Dodaj do ulubionych

Co po 30stce?

08.07.17, 19:50
Wkrótce skończę 31.
Co byście mi poradziły - o, wy, starsze i mądrzejsze koleżanki forumowe - w kwestii dalszych wyborów życiowych?

Studia jedne skomplikowane skończyłam - więcej chyba nie chcę, brr.
Praca nie w zawodzie. "Ch...owo ale stabilnie" to idealne określenie.
Mam czas i możliwość otwierać własną firmę (w zawodzie), ale staram się o to słabo.

Jestem z facetem prawie 5 lat - jest sam w w sobie zajebisty, ale tak się do mnie przyzwyczaił, że jakbym weszła z koszem psich gówien na głowie, to nie wiem czy by zauważył.
Hajtać się nie wiem czy chcę - boję się, że po ślubie będzie jeszcze gorzej, a zresztą facet się na sam dźwięk tego słowa się raczej wzdryga, a wymuszaniem się brzydzę (wymuszaniem ślubu, bo z innymi rzeczami nie mam skrupułów).
Mogę oświadczyć się sama, no ale po prostu czuję, że będzie potem gorzej.

Dzieci lubię, są takie słodkie (co trzecie znaczy), ale matką jakoś nie chciałbym być. To jakby strzelić sobie w kolano - zawodowo i w związku. Mogłabym za to być chętnie ojcem, no ale wiadomo...

Marzę o podróżach, ale wiecie, na jakimś poziomie, żeby do knajpy na dobrą kawę można było pójść, wino i ostrygi - czyli w obecnej sytuacji stać mnie maks. 2 tyg na rok, a nie lata przemieszczania się :D.

Może za zen się jakiś wezmę, bo ku...ca mnie często strzela z byle powodu, może zdrowy tryb życia pogłębię (sport uprawiam już prawie 5x w tyg), dilować ESD zacznę (Eksperymentalnym Sygnałem Dobra) czy ku... nie wiem.
Albo rzucę się po prostu z krawężnika.

Co myślicie?
Jakieś rady?
Gdybyś miała znowu 30 to co byś zmieniła?
Czy dać se spokój bo to i tak wszystko jedno i zaraz 50 mi strzeli?
Edytor zaawansowany
  • 08.07.17, 20:36
    ,..ze wszystkim innym daj se spokoj, popracuj moze jedynie nad rozwojem duchowym o ile masz takie ciagoty,a na reszte jak to sie dawniej mawialo poloz lache.Mowie to ja, wujek dobra rada.

    --
    ~~
    no i tak
  • 08.07.17, 21:08
    Tak czułam, że będzie taka odpowiedź. ;)
    Lubię mieć wszystko przemyślane, więc jeszcze się zastanowię. :)
  • 08.07.17, 21:24
    odniose sie tylko do pomyslu z wlasna firma, realia? przewaznie takie, na poczatku owszem b. przyjemne, podniecenie wreszcie biore sprawy we wlasne rece, nic bardziej mylnego to mit ktoremu na poczatku ulega kazdy 'prywaciarz',a proza zycia jest taka zapieprz od switu do nocy,pieniadze owszem czasem wieksze a czasem...zadne.Ja po 22 latach nieustajacego pozaru w burdelu w koncu zadalem sobie zasadnicze pytanie,..a za jakie grzechy? ,..a co ja matke i ojca zaszlachtowalem,abo co? ,..dupe w troki i do anglii, teraz owszem fizycznie zasuwam, ale tylko 3-4 dni w tygodniu za jakies tam godziwe pieniadze, a nie calodobowo i calymi tygodniami bez urlopu i dnia wolnego..

    --
    ~~
    no i tak
  • 08.07.17, 21:31
    Pewnie też dlatego się tak słabo staram ;)
  • 09.07.17, 09:58
    Fajnie Ci. Czas to luksus. Może i na mnie czas, żeby pojechać do Anglii??
    Jeszcze mnie tam nie widzieli!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 08.07.17, 22:24
    Forsa, forsa, forsa. Zarabiaj pieniądze. Na początek dużo, a potem więcej. I coraz więcej. Generalnie tak to widzę po trzydziestce i żałuję, że nie widziałam życia w ten sposób wcześniej. Bo miałabym dziś więcej forsy.

    --
    Na grobach sadzimy kwiaty / ale robimy to zbyt zręcznie
    jakbyśmy się chełpili / naszym dobrym zdrowiem
  • 08.07.17, 22:30
    Pfff, materialistka!
    Nie chce mi się.

    (Czyt: nie umiem/nie wiem jak/nie dam rady)
  • 08.07.17, 23:01
    Nie materialistka. To jest jak gra - robisz zadania, dostajesz punkty i kupujesz se za nie miecze, zdolności magiczne czy ch... wie, na co jeszcze marnują dziś swój czas wolny młodzi mężczyźni. W każdym razie jest to wciągające, pożyteczne i mierzalne. Czyli lepsze niż gra. Odciąga uwagę od głupot. No i forsa zawsze się przyda. A jak ci się nie przyda, to dasz mnie.

    --
    All morning the
    Morning has been blackening
  • 13.07.17, 16:51
    To ja dla równowagi powiem: zwolnij się i sie poleń. Zamieszkaj na squacie/otwórz u siebie w domu komunę. No i może facet się ogarnie, jak będzie u was więcej ludzi - rywalizacja, te sprawy;)

    --
    newsfromhangerland.blogspot.com/
  • 13.07.17, 16:54
    Ja? Ja już nie mam pracy i dopiero co mnie wywalili z brata alberta. A ziuta i tak nie skorzysta. Taki ma program.

    --
    All morning the
    Morning has been blackening
  • 09.07.17, 06:48
    miast umrzec zdrowo i mlodo, mozesz umrzec troche chora dojrzalej..

    1. monsz, (koniecznie: len, pijak i nierob)

    2. dzieci - nie takie - jakby sie chcialo...
    ale przynajmniej do grobu zloza...
    3. kochankowie - lepiej nie muvic - trzecia klasa...

    4. PS. no jeszcze biznes zostaje.
    - niezaleznie od wieku.
  • 09.07.17, 09:10
    Rada uniwersalna: rób to, na co masz ochotę, a nie to, czego po Tobie oczekują inni.

    A że nikt lepiej od Ciebie nie zna Twoich upodobań i marzeń, to spytaj samej siebie. I nie przejmuj się niczym, bo zawsze znajdą się krytycy. Słuchanie otoczenia skutkuje zwykle niezadowoleniem z życia nawet wtedy, jeżeli ich rady były szczere i życzyli Ci dobrze; po prostu ludzie są różni i mają różne potrzeby.
  • 09.07.17, 09:57
    Podpisuję się.
    Poza tym nie wierz w to całe po trzydziestce, po piędziesiątce.
    Wiek ma znaczenie, o ile jest się butelką wina, jak mawia Joan Collins.
    Masz jeszcze czas na małżeństwo, jak chcesz i na dzieci.
    Poza tym nie wiem, co jest takiego magicznego w małżeństwie - zaobserwowałam dziwną rzecz. Ja nie zmieniłam nazwiska (mąż chciał nawet pewien czas przyjąć moje, bo ładniejsze) . Nie nosiłam też obrączki, bo nie noszę biżuterii. I moje koleżanki z lat młodych traktowały mnie inaczej, zanim nie dowiedziały się, że wyszłam za mąż. Na zasadzie - nic ci się w życiu nie udało.
    WTF??
    Jedna z nich stwierdziła, że jestem rzekomą mężatką, bo jakże to tak. Bez nazwiska i obrączki?
    A nazwisko myślałam zmienić tylko dwa razy - jak miałam arystokratycznego wielbiciela z tych ...skich. Ale to on mnie wielbił.
    A potem inny mężczyzna, ktąrego b. kochałam i też rozmawialiśmy o nazwiskach - kto czyje. No i moje imię pasowało lepiej do jego nazwiska. Jego imię i moje nazwisko dawało efekt dźwiękowo humorystyczny.
    Ah teraz sobie wszystko wspominam...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.07.17, 23:41
    Brzmisz jak kobieta po przejściach, a takaś młoda :)

    Mam w sobie takie dziecinne marzenie o związku monogamicznym.
    Prawdopodobnie to idiotyczne i podświadomie wątpię w to, ale jest jakiś instynkt. który każe mi myśleć o jednym mężczyźnie na całe życie, stąd też połowa tego wątku o hajtaniu.
    Także tak.
  • 10.07.17, 06:11
    E nie, tak mnie wzięło na wspominki. No i tego faktu zmiany nazwiska nie rozumiem. Musiałabym się jednak przyzwyczaić.
    No i jestem młoda jak po Marcinie jagoda:)

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.07.17, 23:18
    Wydaję mi się, że nie próbuję spełniać oczekiwań innych. Rodzina wie, że nie ma wpływu na moje decyzje, a wszelkie "sugestie" spotykają się z moją bardzo nieprzyjemną reakcją, więc unikają tego tematu.
    Próbuję wniknąć "w siebie" i przewidzieć, czego mogę potrzebować za parę lat, stąd mój wątek.
  • 09.07.17, 23:41
    Pieniędzy.

    --
    Na grobach sadzimy kwiaty / ale robimy to zbyt zręcznie
    jakbyśmy się chełpili / naszym dobrym zdrowiem
  • 10.07.17, 13:36
    Dobra przekonałaś mnie. Teraz powiedz jak mam to zrobić.
  • 10.07.17, 22:10
    Ciekawe, że zwracasz się z tym akurat do mnie. Czyżby przeznaczenie? Szósty zmysł? A może bogactwo i szczęście są ci po prostu pisane...
    Tak się bowiem składa, że mam specjalny kurs, jakby na miarę dla ciebie. Do kursu dołączona jest też książka.
    W ramach kursu opracowanego specjalnie dla ciebie ekskluzywnie i na wyłączność masz dostęp do moich w 100% skutecznych porad. Ponadto specjalnie dla takich młodych zwycięzców jak ty mamy specjalną grupę na FB. Poznasz w niej wiele osób, które zaczynały, mając takie same problemy: zdechły związek, ch...ową pracę i pusty portfel, ale które dzięki moim poradom wzięły swoje życie we własne ręce, ruszyły z kopyta i są dziś NIE DO ZATRZYMANIA.

    To jak, kupujesz pakiet ekskluzywnego mentoringu i nową grupę odniesienia - ludzi, którym się udaje? Pisz na priv, a już niebawem przygotuję program szyty na miarę - specjalnie dla CIEBIE. Bogactwo czeka za rogiem. Musisz się tylko odważyć.

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • 10.07.17, 07:55
    Bo Wy, Ziuta, jesteście degeneracją i upadkiem Ojczyzny, ba apokalipsą Cywilizacji Białego Człowieka in personam. Miast realizować się w prokreacji, bezproduktywne ciupcianie uprawiacie ku uciesze cielesnej jeno. W wieku lat trzydziestu powinnyście, Ziuta, już trzecie Ziucię niańczyć co najmniej, nie o ostrygach marząc czy o winie, a milupę próbować, czy odpowiednio ciepła. Prawi i Sprawiedliwi powinni takie bezproduktywne antyobywatelki podatkiem pińcet minus obłożyć, za każde potencjalne dziecię narodowe.
  • 10.07.17, 08:27
    Przesadzacie Towarzyszu Prawy i Sprawiedliwy. Pozwól, że zrównoważę Twoją wypowiedź lewackim spojrzeniem chadeckiego komucha.

    każden musk rodzaju żeńskiego "marzy" do czasu jak cyfra nie wyskakuje poza rozmiar S i tak rozmiar M = mus, L- luz a z wiekiem się kolejne Xy dopisuje.

    ja poczytasz nasze czterdziechy to już tylko XXX im w głowie.

    Z Ziutą inaczej nie będzie...

    PS tuszę iż kontestujesz wraz ze mną, że musk rodzaju męskiego z wiekiem przechodzi ewolucję odwrotnie proporcjonalną do żeńskiego wchodząc w spójną interakcję z całym bogactwem człowieczeństwa w sferach estetycznych, duchowych, spirytystycznych, galaktycznych i pozaziemskich spławiając marność i ciężar ziemskiego brzemienia wraz z piwem gdzieś na dno nerek i oddając wraz z moczem w dowolnie wybrane miejsca....

    dzień dobry.

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 10.07.17, 09:05
    Pozwolisz, że się oburzonym nie zgodzę. Nie rozmiar odzienia głowę niewieścią zajmować powinien a wielkość serca i ducha w służbie Narodowi i Mężowi (który to żywić ma i bronić, jako chłop).

    Co do piwa, przyznam rację.
    Brzemię rośnie w miarę spożycia.
    Ale o ileż słodsze brzemię przez wierną białogłowę z zimnej lodówki podane.
  • 10.07.17, 09:32
    eat.clitoristwood napisał:

    > Pozwolisz, że się oburzonym nie zgodzę. Nie rozmiar odzienia głowę niewieścią z
    > ajmować powinien a wielkość serca i ducha w służbie Narodowi i Mężowi (który to
    > żywić ma i bronić, jako chłop).

    Tak Panie. Upadły serca niewieście i duch i wypaczyło się pojęcie służby Narodowi i Mężowi. Radźmy Panie co robić aby stan ów przywrócić. Bo take bendom Rzeczypospolite jako niewiast chowanie.... może jakemyś podyjazdamy wroga narodu ponękać? Natenczas konia kulbaczyć każę i po rannej modlitwie z Brewiarza golnowszy sobie dla kurarzu z gąsiora Najświętszej Panience sprawę zawierzę....

    > Co do piwa, przyznam rację.
    > Brzemię rośnie w miarę spożycia.
    > Ale o ileż słodsze brzemię przez wierną białogłowę z zimnej lodówki podane.

    powiadają Panie, że niewierna białogłowa z piekła rodem gorąca lepiej smakuje jeno trza uważać żeby nie uczynić jej brzemienną ...




    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 10.07.17, 13:39
    Tylko wtrącę że sukienki i bluzki mam S, ale spodnie to już M, a ciągle marzę, nic nie muszę. Więc twoja teoria się nie potwierdza jakby.
    Chociaż dupa ostatnio zmniejszyła mi się o 3 cm.
  • 10.07.17, 13:52
    piataziuta napisała:

    > Chociaż dupa ostatnio zmniejszyła mi się o 3 cm.

    spróbuj się wypróżnić...zyskasz kolejne cm, które mogą znacznie przybliżyć Cię do realizacji marzeń...


    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 10.07.17, 14:07
    Z tym akurat nie mam problemów, sram po 3 razy dziennie.
    A ty ile?
  • 10.07.17, 13:35
    Oj tam, oj tam.
  • 10.07.17, 17:32
    A Ty milaczku dałeś przykład prokeacji?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 11.07.17, 07:48
    znana.jako.ggigus napisała:

    > A Ty milaczku dałeś przykład prokeacji?

    Jeśli pytanie jest skierowane do mnie, nie przypominam sobie. ;)
  • 10.07.17, 11:28
    Nie rób nic. Zainwestuj w dobrą trumnę i ubezpieczenie na życie żeby ktoś na tym zarobił.

    --
    I'm your God now, deal with it!
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • 10.07.17, 13:41
    Tak czułam, że to tak działa.
    Chociaż miałam nadzieję, że większe emocje mój wątek wywoła. Nie spodziewałam się, że wszyscy wiedziecie takie ch...owe życie jak ja.
  • 10.07.17, 15:01
    Ja tam jestem ze swojego życia zadowolony, ale skoro pytasz na forum co zrobić ze swoim zyciem, to już nie ma dla ciebie nadziei ;-)

    --
    I'm your God now, deal with it!
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • 10.07.17, 18:44
    piataziuta napisała:

    > Tak czułam, że to tak działa.
    > Chociaż miałam nadzieję, że większe emocje mój wątek wywoła. Nie spodziewałam s
    > ię, że wszyscy wiedziecie takie ch...owe życie jak ja.


    ,..no coz, w kazdym razie ja nie narzekam, a ostatnio nawet udaje mi sie egzystowac zgodnie z rzymska maxyma
    prawie wszystko moge, a nic nie musze.





    --
    ~~
    no i tak
  • 10.07.17, 19:49
    mnie w sumie przez większość czasu też dotyczy ta maksyma!
    <eureka>
  • 10.07.17, 21:23
    ,..no wiec przy niewielkiej pomocy przyjciol wlasnie uzmyslowilas sobie,ze..jestes szczesliwa, a okolo piecdziesiatki lub kawalek dalej zatesknisz do tego co masz teraz i uwierz, wiem co mowie..8)

    --
    ~~
    driving sideways
  • 10.07.17, 22:16
    Ech, ziuta. To już któryś z tej serii. Ciągle masz frustracje. I żeby się chociaż powód zmieniał, ale też nie bardzo.
    Uważasz, że ile można rady z serca dawać?

    --
    To, że mam paranoję, jeszcze nie znaczy, że za mną nie chodzą.
  • 11.07.17, 15:49
    A wiesz, po 10 dniach wakacji po frustracji nie było śladu i odpoczywać umiałam. No ale tydzień minął i wszystko wróciło :).
    Jeżeli cię męczy dawanie rad - to zgadnij co - możesz ich nie dawać.
  • 12.07.17, 16:16
    No przeca nie daję.

    --
    Nothing is real; everything exists only in a dream of a dog.
  • 12.07.17, 17:07
    no ale przychodzisz tu, podejmujesz wysiłek pisania i epatujesz swoim znużeniem tematem
    nie męcz się dziewczyno! :)
  • 12.07.17, 17:20
    A ty zamiast jakoś skorzystać z tej refleksji bronisz się rękami i nogami. Jak se chcesz. Spotkamy się za pięć lat w wątku "Mam ch...owy związek, ch...ową pracę i nienawidzę ludzi, a dobijam 40. Co radzicie?"

    --
    All morning the
    Morning has been blackening
  • 12.07.17, 17:41
    Być może twoje rady od serca, których udzielałaś mi zanim ci się znudziło, nie były aż tak wartościowe jak ci się wydaje. :)

    Swoją drogą, bardzo przypominasz mi moją starszą siostrę, która z wiekiem weszła na tak zaawansowane poziomy sarkazmu i ironii, że nie zauważyła, że przestała być dowcipna, a zaczęła być po prostu chamska i męcząca.

  • 12.07.17, 18:32
    Skądże, zawsze taka byłam, tylko jak nie wobec ciebie, to ci się podobało. Tak to już jest w życiu. Ludzie są tragicznie niestali w swoich ocenach i zapatrywaniach, a ich sympatie warte tyle, ile ich wartość netto, razem z inwentarzem żywym, czyli niewiele.

    --
    Nothing is real; everything exists only in a dream of a dog.
  • 12.07.17, 18:44
    No nie wiem. Wydaje mi się, że wcześniej było jednak lżej i dynamiczniej, a teraz zrobiło się trochę ciężej i z nutą goryczy, bez względu na adresata. Lekko piszesz jeszcze tylko o jedzeniu :p. No ale co ja tam wiem. Pewnie mi się tylko wydaje.

    (A myślałam, że jak zakładam wątek o tym samym raz na rok, to nikt się nie zorientuje. Ale to nie jest tak, że nic się nie zmienia, jestem coraz starsza i brzydsza ;p)
  • 12.07.17, 19:49
    Lekko i dynamicznie to może być, jak są błyskotliwi rozmówcy, a jak są jacy są, to jest jak jest.

    --
    All morning the
    Morning has been blackening
  • 12.07.17, 20:20
    rozmówcy byli i są - jak sama zauważyłaś - od lat tacy sami :)
  • 12.07.17, 20:33
    Nie bałdzo. Wielu osób już nie ma. Zostały zwarte dupy, frustraci i kilkoro znośnych. Mnie tam wsio ryba, bo tu i tak lepiej niż na ematce. A nawiasem, tam byś dostała masę porad, których mogłabyś potem nie wykorzystać. Dlaczego nie spróbujesz?

    --
    Nothing is real; everything exists only in a dream of a dog.
  • 13.07.17, 09:57
    Po co? Przecież tu dostaję całą masę rad których napewno nie wykorzystam. Są w każdym twoim poście. :)

    Bez kitu, jeszcze trochę i zapytam jak masz na imię.
    Albo może lepiej nie...
  • 13.07.17, 13:16
    Już ustaliłyśmy, że nie dostajesz. Możesz mi mówić Zdziśku. Tylko czule.

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • 13.07.17, 14:07
    Masz rację, ustaliłyśmy.
    Czyli e-matki mi właśnie nie radziłaś.
  • 13.07.17, 14:59
    Yyy, a co to za logika?

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • 13.07.17, 15:34
    "Yyy", jaka by nie była, twoja racja i tak będzie najtwojsza.
    Także, kończę dialog, bo mierzi mnie czytanie twoich egzaltowanych postów.

    Jesteś zabawna dowcipna i błyskotliwa - dopóki wszystko idzie gładko.
    Ale jak człowiek bliżej podejdzie i pomerda pod pokrywką, okazuje się, że jesteś toksyczna, nadęta i jedzie od ciebie zgorzknieniem.
    Paaaa!
  • 13.07.17, 15:49
    Lol, ty za to jesteś słodka. Powtarzam, zawsze taka byłam, a ty nie merdałaś pod żadną pokrywką, tylko tym razem to tobie zupka się na głowę wylała i cię boli. Jak się wylewała na innych, to było śmiesznie. Życie. To prawda, jestem okropna. Do zobaczenia w kolejnym wątku o twoim ch...owym życiu.

    --
    All morning the
    Morning has been blackening
  • 13.07.17, 16:18
    i już nawet powtarzasz się, byle twój post był ostatni :)
  • 13.07.17, 16:50
    No przecież muszę się jakoś pożegnać. Ale zauważ, że nie zrobiłam ci takiego ładnego podsumowania, choć mogłabym. Zresztą, jaki koń jest, każdy widzi. I po co dajesz te uśmieszki do postów? Chcesz być bardziej kobieca?

    --
    Na grobach sadzimy kwiaty / ale robimy to zbyt zręcznie
    jakbyśmy się chełpili / naszym dobrym zdrowiem
  • 14.07.17, 11:25
    No zrób, pliska, zrób!
    Bo ja tak czekam, aż nazwiesz mnie idiotką, albo na inne wyzwisko, jakie miewasz ostatnio w zwyczaju kierować do forumowiczów płci żeńskiej (bo do facetów to tylko żarciki, choćby ich posty wskazywały, że mózgu nie mają wcale).

    Emotikony to taka mała podpowiedź dla ciebie, że piszę pół żartem pół serio, bo zauważyłam, że właściwa interpretacja słowa pisanego nie wychodzi ci zbyt dobrze.
    Cóż, nie spodziewałam się, że tego też nie będziesz umiała zinterpretować prawidłowo.
    A utożsamianiem emotikonów z kobietami podchodzi pod seksizm.
  • 14.07.17, 16:52
    piataziuta napisała:
    ... bo do facetów to tylko żarciki, choćby ich posty wskazywały, że mózgu nie mają wcale.


    spokojnie, jak na wojnie...

    - tez tylko do czasu...
  • 12.07.17, 22:43
    ,..sorry baltazarze,no tyle mojego,ze gadam w trzech narzeczach plus rodowe, ale w zadnym nie potrafie znosnie pisac ,czy to moze autyzm?prawda czy nie a hgw, szczerze wisi mi to, otoczenie twierdzi,ze w wersji akustycznej zdecydowanie zyskuje,czy kiedys ktos wymysli fora foniczne? gdzie bedzie mozna naprawde pogadac ,a nie tak jak teraz kuzwa, tylko nomen omen popisac..

    --
    ~~
    driving sideways
  • 12.07.17, 23:03
    No, jeden z poczuciem humoru...
    Co?

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • 12.07.17, 23:27
    ,. tez, ale i z dystansem do wszystkiego, a zwlaszcza do siebie, inaczej dawno bylbym obiektem wnikliwej obserwacji niejednego rezydenta swieckiego szpitala,

    --
    ~~
    driving sideways
  • 13.07.17, 13:17
    A widzisz. Ja mam póki co dystans do otoczenia, ale wciąż jest zbyt blisko.

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • 14.07.17, 00:16
    ,.i do siebie samej tez musisz miec, trudne ale to zabawienne dzialanie na psyche,za to dostaniesz jakby w pakiecie lepszy wglad na wszystko to co wokol, uprzedzam pytanie,..serio, to dziala

    --
    ~~
    driving sideways
  • 11.07.17, 12:25
    Niewiele starsza, ale lubię Twoje wątki.

    Po prostu działaj. Bo obudzisz sie za rok czy tam za pięć i zobaczysz, że czas przeciekł przez palce, a w tym czasie mogłabyś choćby:
    - sprobować poawić się w tę firmę
    -spróbowac sie przebranżować, jesli o tym kiedykolwiek myślalaś
    -nauczyć się jakiegos jezyka (nawet samodzielnie - przez dwa-trzy lata sytematyki mozna raczej spokojnie na ten C wykuć), a języki, kurczę, ale w cenie są.
    -spróbować zmnienic coś w swim charakterze/zachowaniu - o ile byloby cos takiego, co Tobie samej wadzi
    -chłop - pobawic się w nowe warunki związkowania lub spróbpwać wymienić faceta

    Piszę "spróbować' bo brzmi niegroźnie i niezobowiązująco. Choć, jak to na nagrobku Bukowskiego widnieje -
    "Don’t try" (niewykluczne, że zerżnął to ze Star Wars`ów), czyli "po prostu rób, a nie tylko próbuj". No ale delikatnie, na początek - spróbuj. ;)

    I co w tym fajne, to to, że działanie nie boli.

    No i poruszona wczesniej kasa - idealizm jest fajny, ale pod warunkiem, że naprawdę widzisz sie w czymś tam. I też nie masz pewnosci, że po pięciu-dziesięciu latach Ci nie to zbrzydnie. A kasa - kasę fajno mieć, bo dzięki niej można sobie realizować różne takie swoje dalsze tam pomysły, czegokliwek one by nie dotyczyły. Co mi ostatnio psycholog uzmysłowił...
  • 11.07.17, 12:31
    czoklitka napisała:

    > zyły. Co mi ostatnio psycholog uzmysłowił...

    do psychologa zaczęłaś chodzić po czytaniu tego forum czy przed?


    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 11.07.17, 12:39
    po! wczesniej bawiłam się w domorosłego i sama siebie i wszystko wokół analizowalam. teraz zresztą też, praktycznie wszytsko co psycholog powie, to juz wiedziałam wczesniej tylko... moze to kwestia zaakcentowania pewnych rzeczy.
  • 11.07.17, 12:48
    ok... podrzuć psychologowi linka do forum... powinno go zainteresować

    --
    Mława jest OK
  • 11.07.17, 12:53
    dobra, dzieki za radę. podrzuce im, bo mam dwóch różnych - wiesz, trza wybadac, czy to co mówia, jakoś się pokrywa ;)
  • 11.07.17, 19:36
    Dobry pomysł

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 11.07.17, 17:01
    "Działaj" działa na mnie odpychająco, bo kojarzy mi się z charakterystycznym dla obecnych czasów szybkim pędem życia i parciem na sukces (a ponieważ nie każdy jednak ten sukces odnosi, to w konsekwencji depresja, frustracja i poczucie niespełnienia dotyka większość społeczeństwa).
    Wolę już stare dobre "liczy się teraz i tu".
    Tylko kiedyś mi to przychodziło jakoś łatwiej, az wiekiem zrobiłam się bardziej zachowawcza i kalkulująca.
  • 11.07.17, 19:00
    Nie, to nie mialo odpychać. A tym bardziej nie miało być stowarzyszone z jakimiś coachingowymi hasłami typu U.L.T.R.A.S.U.K.C.E.S na przyklad. :D "Działać" to moja mama tak zawsze mówiła. Po prostu - nie siedzieć za dlugo bezczynnie.

    Sukcesy i porażki rzecz normalna, chć te porażki to też - zależy jak na to spojrzeć. Najgorsze jest chyba nicnierobienie, choć może nie wszytskich sie to tyczy. Mnie frustruje, gdy stoję za długo w miejscu, albo gdy robię rzeczy, o których myslę, że i tak na nic mi się nie przydadzą. Czyli ostatnio. Tego nie znoszę. Taki marazm, w który człowiek wpada, gdy zamiast spędzonego jednego popołudnia w przysłowiowym kine, spędza ich cztery od rząd. Nudne i frustrujace na dluższą metę.

    No to wszytsko zalezy od tego, czego sama oczekujesz, najlepiej wiesz, co Ci wadzi już teraz i czy w ogole coś. Bo może jest Ci ok, tylko np. kasy za mało, ale to można - wiesz, hmm, że tak niewdzięcznie i interesownie zabrzmi - zawsze faceta zachęcic do podjęcia lepiej platnej pracy, aby na tę częstsze wyjazdy z ostrygami było. Też tak by można. Po rostu. moja babcia wypraktykowała z moim dziadkiem takie coś. Ona korzystała z życia, a on tyrał. ;)
  • 11.07.17, 20:15
    Czyli po prostu nie znosisz rutyny? :)
    Ja też nie za bardzo.
    Aczkolwiek zmienianie chłopa za każdym razem gdy zaczyna dominować przyzwyczajenie, też jest w moim przypadku rutyną.
    Dlatego, korzystając z sytuacji, że ten jest z dotychczasowych najbardziej udany, patrzę co się będzie dalej działo - taki długi związek to dla mnie nowość.

    Obecna praca jak by nie była ch...owa, jest bardzo stabilna, do tego mam sporo wolnego czasu do dyspozycji - w którym mogę "próbować" inne rzeczy, dlatego rezygnowanie z niej nie ma za bardzo w mojej sytuacji sensu.

    Co do zarabiania faceta, ten zarabia zupełnie dobrze, ale ja z kolei zostałam nauczona, że kobieta nie może być zależna finansowo od swojego faceta, bo do niczego dobrego to nie prowadzi i to chyba jest jedyna rzecz wyniesiona z domu, pod którą podpisuję się rękami i nogami. :)
    Także, z racji dużo większych zarobków, w restauracjach częściej płaci facet, ale już wakacje opłacam sobie sama.
  • 11.07.17, 21:17
    Ziuta, jak masz stabilną pracę to bardzo dobrze, czas po pracy można sobie wykorzystać, o ile nie padasz totalnie na łeb ze zmęczenia. Gorzej, gdy padasz...
    A tak w ogole, to chyba niepotrzebie tak zachowawczo podchodzisz do przyszłosci. Chyba nie ma się co skupiać na ewentualnych porażkach i się ich bać. Bo nawet jeśli taka nadejdzie, to i tak wyniesiesz jakieś tam doświadczenia i wiedzę w jakimś temacie, bedziesz miała lepsze rozeznanie co do czegoś. A bez tego będziesz żyła tylko wyobrażeniami. A może wlasnie porażka nie nadejdzie. Z doświadczenia nie tylko mojego - jeśli się za coś człowiek chwyci, to to jakoś wychodzi (bo niby czemu by nie) a i jakoś bardzo pomocni ludzie się znajdują po drodze, przypadkiem. Wszytsk zaczyna się robić prostsze i bardziej klarowne.

    Tak, ciągle zmiany też pod rytunę podpadają. Z propozycją chwycenia się za ulepszenia kariery Towjego lubego wyskoczyłam, bo nie znam Cię osobiście, w związku z tym nie wiem, czy lubisz bardziej sama dłubać w "dziupli" i do czegoś tam dochodzić o własnych siłach, czy lepiej sie czujesz w tej "towarzysko-baletowej" stronie życia. Moja np. babcia lubila brylować, a nie lubiła pracowac (choc byla na etacie). Ale swietnie oraganizowała jakieś spotkania towarzyskie, kawki, wyjazdy, wszelkie atrakcje. W tym nikt jej nie dorównywał.

    Z tą monotonią to własnie zależy jak spojrzeć - akurat monotonią dla mnie jest wszytsko, co nie jest zwiazanie z jakimś szumnym dumnym "ulepszaniem" siebie/nabywaniem nowych umiejętnosci/wiedzy, a te przeważnie zdobywa się w domowym zaciszu (nawet nie tyle wlasnie w pracy, bo w pracy się pracuje, trza coś dopiąc w terminie a nie kombinować, tam nie ma czasu na nabywanie umiejętnosci na wlasną rękę za bardzo). Więc za długo trawające wszelkiej maści balety lub nicnierobienie w domu to własnie ta męczca rytyna. Czy spacerki/kino/wyjazdy dla samych wyjazdow, aby tylko było atrakcyjnie - to wlasnie nie na dłuższą metę. A teraz tak mam, bo wracam z pracy od dłuzszego czasu z wywieszonym jezykiem i po prostu na nic nie mam sil.

    UWAGA! ;)
    No i dzieci - znajome bedące plus minus w naszym wieku, dziaciate od ładnych paru lat, jednak nie żałują mania tych dzieci, choć ciąże też bywaly z wpadek. I tak sobie na nie patrząc, no to co... no to myśli sobie człek, że one już mają prawie odchowane te dzieci (okło 5-10 lat) a to wszytsko - te piski niemowlaka, ząbkowania czy co tam jeszcze, dopierp czekają. Czyli mało przyjemna persektywa. Inna srawa, że się jeszecz nie czuje większych chęci na rodzenie dzieci, no ale coś za coś.
  • 13.07.17, 16:53
    Ja bym nic nie zmieniła. No może mniej na forum bym pisała;) A po 30 to można wszystko.

    --
    newsfromhangerland.blogspot.com/
  • 13.07.17, 21:28
    W jednej książce przeczytałam kilka pytań, które moim zdaniem powinnaś sobie zadać:
    1. Co chciałabyś zrobić, jakie marzenia zrealizować do końca życia?
    2. Jakie cele marzenia chciałabyś zrealizować przez najbliższe 10 lat?
    3. Jakie cele marzenia chciałabyś zrealizować, gdyby zostały Ci 2 lata życia?
    4. Jakie cele marzenia chciałabyś zrealizować, gdyby został Ci rok życia?

    A co do faceta - nie myśl o tym, że to już 5 lat, tylko czy chcesz z nim spędzić najbliższe pół wieku.

    Sama mam podobne marzenia i realizuję je małymi krokami.

    --
    felietonada.blogspot.com/

    pejzazownia.blogspot.com/
  • 14.07.17, 11:36
    Ad.1.2.3.4. Podróżowanie!
    Faktycznie potrzebne mi na to pieniądze...

    >A co do faceta - nie myśl o tym, że to już 5 lat, tylko czy chcesz z nim spędzić najbliższe pół wieku.
    O borze! Nie wiem.
  • 17.07.17, 13:55
    a co to 30 to jakiś wiek w którym trzeba się do trumny już kłaść?
  • 03.08.17, 17:05
    lucyy3 napisał(a):
    > a co to 30 to jakiś wiek w którym trzeba się do trumny już kłaść?

    nie, ale to PIERWSZA taka rocznica w ktorej robi sie (pierwsze) zyciowe podsumowania,
    a nie tylko plany na dalsza droge , jak przy wczesniejszych rocznicach, 20 czy 25...
  • 03.08.17, 17:30
    Można takie podsumowania robić, a nie trzeba.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 03.08.17, 17:39
    znana.jako.ggigus napisała:
    > Można takie podsumowania robić, a nie trzeba.


    jasne, ale autorka watku jednak cos n/t przemysliwa, zatem byla to uwaga na ten temat... :)

    PS. Mnie tez ani sie sni takie podsumowania czynic, mimo, ze pare okraglych rocznic mam
    juz za soba. Podliczam tylko jakosc i ilosc spotkanych na drodze zyciowej Bialoglow :)
  • 26.07.17, 16:17
    jestes stara

    --
    JESLI WEJDZIESZ W MOJ PROFIL TO PROSZE ZOSTAW PO SOBIE SLAD W POSTACI KROPKI
    BLAGAN TO DLA MNIE BARDZO WAZNE
  • 26.07.17, 17:59
    Nie-e!
  • 03.08.17, 17:35
    Dla 10 latków jest stara, a dla mieszkańców domu starców jest młodziutka.
    Kwestia względna.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 26.07.17, 18:25
    Ziuta, Ziuteczko.....cóż ja stara kobiecina mogę Ci doradzić?
    Hmmmmmmmmm
    Ja niedługo kończę 35, mąż, dwoje wstrętnych, najukochańszych, najbardziej wkurw...i najmocniej kochanych dzieci....
    Praca, w której się realizuję i uwielbiam nad życie....
    Mąż...hmmm dobry człowiek , przyjaciel...
    O! Zaczęłam diete, już 2 tyg nie jem chleba, ziemniaków i ćwiczę intensywnie!
    Niby wszystko tak zajebiście, ale....no właśnie..Ale jest zawsze...bez Ale nie ma życia....Ale sprawia ,że ciągle coś udoskonalamy, do czegoś dążymy
    Cokolwiek zrobisz, jaką drogę życia wybierzesz, Ale nieodzownie będzie z Tobą...
    Ja nigdy jako tako w miłość nie wierzyłam, nie chciałam jej jakoś mega doświadczyć...raz w życiu byłam zakochana...i rozstałam się....a dziś ta moja miłość znowu puka do mych drzwi- sama widzisz- cokolwiek wybierzesz...no kutwa nie wybierzesz :)
    Życiowe rozterki i decyzje będą z Tobą zawsze, jesteś istotą myślącą, inteligentną kobitką, masz fajne podejście do życia- tym bardziej los będzie z Ciebie drwił ...niestety, takie są "prawidła " jak mówi moja Mama :)
    Nie wiem co Ci doradzić , bo sama nie wiem co będzie wyjściem najlepszym....ale wiem jedno : dzieci niczego nie zamykają, nie przekreślają- u mnie dzięki nim mega się zmotywowałam, zorganizowałam i poczułam bezgraniczną , bezwarunkową miłość....moje dwie ukochane wpadki życiowe, najlepsze jakie kiedykolwiek mnie spotkały!!!

    Uffffff cóż za wynurzenia....a masz Ci los, może akurat coś Ci to pomoże...
    Papatki Bejbe, trzymam kciuki! Bądz po prostu szczęśliwa :*




    --
    www.youtube.com/watch?v=YOrewUidwQE
    Śląski hit.
  • 26.07.17, 19:27
    Bardzo podoba mi się stwierdzenie, że zawsze jest jakieś "ale" i ono sprawia, że się udoskonalamy. Dzięki! :)

    Czemu mąż jest mężem, skoro jest tylko (aż?) przyjacielem?
  • 26.07.17, 19:31
    wygoda życia,strach przed nieznanym, rezygnacja na rzecz innych z doznań wyższych lotów...życie Ziuta, życie...

    --
    www.youtube.com/watch?v=YOrewUidwQE
    Śląski hit.
  • 02.08.17, 21:22
    Ja bym zaczęła od znalezienia partnera życiowego, który na pewno chce być ze mną na dobre i złe i który chce założyć rodzinę.
  • 03.08.17, 20:21
    zawsze od takiego zaczynam, dopiero po latach się nieco zmienia, i co wtedy? :)
  • 03.08.17, 21:13
    Czyli sensem życia jest partner? Oki, ale co zrobisz nawet jeśli on się zadeklarował i jeśli mu się odwidzi? i to w trakcie kiedy już założycie rodzinę? On po prostu nagle przestanie wierzyć w ten projekt z Tobą. I ma do tego prawo.
    Ba nawet Ty pewnego dnia możesz się obudzić i przestać chcieć z tym wybranym partnerem życiowym tak ramię w ramię przez te wszystystkie przeszkody.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 03.08.17, 08:36
    Rozbudź w sobie aspiracje, ambicje i potrzeby. I w poczuciu frustracji, że jesteś dopiero na początku drogi ku ich realizacji, idź przed siebie w mozolnym trudzie i w nadziei osiągnięcia niemożliwego do spełnienia. Zacznij porównywać się do najbogatszych, najbardziej wpływowych i pięknych.

    A tak poważnie, ciesz się tym, co już osiągnęłaś. Zacznij doceniać każdą wolną chwilę nicnierobienia. Dopiero po latach doceniam wolne chwile z sobą i tylko dla siebie (np. ćwiczenia w stylu tai chi - tak, serio!).
  • 03.08.17, 20:17
    ćwiczenia faktycznie dobrze robią
    póki co, korzystam z takich, które sprawiają, że po ich skończeniu umieram fizycznie
    ale myślę o bardziej oddechowych, medytacyjnych
  • 03.08.17, 10:41
    Nie ma rad uniwersalnych, bo każdego kręci coś innego. I ma do tego inne doświadczenia. Więc rób co lubisz i nie daj się od tego odwieść... I tyle w zasadzie. Ja - przed 50ką, tylko bym sobie powiedziała - jedz zdrowo i nie grubnij, po teraz zrzucić cokolwiek to mogiła. Reszta mi pasuje. Ale przeca w zasadzie fuksa miałam i mam. Powodzenie u facetów, tudzież skarb taki mi się trafił, że już ze mną lat 27 jest i dalej chce, a do tego super gościu i najlepszy przyjaciel, bez ślubu ale hajtamy się skromnie za parę miechów, bez zadęcia ze względów prawnych tylko. Własną firmę mam - ale miałam nie dość talent i fuks w znalezieniu stałych klientów, tak więc koszę kasę pracując może ze 4 dni w tygodniu po 5-6 godzin, reszta moja, zero dzieci - co mnie bardzo cieszy i coraz bardziej nie żałuję. Nie podróżuję, bo nie lubię (sprawdziłam dogłębnie). No i tyle. I jeszcze jedno - mieć dużo na łbie bo jak się za bardzo nudzi, to głupoty przychodzą do głowy. Na to samo dobry jest tez wolontariat. Też prostuje takim, co mają za dobrze w życiu.
  • 03.08.17, 20:14
    :D
    twoje samozadowolenie imponuje mi :)
    pod tym, że trzeba mieć dużo na łbie, bo inaczej głupoty przychodzą do głowy, podpisuję się obiema cyckami
  • 03.08.17, 10:44
    Echhhhhhh,

    Co prawda jestem płci odmiennej ale myślę, że kilka rzeczy mogę podpowiedzieć.

    Generalnie czytając Twoje wpisy mam wrażenie, że po prostu nic Ci się nie chce robić. Z jednej strony mówisz o podróżach i bogatym życiu (któż o tym nie marzy), a z drugiej strony piszesz, że Ci się nie chce zarabiać na te podróże bo praca jest fe...

    Po pierwsze trzeba sobie znaleźć cel w życiu, do którego Ty sama chcesz dążyć
    Po drugie trzeba sobie znaleźć źródło finansowania, aby ten cel można było uzyskać.

    Proste i nie proste. W praktyce jeśli nie masz hojnego źródełka złotych monet (mąż, lotto, firma itp.) to wygląda to tak, że 99% czasu zarabiasz, składając kaskę, żeby móc ten 1% czasu poświęcić na pasję.

    Ale tak, czy inaczej najpierw trzeba mieć cel w życiu. Inaczej to za 10 lat będziesz zadawała dokładnie te same pytania na forum tylko jeszcze bardziej sfrustrowana.

    Co do zakładania rodziny to bardzo często dzieci stają się celem w życiu. Co jest celem dobrym jak każdy inny. Przynajmniej do czasu jak dzieci z domu nie wyjdą. Bo z dziećmi to jest tak, że jak ich nie ma to bardzo często nie chce się ich mieć. Z drugiej strony jak już się pojawią to nie można sobie wyobrazić bez nich życia.

    Co do męża to podpowiem tylko, że musisz coś zrobić, bo bez tej iskry w związku to będzie tylko gorzej. Albo rozpalcie uczucia albo znajdźcie kogoś przy kim uczucia się same rozpalą.

    Życzę owocnych poszukiwań sensu życia...
  • 03.08.17, 12:47
    Mhm.
    Czyli cel w życiu, powiadasz?
    A możesz powiedzieć, co to tak właściwie znaczy?
    Podać jakiś przykład?
    Czy celem jest pięcie się po stopniach kariery zawodowej? Trzepanie kasy? Robienie dzieci?
    To są cele życiowe?

    Być może wątek ten brzmi tak, jak powiedziałeś: jak narzekania dziewczyny, której nic się nie chce i chciałaby wszystko za darmo.
    Ale to podsumowanie nie ma nic wspólnego z moim życiem, a wątek zakładałam w zupełnie innym celu niż tu zrozumiałeś.

    Ja bardzo bardzo głęboko wierzę, że te wasze "cele życiowe", "ambicje", plany rozwoju kariery, to zakładanie obowiązkowo rodziny, zawieranie małżeństw - większość robi to wszystko bez cienia zastanowienia "po co?", "dlaczego" i "jaki to ma tak naprawdę sens", albo co gorsza "czy mam na to tak naprawdę ochotę?".
    Po prostu tak się przyjęło, więc ludzie to robią, "bo tak się powinno", bo presja otoczenia, bo powiedziało się "a", więc trzeba i "b".
    Motłoch który potrzebuje kieratu, odgórnie ustalonej kolejności działań życiowych i boga-pana na wszelki wypadek, żeby przypadkiem nie wpaść na pomysł, że wszystko od nas samych zależy.

    Moim problemem jest, że im jestem starsza, tym bardziej sama poddaję się presji, że "coś powinnam" bo czas leci. Zapominam o tym co najważniejsze: że skoro ten czas leci, to powinnam się skupiać na tym co jest teraz, a nie myśleć, o tym co "powinno być" i fantazjować o przyszłości.

    Ten wątek był po to, żeby poczytać masy wpisów takich jak ty: ludzi, którzy będą mi pisali o celach i powinnościach, ale nie będą potrafili uzasadnić, dlaczego tak właściwie coś powinnam i co to jest ten cel.
    Po to też, żeby przeczytać kilka wpisów takich ludzi jak ja: którzy widzą, że jutro można umrzeć, więc robienie planów i pakowanie się w wyścigi szczurów nie ma najmniejszego sensu.
    Oraz po to, żeby sprawdzić czy się przypadkiem w tym wszystkim nie mylę. Może czegoś nie zauważam w życiu, a potem będę sobie pluła w brodę?

    Powiedz jeszcze, co miałeś na myśli pisząc, że powinnam coś zrobić w kontekście męża? Powinnam się bardziej starać? Lepiej obsługiwać partnera? Dobrze rozumiem? Powiedz proszę, bo bardzo lubię się śmiać.
  • 03.08.17, 13:14
    Cel to jest po prostu coś co masz ochotę robić w życiu. Kontynuując robienie tego czegoś będziesz w stanie przewidzieć gdzie Cię to zaprowadzi, bądź gdzie chcesz żeby Cię to zaprowadziło. I nie mówmy to o żadnych "Waszych celach życiowych", bo jestem daleki od narzucania czegokolwiek. Bezcelowość wg mnie jest niebezpieczna. Powoduje, iż życie jest miałkie.

    Jeśli chodzi i wyścig szczurów to wszędzie można przeczytać jaka to beznadzieja. Jest jednak naprawdę niewiele ludzi, którzy potrafią połączyć swoje pasje/cele/ambicje z jednoczesnym zarabianiem pieniędzy. Bardzo podziwiam takie osoby.
    Mi jak na razie się takie łączenie nie specjalnie udaje, a jakoś na pasję trzeba zarobić. "Wyścig szczurów" - nie. Zarabianie pieniędzy - jak najbardziej.

    Jeśli chodzi o związek to wg mnie rutyna jest zabójcza. Nie ma znaczenia fakt, czy wspomniany związek jest małżeństwem, czy nie. "Przyzwyczajenie" - jak to nazywasz - jest równią pochyłą w dół. Lepiej w związku nie będzie jeśli nie zwracamy na siebie uwagi.

    A, i jeszcze presja otoczenia. Wg mnie taka presja to idealna droga żeby zrobić nieprzemyślany krok w życiu, którego tak naprawdę się nie chcę bądź nie jest się do niego przygotowanym. Trzeba słuchać siebie.

    Z drugiej jednak strony jakby się nad tym głębiej zastanowić to te trendy życiowe też się nie wzięły znikąd. Często jest w nich jakiś głębszy sens, a my mając we krwi kroplę młodzieńczej anarchii z założenia mówimy nie ponosząc potem (za parę dekad najczęściej) dobre i złe konsekwencje swoich decyzji.
  • 03.08.17, 19:53
    Czyli według ciebie celem jest zarabianie pieniędzy - żeby robić to co się lubi, lub robiąc to co się lubi - choć uważam, że gdy pasja zaczyna być źródłem utrzymania, ostatecznie przestaje być pasją.
    Cóż, póki jestem w miarę zdrowa psychicznie, będę się jednak upierać, że ważniejsze jest utrzymywanie umiejętności czerpania radości z życia niż zarabianie kasy - choć ta jest bardzo ważna, bo wiele ułatwia, to nie powinna być celem samym w sobie.
  • 03.08.17, 15:16
    Gdybym miała znowu 30 lat, nie zmieniłabym nic, no, może bym po prostu miała jakiś seks pozamałżeński bez skrupułów. W sumie bycie osobą żyjącą według nauki KK, to jedyne, czego żałuję. Niepotrzebnie byłam cnotliwą i wierną małżonką. Poza tym byłabym bardziej egoistyczna i bardziej ciągła kasę od moich rodziców, brat nie miał skrupułów, ja uważałam za niemoralne.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 03.08.17, 19:55
    jesteś bardzo zgrabna, ciągle młoda, prawdopodobnie ciągle piękna i masz już prawie odchowane dzieci
    wszystko możesz nadrobić :)
  • 03.08.17, 23:45
    Oj, seks, i owszem, nie tak często, jakbym chciała, ale mam zakwasy po wczoraj, więc nie jest najgorzej.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 03.08.17, 15:43
    Przede wszystkim staraj się jak najlepiej poznać siebie - w czym jesteś dobra, jakie są Twoje talenty, czego oczekujesz od siebie i ludzi dookoła. Sprawdzaj się w jak największej liczbie nowych sytuacji, wystawiaj się na próby, poznawaj ludzi - ja (bliżej 40) dopiero od niedawna to robię i żałuję, że dopiero teraz. Zawsze się bałam.
    Porady typu: skup się na karierze / spraw sobie dziecko / rozstań się z facetem możesz sobie włożyć w buty. Tak długo, jak sama nie będziesz wiedziała czego chcesz, nikt ci nie powie jak żyć.
  • 03.08.17, 20:02
    Akurat głęboka introspekcja to moja mocna strona, wiem w czym jestem dobra w czym nie, wiem doskonale jakie relacje mi służą, jakie nie.
    Ciekawość własnej psychicznej konstrukcji, jak również konstrukcji psychicznej ludzi wokół, pochłaniała mnie od małego.

    Uważam, że odkrycie czegoś po czasie, jest większym osiągnięciem, niż robienie tego samego od małego. ;)
  • 03.08.17, 16:39
    "Dzieci lubię, są takie słodkie (co trzecie znaczy), ale matką jakoś nie chciałbym być."
    "Mogłabym za to być chętnie ojcem, no ale wiadomo..."
    Wiadomo, że zrównoważona kobieta, która ma równo pod kobiecym sufitem, nie wylewa z siebie takich dziwnych tekstów...

    Nie wiesz, co zrobić? Rozbierz się, pilnuj ubrania i czekaj cierpliwie na pobudkę instyktu... zamozachowawczego.
  • 03.08.17, 20:05
    :D
    biedactwo, widać nie miałeś zbyt wiele z kobietami do czynienia, bo ja nie jestem szczególnie wyjątkowa
  • 03.08.17, 19:09
    Doskwiera ci chyba po prostu monotonia. Też jestem w twoim wieku i mam pracę, której nie nawiedzę ale opłaty za coś trzeba robić. Jak jesteś typem ryzykantki to otwieraj własną firmę, lepiej nie myśl co będzie jak nie wyjdzie bo wtedy jej nie otworzysz.

    --
    Forum o odchudzaniu ---- oraz tematy dla kobiet, kulinaria, sport
  • 03.08.17, 20:11
    czuję to, dlatego wstrzymuję się z tym póki mogę ;P
  • 05.08.17, 15:51
    Moim zdaniem masz się świetnie i chyba nic nie powinnaś zmieniać.
    Facet- większość z nich po iluś latach nie zauważy kosza gówien na głowie swojej kobiety i nie jest to takie złe. Ważne czy żyjecie w zgodzie, czy Cię szanuje, możesz na niego liczyć w każdej sytuacji, ufać mu prawie bezgranicznie, czy macie podobne poglądy w większości spraw. Ślub nic tu nie pomoże ani nie zaszkodzi ale jeśli on nie ma ochoty, a Tobie też niespecjalnie zależy to po co? Warto by jednak odbyć rozmowę z konkretnymi deklaracjami. Zapytaj po prostu czy uważa, że znalazł już kobietę swojego życia, czy zamierza szukać nadal i jak to wszystko wygląda z jego perspektywy.
    Dzieci- jeśli nie macie na nie parcia to po co? I tak najlepsze są cudze i to na chwilkę. Z własnych można mieć równie dobrze dumę co ogromny wstyd i nie jest prawdą, że co sobie wychowasz to będziesz miała. Mnóstwo rodziców wychowywało dzieci na porządnych ludzi, a one i tak zeszły na psy, bo po prostu taki styl życia im odpowiadał.
    Praca - i tu się zastanów, czy chcesz mieć stabilnie ale ch..owo, czy robić na swoim to, co naprawdę kochasz i czy dasz radę z tego wyżyć. Fajnie by było zarobić dużą kasę na te podróże :-)
    Myślę że masz w życiu dużo, bardzo dużo dobrego i niejedna osoba mogła by pozazdrościć ale też masz niedosyt czegoś bliżej nieokreślonego. Może jakieś hobby by się przydało,pasja, która by Cię rozwijała jeszcze bardziej. Najlepiej gdyby była wspólna z facetem, to i związek by na tym wiele skorzystał.
    Powodzenia i niech MOC będzie z Tobą :)
  • 11.08.17, 09:53
    Ale fajny post! Dzięki! :)
    Zapytałam czy jestem kobietą jego życia, powiedział, że tak. Ale zdaję sobie sprawę, że dzisiaj jestem, a jutro mogę już nie być.
  • 11.08.17, 09:03
    Przemyśleć czy jesteś szczęśliwa i samej podjąć decyzje co zrobić żeby szczęśliwą być. My Ci na forum nie powiemy co Ci daje szczęście i czy jesteś szczęśliwa albo czego Ci trzeba :)

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • 11.08.17, 09:54
    Nie szkoda ci czasu, na pisanie nic nie wnoszących odpowiedzi? :>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.