Dodaj do ulubionych

Szczesliwy zwiazek?

29.07.16, 08:13
Pisalem kiedys o specyficznej relacji- z osoba, ktora jest w dlugoletnim zwiazku. Relacji polegajacej na jednostronnej fascynacji i adoracji- i z drugiej strony- wlasnie, nie wiadomo co- niechec do zmiany ale i chcec 'przytrzymania' adoratora- o tym byly watki.
Padly slowa, ze taka osoba ma status 'mrozonki' ze jest naiwna, oszukiwana, glupia, albo ze sobie za duzo wyobraza bo to dzieje sie w jej glowie.
To takie tlo.
Pytania pod dyskusje dwa, a nawet trzy (trzecie dodatkowe).

1. Kobieta uwaza, ze ma ulozone zycie- z narzeczonym- i nie chce tego zmieniac, jednak cale dnie spedza na komputerze i 'czatuje' z adoratorem, wysylaja sobie czasem zdjecia, filmiki, nagrania glosowe. Widac, ze teskni za nim, martwi sie o niego, mocno emocjonalnie reaguje na niego. Czasem spotykaja sie na zywo (z jej inicjatywy czesciej) chociaz bez seksu, i nie mowie o przypadkowych spotkaniach w pracy w kantynie. Czy spedzalalaby kilka godzin dziennie i wkladala tyle wysilku w cuyniczne 'podkrecanie adoratora'? Z drugiej strony, jesli robi to z innych powodow, to jakich? Czy kobieta, ktora zamiast ze swoim facetem woli czatowac z innym, jest faktycznie spelniona?

To, ze facet jest naiwny i glupi w tej sytuacji to oczywiste, o tym nie dyskutujmy za bardzo.

2. Czy relacja, w ktorej facet nie zauwaza, ze jego kobieta spedza cale dnie od kilu tygodni z kims na komputerze, to relacja normalna, czy jednak specyficzna? Nie wiadomo, czy nie zauwaza- sprecyzujmy- taka jest hipoteza- ale jezeli zauwaza i mu nie przeszkadza, to tym gorzej chyba.

3. Czy facet, ktory zareczyl kobiete i po pieciu latach nadal nie chce brac slubu 'bo nie potrzeba' i ona w koncu rezygnuje z tego planu- traktuje ja powaznie- a ona- czy jest powazna, tak traktujac siebie?

Edytor zaawansowany
  • 29.07.16, 09:14
    Wszystko co piszesz, zalezy od osob/sytuacji.
    Niektorzy ludzie chca zyc tak obok siebie jak w syt. 2 i maja do tego prawo.
    3. Nikt nikogo nie zarecza. Ludzie SIE zareczaja, jak SIE pobieraja.
    Zareczac to ja ci moge cos.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 29.07.16, 09:29
    No wiadomo,ze zalezy i wiadomo, ze maja ludzie prawo nawet zyc w tzw open marrage, trojkatach, swingowac czy nie uprawiac seksu wcale.
  • 29.07.16, 09:34
    I wlasnie dlatego najlepiej zajac sie wlasnym zyciem, a nie cudzym.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 29.07.16, 09:52
    Jakim cudzym?
  • 30.07.16, 19:30
    Nie chodzi o Ciebie, ale o tę, co nie chce Ci się dać bzyknąć.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 29.07.16, 09:43
    jak poczekasz jeszcze ze dwadzieścia lat, to w końcu się otworzy okienko transferowe. trzymam kciuki.

    --
    do it well
  • 29.07.16, 09:52
    No obawiam sie, ze tak to sie skonczy.
  • 29.07.16, 12:05
    ew. jeszcze możesz skończyć z obitą facjatą, jak tak będziesz po nocach z laską przesiadywał w internetach. albo sądowym zakazem zbliżania się do panny, bo w sumie nie wiadomo, kto tu kogo prześladuje.
    tak że jest wiele opcji, a jedna gorsza od drugiej.

    --
    5 minutes till
  • 29.07.16, 13:25
    Sadowy zakaz zblizania sie do panny, ktora inicjuje polowe rozmow? Albo wysyla fotki? Panny lat 30 dodam nie 13.
    Puknij sie Ty w glowe.
  • 29.07.16, 13:32
    >Sadowy zakaz zblizania sie do panny, ktora inicjuje polowe rozmow?
    to twoja wersja. jak pannie pan wsiądzie na głowę, to będzie wersja, że ją prześladujesz. chociaż prawdę rzekłszy, i tak na to wygląda.

    --
    do it well
  • 29.07.16, 13:49
    To jest Twoja wyobraznia, bujna, bez zwiazku z faktamu, a ze sie jeszcze przy tym upierasz to wiarygodnosc Twa spada do zera.
  • 29.07.16, 14:49
    zamiast docenić moja bezstronność, to o, same pomyje. stąd potem taka znieczulica w narodzie, że nikt prawdy nie powie.

    --
    where do I begin
  • 29.07.16, 15:02
    biedna sixunia (głask).

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 15:11
    Bezstronnosc? Nie znasz faktow a wmawiasz mi jakis stalking, nekanie czy ch wie co. Chyba ze trolujesz.
    Zaden policjant, nawet w korei, nie oskarzyl by mnie po przeczytaniu naszych rozmow. Jesli juz, to bylbym poszkodowanym.
  • 29.07.16, 15:14
    rozwiń no tę bajkę o poszkodowaniu. wydaje się być nad wyraz interesująca.
    jak na piątek.

    --
    heroes
  • 29.07.16, 15:52
    Nie uwazam sie za takowego, ale mocno naciagajac moznaby ukuc historie o adoratorze, ktory wyznal goraca milosc, a adorowana, choc powiedziala nie, wysyla mu zachecajace zdjecia, romantyczne teksty i takie tam. On psychicznie rozwalony, ona cyniczna modliszka.
    No ale Tobie oczywiscie bardziej.pasuje scanariusz inny: psychol sie przyczepil, sterroryzowana kobiea ze strachu wysyla co wysyla,.moze onja nawet szantazuje, a w tle siedzi szlachetny rycerz, ktory gdy nadejdzie tenmoment zrobi porzadek, zabije psychola i uratuje uprowadzona.

    No nie da sie ukryc, ze musisz mnie bardzo lubic.
  • 29.07.16, 15:58
    ale czy adorator wyznawał miłość zajętej kobicie czy wolnej. bo jak zajętej, to adorator cierpi na własne życzenie. i jeszcze sobie wmawia, że to z litości nad kobitą.

    --
    did i pass
  • 29.07.16, 16:59
    Ze z litosci to zart byl.
  • 29.07.16, 23:55
    z ciebie to taki kawalarz, że śmiechom nie było końca.


    --
    do it well
  • 30.07.16, 10:01
    I powiedz mi, co Ci to daje?
    Jestes anonimowa osoba na anonimowym forum i czerpiesz energie z dojebywania inym anonimowym osobom.
    I jeszcze piszesz o normalnosci.
  • 30.07.16, 10:35
    bosz, ludzie jacy interesowni, zaraz wszystko musi koniecznie coś dawać.
    poza tym, pisząc o normalności odnoszę się do opisywanych przez ciebie perypetii. mogę być przy tym nienormalna, jeśli coś ci to pomoże.

    nie zmienia to nic w tym, że siedzisz w bagnie na własne życzenie, doszukując się cienia nadziei w każdym poście, każdym mailu, czy co tam ze sobą wymieniacie.

    a gdy przyjdzie co do czego, czytaj: jej facet się dowie, zostaniesz spuszczony na drzewo + obarczony całą winą. tak będzie.

    --
    ride the tire down
  • 30.07.16, 12:11
    Interesowni, po cos sie na ftakim orum pisze. Jeden chce sie czegos dowiedziec, drugi bardziej doradzic, trzeci po prostu podyskutowac.

    Owszem, wiem ze siedze w tym 'bagnie' dobrowolnie, natomiast mowie tym, ze kontekst jest bardzo specyficzny. chyba nie chcesz powiedziec, ze to sytuacja powszechna?

    spuszczony na drzewo byc nie moge, bo juz jestem, tak?
  • 30.07.16, 20:16
    >spuszczony na drzewo byc nie moge, bo juz jestem, tak?

    nie, teraz jesteś na na sztywnym holu. wystarczająco daleko, żeby się nie przejmować, ale na tyle blisko, by zawsze móc po ciebie sięgnąć. czy pasuje ci taka rola? widzisz się niej za rok, za dwa, za 10 lat? Kiedy pani może jednak się hajtnie, może będzie miała dzieci, a ty jak te piąte koło u wozu.



    --
    rewinder
  • 30.07.16, 20:34
    ix_a napisała:

    > >spuszczony na drzewo byc nie moge, bo juz jestem, tak?
    >
    > nie, teraz jesteś na na sztywnym holu. wystarczająco daleko, żeby się nie przej
    > mować, ale na tyle blisko, by zawsze móc po ciebie sięgnąć. czy pasuje ci taka
    > rola? widzisz się niej za rok, za dwa, za 10 lat? Kiedy pani może jednak się ha
    > jtnie, może będzie miała dzieci, a ty jak te piąte koło u wozu.


    Oczywiscie, ze nie pasuje mi obecna rola, a komu by pasowala normalnemu w miare? Nie w tym rzecz. Tylko w tym, ze ta sytuacja jest dla mnie nietypowa, dziwna. Moze zaznacze, ze to co pisalem kilka tygodni temu zdeaktualizowalo sie- bo wtedy dylematy byly typu- ona czasem sie odezwie, glownie jak ja 'znikam', malo sie mna interesuje itp. teraz sytuacja jest zupelnie inna- ona kontaktuje sie bardzo czesto- ( pierwsza kontaktuje- nie ze odpisuje) I to nie wtedy, gdy cos potrzebuje- ja nie pozyczam jej pieniedzy, nie funduje ciuchow czy kina. tak po prostu. Pogadac, poflirtowac, pozartowac.
    Oczywiscie, duzo osob taka sytuacje postrzega jako naiwnosc z jednej strony i wyrachowanie z drugiej. I jest w tym logika- gdyby nie kwestia ilosci czasu i energii, jaka one temu poswieca. Taka cyniczna kobiete bawiaca sie czyimis uczuciami widzialbym raczej jako kogos, kto kontaktuje sie z rzadka, tylko, gdy cos chce, wklada minimum wysilku.

    Oczywiscie, ze to jest przejsciowe, nie na lata, tylko na miesiace. Po prostu, to ze mi sie podoba- to jedno. Zajeta, nie leci w ramiona- oczywiscie sygnal by odejsc. No tyle, ze zwyczajowo to 'nie leci w ramiona' laczy sie tym, ze kontaktu unika, formalizuje, na pewno nie inicjuje. No chyba ze gra na uczicach- ale wtedy minimalnym nakladem czasu i energii.

    Ani jedno ani drugie do tego nie pasuje, nigdy nie mialem takiej sytuacji- i stad dylematy. Dylemat jeden tylko wlasciwie- czy moze jednak cos w tym jest.
  • 30.07.16, 21:37
    >ona kontaktuje sie bardzo czesto- ( pierwsza kontaktuje- nie ze odpisuje)

    bo jej walnąłeś wtedy focha i uznała, że może jednak się zerwiesz ze smyczy. tak było? czy co ją skłoniło do zmiany frontu? pojechałeś wyrzutem, że co to za przyjaźń?

    nie musi być jakoś szczególnie wyrachowana, po prostu wypełnia sobie deficyty różniste akurat z tobą.

    --
    ease
  • 30.07.16, 21:53
    Ale jak komus na kims nie zalezy i ma szerokie grono znajomych, to zaden wyrzut ni foch nie dziala, chyba, ze w odwrotny sposob?
    Nic nie zrobilem konkretnego, nie wiem, skad ta zmiana.
  • 30.07.16, 22:01
    no moje słowa z któregoś z poprzednich wątków kropidła. Sztywny hol. Ale mu mało.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 30.07.16, 22:37
    Ale ja nie zaprzeczam, ze ten sztywny hol istnieje. Mnie zastanawia, skad w holujacym tyle poswiecenia, ze niemal nie patrzy na droge z przodu, tylko w tyl na holowany pojazd.
  • 30.07.16, 22:46
    przód jedzie na autopilocie, dopóki stały popychacz nic nie zrobi, nic się tu nie zmieni, nie będzie żadnej kolizji.
    Naprawdę chłopie, lubię cię bardzo, jak dobra siostra, której chyba nigdy nie miałeś i mówię ci, odpuść.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 00:00
    Sugerujesz, ze popychacz trzyma cala sytuacje w garsci i 'rozdaje karty'? Moze. Mowiac szczerze, moj stosunek do 'popychacza ewoluowal'. Na poczatku czulem wstyd i wyrzuty sumienia, utwieirdzil mnie w nim moj kumpel nauczajacy o 'solidarnosci samcow'(byl taki watek) jego widzialem zatem jako ofiare a siebie jako agresora. Jedna osoba tutaj napisala, ze nie spotkala sie z taka lojalnoscia wobec 'konkurenta' i m.in to i pare inych refleksji rzucilo nowe swiatlo- w swietle ktorego popychacza ujrzalem jako kogos, komu w ogole nie zaszkodzilem, w przeciwienstwie do siebie.

  • 30.07.16, 23:32
    Nie pie...alpepe, bo "sztywny hol" to moje autorskie określenie. Zakład?

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • 31.07.16, 16:23
    podaj nr patentu, dzięx

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 16:47
    A co? Odprowadzisz tantiemy?

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • 31.07.16, 18:04
    Nie, jestem patent officer i mówię: sprawdzam.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 18:36
    forum.gazeta.pl/forum/w,16,121257765,121257765,problem_z_eks.html#p121258279
    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • 31.07.16, 18:38
    się nie liczy, primo, nie było mnie w tamtym wątku, secundo, nie dotyczył kropidła. A o sztywnym holu to chyba każdy zdający na prawo jazdy wie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 18:41
    Prawo jazdy owszem=ale mówimy tu o użyciu tego określenia w tym konkretnym kontekście.
    To nic złego alpepe, że czerpiesz od najlepszych=nawet jeśli chodzi o takie pozorne bzdety:)

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • 31.07.16, 19:20
    I na tym pozostańmy. Peace be with you!

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 10:03
    O mamo, szkoda mi ciebie.
    Już o to wszystko pytałeś, tylko innymi słowami.

    Twój podstawowy błąd polega na tym, że za bardzo próbujesz wniknąć w związek tej dziewczyny i ocenić jak tam między nimi jest i co to dla ciebie znaczy. Robisz to z uporem żony alkoholika, która znajduje milion wytłumaczeń dlaczego mąż pije i bije.
    To jak między nimi jest, nie ma żadnego znaczenia w twoim kontekście.

    Ona nie chce z tobą być. Co za różnica z jakiego powodu?
  • 29.07.16, 10:53
    No to jest takie drugie dno. Pytanie, jesli nie chce, skad i po co zachowania opisane w p. 1 to mnie nurtuje.
  • 29.07.16, 10:55
    kropidlo5 napisał:

    > No to jest takie drugie dno. Pytanie, jesli nie chce, skad i po co zachowania o
    > pisane w p. 1 to mnie nurtuje.

    Jeśli cię nurtuje, to zapytaj ją wprost albo wróżkę.

    --
    "Działania PiS to antykomunistyczny bolszewizm." J. Staniszkis
  • 29.07.16, 11:27
    Masz racje stokrotko pojde do wrozki, dzieki!
  • 29.07.16, 11:44
    kropidlo5 napisał:

    > Masz racje stokrotko pojde do wrozki, dzieki!

    Cała przyjemność po mojej stronie.

    --
    "W Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe." 1. Prezes RP
  • 31.07.16, 17:45
    Mogę Ci podać namiary na fajny tarot online.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 18:04
    chłe, chłe, zachechłam się dziś przy tych wątkach.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 19:14
    Trzeba pomóc, jak ktoś w potrzebie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 19:19
    no ba, popieram!

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 19:37
    Właściwie mam dwa taroty, mój ulubiony to free tarot readings.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:08
    Kurcze, dwa taroty dają diametralnie inny obraz jednej sytuacji. I co teraz? Co Ty byś jako tarocistka zrobiła?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:16
    kpią sobie z ciebie, bo ty ich nadużywasz. Przeproś i daj odpocząć.
    Układasz dużą tablicę, czy jak się to mówi, czy bierzesz małe układy?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 20:26
    Masz rację!
    Czyli pierwsza wypowiedź się liczy.
    Uff.
    Zajrzyj sobie na facade, tam są zebrane różne taroty. Ja lubi 4 karty tarot z Marsylii.
    Ale daję sobie spokój.
    Niechże Kropidło weźmie ze mnie przykład:)

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 29.07.16, 13:36
    Dlaczego na nie chce? Opowiesc aktorki M. Potockiej: zakochala sie w pewnym Macedonczyku. On do niej, ze nie zna kultury, jezyka, literatury i ze nie. Na to Potocka poszla na kurs, poczytala i takie tam. Po dwoch latach bodajze, wyposazona w biegly macedonski, wiedze o literaturze, kulturze, historii i kulinariach, Potocka uderzyla znowu w konkury. A Macedonczyk na to: nie bo nie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 29.07.16, 13:53
    Podobienstwa nie widze. Byloby, gdyby to Macedonczyk nauczyl sie polskiego, dzwonil do niej, wysylal zdjecia, czytal polskie ksiazki, ale mowil 'nie'.
  • 30.07.16, 19:31
    PodobieńStwo jest, włażciwie to sama sytuacja. Tylko dotyczy innej strony. Ty szalejesz za nią i nic. Potocka szalała za nim i też nic. Plus dla Potockiej: do dziś mówi biegle po macedońsku.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 29.07.16, 13:57
    Facet zaspokaja jej potrzeby fizyczne, adorator emocjonalne. Tak, ona jest szczęśliwa w związku, gdyby nie była, rozstałaby się.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 14:22
    No to pierwsze, co przychodzi na mysl- odchodzi,bto jej dobrze.
    No ale gdzie sa te kobiety czy ludzie w ogole z reportazy, opowiesci i statystyk- uwiezieni w relacjach z roznych powodow- kredyty, dzieci, presja, pieniadze, strach przed odejsciem. Nie ma ich?

    Ocywscie to dywagacje mi nie sluzace, sxukajace uzasadnienia do trwania w dziwnej relacji.
  • 29.07.16, 15:47
    niektórzy ludzie którzy tkwią w nieudanych związkach, bo boją się rozstania
    i na taki strach najlepiej działa nowy, fajniejszy od dotychczasowego, partner

    pewnie nie jesteś fajniejszy, więc korzysta z was obu
    tamten ma wyłączność na bzykanie, więc pewnie reszta go nie obchodzi
  • 29.07.16, 15:54
    Moze inie jestem. Mozr george clooney by tu nic nie zdzialal.
  • 29.07.16, 17:03
    daj spokój Clooney to start dziad, mam 40, a nie rozumiem tych zachwytów nad nim u młodszych ode mnie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 17:06
    Tak tylko mowie, no bo w ciemno zakladasz, ze tamten jest atrakcyjny a ja nie.
  • 29.07.16, 19:36
    alpepe i ja to dwie różne osoby

    nie zakładam, że tamten jest atrakcyjny, a ty nie
    zakładam, że dla twojej wybranki nie jesteś od niego atrakcyjniejszy,
    bo pomimo jej - rzekomo - nieudanego z tamtym związku i pomimo twoich awansów, nie zmieniła go na ciebie
  • 29.07.16, 20:00
    Pisalas o fajniejszym,ale niewazne, nie ma co sie obruszac.
  • 31.07.16, 17:27
    A mnie się podoba. Ma seksapil i wiele dystansu do siebie, chociażby opis oświadczyn.
    No i ładny jest.
    Czytałam przed wieloma laty wywiad z nim w Playboyu, kiedy wywiady tam były jeszcze długie - i jest też mądry.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 19:30
    cóż, dla mnie on jest plusquam perfect

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 19:36
    Jawne odrzucenie to czasem skryte pożądanie....

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 19:48
    cóż, ja jestem raczej ze skrytego pożądania starego mnicha z Imienia Róży. Najlepsze, że w Bondach jakoś mnie nie zachwyca, choć summa summarum, za bardzo owłosiony. Nie lubię owłosionych facetów en gros.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 19:48
    Okay, chyba dosc mielenia tego samego (ze tak podejme decyzje za wszystkich, jak autor watku) i mozna zrobic jakies podsumowanie.
    Oczywiscie sklejanie wielu opinii w kilka punktow to pewnego rodzaju przestepstwo, ale sprobuje. Majac swiadomosc, ze to jest zestaw opinii z forum kobieta,nic mniej nic wiecej.

    Wiec
    1 Pierwsza szkola jest taka, ze kobieta manipuluje, bawi sie, wykorzystuje cynicznie itp.
    2. Druga szkola jest taka, ze to jest kobieta niedojrzala i bez perfidii spelnia swe infantylne potrzeby.

    Adorator w kazdym przypadku jest glupi i naiwny.
    Kobieta w kazdym przypadku wychodzi na nieciekawa, albo glupia albo wredna.
    'Ten trzeci' w wiekszosci scenariszy wypada jako bez winy, w porzadku facet.

    Ciekawe, skad taki obnrot sprawy, czy z checi zrobienia mi na zlosc, czy z tego, ze cos zle opisuje, czy to moze w miare obiektywny fakt.



    No to na koniec zastanowmy sie tylko, co powinno sie znalezc w zachowaniu takiej kobietry w takiej sytuacji, by uznac, ze sprawa 'rokuje'. Padlo duzo argumentow, co nei jest dowodem zainteresowania, fascynacji, checi zmiany itp.

    W takim razie, konstruktywnie byloby chyba napisac- co by nim bylo?

    Propozycja seksu? Jawne powiedzenie 'odchodze'? Skarzenie sie na obecnego partnera? Pytanie otwarte o przyszlosc?

    Podkrelajac, ze kobieta zyje w zwiazku powiedzmy w miare udanym, a nie jakims patologicznym, z ktorego tylkoc zeka by sie urwac.
  • 31.07.16, 19:52
    no dobra, kropidło, niech ci będzie, przyznam ci się. Między mną a moim mężem (nie jesteśmy już razem) były różne sytuacje i generalnie związek był nieco na odległość. I też miałam takich kropidłów, wspólna ich cecha to było nieco dystansu. Ja nie byłam gotowa na nic więcej, oni nie mieli odwagi na nic więcej. Niesamowicie mi to pomogło przetrwać różne sytuacje. Ona twoje uczucia zna, nie ma dwojga dzieci i wspólnego biznesu, jak to miało miejsce u mnie. Gdyby chciała, byłaby z tobą, nie ma nic do stracenia.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 20:00
    No i ok. No i jesli bedzie chciala, to nie ma nic do stracenia. Tylko dziwi mnie to stawianie krzyzyka 'jesli nie stalo sie nic w 5 minut, to juz nic nie bedzie'.
    Ja nie mowie, zeby brnac w sytuacje i tkwic w niej 5 lat. Ale ja o uczuciach powiedzialem pewnie z miesiac temu.

    Pamietam, jak zalozylem watek tutaj 'czy mowic' i generalnei konkluzja byla taka, ze nie mowic, bo jak powiem to niechybnie panienka albo spieprzy albo zacznie mnie unikac, albo mi powie pare slow do sluchu.

    A w rzeczywistosci stalo sie zupelnie co innego. Dlatego tez jest to kolejny argument, ze to nie jest sytuacja standardowa. Skoro pierwszy etaop nie zakonczyl sie 'standardowo' tak jak forumowe gremium przewidzialo.

    Ale to nie znaczy, ze mam sie ludzic i ze nie doceniam troski ze strony pewnych osob i wspolczucia, choc czasem tez widze zwykla chec dowalenia z innych stron.

    No i nie rozumiem tej- z minimalna znajomoscia faktow, wlasciwie zadna znajomoscia- adoracji w stone tego partnera, jak ktos to okreslil 'popychacza'- on albo niewinny, albo umyslowo jalowy, albo stara sie ale kobiety nie da sie zaspokoic, a nikt nie wpadl na pomysl, ze np jest dla niej nieodpowiedni?
  • 31.07.16, 19:56
    Zastanawiajcie się!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:01
    no tak, bo pozytywne scenariusze wymagaja wiecej kreatywnosci i wysilku niz powiedzenie, jak byc nie powinno, chyba normalne nie? w kazdej dzedzinie zycia.
  • 31.07.16, 20:04
    ?? A co jest w: zastanawiajcie się! powiedzeniem, jak być nie powinno??

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:08
    Po prosty, zapytalem, co 'powinna' robic/mowic kobieta, ktora w podobnej sytuacji bylaby zainteresowana adoratorem i zmiana partnera. Powiedziec o tym wprost? Chce byc z toba a nie z nim?
    Tak po prostu? Tak prosto sie do niby odbywa?
    Albo prosto do lozka?
    Albo uzalanie sie, jaki obecny partner niedoby i niewypowiedziane apele, by rycerz uratowal?
    Serio pytam, bo mnie to zastanawia. Przykro mi, nie mam doswiadczenia w takich sytuacjach.
  • 31.07.16, 20:12
    Jesteś tą kobietą, że pytasz?
    Napisałeś zastanówmy się to dopisałam: zastanawiajcie się.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:29
    Nie, nie jestem ta kobieta
    Po prostu- jeszcze raz- caly watek opiera sie na tym schemacie, ze ja cos tam podaje- jakis przyklad- i to jest klasyfikowane jako brak zainteresowania.
    I nie ma w tym zlosliwosci zadnej, tylko ciekawosc- co by takim objawem zinteresowania bylo.

    widac jestem w jakiejs skrajnej ciemni albo strasznei nieobyty, bo myslalem, ze jak ktos do mnie pisze smsy 30 razy dziennie, wysyla mmsy, czasem namawia na spotkanie w 4 oczy, pisze komplementy, mowi, ze jestem niezwykly itp- to sa to objawy zainteresowania jakeigos- ie wiem, czy juz od razu na meza, ale na poziomei wyzszym niz zwykly znajomy.
    ale okazuje sie, ze nie.
  • 31.07.16, 20:39
    Sam pisałeś, że to są fale jej zainteresowania i że te fale nasilają się, kiey mliczysz.
    Normalna kolej rzeczy po pisaniu, jakiś to niezwykły, jest zblipanie się w czynach. W słowach już było.
    Dobra, kończę. słowo, idę do realu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 21:11
    Tak pisalem, ale to bylo 3 miesiace temu, bardzo duzo sie zmienilo.
  • 01.08.16, 08:44
    Ale co?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 09:53
    No przeciez pisalem, ze wtedy byl problem z 'falowym' kontaktem, inicjowanym glownie przez 1 strone, teraz ani falowy ani inicjowany przez jedna. Wtedy byl tez problem rzadkich i przypadkowych wizyt osobistych, a zmienilo sie to, ze zaczely sie one zdarzac dosc regularnie.
  • 01.08.16, 10:32
    No ale pisales, ze kiedy zamilkniesz, to ona nawiazuje kontakt. I pisales, ze nie ma dalszego rozwoju kontaktu.
    Sa wizyty, ale nikt nikomu nie wklada reki.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:26
    tak, powiedziałaby wprost, że coś czuje.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 20:30
    Jedna by powiedziała, a druga by szukała bliskości, a jeszcze trzecia by ciągle spędzała czas.
    W każdym razie na taki okres czasu (albo czasokres) coś by juś z tego wyszło.
    No ale i na mnie pora wyjść z tego układu gry społecznej kropiłda tak, ale

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:36
    No jak uwazasz.
    Nie mnie oceniac, ale take wyliczanie czasokresow troche mnie smieszy. Rozne tempo maja rozni ludzie.

    Nie neguje, ze ta sytuacja jest bardzo ciezka, slabo rokujaca i tp. W ogole tego nie kwestionuje. Natomiast razi mnie nieco operowanie pewnikami typu 'mniely 4 miesiace, to juz na pewno za dlugo' albo 'skoro nie glaskala po ramieniu, to znaczy, ze nie zainteresowana'.
  • 31.07.16, 20:37
    To nie jest wyliczanie konkretnego czasookresu, to jest ogólne stwierdzenie, że z tej mąki chleba... nie będzie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 06:55
    Ok. Myslisz, ze powiedzialaby ' kocham cie'? Czy bardziej, ze wezmie rozwod i trzeba szukac lokum?
  • 01.08.16, 07:00
    P.s. A co, jesli powiedzialaby nie wprost? Na przyklad rzecze w stylu ' strasznie zawrociles mi w glowie' albo ' nie wiem, co sie z nami dzieje'.
    A co jesli tak powiedziala?
  • 01.08.16, 08:08
    kropidlo5 napisał:

    > P.s. A co, jesli powiedzialaby nie wprost? Na przyklad rzecze w stylu ' straszn
    > ie zawrociles mi w glowie' albo ' nie wiem, co sie z nami dzieje'.
    > A co jesli tak powiedziala?

    Posłuchaj, chłopcze, czy ty naprawdę chciałbyś z taką dzieczyną stworzyć długotrwały związek? Przecież, jeśli ona jest taka jak opisujesz, to można na 99% przyjąć, że po związaniu się z tobą z czasem znalazłaby sobie kogoś innego, kto pełniłby twoją obecną rolę. Potrafisz myśleć logicznie, czy tylko na bzykaniu ci zależy?

    --
    "W każdym społeczeństwie jest taki element najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny." 1. Prezes RP
  • 01.08.16, 09:48
    No widzisz dziewczynko, az taka glupia nie jestes. I tu jest jedo z sedn.
    Gdybym zakladal, ze to nie jest cos powaznego z jej strony, ze robi tak z byle kim i przy byle okazji- to bym musial naturalnie uznac, ze to dziewczyna niepowazna i zaden material na partnerke, ze jest z natury niewierna, nielojalna i dwulicowa.
  • 01.08.16, 10:07
    kropidlo5 napisał:

    > No widzisz dziewczynko, az taka glupia nie jestes.

    Dziękuję za "komplement". Ja napiszę wprost - ty niestet jesteś głupi. Świadczy o tym to, że tkwisz w chorym układzie i jeszcze próbujesz sobie wmawiać różne śmieszne rzeczy zamiast przejść do konkretnego działania, mówiąc "sprawdzam".

    > I tu jest jedo z sedn.
    > Gdybym zakladal, ze to nie jest cos powaznego z jej strony, ze robi tak z byle
    > kim i przy byle okazji- to bym musial naturalnie uznac, ze to dziewczyna niepow
    > azna i zaden material na partnerke, ze jest z natury niewierna, nielojalna i dw
    > ulicowa.

    Nieważne, co zakładasz. Wiara, że ona "zdradza" swojego partnera, bo ty jesteś kimś wyjątkowym, a gdy ty zastąpisz jej obecnego partnera, to ona cąłkowicie się odmieni jest głupotą i naiwnością.

    --
    "Działania PiS to antykomunistyczny bolszewizm." J. Staniszkis
  • 01.08.16, 10:29
    >
    > Nieważne, co zakładasz. Wiara, że ona "zdradza" swojego partnera, bo ty jesteś
    > kimś wyjątkowym, a gdy ty zastąpisz jej obecnego partnera, to ona cąłkowicie si
    > ę odmieni jest głupotą i naiwnością.


    No wiesz, ja zakladam, ale Ty tez zakladasz. Chyba nie utozsamiasz swoich opinii i wersji z prawda objawiona?
  • 01.08.16, 11:01
    kropidlo5 napisał:

    > No wiesz, ja zakladam, ale Ty tez zakladasz. Chyba nie utozsamiasz swoich opini
    > i i wersji z prawda objawiona?

    Nie, nie utożsamiam. Wyciągam tylko wnioski ztego, co opisujesz. Ty natomiast wniosków nie wyciągasz, tylko miotasz się jak nastolatek w matni pożądania.

    --
    "Demokracja ma się w Polsce dobrze." B. Szydło
  • 01.08.16, 12:06
    No jak nie wyciagam wnioskow- jakbym nie wyciagal, to bym nie zakladal watku tutaj na przyklad.
    Tylko, ze w prostej sytuacji wnioski sa proste, a ta sytuacja powtarzam dla mnie nie jest prosta- wiele niewiadomych.
    Moze z boku wyglada to prosto- koles sie slini na widok panienki, a ja to bawi i kreci jak widzi takiego wiec go nie przegania.
    ale tak do konca prosto nie jest.
    bo 'nie przegania' to nie oddaje tutaj istoty rzczy.

    A poza tym- jak ktos wspomnial, nie jest do konca tak,z e ja tyko cierpie, a ona tylko korzysta, ja tez korzystam, a ona tez cierpi.
    Moze na przyklad kreci mnie, ze sporo mlodsza i ladna kobieta tak chetnie przyjmuje moje zaloty, nawet jak nic z tego nie bedzie?
    Moze to wynika z niskiego gdzies jeszcze poczucia wartosci- ze 'wystarczy' ze ladna mloda laska jest zakrecona dialogami ze mna- bo pewny siebie macho to by dopiero byl syty, jakby laska lezala obok w lozku po odbytym stosunku, wiem.
  • 01.08.16, 13:49
    kropidlo5 napisał:

    > No jak nie wyciagam wnioskow- jakbym nie wyciagal, to bym nie zakladal watku tu
    > taj na przyklad.

    Wprost przeciwnie - gdybyś wyciągał wnioski, to przeszedłbyś do działania zamiast tracić czas na bezproduktywne mielenia powietrza na forum.


    --
    "Działania PiS to antykomunistyczny bolszewizm." J. Staniszkis
  • 01.08.16, 14:06
    Dzialanie to w tym wypadku raczej brak dzialania, rezygnacja.
  • 01.08.16, 14:53
    No tego akurat nie mozna o Tobie napisac!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 10:33
    I jeszcze przy okazji jakie ego! Ona sie kiedys bzyknie ze mna, bo jestem taki jedyny.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 11:48
    Nie ego, po prostu znajomosc pewnych faktow.
    Ty z kolei masz jakas misje, nie wiem, aby udowodnic, ze nic z tego.
    Zastanawia mnie to.
    Nie, nie chodzi mi to to, ze powiesz szczerze co myslisz- ze sytuacja trudna, ze skomplikowana, ze szanse male.
    Ale nie, ty uparci drazysz jak dentysta w zebie, by wyszukac dowodow, ze ja nic nie znacze dla tej kobiety.
  • 01.08.16, 12:10
    nie no, ja dziwie sie Twojej motywacji. rzadko sie zdarza, zeby ktos mowil - ona sie musi na mnie zdecydowac, bo ja jestem Taki Kolo, ze hoho!
    Apoza tym sie nudze i zamiast nudy produktywnej jak czytanie ksiazki i nauka jezyka,to wybieram opcje latwoejsza.
    Tyle ze w ksiazce, nagrodzonej Nike, W. Mysliwski walnal takiego byka researchu, ze mi sie odechcialo.
    No wyboraz sobie, ze u Mysliwskiego podczas II w swiatowej chlop kupuje calkiem normalnie w sklepie, malo tego kloci sie ze sklepowa i rzuca na nia kostkami maggi (!!). A dfo tego ojciec bohatera przyjezdza z miasta i oznajmia wszystkim w rodzinie, ze nie bedzie juz pracowal dla partyzantki (!!) w dodatku chyba jako ksiegowy(!!!!).

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 12:18
    Kropidlo ma metodę na.,. zanudzenie.
    Skuteczna jak widać.
  • 01.08.16, 12:20
    A jak znajdujesz te rewelacje w ksiazce Mysliwskiego?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 12:58
    Dobrze, ze Ty jestes wyjatkowo interesujaca Kallko.
    Za duzo inetresujacych ludzi w spoleczenstwie nie moze byc, bo by narody poglupialy.
  • 01.08.16, 15:20
    Daj spokój kropidlo.
    Nie pisałam personalnie o tobie tylko o sposobie w jaki realizujesz siebie.
    A Z tego w jaki sposób piszesz i o czym piszesz, wynika raczej deklaratywna osobowość, kreatywność na zamowienie.
    Przyznaj albo zaprzecz: jesteś namolnym skupionym na sobie i własnych projekcjach- wyobrażeniach innych, stalkerem?



  • 01.08.16, 16:10
    Stalkerem nazista.
  • 01.08.16, 16:22
    No to tego się trzymaj i realizuj w życiu doczesnym.
    Bez sensu kreować z siebie ciele na niedziele.
  • 01.08.16, 13:00
    Myslisz, ze ja mam takie ego ze mysle 'ona musi'? Mylisz sie.

    Wiesz, ja wiem, ze najlepsza metoda na zwalczenie zauroczenia to jest metoda desakralizacji obiektu westchnien, a nastepnie nawet dehumanizacji. Ale czy to lepsze?
  • 01.08.16, 13:54
    kropidlo5 napisał:

    > Wiesz, ja wiem, ze najlepsza metoda na zwalczenie zauroczenia to jest metoda de
    > sakralizacji obiektu westchnien, a nastepnie nawet dehumanizacji. Ale czy to le
    > psze?

    Dehumanizacji? Masz zamiar pójść w nazizm, uczynić ją w myślach podczlowiekiem albo wszą, a potem zabić???

    --
    "W każdym społeczeństwie jest taki element najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny." ? 1. Prezes RP
  • 01.08.16, 14:05
    Tak, tu Rudolf Hess nadaje z Argentyny.

    No wiadomo, ze nie o to chodzi przeciez. zle uzyste slowo.
    Nei mam slowa, chodzi o humanizacje wlasciwie, czyli eliminacje cech idealu a nadanie cech zwyklego czlowieka z ulicy.

    A ta juz czeka jak sep aby dziobem zlapac i zdiagnozowac psychopatie czy bog jeszcze wie co.
    Skad w ludziach taka niezyczliwosc i wrednosc sie bierze?
    Z komuny to za malo, wojny tez.
  • 01.08.16, 14:52
    kocham Stokrotke!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 10:21
    kropidlo5 napisał:

    > Gdybym zakladal, ze to nie jest cos powaznego z jej strony, ze robi tak z byle
    > kim i przy byle okazji- to bym musial naturalnie uznac, ze to dziewczyna niepow
    > azna i zaden material na partnerke, ze jest z natury niewierna, nielojalna i dw
    > ulicowa.

    Poza tym, wcale nie sugeruję, że ona robi to z byle kim i przy byle okazji. Ona może to robić z osobą wybraną i w określonym celu, co nie oznacza, że nie znajdzie sobie takiej osoby i podobnego celu, gdy będzie z tobą.

    --
    "W każdym społeczeństwie jest taki element najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny." 1. Prezes RP
  • 01.08.16, 08:01
    kropidlo5 napisał:

    > Wiec
    > 1 Pierwsza szkola jest taka, ze kobieta manipuluje, bawi sie, wykorzystuje cyni
    > cznie itp.
    > 2. Druga szkola jest taka, ze to jest kobieta niedojrzala i bez perfidii spelni
    > a swe infantylne potrzeby.

    Te dwie wersje nie wyczerpują wszystkich możliwości. Jest np. taka opcja, że to ty jesteś infantylny i zaspokajasz swoje potrzeby poprzez kontakty z kobietą, która traktuje cię po koleżeńsku. Ty jednak na siłę próbujesz sobie do tego dorobić jakąś ideologię, bo zwyczajnie bzykać ci się chce.

    --
    "W każdym społeczeństwie jest taki element najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny." 1. Prezes RP
  • 29.07.16, 14:40
    Ps jak adorator spelnia emocjonalbe, to co jak zniknie?
  • 29.07.16, 15:01
    znajdzie się inny.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 15:13
    I uwazasz, ze to szczesliwa relacja, gdzie panna by spelniac potrzeby musi szukac adoratorow?
  • 29.07.16, 15:16
    ale będziesz ją nawracał czy jak, że cię to w ogóle zajmuje? już lepi zrób dobry uczynek i powiedz temu jej narzeczonemu.

    --
    out of space
  • 29.07.16, 15:46
    Szkoda mi jej. Adoruje ja z litosci.
  • 29.07.16, 15:56
    czy chociaż widzisz, jak się oszukujesz? czy niekoniecznie.

    --
    ease
  • 29.07.16, 17:00
    Ale w czym? Ja nie mowie, ze ona mnie kocha. Ja mysle, czemu pisze do mnie 20 razy dziennie.
  • 29.07.16, 17:02
    bo jest tak, jak powiedziałam, mało który długoletni związek zaspokaja wszelkie potrzeby, a małpa myśli, jakby się tu trzymać dwóch lian.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 19:58
    Bo się nudzi w pracy i tak zapełnia sobie czas.
  • 29.07.16, 21:58
    To nie dzieje sie w pracy o czym mowie.
  • 30.07.16, 19:37
    To się nudzi w domu, w życiu, ogólnie. Ale się nudzi. Bo jakby się nie nudziła, to by wylądowała w Twoich otwartych na oścież ramionach.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 30.07.16, 19:52
    Ok, ja rozumiem, ze dla posmiania sie, pokpienia, downia- lepiej jest pominac pewne fakty, o innych zapomniec, inne przeinaczyc i wyfiltrowac.

    Nie brac pod uwage, ze moze taka osoba byc zwiazana kredytem na mieszkanie, moze mieszkac razem od 10 lat, a znac sie i dluzej, moze miec dylemat co powiedziec rodzinie, moga miec wspolnych znajomych, moga miec w ogole zycie zazebione mocno. A z drugiej strony jest ktos, kto jest jedna wielka niewiadoma, znany od paru miesiecy.

    Nie, tak by bylo zbyt skomplikowanie i nie moznaby sie posmiac. Takze lepiej stworzyc obraz, gdzie panna moze odejsc od kawalera w ciagu 10 sekund, ale nie chce, gdzie wszystko jest latwe i proste- i adorator wychodzi na niedorobionego natreta, z ktorego mozna podrwic.

    p.s. tak, nie chce dac sie 'bzyknac'. Gdybym pojawil sie ktos i wpisal, ze oto zna panne i bzyknac sie dala, to moznaby podrwic, ze sie w kurefce zakochal, ze bedzie mu na pewno rogi doprawiac, i ze jeszcze glupszy.

    tak zle i tak zle, wazne, ze dowalic sie da a dusze swa napelnic slodkim nektarem pogardy.
  • 31.07.16, 16:50
    Nie dowalam ci i nie pgardzam. Tylko rzeczowo stwierdzam: jak się kogoś kocha, to się na niego wcześniej czy później rzuca. A wcześniej się testuje bliskość.
    Kreyty itepe nie mają z tym nic wspólnego.
    10 sekund w przypadku tej pani dawno minęło.
    Ale jak widzę, czasem się irytujesz tą sytuacją. To dobrze.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:18
    Moze i 10 sekund minelo, natomiast kierunek jej dzialan jej 'do' a nie 'od'. I to zastanawia.
  • 31.07.16, 17:20
    Do? rzuciła się na ciebie? w tzw. międzyczasie?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:27
    Co to znaczy rzucila? Fizycznie, np. zaspokajajac mnie oralnie itp?
    Nie.
    Ja tez nigdy nie naciskam i nie proponuje. Uwazasz, ze powinienem?
  • 31.07.16, 17:29
    No czy się do ciebie zliżyła, kontakt fizyczny, objęcie nieprzyjacielskie, pocałunek, a nawet ... seks?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:35
    Nie wiem, jak co kwalifikowac. Brzydzic sie nie brzydzi, nie ucieka przed dotykiem, dotknela kilka razy. Ale nie w sposob seksualny.
    A nie uwazasz, ze gdyby wsadzila mi reke w rozporek to moglaby sie obawiac, ze zakwalifikuje ja jako nierzadnice?
  • 31.07.16, 17:44
    Nie wiem, co mogłaby myśleć nieznana mi kobieta.
    Jeśli Ty jako gest zbliżający, inicjujący zbliżenie, podajesz włożenie ręki do Twojego rozporka, to zaczynam jej jednak współczuć.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 18:12
    Rozporek to sarkazm.
  • 31.07.16, 19:17
    Jeśli Tobie w tych całych rozważniach jako gest zbliżenia przychodzi na myśl coś sarkastycznego i oczywiście jednoznaczny gest, to ja coraz b. tej kobiecie współczuję i coraz lepiej ją rozumiem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 19:18
    Ps: Moja sygnaturka pasuje jak ulał do Twojej sytuacji!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 19:40
    Czego Ty coraz bardziej wspolczujesz i coraz bardziej rozumiesz i coraz bardziej ze zaraz zrobisz ze mnie pedofila, morderce i nekrofila.
    nie rozumiesz nic.
    To Ty sprowadzilas zainteresowanie potencjalne tej kobiety do czystej fizycznosci i wyliczasz, na ile sie zbliza, czy dotyka, gdzie dotyka, jak dlugo- wiec juz mnie to zirytowalo i powiedzialem ze nie, reki do rozporka mi nie wklada- bo te twoje pytania do tego zmierzaly najwyrazniej.
    Nie ma to nic wspolnego z ta relacja- to jest tylko rozmowa miedzy mna a Toba tutaj.


  • 31.07.16, 20:07
    Nie, ja do niczego nikogo nie redukowałam. Pisałam - nie ja jedna - że ona się do Ciebie nie zliża, jak to się robi z osobą, która kogoś interesuje.
    A że Tobie przychodzi na myśl jako zbliżenie gest włożenia ręki do rozporka jako sarkastyczna uwaga w całej, na wskroś poważnej, wielowątkowej debacie, to nie mój problem. Albo nie traktujesz moich wypowiedzi poważne, albo masz masę niezrealizowanego popędu, albo jesteś po prostu ordynarny albo jeszcze inne rzeczy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:12
    Nie, nie jestem ordynarny, skoro nie mowie tego na powaznie.
    Po prostu zastanawia nie Twoj upor w udowadnianiu mi, ze 'ona sie nie zbliza' i jak mowie, ze sie zbliza, to udowadnianiu, ze niewystarczajaco. bo powinan dazyc do seksualnej przygody, bo powinna mnie wyprobowac w lozku i tak dalej,
    No przeciez caly watek jest o zblizaniu sie, o relacji, ktora z okazyjnych rozmow i przypadkowych kontaktow przeobrazila sie w relacje ciaglego kontaktu i czestych spotkan. Wbrew werbalnym deklaracjom, ze nic z tego nie bedzie.
    Wiecej, wlasnie to jest moze istota- ze skoro nie znajac faktow, zakladasz ze sie nie zbliza a powinna- a ja mowie, ze wlasnie sie zbiza- to teoria cala upada.
  • 31.07.16, 20:14
    Nie zbliża się, bo gdyby się chciała zbliżyć, to by to już zrobiła. Kładła by ci rękę na ramieniu, nie na rozporku i w rozmowie niby niechcący dotykała. Tak się sonduje na początku zainteresowanie i o ile ktoś się nie odsuwa, to można iść dalej. Po jakimś czase można nawet włożyć rę kę do rozporka.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:25
    No to dotyka mnie owszem, napisalem duzo nizej, ze 'nie brzydzi sie mna' i owszem, dotyka mnie, ale co w tym takiego to nie wiem. Jak mnie poklepie kobieta po plecach, czy po ramieniu, to nie uwazam tego za objaw zainteresowania, tylko za brak odrazy.
  • 31.07.16, 20:28
    Nie rozumiesz albo udajesz. Co innego okazjonalne poklepanie kogoś po plecach, a co innego dyskterne sprawdzanie, czy moja bliskość i moja osoba komuś innemu odpowiada.
    Jeśli czujesz do kogoś odrazę, to w ogóle z nim nie gadasz.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 20:33
    A po co mialaby sprawdzac, skoro wie, ze odpowiada?
    Poza tym, powtarzam, bierz pod uwage- ze jak ktos ma partnera i ktos inny o tym wie, to sie trzyma na strazy. Kobiety, ktore siadaja facetom na kolanach lub jawnie romansuja, raczej koncza z brzydkimi etykietkami.
    Ona bardzo duzo ryzykuje i musi mi ufac, bo gdyby trafila na sk... albo psychola, to moglby zrobic niecny uzytek z tego, co pisze, ile pisze itp. Nie wiem, skad az takie negatywne podejscie do tej dziewczyny ?

    I taka anegdota- pare miesiecy temu w pracy byla dziewczyna, ktora byla mna bardzo zainteresowana. Ja o tym w ogole nie wiedzialem- to inna kolezanka mnie o tym poinformowala, dla niej to bylo jasne jak slonce. Potem po paru tygodniach po 2 piwach przytulalismy sie, calowalismy, prowadzila mnie za ramie raz i drugi, choc ostatecznie nic nie bylo serio.

    Ale w tych momentach 'adoracji' nie kojarze, by mnie jakos dotykala, testowala, nuiby przypadkiem glaskala, w ogole nic takiego nie kojarze.

    Moze nei zawsze jest tak schematycznie?

  • 31.07.16, 20:36
    Skoro piszesz:
    Potem po paru tygodniach po 2 piwach przytulalismy sie, calowalismy, prowadzila mnie za ramie raz i drugi, choc ostatecznie nic nie bylo serio.

    To już etap testowania bliskości mieliście za sobą.
    Tak, sam potwierdziłeś ten schemat.
    Całowaliście się i nie zauważyłeś, że się jej podobasz?
    hihih
    ty sobie jaja robisz

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 21:10
    Nie, calowanie sie bylo po jakichs 6 miesiacach znajomosci, podczas ktorych ona bylo mna podobno zainteresowana, a ja tego nie zauwazylem.
  • 01.08.16, 08:21
    kropidlo5 napisał:

    > Nie, calowanie sie bylo po jakichs 6 miesiacach znajomosci, podczas ktorych ona
    > bylo mna podobno zainteresowana, a ja tego nie zauwazylem.

    Przedni dowcip! Z choinki się urwałeś! :-D

    --
    "Działania PiS to antykomunistyczny bolszewizm." J. Staniszkis
  • 31.07.16, 16:51
    PS nie pisałam o kurefce, więc mi nie wciskaj.
    Nie piszę takich rzeczy, trzymam pewien poziom.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 08:17
    kropidlo5 napisał:

    > Ja mysle, czemu pisze do mnie 20 razy dziennie.

    20 czy 30? Zdecyduj się, bo wersje ci się plączą!

    --
    "W Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe." 1. Prezes RP
  • 01.08.16, 09:53
    Nie licze, moze byc srednai czyli 25
  • 01.08.16, 10:11
    To policz.
  • 01.08.16, 10:39
    i sprawdz, czy kiedy ty zamilczysz, to czy ona znowu nie zacznie zabawy w odezwanie sie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 11:50
    nana.jako.ggigus napisała:

    > i sprawdz, czy kiedy ty zamilczysz, to czy ona znowu nie zacznie zabawy w odezw
    > anie sie.

    I co powie Ggigus?
    - jak sie nie odezwie- 'a nie mowilam, od razu o tobie zapomniala'
    - jak sie odezwie po tygodniu- 'a nie mowilam, bawi sie toba, ledwie pamieta'
    - jak sie odezwie po godzinie -ale ma cie na uwiezi, godziny nie da ci swobody'

    Tzw tak zle i ak niedobrze
  • 01.08.16, 12:03
    no skoro piszesz, ze ona ciagle stosuje te sama metode (wyciaganie mrozonki z lodowki)....
    Bo ze ona zamilknie na amen, to raczej sprawy poszly zbyt daleko...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 12:06
    mialam dokladnie taka kolezanke: kiedy miala pustke, uderzala do stalego wzdychacza. znajdowal sie ktos, wzdychacz szedl w odstawke. I tak 5 lat studiow.
    U Ciebie to pewnie nieco dluzej i nieco intensywniej.
    A moze Ty sie po prostu na nia rzuc? Na kolezanke wzdychacz raz sie prawie ze rzucil i sprawa sie zakonczyla definitywnie tak na miesiac przed obrona.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 12:47
    Nie, to nie 5 lat, to kilka miesiecy, nie panikuj juz.
    Poza tym, ja juz jestem w fazie 'odwrotu' i tak jak mam byc szczery, chyab radziej analizuje to dla samego zglebiania, niz by szukac nowych metod.
    Ajm sory.
  • 01.08.16, 13:17
    nie panikuje, tylko opisuje inna sytuacje, ktora trwala no dobra 4 lata.
    bo jak sam wiesz, takie sytuacje moga sie ciagnac latami.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 01.08.16, 14:07
    No moga, ale tutaj nie bedzie.
  • 01.08.16, 16:56
    no, dzielny kropidło! Ciotka alpepe dumna.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 16:03
    No a jak juz sie spotykacie to jak to wyglada?
    Dziewczyna wyraznie nie jest szczesliwa w tym dlugoletnim zwiazku, bo szuka kogos kto bedzie ja adorowal. Mysle, ze predzej czy pozniej pojdzie z toba do lozka.
  • 29.07.16, 17:01
    raczej później, bo akurat popychacza to ma w domu.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 29.07.16, 17:04
    No ale mylisz sie myslac, ze mi ta rola odpowiada.w ogole. Traktuje ja tymczasowo i albo w jedna albo druga.
  • 29.07.16, 17:02
    Roznie. Oniesmielona. Czasem radosna. Nie protestuje, gdy ja dotkne, no ale za d nie lapie.
  • 29.07.16, 19:40
    a ile ma lat?
    ona, bo ty to wiem, że stary i głupi
  • 29.07.16, 21:57
    Lat 18 skonczyla ponad dekade temu nieco mniej niz dwie, a co to zmienia?
    Ja stary nie jestem, glupi- nie wiem, czy o uczuciach mozna mowic w sposob racjonalny.
  • 29.07.16, 22:09
    pytam, bo piszesz "onieśmielona"
    "onieśmielona" trzydziestolatka? serio?
    czy może raczej "skrępowana"?
  • 29.07.16, 22:58
    Skrepowana, oniesmielona, zawstydzona, to niemal synonimy.
    A co czlowiek 30 lat nie moze byc niesmialy?
    Zakladam, ze skrepowana ma podkreslic, ze czuje sie zle, niewygodnie i niekomfrotowo i najchetniej by zwiala. Tylko, ze fakt, ze sama spotkanie inicjuje jakos nie pasuje do takiej ukladanki.
  • 30.07.16, 19:33
    Może.
    Ale onieśmielenie po jakimś czasie (a tu jest go sporo) zawsze jest przezwyciężane, o ile w grę wchodzą uczucia (uwaga, teraz słowo kluczowe) OBU stron.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 30.07.16, 20:31
    ja byłam onieśmielona, gdy miałam 19 lat i poznałam (jak mi się wtedy wydawało) fantastycznego 26latka
    gdy poznałam jego przepiękną dziewczynę, byłam zawstydzona, że wcześniej chciałam się w to mieszać
    a gdy pomimo bycia w związku z tą dziewczyną - ładniejszą i fajniejszą ode mnie, zaczął mnie podrywać, byłam skrępowana

    są różnice między tymi wyrażeniami

    a, no i od kiedy skończyłam 22 lata, przestałam bywać onieśmielona poznając fantastycznych facetów

    onieśmielona trzydziestolatka? - szczerze wątpię
    skrępowana - owszem
  • 30.07.16, 20:37
    No moze i sa jakies subtelne roznice, nie zastanawialem sie nad tym az tak.
    Oniesmielony dla mnie- to przytloczony sytuacja, obawiajacy sie bycia w centrum uwagi. Skrepowany- moze bardziej nie wiedzac, co zrobic w danej sytuacji.
    Wiec nie wiem, oniesmielony moge byc w towarzystwie gwiazdy rocka, dyrektora, a skrepowany- nei wiem w czyim, jesli nie w tym samym.
  • 31.07.16, 16:48
    Każdy może być onieśmielony, byłam onieśmieloną 30stką. Ludzie reagują inaczej.
    Tyle że onieśmielenie po tylu latach musi minąć.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 07:11
    Widać kobietę kręcą emocje związane z kontaktem z Tobą. Może nawet powoli nabierać ochoty na przygodę, romans czy jak tam zwał. Tylko sama nie wie, jak daleko jest w stanie, i chce, się posunąć.


    > Czy kobieta, ktora zamiast ze swoim facetem woli
    > czatowac z innym, jest faktycznie spelniona?

    Pod wieloma względami jest spełniona. Narzeczony jest "stary", wypróbowany, wiele ich łączy. Ty jesteś nowy, wzbudzasz emocje, których ze starym nigdy już nie zazna. Może przechodzi chwilowe załamanie dziewczyna, zauroczyła się, ale nie na tyle, żeby porzucić dotychczasowe życie. Częste bardzo.

    > 2. Czy relacja, w ktorej facet nie zauwaza, ze jego kobieta spedza cale dnie o
    > d kilu tygodni z kims na komputerze, to relacja normalna, czy jednak specyficzna? Nie wiadomo, czy nie zauwaza

    Ale drążysz. Tylko nie wiem, po co, w sumie.
  • 31.07.16, 10:16
    Po co? No wiadomo, szukam punktu zaczepienia czy tam jak to zwal- nadziei.
    Dogaduje sie z ta osoba dobrze i z jednej strony mam swiadomosc, ze wyjscie z zakonserwowanych i jeszcze zwiazanych kredytami zwiazkow jest trudne (ostatnio byl reportaz w Polityce, jak to kredyty zwiazuja ludzi silniej niz milosc i ile malzenstw zyje 'na papierze' przez to).
    Z drugiej- ostatecznie malzenstwa sie rozpadaja, to co tu mowic o konkubinatach.

    Oczywiscie zakladam wszystko- ze jestem obiektem zabawy (choc intuicja mi mowi, ze tak nie jest), ze to chwilowe 'zauroczenie' jak piszesz, ze to moja nadinterpretacja, jedno tylko jest pewne- sytuacja jest dziwna.
    'Klasycznie' to odtraconego wielbiciela unika sie, udaje sie, ze nie slyszy sie telefonu albo nie zauwazylo sms-a, w pewnych przypadkach pojawia sie litosc i przez jakis czas pojawia si rodzaj troskki (keidys tego doswiadczylem) ale to sie szybko wypala. W pewnych przypadkach poawia sie tez cyniczna, wyrachowana gra w podtrzymywanie adoratora przy zyciu- ale nie takim nakladem energii i czasu.
    Stad to cale zamieszanie, choc wiem, ze racjonalnie, to wszystko to strata czasu, to cos w rodzaju chodzenia do kasyna i liczenia na wielka wygrana.

  • 31.07.16, 16:57
    Już o tym pisałeś. To jakieś uzależnienie, ta kobieta? (nie panna i nie kurefka, jak raczyłeś pisać).
    Prosty sposób na sprawdzene: przez tydzień nie pisz tu o niej i nie myśl o niej. A także zaiwś kontakty.
    I poczuj, jak bardzo ci jej brakuje. Czy ci jej brakuje?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:15
    Mozna to nazwac uzaleznieniem, byc moze jest uzaleznienie dwustronne?
    Powtarzam, nie chodzi tutaj o sporadyczny, a nawet czesty kotakt- chodzi o kontakt non-stop.
  • 31.07.16, 17:25
    Pytam o TWOJE uzależnienie.
    Nie o tę nieznaną mi osobę.
    Dasz radę tydzień o niej nie myśleć i nie pisać tutaj?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:27
    No ja tutaj o niej nie pisalem od paru tygodni, a nie myslec o niej przez tydzien oczywiscie, ze nie dam rady.
  • 31.07.16, 17:28
    Ale jak widać, piszesz w parutygodniowych rzutach. Piszesz od wielu miesięcy.
    Czyli jesteś uzależniony.
    To tak dla informacji.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:33
    No jestem. Ale podobno psychologia udowodnila, ze nie ma roznic miedzy stanem zakochania a stanem haju.
  • 31.07.16, 17:35
    Stan haju trwa góra 6 mies. i dotyczy obu stron.
    OBU.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:40
    Mowie o zakochaniu, a nie o milosci.
    Zakochanie takie jak z tekstow miliona piosenek popowych typu 'love love me do'.

    Wejdz prosze bardzo na jakas strona z tekstami i zobaczysz, ze to co ja tutaj robie, jak kombinuje, jak czepiam sie zludzen- to nic nadzwyczajnego- to wrecz chleb powszedni.
    Nie wiem, skad takie az zdziwenie.
  • 31.07.16, 17:43
    Faza haju trwa góra 6 mies. u obu stron.
    OBU.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 10:17
    Hahaha=serio wjeb#ałeś się w taką chorą relację?
    1. NIE WYSTĘPUJE w przyrodzie takie zjawisko jak kobieta spełniona, ponieważ ona jest uzależniona od emocji, a one nigdy nie trwają wiecznie=wszystko się z czasem nudzi, więc trzeba coś zmienić. W najlższejszym przypadku jest to przestawienie kredensu, zmiana fryzury albo wywołanie kłótni o niepodlanie fikusa (na zasadzie "żeby coś się działo"). W makroskali jest to np znalezienie sobie takiego jelonka-czasoumilacza jak ty. Jara ją, że kręcisz się wokół, a ona może znów poczuć się jak wtedy gdy miała 14 lat kiedy to starzy nie pozwalali jej się spotykać z Sebastianem z naprzeciwka, z którym jarała szlugi za garażami.
    2. Jeśli chodzi o faceta to są dwie opcje=albo jest debilem albo ma na wszystko wyje#bane.
    Obstawiam, że jest debilem, a w związku z tym panna czuje się do pewnego stopnia bezkarna i widzi na ile sobie może pozwolić. Sytuacja znacznie się skomplikuje kiedy jej stary zacznie łapać o co chodzi (a w końcu zacznie), a jeszcze bardziej się skomplikuje, jak pokaże jaja i postawi ją pod ścianą. Jestem przekonany, że zostaniesz wówczas katapultowany na Madagaskar, a tydzień później zobaczysz na fejsie jej zdjęcia z mężem na wakacjach w Rewalu (poczuje, że co mogła stracić i jej emocje do starego odżyją).

    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • 31.07.16, 13:11
    No i widzisz Potworski, wlasnie pokazales klasyczny polski pesymizm.
    Wszystko jest tak zle, jak tylko moze, a bedzie jeszcze gorzej, na pewno co moze najgorszego to sie wydarzy.
  • 31.07.16, 13:20
    Wszystko jest jeszcze gorzej, bo zamiast zastanawiać się, czemu na własne życzenie tkwisz w upokarzającej sytuacji, to myślisz o tym, czego ona w niej szuka. A może przyczyna jest trywialna - bo może po prostu zawsze chciała mieć pieska?

    Na twoim miejscu myślałabym intensywnie czemu akurat na mnie działa to gwizdanie. To nie sytuacja, nie ona - to twój wybór. To tobie jest w tym dobrze.

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • 31.07.16, 14:18
    bene_gesserit napisała:

    > Wszystko jest jeszcze gorzej, bo zamiast zastanawiać się, czemu na własne życze
    > nie tkwisz w upokarzającej sytuacji, to myślisz o tym, czego ona w niej szuka.
    > A może przyczyna jest trywialna - bo może po prostu zawsze chciała mieć pieska?
    >
    >
    > Na twoim miejscu myślałabym intensywnie czemu akurat na mnie działa to gwizdani
    > e. To nie sytuacja, nie ona - to twój wybór. To tobie jest w tym dobrze.
    >



    To moj wybor owszem. Czy dobrze- nie.
    Ale czy mozna to nazwac bycie 'pieskiem'? Nie sadze.
    Jesli juz, to ona bardziej mi matkuje niz na mnie gwizdze.

    Nie wiem, co do konca masz na mysli mowiac o piesku.


    Ale gdybym mial szukac psychologicznego podwojnego dna, czemu w takiej konfiguracji- nei wiem, lek przed bliskoscia i jej namiastka? Odtwarzanie schematow rodzinnych? Chec bycia tym odrzuconym? Masochizm? Odpowiedzi moze byc wiele.
  • 31.07.16, 16:26

    Naiwne jest wyobrażenie, ze wszystkie swoje potrzeby będziemy spełniać w związku, dlatego potrzebni są inni bliscy - matka, przyjaciółka, kochanek i np piesek. Z taką róznicą, że z matką/przyjaciółką relacje są stałe, a relacje typu kochanek czy piesek są najczęściej zaprojektowane na krótko. Zapewne taki niekonsumowany ('nie zdradzam go!') związek to bezpieczny wentyl dla mężatki, której już mąż nie adoruje. I która sama nie czuje dreszczy, kiedy go widzi. Całkiem możliwe, że miała ona takich kropideł w taki sam sposób przed tobą paru, a po tobie będzie miała paredziesęciu, bo chce czuć w relacji dreszcze, a naukowo jest udowodnione, że one (powodowane przez wlew chemii do mózgu) mijają po pół roku. Damska wersja syndromu Casanovy, on-line, czyli infantylizm i narcyzm. Zetknięty z twoim głodem, brakiem poczucia własnej wartości i skłonnością do życiabardziej w wyobraźni niż w realu, jak mi się wydaje.

    Jeśli twój wybór i w nim tkwisz, to znaczy, że więcej zyskujesz, niż tracisz. Toje własne życzenie, co samo w sobie jest imo dość smutne. Jeszcze smutniejsze jest międolenie intencji tej kobiety. Generalnie warto przemyśleć, czy nie powinieneś oczekiwać czegoś więcej dla siebie w sensie czy zasługujesz jedynie na bycie czymś w rodzaju emocjonalnego wibratora on-line.

    Bo wyobrazanie sobie, że ona się z nim rozstanie, żeby wpaść w twoje ramiona itd to mrzonki, chociaż życie w mrzonce ma swoje zalety.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 31.07.16, 17:23
    Tkwie na swoje zyczenie, owszem, przeciez nikt mi nie przystawia pistoletu do glowy. Owszem, frustruje mnie to, ze jest to takie jakie jest, ale cos z tego wymiernego tez czerpie- bo wbrew temu, co ludzie niektorzy tutaj uznali za pewnik, widze i czuje duzo zaangazowania i pozytywnego nastawienia do siebie.
  • 31.07.16, 15:05
    Zachowujesz się jak męska piz#deczka. Nie dość, że wikłasz się w jakąś chorą relację, to jeszcze próbujesz zaklinać rzeczywistość i oczekujesz od otoczenia, że będzie przyklaskiwać twojej wyimaginowanej optymistycznej wersji wydarzeń. To w takim razie trzeba było założyć wątek="jestem w relacji z zajętą kobietą, wpisywać się mogą tylko ci, którzy wierzą w happy end".
    Nie szkoda ci czasu? Mógłbyś sobie w tym czasie znaleźć inną, zabrać ją do Ciechocinka i bzykać do woli zamiast wisieć jak koń na uprzęży u panny, która zabawia się twoim kosztem.


    --
    http://i49.tinypic.com/bduyr6.jpg
  • 31.07.16, 15:48
    Czy ja mowie, ze to zdrowy uklad? Ciagle mowie, ze nie.
  • 31.07.16, 16:28
    ale w nim tkwisz, zamiast się uwolnić.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 31.07.16, 23:59
    Dobrze jednak jak kobieta ma na tyle samoświadomości, że skanalizuje tę potrzebę na strzelenie salonu w skaliste fiordy od Duluxa.
  • 31.07.16, 16:50
    ad 1) Ułożone znaczy ustabilizowane, wie gdzie wstaje, wie gdzie ma iść, wie co ma zrobić i gdzie położyć się spać. Bezpieczeństwo.. ale nie jest spełniona. Związek ów nie zaspokaja jej pewnych potrzeb, o których wie albo i nie wie tylko ona. W życiu nie można mieć wszystkiego, jest tego świadoma i choć się z tym nie zgadza zaspokaja te potrzeby w sposób neutralny na innym gruncie.

    ad 2) Facet nie zauważa, może nie sądzi, że robi coś złego, może jej ufa, może uważa, że tego właśnie potrzebuje, a może wie, że nie da rady wypełnić tej luki jaką powoduje i pozwala jej na zapełnienie jej gdzie indziej. Wcale nie musi to oznaczać, że ma ją gdzieś i chyba jednak często tak jest.

    ad 3) Nie do końca rozumiem pytania. Mógł zmienić zdanie, a może widzi, że ona jest niepewna i teraz zwleka a zaręczyny były w momencie silniejszego zaślepienia. Może się wystraszył, może potrzebuje bodźca, czasem jest nim dziecko, aby cała trójka miała jedno nazwisko itp.. A ona? Co ona może? Kocha, nie chce odejść, rezygnuje z tego bez czego można się obejść. Tak zachowują się zakochani: zmieniają pracę, idee, miejsce zamieszkania, znajomych, wszystko byleby ułatwić sobie wspólne życie / dopasować się.
  • 31.07.16, 16:54
    dodam tylko, że jeśli to Ty jesteś tym drugim w tym związku to nie łódź się, że od niego odejdzie. Gdyby było jej bardzo źle już zrobiłaby to.

    P.S. Ja też bardzo emocjonalnie reaguję na wszystkie moje bliskie kontakty. Szybko mnie ludzie potrafią zafascynować i często jest tak, że ja czuję się z nimi bardziej zżyta niż oni ze mną a ja uparcie podtrzymuję kontakt. Płeć nie ma znaczenia - bez podtekstów.. i też tęsknię.
  • 31.07.16, 17:17
    Gdyby bylo bardzo zle, to by juz odeszla, niezaleznie od tego, czy ma adoratorow czy nie. Choc, sa i kobiety, ktore tkwia w zwiazkach bite, upokarzane, gnebione- bo sie boja samotnosci, bo sa zalezne finansowe, bo ludza sie 'ze on sie zmieni'.
    Wiec to nie tak prosto, ze jak jest zle to sie odchodzi.Rozumiem,z e to brzmi jak szukanie alibi dla wlasnych 'nadziei' ale to akurat niezaprzeczalny fakt.
  • 31.07.16, 18:06
    > Gdyby bylo bardzo zle, to by juz odeszla, niezaleznie od tego, czy ma adoratorow czy nie.

    niektóre potrzebują adoratorów by się odważyć na ten krok, ale ona ma już adoratora a mimo to nie odchodzi, dlatego szanse masz zbyt małe by się w to angażować.

    > Choc, sa i kobiety, ktore tkwia w zwiazkach bite, upokarzane, gnebione- bo sie boja samotnosci, bo sa zalezne finansowe, bo ludza sie 'ze on sie zmieni'.

    a to jest inna bajka i gdyby tak było raczej wyczułbyś sytuację.
  • 31.07.16, 18:15
    Nie odchodzi.
    Ale skad od razu myslenie, ze musi byc bardzo zle albo b. dobrze.
    Zreszta, my o tym rozmawialismy pare razy, sytuacja jest niby jasna, ze ona nie odejdzie.
    Ale jej zachowanie nievpasuje do deklaracji
  • 31.07.16, 18:36
    >Ale jej zachowanie nievpasuje do deklaracji

    i nie będzie pasować, bo dzięki temu czuje się szczęśliwsza, a któż nie chciałby być szczęśliwy w 100%, trudno z tego zrezygnować, trzeba być bardzo silnym człowiekiem by sobie tego odmówić, dlatego to pielęgnuje. Ona mówiąc, że nie odejdzie od obecnego partnera daje Ci szansę na podjęcie samodzielnej decyzji czy będzie Ci pasować rola dopełniacza czy nie.
  • 31.07.16, 17:32
    No pewnie przestane sie ludzic niebawem.
    Zludzenia moje podtrzymuje fakt, ze a/ bardzo podoba mi sie fizycznie b/ dobrze dogadujemy sie na gruncie osobistym c/ opisana w tym watku nietypowosc calej sytuacji i przede wszystkim d/ obawa, ze jak odpuszcze moge juz takiej osoby predko nie spotkac.
    Mialem w zyciu kilka takich 'zakochan', w jednym przypadku stalo sie tak, ze kobieta po jakims czasie zaczela interesowac sie mna, ale byo juz za pozno, bo mi calkiem przeszlo. W drugim przypadku spalilem temat przez pijackie ekscesy. A w trzecim- ktory tu wiele lat temu zreszta opisywalem, takim 'mezaliansie'- to komunikaty ktore dostawalem bylo jasne 'twoje slowa sa bardzo mile, schlebiaja mi, ALE, jestem w zwiazku' a po zdaje sie trzeciej probie kontaktu padlo 'prosze, abys nie kontaktowal sie ze mna, bo czuje sie niekomfortowo'.
  • 31.07.16, 17:35
    No to przynajmniej ta trzecia osoba, o ile kiedyś będzie znów wolna, jest godna przelania uczuć. Proste, dojrzałe i szczere komunikaty, czegóż chcieć więcej!
    A ten pierwszy przypadek - hihihi, też tak miałam. Wyjechałam na wakacje i uczucia mi zwietrzały. No tak nagle.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:39
    No tak, owszem, osoba trzy- prosty, jasny, szczery komunikat. Ale dlaczego zakladac od razu, ze wynikajacy z tego, ze tamta to byla dobra, uczciwa osoba, a ta to albo manipulantka, albo niespelniona?
    A moze byc prosciej- tamta nie czula zadnej chemii patrzac na mnie, a ta czuje?
    Albo- tamta byla pewna uczuc do partnera, a ta nie jest?
    A moze jedno i drugie na raz.
    W zwiazku z tym nie miala zadnych dylematow ani powodu, by w to wchodzic. A tutaj jakis powod widac jest- a jaki- czy jakie- nie wiem.
    I oczywiscie rozumiem, ze patrzac praktycznei to strata czasu namyslanie sie nad tymi powodami. Ja wiem, ze patrzac matematycznie to pewnie moje szanse to 5 % maks.
  • 31.07.16, 17:41
    Bo jak ci trzy osoby mówią, żeś pijany, to idź do domu i wytrzeźwiej, jak mówi angielskie przysłowie.
    O manipulacji Tobą pisało tutaj więcej niż 3 osoby w więcej niż trzech wątkach.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 17:21
    No przeciez wlasnie o tym mowie, ze ulozone zycie to jest silny hamulec przed zmiana, czy powiedzialem inaczej? Rytualy, przyzwyczajenie, wzajemne zaleznosci na roznych poziomach.
    Natomiast gdyby ulozone tak zycie bylo gwarancja nierozerwalnosci malzenstw, to by nie bylo rozwodow.
  • 31.07.16, 17:42
    Mimo ułożonego życia jakaś część ludzi się rozstaje.
    Chcesz to znajdziesz sposób, nie chcesz, to zajdziesz powód.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 18:18
    No i tym mowie, to jest trudne zarazem mozliwe.ale slysze tu, ze to take latwe i zarazem niemozliwe
  • 31.07.16, 19:19
    Nie chcesz, znajdziesz powód. Nie chcesz, znajdziesz powód.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 31.07.16, 18:03
    nie chodzi mi tylko o sam ład w życiu i strach przed zmianami. Ona kocha tego człowieka bez względu na to jaki jest, dlatego dalej chce się z nim "bawić w dom" mimo tych niedociągnięć, które wypełniasz Ty. Nie jest raczej manipulantką, głęboko w to wątpię, nie chodzi tu też o żadne wyjście awaryjne. To jest tak jak z potrzebą zjedzenia czekoladki z nadzieniem, ale jej nie masz. Zjadasz więc czekoladę bez nadzienia i masz z tego 80% zadowolenia, a to zadowala na poziomie zbyt wysokim by czekać aż otworzą sklep i kupić inną a tamtą rzucić w kąt. Po prostu dojadasz do tej czekolady dżem jaki masz pod ręką. I Ty jesteś tym dżemem. Dopełnieniem.. i niestety tylko dopełnieniem.
  • 31.07.16, 18:17
    Moze byc i tak jak mowiez, kto wie.
  • 03.08.16, 11:57
    jeślifacet decyduje sie na oświadczyny to nie może przeciągać w nieskończoność decyzji o ślubie
  • 03.08.16, 22:24
    No wlasnie, i to troche skierowalo mnie ma tor ' rycerza' ktory przyjedzie, odbije z rak takiego i zrobi ' prawidlowo ale o ile rycerstwo sie podoba, to twn co zwodzi i tak rozdaje karty i nic tu po mnie.
    A jeszczr wyobraznia bujns nakreslala mi scenariusz, ze jak on tki to pewnie ja zostawi za kilka lat dla mlodszej a ona wtedy pomysli, a byl taki kropidlo.
    No ale nic po takim mysleniu,strata czasu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.