Dodaj do ulubionych

Partnerka, pasierb i .... wielkie problemy

15.08.17, 19:16
Witam szanownych internautów

Pokrótce przedstawię sytuację, w której teraz znalazłem się. Od półtora roku jestem w związku z partnerką, która ma syna z poprzedniego związku. Chłopak ma obecnie ponad 5 lat. Niedawno razem zamieszkaliśmy.

Rodzina mojej partnerki stosowała wobec niej przemoc psychiczną. Nawet w mojej obecności padały z ich stron takie hasła, że sam w to nie wierzyłem (matka: "szkoda, że nie wysterylizowałam Ciebie", "szkoda, że nie wyskrobałam Ciebie", ojciec: "jak ci przy******lę, to złożysz się nogami do góry" itp. itd.). Przez rok znosiliśmy ten stan, ale w końcu w czerwcu zdecydowaliśmy się wynająć mieszkanie, do początku sierpnia razem mieszkamy. Wcześniej razem pojechaliśmy na 10 dni urlopu.

Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano baaaaaardzo mocno pokłóciliśmy się - do tego stopnia, że chciała się wyprowadzić. Ostatecznie, po spokojnej rozmowie ze mną zmieniła zdanie, ale jestem traktowany może nie jak powietrze, ale widać że gdyby mnie nie było, to zapewne mała byłaby strata.

O co poszło? Chodzi głównie o relacje z pasierbem i o jej stosunek do mnie. W niedzielę przez 20 sekund mówiłem mu o powrocie we wrześniu do przedszkola. Mały, jak to ma w zwyczaju, od razu zaczął płakać, a ja dowiedziałem się, że niepotrzebnie przypominam mu to, że jego babka w zeszłym roku straszyła go przedszkolem, że będzie płakać, że w przedszkolu będą sceny. Finalnie, dowiedziałem się, że jak coś, to ja będę prowadzić go do przedszkola i ja będę miał rozwiązać te problemy.

Ogólnie, już wcześniej dowiedziałem się, że jego wcześniej prosiło się, żeby coś robił, że ja tylko wydaje polecenia, że powinienem uszanować, to że wcześniej tak wychowywała go rodzina mojej partnerki, że stosuję pruską dyscyplinę.

Ona jest bardzo nerwowa, wyładowuje na mnie problemy ze swoją rodziną (choć twierdzi, że tak nie robi), wiele razy podnosi na mnie głos, gdy jej zwracam na to uwagę, to mam prowadzić sobie dzienniczek i zapisywać to itp. Ja nie powiem, że nie jestem bez winy, ale na prawdę staram się spokojnie z nią rozmawiać, rzadko podnoszę na nią głos. Całe moje życie podporządkowałem mojej partnerce i małemu.

Wczoraj wieczorem wróciłem od mojej znajomej z innego miasta. Wiedziała o tym i nic przeciwko temu nie miała. Wiedziała też, że trochę wypijemy. Przyznaję się, że byłem wypity, ale nie jak świnia, nie zataczałem się, nie bełkotałem. Jak mnie zobaczyła, to od razu na twarzy święte oburzenie (tak jest zawsze, gdy coś zrobię nie po jej myśli). Od słowa do słowa powiedziałem jej o tym, co mnie męczy - o traktowaniu mnie jak worek treningowy, o jej humorach, o tym że wiecznie musi być tak jak ona chce, o ustawianiu mnie na swoją modłę. Powiedziałem również, że wiem, że niektórzy śmieją się ze mnie, że łożę na cudze dziecko (nie wypominałem tego rzecz jasna, nigdy tego nie robiłem, na dziecko nie szczędzę pieniędzy). Powiedziałem jej również, że mam dosyć obrabiania mi przez jej rodzinę moich 4 liter poza moimi plecami (cytat "on to gó..., a nie ojciec").

Rano była kontynuacja, dowiedziałem się, że w sprawie dziecka mam mniej do powiedzenia, że jestem bezkompromisowy, że rozczarowała się moją osobą, że nie daję sobie z nim rady, że ja chcę ją sobie podporządkować itp.

Mam mętlik w głowie, bo nie wiem co mam robić.... W pierwszym odruchu cieszyłem się, że to koniec, ale po chwili jednak mi zaczęło jej brakować i małego. Sama przyznała, że mam z nim dobry kontakt, że staram się, że dużo pracuję, utrzymuję rodzinę, nie uchylam się od prac domowych. Czuję się zmęczony całą tą sytuacją, myślałem że wspólne zamieszkanie spowoduje, że będziemy na prawdę szczęśliwi, że uwolnimy się od problemów, ale pojawiły się nowe i to z dużą siłą.

Nie wiem, czy jestem przykładem klasycznego frajerstwa, czy jednak przemawia przeze mnie jakaś odpowiedzialność....

P.S. Moja rodzina akceptuje małego.
Edytor zaawansowany
  • 15.08.17, 20:35
    Czujesz przywiązanie i tyle. Najlepiej krótki czas zachowuj się jak ona, zobaczy jak to wygląda od Twojej strony i zrozumie. Jeśli nie to rozmowa o tym jak rozwiązać pokojowo tę sytuację. Co do dziecka to skoro się starasz i masz dobre podejście to nie Twoja wina tylko on jest lekko rozpuszczony. Powoli postaraj się to zmienić ucząc go niewielkich obowiązków, o które nie musisz się upominać i prosić go. Co do przedszkola to możesz poopowiadać ile to osób pozna i będzie miał się z kim bawić, co ciekawego będzie tam robić itp.
  • 15.08.17, 22:34
    Rozmowy były, są i pewnie będą, ale nie wiem czy one coś dadzą.... Na razie jestem traktowany jak powietrze, nie rozmawiamy ze sobą oprócz zdawkowych zdań.

    Czy jest rozpuszczony? Na pewno, bo wiele rzeczy wszyscy robili za niego. Odkąd pojawiłem się, doszły mu obowiązki, na prawdę prozaiczne, takie jak np. ubranie kapci po powrocie do domu, zamykanie za sobą drzwi i gaszenie światła w toalecie. To na prawdę nie są jakieś strasznie wygórowane obowiązki, ale dopiero teraz zaczyna je realizować. Poza tym, zaczął spać sam dopiero kiedy wyjechaliśmy na urlop, tzn. od jakiś trzech tygodni. Wcześniej na myśl o spaniu samemu było wycie, płacz itp....

  • 15.08.17, 22:43
    Może system nagród byłby dobrym rozwiązaniem? Pamiętam, że jako dziecko też byłam dość rozpuszczona jako najmłodsza i kiedy musiałam bardziej postarać się czy to w szkole, czy też wcześniej w drobnych obowiązkach to ustalano mi jakąś małą nagrodę za to np. drobna zabawka lub ulubiony słodycz. Może i w jego przypadku mogłoby się to sprawdzić. Co do partnerki to może ma jakiś wewnętrzny problem, który zaburza tę komunikację między wami lub widzi to jak się starasz i wykorzystuje cię nie dając zbyt wiele od siebie.
  • 30.08.17, 02:50
    pan_mieciu napisał(a):

    > Rozmowy były, są i pewnie będą, ale nie wiem czy one coś dadzą.... Na razie jes
    > tem traktowany jak powietrze, nie rozmawiamy ze sobą oprócz zdawkowych zdań.
    >
    > Czy jest rozpuszczony? Na pewno, bo wiele rzeczy wszyscy robili za niego. Odkąd
    > pojawiłem się, doszły mu obowiązki, na prawdę prozaiczne, takie jak np. ubrani
    > e kapci po powrocie do domu, zamykanie za sobą drzwi i gaszenie światła w toale
    > cie. To na prawdę nie są jakieś strasznie wygórowane obowiązki, ale dopiero ter
    > az zaczyna je realizować. Poza tym, zaczął spać sam dopiero kiedy wyjechaliśmy
    > na urlop, tzn. od jakiś trzech tygodni. Wcześniej na myśl o spaniu samemu było
    > wycie, płacz itp....
    >
    Naprawde stosujesz rygor!!!!!
    Jakby mi facet wyskoczył do dziecka ze jego obowiązkiem jest u zakładanie kapci to chyba bym cie rozniosła.
    To jego nogi jego ciało i ma prawo decydować czy złożyć te idiotyczne kapcie.
    Zamykanie za soba drzwi dokąd? Jakich? Gaszenie światła normalka, ze każde dziekco zapomina wystarczy zawołać weź proszę zgaś światło bo zapomniałeś.

    Przeanalizuj swoje zachowanie wobec chłopca bo widzę ze zachowujesz sie jakby dziekco to była lalka i robot i bezmyślna istota ktor ama robic co mu każesz. Nie masz sowich dzieci prawda?
    To małe dziekco nie ma nic złego w spaniu z matka ,zwłaszcza ze wczesnej mieszkali z jej rodizcmai.
    Do tego skoro babcia jest toksyczna i straszyła go przedszkolem nie dziwie sie ze dziecko sie boi. I nie rozmawiaj i nie przypominaj po cholerę. Chcesz go na sile ustawiać ?

    Najgłupsza rada to zachowywać sie wobe niej jak ona!!!!
    Ona pochodzi z patologicznego środowiska i wiedziałeś o tym.
    Zeby teraz było dobrze to musisz jej pokazac jak to jest na normalnym zwiazku/domu.
    Nie oskarżaj jej o nic mow o swoich uczuciach.
    Przytulaj i suchaj , pytaj co ona czuje , nich wyrazi emocje , jak podnosi głos czy zaczyna złe sie odzywać wyzywać, mowisz: nie mow tak do mnie ja sie tak do ciebie nie zwracam.
    Wogole dziewczynie przydałby sie terapia.

    I jakby moj facet pojechał sobie do koleznaczki i z nia pił ,mogły zabrac swoje rzeczy od razu na ten wyjazd. Zwłaszcza w nowym zwiazku w nowym domu.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 16.08.17, 17:33
    Skoro kobieta wyrastała w przemocowym środowisku, to będzie wobec Ciebie stosować przemocowe zachowania - ignorowanie kogoś też jest z przemocowego wachlarza. Z drugiej strony - będzie obsesyjnie chroniła dziecko przed tym, co postrzega jako przemocowe względem niego. Stawianie granic nie jest przemocowe, ale ona tak będzie to widzieć.

    Bez terapii dla partnerki, a może i was obydwojga będzie bardzo ciężko.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 16.08.17, 19:43
    Tak. Jesteś frajer.
    Nie ma nic złego zakochać się w kobiecie po przejściach. Wychowywanie trudnego dziecka może być pracą dającą cudowną satysfakcję. O ile jest na czym to budować.
    Złem i głupotą jest brać na siebie stajnie Augiasza cudzych patologii, gdy z druga strona jest niezdolna do dialogu, terapii czy odcięcia toksycznych korzeni. Wybacz, ale próba zbudowania domu na oborniku z odpowiedzialnością nie ma nic wspólnego.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 16.08.17, 22:36
    Myślę tak samo.
  • 17.08.17, 01:16
    po co ci baba z bachorem?
  • 27.08.17, 11:00
    z tego pieca chleba nie będzie, mowi ci to facet po dwoch rozwodach i kilku znajomosciach z kobietami , ktore nie byly gotowe na to, nie potrafily docenic tego co maja. zacznij od nowa a na pewno znajdziesz ta odpowiednia jak ja. pozdrawiam. ps. zacznij latac na moto, to uspokaja i relaksuje/ www.youtube.com/watch?v=K4n2pDGmfjI&t=643s
  • 30.08.17, 02:53
    robert30s napisał:

    > z tego pieca chleba nie będzie, mowi ci to facet po dwoch rozwodach i kilku znajomosciach z kobietami , ktore nie byly gotowe na to, nie potrafily docenic tego co maja. zacznij od nowa a na pewno znajdziesz ta odpowiednia jak ja. pozdrawiam. ps. zacznij latac na moto, to uspokaja i relaksuje/ www.youtube.com/watch?v=K4n2pDGmfjI&t=643s


    A moze raczej ty gotowy nie jestes jak zmieniasz kobiety jak rękawiczki.

    Docenić tego co maja buhahaha ideał i cud natury sie znalal.
    A kobieta ma sie dostosować i robic jak ci wygodnie.

    Tak powinn sie rozejść bo facet jest niedojrzały. Słuchać rodziny/kupli ze frajer wychowuje nie swoje dziecko. Mały chłopczyk co zabawić sie chciał w dom.
    Dorosły facet nie miał by takich dylematów.
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.