Dodaj do ulubionych

Czy pociąga was inteligencja u płci przeciwnej ?

08.10.17, 11:24
Jak wyżej
Edytor zaawansowany
  • 08.10.17, 18:49
    Lubię otaczać się gronem inteligentnych osób. Uwielbiam rozmawiać na ambitne tematy, więc czuje się świetnie w takim towarzystwie.
    Inteligentni mężczyźni robią na mnie wrażenie, ale nie wyobrażam sobie być z takim mężczyzną. Najlepiej, żeby nie sprawiał na pierwszy rzut oka wrażenia przygłupa, ale zdecydowanie nie równał się do mnie inteligencją. A jeśli chodziłoby o dzieci, to dziedziczy się takie cechy po matce, więc głupszy facet nie przeszkadzałby w niczym.
    Zawsze trafiam na facetów niższych intelektualnie od siebie. I to bardzo mnie cieszy ;)
  • 08.10.17, 18:55
    otoz to...
    mam podobnie :)
    - naturalnie, ze glupota odpycha.
    ale nadmierna inteligencja u kobiety bywa meczaca...

    wystarczy "przecietniara" vel sredniaczka :)

    od inteligencji - to mam przyjaciol
    - z ktorymi moge sie spotkac KIEDY ZECHCE (lub nie.)
  • 08.10.17, 19:54
    Pytanie z kategorii retorycznych. Nie wypada odpowiadać.
    Podobno ludzie inteligentni są bardzo leniwi, ale nie chciało mi się tego sprawdzać. 8)
  • 08.10.17, 21:43
    To zależy. Jeśli osoba inteligetna musi ciągłe udowadniać i pokazywać innym swoją wiedzy, to jest osoba inteligentna i męcząca. Mam parę takich i kolegów i koleżanek - każde ich zdanie ma robić piorunujące wrażenie.
    Rzadko, naprawdę rzadko zdarzają mi się inteligenti ludzie, np. dotrzymującymi mi kroku w wiedzy ogólnej. Sama mam też obszary z brakami, rzecz jasna.
    Ludzie inteligetni wg mnie potrafią dzielić się wiedzą, dostawać wskazówki od innych, inteligentnie milczeć i robić inteligetne uwagi.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 08.10.17, 23:55
    Osoba inteligentna nie musi nic nikomu udowadniać, bo ona zwyczajnie taka jest. Jedynie pozoranci próbują przekonać innych i zamydlić im oczy.
  • 09.10.17, 00:17
    Są ludzie inteligenti i niec czujący się zbyt pewnie np. , więc mają potrzebę udowadniania innym. Są ludzie inteligentni i mający potrzebę dominacji przez swą wiedzę nad innymi. Naprawdę sama inteligencja, zresztą bardzo różnie definiowana, nie oznacza, że człowiek nie musi jej, tej inteligencji pokazać.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 01:07
    wieczornica napisał(a):
    > Osoba inteligentna nie musi nic nikomu udowadniać, bo ona zwyczajnie taka jest.


    to pravda - i to viemy
    szczesliwie dla mezczyzn inteligencja (kobiet) - gra rowna role z ich innymi walorami...
    - np. z ich seksualnoscia.
  • 09.10.17, 07:51
    A nie działa to w dwie strony?Dla kobiet również inteligencja mężczyzn może być afrodyzjakiem.
  • 09.10.17, 10:34
    obrotowy napisał:

    > wieczornica napisał(a):
    > > Osoba inteligentna nie musi nic nikomu udowadniać, bo ona zwyczajnie taka
    > jest.
    >
    >
    > to pravda - i to viemy
    > szczesliwie dla mezczyzn inteligencja (kobiet) - gra rowna role z ich innymi wa
    > lorami...
    > - np. z ich seksualnoscia.

    A ja byłam przekonana, że mężczyźni lubią idiotki. Takimi jest łatwo rządzić oraz zmanipulować. Większość facetów lubi zdradzać (a jeśli tego nie robi, to snuje fantazje o innych kobietach), więc idiotce łatwo jest wkręcić, że nie robi się tego.
  • 09.10.17, 14:44
    wieczornica napisał(a):
    A ja byłam przekonana, że mężczyźni lubią idiotki. Takimi jest łatwo rządzić or
    > az zmanipulować. Większość facetów lubi zdradzać (a jeśli tego nie robi, to snu
    > je fantazje o innych kobietach), więc idiotce łatwo jest wkręcić, że nie robi s
    > ię tego.


    Nie , mezczyzni nie lubia idiotek (gdy chodzi rzezcz jasna o stale partnerki...
    - bo na jeden "numerek" - to chetnie...))
    Gdyz idiotka jest nieobliczalna - a partnerka powinna byc jednak obliczalna,
    bo czesto i w roznych sprawach trzeba na niej polegac.

    - a co do poruszanej prze Ciebie kwestii zdrady - to juz osobny problem.
    "nos" kobiety - ten tkzw ."szosty zmysl" - to nie tylko kwestia inteligencji...
  • 09.10.17, 16:00
    Bla bla bla, każdy woli ładnych, miłych, mądrych, bogatych i fajnych ludzi.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 16:36
    znana.jako.ggigus napisała:
    > Bla bla bla, każdy woli ładnych, miłych, mądrych, bogatych i fajnych ludzi.


    nosz jasne.
    ale z tym wpisem pilnuj "drzewka" i podpisz sie pod moja przedmowczynia.
    - bo to uwaga raczej do niej.
  • 09.10.17, 17:00
    Nie, to była uwaga moja do Ceibie jak najbardziej:)

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 17:03
    no do mnie , chyba nie... nie lubie idiotek (pominawszy pojedyncze numerki...),
    - zatem wpisuje sie w ogolny trend...
    napisz do tej, ktora idiotki ma na uwadzie...
  • 09.10.17, 17:14
    Bo jak już napisałam - wzyscy lubimy fajnych, mądrych, ciekawych ludzi. Wszyscy lubimy prowadzić interesujące dyskusje itp.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 17:22
    A także wszyscy chętnie bierzemy idiotki i idiotów na jeden najwyżej dwa numerki, bo jesteśmy tacy fajni, mądrzy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 22:57
    wieczornica napisał(a):

    > Osoba inteligentna nie musi nic nikomu udowadniać, bo ona zwyczajnie taka jest.
    > Jedynie pozoranci próbują przekonać innych i zamydlić im oczy.

    To prawda, nie musi udowadniać, ale to nie znaczy, że tego z zasady nie czyni. Ludzie inteligentni też miewają nieciekawe charaktery.
  • 09.10.17, 09:16
    >Rzadko, naprawdę rzadko zdarzają mi się inteligenti >ludzie, np. dotrzymującymi mi kroku w wiedzy >ogólnej.

    Ale inteligencja to nie jest wielkość zasobu wiedzy ogólnej.

    Prosto z wikipedii:
    Inteligencja (od łac. intelligentia - zdolność pojmowania, rozum) – zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia. Zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w różnych sytuacjach. Cecha umysłu warunkująca sprawność czynności poznawczych, takich jak myślenie, reagowanie, rozwiązywanie problemów.

    W 1983 Howard Gardner przedstawił teorię Inteligencji wielorakiej; rodzaje inteligencji według Howarda Gardnera:

    1)Inteligencja językowa – umiejętność czytania, pisania i porozumiewania się za pomocą słów, doskonale rozwinięta u pisarzy, poetów i mówców.
    2)Inteligencja logiczna lub matematyczna – umiejętność rozumowania oraz liczenia. Najlepiej jest rozwinięta u ekonomistów, naukowców, inżynierów, prawników i księgowych.
    3)Inteligencja wizualno-przestrzenna – umiejętność malowania, rysowania, robienia artystycznych fotografii, rzeźbienia lub wyobrażania sobie trójwymiarowych kształtów; doskonale rozwinięta u nawigatorów i artystów.
    4)Inteligencja muzyczna – umiejętność układania piosenek, śpiewania, gry na instrumencie, pisania wierszy, a także stosowania rymu i rytmu. Szczególnie rozwinięta u kompozytorów, dyrygentów, muzyków.
    5)Inteligencja interpersonalna (społeczna) – umiejętność nawiązywania kontaktów; rozwinięta u sprzedawców, nauczycieli i przywódców.
    6)Inteligencja intrapersonalna (refleksyjna) – umiejętność skupienia uwagi na swoich uczuciach, umiejętność wyciągania wniosków z przeżytych doświadczeń i umiejętność planowania. Ten rodzaj zdolności wiąże się u niektórych ludzi z wielką intuicją.
    7)Inteligencja ruchowa – zdolności manualne oraz umiejętności sportowe; dobrze wykształcone u gimnastyków, tancerzy, rzemieślników i sportowców, a także chirurgów.
    8)Inteligencja przyrodnicza – umiejętność rozumienia praw natury i postępowania zgodnie z nimi; dobrze rozwinięta u biologów, rolników i osób działających na rzecz ochrony przyrody.
  • 09.10.17, 12:55
    Inteligencja to też zdobywanie wiedzy ogólnej na rozmaitych kanałach i w rozmaitych dziedzinach, dające możliwość wypowiedzenia się czy też pozwalające na orientację, o co chodzi, jaka to aluzja np,..
    Umiejętność zapisania wiedzy i wywołania jej w pewnym momencie to też inteligencja. Zasoby wiedzy ogólnej, pozwalające odczytać ukryte kody, wyciągnąź nieznane nikomu wnioski itepe.
    Taki był mój ojciec - prosty chłopak po zaocznej maturze i zaczętych studiach zaocznych (moja mama wkręciła go w matmę), ale niesamowicie oczytany. Walił cytatami z ulubionych i znienawidzonych pisarzy, a jedną z jego ulubionych form dręczenia mojej mamy były cytaty z lektur szkolnych, zastosowane w momentach kłótni. Szczególna preferncja to Akademia Pana Kleksa, to była najbardziej znienawidzona lektura w oczach mojego ojca, a jednocześnie to były całe poklady jego insipracji do rozmaitych złośliwości.
    Poza tym mój ojciec i do dziś nie wiemy skąd, nikt z nas, potrafił jednym celnym zdaniem określić sytuajcę życiową moją, mojej siostry czy mamy. Czasem był złośliwy, czasem miał cholernie rację. Czerpał tę wiedzę wyłącznie na podstawie obserwacji nas.
    To była więC inteligencja na pograniczu językowej i ntrapersonalnej.
    Mój ojciec w latach 80 (sic!) nie będąc nigdy w Ameryce i tylko czytając o niej, oburzał się na kulturę użyj i wyrzuć (wszystkie jednorazowe albo szybko psujące się rzeczy) i oburzał go zalew tych wszystykich byle jak zrobionych rzeczy, które pojawiły się w latach 90. Wtedy go nie rozumiałam.
    A również oburzały go pomysły prywatyzacji teatrów (wtedy byłam za i też myślałam, że chrzani).
    Problem polega na tym, że inteligencja to rzecz bardzo trudna do zdefiniowania. Mój ojciec potrafił doskonale czerpać wiedzę i reflektować na temat wiedzy, świata, co mam nadzieję pokazałam powyżej. Obie te cechy mieszczą się tak na granicy Twojej klasyfikacji.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 13:37
    Inteligencja to zdolność wykorzystywania swoich zasobów.
    Można zapamiętać niezliczoną ilość faktów z obszarów wiedzy ogólnej, przeczytać dużo książek, ale jeżeli nie potrafi się korzystać z tej wiedzy, to nie ma mowy o wysokiej inteligencji.
    A z drugiej strony można nie być wykształconym - jak twój ojciec albo nie pamiętać miliona faktów z wiedzy ogólnej, ale mieć umiejętność wykorzystywania informacji i znajdowania jej źródeł - i to już świadczy o inteligencji.
  • 09.10.17, 15:46
    dlatego pisałam o tym, że inteligencja to korzystanie też z zasobów wiedzy ogólnej. A tę, że po raz kolejny przybiorę sobie po raz kolejny laurowy wieniec, chłonę jak gąbka i wykorzystuję i kombinuję. Mam na to dowody, ale pozwolisz, że skromność każe mi je przemilczeć.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 16:59
    Wierzę na słowo. :)
  • 09.10.17, 08:27
    Kiedyś jeszcze w latach szkolnych miałem przyjaciółkę, która była super inteligentna (zreszta z profesorskiej rodziny) i wywarła na mnie i chyba całe moje zycie znaczący wpływ ale nigdy nie myslałem o niej jak o atrakcyjnej kobiecie.
    Ja to bym powiedział tak: kobieta nawet najpiękniejsza gdy jest nudna to odpada a z drugiej strony nie wystarczy jak jest olsniewająca a brak "chemii" I nie da się sformułować żadnej zasady w tym temacie,na szczęście!
  • 09.10.17, 15:47
    ale nudni są ludzie właśnie dla siebie, jeśli między nimi nie skrzy i nie mam tu na myśli wyłącznie stosunków damsko-męskich. Konieta A ma przyjaciółki B i X. B i X są z dwóch różnych planet, a mimo to A je lubi. Z osobna.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 15:51
    znana.jako.ggigus napisała:


    > u na myśli wyłącznie stosunków damsko-męskich.

    ????? a jakie jeszcze stosunki masz na myśli?????

    Konieta A ma przyjaciółki B i X.
    > B i X są z dwóch różnych planet, a mimo to A je lubi. Z osobna.
    >

    ??????
    O! następna artystka kosmitka...
    Jak Boga kocham!!! ...ludzie! co się z waszymi głowami porobiło???



    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 09.10.17, 15:59
    Stosunki damsko-damskie i męsko-męskie. Masz przecież jakieś stosunki społeczne, bo nie seksualne!, z mężczyznami. Misiaczku.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 08:41
    U kobiet pociąga mnie brak inteligencji po męsku. Wzbudza to moje najgłębsze emocje sprawiając, że czuję się wręcz opętany faktem ze można być idiotą z takim wdziękiem że przyznał bym kobietom nobla z wszystkich możliwych nauk. Sobie bym przyznał nobla literackiego a wszystkim lgbt pokojwą nagrodę Nobla.


    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 13.10.17, 11:48
    Co do Nobla literackiego - problem w tym, że masz nie zawsze zwał. A dwa że jak Zwał Shutego - trudno Twój ciąg skojarzeń, kiedy go (od czasu do czasu) tutaj napiszesz, trudno taki ciąg skojarzeń przetłumaczyć. Nie wiem, czy komitet tej nagrody ma możliwości Ciebie docenić. Ale zaiste, zdarza Ci się nowatorsko używać język ojczysty.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.10.17, 14:03
    Jak zwał tak zwał, ale shuty cieszy się zasłużona Sławem /inteligentnej broni/
    3dprint.com/118279/shuty-mp-1-semi-automatic/
    Zwłaszcza gdy drukowany w gigabajtach;|



  • 13.10.17, 23:23
    Wolę Shutego w druku.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 11:18
    Ano właśnie, ten Shuty tez jest drukowany- w 3D!
    murowany orgazm- u pierwszej ziuty, pozostałym czterem wciąż się chce..

    To dopiero- męsko-damski artificial intelligence..



  • 14.10.17, 12:24
    To jest broń, takie żarty mnie nie śmieszą od dawna.
    Chociaż oczywiście bezsilnie zagryzam poduszckę czy poszewkę od kołdry, czy też jak to było na wczorajczym filmie, ekstatycznie szepczę imię partnera, chwytając jak na filmie kępkę trawy, wszystko w oczekiwaniu na multiorgazm.
    No w filmie aktorka szeptała Klaus, Klaus, bo to był film niemiecki, więc wiem, jaki to może mieć oddźwięk tutaj.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 15:47
    Tak,giggu, to jest bardzo precyzyjna broń, językowa.
    Zupełnie wiec a‚propo inteligencji w sprawach męsko-damskich...
    mogę cie prosić o wyobrażenie sobie p. Moore’a w roli Klausa?
  • 14.10.17, 16:09
    Rogera Moore´a? Hm, czemu nie?
    W filmie, o któym piszę zagrał Klausa b. ładny, androgyniczny chłopak (bo tam chodziło o tzw. zagrożenie homoseksualnością, to był film z lat 50), więc nekoniecznie Klaus to jakiś buciarz.
    A co innego ostra broć językowa, co innego prawdziwa, ostra broń do zabijania. Tu się kończy moje poczucie humoru.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 08:42
    No to ja się wyłamię, bo mnie bystrzy faceci kręcą niesamowicie... jednocześnie mam alergię na tych z przerostem ego :D

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • 09.10.17, 09:50
    Wybieram zawsze najinteligentniejszych z dostępnych, a potem i tak się okazuje, że to głupki.
  • 09.10.17, 10:17
    takie życie, wiem coś o tym.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 09.10.17, 10:39
    Może ważniejsza od inteligencji jest szerokopojęta mądrość życiowa.Umiejętność przyznawania się do niewiedzy,zdolność do kompromisu,tolerancja,akceptacja,szczerość
  • 09.10.17, 11:08
    Pełna zgoda, sama inteligencja może być nie do zniesienia. Juz wolę słodką idiotkę bo może być zabawna i miła
  • 09.10.17, 11:31
    Zabawka też potrafi się szybko znudzić.
  • 09.10.17, 11:42
    sztuczna inteligencja ? ciekawe jak reaguje na kieliszek wina i cygańskie skrzypce....
    nic nie zastąpi tchnienia namiętności niektórych forumowiczek wyczuwalnego nawet przez chłód monitora i Mega a nawet Gigabajty oraz takt pentium i7-emki.

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 09.10.17, 11:54
    Mądrość życiowa to istnieje co najwyżej u mocno starszych panów. A i tak u niewielu.
  • 09.10.17, 12:04
    >Umiejętność przyznawania się do >niewiedzy,zdolność do >kompromisu,tolerancja,akceptacja,szczerość

    To są zdolności interpersonalne w połączeniu z intrapersonalnymi i nie rozbuchanym ego - taka mieszanka praktycznie nie występuje u dzisiejszych facetów - patrz mój post niżej.
    Za pomocą logiki można do niektórych facetów trafić i ich tego nauczyć, ale fajniej byłoby mieć faceta-partnera niż faceta-ucznia.
  • 09.10.17, 12:10
    Sądzą po problemach jakie opisujesz w swoim związku to problemy interpersonalne są raczej po Twojej stronie

    --
    Cygańską duszę mam
  • 09.10.17, 14:17
    Jesteś pewien, że masz kompetencje, żeby to ocenić?
    Na podstawie tego, że widziałeś mnie raz w życiu, że nie znasz mojego faceta i przeczytałeś trzy moje wątki - o, mistrzu interpersonalnych stosunków, ze swoją żoną i córką?
  • 09.10.17, 14:53
    Hyh.. a mogę wykorzystać o telefon do przyjaciela?.... najlepiej do żony...ona zna odpowiedzi na wszystkie pytania zanim jeszcze ktokolwiek je zada...także strzeż się ...

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 09.10.17, 11:50
    Warto tu wspomnieć o ogromnym problemie dzisiejszych mężczyzn:
    otóż większość z nich ma praktycznie zerową inteligencję intrapersonalną czy emocjonalną.
    Wszak "prawdziwy mężczyzna nie płacze", bo "prawdziwy mężczyzna" to idiota, który w ogóle nie ma wglądu w swoje życie emocjonalne, nie kuma co się z nim dzieje, a już na pewno nie wyciągnie z tego konstruktywnych wniosków.

    I tak na rynku "tych inteligentniejszych" znajdujemy:
    - inteligentnych matematyczno-logicznie troglodytów emocjonalnych, najczęściej dodatkowo z niskimi zdolnościami interpersonalnymi. Można wchodzić z nimi w relacje, bo za pomocą logiki łatwo z nimi nawiązać komunikację. Opowiedzą ciekawe rzeczy o fizyce kwantowej, ale trzeba ich prowadzić przez życie.
    -charyzmatycznych humanistów (tu w pakiecie zawsze rozdęte ego)z którymi nie da się przeprowadzić logicznego dialogu, o ile człowiek się nie dostosuje i nie zacznie używać języka humanisty. Ciągłe naginanie się w celu stworzenia relacji odpada, więc i humanista odpada.
    - charyzmatycznego artystę - w pakiecie zero logiki, zero umiejętności językowych, plus rozdęte ego.
    Z takimi jest najweselej, bo w przeciwieństwie do wyżej wymienionych, gdy dochodzi do dyskusji nie trzymają się - jak tonący brzytwy - stereotypów. Artyści nie trzymają się żadnych zasad w ogóle.
    Wesoło przestaje jednak być, gdy człowiek urazi artystę (patrz rozdęte ego) dowodząc mu, że gdy na butelce 750 ml wina jest napisane "14%", nie oznacza to, że w butelce jest 140 g czystego alkoholu etylowego.

    Znaleźć mężczyznę, który będzie potrafi myśleć logicznie, a jednocześnie będzie posiadał umiejętność introspekcji - żeby zdawał sobie sprawę o co mu chodzi, językową - żeby umiał to nazwać i interpersonalną - żeby chciał o tym zakomunikować TO KU... PRAWDZIWY CUD.


  • 09.10.17, 11:55
    Ja znam jednego, ale poza tym ma ADHD, syndrom zespołu posttraumatycznego czy coś w tym stylu, co oznacza, że włącza mu się nagle agresor i wtedy lepiej być z dala od niego, jest długotrwale bezrobotny i z pretensjami do całego świata, że narody nie klękają.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 09.10.17, 12:06
    Hahahah
    Miałam napisać, że jak już się taki znajdzie, to zwykle okazuje się, że ma głębokie problemy na jakimś tle, ale skasowałam to zdanie.
  • 09.10.17, 12:14
    Jakby się okazało, że facet jest idealny to byś napisała, że z pewnością jest jakiś haczyk i coś jest nie halo...Kiedy Ty ostatnio patrzyłaś w lustro lub osiągnęłaś sukces na jakimś polu?

    Super faceci dla potrzeb bycia norlmalsem wrzucają sobie do profilu jakiś feler...to przyciąga płec piękną...nie wiedziałaś o tym? ile Ty masz lat dziecino?

    --
    Cygańską duszę mam
  • 09.10.17, 14:31
    Dobrze, że wiesz lepiej ode mnie, co bym napisała, mój ty specjalisto interpersonalny z koziej wólki.
    Najpierw mi nakreśl co dla ciebie jest sukcesem - najlepiej na swoim przykładzie, żebym mogła sprawdzić, czy moje sukcesy są na tyle wystarczające, żebym zasłużyła na wspominanie o nich, w kontekście twoich seksistowskich oczekiwań.
  • 09.10.17, 14:57
    Jesteś piękna jak się wściekasz... jakbyś powiększyła zestaw o 3 cm mógłbym Cię dodać do swojego seksistowskiego kontekstu...wtedy mój sukces mógłby stać się Twoim udziałem... czy jesteś dość ambitna aby podjąć wyzwanie? (wcześniej upewnij się, że posprzątałaś mieszkanie na wypadek wqurwu "partnera" po powrocie z roboty)

    --
    Cygańską duszę mam
  • 09.10.17, 19:37
    Poszerz swoje horyzonty o 3 cm, ja powiększenie swój zestaw o 3 i razem będziemy odnosili sukcesy.
    Ze sprzątaniem trafiłeś jak ślepej kurze ziarno. Sory, jak kulą w płot.
  • 09.10.17, 15:54
    Ziuta, kochana, trudno czasem przegadać mariusza.
    Trzeba go wziąć jako dobrodziejstwo inwentarza.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 15:55
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Trzeba go wziąć jako dobrodziejstwo inwentarza.

    Oooo.... interesujące... jakie jest Twoje ulubione zwierzątko? kot może?




    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 09.10.17, 15:58
    A ja ogólnie lubię zwierzątka. Kot, pies, świnia, kura, krowa, owca, koza. Wybierz sobie, kim chciałbyś być.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 12:03
    piataziuta napisała:

    > wać TO KU... PRAWDZIWY CUD.

    pewnie będę się powtarzał ale to wina matriarchalnego modelu naszego społeczeństwa i dogmatu boskości kobiety w każdym elemencie życia.

    Trudno się wybić na męskość w takim szambie wszechobecnej kobiecości, która produkuje satrapów typu Prezes,... także kicia możesz sobie ponarzekać co najwyżej pofukać i zarzucić grzywkę na brakujące 3 cm... pozwolisz, że będę podążał za białym królicznkiem do czeluści Syjonu...



    --
    Mława jest OK
  • 09.10.17, 14:00
    Jeżeli chodzi o dogmat boskości kobiety, to masz rację, jest bardzo szkodliwy. Ale wywodzi się z patriarchatu - gdzie kobiecie w zamian za to, że nie miała żadnych praw, nie wolno jej się było kształcić i była zdana na łaskę lub nie łaskę finansową męża, przysługiwały przywileje: pierwszeństwo i pozory szacunku.
    Te same pozory szacunku w stosunku do kobiet przejawiasz ty - ale tylko dopóki twoje kruche poczucie dominacji nad daną kobietą nie zostaje zagrożone - wtedy (jak już to ustaliliśmy) wychodzi twoja mizoginia.
    To wszystko co mówisz, w co wierzysz, co lubisz i co cię wku...a, to patriarchat, niniuś.

    Chcesz przestać doświadczać "dogmatu boskości kobiety", zacznij przemyśliwać ideologię partnerstwa i równouprawnienia - ale wtedy wypadałoby skończyć z deprecjonowaniem kobiet i przyznawaniu się, że pociągają cię idiotki.
  • 09.10.17, 15:01
    piataziuta napisała:

    > jonowaniem kobiet i przyznawaniu się, że pociągają cię idiotki.

    a myślisz, że dlaczego tyle czasu z Tobą piszę na forum?... niunia...


    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 09.10.17, 15:10
    ze ja, osobnik, lubiacy sie turlac u boskich kobiecych stop - moge tylko o takiej laurce pomarzyc...

    ach... nie ma to jak z ust pieknej kobiety uslyszec... -Ty slodki brutalu"...
  • 09.10.17, 15:25
    Janek...podobno w min. sprawiedliwości jest projekt nowelizacji ustawy o "bestiach"... mają osadzać w oddziałach zamkniętych śliskie typy z forum gazety o narracji smigola.... Ziuta lubi turlających się u jej stóp z wyznaniem na upapranych wargach "maj preszesssss"...



    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 09.10.17, 15:29
    Sam widzisz jak niewiele potrzeba, żeby twoje złudne poczucie dominacji zostało zagrożone i żebyś utracił ten propatriarchalny pseudo-szacunek dżentelmena i zaczął mnie po prostacku obrażać.

    W idei równouprawnienia i partnerstwa będzie ci o niebo lepiej! Nie będziesz musiał już niczego próbować udowadniać kobietom - tak jak robisz to na forum, po tym jak nie udało ci się to w realu.
    Zaakceptujemy cię tu z całą małością twej męskiej postaci i zamiast obnażać twoje brzydkie ego, będziemy cię wspierać, kochany!
    Wystarczy, że porzucisz ten patriarchat, który cię truje, a który w zagubieniu swoim nazywasz matriarchatem. Dojrzysz w kobiecie równego sobie człowieka i nie będziesz już musiał jej umniejszać - żeby samemu wyglądać na wyższego.
    Będzie pięknie, obiecuję!
  • 09.10.17, 15:45
    piataziuta napisała:

    > Wystarczy, że porzucisz ten patriarchat, który cię truje, a który w zagubieniu
    > swoim nazywasz matriarchatem. Dojrzysz w kobiecie równego sobie człowieka i nie
    > będziesz już musiał jej umniejszać - żeby samemu wyglądać na wyższego.
    > Będzie pięknie, obiecuję!

    eee.... czy to coś w stylu "powinieneś słuchać natchnień Ducha Świętego?"


    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 09.10.17, 17:04
    To lepsze niż duch święty. Wyobraź sobie seks z kobietą, która seks lubi, a nie traktuje go jako kartę przetargową w związku...a nie sory, zapomniałam, że czujesz się pewniej gdy kobiety stronią od seksu.
  • 09.10.17, 22:45
    piataziuta napisała:

    > Wyobraź sobie seks z kobietą, ....że czu
    > jesz się pewniej gdy kobiety stronią od seksu.

    czyli mam sobie wyobrażać czy nie?...

    ...jeśli można wyrazić męskie pragnienie, które tak trudno nam prawdziwym mężczyznom uzewnętrznić z powodu braku inteligencji pozwolisz iż nieporadnie w języku polskim napiszę tu...oazie wolności....wyrażając swe pragnienie a może również wielu innych mężczyzn....
    otóż...
    pragniemy seksu dziko nieokiełznanego w ofierze miłości dla kobiet, które kochamy bezgranicznie i na zabój..
    ogarniasz to....
    niunia?

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 13.10.17, 00:18
    mariuszg2 napisał:

    > pragniemy seksu dziko nieokiełznanego w ofierze miłości dla kobiet, które kocha
    > my bezgranicznie i na zabój..

    eeee...ja tam zawsze mówię, że mam ochotę spuścić z krzyża.
    bez podtekstów religijnych oczywista.



    --
    Marylin Manson
    Porky Vagina
    No One Gets Out Alive
    krakers czelendż
  • 09.10.17, 15:53
    A takich kobiet nie ma? I co ciekawe że artyście się zawsze przypisuje zero logiki. A tymczasem ja czytam życiorysy niektórych pisarek i pisarzy i jest tam masa stypendiów np. Z różnych organizacji, pobyty w domach twórczych i takie tam. Wbrew pozorom to ciężka i żmudna praca, wymagająca logiki i orientacji - gdzie i do kogo napisać. Podobnie wielu pisarzy publikuje rzeczy konjunkturalne.
    A tu taki mit szalonego artysty, no rzecz jasna mężczyzny. Kobieta to jednam pomyśli chwilę macicą.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 16:42
    Uogólniam, a do tego na podstawie własnych doświadczeń, bo przecież nie cudzych.
    Nie głoszę uniwersalnych prawd życiowych, tylko moje prywatne. Ile razy mam to zaznaczać? Chyba umieszczę sobie w stopce.

    Punkt o artyście i o tym jak obliczał zawartość alkoholu w winie, jest historią jak najbardziej prawdziwą.

    >Kobieta to jednam pomyśli chwilę macicą.
    A tu nie rozumiem co masz na myśli. Mam nadzieję, że nie rozumiem.
  • 09.10.17, 17:05
    No wiasdomo, że piszesz o sobie, przecież nie pisałam, że wyrażasz myśl ogółu.
    Mnie chodzi o te sterotypy - że właśnie jak artysta to szalony, a jak kobieta to w pewnym momencie pomyśli macicą, cokolwiek miałoby to znaczyć. Piszę używając stereotypów, oczywiście ironicznie.
    A ta historia z alk. była dobra!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 12.10.17, 19:31
    piataziuta napisała:

    > Znaleźć mężczyznę, który będzie potrafi myśleć logicznie, a jednocześnie będzie
    > posiadał umiejętność introspekcji - żeby zdawał sobie sprawę o co mu chodzi, j
    > ęzykową - żeby umiał to nazwać i interpersonalną - żeby chciał o tym zakomuniko
    > wać TO KU... PRAWDZIWY CUD.


    a jak znajdziesz to i tak będziesz wybrzydzać. stara panna? feministka? ;)




    --
    Marylin Manson
    Porky Vagina
    No One Gets Out Alive
    krakers czelendż
  • 13.10.17, 12:25
    Pewnie, że będę wybrzydzać.
    Stara panna nie.
    Feministka jak najbardziej - i wiedząc to i tak pewnie jadłbyś mi spod nóżki.
  • 14.10.17, 15:11
    piataziuta napisała:

    > Feministka jak najbardziej - i wiedząc to i tak pewnie jadłbyś mi spod nóżki.


    zapewne nie. feministki 3-ciej fali są mało interesujące. mają poważne problemy ze sobą i relacjami damsko-męskimi.

    --
    The Muffins
    Babymetal (YAVA live)
    Babymetal (Megitsune)
    Babymetal (Ave Maria & Headbanger remix)
  • 14.10.17, 16:40
    A co znaczy feministka 3-ciej fali? :>
  • 14.10.17, 18:05
    znaczy to ni mniej ni więcej jak surferka na falach gnojówki.

    --
    Marylin Manson
    Porky Vagina
    No One Gets Out Alive
    krakers czelendż
  • 09.10.17, 15:49
    To znaczy, że nie wybierasz najb. inteligentych. Albo dajesz się uwieść pozorom, albo nie masz wyczucia.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 15:53
    znana.jako.ggigus napisała:

    > To znaczy, że nie wybierasz najb. inteligentych. Albo dajesz się uwieść pozorom
    > , albo nie masz wyczucia.

    Tak. Najlepszy wybór powinien spełniać następujące kryteria:
    1. być poprzedzony serią testów na inteligencję,
    2. być robiony po trzeźwemu
    3. wszystkie receptory sensoryczne powinny być sprawne




    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 09.10.17, 15:57
    To była akurat odp. Ziucie, która skarżyła się, że wybiera tych najb. inteligentnych, a oni okazują się głupkami. Jeden raz można taką pomyłkę zrozumieć, drugi raz wziąć na klatę, ale enty raz - to znaczy, że to nie byli najb. inteligentni i że przesiew źle funkcjonuje.
    Co co testów na inteligencję - otóż mierzą one głównie inteligencję matematyczną. A ja po takim teście z matematyki byłam uważana za kandydatkę do szkoły specjalnej. Honor (i to jak!) uratował mój test z wiedzy ogólnej i z polskiego.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 16:55
    Wybieram najbardziej inteligentnych Z DOSTĘPNYCH.
    I nie, w dalszym ciągu uważam, że wybieram najinteligentniejszych z dostępnych.
    Mimo, że okazują się w jakichś sytuacjach głupkami, to wciąż są najinteligentniejsi wśród innych wokół (mnie).

    >Co co testów na inteligencję - otóż mierzą one >głównie inteligencję matematyczną. A ja po >takim teście z matematyki byłam uważana za >kandydatkę do szkoły specjalnej. Honor (i to jak!) >uratował mój test z wiedzy ogólnej i z polskiego.

    W to łatwo mi uwierzyć, bo zazwyczaj odpowiadasz szeroko obok tematu, a mniej krótko i w sedno. W mojej prywatnej klasyfikacji trafiłabyś do humanistów. ;p
  • 09.10.17, 17:03
    Pisząc wybierasz najb. inteligentych zakładam, że wybierasz z dostpępnych. Inaczej wybierać nie możesz - logiczne.
    Ale skoro ci wybrani mistrzowie intelektu enty raz się tkaimi nie okazują, to znaczy, że Ty popełniasz błąd, przyklejąc tę etykietkę zbyt szybko albo nieprawidłowo.
    Dlatego czas pomyśleć nad etykietką i np. zrezygnować z oceny kogokolwiek zbyt szybko.
    A odpowiadam z reguły szeroko, bo zakładam wiele ale, wiele wyjątków, wiele przeciwnych tez itepe.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 17:23
    :D
    Ależ oni są inteligentni, byli i będą.
    Ale każdy inteligentny bywa czasem głupkiem.

    Mój facet jest super inteligentny, w swojej pracy rozwiązuje w kilka godzin problemy, których jego koledzy nie potrafili rozwiązać przez dwa tygodnie. Porozmawiasz z nim o fizyce kwantowej, potrafi gotować, rysować, gra na gitarze i lubi czytać zagraniczną literaturę w oryginale. Do tego jeszcze ma całkiem niezłą inteligencję emocjonalną i dopóki nie zaczyna się wjeżdżać na niego ad personam, można obgadać z nim to i owo, nawet gdy jest to prawdziwe gó....

    Ale gdy od pięciu lat obserwuję np. jak wstawia puste butelki po mleku do lodówki, to jak go mogę inaczej określić? :D
  • 09.10.17, 17:27
    No fakt. Idiota:)))
    Ale może to też wyuczona bezradność, bo a) wiadomo, że jest dobry w fizyce kwantowej i w literaturze w oryginale, ale c) nikt go nie zmusił do przejęcia odpiwiedzialności za lodówkę. Sic, wcale nie żartuję.
    Mama może wyjmowała te butelki, bo w innych rejonach pracował dobrze, a Ty go takim przejęłaś.
    Bo gdyby on parę razy sam te butelki włożyć i wyjął puste, to by pojął dość prosty związek przyczynowo-skutkowy. A tak otoczenie nie pozwala.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.10.17, 16:43
    mariuszg2 napisał:
    Tak. Najlepszy wybór powinien spełniać następujące kryteria:
    > 2. być robiony po trzeźwemu


    rzeczesz powaznie ?
    na trzewo kazdy bal sie ruszyc kolezanki dr z wydzialu, bo tak zadzieraly nosa...
    ale po spozyciu tego dr sie nie widzialo i sprawy spokojnie poszly naprzod...
  • 09.10.17, 19:21
    Lubię inteligentnych facetów, ale w parze z inteligencją powinny też iść inne cechy np. pewność siebie, poczucie humoru. Bo być inteligentnym i umieć to pokazać to dwie różne sprawy.

    Inteligencja dla mnie ważniejsza w sensie negatywnym. Jeżeli facet jest dużo mniej inteligentny ode mnie, to na dłuższą metę zaczyna mnie drażnić. Zwłaszcza, że to się łączy się z ambicją, podejściem do życia i sprowadzaniem drugiej osoby do parteru :P.

    --
    felietonada.blogspot.com/

    pejzazownia.blogspot.com/
  • 09.10.17, 22:49
    kazjenka napisała:

    > że to się łączy się z ambicją, podejściem do życia i sprowadzaniem drugiej osob
    > y do parteru :P.
    >


    ja też mam skórzany kostium batmana w szafie i aston martina w garażu ale wsi na mieście robić nie będę ... co sobie ludzie pomyślą po wyjściu z kościoła...?

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 10.10.17, 09:41
    Poziom inteligencji zbliżony do mojego to tylko warunek konieczny, ale większość z nas zwykłych śmiertelników którzy coś tam studiowali albo ma chociaż maturę ma podobny poziom inteligencji, więc nie wiem czy jest się nad czym rozwodzić. ja znam tylko dwie osoby które faktycznie przewyższają całą resztę, więc wyjątkowa inteligencja jest chyba dosyć rzadkim zjawiskiem. Fajna jest natomiast kompatybilność kultutowa, kiedy ta druga osoba jest w stanie nas zrozumieć bo wywodzi się z podobnego środowiska, ma podobny system wartości, nastawienie do świata i generalnie rozumie o czym mówimy.

    --
    Tę sygnaturkę sponsoruje liczba Eulera kwotą 2,71 CHF
  • 10.10.17, 14:55
    Nic dodać, nic ująć.
  • 12.10.17, 19:21
    nie. im głupsza tym łatwiejsza.

    --
    Marylin Manson
    Porky Vagina
    No One Gets Out Alive
    krakers czelendż
  • 12.10.17, 19:31
    No tak, ale to chyba tylko ściśle do seksu, ale tak w życiu? Nie potrzeba Ci partnerki, która ma charakter, która ma osobowość?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 12.10.17, 19:32
    potrzeba. i niech będzie na tyle inteligentna by puszczać chłopa od czasu do czasu na te głupie.

    --
    Marylin Manson
    Porky Vagina
    No One Gets Out Alive
    krakers czelendż
  • 12.10.17, 22:41
    W sumie podzielam, choć dziś mnie jakiś podniecał na gołą klatę i wygolony kark, to powiedziałam, pas!

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 13.10.17, 00:02
    to dobrze, że nie ulegasz pokusom. dobry materiał na żonę.




    --
    Desu.Rabbits 1
    Desu.Rabbits 2
    Desu.Rabbits live (demo)
    Desu.Rabbits live (demo 2 part 1)
  • 13.10.17, 09:36
    niewątpliwie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 13.10.17, 09:45
    pogubiłem się...czyli co jest dla kobiet wyznacznikiem inteligencji mężczyzn?

    goła klata i wygolony kark czy może osobowość?

    i jakbyś wypunktowała cechu, które Twoim zdaniem czynią Cię dobrym materiałem na żonę...

    ..gdyż być może znam kogoś z gołą klata i wygolonym karkiem o ciekawej osobowości, kto byłby potencjalnie zainteresowany...choć osobiście uważam, że za lotny to on nie jest ale być może dla Ciebie jak znalazł...

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 13.10.17, 09:46
    no widzisz, Mario, w tym sęk, ale gdzie ten las? Ja i wiarusik wiemy ocb.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 13.10.17, 08:16
    ,..umiejetnosc milczenia, oto co przyciąga najbardziej u plci przeciwnej, zaraz po ujmującej osobowości i jako takiej urodzie.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 13.10.17, 10:33
    Pewnie,nie ma nic bardziej seksownego :)
  • 13.10.17, 11:15
    Gdyby taki Kopernik zechciał z Tobą pogadać o obrotach ciał niebieskich to byś dostała orgazmu w trakcie rozmowy?

    fascynujące!

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 13.10.17, 13:12
    Droga do orgazmu kobiety wiedzie przez głowę.
    Taki stary, a nie wie!
    Phi!
  • 13.10.17, 13:55
    Głowę kobiety? Bo jeśli chodzi o głowę mężczyzn to najkrótsza droga do orgazmu kobiety prowadzi przez język :P

    nie wiedziałaś?????


    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 13.10.17, 13:55
    ,.aaee, no to pewnie stad tyle klopotow z tymi orgazmami.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 13.10.17, 13:57
    ja nie mam kłopotów z orgazmami choć nie uważam się za zbyt inteligentnego. Chyba, że jest odwrotnie ale nikt mi nic nie mówił jak dotąd.

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 13.10.17, 14:16
    ,.przypadkowo z odpowiedzia dla Ziuty wstrzeliliśmy się obaj jednocześnie w tym samym momencie,i jeśli dobrze zrozumialem to słynny pkt. Gi ma cos wspólnego z glowa? , tylko czy ja się znam na tym?

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 13.10.17, 14:22
    aaaa.... to dlatego tak często chodzą do fryzjera....! O punkt G trzeba dbać!....a zwróciłeś uwagę, że się malują też na tym punkcie? Myślisz, że jakość makijażu oddaje poziom osiąganego orgazmu?

    czyżby włosy umalowane na rudo i szkarłatna szminka oznaczały szczytowanie...? faktycznie nie za dużo na ulicach widać takich kobiet...może siedzą w bibliotece i rozwiązują testy na inteligencję...


    --
    Cygańską duszę mam
  • 13.10.17, 15:18
    Słynny punkt G - o ile w ogóle istnieje, bo naukowcy nabrali już wątpliwości w tym temacie, ma bardzo dużo wspólnego z głową.
    Przede wszystkim nie wolno zapomnieć o kolejności: zaczynasz od głowy, potem przechodzisz do punktu G.
    Dobrze żeby ci się nie pomyliło, bo w odwrotnej kolejności możesz zostać oskarżony o gwałt.
  • 13.10.17, 15:20
    I weź zmień tego nika, proszę!
  • 14.10.17, 10:37
    Osoby nie uważające się za zbyt inteligentne, są z reguły dość mądre.
    Najgrosza jest cnota środkowa, ta która o sobie w i e - przysłowie chińskie.
    Moje doświadczenie bowiem pokazuje - im bardziej ktoś akcentuje swoją inteligencję, swoją wyjątkowość, swoją urodę czy co tam innego, tym mniej tego ma w rzeczywistości.
    Także mariuszu, nie tylko czasem masz zwał (ostatnio jakby rzadziej), ale możesz być całkiem mądry.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.10.17, 15:09
    >aaee, no to pewnie stad tyle klopotow z tymi >orgazmami.

    nie mam takich kłopotów
  • 13.10.17, 16:10
    ,..Ziutka zlituj z tym nikiem,juz za leniwa malpa ze mnie,wieczne luguj wyloguj, haslo trzaslo itp., itd..

    ,..a to ze Ty nie masz klopotow to nie dziwota, mloda z dużym poziomem buzujących endorfin plus aktywny tryb zycia, te scianki jednak robia swoje, wszystko napięte, az milo, no i masz chyba fajnego chłopaka, co samo w sobie jest stymulujące,to zawsze jest mieszanka piorunujaca dla obudzenia ochoty.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 13.10.17, 16:26
    i powiem Ci cos jeszcze, jeśli będziesz tak dbala o siebie jak teraz, to do poznej starości zachowasz i zdrowie i ochote na..no wiesz. Wiem po sobie i mojej Ewce, oboje jesteśmy aktywni fizycznie i to az do bolu w zasadzie już nawet dzięki samej naszej pracy zawodowej, no i ten tego, nie powiem nadal jest i ochota i realizacja,az czasem zastanawialem się skad ona ma w sobie tyle energii,pewnie częściowo i po mamusi, która do osiemdziesiątki i wedrowala po całej Europie i nie stronila od męskiego towarzystwa..hi..hi.

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 13.10.17, 19:59
    :)
    Fajnie. Super się czyta takie rzeczy.

    Ale nie we wszystkim masz rację.
    Łatwość osiągania orgazmu nie jest równoznaczna u kobiety z częstą ochotą na seks. Orgazm nie jest potrzebny kobiecie, tak jak facetowi - nie ma produkcji spermy i konieczności (cytując jasia) "spuszczania z krzyża".
    Seks to jest bliskość. Albo rżnięcie dla rozluźnienia.
    Ale w obu przypadkach ważna jest aktualny stan relacji z facetem.
    Nie ma się ochoty na bliskość z facetem, który danego dnia (albo i tygodnia) wku...a. Można się z nim poprzepychać, potargać za włosy i przerżnąć dla rozluźnienia, ale do tego z kolei potrzeba dystansu obu stron. Któraś strona nie ma dystansu = nie ma seksu.
    Orgazmy są bardzo przyjemne - jak słodycze - ale można się bez nich obejść. A zwłaszcza można się obejść, gdy facet wku...a.
    Dlatego mówię, że droga do orgazmu kobiety prowadzi przez głowę.

    Mój facet twierdzi, że ze mną nigdy nie wiadomo, czy pójdę z nim do łóżka, czy może odgryzę mu rękę.

  • 13.10.17, 20:00
    Pisząc o kobietach, pisałam oczywiście o swoim przykładzie.
    Jeżeli któraś z forumowiczek ma inaczej, chętnie poczytamy.
  • 13.10.17, 21:58
    orgazm się należy jak psu miska, chyba, że faktycznie rżnięcie było tak zajebiste, że żaden orgazm się z tym nie równa, zdarzyło mi się kilka razy.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 13.10.17, 22:20
    "Należy się" wszystko, co uznasz w swoim życiu seksualnym za stosowne.
    Ale nie u każdego będzie to to samo.
    To tak jak z kasą. Gdy jej nie ma, myślisz, że rozwiąże wszystkie twoje problemy. A gdy masz jej w bród, staje się dla ciebie jasne, że pieniądze szczęścia nie dają.
  • 13.10.17, 23:15
    no przecież prosiłaś o zdanie innych, to co się jeżysz? Wiadomo, że piszę o sobie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 14.10.17, 08:21
    Nie jeżę się.
    Kontynuuję dialog pisząc o sobie.
    Tobie orgazm się należy jak psu miska, a mi się należy czasami odpoczynek od nich - jako odpoczynek od rutyny.
  • 14.10.17, 10:24
    Teraz to pojechałaś po bandzie. Dopoczynek od orgazmów jako od rutyny.
    No po prostu odleciałaś multiograzmomow naraz, nie mając orgazmu jednocześnie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 11:31
    Echh. Widzę, że wiesz lepiej ode mnie o moim życiu i nawet o mojej cipie. W tej sytuacji nie mam więcej argumentów.

    Już ci kiedyś to pisałam: pod płaszczem postawy anty-ocenianiającej anty-uogólnianiającej, robisz dokładnie to, czym się brzydzisz.
  • 14.10.17, 11:56
    Wiem tylko tyle, ile o sobie napisałaś. Ty też pisałaś o mnie i moim pożyciu, wolę jednak tak bardziej salonowo. Czyli Tobie wolno, a mnie nie?
    Szkoda że w ramach odpowiedzi stać Cię tylko na ocenę mojej osoby. Ale argument o kimś pada zawsze na końcu dyskusji, jak już nie ma o czym.
    (Opowiem Ci dykteryjkę z mojego życia - dawno temu bawiłam się w krytyczkę literacką i napisałam recenzję pewnej powieści. Autor - mężczyzna, odczytał tam aluzję do tego, że od lat jest niepijącym alkoholikiem. Nie wiedziałam o tym, nie byliśmy we wspólnych kręgach towarzyskich. Ponadto ów autor zarzucił mi oziębłość na podstawie mojej krytyki jego tekstów. Też można. Pech chciał, że niedawno się spotkaliśmy, ja pracuję w takim tzw. domu obywatelskim, tam obywają się też spotkania różnego rodzaju, odczyty, koncerty. On tam miał swoją imprezę - wieczór literacki i naukowy. Ten autor organizuje bardzo tóżne rzeczy. Ba, gadaliśmy, on był miły, widział u mnie książkę Zygmunta Kałużyćskiego i zagadał po polsku, bo jego była żona jest Polką. Ale nie maiałam jaj, albo nie chciałam mu psuć wieczoru i nie powiedziałam mojego pełnego nazwiska, ani nie przypomniałam skąd się znamy. Zresztą może i on o wszystkim zapomniał?
    Tyle co do sensu oceny kogokolwiek - spojrzałam na niego z zupełnie innej strony. Nadal nie lubię jego powieści, ale kto wie...

    Oczywiście że oceniam, Ty oceniasz, każdy ocenia. Ja staram się w moją ocenę wątpić i czasem się mocno wątpię w sens i siłę mojej oceny. Pisałam o tym parę razy.
    Co mnie odróżnia od niektórych oceniających - że ja te wąpliwości (jak tutaj - nic się nie należy i nie ma żadnej gwarancji) podaję. Z reguły na każdy przykład sytuacji A można podać sytuację B, która zaczęła się podobnie, a kończyła inaczej. Jak np. aktor Cezary PAzura i jego pierwsza żona w kontekście szybkiego pójścia do łóżka.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 13:18
    Nigdzie nie napisałam nic o twoim pożyciu. Zadałam ci pytanie - to, moim zdaniem, duża różnica.
    Trudno mi się odpowiada na zalew słów oparty na przeinaczeniach moich słów.
    Temat nie jest tego warty.
    Wypijmy wirtualną herbatę pokoju.
  • 14.10.17, 13:51
    Tak, temat nie jest warty, jeśli piszesz o zalewie słów, opartym na przeinaczeniu Twoich słów.
    Wypijam za Ciebie i za mnie wirtualną herbatę pokoju, a wszelkie złośliwości, oparte oczywiście na tej potwornej zazdrości, zostawiam dla siebie.
    I zalewać Cię już nie będę. Skoro tak oceniasz szczerość mojej wypowiedzi i chęć uzasadnienia tego, co myślę, to chyba nie warto.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 17:05
    Moim zdaniem twoje odpowiedzi na moje posty, mijają się z treścią moich wypowiedzi - może mam gorszy czas w kwestii formułowania myśli, może ty masz gorszy w rozumieniu.
    Stąd propozycja herbaty - również, jak widzę -negatywnie odebrana.
  • 14.10.17, 18:40
    Wiesz co, to że się ldzie mijają w komunikacji, jakiejkolwiek, także seksualnej, to nic nowego. Problem w tym, jak to napiszesz. Ty w tej aktualnej odpowiedzi zakładasz, jakże milutko, że Cię nie rozumiem. Ja Cię nie rozumiem zgodnie z Twoimi intencjami. Nic nowego w tej formie komunikacji internetowej.
    Generalnie ludzie rzadko rozumieją intencje komunikatów innych ludzi. Gdyby było inaczej, byłoby o wiele mniej dramatów, melodramatów i kłótni.
    Natomiast zakładać, że ktoś nie pojął moich intencji, bo ich nie zrozumiał, jest - wg mnie rzecz jasna - postawą roszczeniową. Ja Cię zrozumiałam INACZEJ niż chciałaś. Ot cały problem. Na szczęście nie dramat.
    Jak widać, postawa roszczeniowa może przejawiać się w wielu sferach życia. Niestety, ja nie mogę dać Ci zrozumienia Twoich słów, jakbyś sobie tego życzyła. Od spełniania życzeń są inni bliźni w Twoim otoczeniu.
    Ależ oczywiście, pij sobie herbatę na zgodę, ja już swoją wypiłam.
    Wybacz zalew słów, ale musiałam ten problem dość dogłębnie wyjaśnić.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.10.17, 23:18
    Nic się nie należy, niestety. Nie masz żadnej gwarancji, że tak przyjemnie skończysz.
    A gdyby ktoś na 100procent wyjaśnił, jak to z orgazmami u kobiet jest i gdyby to jeszcze działało i to nawet nie u każdej, ale tak u 75%, to byłby on/ona bardzo bogaty.
    To jak z wieloma innymi rzeczami - nic nie jest dane, nic nie jest gwarantowane.
    Jak czytam - to głowa kobiety, no to wiadomo sama sobie winna, nie całować go powinna, jak to sprawa mężczyzny to też tak nie jest. W końcu seks uprawia się we dwójkę.
    Są mężczyźni pilni i starający się, a przede wszystkim mężczyźni przekonani o sobie, jak filmie "Kiedy Harry..."

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 09:44
    Jeżeli twierdzisz, że ci się nie należy, to pewnie tak jest.
    Mnie się należy wszystko co zechcę.
    Gwarancji mi nikt nie wystawi, ale dysponuję swoją pewnością: otóż, jeżeli nie mam pewności, że facet zrobi wszystko co może, żeby było mi dobrze, do seksu nie dojdzie.
    Ta nieco roszczeniowa postawa zapewniła mi udane doświadczenia i życie seksualne, a także wieloorgazmiczność za każdym razem - o ile nie zdecyduję, że tym razem będzie inaczej.
    Przypuszczam, że alpepe ze swoją roszczeniową postawą "orgazm należy się jak psu micha" też wiedzie się w tej dziedzinie dobrze. Alpepe?

    A jak sprawdza się twoje "nic się nie należy"?
  • 14.10.17, 10:20
    Nie napisałam, że nic mi się nie należy. Nie uważam jednak, że idąc z kimś do łóżka, mam gwarancję na cokolwiek. Tym bardziej jeśli kogoś dobrze nie znam. Parę razy poznałam fajnych, interesujących mężczyzn, ale to nie było to. Raz nawet w trakcie po prostu ubrałam się i wyszłam. A romans zapowiadał się przyjemnie. Mogłam sobie wówczas roszczeniowo krzyczeć i domagać się, ile chciałam i nic by z tego nie wyszło.
    Może piszemy z innych perspektyw?
    Zakładam, że idąc z kimś do łóżka, dwoje ludzi chce dla siebie jak najlepiej. Ale to problem komunikacji i dlatego pisałam o panach starających się, którzy chcą tak dobrze, że to nie działa. Proste. To jak z jedzeniem, też możesz przedobrzyć gotując coś i np. gotując jedną potrawę, raz smakuje genialnie, raz przeciętnie, a raz ujdzie. I też nie wiesz dlaczego. Zagłaskać kota na śmierć.
    Ale co ja piszę, Ty masz przecież wspaniałe życie seksualne i nie dopuszczasz myśli, że wielu ludzi się dociera, doratło, przestało docierać. Może za parę lat się tego dowiesz, a może nigdy. Może zawsze będziesz miała multiograzmiczne pożycie i Lew-Starowicz powinien z Ciebie i Twojego partnera czerpać garściami.
    Postawa rozszczeniowa, szczególnie u osób, które chętnie i głośno opowiadają o swoim udanym życiu seksualnym, mnie mało przekonuje. Jeszcze mniej mnie to przekonuje u osób, które niedawno niemalże odkryły seks z wieloma osobami.
    Głośne chwalenie się - mnie musi być dobrze za każdym razem to na pewno fajna i sadysfakcjonująca sprawa. I myślę, że samo chwalenie się też daje wiele satysfakcji.
    Natomiast od dłuższego czasu masz lekko poirytowany albo pełen wyższożści ton, jak teraz ton osoby mutliorgazmicznej. Naprawdę podziwiam pełnię Twoich doznań i starającego się partnera.
    Natomiast jeśli Twójtak brzmi, bo Cię czymś uraziłam, to miej odrobinę jaj (nie wiem, czy multiorgazmicznej kobiecie wypada tak ) i napisz mi na priva, co jest.
    A ja z góry przepraszam. Ale to jak w seksie, kuchni, komunikacji w realu i komunikacji tu - nie masz gwarancji, że pisząc coś, nie urazisz kogoś. Nie masz gwarancji na nic.
    A co do szczegółów mojego pożycia - mam od lat jedną zasadę - wszystko zostaje między mną a moim partnerem. Do tej pory się sprawdzała.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 13:04
    Myślę, że się nie rozumiemy po prostu.
    Nie pisałam lekko poirytowanym tonem (bardzo też nie) ani nie miałam intencji pisać z wyższością.
    Z tego co piszesz wydaje mi się, że w ogóle nie rozumiesz co próbuję powiedzieć - pewnie słabo to ubrałam w słowa.
    Nie przechwalam się, nigdzie nie napisałam że mam super udane życie seksualne, a mój facet się super stara, patrz post do adoptowanego.
    Z reszty nie będę się tłumaczyć, bo widzę, że to drażliwy temat.
  • 14.10.17, 13:40
    Odbieram Twój enty post jako napisany tonem wyższości i to nie tylko w tym temacie. Może uraziłam Cię moją wypowiedzią w wątku o depresji jesiennej, bo wg mnie słowo depresja jest nadżywane.
    Myślę, że nie ma sensu teraz bawić się w rzeczy typu o godz. ... napisałaś...
    Temat jest interesujący. Być może dla Ciebie drażliwy, dla mnie interesujący - jak np. inni informują otoczenie o swojej seksualności, o właśnie odrkytej seksualności, o udanej seksualności (ja!! mam!!). To jest naprawdę ciekawe.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 16:53
    Przepraszam, jeżeli odbierasz mój ton jako napisany tonem wyższości.

    Skoro temat jest faktycznie dla ciebie interesujący (ironia?), dlaczego zamiast wypowiedzieć się konstruktywnie i w swoim imieniu, zaczynasz od negowania cudzych (moich i alpepe) postów, przez formułowanie ogólników "nic się nie należy", po czym przechodzisz do atakowania mnie, że się przechwalam, wywyższam i jeszcze śmiesz pisać, że to wszystko bzdura, bo w ogóle napewno nie mam orgazmów wcale.

    To wszystko śmieszne, ale bardziej straszne, bo wydaje się zawsze, że fajna z ciebie dziewczyna, a tu taki mentalny bełt.
  • 14.10.17, 18:42
    Nie napisałam tego - i jeszcze śmiesz pisać, że to wszystko bzdura, bo w ogóle napewno nie mam orgazmów wcale.
    Ba, nawet nie pomyślałam.
    Niestety.
    Nie wiem, skąd zakładasz, że to ironia, kiedy piszę o interesującym temacie.
    Moja propozycja - przestać grzebać w mojej głowie, bo to niemożliwe i przestań pisać o moich postach per bełkot, bo to mało eleganckie.
    A jakie ogólniki i kiedy używam - to moja sprawa.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 18:43
    Ps - nie wiedziałam, że Twoje pożycie to aż tak drażliwa sprawa, że wyczytujesz w moich postach takie treści : i jeszcze śmiesz pisać, że to wszystko bzdura, bo w ogóle napewno nie mam orgazmów wcale.
    Naprawdę nie wiem, wybacz.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 15.10.17, 08:15
    Pozwól że zacytuję:
    "Teraz to pojechałaś po bandzie. Dopoczynek od orgazmów jako od rutyny.
    No po prostu odleciałaś multiograzmomow naraz, nie mając orgazmu jednocześnie."

    I jeszcze sobie zaprzeczasz. Naprawdę, jesteś przezabawna.
  • 15.10.17, 17:26
    Tak zrozmiałam Twoją wypowiedń. W nawale postów ni mogę jej znaleźć, ale chętnie posłużyłabym cytatem, gdybyś mnie w innych postach nie obrażała.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 13:11
    I nie napisałaś, że nic ci się nie należy, napisałaś "Nic się nie należy, niestety." Nie napisałaś że tobie, ale założyłam że nie piszesz w imieniu ogółu tylko swoim. Pisałaś w imieniu ogółu?
  • 14.10.17, 13:45
    Tak i nie. Pisałam jako stwierdzenie ogólne. Nie należy mi się równie wspaniałe jedzenie w ulubionej restauracji, jeśli tam znowu pójdę. Nie należy mi się kolejna, udana pogawędka z kumpelą, nawet jeśli ostatnia rozmowa dużo mi dała. Nikt nie może wyjść z założenia, że zawsze, ale to zawsze dostanie czego chce. Czasem jest tak, że wszystko jest jak być powinno, a kumpela przerywa co drugie zdanie. A ja po entym razie mówię, muszę powiedzieć - właśnie próbuję ci to opowiedzieć.
    Postawa roszczeniowa, aczkolwiek brzmi, wręcz krzyczy pełną akceptacją siebie, zachwytem (zapewne slusznym) nic nie daje, bo wiele rzeczy zależy od nastroju, drugiej strony, składników, otoczki, pogody, sama nie wiem, czego jeszcze. To ta chwila, że raz jest fajnie, raz tak sobie, a raz człowiek żałuje, że się na drugą osobę (w rozmaitym kontekście) otworzył. To jest humanistyczne wątpienie, że się tak wyrażę.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.10.17, 17:01
    >Postawa roszczeniowa, aczkolwiek brzmi, >wręcz krzyczy pełną akceptacją siebie, >zachwytem (zapewne slusznym) nic nie daje, >bo wiele rzeczy zależy od nastroju, drugiej >strony, składników, otoczki, pogody, sama nie .
    >wiem, czego jeszcze

    Czyli znowu negujesz to co napisałam, pomimo że pisałam o SOBIE. Chcesz powiedzieć, że odmawiasz mi skuteczności tej "roszczeniowej" postawy w moim prywatnym życiu? A skąd możesz niby wiedzieć jak to właściwie wygląda i co mam na myśli? Myślisz że, jak tu wilekrotnie dałaś w różnych postach do zrozumienia, że konfabuluję? Wymyślam? Bo skoro ktoś pisze, że mu się w czymś udaje, tzn że napewno mu się nie udaje? Tak jak wtedy, gdy ktoś pisze, że jest inteligentny, tzn że nie jest?
  • 14.10.17, 18:48
    Piszę, co uważam na temat postawy - mnie się coś należy.
    Ty natomiast piszesz o mnie. Dwie inne sprawy.
    Nie pisałam, że konfabulujesz, przecież pisałam, że gryzę poduszkę i poszewkę na kołdrę.
    Nie dawałam Ci nigdzie do zrozumienia, że konfabulujesz. Mam wrażenie, że czujesz się dotknięta.
    Natomiast kiedy pisałaś o mnie jak tu:

    Jeżeli twierdzisz, że ci się nie należy, to pewnie tak jest.
    Mnie się należy wszystko co zechcę.
    (...) A jak sprawdza się twoje "nic się nie należy"?

    Kiedy pisałaś o mnie, nie miałaś takich problemów ani z samopoczuciem, ani z rozdrażnieniem, ani z możliwą konfabulacją, ani z postawą roszczeniową.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 15.10.17, 08:11


    Wreszcie jakiś konkret...

    >Natomiast kiedy pisałaś o mnie jak tu:

    >>Jeżeli twierdzisz, że ci się nie należy, to >>pewnie tak jest.
    >>Mnie się należy wszystko co zechcę.
    >>(...) A jak sprawdza się twoje "nic się nie >>należy"?

    >Kiedy pisałaś o mnie, nie miałaś takich >problemów ani z samopoczuciem, ani z >rozdrażnieniem, ani z możliwą konfabulacją, ani >z postawą roszczeniową.

    I stąd się wziął ten zalew błota?

    To co jest tu do ciebie napisane:

    >>Jeżeli twierdzisz, że ci się nie należy, to >>pewnie tak jest.
    >>Mnie się należy wszystko co zechcę.
    >>(...) A jak sprawdza się twoje "nic się nie >>należy"?

    Oznacza tyle, co: ja mam swój sposób "roszczeniowy" który się dla mnie sprawdza, alpepe ma swój sposób roszczeniowy "jak psu micha" który przypuszczam, że też się sprawdza. "Nic się nie należy" odebrałam jako hasło i nadałam nim tytuł twojej postawie. Niezależnie co się pod tą postawą kryje (bo przecież może milion rzeczy, każdy jest inny, możesz być chociażby fanką BDSM) zapytałam, czy się sprawdza, w kontekście tego, że jest to postawa nie-roszczeniowa.

    Serio cię tym obraziłam?

    I nie pisz mi pliz, o tym, że rozumiesz co piszę, tylko inaczej niż bym tego sobie życzyła.
    Nie rozumiesz. Udowadniasz to w każdym swoim wpisie: odpowiadając na moje posty, ale mijając się z ich treścią. Arumentując treści, które w moich postach nie zaistniały, a które są tylko twoimi nietrafionymi domysłami.
    Dialog między nami w tym wątku nie zaistniał, zamiast tego były dwa przeplatające się monologi.

    Nie chciałam cię obrazić.
    Przynajmniej na początku tej rozmowy.
  • 15.10.17, 17:27
    Po zalewie błota przestałam czytać. Nie masz prawa mnie obrażać.
    Mentalny bełkot to raczej samokrytyka z Twojej strony, wg mnie odważna i słuszna.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.10.17, 21:06
    ,..i tak dokładnie jest chyba prawie z kazda z Was, ja moglem od rana chodzic z tzw. nadzieja w kroku..hi..hi ale ostatnie 'slowo' i tak zawsze należalo do Ewki,dla faceta czasem to prawdziwe katusze lezec w lozku obok tak atrakcyjnej kobiety jak moja,..by w koncu uslyszec ..>> dziś nic z tego,.. 8( czasem probowalem przez zalosny zart cos wskorac i odwieść moja naburmuszona niewiastę od chwilowego celibatu, ..kochanie, wiesz ja to rozumiem, ale spojrz i wytłumacz to 'jemu'..hi..hi. och,w zyciu,dzieci i Ewcia to obok wlosow wiecej nic, co mi tak dobrze wyszlo!!

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 13.10.17, 22:26
    a powiedziałeś taki kiedyś do żony? "to prawdziwe katusze leżeć obok tak atrakcyjnej kobiety jak ty"?
  • 13.10.17, 22:37
    ,..jeśli dobrze pamiętam to chyba nie,zreszta ona doskonale wie,ze działa na mnie jak czerwona plachta na byka,a okazywanie swoich slabosci zdecydowanie to nie ja..;)

    --
    ~~
    ,lipiec 73' ;)
  • 14.10.17, 08:12
    Szejm on ju!
    Mogło zadziałać!
  • 14.10.17, 18:34
    krystynkaczarodziejka napisał(a):

    > Pewnie,nie ma nic bardziej seksownego :)


    ,.. a powiedz ,ze nie ..popatrz tam poniżej dwa cudowne,odrębne wszechświaty weszly na jeden i ten sam kurs kolizyjny, czy wyjdzie z tego cos pięknego, albo seksownego?




    --
    ~~
    krokodylowy rock

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.