Gazeta.pl   Forum   Kobieta   Kobieta   REAL LIFE

Komentarze do artykułu

Girlculture - jakie są amerykańskie nastolatki

'Zrozumienie związku między anorektyczką i dziewczyną na diecie, striptizerką i nastolatką pokazującą kolczyk w pępku to podstawa zrozumienia kobiecej tożsamości.' "Girl Culture" Lauren Greenfield i rozmowa z autorką o amerykańskich dziewczynach

REAL LIFE

Autor: mijaczek 09.09.04, 05:20
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Wiecie co jest najgorsze w tym artykule? Ze jest taki prawdziwy. I nie zgodze
sie z czyjas tam wypowiedzia, ze to skrajnosci. W Stanach to jest juz chyba
norma. Zajmowalam sie Amerykanckimi dzieciakami. Mialam swietne porownanie,
poniewaz jedno z nich, dziewczynka, byla w wieku mojej siostry [teraz lat 11,
wtedy 10]. Rzomawialam z moja siostra czesto i przekladalam sobie to pozniej na
to, czego dowiadywalam sie o jej amerykanskiej rowiesniczce. I wiecie co?
Wydawalo mi sie, ze moja siostra to dziecko, a Georgia to nastolatka. Nie mowie
tu o inteligencji, chodzi mi o sposob patrzenia na swiat.
Sposob wychowywania dzieci w Stanach jest bardzo rozny od polskiego. Dzieci od
najmlodszego poznaja wartosc pieniadza [chocby w szkole, gdzie pieniadze sa
najczestszym przykladem rachunkow], dla przykladu - w domu, w ktorym mieszkalam
dzieci mialy osobne pokoje, ale Georgia miala dwa lozka w pokoju. Nie bylo
pokoju goscinnego. Jesli przyjezdzal ktos w gosci i zostawal na noc, Georgia
dostawala $5 za przenocowanie siostry w pokoju, a Geneva $5 za udostepnienie
pokoju gosciom. Czy to nie chore!? U mnie w domu nie bylo pytania mnie - czy
laskawie pozwolisz ciotce przespac sie na twoim lozku?
Znalam rodzine, w ktorej matka wysylala raz na dwa miesiace wszystkie swoje
dzieci [6 l., 9 l., 12 l.] co miesiac na depilacje nog i rak woskiem. Dzieci nie
mialy nic do gadania, bo matce nie podobala sie estetyka jej wlasnych dzieci!
Pamietam jak pierwszy raz poszlam do centrum handlowego w Stanach. Dziwilo mnie
dlaczego tyle tam walesajacych sie dzieci. Otoz potem dowiedzialam sie, ze tak
sie wlasnie w Stanach spedza czas. Rodzice zwoza dzieci do mall'a, dziecek
dostaje w garsc $20 i sie tak plataja kilka godzin, a potem rodzice znowu
przyjezdzaja po dzieci ok 20.00 i do domu. typowy wiek takich "imprez" to
miedzy 12 a 16 rokiem zycia. Wszystkie dziewczyny w obowiazkowych makijazach na
buzkach, ktore nie powinny znac nic oprocz kremu z filtrem 70 na lato, do tego
oczywiscie ciuchy w stylu Britney Spears [bardzo modne sa wszelkiego rodzaju
spodnie z napisami na pupie, dla mnie szczyt! przeciez to jest zachecanie do
patrzenia na te mlode pupy, do rozkoszowania sie ich wygladem, bo przeciez na
takich rozowych dresikach napisane jest np. "ANGEL", albo "DADDY'S GIRL", etc.
dla mnie skandal!], obowiazkowe sa rowniez pelne manicure [mamusia zabiera
coreczke na swoj manicure i razem hoduja cudne szpony] i pedicure.
Nastolatki wystajace pod Starbucksami, kinami, knajpkami, pod 7 eleven, to
norma. Normalny sposob na spedzanie czasu.
Do tego te wszystkie durne programy w tv. I to nie tylko MTV, czy inne muzyczne
stacje. Znacie program Extreme Makeover? Tam biora delikwenta, ktory nie lubi
swojego ciala, jest smutny i go przemielaja. Robia wszystko jak trzeba -
operacje plastyczne, fryzjery, kosmetyczki, wizazystki, stylisci... a potem taki
pieknis jest juz happy i kocha siebie. Co to daje? To daje tyle, ze wmawia sie
ludziom jak wazny jest wyglad, pokazuje sie im, ze drastyczne zmiany to jedyny
sposob na poprawienie swojego samopoczucia.
Poczucie wlasnej wartosci to w Stanach prawdziwy problem. Tu ludzie sa otoczeni
takimi skrajnymi komunikatami, ze gubia sie i nie sa w stanie podjac zadnej
decyzji. To znaczy podejmuja decyzje, ale nie sa asertywni. Biora wszystko jak
leci, a potem sie dziwia, ze g.wno z tego wychodzi. Z jednej strony jest szal
mody, a z drugiej mlode panny paradujace w dresach caly dzien, z niedbale
zwiazanymi wlosami, taki "luzny styl", z jednej strony zdrowe zycie - fitness
clubow, silowni, miejsc do uprawiania sportow tysiace, a z drugiej strony
wozenie swoich tylkow wszedzie samochodami i minimum ruchu. Z jednej strony
najwyzszy poziom medycyny, rozwoju nauki, zdrowa zywnosc [dostepna, nie mowie,
ze w uzyciu], a z drugiej strony szybkie zarcie. Z jednej strony kuchnie
wyposazone tak, ze mozg staje, polki uginaja sie pod ciezarem ksiazek
kucharskich, a z drugiej strony jedzenie w restauracjach i "restauracjach" co
drugi dzien. Z jednej strony chude modelki, a z drugiej strony Murzyni
uwielbiaja na przyklad wielkie dupy, taki metr szescienny dupska niejednego
rajcuje... i tak w kolko... ci ludzie sa oglupiani na kazdym kroku.
Te wszystkie kretynstwa pokazywane w tv pod szyldem "to nie sciema, to prawdziwe
zycie", no to jak prawdziwe zycie, to sie dzieci zachowuja jak te palanty w TV.
Wiecie, ja nie wiem nawet jak pewne rzeczy opisac, bo to sa takie male
szczegoliki, ktore ja notuje w otoczeniu, ale one sa. A ten reportaz to tylko
wycinek prawdy... Ja wspolczuje Amerykanom... Obym i ja tak nie skonczyla :o(
Pozdrafiam,
Mia
--
There is always room for Jello
Au Pair
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.