Dodaj do ulubionych

Operacja plastyczna piersi - sonda

18.07.17, 17:16
Witam. Podczytuję Was czasami a teraz mam pytanie - sondę:
Czy powiększyłybyście sobie piersi gdybyście ich nie miały?
Swoje zdanie mogą wyrażać również panowie tzn: Czy wspieralibyście żonę/dziewczynę gdyby zapragnęła takiej operacji?
Całe życie byłam przekonana, że nigdy w życiu tego nie zrobię. Bo to koszty, ryzyko, "głupio" byłoby osierocić dzieci z powodu cycków. I nagle jednego dnia zmieniłam zdanie. Mam już dość tych wszystkich gąbek i atrap (latem jest w nich koszmarnie gorąco). Chcę chodzić z dziećmi na basen, na plażę, kupić sobie ładny ciuch a nie tylko taki, który maskuje braki. Zapisałam się na konsultację. Terminy dalekie więc czekam. Wynik sondy nie zaważy na decyzji. Pytam z ciekawości.
Przeczytałam kilka wątków w tym temacie, łącznie z tym długaśnym na kafeterii. Wiele osób wyraża swoje zdanie ale są to sądy typu (wolne cytaty):
- nigdy bym tego nie zrobiła, mam małe D i nie potrzebuję większych
- operacje to głupota, ja się zadowalam moim C
- nie ważne małe czy duże, ważne, że ładne itp....
Nie są to jak widać komentarze adekwatne do sytuacji BRAKU piersi. Często kokieteryjnie opisują swój biust jako mały panie z bardzo apetycznymi kształtami, ale to nie mój przypadek. Wyobraźcie sobie, że jesteście skrajnie nieproporcjonalną gruszką: szerokie biodra, duża pupa i uda a powyżej pępka jakby doszyte ciałko od innej osoby - od 11letniej dziewczynki lub chudziutkiego nastolatka. Zdecydowałybyście się na operację?
P.S. Proszę o NIE udzielanie się w wątku osób reklamujących cudowne maści i tabletki na porost biustu!
Edytor zaawansowany
  • 18.07.17, 17:42
    Nie.
    Akceptuje moje ciało takim, jakim jest.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 18.07.17, 17:45
    No właśnie. Ale czy akceptowałabyś je nadal, gdyby wyglądało jak moje?(opis powyżej)
  • 18.07.17, 18:02
    Uwierz mi - mojemu też jest daaaleko od ideału :p

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 18.07.17, 18:13
    Ale gdybyś nie miała zęba lub dłoni to zdecydowałabyś się na protezę/implant czy akceptowałabyś ciało takim jakie jest?
    Jest różnica między brzydkim zębem a brakiem zęba; nieatrakcyjnym biustem a jego brakiem. Zresztą to kwestia gustu: są koneserzy piersi o dziwnych, teoretycznie nieatrakcyjnych kształtach, wielbiciele piersi obwisłych, opadających na boki czy ekstremalnie dużych. Bo to są po prostu PIERSI. Są atrakcyjne per ce. O wielbicielach braku piersi jeszcze nie słyszałam. Jeśli takich znacie, to dajcie cynk ;).
  • 18.07.17, 20:12
    skad ci sie wziely dzieci?

    potem ci wyjasnie, czemu pytam, jezeli sama sie nie domyslisz ;)

    --
    Supercrush
  • 18.07.17, 20:39
    ???
    Na planecie, na której mieszkam i u gatunku, którego jestem przedstawicielką piersi nie biorą (bezpośrednio) udziału w rozmnażaniu.
  • 18.07.17, 20:47
    czyli jednak sie nie domyslilas, wiec wyjasniam: jednak komus spodobalo sie twoje cialo takie, jakie ono jest i to na tyle, zeby nie pojsc w dluga po jednej nocy (czy tam dniu ;)), zeby zalozyc rodzine i z toba byc.

    kolejna moja uwaga: masz ten problem od lat i nie sprawdzilas jeszcze, co jest dostepne na rynku dla kobiet bez biustu? nie chce mi sie w to wierzyc. jest i bielizna i kostiumy kapielowe, po prostu wybierasz to, co kobiety po usunieciu piersi. poniewaz zakladam, ze jestes dorosla i ogarnieta, zaczynam podejrzewac, ze twoj watek to watek marketingowy.


    --
    Supercrush
  • 18.07.17, 21:06
    czyli jednak sie nie domyslilas, wiec wyjasniam: jednak komus spodobalo sie twoje cialo takie, jakie ono jest i to na tyle, zeby nie pojsc w dluga po jednej nocy (czy tam dniu ;)), zeby zalozyc rodzine i z toba byc.

    Czyli u człowieka liczy się tylko to żeby ktoś go wyruchał i zapłodnił
    No mega błyskotliwe.
    Umarłam ze śmiechu.
  • 18.07.17, 21:14
    "Czyli u człowieka liczy się tylko to żeby ktoś go wyruchał i zapłodnił
    No mega błyskotliwe.
    Umarłam ze śmiechu."
    A ktoś tu twierdził coś takiego bo chyba się zgubiłam :(
  • 18.07.17, 21:47
    Tak twierdzi miau.weglowy (że nie liczy się twoje samopoczucie względem twojego ciała, tylko to, że ktoś cię chciał bzyknąć i zaszłaś w ciążę - więc to powinno ci na resztę życia wystarczyć) nie umiesz czytać drzewka?
  • 18.07.17, 22:01
    Dzięki, teraz złapałam :).
  • 19.07.17, 00:37
    jednak nie zalapalas. ani ty ani ziuta.

    --
    Supercrush
  • 18.07.17, 21:11
    Zaskoczę cię. Byłam w sklepie dla amazonek. Jedyne, co mi zaproponowano to jakby to opisać: rodzaj gąbkowych saszetek wypełnionych czymś w rodzaju sztywnej waty. W dodatku były one za duże - mam b. wąska klatkę piersiową. I oczywiście nie nadające się do kąpieli. Najmniejsze dostępne silikonowe (chyba) protezy były również za duże. Gdybym je kupiła i wepchnęła w stanik zyskałabym ze 3-4 rozmiary a nie o to mi chodziło. Amazonki też nie czują się swobodnie ze swoimi protezkami. Zawsze jest niepokój, że coś się obsunie, odchyli. Ogólnie oferta dla amazonek skierowana jest raczej do piersiastych kobiet, które chcą przywrócić stan sprzed operacji. Fakt, że byłam już tam kilka lat temu (może teraz oferta jest lepsza?) i był to straszny stres dla mnie. Ale jeżeli znasz jakiś link czy firmę z ofertą dla mnie to poproszę na irysy_z_makiem@wp.pl

  • 18.07.17, 21:20
    Acha. I pod taką silikonową protezą ciało też koszmarnie się poci. Nawet gorzej niż pod gąbkami. Różnica jest taka, że w gąbki pot wsiąka a spod protezki się leje. Wiem bo mama jest amazonką.
  • 18.07.17, 17:58
    Przy zupelnym lub prawie zupełnym braku biustu - być moze tak, być moze bralabym taką opcje od uwagę. Choć pewnie zaczełabym od szukania dla siebie jakichś bluzek z falbaną czy kukardą, aby odwrócić uwagę od samego biustu. - To rozwiazanie juz jest lepsze niż mordowanie siebie gąbkami, tym bardziej w środku lata.

    Powinno czuć się dobrze we wlasnej skórze, a jeśli coklwiek wadzi, to czemu by tego nie poprawić dla samopoczucia.

    Czy ten "brak", to taka zupełna zupełna płaskosć?
    Tak się pytam, bo akurat (jak powyzej wspomniałam) fajne fasony jakichś bluzek czy sukienek oraz niektóre (zwłaszcza koronkowe i połyskujące materiały) dużo ładniej leżą wlasnie na małym biuście - jakieś kokardy, falbany, upięcia materialu na biuście, a nawet niektore zupełnie proste modele bez tych dodatkow jakoś efektowniej wyglądają na kims takim. Nawet bogate szale np. boa czy cokolwiek takiego bogatszego lub z lśniących materiałow też mają wiekszy urok na plaskich kobietach, bo na biuściastych to to wszytsko wygląda już zbyt teatralnie/bazarowo.
  • 18.07.17, 18:05
    Ten brak to taka zupełna płaskość.
    Oczywiście noszę wyłącznie fasony poszerzające górę: dekolty łódki, marszczenia, wzory i falbany, mam niezliczoną ilość bluzek w poziome pasy. Boa jeszcze nie próbowałam ;). Ale pod spód oczywiście i tak zakładam gąbki. Bez tego zwracałabym uwagę w sposób, którego bym nie chciała.
  • 18.07.17, 18:18
    Nie wiem co masz, więc jakby co, ja myślę na przykład o czyms takim (u mnie wolno się laduję obrazek, moze wymagana będzie cierpliwość ;))
    a nie o takim.

    Pasy, dekolty w łódki czy co tam jeszce niewiele pomogą, jesli są obcisłe.
  • 18.07.17, 18:31
    Bluzka z falbaną niezła ale na zdjęciu całośći widać, że falbana jest ciut za nisko - deformuje proporcje sylwetki. Powinna być przyszyta parę cm wyżej. Wtedy kupiłabym. Ale bez gąbek by się nie obeszło. Bałabym się, że wiatr zawieje, falbana się odwinie. Ciągle bym to kontrolowała.
  • 18.07.17, 18:38
    najlepiej chyba przejść się po sklepach, obejrzec i przymierzyć.
  • 20.07.17, 21:10
    A w sumie to nie wiem, czy ten fason tak by cię deformował - piszesz, że jestś nieproporcjonalną gdruszką, a te odstające rękawy na przedraminach powinny bardziej wyrównać proporcje biodra-biust. Czyli nawet jakby zmierza to ku klepsydrze (nie to, ze od razu idelanej, jakby co).
    Choć jasne, że takie rzeczy widać doopiero na zywo.Mimow szystko poprzymierzałabym takie mocno odstające rózne fasony, chocby na próbę i aby wiedzieć, czemu jednak nie (nie wliczając sprawy gustu już). :)
  • 20.07.17, 21:13
    a ta falbana na tej wysokści - awangardowo no i strefe biustu zakrywa.
    Nie no, tak to pokazuję, bo od roku zakochałam się w takich fasonach, wiec szaleję.
  • 18.07.17, 18:08
    Aha, jeszcze. Tylko, o ile mialabyś nadwagę - moze łatwiej bylby najpierw zrzucić ten tłuszcz na nogach i brzuchu i wtedy zobaczyć, jak to by wygladąło wcałości.
    No i pewnie latwiej popytać się jakiejś stylistki niż isć na operację, może by umiala skomonowaćtobie garderobę dającą dobry efekt calości. Na pewnie leiej wypróbowac wszytskie możliwe ściezki, a na perację zgodzić się w ostatecznosci..
  • 18.07.17, 18:24
    Nie mam tłuszczu na brzuchu, tylko na nogach i pupie. Ważę 56 kg 166 cm. Już przy takiej wadze mam zapadnięte lekko policzki. Nie biorę w ogóle pod uwagę schudnięcia, prędzej przytycie. Ale co stylistka poradzi na plażę? Tam po prostu trzeba się rozebrać. Podobnie u lekarza. Uwierzcie, zdarzało mi się słyszeć dowcipasy na mój temat. Koleżanki czasem zapraszają do sauny czy SPA. Nie chcę już wymyślać wymówek. Jakiś czas temu miałam operację. W sali przygotowawczej byłam z 2 innymi kobietami. Musiałyśmy zdjąć wszystko oprócz majtek. Czułam się koszmarnie upokorzona.
  • 18.07.17, 18:49
    Taka sprawa tylko. Myślisz bardziej o wrazeniu jakie wywierasz na innych czy na siebie? Bo żeby nie skńczyło sie za ileś lat, ze pomyslisz sobie, jaka głuia byłaś poddając się takiej operacji ze względu na innych. Sory, ze tak dosadnie, ale pytanie jest takie - tobie to w sumie przeszkadza, czy innym? Ze wzgledu na jakąś prostacką gawiedź chcesz iść pod nóż? :D A, dalmy na to, gdyby parę osób skmentowalo, że nie masz przyszytego na czole penisa, dzoszyłabyś go sobie? Lub gdyby ktoś komentował, zę nie fikasz jak zająć - zaczęłabyś kicać po ulicy, bo KOMUŚ się tak akurat podoba? Przemyśl to może najpierw sobie. I czym dokładnie czułaś się upokorzona w tym szpitalu? Dobra, tyle mam do powiedzenia, rób jak chcesz, ale pomysl.
  • 18.07.17, 20:00
    Czułam się upokorzona bo ktoś odkrył mój sekret. Myślę, że podobnie czują się wszyscy, którzy muszą przed operacją zdjąć sztuczną szczękę. Upokorzeni, obnażeni, ułomni. Dotarło też do mnie, ile tracę. Do tej pory gdy wyjeżdżaliśmy i towarzystwo szło się kąpać, wymyślałam, że boli mnie głowa lub w okolicy jest jakaś super atrakcja, którą muszę zobaczyć. Zresztą jeździliśmy tylko po Polsce. A wiadomo jakie u nas jest lato. Po dwóch dniach lało i to rozwiązywało problem. Ostatnio jednak zostaliśmy zaproszeni po prostu na plażę. Powiedziałam, że nie chce mi się już udawać. Mąż na to, że beze mnie on też nie jedzie i rzucił: To zrób sobie w końcu te cycki.
    Zadowolenie ze swojego wyglądu buduje samopoczucie. Ludzie maskują trądzik, prostują zęby... radzą się stylistów. Po co? Żeby podobać się sobie. Ja się sobie nie podobam. Nie jestem turpistką. Więc przeszkadza mi. Innym nie bo po prostu o tym nie wiedzą. Moja teściowa prawie nie ma zębów i ciągle ktoś jej dogaduje (jej mąż, kuzynki, znajome), żeby coś z tym zrobiła. A może ona po prostu akceptuje siebie?
  • 18.07.17, 19:58
    Mogę doradzić, bo tak się składa że sporo wiem na ten temat.

    Wszystko jest dla ludzi. Jeżeli "brak" biustu ci przeszkadza i z powiększonym poczujesz się lepiej, zrób sobie.
    Powinnaś tylko zdawać sobie sprawę z kilku rzeczy.

    Są dwie metody powiększania biustu:
    1) popularniejsza, tańsza, bezpieczniejsza, gdzie nacina się cycek i wkłada implant,
    2) implanty wkłada się pod mięsień - droższa, bardziej skomplikowana, ryzykowna - bo można przebić opłucną.
    Po metodzie nr 1 cycki są przeważnie szeroko rozstawione, co wygląda po prostu źle, zwłaszcza u bardzo szczupłych osób z wąską klatką piersiową. W dotyku są bardzo twarde, mega sztuczne i nie dają się przesunąć, ani zebrać do środka stanikiem. Po latach się oczywiście to trochę zmienia, bo skóra się rozciąga i zaczyna to wyglądać trochę naturalniej, a po wielu latach bez poprawek zaczynają obwisać jak naturalne piersi.
    Jeżeli masz zamiar zrobić sobie biust tą metodą, znajdź dobrego chirurga, nie oszczędzaj na nim i zapytaj czy potrafi zrobić ten biust tak, żeby nie miał zeza rozbieżnego (z tego co widziałam, to mało kto to potrafi). Rozmiar implantów powinien być taki, żeby nie wychodził poza szerokość klatki piersiowej - o ile nie chcesz wyglądać jak obciągara spod mariottu.
    Jeżeli jesteś trochę grubsza i masz trochę tkanki tłuszczowej - to lepiej - u takich osób silikony robione 1 metodą wyglądają lepiej i są odrobinę przejemniejsze w dotyku.

    Po metodzie 2 cycki są dużo przyjemniejsze w dotyku, można je nawet pomylić z naturalnymi, zwłaszcza jeżeli kobieta ma trochę tkanki tłuszczowej. No ale jest to operacja droga i ryzykowna.

    Sama nie mam robionych cycków, ale widziałam i dotykałam takich dużo. Z powodu małego rozmiaru, nie robiłabym sobie cycków metodą nr 1, bo uważam że lepsze są malutkie, niż słabo zrobione silkony (a naprawdę 90% kobiet które widziałam, ma je po prostu spieprzone). Gdyby mi bardzo zależało, interesowałabym się metodą nr 2.
    Jedyna sytuacja w której zrobiłabym sobie obligatoryjnie cycki, to po chudnięciu kilkudziesięciu kilo - takie cycki to po prostu skóra wisząca do pasa -wtedy rozważałabym też metodę nr 1.

  • 18.07.17, 20:08
    Nie miałam jeszcze konsultacji ale z tego, co się obczytałam to wyłącznie metoda nr 2 - pod mięsień. Jedyne, czego się boję to że lekarz powie, że mam za mało tkanki, żeby coś tam schować. Na stronie kliniki są bodaj 2 zdjęcia płaskich klatek po operacji (podejrzewam nawet, że to młodzi mężczyźni zmieniający płeć) i efekt jest piękny. Zdaję sobie sprawę jednak, że na stronie umieszczane są najlepsze zdjęcia. Ja widziałam i dotykałam tylko jedne piersi po operacji (koleżanka). Są cudne. Co do ceny - liczę się z wydatkiem ok 15 tys.
  • 18.07.17, 21:34
    To jeszcze tylko zadaj sobie pytanie, czy powiększenie biustu to jest napewno to, co cię uszczęśliwi.
    Czy problemem nie jest przypadkiem niska samoocena albo toksyczny związek? Czy po operacji będziesz aby na pewno zadowolona, czy może będziesz widziała kolejne rzeczy do poprawki?
    Jeżeli wszystko ok, to rób biust. Mamy 21 wiek, to nie jest nic dziwnego, ani nie jesteś rzadkością.
  • 18.07.17, 22:00
    Mnie w ogóle trudno uszczęśliwić, więc aż tak wygórowanych nadziei nie mam. Ten typ tak ma :). Szczęśliwa generalnie ultrakrótkimi momentami bywam.
    Rozwiąże to (jeżeli się uda) na pewno parę problemów: koniec chałupniczej produkcji staników, koniec ciągłego kontrolowania czy wszystko dobrze leży, czy nie pochyliłam się za bardzo itp., koniec zaskoczenia w oczach lekarzy. Bo po prawdzie to trochę dziwaczne - "stara baba" ze stanikiem wypchanym jak nastolatka.
    A samoocena spada mi oczywiście systematycznie i adekwatnie do upływającego czasu. 20 lat temu mogłam sobie powiedzieć, że co prawda nie mam piersi ale za to mam śliczną młodą buzię czy zgrabne nóżki. Z wiekiem po prostu atutów jest coraz mniej :(.
    Moje pytanie zostało chyba odebrane jako pytanie o radę : operować się czy nie?
    A chodziło mi raczej o sprawdzenie jaki rodzaj defektu byłby dla innych akceptowalny/nieakceptowalny.
    Spodziewałam się raczej odpowiedzi:
    - tak, zoperowałbym się bo nie wyobrażam sobie życia bez piersi/ nie wyobrażam sobie być z kobietą bez piersi
    - nie bo nie uważam piersi za szczególny atrybut ani u kogoś ani u siebie
    A potem miałam sobie policzyć proporcje odpowiedzi. Takie skrzywienie zawodowe ;).
  • 19.07.17, 11:31
    "koniec chałupniczej produkcji staników"???
    Dziewczyno, idź do porządnego sklepu z bielizną (mówiąc "porządny" nie mam na myśli sieciówki intimissimi, czy chińskiej produkcji triumpha, tylko sklep z usługami brafittingowymi i biustonoszami najlepiej polskiej produkcji) i spróbuj podwójnego push - upa, albo push-upa na żelowej kopie. Jeśli ktoś pomoże ci go dobrze dobrać, to czy się schylisz, czy podskoczysz, wszystko się będzie dobrze trzymało i przylegało do biustu.
    W dzisiejszych czasach mamy tak duży wybór bielizny i rozmiarów (od 60 w obwodzie), że nie ma potrzeby niczego przerabiać ani "produkować chałupniczo".

    Odpowiedziałam ci, jaki rodzaj defektu zoperowałabym: wiszącą skórę po schudnięciu kilkudziesięciu kilo. Małego rozmiaru raczej nie.
    Raczej, bo nie wiem jak by to było gdybym mała naprawdę malutki biust - czy nie przeszkadzałoby mi to bardziej, niż mi się w tej chwili wydaje.
    Z tego też powodu, robienie statystyk i podejmowanie na ich podstawie decyzji, nie jest dobrym pomysłem.
    Potrzebna jest większa introspekcja - spróbuj się wczuć, co ci jest tak naprawdę potrzebne do szczęścia.

    A wszystko co piszesz o tym, że trudno cię uszczęśliwić, że z wiekiem spada ci samoocena - to są rzeczy które bardziej terapii wymagają, niż operacji plastycznej.
  • 19.07.17, 12:16
    Byłam u profesjonalnej brafitterki. Fakt, tylko raz bo był to nieprzyjemne przeżycie. Jechałam z dużą nadzieją, bo to chyba najsłynniejszy punkt w Warszawie. Spodziewałam się profesjonalizmu i dużego wyboru. Pani była słodziutka i nadskakująca dopóki......się nie rozebrałam. Potem zrobiła się opryskliwa i wzdychająca znacząco: "no i cóż niby ja mam zrobić?" W końcu zaproponowała jakiś model, który łącznie (razem z przeróbką krawiecką) miał kosztować 250 zł. Ale ja przy takim zabudowaniu i poceniu się muszę mieć ich kilka na zmianę (min. 4 : 2 jasne, 2 ciemne). Po roku prania i tak są już znoszone i potrzebne są nowe. Wzięłabym nawet to, ale nie zdecydowałam się, bo po ubraniu się wyglądałam bez porównania gorzej i bardziej płasko niż w tym, w którym przyszłam.
    Problem z push-upami jest taki, że gdy nie ma czego push ani up, to nie zdają swojej roli.
    "A wszystko co piszesz o tym, że trudno cię uszczęśliwić, że z wiekiem spada ci samoocena - to są rzeczy które bardziej terapii wymagają, niż operacji plastycznej."
    A znasz kogoś, komu samoocena dotycząca wyglądu rośnie z wiekiem? Ja uważam, że jestem mądrzejsza, bardziej zaradna, lepiej radząca sobie ze wszystkim niż kiedyś. Jestem też zdecydowanie bardziej uważną i wartościową osobą jako człowiek niż kiedyś. Bardziej zadowoloną z życia. Ale z pewnością nie jestem bardziej atrakcyjna fizycznie. To fakt. Czy dostrzeganie faktów kwalifikuje się do terapii? Nie wiem.
    Napisałam, że wynik sondy NIE będzie miał wpływu na moją decyzję. Chciałam zaspokoić babską ciekawość.
  • 19.07.17, 13:33
    Co do sklepu brafitterskiego: punkty, które proponują PRZERÓBKI NOWYCH BIUSTONOSZY (oczywiście za dopłatą) robią klientów w balona.
    Ich polityka polega na tym, że zamiast zamówić u producenta rozmiarówkę danego biustonosza we wszystkich dostępnych obwodach (60-95), zamawiają 4 sztuki na krzyż, a potem "za niewielką dopłatą" zmniejszają obwód, bajerując przy tym klientki, że są tak wyjątkowe, że potrzebują biustonosza szytego na miarę.
    Po pierwsze, kaleczą przy tym rozstaw tego biustonosza, bo rozstaw w każdym obwodzie jest inny (w 60tce miski szyte są bardzo blisko siebie, im większy obwód, tym szerzej są rozstawione), po drugie nie ma potrzeby przerabiać biustonoszy, bo producenci oferują naprawdę szeroką rozmiarówkę, a już skandaliczne jest dopłacanie za coś takiego. Za zwykły porządny push-up dobrej produkcji powinnaś zapłacić około 130 zł.

    Co do punktu na Smolnej (bo przypuszczam, że tam byłaś), pani z tego punktu ze swojego chamstwa znana jest w całej Warszawie. Jej dobieranie też pozostawia sobie wiele do życzenia, bo obwód w biustonoszu powinien być dosyć ciasny, ale nie aż tak ciasny - jak ma w zwyczaju ubierać kobiety wyżej wymieniona, żeby obcierał i robił kobietom rany na żebrach.
  • 19.07.17, 13:46
    Co do samooceny, wydaje mi się, że u zdrowej kobiety, z wiekiem takie rzeczy jak wielkość biustu, długość nóg czy kształt nosa przestają mieć znaczenie. Człowiek zaczyna mieć świadomość, że czas szybko leci a życie jest tylko jedno, więc ważniejsze jest łapanie jak najwięcej radości z tego życia, spędzanie czasu z dziećmi/wnukami bo tak szybko rosną itp.
    Wydaje mi się, że jak samoocena spada a radości nie ma, to coś jest nie do końca dobrze.
  • 19.07.17, 17:50
    "u zdrowej kobiety, z wiekiem takie rzeczy jak wielkość biustu, długość nóg czy kształt nosa przestają mieć znaczenie"
    Może i tak. Skąd więc takie kolejki w klinikach plastycznych? Czas oczekiwania na operację u jednego z bardziej "wziętych" lekarzy w Wawie : 2 lata. Nie sądzę, że operują się nastolatki (koszty!).
    I jeszcze coś, przeczytałam już parę setek postów w tym temacie i zastanawiam się:
    Dlaczego bardzo często pojawia się opinia, że implanty piersi są be i dla pustaków a implanty zębów, stałe aparaty, licówki oraz operacje stomatologiczne (przecież również będące ingerencją w kość i organizm, często przeprowadzane w głębokim znieczuleniu) są super i oczywistą oczywistością jest, że każdy kogo stać je sobie robi (czy wręcz powinien).
  • 19.07.17, 22:42
    >Dlaczego bardzo często pojawia się opinia, że implanty piersi są be i dla pustaków a implanty zębów, stałe >aparaty, licówki oraz operacje stomatologiczne (przecież również będące ingerencją w kość i organizm, często >przeprowadzane w głębokim znieczuleniu) są super i oczywistą oczywistością jest, że każdy kogo stać je sobie >robi (czy wręcz powinien).

    Bo jesli chodzi o zęby, to implanty przeciwdzialają zanikowi kosci szczęki (w przeciwnym razie dorabiasz się dysfunkcji narządu żucia). Przeciwdziałają zmianom w zgryzie, co w dalszej konsekswencji zniekształcałoby rysy twarzy. Czyli tego typu zabiegi są absolutnie prozdrowotne. W dodatku, co ważne, zanik tych kości uniemozliwia zarówno dostawienie nowego implantu (bo nie ma go gdzie przymocować) jak i utrzymaie takiej "zwykłej, babcinej" sztucznej szczęki, bo też ona nie ma na czym sie trzymać. Czyli innymi slowy klopoty z jedzeniem.

    A czemu opinia, że powiększanie cycków jest be?
    No bo czesto, w dawnych czasach, jesli patrzeć na kobitę ze sztucznym biustem, to to wygladało okropnie.
    Wiem, że były przypadki zatrucia substancją, ktora była wewnątrz imlantu. Teraz pewnie coś się zmieniło, ale opinia pozostała. No i to jest też taka nie do końca uzasadniona zdrowotnie ingerencja w ludzkie ciało. Z wyjątkiem poprawy estetycznej (o ile piersi w ogóle sie udadzą), nic na tym się nie zyskuje. Nie wiem, jak tam z poprawą psychiczną - poprawia sie tym kobietom nastrój na dłuższą metę, czy nie? A mooże psuje, gdy biust sie nie uda? Lub chcą kobiety jeszce więcej, jeszcze lepiej i wpadaja w spiralę. Pewnie różnie bywa. Za to można nabyć się kpmplikacji.

  • 20.07.17, 10:06
    z drugiej strony, kierowanie się opiniami dlatego, że są powszechne, to najgłupsze co człowiek może zrobić
  • 20.07.17, 19:19
    Jasne.
  • 20.07.17, 10:02
    Nie do końca.
    Około 80% kobiet, których silikonowe piersi widziałam, to dziewczyny pomiędzy 20-30 r.ż.(też się zastanawiam, skąd miały pieniądze ;), aczkolwiek większość miała robione metodą nr 1, czyli tańszą).
    Wśród pozostałych 20% starszych, większość zrobiła sobie piersi gdy były młodsze - pierś taka z czasem zaczyna osiadać i przypominać zwykłą.
    Kobiet po 40stce, świeżo po operacji powiększania biustu widziałam bardzo mało - może ze dwie w swoim życiu, a cycków naoglądałam się bardzo dużo.
  • 25.07.17, 14:27
    no widzisz, to są osobnicze rzeczy, ja na przykład czym jestem starsza (mam 45 lat), tym bardziej dojrzewam do tego by powiększyć sobie biust. I nie ma na to wpływu fakt, że wszyscy moi partnerzy seksualni akceptowali go bez zastrzeżeń, j a po prostu go nie lubię i co się rozbiorę, to się wkurzam, że moje piersi są nie takie jakie chciałabym mieć
  • 20.07.17, 11:19
    Metodę dobiera lekarz, biorąc pod uwagę kilka czynników. To nie jest kwestia kaprysu, metoda pod mięsień jest zalecana kobietom mającym mało tkanki tłuszczowej, która m.in. mogłaby przykryć implant i zapobiec w ten sposób odznaczaniu się go w miejscu dekoltu. Jeśli ktoś decyduje za lekarza, bo metoda pod gruczołowa jest tańsza, niech się później nie dziwi z powodu kiepskiego efektu końcowego lub znacznie odbiegającego od oczekiwań.
  • 20.07.17, 16:56
    W takim razie wiele dziewczyn zdecydowało za lekarza, lub też lekarz mając do wyboru: zarobić mniej i liczyć się ze słabym efektem, lub nie zarobić wcale, wybrał to pierwsze. Albo może nie każdy lekarz potrafi zrobić to dobrze, bo większość biustów widziałam po prostu spieprzonych.
  • 20.07.17, 17:38
    Ale tak naprawdę, efekt operacji można ocenić wyłącznie wtedy, gdy ma się porównanie do stanu sprzed operacji. Nie wiem jaki zawód wykonujesz skoro masz możliwość oglądania wielu biustów (lekarka? masażystka?). Ale myślę, że twoje klientki czy pacjentki raczej nie prezentują Ci fotek sprzed operacji (coś jednak te kobiety skłoniło do tego kroku, prawda?). Patrząc obiektywnie pewnie z 90% biustów wszystko jedno robionych czy naturalnych nie jest idealna.

  • 20.07.17, 18:56
    1) większość biustów naturalnych jest mniej lub bardziej "nieidealna": jedna większa od drugiej, zdarza się że nawet i 3 rozmiary/osiadająca/szeroko rozstawiona/milion innych rzeczy
    2) kobiety postrzegają swój biust zawsze DUŻO gorzej niż on jest w rzeczywistości, nawet jeśli mają wszystko "prawie idealnie"
    3) większość silikonów które widziałam, wygląda (dla mnie) gorzej niż większość "nieidealnych" naturalnych piersi - i taką pointę próbuję tu przekazać - silikony są w większości przypadków za szeroko rozstawione, twarde, sztuczne i po prostu brzydkie (a dwa razy widziałam nawet (sic!) krzywo zrobione)
    4) widziałam też bardzo ładnie zrobione piersi (podmięśniowo)- o takich myślę, że jeśli ktoś ma problem, to warto, tylko chyba nigdy nie ma gwarancji, że tak wyjdą (skoro tak wiele ma zrobione źle)

    Acha, jeszcze dodam, że nawet jak pani ma fatalnie zrobiony biust, to i tak zazwyczaj jest z niego bardzo zadowolona ;), pomimo że (według mnie) wygląda gorzej (tak, tak, niektóre widziałam przed i po ;)


  • 20.07.17, 21:48
    Mąż mnie wspiera, bo wie jakie to dla mnie ważne. Mimo iż ciągle powtarza, że jestem piękna i mnie kocha. Reszta mnie kompletnie nie interesuje. ;-)
    Oczywiście napiszę na maila. Bardzo chętnie zresztą dowiem się też jakie Ty masz doświadczenia.
    Teraz muszę uciekać, bo moje bezdomne kocury czekają ale wrócę i się odezwę. :-)
  • 20.07.17, 21:43
    Zapewne chodzi właśnie tylko i wyłącznie o kwestie finansowe i efekt końcowy jest wypadkową wszystkiego co wymieniłaś. Młode dziewczę chce większy biust, więc szuka jak najtaniej. Chirurg plastyk z mniej znanej kliniki zrobi, żeby zarobić cokolwiek. Zdarza się też oczywiście, że i w tych bardziej znanych trafia się fuszerka (z bardzo różnych powodów).
    Wyobrażam sobie też, że właśnie tak jest - kobieta, po operacji będzie tak czy inaczej zadowolona z efektów, niezależnie od tego jak to widzą inni.




    Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - byłam teraz na mammografi i wyobraźcie sobie taką sytuację :
    Wchodzę na badanie. Po uprzednim zdjęciu odzienia, staję przed mammografem i... Po prostu zaczynam się śmiać, bo jakoś nie widzę tego jak pani technik ma zamiar zapakować w tą maszynę coś czego nie ma. Kobitka bardzo fajna, staje obok, przygląda się i mówi "wszystko w porządku, to naprawdę nie pani wina, coś wymyślimy" i faktycznie wymyślili. USG, bo (jak już pisałam) nie da się wsadzić w mammograf coś czego nie ma...
  • 20.07.17, 22:07
    Lekarz, do którego co pół roku chodzę na USG (wiem, że powinnam kopnąć go w tyłek i znaleźć innego ale ten jest na NFZ i dosłownie minutę od mojej pracy) co pół roku raczy mnie tym samym rechotem i dowcipasem: To kiedy spotykamy się na mammografii, kochana?
  • 22.08.17, 23:08
    We Francji biust powiększa się własnym tłuszczem. Jak widzę, w Polsce się tego nie stosuje. Popularne jest też wkładanie implantu i dostrzykiwanie tłuszczu, żeby efekt był bardziej naturalny. Niestety, akurat ten temat specjalnie mnie interesuje, więc nie wiem dokładnie, jak to wygląda.

    Na pewno operację warto zrobic na początku długiego urlopu, żeby mieć czas na rekonwalescencję.
  • 20.07.17, 11:09
    Czy zrobiłabym sobie operację? Tak. Właśnie na nią czekam. Tak jak Ty, nie mam co włożyć do stanika i z wiekiem po prostu nie jest lepiej, jeśli chodzi o samopoczucie. Braki są na tyle duże, że lata temu jak mój syn był kilkulatkiem, mogłam założyć jego koszulkę bez rozciągania jej z przodu, w miejscu gdzie piersi powinny być (jestem bardzo szczupła i uprzedzając - nie, przytycie nie wchodzi w grę, taka konstrukcja).
    Ktoś, nie mający takiego problemu może wymieniać bluzki z dekoltem, podwójne push-up i inne cuda, bo nigdy tego nie zrozumie. Zresztą sam wątek nie dotyczy pytania "jak zamaskować", co też chyba nie zostało zrozumiane.
  • 20.07.17, 12:59
    Ja też myślę, że większość osób czytając "brak piersi" rozumie to jako małe piersi. A to nie to samo. Ja osobiście również (w przeciwieństwie do większości panów ;) uważam, że małe piersi są ładniejsze i bardziej pociągające od dużych.
    Jeżeli znajdziesz chwilę może napiszesz do mnie na irysy_z_makiem@wp.pl. Ja mam konsultację dopiero jesienią a operację jeszcze nie wiem kiedy. Relacja kogoś kto ma już to za sobą doda mi odwagi. Wszelkie rady, co do okresu przed i po również mile widziane :). A co na to Twoja druga połowa/rodzina. Ja rodziny nie zamierzam informować, raczej nie zrozumieliby. Co do M. to wczoraj zrobiłam mu tradycyjną awanturę o palenie (że nie myśli o tym co się z nami stanie gdy dostanie raka płuc) i usłyszałam, że ja też nie myślę o rodzinie skoro się kładę dobrowolnie pod nóż :(.
  • 20.07.17, 19:36
    >Ktoś, nie mający takiego problemu może wymieniać bluzki z dekoltem, podwójne push-up i inne cuda, bo nigdy tego nie >zrozumie. Zresztą sam wątek nie dotyczy pytania "jak zamaskować", co też chyba nie zostało zrozumiane.
    >Odpowiedz Cytuj Link Zgłoś

    Zostalo idelanie zrozumiane. Czyli zostało zrozumiane tak, jak zostało to przedstawione przez autora i tyle.
    Pytanie brzmi "czy wymieniłabyś sobie cyce na wieksze?".
    Więc, jesli m.in. do mnie pijesz z tymi dekoltami, to odpowiedź auotrka uzyskala - że owszem, pewnie tak, ale pod warunkiem nieznalezienia niczego maskującego w stulu wszelkiej ofensywnej na przodzie lwiej grzywy, czyli np. kokardy.

    Hmm, ale "życiorys" autorki w pierwszym poscie jest sugestią i zachętą dla ludzi, aby podzielili się opinią i poradzili coś. Jak inaczej interpretować tę treść? Chyba jako treść nie związaną w żaden sposób z pytaniem w sondzie czyli stratę czasu czytelnika - chyba tak o tym opisie z autorką myslicie.

  • 20.07.17, 19:51
    "Pytanie brzmi "czy wymieniłabyś sobie cyce na wieksze?". "
    Gwoli ścisłości (absolutnie nie czepiam się!) pytanie brzmiało:
    "Czy powiększyłybyście sobie piersi gdybyście ich nie miały?" (post pierwszy, werset drugi).
  • 20.07.17, 21:03
    Tak, zgadza się. I zauważ, również gwoli ścisłości, żę w tym pytaniu jest już zawartaypotrzebny do udzielenia sensowniejszej odpowiedzi opis sytuacji, wobec czego dalsza opowieść jest zachętą do udzielenie jakichś porad. Inaczej nawet nie bardzo ma ona sens. :)
  • 20.07.17, 21:05
    Ja to zrobiłam, bo byłam płaska jak deska. Teraz mam rozmiar C. Są symetryczne, miękkie, nie rozchodzą się na boki i bez problemy mogę je ścisnąć. Jestem mega zadowolona, a od operacji może życie zmieniło się o 180 stopni na lepsze, oczywiście.
  • 20.07.17, 21:28
    Tak, owszem, do tego m.in. się odniosłam (nie "piję" i nie wiem skąd od razu ten obronno agresywny ton). Tło było zaprezentowane po to aby ludzie to czytający zrozumieli, że nie chodzi o kaprys "zrobienia sobie wiekszych cycków" tylko o coś, co faktycznie bardzo wpływa na jakość życia. Mimo to, w każdym Twoim komentarzu właśnie coś takiego się przebija (sama też tak to ujęłaś).
    Żeby nie było, absolutnie nie jestem do Ciebie negatywnie nastawiona i nie chcę w żaden sposób udowodnić, że nie masz racji a "moja jest mojsza". Mało tego, nie pisałabyś zapewne tego wszystkiego nie mając dobrych intencji i tak właśnie to widzę. Zapewne ton mojej wypowiedzi był trochę zbyt ostry, ze względu na irytację - najczęściej ludzie wdając się w dyskusję o operacjach widzą je jako kaprys, co np u mnie osobiście nie ma miejsca.
  • 20.07.17, 21:59
    >Tak, owszem, do tego m.in. się odniosłam (nie "piję" i nie wiem skąd od razu ten obronno agresywny ton).

    nie agresywny, tylko kicham, bo po prostu mam uczulenie:

    >Tło było zaprezentowane po to aby ludzie to czytający zrozumieli, że nie chodzi o kaprys "zrobienia sobie wiekszych >cycków" tylko o coś, co faktycznie bardzo wpływa na jakość życia. Mimo to, w każdym Twoim komentarzu właśnie coś >takiego się przebija (sama też tak to ujęłaś).

    Siedzis w głowie autorki, ze tłumaczysz jej intencje? Nie, bo jedno zdanie sondy o wszytskim juz mówi.
    No i tobie tak przebija? Jednak prosilabym o konkretne cytaty pochodzace z moich komentarzy, w których "tak przebija" (z każdego komentarza jeszcze te cytaty oczywiscie)... skoro piszesz słowa uzywajac mojej myszki i mojej klawiatury.

    Nie, akurat co do autorki, to sobie od początku uważam, ze takie operacje sa dla takich ludzi. Gdyby przyszła osoba z biustem C i chciała sobie powiększyć do X czy tam czego, wówczas pewnie w ogóle bym sie nawet nie udzieliła, bo, jak wyżej pisałam, miewam uczulenie i zresztą nieco inne poczucie humoru.

    Dziękuję za podsumowanie oraz za to, że pokazujesz, jak ładnie wyjść z sytuacji "zdemaskowania" twojego toku myslenia w ogole omiajjąc tę kwestię (zdemaskwania) w swoim poście, natomiast ochoczo skupiając się na moich rzekomych intencjach i emocjach. Też tak będę. :) Dzięki! :)

    I oczywiście, pani secjalisto od emocji - przudlugi opis pod sondowym pytaniem BYŁ zbędny i co najmniej sugerował dawanie porad. To tak a propos emocji czyli psychologii. A te, jak wiadomo, z logiką mają niewiele wspolnego. :)
  • 20.07.17, 22:21
    Wytłumaczę się z przydługiego opisu. Jest tak, że większość osób (może akurat nie Ty) słysząc, że kobieta mówi o braku biustu zakłada, że jest to licencja poetica i tak naprawdę właścicielka ma biust, z którego rozmiaru nie jest zadowolona. Wynika to z faktu, że mało kto w swoim życiu widział dorosłą kobietę bez biustu, bo nieszczęśnice obarczone takim defektem robią wszystko by to ukryć przed światem. Wszyscy mężczyźni, którzy widzieli mnie nagą zostali uprzedzeni przed godziną "0" jak jest. Wszyscy jednak potem przyznali, że byli zaskoczeni bo myśleli, że "tak tylko sobie gadam, jak większość lasek". Na jednym z forów wypowiadał się pan, który twierdził nawet, że nie ma na świecie za małych czy brzydkich biustów, bo on pracuje w saunie już kilka lat i nigdy takowego nie widział :). Nie muszę chyba tłumaczyć, że nigdy nie poszłabym do sauny.
  • 20.07.17, 23:03
    Akurat znam osobę, która nie ma za bardzo piersi, więc nawet nie muszę sobie za dużo wyobrazać - stąd własnie miałam pomysl podesłania na próbę takich fasonów. Spróbuj, z biustem już czy bez biustu (o ile gustujesz w czymś takim oczywiscie). Sory, że tak nimi męczę, po prostu sama oszalalam na ich punkcie.

    No w sondzie było jasno napisane "... gdybyście ich nie miały", co sugeruje, że piersi nie ma. :) Choc dla zupełnej jasnosci mozna było od razu podać rozmiar (A z minusem czy A, czy tam ile ;)).
    Stąd ten dalszy opis... no dobra, wyszlo jak wyszło.

    Jeszcze raz podkreślę - niewykluczone, że sama bym sobie taką operację zafundowała w podobnej sytuacji, więc niech juz więcej użytkowniczka kika nie insynuuje. Zresztą, nie przyszłam się tu z kimkolwiek ścigać, więc - kika - udanego.
  • 20.07.17, 23:20
    Więc dla zupełnej jasności :) : Zgodnie z dostępnymi w sieci tabelami rozmiarów.....mój rozmiar nie istnieje. Najmniejsza uwzględniona w tabeli miseczka to AA czyli 9 cm różnicy między obwodem "w biuście" a pod biustem. U mnie ta różnica jest znacznie mniejsza.
  • 20.07.17, 23:28
    No i voila. Czyli z nowo ułozonym pytaniem sondowym idziesz teraz na kolejne forum (ciekawe swoją drogą, ile osób odpowie tylko w temacie bez zachęty w postaci długich opisów) lub tutaj zakładasz nowy wątas! ;)))

    Dobranoc.
  • 08.09.17, 12:29
    czoklitka napisała:

    > >Tak, owszem, do tego m.in. się odniosłam (nie "piję" i nie wiem skąd od ra
    > zu ten obronno agresywny ton).
    >
    > nie agresywny, tylko kicham, bo po prostu mam uczulenie:
    >
    > >Tło było zaprezentowane po to aby ludzie to czytający zrozumieli, że nie c
    > hodzi o kaprys "zrobienia sobie wiekszych >cycków" tylko o coś, co faktyczn
    > ie bardzo wpływa na jakość życia. Mimo to, w każdym Twoim komentarzu właśnie co
    > ś >takiego się przebija (sama też tak to ujęłaś).
    >
    > Siedzis w głowie autorki, ze tłumaczysz jej intencje? Nie, bo jedno zdanie sond
    > y o wszytskim juz mówi.
    > No i tobie tak przebija? Jednak prosilabym o konkretne cytaty pochodzace z moic
    > h komentarzy, w których "tak przebija" (z każdego komentarza jeszcze te cytaty
    > oczywiscie)... skoro piszesz słowa uzywajac mojej myszki i mojej klawiatury.
    >
    > Nie, akurat co do autorki, to sobie od początku uważam, ze takie operacje sa dl
    > a takich ludzi. Gdyby przyszła osoba z biustem C i chciała sobie powiększyć do
    > X czy tam czego, wówczas pewnie w ogóle bym sie nawet nie udzieliła, bo, jak wy
    > żej pisałam, miewam uczulenie i zresztą nieco inne poczucie humoru.
    >
    > Dziękuję za podsumowanie oraz za to, że pokazujesz, jak ładnie wyjść z sytuacji
    > "zdemaskowania" twojego toku myslenia w ogole omiajjąc tę kwestię (zdemaskwani
    > a) w swoim poście, natomiast ochoczo skupiając się na moich rzekomych intencjac
    > h i emocjach. Też tak będę. :) Dzięki! :)
    >
    > I oczywiście, pani secjalisto od emocji - przudlugi opis pod sondowym pytaniem
    > BYŁ zbędny i co najmniej sugerował dawanie porad. To tak a propos emocji czyli
    > psychologii. A te, jak wiadomo, z logiką mają niewiele wspolnego. :)

    Rozmowa z Tobą wygląda (w dużym skrócie) mniej więcej tak -
    Autorka "Czy powiększyłybyście sobie piersi?"
    Ty "kup sobie bluzkę z dekoltem w łódkę"


    Dwie osoby, poza autorką, brały na tamten moment udział w dyskusji. Dosłownie odpowiadam na Twoje idiotyzmy a Ty wyskakujesz z demaskowaniem. (To słowo też niedawno odkryłaś, tak jak bluzki z dekoltem?Bo jakby nie do końca wiesz jak go używać a bardzo chcesz.)
    Tak, tak zdemaskowałaś mnie. Widzisz taki z Ciebie tytan intelektu, że udało Ci się zdemaskować bezpośrednią odpowiedź na Twój komentarz. Nie muszę siedzieć w głowie autorki, żeby wiedzieć po co opis sytuacji przy pytaniu, wystarczy trochę pomyśleć. Jakoś mnie nie dziwi, że przerosła Cię tak prosta sprawa. Z uczuleniem do lekarza się chodzi, bo przez to kichanie nie widzisz jak robisz z siebie debila. ;-) Odpowiadanie na każdą jedną niedorzeczność lub głupotę napisaną przez Ciebie, to wyjątkowa strata czasu, więc sobie tego oszczędzę. Akurat zaczął się rok szkolny, wróć do nauki czytania ze zrozumieniem. Może przy okazji nauczysz się nazywać rzeczy po imieniu, bo ciągłe wracanie do "alergii" jest żenujące. Chociaż to akurat jedna z mniej żenujących rzeczy w idiotyzmach przez Ciebie wypisywanych.
    Może kiedyś odkryjesz, tak jak rodzaj bluzek, że istnieje coś takiego jak myślenie i tak samo Cię zafascynuje. Wierzę, że Ci się kiedyś uda. Miłego dnia.
  • 21.07.17, 11:08
    Gdybym nie miała, a nie mam jakichś zajebiście wielkich i dziękuję naturze, że tak jest, to powiększyłabym tylko, gdybym chciała mieć faceta i żaden amator by się na moje bezbiuście nie pojawił.
    Kiedyś dawno temu, najstarsi ludzie nie pamiętają, czytałam książkę, nie pamiętam tytułu, chyba seksuologa Imielińskiego, coś było o seksie w sensie, że jak kobieta ma duży biust, to oczywiście, może on podniecać mężczyznę. Nie wiem, z którego roku była ta pozycja, ale to nieco mi otworzyło wtedy oczy, że niekoniecznie piersi są najważniejsze, że tyłek sam w sobie może bardzo podniecać. Dla fanów mojej naiwności, poszłam do ślubu w wieku 25 lat jako dziewica, a książkę czytałam gdzieś na początków studiów...

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 21.07.17, 11:29
    Irysy_ z _makiem nie wahaj się, poddaj się operacji. Posiadanie piersi podnosi głowę do góry. To jest niesamowite uczucie poczuć się kobietą. A jaką frajdę sprawia kupowanie staników. Przed operacją nigdy nie kupowałam u ekspedientki, wygrzebywałam w koszach na targowisku, bo wstydziłam się, a po operacji z nieopisaną dumą prosiłam o stanik w rozmiarze C.
  • 22.08.17, 23:02
    Rozumiem operację u osoby, która jest płaska - i to do rozmiaru B co najwyżej. Natomiast nie rozumiem kompleksów z powodu małego biustu. Duży biust jest niewygodny, trudno znaleźć biustonosz. Nie polecam.
  • 21.07.17, 16:36
    alpepe napisała:
    poszłam do ślubu w wieku 25 lat jako dziewica,
    a książkę czytałam gdzieś na początków studiów...


    bardzo sie przy tym czytaniu rumienilas ?

    - wyedukowane (ale tylko teoretycznie) dziewice pieknie sie rumienia... na widok...
  • 02.08.17, 10:38
    Nie, nie rumieniłam się.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 25.07.17, 12:49
    pewnie ,że tak !!! jestem za operacja jak najbardziej tylko kasy brak na takie sprawy
  • 02.08.17, 10:25
    hej, na urode wydalam juz tyle kase, ze nie licze; jesli z czyms sie zle czuje, to probuje do skutku to zmienic; jakbym nie miala biustu w ogole, to rozwazalabym operacje w dwoch przypadkach: jakbym sama uwazala moje cialo za nieatrakcyjne, a drugi to jakbym nie mogla znalezc amatora na nie, mimo ze bym chciala; ja zawsze uwazam, ze do konca zycia zostalo mi kilkadziesiat lat, i na zmiany wlasnie jest czas teraz,a nie pozniej; po to wlasnie, aby reszte zycia przezyc w takim komforcie w jakim chce; takze powodzenia zycze na nowej drodze zycia ;-)
  • 02.08.17, 14:52
    Dziękuję. Sprawy przybrały szybszy obrót. Jedna z pacjentek zrezygnowała z konsultacji i wskoczyłam na jej miejsce. Operację będę miała zimą. Zaskoczył mnie rozmiar implantu wybrany przez lekarza. Nastawiałam się na nieco mniejszy i chyba wybiorę jednak mniejszy, mam jeszcze trochę czasu do namysłu...
  • 02.08.17, 20:52
    Jaki rozmiar implantu wybrał lekarz? Jaką masz sylwetkę?
  • 02.08.17, 21:08
    166 cm, 56 kg. Wybrał Mentor 300 ml wysoki profil. W ubraniu (luźnym) biust wyglądał tylko na nieco pełniejszy niż mam na co dzień z tymi wszystkimi gąbkami i push-upami. Ale jeżeli założyłabym coś bardziej przy ciele - różnica jest bardzo zauważalna. Niby mam już tyle lat, że powinnam machnąć ręką na to jak będzie to postrzegane (wiem, że negatywnie). Z drugiej strony podobno implant wciśnięty pod mięsień traci jednak na objętości, więc może moje wrażenie, że będą za duże nie jest słuszne i powinnam zdać się na lekarza?
  • 02.08.17, 21:24
    Ja myślę, że powinnaś zdać się na lekarza....będą okej. A ludźmi się nie przejmuj. Ja byłam szczęśliwa, że mam wreszcie biust i z dumą go eksponowałam.
  • 02.08.17, 21:45
    Patrząc obiektywnie pewnie wybór lekarza jest OK. Jestem dość pupiasta (99 cm w biodrach - dziś zmierzyłam się chyba po raz pierwszy w życiu :), więc ta wielkość (miseczka C) nieco wyrównuje proporcje. Myślę, że zmiana będzie zaskakująca dla otoczenia, bo postrzegana jestem jako babka twardo stojąca na nogach, co wszystko udźwignie a do tego matka-polka. A tu: cycki sobie zrobiła ;).
  • 02.08.17, 22:25
    Niech patrzą i podziwiają. Na pewno zmienisz styl ubierania...Ja przed operacją nosiłam workowate ciuchy, żeby nie było widać, że nic nie mam, a od operacji uwielbiam obcisłe bluzeczki. Wiesz ile lat już cieszę się tym cudnym biustem?....16 lat !!! I nic się nie dzieje, wciąż są idealne.
  • 03.08.17, 08:04
    Mój plan jest taki, żeby ukrywać operację jak długo się da. Na pewno na początku będę ubierać się po staremu. Potem może jakiś dłuższy urlop, może uda mi się przytyć parę kilo dla niepoznaki. Obawiam się, że to nie będzie podziw, he, he raczej zgroza :). Z jednej strony znajomi: towarzystwo artystyczne i lewicująco-feminizujące: zgroza bo brutalnie naruszyłam własną integralność cielesną aby dostosować się do narzuconych przez patriarchat wzorców; z drugiej strony znajomi z lekkim świrem religijnym: zgroza bo z próżności (7 grzechów głównych!) okaleczyłam świątynię Ducha; z trzeciej strony w pracy: zgroza, po co kobiecie z doktoratem biust? i jak jest taka forsiasta to można ja pominąć przy kolejnej podwyżce; moja rodzina: zgroza, mogłam osierocić dzieci i trzeba było dzieciom lepiej za te pieniądze coś kupić; męża rodzina: zgroza, szasta pieniędzmi i pewnie zdradza (jak kuzynka męża zaczęła jeździć na siłownię to we wsi aż buczało, że zdradza, bo po co mężatka ma tak o siebie tak dbać?). Uff...
    A jakie Ty masz implanty? Wiem, że trudno porównywać, bo wszystko zależy od indywidualnej budowy. Z ciekawości pytam :).
  • 03.08.17, 12:31
    Jakie mam implanty? Pojemności nie jestem w stanie określić, chyba mi nawet nie podano takiej informacji. Mam rozmiar C. Obwód w biuście 92 cm, w biodrach 92 cm, a w talii 72 cm. Wzrost 160 cm. Proporcje mam zachowane.
    Naprawdę tak bardzo przejmujesz się opinią ludzi? Jeżeli spotkasz się z oburzeniem ze strony tych wszystkich wymienionych przez ciebie grup społecznych, zapytaj, co sądzą o protezach kończyn, o uzupełnianiu ubytków w uzębieniu, o perukach noszonych przez kobiety po naświetleniach i chemii. Czy to też fanaberie?
    Ja nie spotkałam się z krytyką, raczej z ciekawością na temat przebiegu operacji i często padało pytanie, czy to bardzo boli.
  • 03.08.17, 13:11
    Aż tak się nie przejmuję. Chociaż premii z tego powodu nie chciałabym stracić ;). Podwyżki u nas są uznaniowe i (choć trudno w to uwierzyć) jest bardzo silne lobby forsujące, że nie należą się temu, kto ciężko pracuje lecz temu, komu w życiu ciężko tzn. mąż słabo zarabia albo ciśnie wysoki kredyt. Z wszelkimi objawami "luksusu" lepiej się więc nie obnosić.
    Zdziwiła mnie objętość zaproponowana przez lekarza, bo po lekturze forów wydawało mi się, że szczupłym i płaskim kobietom proponowano najczęściej mniejsze implanty (od 220 do max. 295).
  • 03.08.17, 14:22
    Nic mi nie mówi wielkość podana w mililitrach. Mi lekarka kazała napełnić wodą balony i wkładać do stanika, a potem zmierzyć ile wody mieściło się w wybranej przeze mnie wielkości. Bawiłam się w to napełnianie wodą, ale potem lekarka nawet nie zapytała się o te moje pomiary, bo już miała przygotowane implanty. Ja myślę, że lekarze lepiej wiedzą jaki rozmiar będzie odpowiedni do sylwetki i jaki się zmieści.
    A ty chyba koniecznie chcesz małe, żeby nikt nie zauważył. Przecież to będą pieniądze wyrzucone w błoto.
    Co na to twój mąż? Co najwyżej liczyłabym się z jego zdaniem.
  • 03.08.17, 15:04
    Chciałabym do minimum obniżyć ryzyko powikłań. Lekarz stwierdził, że "większy się nie zmieści" - czyli jego zdaniem najlepszy efekt estetyczny będzie z największymi jak się da. Obawiam się, że to za duże ryzyko.
    Obwód po włożeniu protez był może ze 2 cm większy niż mam w wyszytym gąbkami moim staniku C, więc mam nadzieję, że mniej wprawne oczy tego nie zauważą. Najwyżej powiem, że to przez jakieś leki :).
    Mąż niestety nie mógł być na konsultacji dlatego planuję jeszcze jedną z jego udziałem.
  • 03.08.17, 15:25
    "efekt estetyczny będzie z największymi jak się da". No właśnie, lekarz wie jakie implanty da się włożyć. Cały problem polega na rozciągnięciu skóry. Ale rozciągnie się. To rozciąganie się skóry jest bolesne, ale da się przeżyć. Ja zabieg miałam w sobotę, a w poniedziałek już poszłam do pracy.
  • 22.08.17, 22:56
    To akurat jest argument przeciwko lekarzowi. Nie wkłada się "największych jak się da". Należy uwzględnić opinię pacjentki i jej sylwetkę oczywiście. Ja bym uciekła od takiego lekarza.
  • 22.08.17, 22:27
    ja bym ci jeszcze proponowała, żebys poczytała gdzieś opinie nt lekarza. Dlatego, że czasem lekarz jest amatorem dużych piersi i będzie chciał włozyć ci jak największe, nie zwracając uwagi na ciebie....... i mimo, że to jest usługa która jak najbardziej powinna odpowiadać pacjentce to bywa różnie.....wydaje mi sie też że przy takiej pojemności raczej to będzie większa miseczka
    Jest jeszcze taka opcja żeby pójść na konsultację do innego lekarza i porównać opinie
  • 08.09.17, 12:45
    irysy_z_makiem napisał(a):

    > Mój plan jest taki, żeby ukrywać operację jak długo się da. Na pewno na początk
    > u będę ubierać się po staremu. Potem może jakiś dłuższy urlop, może uda mi się
    > przytyć parę kilo dla niepoznaki. Obawiam się, że to nie będzie podziw, he, he
    > raczej zgroza :). Z jednej strony znajomi: towarzystwo artystyczne i lewicująco
    > -feminizujące: zgroza bo brutalnie naruszyłam własną integralność cielesną aby
    > dostosować się do narzuconych przez patriarchat wzorców; z drugiej strony znajo
    > mi z lekkim świrem religijnym: zgroza bo z próżności (7 grzechów głównych!) oka
    > leczyłam świątynię Ducha; z trzeciej strony w pracy: zgroza, po co kobiecie z d
    > oktoratem biust? i jak jest taka forsiasta to można ja pominąć przy kolejnej po
    > dwyżce; moja rodzina: zgroza, mogłam osierocić dzieci i trzeba było dzieciom le
    > piej za te pieniądze coś kupić; męża rodzina: zgroza, szasta pieniędzmi i pewni
    > e zdradza (jak kuzynka męża zaczęła jeździć na siłownię to we wsi aż buczało, ż
    > e zdradza, bo po co mężatka ma tak o siebie tak dbać?). Uff...
    > A jakie Ty masz implanty? Wiem, że trudno porównywać, bo wszystko zależy od ind
    > ywidualnej budowy. Z ciekawości pytam :).
    Ja już po. Wszczepili mi Motiva ergonomix (podobno jakieś najnowsze, okrągłe ale połączenie anatom z okrągłymi), w jednym 315 a w drugim 295 ml żeby wyrównać asymetrię. Taki rozmiar miałam w ciąży (więc odeszło mi uczucie ciągnięcia i rozpychania). Miałam ale i tak muszę się przyzwyczaić do rozmiaru na nowo. Po operacji wydają się dużo większe niż są w rzeczywistości, jak już zejdzie opuchlizna i wszystko się wyrówna jest inaczej. Ale na początku myślałam, że są zdecydowanie za duże. :-D
    Bólu nie czułam praktycznie wcale, tylko lekki dyskomfort. Siniaków też nie było, nawet jednego. Jestem naprawdę zaskoczona, jak gładko to wszystko poszło, jak szybko doszłam do siebie i super się wszystko goi. Teraz jestem 4 tygodnie po operacji (i prócz tego, że muszę kupić nowe biustonosze :-D) nic złego nie mogę powiedzieć na ten temat. Resztę na maila.
  • 09.09.17, 11:11
    Cudownie! :))) Gratulacje :).
  • 22.08.17, 22:47
    kIERUJ się swoimi przeczuciami. Lekarz ma własny gust, kieruje się też tym, co mówią inne pacjentki. Popros też o zdjęcia przed i po osób, które mają taki implant i podobnądo ciebie sylwetkę.
  • 22.08.17, 20:48
    Akceptuję, w przypadku utraty piersi przez operacje onkologiczne, także w innych przypadkach, jak wypadki samochodowe, oraz inne niespodziewane zdarzenia !!! lecz, po to żeby pokazać swoje plastiki na portalach społecznościowych, ściankach i na szkle, to ciężka głupota, która się zemści, jak będą miały po 70 lat !!!
  • 03.09.17, 02:06
    A jaka jest różnica między kobietą która straciła piersi na skutek choroby czy wypadku a taką, która ich nigdy nie miała? Można powiedzieć przekornie, że ta pierwsza i tak jest uprzywilejowana bo choć trochę mogła się "nacieszyć".
  • 22.08.17, 22:39
    Jeśli masz faktycznie zero biustu, to możesz sobie powiększyć. Ja miałam przez jakiś czas rozmiar B i byłam bardzo zadowolona. Potem urósł, niestety. Na B dostaniesz biustonosz wszędzie, na C czy D niekoniecznie. Zobacz jak wyglada Kaja Paschalska. Myślę, ze ma rozmiar B, a biust ewidentnie robiony. Moim zdaniem wygląda to dobrze.

    Aha, na porost biustu polecam plaster antykoncepcyjny evra. Biust od tego rośnie o jeden rozmiar - przynajmniej mnie urósł (po zaprzestaniu antykoncepcji biust nie maleje). w plastrze jest więcej hormonów niż np. w tabletkach antykoncepcyjnych. Nie ma gwarancji, że akurat u ciebie też bedzie taki efekt, ale myślę że warto spróbować, zawsze to mniej ryzykowne niż operacja. U mnie biust urósł bardzo szybko., chyba w miesiąc.
  • 22.08.17, 23:53
    Tak. Tym bardziej, że ów brak piersi jest dla Ciebie źródłem dyskomfortu psychicznego i ogranicza Cię w normalnym funkcjonowaniu. Mam nadzieję, że zrobione piersi będą super i że będziesz się czuła kobieco. I że parę miesięcy po operacji temat piersi nie będzie absorbował Twojego umysłu. Powodzenia!
  • 23.08.17, 01:40
    Idź do kina na film "podwójny kochanek". Właśnie wchodzi do kin. Główna bohaterka filmu jest praktycznie pozbawiona biustu, co nie przeszkadza producentowi promować film fotką, gdzie owa pani siedzi nago naprzeciwko równie nagiego pana. Jak pooglądasz inną kobietę, aktorkę, która bez skrępowania pokazuje całemu światu, że nie ma biustu, powinna ci przejść ochota na dorabianie sobie sztucznych piersi. Kosztem bólu, groźby nieudanej operacji, blizn i innych przyjemności.

    a po co nosisz gąbki i inne atrapy? ja nie noszę stanika od kilku lat, w związku z powyższym wyglądam tak, że zawsze brzuch wystaje bardziej niż biust. Bo dół ciała mam i całkiem okrągły, powyżej jest super wąska talia, a biust mały. I olewam to. Nie noszę ubrań, które podkreślałyby figurę, najczęściej luźne ciuchy, a jeśli obcisłe to tylko spodnie rurki. Nie staram się w żaden sposób podkreślić obecności biustu, choć takowy mam i to w niezłej formie. Raczej wiecznie kombinuję jak to robić, żeby nie było widać, że nie mam stanika- doszywam na ubraniach falbanki, kieszonki, koronki w strategicznych miejscach :) to też niezły patent na poprawienie proporcji ubraniem, tak samo jak marszczenia, dekolty fale itp.

    Co rozumiesz przez ładny ciuch i dlaczego tylko taki, który podkreśla biust miałby być ładny? Ja mam same ładne ubrania i żadne z nich nie podkreśla ani talii, ani biustu. Jest to celowe, uważam, że epatowanie ciałem musi mieć swoje granice. Mini też nie noszę. Ani szpilek. Ani biżuterii poza zegarkiem i pierścionkiem. Asceza, świecki zakon skromności. I ciągle słyszę jaka to ja jestem piękna.
    Jesteś pewna, że nie ma w Tobie niczego atrakcyjnego, co przyciąga uwagę? Że na plaży każdy patrzy na Ciebie myśląc - o, to ta, co nie ma cycków? A może myślą - o, ale ma laska włosy. Albo nogi. Albo jak się zaraźliwie śmieje. Albo jakim zmysłowym głosem zamawia lody.
    Idź na ten basen jak człowiek, a jeśli poprawi Ci to samopoczucie to popatrz, ile przedefiluje koło Ciebie ud z cellulitem, wielkich obwisłych dupsk, wywalonych na kolana męskich brzuchów, świecących łysin, kolan w iksa, płaskich stóp i sflaczałych ramion. A potem zwróć uwagę, że na uroczej gębie każdego z właścicieli wyżej wymienionych atrakcyjnych części ciała będzie uśmiech. Bo ludzie nie chodzą w takie miejsca, żeby się gapić na innych, wystawiać surowe oceny i komentować, tylko dobrze się bawić.

    A jak nic nie pomoże i dalej będziesz chciała się przerobić na Barbie, to zrób sobie jedno ćwiczenie. Wyobraź sobie, że już masz te większe cycki. Jesteś ubrana w ten wymarzony ciuch podkreślający Twoje walory. I co dalej...? Co takiego ma się wydarzyć? Co ma się zmienić? Ktoś popatrzy i...podejdzie i powie "ależ pani zgrabna"? Czy może facet w tramwaju dłużej przytrzyma wzrok na Twoim dekolcie? Koleżanki w pracy na Twój widok zawyją "łaaaał, ale super wyglądasz", a potem obrobią Ci tyłek za plecami, że pewnie masz kochanka i dla niego się tak starasz?

    Czy na pewno to, że nie chodzisz z dziećmi na plażę i na basen jest spowodowane tylko za małym biustem? Czy to nie jest szukanie wymówki? Czy jeśli będziesz miała już ten wymarzony wielki biust to będziesz wystarczająco doskonała? Czy może właściwie głupio będziesz wyglądać w mokrych włosach, masz brzydkie palce u stóp, nie chce Ci się depilować nóg, a w ogóle to masz plamkę pigmentową na łopatce i jak możesz tak się pokazać? Poza tym, że nie umiesz pływać? Kpię sobie trochę, ale próbuję Ci przekazać jedną ważną rzecz - nie ma ludzi bez kompleksów. Nie ma ludzi, którzy by nie mieli powodów by je odczuwać. I jakoś z tym żyją, cieszą się tym życiem, szukają w sobie dobrych stron, bo wiedzą, że nie są w stanie wpłynąć na wszystko, nie mogą poskromić każdej wady, zniwelować każdej niedoskonałości.

    Kiedy patrzę na siebie w lustrze i mam dobry dzień, widzę szalenie zgrabną osobę o pięknej twarzy, dłoniach doskonałych jak rzeźba Michała Anioła, z burzą włosów i zalotnym spojrzeniem. Kiedy mam zły dzień, z lustra patrzy na mnie pryszczate stworzenie o odstających uszach, za krótkich łydkach, krzywych dziurkach w nosie i nieregularnych brwiach.

    Jedno i drugie odbicie - to ja.
    Samych dobrych dni życzę:)




  • 23.08.17, 12:17
    Praktycznie pozbawiona piersi, a całkowicie płaska to jednak różnica. Chyba nie zrozumiałaś autorki. Marine Vacth jest piękna, młoda i jakiś tam mały biust ma. Autorka natomiast uważa, że jest już niemłoda i w dodatku zupełnie biustu pozbawiona. Nie chodzi o to, że ma malutkie piersi - ma całkiem płaską klatkę piersiową.
    Ja to rozumiem i gdybym była w takiej sytuacji raczej zdecydowałabym się na operację. Sama mam biust mały i wiem jak potrafi boleć brak tego podstawowego atrybutu kobiecości. Znam sytuację gdy na każdym kroku świat próbuje przekonać nas, że czegoś nam brakuje.
    Dlatego uwielbiam te wszystkie francuskie aktorki z małym biustem (a jest ich sporo), częściowo dzięki nim wiem, że wszystko ze mną jest w porządku:)
  • 03.09.17, 02:32
    Zgadzam się z dorry (poniżej). Aktorka z "Podwójnego kochanka" nie jest jak piszesz pozbawiona biustu (sprawdziłam w googlu). Ma mały, kształtny biuścik.
    Co do proponowanego przez Ciebie ćwiczenia. Tak, wyobrażam sobie co się stanie, gdy będę miała piersi. Po prostu przestane o nich myśleć. I tyle. Nie liczę, że wywołają czyjś zachwyt, bo (o czym wspomniałam wyżej) dla osób postronnych zmiana będzie niezauważalna (noszę "pancerne" maskujące staniki własnego projektu i produkcji). Przestanę myśleć (i szyć) te staniki, przestanę kontrolować czy za bardzo się nie pochyliłam i czy stanik nie odstaje przypadkiem od płaskiej klatki itp.
    Nie zaglądałam tu parę tygodni, byłam na urlopie. I (niespodzianka!) byłam z rodziną na basenie! I takie zdarzenie: W kostium (jednoczęściowy, z dość zabudowaną górą) wsunęłam jak zwykle "piersi" tzn. odcięte od innego stanika sztywne, gąbkowe miseczki C. I gdy tak się rozkoszowałam pływaniem na pontonie zdałam sobie sprawę, że już od dłuższej chwili moje niepływające jeszcze młode uczepiło się mnie kurczowo odchylając całkowicie jedną ze "skorup". I tak sobie dryfowałam wśród tłumów prezentując zarówno pokaźny "skorupowy" kamuflaż jak i smętny mikrosutek pod nim. Śmieliśmy się potem z tego. Ale już do końca dnia miałam się na baczności i kontrolowałam kostium. I właśnie o uwolnienie się od tej kontroli chodzi. Od miliona spraw, które mam na głowie odpadnie przynajmniej jedna.
  • 03.09.17, 02:34
    Powyższa odpowiedź miała być do theoremy.
  • 03.09.17, 02:58
    >a po co nosisz gąbki i inne atrapy?
    Dokładnie po to samo po co Ty. Sama piszesz:
    > wiecznie kombinuję jak to robić, żeby nie było widać, że nie mam stanika- doszywam na ubraniach falbanki, kieszonki, koronki w strategicznych miejscach :) to też niezły patent na poprawienie proporcji ubraniem, tak samo jak marszczenia, dekolty fale itp.
  • 23.08.17, 09:59
    Jedyna konkretna odpowiedź poniżej do Ciebie od @piataziuta. I tego się trzymaj. Potwierdzam, są dwie metody i znam kilka dziewcząt, które są po operacji i każda miała robiony drugą metodą. Wszystkie szczupłe, ale nie anorektyczki. Bardzo zadowolone z efektów. Z tego co pamiętam, to druga metoda (pod mięsień) ma jeszcze plusy w postaci tego, że 1. nadal możesz karmić piersią (po pierwszej metodzie już nie), 2. masz zachowane pełne czucie w brodawce sutkowej (po pierwszej jest ryzyko, że nie, bo muszą ją wyciąć, a potem ponownie wszyć), 3. blizny są zamaskowane pod wypełnieniem, 4. dla faceta dużo lepiej, bo przyjemniejszy w dotyku i lepiej wyglądający. Odnośnie ogólnych minusów, pamiętaj że kilka tygodni jesteś wyłączona z pracy, a ból pooperacyjny trwa ładnych klika dni. Potem masz uczucie, jakby kamienie nosić i trochę czasu minie, zanim się organizm przyzwyczai. A pełny komfort będzie po kilku miesiącach, podobnie jak zagojone rany i siniaki. Ale dla psychiki i efektu, warto. Każda mi to mówiła.
  • 23.08.17, 11:28
    Żona rozważała korektę i nieznaczne powiększenie (z A na B). Powiedziałem, że nie jest mi to potrzebne do szczęścia, ale jeśli tego potrzebuje dla lepszego samopoczucia, to ma moje wsparcie i dostęp do konta. Po takim postawieniu sprawy temat ucichł...
  • 23.08.17, 13:12
    a nie lepiej najpierw iść do psychologa?

    a nie wiesz, że często faceci zamiast na cycki gapią się na tyłek, bo bywa on większym afrodyzjakiem niż piersi?

    a nie wiesz, że często w seksie nie masz nawet czasu zdjąć partnerce biustonosza i jest mega super?

    a nie wiesz, że co facet, to ma inne preferencje i bywa (i to bardzo często), że nawet tiny tits są o wiele bardziej pożądane niż piersi/duże piersi?

    Problemem w mojej ocenie nie są piersi, tylko Twoje kompleksy i brak wiary w siebie. Najpierw warto naprawić głowę, aby zobaczyć czy aby na pewno warto poprawiać piersi. I tu kolejność odwiedzin u lekarzy jest kluczowa. Mimo wszystko polecam najpierw spotkać się z psychologiem :)
  • 03.09.17, 02:50
    > a nie lepiej najpierw iść do psychologa?
    Pół żartem: spotkałam się kiedyś z opinią, że skuteczna terapia to przynajmniej 2 lata regularnych wizyt. Daje to niepokojąco wysoki koszt przy braku gwarancji powodzenia terapii. Przez jakieś 25 lat starałam się żyć z tym co dała (czy raczej zabrała) mi natura i jak widać nie udało mi się zaakceptować rzeczywistości.

    >a nie wiesz, że często faceci zamiast na cycki gapią się na tyłek, bo bywa on większym afrodyzjakiem niż piersi?
    Wiem, bo sama mam taki okaz w domu. Ale co to zmienia?

  • 23.08.17, 14:34
    Nie rozważałabym tego, bo nie lubię szpitali, boję się operacji i jakichkolwiek niepotrzebnych ingerencji w naturę. Nie jestem zadowolona z wielkości swojego biustu, ale czuję się atrakcyjna tak czy owak, bo mam inne atuty:) Biust nie determinuje mojego poczucia szczęścia czy zadowolenia ze swojego wyglądu, nigdy też nie narzekałam na brak powodzenia u płci przeciwnej
  • 23.08.17, 16:27
    Rób jak chcesz. Jesli Ty się będzie z tym lepiej czuć to tym bardziej.
  • 26.08.17, 22:31
    Tak, tak, tak!
    Jeżeli ta sprawa jest dla Ciebie krępująca i problematyczna, to żadne zapewnienia, że "przecież masz inne zalety, że mężowi to odpowiada, że nie możesz kierować się opiniami innych ludzi" nie sprawią, że będziesz się sobie podobać. Mimo, że to jest niedorzeczne, to osoba, która chociaż raz w życiu usłyszała niewybredny komentarz na temat jakiegoś swojego kompleksu, zawsze będzie patrzyła na siebie przez pryzmat tego braku. Czasem to jest kwestia totalnie subiektywna - być może tylko dla Ciebie stanowi to problem, ale najważniejsze, żebyś to Ty czuła się dobrze we własnej skórze.
    Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, ile dała mi drobna metamorfoza (wyprostowanie zębów), które: 1. Nie były jakoś masakrycznie krzywe, tylko po prostu trochę krzywe; 2. byłam do nich przyzwyczajona i nie marzyłam o zmianie uśmiechu; 3. od krzywych zębów jeszcze nikt nie umarł; 4. nigdy nie usłyszałam tekstu typu "ale masz brzydkie zęby". Mimo, że teoretycznie mogłoby mi to zwisać i powiewać, po zakończeniu leczenia ortodontycznego stałam się inną kobietą! Moja pewność siebie bardzo wzrosła, nie mam problemów, żeby śmiać się w towarzystwie i pokazywać zęby, a największy szok przeżywam oglądając się na zdjęciach (a nie w lustrze). "Ta super laska uśmiechnięta od ucha do ucha to naprawdę ja? Wow!"
    Tu nie chodzi tylko o fizyczną zmianę (cycki, zęby, brzuch, nos, whatever), tylko o umożliwienie sobie polubienia własnego wyglądu, a nawet jego pokochania. To otwiera dużo klapek w głowie i dopiero wtedy można na serio pozbyć się kompleksów i nomen omen odetchnąć wreszcie pełną piersią.
    Słowem: rób biust, z którego będziesz zadowolona!
    Trzymam kciuki i życzę powodzenia! :)
  • 01.09.17, 13:38
    Po prostu AKCEPTACJA, albo faktycznie operacja. Ja jednak próbowałabym walczyć o to, co mam.
  • 03.09.17, 15:01
    gdyby nie koszty i blizniowiec jeszcze bym zmniejszyła operacyjnie, sportowy, mały biust uważam za najładniejszy; okrągłe plecy i grube nogi to są defekty a nie rozmiar biustu
  • 03.09.17, 15:09
    Miurka, to nie ma mowy o małym, sportowym biuście. Tu chodzi o brak biustu.
  • 08.09.17, 19:45
    TAK. Zrobiłam to 15 lat temu dokładnie z tych samych powodów, o których piszesz. i nigdy nie żałowałam, i właściwie szybko zaakceptowałam zmianę po operacji. Miewałam tej wielkości biust już wcześniej, podczas karmienia piersią, niestety po okresie karmienia piersi zanikły i stałam się zupełnie "płaska". Więc dla siebie zrób to - przywraca poczucie bycia kobietą a nie tylko, jak w moim przypadku -matką karmicielką ;), poprawa proporcji ciała, nie ma krępującego "zdejmowania biustu" wraz z stanikiem, jest wiele radości z nowych leciutkich koronkowych staników.... wszystkie ubrania lepiej leżą na człowieku... Powodzenia
  • 12.09.17, 22:25
    Może powiększyłabym piersi, gdyby nie to, że za bardzo bałabym się możliwości wystąpienia komplikacji pooperacyjnych. Uważam, że względem atrakcyjności fizycznej, nie powinno się ingerować ciało. Poza tym każdy człowiek jest inny, więc powinien zaakceptować naturalny stan rzeczy.
  • 21.09.17, 23:05
    Zdecydowanie nie. Miałam operację piersi z powodów zdrowotnych - wycięcie guzka. Bardzo źle zniosłam. Bardzo bolało. Budząc się po operacji od razu czułam duży ból, chociaż byłam już na silnych środkach przeciwbólowych. A cięcie było małe - 3-4 cm max.

    Na dodatek po operacji każdy ruch na bok boli - pierś zmienia położenie. Przez to dostałam nerwobóli, ramiona mi drętwiały. Po 3 tygodniach musiałam wrócić do pracy a czułam się jak schorowana emerytka. Nie wyobrażam sobie robić biustu po takich przeżyciach.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • 24.09.17, 14:35
    nie
  • 17.10.17, 16:48
    Nigdy, nigdy, przenigdy.
    Mam biust średnio-spory, chciałabym mieć maciupeńki, nie przeszkadzałoby mi nie mieć biustu wcale. Nie potrzebuję być kobieca, by wiedzieć, że jestem kobietą.
    Na szczęście nie praktykuję seksu i ani przez minutę nie chciałam mieć dzieci, więc po co mi biust? Nie chciałabym być brzydka, ale też mogę z ręką na sercu powiedzieć: ODPOWIADA MI bycie nieatrakcyjną seksualnie.
  • 17.10.17, 17:03
    U kobiety to wszystko wygląda dobrze, co innego to niż u faceta ;) Zawsze zbiera mnie na wymioty, kiedy widzę grubych mężczyzn z nagim korpusem na plaży. Prawie każdy z nich ma większe piersj niż standardowa kobieta ... Koszmar

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.