Dodaj do ulubionych

Dobrze jest mi samej

13.03.17, 15:09
Co ze mną jest nie tak?
Lubię być sama, jak tylko pojawia się jakiś facet na horyzoncie to od razu zaczynają się problemy, rozterki emocjonalne itp. Jak nie mam nikogo to się nie zawodzę, nie rozczarowuje, wiem że mogę liczyć tylko sama na siebie, libido szybko spada do zera.
Tylko że wszędzie jest że człowiek potrzebuje miłości, bliskości, drugiego człowieka do życia no i raz na jakiś czas się na to nabieram, i wcale nie jest fajnie.
Podobno we dwoje łatwiej w życiu, wierzę, bo z jednej pensji trudno dom utrzymać a także ogarnąć całą resztę - ale do wszystkiego można się przyzwyczaić i nauczyć.
Ma ktoś tak jeszcze? Normalne to?
Edytor zaawansowany
  • 13.03.17, 15:24
    kajda28 napisała:

    > Ma ktoś tak jeszcze? Normalne to?

    Maleńczuk tak ma ale ostro daje w palnik...nie wiem czy to normalne...

    www.google.pl/#q=male%C5%84czuk+kocham+si%C4%99&*

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 13.03.17, 16:15
    Mało pije, prawie w ogóle - to też chyba nie tak powinno być.
    :)
  • 13.03.17, 16:24
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 13.03.17, 15:49
    ale to co mam - jest w najlepszym guscie :)
  • 13.03.17, 16:22
    Jesteś rozpuszczonym konsumpcyjnie roszczeniowym milenialsem - chciałabyś otrzymywać same dobre rzeczy za darmo, bez wysiłku i ryzyka.
    A tak to niestety nie działa. Długotrwały, udany i stabilny związek kosztuje dużo wysiłku, a i tak nie ma gwarancji, że wszystko będzie zawsze świetnie.
  • 13.03.17, 19:04
    piataziuta napisała:

    > Jesteś rozpuszczonym konsumpcyjnie roszczeniowym milenialsem - chciałabyś otrzy
    > mywać same dobre rzeczy za darmo, bez wysiłku i ryzyka.

    Chyba każdy by chciał otrzymywać dobre rzeczy za darmo i bez wysiłku - niestety wybrałam drogę że jak sama nie zarobię i nie zrobię to nie mam.


    > A tak to niestety nie działa. Długotrwały, udany i stabilny związek kosztuje du
    > żo wysiłku, a i tak nie ma gwarancji, że wszystko będzie zawsze świetnie.

    To nie brzmi zachęcająco.
  • 13.03.17, 19:55
    >niestety wybrałam drogę że jak sama nie zarobię i nie zrobię to nie mam.

    podobnie jest w związkach

    >To nie brzmi zachęcająco.
    Może i nie brzmi, ale tak jest. Na szczęście nie ma przymusu bycia w związku i jeśli nie chcesz, nie musisz być. :)
  • 16.03.17, 19:20
    Czasami w zyciu zdarza sie tak, ze jak czlowiek wiele przjedzie, to juz nie ma ochoty na kolejne proby i nie nazwalabym tego '' rozpszczeniem''. Millenialsem nie jestem a mam w miare podobnie.
  • 13.03.17, 19:40
    epokowe arcydzieło, rzucającą emocjonalnie, intelektualnie i muzycznie nawet nie na kolana, a w niewyobrażalną otchłań przeżyć, przepiękną balladę.
  • 13.03.17, 19:41
    Jak tylko usłyszę to "cia-a", to mię łzy w oczach stają.
  • 13.03.17, 20:13
    Jak czujesz się z tym dobrze, że jesteś sama to po co to zmieniać? Jak stwierdzisz, że chcesz być z kimś, to zawsze możesz zmienić zdanie. Nic na siłę:)
  • 13.03.17, 20:33
    miodmalina2 napisał(a):

    > Jak czujesz się z tym dobrze, że jesteś sama to po co to zmieniać?

    Bo widzę pary i widzę że jest im łatwiej, łatwiej ogarnąć mieszkanie, zadecydować o remoncie, dwie wypłaty, wczasy, poza tym te wszystkie memy o miłości, uczuciu itp, 5 min przytulania przed snem - kusi.

    Właśnie kończę związek, o ile tak to można nazwać, który z góry był skazany na niepowodzenie . Odległość ok 200 KM, i wyszłoby że byśmy się spotykali ok raz na miesiąc. Stąd moje pytanie tutaj, bo może poprostu uciekam od związków. Facet chyba normalny, no i samo to że dałam się mu poderwać to już dużo świadczy. A teraz dlatego że tęsknię i źle mi z tym postanowiłam zakończyć to. Tydzień u niego mieszkałam, nie było niewiadomo jakiej miłości, raczej normalne codzienne życie : praca, zakupy, dom , tak jak lubię.
    Jest mi smutno i tego uczucia nie lubię.


  • 13.03.17, 21:09
    kajda28 napisała:

    > miodmalina2 napisał(a):
    >
    > > Jak czujesz się z tym dobrze, że jesteś sama to po co to zmieniać?
    >
    > Bo widzę pary i widzę że jest im łatwiej, łatwiej ogarnąć mieszkanie, zadecydo
    > wać o remoncie, dwie wypłaty, wczasy, poza tym te wszystkie memy o miłości,
    > uczuciu itp, 5 min przytulania przed snem - kusi.

    Czyli ma być fajnie, ale cholera nie robi się samo?

    Coś z tym milenialsem faktycznie jest, dawniej to się nazywało nieprzystosowanie społeczne. :-P

    Który jesteś rocznik?
  • 13.03.17, 21:19
    Ja już stara baba jestem, bliżej mi do 40-stki niż 30 stki

    No właśnie się martwię że nie umiem się dostosować społecznie, ale z drugiej strony związki na odległość raczej nie rokują dobrze.
  • 13.03.17, 22:14
    kajda28 napisała:

    > Ja już stara baba jestem, bliżej mi do 40-stki niż 30 stki

    To milenials z ciebie żaden.
    >

    związki na odległość raczej nie rokują dobrze.

    Ale to się chyba odkrywa w 20. roku życia...?
  • 13.03.17, 22:29
    Wtedy miałam przyszłego męża przy boku, więc nie miałam jak to odkryć.
  • 13.03.17, 22:46
    kajda28 napisała:

    > Wtedy miałam przyszłego męża przy boku

    I mąż rozpłynął się w niebycie czy też jesteś rozwódką?



    , więc nie miałam jak tEGO odkryć.
  • 13.03.17, 23:38
    Jestem rozwódką przeszło 10 lat.
  • 13.03.17, 23:56
    kajda28 napisała:

    > Jestem rozwódką przeszło 10 lat.

    To ile czasu wyście byli tym małżeństwem?
  • 14.03.17, 00:35
    Niewiele, ale tamten temat już dawno jest skończony. Jeszcze później prawie 4 lata byłam z kimś i od około 3-4 lat jestem sama.
  • 14.03.17, 20:30
    kajda28 napisała:

    > Niewiele

    A dlaczego?
  • 15.03.17, 00:17
    taki-sobie-nick napisała:

    > kajda28 napisała:
    >
    > > Niewiele
    >
    > A dlaczego?

    A bo byłam młoda, głupia i źle wybrałam .
  • 14.03.17, 14:04
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 14.03.17, 14:16
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 13.03.17, 21:20
    Co to milenialstwo?
  • 13.03.17, 21:35
    no dobra, lepszy kochanek 200 km dalej, niz kompletny jego brak...

    ale niektorzy (niektore) - wola kompletna asceze...
  • 13.03.17, 21:43
    Kochanek? Tydzień u niego mieszkałam, dwa razy się kochaliśmy, nawet odmówił jak go wołałam do łóżka.
  • 13.03.17, 22:38
    u mnie 3 x w tygodniu - to gwarancja.

    - nie rewelacja - ale dobra srednia :)
  • 13.03.17, 22:13
    Taki wynalazek socjologiczno-komercyjny, czyli twierdzenie, że ludzie urodzeni w okolicach przełomu wieków są niejako grupą społeczną (i konsumentami) o odrębnych upodobaniach.
  • 13.03.17, 22:19

    A teraz dlatego że tęsknię i źle mi z tym (...)
    > Jest mi smutno i tego uczucia nie lubię.

    Wiesz, albo ty jesteś poważnie świrnięta, albo równie poważnie zapóźniona emocjonalnie.

    Przeciętny dorosły człowiek wie, że związek polega na tym, iż jest dobrze, kiedy druga połówka jest/jest niedobrze, kiedy jej nie ma*.

    *W najlepszym razie, oczywiście.

    Dobrze się czujesz z chłopem, a czujesz się źle, bo tęsknisz za chłopem, z którym się dobrze czułaś.

  • 13.03.17, 22:28
    Tylko że nasz związek będzie polegał na tęsknieniu, może za ok 6 lat mogłabym się przeprowadzić do niego.
    I przez 6 lat mam tęsknić bo to normalne jak kogoś nie ma.
    Średnio raz na 2-3 lata spotykam kogoś z kim dobrze się czuję, oczywiście mówię o wolnych facetach, dlatego właśnie się zastanawiam czy nie lepszy taki raz na miesiąc niż żaden .
    Mój kumpel tak miał, poznał dziewczynę na wakacjach, później wyjechał i 3 lata spotykali się jeszcze rzadziej, a teraz są dobranym małżeństwem, ale czy ja tak umiem i chce.
  • 13.03.17, 22:49
    kajda28 napisała:

    > Tylko że nasz związek będzie polegał na tęsknieniu, może za ok 6 lat mogłabym
    > się przeprowadzić do niego.
    > I przez 6 lat mam tęsknić bo to normalne jak kogoś nie ma.
    > Średnio raz na 2-3 lata spotykam kogoś z kim dobrze się czuję

    I co z nimi wszystkimi się stało?
  • 14.03.17, 08:16

    > > Średnio raz na 2-3 lata spotykam kogoś z kim dobrze się czuję
    >
    > I co z nimi wszystkimi się stało?

    Z tymi dwoma? Jeden po 4 latach okazał się psychopatą recydywistą, a drugi po 2 m-cach zadecydował że nie będziemy się więcej spotykać. Nie wyjaśnij dokładnie dlaczego, no cóż , po prostu nie chciał mnie ranić. Od 3 lat sama i po jaką cholerę się pokusiłam na kogoś?

    A to ze samej jest mi dobrze świadczy nawet to że ze przez te lata nie wchodziłam na gazeta.pl, bo nie miałam problemów.
  • 14.03.17, 20:31

    > Z tymi dwoma? Jeden po 4 latach okazał się psychopatą recydywistą

    Mogłabyś wytłumaczyć, co masz na myśli? Nie ma takiego zjawiska jak psychopata recydywista, psychopatą jest się bez przerwy.
  • 15.03.17, 00:15
    Tak w skrócie : stalking. Ale dopiero z akt się dowiedziałam że zawiasy za żone skończyły mu się w lutym, ja go podałam za to samo w maju.
  • 15.03.17, 00:58
    Ach, w takim razie osobnik zaburzony społecznie. "Psychopata" nie oznacza "świra w ogóle".

    Ale faktycznie niezły numer.
  • 15.03.17, 00:59
    taki-sobie-nick napisała:

    poprawka:
    osobnik zaburzony psychicznie.
  • 14.03.17, 14:06
    nie rozumiem, gdyby było ci naprawdę dobrze samej - nie szukałabyś tu na forum odpowiedzi na swoje wątpliwości
    myślę że :
    1) możliwe że z jakiegoś powodu boisz się stałego związku, zobowiązania, aleeeee
    2) jednocześnie - widzisz dookoła pary i jednak żal ci że ty tak nie masz
    zdecyduj się: dobrze ci samej czy jednak nie bardzo ?

  • 15.03.17, 09:25
    varia1 napisała:

    > nie rozumiem, gdyby było ci naprawdę dobrze samej - nie szukałabyś tu na forum


    To prawda, gdy byłam sama ani razu nie weszłam na forum, znaczy przez ostatnie parę lat, jestem tu dopiero teraz jak spróbowałam z kimś być.


    > odpowiedzi na swoje wątpliwości
    > myślę że :
    > 1) możliwe że z jakiegoś powodu boisz się stałego związku, zobowiązania, aleeee
    > e

    > 2) jednocześnie - widzisz dookoła pary i jednak żal ci że ty tak nie masz
    > zdecyduj się: dobrze ci samej czy jednak nie bardzo ?
    >

    Dokładnie, wiem że boję się związku, poza tym jak się nie jest samemu to wprowadzenie kogoś do swojego życia jest dużo trudniejsze niż za małolata.
    I faktycznie zazdroszczę dobranym parom które mogą wzajemnie na siebie polegać, choć wiem że i oni mają dużo wewnętrznych problemów .

    Powiem tak, dwa dni temu zakończyłam ten mój "związek" , i czuję się dużo spokojniej, chociaż gdyby nie ta odległość , lub choćby praca która bardzo komplikuje spotkania, on pracuje pon - piątek, a ja często w weekendy, to chciałabym dalej z nim być. Jestem nienormalna, wiem :(
  • 15.03.17, 14:41
    no to jeśli wiesz że tak ci jest lepiej, gdy jesteś sama, to skąd te wątpliwości ?
    spotkaj się czasem z kimś, dla higieny psychicznej i żebyś nie zapomniała co się robi we dwoje , a poza tym, bądź sobie na codzień szczęśliwa w pojedynkę
  • 15.03.17, 15:29
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 15.03.17, 21:17
    maly.jasio napisał:

    > varia1 napisała:
    > > no to jeśli wiesz że tak ci jest lepiej, gdy jesteś sama, to skąd te wątp
    > liwości ?
    >
    > - bo to klasyka: - chcialabym i boje sie...

    Ba, norma. Bo wolałabym być szczęśliwa z kimś niż sama. Tylko chyba trochę jestem wybredna, poza tym większość facetów zbliżonym wieku do mojego niestety są żonaci.


    > spotkaj się czasem z kimś, dla higieny psychicznej i żebyś nie zapomniała co si
    > > ę robi we dwoje , a poza tym, bądź sobie na codzień szczęśliwa w pojedynk
    > ę
    >
    > - o to, to... i wilk syty i owca cala. czekamy na dalszy ciag...

    Nie chce sypiać z kimś kim nie jestem, nie mam na to czasu. No i brak wolnej chaty dużo komplikuje.
  • 15.03.17, 21:24
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 16.03.17, 08:53
    Nie wiem Jasiu czego Cię wykasowali , wyżej jest kilka wypowiedzi których tu nie powinno być a są :(. W Twojej wypowiedzi nie zauważyłam niczego nieodpowiedniego .

    A napewno dały mi trochę do myślenia. Cholera okazało się że nie jestem wyjątkowa, 80 % ludzi tak ma, ciekawe dlaczego nie spotykam te pozostałe 20 z własnym wolnym lokalem. Choć nie, ten mój ma własny lokal a że daleko....

    Odezwałam się do niego wczoraj, nie wiem dlaczego i po co, okazało się że chyba lubię się zamartwiać.
  • 16.03.17, 10:38
    kajda28 napisała:

    > Nie wiem Jasiu czego Cię wykasowali , wyżej jest kilka wypowiedzi których tu ni
    > e powinno być a są :(

    Wykasowali go bo maly.jasio to wielonikowiec, który w tym wątku występuje również jako obrotowy.
  • 16.03.17, 11:48
    stokrotka_a napisała:

    > kajda28 napisała:
    >
    > > Nie wiem Jasiu czego Cię wykasowali , wyżej jest kilka wypowiedzi których
    > tu ni
    > > e powinno być a są :(
    >
    > Wykasowali go bo maly.jasio to wielonikowiec, który w tym wątku występuje równi
    > eż jako obrotowy.


    Ale jeżeli pisząc nikogo nie obraża itp to dlaczego to kasować?

  • 16.03.17, 15:21
    kajda28 napisała:
    Ale jeżeli pisząc nikogo nie obraża itp to dlaczego to kasować?


    - Bo cenzorka jest nieodpowiedzialna i go nie lubi. - Ty to masz pecha, Jasiu;

    PS. A mnie tez ledwo, ledwo toleruje...
  • 18.03.17, 20:48
    kajda28 napisała:

    > Ale jeżeli pisząc nikogo nie obraża itp to dlaczego to kasować?

    Bo taki jest regulamin forum. Zgłoś pretensje do administracji. :-)
  • 16.03.17, 13:42
    >>Nie chce sypiać z kimś kim nie jestem, nie mam na to czasu. No i brak wolnej chaty dużo komplikuje.

    eeetam, zaraz "sypiać", na sen to akurat w takich przypadkach szkoda czasu

    >>niestety są żonaci
    pacz pani, ale przeszkoda;)


  • 16.03.17, 15:06
    varia1 napisała:

    > >>Nie chce sypiać z kimś kim nie jestem, nie mam na to czasu. No i brak
    > wolnej chaty dużo komplikuje.
    >
    > eeetam, zaraz "sypiać", na sen to akurat w takich przypadkach szkoda czasu
    >
    > >>niestety są żonaci
    > pacz pani, ale przeszkoda;)
    >
    >


    Varia próbujesz prowokować , pewnie aby nudno nie było, a ja jestem cholernie nudna i poważna :(
  • 16.03.17, 15:30
    nie próbuję
    ja zawsze prowokuję i jak mnie coś uwiera to się tego pozbywam
  • 16.03.17, 15:59
    Szczęśliwy człowiek z Ciebie.
  • 16.03.17, 16:54
    każdy sobie sam buduje swoje szczęście, zachęcam :)
  • 17.03.17, 00:06
    Czasami jednak są przeszkadzacze budowania szczęścia zewnętrzne. Ale to prawda dużo zależy od nas samych.
  • 17.03.17, 10:40
    a jaki zewnętrzny przeszkadzacz nie pozwala czuć się dobrze bez faceta?
  • 17.03.17, 12:40
    Mi chodziło o faceta, który zwróci moją uwagę na siebie, w sposób inny jak inni.
    A co mi przeszkadza w życiu bez faceta? Techniczne sprawy, typu zrobienia coś w samochodzie czy w domu - ja już naprawdę nie mam ochoty, siły i często czasu aby wszystko umieć i robić. A kolegę jak poproszę to nie przyjdzie na 5 min tylko trzeba z nim posiedzieć, pogadać - poza tym nie wiem dlaczego faceci myślą że jak jest samotna kobieta to tylko czeka aby ją jakiś przeleciał.
  • 17.03.17, 15:36
    samodzielna kobieta wcale nie musi umieć wszystkiego, a gdybyś zakochała się a facet był artystą a nie rzemieślnikiem?
    nie każdy mężczyzna potrafi wbić gwóźdź czy naprawić samochód
    do tego służy "złota rączka" na godziny albo mechanik samochodowy
    jeszcze jakieś przeszkadzacze?
  • 17.03.17, 15:59
    Ale jest druga osoba która może się tym zająć, jeżeli facet nie umie jednego to umie drugie, ma kolegów itp itd. Zawsze to dwie osoby a nie jedna. Cholernie trudno jest np. składać meble kiedy przychodzisz po pracy i najpierw musisz zrobić obiad, posprzątać, odrobić lekcje . Zazdroszczę facetom którzy mają żony, kiedyś, przez krótką chwilę mogłam zasmakować jak to jest - super.
    Pamiętam czasy kiedy z kimś byłam, miałam dużo więcej czasu, pieniędzy, było wszystko bardziej poukładane.
    Widocznie tak musi być, coś za coś, albo pomoc albo spokój ducha.
  • 18.03.17, 14:22
    odrobić lekcje ?
  • 18.03.17, 15:42
    varia1 napisała:

    > odrobić lekcje ?

    Z dziećmi lub chociaż dopilnować aby to zrobili, choć sama też się douczam .

    Nie ma co nad sobą biadolic, trzeba się nauczyć obsługiwać wiertarkę. Koleżanki umią to i ja się nauczę. Koleżanki samotne oczywiście .
    Robił ktoś zabezpieczenie balkonu dla kotów? Bo jako samotna stara kobita sobie koty sprawiłam do kompletu.
  • 18.03.17, 16:06
    kajda28 napisała:
    Robił ktoś zabezpieczenie balkonu dla kotów? Bo jako samotna stara kobita sobie koty sprawiłam do kompletu.


    Idz do sklepu z karma dla zwierzat...
    - tam Ci specjalisci doradza...
    sa takie maty, ktore przymocowuje sie do balustrady balkonu...

    PS. Mialem kiedys kochanke, ktora miala kota...
    kochanka - pierwsza klasa.
    niestety - kot mnie nienawidzil...
    musialem go zamykac w areszcie domowym, czyli w lazience :)
  • 18.03.17, 17:20
    Maty? Mam siatkę i wkręty z haczykami. Ale popytam w zoologicznym, może coś podpowiedzą .
  • 18.03.17, 17:32
    no, to znaczy, ze jestes juz przygotowana do akcji - "ochrona zycia mojego kocura" :)

    ja tam zalozylem mate - z dwoch powodow:

    a) z balkonu mam widok na parking, wiec wolalem go zaslonic...
    b) mata jest dosc sliska i miekka i kocur nie moze sie na nia wspiac...

    jezeli masz ladny widok z balkonu - to pewnie lepsza siatka
    - pod warunkiem , ze jest miekka i kocur nie bedzie sie mogl po niej wspinac
    (co koty przeciez lubia...)
  • 18.03.17, 18:04
    Widoku nie chce zasłonić bo mieszkam na 10 piętrze, więc mam co podziwiać. :)
    Gdzie tą matę się zakłada? Bo na barierki przecież koty skaczą bez problemu.
    Się zastanawiam czy chce mi się kogoś prosić o pomoc. Zaczynam robić się odlutkiem.
  • 18.03.17, 18:19
    idz do tego sklepu ZOO, Kociarze Ci dokladniej wytlumacza... :)

    ja to mam tak:
    - mate plastikowa do wysokosci barierki
    - a powyzej jeszcze na wysokosc ca. 50 cm siatke - miekka, ale napieta i bujajaca sie

    bwotr.pl/opowiesci-pogodne/miau/zabezpieczenie-balkonu-siatka-koty/
  • 18.03.17, 18:32
    Najgorzej że nie mam zbudowanego balkonu, a i nad też jest pusta przestrzeń. No i blok ocieplony więc muszę mieć odpowiednie wkręty. Na małe okna planuje na plastikowe haczyki ją zamocowac.
    Jeszcze 10 lat temu jakoś łatwiej mi to wszystko przychodziło. Teraz porostu nie mam ochoty tego robić. Źle się że mną dzieje.
  • 19.03.17, 13:58
    siatkę na balkon możesz zamówić w firmie która się tym profesjonalnie zajmuje
    wiertarka nie jest trudniejsza w obsłudze niż robot kuchenny
    należałoby się zastanowić, czy w rozważaniach o związku poszukujesz bratniej duszy, czy konserwatora, mechanika i tragarza
  • 19.03.17, 14:25
    A jedno z drugim się nie wiąże? Czyli bratnia dusza i pomoc techniczna. Jestem nauczona że to facet w domu robi takie rzeczy, szkoda że mojego syna tego nie nauczę :( Jako że mój tata ma tylko córki, obie z siostrą nie boimy się prac przy remontach itp, bo coś tam zawsze się pomagało. Jakkolwiek marzy mi się abym w domu mogła zajmować się tylko gotowaniem i sprzątaniem.
    Co do siatki na balkon firma weźmie ok 500 zł - utrzymuje się z jednej pensji, więc trochę szkoda mi tych pieniędzy, jak samemu się to zrobi kosztem nie większym jak 100 zł.
    Co do wiertarki to do tej pory broniłam się jak mogłam przed jej użyciem, ale chyba dłużej się nie da :( , wolę używać robota kuchennego.
    Jak to sama wszystko zrobię, to po co mi facet, który zaburzyć mi mój spokojny emocjonalny świat a w tym fizycznym na niewiele się przyda.
  • 20.03.17, 13:57
    no, a co jakbyś zakochała się niechcący w kompletnym beztalenciu technicznym? mój młodszy brat tak ma, że nie powinien dotykać żadnych narzędzi bo albo coś popsuje albo sobie zrobi krzywdę...
  • 20.03.17, 19:25
    Zakochać się? Ja? W kimś kto mi nie będzie pasował? Nigdy.
    Przeważnie kobiety piszą o braku czułości, tęsknocie o męskich ramionach, chęci romantycznych kolacji, wspólnych zakupow. A ja jako jednostka o minimalnym współczynniku romantycznosci marzę o rzeczach technicznych, każdy ma swój ideał partnera. A jak często się zdarza w życiu ten który się wybiera daleki jest od ideału.
    Zachowuje się jak gó...ara, która nabiera się na miłe i słodkie słowa faceta. Mało mam z nimi doczynienia, jako amantami - bo w pracy 80% to faceci- stąd moje zachwiania uczuciowe.
  • 21.03.17, 13:46
    wiesz co? wcale nie jest ci dobrze samej
  • 21.03.17, 16:00
    varia1 napisała:
    > wiesz co? wcale nie jest ci dobrze samej


    nosz tosz to vidac golem okiem...
    to byl tylko taki jej wytrych forumowy
    - a tak naprawde zapytanie, jak tu znalezc milego faceta do roznych domowych pomocy,
    ale stabilnego emocjonalnie, bez tych calych chustawek uczuciowych...

    ja bym sie nadawal...
    ale tylko na dochodzaco, bo mam w koncu Slubna, to trza po przysludze wracac do domu...
    (ale Slubna nie jest zazdrosna - to i awantur by nie bylo....:)
  • 22.03.17, 15:57
    Nie, zdaje się wam. Fakt chce lepszego życia, ale kto nie chce, a wydaje się że będzie ono lepsze jak coś się zmieni. Tylko że gdy będę miała faceta nie oznacza że moje problemy się skończą. W życiu miałam dwa poważne związki obydwa skończyły się w sądzie i nie o rodzinny sąd mi chodzi. Tak naprawdę zaczęłam ostatnią znajomość tylko dlatego że wiedziałam że nie ma ona szans. Mój problem leży gdzie indziej, walczę z moim nałogiem i mam nadzieję że dam radę i że znowu moje życie nabierze rumieńców. Będzie więcej takich chwil jak tą z wiertarką, cudowne uczucie. Zagubiłam się , za dużo internetu, za mało ruchu. Odkąd zaczęłam pracować w obecnej pracy, znaczy głównie sami faceci naprawdę nie potrzebuje tego jedynego w domu. A jak bym chciała pomocy fachowej w domu to bym znalazła, tylko że nie lubię remontów, nie lubię jak mi się obcy kręci po domu no i brak czasu, ciągle ta praca.
    Dzięki za wysłuchanie i podpowiedzi . Czasami trzeba z siebie coś wyrzucić, a na żywo nie mam czasu aby się z kimś spotkać i pogadać. Forum to jest dobre miejsce, anonimowe ( przynajmniej dla większości) , kiedyś tu dużo czasu spędziłam i problemów omówiłam. Codziennie mamy nową szanse na poprawę siebie i swojego życia. Każdy ma swoje ograniczenia i szczęśliwy człowiek który to zrozumie.
    Przyznam że się pozytywnie rozczarowałam za brak hejta.
    :)
  • 19.03.17, 17:26
    I jeszcze jedno gdyby facet był mi potrzebny tylko do ciężkich prac domowych, gdyby to był chociaż jakiś najmniejszy wyznacznik dobrego faceta to już dawno nie byłabym sama. Żebym z kimś chciała być to musi coś zaiskrzyc itp. , a później z miłą chęcią pokażę mu jak się tynkuje, maluje czy składa meble.

  • 17.03.17, 17:17
    kajda28 napisała:
    poza tym nie wiem dlaczego faceci myślą, że jak jest samotna kobieta to tylko czeka aby ją jakiś przeleciał.


    wcale tak nie mysla, ale...
    - gdy sie przychodzi do mieszkania samotnej kobiety - to dlaczego by nie sprobowac ?
    a nusz , widelec - moze wlasnie w danym momencie bedzie miala ochote ?

    PS. Mialem wujka listonosza (przecietnej urody, ale z natury "bawidamka", bardzo sympatycznego...) opowiadal mi, ze w swojej karierze zawodowej przelecial KILKADZIESIAT
    kobiet w ich mieszkaniach... - same go ciagnely do lozka, z nudow, a moze i z radosci ,
    ze przyniosl im wyczekiwany przekaz pieniezny... :)
  • 17.03.17, 17:43
    obrotowy napisał:

    > kajda28 napisała:
    > poza tym nie wiem dlaczego faceci myślą, że jak jest samotna kobieta to tylko
    > czeka aby ją jakiś przeleciał.
    >
    >
    > wcale tak nie mysla, ale...
    > - gdy sie przychodzi do mieszkania samotnej kobiety - to dlaczego by nie sprobo
    > wac ?
    > a nusz , widelec - moze wlasnie w danym momencie bedzie miala ochote ?
    >

    Ale mnie to, łagodnie mówiąc , wkurza, z kilkoma przestałam utrzymywać kontakt. Raz jeden przez miesiąc był na lekach bo się biedaczek nastawil, i ciśnienie mu poszło do góry. A mam jednego czy dwoch kumpli którzy nie próbują, choćby chcieli, i szacun dla nich.
    Ale z kolei ten przez którego jest ten post jest świnią że nie wykorzystał sytuacji że u niego mieszkałam.


  • 17.03.17, 21:50
    kajda28 napisała:
    Ale z kolei ten przez którego jest ten post , jest świnią że nie wykorzystał sytuacji,
    że u niego mieszkałam.


    viedzialem...

    i dogodz tu kobiecie...
  • 17.03.17, 23:21

    >
    >
    > viedzialem...
    >
    > i dogodz tu kobiecie...

    Nie da się
  • 18.03.17, 19:05
    Zaczęłam się zastanawiać dlaczego nie wykorzystuje i ja dla seksu tych spotkań. Przecież lubię. I już wiem, bo już tyle razy się zawiodłam, przeważnie to było parę minut , nie tak jak lubię że już więcej nie chce próbować.
  • 15.03.17, 08:48
    Wyobrazam sobie życie bez dzieci ale nie wyobrażam sobie zycia bez wnuków. To moja odpowiedż.
    Trzeba normalnie zainwestowac za młodu aby na starość mieć sens zycia.
  • 15.03.17, 09:14
    derff napisał:

    > Wyobrazam sobie życie bez dzieci ale nie wyobrażam sobie zycia bez wnuków. To m
    > oja odpowiedż.
    > Trzeba normalnie zainwestowac za młodu aby na starość mieć sens zycia.

    Chyba wiem co masz namyśli, tylko że w żaden sposób nie można tego dostosować do mnie.
    Moja młodość już dawno minęła, teraz została mi tylko modlitwa abym za szybko babcią nie została.
  • 16.03.17, 18:35
    Normalne. Olej te wszystkie "dobre rady", że trzeba, że wszyscy, że potrzebujesz tylko tego nie wiesz, że to złe doświadczenia, które trzeba (znowu trzeba) przełamać, że idź do psychologa, że "samotność to taka straszna trwoga" i podobne mądrości. Rób tak, jak TOBIE dobrze. I koniec. Inni ludzie są inni, nie będą TOBIE dyktować co TY masz czuć, lubić i potrzebować. Koniec.
  • 16.03.17, 23:59
    No tak, bo wszędzie jest "kochaj jakbyś kochał pierwszy raz" itp inne bzdury .
    Chyba tęsknię i chciałabym kogoś mieć, tak poprostu aby było lżej, żebym dzieciaków nie ciągnęła na rzeczy które je niewiele interesują.
    Pocieszam się że za tydzień czy dwa wszystko wróci do normy, a ja będę szczęśliwa sama.
    Pozdrawiam.
  • 16.03.17, 19:14
    Dobrze Cię rozumiem, poniewa mam dokladnie tak samo. Z tą różnicą, ze nawet od czas do czasu nikogo nie szkam. Nie jest tak, że uwazam, ze kazdy mezczyzna jest zły, tylko jestem po prostu zmeczona zwiazkami. Ostatni moj zwiazek nie zakonczyl sie najlepiej, w zwiazku z czym naprawde ciesze sie, ze mam wreszcie spokoj, ze nie musze zastanawiac sie czy znowu mnie zdradzi, kiedy wroci, co wymysli. Wreszcie codziennie mam spokojna glowe, bez niepokoju i i ciaglych mysli ''co dalej''. Moze jeszcze kiedys sie zakocham, nie wykluczam, ale nie szukam tego. Jest mi dobrze, takze rozumiem Cie.
  • 16.03.17, 23:42
    Ja chyba dawno z nikim nie byłam, pewnie dlatego ta próba. Choć z ostatnim było mi dobrze, niestety jemu że mną źle.
    A zakochać się... nie wiem czy komuś tak bardzo zaufam aby sobie na to pozwolić.
    Dzięki za odpowiedź :)
  • 16.03.17, 21:58
    Zapytaj Marka Niedźwiedzkiego.. jemu zdaje się być dobrze w pojedynkę. Ja jeśli nie czuję takich rozterek. Jeśli nie miota mną miłość i tęsknota to czuję jakbym nie żył..
  • 16.03.17, 23:30
    Wszystko jest OK. Faceci to jakiś specjalny podgatunek, bo niemożliwe, żeby to był normalny człowiek, który ni cholery nie potrafi zapamiętać, że trzeba wyrzucić śmieci, który przez kilka lat chodzi dumny jak paw, że raz na kilka lat pomaluje (swoje) mieszkanie. przykręci śrubkę, A kobiecie, która zapieprza jak dziki wól - pierze, prasuje, gotuje, zmywa, sprząta, myje okna, robi zakupy, rodzi dzieci, wstaje do nich kilka razy w ciągu nocy, odprowadza i zabiera ze szkoły oraz innych zajęć i milion innych powie, że przecież ona siedzi w domu i nic nie robi.
  • 17.03.17, 00:04
    Powiem szczerze że dużo razy zapominałam wyrzucić śmieci , które sama postawiłam pod drzwiami i wiedziałam że nikt poza mną tego zrobić nie może :(
    Już dawno z nikim się nie "użerałam" , ale też pamiętam że było trochę prościej, łatwiej jak był ktoś drugi obok.
  • 17.03.17, 09:41
    To mam wrażenie, jest kwestia Twojego charakteru, ale każdy jest inny. Może czujesz, że to jeszcze nie ten właściwy? Ja także kiedy kogoś poznam mam mnóstwo dylematów moralnych.
  • 17.03.17, 12:47
    kociaczek456 napisała:

    > To mam wrażenie, jest kwestia Twojego charakteru, ale każdy jest inny. Może czu
    > jesz, że to jeszcze nie ten właściwy? Ja także kiedy kogoś poznam mam mnóstwo
    > dylematów moralnych.

    Jesteś pierwszą która napisała o tym właściwym - byłam pewna że szybciej i wiecej takich fraz się tu pojawi.

    Chyba nie, myślę że gdyby nie okazał się psycholem to spokojnie dałabym radę się z nim dogadać , o ostatniego mi chodzi. Mi teraz bardziej chodziło o odległości i że baran przez półtora dnia nie dał znaku życia.
  • 17.03.17, 18:37
    Na jak daleko idący kompromis jestes w stanie pojsc, by byc z kimś? Czy w ogole jestes? Mysle, ze nic na sile...
  • 17.03.17, 23:56
    kujlek36 napisał(a):

    > Na jak daleko idący kompromis jestes w stanie pojsc, by byc z kimś? Czy w ogole
    > jestes? Mysle, ze nic na sile...

    Nic na siłę powiadasz ...

    Pewnie że jestem wstanie iść na kompromis. Już nie musi być to książę na białym koniu, Ci przeważnie mieszkają z mamusiami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.