Dodaj do ulubionych

czy to jest przemoc ekonomiczna?

23.03.17, 13:33
Nie mam z kim porozmawiam na temat mojego problemu. Jestem w paroletnim związku bez ślubu. Mamy cudowne 1,5 roczne dziecko, które kocha mamę i uwielbia tatę. Od samego początku radzimy sobie sami, nasi rodzice mieszkają parędziesiąt km od nas, wiec opieką nad dzieckiem jestem obarczona praktycznie ja. To ja dziecko wożę do lekarza, na basen, jeżdżę z nim na zakupy. Nie mamy samochodu i poruszanie sie komunikacją miejską jest dla mnie bardzo niekomfortowe. Wg mnie potrzebujemy samochodu. Mój partner uważa jednak, że nie jest to konieczne. Skoro tyle czasu radziliśmy sobie bez samochodu, to dalej tez możemy sobie poradzić. I fakt, niby sie da, ale przez to nigdzie nie jeździmy, nawet na święta do rodziny, no bo jak sie zabrać PKS-em z dzieckiem, wózkiem i innymi tobołami. Partner stwierdził, ze skoro chcę samochód, to mam go sobie kupić. (Mam prawo jazdy, on nie, mówi, że chce zrobić, ale na mówieniu sie kończy). Mam trochę pieniędzy odłożonych i własciwie mogę sobie ten samochów kupic, ale obecnie jestem na urlopie wychowawczym, nie będę otrzymywać żadnych pieniedzy przez najbliższe pół roku, wiec po zakupie samochodu, bedę praktycznie bez oszczędności, nawet na bierzace wydatki. Moj partner zawsze zarabiał lepiej ode mnie, ale nigdy nie był skory do dzielenie sie swoimi pieniędzmi, obawiam sie, że tak bedzie i po zakupie przeze mnie samochodu. Bedąc w ciązy to ja płaciłam za leki i wszelkie badania. Partner prawie zawsze chce, zebyśmy kupowali wszystko poł na pół i tak było, ale kiedy mi juz skończyły się pieniądze z wypłaty on miał jeszcze do dyspozycji drugie tyle. To jeden problem. Kolejny to to, że prócz dziecka nic nas nie łączy. Nie mamy wspólnych zainteresowań ani znajomych. Każdy dzien wyglada tak samo. Moj partner jest mało aktywny, mało ambitny, nie lubi rozmawiac i nie umie słuchać. Nie wiem jak mam z nim rozmawiać, co chwile sie kłócimy o pienądze i o dziecko, jestem sfrustrowana tym wszystkim, chce mu powiedzieć żeby sie wyprowadził, ale nie mam odwagi, bo wiem, że tym skrzywdzę nasze dziecko. Nie chce tak żyć, mam poczucie, że jestem stłamszona przez niego, chce do czegoś dojść w życiu, miec jakiś komfort, a jestem prawie pewna, ze jak bede z nim to nasze życie przez najbliższe paręnaście czy parędziesiąt lat bedzie wyglądało jak teraz. Co robic?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka