Dodaj do ulubionych

Wasze zdanie?

05.10.17, 07:11
Temat dość prozaiczny, moja rozkmina. Poznałam mężczyznę, bardzo dojrzały wiek, 40 lat. Jedno spotkanie, udane zresztą, rozmawiało się przyzwoicie. Stara się kontaktować ze mną za wszelką cenę utrzymać. Dzwoni, pisze, planuje wyjścia, pyta co lubię etc. Różnica 10lat mi nie przeszkadza, wygląda przyzwoicie. A teraz sedno. Mieszka z... Rodzicami. Powiedział od razu, widać, że zdaje sobie sprawę z tego dyskomfortu na przyszłość. Hm. Ja rozumiem te zaslyszane wokół usprawiedliwienia, że duży dom, bla, bla, bla... Co z tego, skoro to dom rodziców, brak intymności powoduje frustrację. Pewnie dla niektórych to super syn, skoro wrócił do domu z racji wieku i choroby rodziców, musi im pomagać w codziennym życiu. Jesteśmy za starzy, żeby się tak męczyć. Spotkania u mnie tylko będą mnie wkurzac. Raz byłam krótko bardzo z kimś, właśnie przez to. Ile można wyjeżdżać na weekend? Teraz miesiące zimne, więc i paleta pomysłów ograniczona. Inaczej ta sytuacja wygląda nawet u kogoś pod 30 najwyższej. Przecież własny, odrębny kąt to dzisiaj standard. Taki temat przyziemne, a taki prozaiczny. Szanowne forum, poproszę o parę zdań na ten temat. Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 05.10.17, 08:10
    Po pierwsze. 40 lat u mężczyzny to nie jest bardzo dojrzały wiek. To dopiero młodzieniaszek.
    Po drugie jeśli masz o 10 lat więcej to raczej rozumiem Twój problem gdyż możesz być jego ciotką a jego matka może być dla Ciebie jak siostra. Oczywiście żartuję.... reasumując nie masz szans na udany związek i poszukaj szczęścia gdzie indziej...np na boisku piłkarskim w roli murawy.

    --
    Cygańską duszę mam
  • 05.10.17, 08:53
    I po cóż ta złośliwośc, ułożyło ci? Biedny. Jestem młodsza 10lat,musisz się jednak z tym pogodzić :-D
  • 05.10.17, 09:19
    A mogę się nie pogodzić z tym i się pogryźć ze sobą wewnętrznie?. Tak bardzo kocham cierpieć z byle powodu.

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 05.10.17, 09:34
    Możesz, ale musisz mi obiecać, że za setny razem mi doradzić w końcu jak na straszego, doświadczonego, mądrego itepe, przystało? Stoi? Umowa?
  • 05.10.17, 09:35
    Doradzisz, za setnym razem, of kors
  • 05.10.17, 09:46
    Nie no moja droga....nie wierzę, że przez 99 razy do Ciebie nie dotrze. Owszem niektóre kobiety nie ogarniają ale chyba nie aż tak?

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 09.10.17, 20:03
    mariuszg2 napisał:

    > Nie no moja droga....nie wierzę, że przez 99 razy do Ciebie nie dotrze. Owszem
    > niektóre kobiety nie ogarniają ale chyba nie aż tak?
    >
    spier..dalaj
  • 09.10.17, 21:16
    zielona-galazka napisała:
    spier..dalaj


    ale dokond ?

    zona na garnuszku..
    tesciowa na plecach
    a przychowek krzyczy o zarcie...
  • 09.10.17, 22:20
    zielona-galazka napisała:

    > mariuszg2 :
    > spier..dalaj

    jest ogień!!!!

    natychmiast moja Pani... wedle rozkazu....
    jedno błaganie mam uniżenie na kolanach...
    imienia o Pani nieznanego i potajemnie....
    racz serca mego nakazu
    przeczytać łaskawie .... wieszcza strof na okoliczność...kilka... w temacie:

    "Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
    Precz z mego serca!... i serce posłucha,
    Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu
    Moja i twoja pamięć nie posłucha.

    Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
    Tym szerzej koło żałobne roztoczy, -
    Tak moja postać, im dalej ucieka,
    Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.

    Na każdym miejscu i o każdej dobie,
    Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
    Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
    Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił."

    .... znajdziesz kogoś kto piękniej umie odpowiedzieć na plebejskie "s[ierdalaj"?

    ... za prawidłową odpowiedź jest nagroda a jak odpowiesz z którego roku są te strofy to masz ekstrasa w bonusie.... a jak znasz autora to szacun ogólnopolski a nawet na kresach....hej!

    i muzyczka na zachętę (pełna wulgaryzmów.... bo qóltóra musi być)






    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 10.10.17, 04:59
    niczym Lewandowski.

    Twoja milosc do Kobiet przerasta moja.

    - jak zyc ?
  • 11.10.17, 13:45
    Chyba aucie?
  • 11.10.17, 14:43
    annajustyna napisała:
    > Chyba aucie?

    w aucie to czasem zasiadam, ale sie na nim nie klade.
  • 05.10.17, 08:35
    Spuścić, jemu tak dobrze i tyle.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 05.10.17, 08:54
    alpepe napisała:

    > Spuścić, jemu tak dobrze i tyle.
    >
    Masz rację niestety. Proza życia. ☺️
  • 05.10.17, 09:58
    Ale moze go nie stac na wlasny kat, no i rodzice moze z racji wieku i chorob nieporadni?
  • 05.10.17, 10:04
    Wiesz, mnie też nie byłoby stać, samo mi z nieba nie spadłoby, pracuję dużo, nie liczę na kogoś.
  • 05.10.17, 10:46
    To wynajmijcie wieksze wspolnie.
  • 05.10.17, 11:23
    Moje jest duże, nawet dla dwojga osób. Mam w co inwestować, za wynajem nie będę płacić.
  • 05.10.17, 13:06
    To w czym problem?
  • 05.10.17, 15:41
    wydumany jak widać:)

    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • 05.10.17, 09:54
    Skoro nie chcesz być z tym mężczyzną, bo pewne aspekty Ci nie pasują, to zwyczajnie zakończ znajomość.
  • 05.10.17, 10:06
    Jako człowiek mi odpowiada, ale wyjdzie na pewno irytacja w trakcie.
  • 05.10.17, 10:10
    Moim zdaniem to nie jest żadną przeszkodą. Ważne, że Ty masz swoje mieszkanie, więc macie jakieś miejsce do spotkań.
  • 05.10.17, 11:12
    No tak zawsze byłoby u mnie.
  • 05.10.17, 11:55
    No to masz problem.... Upij go, dosyp coś do drinka, roztocz wizje wspólnego domku na wsi, stadniny koni i stadka dzieci... zaaranżuj ślub w Vegas ...a rano wspomnij , że ok jednak się zgadzasz na oddzielną przybudówkę obok garażu dla jego rodziców...

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 05.10.17, 12:00
    Mariuszu, co prawda nie masz aktualnie zału, za to masz piękne wizje. Nie wiem, co jest lepsze w Twoim wypadku, ale czytam i rżę jak koń.
    Albo raczej jak chabeta.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 12:04
    Czy ten Twój koń czy też chabeta dużo wyciąga w galopie?

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 05.10.17, 12:06
    Ja nie uprawiam jazdy konnej, to jest sprzeczne z moją filozofią życiową.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 14:57
    a szkoda ...już nas widziałem w pozycji na jeźdźca.. no ale filozofia życiowa ...wiadomo...jedno z drugim nie idzie w parze...trudno co zrobić...

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 05.10.17, 15:40
    Pozycje na jezdzca to sobie z zona trenuj.
  • 05.10.17, 15:44
    annajustyna napisała:
    > Pozycje na jezdzca to sobie z zona trenuj.


    Bron Cie Panie...

    porzadny mezczyzna - to z zona tylko po Bozemu...

    - a od "jezdzca" to ma sie kochanki...
  • 06.10.17, 00:00
    annajustyna napisała:

    > Pozycje na jezdzca to sobie z zona trenuj.

    Znudziło nam się ... aktualnie nago biegamy po kretowiskach sponiewieranych chwastem polnym o zimnym chłodzie brzasku jesieni pełni obaw ... grudy zimą skutej lodowato rozchełstani chwytamy ostatki tchnienia lata... już zapomnianego i zdaje nam się, że z oddali jeszcze ciepło promieni blask nas zwodzi ku resztek namiętności ...lecz ciał ogień nas unosi do krain.... "gniem nie bywał, nie śniwał, choć kochałem ją dla niej"


    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 05.10.17, 15:41
    i co z tego?

    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • 05.10.17, 10:38
    Ja bym sobie dała z nim spokój. Na jakich prawach on w ogóle mieszka w tym domu, skoro nie może nikogo zaprosić? To już dzieci w podstawówce mogą zapraszać kolegów i koleżanki.
    Byłam kiedyś z chłopakiem, który dzielił z rodzicami jeden dom, ale normalnie do niego przyjeżdżałam na weekend. A z rodzicami widywaliśmy się czasem przy śniadaniu w kuchni.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/RAdQaKNUUpbgKN6t4A.jpg
  • 05.10.17, 10:45
    Aaa, ja myslalam, ze po prostu powstaje krepujaca sytuacja w przypadku nocowania pod jednym dachem, a nie ze w ogole odwiedziny niemozliwe...
  • 05.10.17, 10:58
    Wiadomo, że nie powinno się skreślić człowieka tylko z tego powodu. Ale jest to spory dyskomfort dla dojrzałych ludzi. Byłam z kimś, kto mieszkał sam i z kimś, kto z rodzicami. Kolosalna różnica w planowaniu czasu, spędzaniu go. Przychodzi irytacja. Trzeba zawsze organizować się u siebie, no bo gdzie, zawsze nie da się przecież wychodzić, wyjeżdżać. Patowa sytuacja.
  • 05.10.17, 11:18
    Uważam, że gdyby miał normalnych rodziców, to by rozumieli że 40letnie 'dziecko' ma prawo do ułożenia sobie życia, znalezienia partnerki. I skoro sytuacja wymaga, żeby mieszkali razem w jednym domu, to wszyscy powinni tam mieszkać na prawach właścicieli. Zresztą w domu spokojnie da się wydzielić miejsce tak, by dwie rodziny mogły mieszkać i nie wchodzić sobie za bardzo w drogę.
    Powiedz, on od razu się zastrzegł, że spotkania u niego absolutnie nie wchodzą w grę, bo rodzicom by to się nie spodobało?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/oSbT0peVpzCbBnWtQA.jpg
  • 05.10.17, 11:20
    No i co z tego, że wtedy były problemy ze wspólnym czasem? Może on ma zdrowe relacje, jak to isię teraz ładnie mąwi, z rodziami? Przecież nie znasz go, a oceniasz.
    Nie rozumiem też, że skoro ma dom i miejsce i jest mu tak dobrze, nie wiem, czy ma na górze własne mieszkanie, czy pokój, po kiego grzyba ma udowadniać wszystkim, że da radę i się wyprowadzać? Załóżmy, że to duże miasto i że ma luzy.
    Spotkaj się z nim parę razy, zobacz jaki jest i się zastanów. A nie oceniaj od razu.
    Też nie rozumiem, czy nie wolno mu przyjmować gości, czy jest to - zrozumiałe, szczególnie początkowo - krępujące dla Ciebie iść do niego.
    Moja siostra ma takiego chłopaka i po paru latach jest oki. Trzn. jej chłopak ma własne meiszkanie na górze, na dole mieszkają rodzice i częSto nawet nie wiedzą, czy syn jest w domu.
    Aha i różnica 10 lat miedzy 30 a 40 latkiem niekoniecznie jest duża. W dorosłym wieku takie różnice się wyrównują. Mój przyszły eksmąż jest 11 lt starszy i nie odczuwałam tego specjalnie, będąc w Twoim wieku.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 11:51
    Sytuacja z tego co sam mówił, wygląda tak. Dom duży, na parterze mieszka ciotka, na górze on z rodzicami.
  • 05.10.17, 12:00
    To zmienia postać rzeczy. Wcześniej nic nie pisałaś o ciotce. Myślę, że ciotka jest kluczem do rozwiązania tej zagadki o ile nie ma gdzieś trupa w szafie...

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 05.10.17, 12:08
    No właśnie też mam wrażenie, że to kolejny trol na ożywienie forum. A przecież wystarczyłoby od początku wymyśleć szczegóły story, a potem pisać.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 12:14
    Nie trafiłas, nie jestem trollem. Może szkoda. ☺️
  • 05.10.17, 12:21
    No nie wiem. To charakterystyczne - dopisywanie nowych szczegółów niż w wersji początkowej. Bo co innego kiedy na dole mieszka ciotka, a na górze on z rodzicami, a co innego kiedy on mieszka w domu z rodzicami.
    Takie rzeczy się wie od początku i pisze.
    Kwestię trupa w szafie pomijam, bo wierzę, że tam się coś jeszcze z tą ciotką stanie.
    Niech się ciotka wyprowadzi do rodziców, a on myk na dół. A Ty myk do niego.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 14:46
    Wiesz, gdybym była trollem, to miałabym wyprawę do tworzenia perfekcyjnego story, lata praktyki robią swoje. ☺️ O tej cioteczce zapomniałam, tak byłam przerażona już tymi rodzicami z którymi mieszka. ☺️
  • 05.10.17, 14:55
    A ciotka to siostra ojca męża (przyszłego) czy żony ojca męża (przyszłego)? Bo jeśli żony to masz przerąbane - taka teściowa ! (silnia) a jeżeli ojca to strategicznie masz szansę wejść w sojusz przeciwko teściowej i nawet położyć łapę na domu... tylko musisz to sprytnie rozegrać... jeśli byś szukała doradcy, prawnika, wspólnika, mentora... mariuszg2@gazeta.pl

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 05.10.17, 15:24
    jaquline1 napisała:
    > Sytuacja z tego co sam mówił, wygląda tak.
    Dom duży, na parterze mieszka ciotka, na górze on z rodzicami.


    To widze swiatlo w tunelu...

    Ciotke trzeba przekwaterowac na gore do jego rodzicow...

    A delikwenta na parter z osobnym wejsciem...
  • 09.10.17, 19:17
    Niech wszyscy zamieszkają u ciebie, a wy zamieszkacie w domu rodziców.
  • 05.10.17, 11:18
    Nie, dziewczyny, pewnie jest możliwość wizyty u nich, on nie mówił, że nie będzie, ale to nie jest przecież najważniejsze. Chodzi o to, że każdy chce w pewnym wieku jakiegoś komfortu. Zawsze będzie się oblukanym przez rodziców. Nie mówię już o nocowaniu u niego.
  • 05.10.17, 11:40
    Dla Ciebie tak jest, ale NIE ZNASZ jego rodzic#w.
    Jak wiesz lepeiej to wszystko, to po co pytasz.
    Zostaw 40letniego seniora i czesc

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 11:58
    i jak ktoś ładnie napisał - skoro Ci nie paują pewne aspekty już teraz, to nie ma ognia i nic z tego nie będzie.
    Jak się człowiek zakocha, to widzi każdą różnicę jako wyzwanie. Nie będę enty raz pisała mojej ulubionej anegdotki o Pockiej Małgorzacie pisać. Zakochała się, nauczyla języka i kultury, bo dla faceta to był problem i usłyszała nie.
    Także on Ci się nie podoba specjalnie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 12:02
    znana.jako.ggigus napisała:

    > i jak ktoś ładnie napisał - skoro Ci nie paują pewne aspekty już teraz, to nie
    > ma ognia i nic z tego nie będzie.

    paują?... nie pałują? a skoro mowa o ogniu to może pałają?
    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 05.10.17, 12:07
    Nie pasują. Literowka.
    Nie czepiaj się. I tak mi nie zepsujesz humoru

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 05.10.17, 12:24
    Ale co byś chciała od tego Pana?
    1. żeby zamieszkał z Tobą?
    2. żeby kopił/wynajął mieszkanie na garsonierę dla was?


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 05.10.17, 14:39
    Żebym cholera jasna widziała, że jest ogarnięty życiowo, że jest zaradny. Żeby była taka sama sytuacja jak u mnie. Dorośli ludzie żyją inaczej. Czy kupi dla siebie, czy wynajmie mnie jest obojętne. Nie jest zdrowa sytuacja, gdy tym wieku kiszenie się z rodzicami. Można do nich dojechać, opiekować się na różny sposób.
  • 05.10.17, 14:41
    Gdy w tym wieku stary chłop kusi się z rodzicami. Dla mnie to jest komiczne wręcz lub problematyczne. Facet ma więcej os zawsze możliwości uzyskania większych przychodów niż kobieta.
  • 05.10.17, 14:41
    Kisi z rodzicami
    😕
  • 05.10.17, 14:50
    jaquline1 napisała:

    > Facet ma więcej os zawsze możliwości uzyskania większych
    > przychodów niż kobieta.

    ????? Niby w jaki sposób ???????


    --
    Cygańską duszę mam
  • 05.10.17, 15:04
    Taki, że jest częściej zatrudniany, bogatszy wachlarz prac wszelakich. O wysokości większej płacy nawet za tą samą pracę już nie wspomnę. Też tak jest, słyszałam wielokrotnie. No i nawet przez to, że ma bicepsy:-D to jest silniejszy. Pod warunkiem, że jego praca nie jest jedyną pracą na forum np. takiej gazety. :-P
  • 05.10.17, 15:14
    schowaj ten języczek. to nie ładnie choć mnie się podoba ... taki żmijkowaty trochę...
    no i widzisz... droga żaklin ę.... jestem na tym forum społecznie z powodu nieszczęśliwej miłości do sixy, która wywołała we mnie taką pustkę, ze wpadłem w nałogowy alkoholizm...a przy okazji jako efekt uboczny w formie kaca od czasu do czasu coś skrobnę (za darmochę bo z miłości) ratując miliony zagubionych i nieszczęśliwych niewieścich serc przed zgorzknieniem wlewając w nie bezmiar endorfin stymulujących do postrzegania świata inaczej niż tylko przez pryzmat penisa.

    --
    Cygańską duszę mam
  • 05.10.17, 15:18
    a nie przepraszam.... źle zrozumiałem...pytałaś ile zarabiam...oczywiście...bardzo dużo...stać mnie na żonę i dzieci, pokaźne stado rybek akwariowych i super sukę (w sensie psa) ... a zarabiam uczciwie... znam się na zakładach bukmacherskich... właśnie...dziś mecz... masz jakieś typy?

    --
    Mława jest OK
  • 05.10.17, 18:31
    Powiedz mu to: Kochanie, podobasz mi się, ale ten układ że mieszkasz z rodzicami jest dla mnie nie do przyjęcia.
    Jak będzie zaradny i będzie mu zależało na Tobie, to coś zrobi :)

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 05.10.17, 20:12
    kanna napisała:

    > Powiedz mu to: Kochanie, podobasz mi się, ale ten układ że mieszkasz z rodzicam
    > i jest dla mnie nie do przyjęcia.
    > Jak będzie zaradny i będzie mu zależało na Tobie, to coś zrobi :)
    >
    Super odpowiedź, dzięki. Można? Można. To pod kątem niektórych wypowiedzi.
  • 08.10.17, 18:07
    Coś zrobi? Po tego typu haśle po jednym spotkaniu? Przecież to by śmierdziało desperacją jakąś...

  • 05.10.17, 13:32
    jaquline1 napisała:
    > kontaktować ze mną za wszelką cenę utrzymać

    Mnie zaintrygowało, co w tym kontekście oznacza "wszelka cena". Hm. :)
  • 05.10.17, 13:34
    masz (jak piszesz) wlasne mieszkanie - to pytasz chlopa, czy sie do Ciebie sprowadzi...

    a jak on nie zechce: - "to nie bedzie ten - to bedzie inny"...
  • 05.10.17, 15:40
    >Spotkania u mnie tylko będą mnie wkurzac.

    dlaczego? wymagasz od kogoś w miarę komfortowego własnego lokum, a sama nie masz lub nie chcesz mieć nic do zaoferowania? chyba że nie będzie ciebie wkurzać system wizyt naprzemiennych - raz u ciebie, raz u niego w jego wlasnym mieszkaniu.
    jesli facet ma razem z rodzicami spory dom (a nie dwu-trzypokojowe mieszkanko), to na moje bzdurą byłoby, aby zaciągał kredyt (pewnie) na własne, jeśli nie miał do tej pory potrzeb usamodzielnienia się/nie myślał o założeniu rodziny itp. i był tym kredytem nieźle uziemniony. Tym bardziej, że i tak musiałby dojeżdżać skądś do tych rodzicóœ na spotkania/aby im pomagać.

    Ale jeśli on chciałby, abyście razem w tym domu w przyszłosci mieszkali... sprawa do przemyślenia, ale tylko pod warunkiem, żę ten dom przerobicie na bliźniaka, z oddzielnymi mieszkaniami i wejściami. A jeśli nie to i nie oddzielne tylko wasze mieszkanie, to chyba znajomość nie ma przyszlości, z tego co piszesz.
  • 05.10.17, 16:05
    Dlaczego uważasz że ja nie mam nic do zaoferowania? Znasz mnie, czy wróży z fusów? Tak, wypadałoby, aby były to wizyty naprzemiennie! Doczytać radzę jak wygląda ten ich dom, dopiero potem może radzić? Ja bym tak zrobiła. Darować bym sobie długie epistole w zamian za bardziej wnikliwe doczytanie. ☺️
  • 05.10.17, 16:22
    Oj tam, koleś się po prostu fajnie ustawił. Zawsze łatwiej zniknąć z życia kobitki, jak się do niej przychodzi, a nie do siebie wpuszcza. Już go lubię.

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • 05.10.17, 16:50
    Ja do siebie nie wpuszcze. Albo będzie zrzuta na wspolne, albo każdy z nas pójdzie w swoją stronę. Jak mam mieć to mężczyznę, nie dzieciaka. Ale orzeszek go kochać nawet miłością wielką, nie zabraniam.
  • 05.10.17, 16:55
    No to jak masz go zamiar wypróbować, jak do siebie nie wpuścisz?

    --
    Zamiast odgradzać Warszawę barierkami powinni prezesa w klatce obnosić. [cr Pies na Czarnych]
  • 05.10.17, 17:28
    Najwyżej stracę coś dobrego. Ryzyk, fizyk.
  • 06.10.17, 22:34
    jaquline1 napisała:

    > Ja do siebie nie wpuszcze. Albo będzie zrzuta na wspolne, albo każdy z nas pójd
    > zie w swoją stronę.

    No to jemu to powiedz. Po co nas zawiadamiasz ?
  • 05.10.17, 16:26
    >Dlaczego uważasz że ja nie mam nic do zaoferowania?
    sama napisałaś, ze spotkania u ciebie będą cię wkurzać. czyli nie zaoferujesz z jakichś powodów twojego mieszkania, czyt. nie masz/nie chcesz mieć do zaoferowania.
    twój opis w poście pierwszym był jaki był, więc pretensje możesz mieć jedynie do siebie samej, że nie naświetlasz sytuacji całkowicie od razu. Nie ma obowiązku przedzierania się przez całą dyskusję, aby móc odpoweidzeć na wstępniaka. i proszę nie pytaj się głupio "dlaczego".

    Ale dobra, podczytalam więcej, piszesz dalej o jakiejś ciotce - ok, sprawa piozamiatana jeśli on nie zdecyduje się na kupno/wynajęcie własnego mieszkania... i nie można było napisać tego na samym początku? jejku.
  • 05.10.17, 16:35
    Można było. Mnie to tak zadziwia, że wystarczy mi już to, że mieszka z tymi rodzicami. Ciotka to już chyba mniejsze zło. No gdyby to był cały dom dla niego, to chyba każdy normalny coś by z tym zrobił. Kurde, ja wiem, że to PL, że inne warunki, ale facet to facet. Tym trudniej mi zrozumieć sprawę, bo ja usamodzielnilam się już mając 20lat. Rodzice kupili mi nieduże mieszkanie na start, potem już coraz większe i droższe nabywają ja sama. Mam ambitne plany budować dom. Ale to ha.
  • 05.10.17, 16:35
    Ale to ja.
  • 06.10.17, 00:13
    No to buduj. Ale nie wymagaj tego od innych ludzi.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 08:08
    Tak zrobię, nie musisz mi wydawać zgody:-P
  • 07.10.17, 11:32
    Nie pisałam o mojej zgodzie. Ale nadal nie rozumiem, dlaczego uważasz, że Twoje wartości i Twoje poglądy są w jakikolwiek sposób wiążące dla innych?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 08:07
    Wiesz, jak dostałaś od rodziców mieszkanie na start podane na tacy, to Twoje " usamodzielnienie się" z prawdziwą samodzielnością miało guzik wspólnego, przynajmniej na początku.


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • 09.10.17, 21:16
    Gdyby nie fakt, że rodzice kupili Ci mieszkanie, pewnie do dziś mieszkałabyś u nich.
  • 05.10.17, 16:38
    Chyba ty to bardziej przeżywasz niż ja. Wyluzuj. Nie bądź uszczypliwa, bo zmarszczki będziesz miała.
  • 05.10.17, 16:39
    jaquline1 napisała:

    > Chyba ty to bardziej przeżywasz niż ja. Wyluzuj. Nie bądź uszczypliwa, bo zmars
    > zczki będziesz miała.
    Czoklitko!
  • 07.10.17, 04:07
    Uszczypliwa? Proszę?
    No jeśli na byle uwagę odnośnie źle skonstruowanego przez ciebie posta odpowiadasz ofensywą, to może zostaw faceta. Jest coś takiego jak bierna agresja - twoja wypowiedź nieźle się wpasowuje w definicję.
    Nie denerwuj ludzi, a w tym konkretnym wypadku tego faceta (czy jest on maminsynkiem, czy nie). Szkoda go.
  • 06.10.17, 13:27
    A dla mnie jezeli osoba 40letnia nie ma potrzeby usamodzielnienia sie to coś jest jednak nie tak. Rozumiem duzy dom, rozumiem wygoda...ale 40 lat z mamusia i tatusiem troche sie odciska na zachowyaniu takiej osoby. To nie tylko kredyt. To fakrt ze zapewne kolega ma posprzątane, ma ugotowane, pełna lodówka czeka, mamusia zapewne pierze i prasuje synka ubrania. Znałam takiego kolesia. Ja nie potrzebowałam aby miał mieskzanie bo ja miałam swoje ale jego przyzwyczajenia mnie dobiły. Dorosły mały synek mamusi.
  • 07.10.17, 03:56
    >To nie tylko kredyt. To fakrt ze zapewne kolega ma posprzątane, ma ugotowane, pełna lodówka czeka,
    >mamusia zapewne pierze i prasuje synka ubrania

    Niewykluczone.
  • 05.10.17, 17:06
    Nie bardzo rozumiem problem.
    Mam kolegę, który wiele lat mieszkał z kobietami, z którymi był związany. Ostatni związek skończył się ślubem, dziecko, wspólne mieszkanie itp. No i nie wyszło, kolega (już wtedy ok. 45 lat) zaczął poszukiwać mieszkania do wynajęcia (honorowo zostawił mieszkanie byłej żonie i dziecku). I traf chciał, w ciągu jednego miesiąca jego ojciec miał wypadek i amputowano mu obie nogi, a mama miała udar i jest sparaliżowana.
    No i jest tak - kolega mieszka w dużym domu z rodzicami, ma niezależną część z własną łazienką, przed pracą ogarnia rodziców, potem przychodzi opiekunka, wieczorem zakupy itp.
    Próbował mieszkać osobno, ale ze względu na ceny wynajmu mieszkań miał do nich kilkanaście kilometrów przez korki. Opiekunki też nie chciał zatrudniać na dłużej, bo nie wyrabiał finansowo.
    Z boku patrząc mamisynek, co to wrócił do mamusi jak mu nie wyszło.
    Ja zaś widzę odpowiedzialnego faceta, który jest dobrym pracownikiem, opiekuńczym synem i świetnym ojcem dla swego dziecka.
    Zanim gościa przekreślisz, popytaj.
  • 05.10.17, 17:39
    Wiesz każdy widzi inaczej, Ty widzisz z perspektywy koleżanki z pracy. Ja też bym tak widziała. Jego rodzice nie są w tak dramatycznej sytuacji jak ten Twój znajomy. Ja myślę, że facetowi z mojego postu zabrakło chęci do samodzielnego mieszkania. Wygodnictwo może dla niego też być istotne, dla mnie to byłaby kara nas karami. Dla wszystkich lepiej i zdrowiej jest, jeśli mają przestrzeń dla siebie. Nie reflektuje na wygodnisia, abym to ja przygotowywała każde spotkanie u siebie. Nie, dziękuję. Wdzięczna jestem za każdy wpis i spojrzenie na sytuację, a jeszcze opartą na jakimś tam doświadczeniu wpisując ych się tym bardziej.
  • 05.10.17, 17:51
    A on nie reflektuje na wygodnisię, żeby to on przygotowywał spotkania u siebie.

    Istnieją jeszcze lokale na neutralnym gruncie :)

    --
    Polityk jest bardzo odważny, bo się nie boi tego, co robi (Julia, lat 5)
  • 05.10.17, 17:58
    "Wygodnisia" nie jest wygodna, zadbała o to aby, nie była dla kogoś problemem. Taaaaa, lokale zawsze będą odwiedzane, tylko lokale i grunt neutralny. Jak będzie cień szansy na to, że może u siebie przygotować choćby połowę spotkań, resztą będę się martwić ja. Także daruj sobie wywód, jak rozumiem masz podstawy oparte na swoim własnym doświadczeniu. Współczuję, popraw się.
    :-P
  • 05.10.17, 18:26
    ,..tak se czytam i kombinuje i nadal pojac nie moge, a gdzie te czasy kiedy ludzie pobierali sie, plodzili dzieci majac jedynie ksiazeczke mieszkaniowa i blizej niesprecyzowana szanse na wlasne cztery katy,..no,dziwne co?,.. ale wtedy ludzie czasem to nawet kochali sie i werbalnie i doslownie, jak sie dalo i gdzie sie dalo,..i jakos z tym nie bylo wiekszych problemow.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 05.10.17, 18:43
    adoptowany napisał:

    > ,..tak se czytam i kombinuje i nadal pojac nie moge, a gdzie te czasy kiedy lud
    > zie pobierali sie, plodzili dzieci majac jedynie ksiazeczke mieszkaniowa i bliz
    > ej niesprecyzowana szanse na wlasne cztery katy,..no,dziwne co?,.. ale wtedy lu
    > dzie czasem to nawet kochali sie i werbalnie i doslownie, jak sie dalo i gdzie
    > sie dalo,..i jakos z tym nie bylo wiekszych problemow.
    >
    Czasy były inne, ludzie też. No i zapewne młodsi też tak dalej kultywuja tą tradycję. Gdybyśmy oboje mieli 20 lat, nie byłoby tematu. Z wiekiem człek wygodniejszy się staje a i priorytety się zmieniają.
  • 05.10.17, 18:35
    Ale w sensie czego mi współczujesz, że nie rzucam się na gości mieszkających z rodzicami?

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • 05.10.17, 18:40
    Ja widzisz też się nie rzucam, nie mam zamiaru. Uspokoję cię.
  • 05.10.17, 19:07
    Skąd przekonanie, że ktoś się może denerwować twoimi facetami?

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • 05.10.17, 20:08
    Odróżniasz liczbę pojedynczą od mnogiej? :-D Mogę ci polecić z czasów wczesnego dzieciństwa elementarz Falskiego, naprawdę, chwalony i ceniony po dziś dzień. ☺️
  • 05.10.17, 22:11
    Wątek o mnie. 41 lat i mieszkam z matką. Nie, nie jestem maminsynkiem. Ale życie tak się potoczyło, a nie inaczej. Nie mam rodziny i już raczej mieć nie będę (choćby z powodu niechęci jaką kobiety wykazują do mężczyzn, którzy nie mieszkają sami). Jako osoba samotna, nie odczuwałem potrzeby wiązania się z bankiem na długie lata, bo i po co? Siedzieć samotnie w czterech kątach należących do banku? Nie mam na to ochoty. No i komu zostawię mieszkanie/dom gdy odwalę kitę? Nie czuję też potrzeby udowadniania komukolwiek, że jestem samodzielny. No i czy osoba mieszkająca w mieszkaniu/domu kupionym przez mamusię i tatusia jest bardziej samodzielna? Wątpię. Ma tylko łatwiej w życiu korzystając z zasobów finansowych swoich rodziców.
    W każdym razie, gdyby jakimś cudem pojawiła się kobieta, która chciałby się ze mną związać, to dysponuję środkami finansowymi, które mógłbym przeznaczyć na wspólne mieszkanie. Problemem jednak jest to, że chyba większość kobiet ocenia mężczyzn po tym co mają, a nie po tym jacy są. A takie panie to mnie średnio interesują.
  • 05.10.17, 22:48
    W punkt, Wodnymarynie.
    Szczególnie o tym usamodzielnieniu za kasę rodziców. No i skanowaniu poznanego człowieka przez pryzmat perspektywicznej użyteczności.

    W ogóle - o ile dobrze zrozumiałam - Państwo z wątku wiodącego spotkali się dopiero raz (słownie: raz).
    Pan wprawdzie "za wszelką cenę" :) się kontaktuje, a Pani uważa, że jest "przyzwoicie".
    Natomiast wątek zdążył się przetoczyć już tak wszechstronnie, dalekowzrocznie i - nade wszystko: pragmatycznie - z zakupami i sprzedażą nieruchomości włącznie, jakby oboje Państwo dożywotni cyrograf, albo co najmniej umowę przedwstępną na wspólne życie - mieli już w garści. :)
    Dziwi mnie, że jeszcze dzieci po tym wątku nie biegały. No ale. Nle nie uprzedzajmy faktów... ;)
  • 05.10.17, 23:09
    W punkt, Wodnymarynie.
    > Szczególnie o tym usamodzielnieniu za kasę rodziców. No i skanowaniu poznanego
    > człowieka przez pryzmat perspektywicznej użyteczności.

    No nie wiem, mnie jakoś on nie przekonuje. Wszyscy moi znajomi usamodzielniali się średnio na 3-4 roku studiów, zaczynali już wtedy pracować na stałe, wynajmować stancje albo mieszkanie z kolegami, później brali hipotekę na własne m. Ja sama wyszłam z domu w wieku 18 lat, a jako 22latka miałam już stały etat.
    Ktoś, kto do 40tki siedzi z mamusią, bo on się będzie bał sam mieszkać jest dla mnie absolutnie niemęski. I gdybym była singielką nigdy bym nawet na takiego nie spojrzała.

    Więc wcale się nie dziwię autorce, że sceptycznie podchodzi do kandydata do związku. Zwłaszcza, że mieli dopiero jedną randkę.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/gpqiUa2o6cHUGy2FJA.jpg
  • 06.10.17, 00:10
    Ty i Twoi znajomi. Ale inni ludzie inaczej decydują o swoim życiu, racz zauważyć.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 00:17
    znana.jako.ggigus napisała:

    >, racz zauważy
    > ć.
    >

    O Hrabini!... noc wzywa do łóżka... pozwólże zatem - za krynolin podszeptem szeleszczącym - żę zaproszę Cię pod ciepłe posłanię, hę.... a jutro na śniadanie...
    jajecznica...
    branoc najmilsza


    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 06.10.17, 00:28
    PYsiu, jajecznica wegańska.
    Podać Ci przepis?
    Poza tym chętnie...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 00:18
    A mnie się wydaje, że dużo istotniejsze jest, co ten człowiek ma w głowie, jaki ma charakter, czy nadajemy na podobnych falach, czy się w jego towarzystwie dobrze czuję, czy mamy o czym rozmawiać, jak się zachowuje wobec mnie (i innych ludzi), jaką emocjonalnością i wrażliwością dysponuje, jaki ma potencjał... (kolejność przypadkowa, a wyliczanka niepełna) - a nie to, gdzie aktualnie mieszka.

    Przecież podczas jednego spotkania nie da się tego wszystkiego nawet w zarysie poznać.
    Ja po prostu na zupełnie inne rzeczy zwracam uwagę, poznając człowieka.

    Jeśli ludzie sobie pasują, a jeśli jeszcze się przy tym pokochają - to mogą razem góry przenosić.
    A unikając patosu i abstrahując od biblijnych mądrości - dają sobie wzajemnie tyle siły, entuzjazmu, energii, świeżości, chęci ulepszania i upiększania świata (również tego swego, małego)... że wow!
    Cóż mi po zaradnym finansowo, mieszkającym we własnych apartamentach, jeżdżącym najmodniejszym wózkiem gościu, gdy okaże się, że jest zblazowanym, cynicznym du*kiem bez serca? Z którym nie mam o czym pogadać, z którym nie mam się z czego śmiać i czym cieszyć, który mnie nie przytuli, nie pocieszy, niczym się nie zachwyci... itd. (kolejna otwarta lista).
    Niezaradny zresztą też się może taki okazać. :)
    Celowo użyłam tego kontrastu.

    A wracając do "inwestycji" Pani i Pana z tego wątku - są na podobnym poziomie: Pani mieszkanko kupili rodzice, rodzice Pana - zapewnili mu dom. Kto się potem w jakim kierunku rozwijał, jaką motywacją się kierował, jakie ambicje i plany ma na przyszłość - wciąż pozostaje nieznane. Co więcej: ambicje i plany - mogą ewoluować, również pod wpływem tego, kogo akurat spotkaliśmy na swojej drodze. Ale nie daję gwarancji, że dzieje się to po jednym spotkaniu. ;)
  • 06.10.17, 00:29
    Tak jest!!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 08:05
    O ludzie nie wierzę, że taki wywód jest się zdolnym uklecic, a prostego zdania nie da się zrozumieć. Jeszcze raz! Pierwsze mieszkanie w wieku 20 lat kupili mi rodzice na start! Start! Potem NASTĘPNE kupowałam sobie SAMA! Razem dwa. Teraz szykuję się w niedługim czasu na budowę domu z WŁASNYCH środków. Ręce opadają jak można nie rozumiec prostego wpisu. Nosz...i mniej emocji dla niektórych oraz agresji słowne zalecam.
  • 06.10.17, 08:20
    Nie przejmuj się, ani forum, ani tym starym dziadem z rodzicami i ciotką (mam 41 lat ;) ).

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 06.10.17, 08:28
    Kochana, nie przejmuję się. Ale jak można nie doczytać co piszę, tylko epistole tworzyć na metr długości. Nie doczytałem jedna z drugim, ale chrzanu i do tego złośliwie na dodatek. Rozumiem nerw, zapewne siedzi u mamci lub pokoik że studentami dzieli. Frustrację trzeba na forum wylać, bo gdzie to zrobi nieudolnie żmija. ☺️
  • 06.10.17, 10:42
    Wiesz co, mi nic rodzice nie kupili na start i jakoś daję radę. Co prawda nie buduję domu, ale przynajmniej nie oceniam doświadczeń, życia i dorobku ludzi na podstawie własnych wartości.
    Chciałabym mieć ranczo. I kupę zwierząt.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 11:57
    jaquline1 napisała:
    > Nosz...i mniej emocji dla niektórych oraz
    > agresji słowne zalecam.

    Boomerang. :)
  • 06.10.17, 11:46
    Spokojnie, nie jesteś w Urzędzie Skarbowym.
    To tylko forum, nie musisz się tak szczegółowo tłumaczyć. :)

    PS. W swoim poście wspomniałam o rozwoju i motywacjach po otrzymaniu "startera" od rodziców, i w tym właśnie miejscu uwzględniłam m.in. twoje "inwestycje". Przecież to też było proste zdanie. Nie zrozumiałaś. :)
  • 06.10.17, 13:59
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > Spokojnie, nie jesteś w Urzędzie Skarbowym.
    > To tylko forum, nie musisz się tak szczegółowo tłumaczyć. :)
    Szczegóło nawet nie mam zamiaru, po co niektórych nakręcac?
    >
    > PS. W swoim poście wspomniałam o rozwoju i motywacjach po otrzymaniu "startera"
    > od rodziców, i w tym właśnie miejscu uwzględniłam m.in. twoje "inwestycje". Pr
    > zecież to też było proste zdanie. Nie zrozumiałaś. :)
    Ogrodzie, być może, możesz szczytowac z rozkoszy, nie mam na tyle czasu, żeby myśli rozkoszy porzadkowac. Nie żyję forum cały czas.
  • 06.10.17, 14:27
    Jaqueline (czy jakoś tak ;), zastosuj się raz do własnych rad, które tu tak szczodrze serwujesz innym:
    - czytaj ze zrozumieniem (skoro odnosisz się do mego postu - zakładam, że przeczytałaś i zrozumiałaś go w całości, nie wybiórczo, i nie ma tu nic do porządkowania),
    - opanuj emocje,
    - nie wróż z fusów na czyjś temat,
    - nie pozwalaj sobie na inwektywy (to akurat przejaw bez-radności, nie zaradności, o kulturze nie wspominając),
    - nie reaguj agresją na krytyczne lub tylko odmienne od twoich poglądy.

    Uporządkuj własne myśli. W końcu sama prosiłaś o wyrażanie tu "swego zdania". Być może do forum też trzeba dorosnąć? :)
  • 06.10.17, 12:26
    Ale do kupna nastepnego mialas kapital z pierwszego, kupionego przez rodzicow?
  • 06.10.17, 13:56
    Nie, to wynajmuje. ☺️
  • 06.10.17, 14:45
    Na jedno wychodzi. Korzystasz z kasy starych.
  • 06.10.17, 16:40
    Ale tu nie chodzi o zasobnosc kolesia ani o to czy ma mieszkanie czy wynajmuje. Chodzi o podejscie do zycia czytaj wygodne i totalnie niedorosłe bo inaczej nie mozna okreslic 40latka u mamusi i tatusia. I nie ma znaczenize dom maja duzy. Moi tez mieli duzy a poszłam na swoje. I sorry ale ktos mieszkajacy samemu w mieszkaniu kupionym przez rodziców to nie to samo co 40latek mieszkajacy wz rodzicami. Jezeli mieszkasz samemu, utrzymujesz sie sama, sama sobie pierzesz, gotujesz to jestes samodzuielna nie ma znaczenia ze w domu od rodziców. A mieszkanie 40lat z rodzicami to dziecnada. Mamusia ugotuje, posprzata, koszule wyprasuje i zapewne wieczorrem przyniesie obrane jabłuszko....medal dla tekiej ktora by chciała ponieśc ten cięzar dalej.
  • 12.10.17, 10:07
    A moze sa obloznie chorzy i on nad nimi skacze.
  • 12.10.17, 10:20
    No właśnie - takie bez pomyślunku, bez konkretnej wiedzy, oparte na stereotypach... za to tak pragmatyczne i wyrachowane te założenia, że aż się odechciewa nowej znajomości - z punktu widzenia tego (być może) Bogu ducha winnego faceta. Szkoda, że nie przeczyta tych "przenikliwych" rozważań na swój temat. Miałby natychmiastową "jasność w temacie Marioli". ;)
  • 06.10.17, 18:09
    Jeśli już to rodziców, nie starych. Annojustyno. Skoro ty nie masz szacunku do własnych rodziców, to nie znaczy, że ja też nie mam. Może korzystam, może komuś wynajmuje bez kasy, a jedynie tylko płaci sobie media. Nie wiesz, nie znasz, niepitol. Ręce opadają. Bez komentarza!
  • 12.10.17, 10:07
    Ale Ty niekulturalna jestes.
  • 12.10.17, 11:14
    czyli mieszkasz w drguim, pierwsze wynajmujesz, a wszystko zasponsorowane przez starych.
    Trzeba było tak od razu, a nie bohaterske gadki, o tym jak zakasałaś rękawy.
    Czyli problem polega na tym, że on nie ma takich kasiastych rodziców jak Ty? No wiadomo, ludzie chcą się w obrębie swojej klasy żenić.
    I pewnie coś innego Ci jeszcze nie pasuje, bo jakby Ci się podobał ten facet, to byś piała, jaki opiekuńczy i już byś go na tacierzyńskim widziała

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 18:13
    annajustyna napisała:

    > Ale do kupna nastepnego mialas kapital z pierwszego, kupionego przez rodzicow?
    Pewnie Cię zmartwienie, ale nie. Mój wyłącznie własny. Jesteś w stanie uwierzyć? Wątpię, zresztą mnie to bez znaczenia.
  • 12.10.17, 12:55
    Ale mialas zabezpieczenie w postaci pierwszego, zasponsorowanego przez rodzicow, mieszkania, chcoby na wypadek, gdyby cos nie poszlo z kredytem etc. Tak kazdy potrafi.
  • 06.10.17, 08:19

    > Pani mieszkanko kupili rodzice, rodzice Pana - zapewnili mu dom. Kto się potem

    PROSZĘ LASKAWIE DOCZYTAĆ POST Z O5, WCZORAJ GODZINA 16.35, ANIE PIEPRZYC BEZ SENSU. ZŁOŚLIWA BABO. Żal. ☺️
  • 06.10.17, 08:21
    To do ogrodu rozkoszy, czy jak jej tam.
  • 06.10.17, 12:00
    jaquline1 napisała:
    > Nosz...i mniej emocji dla niektórych oraz
    > agresji słowne zalecam.

    :)
  • 09.10.17, 08:13
    Jak na razie, to nie posty innych, tylko Twoje są złośliwe i aroganckie.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • 06.10.17, 16:13
    Tylko ze tu nie chodzi o to co Pan posiada ale jak podchodzi do zycia. Mieszkałam sama (wynajmowałam mieszkanie) i nie interesowało mnie czy facet ma mieszkanie (nie chciałam sie w nie wzeniać wolałam kupic wspólnie i wsolnie zapracowac, inaczej nigdy nie byloby naprawde moje). Natomiast Pan 40 letni mieszkajacy z rodzicami to sorry ale nieporozumienie. Nie trzeba kupowac, mozna wynając. I naprawde 90% kobiet nie odstrasza fakt, ze facet nie posiada mieszkania ale ze nadal mieszka z rodzcem/rodzicami. I tak oczyscie do zakochania sie potrzebny jest odpowiedni charakter, to jaki człowiek jest w srodku. Ale juz do wspólnego zycia trzeba czegos wiecej. Taki wygodny Pan mieszkajacy tak długo z mamusią nie wydaje mi sie dobrym partnerem. I ciekawe co na to mamusia?
  • 08.10.17, 18:17
    Ale skąd ty wiesz, czy ten człowiek jest wygodny? Jeżeli opiekuje się rodzicami, to raczej nie robi tego z wygody.
  • 12.10.17, 11:15
    No ona po prostu wie. Wie, bo miała jedfnego kolegę, który... i tez już wie. Luz.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 08:23
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > W punkt, Wodnymarynie.
    > Szczególnie o tym usamodzielnieniu za kasę rodziców
    CZYTAJ ŻE ŻE ZROZUMIENIEM, ANALFABETKO!
    > człowieka przez pryzmat perspektywicznej użyteczności.
    >
    > W ogóle - o ile dobrze zrozumiałam - Państwo z wątku wiodącego spotkali się dop
    > iero raz (słownie: raz).
    > Pan wprawdzie "za wszelką cenę" :) się kontaktuje, a Pani uważa, że jest "przyz
    > woicie".
    > Natomiast wątek zdążył się przetoczyć już tak wszechstronnie, dalekowzrocznie i
    > - nade wszystko: pragmatycznie - z zakupami i sprzedażą nieruchomości włącznie
    > , jakby oboje Państwo dożywotni cyrograf, albo co najmniej umowę przedwstępną n
    > a wspólne życie - mieli już w garści. :)
    > Dziwi mnie, że jeszcze dzieci po tym wątku nie biegały. No ale. Nle nie uprzedz
    > ajmy faktów... ;)
  • 06.10.17, 12:10
    A ty ze zrozumieniem... myśl. I pisz :)
    I może uda się bez inwektyw?
    Hm. A może dyskutujesz ze sobą w treści mego wpisu, a CAPS jest krzykiem, żebyś się lepiej widziała i słyszała?
    No, jest w tym jakieś szaleństwo, trudno tylko powiedzieć, czy metoda. :)
  • 06.10.17, 17:21
    Rozumiem ze tym sameum jest mieszkanie do 40 z rodzicami i mieszkanie w mieszkaniu od rodziców (ale utrzymywanie sie samemu)? NO gratuluje podejscia. Mam wrazenie ze cos takiego pisza ci ktorych zjada ze inni dostali mieszkanie od rodziców. Ja nie dostałam ale na 100% bym sie ucieszyła jakbym miała taki start. Nie wazne czy samemu kupiłes, wynajmujesz czy ci rodice kupili. Wazne ze sie zyje na swój koszt, samemu sie sprzata, gotuje, płaci rachunki. 40letni facet mieszkajacy w rozicami jest wygodnickim mamusi-synkiekiem. Sorry. I nie znaczenia stan jego konta oraz posiadanie nieruchomosci. Chodzi o podejscie dozycia. Jak ktos 40 lat zyje w ten sposob (ma ugotowane, posprzatane, lodówka pełna , koszule wyprasowane) a pensje wydaje na przyjemnosci to gratluje tej ktorej sie ułozy zycie z takim niebieskim ptakiem. Ze dziewczyna teraz sie zastanawia. Ja sie nie dziwie, po co sie pchac w cos co od poczatku brzydko pachnie...
  • 06.10.17, 00:08
    Ależ zaiste, jesteś maminsynkiem, dla ciebie ważniejsze jest wygodne mieszkanko z mamusią niż związek. Na tym właśnie to polega.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 06.10.17, 16:04
    Skoro kobiety boja sie dorosłego faceta mieszkającego z mamusią to wystarczyło wynajać mieszkanie. Ale po co. Lepiej pisać jaki to traszny bank by z toba w nim mieszkał ( a tak mieszka kochana mamusia ktora zapewne upierze, wyprasuje, ugotuje i posprząta). Ja nie wiem czy wiesz ale inni tez sie "żenią" z bankiem na kilka lat i jakos zyją. Tak mieszkałbys w 4 scianach sam...ale moze z szansa na spotkanie partnerki a tak mieszkasz z mamusią. Ja tez słyszałam ze tak jest łatwiej, taniej, mamusia nie jest samotna...na wszystko zmona znaleźć wymówkę. Sorry ale w tym wieku to wiele osób juz wzieło rozwód z bankiem (czytaj spłąciło kredyt).
  • 08.10.17, 18:24
    Masz obsesję na punkcie mamusi. Nic o tym człowieku nie wiesz, ale na pewno ma pełną lodówkę i mamusia mu pierze.

    > Sorry ale w tym wieku to wiele osób juz wzieło rozwód z bankiem (czytaj spłąciło kredyt).

    Sorry, ale nie wiesz, czym on się zajmuje i ile zarabia. Może przez te lata odłożył wystarczająco, żeby mieć coś swojego bez pchania się w kredyt, a wynajmować jako singiel nie chciał, bo po kiego płacić komuś, jak w tym czasie można odłożyć na coś własnego, przy okazji opiekując się rodzicami? Ale taki scenariusz nie mieści się w głowie, co?
  • 08.10.17, 23:24
    To chyba do mnie, więc odpowiem. Jestem szczerze zdumiony wstawką o "kochanej mamusi" i o tym czego to ona nie robi. W sumie to się chyba nawet powinienem obrazić, ;) bo najwyraźniej masz mnie za idiotę, który nie potrafi obsłużyć zmywarki czy pralki. A co do tego strasznego;) sprzątania i prasowania, którego też Twoim zdaniem nie ogarniam... Ogarniam, nie znoszę bałaganu i syfu więc sama rozumiesz... Jadę na szmacie i sunę żelazkiem tak często, jak jest to konieczne. Ugotować też sobie ugotuję (choć nie lubię pichcić). Zakupy robię, rachunki płacę (ze swoich pieniędzy - dla porządku dodam byś mi zaraz nie napisała, że okradam z emerytury "kochaną mamusię'). Więc wiesz... Mnie rodzice nie skrzywdzili, nie wychowali na paniczyka, który nawet tyłka sam sobie nie wytrze. Co do "żenienia się z bankiem" - teraz już nie muszę. No chyba, że mieszkanie miałoby być w ścisłym centrum, to wtedy tak. Bez niewielkiego kredytu by się nie obeszło. Ale skoro jestem sam, to nie widzę powodu bym bankom dawał zarabiać. Na spotkanie partnerki szans raczej nie ma. Przy bliższym poznaniu większość kobiet zwyczajnie rozczarowuje (mówię oczywiście o tych, które ja poznałem; i znów dla porządku dodam, żebyś mi nie zarzuciła, że pewnie drugiej, młodszej wersji "kochanej mamusi" szukam - nie szukam), a dla tych które nie rozczarowują, ja niestety jestem rozczarowaniem.;)
  • 05.10.17, 23:20
    Weź go do siebie, bo jak rozumiem ty nie mieszkasz z rodzicami, a na swoim
  • 05.10.17, 23:44
    jaquline1 napisała:
    wybacz siostro... co powiesz na małe postawienie sprawy na głowie vel przed lustrem...

    rozkmina jest taka, że oto makler styrany, karierowicz lat 29 ze zbitą fortuną systemu banksta paradise, z czerwo porsz w benzynie 3 litry z 450 KM w 3 seki do 100tki... złapał doła po spacerze na Mariensztacie w październikowy dżdżysty wjeczur ....no bo kwadrat samotnie pusty itp....i oto otóż sentymentalnie go naszła dziewica lat 40 z Szydłowca (pogranicze woj. maz i woj. śwkrzyskiego) ... zapałał uczuciem nieoczekiwanie jak na singielskie drapieżne zwierze przystało... a ona - nauczycielka klas 1-3 w szkole specjalnej nieopodal zapytawszy matki pozwolenstwo dostała na wzorca pokoleniowe powielenie....
    Czy Twoim zdaniem ma to szanse na rację bytu? Jeśli tak to u kogo, gdzie i za ile?

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 06.10.17, 08:27
    Jeśli ma się wchodzić w związek , gdzie na dzień dobry coś nie gra to moim zdaniem należy się wycofac .Facet może być O.K. ale jak ułożą sie stosunki z teściami?Teściowa bedzie patrzeć cały czas na ręce i do syna a widzisz jak ona to robi? ja bym nigdy tak nie robiła, O przyszła do całego domu i paniusie udaje i tak cały czas to i ze związku nic nie zostanie Przysłowiowa kropla drąży skałę. Moj związek sie rozpadł z tego właśnie powodu. Ale po to Ten u góry dał nam własną wole byśmy sami nią rozporządzali, nie słuchali innych podszeptów, gdyż przyjdzie czas na rozliczenia. Może ktoś nazwie mnie nawiedzoną, myślę że jestem normalna. Pozdrawiam
  • 06.10.17, 08:32
    Spotkania u mnie tylko będą mnie wkurzac. Raz byłam krótko bardzo z kimś, właśnie przez to


    Może jego też wkurzały kobiety z miejsca wprowadzające się do niego i mieszkanie z rodzicami jest sposobem na trzymanie takich bab na dystans?
    Dlaczego oczekujesz od niego więcej niż jesteś sama w stanie zaoferować?

    --
    "Nienawidzę Twoich poglądów, jednak będę bronić do śmierci Twojego prawa do ich wygłaszania."
    Wolter
  • 06.10.17, 08:56
    ,..wiecie co? nie wiem jak Wy,ale ja nie znioslbym na co dzien obok siebie tak cynicznego i wyrachowanego babska,i oby facet mial na tyle szczescie, zeby go zostawila w spokoju,i mowie to ja, wlasciciel wlasnego domu w srodkowej anglii i duzego mieszkania gdzies w polsce nad wisla, to dorobek malzenski, wspolny kuzwa,a wczesniej przed slubem oboje nie mielismy nic..poza soba. Ona byla wtedy w jednej kiecce, a on w jednych portkach na du#ie., a popatrz jak to mozliwe, kuzwa !? ,..bo oni byli i sa nadal szczesliwi ze soba!

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 06.10.17, 10:55
    ejże, hola holy, jakoś nie piszesz, że żona miała przyczepionych jak huba rodziców, którzy stale byli obok. Taka jest różnica. Panna nie jest roszczeniowa, bynajmniej, ona jest ogarnięta i widzi, gdzie będą problemy.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 06.10.17, 11:00
    Ona nie może widzieć, gdzei są problemy, bo nie zna sytuacji. Ona widzi rozwój sytuacji w swojej głowie. O ile oczywiżcie, z uwagi na ciągle nowe szczegóły dramatyczne, nie jest to kolejny troll na ożywienie.
    Padlina dla sępów.:))

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 11:15
    alpepe napisała:

    > najmniej, ona jest ogarnięta i widzi, gdzie będą problemy.

    Kobiety, które widzą problemy i nie umieją ich rozwiązać nie są ogarnięte. Sorry. Co więcej uważam, że panna sama sobie zrobiła te problemy i jak słusznie pisze gigsia roi się w jej głowie od chorych wyobrażeń na ten temat...co może prowadzić do kolejnych problemów...
    ot natura kobiet... problematyczna




    --
    Mława jest OK
  • 06.10.17, 12:17
    no to jej powiedziałam, jak to rozwiązać.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 06.10.17, 12:20
    No ale Ty jesteś zebeściak i do tego piękny.

    --
    Cygańską duszę mam
  • 06.10.17, 18:16
    Mła : *

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 06.10.17, 11:16
    no wiec zeby w przyszlosci ominac potencjalne problemy, to niech szuka swojego meskiego odpowiednika, tylko tez i z tego moze wyjsc jedna wielka kicha, gostek moze sie okazac rownie szybko irytujacym sie typem co ona, np. na wstepie zakomnunikuje,ze jesli bedzie u niego to rano nie chce jej juz widziec, bo wkurza go widok obcej osoby szwendajacej sie po jego prywatnym azylu.no dramat,ale mysle ze sporzadzenie jakiegos scisle doprecyzowanego kontraktu byloby duzym ulatwieniem dla kazdej ze stron,

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 06.10.17, 14:12
    adoptowany napisał:

    > ,..wiecie co? nie wiem jak Wy,ale ja nie znioslbym na co dzien obok siebie tak
    > cynicznego i wyrachowanego babska,i oby facet mial na tyle szczescie, zeby go z
    > ostawila w spokoju,i mowie to ja, wlasciciel wlasnego domu w srodkowej anglii i
    > duzego mieszkania gdzies w polsce nad wisla, to dorobek malzenski, wspolny kuz
    > wa,a wczesniej przed slubem oboje nie mielismy nic..poza soba. Ona byla wtedy
    > w jednej kiecce, a on w jednych portkach na du#ie., a popatrz jak to mozliwe, k
    > uzwa !? ,..bo oni byli i sa nadal szczesliwi ze soba!
    >
    Wzruszyłam się, doprawdy. Chlopisko z domem w Anglii rzekło. Podziwiam, gratuluję, współczuję. ☺️
  • 06.10.17, 15:29
    ,.. oj laska wspolczuj raczej sobie,kiedys przekonasz sie sama,ze nic tak dobrze nie leczy z narcyzmu jak czasem brutalna terapia doktora Zycie,. :)

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 06.10.17, 16:00
    Ale ja mysle ze jej nie chodzi o to zeby zdobyc faceta z mieszkaniem. Ale 40 letni facet nadal u mamusi i tatusia jednak odstrasza. I to mowie ja włascicielka domu i mieszkania (tez wpsólnie wypracowane). Mam troche pnad 30 lat i nie wyobrazam sobie mieszkac nadal z rodzicami. Moi tez maja spory dom a jednak poszłam na swoje zanim spotkałam meza. I spotykałam sie krótko z 40latkiem mieszkajacym z mamusią (bo razem taniej, bo łatwiej...czytaj mama gotuje, sprząta, pierze prasuje). Moze sa osoby ktorym to nie przeszkadza mnie przeszkadzał brak samodzielności. Nie oczekiwałam faceta z mieszkaniem czy samochodem...ale dorosłego człowieka.
  • 06.10.17, 19:22
    ,..a tyle to wiemy,tylko po co ta cala gadka,i dretwe osobiste wycieczki do jej byłych,a to irytuje,to nie irytuje, dojrzaly niedojrzaly,albo jakis inny piz##waty maminsynek z ciotka na parterze, niech wali prosto z mostu i bez ogrodek,ze szuka dzianego faceta a wszystkim golodupcom już z samego klucza wstep jest wzbroniony.Marnie skrywana mizoginia.I dla scislosci -nigdzie w swiecie nie jest standardem,ze kazdy samotny czterdziestolatek ma samodzielne mieszkanie, to ze czesc z nich je posiada nie oznacza jeszcze, ze maja je wszyscy,..// i na koniec do panien,ktorym jak to się mowi,wydaje się,ze sa życiowo ustawione = uważajcie, żeby na końcu nie było jak w pewnej piosence, wielka dama tańczy sama.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 06.10.17, 19:26
    To nie jest mizogynia, a pogarda dla innych. U tych wszystkich posiadaczek nieruchomości na zarobku. Przyciśnięte, zawsze powiedzą, pierwsze mieszkanie to na start bla bla bla, a ja potem sama zakasałam rekawy

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.10.17, 19:52
    ,.. Ggigus masz racje,tak to pogarda dla wszystkich o innym ( czyt.gorszym) statusie materialnym, niż mój wlasny.


    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 06.10.17, 20:58
    A czemu dzianego? Jak sie wytyka ze 40latek mieszkajacy z rodzicami to niedojrząły maminsynek to odrazy przytyk ze babka na kase leci. Ja jej sie nie dziwie. Na kase nie leciałam nigdy ( iduza czesc kobiet nie leci) a mnie włąsnie fakt, ze koles przez 36 lat nie potrafił sie usamodzielnic odrzuciła. To nic, koles miał mieszkanie (teoretycznie piwnnam była wiec byc chętna) ale je wynajmował i mieszkał z mamą. Po poznaniu bliższym okazało sie, ze mama: robi zakupy, gotuje, pierze, prasuje, wieczorem kanapeczki pod komputer podtyka. Sorry byłam podan 10 lat młodsza i bardziej smaodzielna. Facet moze wynajmowac mieszkanie ale byc samodzielney. Zreszta nie tylko facet. Poza tym akurat tutaj mysle ze to tez wina rodziców. Rozsądni wypchneliby ocieche z domu koło 30 przynajmniej. I naprawde mam wrazenie ze tak piszcie z zazdorsci ze ktos dostał chate od rodziców. Ja tez zazdroszcze tym co dostali (bo naprawde fajnie miec taki start) ale nie obrazam ich dlatego. Rozumiem, ze wy dostajac mieszkanie na strat od rodziców byście powiedzili "soory ale nie , potem mnie na jakims forum wysnieją"? Listosci...
  • 06.10.17, 21:35
    ,.nie wiem,czy mi uwierzysz ale nie, nigdy nie zazdroscilem nikomu i to niczego,a już szczegolnie tym urodzonym pod szczesliwa gwiazda,takim co to im już nad kolsyka rozwiazal się prawdziwy rodzicielski rog obfitości wszelakich, wiesz dlaczego?
    ano,dlatego,ze jako ta rogata (zodiakalny Baran) dusza, jak tylko siegam pamiecia, od szczenięcych lat nie znosilem być uzależniony od kogokolwiek i w jakikolwiek sposob, nawet od rodzicow,a może nawet zwłaszcza od nich (tzn. od moich).Takie to uparte bydle było ze mnie i tak jest do dzisiaj,..aaa!! i zona (mam to szczęście!) jest w tych akurat sprawach dokładnie taka sama jak ja.

    ps. pytasz czemu dzianego? przecież ona o niczym innym nie pisze,ani sladu o jakichś uczuciach, czy czyms podobnym, raz (sic!!) tylko wspomina ze im się za pierwszym razem dobrze gadalo

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 06.10.17, 14:15
    koty_schrodingera napisała:

    > Spotkania u mnie tylko będą mnie wkurzac. Raz byłam krótko bardzo z kimś, właśn
    > ie przez to
    >
    >
    > Może jego też wkurzały kobiety z miejsca wprowadzające się do niego i mieszkani
    > e z rodzicami jest sposobem na trzymanie takich bab na dystans?
    > Dlaczego oczekujesz od niego więcej niż jesteś sama w stanie zaoferować?
    >
    No póki co chyba ja więcej oferuję, marzyłabym, aby chociaż było po równo. ☺️
  • 06.10.17, 11:56
    Aluzja siega samej glebi...jedno spotkanie i "rozmawialo sie przyzwoicie". Nie wpuscilas do siebie, on cie tez do domu nie zaprosil, wie gdzie to zrobiliscie, pod mostem eRasmusa w Rotterdamie? Facet cwany jest, chce darmowego seksu na neurtalnym gruncie, a ta po jednym spotkaniu planuje daleka przyszlosc. Zaplanowalas juz plec wspolnych dzieci, imiona i potencjalne wyksztalcenie? A moze on ma zone, rodzine a tobie bajki ooowiada o domu z rodzicami i ciotka. Zacznij na przyszlosc myslec glowa, a nie cipka.
  • 06.10.17, 12:03
    arjanii napisała:

    > przyszlosc myslec glowa, a nie cipka.

    żabka... nie można myśleć cipką...tylko głową... cipka służy do czego innego... mam nadzieję, że nie jesteś po medycynie bo bym Ci dyplom odebrał...


    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 06.10.17, 12:09
    Juz dawno to zrobiles, bo bedac po medycynie sprzatam, nawet czyszcze ploty odblskowe na mariensztacie. Moze zle sie wyrazilam, parcie na cipke przyslania zdolnosc do logicznego myslenia.
  • 06.10.17, 12:25
    arjanii napisała:

    > Juz dawno to zrobiles, bo bedac po medycynie sprzatam, nawet czyszcze ploty odb
    > lskowe na mariensztacie.

    A to pewnie zapomniałaś kamizelki odblaskowej bo Cię nie widziałem...albo za szybko śmignąłem... a miłość czyhała pod płotem... oł szet..oł szet.. szet

    Moze zle sie wyrazilam, parcie na cipke przyslania zdo
    > lnosc do logicznego myslenia.

    O tak... potwierdzam... w takich momentach odkładam zadania z całek a bywa, że wyskakuję z grubszej kasy...



    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 06.10.17, 12:31
    Milosci nie bylo, wiala taka wihura , ze sprawdzalo sie powiedzenie, ze wiedzie sie jak ku...e w deszcz
  • 06.10.17, 13:54
    Hihih, doprawdy żenua dnia. Dzięki za poprawienie nastroju w ten deszczowy dzień. ☺️
  • 06.10.17, 14:02
    arjanii napisała:

    > Aluzja siega samej glebi...jedno spotkanie i "rozmawialo sie przyzwoicie". Nie
    > wpuscilas do siebie, on cie tez do domu nie zaprosil, wie gdzie to zrobiliscie,
    > pod mostem eRasmusa w Rotterdamie? Facet cwany jest, chce darmowego seksu na n
    > eurtalnym gruncie, a ta po jednym spotkaniu planuje daleka przyszlosc. Zaplanow
    > alas juz plec wspolnych dzieci, imiona i potencjalne wyksztalcenie? A moze on m
    > a zone, rodzine a tobie bajki ooowiada o domu z rodzicami i ciotka. Zacznij na
    > przyszlosc myslec glowa, a nie cipka.

    Brak słów, prostactwo bije po oczach.
  • 07.10.17, 16:39
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 06.10.17, 12:08
    jedno jest pewne, gosciu nie jest resortowym dzieckiem
  • 06.10.17, 12:21
    "Spotkania u mnie tylko będą mnie wkurzac..."
    I o to chodzi. On już to przeszedł, wkurzał się i teraz się zabezpieczył - u niego się nie da ;)

    --
    Przywróćcie most Gdański pieszym!
  • 06.10.17, 14:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 06.10.17, 15:08
    nota_bene0 napisała:

    > Myslę, że wpisy, które przemawiają za facetem, to piszą je
    > osoby z jedną walizką na stanie. (...)

    Bardzo odważna teza. :)
    Jeśli o mnie chodzi - błędna. Zdaje się też, że "gość w portkach" i kilka innych piszących tu osób, na brak "walizek" ani samodzielności nie narzeka.

    > Zawsze osoba, która coś posiada
    > oczekuje, aby i druga strona coś posiadała.

    Tu chyba tylko taki komentarz: "Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań - nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice."
  • 06.10.17, 15:03
    Myślę, że związek nie rokuje, choćby dlatego że normalnemu facetowi w tym wieku mieszkanie z rodzicami zwyczajnie by przeszkadzało, więc coś z nim nie tak. Opiekę nad rodzicami można zorganizować niekoniecznie mieszkając z nimi. Poza tym to kolejny sygnał ostrzegawczy: rodzice, którzy wymagają od syna takiej opieki, nawet kosztem jego życia intymnego, towarzyskiego itp. Jeżeli facet Cię interesuje, to omów ten problem otwarcie: czy dopuszcza wyprowadzkę od rodziców w przypadku poważniejszego związku, czy będzie problem z odcięciem pępowiny, czy będą się do jego życia wtrącać, kontrolować itp. Jeżeli odpowiedzi nie będą satysfakcjonujące - spadaj, mamisynek pod skrzydłami kochających rodziców, z którymi trzeba o niego walczyć, nie jest ci do niczego potrzebny.
  • 06.10.17, 15:47
    Dziękuję za wpis powyżej. I za każdy i lepszy i gorszy. Pozdrawiam
  • 06.10.17, 16:14
    Proste.
    Będziecie się spotykać wyłącznie w knajpach/kawiarniach, a jeżeli będzie to rozwojowe - wyłącznie w hotelach. Koszty na pół.
    To będziesz odczuwała jaki sprawiedliwe.
    Nawet zimą można znaleźć superfajne rzeczy w Polsce, więc pora roku nie jest żadną wymówką.
    Żeby było dalej sprawiedliwie, raz wyjazd organizuje on, raz Ty. Jecie i pijecie też to samo w takich samych ilościach.

    A tak naprawdę daj człowiekowi spokój. Przy tak merkantylnym podejściu do życia nie ma sensu wiązać się z gościem.
  • 06.10.17, 16:46
    Bardzo fajne zycie...jak kochanka. I nawet nie chdozi o spotkania. Nie wyobrazam sobie ukłądac sobie zycie zniedojrząłym chłopczykiem lat 41. I nie chodzi o zawartosc portwela czy posiadanie nieruchomosci. Prosze sobie wyobrazic ze Pan całe zycie ma prane, prasowane, ugotowane, lodówka sama sie mu zapełnia (czytaj robi to mama).
  • 06.10.17, 16:48
    Znam takiego chłopaka. Majac 37 lat spotakł dziewczyne, wyprowadził sie od rodziców do niej. Zakochali sie. Ona zarabiała wiecej od niego ale nie o kase chodzi....tylko ze całe utrzymanie było na jej barkach. OPłaty, jedzenie, beznyna w jego samochodzie !!!! Bo on był tak przyzwyczajony. Za mieszkanie pąłcili rodzice, jedzenie kupowali rodzice, on swoja pensje wydawał na samochód (ale nie na beznyne) na swoje bardzo drogie ciuchy. I teraz nie widział pwoodu tego zmieniac. Rozstali sie...
  • 06.10.17, 18:17
    Samo sedno. Właśnie tego się obawialabym. Dzięki, pozdrawiam ☺️
  • 06.10.17, 19:26
    Hanusinamama:
    >ma prane, prasowane, ugotowane, lodówka sama sie mu zapełnia
    Powtarzasz to w kółko. Zmień płytę.

    Jaquline:

    Jeżeli od początku jesteś niezadowolona to po co w ogóle om tym myślisz??? Nie pasuje Ci gostek to go spławiasz i po kłopocie. A ty się zachowujesz jak desperatka, jakby to był jedyny który się tobą zainteresował.
    Szukaj dalej.

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • 06.10.17, 21:01
    NIestety ja bym sie bała przyzwyczajenia. Jezeli ktos naprawde długo zyje w ten sposób moze byc cięzko zmienić cokolwiek ( a zminic musiałoby sie duzo bo jego mamą nie będziesz). Bo sorry ale co innego 22latek u mamusi na garnuszku a co innego 40.
  • 06.10.17, 21:31
    Może ten facet nie mieszka z rodzicami ciotka tylko z żoną i mamą zony?... I dlatego nie może się wyprowadzić. ..?
  • 06.10.17, 21:35
    ale czy Ty w ogóle znasz kontekst tej sytuacji??? po jednym spotkaniu???

    są rzeczy, które powinny automatycznie skreślać kandydata w stylu: uzależnienie od narkotyków czy okłamanie drugiej strony, że jest się wolnym, gdy jest się żonatym etc.

    ale gdy wszystko inne Ci się w nim podoba to jednak uważam, że nie warto kogoś skreślić od razu tylko dlatego, że mieszka z rodzicami!

    1. czy znasz kontekst (w sensie czy jest to sytuacja przejściowa, czy nie, dlaczego do niej doszło, moze np. ktoś z rodziców jest np. po operacji i przez jakiś czas on woli być na miejscu)?
    2. mieszkanie z rodzicami nie zawsze oznacza to samo - to moze być zajmowanie pokoju w małym mieszkaniu albo w domu, gdzie są dwa odrębne mieszkania z klatka schodową.
    3. to że ktoś w danym momencie mieszka z rodzicami nie równa się, że planuje zawsze mieszkać z rodzicami (może z jakichś powodów np. finansowych póki jest singlem woli przemieszkać z nimi jakiś czas i np. zebrać pieniądze na mieszkanie etc.)

    "Spotkania u mnie tylko będą mnie wkurzac" - tego nie rozumiem... równie dobrze taka sytuacja mogłaby wyniknąć, gdyby Twój chłopak mieszkał np. ze współlokatorami. Problem to jest gdy obie strony mieszkają z kimś i nie ma jak swobodnie się spotykać.
  • 07.10.17, 12:20
    no wlasnie,bo kto ocenia dzien po samym poranku,a przed zachodem slonca? to jedno, a drugie nie wyobrazam sobie zyc z kims do kogo nic nie czuje, i zamieszkac z nim/nia tylko dlatego ze ma wlasna chalupe..! dla mnie laska moglaby byc gola i wesola, jesli tylko zapalalbym ku niej afektem, to moglaby w samych majtkach stac na ulicy,wybralbym ja jak nic, a moze zwlaszcza dlatego ze w samych majtkach? mozliwe, kiedys probowano wyswatac mi jakas bogata dziouche - wiecie wiejska dziewczyne, wiecie taka prawdziwa gospdarska corke, z hektarami, posiadloscia i wszelkim dobrodziejstwem chlopskiego inwentarza, w kazdym razie sporo tego wszystkiego tam bylo,..potem juz u nich w domu panna siedziala sztywna i cala (moze z wrazenia jakie na niej zrobilem)czerwona na buzi..ale nic z tego, nie podobala mi sie,a w dupie z tatusiowymi hektarami..ucieklem.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 08.10.17, 17:48
    mnie próbowano wyswatać w chłopakiem z hektarami i fuchą w rajchu, normalnie, nic się nie odzywałam, byłam sztywna, bo cała ta sytuacja była dla mnie żenująca, o czym miałam rozmawiać z malarzem pokojowym?! Najlepsze było podsumowanie swata: fajna z ciebie dziewczyna, szkoda, że zakompleksiona.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 08.10.17, 20:09
    Pogardzilas gospodarzem i co wzielas?? Twoj ksiaze z bajki cie zostawil z dziecmi poszeedl do innej,,mlodszej i ladniejsze,,po co ci to bylo Alpepe?? JJestes zadowolona teraz??? Arogancja i zadzieranie noska na dluzsza mete sie nie oplaca ,teraz juz to wiesz,albo i nie :)
  • 09.10.17, 19:40
    chyba mnie mylisz z kimś innym.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 10.10.17, 05:20
    z kimkolviek.

    - To LEW sie myli.
  • 10.10.17, 09:16
    Pewnie ze mna ;).
  • 08.10.17, 21:17
    A ile kobiet tak ma - on jest nieśmiały, ma zahamowania, ma złe doświadczenia, boi się mnie.
    Jakby coś było w tym złego, że się człowiek nie każdemu podoba.
    Jak to mawiał FJS - everybodys darling ist everybodys Depp.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 08.10.17, 23:31
    ,...Alpi widac ze wiedzialas co robisz,ale nie kazdy wie ze malarze przynosza nieszczescie, zwlaszcza ci z reichu.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 10.10.17, 12:59
    Ciekawy temat. Co do zasady zgadzam się: jeśli facet ma 30+ i mieszka z rodzicami na "dzień dobry" dostaje u mnie -10 pkt. do atrakcyjności. Pierwsze skojarzenia są oczywiste "frajer, ofiara, maminsynek, niedorajda, palant". Jeśli jest wystarczająco dobry w innych kwestiach daję mu szansę na wyjaśnienie swojego wstydliwego położenia. Niestety na ogół dobrych wyjaśnień brak i pierwsze skojarzenia okazują się mieć mocną podstawę. W końcu stereotypy nie tworzą się przypadkowo. A jeśli mężczyzna przekroczy 40-stkę i nadal mieszka z rodzicami, to nawet potencjalnych szans nie miałby mnie poznać, bo to już nie lampka, ale syrena alarmowa. Lepiej unikać takich osobników, trudno najwyżej skrzywdzi się jednego na milion, który ma dobry powód, doświadczenie poucza jednak, że reszta to wymoczki i nie warto sobie nimi głowy zawracać.
  • 11.10.17, 09:24
    A skąd ta twoje syrena alarmowa wie że facet mieszka z rodzicami kiedy jeszcze go nie znasz?
  • 11.10.17, 11:32
    I tak rodzą się stereotypy, które ponoś ułatwiają postrzeganie świata. W tym wątku jest parę sensownych wypowiedzi mężczyzn, mieszkających z rodzicami. Sama znam jednego, to chłopak mojej siostry.
    Wszystko zależy od osoby, u mojej sąsiadki, starszej pani, też mieszkał jej syn, zwany w okolicy pijaczkiem, chociaż miał wtedy dobrze po 50. I kiedy matka zmarła, szybko się stoczył, niestety.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 11.10.17, 13:34
    Dlatego nie twierdzę, że nie bywa wartościowych mężczyzn 40+ mieszkającymi z mamusią, ale to jednak wyjątki. Prawdopodobieństwo z grubsza takie, jak wygranie w totka (hej! w końcu czasami ludzie wygrywają!). Tymczasem zobacz: uderz w stół, nożyce się odezwą. Wyraziłam tylko swoje zdanie i od razu hejt sfrustrowanych facecików, którym w życiu nie wyszło, po rozwodach, alimenciarzy, z brzydkimi żonami, zarabiających ledwo ledwo - typowe. I jak tu nie wierzyć w stereotypy :) Autorka tematu dobrze wyczuła gościa, mam nadzieję, że spuściła go już na drzewo i nie marnuje swojego czasu (w sumie jego też nie).
  • 11.10.17, 16:04
    Musisz się zdecydować, o kim piszesz - czy o mężczyznach samotnych, bez rozwodów, mieszkających z rodzicami czy tych po rozwodach, z brzydkimi żonami (cokolwiek miałoby to znaczyć).
    Bo pisanie o wszystkich, ergo wrzucanie wszystkich do jednego wora ma wg mnie mało sensu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 12.10.17, 09:07
    To jednak mieszkający z mamą to jednak ci gorsi skoro to pijaczkowie.
    A co z mężami którzy twierdzą że żona jest od tego aby podstawić jedzenie, uprać posprzątać? To nie są maminsynki?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.