Dodaj do ulubionych

czy mozna to uznac za proznosc czy chwiejnosc...

14.04.17, 20:35
Pisalem tu kiedys o 'przygodach' z pewna kobieta, w ktorej sie niestety zadurzylem, ona byla w zwiazku, ja nie moglem tego opanowac, a ona nietypowo sie zachowywala, tzn wysylala zdjecia, pisala 20 smsow dziennie itp. wciagnalem sie w to, kilka miesiecy intensywnych kontaktow, klotni i pretensji (i to wzajemnych co dziwne). Potem postanowilem z tym skonczyc, bo bylo bez sensu pod kazdym wzgledem. Zaczalem ja podpuszczac, ze powinna w koncu wziac slub, miec dziecko (oczywiscie wiem, to nie moja sprawa, wpieprzalem sie, troche to myslalem kategoriami, ze jak bedzie slub i potomstwo, to bedzie mniej pola na takie figle i dwuznacznosci i da mi spokoj ona a ja jej.
No i stalo sie, jedno i drugie, tzn plan slubu i ciaza, ja kontakty ograniczylem juz wczesniej, a po tych 'faktach' uznalem, ze w koncu ten uscisk sie rozluzni na dobre (byloby latwiej gdyby nie wspolne miejsce pracy). No i teraz slysze, po paru tygodniach spokoju wzglednego, jakies zale, ze sie odsunalem, ze nie pytam o samopoczucie, ze sie nie usmiecham, ze 'nie obchodzi mnie ona' itd itp.
Wyrzuty sumienia mnie ruszaja i poczucie winy (daje sie manipulowac?) i znowu wciagam sie w dialogi, ale pojawia sie znowu za duzo niezdrowych emocji. Mam wrazenie, ze jej pasowaly moje 'adoracje'- ale problem glowny z nia jest taki, ze wszystkiego sie wypiera. Tzn, kiedy mowie jej, ze duzo ode mnie oczekuje, to agresywnie protestuje, ciezko z nia szczerze rozmawiac, bo robi sie agresywna. Kiedy mowie, ze nie mozemy tak pisac jak kiedys, ze nie wypada itp- to twierdzi, ze wcale tego nie chce. a za chwila teksty o tym, ze ja olewam.
Moje olewanie polega na tym, ze- jestem uprzejmy, czasem zazartuje, zagadam- no ale nie komplementuje, nie wyznaje milosci, nie moelduje sie co chwila itp.
I jak z taka osoba sobie poradzic?
Mam taki problem, ze ze wszystkiego ja rozgrzeszam, ze a to niezdecydowana, a to niedojrzala, a to biedna taka, sam siebie oskarzam, a w ogole nie dopuszcam mysli, ze to moze byc egoistka, moze byc narcyzka, moze manipulowac, klamac, grac na emocjach.
Nie mowie, zeby od bialego do czarnego przechodzic, ale nie potrafie z taka sytuacja sobie poradzic.
Czy to nie patologia i brak mestwa, ze nie potrafie powiedziec nawet tak ostro 'wiesz co, daj mi spokoj, zajmij sie swoim zyciem i nie odzywaj sie do mnie'? Proboje od miesiecy stopniowego 'wygaszania', ale mowie, co chwila takie pretensje, a ja jestem na nie podatny niestety.
Edytor zaawansowany
  • 15.04.17, 01:04
    Sorry ale jakiś masochista z Ciebie. Chcesz spokoju , to nie ma stopniowego wygaszania, tylko jasny komunikat: z tej mąki chleba nie będzie, przykro mi ale ten kontakt się kończy na wszystkich polach. Ja kiedyś właśnie tak postąpiłam i poczułam tylko jedno -ulgę. I bardzo dobrze oceniłeś sytuację, pani brakuje adoracji , ale nigdy się do tego nie przyzna.
  • 15.04.17, 14:05
    Nie wiem, co temat wątku ma do twojego wpisu, ale mniejsza, może nie doczytałam. Sluchaj, zerwij z nia kontakt. Nie cackaj się, to chore. Stopniowe wygaszanie, jak widzisz, nie zadzialało.
  • 15.04.17, 16:36
    - proste ?

    Proste.
  • 16.04.17, 12:18
    Ciekawy człowiek z Ciebie. Analizujesz sytuację i to wg mnie b. trafnie. Przypisujesz jej pasująe do całości cechy, że niby taka niedojrzała, a sam przyjmujesz rolę wyrozumiałego Buddy. A jak wiadomo - jest to b. przyjemna rola.
    Wiesz, co masz robić i robisz co innego.
    Pocieszam Cię - znam ten stan.
    Posłuchaj czoklitki. To mądra dziewczyna.
    Oddal się od wampira energetycznego.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 16.04.17, 13:01
    A co, jeśli to kropidlo jest wampirem, A jego 'laska' to nic innego jak zmyślna przynęta?

    Ps. właśnie slychac Michałka /Boltona/ a jego piosenka: cupid' to melodyjne lalala od razu, chce się lecieć po czekoladowe zające..,
    Jak widać Easter moze być użyty jako kierunek na popyt, pod pozorem święconej wody .
  • 17.04.17, 23:20
    Budda wyrozumialy, moze i cos w tym jest.
  • 05.05.17, 13:55
    Dojrzej w końcu i bądź mężczyzną a nie cipeuszem.
    To Ty musisz dokładnie wiedzieć, czego chcesz a potem to właśnie robić. A nie jakieś pierdy o lasce. Jak nie wiesz czego chcesz, to potem masz takie właśnie efekty.
  • 17.05.17, 13:33
    Może powinieneś jednak się przełamać albo po prostu odciąć od tej sytuacji. Mam wrażenie, że nic dobrego z tego nie będzie.
  • 19.05.17, 19:21
    Nie wiesz o tym, że klin wybija się klinem?
    Znajdź sobie inną kobietę, bez męsko-damskich zobowiązań, już ona wybije Ci z głowy byłą kochankę. Kobieta wyniucha inna kobietę na odległość. Będziesz miał zajęcie, będziesz miał dla kogo się starać i takie tam...
  • 28.05.17, 06:39
    Kobieta kobiete tak, facet innego chyba gorzej. Dziwna w tej sytuacji jest calkowita slepota i gluchota jej partnera.
  • 28.05.17, 10:29
    Skąd to wiesz? Może Tobie jej partner nic nie mówi, może i jej nie mówi nic, ale widzi.
    I nie ma sensu się nad tym zastanawiać. To połącznie nie działa między Wami, więc wszelakie okoliczności, nawej najb. niejasne, są, jakie są . i basta.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 28.05.17, 11:50
    Nie wiem, przypuszczam, owszem, to bez znaczenia, odnioslem sie do slow o tym, ze kobieta wyniucha inna w sekunde.
    Nie zastanawiam sie juz nad tym, bo i nie mam juz ani rozterek, ani powodu do dyskomfortu- nie robie juz zadnych podchodow od dawna, a nawet zatrzymuje wszelkie zachowania jej, ktore moglyby do dwuznacznosci prowadzic.
  • 28.05.17, 14:29
    Jedna kobieta wyniucha drugą, a jeszcze inna kobieta nagle dowie się, że jest zdradzaną żoną. To smao oczywiście w przypadku mężczyzn. Jeden człowiek wyczuje, co jest grane, a inny człowiek nie wyczuje nic. W tym przypadku, może w innym być może będzie inaczej. Niestety życie jest pełne zagadek i niepewności.
    Nie ma co się zastanawiać, czy on coś wie. Co Cię to obchodzi? Możesz spytać:)
    Np. mój były partner życiowy zawsze przypisywał mi sympatię i flirtowanie w stos. do mężczyzn, którzy byli mi zuepłni obojętni i nigdy nie zauważył, gdy jakiś innym mężczyzna naprawdę mi się podobał. Albo gdy i ja podobałam się innemu. Zawsze mnie to zastanawiało, taka ślepota wybiórcza niejako.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 30.05.17, 09:29
    No nie obchodzi
  • 29.05.17, 19:15
    Najlepiej odetnij się od niej kompletnie na zdrowie ci wyjdzie. Nie zaczynaj kolejnych rozmów. Moim zdaniem to rodzaj emocjonalnej wampirzycy, a nie próżnej czy niezdecydowanej kobiety.
  • 30.05.17, 00:25
    E tam. Lubisz to, na oko widać. Na nic lepszego nie licz.

    --
    Nothing is real; everything exists only in a dream of a dog.
  • 30.05.17, 09:27
    Nie licze. Czekam na smierc.
  • 30.05.17, 12:29
    Lubię realistów.

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • 30.05.17, 15:16
    kropidlo5 napisał:

    > Czekam na smierc.

    Dobrze, że nie na Godota, bo mógłbyś się nie doczekać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.