Dodaj do ulubionych

Jak nie przejmować stanów innych osób

03.10.17, 18:04
Borykam się z tym pytaniem już jakiś czas. Powiedzmy, że mam w bliskiej rodzinie kogoś, komu wiecznie jest źle. Na palcach jednej ręki mogę policzyć momenty, w których ta osoba była szczęśliwa - chociaż i co do tego mam wątpliwości, czy to nie była raczej chwilowa ekscytacja, prowadząca w efekcie do jeszcze większego doła niż normalnie :(

Staram się tłumaczyć sobie, że może taka uroda, taki charakter. Oczywiście kiedy mogę pomóc, pomagam. Ale cholernie trudno mi słuchać o dramatach, jakie tą osobę spotykają. Nie chcę powiedzieć jej, żeby się zamknęła, bo nie chcę jej skrzywdzić, ani zepsuć naszej relacji. A jednak rośnie we mnie złość za każdym razem, kiedy dzwonię, a po drugiej stronie kabla słychać zombiaka zamiast przyjaciółki, zombiaka, który rozpoczyna natychmiast litanię problemów, z którymi się zmaga.

Dziś nawet próbowałam się z tą osobą zsolidaryzować i nawet się przed nią otworzyłam (a przychodzi mi to dość trudno), że owszem, ja też się czuję słabo od kilku dni, że mam nadzieję, że to tylko jesienna depresja (z depresją przez duże "D" zmagałam się przez wiele lat, o czym bohaterka mojego wpisu dobrze wie). Usłyszałam na to, że okeeeej, ale u niej to coś poważniejszego, że ma tyle problemów, że jesienna chandra to przy tym pikuś.

Czuję, że przestaję sobie z tym radzić. Z jednej strony żal mi jej, bo wiem, że rzeczywiście życie jej nie rozpieszcza, ale z drugiej strony wściekam się o te wieczne problemy. W dodatku jak słyszę jak strasznie jest chu**wo, to zaczyna mi się ten stan udzielać. Ktoś ma podobnie? Może macie w rodzinie/wśród przyjaciół kogoś takiego? Jak sobie z tym radzić? Znosić cierpliwie czy wygarnąć?
Edytor zaawansowany
  • 03.10.17, 18:41
    ptysia.mietowa napisała:
    Jak sobie z tym radzić?
    Znosić cierpliwie czy wygarnąć?


    ani jedno, ani drugie.
    - uciac, lub przynajmniej ograniczyc kontakty.
    i wszystko.
  • 03.10.17, 20:09
    Poczytaj o wampirach emocjonalnych
  • 04.10.17, 09:30
    I tak bym pewnie zrobiła, gdyby to była tylko znajoma. A to jednak bliska rodzina. No i gdzies tam czuję, że nie chcę zrywać kontaktu, bo mimo wszystko uważam ją za wartościową.
  • 03.10.17, 21:06
    Moja matka tak ma. Moja siostra kupiła kota, rozmawiam więc tylko o tym co tam u kota. Kot jest zabawny, wiec jakoś leci. Relacji koleżeńskich/przyjacielskich z takimi osobami nie utrzymuję (znaczy z tymi co tak permanentnie, bo rozumiem, że ktoś może mieć gorsze kilka miesięcy). To nie kwestia tego co się komu w życiu dzieje tylko jaką się ma postawę do tego co nas spotyka.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 03.10.17, 22:07
    Może mój pogląd Ci się nie spodobać, ale spróbuję. Przychodzimy na świat z wolną wolą, by cieszyć się życiem, ale i rozwijać się. Rozwijamy się poprzez doświadczenia. Każdy wybrał swoją drogę i charakter, jaki będzie mu potrzebny do przerobienia epizodów, których będziemy doznawać. Ty potrzebujesz nauczyć się tolerować problemy danej osoby a ona Twoje. Nie ma przypadków. Wszystko co nam się przydarza zaplanowaliśmy wcześniej, choć o tym nie pamiętamy. Dopóki żyjemy w ciemno, nie wiedząc o co chodzi, jest nam trudno znosić innych. Kiedy natomiast zdamy sobie sprawę, że to jest zaplanowane przez nas samych, by się czegoś nauczyć, będziemy inaczej podchodzić do wszystkich ludzi. Jeżeli nie oburzy Cię mój post, to proszę poszukaj w internecie tematów o reinkarnacji. Nie namawiam bo jest to osobista sprawa.
    Serdecznie pozdrawiam.



  • 03.10.17, 22:18
    przestać się im narzucać. na początek. potem pójdzie z górki.

    --
    where do I begin
  • 04.10.17, 09:33
    Ależ ja się nie narzucam, wręcz staram się zmieniać temat rozmowy, jak schodzi na jej osobiste problemy. Tylko kurde trudno słuchać o tym, że np. nie ma co do garnka włożyć. Automatycznie czuję się zobowiązana do pomocy. No ale może ona po prostu tak ma, że gadanie o problemach przynosi jej ulgę. Mam nadzieję, że to nie jest zawoalowana prośba o pomoc.
  • 04.10.17, 13:23
    Naprawdę nie ma? to możesz raz nakarmić, ale nie ciągle.
    Generalnie są ludzie, którzy mają do zwracania na siebie uwagi poprzez całe zło tego żwiata. Też mam taką koleżankę, ale ja ją staram się wydobywać z ciemności. Już parę razy słyszałam o jej kłopotach, a po dopytaniu okazuje się, że nie jest tak strasznie.
    To taka gra społeczna - popatrz, jak mi źle, zajmij się. Mały biedny kotek z reguły dobrze pływa.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 04.10.17, 00:00
    Mogłabyś porozmawiać na ten temat ze swoją bliską osobą i powiedzieć jej o swoich odczuciach.
  • 04.10.17, 09:35
    Postaram się, natomiast ona jest neurotykiem w 200%. I nie wiem, czy nawet delikatna sugestia jej nie rozsierdzi/zrani i zamiast przyjaciela, stanę się wrogiem nr 1 (tak już niestety w przeszłości bywało).
  • 05.10.17, 09:47
    Nie możesz na nią liczyć we własnych kłopotach, po spotkaniu z nią jest ci gorzej, to żadna przyjaźń, kosztowna iluzja bycia miłą i najdobrzejszą osobą.
  • 06.10.17, 08:57
    www.youtube.com/watch?v=faHwAc4N00U
    www.youtube.com/watch?v=B2DTOgo1cnM
    To jest jedynie problem tych co cierpią bez powodu.Moja rada to posłuchać ze zrozumieniem załączonych piosenek
  • 06.10.17, 09:09
    ,..nic, tylko je#nac sluchawke o stol i kwita,wiem zbyt niegrzeczne,ale dla wrazliwcow dam moja stara wyprobowana wersja..delikatnie odlozyc, ale nie rozlaczac sie,zyskujesz czas, a wtedy pojsc do kuchni po kawe albo papierosa, wracasz i na koncu rozmowe zamykasz mowiac,..wiem naprawde masz ciezko, wspolczuje, to na razie ..pa..pa //

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 06.10.17, 11:05
    Miałam podobnie z tym że w moim przypadku było o tyle łatwiej, że nie była to moja rodzina no i dodatkowo ona wyjechała do Anglii. Moim zdaniem powinnaś ograniczyć kontakty z tą osobą do niezbędnego minimum a zobaczysz, że sama poczujesz się znacznie lepiej jeśli ktoś taki nie truje ci non stop. Albo możesz jej pomóc znaleźć lepszą pracę żeby mogła sobie lepiej radzić finansowo albo zaplanować wydatki tak by starczało jej na najpotrzebniejsze rzeczy jeśli ma z tym problem. Możesz zaproponować, że pójdziesz z nią do psychologa jeśli jest to jakiś głębszy problem ale jeśli ona nie chce to jedyne co możesz zrobić to się wycofać. Jeśli ona nie chce pomocy to nie ma powodu dla którego ty musiałabyś iść na dno razem z nią.
  • 06.10.17, 19:21
    Miałam kontakty z kilkoma podobnymi osobami. Kończyło się podobnie: ich ograniczeniem albo zerwaniem.

    Mój były facet był zakręcony: do rusz coś gubił, zapominał. Ze mną było podobnie, ale z moich błędów wyciągałam wnioski. A on ciągle powtarzał, że jest głupi. Przez pierwszy rok mu współczułam, wspierałam, doradzałam. A potem zaczęło mnie to wkurzać, aż go zapytałam "co Ty zrobiłeś, żeby to zmienić?". Tobie radzę zadać podobne pytanie, być może w złagodzonej formie. Przekierować rozmowę na rozwiązania.

    Miałam też koleżankę, która uważała, że jej problemy są największe na Ziemi, a moje się nie liczą. Tego typu osoby łakną uwagi, są wampirami energetycznymi, a wieczne problemy to ich strefa komfortu. Odsuń się od niej dla własnego dobra.

    --
    felietonada.blogspot.com/

    pejzazownia.blogspot.com/
  • 06.10.17, 19:30
    Dobry pomysł z tym pytaniem. Tacy ludzie chcą na siebie skupić uwagę i opowiadają o sobie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.