Dodaj do ulubionych

Popracuj nad poczuciem własnej wartości.

24.05.14, 19:58
Zauważyłam, że na forach często udziela się takiej rady. Tylko jeszcze nikt nie napisał w jaki sposób można nad takim poczuciem wartości popracować. Jak się to według was robi drogie forum?
forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=popracuj+nad+poczuciem+w%C5%82asnej+warto%C5%9Bci
Edytor zaawansowany
  • berta-death 24.05.14, 20:07
    Niejaki krytyk systemu edukacji kiedyś próbował od jakiejś orędowniczki psychoterapii wyciągnąć na czym polega przepracowanie problemu, no i mu się nie udało. Tutaj pewnie będzie tak samo.
  • alpepe 24.05.14, 20:22
    powtarzanie w kółko: mam to w d. dość pomaga.
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • ursyda 25.05.14, 13:18
    Z tym się zgadzam.
  • senseiek 25.05.14, 16:58
    >> powtarzanie w kółko: mam to w d. dość pomaga.
    > Z tym się zgadzam.

    Typowa mantra.
    Ale powinna miec bardziej dobrotliwa tresc.

    Jesli np. czujesz ze jestes przeziebiona, albo chora,
    to mantra moze brzmiec "bakterie i wirusy polaczcie sie z energia wszechswiata".
    Powtorzone tysiac razy w myslach, w ciemnosci lezac w wlasnym lozku, sprawi ze naprawde bakterie i wirusy przestana istniec i na nastepny dzien bedziemy zdrowi.
  • six_a 25.05.14, 18:35
    >sprawi ze naprawde bakterie i wirusy przestana istniec i na nastepny dzien bedziemy zdrowi.

    naprawdę?
    nie ma nadziei dla świata.


    --
    where do I begin
  • senseiek 25.05.14, 20:22
    six_a napisała:

    > >sprawi ze naprawde bakterie i wirusy przestana istniec i na nastepny dzien
    > bedziemy zdrowi.
    >
    > naprawdę?
    > nie ma nadziei dla świata.

    Naprawde.

    Slyszalas takie powiedzenie "wiara czyni cuda" ?

    Chcesz dowodu? Placebo, ktore lekarz wiedzac ze jest bezuzyteczne zapisuje pacjentowi i mowi mu, ze to jest super drogie nowoczesne lekarstwo po ktorym poczuje sie lepiej.. I staje sie cud. Pacjent zdrowieje. Mimo, ze podano mu np. witaminke albo neutralny skladnik zwyklego pokarmu.
  • six_a 25.05.14, 20:28
    poczuje się lepiej to nie znaczy wyzdrowieje.
    jakieś placebo uleczyło już raka?
    nie sądzę.
    więc może do katarku to się da zastosować tę twoją wiarę w cuda. ale do niczego więcej.


    --
    cheap bad moves
  • senseiek 25.05.14, 21:03
    six_a napisała:

    > poczuje się lepiej to nie znaczy wyzdrowieje.
    > jakieś placebo uleczyło już raka?

    Najpierw musisz sie zastanowic czym naprawde jest rak: to sa Twoje wlasne komorki.
    Ktorych DNA nieznacznie sie zmutowalo (pod wplywem np. radioaktywnosci), przez co wydostaly sie spod kontroli organizmu i przestaly realizowac swoje naturalne cele.
    Te komorki nie sa "widziane" przez system immunologiczny za wrogie (bo to sa Twoje wlasne komorki), wiec nie sa zwalczane. A jako, ze sie rozmnazaja nieustannie, to czesc z nich sie rozprzestrzenia poprzez krew do innych obszarow organizmu gdzie sie osiedlaja i dalej rozmnazaja. I wplywaja na prawidlowe funkcjonowanie normalnych zdrowych komorek w miejscu gdzie sie osiedlily..
  • six_a 25.05.14, 21:10
    z niecierpliwością czekam, aż dostaniesz nobla z medycyny za to leczenie wiarą, a na razie się wyłączę z dyskusji, bo mi słabo.

    --
    fake plastic trees
  • senseiek 25.05.14, 21:18
    six_a napisała:

    > z niecierpliwością czekam, aż dostaniesz nobla z medycyny za to leczenie wiarą,

    Nie aspiruje do takiej nagrody w medycynie.
    Mi pomaga, innym moze niekoniecznie.

    > a na razie się wyłączę z dyskusji, bo mi słabo.

    To moze idz jutro do lekarza.
  • six_a 25.05.14, 21:37
    > To moze idz jutro do lekarza.
    może mógłbyś się zdecydować na jakąś opcję, bo raz to raz śmo doradzasz.

    --
    out of space
  • senseiek 25.05.14, 21:39
    six_a napisała:

    > > To moze idz jutro do lekarza.
    > może mógłbyś się zdecydować na jakąś opcję, bo raz to raz śmo doradzasz.

    Kazdy ma wolna wole. Mozesz sobie robic wszystko co zechcesz bez mojego pozwolenia.
  • six_a 25.05.14, 21:51
    >Kazdy ma wolna wole.

    a jakiś dowód na to masz? czy znowu trzeba uwierzyć?

    --
    where do I begin
  • senseiek 25.05.14, 22:14
    six_a napisała:

    > >Kazdy ma wolna wole.
    >
    > a jakiś dowód na to masz? czy znowu trzeba uwierzyć?

    Uncertainty principle moze byc?
    en.wikipedia.org/wiki/Uncertainty_principle
  • ursyda 25.05.14, 23:14
    To w końcu ma iść do lekarza czy uwierzyć, że nic jej nie jest bo się gubisz.
  • ursyda 25.05.14, 18:39
    Tobie nie pomogło.
  • rotkaeppchen1 25.05.14, 19:56
    Na wirusy to pewnie podziala, pod warunkiem, ze uklad odpornosciowy pracuje jak trzeba. Na bakterie zamiast mantry wzielabym jednak antybiotyk ;-)
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • senseiek 25.05.14, 20:16
    rotkaeppchen1 napisała:

    > Na wirusy to pewnie podziala, pod warunkiem, ze uklad odpornosciowy pracuje jak
    > trzeba. Na bakterie zamiast mantry wzielabym jednak antybiotyk ;-)

    Nie bylem u lekarza od 20 lat.. :)
  • rotkaeppchen1 25.05.14, 20:25
    To moze to jednak nie bakterie byly :-)
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • znana.jako.ggigus 24.05.14, 20:30
    jestem najgorszy/a. To taki niedojrzały narcyzm - narcyz, który nie zdążył się pokochać. I żeby dostać głaski od innych, mówi i myśli też o sobie złe rzeczy.
    Większość ludzi przyjemnie dojrzeje, tzn. widui, że to co inni mają, nie zawsze jest lepsze.
    Ale nie wszyscy, ha! To byłoby za proste.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • sokwaniliowy 24.05.14, 20:40
    Poczucie wartości to delikatny element osobowości, poddający się wpływom interakcji międzyludzkich.
    Mnie pomogły odpowiednie relacje z bliskimi, wspierający przyjaciele, dużo rozmów, wyciąganie wniosków z przeżyć i uświadomienie sobie, jakiej jakości pragnę w życiu i na jaką faktycznie zasługuję. Mam nadzieję, że czas łatwowierności, zbytniego ufania ludziom i w rezultacie rozmaitych zranień mam już za sobą.
    Myślę, że na forach przykre przeżycia opisują osoby, które nie wiedzą, jakiej chcą jakości, nie postawiły granic i w rezultacie są krzywdzone, bo nie wiedzą, że nie powinny na to pozwolić, gdy jeszcze jest w danej relacji pora na radykalne kroki. A potem już sytuacja ewoluuje i jest za późno, krzywda staje się faktem.
  • maitresse.d.un.francais 24.05.14, 21:17
    sokwaniliowy napisał(a):

    > Poczucie wartości to delikatny element osobowości, poddający się wpływom intera
    > kcji międzyludzkich.

    Otóż to!
  • maly_zlosliwiec 24.05.14, 20:44
    O, moja droga Ursydo !
    Z przyjemnością Ci pomarudzę.

    Zauważ, że niskie poczucie wartości ma wiele, bardzo wartościowych osób.
    Nie ukrywam, że mnie bardzo pomógł przypadek. Zrozumiałam, jak działa taki mechanizm.
    Jeśli jesteś inteligentna, ( a jesteś bardzo ), to zrozum, że otoczenie zazwyczaj reaguje nerwowo na takie osoby. W Polsce się przyjęło, że otoczenie nie chwali nikogo. Nawet, jeśli jesteś super wybitna, albo robisz coś extra.

    Ale, jeśli tylko zrobisz coś złego, ( niechcąco, wypadek przy pracy ) reszta Cię zje żywcem.
    Mamy gigantyczne kompleksy. Dużo ludzi ma też spore ambicje mimo, że nic sobą nie reprezentują. I pilnują Cię, żebyś za daleko nie zaszła.
    Stąd teksty dołujące i minimalizujące każde, KAŻDE osiągnięcie. Zacznij też robić coś, co lubisz, do czego masz talent. Jeśli będziesz w czymś znakomita i spełniona, poprawi Ci się nastrój.

    Szukaj wśród znajomych, ludzi z dużym poczuciem humoru.
    Jeśli tylko pojawi się maruda, kradnąca Ci czas i podkopująca Twoją wiarę w siebie - zwiewaj.
    Szukaj fajnego hobby. Ludzie, którzy mają jakieś zainteresowania, są zazwyczaj przyjaźni i niezainteresowani gnębieniem innych.

    Musisz sama się polubić. Rób sobie małe przyjemności.
    Pamiętaj, że nie jesteś w stanie zadowolić wszystkich. Zawsze będzie ktoś, kto Ci będzie zazdrościć koloru włosów, uśmiechu, słowem czegokolwiek.

    Jestem szczęściarzem. Mam w otoczeniu kilka naprawdę mądrych i wybitnych osób.
    Serio. Po prostu moje otoczenie jest bardzo inspirujące, pomagające dobrą radą i ciepłym słowem. Szukaj spokojnych, spełnionych i ciepłych ludzi.
    Szare myszki itp. Odwdzięczą Ci się.

    PS. Sorry za takie wodolejstwo. Pomyśl, że są ludzie, których nie znasz, którzy Cię lubią, życzą Ci dobrze. Niedługo zacznę pisać peany na temat starych wyg z tego forum.
  • berta-death 24.05.14, 21:47
    To nie jest kwestia polskości, tylko korupcji i nepotyzmu, jaka od wieków toczy nasz kraj. Nawet w PL ceni się ciężką pracę i jej rezultaty. A nikt lepiej od najbliższego otoczenia nie wie kto co jest wart i jakimi sposobami osiągnął to co osiągnął, ani co jest prawdziwym osiągnięciem a co tylko marketingową gadką szmatką. W związku z tym jak tam ktoś zamiast podziwu spotyka się z drwinami i deprecjonowaniem swoich osiągnięć, to można mieć niemal 100% pewność, że za tym wszystkim kryje się jakiś wpływowy wujek, łapówka, albo inny przekręt.

    I to się zaczyna już od najmłodszych lat. Kto będzie podziwiał czyjeś świadectwo z paskiem, skoro wie, że oceny są efektem ściągania, korepetycji, prezentów, albo manipulowania nauczycielem. Kto będzie podziwiał czyjś wjazd na prestiżowe studia, skoro wie, że jest to efekt tego, że rodzice równowartość mercedesa za to dali. Kto będzie podziwiał czyjąś karierę, skoro wie, że stoi za tym wpływowy tatuś z zasobnym portfelem.
    Do tego jeszcze mamy odwrotną sytuację. Skoro jest jak jest a ktoś nagle próbuje walczyć z wiatrakami i wbić się w jakieś TWA przy pomocy ciężkiej pracy, zdolności i umiejętności, to natychmiast ma opinię frajera i naiwnego idioty, który chce walczyć z wiatrakami. Nawet uczeń, który się uczy zamiast ściągać też za idiotę uchodzi, co to się naharuje i ma z tego to samo co ktoś kto się nie namęczył.
  • maly_zlosliwiec 24.05.14, 22:24
    Berta !
    Ależ prawie wszystko się zgadza.
    Tylko że...
    Jestem za granicą, uczyłam się i w Polsce i poza.
    Różnica w traktowaniu uczniów jest po prostu gigantyczna. W normalnych środowisku bardzo dba się o zdrowie psychiczne. Jeśli ktoś kogoś poniża, to prędzej niż później jest afera.

    Wiele razy też, spotkałam się z tym, że nauczyciele mówili , że uczniowie ze wschodniej
    Europy są "dziwni". Zawsze było to samo wytłumaczenie. Ktoś chwalony publicznie, robił głupią minę i zaczynał bredzić, że to nie prawda. Że nie jest dobry ani zdolny. Że miał szczęście itp.
    Osoba chwaląca, nie wiedziała nigdy o co chodzi.
    Autentycznie, kilku nauczycieli pytało się, w czym jest problem.

    A teraz pytanie. Kto ostatnio dostał komplement od obcej osoby/szefa/ sąsiadki ?

  • berta-death 24.05.14, 23:04
    > A teraz pytanie. Kto ostatnio dostał komplement od obcej osoby/szefa/ sąsiadki?

    Ja bym zadała inne. Kto ostatnio kogoś skomplementował? Szefa, sąsiadkę, pracownika, obcą osobę.
  • maly_zlosliwiec 24.05.14, 23:19
    No to jak ?
    Ja skomplementowałam samą Ursydę.
    Uwielbiam jej poczucie humoru. Humor to zazwyczaj duża inteligencja.

    Zazwyczaj nie polecam żadnych psychologów, ani poradników.
    Ale można to poczytać.

    www.pozytywnosc.com
    Na podstawie niedawnych sondaży Gallup-a w zakresie subiektywnego samopoczucia (SWB), Polska zostala umieszczona na 20-tym miejscu z 25 krajow Unii Europejskiej. Aczkolwiek sam dobrobyt gospodarczy nie wpywa na duże rόżnice w SWB, jednakże ogόlnie ma to wpływ na powyższe rankingi. Pomimo ciągłego i szybkiego wzrostu gospodarki w Polsce, nadal występuje brak wzrostu zadowolenia z życia w polskim spoleczeństwie w porόwnaniu do krajów sąsiedzkich.

  • berta-death 24.05.14, 23:29
    No to ja też Ólę skomplementuję, czytuję jej wpisy, dla jej wpisów, bez względu co to za wątek jest. Mogłaby przejść na zawodowstwo.
  • maly_zlosliwiec 24.05.14, 23:36
    Ulka na prezydenta !
    )
    PS. Ula, obiecaj mi drinka (wirtualnego). Bo nikt nie uwierzy, że ja tak bez podtekstów...
  • ursyda 24.05.14, 23:46
    Omamo, człowiek na piwo idzie a jak wraca to już jest prezydentem.
    Jak już wytrzeźwieję to się odniosę do tamtego dłuższego postu
    :)
  • berta-death 24.05.14, 23:52
    Odnieś się po pijaku. Będzie miał większą, że tak się wyrażę, oglądalność.
  • ursyda 25.05.14, 13:03
    Masz rację, jako prezydent będę musiała się nauczyć wystąpień w stanie nietrzeźwym.
    Wczoraj poszłam na piwo a piłam wino takżeten.
  • ursyda 25.05.14, 13:19
    Obiecuję.
  • ursyda 25.05.14, 13:13
    Rzeczywiście wcześniej miałam większą styczność z ludźmi toksycznymi, teraz mniej.
    I właściwie to nie o moje poczucie wartości chodzi bo u mnie jak u psychopatki, raz na górze raz na dole, czyli albo jestem na takim haju, że jestem najlepsza i wykoszę wszystkich albo jestem odpadem atomowym. Oba stany zdarzają mi się już teraz rzadziej ale się zdarzają.
    Wątek powstał bo rzeczywiście jest tak, że ktoś pisze np: mąż się zachowuje dziwnie, nie jest czuły, ma mało czasu i nie spędza ze mną wieczorów, źle mi z tym. I wtedy forum się dzieli albo na harpie które krzyczą, że wątkodawczyni jest kobietą-bluszczem, albo na ciocie co piszą: popracuj nad poczuciem własnej wartości bo widzę, że leży. Ale już na pytanie, jak? to ciocie milkną.
  • czoklitka 25.05.14, 21:31
    >Zrozumiałam, jak działa taki mechanizm.
    >Jeśli jesteś inteligentna, ( a jesteś bardzo ), to zrozum, że otoczenie
    >zazwyczaj reaguje nerwowo na takie osoby. W Polsce się przyjęło,
    > że otoczenie nie chwali nikogo.

    Serio wierzysz, że tak jest? Mnie też tak kiedyś wmawiano jednak jakoś nie potrafiłam traktować tego poważnie - że chodzi o zazdrość. Z tym, że to było w podstawówie oraz przez połowę liceum. Głównie byłam atakowana przez koleżanki. O dziwo, po zmianie liceum, praktycznie od pierwszego tygodnia zobaczyłam zupełnie inne podejście do mnie - normalne. Z tym, że trafiłam do klasy składającej się z uczniów pochodzących z inteligenckich i dość zamożnych rodzin.
  • maly_zlosliwiec 25.05.14, 22:25
    Ja mam zezowate szczęście w życiu. Trafiam czasami na naprawdę wybitne jednostki.
    Ale poważnie wybitne. Miałam znajomą rodzinę, w której praktycznie wszyscy byli wyjątkowi. Ojciec szalenie zdolny w każdej dziedzinie, matka fenomenalna.
    Dzieciaki to samo. Ale syn był po prostu genialny.
    To było dziecko, które powinno mieć wsparcie specjalnych pedagogów, bibliotekę w pobliżu.
    I latami obserwowałam cuda i dziwy. Nauczycieli, którzy nie mieli pojęcia albo ochoty zająć się tym dzieckiem. Regularne obśmiewanie dzieciaka publicznie, to była norma.
    Oblana matura i to chyba dwukrotnie. Z takim talentem spotkałam się jeszcze ze dwa, trzy razy w życiu.
  • czoklitka 26.05.14, 00:23
    >Regularne obśmiewanie dzieciaka publicznie, to była norma.

    Ja właśnie za cholerę, za przeproszeniem, nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie potrafią tak obśmiewać, atakować, zaczepiać, plotkować... No za nic nie pojmuję.
  • piataziuta 24.05.14, 21:08
    Bardzo dobre pytanie.
    Ja też bym popracowała, bo mam niskie.
    I też takich rad udzielam.

    Jest bardzo dużo publikacji o treści "to, to i to, i tamto wynika z niskiego poczucia własnej wartości" ale jeszcze nie trafiłam na taką która uczyłaby, jak to wysokie poczucie wartości zdobyć albo odzyskać.

    Raz tylko widziałam, w teatrze telewizji, jak pani przed lusterkiem, ubierając się i malując, mówiła do siebie coś w stylu: "jestem piękna i wspaniała" i cmokała do tego lusterka, ale jakoś to do mnie nie przemówiło :D


  • ursyda 25.05.14, 13:14
    piataziuta napisała:

    > Jest bardzo dużo publikacji o treści "to, to i to, i tamto wynika z niskiego po
    > czucia własnej wartości" ale jeszcze nie trafiłam na taką która uczyłaby, jak t
    > o wysokie poczucie wartości zdobyć albo odzyskać.

    O tym właśnie piszę.
    Gadanie do lustra też mnie nie przekonuje to jakieś sekciarskie:)
  • freyete 25.05.14, 18:57
    sekciarskie nie sekciarskie, ale każdorazowe uśmiechanie się do siebie do lusterka, mówienie sobie miłych rzeczy na początku sztuczne, później staje się czymś naturalnym (teraz już rzadko to robię, bo nie potrzebuję). może wiary mi jeszcze trochę brakuje, to przynajmniej zyskałam to, że nie myślę o sobie źle, nie krytykuję się w myślach (a kiedyś się zdarzało)
  • ursyda 25.05.14, 19:02
    Bardzo możliwe, nie mówię że nie, niemniej jednak ja nie potrafię. Jako nastolatka godzinami wykręcałam się przed lustrem w łazience, teraz godnie zastępuje mnie moja córka ;)
  • piataziuta 26.05.14, 11:59
    do tego trzeba mieć raczej podatny charakter i mało cynizmu w sobie
    w innym przypadku ta metoda to raczej karykaturalna kpina niż sposób na lepsze samopoczucie
  • rotkaeppchen1 25.05.14, 20:09
    No jak, nie przemowilo? A to nie Goebbels mowil, ze klamstwo powtorzone sto razy staje sie prawda? ;-) Ale cos w tym jest. Nie chodzi o klamstwo i nie chodzi o to, ze cos, co prawda nie jest moze sie nia stac ale o to, ze faktycznie mozna sobie cos wmowic. I zarowno chorobe, czujac jej objawy, bedac zdrowym, jak i sposob postrzegania samego siebie.
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • to.niemozliwe 25.05.14, 21:42
    Slyszalem, ze to chinskie przyslowie o klamstwie powtorzonym 100 razy
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • rotkaeppchen1 25.05.14, 22:05
    Nie wykluczone, ze Goebbels je jedynie rozpowszechnil ;-)
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • tymon99 24.05.14, 22:25
    trzeba stanąć przed lustrem, popatrzeć na siebie z dumą i miłością, spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć głośno i dobitnie "KOCHAM URSZULĘ DUDZIAK!!!".

    --
    she's nobody's child,
    the law can't touch her at all
  • ursyda 25.05.14, 13:20
    Ostatnio widziałam tę inną Urszulę, tę od dmuchawców i stwierdzam, że wygląda lepiej niż jak miała lat 20 bo wtedy wyglądała jak "wyjdź stąd".
  • light_in_august 24.05.14, 22:37
    Cięęężka sprawa...
    Ja zawsze miałam dość niskie, w sumie bez wyraźnych pwodów, wynikało to chyba z dużej wrażliwości i perfekcjonizmu. Ale z wiekiem mi przechodzi i coraz częściej mówię sobie "jestem, jaka jestem, to i to robię źle, ale to i tamto - dobrze, mam brzydkie to i to, ale piękne to i tamto" albo jeszcze częściej "nikomu nie muszę się podobać" ;) Realnie patrzę na siebie, lepiej niż kiedyś znam swoje zalety i wady, umiejętności i braki, i po prostu zaczynam mieć wy...ne ;)

    Ktoś słusznie napisał, że poczucie wartości ma dużo wspólnego z relacjami z innymi ludźmi. Gdybyśmy nie słyszeli cudzych niefajnych opinii albo się nimi nie przejmowali (to przejmowanie się to już kwestia charakteru), to nikt sama z siebie nie myślałby o sobie źle.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • ursyda 25.05.14, 13:18
    light_in_august napisała:
    Ktoś słusznie napisał, że poczucie wartości ma dużo wspólnego z relacjami z innymi ludźmi. Gdybyśmy nie słyszeli cudzych niefajnych opinii albo się nimi nie przejmowali (to przejmowanie się to już kwestia charakteru), to nikt sama z sieb ie nie myślałby o sobie źle.

    Tak jest. W swoim otoczeniu mam człowieka, któremu ciężko jest powiedzieć o mnie dobrą rzecz. Właściwie słyszę od niego tylko krytykę (on oczywiście tego tak nie nazywa) no a gdy robi mi się przykro to wg niego to mój problem, bo to ja mam problem.
    Toksyczne, prawda?
  • light_in_august 25.05.14, 16:07
    Cóż mogę powiedzieć poza tym, że też mam w swoim życiu takiego wstręciucha... ;)
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • ursyda 25.05.14, 18:40
    Czyli wiesz o czym mówię. I powstaje tylko pytanie, czemu ma to służyć?
  • light_in_august 25.05.14, 21:34
    Wstręciuch może:
    - być osobnikiem o bardzo krytycznym nastawieniu do wszystkiego i wszystkich, taka jego uroda
    - cię* nie lubić, być zmęczony relacją, stąd dowala przy każdej okazji, okazując w ten sposób swoją niechęć
    - dezawuując ciebie, może próbować dowartościować siebie, próbować zdominować cię w tej relacji, żeby poczuć się ważniejszy - im ty jesteś gorsza, tym on jest przy tobie lepszy

    *cię, nie Cię, bo piszę ogólnie, nie o Tobie konkretnie ;)
    I piszę o relacjach w ogóle, nie tylko damsko-męskich.
    --
    And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
  • ursyda 25.05.14, 23:11
    To jest tym bardziej niebezpieczne, że nie jest tak mocne jak to opisujesz:)
  • rotkaeppchen1 25.05.14, 20:16
    A ja mam taka znajoma, ktora mowi mniej, im lepiej wygladam. Jakis czas temu utylam bardzo duzo przez niezdiagnozowana niedoczynnosc tarczycy. To mowila, ze nie jest zle. Jak zaczelam chudnac ale jeszcze nie wygladalam, jak potrzeba, za kazdym razem chwalila, ile to schudlam i jak to super. A kiedy faktycznie zaczelam przypominac siebie - zamilkla. Teraz chudne sobie powoli, zmienilam do tego styl ubierania na taki troche bardziej "jej" - wiec pewnie dla niej ok i od dluzszego czasu nie slysze ani slowa. To bardzo dobry znak! ;-)
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • to.niemozliwe 25.05.14, 21:44
    Chodzi o to, ze tak naprawde poczucie wartosci wynika z tego jak traktujesz innych, a nie z tego jak inni traktuja Ciebie.
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • to.niemozliwe 24.05.14, 23:42
    Poczucie wartosci mozna miec zarowno za niskie, jak i za wysokie.
    Zaleznie od tego na jakim tle wystepuja te przegiecia podejmuje sie odpowiednie dzialania.
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • ursyda 25.05.14, 13:15
    O, i tu mamy taką ciocię.
  • to.niemozliwe 25.05.14, 17:30
    Wujka, jesli juz. :-D
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • sokwaniliowy 25.05.14, 14:22
    To można mieć za wysokie? I kto niby miałby to ocenić? :)
  • to.niemozliwe 25.05.14, 17:32
    Mozna. Zwykle oceniaja to osoby przebywajace z kims takim uwazajac za zarozumialca lub zadzierajaca nosa.
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • sokwaniliowy 25.05.14, 18:18
    A może ta osoba uchodząca za zarozumialca ma w rzeczywistości niskie poczucie wartości, co nadrabia zarozumiałością? :)
    A może to te osoby mają niskie poczucie wartości, że przeszkadza im, że ktoś od nich coś więcej wie/umie itd.? :)
    Wydaje mi się, że nie można tak jednoznacznie tego oceniać. Szast prast, diagnoza i leczenie.
  • to.niemozliwe 25.05.14, 21:00
    To sa dwie rozne sprawy, czym innym jest niskie poczucie wartosci maskowane reaktywnymi postawami, a czym innym to, ze sa ludzie, ktorzy maja tak silna wiare w siebie, ze uwazaja sie praktycznie za nieomylnych. Co manifestuja np. tym,ze oczekuja ze inni beda ich
    sluchac - mysle, ze miales z takimi do czynienia.
    Nie rozumiem, co masz na mysli piszac o diagnozowaniu, nikt tu nikogo nie diagnozuje. Watek jest o interesujsco zadanym temacie, czym w istocie jest budowanie poczucia wartosci i jak to robic.:-)
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • lorelailee 25.05.14, 15:09
    hm, to zalezy w jakiejs sytuacji- mi np. przed egzaminem na prawo jazdy, przed ktorym sie mega stresowalam i to tak, ze mi sie naprawde nogi trzesly pomoglo stwierdzenie prostego faktu- ze znam tyle osob ktore maja prawko i prowadza gorzej ode mnie po tym kursie, ze dlaczego niby ja mam ten egzamin oblac? No i zdalam. Zawsze jak mnie nachodza takie watpliwosci to sobie przypominam moje mocne strony, i uswiadamiam sobie ze moj brak pewnosci to jakies ubzdurane najczesciej braki.
  • fiigo-fago 25.05.14, 15:38
    Myślę że tu chodzi o obklejenie się forsą. ;)

    http://www.funduszenamiare.pl/images/money.jpg

    --
    www.youtube.com/watch?v=SGNvJDQdLDs
  • czoklitka 25.05.14, 16:02
    Mój wpis jest bardziej na marginesie.
    Zaglądnęłam w jakieś dwa linki z podanej przez Ciebie listy i akurat wątki dotyczyły tematyki związkowej. Można zastanowić się, czy chodzi o niskie poczucie wartości tych kobiet, czy raczej o pochopne utożsamienie i łączenie pragnień kobiet z posiadaniem niskiego poczucia wartości.
    Proponując pracę nad poprawą tego poczucia pewnie ma się na myśli choćby poszukiwanie i rozwijanie zainteresowań; ale co w wypadkach kiedy kobieta ma już to zainteresowanie, a stanowią je - facet, związek i rodzina? Można jedynie doczepić się tylko tych sytuacji, które wskazują na brak poszanowania samego siebie kobiety (np. zgoda, brak reakcji kobiety na niedopuszczalne zachowania partnera), jednak czy poświęcając się jakiemuś zainteresowaniu czy pracy również trzeba znosić czasem brak komfortu (choćby uprawianie sportu - zmeczenie, kontuzje, bóle). Więc wcale nie wiem, czy podawanie rad odnośnie pracy na poczuciem wartości jest w przypadkach "kobiet związkowych" słuszne.
  • torado 25.05.14, 16:24
    praca nad poczuciem swojej wartości w moim przypadku nieustanie się odbywa,a polega na nie utożsamianiu się z tym, co inni o mnie sądzą, a z tym co ja o sobie sądzę. Pierwszy krok jaki zrobiłam to zrezygnowałam z myśli o sobie jako kimś gorszym, na siłę je odpychałam lub nie dopuszczałam do głosu, lub jeszcze racjonalizowałam tzn. zastanawiałam się czy są słuszne, czy nie są przypadkiem nawykowo powtarzane przez mnie. Starałam się zauważać pozytywne cechy w sobie, takie które lubię, które są moim atutem. Różnie to ze mną bywało, bo łatwiej mi było o sobie myśleć źle niż dobrze ;-)Potem wymyśliłam sobie, że potraktuję siebie jak swoją przyjaciółkę i zaczęłam się zastanawiać czemu swoich przyjaciół traktuję z takim zrozumieniem, empatią, wspieram ich, a siebie tak nie potrafię. No i spróbowałam siebie tak potraktować. To wymagało psychicznego wysiłku i uważności, ponieważ cały czas włączał mi się mój krytyk wew., ale postanowiłam mu się nie dać....I teraz jestem swoją najlepszą przyjaciółka, dbam o siebie, swoje potrzeby a moje poczucie własnej wartości w związku z tym wzrosło i rośnie. Potrzeba zdrowego egoizmu, ale ważne jest by przy tym wszystkim widzieć też innych, brać pod uwagę ich potrzeby...:-)
    --
    no to sru.....
    1041737
  • torado 25.05.14, 16:26
    a i jeszcze coś..... zajęło mi to jakieś 20 lat
    --
    no to sru.....
    1041737
  • ursyda 25.05.14, 18:43
    Nie sugeruj się linkami,które wrzuciłam bo to wypadkowe frazy wrzuconej w wyszukiwarkę, frazy dokładnie takiej jak w temacie.
  • czoklitka 25.05.14, 19:41
    Nie sugeruję się, raczej była to czysta koincydencja - piszesz w założycielskim o niezaspokojonych kobietach i akurat wątki o podobnej tematyce trafiłam. Chciałam tylko przekazać, że rzucania takimi poradami nie zawsze jest uzasadnione.

    A co do poczucia wartości - przerost ambicji nad możliwościami bywa przyczyną. Tylko że problem może stanowić (z wyjątkiem istnienia rzeczywistych braków) brak możliwości sprawdzenia siebie (w tym lenistwo w efekcie potęgujące złe wrażenie o sobie) oraz toksyczni ludzie. Dlatego jedynym zaleceniem, jakie przychodzi mi na myśl, jest sprawdzenie siebie oraz zdanie sobie sprawy, że nie każdy będzie nas lubił oraz że zawsze może trafić się ktoś, kto będzie wbijał szpilę bez powodu i takie rzeczy warto przyjąć za zupełnie naturalne. Ktoś tu pisał o zmianie miejsca zamieszkania lub pracy - pomijając, że jest to nierzadko nie takie proste do wykonania, to jednak jest to bardzo dobra rada, gdyż zmiana otoczenia może znacznie zmienić optykę.
  • czoklitka 25.05.14, 19:55
    Sorry, nie w założycielskim, ale w tym
  • maly_zlosliwiec 25.05.14, 18:07
    Jedna z rad, żeby natychmiast uciąć kontakt z nieżyczliwą osobą, tutaj nie działa.
    Mam jeszcze inny pomysł, ale panowie dostaną czkawki.
    Często , faceci, którzy mają za duże ambicje a za małe możliwości, nie radzą sobie ze sobą.
    Bez przerwy porównują się do kumpli, którzy mieli np. więcej szczęścia.
    I zaczynają być nieznośni bo są sfrustrowani własnymi niepowodzeniami.

    Zmiana pracy, wyjazd, cokolwiek żeby kariera zawodowa potoczyła się inaczej.
    Ursyda, trzymaj się jakoś.

  • ursyda 25.05.14, 18:46
    forum.gazeta.pl/forum/w,16,151157686,151167413,Re_Popracuj_nad_poczuciem_wlasnej_wartosci_.html
    :)
    ten wątek to tak niekoniecznie o mnie, tam na górze masz wcześniejszą odpowiedz:)
  • rotkaeppchen1 25.05.14, 19:52
    khm... ja juz nie bardzo pamietam, jak to bylo ale przeszlam terapie dda i terapie w Klinice Nerwic IPIN w Warszawie. Zrobili ze mnie nowego czlowieka ;-) Po przejsciu tych terapii, doszlam do wniosku, ze tego typu przyjemnosci powinno sobie zafundowac 95% spoleczenstwa ;-) Podstawa: trzeba naprawde chciec i wierzyc, ze to cos da. Bez tego najlepsza terapia nie pomoze.
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • piataziuta 26.05.14, 12:46
    czyli podsumowując:
    1) niskie samopoczucie zależy od osób z zewnątrz, więc trzeba znaleźć jego źródło i albo się go pozbyć, albo nauczyć się je ignorować

    2) trzeba wzmocnić swoje własne samopoczucie albo przez afirmację: "jestem wspaniała" - dla bardziej podatnych, albo przez ignorancję: "mam to w dupie"- dla opornych

    3)ym koncentrowanie się na czymś w czym jesteśmy dobrzy i co przynosi satysfakcję
  • ursyda 26.05.14, 12:55
    Czyli nie jest lekko gdyż albowiem ponieważ wszystkich wyeliminować się nie da ;)

    Ja wybieram afirmację "mam to w dupie" ale nie zawsze pomaga. Bo pewnych rzeczy nie chcę mieć w poważaniu. ani pewnych opinii. Czyli problem we mnie, to ja się przejmuję.

    W niczym nie jestem tak dobra, że nie znajdzie się ktoś lepszy takżeten. (nawet w doprowadzaniu do szewskiej pasji)
  • piataziuta 26.05.14, 15:21
    Nie no, przecież po pierwsze, na pewno nie wszyscy mają negatywne opinie o twoich wyborach (bo jeśli ktoś ma całkiem negatywną opinię o osobie, to się w ogóle nie liczy- bo nie należy do grona bliskich) tylko pojedyncze przypadki.
    Po drugie, właśnie, liczy się tylko opinia ważnych osób(partnera/rodziny/dzieci/najblizszych znajomych).
    Ile masz takich bliskich którzy działają na ciebie destrukcyjnie? Ze dwie?
    Jesli to partner, to trzeba się go pozbyć, jeśli rodzina - zignorować.

    Jestem tego wszystkiego niezłym przykładem. Destrukcyjnie działają na mnie rodzice. Dopóki dział naturalny pancerz ochronny - bunt, poczucie wartości miałam nienajgorsze. Rekompensowałam sobie niedostatki mnóstwem dodatkowych zajęć, które satysfakcjonowały.
    W momencie w którym bunt mi przeszedł i zaczęłam poważnie podchodzić do mojej rodziny (zajęcia się skończyły, a doszła praca z rodziną), poczucie wartości poleciało na łeb na szyję. I to tak, że zastanawiałam się czy się podniosę, czy lepiej od razu skoczyć z okna.
    Działa jak ich ignoruję i nie przyjmuję do wiadomości ich pie...nia. Sami zainteresowani są tak pochłonięci sobą, że nie zauważają różnicy, co najwyżej pozytywną (bo jak mam w dupie to się nie awanturuję).


    > W niczym nie jestem tak dobra, że nie znajdzie się ktoś lepszy takżeten. (nawet
    > w doprowadzaniu do szewskiej pasji)
    Ale po co się do kogokolwiek porównywać?
    Za dużo ludzi żyje na tym globie, żeby porównywanie miało jakikolwiek sens.
  • czoklitka 26.05.14, 23:21
    >W niczym nie jestem tak dobra, że nie znajdzie się ktoś lepszy
    >takżeten. (nawet w doprowadzaniu do szewskiej pasji)

    Chęć bycia najlepszym może skutkować staniem się drugim Rodgerem z wątku Grafa. ;)
  • to.niemozliwe 26.05.14, 22:14
    Mozna tez inaczej. Mozna uznac, ze adekwatna samoocena zalezna jest od spojnosci ze zintegrowanym z osobowoscia systemem wartosci. Albo po prostu, jesli wierzysz w proste rzeczy: uczciwosc, prawdomownosc, dotrzymywanie obietnic, dzialanie z poszanowaniem innych, zyczliwosc, itp. uniwersalne wartosci i kierujesz sie nimi w chwilach trudnych. I przejawiasz je w dzialaniach, postawie i reakcjach, to wynikajaca z tego spojnosc wewnetrzna jest tak silnym wzmocnieniem poczucia wartosci, ze nie trzeba ani nadmiernie budowac go w oparciu o opinie innych, ani nie trzeba reaktywnie budowac go w kontrze do innych.
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • rotkaeppchen1 26.05.14, 22:35
    www.youtube.com/watch?v=BzqwhzpfMss - gdzies mialam polski tekst, bardzo ladne tlumaczenie. :-)
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • piataziuta 26.05.14, 23:04
    wewnętrzne zintegrowanie i spójność nie są jednoznaczne z wysokim poczuciem własnej wartości, tylko z pewnością siebie i wewnętrznym spokojem

    pewność siebie to nie jest wysokie poczucie własnej wartości
    dlaczego trzeba to każdemu tłumaczyć? ;P
  • sokwaniliowy 27.05.14, 10:22
    piataziuta napisała:

    > wewnętrzne zintegrowanie i spójność nie są jednoznaczne z wysokim poczuciem wła
    > snej wartości, tylko z pewnością siebie i wewnętrznym spokojem
    >
    > pewność siebie to nie jest wysokie poczucie własnej wartości
    > dlaczego trzeba to każdemu tłumaczyć? ;P

    Właśnie, święte słowa.
  • to.niemozliwe 27.05.14, 12:02
    Znasz kogoś, kto ma wysokie poczucie wartości i równocześnie brak tej osobie spójności wewnętrznej? Co to jest wewnętrzny spokój?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • piataziuta 27.05.14, 12:53
    > Znasz kogoś, kto ma wysokie poczucie wartości i równocześnie brak tej osobie sp
    > ójności wewnętrznej?

    spójność wewnętrzna może być jedną ze składowych potrzebnych do posiadania wysokiego poczucia własnej wartości, ale spójność wewnętrzna nie jest jednoznaczna z posiadaniem wysokiego poczucia własnej wartości
    rozumiesz?

    i owszem, znam dwa przypadki osób posiadających wysokie poczucie własnej wartości bez posiadania spójności wewnętrznej
    są to dorosłe "dziewczynki" niekoniecznie błyszczące inteligencją, ale za to bardzo wypieszczone przez swoje mamy, które od małego im codziennie powtarzają: "jesteś najpiękniejsza, najmądrzejsza, najwspanialsza" i popierają je we wszystkim, bez względu na to, co owe dziewczynki zrobią

    wysokie poczucie własnej wartości i brak kompleksów nie wynika w tym przypadku z autorefleksji i o żadnej spójności wewnętrznej nie ma tu mowy, ponieważ osobowości takie nie posiadają systemu wartości wypracowanego świadomie, tylko działają intuicyjnie, bezrefleksyjnie i zastanawianie się nad tym co jest właściwe a co nie, ich w ogóle nie dotyczy

    dla przykładu, jedna z tych "dziewczynek" nie tak dawno zdradziła swojego faceta (niechcący się wydało), albowiem zakochała się w innym i jak przyszło jej wybierać między jednym a drugim, okazało się, że nie wie, bo nigdy o niczym nie myślała, nie ma pojęcia co powinno się w takiej sytuacji robić, jest kompletnie zagubiona i chyba będzie płakać

    jej mama (do której ta zadzwoniła z płaczem, gdy chłopak odkrył zdradę) tak pocieszała zdradzonego "niczym się nie przejmuj, przecież nic się nie stało, jesteście przed ślubem, więc to nic nie znaczy"
    ostatecznie zdradzony przez nią facet, widząc jak się miota, pociągnął ją litościwie za rączkę na ścieżkę wspólnego życia, wysłuchując od czasu do czasu, gdy śmiał przeżywać fakt bycia zdradzonym, "a mogłam być z tamtym!"


    >Co to jest wewnętrzny spokój?
    a co to jest spójność wewnętrzna?
  • maly_zlosliwiec 26.05.14, 16:21
    Dopisze jeszcze ciekawostke. Ten problem jest bardzo dawno znany. Jak radzili sobie z nim nasi przodkowie ?
    Okazuje sie ze, matki lub babki opowiadaly dzieciom, ze maja bardzo znanych przodkow.
    Ze pochodza od krola X i sa potomkami ale np. z romansu. Dawniej na serio traktowano sprawe wysokiej samooceny. Oni wiedzieli, ze od tego zalezy cale dorosle zycie.
    Spotkalam sporo osob, ktore braly to na serio. Czasami dzialalo.
    Stad chyba tez swietne samopoczucie np. arystokracji. Jak ma sie 10 pokolen zasluzonych ludzi, samemu tez pewnie cos wypada w zyciu zrobic.

  • zeldaf 26.05.14, 20:50
    Mocno upraszczając: u w miarę zdrowych psychicznie jednostek to chyba jednak od rzeczywistych osiągnięć zależy.
  • poprostu_basia 27.05.14, 09:53
    A mi przyszło do głowy, że elementem pracy and poczuciem własnej wartości jest praca nad myślami automatycznymi, które pojawiają się w najrozmaitszych momentach życia, a pochodzą z różnych schematów wedle których rozumiemy i interpretujemy sobie świat. A że te mysli pojawiają się - jak nazwa wskazuje - automatycznie, praca polega po pierwsze na zauważeniu ich (co nie jest zawsze takie proste jak sie wydaje), a potem racjonalna, logiczna krytyka. Większość z nich zawiera błędy logiczne, Np. jeśli przyłapiemy sie na myśli "nigdy mi się nie udaje", z logicznego punktu widzenia taka myśl jest błędna, bo na pewno nie jest tak, że dosłownie "nigdy". Wtedy można pomyśleć np. nad sytuacjami w których się udało. I tak trzeba krytykować i odrzucać te myśli kiedy się pojawią.
    Powodem niskiego poczucia własnej wartości może też być duża różnica między realnym, a idealnym obrazem siebie. To nie jest do końca to samo co wspomniany przez kogoś wyżej przerost ambicji, bo takie "ja idealne" tworzy się w dzieciństwie. Ale ogólnie chodzi o to, że jeśli moje ja idealne waży 50kg, zna 5 języków obcych, czyta klasykę literatury światowej do poduszki, chodzi na fitness 3 razy w tygodniu oraz realizuje się artystycznie, a ja ważę 10 kilo więcej, znam jeden język, czytam kolorowe czasopisma, a siłownię oraz pędzel ostatni raz widziałam x lat temu, to nic dziwnego, że czuję się zdołowana. Dlatego warto z jednej strony popracować nad urealnieniem "ja idealnego" (co czasem wymaga dokonania dość dużych przewartościowań, bo niektóre rzeczy mogą byc wpojone dość głęboko), a z drugiej: fajnie też wybrać sobie jakieś jedno albo dwa pola do pracy nad sobą i zbliżania się do tego swojego ideału. Zwłaszcza, że praca nad sobą i poczucie, że się w czymś rozwijamy też działa pozytywnie na poczucie własnej wartości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.