzyta i zameczycie sie na smierc.
  • geos 27.03.14, 11:28
    Nikt nikomu nie czyta w myślach. Żaden człowiek. Mężczyźni nie skupiają się na domysłach oni mają dane albo ich nie mają. Ja mojemu mężowi sama ich dostarczam, żeby się nie domyślał. Po co mam mieć żal. Zaręczyny miałam bardziej beznadziejne od Twoich i jakoś ze śmiechem to wspominam a pierścionek kupiłam sobie sama. I noszę do dziś, razem z obrączką - róznica jest tak- bardzo go kocham. Daj sobie spokój kobieto, widac to nie ten jedyny.
  • bambaya 27.03.14, 15:37
    w związku nie można byc egoistą, to że Ty sobie wymysliłaś jak mają wygladac zaręczyny, nie oznacza ze on musi tez tego chcieć... ja też nie miałam zaręczyn takich wymarzonych... przemyśl sobie, co jest dla Ciebie ważne? i czy większej przykrości nie zrobiłąs Ty jemu, niz on Tobie?
  • kucharzyca 27.03.14, 19:33
    Ja Ciebie rozumiem. Mój oświadczył się na schodach pociągu. Bo tak mu było łatwiej. Byłam tym głęboko dotknięta. I nie dlatego, ze lubię konwenanse i romantyzm. Dlatego, ze nie podjął trudu zadbania o mój komfort w takiej sytuacji, tylko myślał o sobie. Nie dałam mu jednoznacznej odpowiedzi, i potem też się rozstaliśmy z wielu innych powodów. W czasach, gdy ludzie żyją bez ślubu, wiec sam ślub przestaje być taki ważny, oświadczyny jako forma naprawdę poważnej i szczerej rozmowy miedzy dwojgiem ludzi - wymaga odpowiedniej oprawy.
  • mallard 01.04.14, 23:28
    kucharzyca napisała:

    > Mój oświadczył się na schodach pociągu.

    A był to Pendolino chociaż? ;)

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • nimister15 03.04.14, 01:20
    Omatkojedyna!.. Przez cały tydzień się tak nie uśmiałem! :D
  • annubis74 29.03.14, 10:20
    Tak - rozstań się z tym facetem - ewidentnie nie jest Wam po drodze - a po ślubie będzie tylko gorzej. Związek Wam sie nie klei
    Tak - facet chciał romantyzmu - chciał zrobić Ci niespodziankę - chciał zaprosić Cię na romantyczna kolację i miałabyś swój romantyzm rodem z kiczowatych komedii romantycznych - nie chciałaś - a widocznie facet zgodna dusz - stwierdził ze nie będzie ci sie sprzeciwiał.
    Tak - jesteś infantylna - motyle w brzuchu zdarzają się ale na początku związku - później zdarzają się coraz rzadziej, oczywiście miło jak w codzienności wplała sie jakis łądny miły gest.
    Mylisz miłość z dekoracjami, zewnętrzną politurką
  • pilarsanik 05.04.14, 23:57
    Moim zdaniem nie jesteś ułomna. Po prostu chcesz szczęścia, tylko nie wiesz czym to szczęście jest.
    Aczkolwiek szukasz księcia z bajki... jednak zapominasz o tym że księcia żyją tylko w bajkach. A ty żyjesz w realnym świecie a nie w bajce.
    Moje doświadczenie jest takie: stały, zwarty i szczęśliwy związek opierać się może tylko i wyłącznie na PARTNERSTWIE, zrozumieniu.
    Oczekujesz romantycznej scenerii na oświadczyny.... oczywiście to rozumiem... że fajnie by było jakby ten facet czymś nas oczarował, ale jeżeli nie potrafi tego zrobić teraz, to później już będzie tylko gorzej. Jeżeli byś go kochała do granic możliwości, sceneria by ci nie przeszkadzała. Jeżeli ci przeszkadza to nie znaczy że jesteś ułomna, tylko że go nie kochasz.
    Scenerie, żarówki, kawalerki, parki czy restauracje zupełnie zanikają gdy ma się DZIECI. Wtedy jest jazda extremalna żyć albo przeżyć i jeżeli nie masz BAZY dobrego związku - on nie przetrwa.
    I że przez wiele lat nie uwidzisz restauracji, parku, kina - tylko pieluchy i szarą rzeczywistość. Związek partnerski nie polega na noszeniu partnerki na rękach a na dyżurowaniu przy nocnym karmieniu dzieci :)
    Och, nie neguję Twoich oczekiwań i nie daj się wkręcić w to że życie to głównie poświęcenie od początku do końca. Po prostu znajdź sobie faceta, który może nie będzie czytał w twoich myślach ale chociaż będzie spełniał twoje podstawowe oczekiwania.
    Z tego co pamiętam, mój mąż w ogóle mi się nie oświadczył, bo to wynikło jakoś tak samo z siebie, że chcielibyśmy być ze sobą już razem, a potem była mowa że jak ja będę jego żoną to........ a potem rozmawialiśmy że skoro mamy się pobrać to kiedy....... i jak zaplanować przyjęcie... i wszystko wyszło samo z siebie. Zupełnie bez przełomów i bez oficjałów. Tzn. ustaliliśmy w końcu datę ślubu i datę oficjalnych zaręczyn dla rodziców... jednak o tym że chcemy być ze sobą na dobre i na złe wiedzieliśmy już znacznie wcześniej.
    Co do księciowania i wyniosłych chwil, pamiętaj moja droga tylko o tym, że skoro decydujesz się z kandydatem być do końca życia, to musisz wziąć pod uwagę również to że być może za 2 lub 40 lat będziesz musiała mu podcierać tyłek (z powodu jakiejś choroby), albo on tobie i czy jesteś do tego zdolna.
  • ingeborg 21.03.14, 10:58
    Oczywiście wszystkie tutaj cieszyłyby się jak głupie z pierścionka z gumy do żucia ofiarowanego na stacji benzynowej z komentarzem typu "ej, może byśmy się ohajtali?". Przecież ta laska nie obraziła się na to, że restauracja za mało ma gwiazdek i że orkiestra przygrywa na skrzypcach a ona by wolała altówkę... Nawet faceci wiedzą, że takie wydarzenie wymaga minimum odświętności. Chociaż co do pierścionka to się zgodzę, że nie wiem jak niebieski kamień i białe złoto może być brzydkie.
  • system.tzw.edukacji 21.03.14, 11:05
    > Przecież ta laska nie obraziła się na to

    Na co się obraziłeś?!

    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand"
  • pandzik 28.03.14, 22:25
    "Nawet
    > faceci wiedzą, że takie wydarzenie wymaga minimum odświętności."

    Taaa, fraka, lakierków i całowania w białą rączkę. A potem idzie taka dziunia przez życie i tylko się domaga słitaśnych misiów na walentynki, poza tym nic ją nie interesuje.

    Ja mojego faceta zapytałam po miesiącu znajomości, w wynajmowanym mieszkaniu, czy by się ze mną nie ożenił. siedzieliśmy sobie w domowych ciuchach przed kompem i oglądaliśmy film.
    Jesteśmy 10 lat po ślubie, drugie dziecko w drodze. Treść, nie forma, po prostu.
  • mmagi 21.03.14, 11:10
    w dupie Ci sie przewala:/
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • fuzja_jadrowa 21.03.14, 11:22
    > Przez ten rok byliśmy na co najmniej 10-ciu różnych wyjazdach, w cholernie romantycznych miejscach. Nawet w tym mieście - u niego, są miejsca, z którymi wiążą się nasze romantyczne chwile. Dlaczego nie tam?

    Podejrzewam, że oświadczyny w którymkolwiek z tych miejsc nadal uważałabyś za niewystarczająco dobre. Tak to wygląda, gdy wizja z komedii romantycznych ma większe znaczenie niż sam oświadczający się.
  • grzeczna_dziewczynka15 21.03.14, 23:57
    A może nie chodzi o wizję, tylko o osobę?
    "Słabe zaręczyny" to pretekst dla autorki wątku, żeby się rozstać. No i dobrze dla obojga. Tylko chyba lepiej się szczerze przyznać przed samą sobą i niedoszłym narzeczonym, że nie o zaręczyny chodzi.
  • kucharzyca 27.03.14, 19:48
    Obawiam się, ze się mylisz. Koleś po prostu obniżył swój poziom do poziomu slumsow. To jak pójść w swetrze do opery, albo w dresie na pogrzeb. Niby nic takiego, ale wszyscy czują, ze nie halo. Pewne konwenanse bezwzględnie trzeba znać. W wielu wypadkach nawet proletariat umie się dostosować, a nie korzystać z tego, ze "siorbanie i bekanie jest przecież wygodniejsze i nie trzeba się stresować.
  • soulshuntr 21.03.14, 11:59
    wlasnie tak?
    --
    Wszystko, za co można zapłacić pieniędzmi, jest bezwartościowe.
  • stephanie.plum 21.03.14, 11:59
    lubisz tego faceta?

    i może jeszcze jedno: czy nie jesteś przypadkiem osobą skrajnie niepewną siebie?
    --
    it's my life
  • ingeborg 21.03.14, 12:09
    Chciałabym tylko jeszcze zauważyć, że w roku są 52 weekendy czyli 104 dni. Czyli 3 miesiące. Plus "długie weekendy" i wakacje - niech im będzie, spędzili razem 4 miesiące.

    CZTERY MIESIĄCE. I pomysł na ślub.
  • alpepe 21.03.14, 12:22
    tyle czasu kiedyś ludzie spędzali ze sobą, zanim się zaręczyli, co w tym złego?
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • ingeborg 21.03.14, 12:42
    to, że czasy się zmieniły i teraz to zdecydowanie za mało.
  • light_in_august 21.03.14, 14:46
    Na szczęście nie ma odgórnych norm wyznaczających okres przed narzeczeństwem ;) Jedni się zaręczają po miesiącu i żyją szczęśliwie długie lata, inni czekają 10 lat, a potem zaraz się rozstają.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • ingeborg 21.03.14, 16:16
    Oczywiście, na przykład ta para świetnie się nadawała do małżeństwa po roku związku na odległość i z jego kompletną nieznajomością jej oczekiwań i gustów biżuteryjnych. I oczywiście na zdrowy rozum para, która się zaręcza po miesiącu zna się na tyle dobrze, że będzie ze sobą żyła długie lata.

    Weź nie pitol light_in_august.
  • pandzik 29.03.14, 22:29
    My z mężem dogadaliśmy się po dwóch tygodniach znajomości.
    Ślub wzięliśmy po 10 miesiącach. Jesteśmy razem 11 lat i nie zanosi się na koniec.
    Weź nie pitol. ;-)
  • kucharzyca 27.03.14, 19:57
    No proszę Cię! Gdzie tu niepewność siebie! Przecież widać z komentarzy, ze dziewczyna wie czego chce i rozumie swoje motywy i potrafi je przedstawić! Ten koleś jest jakiś nieprzystosowany albo malo empatyczny, ze po tak wielu rozmowach, nie wiedział, czego ona oczekuje. Albo głupi, ze o to nie podpytal wcześniej - w sensie, jak ona wyobraża sobie oświadczyny.
  • sweet_pink 21.03.14, 12:08
    Faktycznie oświadczyny słabe, ale jakbyś go kochała i marzyła o wspólnej przyszłości i rodzinie to nie zwróciłabyś na to aż takiej uwagi. Raczej byś się zastanowiła jak facet może nadrobić tą sytuację.
    Teraz będę się bawić we wróżkę ze szklaną kulą. Moim zdaniem dobrze wiesz, że go nie chcesz. Pewnie ogólnie facet jest ok, ale wyprowadza Cie z równowagi czymś na kształt życiowej nieporadności...zaręczyny będące kwintesencją owej pierdołowatości Cię dobiły (może też chodzić o inną cechę, np brak empatii z jego strony). Taka "wisienka na torcie". Wcześniej myślałaś, że się jakoś ułoży, bo ogólnie facet dobry zaangażowany i wydawało Ci się że to przesadna wybredność skreślać faceta z powodu braku jakichś cech które nie wydawały Ci się kluczowe (dawałaś się namówić na bycie razem). Zwyczajnie wplatałaś się w związek, który nie jest Tym czego oczekujesz od życia...czemu ciężko stwierdzić, odległość zamąciła, może byłaś manipulowana, może samotna (i on to dla Ciebie taki kryzysowy narzeczony)...trudno bywa. Podziękuj losowi za "beznadziejne" zaręczyny, które Cię obudziły. Wymiksuj się z relacji i szukaj dalej. Powodzenia.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • na.rozdrozu 21.03.14, 13:15
    Sweet pink, jest dokładnie tak jak piszesz.
    Trafiłaś w samo sedno problemu.

    Tyle, że jestem załamana. Nim, sobą, życiem. Nie mam siły na szukanie. Nie mam ochoty znów zaczynać od zera.
  • sweet_pink 21.03.14, 13:35
    Rozumiem doskonale. Po 30 szukanie i zaczynanie od nowa to nie takie chocki klocki.
    Jednak spójrz prawdzie w oczy. Nie masz innego wyjścia. Przecież żyć będziesz powiedzmy do 80...i co niemal pół wieku z niewłaściwym facetem? Z niezaspokojonymi potrzebami? W niezadowoleniu? W takim układzie przed 50 będziesz w depresji i będzie jeszcze trudniej niż teraz. Ok nie masz ochoty i ja to zrozumiem, też miałam podobnie...ale chcesz całe życie "płacić" za to ze teraz nie masz ochoty?

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • na.rozdrozu 21.03.14, 14:34
    Mądra z Ciebie babka.
    W zasadzie taką logikę sama bym zastosowała w stosunku do drugiej osoby.

    Tego faceta spotkałam po 3 latach jak zakończyłam poprzedni związek (długi i burzliwy, ale z jakimś tam intuicyjnym rozumieniem siebie). Pokaleczona emocjonalnie w wieku 30 lat zaczęłam szukać, potem dałam sobie spokój. Po trzech latach pojawił się on. Chciałam, naprawdę chciałam - żeby się udało, bo był taki...normalny. Owszem widziałam różnice, on też, ale w pewnym momencie nawet moja mama powiedziała - nie ma idealnych związków, a on jest naprawdę ok. Znajomi uważali, że trafiłam na cud natury - dobry, spokojny, zrównoważony, pracowity, bardzo mnie kochający. Ok - skoro tyle lat nie znajdywałam ideału, czas zaakceptować to co mam. No to mam. 35 lat, niechęć do siebie i faceta-pierdołę.
    Może wyjściem jest szybkie zrobienie sobie z nim dziecka i wtedy rozstanie. Tyle, że on chce się ze mną ożenić i razem mieszkać.
    A z drugiej strony tyle par jest nieszczęśliwych, dlaczego mi miałoby być lepiej? he he he
  • soulshuntr 21.03.14, 15:32
    a tam, marudzisz. Bedziesz miala dzidziusia, pozniej drugiego wiec sie nimi zajmiesz. W miedzyczasie cala milosc przelejesz na dzieciatka, bo przeciez takie kochane urocze bobaski, a maz bedzie gdzies tam w kolejce po kocie i psie, byle kase do domu przynosil. Te 3 razy w miesiacu bedzie cie bolala glowa albo cos a pozniej jakos tak naturalna koleja rzeczy bedziecie mieli osobne lozka.Xieciunia na bialym koniu znajdziesz sobie na sympatii.
    --
    Wszystko, za co można zapłacić pieniędzmi, jest bezwartościowe.
  • miau.weglowy 21.03.14, 14:31
    najlepiej w excelu

    --
    driving home
  • grzeczna_dziewczynka15 21.03.14, 23:59
    Podpisuję się pod Twoja radą i interpretacją;)
  • jw.ow 21.03.14, 12:19
    A ja cię trochę rozumiem. O ile pierścionek to jest rzecz gustu to oświadczył się w beznadziejny sposób rzeczywiście. Ja tez jestem typem romantyczki i na serio nie przyjęłabym oświadczyn na kanapie w stylu: ,,Ej... a może byś za mnie wyszła ?" Kolacja tak samo nie jest żadnym wysiłkiem ze strony faceta. Gdyby partner znał cię dobrze wiedziałby czego oczekujesz i na pewno te oświadczyny wyglądałyby inaczej. Nic nie przygotował i nie wysilił się. Nie wiem, co jest tego przyczyną, może po prostu sytuacja w związku ? Ja czułabym się zawiedziona takimi oświadczynami na pewno szczególnie, że tak jak mówisz dużo zwiedzacie, jeździcie w różne ciekawe miejsca i mógł to zrobić niejako ,,przy okazji". Jeżeli nie miał pomysłu to jest Internet i wystarczy poszukać w gogle i na pewno kilka pomysłów by znalazł. Byle jaki macie związek i oświadczyny także były byle jakie.
    Mimo, że tutaj spotyka cię fala krytyki nie wierzę, że któraś z kobiet byłaby zadowolona z oświadczyn na kanapie albo gdzieś przy okazji na stancji benzynowej, czy w toalecie podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych.
  • klamkas 21.03.14, 19:49
    Ale on jej się nie oświadczył przy sikaniu, tylko w normalnych domowych okolicznościach. Nie przesadzaj. Znam gorsze historie i kobiety z radości rzucały się ukochanym na szyje, właśnie dlatego, że kochały i marzyły o wspólnym życiu. I każda normalna zakochana kobieta się zgadza, jeśli tego wspólnego życia chce. Ewentualnie potem się z niego naśmiewa, że zero w nim romantyczności. Nie zgadzają się tylko te, które szukają pretekstów...
  • liisa.valo 27.03.14, 12:39
    jw.ow napisał(a):

    > Mimo, że tutaj spotyka cię fala krytyki nie wierzę, że któraś z kobiet byłaby z
    > adowolona z oświadczyn na kanapie

    Mnie tam się kiedyś ktoś oświadczył na kanapie, nie pod gołą żarówą, bo żyrandol tam też był. Zachwycona byłam, chociaż nawet pierścionek nie był od razu tylko "w późniejszym terminie".
    --
    Śmieszna rzecz z tym życiem. Jeśli zgadzasz się tylko na najlepsze, bardzo często to dostajesz.
  • piataziuta 21.03.14, 13:07
    > Chyba go nie kocham, chyba jednak czas się rozstać.

    To jest sedno sprawy.

    Strasznie to żałosne, że zdajesz sobie sprawę z najważniejszej sprawy - że go nie kochasz, a mimo to jestes na tyle bezczelna, że oczekujesz drogich swiecidełek i fajerwerków.
    Żal mi faceta.

    Znajdź sobie takiego faceta którego pokochasz - wtedy bedziesz się cieszyć z każdych zaręczyn, albo po prostu bogatego, który bedzie cię zasypywał drogimi prezentami, wystawnymi kolacjami i innymi bajerami - bo widać to właśnie jest dla ciebie najważniejsze w życiu.
  • miau.weglowy 21.03.14, 14:34
    generalnie ma go centralnie

    no ale....jak sie postara pan i bedzie ladnie inwestowal w pania, to ewentualnie bylaby sklonna, po dlugim i ciezkim namysle (gdyby tylko bylo czym sie chwalic przed kolezankami), go poslubic. ostatecznie...na bezrybiu, jak sie nie ma tzw 'brania', to...

    --
    driving home
  • na.rozdrozu 21.03.14, 14:50
    Nie odpisywałam na post piątejziuty, bo jest dla mnie absurdalny, ale skoro i miauwęglowy się dołącza - to zareaguję.
    Tyle wiecie ile zjecie :)

    Nie ma we mnie, ani w moim poście materialistycznych ciągot i nigdy nie cierpiałam na brak powodzenia - i tu był mój błąd. Pewnie za bardzo przebierałam :)

    Życzę wam jak najwięcej samozadowolenia z siebie.
  • gocha033 21.03.14, 14:57
    na.rozdrozu napisała:
    > Życzę wam jak najwięcej samozadowolenia z siebie.


    dziekujemy, juz posiadamy.

    Tym niemniej - czepianie sie jakiegos jednego zdarzenia (forma zareczyn), zahacza o mentalnosc piszacej tu gdzies obok kachy...
    Jasne, ze oprawa moze miec znaczenie, ale tresc jakby chyba wazniejsza ?

    Jak tu ktos tu juz napisal, skoro masz zastrzezenia co do oprawy, to tylko jst to chyba tylko przykrywka do tego, ze do TEGO wlasnie pana jakos nie jestes do konca przekonana ?
  • piataziuta 21.03.14, 15:27
    Wiesz, to całe szczęście, że on ci się oświadczył przy tej gołej żarówce.
    Bo jakby zaaranżował to z większą pompą to jeszcze byś się zgodziła i zmarnowała życie człowiekowi którego nie kochasz.
  • jobi1 02.04.14, 13:18
    Wydaje mi się, że diagnoza zarówno piątejziuty jaki i maiuweglowego jest trafna, choć wyrażona w dosyć nieprzyjemnej formie. Wydaje mi się że Człowieka z którym jesteś traktujesz przedmiotowo. Tyle, że mnie się wydaje że robisz to z dobrych pobudek.
    Jak dla mnie z Twoich postów istotnie wynika, że nie masz materialistycznych ciągot.
    Chcesz założyć rodzinę i mieć dzieci. I to jak dla mnie jest OK:).
    Jak znam życie to wszyscy dookoła mówią, "ale to przyzwoity facet, czego tu więcej od niego chcieć, lepszego możesz już nie znaleźć". I pewnie trudno odmówić im racji.
    Tylko czy to wystarczający powód żeby wychodzić za niego za mąż i mieć z nim dzieci??
    Twoje odczucia są ważne. Jeśli ten związek nie jest dobry teraz to kiedy będzie?
  • kseniainc 21.03.14, 15:05
    piąta dobrze mówi;-)
  • kucharzyca 27.03.14, 20:09
    Dziwi mnie fala krytyki wobec tej dziewczyny! Ciągle tylko o tym jak ona się powinna dostosować, a prawie nic o tym, co on powinien był zrobić. Niepojęte!
  • majaa 21.03.14, 13:11
    Oczywiście, że mógł się bardziej wysilić, przygotować coś specjalnego, zrobić atmosferę..., ale nie to stanowi istotę problemu. Jest dokładnie tak, jak napisałaś w ostatnim akapicie: nie kochasz go, i tyle. Trzeba było się rozstać definitywnie już wtedy, kiedy podjęłaś taką decyzję po raz pierwszy. Oboje niepotrzebnie straciliście czas, a w dodatku facet wciąż żył złudzeniami o wspólnej przyszłości. Pewnie boleśnie się rozczaruje, ale jeśli choć trochę go lubisz i dobrze mu życzysz, to przestań być egoistką i jak najszybciej go zostaw.
  • ina_nova 21.03.14, 14:02
    W mieszkaniu - wynajmowana, nie lubiana przez niego kawalerka, z gołą żarówką, na kanapie, gdy ja półleżałam i beztrosko o czymś rozmawialiśmy - nagle on zapytał czy wyjdę za niego za mąż? Pomyślałam, że to żart, więc zapytałam niby z oburzeniem - to są oświadczyny? a gdzie pierścionek, kwiaty i orkiestra?


    No....mógł cię chociaż do filharmonii zabrać. Cham!


    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • na.rozdrozu 21.03.14, 14:43
    Doceniam ironię :)

    Ale i ja chciałam ratować sytuację przesadzonym żartem, że nic dalej już on nie powie/nie zrobi. Chyba chciałam mu dać szansę na wycofanie się.
  • miau.weglowy 21.03.14, 14:24
    nie dziwota, ze po takich jazdach panowie sie latami boja odezwac w temacie
    i sie w glowke stuknij tak w ogole
    a pierscionek odeslij do mnie: lubie biale zloto, absolutnie nie po rusku, i lubie niebieski kolor


    --
    driving home
  • light_in_august 21.03.14, 14:43
    Jestem w stanie zrozumieć pewnego rodzaju rozczarowanie co do formy oświadczyn. Ale z drugiej strony - oświadcza się facet i kobieta nie ma nad tym kontroli. Więc skoro nie ma na to wpływu, to powinna olać forme i skupić się na treści. A Tobie najwyraźniej ani forma, ani treść nie odpowiadają... I w tym cały problem.
    Zresztą, piszesz o nim z taką niechęcią i pogardą, że aż... słabo się robi. Nic z tego nie będzie. Zaręczyny z fajerwerkami na niebie czy na moście w Paryżu nie zmienią raczej Twojego negatywnego nastawienia do faceta, a jeśli nawet, to tylko na chwilę.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • na.rozdrozu 21.03.14, 14:56
    Mówisz "niechęć i pogarda"...
    Naprawdę tak to brzmi?

    Nie upieram się przy utrzymaniu tego związku, ja w nim od początku rozdawałam karty. Zawsze mi przeszkadzał jego brak zdecydowania, nie ma cech samca alfa.

    Ale nie sądziłam, że moja ocena kwalifikuje się w pojęciach przez ciebie użytych.
    Nie wiem czy napisałaś to na wyrost, czy jednak powinnam poważnie sama przemyśleć swój stosunek do niego.
    Akceptuję irytację (bo taką czasami odczuwam), ale nie mogłabym być z człowiekiem, którym pogardzam.
    Jest ze mną aż tak źle?
  • gocha033 21.03.14, 15:01
    na.rozdrozu napisała:
    ale nie mogłabym być z człowiekiem, którym pogardzam.

    - no wlasnie. napisalam powyzej to samo.
    a jak moglas do tej pory ?

    > Jest ze mną aż tak źle?

    - z Toba moze niekoniecznie, ale z waszymi relacjami - napewno.
  • wszedlem 21.03.14, 15:32
    skoro uwazasz, ze sweet_pink to madra babka to tak. jest z toba zle.
  • light_in_august 21.03.14, 15:43
    Wiesz, to już po tych oświadczynach można poznać, że jest niezdecydowany i zdominowany - pewnie biedak trząsł się ze strachu i niepewności, jak to zrobić, żeby Ci dogodzić. Wymyślił kolację, Ty oprostestowałaś, a on nie umiał przeforsować tego wbrew Twojej woli. Potem może chciał to zrobić na spacerze, ale wydygał. No i wyszło, jak wyszło, pewnie chciał to mieć jak najszybciej za sobą ;)

    Spróbuj docenić go takiego, jakim jest. W koncu rozdawanie kart w związku ma swoje plusy. Ale jeśli faktycznie marzysz o facecie, który będzie brał, co i kiedy chce i kierował Tobą, to to nie jest i nigdy nie będzie ten.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • kucharzyca 27.03.14, 20:24
    Raz na jakiś czas facet powinien być facetem i mieć jaja. Oświadczyny są właśnie takim momentem. I w tym momencie ma pokonać strach i stanąć na wysokości zadania. A koleś zachował się tak, ze widać, ze potrzebuje żeby się nim mamusia zaopiekowała i wykazała zrozumienie dla trudności, jaka miał.
  • light_in_august 21.03.14, 15:49
    A co do pogardy - nie wiem, czy napisałam na wyrost, takie odniosłam pierwsze wrażenie po przeczytaniu Twoich postów, pierwszego i kolejnego o tym, jak mu gratulujesz wybrania najbrzydszego pierścionka na świecie ;) Pogarda to duże słowo, może bardziej odpowiednie byłoby lekceważenie - ale w sumie znaczenie podobne i skutki odczuwania również. A teraz, jak piszesz o tym jego braku zdecydowania, to naprawdę można wyczuć Twoją irytację jego osobą...
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • na.rozdrozu 21.03.14, 16:03
    Ja mu nie powiedziałam, że pierścionek jest brzydki. Napisałam to wam :)
    Przy nim powiedziałam, że skoro nie mogę mu dać odpowiedzi, nie mogę również założyć pierścionka - bo chcę nosić jedynie zaręczynowy, a potem obrączkę. Więc skoro na dziś to nie jest pierścionek zaręczynowy - oddaję mu go.
    Starałam się nie okazać mojego niezadowolenia z wyglądu precjoza :)
  • light_in_august 21.03.14, 16:08
    > Ja mu nie powiedziałam, że pierścionek jest brzydki. Napisałam to wam :)

    Tak zrozumiałam i do tego się odniosłam :) Pogarda wobec niego wyrażona przed osobami trzecimi ;)
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • venedin 29.03.14, 08:49
    Obgaduje swojego mężczyznę przed osobami trzecimi. Najlepiej byłoby przesłać mu link do tej dyskusji, niech zobaczy z kim ma do czynienia, może wtedy i jemu przejdzie ochota na zaręczyny.
  • to.niemozliwe 22.03.14, 06:19
    Czy az tak zle to nie wiadomo ;-).
    Ludzie, ktorzy nie otrzymywali w dziecinstwie bezwarunkowej milosci, lub ta, ktora otrzymywali od rodzicow byla warunkowana spelnianiem ich kryteriow maja zaburzone poczucie spojnosci wewnetrznej. W sytuacji zaangazowania emocjonalnego przyjmuja spoleczne kryteria oceny tego, co doswiadczaja, zamiast naturalnych. Dlatego odrzucasz prawdopodobnie jedynego czlowieka, ktoremu na Tobie naprawde zalezy. Ranisz go, argumentujac niespelnianiem przezen kryteriow spolecznych i odrzucasz. Warunkowanie milosci w dziecinstwie generuje ludzi o mysleniu o sobie w kategoriach ofiary, loosera. Kogos kto uwaza, ze i tak to wszystko sie nie uda, ze sie rozwali i musi tak juz byc.
    Powielaja ten schemat w relacjach z innymi, podswiadomie prowokujac odrzucenie lub wrecz doprowadzajac druga strone do skrajnosci wymuszaja to, by doswiadczyc ponownie tej "kary", jaka spotykala ich w dziecinstwie.
    Jesli chcesz cos zmienic, to zamknij symbolicznie i dokonaj rytualnego (symbolicznego) pogrzebu siebie niespelnionej, uwiklanej w przeszlosc i niespojnej: wez swojego faceta do tego samego pokoju, z ta sama gola zarowka i nedzna kanapa i tam mu sie oswiadcz! Zrob to sama. Odrzuc swoje spoleczne kryteria i ciesz sie bezwarunkowa miloscia.

    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • six_a 22.03.14, 09:56
    >wez swojego faceta do tego samego pokoju, z ta sama gola zarowka i nedzna kanapa i tam mu sie oswiadcz!

    przecie ona go nie kocha, litości.
    dlatego ta żarówka urosła do rozmiarów księżyca oraz wszystko jest be i nie tak, jak być powinno.

    --
    bumpinx2
  • to.niemozliwe 22.03.14, 19:26
    To dlaczego zachowuje sie jak kochajaca kobieta? Spedza czas, zajmuje sie, wspolne wyjazdy, spacery, spedzanie wolnego czasu, sypianie ze soba, przedstawianie rodzicom, rozmawianie o dzieciach? Po co to?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • six_a 22.03.14, 21:57
    ale żarówki miśkowi nie wymieniła na żyrandol? to jaka to miłość wogle i z czym do ludzi???

    --
    life is my friend
  • venedin 29.03.14, 08:54
    Kieruje nią strach przed pustką.
  • kucharzyca 27.03.14, 20:19
    Odwrotnie. Te beznadziejne oświadczyny tak ja wkurzyly, ze wylewa czare goryczy.
  • kucharzyca 27.03.14, 20:32
    Alez skąd! To, żeby się w czasie oświadczyn czuć wyjątkowo, i żeby było odświętnie, to sa oczekiwania tej dziewczyny! Żeby facet nie był pie... - to sa oczekiwania tej dziewczyny. Ona w żadnym momencie nie mówi, ze taka jest konwencja oświadczyn, albo ze jej mama tak sobie wyobraża oświadczyny.
  • sancho77 19.04.14, 20:57
    Znam to, nie otrzymałem bezwarunkowej miłości i miotam się po świecie już prawie 40 lat. Nie czuję się zbytnio nieszczęśliwy, ale lepiej tak niż pogmatwać sobie jeszcze bardziej (jak moi rodzice). Za młodu uwielbiałem flirtować i miałem do tego dryg, ale z wiekiem staram się już tego unikać. Ludzie zamiast konsekwentnie iść do przodu wyzbywają się siebie i sytuacje stają się coraz mniej czytelne. I ja wytracam rozpęd. Kiedyś myślałem, że sobie to jakoś poukładam, ale moim hamulcowym zawsze było superego. Wierzyłem, że gdy spotkam tę połówkę, to po kwadransie będę już wiedział. A jestem socjopatycznie spontaniczny. Fajnie byłoby dzielić życie z kimś bez napinki, wspierać się w trudach i dzielić radościami. To naprawdę ma sens. Zarówno mieć komu wybaczać jak i mieć się z kim pikantnie posprzeczać, by potem z jajem to odkręcić. Bo dla poczucia jakiejś niewyraźnie określonej stabilizacji - absolutnie nie ma sensu. Trzeba tańczyć w deszczu, a nie omijać kałuże ;-)
  • glizda1977 19.04.14, 21:54
    cyt.,, Fajnie byłoby dzielić życie z kimś bez napinki, wspierać się w trudach i dzielić radościami. To naprawdę ma sens. Zarówno mieć komu wybaczać jak i mieć się z kim pikantnie posprzeczać, by potem z jajem to odkręcić.,,
    Fajnie to ująłeś, nic dodać nic ująć, właśnie tego mi brakowało w ostatnim związku. Pozdrawiam.
  • sancho77 19.04.14, 23:27
    glizda1977 napisała:
    > cyt.,, Fajnie byłoby dzielić życie z kimś bez napinki, wspierać się w trudach i
    > dzielić radościami. To naprawdę ma sens. Zarówno mieć komu wybaczać jak i mieć
    > się z kim pikantnie posprzeczać, by potem z jajem to odkręcić.,,
    > Fajnie to ująłeś, nic dodać nic ująć, właśnie tego mi brakowało w ostatnim zwią
    > zku. Pozdrawiam.

    Ale to nie jest takie proste i nie przychodzi od razu ;-) Na początku łatwo znieść przegięcia obu stron w obie strony, ale potem wkracza para cichych zabójców - Codzienność i Rutyna. I nie wolno słuchać mediatorów Przyzwyczajenia i Rezygnacji. Wujek Zamęt może i gada od rzeczy, ale wolę go od ciotki Nudy ;-)
  • mrb62 25.03.14, 20:03
    Piszesz o nim: "facet - pierdoła" i dziwisz się, że to jest odbierane jako wyraz pogardy czy niechęci. A Ty sądzisz, że to jest określenie z sympatii?
  • czoklitka 21.03.14, 22:03
    > Ale z drugiej strony - oświadcza się facet i kobieta nie ma nad tym kontroli.
    >Więc skoro nie ma na to wpływu, to powinna olać forme i skupić się na treści.

    Co za idiotyczna porada.
    Nie jesteśmy na wojnie, aby na warunki zewnętrzne i okoliczności nie mieć wpływu. :)
    Kto powiedziała, że trzeba od razu dać odpowiedź facetowi? Można się wstrzymać z odpowiedzią, jak również można zasygnalizować, że na pewno zdaje sobie sprawę z kobiecych wyobrażeń o scenariuszach zaręczyn, tym bardziej, że z pewnością nie obce są mu sceny przedstawione w różnych filmach romantycznych. :)
  • gyubal_wahazar 21.03.14, 14:58
    Spójrz prawdzie w oczy: chłopaka masz serdecznie gdzieś, a jedno czego od niego oczekujesz, to tych wszystkich romantycznych bzdetów, tanich egzaltacji i łzawych dialogów.

    Gość ma stalowe nerwy, że jeszcze z Tobą wyrabia. Jakiś wrażliwszy, dawno by odwinął kite
    --
    knur.blox.pl
  • na.rozdrozu 21.03.14, 15:09
    Dobre :)

    Wbrew temu co pewnie wy tu sobie wszystkie myślicie, ja naprawdę poważnie rozpatruję wasz każdy wpis. Bo sama stoję przed życiowym wyborem.

    Czy tanie egzaltacje? Mirabelkowe drzewo drogie nie jest - fakt, ale pierścionek mógłby kupić bardziej efektowny :)

    Pomyślę nad sobą, nad tym związkiem. Może wyjściem będzie - jak sama sobie kupię pierścionek i zaaranżuję oświadczyny takie jak sobie zamarzę. Może on się nawet zgodzi, a ja będę miała wreszcie ten romantyczny bzdet.
  • gyubal_wahazar 21.03.14, 15:26
    No i miło cholera odpisałaś, a już liczyłem na taniec z szablami. Luzu trochę. Luzu i poczucia humoru, jeśli mogę coś nieśmiało. Wiesz jaki to fajny epizod, taka scena jak ta Wasza ?

    Może nie aż tak, jak nieśmiertelna 'moja żona Zoooooofijaaa', ale również kryje w sobie sporo niewinnego wdzięku.

    To raz. A2 - wiesz jaki to nieprawdopodobny stres dla większości chyba facetów, oświadczyć się ? W ciemno, wiekszość z nas wolałaby ileś godzin u dentysty, niż jak ten baran na rzeź. Nie żebyś zaraz miała omdleć ze wzruszenia, ale jakiś drobny gest doceniający tą traumę byłby jak najbardziej.

    Doceń chłopaczynę, bo następnym razem trafisz Trynkiewicza i mogę nie zdążyć z dobrymi radami
    --
    knur.blox.pl
  • na.rozdrozu 21.03.14, 15:33

    > Doceń chłopaczynę, bo następnym razem trafisz Trynkiewicza i mogę nie zdążyć z
    > dobrymi radami

    Eee tam - on wolał chłopców

    Ale dzięki - chyba potrzebuję tego luzu, który mi zafundowałeś :)
    Ale jak sam jesteś przed oświadczynami - to niech Cię ręka boska broni przed takimi jak moje!!! Bo potem poczytasz sobie na forum o sobie :))
  • greedex5 31.03.14, 07:49
    > Ale jak sam jesteś przed oświadczynami - to niech Cię ręka boska broni przed ta
    > kimi jak moje!!! Bo potem poczytasz sobie na forum o sobie :))
    Bardzo zabawne. Ty w ogóle pomyślałaś jak twój chłopak się czuł po tej sytuacji? Łaził z tym pierścionkiem pół roku, próbował się oświadczyć kilka razy i w końcu, cóż, wyszło jak wyszło, a Ty go odrzuciłaś. Kiedyś w ogóle nie kupowało się pierścionków zaręczynowych. A może nie zainwestował w Ciebie (nie kupił drogiego) bo wyczuwa że nie warto? Nie zawsze dziewczyny zwracają pierścionki :)
  • light_in_august 21.03.14, 16:06
    > Czy tanie egzaltacje? Mirabelkowe drzewo drogie nie jest - fakt, ale pierścione
    > k mógłby kupić bardziej efektowny :)

    Większość facetów nie ogarnia takich tematów jak estetyka biżuterii. Ot, pierścionek jak pierścionek, coś tam się świeci, coś błyszczy, jest okej. Rzadko kiedy jest strzałem w dziesiątkę. Ja o pierwszym pomyślałam: omg, jaki mikroskopijny! :(, o drugim: qrka, przecież od jakichś 3 tygodni już nie lubię białego złota! A facetom się wydawało, że takie piękne ;) Tyle że koniec końców to nie takie ważne.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • mm969696 21.03.14, 16:28
    aaa, nie przejmuj się, jłei czytasz forum to chyba już wiesz, że z tu nigdy żadna baba nie jest zazdrosna, nie chce ślubu, nie obchodzi walentynek i w ogóle najlepiej jak facet ją traktuje jak kumpla. Inna sprawa że wiele z nich jest uz kilkanaście lat po ślubie albo odwrotnie, ich facet nigdy się im nie oświadczył, więc już nie pamiętają co to romantyzm w związku.

    Dodam tylko że mój facet mi się oświadczył gdy oglądałam serial w tv i nie było w ogóle romantycznie. Ja tez bym bym byla zła na twoim miejscu, ale można wywnioskować ż e moze twój facet sie trochę krępował i dlatego zrobił to w domu, a nie w miejscu publicznym(parku, restauracji, czy na wyjeździe).Pewnie przyszło mu to z dużym trudem, ale jednak zrobił to z własnej , nieprzymuszonej woli.
  • klamkas 21.03.14, 19:53
    A po co oświadczać się komuś, kogo się nie kocha i kogo się nie chce?
  • kol.3 21.03.14, 15:08
    Nie ma Cię za co pochwalić. Nie znam Twojej historii, może Twój facet nie jest mistrzem form, ale Twoje zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Krytykowanie pierścionka nie na miejscu. Nie kochasz faceta, więc się z nim rozstań i nie zawracaj głowy, że oświadczyny nie takie, że pierścionek nie taki.
  • soonva 21.03.14, 15:40
    na.rozdrozu napisała:

    Nie ma co analizować Twojego listu. Rada jest jedna i oczywista: rozstań się z nim, im szybciej tym lepiej. Z tego nic nie będzie. To w kwestii zasadniczej.

    > Opieprzcie mnie...

    Nie powodu. Dlaczego? Masz wyraźnie inny charakter od niego, inne oczekiwania od życia i od związku, inny temperament, inne wyobrażenia, zapewne inne potrzeby. Z Twojego opisu - bez urazy - wyłania się obraz 30-paroletniego kapcia szukającego mamusi z opcją dodatkową "seks". Facet nie zrobił kariery zawodowej, nie ma gustu oraz wyobraźni (opis mieszkania i zaręczyn), jak rozumiem nie jest też duszą towarzystwa, na pewno nie jest liderem. Zapewne to dobry, wartościowy facet, ale nie dla Ciebie.

    Nie jesteś jeszcze taka stara, nie jesteś skazana na staropanieństwo. Zerwij z nim, zaszalej z kumpelami (o ile to lubisz), prześpij się z paroma fajnymi facetami (o ile to lubisz), a gdy już ochłoniesz, bo jednak każde zerwanie jakoś tam obciąża, przemyśl dokładnie czego oczekujesz od związku / małżeństwa / przyszłej rodziny. Bądź śmiertelnie uczciwa sama ze sobą, odpowiedz sobie na pytanie na czym Ci tak naprawdę zależy. Masz już jakieś doświadczenie życiowe i zapewne umiejętność introspekcji, węc powinnaś sobie poradzić. Porozmawiaj też może z jakąś *mądrą* przyjaciółką z poukładanym życiem osobistym, o ile taką posiadasz. I gdy wyciągniesz właściwe wnioski, zacznij szukać tego właściwego, który spełnia Twoje (byle realistyczne) kryteria. Nie przeciągaj tego jednak w nieskończoność, bo po 40-stce będzie już koszmarnie trudno.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  • gustavo.fring 21.03.14, 16:02
    soonva napisała:


    > z. I gdy wyciągniesz właściwe wnioski, zacznij szukać tego właściwego, który sp
    > ełnia Twoje (byle realistyczne) kryteria. Nie przeciągaj tego jednak w nieskońc
    > zoność, bo po 40-stce będzie już koszmarnie trudno.

    Koszmarnie trudno to jest po 30-tce. Po 40-tce to jest mission impossible.

    Tak przynajmniej uczy to forum. I życie.
  • na.rozdrozu 21.03.14, 16:09
    Niestety muszę się z tym zgodzić :(((

  • na.rozdrozu 21.03.14, 16:16
    Ano widzisz - wszystkie te rady (poza opcją przesypiania się z przypadkowymi facetami) przerobiłam przed tym związkiem. I naprawdę chciałam dobrze wybrać.
    Napiszę nieskromnie, że jeszcze te 5 lat temu to jeśli tylko chciałam (pomimo 30-tki na karku) mogłam wybierać, przebierać, ale żaden mnie nie porwał (ok - jednego żałuję, że nie dałam mu szansy - ale już po ptokach). Więc powinnam być mądrzejsza przy wyborze.

    Ten obecny - to taka jednak trochę kalkulacja, ale naprawdę lepszego nie było w zasięgu możliwości. Ostatnio nawet moja rodzina go dobrze przestudiowała i facet wyszedł na +
    Mama stwierdziła - dobrze wybrałaś, tylko czy ty będziesz umiała z nim żyć?
    Więc problem jest we mnie :(
    A jednak ... Kochanowski miał rację, że Polak i przed szkodą, i po szkodzie - głupi
  • light_in_august 21.03.14, 16:25

    To ja teraz trochę w opozycji do wszystkich wypowiedzi ;) W adwokata diabła się pobawię.
    A on naprawdę tak bardzo Cię drażni? Bo wiesz, motyle w brzuchu zdychają po 2-3 latach, a potem pozostaje szara codzienność. Możesz zmienić tego faceta na innego, ale nie masz żadnej gwarancji, że za chwilę też Cię zmęczy, bo np. problem tkwi jednak w Tobie i twoich wygórowanych oczekiwaniach? Może pora odrzucić romantyczne mrzonki i skupić się na realnym życiu, w którym główne miejsce zajmują rachunki, zakupy, dzieci, choroby i najważniejsze staje się to, że możesz na kogoś w tym wszystkim liczyć. Samce alfa są super na początku, a potem okazuje się, że żyć z nimi trudno jak cholera (mam w domu takiego i czasem mam ochotę go podmienić na ciepłą kluskę ;)).
    Tak sobie tylko rozważam ;)
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • na.rozdrozu 21.03.14, 16:55
    Light, dzięki za spostrzeżenia :)
    Może i tak rzeczywiście wygląda życia, a ja chcę za dużo.
    Tylko to Twoje ostatnie - życie z "ciepłą kluską" trochę mnie jednak wykrzywiło. Czy ja chcę żeby tak inni oceniali mój związek?
    Nie ma wariantu pośredniego pomiędzy królem lwem a pyzą? :)
  • soonva 21.03.14, 18:20
    na.rozdrozu napisała:

    > Light, dzięki za spostrzeżenia :)
    > Może i tak rzeczywiście wygląda życia, a ja chcę za dużo.
    > Tylko to Twoje ostatnie - życie z "ciepłą kluską" trochę mnie jednak wykrzywiło
    > . Czy ja chcę żeby tak inni oceniali mój związek?
    > Nie ma wariantu pośredniego pomiędzy królem lwem a pyzą? :)

    Nie przyjmuj rad od kobiety, która ma w domu samca alfa a pisze, że chciałaby żeby był "ciepłą kluską". To oczywiste kłamstwo.
  • light_in_august 21.03.14, 19:57
    A co Cię obchodzi, jak inni oceniają Twój związek? Ważne, żebyś Ty się w nim dobrze czuła. Tylko musisz sobie na spokojnie odpowiedzieć na pytanie, czego naprawdę oczekujesz i czy jesteś w stanie dobrze czuć się w tym związku... Jeśli jednak nie, to nie ma sensu iść na kompromis.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • soonva 21.03.14, 18:27
    na.rozdrozu napisała:

    > Ten obecny - to taka jednak trochę kalkulacja,

    Nie ma nic złego w kalkulacji. A myślisz, że mężczyźni nie kalkulują? Być może Twój również, tylko o tym nie wiesz.

    > ale naprawdę lepszego nie było w zasięgu możliwości.

    A może nie było, bo nie szukałaś we właściwych miejscach? Wybacz, ale łowiąc w szambie jest większa szansa na złowienie gó**na niż złotej rybki. Naturalnie, wymagania trzeba mieć realistyczne i adekwatnego do tego, co samemu się reprezentuje, ale nie można popadać w przesadę z drugiej strony.

    > Mama stwierdziła - dobrze wybrałaś, tylko czy ty będziesz umiała z nim żyć?
    > Więc problem jest we mnie :(

    Być może jest, ale skoro jesteś zdolna do takiej refleksji, to nie jest jeszcze z Tobą tak źle. Przemyśl to wszystko raz jeszcze bardzo uważnie. Pamiętaj też, że kobieta dojrzała bardziej powinna zwracać uwagę na osobowość oraz mądrość (i naturalnie zaradność życiową) mężczyzny, niż na wygląd. Cały czas masz szanse na poznanie mądrego, błyskotliwego i spełnionego zawodowo pana, którego minusem jest wygląd zdecydowanie poniżej średnie (i ten minus jest też przyczyną, dla którego jeszcze jest wolny). Warto rozważać różne alternatywy i mieć szerokie horyzonty.

    > A jednak ... Kochanowski miał rację, że Polak i przed szkodą, i po szkodzie - głupi

    Jeszcze szkody nie ma. Byłaby, gdybyś za niego wyszła, urodziła dziecko i stwierdziła, że jesteś nieszczęśliwa i popełniłaś błąd. Cały czas jest naprawdę przed szkodą...
  • gzesiolek 01.04.14, 15:15
    Znam kilku facetow, ktorzy sa liderami w pracy i kapciami w domu... bo jak ktos wypruwa sie w pracy to w domu szuka po prostu bliskosci, a nie walki o bycie samcem alfa...
    Ok czytam dalej, bo poza opisem samych zareczyn to jakbym czytal o swojej "pie...watosci" ;)

    Bo jakos zadna z osob wypowiadajacych sie nie zauwazyla, ze taka "pie...watosc" u faceta pojawia sie gdy mu za bardzo zalezy, a boi sie, ze nie sprosta...

    Wpadl w pulapke swojej milosci... Gdyby potrzymal autorke troche na dystans... pokazal, ze ma wlasne pasje i ze nie jest mu do niczego potrzebna... Stawiam dolary przeciw orzechom, ze nagle nabralaby do niego choc odrobiny szacunku... a tak nie ma za grosz szacunku do goscia, a rozwaza zwiazek... bez szans... Szkoda czasu i goscia...

    Dal sie stlamscic i ciag dalszy bylby tylko gorszy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka