Dodaj do ulubionych

Pech z facetami (znowu o randkach)

12.11.15, 19:21
Mam 34 lata. Moja historia jest chyba bardzo, bardzo typowa. 7-letni związek i plany na wspólną przyszłość. Nagle dowiaduję się, że w ciągu tych 7 lat on spotykał się i sypiał z wieloma innymi. Jedno trzeba przyznać: był dyskretny i nigdy go nawet nie podejrzewałam. Trudne rozstanie, deprecha, rok bez facetów. W końcu pozbierałam się i oto jestem, "wracam na rynek" - jak to określiła moja kumpela. I tu szok. Bo naprawdę dużo się zmieniło od czasu, gdy ostatni raz randkowałam.

Kilka kobiet na tym forum wypowiadało się już bardzo podobnie, w zbliżonym tonie, nawet gdzieś obok jest wątek opisujący porażki na randkach. U mnie schemat jest jakby inny. Ze względu na pracę i grono znajomych nie bardzo mam możliwość poznawania wolnych mężczyzn. Zarejestrowałam się na kilku portalach randkowych, płatnych i bezpłatnych i postanowiłam spróbować. Byłam uczciwa, pisałam, że szukam trwałego związku, zamieszczałam realne zdjęcia (nie podretuszowane, 10 lat i 10 kg wcześniej). Postawiłam na maksymalną szczerość. I tu pierwsze rozczarowanie. Dostałam wiele odpowiedzi zarówno od panów koło 40-stki (a zdarzali się i 60-latkowie), jak i od 18-latków, którzy bez ogródek proponowali seks. Przecież wyraźnie na profilach mam napisane, że przygody mnie nie interesują i szukam tylko kogoś do stałego związku, podałam granice wieku (28-40), dlaczego więc mężczyźnie nie czytają opisu, tylko zawracają głowę? Oczywiście ignorowałam takie wiadomości.

Drugie rozczarowanie, o wiele większe, przyszło wraz z odpowiedziami o tych, którzy się kwalifikowali... Przez pierwszy miesiąc internetowego randkowania spotkałam się z trzema bardzo sympatycznymi mężczyznami. Nieźle wyglądający, zadbani, kulturalni, mili, ciekawi. Były kolejne randki i spotkania. W końcu po kolejnym miesiącu, zaangażowałam się bardzo "w jednego" z nich. Pozostałym podziękowałam. Zaprosił mnie na wyjazd do Sandomerza na weekend. Było super. Po przyjeździe cisza przez tydzień, w końcu ja zadzwoniłam, powiedział mi, że nie jestem w jego typie. Po 2 miesiącach znajomości i spotykania się. Nie jestem głupia, wiem teraz, że chodziło mu tylko o seks. W końcu mnie zaliczył i poszedł szukać sobie następnej. O ile równocześnie się nie umawiał z innymi...

Odezwałam się do drugiego z panów, z którym kilka razy spotkałam się wcześniej. Uczciwie powiedziałam, że byłam z kimś innym, nie udało się i czy miałby okazję kontynuować naszą znajomość. Odpowiedział, że tak. I... Miałam powtórkę z rozrywki. 3 tygodnie częstych spotkań, wspólna noc, seks w weekend i on szybko "wycisza" kontakt. Żeby oszczędzić opisów powiem, że za trzecim razem było tak samo.

Pomyślałam, że ze mną jest coś nie tak. Ale nie jestem kłodą w łóżku, w trakcie długiego związku regularnie uprawialiśmy seks, chyba nie chodzi tu o mnie. Rozmawiałam z koleżankami, które miały znacznie więcej mężczyzn niż ja. Prawie wszystkie zetknęły się z taką sytuacją, że mężczyźnie bardzo zależy przed seksem, później albo zupełnie zrywa kontakt, albo go ogranicza, wycofuje się i jest mu wszystko jedno.

Dla doświadczonych kobiet to pewnie normalne, ale ja nie mogę się z tym pogodzić. Obwiniam siebie, chociaż wiem, że nie powinnam. Nie mogę zrozumieć jak ktoś, kto jest uroczy, czarujący i widać, że bardzo się stara, daje z siebie wszystko, gdy tylko "zaliczy" zmienia się w osobę obojętną. Na pewno nie wszyscy mężczyźni tacy są, ale musiałam mieć wyjątkowego pecha, że trafiłam akurat na takich. I ciągle nie wiem jak poznać, czy ten kolejny fantastyczny pan poznany przez internet, z którym się już kilka razy spotkałam, który dzwoni, pisze ładne wiadomości i daje do zrozumienia, że można na niego liczyć, nie jest kolejnym, który po prostu chce tylko seksu.

Przepraszam, że się tak rozpisałam. Musiałam wylać swoje żale. Może któraś z Was, doświadczonych w tym temacie kobiet, wie w jaki sposób rozpoznać takich "ukrytych" uwodzicieli, którzy deklarują, że zależy im na trwałym związku, a tak naprawdę liczą tylko na jedno?

Ola
Edytor zaawansowany
  • wiarusik 12.11.15, 19:41
    teraz mamy swobodne czasy i każdy ma z tyłu głowy to, że jak ja nie przyprawię rogów, to partner czy partnerka to zrobi. poza spłacaniem kredytów ludzie tak naprawdę nie potrzebują siebie. każdy inwestuje w swoją osobę, wyścig szczurów wszedł głęboko w krew.
    --
    Dazzle Vision
    The Prodigy
    Hanzel und Gretyl
    Babymetal
  • czoklitka 12.11.15, 20:35
    Bo faceci pewnie nie czytają, gdy nie muszą. Tych opisów znaczy.
    A jak sobie radzić z podróbką miłości? Nie wiem, to się po prostu czuje i widzi. I nie nabiera się na ładne słówka. A miłość na ogół przychodzi niespodziewanie.
  • lew_ 12.11.15, 20:55
    Ja bym powiedzial:Za szybko wskakujesz do lozka:) Stare przyslowie mowi:Lekko nabyte = lekko
    pozbyte:) Najwczensniej po 3 miesiacach znajomosci sciagaj majtki ,a na pewno ci sie uda poznac twoje faceta:)
  • obrotowy 12.11.15, 21:23
    pragnalbym zauwazyc, ze w wieku 34 lat nie uzywa sie slowa "kumpela"

    - gdyz to mlodziencze i prostackie.

    a jedynie "bliska kolezanka", "bilska znajoma", czy "przyjaciolka".
  • sweet_pink 12.11.15, 22:16
    Klasyka gatunku.
    Znajdź nowe hobby i nieco nowego towarzystwa. Mężczyzna poznany przez znajomych, z którym masz jakieś wspólne towarzystwo, to znacznie mniejsze prawdopodobieństwo takiego numeru (lub zostaniesz ostrzeżona co to za typ). Szkoda nerwów na facetów z internetów.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • obrotowy 12.11.15, 22:21
    sweet_pink napisała:
    Szkoda nerwów na facetów z internetów.

    a z Internatów ?

    tam tez siedza.
    - nauczyciele.
  • sweet_pink 12.11.15, 23:56
    Facet poznany w internacie...pożyczanie sobie soli czy tam cukru, czy rozmowy przy kawie we wspólnej kuchni...lepsze 100 razy od internetów :P

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • obrotowy 13.11.15, 15:22
    sweet_pink napisała:
    > Facet poznany w internacie...pożyczanie sobie soli czy tam cukru, czy rozmowy p
    > rzy kawie we wspólnej kuchni...lepsze 100 razy od internetów :P

    wiem . bo mieszkalem 2 lata (jako uczyciel, swiezo po studiach)...
    uczennice wpadaly do mnie nawet po lyzke cukru...
  • aankaa 12.11.15, 22:20
    jeżeli wystarcza ci kilka spotkań i od razu lądujesz w łóżku to czego się spodziewasz ?
  • ksiieciiuniio 13.11.15, 03:21
    Zadziwia mnie nieznajomość życia kobiet.
    Sprawa wygląda tak:
    1. podchodzisz do randek w sposób romantyczny. Szukasz miłości, ukochanego, i takie tam „motylki w brzuchu”. Nie grymasisz jak w supermarkecie i nie przebierasz w facetach - a to ma być dobrze sytuowany, a to super zadbany, a to nieźle wyglądający, itd. Faceci wyczuwają gdy są takimi „ogierami/osłami" na targu (rynku) choćby randkowym/związkowym. Zatem bez przebierania szukasz miłości, i pewnie ją znajdujesz, bo sporo osób jej szuka.
    2. Jesteś super piękna, super zadbana, super interesująca, i masz super sympatyczne usposobienie. Wtedy pomimo twojej zaniżonej wartości na rynku (związanej z wiekiem) znajdujesz swojego księcia z bajki. Książe płodzi Ci dzieci, zakładacie dom i rodzinę, wszyscy są szczęśliwi – misja przekazania genów wykonana.
    3. Nie jesteś jak z punktu 2. Zatem Twoja wartość na rynku „matrymonialnym” odpowiada wartości facetom w wieku około 50 lat (statystyki globalne), choć u nas bardziej realnie między 40 a 50. Zatem dla facetów poniżej lat 40 nie jesteś atrakcyjnym „towarem” na tym rynku. Jak taki facet chce zakładać rodzinę, płodzić dzieci, budować dom – i inne takie, to znajduje sobie zdrową i płodną młódkę. Zatem jeśli dalej podchodzisz do tego jak do rynku, to musisz po prostu wpasować się w rynek, albo przyzwyczaić się że młodsi faceci będą chcieli Cię tylko „zaliczyć”, i nic więcej.

    Poniżej przedstawiam wykres wartości na „rynku seksualnym” (główny aspekt jaki jest brany przez facetów w ocenie partnerki –to czy im się podoba seksualnie), zatem jest to też i rynek matrymonialny. Młode kobiety są najpiękniejsze, a faceci dobrze usytuowany najbardziej pożądani do związku. Stąd taka różnica.
    Drugi wykres - to jak kobietom się wydaje że to wygląda. ;)
    Pionowo: atrakcyjność/wartość. Poziomo wiek osób.

    https://rationalmale.files.wordpress.com/2012/05/smv_curve1.jpg

    https://rationalmale.files.wordpress.com/2012/06/feminized_smv_curve.jpg

    Mam nadzieję że wszystko wyjaśniłem. :)
  • six_a 13.11.15, 07:46
    ten wykres to dla ciebie jakaś biblia, że się do niego modlisz w każdym wątku?
    jak porąbane podejście do życia i drugiego człowieka trzeba mieć, żeby oceniać go wyłącznie w kategoriach jakiegoś z dupy zaczerpniętego rynku seksualnego?

    --
    ease
  • czoklitka 13.11.15, 09:43
    Nie wiem, księciiiunio, nie wiem. Mnie tam się rzygać chce jak patrzę na znaczną większość mężczyzn - w różnym wieku.
  • czoklitka 14.11.15, 10:12
    Fajne. Ale to ma się tyczyć mnie?
  • wyzuta 13.11.15, 10:46
    Acha, tabuny dwudziestolatek marzą o czterdziestoletnich i starszych pierdasach.
  • czoklitka 14.11.15, 10:13
    No właśnie, w dodatku jakoś nie widać, żeby czterdziestolatkowie wiązali się z dwudziestolatkami na skalę masową. Więc ten wykresik, no sobie jest, ale nic konkretnego w sumie z niego nie wynika.
  • potworski 14.11.15, 16:11
    Może dlatego, że przytłaczająca większość czterdziestolatków ma żony, dzieci i kredyty? Nie przyszło ci to do głowy?

    czoklitka napisała:

    > No właśnie, w dodatku jakoś nie widać, żeby czterdziestolatkowie wiązali się z
    > dwudziestolatkami na skalę masową.

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • czoklitka 14.11.15, 16:46
    Ech, nie masz za bardzo czym, to zawsze - jak cię czytam - szpanujesz oczywistościami.
    A nie przyszło ci do głowy, ze ktoś może być zadowolony ze stabilizacji będąc nawet bez kredytu i dzieci?

    Więc najwyraźniej bardziej atrakcyjna jest stabilizacja i utrzymanie starego związku niż wchodzenie w nowy. Stąd - dla twojej jasności - napisałam, że nic takiego wielkiego z tego wykresu nie wynika.

    No, teraz wybacz, że nie będę odpowiadać na twój zaprzeczający monolog, który z pewnością tutaj zamieścisz. :D Muszę lecieć, pa pa.
  • potworski 14.11.15, 16:57
    Obstawiam z dużą dozą prawdopodobieństwa, że wykres dotyczy osób stanu wolnego lub otwartych na nowe relacje=w przeciwnym wypadku idea jego tworzenia nie miałaby najmniejszego sensu.

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • six_a 13.11.15, 07:57
    dlaczego więc mężczyźnie nie czytają opisu, tylko zawracają głowę?

    przecież to jakieś analfabetyczne tłuki i jak każdy menel poproszą każdego o parę groszy przy każdej okazji. to nie ma nic wspólnego z tobą i tym, jak sformułowałaś opis.

    albo siedź tam i czekaj na kogoś normalnego, albo zmień środowisko poszukiwania. niestety przy takich akcjach rozczarowania są nieuniknione, ale nie musisz całego ciężaru kolejnych porażek brać sobie na plecy i wyłącznie sobie przypisywać winy za to, że się nie udało.

    nie każdą osobę, którą spotykamy, jesteśmy w stanie choćby polubić, a co dopiero myśleć o spędzaniu z nią życia. na koniec powiem, że gdybyś jednakowoż nie znalazła, to i tak możesz żyć i czuć się wartościową osobą. twoja wartość nie zależy od wieku ani atrakcyjności fizycznej. warto to sobie uświadomić, zanim zacznie się lament z powodu pierwszych zmarszczek i zadyszki po wejściu na drugie piętro.

    dziękuję za uwagę.


    --
    out of space
  • mendiga 13.11.15, 10:12
    Piękne, sixa, piękne. Od razu Fight Club mi się przypomniał - dorzucimy jeszcze "you are not your job, you're not how much money you have in the bank. You're not the car you drive. You're not the contents of your wallet. You are not your fucking khakis" i pójdziemy rozpie...ć jakiś wieżowiec. Pójdziemy, sixa? Chodźmy!

    --
    Yy...
  • six_a 13.11.15, 11:39
    idziem :)



    --
    did i pass
  • obrotowy 13.11.15, 15:29
    six_a napisała:

    ale nie musisz całego ciężaru kolejnych porażek brać sobie na plecy i wyłącznie sobie przypisywać winy za to, że się nie udało.

    - nosz przecie smialo zwala go na plecy forumowiczow...

    to i tak możesz żyć i czuć się wartościową osobą. twoja wartość nie zal
    > eży od wieku ani atrakcyjności fizycznej. warto to sobie uświadomić, zanim zacz
    > nie się lament z powodu pierwszych zmarszczek i zadyszki po wejściu na drugie p
    > iętro.

    a to ludzi sie wartosciuje ?
    - a nie lubi ?

    - no chyba ze w szkole, lub w pracy...
  • six_a 13.11.15, 16:10
    usypiam już na twoim nicku, tak że sorry. może kto inny da radę.

    --
    rewinder
  • obrotowy 13.11.15, 16:23
    six_a napisała:
    > usypiam już na twoim nicku, tak że sorry. może kto inny da radę.

    cienszko to szlo... ale w koncu sie udalo.
    tylko mi sie nie budz, bo nie przepadam za odruchami wymiotnymi.
  • riki_i 13.11.15, 19:04
    A czego szanowna poszkodowana się spodziewała po portalach randkowych??? No, sorry.

    Szukaj przez znajomych, w pracy, może jakieś hobby? Portale randkowe to jest taki lepsiejszy zamtuz.
  • znana.jako.ggigus 14.11.15, 11:56
    szans na poznawanie nowych mężczyzn...?
    Pracujesz w klasztorze?
    Serio pytam.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • miau.weglowy 14.11.15, 12:40
    o takiej dobrej zasadzie, zeby nie wiklac sie w damsko-meskie sytuacje w pracy, bo potem moze sie to niefajnie skonczyc? zaraz mi powiesz, ze czesc przypadkow konczy sie szczesliwie, owszem, ale tylko czesc...
    znajomi znajomych to tez nie jest zrodlo niewyczerpane
    nowe hobby? w sytuacji, gdy czlowiek nie ma czasu, bo doba ma tylko 24 godziny? dream on...

    --
    my superhero
  • finona 14.11.15, 12:48
    miau.weglowy napisała:

    > o takiej dobrej zasadzie, zeby nie wiklac sie w damsko-meskie sytuacje w pracy,
    > bo potem moze sie to niefajnie skonczyc? zaraz mi powiesz, ze czesc przypa
    > dkow konczy sie szczesliwie, owszem, ale tylko czesc...
    > znajomi znajomych to tez nie jest zrodlo niewyczerpane
    > nowe hobby? w sytuacji, gdy czlowiek nie ma czasu, bo doba ma tylko 24 godziny?
    > dream on...

    Dziękuję za tę wypowiedź! Dokładnie tak, jak piszesz! Ale niektórzy są wiecznymi dziećmi i nie rozumieją, że praca oraz aktywność fizyczna, spotkania z dotychczasowymi znajomymi i realizacja swoich pasji (w moim wypadku jest to publicystyka teatralna), czyli po prostu życie codzienne de facto uniemożliwiają zajęcie się dodatkowym hobby. Doba nie jest z gumy. Niestety. Internet i randki z internetu są w zasadzie jedyną możliwością poznawania mężczyzn, bo puasów podrywających na ulicy (a i to mi się zdarza) po prostu się boję i nie mam do nich zaufania.
  • obrotowy 14.11.15, 16:59
    finona napisał(a):
    Niestety. Internet i randki z internetu są w zasadzie jedyną możliwością poznawania mężczyzn, bo puasów podrywających na ulicy (a i to mi się zdarza) po prostu się boję i nie mam do nich zaufania.

    dziwne... a do tych obcych z Internetu - zaufanie masz?
    przeciez to w sumie taka sama Loteria - jak i ulica...
    tylko kolejnosc zapoznania jest odwrotna: - najpierw Psyche, potem Physis.
  • mendiga 14.11.15, 17:24
    Ciekawe. Dla mnie na psyche się zazwyczaj kończy, bo najczęściej okazuje się nie do zaakceptowania... Niefart.

    --
    Całym sercem popieram dewiantów.
  • obrotowy 14.11.15, 17:50
    mendiga napisał(a):
    > Ciekawe. Dla mnie na psyche się zazwyczaj kończy, bo najczęściej okazuje się
    nie do zaakceptowania... Niefart.

    a to nie dziwne...
    - pozostaje standardowa rada: - obniz poprzeczke.
    ja to juz dawno uczynilem i od tego momentu - jako Dziecko Szczescia
    - mam prawie same farty
    demotywatory.pl/3098420/Zbyt-wysoko-zawieszona-poprzeczka/Zbyt-wysoko-zawieszona-poprzeczka
  • mendiga 14.11.15, 18:15
    Nie, dzięki. Ja nie z tych, co bez towarzystwa zemrą. Nie ma ciśnienia.
    --
    Yy...
  • obrotowy 27.11.15, 04:22
    mendiga napisał(a):
    > Nie, dzięki. Ja nie z tych, co bez towarzystwa zemrą. Nie ma ciśnienia.


    mnie tesz nic nie cisnie, ale czasami przycisnac lubie.
    w ramach przyslugi.
    niekiedy trza pomoc blizniemu.
  • potworski 14.11.15, 16:54
    Po pierwsze=ch#ujowe sobie wybrałaś medium. Szukanie kandydata na stały związek na portalach randkowych jest jak szukanie intelektualnej inspiracji na koncertach disco-polo.
    Po drugie=kwestia socjologiczna. Dałaś przedział wieku 28-40. Wolni faceci w tym wieku w przytłączającej większości albo mają zryte berety i nie nadają się do związków, albo najzwyczajniej w świecie ich nie chcą. Mogą co najwyżej stworzyć takie pozory=będą cię przepuszczać w drzwiach, zapraszać na Shreka do kina, pier#dolić o wspólnej przysZłości, ale tylko do momentu, w którym rozłożysz nogi a oni spuszczą z kija.
    Jeśli jednak jest sensowny facet w tym przedziale i naprawdę szuka kandydatki na żonę to niestety nie będzie szukał wśród kobiet w twoim wieku. Można mieć zastrzeżenia do wykresów, które wklejał księciunio, ale one dosyć dobrze odwzorowują rzeczywistość=czy to się komuś podoba czy nie. Facet lat np 35, który jest atrakcyjny ma powodzenie wśród kobiet zarówno w twoim wieku, jak i wśród kobiet o 10 lat od ciebie młodszych (a nawet więcej niż 10). Brutalna dla ciebie prawda jest taka, że wybierze taką, która ma młodsze ciało, nie ma staropanieńskich nawyków (to akurat ciebie nie dotyczy) i większą szansę na urodzenie mu zdrowego potomka. Twoje akcje z pewnością wzrosłyby w momencie gdybyś była ponadprzeciętnie atrakcyjną kobietą.

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • pendello 15.11.15, 13:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • glamourous 15.11.15, 15:39
    > Jeśli jednak jest sensowny facet w tym przedziale i naprawdę szuka kandydatki n
    > a żonę to niestety nie będzie szukał wśród kobiet w twoim wieku.

    Facet, jezeli jest naprawde sensowny, nie bedzie az do tego stopnia kalkulowal, bo wie, ze sensowna kobieta do zwiazku to nie towar z data waznosci na opakowaniu.

    > Brutalna dla ciebie prawd
    > a jest taka, że wybierze taką, która ma młodsze ciało, nie ma staropanieńskich
    > nawyków (to akurat ciebie nie dotyczy) i większą szansę na urodzenie mu zdroweg
    > o potomka.

    Jak wyzej : jezeli jest sensowny i zalezy mu na glebokiej wiezi, to bedzie wiedzial, ze kandydatka na zyciowa partnerke to nie tylko kwestia mlodego ciala, ale rowniez wspolnej plaszczyzny porozumienia, odbierania na podobnych falach i tym podobnych wspolnych punktow, o ktore trudno 35 latkowi z 20 letnia siksa.
    A 34 latka spokojnie urodzi mu zdrowego potomka, no worries.

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
  • potworski 15.11.15, 17:53
    glamourous napisała:

    > Facet, jezeli jest naprawde sensowny, nie bedzie az do tego stopnia kalkulowal,
    > bo wie, ze sensowna kobieta do zwiazku to nie towar z data waznosci na opakowa
    > niu.


    =sra#li muchy. Każdy kalkuluje. Już na etapie doboru kobiet/mężczyzn, które dopuszcza się do bliższej niż koleżeńska relacji. To się nazywa "kryteria", a kryteria to nic innego jak swego rodzaju kalkulacja. Przykładowo nie zwiążesz się z alkoholikiem, albo typem, który nie potrafi sam na siebie zarobić tylko najzwyczajniej wyeliminujesz ich ze swojej orbity zainteresowań nie pozwalając na jakąkolwiek głębszą relację.

    > Jak wyzej : jezeli jest sensowny i zalezy mu na glebokiej wiezi, to bedzie wied
    > zial, ze kandydatka na zyciowa partnerke to nie tylko kwestia mlodego ciala, al
    > e rowniez wspolnej plaszczyzny porozumienia, odbierania na podobnych falach i t
    > ym podobnych wspolnych punktow, o ktore trudno 35 latkowi z 20 letnia siksa.
    > A 34 latka spokojnie urodzi mu zdrowego potomka, no worries.


    34 lata to ma autorka wątku. Raczej nie zrobią sobie dziecka z facetem już na pierwszej randce. Potrzeba czasu na poznanie się, wspólne karmienie kaczek w parku, zamieszkanie z sobą, dotarcie czy też formalizację związku. To jest czas, który w tym przypadku jest na wagę złota, więc twoje "no worries" to życzeniowe myślenie.
    O 20-letniej panience nigdzie nie pisałem, ale w wieku 25-27 lat można już spokojnie spotkać ogarniętą życiowo kobietę.

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • martishia7 16.11.15, 11:03
    Dodam jeszcze, że w przypadku 20-letniej siksy to kwestia "wspolnej plaszczyzny porozumienia, odbierania na podobnych falach i tym podobnych wspolnych punktow" jest jeszcze łatwiejsza do załatwienia. Po prostu sobie taką odpowiednio ukształtuje, redukując problem ewentualnych tarć w tym zakresie.
  • znana.jako.ggigus 16.11.15, 11:06
    mój kolega zoszał ojcem na drugiej randce, a moż i na pierwszej, nie wiem, nie byłam. Oboje 35 i kolega sam po pijaku wyznał, że się żeni, ale że się nie zdążyli poznać. Otoczenie patrzyło sceptycznie.
    Teraz są szczęśliwi, mają dwoje dzieci. Ona skończyła przerwane studia, on też awansował.
    Nie ma reguł!
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • potworski 16.11.15, 13:05
    Oczywiście, że są reguły, ale to nie oznacza jednocześnie, że nie ma od nich odstępstw. Mój znajomy miał Poloneza Caro, którym przejechał bezawaryjnie dziesiątki tysięcy kilometrów i nawet rdza go nigdzie nie złapała.

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • obrotowy 16.11.15, 13:28
    potworski napisał:
    > 34 lata to ma autorka wątku. Raczej nie zrobią sobie dziecka z facetem
    już na pierwszej randce. Potrzeba czasu na poznanie się,
    wspólne karmienie kaczek w parku,


    Mozna i prosciej = ja tam szedlem na skroty:

    Wrzucalem kaczke do piekarnika
    (nadziewajac ja uprzednio jablkiem - taki jestem biegly w kuchni)
    a czas oczekiwania umilalismy sobie przy czerwonym winie...
  • potworski 16.11.15, 13:50
    Można jeszcze prościej=olać kaczkę, piekarnik i wino, kupić niegazowaną Nałęczowiankę, dwie paczki paluszków z Lajkonika i jest git.

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • obrotowy 26.11.15, 15:25
    niektore lubia sie przedtem dobrze najesc

    a ja tesz lubie, gdy kobieta tryska energia.
  • leptosom 26.11.15, 17:10
    biez abieda nie razbieriosz :)
  • riki_i 17.11.15, 00:42
    potworski napisał:

    > 34 lata to ma autorka wątku. Raczej nie zrobią sobie dziecka z facetem już na p
    > ierwszej randce. Potrzeba czasu na poznanie się, wspólne karmienie kaczek w par
    > ku, zamieszkanie z sobą, dotarcie czy też formalizację związku. To jest czas, k
    > tóry w tym przypadku jest na wagę złota

    Jak dociągnie w obecnym stanie do 36, to może być, że nagle kurczowo złapie pierwsze lepsze męskie gacie. Czytałem ostatnio jakiś raport, że polskie panie właśnie w wieku 36 stają się totalnymi desperados. Warunki brzegowe akceptowalnego faceta rozszerzają się niczym wrota Pacyfiku. ;-)

    Autorce wątku radziłbym aby sięgnęła do zasobów z dalekiej przeszłości. Facetów, którzy ją znali jak miała 20 i się wtedy ślinili. Mężczyźni są dość sentymentalni z natury i jeśli taki gość akurat nadal jest wolny, to może się nią zainteresować. Kierowany sentymentem ofc.
  • mariuszg2 16.11.15, 13:49
    ale jak będzie iść cały czas przed siebie to dojdzie do punktu wyjścia od tyłu... ja bym chodził na boki...to nie przynosi pecha
    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • paco_lopez 17.11.15, 08:35
    podjechałabyś z nim do czterdziestki i sama byś mu rogi doprawiła. Nie chwal się tymi osiemnastolatkami. Jeszcze trochę i się ktoś przyzna , że go trzynastolatki po tyłku głaskały jak nikt nie widzi.
  • lukas_brown 26.11.15, 13:19
    Wyjątkowo mnie dziwi naiwność, nieznajomość życia i facetów przez autorkę wątku. Temat zresztą często przewija się na tym i podobnych forach, więc w ramach akcji edukacyjnej postaram się przybliżyć punkt widzenia męskiej części populacji, w tym pewnie tych 3 o których jest mowa.

    Kobieta przed seksem jest jak nierozpakowana bombonierka – niby fajnie wygląda, można się spodziewać że smakuje też dobrze, ale jak jest naprawdę dowiemy się jak te czekoladki zjemy. Analogicznie kobieta – dzięki umiejętnej stylizacji - makijaż, powiększenie piersi za pomocą stanika, wyszczuplenie nóg za pomocą spodni rurek, luźne stroje żeby ukryć dod. kilogramy, itp.. z reguły wygląda dużo lepiej niż stan faktyczny. Tego my faceci nie wiemy dopóki nie będzie już nic do ukrycia/rozebrania. Można powiedzieć że jesteśmy subtelnie przez kobiety oszukiwani.
    Drugi aspekt – zakładając że z wyglądem jest wszystko OK, część facetów ma swoje fetysze (np. wygląd, kształt pewnych elementów kobiecego ciała) i jeżeli się okaże że bohaterka jest na drugim biegunie oczekiwań to wiadomo jaki będzie efekt.
    Trzecia sprawa – zachowanie, kompatybilność tzw. chemia. Wiadomo że nawet najbardziej atrakcyjna osoba , która nie przejawia żadnej aktywności (tzw. kłoda) lub aktywność ta jest zupełnie inna niż oczekiwana budzi rozczarowanie, niechęć lub nawet frustrację. Wiadomo można się docierać, uczyć się siebie, ale też wiadomo że to długa droga i niekoniecznie zakończona sukcesem. Stara prawda- albo jest chemia albo nie.

    Wszystkie te 3 aspekty mogą być zweryfikowane tylko i wyłącznie ‘zaliczając’. Nie da się tego zrobić opowieściami, trzymaniem się za rękę czy nawet pocałunkami. Jeżeli takie ‘zaliczenie’ nie jest udane i/lub nie rokuje na przyszłość to jedyną rzeczą którą można zrobić jest szybkie wycofanie się z takiej relacji. Podejrzewam że dokładnie taka sytuacja spotkała autorkę. Z takich czy innych względów nie spełniła oczekiwań partnerów. A oni nie chcąc jej urazić, decydowali się na wygaszanie znajomości. Nie wierzę że jakikolwiek normalny i dorosły facet jest gotów ‘chodzić’ z dziewczyna przez 3 m-ce, starać się, angażować jedynie po to żeby raz czy dwa zaliczyć. Jeżeli już nawet szuka się tyko relacji towarzyskiej, to zdecydowanie na dłuższy czas.

    Podsumowując i odpowiadając wprost autorce- w tym wypadku faceci raczej nie byli draniami, tylko nie spełniłaś któregoś z powyższych wymagań. Pozostaje albo wziąć się za siebie i np. zrzucić parę kilogramów albo szukać faceta który jest kompatybilny. I nie ma co się obrażać na rzeczywistość, to jest b. ważna sfera życia i trzeba się pogodzić z tym że partner ma inne potrzeby/oczekiwania. Osobiście uważam za bezsens chodzenie przez kilka m-cy czy dłużej bez skonsumowania związku, bo później są takie sytuacje.

    I żeby nie było że jestem jakimś męskim szowinistą – zdecydowanie nie- podobnie działa to także w druga stronę. Z tym że może kobiety łatwiej się godzą z niedopasowaniem, wmawiając sobie ‘skoro dobry, zaradny, to jakoś będzie, a że w łóżku lodowato, no trudno jakoś się pewnie ułoży’. Efektem takiego podejścia są tysiące sfrustrowanych gospodyń domowych które w pewnym momencie życia odkrywają że se jest jednak ważny (polecam lekturę forum ‘Bez seksu’)… Cóż życie, pewnie mój post i tak niczego nie zmieni, ale liczę przynajmniej na twórcza dyskusję;-).
  • mariuszg2 26.11.15, 14:36
    lukas_brown napisał(a):

    > Kobieta przed seksem jest jak nierozpakowana bombonierka – niby fajnie wy
    > gląda, można się spodziewać że smakuje też dobrze, ale jak jest naprawdę dowiem
    > y się jak te czekoladki zjemy.

    a biały nalot na czekoladkach oznacza, że są po okresie.



    --
    Mława jest OK
  • leptosom 26.11.15, 17:12
    co innego na winogronach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka