Dodaj do ulubionych

Jak sie pozbyc natretnej sasiadki?

15.02.17, 17:56
Mam problem z sasiadka, ktora nie daje mi spokoju. Niedawno wprowadzilismy sie do wlasnego domu i jak nakazuje dobre wychowanie przedstawilismy sie sasiadom. Jako, ze bylo to przed Bozym Narodzeniem, upieklam szarlotke. Pozniej oni zaprosili nas do siebie na winko. Od tamtego czasu zona sasiada nie daje mi spokoju... Kiedy budze sie rano juz czeka na mnie sms od niej - jak sie czuje, jak tam nocka minela. W ciagu dnia potrafi mi ich wyslac kilkanascie nawet, jesli jej nie odpisuje. W tej chwili siedzi w domu na zwolnieniu, wiec chyba jej sie nudzi. Ale ja mam obowiazki a ona zdaje sie tego nie rozumiec... Ostatnio, kiedy nie odebralam od niej telefonu przyszla do nas do domu... Nie mam w drzwiach judasza, myslalam, ze to listonosz. A to ona z pytaniem czy nie wybralabym sie z nia na zakupy... Jakis czas temu poklocilam sie z partnerem a tutaj w UK sa dosc cienkie sciany i ona slyszala nasza klotnie. Napisala sms, ze nie chce byc ciekawska, ale czy moze wiedziec o co poszlo... I tak jest codziennie. Od rana do wieczora smsy. Czy nie pojde z nia do kina, czy nie pojade z nia nad morze, czy nie wpadne na kawke. Obserwuje w oknie, kiedy wracamy do domu i wychodzi sie przywitac. Wpada bez zapowiedzi z jakimis muffinkami. Mam juz tego dosc. Nie chce byc wobec niej niemila, ale czuje sie osaczona... Wczoraj napisala sms., ze wygluszanie scian nam nic nie dalo, bo slyszala, jak sie w nocy zabawiamy. I az musiala tv podglosnic. Nie trawie po prostu tej kobiety, moj partner rowniez. Jak mam sie zachowac zeby zrozumiala, ze nie jestem zainteresowana blizsza znajomoscia z nia?
Edytor zaawansowany
  • 15.02.17, 18:16
    A ile masz lat, ze pytasz?

    --
    "Są ludzie, niedźwiedziowie i wilcy"
  • 15.02.17, 18:19
    A jakie to ma znaczenie, ile mam lat?
  • 15.02.17, 18:45
    skoro nie możesz jej numeru zwyczajnie zablokować, to odpisuj na każdy, że nie masz czasu, umarł ci dziadek z wehrmachtu, masz kurzą grypą, aids, amputowali ci nogę albo cokolwiek. im durniej będzie brzmiało, tym mniej szans na dalsze zapędy w stronę zacieśniania więzi sąsiedzkich.

    --
    do it well
  • 15.02.17, 19:46
    - ale zdecydowanie...

    Tez mialem podobna sytuacje - wprowadzajac sie - zapoznalismy sie grzecznosciowo z sasiadami.
    Wsrod nich byla samotna, niepracujaca Rosjanka (nie samotna, ale jej maz pracowal w innym miescie i nie czesto przyjezdzal...) i tez sie nudzila.

    Po pierwszym jej zaproszeniu zaczela sie "jazda"... a to wpadla z domowej roboty ciastem,
    a to pozyczyc lyzke soli (u nich taki zwyczaj , ze sobie wszystko pozyczaja, czego w domu zabraknie...)
    W koncu stalo sie to dla nas meczace.
    Ale ucialem sprawe dosc szybko...
    Powiedzialem tak: - Galina, oboje pracujemy i nie mamy czasu na codzienne kontakty...

    Moze raz, 2 razy w tygodniu i to wszystko...
    za pierwszym razem nie pomoglo, al po dwoch przypomnieniach obrazila sie i calkiem przestala sie odzywac, jednak po jakims roku wszystko powoli wrocilo do normy i teraz jest w miare normalnie - bo i sama poszla w koncu do pracy :)))
  • 16.02.17, 12:55
    Alez to jest nienormalne. Bo normalna, choc często niepożadana jest chęć zacieśniana kontaktów typu-częste pożyczanie, wpraszanie się z ciastem na kawę(niekoniecznie bez zapowiedzi zresztą).To co prezentuje sasiadka to rodzaj stalkingu, jawne naruszanie Waszej prywatności. czujesz się osaczona ponieważ ona Cię osacza. Nie jesteś niewdzięczna, nietowarzyska osoba tylko ofiarą. Ja bym wymontowała dzwonek i nie otwierała drzwi osobom niezapowiedzianym. Wiąże sie to z uprzedzeniem rodziny i znajomych którzy Was odwiedzają ale nie jest to cena wysoka. Dzwonek sie zawsze może zepsuć a Ty możesz no byc w łazience lub mieć słuchawki na uszach i nie słyszeć pukania. po pewnym czasie założyłabym sobie nowy nr telefonu. Nie można dopuścic do eskalacji, bo przecież tam będziesz mieszkała. Raczej konsekwentne, uprzejme utrudnianie kontaktu "na niewinne oczęta". Ta kobieta nie jest normalna, bardzo Ci współczuję.

    --
    Niektórym poszukiwaczom drugiej połówki należałoby polecić monopolowy.
  • 16.02.17, 13:02
    No i następny., masz babo placek.. z upierdliwym podejściem i dzieleniem włosa z zupy., na czworo-
    / jakim jest problem dafnej/
  • 16.02.17, 13:13
    To wcale nie jest błahy problem dla kogos mieszkającego w bloku a nie mającegoz natury asertywnej osobowości.Dafnej dobrze robi ale ważne żeby uzbroiła sie w cierpliwośc i nie miała najmniejszych wyrzutów sumienia.Najbardziej utrudniają sprawe skrupuły (że taka nieuprzejma jestem).

    --
    Niektórym poszukiwaczom drugiej połówki należałoby polecić monopolowy.
  • 19.02.17, 20:45
    Sąsiadka jest Polką? tak z ciekawości pytam.
  • 19.02.17, 23:06
    Najlepiej wprost. Pewnie się obrazi, ale przynajmniej będzie spokój. Ja bym powiedziała, że dziękuję za te wszystkie ciasta itp., ale nie mam czasu na aż tak intensywny kontakt i że nie żyję z telefonem w ręku, więc nie trzeba mi słać tylu smsów. Powiedziałabym, że dla mnie to za dużo, że nie czuję potrzeby aż tak intensywnego kontaktu z jej strony.
  • 20.02.17, 11:26
    od kiedy w Polsce są takie zwyczaje?coś mnie omineło?bo jak narazie to takie zwyczaje ogladam na amerykańskich filmach:/

    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • 20.02.17, 12:18
    i w PL sie to zdarza (chociaz coraz rzadziej, gdyz ludzie uciekaja raczej od siebie)

    ale tu chodzi o UK. Po polskiemu - Junajted Kingdom sie to wymawia...
  • 27.02.17, 01:44
    Miałaś doskonałą sposobność pozbyć sie jej na zawsze , gdy zapytała o powód waszej kłótni... Należało powiedzieć ,że popstrykaliście się o nią :D O to partner ma pretensje , że przychodzi za często , nic w domu nie zrobione, zawraca gitarę i wypisuje sms-y w takiej ilości jakby się w tobie zakochała ;D Poza tym partner przeczytał co wypisuje i stwierdził, że za dużo wkłada nos w nie swoje sprawy. Nawet do waszego łózka... Napisz jej, że wobec tego nie będziecie się wizytować. Jak trzeba powtórz prosto w oczy.
  • 05.04.17, 14:48
    Ja też mam problemy z sąsiadami z góry i nic nie można z tym zrobić.
  • 06.04.17, 13:05
    na pewno można to gdzieś zgłosić, nie ma tak że nic nie da się zrobić.
  • 15.04.17, 13:02
    To, co opisujesz, wygląda na stalking albo niezłe jego początki.

    Powiedz babie, że dostałaś pracę, którą wykonujesz w domu (np tłumaczenia, jakieś mocno specjalistyczne) i w związku z tym, chociaż siedzisz w domu, nie masz czasu na nic zupełnie.

    Poza tym: nie odbieraj telefonów, nie reaguj na smsy, kiedy się zjawia w twoich drzwiach nie wpuszczaj, tylko miło ale stanowczo utrzymuj, że jesteś bardzo zapracowana, masz dedlajn za godzinę i sorry bejbe.

    Stalkera karmi uwaga - każda, negatywna czy pozytywna - ze strony ofiary. Odcinasz ją od siebie i 'przyjaźń' zdycha. No, jest jeszcze taki scenariusz, że eskaluje (oglądałaś 'Fatalne zauroczenie' i pamiętasz może scenę z króliczkiem?), ale może tobie się to nie przytrafi. Oby.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.