Dodaj do ulubionych

małą łyżeczką a stale

19.07.17, 08:31
Mój mąż wypija codziennie litr piwa. Czasami robi sobie dzień przerwy, ale to najczęściej jak już się wkurzę. A co jakiś czas, przy okazjach towarzyskich dolewa do pełna - a wchodzi mu bardzo dużo.
Nie jest nigdy agresywny, tym litrem nie upija się i nic się z nim nie dzieje. Po prostu pije sobie sam na wieczór do oglądania TV, do posiedzenia w domu, przed pójściem spać. I tak od lat wielu. Zakup dwóch dużych piw jest u nas na porządku dziennym, na równi z innymi zakupami.
Na moje sugestie, prośby, że to nie jest normalne, on odpowiada, że on uważa, że to jest normalne i że nic wielkiego się nie dzieje i ja nie będę mu zakazywała / nakazywała co on ma robić, pić itd.
Kiedyś wypijał codziennie 3-4 piwa i po moich ostrych interwencjach ograniczył się do 2 piw, niemniej uważam, że codzienne picie alkoholu (nawet jeżeli są to TYLKO 2 piwa) - nie jest ani zdrowe, ani bezpieczne, ani edukacyjne dla dzieci.
Nie mówiąc już o tym, że moje prośby w tym temacie są ignorowane i odbierane jako zakaz.
Macie jakieś sugestie jak mu wytłumaczyć? I czy w ogóle da się?
Obserwuj wątek
    • irysy_z_makiem Re: małą łyżeczką a stale 19.07.17, 08:52
      Ciężko będzie. Bo panowie jak coś lubią to już lubią i kropka.
      1. Jeżeli jest z tych oszczędniejszych, to policz ile rocznie wydajecie na samo piwo i przedstaw na co moglibyście tę kwotę przeznaczyć.
      2. Jeżeli kwota nie zrobi na nim wrażenia, bo "to jego mała przyjemność" --> To zażądaj takiej samej kwoty miesięcznie na swoją małą przyjemność. Ja tak zrobiłam. Mąż ma 2 takie bezsensowne wycieki gotówki: palenie papierosów i taksówki (nie cierpi komunikacji miejskiej). Za KAŻDYM razem gdy kupuje paczkę lub jedzie taksówką musi taką samą kwotę "wypłacić" mnie. Uwierz uzbierała mi się z tego całkiem niezła sumka. WAŻNE: ta kwota musi być wyłącznie na Twoją przyjemność a nie na podręczniki dziecka czy codzienne zakupy.
      3. Jeżeli ma jakieś pojęcie o dbaniu o zdrowie, postrasz go cukrzycą. Piwo ma olbrzymi indeks glikemiczny! Podlewają się tak piwem wyhoduje sobie cukrzycę w kilka lat.
      4. Jeżeli dba o wygląd, zwróć uwagę, że rośnie mu piwny brzuszek.
      5. Jeżeli to jego sposób na odreagowanie, zaproponuj inny np. bieganie, siłownia, spacer z psem....
      6. Powodzenia!
    • znana.jako.ggigus Re: małą łyżeczką a stale 21.07.17, 22:58
      Najlepszy sposób na sprawdzenie, czy coś jest nałogiem, to przestać to eobić jakiś czas i obserwować siebie. Niech mąż na tydzień zaniecha picia.
      BTW - piwo, pite codziennie, otłuszcza wątrąbę.

      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • czoklitka Re: małą łyżeczką a stale 21.07.17, 23:10
      No to tak już zakrawa na alkoholizm.

      Czy się da? To mężowi musi się udać, nikomu innemu się to nie uda.
      Rada: skoro twoje prośby traktuje jako zakaz, to... to pożegnac się znim. Moze to śmiesznie brzmi, ale np. dla mnie faceci, dla których piwo jest normalką (nawet jeśli nie codziennie, tp np. na imprezie jako obowiązkowe, czy na wyjeździe jako najlepszy odświeżacz) w ogole nigdy nie wchodzili w rachubę.

      Nie przeszkadza tobie ten smród?
      A przynajmniej przelewa to do kufla, czy tak prosto z puszki/butli?
      • orieta123 Re: małą łyżeczką a stale 24.07.17, 16:13
        Smród? Przeszkadza, owszem. Choć dla smakoszy to zapach a nie smród.
        Wypicie dwóch piw to jeszcze nie tak dużo, ale najbardziej obawiam się regularności tego picia - bo jak już codziennie lata się po piwko to już uważam - nie jest normalne.
        Jak się poznaliśmy i poznawaliśmy to wtedy nie pił i nie dawał po sobie poznać, że ma taką skłonność którą zamierza regularnie praktykować. A potem... pojawiły się dzieci i wraz z nimi proza życia. Chciałam dodać, że jest on bardzo pracowity, obowiązkowy, zajmuje się dziećmi i nie podchodzi pod typowy obraz osoby uzależnionej.
        • sweet_pink Re: małą łyżeczką a stale 24.07.17, 22:33
          Moja matka też była pracowita, też robiła wszystko co należy tyle, że wciągała w między czasie po szklaneczce około 2 piwa dziennie. Jako, że jest pedagogiem dość szybko (po dwóch latach codziennego piwkowania, ludziom którzy nie mają ciągów zajmuje to zazwyczaj więcej czasu) połapała się że coś jest nie tak, bo jak tylko zaczęła się denerwować i złościć z powodu alkoholu. Poszła na terapię. Efekt jest taki, że po 5 latach nadal jest na terapii, nadal każda impreza na której jest alkohol stanowi problem. Abstynencja przyniosła depresję i bezsenność, których leczenie idzie zwyczajnie źle (o konflikcie z ojcem, który powstał na tym tle można by powieść napisać). jednym słowem troszkę koszmarek.
          To że Twoj mąż nie podchodzi pod typowy obraz faceta co to wpada wciąg, przepija wypłatę czy leje żonę, nie znaczy że wam to jego piwko życia nie spie....

          --
          "Do what you want cause a pirate is free
          You are a pirate!"
        • czoklitka Re: małą łyżeczką a stale 24.07.17, 23:09
          No właśnie przede wszytskim chodzi o systematyczne picie. Moze nie podchodzi pod taki obraz, ale na twoje napomknięcią coś się denerwuje. Albo inaczej - gdybyś nie napomykała, wówczas i tak na widok puszki w skleie pocieknie mu ślinka, nie oprze się i kupi.
          Zbyt chętnie sięgajacego po puszkę czlowieka sama nie jesteś w stanie od niej odciagnąć, ani nie zaciagniesz go na żadne leczenie (tzn. moze zaciąniesz, ale po niedługim czasie raczej stamtąd ucieknie). A próbując tego wyjdziesz na zrzędzącą rapszlę i tyle.
          I jasne, ile jest takich osób, które znamy bezpośrednio, choćby w rodzinie, i które też absolutnie nie wygladają, a jednak jakoś tego wieczora bez tej butly sobie nie wyobrażają. Niby nie, a jednak cos jest na rzeczy. - Człowiek nieuzależniony wziąłby na wieczór coklwiek - lody, galaretkę, czipsy, herbatę czy kolę - zapewe różne ocje w rózne dni.
          • orieta123 Re: małą łyżeczką a stale 26.07.17, 11:44
            na moje uwagi i prośby o ograniczenie częstotliwości picia słyszę, że nie będę mu nakazywała co o ma robić i że jak się człowieka kocha to się go akceptuje w całości - razem z jego zaletami i wadami. On ma tak przygotowaną argumentację, która odrzuca wszelką inną logikę.
            Na przykład dotyczącą finansów - on pije i wydaje na piwo ale za to nie wydaje na ciuchy, kosmetyczkę, obiadki. Takiego dokonał wyboru swoich wydatków i wara mu od tego. A ja nie wydaję na piwo ale na kosmetyczkę i inne "głupoty".
            • czoklitka Re: małą łyżeczką a stale 26.07.17, 20:04
              Argument masz niepodważalny: estetyka. Nie lubisz tego zapachu, widoku butelek.
              Dołóż do tego ciche i głośne beknięcia, ten "szum morskich fal" i odpowietrzanie razem z pojawiającymi minami na jego twarzy. Jeszcze ten ciepławy odór z ust podczas beknięcia.

              No i kalorie.
    • kafarlol Re: małą łyżeczką a stale 27.07.17, 14:44
      Jak bym czytał o sobie z przed kilku lat (czytając o twoim mężu) jota w jotę ja:/ powiem krótko : to czego chcesz dokonać jest niemożliwe :( i możesz mu gderać , prosić , nakazywać itd .
      Tylko i wyłącznie sam z siebie może przestać "piwkować"
      I wierz lub nie , nie będzie to jego najlepszy okres w życiu i chcąc nie chcąc w twoim także :(
    • kanna Re: małą łyżeczką a stale 27.07.17, 21:54
      Jest alkoholikiem. Podobnie jak pani, wypijająca codziennie lampkę wina do kolacji - regularnie, bez żadnych przerw.

      Idź do poradni dla osób współuzależnionych/pozostających w związku z alkoholikiem i posłuchaj, co Ci powiedzą.

      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
      • derff Re: małą łyżeczką a stale 28.07.17, 11:58
        Ludzie wyście rozum postradali czy co??? Francuz do obiadu wypija obowiązkowo co najmniej pół butelki wina i siada za kierownicę. Dwa piwa to mniej niż setka wódki czyli prawie nic. Sam nie bardzo lubie piwo wole mocniejsze trunki ale na nartach preferuję piwo. Niebezpieczeństwo alkoholizmu zaczyna sie wtedy jak nie można przestać
        • orieta123 Re: małą łyżeczką a stale 28.07.17, 13:01
          No i właśnie nie można przestać bo nie przestaje. Czasami jeden dzień, dwa dni bez piw to nie znaczy, że się przestało.
          Polak też wypija obowiązkowo alkohol i siada za kierownicę - statystyki mówią same za siebie. I co w związku z tym? Można? Pewnie że można. Kretynów nam nie brakuje.
          Ludzie mają wypaczony obraz osoby z problemem alkoholowym - to musi być ktoś na miarę bohatera "Pod mocnym aniołem". A większość alkoholików i osób uzależnionych to osoby pijące po cichu w domu - są wśród nich także ludzie z elit i ludzie klasy średniej - wykształceni, zajmujący się domem, dziećmi, uprzejmi, zaradni itd. Tylko nie potrafiący przestać pić codziennie choćby trochę (bo lubią, bo to nic złego, bo nikomu się krzywda nie dzieje, bo się nie upijają i nie bełkoczą, bo dają radę, bo...) - musi być jak amen w pacierzu na koniec dnia. MUSI. Choć oni twierdzą, że nie musi ....
        • czoklitka Re: małą łyżeczką a stale 28.07.17, 20:14
          Francuz Francuzem, a taki z Azji w ogóle nie moze duzo pić, więc to o niczym nie mówi, bo różni mają różnie. Może Francuzi mają inaczej od Polaków.
          Objawem uzależnienia jest poddenerwowanie gdy do czegoś nie ma się w danym momencie dostępu lub gdy druga osoba zwaraca uwagę i prosi o obycie się bez takiego piwa. Jak również to, że człowiek nie wyobraża sobie spędzenia wieczoru bez tej butelki. Tu nie chodzi tak bardzo o ilość procentów właśnie, bo ktoś chce sobie tylko zrobić dobrze, a nie przedobrzyć. A "dobrze robi" tylko mu piwo na przyklad.
      • kanna Re: małą łyżeczką a stale 11.12.17, 23:33
        Potrzebuje trafić do szpitala , pod byle pretekstem, na 3 dni - mogę się założyć, ze pojawia się objawy odstawiane.

        --
        Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
        Pół wieku poezji

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka