Dodaj do ulubionych

Jak i gdzie szukać normalnego mężczyzny?

13.06.14, 16:32
Jakiś czas temu (kilka lat) w wypadku samochodowym zginął mój mąż. Długo dochodziłam do siebie ale teraz postanowiłam postarać się ułożyć życie na nowo. I tu pojawia się problem. Wszyscy przyjaciele i znajomi są od lat w związkach (tak jak ja kiedyś) więc jeśli się spotykamy- to we własnym gronie, które raczej nie ulega zmianom. W pracy też ci sami ludzie i nikogo, z kim mogłabym się choćby spotkać na kawę po pracy. Próbowałam korzystać z serwisów randkowych ale tam panowie głównie szukają seksu i chwilowej rozrywki. Może i trafiłaby się jakaś „perełka” ale nie mam nerwów na takie portale, bo tam nerwy trzeba mieć chyba jak ze stali. Poza tym pytałam ostatnio kilku z partnerów moich przyjaciółek, czy sami (gdyby byli wolni) zalogowaliby się na takich portalach – zgodnie twierdzili, że nigdy w życiu. Zapytałam dlatego, że partnerzy i mężowie moich koleżanek to fajni mężczyźni, poważnie myślący o życiu i zupełnie odmienni od tych, których spotykałam w sieci, więc chciałam wiedzieć co normalni mężczyźni myślą o takich miejscach i jak szukaliby partnerki. Wszyscy stwierdzili, że tam nie szukaliby nigdy a generalnie jeśli ich związki by się rozpadły to chyba nie szukaliby w ogóle.
Pozostaje więc pytanie co w takiej sytuacji robić? Przyjaciele mówią mi : „wyjdź do ludzi”, ale co to właściwie znaczy? Wychodzę do pracy, na siłownię, do kina, chodzę na zakupy i do znajomych. Jak ich pytam co mają na myśli to w zasadzie sami nie wiedzą. Z drugiej strony jestem jeszcze młoda (33 lata) i całe życie przede mną. Nie chcę aby było to życie w pojedynkę. Czy może któraś z Was jest lub była w podobnej sytuacji i może coś mi poradzić?
Edytor zaawansowany
  • berta-death 13.06.14, 16:47
    Nie jestem pewna czy normalni mężczyźni istnieją. Do każdego można się przyczepić.
  • 31kalina 13.06.14, 16:58
    Wiesz "normalny" to dla mnie taki, który chce stałego związku i ma w miarę poważne podejście do rzeczywistości (czyli do pracy, wspólnego domu, obowiązków codziennych). Tyle. Wiem, że tacy istnieją, bo ich znam. Taki był mój mąż, tacy są nasi (już teraz moi) przyjaciele. Problem w tym, że jeśli spotyka się takich mężczyzn, to zazwyczaj są zajęci, a ci wolni w wieku odpowiadającym mojemu , czyli 33+ to albo wolni z wyboru i nie zamierzają tego zmieniać, albo nastawieni na wykorzystywanie i oszukiwanie kobiet.

    Do każdego człowieka można się "przypieprzyć" ale ja nie szukam ideału, tylko normalnie myślącego człowieka.
  • tomtom414 14.06.14, 01:09
    przepraszam ale czasami sa tez wolni nie z wyboru tylko z powodow na ktore nie mieli wplywu ( mam 34 lata i niestety zostalem sam z dwojka malych dzieci bo zona zmaral na raka pare miesiecy temu, a jeszcze troszke ponad rok temu bylismy szczesliwym malzenstwem i nie wyobrazalismy sobie zycia bez siebie)
  • palacz67 16.06.14, 22:05
    Przykro mi, Tom, z powodu śmierci żony. Nie poddawaj się, masz dla kogo żyć. Gdybyś potrzebował jakiejkolwiek pomocy, pisz na mojego maila: maria94w@wp.pl, dobranoc
  • speedboat8 16.06.14, 03:39
    Wlasciwie to zostalas przz zycie wypluta na margines i ciezko ci bedzie sie z niego wykaraskac co zreszta sam doswiadczasz sadzac po opisie.
    W sumie to twoje poszukiwania "normalnego " faceta sa z gory skazane na porazke bo oczekiwania kobiet i oczekiwania mezczyzn w sprawie bycia razem rozmijaja sie.Polecam poczytac sobie jakies ksiazki na temat psychologii ewolucyujnej i wtedy zrozumiesz dlaczego ci tak ciezko znalezc "normalnego" faceta.Faceci tzw 'Normalni" bo tak ich postrzegasz to w zasadzie "miraz".Oni po prostu z nalezli swe kobiety ktore zaspokajaja potrzeby facetow w minimum 50 % i dlatego trwaja przy nich .Nie szukaja innych kobiet z roznych powodow : wygodnictwo,kompleksy ..itd
    Jesli przyjmiesz za pewnik ze 99% facetoo tak naprawde poszukuje w stalym zwiazku z obieta regularnego zaspokojenia seksualnego mysle ze wyjdziesz na prosta w swoich znakach zapytania.To ze faceci stawiaja regularny seks na pierwszym miejscu w oczekiwaniach zwiazanych ze stalym zwiazkiem wychodzi w kazdych badaniach ankietowych.
    Polecam ksiazke "Dlaczego mezczyzni pragna seksu a kobiety milosci " pary brytyjskich seskuologow A.B Pease , jest jeszcze na rynku w cenie ok 36 zl.Ta ksiazka wytlumaczy ci roznice postrzegania drugiej plci w oczach kobiet i mezczyzn.Byc moze zrozumiesz jakie bledy popelniach w swoich oczekiwaniach w stosunku do facetow.
    genralnie okres 20-30 lat to jest okres dla facetow do zakladania rodziny,jak minie im 30tka juz sa bardziej wybredni i "wymagajacy" Aby zmusisc ich do stalego zwiazku musza z partnerka miec
    1/Regularny i udany seks.
    2Jesli chcesz stac sie atrakcyjna dla faceta powyzej 30tki musisz mu zaoferowac nieziemski seks co bedzie dla niego magnesem trzymajacym go przy tobie.
    Nie twierdze ze nie ma 30letnich facetow ktorzy nie szukaja zon ale maja juz sprecyzowane oczekiwania i sa raczej bardzo wybredni.:)
    Moim zdaniem jesli poszukujesz kogos na dluzej nastaw sie raczej na partnera niz na meza.malzenstwo dzisiaj stalo sie cenna wartoscia afaceci cenia sobie wolnosc i do zwiazania sie potzreba w nich naprawde silnej motywacji.Z wiekiem niestety nasza wrazliwosc tepieje a wiec i hormony mniej intensywnie graja co przeklada sie na bardzo duzoa dawke "rozsadku".
    Upraszczajc powiem ze faceci sa zaprogramowani na poziomie instynktow na bycie "rozpylaczem plemnikow" a kobiety na inkubator zycia. Przyjemnosc plynaca z seksu ma im pomoc zlizyc sie do siebie,poznac ,umozliwic penetracje i zaplodnienie.Jestesmy wiec zakladnikami Natury ,ktorej jedynym celem jest przeniesc zycie w nastepne pokolenie.
    Majac te wiedze zrozumiesz latwo co sie tak naparwde wokol ciebie dzieje.
    Jesli chcesz poznac kogos wartosciowego to moim zdaniem powinnas tak jak ci radza "wyjsc miedzy ludzi" a wiec pozapisywac sie na jakies kolka zainteresowan,brac udzila w roznych stowarzyszeniach.Zapisz sie na jakis kurs tanca a z pewnoscia poznasz facetow ktorzy lubia taniec,Zapisz sie na kolko malarskie a poznasz artystow amatorow itd.Z pewnoscia bedzie to grupa facetwo zawezona do zainteresowan,niemniej w zyciu moga sie okazac niezlymi dziwakami.I tu jest haczyk.Wielki umysl nie musi isc w parze z byciem wielkim w zyciu codziennym.To juz sama musisz sobie wywazyc czego tak narawde oczekujesz po facecie,do czego ci on jest potrzebny.:)
    W kazdym razie "szanowanie" swej cnoty to juz przeytek i nie stanowi atrakcji dla facetow.Oni szukaja tak naparwde partnerki do seksu i jak beda go mieli na wyskokim poziomie i w obfitosci to zaczna sie przywiazywac :).
    Kobiecie do seksu potrzebny jest nastroj,facetowi miejsce.To okrutny truizm ,ale na nim opieraja sie cale nasze relacje iedzy plciami.
    Powodzenia :)
  • 31kalina 19.06.14, 01:37
    Nie wiem na jakim ty żyjesz świecie ale zdecydowanie właśnie na marginesie:-))) Dziś właśnie byłam na ślubie koleżanki, która poznała wspaniałego mężczyznę będąc samotną matką. Nie mów mi więc o żadnym "wypluciu na margines życia" bo jedyne co chcesz przez to osiągnąć to raczej zdołowanie kogoś i chyba polepszenie sobie nastroju.

    Mężczyźni to nie tylko prymitywy szukające jedynie seksu ale też wspaniali, kochający ludzie, umiejący docenić walory rodzinnego życia. Takiego jestem zdania i akurat komentarze w stylu " jesteś poza nawiasem społecznym, skazana na samotność bo wokoło same potwory" ani mi nie pomagają (rzecz oczywista) ale też nie szkodzą, ponieważ wiem, że to bujdy pisane przez właśnie takich ludzi.
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 10:34
    10/10
  • mariuszdd 23.06.14, 23:30
    Ludzie posługują sie dziwnymi przykładami
    A mój znajomy obstawił totolotek i trafił piątkę ,gdyby miał większe szczęście trafiłby szóstkę .
    A na księżycu nie ma powietrza ;) Jakie to wielkie szczęście że my tutaj mamy powietrze ,bo byśmy sie w cholerę podusili
  • giokonda.it 19.06.14, 22:20
    Dokładnie. Masz pecha. Niektóre trafiają lepiej niż Ty.
  • speedboat8 20.06.14, 07:21
    Troche moze przesadzilem z koloryzowaniem wypowiedzi .W moim rozumieniu "margines" to swoista grupa ludzi poszukujacych w zyciu partnera niczym Don kichot bez praktycznego planu i wizji,tak troche na slepo.Nie bylo moja intencja cie zdolowac ale odnosze wrazenie ze sama sie skazujesz swoja postawa na taki psychiczny " margines".Taki wylania mis ie twoj obraz ztego co odpisujesz na rozne posty
    Twoja kolezanka miala szczescie,slepy traf ,ze spotkala kogos z kim sie porozumiala dosc szybko ,ale tez wykazala sie postawa "ku facetowi" :) mam na mysli odrobiene kokieterii co niezwykle ulatwia mezczyznie otwarcie sie .
    Tak naprawde to dobra komunikacja jest najwazniejsza,od samego poczatku znajomosci.Jak nie ma wspolnego jezyka to szkoda czasu na kolesia. Twoja kolezanka nie blokowala sie wewnetrznie i mysle ze to byl jej sukces ze tak szybko nawiazala kontakt z tym facetem.
    Cyt ... Mężczyźni to nie tylko prymitywy szukające jedynie seksu(...)
    Skomentuje to tak.Z kobiecej perspektywy poszukiwanie szczescia w zyciu poprzez zaspokojenie sekualne to zwierzecy prymitywizm ,ale juz z meskiej nie. Jesli wyjdziesz poza swoj kobiecy centryzm i wnikniesz w meski punkt widzenia to zrozumiesz ze meski swiat jest innym niz kobiecy.W swiecie meskim sa inne priorytety i inne preferencje.Natura ktora lekcewazysz zaprojektowala kobiete i mezczyzne do innych zadan w zyciu.Stad tyle nieporozumien i " brak komunikacji" na poziomie podstawowym.Kobiety ktore maja duzo testosteronu rozumieja o czym pisze.Jest ich statystycznie niestety tylko ok 2 % w populacji .
    Reszta to kobiety o bardzo roznym poziomie testosteronu a wiec i potrzebach biologicznych.Kobiety z o podwyzszonym poziomie testosteronu bez facetow nie potrafia zyc bo Natura pcha je wciaz do cielesnosci z nimi.Dokladnie to samo dotyczy 99% mezczyzn .kazdy facet to fabryka testosteronu:)
    Jesli poszukujesz faceta do przytulania sie i pozbycia poczucia samotnosci to de facto Natura popycha cie do wymiany genow z osobnikiem plci meskiej a ty sobie tego nie uswiadamiasz bo masz sredni lub niski poziom testosteronu.Natura w tym wzgledzie jest bardzo slepa i prymitywna bo jej celem jest po prostu przeniesc zycie z pokolenia na pokolenie i nie interesuja ja jakie masz piekne i bogate wnetrze.Ono jest moze atrakcyjne dla kandydatow na twojego partnera bo to jest jedynie mechanizm przyciagania sie plci w celu prokreaci.Na twoim miejscu przemyslalbym sobie to co napisalem bo odrzucajac meska seksualnosc pozbawiasz sie bardzo waznego czynnika zblizajacego ku tobie facetow.Jesli przyjmiesz to za rzecz naturalna , jestem pewien ze natrafisz na faceta z ktorym sie szybko nawiazesz wspolny jezyk.
    Pisze to dlatego ze pobrzmiewaja w twojej wypowiedzi takie wlasnie aseksulne akcenty tak naprawde sprzeczne z porzadkiem narzuconym w swiecie przez Nature a ktore stanowia glowny twoj problem .Mysle jednak ze odrzucisz to co pisze:) jako "meskie zlewki " jak to mi napisala jedna forumowiczka sama szukajaca od lat "wlasciwego partnera".Bez powodzenia.
    Zadaj sobie szersze pytania.Po co w ogole sa dwie plci, a nie jedna skoro seks jest zwierzecy i odrazajacy ? Po co w ogole isnieje cos takiego jak zycie ? moze uda ci sie pojac bardzo prosta formule ktora staram ci sie zaszczepic .Mysle ze bez pewnego wysilku intelektualnego nie da ci sie ulozyc sobie zycia w harmonijny sposob.
  • leptosom 20.06.14, 10:08
    10/10
  • mendigo 20.06.14, 10:14
    Ja mam dużo testosteronu, speedboat, ale moim zdaniem i tak pie...sz. Przeginasz po prostu. Za daleko cię niesie.
  • mariuszdd 23.06.14, 23:33
    Właśnie myli sie ,dla faceta najważniejsza jest kasa ;)
    I inteligentna rozmowa z kobietą he he
    Najlepiej z brzydulką
  • speedboat8 24.06.14, 09:47
    Jestem bardzo umiarkowany ... ale jesli ty uwazasz ze przeginam to rodzi to pytanie na ile interesuje cie biologia czy psychologia i ile w tym temacie poszerzylas swa wiedze przez ostanie 30 lat?
    Podpowiadam.Na YTB jest mase popularnych filmow z 2012 i 2013 roku.Wpisz bye jakie haslo np seks czlowieka . a wypluje ci mase fajnych filmow ktore objasnia ci co nauka odkryla w ostanich latach. Zrozumiesz ze jestem naprawde umiarkowany :)
  • mariuszdd 27.06.14, 16:00
    O tym powinni uczyc w szkołach a nie jak sprawnie na ogórka nałożyć za ciasna gumkę
  • helenka333 23.06.14, 20:36
    Bez wątpienia masz racje, kobietami i mężczyznami sterują takie a nie inne potrzeby biologiczne, jednak zapominasz o socjalizacji i o tym, że zarówno mężczyźni jak i kobiety mają różne wizje na zaspokojenie tych potrzeb, być może to będzie w jakiś sposób zależne od poziomu testosteronu, ale na pewno też od jego pozycji społecznej, wychowania ect. I tak jeden mężczyzna będzie zaliczał kolejne panienki powodowany biologiczną chęcią zapłodnienia jak największej liczby partnerek, a inny będzie myślał, też o tym, ze fajnie byłoby mieć dom i kogoś kto i w łóżku się sprawdzi, ale też poda ciepły posiłek i w razie co poda herbatę w chorobie. Nie masz też chyba doświadczenia co do tego jak wygląda rzeczywistość na tzw. portalach randkowych. Być może większość facetów loguje się tam po to by coś wyrwać na przysłowiowy numerek, myślę, że większość kobiet jest tego świadoma, ale grunt to tak facetem zakręcić by chciał więcej niż seksu, kobiety mają na to różne sposoby. Natomiast autorce chyba chodzi o taki typ faceta, który się nie patyczkuje i po skromnym 'cześć', albo i bez niego, zaczyna pisać co i w jakich pozycjach zrobiłby ze swoją dopiero co zagadaną rozmówczynią...no sory, ale jaka kobieta, nawet taka szukająca w sieci tylko seksu (bo tak, nam też się chce czasem po prostu pobzykać) poleci na takie ordynarne zaczepki?
  • mariuszdd 23.06.14, 23:37
    Nie czytacie tego co napisał
    20-30 letni mężczyzna poleci zna ślub ,starszy robi sie wybredny i w sumie podobny do kobiety ;0
    Czyli starszy mężczyzna patrzy czy kobieta ma :
    1)Stanowisko
    2)wykształcenie
    3) urodę
    4)Kasa!!
    5) i nie ma wiecej niz 40 lat ;) he

    PS
    Jeżeli kobieta jest dziewicą ,wszystkie te punkty ida w odstawkę i nie są zbyt ważne
  • j666 04.07.14, 15:08
    35

    -----
    > i nie ma wiecej niz 40 lat
  • speedboat8 24.06.14, 10:05
    Azeby doszlo do zblizenia kobiety i mezczyzny w seksie Natura ustanowila rytual zalotow.Facet ma przekonac partnerke o sile swych genow.Bez jej zgody nie dojdzie do satysfakcjonujacego obie strony zblizenia a jesli dojdzie na sile czyli gwalt to nie gwarantuje to samcowi regularnego seksu a to bardzo wazne jest dla niego.
    Kobieta musi byc przekonana ze zblizenie jest tego warte z roznych powodow.To stwierdzenie podkrslam .Nazywa sie to zalotami.Jesli facet na portalu randkowym zaczyna od d..y strony to jedne kobiety przekona o sile swych genow, inne zas nie.Tak ze wiec to kobieta decyduje czy dojdzie do zblizenia czy nie.
    Nie miej wiec pretensji ze przy olbrzymiej roznorodnosci postaw kobiet i mezczyzn do seksu ,dochodzi do nieporozumien.Mysle ze madre kobiety to rozumieja i wybieraja takiego partnera ktory udowodni ze jest jej wart.To jednak trwa.
    Nie oczekuj wiec ze na np 100 facetow ona nie znajdzie tego "swojego".Ale moze na 1 mln juz tak?To od niej zalezy.
    Natura tak to zaprogramowala nam poprzez instynkty ze faceci na poziomie podstawowym,nieswiadomym , maja inicjowac zaloty ,kobiety zas finalizowac lub nie.To jest ich wybor choc nielatwy ale ich wybor.Wyczuwam w twojej wypowiedzi zal ze to dlugo trwa , niecierpliwosc. Facetow tez to wkurza :). ale jak pisal nasz Boy" w tym najwiekrzy jest ambaras, zeby dwoje chcialo na raz " Tak to wlasnie zaplanowala Natura a my bedac jej czastka zwyczajnie musimy okazac pokore.
  • helenka333 24.06.14, 18:22
    Wyczuwam w twojej wypowiedzi zal
    > ze to dlugo trwa , niecierpliwosc. Facetow tez to wkurza :).

    Ale co długo trwa? bo nie zrozumiałam.
  • speedboat8 28.06.14, 09:20
    Dlugo trwa szukanie "normalnego" faceta :) Cierpliwosc to podstawa.
    Kto powiedzila ze kazdy musi byc podobny do bylego meza ?z ktorym miala dobre relacje i byla zadowolona z mazenstwa.Szukanie trwac moze latami o ile autorka postu nie uwolni sie od wspomnien i nie bedzie kazdego nowopoznanego facia oceniac pod katem podobienstwea do bylego partnera.To chcialem przekazac.
  • domi7173 27.06.14, 04:04
    "Kobiety z o podwyzszonym poziomie testosteronu bez facetow nie potrafia zyc bo Natura pcha je wciaz do cielesnosci z nimi." - jak to czytam od razu przypomina mi się rozpowszechniany przez naukowców (podobno) pogląd, że za trądzik i łojotok u kobiety też odpowiada podwyższony poziom testosteronu. Myślałam, że może coś w tym jest, bo występują u mnie oba w/w objawy (wysoki popęd i trądzik) do czasu aż w wyniku bardzo przykrej, nie likwidującej żadnego objawu (a dodającej jeszcze dolegliwości) kuracji hormonalnej, antyandrogenowej okazało się, że androgeny (czyli testosteron m.inn) mam na poziomie górnej granicy normy (ginekolog stwierdził, że jak mi jeszcze trochę podskoczy i przekroczy normę to wysyła mnie do endokrynologa) - czyli wychodziło, że kuracja nie działa. Ale najlepsze okazało się dużo później! Po przerwaniu kuracji i odczekaniu dobrze ponad pół roku zbadałam sobie poziom testosteronu i okazało się, że bez ingerencji z zewnątrz mam (nawet jak na kobietę) bardzo niski poziom tego hormonu przy występowaniu jednocześnie silnego trądziku, łojotoku i popędu, a co do kuracji hormonalnej antytestosteronowej że tak powiem to wychodzi na to, że paradoksalnie zamiast obniżać testosteron to właśnie mi go podwyższyła będąc jednocześnie bez wpływu na objawy! (co wydaje się logiczne jak się trochę pomyśli - jak założymy, że powodem trądziku i popędu nie jest wysoki poziom testosteronu i znajduje się on we właściwej proporcji w stosunku do hormonów żeńskich to dodanie hormonów żeńskich ( jak się praktykuje w kuracjach antyandrogenowych) spowoduje zachwianie właściwych proporcji pomiędzy hormonami żeńskimi i męskimi i organizm dążąc do odzyskania tych właściwych proporcji doprodukuje testosteronu - u mnie przy kuracji doprodukował tyle że prawie przekroczona została norma!). I co mądralo na to powiesz!?
  • leptosom 27.06.14, 19:49
    Jak z tym trądzikiem, łojotokiem i podwyższonym poziomem testosteronu wygląda Twoje życie seksualne. Znajdujesz amatora na te wspaniałości?
  • domi7173 27.06.14, 21:24
    Cytuję:
    "Jak z tym trądzikiem, łojotokiem i podwyższonym poziomem testosteronu wygląda Twoje życie seksualne. Znajdujesz amatora na te wspaniałości?"

    Ha, ha, ha!!! To ma być jakaś złośliwość? Po pierwsze może by kolega czytał dokładnie! Przecież wyraźnie piszę, że normalnie, bez ingerencji hormonalnej w mój organizm mam bardzo niski poziom testosteronu! Dokładnie jego wartość u mnie równa się wartości DOLNEJ GRANICY NORMY DLA KOBIETY (jeśli nie wiesz to oświecę, że kora nadnerczy każdej zdrowej kobiety wydziela niewielkie ilości testosteronu jednakże ilość tego hormonu jest nieporównywalnie mniejsza niż w organizmie mężczyzny i norma mieści się w ściśle określonym przedziale). Czyli tłumacząc łopatologicznie nawet jak na kobietę mam bardzo niski poziom tego hormonu. Poniał nareszcie?! Dalej to nie wiem czy tłumaczyć, bo jak tego nie załapałeś to co dopiero zrozumienie sedna tego o czym piszę... Zaryzykuję może jednak jeszcze raz, bo żyłkę pedagoga mam... Sedno mój drogi tkwi w tym, że udowodniłam, iż zarówno popęd jak i różne dolegliwości skórne (a także np. wygląd kobiety - powiedzmy masa mięśniowa, proporcje ciała - czuję że też do tego pijesz) wcale nie muszą zależeć od poziomu testosteron w organizmie kobiety - JA MAM BARDZO NISKI A MAM WIELE OBJAWÓW KTÓRE PRZYPISUJE SIĘ TEMU HORMONOWI. Tym samym podważyłam pseudonaukowy bełkot speedboat8, który oburzony, urażony (?) dowodził jak to NORMALNY mężczyzna jest właśnie uwarunkowany seksem, popędem wynikającym z posiadania testosteronu, na co właśnie skarżyła się pani która watek założyła, twierdząc, że tylko na takich nastawionych na szybki sex trafia i jest to nienormalne! Speedboat8 dowodził, że kobiety z podwyższonym testosteronem także mają wyższy popęd w związku z czym ciągnie ich do mężczyzn, szybciej się z tymi mężczyznami dogadują i sobie kogoś znajdują. Ewidentnie ten człowiek urażony zaatakował autorkę wątku sugerując, że jest sama, bo może czegoś (testosteronu) ma za mało (będąc widocznie osobą, którą ona by potencjalnie odrzuciła), więc zareagowałam dowodząc na własnym przykładzie jakie bzdury wypisuje o powiązaniu testosteronu z popędem i paroma innymi sprawami (przynajmniej u kobiet)! Każdy pomaga jak może, w czym może i o to chyba chodziło żeby zagłębić się w problem i jakoś postarać się pomóc, a nie o jakieś pierdoły o które mnie zagadujesz. Wybacz ale tak to trzeba określić - co ty o mydłach, szamponach, żelach pod prysznic nie słyszałeś na przykład?! (to apropo łojotoku). Słowo "makijaż" też chyba słyszałeś, to co idiotę strugasz? Na koniec dodam, że niezależnie od tego jak tam u mnie sprawa z amatorami na mnie wygląda, to chyba gdybym miała z tym problem to też bym może jakiś wątek zaczęła, a wyczytałeś gdzieś w Internecie coś takiego o mnie? Ewentualnie jak coś się w tej kwestii zmieni to założę osobny wątek, a nie będę pisać w czyimś (bo nie o mnie tu zasadniczo dyskutujemy) i obiecuję, że pierwszy się dowiesz jak to cię tak ciekawi!
  • speedboat8 28.06.14, 09:31
    Nie masz racji.I to ty prowadzisz pseudonaukowy belkot.Polecam film BBC na YTB chyba " Kochana lechtaczka " czy cos podobnego.Opisywany jest tam, wieloaspektowo seksualizm kobiety .
    Testosteron odpowiada w sposob bezposredni za poped seksualny u kobiet.To ze ty masz zwiekrzony moze wynikac jeszcze z wielu innych czynnikow bo testosteron nie jest jedynym hormonem ktory ten poped wywoluje,ale jest udowodniony naukowo i statystycznie ze on ma besposrednie przelozenie na silny poped seksualny u kobiet.Sztuczne podniesienie np poziomu wywoluje natychmiastowa zmiane zachowan kobiet na bardziej proseskualne w kierunku mezczyzn.Daza do zblizen , nie maja oporow gdy mezczyzna bezposrednio proponuje zblizenie bez zalotow Staja sie przy tym bardziej agresywne i ich preferencje seksualne zmieniaja sie w kierunku wyboru samca -alfa.
  • six_a 28.06.14, 11:40
    >Sztuczne podniesienie np poziomu wywoluje natychmiastowa zmiane zachowan kobiet na bardziej proseskualne w kierunku mezczyzn.Daza do zblizen.

    po pierwsze, testosteron się podaje kobietom w innych celach, po drugie, gdy jego poziom jest za wysoki, to i tak nie musi powodować żadnych "męskich" zachowań seksualnych, bo jego wpływ jest znacznie szerszy. kobieta to nie mężczyzna, i jak jej spadnie odporność organizmu, wzrośnie poziom stresu, to gwarantuję, że żadnej natychmiastowej zmiany w faceta o poranku z tego nie będzie.

    Zbyt wysoki poziom testosteronu może powodować:

    zaburzenia miesiączkowania;
    problemy z zajściem w ciążę;
    maskulinizację, czyli wykształcenie męskich cech wyglądu: męskiej sylwetki
    łysienie
    problemy z cerą - tłusta, nasilony trądzik;
    szybkie przetłuszczanie się włosów;
    skłonność do powstawania opryszczki;
    osłabioną odporność organizmu;
    skłonność do agresji i chęć dominacji;
    słaby popęd płciowy;
    wyższy poziom stresu i nadpobudliwość;
    większą skłonność do depresji;
    nadmierny przyrost masy mięśniowej u kobiet regularnie uprawiających sport;
    skłonność do tycia.


    --
    some some some i some i murder some i some i let go
  • speedboat8 28.06.14, 14:52
    Skoro zaczynasz rozmawiac jak normalny czlowiek to i odpisze ci jak czlowiek.

    Wszystko to prawda. Nie ma mego sprzeciw
    W ramach tychze wlasnie badan ktore stwarzaly wyjatkowa okazje dla psychologow robiono tez badania plywu testosteronu na kobiety w sferach nie tylko biologicznych i wspomniane przeze mnie zjawiska wychwycono.Staly sie one okazja do sporego zamieszania wsrod lekarzy i psychologow bo okazalo sie ze mozna w do pewnego stopniu sterowac seksualnoscia czlowieka a w szerszej perspektywie biologia. Tobylo w latach bodajze 70tych.dzisiaj w swiecie medycyny to banal..
    Przy okazji tychze badan jednakze wychwycone ze pewien procent kobiet jako naturalny ma podwyzszony poziom produkcji testosteronu w stosunku do uwazanego za gorna granice normalnosci .Charakteryzuja sie one na ogol "meska " budowa cial i cechami zachowan zblizonymi do mezczyzm ,nazwano je samicami -alfa.Nie zauwazono aby ten wyzszy poziom testosteronu powodowal u nich opisane przez ciebie zjawiska.
    Wsrod wiezniarek skazanych za mordestwa jest spory odsetek ,znaczacy w kazdym razie samic -alfa i generalnie jest juz ugruntowana opinia ze kobiety produkujace naturalnie ,same z siebie wiecej testosteronu sa bardziej agresywne, szukaja czesciej spelnienia w seksie i i genralnie wybieraj n partnerow samcow -alfa.
  • marguy 01.07.14, 16:18
    speedboat8,
    nie wiem ile masz lat - wyglada na to, ze niewiele - ale wierz mi, jeszcze sie taki nie narodzil, ktory bylby w stanie zdefiniowac i sklasyfikowac relacje damsko-meskie. To troche tak samo jak z probami zdefiniowania czym jest narod. Wersji jest wiele ale zadna nie odpowiada rzeczywistosci.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/LCjJeCitccIsRb4s7X.jpgJazz
  • speedboat8 21.06.14, 07:26
    Charakterystyczne dla tego forum jest to ze dla kobiet zadufanych w swoim widzeniu i osadzaniu swiata meskie pragnienie seksu zawsze bedzie zwierzece i prymitywne bo nie rozumieja ewolucji i biologii ktorej tak nota bene sa czescia jak trybik w zegarku.Biora w niej udzial poprzez swoj cykl miesieczny i caly rytual zalotow mesko damskich w celu prokreacji a mimo to odcinaja sie jak moga od swego biologizmu.Hipokryzja to cecha charakterystyczna dla tego forum i dlatego uwazam ze opinie tu gloszone sa margimnesem i nie maja reprezentacji w swiecie "zewnetrznym"
    Wlasciwie to nie tyle nie rozumieja ,bo co tu jest do rozumienia? ile nie chca zrozumiec czegokolwiek bo podwazaloby to ich ,rraz z takim trudem uksztaltowany swiatopoglad a one przeciez takie wyksztalcone i w ogole tyle sie napracowaly na swoja pozycje i intelekt.Prawda jest taka ze nic nie jest konstans.Trzeba sie ustwicznie uczyc,poszerzac wiedze.interesowac sie swiatem a rozwoj sam przyjdzie.
  • berta-death 21.06.14, 12:56
    Myślisz stereotypami. I te wszystkie dziwne lekturki, typu płeć mózgu, tylko cię w nich utwierdzają. Ludzie po prostu lubią szukać dziury w całym i nie potrafią dostrzec, że pewne rzeczy nie są skomplikowane i rządzą się najprostszymi prawami.

    Obie płcie od potencjalnego partnera oczekują tego samego. Jak chcą kogoś do bzykania to ten ktoś ma być atrakcyjny fizycznie, dostępny i dobry w łóżku, inne cechy nie mają najmniejszego znaczenia, może jeszcze zdrowy powinien być.
    Natomiast jak ktoś nastawia się na trwały związek, to mimowolnie szuka w drugiej osobie cech dobrego współlokatora. Tak żeby dało się z tą osobą wytrzymać pod jednym dachem, na ograniczonym metrażu, mając wspólną kuchnię i wspólną łazienkę, do tego jeszcze mając wspólny budżet a nierzadko i wspólne dzieci. Inaczej związek szybko się rozpadnie. Stąd ta chęć szukania normalnego mężczyzny i normalnej kobiety. Normalnych, czyli poukładanych, rozsądnych, odpowiedzialnych, niemałostkowych, z dystansem do siebie i świata, ugodowych, zaradnych życiowo, itp. I bez względu na to, co poradniki na ten temat mówią, obie płcie szukają takich właśnie cech u drugiej osoby. A ktoś kto posiada w/w cechy jest pierwszą partią we wsi i wszyscy na jego cnotę dybią. Do tego sam szuka podobnych do siebie osób a skoro jest rozsądny i poukładany, to potrafi sobie takie znaleźć. I z tym samym będąc po 30, faktycznie jest już w udanym i trwałym związku. Co najwyżej jakiś wypadek losowy może go znowu przywrócić do puli sensownych kandydatów na męża/żonę.
    Ja bym nie liczyła na to, że istnieją osoby, które później dojrzewają, mają pecha w szukaniu partnerów, zawsze trafiają na tych złych, nie spotkały swojej drugiej połówki, czy z jakiegokolwiek innego powodu nagle i niespodziewanie na stare lata staną się przykładnymi mężami/ojcami, matkami/żonami. Skoro ktoś do wieku 30lat nie był w stanie wejść w stały związek, to znaczy, nie ma ku temu odpowiednich cech. I już ich nie nabędzie. W związku z tym najsensowniej startować do wdów i wdowców.
  • leptosom 21.06.14, 13:07
    najsensowniej startować do wdów i wdowców.

    do podobnego wniosku doszedłem. :))
  • zuzanna5.0 21.06.14, 13:17
    Czyli niemalże do dziadków :P
  • leptosom 22.06.14, 09:21
    Jest sporo młodych, wesołych wdówek. Pytanie, jak doszły do tego statusu? ;)
  • mariuszdd 23.06.14, 23:39
    Nad wyraz nierozważne jest takie postępowanie .
    Wdowa ,jest gorsza niz baba z dzieckiem .
    Co do Wdowców nie wypowiem sie ,bo nie wiem
  • berta-death 21.06.14, 13:20
    Do takiego wniosku ludzkość już wieki temu doszła. Od zawsze mawiano, że lepiej być wdową niż rozwódką. Rozwódka zdaje się była lepsza niż stara panna. Z facetami było podobnie.
  • j666 04.07.14, 15:16
    O ile pamiętam to Wokulskiemu smalącemu cholewki do panny Łęckiej dwadzieścia cztery razy na dobę wytykano, ze jest kupcem a nigdy, ze jest wdowcem.


  • maguniaklikunia 27.06.14, 08:47
    Zgadzam się z Wami wszystkimi ale nie do końca bo........ bo jestem wdową w wieku 50+ i też nikt nie składa mi żadnych poważnych propozycji. Tych innych miałam kilka ale o tym nie piszę bo nie chcę Was rozśmieszać przy porannej kawie.
    Kilka dni temu pewien starszy pan- wdowiec z okolicy powiedział mi, że we dwoje czyli On i Ja moglibyśmy minimalizować koszty utrzymania. Czy ja miałabym wiązać się z kimś żeby zaciskać pasa.
    Pan najpierw dokładnie wypytał mnie gdzie i na jakim stanowisku pracował mój mąż nieboszczyk i zapytał ile mam renty rodzinnej. Nie chciałam o tym rozmawiać bo na pierwszym spotkaniu w kawiarni nie mam zamiaru poruszać takich tematów.
    Pan opowiadał jak to pomaga synowi bo syn nie ukończył medycyny a synowa jest naukowcem na politechnice i ma tyyyyyyle wydatków. No i bez końca opowiadał jaką miał wspaniałą, piękną, mądrą i tolerancyjną żonę.
    Sory ale ja też mam wydatki i zamieszkać u kogoż tylko po to żeby wychowywać wnuczkę i przyjmować na niekończących się obiadkach czyjeś dzieci to przesada.
    Pan w ciągu kilku godzin ani raz nie zapytał jak wiedzie się mojemu synowi.
    Kiedy sama opowiedziałam, że syn ukończył uniwersytet i pracuje na śmieciówce w jakimś magazynie to pan mnie wyśmiał, że mam syna nieudacznika.
    No i pan opowiadał mi jakie to ma powodzenie wśród bogatych kobiet. Nawet zamożne sędziny składały mu propozycje łóżkowe i finansowe.
    Tak zakończyła się randka w ciemno. Szybko mnie oświeciło.
    O urodzie pana nie piszę bo uroda jest sprawą względną. Wzrost około 160 cm, waga jakieś 100 kg, zęby zniszczone, twarz wskazująca na nadużywanie alkoholu, tania woda po goleniu i brudne buty. Ego bardzo duże.
    Myślę sobie, że rozwódki są mniej wymagające i mniej krytyczne, wdowy są inne.
  • speedboat8 24.06.14, 10:13
    Twoja wypowiedz tak naprawde wcale nie podwazyla czy stanela w sprzecznosci z tym co ja napisalem.Ja to ubralem w bardziej naukowe szaty ty zas wyrazilas prostym jezykiem praktyka :)
    Rozumiem ze z tym stereotypem to zarzut.Twoje argumenty tez sa stereotypowe.Zycie nasze niestety to stereotypy.Wszelkie nowosci podwazaja nasze poczucie bezpieczenstwa wiec jedyna roznice jaka dostrzegam miedzy naszymi spojrzeniami jest ta ze ja opisuje baze a ty juz tylko nadbudowe uzywajac marksistowskiej terminologii. ale generalnie nie widze sprzecznosci miedzy nami.
  • xigris75 21.06.14, 13:30
    Speedboat ma racje w w pewnym dosc waznym aspekcie naszego zycia jakim jest seks i nasze popedy - mezczyzni szukaja jak najwiecej okazji, by przedluzyc swoje geny a kobiety patrza na "stabilizacje" zyciowa - czyli emocjonalne wsparcie i czesto na stabilnosc finansowa, ktora jest dla nich pewnym wabikiem - jesli ja mają wyrażaja zgode na przedluzenie genow.

    Roznice mezczyzn i kobiet tkwia w roznej budowie mozgu. Mezczyzni zakochuja sie przez osrodek wzroku - w nim tkwi tez osrodek przyjemnosci. Na poczatku jest zakochanie i pozadanie - rzeczywiscie - seks jest tu bardzo wazny bo przywiązuje i cementuje zakochanie (kazda przyjemnosc uzaleznia). Potem w gre wchodza inne aspekty, jak obopolne zrozumienie i akceptacja. Potem zakochanie wygasa - pozostaje przywiazanie i podstawa zwiazku staja sie inne rzeczy. Zwiazek oparty na samym seksie jest z gory skazany na porazke...

    do speedboat8 - czysto biologiczne wytlumaczenie - nie mozna generalizowac- kazdy jest inny i ma inna strukture moralna. Popedy popedami ale w ostatecznosci ostatnie zdanie nalezy do kory mozgowej, ktore modyfikuje ow 'naped" wywolany przez poped seksualny.

    do 31kalina - zycie toczy sie dalej... Badz soba, usmiechaj sie i nawiazuj kontakt wzrokowy ,werbalny tam, gdzie mozesz i masz na to ochote - w pociagu, na przystanku tramwajowym - wystarcza drobne rzeczy - iskra moze rozpalic ogien.
    Szukaj mezczyzn, ktorzy maja w wygladzie jakis element podobny do Ciebie - np. ksztal ust, nosa, owal twarzy - wieksza szansa na podobny charakter.

    no i coz... zycie... de facto kazdy zyje sam na tym swiecie - czy jest w zwiazku czy nie - sam sie rodzi i odchodzi - nikt tego za nas nie zrobi - co miedzy tymi dwoma kluczowymi punktami to zycie - doswiadczenie i emocje ;)

  • speedboat8 24.06.14, 10:36
    cyt...- czysto biologiczne wytlumaczenie - nie mozna generalizowac- kazdy jest inny i ma inna strukture moralna. Popedy popedami ale w ostatecznosci ostatnie zdanie nalezy do kory mozgowej, ktore modyfikuje ow 'naped" wywolany przez poped seksualny.

    Oczywiscie do problemu mozna podejsc bardziej generalnie lub bardziej szczegolowo. Ja mam wyniki badan ankietowych facetow na calym swiecie w sparwie ich oczekiwan co do zwiazkow z kobietami wiec generalizuje.Staram sie spojrzec na sprawe z lotu ptaka :) ty podeszles bardziej szczegolowo ale obaj mamy racje i nie widze konfliktu.

    Natomiast nie zgadzam sie z tym modyfikowaniem popedu przez kore. Nasz mozg jest bardzo zlozona struktura pracujaca jak tzw siec neuronowa.Rozne zadani sa rozbijane na male podzadania i w okrslonych wezlach zbierane do kupy i ponownie rozbijane na pod problemy itd ,Ostatnie badania wykazaly jednak ze kora ma slaby udzial w moderowaniu popedu,raczej inne czynniki wplywaj na samoograniczanie sie. Kora ma za zadanie analizowanie, tworzenie idei i pelni raczej role "doradcy" niz decydenta.Decyzje zapadaja w podowzgorzu,siedlisku instynktow a poniewaz i tam sie miesci osrodek seksu wiec seks ma tak potezna sile wplywania na nasze dzialania.Oczywiscie sa osobnicy z tzw "silna wola " tzn narzucaja sobie okreslony plan powstaly w platach czolowych i konsekwentnie go realizuja.Sa to jednak unikaty i aby zrealizowac plan angazuja wlasciwie caly mozg aby zrealizowac ten plan.Zwroc uwa ge na to ze to olbrzymi wysilek dla organizmu a w szczegolnosci mozgu jako maszyny bialkowej ,bo jest to niejako wbrew Naturze,bo on ma zaplodnic jak najwiecej kobiet aby zycie bylo przenoszone z pokolenia na pokolenie z najlepszymi osobnikami .Im slniejszy genetycznie facet tym wiecej zapladnia kobiet.
    Przecietny statystyczny mezczyzna poddaje sie sile Natury i podaza za jej dlonia stajac sie " aerozolem plemnikowym" .Stad facet w kazdym wieku chetnie zapladnia innego kobiety niz tylko swoja stala partnerke.Woli uzywac podwzgorza niz platow czolowych .Przyjemnosc, lenistwo i slepa dlon Natury.A wiec nie wykorzystuje platow czolowych a jedynie instynkty w podwzgorzu.Tak mu przyjemniej i wygodniej .
    Roznica miedzy naszymi pogladami polega na tym ze ty piszesz o wyjatkach a ja o tej "szarej masie" .Ladnie to ujmuje krzywa Gausa .Ty piszesz o owych 2 % procentach populacji facetow a ja o tej 50% ktora jest blisko sredniej arytmetycznej.
  • smerf314 26.06.14, 01:09
    W ogólności zgadzam się. Odnoszę jednak wrażenie, że przeoczyłeś jedną ważną kwestię - realia życia. Mam na myśli fakt, że większość mężczyzn nie może sobie pozwolić na posiadanie wielu partnerek z uwagi na niską "atrakcyjność rynkową". Druga sprawa, dostęp do seksu opisuje raczej rozkład Pareto niż Gaussa. To znaczy, mała część męskiej populacji może zapłodnić większą część żeńskiej populacji. Oczywiście ci najsprawniejsi pod tym względem, nie zamierzają sprawować opieki nad spłodzonym potomstwem, ponieważ drastycznie obniżyłoby to ich potencjał. Samice starają się więc wmanewrować w miłość osobników z tej mniej rozchwytywanej grupy, by zapewnić byt potomstwu spłodzonemu przez tych pierwszych. Toteż istnieje naukowe uzasadnienie dla monogamii. W praktyce nie wygląda to aż tak strasznie, szacuje się, że tylko 10-30 % mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci. Oczywiście mężczyźni monogamiczni także posiadają swoje systemy obronne i nim zaangażują się w stały związek, muszą uzyskać gwarancję na to, że potomstwo, które będą przez wiele lat wychowywać, należeć będzie do nich. To, jak sądzę, tłumaczy szeroko rozpowszechnione na całym świecie wymaganie dziewictwa oraz wierności. Tu może, po części, tkwić odpowiedź na ogólnej natury pytanie postawione przez autorkę wątku, tzn. dlaczego brakuje normalnych mężczyzn, czyli takich, którzy chcą się zaangażować w poważny związek? Otóż ci z dużym potencjałem nie muszą wchodzić w związki, by mieć dostęp do seksu, natomiast ci z małym potencjałem nie za bardzo chcą się angażować w poważne związki z kobietami, w ich odczuciu naruszonymi przez innych samców. Dlatego preferują kobiety jak najbardziej cnotliwe, najlepiej dziewice. Instynkt podpowiada, że tylko wtedy uzyskają wystarczająco wysoką pewność ojcostwa. Bo choć we współczesnych czasach można przeprowadzić na nie test, to jednak zapewnia on tylko wiedzę korową, a ta ma niewielki wpływ na układy emocjonalne. Siłą rzeczy decyduje zatem podświadoma ocena sytuacji.
    Ludzka seksualność to niezwykle interesujący temat do dyskusji.
  • midnight_lightning 28.06.14, 02:44
    @smerf314

    "W ogólności zgadzam się. Odnoszę jednak wrażenie, że przeoczyłeś jedną ważną kwestię - realia życia. Mam na myśli fakt, że większość mężczyzn nie może sobie pozwolić na posiadanie wielu partnerek z uwagi na niską "atrakcyjność rynkową". Druga sprawa, dostęp do seksu opisuje raczej rozkład Pareto niż Gaussa. To znaczy, mała część męskiej populacji może zapłodnić większą część żeńskiej populacji. Oczywiście ci najsprawniejsi pod tym względem, nie zamierzają sprawować opieki nad spłodzonym potomstwem, ponieważ drastycznie obniżyłoby to ich potencjał. Samice starają się więc wmanewrować w miłość osobników z tej mniej rozchwytywanej grupy, by zapewnić byt potomstwu spłodzonemu przez tych pierwszych. Toteż istnieje naukowe uzasadnienie dla monogamii. W praktyce nie wygląda to aż tak strasznie, szacuje się, że tylko 10-30 % mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci. Oczywiście mężczyźni monogamiczni także posiadają swoje systemy obronne i nim zaangażują się w stały związek, muszą uzyskać gwarancję na to, że potomstwo, które będą przez wiele lat wychowywać, należeć będzie do nich. To, jak sądzę, tłumaczy szeroko rozpowszechnione na całym świecie wymaganie dziewictwa oraz wierności. Tu może, po części, tkwić odpowiedź na ogólnej natury pytanie postawione przez autorkę wątku, tzn. dlaczego brakuje normalnych mężczyzn, czyli takich, którzy chcą się zaangażować w poważny związek? Otóż ci z dużym potencjałem nie muszą wchodzić w związki, by mieć dostęp do seksu, natomiast ci z małym potencjałem nie za bardzo chcą się angażować w poważne związki z kobietami, w ich odczuciu naruszonymi przez innych samców. Dlatego preferują kobiety jak najbardziej cnotliwe, najlepiej dziewice. Instynkt podpowiada, że tylko wtedy uzyskają wystarczająco wysoką pewność ojcostwa. Bo choć we współczesnych czasach można przeprowadzić na nie test, to jednak zapewnia on tylko wiedzę korową, a ta ma niewielki wpływ na układy emocjonalne. Siłą rzeczy decyduje zatem podświadoma ocena sytuacji.
    Ludzka seksualność to niezwykle interesujący temat do dyskusji."



    To jest najcelniejszy komentarz w tym wątku, nie ujmując nic pracowitości i prawdziwości stwierdzeń Speedboat'a.

    Komentarz doskonale ukazujący realia, aczkolwiek napisany w wyjątkowo stonowany sposób. Postaram się to przełożyć na język bardziej zrozumiały.

    Dla mężczyzn 80% kobiet jest atrakcyjna. A dla młodych kobiet, kierowanych przez żałosne atawizmy, jedynie ok. 20 % mężczyzn jest atrakcyjna.

    Przy czym wiadomo, na czym polega ta "atrakcyjność". Mięśnie, wzrost pow 1,85m, krótka szyja, agresywność, arogancja, chamstwo. One nazywają to "pewnością siebie" i to je cholernie kręci. Ot, samiec alfa, burak do kwadratu. No i oczywiście dużo starsze "grube misie", z grubymi, obwisłymi brzuchami i z równie grubymi portfelami napchanymi pieniędzmi ze szwindli. Panowie prezesi, szefowie, właściciele firm, oczywiście żonaci.

    To z takimi gostkami, traktującymi wszystkie zaliczane przez siebie kobiety jak mięso do bzyknięcia, kobiety ochoczo realizują swoje prawo do swojego ulubionego "niezobowiązującego seksiku". Tacy bowiem im "imponują". Resztę mężczyzn, tych zakochanych, szanujących i nastawionych na długi związek, inteligentnych, porządnych, odpowiedzialnych traktują jak bezwartościowe ścierwa. Nawet ich nie zauważają. I wtedy te 20% im zupełnie wystarcza do niezobowiązujacego seksiku.

    Jednak po 30-ce coś się zmienia, gdyż dla ulubieńców kobiet panie w tym wieku przestają być materiałem na materacyk do rekreacyjnego dymania. Szczególnie, gdy pani dorobi się słodkiej pociechy po tak "dobrych" genach. Wtedy nagle okazuje się, że kobietom nie wystarcza już "niezobowiązujący seks", nagle dochodzą do wniosku, że przez całe życie szukały związku opartego na miłości, uczuciach i zrozumieniu :)

    I dziwią się, że nikt ich nie chce, a przecież "obniżają" wymagania, zwiążą się NAWET z porządnym, odpowiedzialnym i inteligentnym kujonem. A mają przecież tyle do zaoferowania, np. doskonałe doświadczenie erotyczne nabyte podczas rozkładania się przed umięśnionymi debilami i starszawymi panami w końcu na bardzo wysokich stanowiskach :) No i dzieci robić nie trzeba, bo już są :)

    A te durne samce beta takich wspaniałych okazów nie chcą. I nic dziwnego. Oni dobrze pamiętają, z jaką pogardą byli traktowani przez wiele lat. Oni nie chcą (już) bezwartościowego towaru dającego się używać bez najmniejszego szacunku przez wielu troglodytów. Oni nie chcą harować na puszczalskie szmaty i na ich potomstwo po jakimś debilu.

    Na naszych oczach pada cwany pomysł kobiet na udane życie: bzykać się z samcami alfa, a żenić się z samcami beta.

    Ilość małżeństw spadła do poziomu z 1945r, już tylko połowa Polaków wchodzi w związek małżeński.
    Rok temu co piąte dziecko było nieślubne, teraz to już co czwarte, a w moim województwie zachodniopomorskim, to nawet 40%. Super! Brawa dla pań za umiejętne wybory :)

    P.S. darujmy sobie te żałosne teksty, że "każdy popełnia błędy", "każdy ma prawo do szczęścia" itp. Kobiety, gdy były młode, miały głęboko w d...ie prawo do szczęścia tych zbyt "dobrych" facetów.
  • j666 04.07.14, 15:24
    To jakieś teorie oderwane od życia.
    Dziewica za żonę to pomyłka, bo wcześniej czy później będzie chciała poznać innego smaku, ot z ciekawości (w 90% przypadków stwierdzi, że nie warto było i wróci).
    Z dwojga złego chyba lepiej, jesli miała kilka znajomości przed ślubem, niż po ślubie?
  • domi7173 27.06.14, 05:12
    "Popedy popedami ale w ostatecznosci ostatnie zdanie nalezy do kory..." - nie należy do żadnej kory. Różnice w podejściu do seksu i związanego z tym wszystkim innego podejścia na poziomie materialnym i uczuciowym, są bezpośrednio uwarunkowane KOSZTAMI BIOLOGICZNYMI jakie przychodzi płacić każdej z płci za sex. Jak wiadomo w normalnej sytuacji (kiedy nie wchodzi w grę jakaś choroba, którą możemy się zarazić) mężczyzna nie ponosi żadnych kosztów biologicznych, a kobieta (normalnie płodna) jest z reguły obciążona albo antykoncepcją hormonalną, albo prędzej czy później ciążą. Oznacza to, że stawia tu na szali co najmniej swoje zdrowie a może i nawet życie (już o sprawach estetycznych nie wspomnę) - czyli coś co człowiek ma najcenniejszego! Tak to niestety jest i co najgorsze nierzadko nie da się niczego wcześniej przewidzieć, bo nawet zdrowe kobiety gdzie nikt by się nie spodziewał schodzą z tego świata przy np. porodzie! Chyba tylko u upośledzonych kobiet świadomość tego choćby zepchnięta w podświadomość nie modyfikuje zachowania! Zastanówcie się panowie, czy gdybyście w wyniku częstego współżycia byli narażeni na takie ryzyko to też tak podchodzilibyście do sex-u i relacji damsko męskich!? I proszę mi tu nie opowiadać np. ze mężczyzna ten koszt równoważy w inny sposób, choćby pieniędzmi (na żonę, partnerkę, prostytutkę). Ja zawsze mówię wtedy, że choćby mi ktoś górę złota usypał na środku pokoju do sufitu, to w życiu to niczego nie rekompensuje! Ktoś powie ale przecież biją się o kobiety, czy powiedzmy stają w obronie i giną, może oddają nerkę, szpik czy co tam jeszcze! Tylko nawet jeśli tak, to czy na pewno motywowani tym o czym wciąż pseudonaukowo bajdurzy speedboat8!!!???
  • a.m.j.78 27.06.14, 07:54
    Litości!

    Dziewczyna ma poważny życiowy problem a wy o łojotoku dyskursy prowadzicie.
    W tych waszych wypracowaniach nie na temat utoneła istota problemu poruszonego na tym blogu.

    Czy wy baby naprawdę nie potraficie przez dłuższą chwilę nie rozmawiać o sobie?

    Jak się chce rozwiązać problem a nie o nim tylko pogadać to trzeba udać się do mężczyzny.

    Dyskursy z kobietami to strata czasu.
  • domi7173 27.06.14, 11:23
    Cytuję: "Litości!

    Dziewczyna ma poważny życiowy problem a wy o łojotoku dyskursy prowadzicie.
    W tych waszych wypracowaniach nie na temat utoneła istota problemu poruszonego na tym blogu.

    Czy wy baby naprawdę nie potraficie przez dłuższą chwilę nie rozmawiać o sobie?

    Jak się chce rozwiązać problem a nie o nim tylko pogadać to trzeba udać się do mężczyzny.

    Dyskursy z kobietami to strata czasu. " –

    a.m.j.78!, a ciebie co obchodzi co ja odpisałam właśnie jednemu z mężczyzn? To nie do ciebie było chyba skierowane i już czytając, po pierwszych słowach, trzeba było przerwać i zacząć co innego czytać jak ci się nie podoba. Tu jest forum i każdy może ustosunkowywać się do każdej wypowiedzi, nawet nie dotyczącej bezpośrednio wypowiedzi osoby, która wątek założyła (Stąd właśnie opcja „odpowiedz” przy każdym poście!). Tylko akurat dwóm mężczyznom odpowiadałam na post, po pierwsze, więc nie jest to dyskusja kobiet tylko kobiety z mężczyznami! (Jakoś nie zauważyłeś poza tym ile razy ci mężczyźni na temat nie pisali, tylko kobietę atakujesz – pewnie tak najłatwiej!) Jeśli nie zrozumiałeś to uproszczę: jeden z nich oburzony, urażony (?) dowodził jak to normalny mężczyzna jest właśnie uwarunkowany seksem, popędem wynikającym z posiadania testosteronu, na co właśnie skarżyła się pani która watek założyła, twierdząc, że tylko na takich nienormalnych, nastawionych na szybki sex trafia. Mężczyzna dowodził, że także kobiety z podwyższonym testosteronem mają wyższy popęd w związku z czym ciągnie ich do mężczyzn, szybciej się z tymi mężczyznami dogadują i sobie kogoś znajdują. Ewidentnie ten człowiek urażony zaatakował autorkę wątku sugerując, że jest sama, bo może czegoś (testosteronu) ma za mało (będąc widocznie osobą, którą ona by potencjalnie odrzuciła), więc zareagowałam dowodząc na własnym przykładzie jakie bzdury wypisuje o powiązaniu testosteronu z popędem i paroma innymi sprawami (przynajmniej u kobiet)! Każdy pomaga jak może i w czym może i won ode mnie! Najwyraźniej prawda w którymś z moich postów w oczy kole i stąd ten cały ambaras z tobą!
  • speedboat8 28.06.14, 10:04
    Generalnie nie moge ci odmowic racji ze kazda plec ponosi inne koszty prokreacji . natomiast nie rozumiesz dlaczego tak sie dzieje i i nie rozumiesz paru innych spraw.Stawiam na to ze czytasz bez zrozumienia bo jak typowa kobieta wlaczas konotacyjne myslenie obrazami.Konkretne slowa wywoluja ci w mozgu obrazy inne niz autor mial w zamiarze.Tu brak komunikacji i zrozumienia.Dla mnie np dwa to abstrakcujna cyfra narysowana czarnym na bialym ,dla ciebie to juz dwa np jablka lub dwa samochoty itd.
    Uwazam ze nie ma konfliktu w tym co piszesz a tym co pisze.
    Natura stworzyla inne role w procesie prokreacji dla kazdej plci w zwiazku z wlasnie ponoszonymi kosztami.
    Z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej modelem doskonalym jest ze
    kobieta szuka faceta z silnimi genami ale i takiego ktory zapewni jej i potomstwu zabezpieczenie na okres ciazy i pologu+ wychowania dziecka.Silne geny + zasoby a wiec majatek,potencjal inteltualny,talenty praktyczne.Razem to ideal dla kobiety statystycznie przecietnej a wiec oscylujacej wokol tzw sredniej arytmetycznej zbioru kobiet.Istnieja oczywiscie wyjatki .Regula krzywj Gausa
    Uwazam ze nasze ogolne spojrzenie nie stoi w konflikcie.Roznimy sie szczegolami
    U ciebie akurat jest potrzeba faceta z silnymi genami ,ale sa tez i kobiety ktore ciezar atrakcyjnosci przenosza na faceta z zasobami. Preferencje nie sa konstans,maja rozna sile u poszczegolnych kobiet .To nie jest belkot pseudonaukowy ale statystyka.
    Mam nadzieje ze zrozumialas ze rozne sa preferencje kobiet a ty nie jestes pepkiem i centrum swiata do ktorego mozna sie odwolywac za kazdym razem jako " naukowo udowodniony " fakt.
    Trzeba na to spojrzec spoza swego egocentryzmu , z "lotu pataka" jesli to dysklusja ogolna a nie na temat poszczegolnych osobnikow tego forum.
  • stasi1 22.06.14, 21:39
    Akurat kurs tańca to kiepski pomysł. Większość to kobiety. Chociaż facet który tam przychodzi to właśnie liczy na to ze coś poderwie
  • enec 23.06.14, 07:20
    Dobrze chociaż że Ty jedna jesteś taka kryształowa....
  • lidka2603 23.06.14, 09:03
    Ja z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, ze portale randkowe nie są takie złe i nie jest prawdą to że tam są tylko faceci którzy chcą seksu i nic więcej. Oczywiście nie jest łatwe znalezienie takiego faceta który myśli o poważnym związku , ale jak najbardziej się da ! Jestem tego najlepszym przykładem :) Mam 34 lata i rok temu poznałam w taki właśnie sposób mężczyznę, który okazał się mężczyzną mojego życia. Jest ode mnie o 6 lat starszy, ale teraz to nie ma już żadnego znaczenia..planujemy wspólną przyszłość i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Oczywiście nie od razu go znalazłam, po drodze poznawałam różnych ...mniej lub bardziej ciekawych panów i momentami myślałam że to bez sensu....A potem trafiłam na tego właściwego. Najważniejsze to się nie poddawać, być cierpliwą i tyle...Powodzenia :)
  • obrotowy 13.06.14, 16:49
    100-tny tu post/wontek tego typu :)))

    Ale prawie nima.

    - normalni sa tylko zonaci.

    - Tym niezonatym brakuje albo reki, albo nogi, albo glowy.

    - Pozostaja agencje matrymonialne - ale tam tez stosunek pan do panow 3 : 1.

  • 31kalina 13.06.14, 17:00
    Chyba też nie do końca. Są przecież ludzie obu płci w podobnej sytuacji do mojej. Związki się czasami kończą z różnych powodów i ludzie zostają sami.
  • obrotowy 13.06.14, 20:54
    pisalem tylko o Proporcjach i realiach (statystycznych)

    - ktore znac warto.

    w praktyce, jak to w zyciu - bywa roznie.
  • mendigo 13.06.14, 17:05
    Pojęcia nie mam. Ja przeczuwałam, że z tym będzie problem, i wzięłam nienormalnego. Da się przeżyć.
  • maly_zlosliwiec 13.06.14, 17:09
    Mam kapitalnego chlopa. Jakies wady ma, ale generalnie szczesciarz niebywaly.
    Madry, przystojny itpitede.
    Aktualnie chlop ma wianuszek wielbicielek, ktore probuja sie mnie pozbyc, I co ja mam zrobic ?
    Powystrzelac czy najac platnego morderce ?
  • 31kalina 13.06.14, 17:10
    Ty chyba nic. To on ma wiedzieć co robić, a raczej -czego nie robić:-) Moim zdaniem.
  • maly_zlosliwiec 13.06.14, 17:14
    On wie, gorzej ze mna.
    Bo ja nie mam cierpliwosci.
    Moja rada. Nie szukaj. Samo sie znajdzie.
    Pozdrawiam.
  • 31kalina 13.06.14, 17:17
    Może i masz rację. Póki co jest tak, że "im bardziej Prosiaczek zaglądał do dziupli- tym bardziej Puchatka tam nie było".

    Co do Ciebie to jeśli jesteś pewna męża, to nie przejmuj się. Mąż jednej z moich przyjaciółek jest bardzo, naprawdę bardzo przystojnym mężczyzną, do tego z klasą i ma non stop "wielbicielki" ale nigdy przenigdy jej nie zdradził bo- jak sam mówi- po prostu ją bardzo kocha i żadna nie będzie nigdy lepsza:-)
  • maly_zlosliwiec 13.06.14, 17:27
    Ja dokladnie tak samo o sobie mysle ).
    Prywatnie jestem uroczym stworzeniem. Tez mam licznych wielbicieli.
    Problem polega na tym, ze moi sa o dwadziescia lat starsi ode mnie, a gwiazdy o dwadziescia lat mlodsze od mojego faceta. Slowem mamy cyrk na kolkach.
  • 31kalina 13.06.14, 17:28
    Z doświadczenia wiem, że nie ważne co jest koło was ale co jest między wami:-) Może być wokół was milion nimf i rycerzy na białych koniach, ale jeśli dla siebie wy się liczycie- to z tego orszaku możecie się jedynie śmiać ...i cieszyć, bo to oznacza, że jesteście atrakcyjni nie tylko dla siebie:-D
  • mendigo 13.06.14, 17:41
    Szkoda, że ścieżki dźwiękowej do tego nima. I ściemniacza. Żarówek oczywiście ;)
  • maly_zlosliwiec 13.06.14, 17:49
    Ba !
    Elementy komedii przewazaja. Chcoiaz pewne rzeczy maja swoj urok.
    Panowie udaja bogatych i jurnych. Opowiesci o zaliczonych setkach kobiet, maja inne (?) w ich mniemaniu zachecic ?
    Oczywiscie, wszystko to bujda. Ale mam przynajmniej dobry humor.
  • mendigo 13.06.14, 17:54
    Bogactwo można przez jakiś czas skutecznie symulować, ale udawać jurności moim zdaniem się nie da. Chyba że na forum albo w tzw. związkach na odległość.
  • j666 04.07.14, 15:29
    Jak to robią?
    Lecę po colę i chipsy ;-)


    -----
    > ma wianuszek wielbicielek, ktore probuja sie mnie pozbyc
  • maly_zlosliwiec 13.06.14, 17:56
    Kalina !
    A teraz na serio.
    Życzę Ci dużo uśmiechu.
    Pogodni i fajni ludzie zawsze przyciągają innych.
    Bądź sobą.
    A reszta w rękach przypadku.
    Trzymaj się.
  • 31kalina 13.06.14, 17:58
    Też prawda:-) Bardzo Ci dziękuję :-) Nie będę się napinać;-)
  • przeciezwiadomo 13.06.14, 17:57
    Ktoś kiedyś powiedział: "Miej wyje....ane a będzie Ci dane".
    Jak się intensyfikuje poszukiwania, to najczęściej nic z tego nie wychodzi. Jak odpuszczasz, znajduje się samo. Tak jakoś jest.
  • 31kalina 13.06.14, 18:01
    Najdziwniejsze jest to, że chyba masz rację. Większość znajomych mi par (w tym i kiedyś ja) poznały się w okolicznościach zupełnie do tego nie przeznaczonych i często akurat w sytuacji gdy miłość to było ostatnie czego chcieli:-) Ja nie wiem czemu na tym świecie wszystko musi być akurat odwrotnie, niż by się chciało;-) ale po kilkumiesięcznych "poszukiwaniach" w różnych miejscach chyba rzeczywiście odpuszczę, bo to bardzo źle na mnie wpływa zdaje się.
  • przeciezwiadomo 13.06.14, 18:03
    Sama widzisz :)
  • michi49 23.06.14, 03:40
    Hallo Kalina – maly-zlosliwiec,
    to ja jestem takim facetem co ma o 20 lat mlodsza zone. Cyrku z tego powodu nie ma. Przekonany jestem, ze gdybym mial tylele lat co moja zona, albo inaczej....gdybym 20 lat temu mial zwiazek z taka kobieta, nie wytrzymal bym tego i juz dawno byloby po rozwodzie, albo wcale do niego by nie doszlo.

    Dodam jeszcze tak na marginesie, ze juz jestesmy ze soba 12 lat, a slub wzielismy 4 lata temu. Jest ona moja druga zona, a ja bylem jej pierwszym facetem, mimo ze miala juz 30 lat. To wszystko nie bylo takie latwe. Mysle ze zaden normalny facet, do 30-ki jak tu czytalem, z natury nastawiony na rozsiewanie zarodkow, nie wytrzymalby oporu do sexu ze strony mojej, wtenczas przyjaciolki. Kilka lat minelo zanim sytuacja sie zmienila. Ktory facet majac + - 30 lat ma no to czas?
    Mam przyjaciolke z dawnych lat, i jeszcze jedna kobiete, moja kuzynke, ktore z roznych powodow... jedna religijnych, druga wychowania przez apodyktyczna matke, szukaly facetow, rowiesnikow mogacych-umiejacych czekac na pierwsze kontakty fizyczne dopiero po slubie. Ta wychowana i pilnowana przez mamusie, tak zostala unieszczesliwiona przez meza, bo przed slubem jak i po slubie nie mial checi na sex, a ona miala. Natomias kuzynka stresuje do dzisiaj kochajacego meza dozowaniem sexu.
    Nie chcialbym w szczegolach wspominac dlaczego "naturalna" potrzebya rozsiewania plemnikow jakiegos "wyzwolonego" faceta, moze chorego z tego powodu, wplynela na to, ze moja obecna zona, w wieku 30 lat byla jeszcze cnotliwa. Odwrocenia tej sytuacji nie bylbym w stanie dokonac, bedac mlodszym o 20 lat. Zreszta nikomu z jej poprzednich przyjacieli nie udalo sie tego oporu przelamac.
    Dodam jeszcze, ze ja zaczolem szukac kobiety dopiero dwa lata po odejsciu pierwszej zone, do przyjaciela z lat szkolnych. W tym celu miedzy inynymi zapisalem sie na studia licencjackie majac 45 lat. Tam krag moich znajomych, wolnych kobiet ogromnie sie poszerzyl. Tak wiec uwazam ze nalezy szukac, nie zostawiac tego przypadkowi. Czas na takie spontaniczne kontakty juz bezpowrotnie minal i powinnas swoj los wziasc we wlasne rece o nie przypadku.
    Kalino
    Zycze ci powodzenia.
  • aardwolf_ge 13.06.14, 18:42
    1. Różnego rodzaju spotkania na Facebooku, np. spotkania couchsurfingu, zwiedzanie zakątków miasta itd. zależy od wielkości miasta, w takiej Warszawie, Krakowie lub Wrocławiu prawie codziennie jest gdzie pójść
    2. Wyjazdy w góry. W schroniskach stosunek mężczyzn do kobiet to zwykle co najmniej 2:1.

    Najlepiej żebyś chodziła sama, albo najwyżej z jedna koleżanką, większe grupy kobiet często stają się dla mężczyzn hermetyczne.
  • aardwolf_ge 13.06.14, 19:11
    3. zapomniałem dodać kursy tańca
  • 31kalina 13.06.14, 19:16
    Spotkania organizowane na FB? Pierwsze słyszę, ale chyba się zainteresuję:-) Dobry pomysł. Schronisko i góry raczej odpadają, jak jadę to z przyjaciółmi a sama się przecież w góry nie wybiorę, raz, że to niebezpieczne a dwa, że samotny urlop to nie jest przyjemność.
    Właśnie z tym "chodzeniem samej" to mam pewien kłopot, bo nie czuję się w takich sytuacjach komfortowo. Wokoło najczęściej grupy znajomych a ja sama jak palec, można się narazić na jakiegoś nachalnego typa co gorsza.
  • mendigo 13.06.14, 19:19
    To chodź sama na sztuki walki. Tam się ciekawe towary przewijają, a przy okazji załatwisz temat obsługi nachalnych typów.
  • 31kalina 13.06.14, 19:20
    Wiesz mnie sztuki walki akurat nie pociągają a nie będę się wygłupiać i kupować wcale nie taniego kursu tylko po ty, by się rozglądać za potencjalnym partnerem. Nie mam zdolności do takich sportów w ogóle:-)
  • mendigo 13.06.14, 20:33
    Jakiego kursu? To w kursach dają w szerokim świecie? Hm, starość mnie dopadła chyba.
  • aardwolf_ge 13.06.14, 20:23
    Właśnie takiej odpowiedzi się spodziewałem, z jednej strony kogoś poznać, ale z drugiej żeby w żadnym wypadku nikt nachalny nigdy się nie pojawił, z jednej strony masz jakieś pragnienia, ale z drugiej żeby było tylko przyjemnie a nic się nie napracować.
    Z takim podejściem kup sobie lepiej od razu kota.
  • mendigo 13.06.14, 20:32
    Z kotem też się trzeba natyrać. Nie wiem, skąd ta mania idealizowania tych zwierząt. Fleja jak każde inne, żre jak każde inne, a niewdzięczne jak mało które.
  • aardwolf_ge 13.06.14, 20:37
    Nie idealizuję kotów.
    Zauważyłem tylko, że wiele dziewczyn w momencie pojawienia się problemów damsko-męskich decyduje się na zaopatrzenie się w kota.
    Głębiej tego mechanizmu nie rozumiem, taka powierzchowna obserwacja.
  • mendigo 13.06.14, 21:02
    No, i dostają od tego kota pasożytów mózgu, a potem to już tylko z górki. Tak jest, to prawda.
  • rekreativa 14.06.14, 13:15
    O mamusiu, to może ja powinnam tomografię zrobić? Bo już 20 lat z jednym takim podejrzanym kotem mieszkam.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • mendigo 14.06.14, 20:52
    Zrób komplet badań. Ja mieszkałam przez krótki czas z kilkoma i patrz, jak się to skończyło.
  • mariuszdd 23.06.14, 23:46
    Śmiechem żartem ale stare baby dostają od kotów zajoba
  • speedboat8 21.06.14, 07:46
    To chwilowa perturbacja wynijajaca ze zderzenia ewolucji i cywilizacji. W przyrodzie takie napiecia zawsze szybko wracaja do rownowagi.Wyksztalcone kobiety ktorym sie wydaje ze zdobyly Everest zapominaja o swej podstwowej ,biologicznej funkcji w spolecznstwie i ida pod prad,szukajac idealu,no bo przeciez zasluguja na niego dzieki swym dyplomom :)
    Te mniej wyksztalcone biora co popadnie i nie petaja sie potem po forach demonstrujac wszelkiego rodzaju frustracje pod adresem swych partnerow.Ludzkosc jednak nie stanie z tego powodu w miejscu.Istnieje cos takiego jak krzywa Gausa i ona napawa optymizmem.Forum to margines tego prawdziwego ,normalnego zycia a ludzie w nim bioracy udzial to pokiereszowani przez zycie osobnikcy ktorzy nie potrafia dac sobie rady z wyzwaniami jakie niesie proste zycie w szczescie przynoszacym powszechnie kapitalizmie a' la Tusk and Co.
  • raohszana 23.06.14, 20:11
    speedboat8 napisał(a):
    > Forum to margines tego prawdziwego ,normalnego zycia a lud
    > zie w nim bioracy udzial to pokiereszowani przez zycie osobnikcy ktorzy nie pot
    > rafia dac sobie rady z wyzwaniami jakie niesie proste zycie w szczescie przyn
    > oszacym powszechnie kapitalizmie a' la Tusk and Co.
    *
    No i widzisz jak z Tobą źle? Może czas przestać ględzić w temacie kobiet, a zająć się sobą?

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • speedboat8 28.06.14, 10:12
    Nie cazs:) bo mam rozrywke niczym jazda na karuzeli:)
  • przeciezwiadomo 14.06.14, 13:32
    O, to już rozumiem, skąd te zachwyty nad psami.
    Nazwanie kota "fleją" to gruba przesada. To jedno z najczystszych zwierząt.
  • mendigo 14.06.14, 20:54
    Fleje i wstręciuchy. Ha! I co mi zrobisz? :P
  • przeciezwiadomo 14.06.14, 20:58
    Napiszę, że psy to dopiero fleje i wstręciuchy. I dodam, że są głupie i hałaśliwe :)
  • mendigo 14.06.14, 21:05
    Phi, forum wszystko zniesie, a każdy rozsądny człowiek i tak wie, że wszystko, co napisałaś tyczy się w pierwszym rzędzie kotów. Nie powiesz mi, że gatunek, którego samce wyposażono w kolczaste penisy, jest warte czegoś więcej niż politowanie.
  • przeciezwiadomo 14.06.14, 21:12
    Kolczaste penisy są potrzebne do wywołania owulacji u kotki. Cóż ja zrobię.
  • mendigo 14.06.14, 21:17
    Możesz gardzić, to zdrowa reakcja. Tak jak gardzę pluskwami, które mają szablaste penisy i fatalne obyczaje seksualne, tak pogardzam kotami z kłującym członkiem. A psy są zupełnie normalne pod tym względem. I pod każdym innym oczywiście.
  • przeciezwiadomo 14.06.14, 21:19
    Ale wiesz, jakoś nie zauważyłam, żeby kotki się skarżyły, wręcz przeciwnie :)
  • mendigo 14.06.14, 21:26
    Tak? A mnie się wydawało, że się strasznie przy tym wydzierają z bólu ... Zresztą co mnie to obchodzi, czy im się podoba, czy nie. Przecież to ten sam parszywy gatunek. To nawet się zgadza - jeśli im się podoba, to tylko potwierdza podrzędny status kota w naturze. A jak nie - to tym gorzej dla nich, bo nie dość, że głupie fleje, to jeszcze przyjemności z seksu nie mają. Tak więc sama widzisz, że kot nie ma szans w porównaniu z psem.
  • przeciezwiadomo 14.06.14, 22:06
    Przestała mnie bawić ta rozmowa.
  • mendigo 15.06.14, 20:35
    Bo prawda boli.
  • przeciezwiadomo 15.06.14, 20:36
    Nie, znudziło mi się bicie piany.
  • mendigo 15.06.14, 20:43
    Ale zaraz, to co robisz na forum w takim razie? Czy nie powinnaś iść ŻYĆ?
  • przeciezwiadomo 15.06.14, 20:46
    Wróciłam z całodziennego życia :) ale jest więcej ciekawych tematów, niż obrona kotów przed psami :)
  • mendigo 15.06.14, 20:52
    Nie przed psami, a przede mną ;> Poza tym lubię koty, więc jeśli ktoś tu ma prawo narzekać na bicie piany, to ja, bo biję podwójnie (bo kłamliwie).
  • przeciezwiadomo 15.06.14, 20:55
    Aha, czyli zostałam strollowana :)
  • mendigo 15.06.14, 20:57
    E tam strollowana od razu. Ja w realu też tak z ludźmi gadam. Tylko muszę unikać tych z syndromem kija w dupie, bo bywa ciężko.
  • przeciezwiadomo 15.06.14, 20:59
    Ja mam inny syndrom. Wolę komuś wejść w drogę, niż w dupę.
  • mendigo 15.06.14, 21:02
    A ja w sytuacji podobnego dylematu wolę skorzystać z trzeciej możliwości i obejść. Za stara jestem na zbędne stresy.
  • mendigo 15.06.14, 21:02
    No dobra, idę na mecz.
  • 31kalina 13.06.14, 21:29
    Nie chodzi o to, żeby się "nie napracować", ale nie chcę celowo "wystawiać się" na potencjalnie przykre sytuacje, typu: samotna kobieta w górskim schronisku....To może być po prostu niebezpieczne i nie chodzi o niechęć do wysiłku ale o bezpieczeństwo właśnie. Nigdy nie wybiorę się sama tam, gdzie w razie czego nikt mi nie pomoże, typu górskie odludzie, park wieczorem, samotne wczasy w obcym kraju.

    Szukanie partnera nie powinno wyglądać jak "polowanie" wszędzie gdzie się da. Ja zawsze była otoczona przyjaciółmi, rodziną, nigdy nigdzie nie byłam bez męża czy grupy znajomych i dla mnie bardzo nienaturalne byłoby wypuszczanie się na siłę samotnie wszędzie.
  • aardwolf_ge 13.06.14, 21:43
    > ..To może być po prostu niebezpieczne i nie chodzi o niechęć do wysiłku ale o b
    > ezpieczeństwo właśnie. Nigdy nie wybiorę się sama tam, gdzie w razie czego nikt
    > mi nie pomoże, typu górskie odludzie, park wieczorem, samotne wczasy w obcym k
    > raju.

    Dobre, podoba mi się.
    Taka odwrotność "Chłopaki ni płaczą".
    Nie dość, że nigdy nie byłaś w górach, to nawet nie znasz nikogo kto był.
  • 31kalina 13.06.14, 21:44
    Właśnie byłam i zeszłam całe Tatry włącznie z Orlą Percią, więc nie wysuwaj pochopnych wniosków. Właśnie dlatego, że byłam wiem, że nikt nie powinien w góry chodzić sam, a jeśli nie idzie się w góry to po co siedzieć w schronisku? Pojęcia nie mam.
  • speedboat8 18.06.14, 14:50
    No to pozostaje ci sie uzbroic w cierpliwosc i autoerotyzm dlugofalowy ,bo tak od razu nie spotkasz partnera choc rozsadnie myslisz.Moze za rozsadnie bo czasem potzreba troche "szalenstwa " aby sie spodobac temu drugiemu:).Pamietaj ze ze z wiekiem organizm produkuje coraz mniej feromonow a wiec i twoja spontaniczna atrakcyjnosc spada a wzrasta "rozsadek",ktory raczej w sprawach milosci malo pomaga!
  • 31kalina 19.06.14, 01:43
    Ja akurat nie mam problemu z tym, że się nie podobam. O ile dobrze zauważam:-)

    W każdym razie porozmawiałam z przyjaciółmi, ogarnęłam się i doszłam do wniosku, ktoś się znajdzie albo nie znajdzie i to też nie jest dramat.
    Jak już gdzieś powyżej pisałam, moja koleżanka, będąc samotną matką po 30tce poznała fantastycznego mężczyznę, który nie szukał seksu, seksu a poza tym seksu, właśnie wzięli ślub więc istnieją ludzie normalni i zdrowi:-)
  • speedboat8 20.06.14, 07:35
    Wychodzi w tym poscie jak malo znasz mezczyzn i ich swiat.Moje pytanie brzmi: a czego szukal ? i po co mu bylo malzenstwo.? Dlaczego akurat zainteresowal sie twoja kolezanka ? Wiele spraw ktore rozegralo sie miedzy tym dwojgiem kolezanka nie zdradzi ci nawet na mekach a ty polegasz na pozorach :) .
    Czy myslisz ze pociag miedzy ludzmi to tylko ladny wyglad, bogate wnetrze, bystra mysl czy praktyczny umysl?Dlaczego Natura uczynila faceta inicjatorem wszelkich kontaktow z kobieta /kobietami ?
    Dlaczego istnieje zjawisko gwaltow?tylko wystepujace wsrod ludzi ?
  • speedboat8 21.06.14, 07:50
    Ekspertki zaniemogly ?
  • have2b3 22.06.14, 09:31
    I tu się mylisz. W świecie zwierząt gwałt też istnieje. Wśród przesympatycznych skąd innad delfinów. I jest to w dodatku gwałt zbiorowy. Grupa młodych samców oddziela od stada samicę, po czym, po kolei ją gwałcą ...
  • speedboat8 24.06.14, 01:31
    Tak czytalem o tym.Mam jednak watpliwosc czy nie jest to przypadkiem jakis blizej nie zdefiniowany rytual charkterystyczny dla tego zwierzecia .Tylko wsrod ludzi zblizenie z uzyciem sily jest zlem.Wiele gatunkow by nie przetrwalo bez zapladniania samicy poprzez silowe zblizenie a dla Natury jest to najwazniejsze zeby nastapilo zblizenie miedzy kobieta i mezczyzna .Jest to jedna z wielu szans na zaplodnienie a wiec przeniesienie zycia w przyszlosc.
    Zaraz hejterki np przeciezwiadomo,sixa itp przegryza mi gardlo z powodu braku zrozumienia wiec powtorze aby dobrze zrozumialy.Nie oceniam moralnie tego faktu.Patrze na to beznamietnieJest to dla Natury obojetne jak nastapi zblizenie bo dla Natury najwaznijsze jest przeniesienie zycia poprzez wymiane genow.Natura zas uzywa wszelkich mozliwych sztuczek i mechanizmow aby obie plci do siebie grawitowaly w celu prokreacji.Stad jak facet trzyma pania za raczke to uwalniaj sie w jej mozgu hormony szczecia np serotonina ,dopanina i ona czuje "chemie" :) Jest szczesliwa,pochwa sie nawilza ,lechtaczka unosi i wyraza gotowosc do zblizenia.Facet odczuwa poprzez dotyk skorny te same sygnaly i ma wzwod czlonka .Natura spelnila swe zadanie,nastapila penetracja i byc moze zaplodnienie a wiec przeniesienie zycia w nastepne pokolenie. Reszta ,sluzy tylko kontynuacji procesu przenoszenia zycia w czasie.
  • stasi1 22.06.14, 21:53
    Jeśli ten facet był tak rzeczywiście fantastyczny co robił do tej pory? czekał na Twoją kolezankę? Czy też może inne kobiety nie potrafiły tej jego fantastyczności odkryć? jeśli to drugie to chyba jednak nie taki fantastyczny.
    Moja kobieta organizowała wycieczki w góry dla swoich znajomych. Większość to były wolne kobiety. Nie słyszałem nigdy(a było tych wycieczek z 10) aby jakaś w czasie tych wycieczek poznała jakiegokolwiek faceta. Nawet ona sama też nie. Poznałem ją na randkach w Cafe. Rzeczywiście trochę o nią się starałem, gdybym to zostawił jej to znajomość umarła by śmiercią naturalną
  • kenobi2 20.06.14, 23:10
    A co Ciebie interesuje? masz jakies hobby, pasje? Cos czym moglabys dzielic sie z innymi ludzmi, spotykac sie w szerszym gronie...
  • nativeau 27.06.14, 16:07
    moze i nienaturalne ale zyskowne. A szukanie partnera to polowanie, trzeba miec zdolnosci usidlania. W koncu kazda z was ma mniej wiecej taka sama pulapke wiec sukces zalezy jak sie te pulapke uzywa i i gdzie sie ja stosuje. Chyba lepiej zastawic taka pulapke w poblizu bazy wojskowej niz w poblizu sklepu z dewocjonaliami.
  • maguniaklikunia 27.06.14, 17:40
    Widzę to tak. Młode kobiety mogą szukać w okolicy koszar a starsze na pielgrzymkach, cmentarzach, odpustach.......... i w sanatoriach.
  • speedboat8 28.06.14, 11:19
    cyt.... A szukanie partnera to polowanie, trzeba miec
    > zdolnosci usidlania. W koncu kazda z was ma mniej wiecej taka sama pulapke wie
    > c sukces zalezy jak sie te pulapke uzywa i i gdzie sie ja stosuje

    Acha ! i mamy jasnosc kto to pisze.A pisze kobieta - manipulantka, ktora potepia mnie ze patrze przez perspektywe seksu na zycie a sama go wykorzystuje do swoich osobistych celow :)
  • 31kalina 13.06.14, 21:40
    "ale z drugiej żeby w żadnym wypadku nikt nachalny nigdy się nie pojawił"

    Nie rozumiem Twojego stanowiska, według Ciebie jeśli chcę kogoś znaleźć, to powinnam "wystawiać" się na cel każdemu? Ja nie chcę niczego robić na siłę. Byłam już żoną- szczęśliwą żoną i nie chcę teraz na siłę wiązać się z kimkolwiek, byle był. Mężczyźni przecież też nie tak szukają partnerek- tych na stałe.

    Chodzi mi po prostu o potencjalne możliwości poznawania nowych ludzi, w tym mężczyzn a nie troszkę desperackie akty w postaci "samotnych wypraw w celu poznania jakiegokolwiek mężczyzny". Takie zachowania nigdy do mnie nie pasowały.
  • the_sole_survivor 27.06.14, 08:33
    aardwolf_ge napisał:

    > 1. Różnego rodzaju spotkania na Facebooku, np. spotkania couchsurfingu, zwiedza
    > nie zakątków miasta itd. zależy od wielkości miasta, w takiej Warszawie, Krakow
    > ie lub Wrocławiu prawie codziennie jest gdzie pójść
    > 2. Wyjazdy w góry. W schroniskach stosunek mężczyzn do kobiet to zwykle co najm
    > niej 2:1.
    >
    > Najlepiej żebyś chodziła sama, albo najwyżej z jedna koleżanką, większe grupy k
    > obiet często stają się dla mężczyzn hermetyczne.

    Moja propozycja: kurs / obóz żeglarski . A już w ogóle najlepiej jakiś rejs po morzu, możliwie nie po Adriatyku itp.
    Na takich kursach / rejsach zwykle jest więcej facetów niż kobiet, w jednym miejscu razem przez dłuższy czas, często można obserwować zachowanie w sytuacjach trudnych, wymagających odpowiedzialności i charakteru. Pozerzy i mientkie faje często pękają gdy sytuacja przestaje być łatwa i wtedy widać, kto jest kim tak naprawdę.
  • the_sole_survivor 27.06.14, 09:14
    Poza tym jeśli facet będzie Cię widział zmęczoną, bez makijażu, w niekształtnych ciuchach, czasem z chorobą morską, a nadal będzie Tobą zainteresowany, to może oznaczać, że po prostu widzi w Tobie to coś i warto dać mu szansę.

    Życzę powodzenia w poszukiwaniach.

    PS A tu piosenka w temacie: agis.wrzuta.pl/audio/8tWhpdibWu5/ekt_gdynia_-_piosenka_dla_mojej_dziewczyny

    PS2 A ja swoją żonę poznałem na portalu randkowym :)
  • j666 04.07.14, 15:33
    I 100% dziwaków :-)
    Wiem, bo sam jeździłem ;-)

    -----
    > W schroniskach stosunek mężczyzn do kobiet to zwykle co najmniej 2:1.
  • engine8 13.06.14, 18:49
    Najlepsze chyba sa kontakty i znajomosci... Jesli Twoi znajomi i znajmi ich znajomych beda sobie zdawac sprawe ze jestes "available" to znajda sie ludzi ktorzy sa wpodobnej sytuacji...i pomoga nawaizac "przypadkowe" kontakty. Pozytywnym jest to ze zwykle nikt nie "skojarzy Ciebie z kims nie wartym tego...
  • 31kalina 13.06.14, 19:18
    Jak na razie wśród znajomych same pary:-)) Oczywiście zawsze może się ktoś ciekawy pojawić, też fakt
  • wez_sie 17.06.14, 09:14
    no nie uwierze ze wsrod znajomych sa same pary i te pary znaja tylko inne pary
    dziwna spolecznosc
    --
    JESLI WEJDZIESZ W MOJ PROFIL TO PROSZE ZOSTAW PO SOBIE SLAD W POSTACI KROPKI
    BLAGAN TO DLA MNIE BARDZO WAZNE
  • 31kalina 19.06.14, 01:46
    Wiesz my mamy stałe grono przyjaciół w którym się spotykamy. Nie twierdzę, że moi przyjaciele nie mają jakiś tam dalszych znajomych, koleżanek czy kolegów, którzy być może i są sami, pewnie mają, ale nie spotykają się z nimi na żadnych imprezach. Moi przyjaciele to ludzie mający dzieci, rodziny do tego pracujący dość dużo, więc raczej rzadko w ogóle są imprezy a jeśli już to w najbliższym, prawie rodzinnym gronie z okazji urodzin, imienin czy świąt a jak spotykamy się od czasu do czasu "na plotki" to już w ogóle w gronie ścisłym:-) To miałam na myśli.
  • leptosom 13.06.14, 21:40
    z tego, co piszesz wynika, że nie masz szans na "normalnego".
  • 31kalina 13.06.14, 21:41
    Dlaczego?
  • aardwolf_ge 13.06.14, 21:46
    kopiesz leżącego
  • leptosom 13.06.14, 21:49
    musi coś zmienić, np. wstać.
  • 31kalina 13.06.14, 21:51
    Może mi jednak wyjaśnisz o czym piszesz, bo pomimo tego że jestem sama nie czuję, żebym leżała i nie uzależniam jednak swojego życia i szczęścia w 100% od tej sfery.
  • leptosom 13.06.14, 21:53
    nie czuję, żebym leżała i nie uzależniam jednak swojego życia i szczęścia w 100% od tej sfery.

    sama udzieliłaś sobie odpowiedzi.
  • 31kalina 13.06.14, 21:55
    No tak czyli mam rozumieć, że powinnam całe swoje życie skupić tylko na tym? Nie przesadzasz aby? Żaden znany mi normalny (i w związku) człowiek nie żyje tylko tym związkiem, ma jeszcze pracę, pasje, przyjaciół...całe życie.

    Twoim zdaniem jeśli chcę kogoś znaleźć to powinnam tylko na tym skupić uwagę? Oszalałabym chyba:-)
  • leptosom 13.06.14, 22:02
    Jeżeli ma się jakiś cel do osiągnięcia, to raczej należy skupić się na nim. A im ambitniejszy cel, tym więcej czasu należy mu poświęcić. No chyba, ze ma się szczęście w życiu.

    Jak mówił mój mentor: "bo w życiu trzeba mieć szczęście. jak się go nie ma, to trzeba zapie...ć" :)
  • 31kalina 13.06.14, 22:07
    Zgadza się co do zasady ale znalezienie partnera to nie jest jedyny cel jaki w życiu mam więc skupiam się na kilku sprawach:-) Nie mogę przecież całej swojej energii skoncentrować na typowaniu miejsc do poznawania panów, to by było poza tym chyba troszkę chore....;-) Weź pod uwagę, że nie mam już 20 lat i mam w życiu wiele obowiązków i spraw, poza tym muszę czymś żyć, z czegoś czerpać radość i energię jak każdy człowiek.
  • engine8 14.06.14, 02:06
    Tu jak widzisz nie znajdziesz normalnego...
    Normalni zyja zycie w realy a nie wirtualnym :)
  • 31kalina 19.06.14, 01:50
    Właśnie się zdążyłam zorientować:-)))) Internet to chyba najgorsze miejsce do szukania miłych ludzi, z nielicznymi być może wyjątkami.
    Ja ostatnio dopiero zaczęłam "bywać" w sieci i chyba na tym zakończę, ponieważ widzę, że tutaj rzadko można spotkać się z normalną życzliwością a raczej ze złośliwością, cynizmem i lizaniem ran na czyjś koszt. Łatwo jest kogoś "zjechać" zza monitora, uszykować się "na eksperta" i próbować dołować kogoś tak mocno- jak potrafię. To chyba samoocenę podnosi, ale nie będę próbować:-)
  • gyubal_wahazar 19.06.14, 13:31
    Kalina, nie sugeruj się głosami grupki frustratów. To że oni mają takie podejście to ich sprawa, ale jeśli próbują wmawiać innym, że projekcja ich urojeń to rzeczywistość, to szkoda sensu na dyskusję.

    Prędzej czy później, znajdziesz fajnego zucha, ale na moje bardziej to kwestia szczęścia niż jakiejś strategii. Nie mówię bynajmniej, że nie warto nic w tym kierunku robić, ale moim skromnym szczęście, to w tym przypadku, czynnik #1

    Powodzenia !
    --
    knur.blox.pl
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 13:45
    10/10 jak zwykle.
  • 31kalina 19.06.14, 17:29
    To akurat racja:-) Miałam chwilę słabości ale już mi przeszło:-) Swoją drogą, pierwszy raz jestem na jakimkolwiek forum i muszę przyznać, że zadziwia mnie jak wiele osób jest tutaj tylko po to, by komuś zrobić przykrość. Co za atrakcja...

    Ludzie poznają się w przeróżny sposób i w najdziwniejszych nawet okolicznościach ale fakt faktem większość znajomych mi par poznała się zupełnie przypadkiem:-) Przemyślałam sobie wszystko i doszłam do wniosku, że zajmę się swoim życiem po prosu. Wiele osób jest samych, po rozwodach chociażby i jakoś żyją mniej lub bardziej szczęśliwi, więc da się:-)
  • leptosom 19.06.14, 18:25
    Wiele osób jest samych, po rozwodach chociażby i jakoś żyją mniej lub bardziej szczęśliwi, więc da się:-)

    Da się, nawet, jeśli nie będziesz miała wyjść z kim, do kogo i po co :))
  • 31kalina 19.06.14, 19:20
    Oj widzisz i tu się mylisz. Odnosisz się do mojej przedniej wypowiedzi, której najwyraźniej nie zrozumiałeś:-)
    W tejże wypowiedzi stwierdziłam, że ludzie nie mający żadnych potrzeb emocjonalnych i intelektualnych a jedynie potrzeby czysto fizyczne jak piękne ciało, seks i micha, w sytuacji, kiedy są sami (bez partnera) lub są już starsi i tracą większość z możliwości zaspokojenia w/w potrzeb nie bardzo mają jak czerpać radość z życia- ponieważ właśnie nic innego ponad w/w potrzebami radości i szczęścia im nie daje.

    Ja mam różne potrzeby i wielu przyjaciół tak więc nawet jeśli będę sama, to nigdy nie będę samotna- i nigdy nie byłam. Więc będę miała gdzie wyjść i po co.

    Mam nadzieję, że teraz zrozumiałeś.
  • leptosom 20.06.14, 10:11
    masz wielu przyjaciół, ale możesz nie mieć.

    im więcej potrzeb, tym gorzej to wróży. :)
  • leptosom 14.06.14, 08:56
    priorytety ustawiasz sama, zgodnie ze swoimi potrzebami. co Ci więcej można doradzić?
    nie chcem, ale muszem?
  • maly_zlosliwiec 13.06.14, 21:50
    A nie możesz się umówić z Kaliną ?
  • 31kalina 13.06.14, 21:52
    Raczej bym nie chciała jeśli chodzi Ci o aardwolf_ge :-)
  • maly_zlosliwiec 13.06.14, 22:01
    A widzisz. A chętnie. Gościu jest cholernie bystry.
    )
  • 31kalina 13.06.14, 22:03
    Tak być może ale złośliwy i zimny jak skała a ja takich nie lubię. Nie zna mnie a już ocenił i przyporządkował. Nie tylko bystrość się liczy ale ludzkie oblicze i ciepło- przynajmniej dla mnie :-)
  • mendigo 13.06.14, 22:22
    No raczej. W pierwszym rzędzie. Co komu po intelekcie, jak ludzkiego oblicza brak. Mówię ogólnie, nie o obgadywanym bystrzaku.
  • 31kalina 13.06.14, 22:25
    No właśnie:-) Ja potrzebuję ciepłego, sympatycznego człowieka z którym mogłabym rozmawiać o wszystkim bez lęku, że mnie zaraz "bystrością zabije". Intelekt owszem, ale serce jest o wiele ważniejsze, bo to ono daje szczęście.
  • przeciezwiadomo 13.06.14, 22:03
    Ale cierpi na nieuleczalną aidsofobię.
  • mendigo 13.06.14, 22:23
    Lepsze to niż AIDS.
  • leptosom 13.06.14, 21:51
    nie wysyłasz sygnałów, na które reagowałby pozytywnie "normalny".
  • 31kalina 13.06.14, 21:53
    To znaczy jakich sygnałów? Przecież mnie nie znasz.
  • engine8 14.06.14, 02:10
    Ale pitolisz.... wysyla jak najbardziej normalne...
    Ty oczekujesz "normalnych"..?



  • dziala_nawalony 13.06.14, 22:09

    no tak, zdarzają sie takie historie. Wazne ze po tej traumie doszłaś do siebie, a co do złapania jakiegoś przyzwoitego chłopa.Nie ma specjalnych miejsc gdzie przewalaja sie tabuny samców alfa czy innych. Na mnie podziałałby atrakcyjny wygląd i szczery przyzwalajacy uśmiech..no może chodz tam gdzie zdecydowanie sa w przewadze np. / ??/ sportowe imprezy motoryzacyjne, tu kobitki sa raczej w mniejszosci.
  • 31kalina 13.06.14, 22:15
    Jeśli mogę zawsze pojawiam się na ciekawych imprezach:-) Nie jestem jednak typem kobiety, która sama uwodzi mężczyzn. Dość wcześnie wyszłam za mąż, jeszcze na studiach, więc "rynek uczuć" od zawsze był jakoś poza mną. Męża poznałam w naturalnych, powiedzmy okolicznościach- był bratem mojej koleżanki z roku, więc nigdy nie "polowałam" na mężczyzn ani na imprezach ani w sieci ani nigdzie i te sprawy są mi obce zupełnie.
    Może już będę sama, trudno. Tak też da się żyć.
  • dziala_nawalony 13.06.14, 22:24
    31kalina napisał(a):

    ...Męża poznałam w nat
    > uralnych, powiedzmy okolicznościach- był bratem mojej koleżanki z roku, więc ni
    > gdy nie "polowałam" na mężczyzn ani na imprezach ani w sieci ani nigdzie i te s
    > prawy są mi obce zupełnie.
    > Może już będę sama, trudno. Tak też da się żyć.

    masz racje, tak też się da żyć, tylko po co? Przecież dla nas wszystkich nie ma nic gorszego jak własnie samotność ..no i nie musisz sama polować, to zostaw meżczyznie bo nam to w naturalny sposób świetnie wychodzi. Kalinko, atrakcyjny wygląd i uśmiech..to niewielki wysiłek i prędzej czy pózniej efekt jest zawsze..powodzenia i cieplutko pozdrawiam..8)
  • 31kalina 13.06.14, 22:26
    Dziękuję za miłe słowa:-D Dobrze, że kogoś jeszcze na nie stać. Uśmiech staram się mieć zawsze i o siebie dbam więc nie tracę nadziei:-))
  • engine8 14.06.14, 02:13
    No i juz wiesz o co chodzi - wyslij mu zdjecie w bikini z usmiechem .... :)

  • nocnymarek2 13.06.14, 22:30
    Powinnaś sobie przede wszystkim zdać sprawę, że szukasz nienormalnego
    mężczyzny. Jaki normalny facet po 30-stce będzie chciał sobie wziąć taki
    kłopot na głowę? Obca kobieta będzie mu się kręcić po domu, zrzędzić na
    nieposprzątane skarpetki, suszyć głowę o piwo i granie na komputerze.

    > Próbowałam korzystać z serwisów randkowych ale tam pa
    > nowie głównie szukają seksu i chwilowej rozrywki.

    Przykro mi, ale to raczej ci są normalni.

    > pytałam ostatnio kilku z partnerów moich przyja
    > ciółek, czy sami (gdyby byli wolni) zalogowaliby się na takich portalach –
    > ; zgodnie twierdzili, że nigdy w życiu.

    Jest wiele rzeczy, o których się mówi "nigdy w życiu" do znajomych, a po
    cichu połowa z nich jest zalogowana i szuka seksu i chwilowej rozrywki.

    > jeśli ich związki by się rozpadły to chyba nie szukaliby w ogóle.

    No właśnie...

    > Pozostaje więc pytanie co w takiej sytuacji robić?

    No, tego to nie wiem niestety.
  • 31kalina 13.06.14, 23:55
    To akurat nje jest chyba prawdą. Nje chcesz chyba powiedzieć, że przeciętny mężczyzna żyje jedynie seksem i najchętniej mieszkałby sam przez całe życie. To jest sprowadzanie życia tylko do jednej funkcji-seksualnej, a to dość ubogie mentalnie podejscie. Oczywiście są i tacy ludzie ale według mnie są właśnie nienormalni. Znam ludzi o których piszę, znałam swojego męża i wiem, że są mężczyźni dla których więzi z drugim człowiekiem mają znaczenie, a jeśli są więzi to to już nje jest "obca kobieta".
  • engine8 14.06.14, 02:19
    Tu sie zalamiesz - zwlaszcza jesli bedziesz z kazdym probowac rozmawiac jak z normalnym...

    Przede wszytkim forum to ciezka drogato tego aby znalezc "diament".
    W koncu kto tu sie obraca - ci co nie maja pojecie albo mozliwosci albo zdolnosci na normalne zycie w realu wiec sobie tu kreuja jakas tam osobowosc albo siedza tu dla zabicia czasu.
    Polowa to mlodziez ktora sie tu bawi...




  • nocnymarek2 14.06.14, 07:08
    engine8 napisał(a):

    > Przede wszytkim forum to ciezka drogato tego aby znalezc "diament".

    Hmmm... a są jakieś miejsca, gdzie się diamenty zbiera do czapki
    jak pieczarki? O ile zrozumiałem autorkę, to nie tyle chciała szukać
    na forum, tylko właśnie wypytać o takie miejsca.

    > W koncu kto tu sie obraca - ci co nie maja pojecie albo mozliwosci albo zdolno
    > sci na normalne zycie w realu wiec sobie tu kreuja jakas tam osobowosc albo sie
    > dza tu dla zabicia czasu.

    To bardziej o sobie, czy tylko o pozostałych współuczestnikach?
  • 31kalina 19.06.14, 02:03
    Ja tutaj nikogo nie szukam:-) Ot tak wrzuciłam któregoś dnia wątek ale nigdy nie będę szukała ludzi w sieci. Już zdążyłam się zorientować kto, w większości, tutaj "siedzi". Z jednej strony troszkę przykro czytać niektóre komentarze ale z drugiej zdałam sobie sprawę, że większość z tych ludzi ma chyba o wiele paskudniejsze życie od mojego, skoro "plucie" na życie innych w siedzi uważają za rozrywkę.
    Moja przyjaciółka zwykła mawiać: trzeba być dobrym dla ludzi, nawet tych złych, bo to co wyślesz do Ciebie wróci. I jak patrzę na jej życie, a przeszła nie jedno, to ona ma świętą rację:-) Ona nawet ludziom, którzy jej zrobili wiele zła nigdy kłody pod nogi nie rzuciła, choć mogła, ale ma tylu prawdziwych przyjaciół że chyba nikt tylu nie ma. I dla mnie to jest sposób na życie.
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 10:36
    Heh, a ja znam takie: "Nie rób innym dobrze, nie będzie Ci źle". Też się sprawdza.
  • engine8 19.06.14, 19:07
    No wlasnie.... i to jest odpowiedz dlaczego zycie jest takie jakie jest
  • 31kalina 19.06.14, 19:27
    ot co:-)
  • engine8 19.06.14, 19:06
    Tak trzymaj...
  • nocnymarek2 14.06.14, 07:03
    Używasz słowa "normalny" w sensie "taki, jak ja chcę, żeby był", a ja
    mówię właśnie o średniej geometrycznej. Przeciętny mężczyzna nie
    żyje jedynie seksem, dlatego kobieta potrzebna mu jest tylko od czasu
    do czasu. Inna sprawa to to, że właśnie "ubogie mentalne podejście"
    jest standardem (nie tylko dla mężczyzn, dla kobiet też). I nie znaczy
    to wcale skupiania się na seksie. Wręcz możesz znaleźć fora, gdzie się
    ludzie skarżą, że zamiast seksu ich partnerzy wolą bardziej prymitywne
    rozrywki.

    Nie znaczy to, że nie ma wyjątków. I to właśnie miałem na myśli - taki,
    jakiego szukasz (w czym życzę Ci powodzenia), to wyjątek, a nie norma.


    31kalina napisał(a):

    > To akurat nje jest chyba prawdą. Nje chcesz chyba powiedzieć, że przeciętny m
    > ężczyzna żyje jedynie seksem i najchętniej mieszkałby sam przez całe życie. To
    > jest sprowadzanie życia tylko do jednej funkcji-seksualnej, a to dość ubogie me
    > ntalnie podejscie. Oczywiście są i tacy ludzie ale według mnie są właśnie nieno
    > rmalni. Znam ludzi o których piszę, znałam swojego męża i wiem, że są mężczyź
    > ni dla których więzi z drugim człowiekiem mają znaczenie, a jeśli są więzi to t
    > o już nje jest "obca kobieta".
  • tycho99 14.06.14, 10:30
    nocnymarek2 napisał:

    > Używasz słowa "normalny" w sensie "taki, jak ja chcę, żeby był", a ja
    > mówię właśnie o średniej geometrycznej.

    - geometrycznej powiadasz? czyli co, wyszło ci to z mnożenia mężczyzn i pierwiastkowania?

    > Przeciętny mężczyzna nie
    > żyje jedynie seksem, dlatego kobieta potrzebna mu jest tylko od czasu
    > do czasu.

    - czyli kobieta jest potrzebna przeciętnemu mężczyźnie tylko do seksu? Po pierwsze, pominąłeś 2 kluczowe elementy, które są jeszcze takiemu mężczyźnie potrzebne czyli "pełna micha" i "czyste gacie". Po drugie, normą jest jednak, że mężczyźnie potrzebne są też uczucia i kobiece towarzystwo na wyłączność.

    > Inna sprawa to to, że właśnie "ubogie mentalne podejście"
    > jest standardem (nie tylko dla mężczyzn, dla kobiet też).

    - Kolejna bzdura. Jeśli coś jest ubogie, to właśnie wg jakichś standardów bogactwa, zatem ubożyzna standardem być nie może.

    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • 31kalina 19.06.14, 02:41
    Brawo:-D
  • 31kalina 19.06.14, 02:07
    Być może, ja się zwyczajnie wśród takich nie obracam:-) Niech sobie ta "większość" życie w świecie fantazji i wszelkiego rodzaju seksu odmienionego w każdym przypadku, mnie nic do tego, ale już wolę być sama niż słuchać jacy to wstrętni są mężczyźni, bo jeszcze chwila a ich sobie do cna obrzydzę ;-)))
  • speedboat8 16.06.14, 03:48
    Otoz moj rozmowca ma w 100% racje.Twoj punkt widzenia jest raczej niepoprawny.
    Normalny facet chce seksu i swietgo spokoju w malzenstwie.jesli zaakceptujesz te prawde szybciej snajdziesz sobie "partnera'.
    na tym polega twoj problem ze nie rozumiesz facetow.Przyjmujesz kobiecocentryczny punkt widzenia.To blad i nigdy sobie faceta powyzej 30tki nie znajdziesz.Kazdy bedzie " nienormalny"
    Dobrze ci zycze dlatego wm ogole poswiecam czas na pisanie ci prostych rzeczy ale moim zdniem popelnisz gruby blad w swoim podejsciu do facetow.Jestesmy czescia Natury i od niej nie uciekniemy.Natura zas ma jeden cel- rozmnazanie zycia.Reszta to nadbudowa ,a ty zaczynasz od spraw zwiazanych wlasnie z nadbudowa:).Stad twoje niepowodzenia.Niestety faceci mysla inaczej niz kobiety i do czegos innego potrzebna im jest kobieta.:)
  • six_a 16.06.14, 12:53
    > Normalny facet chce seksu i swietgo spokoju w malzenstwie
    co ty za męskie zlewki tu opisujesz? skomplikowane jak cep i głębokie jak kałuża.
    klientów burdeli czy inną frakcję ścieków?

    --
    life is my friend
  • speedboat8 18.06.14, 14:57
    Niepotrzebnie trywializujesz to co napislem i sprowadzasz to do banalow a to dowod ze malo jednak rozumiesz facetow i ich mentalnosc.Szkoda bo zycie minie ci na meczeniu klawiatury zamiast cieszc sie bliskoscia " swojego faceta ":).
    Moze z twojej infantylnej perspektywy to sa zlewki ale napisalem juz gdzies ze facet do milosci potrzebuje miejsca a kobieta nastroju.W tym tkwi cala roznica w komunikacji miedzy kobieta i mezczyzna.Ta wiedza ,a raczej brak wiedzy co raz dzwoni jak dzwon koscielny na tym forum i trudno sie nie odniosc:)
  • six_a 18.06.14, 16:33
    speedboat8 napisał(a):
    > blablabla
    niestetyż, trudno się odnieść.

    a czy można się dowiedzieć, z jakiej okazji król banału robi komuś zarzut z męczenia klawiatury albo spędzania życia na forum, co jest tym śmieszniejsze, że sam wytwarza nikomu niepotrzebne elaboraty na dwie strony acztery i to o godzinie czwartej w nocy???

    --
    do it well
  • przeciezwiadomo 18.06.14, 16:36
    10/10
  • speedboat8 20.06.14, 11:05
    Ktos musi czuwac aby inny mogl spac:) To banal ,ale widac do ciebie nie docieraja trywialnie proste sprawy

    Niestety zycie to pasmo banalow i uatrakcyjnianie go na sile zamienia sie w twoim wykonaniu w kicz, bo po co nam ozdobniki w stylu wyszydzania czyjes wrazliwosci skoro na codzien mamy wystarczajaco barwnie np z naszym kochanym Tuskiem and Co. :)
  • tapatik 18.06.14, 07:27
    Speedboat8, a co to jest ten święty spokój?

    Czy jeśli ja, opróćz seksu i mitycznego świętego spokoju, chcę od kobiety także miłości i wparcia w trudnych chwilach, to jestem jeszcze normalny czy już nie?
  • mendigo 18.06.14, 09:43
    To znaczy, że jesteś kobietą.

    Co nie, speedboat? Wytłumacz mu, bo facet powyżej przyjmuje kobiecocentryczny (?!) punkt widzenia i trzeba go naprostować.
  • przeciezwiadomo 18.06.14, 09:48
    Ja tego pomyleńca na s. wygasiłam już, bo nie lubię czytać bzdur do kawy :)
  • mendigo 18.06.14, 09:52
    Czytasz forum do kawy? To wrzody murowane. Słodź sobie mocno chociaż.
  • przeciezwiadomo 18.06.14, 10:01
    Mleczko i cukier zawsze w pakiecie :)
  • speedboat8 18.06.14, 14:28
    ha ha! Zsdalem sobie nieco trudu i przejrzalem twoja aktywnosc :) Jak na swierza mezatke to siedzisz na forum od rana do poznej nocy.Gdzie czas na tego oblubienca.?! Jak na ekspertke od mentalnosci meskiej slabop zdajesz powtorny egzamin z dojrzalosci:) a przedewszytskim znajomosci psychiki meskiej.Przewiduje ze rzuci sie szybko tak jak ten 10 lat mlodszy kochanek :) .Pozostanie tylko w pamieci: bylam 2x mezatka i nk tak przed ,jak i poszkodzie glupi !
  • speedboat8 18.06.14, 16:52
    Wycieli mi a nie chce mi sie powtarzac.W innym m iejscu wyjasnilem ponownie.
  • 31kalina 19.06.14, 02:09
    Według większości tutaj jesteś dewiantem:-) Nie martw się, ja też:-)
  • speedboat8 19.06.14, 08:10
    Nie martwie sie :) .Natura nie zna prozni, swiat bez padlinozercow tajich jak hieny czy hejterstwo bylby smietnikiem nie do zniesienia.A tak jest zabawniej :)
  • speedboat8 20.06.14, 07:42
    Tu sie bardzo mylisz :) mozna miec bogate wnetrze ,multum pasji i bogate zycie erotyczne :)Nie stoi to w sprzecznosci a nawet potwierdza regule ze in facet ma wiecej pasji tym seks stawia na pierwszym miejscu.
  • k-x 20.06.14, 07:46
    10/10
  • babciajadzienka 19.06.14, 18:33
    Rozszerzmy moze pytanie: gdzie znalezc normalnego czlowieka? Tak kobiete jak mezczyzne. Sab na pewno sa. Tyle tylko ze my dorosli z bagazem doswiadczen inaczej patrzymy na otaczajacych nas ludzi. Nie potrzebuje ani pochwal, ani komplementow. A juz na pewno nie z netu. Ale to co obserwuje w necie jest czasem chore. Mocno chore. Czytam np blogi. Zenada. No chyba, ze palca Wam za ilosc slow. Poczytalabym z przyjemnoscia tekst o Waszym zyciu, o rzeczch smi9esznych, milych. powaznych. Ale normalny zwykly tekst. Bez jakichs udziwnien. To tak duzo?
  • speedboat8 20.06.14, 11:08
    Tak generalnie to zdefiniujmy najpierw co to znaczy "normalny " facet :) bo krecimy sie kole wlasnego ogona:)
  • tymon99 14.06.14, 15:39
    przede wszystkim nie szukać. poważnie.

    --
    she never stumbles,
    she's got no place to fall.
  • tapatik 18.06.14, 07:27
    tymon99 napisał:

    > przede wszystkim nie szukać. poważnie.

    Polemizował bym.
  • 31kalina 19.06.14, 02:09
    Życzliwi mi ludzie właśnie tak mówią, więc to jest chyba racja:-D
  • pomorzanka34 14.06.14, 18:09
    a może pomyśl nad zmianą towarzystwa ?
    szukając nowych znajomych może jakaś podyplomówka ,policelana

    --
    www.youtube.com/watch?v=3RLwuDQSkDI
  • przeciezwiadomo 14.06.14, 18:27
    Dobry pomysł, bo jak chłopa się tam nie znajdzie, to za to nabędzie wiedzy i być może umiejętności :)
  • cytryna76 14.06.14, 19:10
    Podyplomówek nie polecam - na ogół zdecydowana przewaga kobiet, facetów można policzyć na palcach jednej ręki, no chyba że może jakiś typowo męski kierunek np. na politechnice.

    To samo na różnych kursach, typu kursy językowe - prawie same kobiety. Wyjątkiem są z pewnością wspomniane już tutaj aktywności sportowe i pokrewne, ale to trzeba lubić, inaczej Twoja obecność będzie wyglądała sztucznie i niezręcznie.

    Niestety z przykrością stwierdzam, że tak zwane "wychodzenie do ludzi" daje z reguły dość mierne rezultaty, a prawdopodobieństwo natrafienia na wolnego, atrakcyjnego dla Ciebie mężczyznę, który na dodatek również będzie Tobą zainteresowany jest skrajnie małe. Sama przerabiam to od kilku lat, więc Cię nie pocieszę, niestety. No ale zawsze próbować - to przede wszystkim kwestia szczęścia, czy jak to mówią, przeznaczenia.

    Musisz pamiętać, że o "normalnego" mężczyznę do stałego związku naprawdę dziś trudno, zwłaszcza po 30-tce. I tak miałaś farta, że znalazłaś fajnego męża w okresie młodzieńczym i że było Ci dane doświadczyć udanej relacji. Teraz Ci "normalni" są już sparowani, a reszta albo się do związku nie nadaje, albo go nie szuka. Pozostają jeszcze Ci z odzysku, którym nie ułożyło się w pierwszym związku/małżeństwie, a tych ciężko znaleźć i wracamy do punktu wyjścia.

    Jeśli mam Ci doradzić coś konstruktywnego, co nie odrzucałabym całkowicie portali randkowych. Oczywiście większość z nich jest byle jaka i tam raczej nie znajdziesz mężczyzny, którego szukasz. Są jednak portale nieco lepsze, gdzie czasem pojawiają się sensowniejsi faceci. Co Ci szkodzi założyć tam konto i logować się tam w miarę regularnie? Są to jakieś koszty, bo te lepsze nie są najtańsze, ale myślę, że to gra warta świeczki.
    Generalnie portale randkowe trzeba traktować z dużym dystansem i mieć - jak sama napisałaś - nerwy ze stali. Nie słuchałabym też mężczyzn, którzy twierdzą, że "oni nigdy, przenigdy nie założyliby tam konta". W tej sferze ludzie zwyczajnie nie są szczerzy i wstydzą się przyznać, że szukają w ten sposób. No bo jakie szanse na nowe znajomości zawarte w "naturalnych okolicznościach przyrody" ma przeciętna osoba 30+?

    Miałam kiedyś koleżankę 40+, która przez jakieś dwa lata powtarzała, że "ona to nigdy przenigdy z portali randkowych nie skorzysta, bo to dno totalne". I gdy za pośrednictwem serwisu randkowego spotkała swojego obecnego partnera, przez kilka miesięcy ukrywała okoliczności poznania z nim, sprzedając mi bajkę, że poznała go "przez koleżankę". Przyznała się po pół roku, bo głupio jej było tak mnie oszukiwać, a jednocześnie wstydziła się wyznać, że w "tych sprawach" co innego robi, a co innego mówi.

    Życzę powodzenia i dużo, dużo wytrwałości, choć kto wie - może łut szczęścia zadecyduje o tym, że zakończysz poszukiwania już lada chwila ;)
  • speedboat8 16.06.14, 03:50
    Mysle ze bardzo sensownie doradzasz autorce postu.
  • wez_sie 16.06.14, 09:49
    tutaj jest fajny facet
    niestety za kazdym razem gdy przedstawiam jego kandydature moderacja usuwa moj post

    generalnie chlopak zakochany w gorach z perspektywicznym zawodem i wlasnym (odkupionym od rodzicow) samochodem

    jakbys byla zainteresowana pisz do mnie
    --
    JESLI WEJDZIESZ W MOJ PROFIL TO PROSZE ZOSTAW PO SOBIE SLAD W POSTACI KROPKI
    BLAGAN TO DLA MNIE BARDZO WAZNE
  • facettt 16.06.14, 14:25
    wez_sie napisał:
    > tutaj jest fajny facet


    jedna jaskolka (w Twojej wspanialej postaci) wiosny nie czyni.
    ale pracuj dalej nad tym samochodem, coby byl nadal na chodzie, bo un mi sie jakis leciwy wydaje...
  • wez_sie 17.06.14, 08:56
    niestety nie o mnie chodzi
    ja nawed jakbym jezdzil najnowszym beemwu to i tak nie mialbym szans z forumowa ciociowa elita :/
    --
    JESLI WEJDZIESZ W MOJ PROFIL TO PROSZE ZOSTAW PO SOBIE SLAD W POSTACI KROPKI
    BLAGAN TO DLA MNIE BARDZO WAZNE
  • facio60 16.06.14, 11:15
    Tiaaa, ubawił mnie Twój zwrot, że można co gorsza natknąć się na nachalnego typa.
    Chyba nie masz na myśli faceta, który podpity nachalnie zaczepia kobietę w barze?
    Oczywiście, księżniczka chciałaby być adorowana, najlepiej przez księcia w odpowiednim przedziale wiekowym, kawalera bez zobowiązań, albo jeśli już to bez dzieci i dobrze usytuowanego.
    Znam te bajeczki biednych sierotek, że nie mogą poznać nikogo.
    Zmniejsz swoje wymagania i życie stanie się prostsze. Poznałem trochę różnych pań i wiem jak one myślą.
    Przykładowo, "biedna" rozwódka z dwojgiem niemal dorosłych dzieci. Już na wstępie przesłuchanie czy jestem wolny, jakie dzieci, co z pracą. Pani z domem, ale brak kasy na utrzymanie, więc ma myśli, żeby go sprzedać. Potem jakieś skargi na byłego męża, że nie chce jej wspomóc w utrzymaniu tego domu (wyprowadził się, ma własny). Początkowo byłem chętny na bliższy związek (pasowała mi fizycznie) ale zaczęły się jakieś teksty, że jestem nachalny, nie znam jej, itp:)))
    Długie okresy nie odpowiadania na wiadomości , a potem nagłe sms-y, że coś dawno nie mieliśmy kontaktu.
    Jak to określiła, sama nie wie czego chce.
    Droga 31 kalina, a może Ty też masz w sobie coś z tamtej pani?:)
    Niech nie zmyli Cię mój nick, nie mam 60 lat.
  • mendigo 16.06.14, 20:13
    Masz rację. Fakt, że masz nieprzyjemne doświadczenia z pewną panią silnie wskazuje na to, że autorka ma coś z tej pani.

    Dżizas, a potem się dziwią, że pary nie mają...
  • facio60 17.06.14, 07:42
    Czytanie ze zrozumieniem to jednak sztuka:)
    Podałem JEDEN z przykładów, a trudno żebym podawał wszystkie.
    Znam sporo pań użalających się na brak partnera, a przy bliższym kontakcie rozumiem czemu tak jest. Ja już nie dam się w każdym bądź razie nabrać na te, które piszą i mówią jak to są pokrzywdzone i nikt się nimi nie interesuje.
    Miłego dnia!
  • mendigo 17.06.14, 09:32
    facio60 napisał:

    > Czytanie ze zrozumieniem to jednak sztuka:)

    Pisanie z użyciem mózgu nawet większa. Że już o racjonalnym spojrzeniu na rzeczywistość nie wspomnę. Jednak cieszę się, że rozgryzłeś problem samotności, gratuluję. Na forum zresztą tak z 70% to ludzie z odpowiedzią na każde pytanie...
  • facio60 18.06.14, 18:31
    trafiłeś w sedno:) Mózg jest potrzebny do procesów myślowych ale należy o niego dbać.
    Twoje zdania mają tryb twierdzący, więc jednak to Ty masz (wg siebie) recepty na wszystko.
  • mendigo 18.06.14, 18:35
    Mhm, bo powszechnie wiadomo, że zdanie zakończone kropką zawsze jest twierdzeniem, a zakończone znakiem pytania niezmiennie wyraża wątpliwości. Taki mamy prosty ten świat i język, że aż dziw bierze.
  • facio60 18.06.14, 22:11
    Brawo, zrozumiałeś:)
  • mendigo 19.06.14, 10:35
    To teraz ty spróbuj.
  • speedboat8 18.06.14, 14:35
    Kobiety o duzym poczuciu wlasnej wartosci zazwyczaj zawyzaja swoja samocene i stad klopot dla nich w znalezieniu sobie odpowiedniego partnera.To ze ma dyplomy,sukcesy zawodowe , tak naprawde nic nie znaczy dla przecietnego faceta.tzw normalnego.On chce w miare regularnego seksu ,podstwowych uslug typu gotowanie,pranie itp, bycia kochanym i najwazniejszym i uwaga ! swietego spokoju!
    Swiety spokoj tzn ze kazdy facet potzrebuje kazdego dnia min 30 min samotnosci gdy " nie bedzie myslal"
    Klopot z kobietami polega na tym ze m nie odrozniaja rzeczy z poczatku listy z tymi na koncu i na odwrot.
    I nie doceniaja "swietego spokoju " dla faceta ,ktory nie chce w tym czasie slyszec swej kobiety i jej problemow :), a zwyczajnie polozyc sie na kanapie i " nie myslec ":)
  • raohszana 18.06.14, 15:21
    Za usługi to się płaci w odpowiednich miejscach. Wyjątkowo prymitywna wizja i nie mająca nic wspólnego z normalnością, a wygodnictwem i trywializacją samego siebie.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • gustavo.fring 18.06.14, 16:07
    raohszana napisał:

    > Za usługi to się płaci w odpowiednich miejscach. Wyjątkowo prymitywna wizja i n
    > ie mająca nic wspólnego z normalnością, a wygodnictwem i trywializacją samego s
    > iebie.

    No i właśnie z takiego podejścia biorą się potem te dramaty na forum - mam 30 lat i gdzie znaleźć normalnego faceta ojej ojej?

    Kobieta nie jest potrzebna facetowi do budowania jakichś głębokich więźi bo do tego ma kumpli. Kiedyś była mu potrzebna do prania gotowania itp. itd. ale teraz już nie, bo nie można bo jest feminizm. Został jeszcze seks, ale tutaj też część facetów wybrała już porno i święty spokój kontra seks z dodatkami. I żale kobiet że to chore nie mają znaczenia, bo tak faceci wybierają czy to się kobietom podoba czy nie.

    A potem księżniczki rozglądają się po tym pustkowiu i zastanawiają no gdzie ci faceci, jak to że teraz na jednego normalnego faceta przypada 20 księżniczek. No tak to, chciały to mają.

    I święte oburzenie nic tutaj nie pomoże, bo faceci mają to oburzenie w d.pie.
  • przeciezwiadomo 18.06.14, 16:11
    Nie wypowiadaj się za wszystkich mężczyzn, ok? :)
  • speedboat8 18.06.14, 16:38
    Moge sie wypowiac skoro ty sie wypowiadasz za wszystkie kobiety . Faceci jakos nie protestuja.Jedynie kobitki ,te ktore zaczytuja sie w Harlekinach i ktorym obce sa jest pytanie :kim jestesmy ?Wystarczy im kot lub pies i odrobina autoerotyzmy i twierdza ze "znaja zycie" :)
    Poza tym sciagnalem dane z pewnej ksiazki socjologicznej o malzenstwach i zwiazkach a czynnikach kulturowych.
  • przeciezwiadomo 18.06.14, 16:39
    Znam mnóstwo mężczyzn, których z żonami/partnerkami łączy głęboka więź emocjonalna i duchowa. Tacy są mężczyźni w mojej rodzinie, takich mam przyjaciół. Są to związki, które dzielą się domowymi obowiązkami, związki w których nikt od nikogo nie oczekuje pewnych czynności "bo to babska/męska robota", lubiące wspólnie spędzać wolny czas, rozmawiać, polemizować, związki w których partnerzy wspierają się w trudnych chwilach.
    Czy mam rozumieć, że Twoim zdaniem wszystkie te osoby przyleciały z kosmosu?
  • speedboat8 18.06.14, 16:47
    Moim zdaniem patrzysz z zewnatarz , jako jedynie obserwator i sadzisz po pozorach.Nie zagladasz do serca i glowy owych "wspanialych mezczyzn".
    A moim zdanie to po prostu jest tak ze ich partnerki zaspokajaja ich potrzeby jak nalezy ( moje podkreslenie)i stad ta " gleboka wiez duchowa i emocjonalna.Natura tak stworzyla nas ludzi ze jak regularnie dostarczamy sobie dopaniny ,serotoniny i inszych hormonow szczescia zwiazanych z seksem i cielesnocia to sie mocno :)"przywiazujemy ".
    Moje twierdzenia wcale wiec nie stoja w sprzecznosci z twoimi.
  • 31kalina 19.06.14, 02:45
    Faceci owszem, mężczyźni nie. Dlatego też faceci spotykają się z dziewczynkami na godziny a mężczyźni mają przy boku kobiety.
  • speedboat8 20.06.14, 07:50
    Masz wyzsze wyksztalcenie a rozumujesz jak nastolatkaz podstwowki .Cos mi sie wydaje ze niezle zaplatalas sie wewnetrznie,stad twoje problemy w znalezieniu sobie partnera.Moim zdanie przerob swoj temat intelektualnie a nie emocjonalnie .To jest wlasciwy kierunek dzialania
  • speedboat8 18.06.14, 16:32
    Myslisz sie:) Taki obraz potrzeb statystycznego faceta wychodzi z badan ankietowych ,wlasciwie w calym swiecie .W Azji i Afryce dochodzi jeszcze czynnik kulturowy ale wspomniane potrzeby meskie sa obecne w kazdej odpowiedzi.jest to na tyle miarodajne ze warto sie nad tymi badAniami zastanowic.
    Jasne ze z kobiecego punktu widzenia jest to nie do zaakceptowania ,ale taki obraz statystyczne go faceta sie wylania z tych badan .
    .Zastanwiajace jest ze jakos faceci nie protestuja tylko jedynie kobiety.Faceci wiedza ze to co pisze to de facto to jest to co w duszy kazdego z nich gra.Nawet tego statystycznego forumowicza, plci meskiej.
    Malzenstwo czy partnerstwo to wyjscie naprzeciw siebie potrzeb dwoch plci.jesli nie ma kompromisu to zawsze konczy sie to rozbiciem.Facet moze zrezygnaowac z prania mu przez zone skarpetek czy nawet gotowania ale jesli zona /partnerka odmawia mu seksu to o final zwiazku nastepuje dosc szybko.
  • raohszana 19.06.14, 11:22
    Badania ankietowe to bullshit. Been there, done that i mogę Ci sprokurować z dokładnie tych samych badań rezultat mówiący, że jesteś kozą.

    Nie "kobiety" protestują, tylko ludzie, którzy kozą nie są. Tak samo całej masie kobiet styka slużba w postaci kozy z penisem. Tyle, że są ludzie i kozy na tym świecie i do kompletu całe spektrum pożądanych opcji i zachowań..

    W czasie pisania tego postu nie ucierpiała ani nie została obrażona żadna koza.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • speedboat8 20.06.14, 08:00
    Wiesz tak myslac to mozemy zakwestionowac wszystko na tym swiecie i dojdziemy do tego ze ze zycie jest matrixem .
    Stwierdzenie ze badania ankietowe to bullshit jest moim zdniem bardzo naciagane i wyrazaja raczej emocje niz sa rzeczowym argumentem..
    Uwazam ze naduzywanie jezyka angielskiego na polskim forum swiadczy o wielkiej zarozumialosci i infantylnosci ,bo niby co chcesz udowodnic ? ze znasz angielski ?a wiec jestes lepsza od innych? ze Angole to narod wybrany,autorytet niby?
    Jesli badania ankietowe przeprowadzaj renomowane firmy ktorych dewiza jest rzetelnosc i nie zaliczyly zadnej powaznej wpadki .bo badania mozna zweryfikowac to mamy prawo sie na nich opierac tym bardziej ze te akurat badania byly prowadzone globalnie
  • raohszana 23.06.14, 20:38
    To sobie wierz w ankietowe badania, prą bardzo. Przecież na kimś naiwnym muszę sobie dorabiać :] A im większe badanie tym lepiej można je zmanipulować i podać taki wynik jakiego sobie życzy klient.

    Ależ uważaj sobie co chcesz na mój temat i mojej intantylności, pomachmy Ci z radością.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • speedboat8 19.06.14, 08:19
    Zastanawiajace jest to ze nie odnosisz sie do innych spraw w tym poscie tylko do uzytego terminu "usluga". Swiadomie go uzylem,troche z przekory ,troche z przekasem bo jak de facto nazwac takie oczekiwania .?
    To sa wlasnie uslugi, a ty zaraz skojarzylas w swej chorej glowie z jedyna opcja tj usluga sekualna prostytutki choc w moim poscie nie bylo zadnej niezdrowej ekscytacji.Dla mnie seks w zwiazku to norma jak oddychanie i bez niego nie ma zadnej relacji miedzy kobieta a mezczyzna.Normy prawne od zawsze jasno ten aspekt mazlenstwa podkreslaly wiec trudno sie dziwic ze jak facet nie ma seksu z zona to wewnetrznie uwaza ze jest zwolniony od innych zobowiazan i odplywa w sina dal :).
  • zuzanna5.0 20.06.14, 23:13
    Jak tak obserwuję starszych panów yhm po 50tce to speedboat ma dużo racji,telewizorek poleżeć,żonka poda obiadek...żyć nie umierac ;)ps.niewiem jak u nich jest z seksiem :P
  • leptosom 21.06.14, 12:09
    niewiem jak u nich jest z seksiem :P

    jakie jedzenie, takie pieprzenie.
  • zuzanna5.0 21.06.14, 13:19
    E taaam,pan siedzi przed telewizorkiem vide komputerkiem i wystarczy święty spokój ;P
  • ksiieciiuniio 19.06.14, 02:00
    Dokładnie tak to wygląda, choć kobiety oszukują siebie same że jest inaczej.
    Z drugiej strony kobiety oczekują innych usług/korzyści – typu: zaradność (głownie finansowa) – by facet mógł utrzymać ja i ich potomstwo, by był wyższy/przystojny/itd. – czyli miał dobre geny, opiekuńczość – by się zaopiekować umiał kobietą i ich potomstwem, itd.
    Pierdoły o „bliskości duchowej” to sobie można między bajki wkładać, bo to atrybut poboczny a nie główny – w oczekiwanych cechach, w dominującej większości wypadków.
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 10:41
    Oczywiście, kolejny "ekspert" pożal się Boże, który wie lepiej, czego chcą kobiety.
    Przy okazji deprecjonujesz też własną płeć. Zakładasz, że mężczyźni to debile nie różniący się od małp, kierujący się jedynie potrzebami fizjologicznymi.
    Takie założenie może czynić chyba jedynie ktoś, kto kompletnie nic nie czyta, poza durnymi poradnikami, nie interesuje się ani kulturą, ani historią, ani sztuką, kto jest obojętny na piękno przyrody. Mówiąc krótko - lekko ucywilizowane zwierzę. Jeśli chcesz się do takich zaliczać - proszę bardzo.
  • ksiieciiuniio 19.06.14, 15:44
    Twoja dedukcja kuleje na całej linii: książek przeczytałem kilka tysięcy, swego czasu przez lata czytałem średnio 3 dziennie. Pierwszy tysiąc miałem już za sobą w wieku 14 lat. Do tego edukowałem się w kierunkach plastycznych, więc z kulturą i sztuką (włączając historię sztuki) miałem trochę wspólnego. ;-) Piękno przyrody zdarzało mi się uwieczniać na obrazach/grafice.

    Ale masz rację, choć nieświadomie – jestem lekko ucywilizowanym zwierzęciem, jak i cała reszta ludzkości, jedni w większym stopniu a inni w mniszych – ale jednak wszyscy. ;-)
  • 31kalina 19.06.14, 19:12
    Niezależnie od tego ile i czy rzeczywiście przeczytałeś książek, namalowałeś obrazów czy napstrykałeś zdjęć, najwyraźniej nie rozumiesz, że ludzie mają różne oczekiwania i różne potrzeby i wielu z nich, prócz potrzeb podstawowych jak micha, seks i kasa, ma jeszcze szereg innych.

    Nie liczy się ilość jaką przeczytałeś i zaprezentowałeś nam w tym "super CV" ale jakość jaką z tego wyniosłeś. Prezentujesz się tutaj jako "wszystko wiedzący" i już samo to świadczy o jako takiej ignorancji. Nikt, kto przywykł do zgłębiania wiedzy, niezależnie w jakiej dziedzinie, nie zaryzykuje twierdzenia, że jest TAK i tylko TAK.

    Twoje rozumowanie zatrzymało się gdzieś na poziomie pierwotnym, gdzie człowiek z barku możliwości i rozwoju skupiał się na zaspokajaniu jedynie potrzeb podstawowych: mężczyzna potrzeby seksu i zdobywaniu pożywienia a kobieta rozmnażania się i bezpieczeństwa materialnego.

    Umknęło twojej uwadze, że ludzie rozwijali cywilizację i rozwijali siebie i obecnie tego typu standardy są właściwe jedynie dla najniższych grup społecznych.

    Osobiście znam wiele kobiet, które świetnie sobie radzą finansowo i nie potrzebują mężczyzny do "zarabiania na nie", jak i znam wielu mężczyzn, którzy od partnerki wymagają więcej niż umiejętność gotowania (ba nawet sami lubią gotować) i zgrabnego wystawiania pośladków.
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 21:41
    W pełni zgadzam się z kaliną, autorką postu. Czuję bratnią duszę :)
  • ksiieciiuniio 19.06.14, 22:40
    Nie prezentuję się jaki wszystko wiedzący, a jedynie mający swoją opinię, która może być odmienną od Twojej czy kogoś tam. Obecnie świat jest zbyt skomplikowany i jest w nim zbyt wiele wiedzy by ktokolwiek mógł być wszystkowidzącym.

    Przeceniasz ludzkość. Potrzeby wyższego rzędu, to jedynie lekka otoczka pierwotnego instynktu. Kultura to tylko wierzchołek góry lodowej natury człowieka.
    A to że niewielki procent ludzkości nie kieruje się głownie instynktem w wyborze partnera – to już wspomniałem o tym w tym wątku, i nawet ja tak mam, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni…
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 22:50
    Ale po co ją prezentujesz na siłę, skoro w tym wątku jest co najmniej 10 osób, które się z tym nie zgadzają i czerpią wiedzę z własnego życia i doświadczenia? To już 10 jaskółek. W samym tym wątku. A ile ich jest poza tym wątkiem, poza tym forum, portalem, internetem, krajem?

    Nawiasem mówiąc, czynnikiem pociągającym mojego męża we mnie był np. mój życiorys, a konkretnie odejście z sekty i wielka zmiana, której dokonałam w życiu.
    Inne cechy przyciągające zauważył później.
  • ksiieciiuniio 19.06.14, 23:35
    Deklaracje nie są żadną miarą. Np. zadajemy pytanie: kto uważa się za głupiego? Na 1000 osób 2 napiszą że są głupie. Czy to oznacza ze pozostałe 998 ludzi jest mądrych? Tu masz podobnie, ale pytanie brzmi: kto uważa się za prymitywa? 10 osób się nie uważa (co tez wcale nie oznacza iż nie są tacy, ale że tylko mają takie mniemanie o sobie), na ilu czytających forum?

    I co to jest prezentowanie swojej opinii na siłę? Ile byłaby wara opinia gdyby odmienna opinia 10 osób miała ją podważyć? Kiedyś niemal cała ludzkość wierzyła że ziemia jest płaska, i byłoby marnie gdyby opinia tych milionów zmieniła słuszną 1 opinię że jest jednak eliptyczna.
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 23:40
    A Ty dalej forsujesz bzdury jak czołg. To, że przepiszesz je jeszcze milion razy nie sprawi, że staną się prawdą.
    Do konkretów w ogóle nie jesteś w stanie się odnieść. Tylko uparcie powtarzasz jak katarynka swoje teoryjki.
    Twoje przykłady o uważaniu się za głupiego lub prymitywa nie mają się nijak do przedstawionej sytuacji.
    To nie jest opinia, że ludzie oczekują w związku czegoś więcej niż Ty twierdzisz, to są fakty. Dziwię się, że chcesz podważać fakty z życia autorki wątku czy mojego. To nie świadczy zbyt dobrze o Twojej rzekomej inteligencji.
  • ksiieciiuniio 20.06.14, 13:27
    Oczekiwania a wybory to dwie różne rzeczy, i gdybyś była inteligentna zrozumiałabyś to w lot. Co z tego że ktoś chciałby mieć cycatą modelkę z Victoria Secret za dziewczynę? I tak zadowoli się Zosią czy Krysią, wyglądającymi przeciętnie.
    Do tego dochodzi jeszcze podświadomość, o której nie masz pojęcia w ogóle. Świadomie możemy sobie te czy owe rzeczy pragnąć, a podświadomość „wie” swoje, i to ona głownie nami kieruje, o czym oczywiście też nie wiesz…
  • przeciezwiadomo 20.06.14, 13:42
    Bardzo Ci współczuję, że Twoja podświadomość Tobą kieruje.
    I współczuję Ci, że nie możesz realizować swoich marzeń. Chlip chlip... :)
  • ksiieciiuniio 20.06.14, 14:19
    przeciezwiadomo napisała:
    > Bardzo Ci współczuję, że Twoja podświadomość Tobą kieruje.
    > I współczuję Ci, że nie możesz realizować swoich marzeń. Chlip chlip... :)

    Dobrze że Ty jesteś taka wyjątkową i w 100% kieruje Tobą świadomość. Może wyślij list z opisem do twórców tego filmu dokumentalnego. Na pewno będą zszokowani i zachwyceni takim ewenementem. ;)
  • przeciezwiadomo 20.06.14, 14:22
    Wiesz ile jest filmików z różnymi bzdurami w necie?
    Serio myślałeś, że padnę na kolana, bo raczyłeś zamieścić jeden z nich? :)
  • ksiieciiuniio 20.06.14, 15:04
    Masz rację, nie podejrzewałem że zechcesz zaczerpnąć cokolwiek ze świata nauki, bo wiesz lepiej. ;)
  • przeciezwiadomo 20.06.14, 19:42
    Oczywiście, że wiem lepiej. Znam swoje własne życie na pewno lepiej niż Ty, i wiem, że gdybym kierowała się podświadomością, zamiast myśleć, to wyglądałoby ono zupełnie inaczej. Gorzej, śmiem sądzić.
    Nie będę podawać szczegółów - kilka już ujawniłam, ale skoro to zostało pominięte
    (celowo, bo z czym dyskutować - z faktami?), to nie będę się dłużej wysilać.
  • ksiieciiuniio 20.06.14, 20:23
    Jak wiesz lepiej, to tą część dyskusji możemy zakończyć, bo nic z niej już ciekawego nie wyniknie.
  • speedboat8 20.06.14, 11:56
    Mysle ze to ty nie rozumiesz swiata .Cyt ... micha, seks i kasa,(...) to niestety powtorze za Karolem ale nie tym swietym ,ale pogardzanym Marksem ze to baza i na niej sie wszystko opiera ,a to o czym piszesz to nadbudowa ktora nie dosc ze relatywna to jeszcze ulotna jest i zalezna niestety w 100% od bazy.
    Niestety prawda co do przeczytanej ilosc literatury jest dla ciebie smutna.Im wiecej ktos czyta czy przeczytal ,tym ma bardziej otwarty umysl ,ogranicza sie jego wrodzony konserwatyzm i ogolnie jest bardziej otwarty na ludzi Nie m owiac o poprawie zdrowia i kondycji fizycznej :) To fakty statystyczne oparte na badaniach psychologicznych.Nie czytaja generalnie konseratysci,fanatycy religijni i ciasnota umyslowa.
    Co do zas twojego operowania terminem " zwierzecy"
    Pisalem juz kiedys o tym ale powtorze.
    Kazdy sygnal ze swiata zewnetrznego dociera 5 x szybciej do podwzgorza w mozgu -centrum naszych pierwotnych instynktow ,niz do platow czolowych -siedliska naszych procesow myslowych czyli wg ciebie tzw mozgu. Oznacza to ze na kazdy sygnal instynkt podpowiada nam reakcje 5x szybciej niz ten twoj mozg i w takiej sytuacjii jego rola sprowadza sie raczej do "doradcy" a nie decydenta .Generalnie wiec jestesmy sterowani zawsze prze instynkty tak jak pospolite zwierze i nie ma miedzy nami roznic.
    To ze kobiety preferuja tzw "myslenie" wynika z prostej przyczyny jaka jest wasza budowa mozgu.Macie wiecej polaczen miedzy obiema polkulami a wiec i wiecej sie wam "klebi"w glowie co bierzecie za tzw myslenie.Wydaje sie wam ze "myslicie " bo intensywnosc wymiany bodzcow jet porazajaca w porownaniu z tym u faceta.To fakt . Jesli dodac do tego zmienny poziom testosteronu uzalezniony od cyklu jajeczkowania i ogolnie slabszy pociag seksualny choc sa wyjatki:) to obraz jest jasny.Uwazacie ze pra-przyczyna czlowieczenstwa jest myslenie.Niemniej smutny fakt dla ciebie jest taki ze zawsze kazda decyzja ma swe zrodlo w centrum instynktow a to czy twoj "mozg" na nia wplynie zalezy od miliona roznych czynnikow i wcale nie jest pewne czy zablokuje instynktowne dzianie.To neuropsychologia .
    Inne dziedziny wiedzy mowia zas ze czlowieka odroznia od szympansa tylko dwa geny i fakt ze z zabijania ma najwiecej korzysci dlatego stanal na czele swiata zywego na planeta Ziemia.
    Nie wiem czy wiesz ale ostanie badania udowodnily ze szympansy tez mysla ,tez maja emocje i czlowiek moze sie z nimi komunikowac np za pomoca jezyka migowego lub klawiatury komputera. Stawianie wiec "myslenia" jako atrybutu odrozniajacego nas od zwierzat swiadczy o ignorancji i powielaniu falszywych mitow, sprzed 50 latek i nijak majacych sie do prawdy empirycznej czyli sprawdzalnej,dotykalnej..Czy ci sie to popoba czy nie to jestes takim samym biologicznym zwierzeciem jak szympans. Polecam mala ksiazeczke pt "Wiec myslisz ze jestes czlowiekiem- krotka historia ludzkosci"" F.Fernandez- Armesto Niedroga 9 zl .Ksiazke te napisal profesor biologii,historii i historii srodowiska a wiec czlowiek ktory wie o czym pisze. Znajdziesz tam rzeczy ktore , tobie kobiecie wyksztalconej, nie pomieszcza sie w glowie i zadasz sobie pytanie : czy mamy prawo uwazac sie za ludzi?. Ja po przeczytaniu zwatpilem pod naporem przytoczonych faktow.
    Bylbym wiec ostrozny na twoim miejscu w operowaniu formami "czlowiek","zwierze" ludzkosc" , zwierzecosc","instynkty" i td. i stawianiu wyraznej granicy miedzy zwierzeciem a tzw czlowiekiem .Wcale nie jestesmy na szczycie drabiny ewolucyjnej,Jestemy zas najbardziej bezwzgledni.
  • tycho99 21.06.14, 13:49
    speedboat8 napisał(a):

    > Kazdy sygnal ze swiata zewnetrznego dociera 5 x szybciej do podwzgorza w mozgu
    > -centrum naszych pierwotnych instynktow ,niz do platow czolowych -siedliska n
    > aszych procesow myslowych czyli wg ciebie tzw mozgu. Oznacza to ze na kazdy sy
    > gnal instynkt podpowiada nam reakcje 5x szybciej niz ten twoj mozg i w takiej s
    > ytuacjii jego rola sprowadza sie raczej do "doradcy" a nie decydenta .Generalni
    > e wiec jestesmy sterowani zawsze prze instynkty tak jak pospolite zwierze i nie
    > ma miedzy nami roznic.

    Fałszywe wnioski.
    To jak szybko docierają "podpowiedzi" nie ma większego znaczenia, bo i tak ludzkie działania odbywają się w innej skali czasowej niż procesy zachodzące w mózgu. W opisany przez Ciebie sposób mógłbyś postulować, że ten komu da się sygnał do startu drogą świetlną a nie dźwiękową wygra maraton.

    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • speedboat8 22.06.14, 20:38
    Jak juz sie bierzesz za to aby mi cos tam udowodnic warto by bylo fizyke bezpiecznie obchodzic bo kompromitujesz sie
    Argument cyt ...W opisany przez Ciebie sposób mógłbyś postulować, że ten komu da się sygnał do startu drogą świetlną a nie dźwiękową wygra maraton.... jest w ogole nie przystajacy do tematu .
    Od kiedy procesy w mozgu zachodza z predkoscia swiatla? aby w ogole czlowiek byl w stanie cokolwiek zarejestrowac zmyslami ?Bariera jest predkosc przelywu informacji w mozgu a ta de facto jest zalezna od milionow w czynnikow zakladajc ze to twoje swiatlo jednak zostanie zarejestrowane przez zmysly ?( co jest czysto teoretyczna spekukacja bo zmysly tworza kolejna bariere) i podane dalej tj do podwzgorza czy platow czolowych.Predkosc jaka do tej pory sie udalo ustalic to 1 bit na pol sekundy.A praktycznie = to widzisz swiatlo zielone =1 bit ,widzisz swiatlo zolte =1 bit a wiec predkosc przekazu w roznych osrodkach mozgu jest ograniczona do 2 bitow na sekunde.To i tak jest zalezne jeszcze od wielu innych czynnikow hamujacych.
    A poza tym to jakies bajkowe teoretyzownie. E=mc2 wykazuje ze wraz ze zblizanie sie do predkosci swiatla materia zamienia sie w energie czyli dezintegrujemy sie .Twoj syganal z pr. swiatla by zdezinteglowal odbiorce zanim dotarl do podwzgorza czy platow czolowych.Argument wiec do bani.
    Najwyrazniej za malo czytam "Fantastyki" wiec nie nadazam widac za toba .Tam takie zjawiska sa mozliwe i ogranicza je tylko wyobraznia autora.Ale odpuszcze sobie bajki bo wole konkrety
    Powtorze wiec jeszcze raz ze szybsze docieranie impulsow na drodze sensor podwzgorze owocuje tym ze rozkaz dzilaniaczyli droge powrotna tez pokonuje szybciej tj droge z podwzgorza do organow wykonawczych co zostalo juz sprawdzone i opisane w literaturze fachowej i nikt tego nie podwaza, nie liczac oczywiscie ekspertow i ekspertek tego forum dla ktorych sa to "zzlewki " i na dodatek meskie :)
    .Platy czolowe zas zawsze dostaja ten sam sygnal 5 razy wolniej wiec zanim ten sygnal przerobia i wysla odpowiedz sygnal z podwzgorza jest juz w drodze do reaktora czyli np miesnia , innego osrodka w mozgu itd .Moze wiec jedynie "doradzic" mu czy kontynuowac czy zatrzymac sie bo decyzja juz jest . W stresie zas w ogole sygnaly z platow czolowych sa blokowane aby przyspieszyc nasze dzilanie . Opieramy sie wtedy tylko na instynktach utrwalonych w podwzgorzu przez pokolenia bo tak nas zaprogramowala Natura na wypadek zagrozenia .Mamy dzialas szybko , a automatyzm pomaga w tym .Dzieki temu przezywamy i przenosimy zycie dalej w czasie Okazuje sie ze jakies 75 % naszych normalnych codziennych decyzji opiera sie jednak na impulsach plynacych z podwzgorza i platy czolowe niewiele nam daja. Sa uzyteczne dopiero gdy analizujemy,tworzymy , itd czyli na spokojnie .Wtedy one przejmuja role decydujaca i wplywaja w 100% na nasze decyzje.
    Tak wiec czy ci sie podoba czy nie jestesmy w naszych dzialaniach zalezni od instyktow i sa one nasza podstawowa baza odniesienia.
    Jakos tak sie sklada ze wzgledow ewolucyjnych ze w podwzgorzu jest zlokalizowne nasze centrum seksu wiec ono wciaz jest stymulowane nawet u kobiet.Badania rzetelne i zweryfikowane przez kilkaswiatowych osrodkow np wykazaly ( interesujacy film na YTB )ze kobieta sie podnieca w sensie fizycznym tzn powiekrza sie jej lechtaczka i zwilza pochwa gdy oglada filmy pornograficzne choc mentalnie nie odczuwa podniecenia czyli nie ma ochoty na seks z sama soba czy partnerem . Wystepuje wiec czyste odwolanie sie do podwzgorza czyli instynktow majace przygotowac ja do penetracji.Tak dziala zwierzeca Natura ktora tak pogardzasz.
    Takich odwolan sie do zwierzecej natury czlowieka jest tysiace
    Przekladajc to na twoj jezyk.Ty mentalnie chcesz dziewczyne trzymac za reke i tylko przytulac a twoje instynkty usztywniaja ci czlonka gdy tylko o tym pomyslisz bo przygotowuja twoje cialo do zespolenia w celu zaplodnienia.Chcesz czy nie chcesz.Na nic sie ma twoje pragnienie aby wygasic sztywnego czlonka Instynkty dzilaja rownolegle gdy tylko pojawil sie sygnal skojarzony w mozgu z seksem Tak ma statystyczny mezczyzna i statystyczna kobieta..Jesli nie to znaczy ze ma zaburzenia seksualnosci.Twoje platy czolowe jedno a podwzgorze drugie.
    Nie pierdziel wiec,uzywajac twego jezyka mi o "zwierzecym " popedzie i braku checi seksu.Ty na poziomie platow czolowych moze i nie masz,ale twoje cialo niestety ma.I nic twoje deklaraje nie zmienia.

  • tycho99 23.06.14, 11:17
    Kolego, cale twoje ponizsze wypociny dowodza, ze nie zrozumiales mojej analogii, ewentualnie chcesz sie popisac. Ale na mnie to akurat jeszcze wrazenia nie robi.

    > Jak juz sie bierzesz za to aby mi cos tam udowodnic warto by bylo fizyke bez
    > piecznie obchodzic bo kompromitujesz sie

    Ale ja sie tu nie biore za fizyke misiu pysiu :)

    > Argument cyt ...W opisany przez Ciebie sposób mógłbyś postulować, że ten komu
    > da się sygnał do startu drogą świetlną a nie dźwiękową wygra maraton.... jest
    > w ogole nie przystajacy do tematu .
    > Od kiedy procesy w mozgu zachodza z predkoscia swiatla? aby w ogole czlowiek

    Nie zachodza, ale ja niczego takiego nie twierdze, to juz twoje dopowiedzenie sobie, czego nie zrozumiales.

    Tlumaczac jak krowie na granicy:
    W swojej oryginalnej teoryjce probowales udowodnic, ze dzialanie czlowieka jest uzaleznione od tego jak szybko dotra do jego osrodkow decyzyjnych sygnaly zewnetrzne. Totalnie ignorujesz natomiast fakt, ze sam czas otrzymania sygnalow, mierzony w milisekundach jest totalnie zaniedbywalny w skali czasu, w ktorej czlowiek podejmuje swiadome dzialania bedace efektem tych sygnalow. Dlatego zastosowalem analogie, w ktorej roznice w predkosci transmisji sygnalow do mozgu zastapilem roznica w predkosci propagacji sygnalu startowego, a czas podjecia dzialania zastapilem biegiem maratonskim.

    Niestety, nie trafilem z ta analogia na podatny grunt, i w odpowiedzi zaserwowales mi totalnie niepotrzebny elaborat. No coz, parafrazujac znane powiedzenie, kto nie ma w glowie, ten ma w paluchach.

    > Przekladajc to na twoj jezyk.Ty mentalnie chcesz dziewczyne trzymac za reke i
    > tylko przytulac a twoje instynkty usztywniaja ci czlonka gdy tylko o tym pomys
    > lisz bo przygotowuja twoje cialo do zespolenia w celu zaplodnienia.Chcesz czy
    > nie chcesz.

    Nie. tak moze bylo jak mialem 15 lat. Teraz moj czlonek sie zesztywnia, kiedy faktycznie przygotowuje sie do zespolenia (i uprzedzajac, nie mam z tym problemow :) ), a nie wtedy gdy pomysle tylko o kawalku cycka. I wydaje mi sie, ze jednak statystyczny czlowiek jest w stanie kontrolowac to co mu podwzgorze podpowiada, inaczej wszyscy parzylibysmy jak kroliki, gdy tylko najdzie ochota.
    Jesli u ciebie dominuje podwzgorze mimo wyrosniecia z wieku pacholecia, to mam teorie, ze te permanentne erekcje odbywaja sie kosztem odplywu krwi z obszarow mozgu, miedzy innym tych odpowiedzialnych za myslenie abstrakcyjne.

    Zatem pozdro, i staraj sie wiecej rozumiec a mniej popisywac :)
    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • speedboat8 23.06.14, 14:07
    Mysi pysiu ! dobre* nieuku.
    Idziesz do kuchni z postanowieniem napicia sie herbaty i w ostaniej chwili zmieniasz ja na setke wodki .To mi chcesz przekazac? .Tak dziala wlasnie nasz mozg :)
    Do ciebie nie dociera ze ze czlowiek aby wg twego schematu dzialal musi pracowac caly czas z wylaczonym podwzorzem czyli analitycznie ,kreatywnie i "na spokojnie" co jest wbrew naszej konstrukcji ktora zafundowala nam Natura .Niestety jest tak ze czy ci sie to podoba czy nie to system odwolywania sie pracuje non-stop i caly czas dzialasz na instynktach .NAWET jesli odwlekasz dzialanie w czasie to decyzja rodzi sie w centum instynktow a to czy platy czolowe wplyna na nia czy nie nie jest tak mocno zalezne od czasu dzialania,chyba ze wlaczysz bardzo silne impulsy analityczne co niestety w praktyce jest raczej niebezpieczne dla zycia czlowieka ktore zaglusza wszelkie inne.Tak np na twoja decyzje maja bardzo silny wplyw emocje ktorych niektore centra tez leza w podwzgorzu . Czy ci sie podoba czy nie to nie da sie praktycznie wylaczyc podwzgorza jesli chcesz dzialac nawet poniewczasie* dlatego ze nowe impulsy spowoduja ze raz podjeta decyzja i zatrzymane dzialanie beda poddawane ustwicznej weryfikacji i korekcji pod wplywem nowych informacji Nasz mozg mozna powiedziec uzywajac termionologii informatycznej pracuje impulsowo -pakietowo w sieci neuronowej i non stop weryfikuje kazda podjeta decyzje .Komputery i nowe pomysly sa budowane w oparciu o odkrycia neuropsychologii.
    Mozna wiec powiedziec ze praktycznie platy czolowe sa nam zbedne bo caly czas decyzje zapadaj w podwzgorzu. To ze sa nam PRAWIE * zbedne swiadczy to ze rozwinely sie najpozniej w naszym systemie nerwowym.One sa nam potrzebne jedynie do analizy, lub kreatywnosci ALE gdy podwzgorze oceni ze sa potrzebne .Byly prowadzone badania nad ludzmi wykorzystujacymi tzw "ciezkie myslenie" :) w potocznym rozumowaniu i otoz okazalo sie ze w trakcie intensywnego uzywania platow czolowych mozg zachwywal sie jak w hipnozie a wiec podwzgorze zostalo czesciowo uspione.Cala moc przerobowa mozgu byla skoncentrowana na platach czlowych ale nigdy podwzgorze nie zaprzestalo pracy i widoczna byla na skanach elektromagnetycznych ich komunikacja z platmi czolowymi
    Nawet jesli podejmiesz decyzje i odlozysz jej wykonanie na 2 tygodnie czy rok to wcale nie znaczy ze twoje instynkty nie zmienią tej decyzji z czasem , w okresie przykladowych 2 tygodni bo podwzgorze ma tak wielki wplyw na nie ,Stad mowi sie o tzw "silnej woli " a wiec determinacji w podjetej decyzji. sa tacy ludzie ale to wyjatki i programuja sie sami wieloplaszczyznowo na zaprogramowany cel .Pytanie ilu jest tak naprawde ludzi z "silna wola" ? Zjawiskowa liczba ,sa takie jednostki .Tu ci przynam racje z teoretycznego punktu widzenia.Natomist praktycznie 99,9% ludzi nie jest w stanie wytrwac w podjetej decyzji a ty wymagasz tego od kobiety :)
    Nawet ty sam idac do kuchni po herbate w ostaniej chwili zmieniasz decyzje na kawe:).To jest wlasnie dwutorowe dzilanie naszego systemu akcyjno-reakcyjnego.Instynkt -reakcja i moze(*) zmiana decyzji w miedzyczasie .Podkreslilem moze .
    Po to zostal tak stworzony abysmy sprostali niebezpieczenstwom a wiec ochraniali zycie na jakie byl czlowiek narazony w dzikiej przyrodzie 450 mln lat temu i te mechanizmy przetrwaly.W procesie ewolucji mozg zoptymalizowal sie i mamy to co mamy. Dzialamy na instynktach jak zwykle zwierze typu swinka morska. Wzorcach prostych i efektywnych i zakodowanym w postaci kodu bialkowego .
    Podam ci ilustracje bo to najlepiej przemawia .Ile to razy kobieta idac na randke postanawia nie "ulegac " mezczyznie? :) a potem okazuje sie ze bylo tak fajnie ze doszlo do zblizenia .Otoz zadzialaly instynkty mimo ze platy czolowe ocenily "poddanie sie" wczesniej juz jako potencjalnie niebezpieczne i podjely decyzje .Ona odwlekla w czasie decyzje ale wykonanie juz bylo inne. :)
    Ujmijmy to tak ,.Teoretycznie ,czysto spekulacyjnie przyznaje ci racje ze zaprezentowana opcja istnieje.W realu, juz nie masz racji i nawet jesli twierdzisz ze kobieta ci potrzebna do przytulenia sie,nawiazani wiezi psychicznej,poczucia bezpieczenstwa itp itd to w poswiadomosci czyli instynkach stoi za tym poped ku zaplodnieniu jej i wymianie genow ku nastepnemu pokoleniu.Ty o nadbudowie mowisz , ja o bazie :)
  • tycho99 23.06.14, 20:06
    speedboat8 napisał(a):

    > Mysi pysiu ! dobre* nieuku.
    > Idziesz do kuchni z postanowieniem napicia sie herbaty i w ostaniej chwili zmi
    > eniasz ja na setke wodki .To mi chcesz przekazac? .

    W sumie mogę tak zrobić, jeśli zobaczę, że do herbaty wpadła mi mucha.

    To co podpowiada mi podwzgórze, to są tylko sygnały. Owszem, pojawiają się jako pierwsze, i gdybym miał poziom rozwoju umysłowego mastodonta, zapewne działałbym w oparciu wyłącznie o nie, bo nic innego by mi się nie pojawiło. Czyli widząc na ulicy młode, jędrne dziewczę, przystąpiłbym do próby kopulacji, a potem kontynuował wcinanie liści z drzew.

    Jednak jako człowiek rozumny, potrafię oszacować prawdopodobieństwo konsekwencji swoich działań z zasięgiem proporcjonalnym do mojego rozwoju. Co więcej, oprócz ucisku w kroczu, na moje decyzje wpływa jeszcze parę innych imperatywów. Zatem, byłbym przede wszystkim świadom, że opisane powyżej działanie jest gwałtem, co już byłoby pierwszym skutecznym hamulcem moich instynktów.

    Mógłbym więc podejść wpierw do dziewczęcia i niezobowiązująco zagaić w celu nawiązania znajomości. Jeśli okazałoby się wówczas, że owo dziewczę posiada głos Jana Himilsbacha i wydziela odór z paszczy niczym fabryka nawozów sztucznych, to również zignorowałbym rady udzielane przez moje podwzgórze. Dalej, mogłoby się okazać, że panienka jest albo pusta jak but, albo zarozumiała, albo ma głupie maniery językowe, albo 150 innych rzeczy, które skutecznie mnie zniechęcą, albo jest po prostu zajęta albo niezainteresowana. I jeśli moim podstawowym celem nie jest znalezienie sobie materaca na najbliższą noc, tylko partnerki na życie, muszę dysponować skutecznym mechanizmem, który wygasi to co mi podpowiada podwzgórze, bo inaczej będę się latami męczył.

    W praktyce zresztą, mnogość tych czynników powoduje, że nie stosuje się selekcji negatywnej tylko pozytywną, czyli kobieta musi wybić się z tłumu swoimi cechami. I o ile faktycznie, jej uroda jest jedną z tych cech, to dochodzą jeszcze inne, które mogę ocenić dopiero po jakimś czasie. Zazwyczaj urodą wyróżnia się 10-20% kobiet na tyle by się nimi zainteresować, jednak może zaledwie promil jest takich, przy których powyższy mechanizm tłumienia sobie nie radzi. Zanim się jednak taką spotka, wcześniej spotka się pewnie taką, która zainteresuje nas seksownym głosem, poczuciem humoru, sposobem bycia i jakimiś trudnymi do opisania rzeczami, które występują być może u 1% kobiet. Zresztą, nasz wybór będzie pewnie wypadkową, czyli wybrana kobieta będzie należała do grona 20%, które nam się podobają, 10% tych których cenimy za styl bycia itd., jaki kto ma system wartości. W każdym razie, nie rzucimy się na pierwszą z tych 20% tylko dlatego, że nam podwzgórze podpowiada, tak jak nie będziemy opychać się wyłącznie wuzetkami, nawet jeśli to nasze ulubione jedzenie, tylko zdecydujemy się na pożywny obiad.

    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • przeciezwiadomo 23.06.14, 20:17
    Tycho99, jak się pracuje w spółdzielni pracy "Daremny Trud"? :)
  • tycho99 23.06.14, 20:35
    Gdy się pracuje dla idei, nic nie jest daremne :)

    p.s. w sumie fajnie, że się nie zdążyłem z Tobą o tofu pokłócić, a już miałem taki zamiar...


    przeciezwiadomo napisała:

    > Tycho99, jak się pracuje w spółdzielni pracy "Daremny Trud"? :)


    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • przeciezwiadomo 23.06.14, 20:44
    eee ja się nie chcę kłócić :)
  • tycho99 23.06.14, 12:30
    > A poza tym to jakies bajkowe teoretyzownie. E=mc2 wykazuje ze wraz ze zblizani
    > e sie do predkosci swiatla materia zamienia sie w energie czyli dezintegrujemy
    > sie

    Buhahahahahahahaha!!!

    To tyle w kontekscie kompromitowania sie z fizyki.

    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • speedboat8 23.06.14, 14:15
    A slyszales choc o teorii strun ?
  • tycho99 23.06.14, 18:35
    Tak, słyszałem. A co to ma do rzeczy?
    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • raohszana 23.06.14, 20:55
    Pewno słyszał, ale, ewidentnie ktoś inny nie...

    Boru, dlaczemu zachciało mi się tyle rzeczy umieć, rozumieć i potem czytam i się zastanawiam - co jeszcze ludzie wydumają naprędce celem udowodnienia, że liczy się tylko wygląd i seks?

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • speedboat8 25.06.14, 11:22
    Zrozumiec tekst to jednak talent.
    Seks i wyglad to dla przecietnego faceta to jedna z najwazniejszych cech w kobiecie a nie najwazniejsza . jest roznica w tym rozroznieniu .
    Spora wage ma ale juz mniejsza , umiejetnosc swiadczenia mu uslug typu pranie ,gotowanie.. bycia kochanym i najwazniejszym w zyciu swojej kobiety oraz dawania mu chwil " swietego spokoju" tj dziennie ok 30 min gdy facet "nic nie mysli"
    Czytasz powirzchownie ,dorabiasz tresci ktorych nie ma .Swiadczy to o tym ze mysli twe biegaja dwutorowo jak u rasowej kobiety ktora mysli dwiema polkulami na raz . Nigdy facetow nie zrozumiesz .
  • stokrotka_a 25.06.14, 11:25
    speedboat8 napisał(a):

    > Zrozumiec tekst to jednak talent.

    Napisać tekst trzymający się kupy to też talent. ;-)
  • raohszana 25.06.14, 18:58
    Tak, tak, wmawiaj mi dalej, że nie zrozumiem facetów. Już, pomogło Ci?

    Świadczenie usług - za usługi się płaci.

    A seks jest fajny. Idź i uprawiaj, a nie grzesz więcej na forum pitoleniem.

    --
    Upgrade your pet - get a boyfriend!
  • tycho99 25.06.14, 19:16
    speedboat8 napisał(a):
    > Czytasz powirzchownie ,dorabiasz tresci ktorych nie ma .

    Przyganiał kocioł garnkowi ...

    --
    na zgadzanie się szkoda czasu
  • 31kalina 19.06.14, 02:18
    Oj coś mi się wydaje, że to są właśnie rzeczy, których Tobie brakuje;-) Inteligentni (wykształceni) znani mi mężczyźni wybierali swoje partnerki również pod kątem inteligencji i dopasowania w wykształceniu (oczywiście nie idealnego ale zbliżonego).

    Podam Ci przykład z życia:
    Partner moje przyjaciółki rok temu rozwiódł się z żoną po 10 latach właśnie dlatego, że byli od siebie zbyt "odlegli" intelektualnie. Poznali się kiedy mieli po 18 lat i wtedy, jak również kilka lat potem, to nie było przeszkodą, wspólne imprezy, seks, dom- wystarczało.
    On dzięki dobremu wykształceniu i doskonaleniu się cały czas zaczął piąć się po szczeblach kariery a żona zwyczajnie nie chciała się rozwijać i uczyć (miała prawo). Skutek był taki, że rok po roku rozmijali się coraz bardziej, ona nie rozumiała co on do niej mówi wracając z pracy, on nie rozumiał że ona nie ma żadnych zainteresowań, on spędzał wieczór z książką, ona z telenowelą i tak po 10 latach doszedł do wniosku, że nie może mieć partnerki z którą nie ma o czym rozmawiać. Seks seksem ale inteligentni ludzie od partnera wymagają również dyspozycji intelektualnej a nie tylko seksualnej.

    Oczywiście nie twierdzę, że każdy musi mieć "doktorat" ale partnerzy powinni dobierać się również na poziomie intelektualnym i to potwierdza życie.

    Chyba, że mężczyzna nie szuka partnerki a służki, to inna sprawa, służka może być nawet głucho-niema.
  • ksiieciiuniio 19.06.14, 02:30
    Statystyki mówią co innego: dla mężczyzn status społeczny/inteligencja/wykształcenie partnerki ma odległe w znaczeniu miejsce – w odróżnieniu od odwrotnej sytuacji.
    Podany przykład ze ślubem 18-stolatków - to raczej wyjątek potwierdzający regułę.
  • 31kalina 19.06.14, 02:35
    Ja znam zupełnie inne statystyki i wszyscy, podkreślam słowo wszyscy moi znajomi szukali partnerów podobnie rozwiniętych intelektualnie.

    Nikt nie chce dzielić życia z kimś z kim nie może porozmawiać. Oczywiście nie jest to rzecz jedyna z ważnych ale dla większości ludzi równie ważna jak atrakcyjność fizyczna. Nie można 30 lat żyć w milczeniu lub rozmawiać tylko o tym co będzie na obiad, bo prędzej czy później obie te osoby są w związku samotne.

    Twierdzenie, że dla mężczyzny kobieta może być głupia jak but byle miała ładną pupę i umiała gotować jest właściwe dla mężczyzn na niestety najniższym poziomie, którzy nie mają po prostu żadnego intelektu więc dla nich każdy jest za wysoki.

    No przykro mi i możesz mnie teraz tradycyjnie "zjechać". Obleci.
  • ksiieciiuniio 19.06.14, 02:45
    To że ludzie mają pewne ideały, które by chcieli (szukając) aby zaistniały w ich życiu, nie oznacza iż życie nie reguluje ich po swojemu. Wiadomo że facet chciałby aby jego partnerka była piękna, inteligenta, mądra, itd. ale życie to nie supermarket gdzie się idzie i wybiera z półki produkt, by tylko zapłaciwszy go dostać. Tu się pewne kompromisy wytwarzają. I gdy facet ma do wyboru uroczą ślicznotkę która jest trochę od niego głupsza/mniej inteligenta/itd. a oschłą brzydulę z 20 doktoratami – to wybór jest prosty.

    p.s. ja dyskutuję, a nie „zjeżdżam”. :P :)
  • 31kalina 19.06.14, 02:58
    Ojej to są "oczywiste oczywistości", że się tak wyrażę":-) Wybacz, ale większość tutaj na każdą negację reaguje falą agresji.

    Wracając do tematu to masz oczywiście rację. Ja też wolałabym może mniej inteligentnego ale za to ciepłego i zaradnego życiowo mężczyznę niż zimnego drania z dyplomami. To jest jak powiedziałam oczywiste.

    Nigdzie nie napisałam, że wykształcenie jest najważniejsze, nie powiedziałam też że partnerzy muszą być tacy sami pod kątem dążeń zawodowych i chęci rozwoju, jednak powinni być w miarę podobni bo tylko tak się zrozumieją. Partner to ktoś więcej niż przyjaciel, a jak wybiera się przyjaciół? Każdy z nas ma zazwyczaj przyjaciół o podobnym rozwoju intelektualnym, może nie takim samym, może nie na tej samej "drodze" ale jednak współmiernej.

    Kompromis owszem. Nie wyobrażam sobie jednak udanego małżeństwa, w którym jedno z partnerów ma wyższe wykształcenie, ceni literaturę i sztukę (przykładowo) a drugie ma wykształcenie podstawowe i zna ledwie podstawy gramatyki. Bez przesady. Co będą razem robić? Owszem mogą uprawiać seks, ale już nawet wspólnie posiłku nie zjedzą bo nie będzie o czym rozmawiać przy zupie ;-)

    Nie miałam więc na myśli drobnych różnic ale przepaść. Z twoich poprzednich postów wynikało, że kobieta ma być jedynie ładna i ma umieć gotować i to jest priorytet dla mężczyzny. Jednak chyba dla takiego, który nie szuka partnerki a stałej gospodyni a rozmawiać, jeździć na wakacje i chodzić do kina/teatru/znajomych ma zamiar z kimś innym.

    Życie owszem weryfikuje, tyle, że nie zawsze w tę stronę o której piszesz. Doświadczenie podpowiada mi, że partner to przyjaciel- przede wszystkim i powinno się go tak wybierać, żeby w wieku 80 lat, kiedy już nie będziemy mieli siły na seks ani nawet na ugotowanie cztero- daniowego obiadu, będziemy mogli usiąść i się wspólnie nie nudzić sobą.

    Partnerzy, którzy są przyjaciólmi statystycznie wytrzymują ze sobą o wiele dłużej, ponieważ umieją choćby konflikty rozwiązywać dialogiem. Z osobą, która jest po drugiej stronie przepaści to nie jest możliwe.

  • ksiieciiuniio 19.06.14, 09:10
    Przyjacielem może być każdy, nie tylko osoba o podobnej inteligencji/mądrości/wiedzy/itp. Przyjacielem, i to nawet najlepszym potrafi być nawet … pies. :-) Więc tu się nie zgodzę iż dopasowanie intelektualne jest głównym czynnikiem w przyjaźni. Za to się zgodzę iż dobrze by w związku istniała przyjaźń, bo bez niej nawet na podobnych poziomach intelektualnych związek może nie przetrwać.
    Inna sprawa to znalezienie kogoś o podobnym poziomie intelektualnym, gdzie na poziomie niskim czy średnim nie powinno być z tym problemu, ale już na wysokim problem jest, gdy taki poziom osiąga niecałe 5% ludzkości. Same studia (np. kilka fakultetów, doktoraty) nie zapewnią tego poziomu, tu trzeba wrodzonej inteligencji, sporej wiedzy ogólnej, ciekawości budowy świata, skłonności filozoficznych, bogatego wnętrza, itd. Idealnym odzwierciadleniem tego stanu rzeczy jest w naszym kraju ilość ateistów – poniżej 5%, bo żyjemy w kraju gdzie indoktrynacja jest już od dziecka stosowana niemal do każdego, i tylko człowiek z wysoko rozwiniętym intelektem jest ateistą z przekonania – bo osiągnął to drogą dedukcji. Osobiście dla mnie osoba religijna jest rozwinięta intelektualnie na poziomie 5-cio latka wierzącego w świętego Mikołaja, Wróżkę Zębuszkę, itp. – różnicy intelektualnej w porównaniu z religiami żadnej praktycznie nie ma. W idealnym świecie szukałbym kobiet dorównujących mi intelektualnie, ale złośliwa statystyka podsuwa mi znów jakieś 5% takich kobiet, i owszem zdarzały mi się z takimi (całe 2) mieć romans/przyjaźń z seksem, ale do związku znów brakowało innych rzeczy – bo sam intelekt to za mało. Zatem staram się na innych płaszczyznach czerpać radość ze związków, zostawiając inteligentne dysputy o rzeczach których większość ludzi nie rozumie - znajomym. Bez tego też da się przyjaźnić, kochać, być blisko, być ze sobą w miarę szczęśliwymi, być bliski ideału. A pełne ideały zostawmy starym pannom/kawalerom, którzy zbyt późno (lub zgoła wcale) zdają sobie sprawę że szczęście można zbudować bez tego. :-)
  • lazy.eye 19.06.14, 15:46
    Ja bym się tak tym intelektem nie chwalił. Z tego co piszesz jesteś pewnie trochę poniżej średniej.
    Jak sobie wydedukowałeś, że nie ma Boga? Jakim typem ateisty jesteś? Takim, który uważa się za kawałek mięsa bez duszy czy za chodzące dobro, które samo sobie wyznacza normy moralne?:)
  • stokrotka_a 19.06.14, 17:32
    lazy.eye napisał:

    > Jak sobie wydedukowałeś, że nie ma Boga?

    Równie dobrze można zapytać: jak sobie wydedykowałeś, że Bóg jest? ;-)
  • lazy.eye 19.06.14, 17:41
    Dokładnie. To kwestia wiary a nie dedukcji. Trzeba być naprawdę młotkiem, żeby uwierzyć, że się jest na tyle inteligentnym, żeby to wydedukować:) I do tego odczuwać wyższość wobec ludzi wierzących.
  • stokrotka_a 19.06.14, 17:51
    lazy.eye napisał:

    > Dokładnie. To kwestia wiary a nie dedukcji. Trzeba być naprawdę młotkiem, żeby
    > uwierzyć, że się jest na tyle inteligentnym, żeby to wydedukować:) I do tego od
    > czuwać wyższość wobec ludzi wierzących.

    Myślę, że nie wyraziłam się jasno. ;-) Nie da się wydedukować istnienia istoty bez żadnych konkretnych przesłanek. A zatem konstruowanie rzeczywistości społecznej i życia prywatnego w oparciu o irracjonalną wiarę w istnienie nie wadomo czego jest po prostu błędem. Człowiek wierzący zazwyczaj po prostu rodzi się w wierzącym środowisku i nabywa wiarę w Boga lub inne istoty nadprzyrodzone w drodze indokrynacji religijnej realizowanej na dziecięcym umyśle. Do pozbycia się tej irracjonalnej nadbudowy religijnej potrzebny jest wysiłek intelektualny, do którego nie wszyscy są zdolni. ;-)
  • lazy.eye 19.06.14, 17:59
    Znaczy się byłaś indoktrynowana i zdobyłaś się na wysiłek intelektualny czy już urodziłaś się w szczęśliwej bolszewickio-feministycznej komórce społecznej?
  • mendigo 19.06.14, 18:09
    O, mensanin na forum :D
  • lazy.eye 19.06.14, 18:29
    Hę?:)
  • mendigo 19.06.14, 18:35
    W takim razie chyba nie ;)
  • lazy.eye 19.06.14, 18:45
    Przykro mi:)
  • mendigo 19.06.14, 18:53
    Ależ nic się nie stało :)
  • stokrotka_a 19.06.14, 18:10
    Przytłaczająca większość dzieci w Polsce rodzi się w religijnie zindoktrynowanych komórkach społecznych i jest poddawana indoktrynacji przez zindoktrynowanych ludzi. I tak się to kręci. Dodatkowo w Polsce w indoktrynacji dzieci aktywnie uczestniczy system edukacji "świeckiego" państwa. Niezły cyrk, prawda? ;-) No i zauważ, że w przytłaczającej większości przypadków o tym w co będzie wierzyć dziecko decyduje miejsce urodzenia. Rodzi się w rodzinie katolickiej to wierzy w Pana Boga w Trójcy Jedynego. Rodzi się w rodzinie świadków Jehowy, to wierzy w Jahwe. Rodzi się w rodzinie muzułmańskiej, to wierzy w Allaha, a jak urodzi się w rodzinie hinduistów, to wierzy w Wisznu i inne bóstwa (chyba). Jedynie gdy dziecko rodzi się w rodzinie ateistów, to nie jest indoktrynowane od wczesnego dzieciństwa przy wykorzystaniu irracjonalnych wierzeń w istoty, których istnienie jest jedynie przedmiotem fantazji.
  • lazy.eye 19.06.14, 18:39
    Pisz za siebie. Ja się urodziłem w rodzinie katolickiej i byłem wychowywany. Ty w komórce i byłaś indoktrynowana lub w co tam jeszcze wierzysz.
    Istotą religii nie jest wiara w rzeczy nadprzyrodzone tylko to, że człowiek jest niedoskonały i nie powinien sam sobie wyznaczać norm moralnych. Dobro jest w Bogu nie w człowieku.
    To co wyznają ateiści to na ogół jakaś prymitywna mieszanka bestializmu i satanizmu. Z jednej strony wierzą, że człowiek jest tylko inteligentnym zwierzęciem a z drugiej, że jest z natury dobry i sam może sobie określać normy.
  • stokrotka_a 19.06.14, 21:15
    lazy.eye napisał:

    > Pisz za siebie. Ja się urodziłem w rodzinie katolickiej i byłem wychowywany. Ty
    > w komórce i byłaś indoktrynowana lub w co tam jeszcze wierzysz.

    Możesz to nazywać wychowaniem, ale de facto jest to indoktrynacja umysłu dziecka, które nie jest w stanie odrzucić irracjonalnych poglądów narzucanych przez dorosłych, którzy są dla niego całym światem.

    > Istotą religii nie jest wiara w rzeczy nadprzyrodzone tylko to, że człowiek jes
    > t niedoskonały i nie powinien sam sobie wyznaczać norm moralnych. Dobro jest w
    > Bogu nie w człowieku.

    O czym ty piszesz? Przecież tzw. prawa boskie są ustalane przez człowieka. Widziałeś jakiegoś Boga dyktujacego Biblię lub Koran? Gdyby prawa pochodziły od Boga, to byłyby stałe, a tymczasem zmieniane są przez ludzi w miarę upływu czasu. Są również prawa pochodzące niby od bogów (Boga), które są złe i szkodliwe. Dobro w postaci Boga (który nota bene bywa zły - w Starym Testamencie szczególnie) i zło w postaci szatan to jedynie odzwierciedlenie natury człowieka, który jest zdolny do czynienia rzeczy dobrych i złych.

    > To co wyznają ateiści to na ogół jakaś prymitywna mieszanka bestializmu i satan
    > izmu. Z jednej strony wierzą, że człowiek jest tylko inteligentnym zwierzęciem
    > a z drugiej, że jest z natury dobry i sam może sobie określać normy.

    Kochany, nie masz zielonego pojęcia o "wierzeniach" ateistów. ;-)
  • speedboat8 20.06.14, 12:17
    @ stotrotka
    Sorry,to mialo byc wpisane do lazy .eye jako komentarz.
  • speedboat8 20.06.14, 12:10
    ha ha ! dobre sobie! indoktrynowany do cna zarzuca innym ze byli indoktrynowani.To tak ja w przyslowiu: przyganial kocioł garnkowi :)
    Oni moze i byli a ty jestes wciaz poddawany praniu mozgu jesli po tylu latach pracy nad toba go jeszcze masz.:) .I generalnie to gadasz jak Piekarski na mekach:) Nie mozna cie brac powaznie :)
  • speedboat8 20.06.14, 15:18
    Sek w tym ze atesista odzruca istnienie boga i jego wplyw na los czlowieka. W wiekrzosci przypadkow dochodzi do tego poprze obserwaje swiat i konfrontowanie tego co zmyslami i intelektem jest zmierzyc ,zwazyc,dotknac itd.
    My nie wierzymy ,my sie opieramy na namacalnych faktach.Kosciol wymyslil ostatnio fajna bajke do walki z ateizmem dla swych wyznawcow ze ateizm to tez wiara :) Ha ha ! Dobre!
    Ateizm nie jest wiara bo w momencie gdy jakies fakty sa weryfikowane jako nieprawdziwe zmienia sie punkt widzenia na nowy.Gdyby okazalo sie ze Bogg istnieje.choc maly dowod atesita by zmienil swoj punkt widzenia.
    Co do moralnosci to wierzysz Mojzeszowi ktory byl czlowiekiem i na dodatek kierowal sie zadza wladzy nad Izraelitami.To on ci powiedzial ze Bog dal mu 10 przykazan .Pytanie jaki mial w tym interes bo ja ludziom wladzy nie ufam a szczegolnie Kaczynskiemu i Ziobrze .Macierewicza nie wspominam.. :) JP II najbardziej ,bo on reprezentuje pokretne interesy KK ktory nie waha sie inwestowac pieniadze w fabryki broni na swiecie,tyle ze dyskretnie.Z Boforsem jednak byl skandal i tego juz nie zatuszujesz .I jak sie ma to do moralnosci boskiej? Gdzie to grzmienie twego Boga ?Zamiecione pod dywan i ani mru mru,nie ma tematu*
  • speedboat8 20.06.14, 21:31
    Czytajac cie mam wrazenie ze ty tak naprawde masz wiare ale w narodowy program Dmowskiego cos co okazalo sie politycznym zakalcem i tylko indoktrynowani od dziecinstwa jeszcze wierza w cos takiego.
    A z wiara katolicka masz tyle wspolnego co ateista z Bogiem.Mysle ze jestes bardziej ateistyczny niz kazdy ateista w tym kraju.Gadasz rzeczy ktore dla niejednego kaplana katolickiego sa po prostu herezja bo nijak sie maja do podstwy wiary chrzescijanskiej jaka jest bezwzgledna milosc blizniego.Ty zas dzielisz bliznich na tych dobrych i zlych.I tu juz jestes heretykiem zaprzeczajacym dogmatom wlasnej religii ktora jest ponoc taka idealna i ludzka. .No moze dla biskupa Hosera nie, no bo wiadomo , on swiat dzieli na dobrych chrzescijan i Zydow :) .Typowe widzenie swiata w czarno bialych kolorach dla fanatycznego bigota.
    Zamiast interesowac sie panoszacym sie na forum Gazety ateizmem lepiej bys pojechal jako wolontariusz do Afryki walczyc z nedza i zacofaniem .Twoj Pan Bog by to docenil bardziej mniemam ,chyba ze ze uwazasz ze lepiej sie przysluzysz Bogu i wzorem krzyzowcow wystrzelal niedobitki Hutu ze zwyczajnej katolickiej milosci do blizniego.
  • speedboat8 21.06.14, 07:57
    Mnie nie przeszkadza bycie biologiczna maszyna bez duszy lub wg ciebie kupa miesa :) .Nie deprecjonuje mnie to.I tak jak skonczy sie moj biologiczny cykl pojde do paichu aby dac material na rozwoj nowego cyklu zycia..Rozumiem jak moja biologia funkcjonuje ,a jak sie zestarzeje to do tego czasu odkryja dlaczego jestem niewolnikiem Boga i dlaczego wymyslono mi grzech pierworodny stygmatyzujacy mnie od zarania.
  • 31kalina 19.06.14, 17:21
    Teraz to już gadasz o niczym:-) byle coś odpowiedzieć. Jeśli nie widzisz różnicy między przyjaźnią dwojga ludzi a przyjaźnią człowieka ze zwierzęciem to nie mamy o czym rozmawiać;-)
  • lazy.eye 19.06.14, 17:52
    Najłatwiej chyba kogoś sensownego znaleźć przez rodzinę albo w pracy. Zacznij się udzielać na weselach i chrzcinach albo zmień pracę;)
  • speedboat8 19.06.14, 18:58
    Rozsadnie stawiasz sprawe:)
    Odnosnie twojej opini o poziomie inteligencji ludzi religijnych jest taka teoria oparta na statystyce ze ludzie wierzacy maja uszkodzony,lub inaczej zbudowany uklad limbiczny w mozgu
    Sa przypuszczenia ze ma tak jakies 30% populacji.

    Ateista z wierzacym to jak pogodzic wode z ogniem.Chociaz jesli sie wylaczy rozne wymagania a skoncentruje na jednym istotnym aspekcie sprawy to musze stwierdzic ze spotkalem sie z bardzo ognistymi i rozpustnymi seksualnie katoliczkami ktore w lozku zapominaly o dogmatach i szly na calosc ,az do zatracenia sie:) .O swoich przekonaniach na ogol przypominaly sobie gdy mialy w tym jakis interes:).W tym wzgledzie jednak popieram twoja opinie ze ateista musi szukac atesitki.wierzacy zas wierzacej.

  • speedboat8 20.06.14, 08:13
    Gwoli uzupelnienia dodam ze jest wspanialy monodram w wykonaniu sp Zapasiewicza autorstwa Alberto Moravia a przedstwiony w czasach PRLu jeszcze opisujacy znakomicie watek jaki sie pojawil.Tytulu nie pamietam a na YTB go nie ma niestety.
    Przez 45 minut wybitny intelektualista opowiada o milosci swojego zycia oraz cierpieniu duchowemu jakie mu ona zadaje swoja obojetnoscia na zaloty,aby na koncuwidzowie dowiedzieli sie ze obiekt jego milosci to sprzataczka w jego miejscu pracy ktora ma"najwspanialsza na swwiecie du..e"
  • vikin9 20.06.14, 20:17
    Hej kalina, trzymam kciuki za Ciebie ;)
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 10:47
    Popatrz, jak księciunio z Tobą dyskutuje - nie jest w stanie zanegować przykładu który podałaś, więc dalej, niczym czołg prezentuje swój durny - oparty jedynie na gazetkach dla niegrzecznych chłopczyków - pogląd. Taki prymitywny sposób argumentowania.
    Nikt tutaj nie jest w stanie zanegować ani Twoich przeżyć, ani moich - choćby nie wiem co pisał, my obie wiemy, jaka jest prawda. Na przykład taka, że mądrzy, fajni mężczyźni chcą być w związku z kobietą nawet wówczas, gdy jeszcze nie doszło do żadnego zbliżeń. Ja to przerabiałam, moi znajomi to przerabiali, Twoi zapewne też. I niekoniecznie to byli ludzie religijni, zakładający zbliżenie dopiero po ślubie. Ale do chęci bycia z kimś wystarczyło im zaangażowanie emocjonalne, wspólność poglądów, upodobań, gustów. Uczucie rodziło im się w głowie, a nie w penisie. Ale jak widać tutaj na forum roi się od prymitywów, których - jak już wspomniałam - niewiele różni od małp, oni nie będą nigdy w stanie pojąć uczuć wyższych, dla nich liczy się tylko pełna micha i byle jakie kontakty umożliwiające im rozładowanie napięcia. Czym to się różni od życia np. psa? Niczym :)
  • mendigo 19.06.14, 10:49
    Odstaw się już od tych psów, mówię ci!
  • przeciezwiadomo 19.06.14, 11:15
    Proszę bardzo, życie kota też jest podobne - miska, kuweta, kocice z rują. Chyba, że wysterylizowany.
  • ksiieciiuniio 19.06.14, 14:28
    Pitu pitu. To że niewielka część facetów angażuje się w „bycie z kimś” czysto platonicznie, to wyjątek od reguły potwierdzający ją. Od takich relacji są przyjaźnie, i to najczęściej facec-facet. Związek faceta z kobietą opiera się głownie na erotyzmie (od strony faceta),a na korzyściach finansowo/materialnych od strony kobiety (nie liczę jeszcze kierujących się sercem nastolatek). Nie są to jedyne „fundamenty” związków „romantycznych”, ale podstawa, tylko nielicznie pomijana jako priorytet przez obie płcie.
    Takie kierowanie się głownie wyrachowaniem aby zapewnić przetrwanie swoim potomkom jest spowodowane czystym zwierzęcym instynktem rozmnażania się. Kobiety szukające głownie w facecie zaradności/pracowitości/opiekuńczości/dobrych genów (by był np. wysoki)/itd. niczym się nie różnią od innych samic szukających najsilniejszych samców do prokreacji (i wychowania potomstwa). Zatem jeśli facet szukający główne seksu niczym się nie różni od psa, to kobieta szukająca faceta z wyżej wymiotnymi cechami niczym się nie różni od suki. Obydwoje kierują się zwierzęcym instynktem chcącym pokazać swoje geny dalej. Nihil novi.