Dodaj do ulubionych

Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o siebie

04.04.14, 11:25
Hej,
Po kilku burzliwych, kilkuletnich zwiazkach w koncu spotkalem osobe z ktora sie praktycznie w pelni dogaduje. Jest jednak pewno ale - dbanie o siebie i o swoj wyglad. Otoz dziewczyna nie poczuwa sie do zrobienia czegokolwiek kobiecego:
- makijaz - nie, bo czuje na twarzy
- malowanie oczu - nie bo czuje jakby brud na oczach
- dekolt - nigdy, bo zawsze kraciaste koszule (lub typ sliski z tesco we wzorek) zapiete pod szyja
- spodnie dzinsy obwisle na tylku i nie tylko
- perfumy - lubi jakies niewiadomo skad, ale dla mnie to wole juz bez tych perfum bo zapach jest duszacy
- buty ma jedne na zime i jedne na lato (!)
- palto na zime to samo od zawsze, prawie druga skora.
- stroj na basen to jednoczesciowy, najlepiej z falbanka na dole zeby tylka nie bylo widac (nigdy w zyciu nie widzialem czegos takiego).
Pomyslicie - pastwi sie nad dziewczyna, a jej nie stac. Otoz nie! Jak najbardziej ja stac, a ja tez zawsze jej proponuje ze cos jej kupie. Ona nie chce. Jestesmy w seph*** (drogeria, ale bez reklamy) bo ja kupuje sobie jakies perfumy (lubie miec duzo wiec co jakis czas kupuje sobie jak znajde cos co mi sie podoba). Mowie - znajdziemy tez cos dla ciebie. To sprobuje paru - i mowi ze nie chce. Mowie - kupie ci kosmetyki jakie chcesz, tylko wybierz sobie - to wezmie pomadke do ust na zime. Kupilem jej jakis czas temu Jadore (sama sobie wybrala), uzyla kilka razy i powrot do tych chemicznych perfum ala krem do golenia wars. Ostatnio bylismy w sklepie z dzinsami (chcialem sobie znalezc jakies nowe stylowe) i kupilem tez jej - w koncu dopasowane na tylku. Wracamy do domu, to zapakowala do plecaka. Zero probowania - to sie zdarza u kobiet? Moje ex przyzwyczaily mnie do tego, ze po powrocie z zakupow nastepowal szal przymierzania i rewia mody i zaczelo mi sie to podobac, sam tez zaczalem uczestniczyc. A tu nic. Tak samo z kosmetykami - ex potrafily po drogeriach i 40 minut spedzac (stad ja spedzalem na perfumach) a tutaj to jest tak ze to ja spedzam czas, kupuje rozme rzeczy dla siebie, mam karte klienta. Ona stoi i sie patrzy. I nie jestem metro, po prostu lubie o siebie dbac i tez dobrze wygladac. A u niej brakuje mi kobiecosci - bo kolegow to ja mam az nadto. Wyobrazacie sobie, ze moglbym ubrac jej ciuchy i wygladalbym nadal jak facet. A ona - gdyby tylko jej sie chcialo - moglaby naprawde poprawic swoj wyglad. Zgrabna, szczupla - wszystko na miejscu, ma 31 lat a ja 32. Ubiera sie jak 45lat lub wiecej, takie odnosze wrazenie.
Stawiam sobie rozne hipotezy - np taka ze ona chce koniecznie byc inna niz inne dziewczyny, szkoda tylko ze na minus. Lub ze sie wstydzi byc kobieca, albo ma kompleksy wiec ubiera sie w taki sposob by nie dalo sie jej z nikim porownac. Ale to mogloby dotyczyc kogos niesmialego, a ona do niesmialych raczej nie nalezy, juz na pewno nie w towarzystwie czy w pracy. Rozmowy o tym nic nie daja, bo wpada od razu w smutek z tekstem "nie podoba ci sie jak sie ubieram?"
Prosze Was o rade i ocene sytuacji, moze potraficie wskazac przyczyny? Dlaczego dziewczyna nie chce sie podobac swojemu facetowi? Mozliwe ze nie dostrzega tego ze robi zle? Mowi: "wiesz ze jestem inna niz wszystkie", na co ja mowie "badz inna niz wszystkie, ale nie badz facetem...". Jakies rady na taki przypadek? Dzieki...
Edytor zaawansowany
  • 04.04.14, 11:44
    Tak to opisałeś że pierwsze co się nasuwa to, że dziewczyna zachowuje się jak ofiara przemocy seksualnej. A jej styl to jej zbroja.

    Generalnie...fajna :) Podoba mi się kobieta, która nie daje się indoktrynować facetowi.
    Zasadniczo wiedział gały co brały :P wiec nie jojcz.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 04.04.14, 11:47
    > Tak to opisałeś że pierwsze co się nasuwa to, że dziewczyna zachowuje się jak o
    > fiara przemocy seksualnej. A jej styl to jej zbroja.

    To też było moje pierwsze skojarzenie.
  • 08.04.14, 21:17
    i moje
    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • 04.04.14, 19:41
    no tym mnie zaskoczyliście. O tym nie pomyślałem.
  • 04.04.14, 11:47
    Skoro faceci to wzrokowcy, to czym Cię urzekła na samym początku?
  • 04.04.14, 19:43
    tym czym urzeka nadal - ogólnym sposobem bycia i tym że miło się spędza czas, inteligencją itd. W zasadzie to co opisałem to jest jedyna rzecz która nie pasuje. Nie że źle wygląda, bo tak nie jest - tylko jakoś mało kobiety w ubiorze itd.
  • 08.04.14, 12:56
    Dobra, zmęczyłam Twoje wszystkie wypowiedzi, masz kilka słów, jeśli jesteś ciekaw. Słusznie zauważa ktoś pod koniec - Twoim problemem nie jest to, że dziewczyna nie dba o siebie, tylko że nie chce zadbać o siebie tak jak Ty tego chcesz -dla Ciebie. Akcentujesz mocno ten wątek, więc zastanów się nad tym o co właściwie chodzi. Koledzy powiedzieli coś niemiłego, czy tak sam z siebie? Nie pytam, sam sobie to przemyśl jaka jest Twoja motywacja.
    Niezależnie od tego co piszesz, że nie jesteś napastliwy etc., to moim zdaniem dziewczyna zaczyna czuć się osaczona. Żeby była jasność, nie zarzucam Ci, że to Twoja wina, może ona jest nieco nadwrażliwa. Jej reakcja w tej historii z sukienką, żebyś się "nie przyzwyczajał", czy coś takiego, moim zdaniem świadczy o tym, że jednak mocno wyczuwa Twoje niezadowolenie i Twoje oczekiwania. Myślę też, że może być nieco uparta i nie lubi jak jej się coś narzuca - stąd ta postawa, żebyś przypadkiem nie myślał, że to przez Ciebie/dla Ciebie. Jestem w stanie to zrozumieć, sama jestem dość przekorna ;)
    Sytuacja jest moim zdaniem raczej patowa - nie zmienisz jej. Dla niej po prostu te rzeczy, które w Twojej ocenie są "kobiece", nie mają znaczenia, nie przywiązuje do nich wagi. Współczuję jej, bo to jest dla niej z pewnością bardzo przykre - mieć świadomość, że Ci się nie podoba. Ale jednocześnie myślę, że ona nie potrafi nagle zacząć "czuć" takich kwestii i się w nie angażować wbrew własnej woli. Poszarpie się trochę i jeśli ma instynkt samozachowawczy, to się raczej z Tobą rozstanie.
    P.S. Uważam że perfumy nieprzyjemne dla partnera jednak należy odstawić- ze zwykłej uprzejmości ;)
  • 08.04.14, 19:42
    martishia7 napisała:

    > aw. Słusznie zauważa ktoś pod koniec - Twoim problemem nie jest to, że dziewczy
    > na nie dba o siebie, tylko że nie chce zadbać o siebie tak jak Ty tego chcesz -
    > dla Ciebie. Akcentujesz mocno ten wątek, więc zastanów się nad tym o co właściw
    to też, ale także fakt że jej nie zależy by dobrze wyglądać - ot minimalny akceptowalny poziom jej wystarcza. Z tego powodu były sytuacje, że szliśmy na jakieś spotkanie/imprezę i wyglądała najgorzej, bo wszystkim innym się chciało coś w tym kierunku zrobić. Ale jej nie zależy żeby chociaż dociągnąć do poziomu średniego, chyba jest jej dobrze na ostatnim miejscu.

    > ie chodzi. Koledzy powiedzieli coś niemiłego, czy tak sam z siebie? Nie pytam,
    > sam sobie to przemyśl jaka jest Twoja motywacja.
    sam z siebie.

    > Niezależnie od tego co piszesz, że nie jesteś napastliwy etc., to moim zdaniem
    > dziewczyna zaczyna czuć się osaczona. Żeby była jasność, nie zarzucam Ci, że to
    skąd wniosek że zaczyna się czuć osaczona? Znacie się? ;)

    > Twoja wina, może ona jest nieco nadwrażliwa. Jej reakcja w tej historii z suki
    > enką, żebyś się "nie przyzwyczajał", czy coś takiego, moim zdaniem świadczy o t
    > ym, że jednak mocno wyczuwa Twoje niezadowolenie i Twoje oczekiwania. Myślę też
    no to powiedziała bardziej żartem, co nie zmienia faktu że nastąpił powrót do zwykłego stylu ubierania się - i co ważne - odebrałem to jako całkowite zignorowanie mojej opinii. Całe forum sobie myśli że robiłem jej złe uwagi albo coś: od razu więc uprzedzę że robiłem komplementy i podchodziłem do tego od naprawdę dobrej strony, chcąc dać jej do zrozumienia że po prostu ładnie wygląda i lepiej niż spodnio-koszulach.
    Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dziewczyna mówi mi "ładnie wyglądasz w krótkich włosach (co często od niej słyszę tuż po powrocie od fryzjera)". A ja na to: "no to super, nie przyzwyczajaj się zapuszczam długie (za którymi wiem że raczej nie przepada) - bo mi się nie chce do fryzjera chodzić i czasu tracić". Zapewne byłoby to bardzo wygodne.

    > , że może być nieco uparta i nie lubi jak jej się coś narzuca - stąd ta postawa
    podkreślam, to nie narzucanie. Naprawdę daleko jest do tego.

    > Sytuacja jest moim zdaniem raczej patowa - nie zmienisz jej. Dla niej po prostu
    > te rzeczy, które w Twojej ocenie są "kobiece", nie mają znaczenia, nie przywią
    > zuje do nich wagi.
    jednym z celów mojej aktywności tutaj jest poznanie przyczyn takiego stanu rzeczy.

    > Współczuję jej, bo to jest dla niej z pewnością bardzo przyk
    > re - mieć świadomość, że Ci się nie podoba. Ale jednocześnie myślę, że ona nie
    szczerze mówiąc to trochę wątpię czy ona zdaje sobie z tego sprawę. To nie tak że mi się to kompletnie nie podoba - ale zastanawia mnie całkowita obojętność w kwestii chęci poprawy.
  • 08.04.14, 22:57
    > skąd wniosek że zaczyna się czuć osaczona? Znacie się? ;)
    Z tego co sam napisałeś, z historii z sukienką i "nie przyzwyczajaj się" - dla mnie to zabrzmiało jak obronny atak uprzedzający.

    > no to powiedziała bardziej żartem, co nie zmienia faktu że nastąpił powrót do z
    > wykłego stylu ubierania się - i co ważne - odebrałem to jako całkowite zignorow
    > anie mojej opinii.
    Całkowite zignorowanie to by było, gdyby tę kieckę wyrzuciła. Zakładam, że jeszcze ją kiedyś założy ;)
  • 09.04.14, 10:55
    martishia7 napisała:

    > > skąd wniosek że zaczyna się czuć osaczona? Znacie się? ;)
    > Z tego co sam napisałeś, z historii z sukienką i "nie przyzwyczajaj się" - dla
    > mnie to zabrzmiało jak obronny atak uprzedzający.
    nie było to wrogie czy coś. Nawet uznałbym to za zabawny akcent, gdyby to się okazało w późniejszych dniach żartem.

    > Całkowite zignorowanie to by było, gdyby tę kieckę wyrzuciła. Zakładam, że jesz
    > cze ją kiedyś założy ;)
    zobaczymy :)
  • 11.04.14, 11:01
    Nie bardzo rozumiem po co tyle energii wkladasz w ten watek ktory moim zdaniem ,a jestem facetem,jest "robieniem z igly ,widly".
    Mozna odniesc wrazenie ze stanowi to dla ciebie jakis problem porownywalny do " kamyczka w bucie'.
    Nie moge sie oprzec refleksji ze to ty wybierasz sobie partnerke a opinia innych nie ma znaczenia.To ona jest dla ciebie.To ty z nia wspolzyjesz ,obcujesz i skoro sam opisujesz ja ze jest w 99% super to troche nie wspolbrzmi mi twoje zaangazowanie w obrone swego punktu widzenia czyli te 1% .
    Nie chce rozwijac watku ale zastanow sie nad jednym.Skoro jest z toba tak dlugo to jednak cos do ciebie czuje.Odpowiadasz jakims jej potrzebom.Docenia cie choc moze nie okazuje.Musisz wiec byc kims waznym dal niej.To sa dowody na to ze nie musisz zadac od niej extra deklaracji w postaci zaparcia sie swego "ja".Cos mi sie wydaje ze ma mocne poczucie swej wartosci i okreslone zapatrywania na wiele spraw.Faceta -alfa ,moze to draznic ale zapewniam cie ze w tym"przeciaganiu liny" gdy ona sie podda , przestanie byc dla ciebie atrakcyjna.Faceci tak maja.:) Szanuja silnego przeciwnika a pogardzaja pokonanym.
    Moim zdaniem odpusc sobie "naginanie " jej do swoich wyobrazen o kobiecosci i uszanuj jej swiat i zapatrywania bo podazacie w kierunku mega konfliktu , a po co ci to?! Stracisz ja gdy przekroczysz malo widoczna granice. Ciesz sie z tego co masz.Buduj z nia wspolnote na innych plaszczyznach niz tylko czy ona nosi sukienke czy workowate spodnie.
    Moze rzeczywiscie nie jest to dla ciebie wielki problem a watek jest tylko proba poznania opinii dlaczego twoja dziewczyna tak ma ? :) A twoja twarda argumentacja i energia poswiecana temu watkowi jedynie swiadczy o temperamencie polemicznym?: ) ,Mysle ze powinienes to mocno zaakcentowac bo hejterki na tym forum przegryza ci gardlo .Poruszyles w kazdej z nich delikatna strune i kazda z nich od razu poczula sie ta "twoja" dziewczyna i zapragnela cie unicestwic:)
    Kobiety odbieraja slowa jako obrazy z mocnym podtekstem emocjonalnym ,faceci zas wage przykladaja do lpraktycznego przelozenia.Stad taki jazgot nad pozornie niewinnym tematem :)
  • 28.04.14, 18:10
    "Z tego powodu były sytuacje, że szliśmy na jakieś spotkanie/imprezę i wyglądała najgorzej, bo wszystkim innym się chciało coś w tym kierunku zrobić. Ale jej nie zależy żeby chociaż dociągnąć do poziomu średniego, chyba jest jej dobrze na ostatnim miejscu. "

    Imponuje mi Twoja dziewczyna. W dziesiejszych czasam nie dac sie urobic to jest cos. I do tego pewna siebie! Bomba.

    PS Sa kobiety, ktore nigdy nie przejda na styl jaki podoba sie partnerowi, wlasnie dlatego, ze je do tego namawia. To nie przekora, tylko duma. Twoja tez tak ma i predzej czy pozniej nie bedziecie razem.
    --
    Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
    Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
  • 29.04.14, 04:28
    kochanic.a.francuza napisała:

    > Imponuje mi Twoja dziewczyna. W dziesiejszych czasam nie dac sie urobic to jest
    > cos. I do tego pewna siebie! Bomba.

    co jest imponującego w byciu najgorszym?

    > PS Sa kobiety, ktore nigdy nie przejda na styl jaki podoba sie partnerowi, wla
    > snie dlatego, ze je do tego namawia. To nie przekora, tylko duma. Twoja tez tak
    > ma i predzej czy pozniej nie bedziecie razem.

    skoro nie chce się podobać partnerowi - to nie jest to dobry znak dla związku. NIe chodzi o dumę, ale o taki prosty fakt - że jest się w stanie coś zrobić dla drugiej osoby. Watek właśnie dlatego powstał - bo dla mnie jest to zastanawiające, jak można chcieć źle wyglądać, także dla kogoś z kim się jest.
  • 29.04.14, 11:19
    Łojesu, nawet ciocia kochanica wróciła żeby skomentować! Witaj ciociu!

    Erm... Dalej nie łapiesz, a ciocia Ci ładnie wyłuszczyła - jeśli dla podobania się partnerowi trzeba robić coś wbrew sobie to marnie. Zwłaszcza jeśli dotyczy to pokaźnego kawałka życia. I wtedy duma ma to do siebie - jestem jaka jestem i jestem z tego dumna i nie będę przestawiać tego a tego dla czyjegoś widzimisię.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 29.04.14, 11:22
    Rao, błagam, serio chcesz mu podbijać ten wątek? :)
  • 29.04.14, 11:26
    Właściwie to próbuję cosik przetłumaczyć po dobroci ;)

    Poza tym - chcę zobaczyć czy dobije toto do 2500 :P

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 29.04.14, 19:38
    No to czekamy :D
  • 01.05.14, 09:57
    przeciezwiadomo napisała:

    > Rao, błagam, serio chcesz mu podbijać ten wątek? :)

    podbijać? dyskutujemy.
  • 01.05.14, 09:57
    raohszana napisał:

    > Erm... Dalej nie łapiesz, a ciocia Ci ładnie wyłuszczyła - jeśli dla podobania
    > się partnerowi trzeba robić coś wbrew sobie to marnie.

    no właśnie, pytanie czy to jest wbrew sobie? Czy może niekoniecznie, ale nie jest świadoma o co chodzi.
  • 29.04.14, 12:20
    Mnie także ona imponuje :)
    Aż dziw, że ktoś taki związał się z zatwardziałym konformistą.
  • 29.04.14, 13:02
    Ja myślę, że tajemnica tkwi w tym, że są różnych narodowości :) Zapewne jakieś niuanse - podkreślam - niuanse językowe zostały niedogadane i dlatego to jeszcze trwa...
  • 01.05.14, 10:11
    przeciezwiadomo napisała:

    > Ja myślę, że tajemnica tkwi w tym, że są różnych narodowości :) Zapewne jakieś
    > niuanse - podkreślam - niuanse językowe zostały niedogadane i dlatego to jeszcz
    > e trwa...

    to już na pewno nie. Nie mamy żadnych problemów językowych. (wyczuwam argument: "to ty tak myślisz, ale prawda jest inna" ;p)
  • 01.05.14, 10:07
    zeldaf napisała:

    > Aż dziw, że ktoś taki związał się z zatwardziałym konformistą.

    no widzisz! :)
    Nazywacie mnie zatwardziałym konformistą, bo bazujecie tylko na forumowych wypowiedziach w wąskim temacie - w którym jednak mam swoje wyrobione zdanie. Podkreślam - własne. Do konformisty mi bardzo daleko. (powiedzcie że nie, ciekawe na jakiej podstawie;p)
    Przypominam też, że ja nie staram się o wasze względy. Nie potrzebuję też lansu na forum, jak wiele osób tutaj (i dowartościowania). Dlatego mogę pisać wprost, bez przejmowania się tym co o mnie myślicie. Moje zachowanie na forum jest konformistyczne? Przecież jest dokładnie odwrotnie :>
  • 01.05.14, 10:44
    Ty już nie pamiętasz co sam wypisujesz? Chcesz, żeby wyglądała jak wszyscy.
    To jest właśnie konformizm.
  • 01.05.14, 18:08
    przeciezwiadomo napisała:

    > Ty już nie pamiętasz co sam wypisujesz? Chcesz, żeby wyglądała jak [b]wszyscy[/
    > b].
    > To jest właśnie konformizm.

    nie, żeby wyglądała normalnie. Bazując na tym co tu piszecie - to nie ma czegoś takiego jak 'tak samo wyglądający wszyscy'
  • 01.05.14, 20:29
    Oczywiście, że nie ma, ja odniosłam się do Twoich słów :)
  • 04.04.14, 11:58
    evolution_xxi napisał:
    Jest jednak pewno ale - dbanie o siebie i o swoj
    > wyglad. Otoz dziewczyna nie poczuwa sie do zrobienia czegokolwiek kobiecego:
    > - makijaz - nie, bo czuje na twarzy
    > - malowanie oczu - nie bo czuje jakby brud na oczach

    dawaj adres i telefon.
    i sie nie MENCZ.
    - lubie styl - NATURE PURE.
  • 14.04.14, 10:45
    To az tak niespotykane ze kobieta sie nie maluje?
    Moze musze swojego pogonic,niech idzie lalek szukac a nie mi ogon truje ...
    --
    Maja Aleksandra
    www.suwaczki.com/tickers/961lgu1rluxvdyi5.png
    Tymoteusz Przemysław
    www.suwaczki.com/tickers/74dii09kf4s0sh43.png
  • 04.04.14, 12:20
    Trudno powiedzieć, ale raczej niewiele możesz zrobić. Może ona sama za jakiś czas odczuje potrzebę przemienienia sie w seksbombę, może dla innego faceta, a może dla siebie.
    Swoją drogą, taką ją poznałeś i jakoś ci się spodobała w takij wydaniu, więc o co kaman? Nie wolno wiązać się z kimś z założeniem, że trzeba go będzie "ulepszyć".
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • 04.04.14, 19:46
    Trzeba podkreślić, że nie chodzi mi o seksbombę. Nie! Pomiędzy zaniedbaniem a seksbombą jest jeszcze duży obszar normalności.

    >Swoją drogą, taką ją poznałeś i jakoś ci się spodobała w takij wydaniu, więc o co kaman?
    nie jesteśmy razem jakoś mega długo, a w sumie rzecz przeze mnie opisana "uwiera" mnie od początku.
  • 04.04.14, 19:47
    poza tym mówicie "taka Ci się spodobała" - ja nigdy nie oceniam ludzi po wyglądzie, dziewczyn też. Bardziej liczy się dla mnie kim jest, ale jednak fajnie gdyby całość dopełniała odrobina kobiecości?
  • 04.04.14, 12:43
    Skoro ex tak Ci bardzo odpowiadały, to czemu z nimi nie jesteś?
    --
    Oszczędzając wstydu damie
    lepiej cicho siedź, ty chamie.
  • 04.04.14, 19:48
    bo... związek to nie tylko wygląd? Różne były przyczyny.
  • 04.04.14, 14:01
    Bardzo mnie ciekawi jedna rzecz: skoro tak bardzo nie odpowiada Ci jej styl to jak to się stało, że jesteście razem? Przecież wygląd na samym poczatku znajomości to ważna rzecz - nie oszukujmy się. Nie podobał Ci się ten styl, ale myślałeś, że ją zmienisz?
  • 04.04.14, 19:49
    styl i wygląd nie jest AŻ TAK zły. Po prostu brakuje mi kobiecego dbania o siebie, dziwnie się czuję z tym że ja dbam o siebie bardziej niż ona ;)
  • 04.04.14, 14:04
    taki typ człowieka
    nie przyklada znaczenia do wygladu, nie zalezy jej na tym, nie widzi w tym problemu, akceptuje siebie
    moze tak została wychowana ,nie co co na zewnątrz lecz wewnątrz istotne
    z opisu nie wyglada na pozerkę epatującą innym stylem życia



  • 04.04.14, 19:49
    nie, pozerką zdecydowanie nie jest.
  • 04.04.14, 15:26

    --
    still driving
  • 04.04.14, 16:27
    >kto dzis jeszcze uzywa slowa 'palto'?

    ja
  • 04.04.14, 16:50
    aaaa, czyli ty tworzysz te watki? ;P

    --
    still driving
  • 04.04.14, 16:53
    Kiepsko z Tobą, miau.
  • 04.04.14, 17:27
    no wiem, tyle lat zyje i nigdy nie slyszalam nikogo mowiacego 'palto'
    straszne

    --
    still driving
  • 04.04.14, 17:37
    nie chodzi o to, czy słyszałaś, ale o to, że na podstawie informacji, że ja tak mówię, wyciągasz wniosek, że ja zakładam te wątki. Poza tym, które jeszcze wątki, oprócz, jak rozumiem, tego tutaj...
  • 04.04.14, 17:43
    przewrazliwiona jestes

    --
    still driving
  • 04.04.14, 17:55
    >przewrazliwiona jestes

    na durne zaczepki - na pewno.
  • 04.04.14, 19:50
    no jak widać - może zależy od regionu. U mnie to znaczy coś pomiędzy płaszczem a kurtką.
  • 06.04.14, 11:15
    > no wiem, tyle lat zyje i nigdy nie slyszalam nikogo mowiacego 'palto'
    > straszne

    W istocie. Świadczy to o twoim środowisku. Średni zasób słów 5 tys.?
  • 11.04.14, 11:07
    ja tez :) i slowo "paltot " tez :)
  • 04.04.14, 16:06

    -- cos ci się pomyliło w opisie sytuacji

    najzwyczajniej jest tak ze ona to facet a ty to baba ( jaki facet 40 min wybiera meskie perfumy ?)
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • 04.04.14, 19:52
    >najzwyczajniej jest tak ze ona to facet a ty to baba ( jaki facet 40 min wybiera meskie perfumy ?)
    czytaj uważnie: 40 minut spędzałem w drogeriach z ex, bo im tyle schodziło - więc ja by coś robić ten czas byłem na stoisku z zapachami. Normalnie radzę sobie w max 10 minut.
  • 04.04.14, 16:42
    >Jakies rady na taki przypadek?

    Jedyną poradą wydaje mi się, która miałaby szansę zadzialać, byłoby zaproponowanie Tobie, abyś zabrał ją w towarzystwo jakichś super ślicznych znajomych, z którymi będziesz sobie przy Twojej dziewczynie miło gawędzić. Nie wiem, czy da się coś zrobić bez wzbudzenia zazdrości. a może ona rzeczywiści miała jakieś doświadczenia na tle wykorzystywania seksualnego? Może mógłbyś poszperać w necie i poczytać...

    Natomiast osobiście mam jedną znajomą (35 lat), totalnie zapuszczoną, z tym, że ona nie ma chłopaka, jest sportsmenką i pracuje w dość męskim zawodzie. Mam podejrzenia, że może jest lesbijką, natomiast wiem na pewno, że pochodziła z rodziny dysfunkcyjnej - to tyle, jeśli chodzi o fakty. I jej się nie da przemówić - co kiedyś próbowałam.
  • 04.04.14, 19:54
    >Jedyną poradą wydaje mi się, która miałaby szansę zadzialać, byłoby zaproponowanie Tobie, abyś zabrał ją w towarzystwo jakichś super ślicznych znajomych, z którymi będziesz sobie przy Twojej dziewczynie miło gawędzić.
    mogę przewidzieć, że skończy się tak że będzie jej smutno - ale nic się nie zmieni. Ale może...

    >rzeczywiści miała jakieś doświadczenia na tle wykorzystywania seksualnego? Może mógłbyś poszperać w necie i poczytać...
    zdecydowanie się zainteresuję tym tematem, nie wpadłem na to.

    >natomiast wiem na pewno, że pochodziła z rodziny dysfunkcyjnej - to tyle,
    hm, ona nie ma ojca - rodzice po rozwodzie, od bardzo dawna. Szczegółów nie znam.
  • 04.04.14, 20:24
    >mogę przewidzieć, że skończy się tak że będzie jej
    >smutno - ale nic się nie zmieni. Ale może...

    Ale może warto przynajmniej wypróbować ten sposób, który i tak jest bardziej subtelny, niż rozmowy i uwagi, których swoja drogą nie powinieneś robić. To że przez chwilę będzie jej przykro to normalne, ale dzięki własnie temu nieprzyjemnemu poczuciu, być może zacznie coś zmieniać w tym wyglądzie.
    Wg mnie ona może mieć jakieś kompleksy, zaniżone poczucie wartości, wstydzić się, tym bardziej że, jak pisałeś, jest ogólnie ładna... Albo po prostu nie ma zielonego pojęcia, jak się ubierać, jak zestawiać ubrania, ponieważ np. nie miała wzorców i nigdy nikt jej nic nie doradzał...
  • 04.04.14, 16:59
    To czym Cię urzekła?
    Tylko nie gadaj, że osobowością :D
  • 04.04.14, 19:55
    >To czym Cię urzekła?
    >Tylko nie gadaj, że osobowością :D
    no ale właśnie to muszę powiedzieć! osobowość ma super, to jest osoba 'do rany przyłóż', poukładana, miła i mądra. I niebrzydka! Tylko jakoś jakby stara się ukryć tę swoją kobiecość.
  • Tylko jakoś jakby stara się u
    > kryć tę swoją kobiecość.

    No i ma do tego prawo. Ciesz się, że ma kobita tyle zalet, i nie zawracaj kontrafałdy.
  • maitresse.d.un.francais napisała:

    > Tylko jakoś jakby stara się u
    > > kryć tę swoją kobiecość.

    Bo kobiecość nie jest dla wszystkich, nie uważasz?
  • 04.04.14, 20:18
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Bo kobiecość nie jest dla wszystkich, nie uważasz?
    nie rozumiem pytania. Że niektóre kobiety chcą być męskie?
  • evolution_xxi napisał:

    > maitresse.d.un.francais napisała:
    >
    > > Bo kobiecość nie jest dla wszystkich, nie uważasz?
    > nie rozumiem pytania. Że niektóre kobiety chcą być męskie?


    To też, albo androgyniczne.

    Chodzi mi o to, że bycie seksowną można rezerwować dla chłopa w łóżku. A na ulicę - odzież ochronna.
  • Weź i zdradź, to sobie następnym razem powącham, jak kiedyś będę w aptekoperfumerii. :-PPP
  • 04.04.14, 21:25
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Weź i zdradź, to sobie następnym razem powącham, jak kiedyś będę w aptekoperfum
    > erii. :-PPP
    nie mam pojęcia, może przylukam przy okazji jakoś

  • > nie mam pojęcia, może przylukam przy okazji jakoś

    teraz nie masz okazji sprawdzić? szkoda, jestem ciekawa
  • 04.04.14, 21:38
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > teraz nie masz okazji sprawdzić? szkoda, jestem ciekawa
    nie mieszkamy razem więc nie mam tego pod ręką:)
  • 04.04.14, 21:29
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Chodzi mi o to, że bycie seksowną można rezerwować dla chłopa w łóżku. A na uli
    > cę - odzież ochronna.

    ale jej nie zależy na byciu sexowną nigdzie, czy to na ulicy, w domu czy w łóżku.

  • > ale jej nie zależy na byciu sexowną nigdzie, czy to na ulicy, w domu czy w łóżk
    > u.

    no, nareszcie jakiś konkret

    ale szczerze mówiąc, nie wiem, co z tym zrobić, poza szczerą rozmową w odpowiedni sposób (tzn. dopasowany do człowieka), a to nie jest łatwe
  • 04.04.14, 21:42
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > ale szczerze mówiąc, nie wiem, co z tym zrobić, poza szczerą rozmową w odpowied
    > ni sposób (tzn. dopasowany do człowieka), a to nie jest łatwe

    właśnie dlatego szukam jakiegoś punktu zaczepienia i opinii dziewczyn, bo punkt widzenia faceta może być lekko wypaczony :)
  • 04.04.14, 21:18
    Jest jeszcze taka możliwość, że miała matkę, która ja wychowywała na "skromną", w domu panowała bieda, albo ona sama z siebie ma jakieś megakompleksy, uważa, że nie ma co pokazywać. To, że jej skóra może źle reagować na kosmetyki to już trudno, niektóre tak mają. Jej prawo.
    Mam osobiste pytanie - w sprawach seksu jest wstydliwa? Gasi światło? Ma opory przed rozebraniem?
  • 04.04.14, 21:28
    przeciezwiadomo napisała:

    > Jest jeszcze taka możliwość, że miała matkę, która ja wychowywała na "skromną",
    > w domu panowała bieda, albo ona sama z siebie ma jakieś megakompleksy, uważa,
    > że nie ma co pokazywać. To, że jej skóra może źle reagować na kosmetyki to już
    > trudno, niektóre tak mają. Jej prawo.
    > Mam osobiste pytanie - w sprawach seksu jest wstydliwa? Gasi światło? Ma opory
    > przed rozebraniem?

    to akurat nie, bo pochodzi z dość zamożnej rodziny i jestem na 99% pewien że nigdy nic nie brakowało. Matka jest super babka, nie wierzę by zrobiła coś przeciw córce - co do skromnego wychowania to nie wiem, nie powiedziałbym - ale wykluczyć nie można. Co ciekawe - to matka ubiera się normalnie. Można powiedzieć, jest na odwrót i matka jest bardziej "zadbana" niż córka.
    W sexie tak, jest wstydliwa - przebiera się w piżamy z odwracaniem itd ;)

  • > W sexie tak, jest wstydliwa - przebiera się w piżamy z odwracaniem itd ;)

    Zaraz będzie podwątek o piżamach jako dowodach kompleksów i koszulkach jako dowodzie ich braku. :-P

    A którym jej jesteś, że tak niegrzecznie zapytam? Może to kwestia braku doświadczenia?
  • 04.04.14, 21:39
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Zaraz będzie podwątek o piżamach jako dowodach kompleksów i koszulkach jako dow
    > odzie ich braku. :-P
    to są jakieś teorie na ten temat? :) A co one mówią o takich jak ja, którzy śpią bez niczego? (no chyba że ktoś jest gościnnie, to tshirt i spodenki)

    > A którym jej jesteś, że tak niegrzecznie zapytam? Może to kwestia braku doświad
    > czenia?
    dobre pytanie, ale nie znam odpowiedzi. Na pewno nie pierwszym :)

  • > to są jakieś teorie na ten temat? :)

    Ogólna nadteoria jest taka, że im więcej golizny i seksowności, tym lepiej i mniej kompleksów.

    Nie jest ona jednakowoż naukowa. :-PPP

    A co one mówią o takich jak ja, którzy śpi
    > ą bez niczego?

    A nie wiem, ale może doczekamy się odpowiedzi.
  • 04.04.14, 17:00
    Ale po co przemawiać, tłumaczyć, namawiać i wzbudzać zazdrość? No matko boska, nie ma człowiek prawa się nie malować i psikać duszącymi perfumami? Mam alergię na ludzi, którzy sobie szukają partnera, a jak znajdą, to go zaczynają przerabiać na swoją modłę. Pytała cię kiedyś o zdanie w kwestii swojego wyglądu? Jak nie, to się odczep. Makijaż nie jest obowiązkowy, podobnie jak spodnie opięte na tyłku. Nie zdziwię się jak dziewczyna będzie niedługo miała dosyć tego, że ją traktujesz jak ubogą krewną. Taki ma styl, w tym się zapewne czuje dobrze (bo podejrzewam, że skoro się zeszliście, to dzika nie jest i z drzewa nie zeszła), higienę utrzymuje (a przynajmniej nic nie piszesz o tym, żeby miała brudne paznokcie i tłuste włosy), więc nie wiem o co ci chodzi.
  • 04.04.14, 17:35
    otóz to, gdyby sie nie myła, śmierdziała, chodziła w łachmanach , byla -ujmę to brzydko brudasem
    czy kazdy musi wygladac tak samo, wykreowany przez "obowiązujące" standardy
    brak makijazu czy brak lakieru na paznokciach wcale nie swiadczy o zaniedbaniu , litosci
    pozniej chodza takie wymyslone karykatury z kaczymi ustami, botoksowymi policzkami w ubraniach okropnych ale wazne ,ze modnych
    brak wyznaczonych trendów i odstępstwo nazywa sie niechlujstwem , zaniedbaniem
  • 04.04.14, 20:00
    >nie ma człowiek prawa się nie malować i psikać duszącymi perfumami?
    oczywiście że ma. Ale czy to nie jest podobne do tego, że facet albo hoduje brzuch, albo ubiera się po kobiecemu? Widziałaś kiedyś zniewieściałego faceta? Chciałabyś takiego? Może ja czegoś nie wiem, ale po mojemu to kobiety szukają u facetów męskości, a faceci u kobiet - kobiecości. Jest inaczej?

    >Makijaż nie jest obowiązkowy, podobnie jak spodnie opięte na tyłku.
    niedopasowane spodnie po prostu źle wyglądają - nie chodzi o obcisłe rurki, tylko żeby wór z tyłu nie wisiał ;)

    >Nie zdziwię się jak dziewczyna będzie niedługo miała dosyć tego, że ją traktujesz jak ubogą krewną.
    tak jej nie traktuję.

    >higienę utrzymuje (a przynajmniej nic nie piszesz o tym, żeby miała brudne paznokcie i tłuste włosy),
    jak najbardziej utrzymuje, chociaż ja bardziej :P

    >więc nie wiem o co ci chodzi.
    w jednym zdaniu: chodzi mi o to że poprzez swoje działania robi z siebie "chłopa", więc brakuje mi trochę tego pierwiastka kobiecości.
  • 05.04.14, 09:06
    evolution_xxi napisał:

    > oczywiście że ma. Ale czy to nie jest podobne do tego, że facet albo hoduje brz
    > uch, albo ubiera się po kobiecemu? Widziałaś kiedyś zniewieściałego faceta? Chc
    > iałabyś takiego? Może ja czegoś nie wiem, ale po mojemu to kobiety szukają u fa
    > cetów męskości, a faceci u kobiet - kobiecości. Jest inaczej?

    Za wszystkich się wypowiadać nie będę, bo nie wiem kto czego szuka. To, czy chciałabym zniewieściałego faceta nie ma tu nic do rzeczy - gdybym chciała to bym takiego znalazła, gdybym nie chciała to szukałabym brodatego i w bojówkach. Ty natomiast zamiast znaleźć sobie dostatecznie kobiecą kobietę, związałeś się z - w swojej opinii - niekobiecą, i próbujesz ją na swoją modłę przerobić. Chciałbyś, żeby ona cię po swojemu ubierała, czesała i psikała, albo np. posłała na depilację i do solarium, bo lubi typ latino? Ty robisz dokładnie coś takiego - znalazłeś sobie kobietę w konkretnym typie, a chcesz inny typ, więc mędzisz jej że ma jakieś braki z tytułu niebycia taką, jak ty sobie wymarzyłeś.

    > niedopasowane spodnie po prostu źle wyglądają - nie chodzi o obcisłe rurki, tyl
    > ko żeby wór z tyłu nie wisiał ;)

    Masa ludzi nosi wór z tyłu i bardzo im się to podoba.

    > tak jej nie traktuję.

    Oczywiście, że traktujesz. Ciągnięcie kogoś do sklepów z ciuchami/kosmetykami i mędzenie, że się mu kupi coś, czego nie chce i nie używa, to właśnie takie traktowanie.

    > w jednym zdaniu: chodzi mi o to że poprzez swoje działania robi z siebie "chłop
    > a", więc brakuje mi trochę tego pierwiastka kobiecości.

    To sobie znajdź kobietę, która ten pierwiastek kobiecości według twojej definicji ma. Dla ciebie to chłop, dla innego faceta chłopem nie będzie tylko seksowną kobietą, która jest pewna siebie, naturalna, i co jeszcze. Ty byś chciał żeby nosiła spódniczki, a inny facet się zleje w gacie, jak ją zobaczy w męskiej koszuli, bo to dla niego najseksowniejsza rzecz na świecie. Ty byś chciał żeby się malowała, a inny facet doceni, że jej się twarz nie lepi i usta nie brudzą jak się ją całuje. Każdemu wedle upodobania, więc odchrzań się od dziewczyny i znajdź sobie taką, jaka ci odpowiada. Nie ma nic bardziej żenującego dla człowieka niż poczucie, że osoba, dla której powinien być seksowny, się go wstydzi i chce go przerabiać na swoją modłę. To nie jej problem, że masz swoje pojęcie kobiecości, a ona ma swoje.
  • 06.04.14, 23:59
    > Za wszystkich się wypowiadać nie będę, bo nie wiem kto czego szuka. To, czy chc
    > iałabym zniewieściałego faceta nie ma tu nic do rzeczy - gdybym chciała to bym
    czyli nie chcesz

    > natomiast zamiast znaleźć sobie dostatecznie kobiecą kobietę, związałeś się z -
    > w swojej opinii - niekobiecą, i próbujesz ją na swoją modłę przerobić. Chciałb
    nie wiem czy chcę przerobić, nie poczuwam się do tego - bardziej nie rozumiem jej zachowania

    > yś, żeby ona cię po swojemu ubierała, czesała i psikała, albo np. posłała na de
    > pilację i do solarium, bo lubi typ latino? Ty robisz dokładnie coś takiego - zn
    nie popadajmy w skrajności, nie wymagam niewiadomo czego. Dla mnie normalnym jest że jak mi dziewczyna powie że coś jej się nie podoba - spodnie lub tshirt - to tego nie ubieram, bo wysiłek w tym żaden a korzyść po obu stronach.

    > Oczywiście, że traktujesz. Ciągnięcie kogoś do sklepów z ciuchami/kosmetykami i
    > mędzenie, że się mu kupi coś, czego nie chce i nie używa, to właśnie takie tra
    > ktowanie.
    to nie ciągnięcie na siłę czy coś. Nie wiem czemu sądzicie że ja robię coś na siłę. Idziemy do kosmetycznego bo ja chcę kupić coś dla siebie i jestem chętny wydać na nią też ile by chciała.

    > malowała, a inny facet doceni, że jej się twarz nie lepi i usta nie brudzą jak
    > się ją całuje. Każdemu wedle upodobania, więc odchrzań się od dziewczyny i zna
    twarz lepi? usta brudzą? nigdy się z czymś takim nie spotkałem :)

  • 07.04.14, 14:26
    > czyli nie chcesz

    Nie ma dla mnie dwóch kategorii mężczyzn, czyli brodaty wiking i zniewieściała pipka. Może dlatego nie odpowiem - nie wiem, co dla ciebie znaczy "zniewieściały". Lubię, jak mężczyzna ma trochę męskiego i trochę kobiecego pierwiastka, również jeśli chodzi o wygląd. Inni natomiast mają inaczej niż ja, dlatego nie wypowiadam się za wszystkich. Znam kobiety o tak różnym guście, że ci się to zapewne w głowie nie mieści ;)

    > nie wiem czy chcę przerobić, nie poczuwam się do tego - bardziej nie rozumiem j
    > ej zachowania

    Bo przyjąłeś, że kobiecą powinnością jest wyglądać tak, jak wyglądały twoje ex. Zdziwienie w rodzaju "jak ona może tak wyglądać" występuje zwykle u mężczyzn, którzy mają bardzo wąskie horyzonty. Skoro dla ciebie kobieta wygląda tak, a nie inaczej, to nic dziwnego, że doszukujesz się u swojej dziewczyny kompleksów, złych wspomnień z dzieciństwa i innych traum. Tymczasem powinieneś pogodzić się z tym, że ona może się czuć dobrze z taką szafą, jaką ma i z takim zakresem podkreślania urody, jaki stosuje. Po prostu. I jak najbardziej może się czuć seksowna i kobieca, i nie wiązać tego poczucia z umalowanymi rzęsami i perfumami, którymi się psika.

    > nie popadajmy w skrajności, nie wymagam niewiadomo czego. Dla mnie normalnym je
    > st że jak mi dziewczyna powie że coś jej się nie podoba - spodnie lub tshirt -
    > to tego nie ubieram, bo wysiłek w tym żaden a korzyść po obu stronach.

    Taa :D Narzekanie, że ona się nie maluje, i niekończące się propozycje kupowania jej malowideł - normalka, ale wymaganie od ciebie czegoś, co ci nie pasuje - nie wiadomo co i skrajność.

    > to nie ciągnięcie na siłę czy coś. Nie wiem czemu sądzicie że ja robię coś na s
    > iłę. Idziemy do kosmetycznego bo ja chcę kupić coś dla siebie i jestem chętny w
    > ydać na nią też ile by chciała.

    Poświęcasz temu tyle miejsca w tym wątku, i tak cię to boli, że tak - jest to na siłę. I zapewniam, że ona to czuje, jeśli nie jest upośledzona.

    > twarz lepi? usta brudzą? nigdy się z czymś takim nie spotkałem :)

    No popatrz, a wielu mężczyzn tak twierdzi. Jak widać ludzie mają różnie.
  • 08.04.14, 09:41
    girl.anachronism napisała:

    > Bo przyjąłeś, że kobiecą powinnością jest wyglądać tak, jak wyglądały twoje ex.
    nie uważam tak. Po prostu ex zależało by się podobać innych i być kobiecymi. Tu tego nie ma i to mnie zastanawia.

    > złych wspomnień z dzieciństwa i innych traum. Tymczasem powinieneś pogodzić się
    > z tym, że ona może się czuć dobrze z taką szafą, jaką ma i z takim zakresem po
    > dkreślania urody, jaki stosuje. Po prostu. I jak najbardziej może się czuć seks
    > owna i kobieca, i nie wiązać tego poczucia z umalowanymi rzęsami i perfumami, k
    > tórymi się psika.
    czuć się na pewno można, ale dlaczego się olewa drugą osobę? Nie chce dla niej nic zrobić?

    > Taa :D Narzekanie, że ona się nie maluje, i niekończące się propozycje kupowani
    > a jej malowideł - normalka, ale wymaganie od ciebie czegoś, co ci nie pasuje -

    nie wiem dlaczego widzę kolejny wpis o tym jak to ja stawiam niekończące się propozycje, narzekam i codziennie wymagam. Skąd bierzecie te wnioski? Nie wywieram na niej żadnej presji. Gdy jesteśmy w sklepie to chyba zapytanie 'a ty coś chcesz?' nie jest ani szykaną ani niczym złym, wręcz wypada o to zapytać.

    > Poświęcasz temu tyle miejsca w tym wątku, i tak cię to boli, że tak - jest to n
    > a siłę. I zapewniam, że ona to czuje, jeśli nie jest upośledzona.
    poświęcam tyle ile trzeba, by dobrze oddać to co się dzieje.

    > > twarz lepi? usta brudzą? nigdy się z czymś takim nie spotkałem :)
    > No popatrz, a wielu mężczyzn tak twierdzi. Jak widać ludzie mają różnie.
    chyba mówimy o czymś całkiem innym.
  • 04.04.14, 17:17
    > - makijaz - nie, bo czuje na twarzy
    > - malowanie oczu - nie bo czuje jakby brud na oczach
    > - dekolt - nigdy, bo zawsze kraciaste koszule

    - polskie znaki - nie uzywa, bo nie chce mu sie wcisnac glupiego altu, ale bedzie opowiadal dyrdymaly o zagranicznych klawiaturach, pozaziemskich systemach operacyjnych i blokadach w firmowych komputerach.

    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand"
  • 04.04.14, 17:28
    o. dostosowales sie widze?
    czas najwyzszy ;P

    --
    still driving
  • 04.04.14, 20:02
    >polskie znaki - nie uzywa, bo nie chce mu sie wcisnac glupiego altu, ale bedzie opowiadal dyrdymaly o zagranicznych klawiaturach, pozaziemskich systemach operacyjnych i blokadach w firmowych komputerach.
    powie prawdę: pisałem z tabletu, tam nawet alt nie ma. Jak widać teraz już polskie litery są. Przy czym niemożność użycia polskich liter to często fakt, sam czasem korzystam z takich komputerów. Można przeklejać ale ile to zejdzie czasu przy dłuższym tekście... więc bez spiny.
  • 04.04.14, 17:47
    wroc do barbi i problem z glowy

    --
    still driving
  • podpinam się pod miau, ja też robię prawie to wszystko, tzn. owszem, lubię kupować nowe, ale też raczej uniseks, a jeśli kobiecość, to w normie, też żaden tyłek opięty ani cyc na wierzchu, a fuuuuj!
  • 04.04.14, 20:02
    >wroc do barbi i problem z glowy
    już pisałem, nie popadajmy w skrajności.
  • 04.04.14, 20:21
    no wlasnie, nie popadaj
    bez zadnej traumy oraz kompleksow kobiety maja rozne fazy eksperymentowania z wizerunkiem
    zas traume to mozna dostac od takich zadawania sie z takimi osobnikami jak ty, ktzorzy chca narzucac, jak ich kobieta ma sie nosic.
    co polecam pod rozwage
    --
    1,2,3 drink
  • samym.

    Chłopom wolno, a kobietom nie?

    To kostium jednoczęściowy z falbanką wokół tyłka = bycie facetem?

    Nigdy nie widziałeś? No to właśnie widzisz.
  • 04.04.14, 20:04
    >Chłopom wolno, a kobietom nie?
    ale co wolno?

    >To kostium jednoczęściowy z falbanką wokół tyłka = bycie facetem?
    nie, to zakrywanie się jak to tylko możliwe przed własnym facetem.
  • 04.04.14, 20:07
    po prostu jej o tym powiedz, porozmawiaj z nią jak tu z nami
    no, moze nie mów wszystkiego:)
  • 04.04.14, 20:19
    symbolika napisał(a):

    > po prostu jej o tym powiedz, porozmawiaj z nią jak tu z nami
    > no, moze nie mów wszystkiego:)

    próbowałem delikatnie o tym zagadać, to się smuci że mi się jej styl nie podoba - ale nie rozumie o co mi tak naprawdę chodzi.
  • 04.04.14, 20:24
    ciezka sprawa
    jednak dziewczyna nie ma kompleksów skoro nie rozumie o co Ci chodzi,
    w innym przypadku (tak mi sie wydaje) zalałaby Cie zalem,ze pewnie jest nieatrakcyjna, beznadziejna , cos z nia nie tak
  • evolution_xxi napisał:

    > >Chłopom wolno, a kobietom nie?
    > ale co wolno?

    no, nosić wiszące gacie, ubierać się nieadekwatnie do figury etc.
    >
    > >To kostium jednoczęściowy z falbanką wokół tyłka = bycie facetem?
    > nie, to zakrywanie się jak to tylko możliwe przed własnym facetem.

    Ooo, macie prywatny basen i ona tam się zakrywa?
  • 04.04.14, 21:37
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Ooo, macie prywatny basen i ona tam się zakrywa?
    nie prywatny, ale rezerwujemy czasem dla siebie taki około 5x10m więc wiadomo że nikogo tam nie będzie innego.
  • http://m.ocdn.eu/_m/6868ae5a7742b9b02439ca752d891649,62,37.jpg

    Czy może chodzi ci o to, że spodnie nie wyglądają jak druga skóra i panowie na ulicy pozbawieni są możliwości kontemplowania w zasadzie dokładnego kształtu jej tyłka?
  • 04.04.14, 20:06
    >Czy może chodzi ci o to, że spodnie nie wyglądają jak druga skóra i panowie na ulicy pozbawieni są możliwości kontemplowania w zasadzie dokładnego kształtu jej tyłka?
    chodzi o to, ze wygląda to ciut nieestetycznie, jakby ubrać byle co. Wrażenia estetyczne! I tylko tyle. Co ja mam innymi facetami się przejmować? To może od razu czarne worki z krajów muzułmańskich, wtedy na pewno żaden inny facet nie będzie kontemplował.

    Powtórzę jeszcze raz: wszystkie znane mi kobiety chcą wyglądać ładnie - tej nie zależy. O to mi chodzi.

  • > chodzi o to, ze wygląda to ciut nieestetycznie, jakby ubrać

    WŁOŻYĆ, chłopcze, włożyć.

    Ale jak nieestetycznie? Takie nosi jak na zdjęciu czy po prostu nie obciskają tyłka maksymalnie?



    Co ja mam innymi facetami się przejmować?

    Ty nie, ale ona może.
    >
    > Powtórzę jeszcze raz: wszystkie znane mi kobiety chcą wyglądać ładnie - tej nie
    > zależy. O to mi chodzi.

    A ile znasz tych kobiet?
  • 04.04.14, 21:35
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > > chodzi o to, ze wygląda to ciut nieestetycznie, jakby ubrać
    > WŁOŻYĆ, chłopcze, włożyć.
    tak, tak, znam ten "problem" że ubrań się nie ubiera. Ale ja używam języka potocznego w którym ubiera się spodnie.

    > Ale jak nieestetycznie? Takie nosi jak na zdjęciu czy po prostu nie obciskają t
    > yłka maksymalnie?
    powiedzmy że do wolnej przestrzeni zmieściłoby się jeszcze ok 1/3 tyłka. Nie chodzi mi o maksymalne opinanie, tylko by to jakoś wyglądało. Lepiej niż u robotnika na budowie ;)

    > A ile znasz tych kobiet?
    sporo, liczba się liczy? Ponadto nie trzeba osobiście znać kobiety, żeby po wyglądzie stwierdzić czy dba o siebie. Wystarczy obejrzeć.
  • Ale ja używam języka poto
    > cznego w którym ubiera się spodnie.

    Na początku internauci zasłaniali się dysleksją albo "dyslekcją" (pisownia oryginalna). Potem "własnym stylem". Teraz, jak widzę, "językiem potocznym".


    Lepiej niż u robotn
    > ika na budowie ;)

    no i nareszcie wiemy, na czym stoimy.

    A ty musisz jej od razu i natychmiast kupować obcisłe na tyłku? Nie możesz puknąć się w łeb i zaproponować - ZAPROPONOWAĆ! NIE KUPIĆ! - takich pośrednich? Nie obcisłych, ale i nie wiszących? I obserwować reakcję.
    >
    > > A ile znasz tych kobiet?
    > sporo, liczba się liczy? Ponadto nie trzeba osobiście znać kobiety, żeby po wyg
    > lądzie stwierdzić czy dba o siebie. Wystarczy obejrzeć.
  • maitresse.d.un.francais napisała:

    > Ale ja używam języka poto
    > > cznego w którym ubiera się spodnie.

    A ja zwalczam nieprawidłowości językowe. Język potoczny doceniam, kiedy jest kreatywny, a nie wtedy, kiedy polega na nieznajomości reguł. :-PPP
  • 04.04.14, 21:47
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > A ja zwalczam nieprawidłowości językowe. Język potoczny doceniam, kiedy jest kr
    > eatywny, a nie wtedy, kiedy polega na nieznajomości reguł. :-PPP
    jakie reguły działają na 'ubieranie spodni'? :) Dla mnie to po prostu wyrażenie potoczne i tyle:)

  • > jakie reguły działają na 'ubieranie spodni'? :)

    Takie, że ubrać można coś w coś. Choinkę w łańcuchy. Dziecko w buty. Lalkę w kieckę. Tak więc ubranie spodni byłoby np. włożeniem swetra na leżącą na tapczanie parę spodni.

    A na siebie można ubranie włożyć.
  • 04.04.14, 21:54
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Takie, że ubrać można coś w coś. Choinkę w łańcuchy. Dziecko w buty. Lalkę w ki
    > eckę. Tak więc ubranie spodni byłoby np. włożeniem swetra na leżącą na tapczani
    > e parę spodni.
    >
    > A na siebie można ubranie włożyć.
    ja to rozumiem że to śmiesznie brzmi - i to co napisałaś wyżej jest prawdą, ale nadal nie jest to reguła :)

  • >
    > nadal nie jest to reguła :)

    Jak to nie jest? Jest!

    Chodzi ci o trend "jak potocznie, to wszystko wolno"?
  • www.raciborz.com.pl/art12229.html
    włala (a co to znaczy? A to zgaduj - jak nie ma reguł, to nie ma! :-PPP)
  • 04.04.14, 22:27
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Chodzi ci o trend "jak potocznie, to wszystko wolno"?
    nie, raczej trend typu: język jest dla ludzi a nie ludzie dla języka i dopóki dany zwrot nie razi - to wolno. Z tym ubieraniem spodni to wiele ludzi całe życie tego nie zauważa, a jak już wiedzą to im nie przeszkadza. Pewnie z czasem wejdzie do języka, jak wiele innych rzeczy które kiedyś niektórych raziły a teraz są poprawne.
    100% poprawny polski język zostawiam dla hobbystów :)
  • evolution_xxi napisał:

    > maitresse.d.un.francais napisała:
    > > Chodzi ci o trend "jak potocznie, to wszystko wolno"?
    > nie, raczej trend typu: język jest dla ludzi a nie ludzie dla języka i dopóki d
    > any zwrot nie razi - to wolno.

    Kogo nie razi? Bo mnie razi właśnie.



    > 100% poprawny polski język zostawiam dla hobbystów :)

    Ech wy Polacy. Dla was język to takie narzędzie, taki młotek - kogo obchodzi, czy jest nowy, czy stary i paskudny?

    Język może być nie tylko narzędziem, ale też tworzywem i dziełem sztuki, za pomocą mowy można tworzyć piękne opowieści, nastrojowe spotkania, relacje międzyludzkie...

    I taki właśnie język jest dla ludzi, gdyż wzbogaca i upiększa świat, w którym żyjemy, a także wzajemne relacje... no ale co wam to tłumaczyć, jak dla was to narzędzie i tyle.

    Odnośnie inwokacji: też jestem Polką. :-PPP

    A swoją drogą: zostawiać komu? czemu? hobbystom.
  • zrobił się podwątek mający w tytule mylące wiszenie na tyłku, a w treści - kwestie językowe. :-P
  • 04.04.14, 22:53
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > zrobił się podwątek mający w tytule mylące wiszenie na tyłku, a w treści - kwes
    > tie językowe. :-P

    teraz ma treści językowe i paczpana w tytule :)
  • 04.04.14, 22:49
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Kogo nie razi? Bo mnie razi właśnie.
    co jakiś czas ktoś się trafia taki :)

    > Ech wy Polacy. Dla was język to takie narzędzie, taki młotek - kogo obchodzi, c
    > zy jest nowy, czy stary i paskudny?
    my źli ;) my zwykli ;)

    > Język może być nie tylko narzędziem, ale też tworzywem i dziełem sztuki, za pom
    > ocą mowy można tworzyć piękne opowieści, nastrojowe spotkania, relacje międzylu
    > dzkie...
    tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp. Dla mnie jako dla matematyka język nie jest jednak dziełem sztuki a tylko narzędziem komunikacji. Opisów przyrody w książkach też nigdy nie lubiłem bo nie niosły treści. Nie każdy ma tak samo.

    > I taki właśnie język jest dla ludzi, gdyż wzbogaca i upiększa świat, w którym ż
    > yjemy, a także wzajemne relacje... no ale co wam to tłumaczyć, jak dla was to n
    > arzędzie i tyle.
    tak właśnie - narzędzie. Ważne żeby nie kaleczyć i myślę że jest OK.

    > A swoją drogą: zostawiać komu? czemu? hobbystom.
    ok pani nauczycielko :P

  • Kurrrrrrrrde bele, znowu ględzenie o mitycznym Zwykłym Człowieku! A niezwykli to co?

    >
    > > Język może być nie tylko narzędziem, ale też tworzywem i dziełem sztuki,
    > za pom
    > > ocą mowy można tworzyć piękne opowieści, nastrojowe spotkania, relacje mi
    > ędzylu
    > > dzkie...
    > tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp.

    No i tacy też istnieją i mają prawo do życia oraz wyrażania swoich opinii. :-P A nie wyzywania od purystów i czepiaczy.


    Dla mnie jako dla
    > matematyka język nie jest jednak dziełem sztuki a tylko narzędziem komunikacji.

    Gadanie. Nigdy nie czytałeś książki fabularnej, która cię wciągnęła? Tak to działa także u czytelników książek, a to szersze grono niż wyżej wymienione.

    > Opisów przyrody w książkach też nigdy nie lubiłem bo nie niosły treści.

    Tam zaraz opisów przyrody. Poczytaj sobie, jak w "Pani Bovary" szlachcic uwodzi bohaterkę na tle jarmarku i przyznawania nagród za merynosa rozpłodowego. Zestawienie chwytów uwodziciela z prozaicznym merynosem - bezcenne. :-P

    > > arzędzie i tyle.
    > tak właśnie - narzędzie. Ważne żeby nie kaleczyć i myślę że jest OK.

    W takim razie wszyscy nośmy identyczne ubrania, jak w Chinach Ludowych. Ubiór to też narzędzie - ochrony przed klimatem.
    >
    > > A swoją drogą: zostawiać komu? czemu? hobbystom.
    > ok pani nauczycielko :P

    No widzisz, i nie bolało. :-PPP
  • 04.04.14, 23:56
    > Kurrrrrrrrde bele, znowu ględzenie o mitycznym Zwykłym Człowieku! A niezwykli t
    > o co?
    niezwykli zawsze mają pod górkę :)

    > > tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp.
    > No i tacy też istnieją i mają prawo do życia oraz wyrażania swoich opinii. :-P
    > A nie wyzywania od purystów i czepiaczy.
    nikomu tego nie odmawiam. Purysta to obelga? :) Może taka sama jak wytykanie mi nieznaczących błędów :)

    > Gadanie. Nigdy nie czytałeś książki fabularnej, która cię wciągnęła? Tak to dzi
    > ała także u czytelników książek, a to szersze grono niż wyżej wymienione.
    czytałem wiele, ale jaki to związek?

    > Tam zaraz opisów przyrody. Poczytaj sobie, jak w "Pani Bovary" szlachcic uwodzi
    > bohaterkę na tle jarmarku i przyznawania nagród za merynosa rozpłodowego. Zest
    > awienie chwytów uwodziciela z prozaicznym merynosem - bezcenne. :-P
    przyznam, nie czytałem, nie znam. Może i wrzucę na listę :)

    > W takim razie wszyscy nośmy identyczne ubrania, jak w Chinach Ludowych. Ubiór t
    > o też narzędzie - ochrony przed klimatem.
    to prawda, ale mamy też wybór czy mieć ładniejsze narzędzie czy brzydsze. Powiesz że to samo z językiem i ja wybieram brzydszy. Odpowiem: wybieram taki którym posługuje się znaczna większość i który nadal jest ok. Stosując analogię do ubrań, żeby zrównać to z jej stylem ubierania to byłaby to jakaś mocna gwara, rzucająca się w uszy z daleka:)

  • > niezwykli zawsze mają pod górkę :)

    zwłaszcza w Polsce
    >
    > > > tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp.
    > > No i tacy też istnieją i mają prawo do życia oraz wyrażania swoich opinii
    > . :-P
    > > A nie wyzywania od purystów i czepiaczy.
    > nikomu tego nie odmawiam. Purysta to obelga? :) Może taka sama jak wytykanie mi
    > nieznaczących błędów :)

    O, przepraszam, one wcale nie są nieznaczące. Poza tym nie bierz tego do siebie, nie czepiam się specjalnie akurat twojego słownictwa, po prostu zwalczam błędy językowe jak mogę.


    > > Gadanie. Nigdy nie czytałeś książki fabularnej, która cię wciągnęła? Tak
    > to dzi
    > > ała także u czytelników książek, a to szersze grono niż wyżej wymienione.
    > czytałem wiele, ale jaki to związek?

    No i otóż to! A co jest tworzywem książki? No język!
    >
    > przyznam, nie czytałem, nie znam. Może i wrzucę na listę :)

    A widzisz. Jak się to odpowiednio poczyta, to uzyskujesz u słuchacza kwiki śmiechu, mimo iż książka jest XIX-wieczna. :-P
    >
    > to prawda, ale mamy też wybór czy mieć ładniejsze narzędzie czy brzydsze. Powie
    > sz że to samo z językiem i ja wybieram brzydszy. Odpowiem: wybieram taki którym
    > posługuje się znaczna większość i który nadal jest ok.

    Zaraz zaraz. Żeby wybierać - trzeba mieć wybór. Umiesz mówić dobrą, wyrafinowaną polszczyzną? Czy po prostu mówisz takim językiem, jaki znasz?

    Poza tym co to znaczy "nadal jest OK"? Że niby kiedy o osobie, która mnie urodziła, mówię "matka", to jest OK, a "rodzicielka" już nie jest, bo to archaiczne i rzadko używane słowo? Czy nadal jest?


    Stosując analogię do ub
    > rań, żeby zrównać to z jej stylem ubierania to byłaby to jakaś mocna gwara, rzu
    > cająca się w uszy z daleka:)

    Jako Polak jesteś przeświadczony, że mężczyzna może sobie nosić dowolnie worowate i brzydkie ciuchy, a kobieta "ma o siebie dbać". Zapewniam, że w Paryżu Polak w dresie odstaje tak samo, jak bretończyk mówiący po bretońsku na tle języka francuskiego, albo Ślązak w Warszawie (zakładając, że mówi tak silną gwarą, że nie da się jej zrozumieć).

    Twoja kobita akurat nie pasuje do wizji: chłop ubiera się wygodnie, kobieta seksownie.

    Sięga po to, co w naszej kulturze wolno tylko mężczyznom. Nie razi cię wszak mężczyzna w dresie na ulicy? (A szkoda).


    Ani w słynnych klapeczkach Kubota? A dziewczyna tak ubrana cię razi.
  • 07.04.14, 01:08
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > O, przepraszam, one wcale nie są nieznaczące. Poza tym nie bierz tego do siebie
    > , nie czepiam się specjalnie akurat twojego słownictwa, po prostu zwalczam błęd
    > y językowe jak mogę.
    w porządku. Jesteś grammar-nazi ;) Ja też nie lubię rażących błędów językowych, ale jestem za ewolucją języka i dostosowywaniem go do tego JAK ludzie chcą mówić. Podobny krzyk był np z -xie, czyli na przykład "X jest czymś co działa pod linuxem". Protest zwolenników czystości języka polskiego był wielki, a teraz jest to poprawna forma ("linuxem"). Więc bez spiny pośladów, dajmy językowi ewoluować.

    > No i otóż to! A co jest tworzywem książki? No język!
    ok no i co? :P

    > Zaraz zaraz. Żeby wybierać - trzeba mieć wybór. Umiesz mówić dobrą, wyrafinowan
    > ą polszczyzną? Czy po prostu mówisz takim językiem, jaki znasz?
    nie mi oceniać jakość mojej polszczyzny, ale myślę że mówię w porządku, bez większych błędów ale też bez wyrafinowania

    > Poza tym co to znaczy "nadal jest OK"?
    nadal jest w porządku, ale krócej.

    > Jako Polak jesteś przeświadczony, że mężczyzna może sobie nosić dowolnie worowa
    > te i brzydkie ciuchy, a kobieta "ma o siebie dbać". Zapewniam, że w Paryżu Pola
    skąd wniosek że mężczyzna ma nosić worowate i brzydkie ciuchy? Nie uważam tak.

  • > w porządku. Jesteś grammar-nazi ;)

    Ze względu na to określenie, obraźliwe wobec ofiar nazizmu, nie będę z tobą więcej rozmawiać.
  • 07.04.14, 22:24
    >nie będę z tobą więcej rozmawiać.
    to wielka szkoda, zmarnowaliście tyle miejsca na dyskusję o tym komu się wkłada, a komu zakłada, że już to zdążyłam zaabonować.
    naprawdę rozczar tygodnia, o ile nie miesiąca.

    --
    heart shaped
  • 08.04.14, 10:10
    six_a napisała:

    > to wielka szkoda, zmarnowaliście tyle miejsca na dyskusję o tym komu się wkłada
    nic się nie zmarnowało. Jakieś wnioski wyciągnąłem więc sens jest.
  • 08.04.14, 09:42
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Ze względu na to określenie, obraźliwe wobec ofiar nazizmu, nie będę z tobą wię
    > cej rozmawiać.
    przewrażliwiona jesteś, a określenie jest powszechne w internecie i pierwszy raz słyszę żeby ktoś miał z tym problem.
  • evolution_xxi napisał:

    > maitresse.d.un.francais napisała:
    > > Chodzi ci o trend "jak potocznie, to wszystko wolno"?
    > nie, raczej trend typu: język jest dla ludzi a nie ludzie dla języka

    Czytasz książki?
  • 04.04.14, 22:45
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Czytasz książki?
    pewnie, chociaż od kilku lat tylko po angielsku
  • evolution_xxi napisał:

    > maitresse.d.un.francais napisała:
    > > Czytasz książki?
    > pewnie, chociaż od kilku lat tylko po angielsku

    A jakiego rodzaju? Wbrew pozorom to przyczynek do dyskusji o języku, no chyba że fabularne omijasz dużym łukiem. :-P
  • 04.04.14, 22:56
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > A jakiego rodzaju? Wbrew pozorom to przyczynek do dyskusji o języku, no chyba ż
    > e fabularne omijasz dużym łukiem. :-P
    lubię fabularne, powieści, autobiografie. Z innych gatunków też przyjmę, jeśli książka dobra. A że większość z tego co chcę przeczytać powstaje po angielsku to wolę w oryginale, bez zniekształceń wprowadzonych przez tłumaczy. Podobnie filmy, nie znoszę lektora, polskich napisów też zresztą.
  • evolution_xxi napisał:

    > maitresse.d.un.francais napisała:
    > > A jakiego rodzaju? Wbrew pozorom to przyczynek do dyskusji o języku, no c
    > hyba ż
    > > e fabularne omijasz dużym łukiem. :-P
    > lubię fabularne, powieści, autobiografie. Z innych gatunków też przyjmę, jeśli
    > książka dobra. A że większość z tego co chcę przeczytać powstaje po angielsku t
    > o wolę w oryginale, bez zniekształceń wprowadzonych przez tłumaczy.

    A widzisz! Czyli zdajesz sobie sprawę, że tłumaczenie wprowadza zmiany, i doceniasz oryginał dlatego, że tych zmian nie ma! Tu mamy właśnie a) język jako tworzywo powieści fabularnej ewentualnie dzieła filmowego i b) język przekładu jako ten, który daje nieco inną treść

    Jak mówią Włosi, tłumacz jest kłamcą( traduttore e tradittore - po włosku gra słów. Nie żebym znała ten język).

    Wszędzie tu jest język jako tworzywo i dzieło, sam czytasz te książki, nikt cię nie zmusza i co mi będziesz gadał, że tylko dla pasjonatów! :-PPP
  • 05.04.14, 00:00
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > A widzisz! Czyli zdajesz sobie sprawę, że tłumaczenie wprowadza zmiany, i docen
    > iasz oryginał dlatego, że tych zmian nie ma! Tu mamy właśnie a) język jako twor
    > zywo powieści fabularnej ewentualnie dzieła filmowego i b) język przekładu jako
    > ten, który daje nieco inną treść
    głównie chodzi mi o słabą jakość tłumaczeń. W książkach mogę przykładowo wskazać mistrzowskie tłumaczenie 'The Clockwork Orange' (na polski). Niestety nie jest to częste. O filmach to już nawet nie wspominam, bo nawet oficjalne tłumaczenia często są nieprecyzyjne, a "napisy z netu" to już zostawię bez komentarza.

    > Wszędzie tu jest język jako tworzywo i dzieło, sam czytasz te książki, nikt cię
    > nie zmusza i co mi będziesz gadał, że tylko dla pasjonatów! :-PPP
    100% poprawny język jest zdecydowanie tylko dla pasjonatów :)

  • >
    > głównie chodzi mi o słabą jakość tłumaczeń. W książkach mogę przykładowo wskaza
    > ć mistrzowskie tłumaczenie 'The Clockwork Orange' (na polski). Niestety nie jes
    > t to częste. O filmach to już nawet nie wspominam, bo nawet oficjalne tłumaczen
    > ia często są nieprecyzyjne, a "napisy z netu" to już zostawię bez komentarza.


    Czyli doskonale orientujesz się w tym, jak złe tłumaczenie może zepsuć książkę.

    No toż gdyby chodziło jedynie o opis faktów, takich np. jak te, że bohater wstał z łóżka i podrapał się w głowę, to byłoby ci wszystko jedno, jak to jest opisane, prawda?

    Nawet byłoby ci obojętne, czy wstał z łóżka, czy łuszka, i czy podrapał się po głowie, czy też np. "na głowie" (nieprawidłowa rekcja, tu czasownika - podrapać się).

    A skoro tłumaczenie jest ZŁE, zatem wiesz, że może ono być dobre i że złe tłumaczenie PSUJE ci odbiór tekstu.

    Mimo że bohaterowie niby ci sami i wydarzenia też - prawda? To się nie zmienia. Zatem nie chodzi o treść, tylko o formę.

    Notabene. Istnieją, nie bój się, tłumaczenia dobre. Teoretycznie. Rynek tłumaczeń zepsuł się po wejściu do Unii i dobrych tłumaczy nie bierze się, bo to kosztuje. Zatem na rynku mamy głównie tłumaczenia kiepskie i bardzo kiepskie.
    >
    > > Wszędzie tu jest język jako tworzywo i dzieło, sam czytasz te książki, ni
    > kt cię
    > > nie zmusza i co mi będziesz gadał, że tylko dla pasjonatów! :-PPP
    > 100% poprawny język jest zdecydowanie tylko dla pasjonatów :)

    Kręcisz asan i zmieniasz temat. Język jako TWORZYWO dzieła jest także dla ciebie. Zmusza cię ktoś, żebyś czytał te książki? Nie. Jest ci wszystko jedno, czy tłumaczenie jest dobre, czy nie? Ależ skąd! A w czym pracuje tłumacz? W glinie może? Obraz maluje? Czy w języku, w słowach? :-PPP
  • 07.04.14, 00:58
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Czyli doskonale orientujesz się w tym, jak złe tłumaczenie może zepsuć książkę.
    oczywiście, film także.

    > Mimo że bohaterowie niby ci sami i wydarzenia też - prawda? To się nie zmienia.
    > Zatem nie chodzi o treść, tylko o formę.
    dokładnie. Dlatego wolę czytać i słuchać w oryginale.

    > Notabene. Istnieją, nie bój się, tłumaczenia dobre. Teoretycznie.
    wiem, podałem nawet przykład.

    > Kręcisz asan i zmieniasz temat. Język jako TWORZYWO dzieła jest także dla ciebi
    ja po prostu omijam te problemy z tłumaczeniem - czytając w oryginale. I tyle. To najlepsze wyjście - więc tłumaczenia nie obchodzą mnie dopóki oryginał jest po angielsku lub innym języku który znam.
  • 04.04.14, 21:46
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Na początku internauci zasłaniali się dysleksją albo "dyslekcją" (pisownia oryg
    > inalna). Potem "własnym stylem". Teraz, jak widzę, "językiem potocznym".
    internauci vs puryści :) W innych językach też ludzie na codzień czy nawet w filmach mówią potocznym językiem stosując niegramatyczne określenia. I nikt się nie przejmuje, więc i ja ubieraniem spodni :)

    > A ty musisz jej od razu i natychmiast kupować obcisłe na tyłku? Nie może
    > sz puknąć się w łeb i zaproponować - ZAPROPONOWAĆ! NIE KUPIĆ! - takich pośredni
    > ch? Nie obcisłych, ale i nie wiszących? I obserwować reakcję.

    Może nie doprecyzowałem: nie kupiłem jej obcisłych! Kupiłem właśnie takie które nadal są dość luźne, ale już dobrze wyglądające. Chyba każdy myśli że ja chcę ją zmusić do obcisłych rurek czy coś :) Nie. Te zakupione były po prostu w dobrze dobranym rozmiarze. Reakcja taka jak pisałem - obojętna.

    > >
    > > > A ile znasz tych kobiet?
    > > sporo, liczba się liczy? Ponadto nie trzeba osobiście znać kobiety, żeby
    > po wyg
    > > lądzie stwierdzić czy dba o siebie. Wystarczy obejrzeć.

  • > internauci vs puryści :)

    To się teraz nazywa purysta? Już nie polonista? :-PPP

    W innych językach też ludzie na codzień czy nawet w fi
    > lmach mówią potocznym językiem stosując niegramatyczne określenia. I nikt się n
    > ie przejmuje

    Nie byłabym wcale pewna, czy w takiej np. Francji, która bardzo ceni swoją kulturę, naprawdę NIKT się tym nie przejmuje.


  • 04.04.14, 21:53
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Nie byłabym wcale pewna, czy w takiej np. Francji, która bardzo ceni swoją kult
    > urę, naprawdę NIKT się tym nie przejmuje.

    francuzi są akurat złym przykładem tutaj - bo oni zaciekle bronią swojego języka, że nawet rozmawianie o angielsku jest hańbą. Co np zawsze było problemem gdy współpracowałem w firmie z zespołem francuskim, mimo upomnień szefostwa na maile odpowiadali po swojemu.
  • 05.04.14, 15:23
    Tjaaaa.....za to wiekszosc, zwlaszcza mlodzi, ponizej trzydziestki (o nastolatkach nie wspomne) nie potrafi pisac zgodnie z zasadami ortografii. Trzeba czytac na glos, zeby zrozumiec.
    I, wbrew pozorom, uzywaja sporo anglicyzmow, ale przerobionych (lub wymawianych) n francuska modle.
    --
    Więc kiedy ja mówię 'wolność',nie mów mi że nie wolno
    Moja wolność to żaden Twój grzech
  • bebe.lapin napisała:

    > Tjaaaa.....za to wiekszosc, zwlaszcza mlodzi, ponizej trzydziestki (o nastolatk
    > ach nie wspomne) nie potrafi pisac zgodnie z zasadami ortografii. Trzeba czytac
    > na glos, zeby zrozumiec.
    > I, wbrew pozorom, uzywaja sporo anglicyzmow, ale przerobionych (lub wymawianych
    > ) n francuska modle.

    Dobrze wiedzieć.
  • noszenia spodni opiętych na tyłku.

    A co ona robi źle? Bo ja to tak odbieram, że po prostu ma swój styl, lubi swoiste (niekobiece) perfumy - wolno jej.

    Nie jest gejszą, żeby się ubierać zgodnie z twoją wizją kobiety.
  • 04.04.14, 20:09
    >A co ona robi źle? Bo ja to tak odbieram, że po prostu ma swój styl, lubi swoiste (niekobiece) perfumy - wolno jej.
    chciałabyś żeby twój facet nosił kobiece ciuszki? Kobiecą fryzurę? Koszulki z głebokim dekoltem? Te perfumy po prostu niefajnie pachną, nie żebym był jakiś rozpuszczony drogimi, ale czasem są zapachy duszące dla otoczenia.
  • Tak, chciałabym, żeby mój facet umiał dbać o siebie, potrafił dobrać strój do figury, nie zapuszczał się, nie bał kolorów i nosił rzeczy dobrej jakości.

    Koszulka BEZ DEKOLTU może być koszulką kobiecą.
  • 04.04.14, 21:30
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Koszulka BEZ DEKOLTU może być koszulką kobiecą.
    oczywiście zgadzam się z tym. Ale nie mogę pominąć faktu, że wszystkie są bez dekoltu, szczelnie zapinane pod szyję. I to nie są koszulki - to są koszule z kołnierzykiem. Zawsze.
  • 04.04.14, 19:58
    trochę poprzewracało CI się w głowie. Może to od tego spędzania 40 minut w perfumerii.. ;)

    A tak na poważnie: Dziewczyna ewidentnie ma kompleksy, nie wiem ile ma lat, ale najwidoczniej przyjdzie czas na inne spodnie. Ja np. nosiłam ogrodniczki i podarte jeansy (akurat nie z kompleksów, a przez pewne niemiłe incydenty na tle seksualnym). Nie maluję się, nie lubię gorąco mi w twarz. Robię sobie kreskę kredką czarną pod oczami. Nie noszę spódnic, chyba, że do kostek, kurtkę również mam wciąż tą samą i na wiosnę i jesień i zimę, kupione w kilku rozmiarach (bo się zmieniają ze względu na moją chorobę). Każdą kurtkę nosiłam do tej pory dopóki pasowała, więc zwykle szmat czasu, dopóki nie zachorowałam, potem bywało już różnie, w efekcie szafa zaroiła się kurtkami w różnych rozmiarach aż kupiłam to co mi pasuje to samo w kilku rozmiarach. Strój na basen również noszę jednoczęściowy, z dekoltem bywa różnie, na ogół nie świecę za dużo.. Ja mam kilka par butów i praktycznie ich nie używam, non stop chodzę w jednych adidasach, a jak jest bardzo ciepło to w trampkach, w wyjątkowych upałach w sandałach. Praktycznie w adidasach nawet po śniegu śmigam.

    Mimo to mąż szaleje za mną a i panowie się oglądają. Jestem inna i widocznie Twoja obecna dziewczyna również. Skoro nie cenisz jej za wyjątkowość, że nie jest jak te wszystkie teraz laski na jedno kopyto, które czasami naprawdę ciężko rozróżnić od siebie, to daj jej spokój i nie zawracaj jej głowy. Ma prawo nie odpowiadać Ci to i owo, bo jesteś z innej bajki i jak widać nie z jej (i na odwrót), zamiast się ranić odejdź, bo prawda jest taka, że jak jej nie zaakceptujesz taką to nie będziecie szczęśliwi, a jak będziesz czegoś od niej wymagał co jest ponad jej "możliwości", zacznie Cię nienawidzić i tylko pogłębisz jej kompleksy.... no chyba, że najpierw spróbujesz szczerej rozmowy i dojść wspólnie do jakichś kompromisów, które zaakceptują obie strony. Spytaj ją dlaczego chodzi tak ubrana, bo to mi wygląda nie tylko na kompleksy, może też ma jakieś złe doświadczenia na tle seksualnym, to zapinanie koszuli pod samą brodę... to tak jak moje noszenie szerokich i podartych męskich spodni po to by nie było widać mojej kobiecej figury.. koszule też od brata sobie przywłaszczyłam.

    P.S. mój mąż (nie będąc wtedy jeszcze mężem) strasznie śmiał się z moich białych ogrodniczek. Próbowałam dla niego nosić miniówki i szpilki, ale szybko zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie. Nie czuję się komfortowo. Od ponad 14stu lat nie miałam na nogach butów na wysokim obcasie.
  • 04.04.14, 20:16
    >trochę poprzewracało CI się w głowie.
    to też biorę pod uwagę! Dlatego tutaj piszę, może mnie uświadomicie.

    >Może to od tego spędzania 40 minut w perfumerii.. ;)
    jeśli do perfum coś dodają - to możliwe :)

    >A tak na poważnie: Dziewczyna ewidentnie ma kompleksy, nie wiem ile ma lat,
    to akurat pisałem, 31

    >Nie maluję się, nie lubię gorąco mi w twarz. Robię sobie kreskę kredką czarną pod oczami. Nie noszę spódnic,
    no to podobnie.

    >Mimo to mąż szaleje za mną a i panowie się oglądają. Jestem inna i widocznie Twoja obecna dziewczyna również. Skoro nie cenisz jej za wyjątkowość, że nie jest jak te wszystkie teraz laski na jedno kopyto,
    cenię bardzo za osobowość - dlatego ten związek trwa i ma się dobrze. To o czym piszę to element którego mi po prostu brakuje. W związkach różnych rzeczy może brakować.

    >no chyba, że najpierw spróbujesz szczerej rozmowy i dojść wspólnie do jakichś kompromisów, które zaakceptują obie strony.
    no widzisz, np ona nie ma problemu żeby powiedzieć "nie ubieraj tych spodni" (ubierałem po domu takie podarte z tyłu, bo je lubię). No i ok, nie ubieram przy niej skoro ją rażą dziury.

    >Spytaj ją dlaczego chodzi tak ubrana, bo to mi wygląda nie tylko na kompleksy, może też ma jakieś złe doświadczenia na tle seksualnym, to zapinanie koszuli pod samą brodę...
    z tymi złymi doświadczeniami to mój zysk z napisania tutaj, bo nie myślałem o tym a kilka osób już to podsunęło.

    >P.S. mój mąż (nie będąc wtedy jeszcze mężem) strasznie śmiał się z moich białych ogrodniczek. Próbowałam dla niego nosić miniówki i szpilki, ale szybko zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie.

    podkreślę: nie chodzi o miniówki czy szpilki. Kobiety potrafią wyglądać kobieco i w ogrodniczkach. Tutaj jest jakby zaprzeczanie własnej kobiecości, nie wiem.
  • 04.04.14, 20:43
    >Jestem inna i widocznie Twoja obecna dziewczyna również.

    Wybacz, ale nie mogę się powstrzymać. Niby w czym jesteś taka inna, skoro byle obwisłe ciuchy uważasz za przejaw wyjątkowości? W niczym zapewne. :D Weź, przestań żartować.
  • 04.04.14, 22:01
    > >no chyba, że najpierw spróbujesz szczerej rozmowy i dojść wspólnie do jaki
    > chś kompromisów, które zaakceptują obie strony.
    > no widzisz, np ona nie ma problemu żeby powiedzieć "nie ubieraj tych spodni" (u
    > bierałem po domu takie podarte z tyłu, bo je lubię). No i ok, nie ubieram przy
    > niej skoro ją rażą dziury.

    no ja raczej też nie mam z tym problemów :D:D


    > podkreślę: nie chodzi o miniówki czy szpilki. Kobiety potrafią wyglądać kobieco
    > i w ogrodniczkach. Tutaj jest jakby zaprzeczanie własnej kobiecości, nie wiem.

    podałam to jako przykład robienia czegoś dla kogoś i BO TAK WYPADA. Są sytuacje w życiu, które wymagają i naprawdę eleganckiego stroju. Mi zajęło lata "odnalezienie" tego, co zastąpi miniówkę i szpilki a będący równie eleganckim, w którym będę dobrze się czuć, może to nie to samo, ale widzę, że akceptowalne.

    Bez szczerej rozmowy to chyba ani rusz. Może nawet szeregu rozmów bez nacisku.
  • 04.04.14, 22:29
    anna_sla napisała:
    > no ja raczej też nie mam z tym problemów :D:D
    ale spodnie przetarte z tyłu (nie jakoś bardzo) uznajesz za nienadające się do noszenia po domu?
  • 04.04.14, 23:30
    oj nie, ja czasem w takich łachach chodzę po domu, że się sama przed sobą nieraz wstydzę ;).. Chodziło mi, że nie mam problemów ze zwróceniem szczególnej uwagi na nieodpowiadający mi element stroju mojego męża :D a w drugą stronę to nie działa ;)
  • 04.04.14, 20:46
    >Skoro nie cenisz jej za wyjątkowość, że nie jest jak te wszystkie
    >teraz laski na jedno kopyto, które czasami naprawdę ciężko rozróżnić od siebie,

    Wybacz, ale obwisłe ciuchy też są popularne. Laski też w nich wyglądają na jedno kopyto.W ogóle, mało kto nie wygląda pod jedno kopyto.
  • 04.04.14, 21:27
    >mało kto nie wygląda pod jedno kopyto.

    a raczej pod któreś z kopyt
  • 04.04.14, 21:51
    Ania<3
    :)
  • 04.04.14, 22:02
    :)
  • 04.04.14, 22:08
    z opisów wynika,ze dziewczyna jest z dobrego domu, zamożnego (stac ja na ubrania, kosmetyki itp), mama ubiera sie normalnie. Dziewczyna symptyczna, inteligentna itd , pracuje, autor nie jest jej pierwszym facetem.
    Wstydliwa w łozku (wiele jest wstydliwych )
    nie ma potrzeby bycia seksowna czy ona czuje sie kobieca, seksowna?. Jak siebie postrzega?
    Piszesz jak Ty ja , napisz co ona o sobie mysli

    mam kolezankę, mila, bardzo fajna, zabawna itd. Długo nie mogla sobie znalezć partnera byc moze przez to,ze postrzegana byla jako aseksualna i babochłop. Mialo sie wrazenie,ze robila wszystko odwrotnie, zamiast podkreslac swoje atuty ona sie "oszpecała". Pojawiały sie "przyjaciołki", ktore chciały ja zmienić, zabierały do sklepu, fryzjer, kosmetyczka. Chodzila ale zupełnie ja to nie wciągało.
    To był typ kobiety, ktorej zupełnie nie zalezało na tym,zeby sie ładnie ubrac, miec szałową fryzurę. Stawiała na wygode i dobre samopoczucie.
    Miała taki gust i dobrze sie z tym czuła. Ciagle powtarzała,ze jej na tym nie zalezy. Znajomi nie potrafią zrozumiec jej wygladu, ona nie rozumiala co od niej chcą. Lubila siebie,nie byla estetką i nie robila z tego problemu.
    Z czasem sie trochę zmieniło, poznała faceta, zamieszkali razem. Pasują do siebie , w kwestii gustu rownież. Jednak cos drgneło w niej bo czasem nawet szpilki włozy,włosy zapuszcza (już nie króciutkie),. Kiedys mi powiedziala,ze to dla niego, ona wie,ze on ja chce taka jaka jest , nie chce jej zmieniac . Robi to dla przyjemnosci obopólnej. Także moze z czasem sie cos u Ciebie tez zmieni.
  • 04.04.14, 22:37
    symbolika napisał(a):
    >Jak siebie postrzega?
    uznaje swój sposób ubierania i wygląd za 100% OK. Aha, no i że wygodnie - luźne pory wygodne, "lubię swoje koszule we wzorki". Brak makijażu też pewnie wygodny, ja też mógłbym sobie wygodę powziąć i się nie golić by po pewnym czasie wyglądać jak Gandalf (a wcześniej jak żul) - muszę się golić nawet 2x dziennie by wyglądać. Mógłbym, wygodnie by było. Ale czy o to chodzi?

    > ie , w kwestii gustu rownież. Jednak cos drgneło w niej bo czasem nawet szpilki
    no wygląda podobnie - początek historii. Ale co do ciągu dalszego to mam wątpliwości czy to się tak potoczy :)
  • evolution_xxi napisał:

    > symbolika napisał(a):
    > >Jak siebie postrzega?
    > uznaje swój sposób ubierania i wygląd za 100% OK. Aha, no i że wygodnie - luźne
    > pory wygodne, "lubię swoje koszule we wzorki". Brak makijażu też pewnie wygodn
    > y, ja też mógłbym sobie wygodę powziąć i się nie golić by po pewnym czasie wygl
    > ądać jak Gandalf (a wcześniej jak żul)

    To kobieta nieumalowana wygląda jak żul?

    Bo akurat zarost ma inny wpływ na urodę niż makijaż. Chłop ogolony nadal nie ukrywa niedoskonałości swojej gęby, tyle że gęba jest gładka.

    (Wierzaj mi, stanowczo fajniej się goli samą gębę niż całe nogi, z udami włącznie, brrrrrr!)
  • maitresse.d.un.francais napisała:

    > evolution_xxi napisał:
    >
    > > symbolika napisał(a):
    > > >Jak siebie postrzega?
    > > uznaje swój sposób ubierania i wygląd za 100% OK. Aha, no i że wygodnie -
    > luźne
    > > pory wygodne, "lubię swoje koszule we wzorki".

    Hehe, czyli ma do ubrań stosunek taki, jak 99% polskich mężczyzn. :-P
  • 04.04.14, 22:52
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Hehe, czyli ma do ubrań stosunek taki, jak 99% polskich mężczyzn. :-P
    oj chyba nie jest z nami aż tak źle :) Ale to zdecydowanie nie jest mój stosunek.
  • evolution_xxi napisał:

    > maitresse.d.un.francais napisała:
    > > Hehe, czyli ma do ubrań stosunek taki, jak 99% polskich mężczyzn. :-P
    > oj chyba nie jest z nami aż tak źle :)

    A nienie, oczywiście, niektórzy kupują sobie takie śliczne żarówiaste adidaski, wielkie jak dynie, szczyt szyku w ich środowisku zapewne, które u mnie wywołują odruchy wymiotne. :-P


    Ale to zdecydowanie nie jest mój stosune
    > k.
  • 05.04.14, 00:15
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > A nienie, oczywiście, niektórzy kupują sobie takie śliczne żarówiaste adidaski,
    > wielkie jak dynie, szczyt szyku w ich środowisku zapewne, które u mnie wywołuj
    > ą odruchy wymiotne. :-P
    gimbaza się nie liczy ;)
  • gimbaza się nie liczy ;)

    Chciałbyś. Za dużo ich jak na gimbazę.
  • 04.04.14, 22:51
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > To kobieta nieumalowana wygląda jak żul?
    nie, to odnosi się tylko do mojego wyglądu - jakbym wyglądał gdybym przyjął wygodny tryb czynności łazienkowych

    > Bo akurat zarost ma inny wpływ na urodę niż makijaż. Chłop ogolony nadal nie uk
    > rywa niedoskonałości swojej gęby, tyle że gęba jest gładka.
    ale najczęściej nieogolony wygląda na zaniedbanego

    > (Wierzaj mi, stanowczo fajniej się goli samą gębę niż całe nogi, z udami włączn
    > ie, brrrrrr!)
    całe nogi z udami golisz raz na parę tygodni, a nie codziennie (czasem 2x dziennie). Ex ogolenie nóg schodziło kilka minut w czasie prysznica.

  • > całe nogi z udami golisz raz na parę tygodni, a nie codziennie (czasem 2x dzien
    > nie). Ex ogolenie nóg schodziło kilka minut w czasie prysznica.

    całych nóg w ogóle nie golę, chyba że na basen, a najchętniej na basen też bym szła z owłosionymi. Moje nogi, moje kłaki! Ale uwaga słuszna.
  • maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > > całe nogi z udami golisz raz na parę tygodni, a nie codziennie (czasem 2x
    > dzien
    > > nie). Ex ogolenie nóg schodziło kilka minut w czasie prysznica.

    Pewnie miała na nich trzy włoski na krzyż.
  • 05.04.14, 00:15
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Pewnie miała na nich trzy włoski na krzyż.
    nie jakoś dużo ale nieogolone było widać. To jak z twarzą - dopóki się zapuścisz to gładko idzie :)
  • 04.04.14, 23:37
    nawet nogi sie goli ?

    a myslalem, ze golenie buzi wystarczy.
  • 04.04.14, 23:55
    Jakbym czytała o sobie.
    Lubię męskie, luźne ubrania. Moda męska jest szalenie wygodna.
    Koszule, swetry, kurtki. Nigdy się nie stroiłam ani nie malowałam.
    Rozumiem, że inni odbierają to za dziwactwo.

    Dziewczyna jest dobra w swojej dziedzinie i założe się, że to pochłania jej myśli.
    Cóż. Moje otoczenie się przyzwyczaiło i zaakceptowało.
  • 05.04.14, 00:22
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Jakbym czytała o sobie.
    > Cóż. Moje otoczenie się przyzwyczaiło i zaakceptowało.
    otoczenie jest w stanie się przyzwyczaić do wielu rzeczy :)
    Nie bierz tego do siebie, ale nie odczuwasz potrzeby by fajnie wyglądać dla swojego faceta? Żeby mu się podobać?
  • 05.04.14, 00:39
    Jestes matematykiem. Masz na pewno pojecie, co znaczy byc zakreconym na jakims punkcie.
    Mam w domu fizyka,( ba! ) fizyka - daltoniste. Jedyne, co zwracalo jego uwage, to moje dlugie wlosy. Trafil mi sie egzemlarz, ktory nie zwracal uwagi na moje walory zewnetrzne.
    Chociaz podejrzewam, ze gdybym wazyla wiecej i byla bardzo brzydka, zwrocilby na to uwage.

    Czasami mnie kusilo, wystroic sie i wymalowac. Efekt byl komiczny.
    Kiecki wisza w szafie i sie kurza. Pozostaje Ci podsunac jej ladne koszule w kratke i ciekawe swetry. To jak, zgadlam, ze dziewczyna ma ciekawa prace ?
  • 05.04.14, 01:02
    maly_zlosliwiec napisała:

    > to moje dlugie wlosy. Trafil mi sie egzemlarz, ktory nie zwracal uwagi na moje
    > walory zewnetrzne.
    wiesz pytam ogólnie o podejście. Mieć chęć wyglądać dla kogoś dobrze. To wymaga trochę poświęcenia to wiadomo, ale czy nie o to chodzi w związkach że się poświęcamy dla drugiej osoby?
    Np jakiś czas temu ubrała sukienkę (pierwszy raz widziałem) co spotkało się komplementem z mojej strony, że to naprawdę ładnie. Jej odpowiedź: "przygotuj się, jutro dżinsy". I tyle - żadnych wniosków. Zapytałem aż co się stało że sukienka - odpowiedź: "bo się ładna pogoda zrobiła".

    > Czasami mnie kusilo, wystroic sie i wymalowac. Efekt byl komiczny.
    ale czemu komicznie? Może sama masz po prostu takie wnioski, lub może przesadziłaś, bo przecież wiadomo że malować się też trzeba umieć;)

    > Kiecki wisza w szafie i sie kurza. Pozostaje Ci podsunac jej ladne koszule w kr
    > atke i ciekawe swetry. To jak, zgadlam, ze dziewczyna ma ciekawa prace ?
    ma ciekawą i dobrze płatną pracę którą uwielbia. Czasem mam wrażenie że najpierw jest praca, potem matka a potem gdzieś tam ja...
  • 05.04.14, 01:20
    Nie odbieraj jej, ze jej na Tobie nie zalezy.
    To jest bardziej zlozony problem.
    Tez chodzilam zapieta pod szyje i z falbankami na zadzie.
    Krepowalo mnie, jesli sie ktos patrzyl. Nie znosilam byc w centrum zainteresowania.


    I mam jeszcze jedna wade. Jak mam "faze" zainteresowania czyms, to jestem tak wylaczona z obiegu, ze nie wiem jak sie nazywam. Poza tym kocham ksiazki i kolekcjonuje rozne rzeczy. Jesli mam wybor, to zawsze wybiore ksiazke a nie ciuchy.
    Jesli Cie stac, kup jej kilka rzeczy, ktore Ci sie podobaja, ale sa w jej stylu. Zobaczysz, ze bedzie nosic.
  • 05.04.14, 05:36
    Myślałam długo nad odpowiedzią.
    Kiedyś mi troszkę zależało. Ale do momentu, kiedy odkryłam, że "czaruję" facetów w inny sposób.
  • 06.04.14, 07:49
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Myślałam długo nad odpowiedzią.
    > Kiedyś mi troszkę zależało. Ale do momentu, kiedy odkryłam, że "czaruję" facetó
    > w w inny sposób.

    a co gdybyś odczuła że Twój facet chciałby w Tobie więcej kobiety?

  • >
    > a co gdybyś odczuła że Twój facet chciałby w Tobie więcej kobiety?

    Więcej kobiety, też mi coś. Zważywszy DNA i fenotyp, jestem stuprocentową kobietą nawet łysa i w ubraniu wojskowym. :-P

    (Wiem, że to było do forumki, ale co mi szkodzi odpowiedzieć?)
  • 05.04.14, 22:52
    maly_zlosliwiec napisała:
    > Jesli Cie stac, kup jej kilka rzeczy, ktore Ci sie podobaja, ale sa w jej stylu
    > . Zobaczysz, ze bedzie nosic.
    ale co to zmieni? :) Wiadomo że będzie nosić bo będą takie same jak teraz.
  • Np jakiś czas temu WŁOŻYŁA sukienkę (pierwszy raz widziałem) co spotkało się komplementem z mojej strony, że to naprawdę ładnie. Jej odpowiedź: "przygotuj się, jutro dżinsy".
    I tyle - żadnych wniosków. Zapytałem aż co się stało że sukienka - odpowiedź: "bo się ładna pogoda zrobiła

    Za dużo wymagasz. Włożyła kiecę, a ty od razu d... zawracasz, że następnego dnia śmie w dżinsach chodzić. Doceń małe kroki (jeśli rzeczywiście nimi są).
  • 07.04.14, 00:54
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Za dużo wymagasz. Włożyła kiecę, a ty od razu d... zawracasz, że następnego dni
    > a śmie w dżinsach chodzić. Doceń małe kroki (jeśli rzeczywiście nimi są).
    wlaśnie wydaje mi się że to nie ma związku ze mną: ot ładna pogoda to ubiera kiecę. bardziej uderzyło mnie to, ze wprost powiedziałem że mi się podoba a ona że "zapomnij" ;)
  • 05.04.14, 11:47
    >nie odczuwasz potrzeby by fajnie wyglądać dla swojego faceta? Żeby mu się podobać?

    Trochę źle do tego podchodzisz. Potrzebę fajnego wyglądania odczuwa się przede wszystkim ze względu na samego siebie, na swoje własne samopoczucie. Może w drugiej, o ile nie dopiero w trzeciej kolejności bierze się pod uwagę przyjemność wizualną otoczenia. Przynajmniej taka, jak mi się wydaje, powinna być norma.
    Proponowałabym, abyś z takimi tekstami o ubieraniu dziewczynie jednak nie wyskakiwał za bardzo, bo łatwo się można o to obrazić.
  • 05.04.14, 11:59
    Choć z samym porównaniem mógłbyś spróbować - pisałeś gdzieś, że jej się jakieś twoje przetarte spodnie nie podobają. Wiec mam taki pomysł - kup sobie spodnie i koszulkę mające taki kolor, wzór, czy fason (jeśli tego nie wiesz, to się dowiedz), których ona nie lubi. Jeśli zwróci Ci uwagę "że jak możesz w tym chodzić", będziesz wtedy miał punk wyjścia do dyskusji o upodobaniach estetyk wszelakich oraz o poświęceniu się dla ukochanej/go :) Coś w tym stylu w każdym razie.
  • 07.04.14, 00:32
    czoklitka napisała:

    > Choć z samym porównaniem mógłbyś spróbować - pisałeś gdzieś, że jej się jakieś
    też o tym myślałem, dzięki :)
  • 07.04.14, 00:05
    czoklitka napisała:

    > Trochę źle do tego podchodzisz. Potrzebę fajnego wyglądania odczuwa się przede
    > wszystkim ze względu na samego siebie, na swoje własne samopoczucie. Może w dru
    to ja jestem dziwny, bo chce wyglądać dobrze dla swojej kobiety? Dla siebie też ale chcę jej się podobać.

    > Proponowałabym, abyś z takimi tekstami o ubieraniu dziewczynie jednak nie wyska
    > kiwał za bardzo, bo łatwo się można o to obrazić.
    było kilka rozmów, nie żebym ją szykanował czy coś.
  • 07.04.14, 03:38
    >to ja jestem dziwny, bo chce wyglądać dobrze dla swojej kobiety?
    > Dla siebie też ale chcę jej się podobać.

    Wg mnie czymś zupełnie normalnym jest chęć podobania się partnerowi pod względem sposobu bycia (urody, sposobu ubioru, sposobu zachowania się).
    Wszystko zależy od punktu widzenia - jedyną motywacją abnegata do ulepszenia swojego wyglądu byłaby pewnie chęć podobania się dziewczynie. Natomiast jeśli dbasz "samoistnie" o siebie, to dobrze wiesz, że przede wszystkim robisz to dla siebie i dla swojego dobrego samopoczucia, komfortu - i tylko o to mi chodziło.

    Co do rozmów o jej wyglądzie - odwróć sytuację i pomyśl co by było, gdyby to ona ciebie prosiła, abyś nosił coś, co raczej jest dla ciebie nie do zaakceptowania (np. nie lubisz różowego, a ona prosi, abyś ubierał się codziennie na różowo). Nie czułbyś irytacji jej prośbami? Więc ona może tak samo irytować się twoimi uwagami odnośnie jej stylu, stąd moja propozycja w powyższym poście.

    Co do dziewczyny - albo jej styl wynika z nieprzyjemnych doświadczeń w przeszłości (poniżanie, wyśmiewanie, czy wykorzystywanie seksualne) i wtedy, zanim zmieni styl, powinna wyleczyć się z "urazów", albo po prostu ona w ogóle nie czuje, jak się ubierać... W tym ostatnim przypadku, jako jedyne może (ale nie musi) zadziałać odwołanie się do prymitywnych instynktów - wzbudzenia w niej uczucia zazdrości, o ile jej się naprawdę podobasz (bo jeśli nie, to nie zadziała :))
  • 08.04.14, 09:34
    czoklitka napisała:

    > Wg mnie czymś zupełnie normalnym jest chęć podobania się partnerowi pod względe
    > m sposobu bycia (urody, sposobu ubioru, sposobu zachowania się).
    o to właśnie pytam.

    > Co do rozmów o jej wyglądzie - odwróć sytuację i pomyśl co by było, gdyby to on
    > a ciebie prosiła, abyś nosił coś, co raczej jest dla ciebie nie do zaakceptowan
    > ia (np. nie lubisz różowego, a ona prosi, abyś ubierał się codziennie na różowo
    > ). Nie czułbyś irytacji jej prośbami? Więc ona może tak samo irytować się twoim
    > i uwagami odnośnie jej stylu, stąd moja propozycja w powyższym poście.
    podkreślę: nie proszę, nie wymuszam: kilka razy porozmawialiśmy o tym i tyle.

    > zadziałać odwołanie się do prymitywnych instynktów - wzbudzenia w niej uczucia
    > zazdrości, o ile jej się naprawdę podobasz (bo jeśli nie, to nie zadziała :))
    zazdrość jak najbardziej jest, już się przekonałem o tym
  • 08.04.14, 15:01
    >o to właśnie pytam.

    No to już wiesz - nie odbiegasz od normy. Zresztą zauważ, że Twoja dziewczyna również od niej nie odbiega, ponieważ jest jej smutno i żałuje, że nie podobają Ci się jej ciuszki. Więc podobać się Tobie chce i jej na tym zależy. :) Kwestia tylko taka, że chciałaby, abyś lubił jej obecny styl.

    > podkreślę: (...)

    Nie musisz - czytałam, że sporadycznie podejmowałeś ten temat. Daję tylko radę, abyś w rozmowie uważał na to co mówisz i w jaki sposób mówisz:

    nie odczuwasz potrzeby by fajnie wyglądać dla swojego faceta? Żeby mu się podobać?

    Mieć chęć wyglądać dla kogoś dobrze. To wymaga trochę poświęcenia to wiadomo, ale czy nie o to chodzi w związkach że się poświęcamy dla drugiej osoby?

    ponieważ powyższe można odebrać w dwojaki sposób. Raz - sugerujesz, aby ktoś poświęcał się bez względu na własny komfort i własną estetykę (podałam wyżej przykład z różem), innymi słowy - partner jest maskotką do przebierania. Dwa - mówisz o "naturalnej" chęci człowieka do podobania się partnerowi (i to jest właściwe podejście do tematu).

    > zazdrość jak najbardziej jest, już się przekonałem o tym

    To fajnie, teraz powinieneś przy niej zwracać uwagę na ładnie wyglądające kobiety (nawet te na zdjęciach w gazetach/tv/necie), komplementować je i podziwiać.

    I jeszcze ostatnie, co mi się nasunęło na myśl - jeśli ona była w przeszłości w jakiś sposób i przez kogokolwiek poniżana, zaczepiana, wyśmiewana, to może nie jest dziwna jej ochota do zakrywania siebie...
    Odwołam się tutaj do własnego przykładu - nie lubię i nie kupuję krótkich spódnic oraz sukienek nie zakrywających ud i kolan, ponieważ w dzieciństwie bardzo często koleżanki mi podnosiły krótkie spódniczki, więc zaprzestałam w ogóle ich noszenia dla świętego spokoju. Nie mam żadnych problemów z kobiecymi ciuszkami, jednak miniówki i krótkiej sukienki nie założę za żadne skarby (z wyjątkiem nadmorskich miejscowości), zresztą czuję się w czymś takim jakoś tak nago (z kolei z nawet większym dekoltem, czy czymś mocno opinającym problemu już nie mam).
  • 08.04.14, 20:01
    czoklitka napisała:

    > No to już wiesz - nie odbiegasz od normy. Zresztą zauważ, że Twoja dziewczyna r
    > ównież od niej nie odbiega, ponieważ jest jej smutno i żałuje, że nie podobają
    > Ci się jej ciuszki. Więc podobać się Tobie chce i jej na tym zależy. :) Kwestia
    > tylko taka, że chciałaby, abyś lubił jej obecny styl.
    czy to nie jest tak od końca myślenie? Zawsze w związkach jest coś takiego, że zderzamy się z faktem że nowy partner mówi że coś mu się nie podoba. To nie jest tak, że ja oczekuję (bo nawet nie użyję słowa żądam) jakiejś radykalnej zmiany. Tylko jakoś ubieranie się na jedno kopyto cały czas to nie jest to co mi się podoba. Oto typ ubrań: i.imgur.com/WGPIVe6.jpg Moja babcia też takie nosi. To niestety nie jest styl, to jest brak stylu ;)

    > To fajnie, teraz powinieneś przy niej zwracać uwagę na ładnie wyglądające kobie
    > ty (nawet te na zdjęciach w gazetach/tv/necie), komplementować je i podziwiać.
    jakbym tak robił i się tu przyznał to forumowiczki by mi zarzuciły seksizm, szykanowanie partnerki, wymaganie by wyglądała jak supermodelka itd. :)

    > I jeszcze ostatnie, co mi się nasunęło na myśl - jeśli ona była w przeszłości w
    > jakiś sposób i przez kogokolwiek poniżana, zaczepiana, wyśmiewana, to może nie
    to jest ciekawy wątek, warto byłoby to obadać.
  • 08.04.14, 22:19
    >Tylko jakoś ubieranie się na jedno kopyto cały czas to nie jest
    >to co mi się podoba. Oto typ ubrań

    No, rozumiem.

    >Oto typ ubrań
    >Moja babcia też takie nosi. To niestety nie jest styl, to jest brak stylu ;)
    To jest jakiś styl - nazwij go sobie jak chcesz, np. babciny, vintage, z elementami folklorystycznymi. :) Inna sprawa, że niezbyt interesujący.

    >jakbym tak robił i się tu przyznał to forumowiczki by mi zarzuciły seksizm, szy
    > kanowanie partnerki, wymaganie by wyglądała jak supermodelka itd. :)

    Jakbyś tak robił to byś się tu nie przyznał, bo najprawdopodobniej nie miałbyś potrzeby stworzenia tego wątku. :) Zresztą podałam Ci tylko sposób, który wg mnie może być skuteczny, ale skoro zdajesz się zważać bardziej na opinie użytkowniczek tego forum, aniżeli na próby dokonania zmian w wyglądzie Twojej kobiety, to ok - życzę powodzenia. :)
  • 09.04.14, 10:52
    czoklitka napisała:

    > To jest jakiś styl - nazwij go sobie jak chcesz, np. babciny, vintage, z elemen
    > tami folklorystycznymi. :)
    nono, nazwę go po prostu bezsmakowym ;)

    > Inna sprawa, że niezbyt interesujący.
    może inne forumowiczki też powinny zobaczyć

    > Jakbyś tak robił to byś się tu nie przyznał, bo najprawdopodobniej nie miałbyś
    > potrzeby stworzenia tego wątku. :) Zresztą podałam Ci tylko sposób, który wg mn
    > ie może być skuteczny, ale skoro zdajesz się zważać bardziej na opinie użytkown
    > iczek tego forum, aniżeli na próby dokonania zmian w wyglądzie Twojej kobiety,
    > to ok - życzę powodzenia. :)
    Staram się wyciągnąć jak najwięcej wniosków z tego wątku, pomimo głupich dogadywań i ataków na mnie. To jest cel. Nie neguję Twojej metody, pewnie będę próbować.
  • 12.04.14, 22:07
    evolution_xxi napisał:





    Oto typ ubrań: i.imgur.com/WGPIVe6.jpg

    Ładne!
  • 17.04.14, 10:14
    zeldaf napisała:

    > Oto typ ubrań: i.imgur.com/WGPIVe6.jpg
    >
    > Ładne!

    też uważam że ładne, ale nie 365 dni w roku. Po pewnym czasie jednak jest tego zbyt dużo.
  • 18.04.14, 10:39

    >
    > też uważam że ładne, ale nie 365 dni w roku. Po pewnym czasie jednak jest tego
    > zbyt dużo.

    Jak się nie da zmienić, najlepiej pokochać ;)
    Ewentualnie dużo patrz w oczy i na ulubione części ciała, szmatki omijaj wzrokiem, lol
  • 12.04.14, 21:45
    evolution_xxi napisał:

    > to ja jestem dziwny, bo chce wyglądać dobrze dla swojej kobiety? Dla siebie też
    > ale chcę jej się podobać.


    Fircyk w zalotach :) Może nie dziwny, ale lalusiowaty. Spróbuj być bardziej męski. Czym jest dla ciebie męskość?
  • 12.04.14, 21:53
    Z meskoscia, hm, chyba tzw jaja. Ale to Kollokwialnie rzec ujmując
    Medycznie ( doc.) gonady. A po włosku, exe.
    Tylko czekać, gdy autor napompowany swoją prawdziwa meskoscia -"wybrankę" przerobi tak, ze biedna sama sie nie pozna.
    ( na yt. Np)

  • 12.04.14, 22:01
    kalllka napisała:

    > Z meskoscia, hm, chyba tzw jaja. Ale to Kollokwialnie rzec ujmując
    > Medycznie ( doc.) gonady. A po włosku, exe.

    Tak jak kobiecość to wagina?

    > Tylko czekać, gdy autor napompowany swoją prawdziwa meskoscia -"wybrankę" przer
    > obi tak, ze biedna sama sie nie pozna.
    > ( na yt. Np)
    >
    Może rzeczywiście niepotrzebnie wywołuję wilka z lasu.
  • 17.04.14, 10:12
    zeldaf napisała:

    > Tak jak kobiecość to wagina?
    a nie? Wagina nie jest kobieca?
  • 17.04.14, 10:11
    zeldaf napisała:

    > Fircyk w zalotach :) Może nie dziwny, ale lalusiowaty. Spróbuj być bardziej męs
    > ki. Czym jest dla ciebie męskość?

    Lol, w czym się przejawia lalusiowatość? Że chodzę ogolony, elegancko ubrany i nieśmierdzący? I bez brzucha piwnego? No nie przesadzaj...
    Męskość to postawa, bycie dżentelmenem i chronienie swojej kobiety. Jeśli chodzi o cechy fizyczne to zapytaj koleżanek, bo kobiety dobrze to wyczuwają. Żadna z kobiet które znam nie powiedziała mi nigdy o mnie że mi brakuje męskości, wręcz przeciwnie. Nie myl dbrania o siebie z byciem metroseksualistą, bo to chyba miałaś na myśli.
  • 17.04.14, 20:08
    Z tego jak odpisujesz wynika, że maniacko wręcz zależy Ci na postrzeganiu jako męskiego i usilnie wyjaśniasz, tłumaczysz jaki to Ty męski, jak mówią o tym kobiety. A ona Ci nie pasuje, bo tego nie podkreśla i nie zależy jej na wyglądaniu kobieco, co dobrze by się prezentowało

    Bogowie, ależ ja jestem najmundrym na świecie.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 17.04.14, 21:28
    raohszana napisał:

    > Z tego jak odpisujesz wynika, że maniacko wręcz zależy Ci na postrzeganiu jako
    > męskiego i usilnie wyjaśniasz, tłumaczysz jaki to Ty męski, jak mówią o tym kob
    > iety.
    sięgam po takie argumenty bo jak inaczej - mam się sam ocenić? Nie wiem czy mi zależy być postrzeganym w ten sposób, ale myślę że opinia kobiet które mnie naprawdę znają (nie z wpisów na forum) jest jednak miarodajna.

    > A ona Ci nie pasuje, bo tego nie podkreśla i nie zależy jej na wyglądaniu
    > kobieco, co dobrze by się prezentowało
    no nie zależy...
  • 17.04.14, 21:38
    Pominąłeś sens, skupiłeś się na obronie argumentu męskości. Zluzj trochę - dziewczyna ewidentnie nie chce być kobieca, nie zależy jej na wyglądaniu i postrzeganiu przez innych. Czy to aż taki dramat, że jest nieco inna niż Ty i ma inne priorytety?

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 17.04.14, 22:11
    raohszana napisał:

    > aniu przez innych. Czy to aż taki dramat, że jest nieco inna niż Ty i ma inne p
    > riorytety?

    no ale jakie te priorytety? Skoro ma na wszystko czas i pieniądze.
  • 17.04.14, 22:15
    Takie, że inne. To nie jest kwestia posiadania czasu czy pieniędzy, ewidentie czas i piniondz woli spożytkować na co inne/przepiernikować/zachomikować. To, że mnie stać na prom kosmiczny nie znaczy, że muszę go kupić, bo ktoś mówi, że fajnie by było, taaak?
    Woli wygodę i wyglądać tak, jak wygląda teraz. Skoro tak robi to tak woli i już. Czemu nie możesz pojąć, że nie każdy jest taki jak Ty?
    Zaskoczę Cię - ja ją rozumiem, mam podobnie.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 18.04.14, 08:54
    raohszana napisał:

    > Takie, że inne. To nie jest kwestia posiadania czasu czy pieniędzy, ewidentie c
    ewidentnie jej nie zależy. ot co

    > Woli wygodę i wyglądać tak, jak wygląda teraz. Skoro tak robi to tak woli i już
    > . Czemu nie możesz pojąć, że nie każdy jest taki jak Ty?
    pojmuję, ale jednocześnie uważam że partnerzy coś dla siebie robią i jest to normalne.

    > Zaskoczę Cię - ja ją rozumiem, mam podobnie.
    masz jak? nie chce Ci sie zadbać o siebie dla swojego faceta?
  • 18.04.14, 09:58
    evolution_xxi napisał:
    > ewidentnie jej nie zależy. ot co
    *
    Ale to już wiemy, tylko Ty nie możesz przeżyć. No nie zależy jej na wyglądaniu, no. Bywa :P

    > pojmuję, ale jednocześnie uważam że partnerzy coś dla siebie robią i jest to no
    > rmalne.
    *
    Ale nie każdą zachciankę partnera się spełnia. Widać tego ona nie chce spełnić. Z innych wpisów wynika, że cała reszta gra i buczy, więc to jest JEDNA rzecz, a Ty się zachowujesz histerycznie [ no wybacz, ale tak to wygląda ] z powodu JEDNEJ kwestii, średnio istotnej co najmniej, bo idzie o szmaty i makijaż, a tak to szczupła, zgrabna, etc.

    > masz jak? nie chce Ci sie zadbać o siebie dla swojego faceta?
    *
    Inaczej definiujemy zadbanie. I tak - nie chce mi się ubierać pod chłopów. Co śmieszniejsze - jednemu też się nie spodobały wzorki na mojej koszuli, a mnie było z tego powodu tak bardzo wszystko jedno, bo ja rzeczoną lubię. Serio, jakby przyszedł mi chłop i rzekł, że "ojej, ojej, nie noś wiecznie tych bojówek/rułków i koszulek z bluzą, tylko się odwal w koszulę i marynarkę [ coś, w czym ja się czuję jak pajac ] i przestań nosić związane włosy [ niewygodne jak cholera są rozpuszczone ]" to by został zabity śmiechem. Widziałby co brał.

    Słuchaj, najprościej - idź, zapytaj [ ale bez napadania ] czemu nosi np. taką koszulę. Jak powie, że lubi - no to co, będziesz dociekał jakim prawem lubi takie nosić, a nie inne? Zmuszał do noszenia czegoś czego nie lubi i poszukiwania, skoro poszukiwań ewidentnie nie lubi? Bo masz problem z gatunku "a dlaczego czerwone nie jest zielone?".

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 18.04.14, 21:08
    raohszana napisał:

    > Ale to już wiemy, tylko Ty nie możesz przeżyć. No nie zależy jej na wyglądaniu,
    > no. Bywa :P
    o tym jest ten wątek :>

    > Ale nie każdą zachciankę partnera się spełnia. Widać tego ona nie chce spełnić.
    to nie zachcianka przecież

    > Z innych wpisów wynika, że cała reszta gra i buczy, więc to jest JEDNA rzecz,
    > a Ty się zachowujesz histerycznie [ no wybacz, ale tak to wygląda ] z powodu JE
    > DNEJ kwestii, średnio istotnej co najmniej, bo idzie o szmaty i makijaż, a tak
    > to szczupła, zgrabna, etc.
    histerycznie? jeśli to tak wygląda to jest to nieprawda. No tak to jest jedna rzecz.

    > Inaczej definiujemy zadbanie. I tak - nie chce mi się ubierać pod chłopów. Co ś
    > mieszniejsze - jednemu też się nie spodobały wzorki na mojej koszuli, a mnie by
    > ło z tego powodu tak bardzo wszystko jedno, bo ja rzeczoną lubię. Serio, jakby
    > przyszedł mi chłop i rzekł, że "ojej, ojej, nie noś wiecznie tych bojówek/rułkó
    > w i koszulek z bluzą, tylko się odwal w koszulę i marynarkę [ coś, w czym ja si
    > ę czuję jak pajac ] i przestań nosić związane włosy [ niewygodne jak cholera są
    > rozpuszczone ]" to by został zabity śmiechem. Widziałby co brał.
    no i słusznie, przynajmniej jasna sytuacja. Taka postawa to jest właśnie to co mi się nie podoba, ale co kto lubi. Dla mnie jednak jest to nienormalna sytuacja że kobieta nie chce się podobać swojemu facetowi. Masz faceta? :)

    > Słuchaj, najprościej - idź, zapytaj [ ale bez napadania ] czemu nosi np. taką k
    > oszulę. Jak powie, że lubi - no to co, będziesz dociekał jakim prawem lubi taki
    > e nosić, a nie inne? Zmuszał do noszenia czegoś czego nie lubi i poszukiwania,
    > skoro poszukiwań ewidentnie nie lubi? Bo masz problem z gatunku "a dlaczego cze
    > rwone nie jest zielone?".
    już pytałem - lubi i "to takie ładne". Ale to oznacza że trzeba chodzić tylko w ciemnej koszuli w jasne wzorki całe życie? Takie same niebieskie dżinsy? To jest to o co mi chodzi, między innymi.
  • 18.04.14, 22:18
    evolution_xxi napisał:
    > to nie zachcianka przecież
    *
    A co innego niby?

    > histerycznie? jeśli to tak wygląda to jest to nieprawda. No tak to jest jedna r
    > zecz.
    *
    No właśnie. JEDNA.

    > no i słusznie, przynajmniej jasna sytuacja. Taka postawa to jest właśnie to co
    > mi się nie podoba, ale co kto lubi. Dla mnie jednak jest to nienormalna sytuacj
    > a że kobieta nie chce się podobać swojemu facetowi. Masz faceta? :)
    *
    Czemu nienormalna? Kobieta jako kobieta Ci się podoba - nie podobają Ci się szmaty.
    Facet facetowi też może odmówić ubierania się na modłę żądającego. Nie mam faceta, szczęśliwie udało mi się pozbyć i mam święty spokój w zamian za to :]

    > już pytałem - lubi i "to takie ładne". Ale to oznacza że trzeba chodzić tylko w
    > ciemnej koszuli w jasne wzorki całe życie? Takie same niebieskie dżinsy? To je
    > st to o co mi chodzi, między innymi.
    *
    Tak, to oznacza właśnie to - nosi się to, co się lubi i uważa za ładne. Nie, nie nosi się czegoś bo "co ludzie powiedzą" albo "bo w magazynie napisali". Nosi się to, co się lubi. Wot i cała filozofija :)

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 18.04.14, 10:07
    evolution_xxi napisał:
    >
    > Lol, w czym się przejawia lalusiowatość? Że chodzę ogolony, elegancko ubrany i
    > nieśmierdzący? I bez brzucha piwnego? No nie przesadzaj...

    ;P

    > Męskość to postawa, bycie dżentelmenem i chronienie swojej kobiety.

    Lol, przed czym chcesz ją chronić?

    Jeśli chodz
    > i o cechy fizyczne to zapytaj koleżanek, bo kobiety dobrze to wyczuwają.

    :D A Ty myślisz, że moje koleżanki to jakiś jednomózgowy twór? Każda ma inne preferencje.

    Żadna
    > z kobiet które znam nie powiedziała mi nigdy o mnie że mi brakuje męskości, wrę
    > cz przeciwnie.

    To dowodzi jedynie, że masz miłe koleżanki :P

    Zresztą nie chodzi o Twoją męskość czy jej brak, próbuję Ci wyjaśnić, jak komu mądremu, żeee luuudzie maaają róóóżne guuusty.

    Nie myl dbrania o siebie z byciem metroseksualistą, bo to chyba
    > miałaś na myśli.

    A bądź sobie metroseksualistą czy kim tam chcesz. Przecież to nie w tym rzecz. Próbuję Ci wyjaśnić, jak komu mądremu, żeee luuudzie maaają róóóżne guuusty.


  • 18.04.14, 21:34
    zeldaf napisała:

    > Lol, przed czym chcesz ją chronić?
    przed czym potrzeba

    > :D A Ty myślisz, że moje koleżanki to jakiś jednomózgowy twór? Każda ma inne pr
    > eferencje.
    jak i faceci, ale jak zapytasz wiele z nich to wychwycisz pewne powtarzające się elementy.

    > To dowodzi jedynie, że masz miłe koleżanki :P
    a ktoś je pyta? każe odpowiadać?

    > Zresztą nie chodzi o Twoją męskość czy jej brak, próbuję Ci wyjaśnić, jak komu
    > mądremu, żeee luuudzie maaają róóóżne guuusty.
    wiadomo że nie chodzi, ale skoro ktoś tu wywlókł ten temat - to jest dyskutowany

    > A bądź sobie metroseksualistą czy kim tam chcesz. Przecież to nie w tym rzecz.
    > Próbuję Ci wyjaśnić, jak komu mądremu, żeee luuudzie maaają róóóżne guuusty.
    żu podkreślałem, że do metro mi bardzo daleko
  • 19.04.14, 09:25

    > > Zresztą nie chodzi o Twoją męskość czy jej brak, próbuję Ci wyjaśnić, ja
    > k komu
    > > mądremu, żeee luuudzie maaają róóóżne guuusty.
    > wiadomo że nie chodzi, ale skoro ktoś tu wywlókł ten temat - to jest dyskutowany.

    Tak Cię tylko podpuszczam ;) Dla zilustrowania zjawiska :P

    > żu podkreślałem, że do metro mi bardzo daleko

    Jak się zbliżysz to też będzie ok, twój styl, twoja sprawa.
  • 20.04.14, 10:58
    zeldaf napisała:

    > > żu podkreślałem, że do metro mi bardzo daleko
    > Jak się zbliżysz to też będzie ok, twój styl, twoja sprawa.
    podkreślam że do tego daleko, bo przynajmniej w mojej definicji to jest przegięcie - a do przegięcia mi daleko. Ot po prostu dbam o siebie, nie przesadnie. Jedyne co, to mam całą półkę perfum różnych - może można to nazwać hobby (też stanowczo za dużo na to wydaję bo podobają mi się tylko te dobre). Ale to nie robi ze mnie metro, czyż nie? :)
  • 20.04.14, 19:07
    evolution_xxi napisał:

    > zeldaf napisała:
    >
    > > > żu podkreślałem, że do metro mi bardzo daleko
    > > Jak się zbliżysz to też będzie ok, twój styl, twoja sprawa.
    > podkreślam że do tego daleko, bo przynajmniej w mojej definicji to jest przegię
    > cie - a do przegięcia mi daleko. Ot po prostu dbam o siebie, nie przesadnie. Je
    > dyne co, to mam całą półkę perfum różnych - może można to nazwać hobby (też sta
    > nowczo za dużo na to wydaję bo podobają mi się tylko te dobre). Ale to nie robi
    > ze mnie metro, czyż nie? :)

    Wierzę, nie musisz się tłumaczyć. Ale gdyby w czyjejś definicji twój poziom dbania o siebie był przesadny, to też ok, czyż nie?
  • 21.04.14, 07:19
    zeldaf napisała:

    > Wierzę, nie musisz się tłumaczyć. Ale gdyby w czyjejś definicji twój poziom dba
    > nia o siebie był przesadny, to też ok, czyż nie?
    raczej nie ok, ale to mi nie grozi.
  • 21.04.14, 10:14
    A dlaczego nie ok? Bo kto tak powiedział?

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 21.04.14, 10:19
    raohszana napisał:

    > A dlaczego nie ok? Bo kto tak powiedział?
    ja oraz wiele innych osób.
  • 21.04.14, 10:41
    evolution_xxi napisał:
    > ja oraz wiele innych osób.
    *
    Czekaj, to Ty się przejmujesz tym co ludzie powiedzą? Hipotetycznie - jaby Ci się przysmarkało dbać przesadnie o Ciebie to tak, to jest ok. Wolna wola w tym temacie rządzi.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • 05.04.14, 05:01
    po przeczytaniu wiekszosci (chyba) Twoich postow, nasuwa mi sie pare pomyslow "o co chodzi"
    -matka zawsze zadbana, a Twoja dziewczyna odwrotnie. Jakie one maja stosunki matka-corka? Moze bylo tak, ze matka zawsze chciala udowodnic corce, wszystkim dookola, a przede wszystkim:samej sobie, ze wyglada lepiej od wlasnej corki, ze ma lepsza figure, lepsze ciuchy, wie lepiej jak sie ubrac, itp., itd... takie zachowania "kochajacych matek" maja ogromny wplyw na samopoczucie dziewczyn a potem kobiet na cale ich zycie
    -czy praca Twojej dziewczyny wymaga od niej konkretnego stroju? czy dp pracy tez chodzi tak "byle-jak"?
    -moze pracuje z samymi facetami I te ciuchy to taka forma nie-kuszenia na zapas?

    moze sprobuj tak:
    -piszesz, ze zwrocila uwage Tobie zebys czegos tam nie nosil. Sprowokuj ja jeszcze raz, zeby powiedziala ci to jeszcze raz odnosnie Twojego niewlasciwego stroju, I wtedy zaproponuj-ok., ja nie zakladam wiecej tego, ale Ty w zamian jutro/w weekend/raz w tygodniu (niewlasciwe skreslic) zakladasz sukienke/przyzwoite jeansy, fajna bluzke.
    -zaproponuj experiment: idziecie razem na zakupy dla was obydwojga. Ona wybiera komplet ubrania dla Ciebie (to w czym ona uwaza ze Ty wygladasz super) a Ty dla niej. I staracie sie obydwoje w tym chodzic (oczywiscie nie ubieraj jej od razu w lateksowa, czerwona sukienke z dekoltem do pepka z przodu I do tylka z tylu). kto placi za czyje ubrania- tutaj chyba problem nie ma, bo jak piszesz, obydwoje zarabiacie ok
    -moze zaplanuj jakies wyjscie/-a do miejsc gdzie TRZEBA sie ubrac elegancko? np. symfonia, teatr, dobra restauracja, klub gdzie w jej zwyklym stroju jej nie wpuszcza?
    Takie moje przemyslenia, troche z wlasnego doswiadczenia.
    Pozdrawiam I pozwodzenia!
  • 05.04.14, 05:39
    Wybacz, ale większej głupoty nie czytałam.

    Moja matka stawała na głowie, żebym chodziła ładnie ubrana.
    Kosmetyczki, fryzjer itp, bez limitu. Sama jest szalenie atrakcyjna. Nie dało się w moim przypadku.
  • 05.04.14, 16:20
    > Wybacz, ale większej głupoty nie czytałam.
    > Moja matka

    No fajnie, ale Twoja matka i Ty, to nie wszystkie pozostałe kobiety mające akurat takie upodobania.

    W liceum miałam przyjaciółkę, której zadbana, ładna, wykształcona matka, robiła jej wyrzuty dotyczące sposobu bycia córki (wyglądu, sposobu noszenia się, zachowania, zamiłowań, wszelkich dokonywanych wyborów). Co lepsze - robiła to czasem nawet w mojej obecności i rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że matka pokazuje tym swoją "lepszość". Może ona tylko "inaczej" kochała, nie wiem, ale wrażenie zarówno moje, jak i przyjaciółki własnie takie było. A dziewczyna była na ogół dobrze poukładana, świetnie się ucząca, tylko ubierająca się troszkę wulgarnie. Jednak pewne sprawy, poniekąd styl ubioru również, były robione umyślnie, jak mówiła, aby matkę wnerwić, co jej się ewidentnie udawało.
  • 07.04.14, 00:34
    czoklitka napisała:

    > W liceum miałam przyjaciółkę, której zadbana, ładna, wykształcona matka, robiła
    > jej wyrzuty dotyczące sposobu bycia córki (wyglądu, sposobu noszenia się, zach
    matka ją w pełni akceptuje - to super kobieta i bardzo się lubimy. Ostatnie co bym pomyślał to jakieś szykanowanie córki.

  • 06.04.14, 07:51
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Moja matka stawała na głowie, żebym chodziła ładnie ubrana.
    > Kosmetyczki, fryzjer itp, bez limitu. Sama jest szalenie atrakcyjna. Nie dało s
    > ię w moim przypadku.

    ale to bunt? Znalazłaś faceta którego nie obchodzi jak wyglądasz. Co byłobym, gdybyś zakochała się w takim który chciałby byś była bardziej kobieca?
  • 07.04.14, 00:18
    Odpisalam Ci, ale posta wcielo...
    Ona nie musi miec potrzeby bycia atrakcyjna. Jest, to co jest i tyle.
    Za to, reszte energii poswieca na inne rzeczy i tyle. Zrozum, ze ludzie sa rozni. Laska jest pewnie introwertykiem. Zakocha sie w jednej parze butow i koniec.
    Ja kupuje sobie np. dwie pary identycznych butow. I co zrobisz ?
    Pozostaje polubic i czekac cierpliwie na zmiane.
  • 07.04.14, 00:47
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Odpisalam Ci, ale posta wcielo...
    > Ona nie musi miec potrzeby bycia atrakcyjna. Jest, to co jest i tyle.
    wiesz właśnie to mnie dziwi. Dla mnie naturalne jest to by chcieć być atrakcyjnym dla partnera - czy ja jestem dziwny?

    > Ja kupuje sobie np. dwie pary identycznych butow. I co zrobisz ?
    ale w sumie to po co?
  • 07.04.14, 22:28
    evolution_xxi napisał:

    > > Ja kupuje sobie np. dwie pary identycznych butow. I co zrobisz ?
    > ale w sumie to po co?

    Bo jak są fajne, ale się w końcu zniszczą, to tak żal się rozstać...a wtedy w sklepach już takich nie ma. Dobry pomysł, ja tak mam z T-shirtami i bluzkami, tzn nie kupuje dwóch, ale kiedy już mi się zniszczy ulubiona, to żałuję, że mam drugiej takiej samej.
  • 08.04.14, 10:11
    zmija_w_niebieskim napisała:

    > Bo jak są fajne, ale się w końcu zniszczą, to tak żal się rozstać...a wtedy w
    > sklepach już takich nie ma. Dobry pomysł, ja tak mam z T-shirtami i bluzkami, t
    > zn nie kupuje dwóch, ale kiedy już mi się zniszczy ulubiona, to żałuję, że mam
    > drugiej takiej samej.

    rozumiem. To jak ludzie którzy mają 'wszystkie spodnie czarne dżinsy" - przez co wygląda jakby chodzili cały czas w tym samym ;)
  • 08.04.14, 11:23
    Kiedyś strasznie żałowałam, że nie zrobiłam tak z butami. To były najwygodniejsze, najładniejsze buty jakie kiedykolwiek miałam! Za to co do bluzek, to już się nauczyłam- jak znajdę dobry fason i materiał, to biorę kilka, zwłaszcza jak są w promocji ;)
  • 06.04.14, 07:49
    martadyna napisała:

    > -matka zawsze zadbana, a Twoja dziewczyna odwrotnie. Jakie one maja stosunki ma
    > tka-corka? Moze bylo tak, ze matka zawsze chciala udowodnic corce, wszystkim do
    powiedziałbym: doskonałe - matka nie jest super gwiazdą, jest po prostu średnia, ale skoro córka jest wiele poniżej to jest jak jest

    > chowania "kochajacych matek" maja ogromny wplyw na samopoczucie dziewczyn a pot
    > em kobiet na cale ich zycie
    nie, matka jest normalna, mam wrażenie że bardzo się kochają

    > -czy praca Twojej dziewczyny wymaga od niej konkretnego stroju? czy dp pracy te
    > z chodzi tak "byle-jak"?
    nie, siedzi za biurkiem i nie ma z nikim kontaktu poza współpracownikami

    > -moze pracuje z samymi facetami I te ciuchy to taka forma nie-kuszenia na zapas
    też nie, raczej 50%/50%

    > -piszesz, ze zwrocila uwage Tobie zebys czegos tam nie nosil. Sprowokuj ja jesz
    > cze raz, zeby powiedziala ci to jeszcze raz odnosnie Twojego niewlasciwego stro
    > ju, I wtedy zaproponuj-ok., ja nie zakladam wiecej tego, ale Ty w zamian jutro/
    > w weekend/raz w tygodniu (niewlasciwe skreslic) zakladasz sukienke/przyzwoite j
    > eansy, fajna bluzke.
    to jest pomysł, ale przewidując powie: "nie podoba ci się jak wyglądam...:("

    > -zaproponuj experiment: idziecie razem na zakupy dla was obydwojga. Ona wybiera
    > komplet ubrania dla Ciebie (to w czym ona uwaza ze Ty wygladasz super) a Ty dl
    boję się że nie będzie chciała włożyć nic z tego co bym jej kupił :)

    > -moze zaplanuj jakies wyjscie/-a do miejsc gdzie TRZEBA sie ubrac elegancko? np
    to już było. Jak trzeba, to ubierze się elegancko - ale co z tego skoro wróci do domu i w swoje codzienne rzeczy znów na miesiące.

    dzięki!
  • 05.04.14, 07:42
    1. Wydaje mi sie w tym wieku ludzie juz sie nie zmieniaja (piszesz ze jestescie po 30), wiec albo zaakceptujesz jaka jest, albo nie i poszukasz idealu...
    2. Nawet w tym watku to widac: panuje takie glupie przekonanie,ze albo madra, fajna,z osobowoscia kobieta,"inna niz inne":) albo wystrojona pusta lala bez osobowosci.
    Taki glupi podzial, ale funkcjonuje w swiadomosci wielu bezrefleksyjnych ludzi. Ktoras tu napisala, ze jest "inna, wyjatkowa", bo sie nie maluje, nosi workowate ciuchy, a nie dlatego, ze np. potrafi cos czego inni nie potrafia, jest utalentowana etc...
    Moze Twoja dziewczyna nie chce wyladowac w kategorii "pusta lala bez osobowosci", tylko dlatego, ze sie zacznie stroic?
    3. Jesli chodzi o teze o molestowaniu to moze byc prawdziwa, ale nie koniecznie...Albo raczej wystarczy, ze mloda wrazliwa dziewczyna slyszy na swoj temat, albo i na temat innych atrakcynych kobiet (np aktorek) wulgarne teksty w stylu "ale d..", "ta sie nadaje tylko do jednego" i to juz moze byc trauma, sprawiajaca, ze bedzie ona ukrywac swoja kobiecosc, seksualnosc etc.
    4. To co kobiece uznawane jest za gorsze niz meskie w spoleczenstwie..
  • 05.04.14, 08:03
    A propos tego ze dba o higiene: coz jedne buty na zime, jedne na lato, nie wybrazam sobie, ze buty noszone non stop przez wiele miesiecy nie zaczynaja smierdziec:)
  • 06.04.14, 11:22
    gosi-nka napisała:

    > A propos tego ze dba o higiene: coz jedne buty na zime, jedne na lato, nie wybr
    > azam sobie, ze buty noszone non stop przez wiele miesiecy nie zaczynaja smierdz
    > iec:)

    myślę że od klimatu zależy. W suchym - w jakim żyjemy - nie ma problemu. Buty nie śmierdzą, w odróżnieniu od tych w Polsce, gdzie idą do szafy niewyczyszczone i nie wysuszone.

  • > ie śmierdzą, w odróżnieniu od tych w Polsce, gdzie idą do szafy niewyczyszczone
    > i nie wysuszone.


    hm, a trzeba jakoś specjalnie suszyć buty noszone, jeśli nie zmokły?

    bo mokrych nie chowam nigdy
  • 05.04.14, 15:49
    Te wycieczki o wywyzszaniu sie, to do mnie ?
  • 06.04.14, 11:20
    gosi-nka napisała:

    > 1. Wydaje mi sie w tym wieku ludzie juz sie nie zmieniaja (piszesz ze jestescie
    > po 30), wiec albo zaakceptujesz jaka jest, albo nie i poszukasz idealu...
    tego się obawiam - że ja chcę czegoś czego ona nie rozumie

    > Moze Twoja dziewczyna nie chce wyladowac w kategorii "pusta lala bez osobowosci
    > ", tylko dlatego, ze sie zacznie stroic?
    myślę że nie, bo nawet przy mega-tapecie nie wyląduje wśród kandydatek na miss świata. Co jest OK, mam dość miss.

    > 3. Jesli chodzi o teze o molestowaniu to moze byc prawdziwa, ale nie koniecznie
    to nie że ja ją do czegoś zmuszam :) to dzieje sie samo
  • 05.04.14, 08:06
    Tak po przemyśleniu tego wszystkiego - trochę współczuję i Twojej dziewczynie i Tobie. Jej, bo ewidentnie chciałbyś czegoś innego, ciągle ją zadręczasz propozycjami i ona na pewno nie czuje się dobrze i komfortowo w tym związku ze świadomością, że jej nie akceptujesz (taka prawda, nie akceptujesz jej, jedynie ją tolerujesz). Tobie zaś współczuję, bo czujesz niedosyt i trochę "tęsknisz" za czymś innym.
    Póki co ją szanujesz i Cię pociąga, ale może przyjść moment, gdy po prostu Ci spowszednieje nawet ta jej wspaniała osobowość - w każdym związku w końcu trochę opadają emocje. Skoro już teraz wspominasz Twoje eks i ich "rewie mody", czy też szaleństwa zakupowe w perfumeriach, to znaczy, że Ci tego brakuje, że takie życie wolałbyś prowadzić - tylko oczywiście w połączeniu ze 'wspaniałą osobowością' partnerki.
    Twój stosunek do partnerki i jej przyzwyczajeń może niestety łatwo przejść w pewien rodzaj pogardy, a pogarda zabija miłość chyba najlepiej ze wszystkiego. Nie wróżę dobrze związkom, w którym ktokolwiek z partnerów usiłuje zmieniać drugiego w jakikolwiek sposób (to może być też czasem próba zmiany kogoś bardziej wyrafinowanego w prostszego, jeśli to mniej wyrafinowane ma silniejszą osobowość).
    BTW to szalenie ważne, żeby odpowiadał nam zapach partnera. Jeśli ona ma taki gust do perfum, że Ciebie odrzuca, to też niezbyt dobrze rokuje - wbrew pozorom to ma znaczenie, chociaż wydaje się drobiazgiem. Zapach i gust zapachowy zapadają w podświadomość. Zapach partnera, lub też zapach jego skóry zmieszany z perfumami powinien zachwycać, odurzać. Jeśli drażni, może nawet wywoływać kłótnie, choć nie będziesz sobie z tego zdawał sprawy.
  • 05.04.14, 12:22

    --
    1,2,3 drink
  • 06.04.14, 23:30
    przeciezwiadomo napisała:

    > Tak po przemyśleniu tego wszystkiego - trochę współczuję i Twojej dziewczynie i
    > Tobie. Jej, bo ewidentnie chciałbyś czegoś innego, ciągle ją zadręczasz propoz
    > ycjami i ona na pewno nie czuje się dobrze i komfortowo w tym związku ze świado
    nie zadręczam, może było kilka rozmów na ten temat

    > lerujesz). Tobie zaś współczuję, bo czujesz niedosyt i trochę "tęsknisz" za czy
    bardziej zastanawiam się czy jej zachowanie jest normalne

    > opadają emocje. Skoro już teraz wspominasz Twoje eks i ich "rewie mody", czy t
    > eż szaleństwa zakupowe w perfumeriach, to znaczy, że Ci tego brakuje, że takie
    to porównanie a i tez przyzwyczajenie - bo wszystkie tak robiły a ta robi na odwrót,

    > BTW to szalenie ważne, żeby odpowiadał nam zapach partnera. Jeśli ona ma taki g
    > ust do perfum, że Ciebie odrzuca, to też niezbyt dobrze rokuje - wbrew pozorom
    no i teraz pytanie: wie że lubię inne które ma i bierze tego do siebie ani trochę. Jakby mi dziewczyna powiedziała że lubię jak masz perfumy X a nie lubię Y - to bym Y nie używał, proste i jasne. A ona wie i dalej robi swoje. Tego właśnie nie rozumiem.

  • 05.04.14, 17:14
    Są dwie możliwości - albo Twoja praca u podstaw i wychowanie dziewczyny żeby się lepiej ubierała, malowała, dbała o siebie. Jeśli Ci na niej zależy, warto spróbować. Może ona nie miała dobrego wzorca z domu. Naprawdę nie każda matka przekaże córce jak należy się stosownie ubierać, malować.

    Druga możliwość to taka, że to niereformowalny typ tandeciary i nic jej nie pomoże. Żeby miała nie wiem ile pieniędzy i możliwości zawsze będzie kupowała tanie syntetyczne ciuchy z chińskiego bazarku, perfumy typu "Krasnaja Moskwa" itp.
  • 05.04.14, 18:29
    A te duszące perfumy to Angel może...?:)
  • 05.04.14, 21:46
    Z pierwszego postu wynika że dziewczyna Autora używa perfum męskich (podobnych do zapachu wody kolońskiej Wars).
    Angel to perfumy kontrowersyjne, ale używane w bardzo minimalnych ilościach mogą być.
  • 07.04.14, 00:39
    kol.3 napisała:

    > Z pierwszego postu wynika że dziewczyna Autora używa perfum męskich (podobnych
    > do zapachu wody kolońskiej Wars).
    tak pojechałem po całości z tym porównaniem, ale uściślając to używa damskich - ale typ "bazarowy", mimo że ją stać a i też gdyby chciała to bym jej kupił cokolwiek sobie wybierze (a Jadore kupilem jej i nie używa! a to przecież bardzo fajne i porządne perfumy są)
  • 07.04.14, 00:35
    lena36 napisała:

    > A te duszące perfumy to Angel może...?:)
    nie wiem, ale się dowiem :P
  • 07.04.14, 00:35
    kol.3 napisała:

    > Są dwie możliwości - albo Twoja praca u podstaw i wychowanie dziewczyny żeby
    > się lepiej ubierała, malowała, dbała o siebie.
    no właśnie szukam na to sposobów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.