Dodaj do ulubionych

Przeszłość mojego narzeczonego

19.10.17, 16:53
Niedawno coś mnie podkusiło i sprawdziłam w laptopie maila mojego narzeczonego.
Dowiedziałam się, że po rozwodzie z poprzednią swoją kobietą i równoległej śmierci rodziców miał tak zwany słabszy okres.
W jego tłumaczeniu uważał, że nikt go już nie zechce skoro jest po rozwodzie więc co mu zależy.
I znalazłam wiadomości od kilku kobiet pewnie poznanych w internecie albo na jakiś imprezach.
Dowiedziałam się, że przez ten okres spał z kilkoma kobietami o czym mi nie powiedział, wręcz zapewniał, że po zonie nie miał nikogo. Usłyszałam, że wstydzi się tego okresu w swoi życiu , chce to wyprzeć z pamięci- dlatego nic mi nie mówił. Zapytał czy mam mu coś do zarzucenia odkąd jesteśmy razem. I fakt- nie mam. Jest troskliwym facetem i zawsze mogę na niego liczyć i dogadujemy się bez słów. Znałam go wcześniej i wiem, że będąc ze mną bardzo się zmienił. Ale co myśleć o jego przeszłości: słabość przez trudną sytuację życiową? A wy jak podchodzicie do przeszłości swoich facetów? Zaczynacie od czystej karty czy jednak ich przeszłość boli?
Edytor zaawansowany
  • 19.10.17, 17:05
    powinna Cie interesowac...

    A to , ze po rozstaniu z zona (a wiec byl juz sam) mial inne kobiety nic mu nie ujmuje, gdyz z innymi kobietami spac mial wtedy pelne prawo i nie ma obowiazku Ci o tym mowic.

    Moja zona tez nie wie - ile kobiet mialem przed slubem, a mnie nie interesowalo - ilu ona miala wczesniej partnerow (chociaz nieproszona sama mi o nich opowiedziala, ale ja jej - nie, bo nie czuje takiej potrzeby.)
  • 19.10.17, 17:10
    Chodzi mi bardziej o to, że powiedział, że nie miał nikogo czyli mnie okłamał. A tłumaczy się, że wstydzi się tego okresu w swoim życiu.
  • 19.10.17, 17:15
    kasia2366 napisała:
    > Chodzi mi bardziej o to, że powiedział, że nie miał nikogo czyli mnie okłamał.

    niekoniecznie.
    jezeli byly to jednorazowe przygody bez znaczenia - to wcale Cie nie oklamal.
    przeciez "miec kogos" - to znaczy byc zaangazowanym emocjonalnie i przez jakis czas,
    a nie tylko okazjonalnie i lozkowo.
  • 19.10.17, 17:17
    no a traktowanie seksu jak sportu jest normalne?
  • 19.10.17, 17:29
    Zostawisz go z tego powodu?
  • 19.10.17, 17:32
    Nie wiem co robić bo jeśli chodzi o nas to nie mam mu nic do zarzucenia. Ale boli mnie, że okłamał mnie odnośnie swojej przeszłości.
  • 19.10.17, 17:46
    hmm...
    z mojego punktu widzenia nie okłamał Cię
    przespał sie z kilkoma, poza seksem nic go z nimi nie łączyło





  • 19.10.17, 17:48
    To dlaczego jak pytałam o konkretna osobę czy zaszło z nią coś więcej to powiedział, że nie a wyszło teraz zupełnie inaczej? przez wstyd?
  • 19.10.17, 17:50
    kasia2366 napisała:
    > no a traktowanie seksu jak sportu jest normalne?

    - nie jest.
    gdyz ja traktuje seks jako najwieksza zyciowa przyjemnosc.
    (najlepszy jest ten bez zobowiazan)
    - a dopiero na drugim miejscu stawiam alkohol.
  • 19.10.17, 17:28
    też tak uważam
  • 19.10.17, 17:30
    Znalazłam kiedyś zdjęcie jednej z tych panien, zapytałam kto to. Powiedział, że panna z którą spotkał się kilka razy na kawie i nie wypaliło. Jak odkryłam ,że z nią spał to tłumaczy się, że się tego wstydzi, to jednorazowy motyw i chce to wyprzeć z pamięci.
  • 19.10.17, 17:47
    ,..Kaska,popelnilas blad (i nie ty jedna) już na wejściu, bo o przeszlosc najlepiej nie pytac,bo co taka wiedza może dac dobrego? nic dobrego, robisz reset i liczy się już tylko przyszlosc, kiedyś po naleganiach z mojej strony w końcu uslyszalem, kto był wcześniej,..i zaraz budzi się i zazdrość i obawa, czy aby skończyli ze soba ?? i pierdylion innych głupich myśli.Z perspektywy czasu przyznam,ze to z mojej strony było nierozsądne,a dosadniej mowiac wręcz głupie..


    --
    ~~
    easy peasy
  • 19.10.17, 17:49
    Oni nie utzrymują żadnego kontaktu- tego jestem pewna na 100% .
  • 19.10.17, 17:49
    Mówisz, że nie masz mu nic do zarzucenia, że Wasz związek jest udany.
    Ale...widzę, że ciągle go kontrolujesz.
    Laptop, zdjęcia, wiesz z którą spał z którą nie...
    Coś jest nie tak.
  • 19.10.17, 17:52
    Może dlatego, że kiedyś facet mnie zdradził i teraz podświadomie uważam, że nie może być zbyt idealnie. Nie wiem... może we mnie leży problem... Naprawdę nie mogę mu nic zarzucić bo jest bardzo troskliwym facetem. Ale po prostu jego obecne zachowanie nie współgra mi z umawianiem się z laskami na seks. Byłam w szoku bo poczułam się jakbym czytała o zupełnie innej osobie.
  • 19.10.17, 18:09
    kasia2366 napisała:

    > Może dlatego, że kiedyś facet mnie zdradził i teraz podświadomie uważam, że nie może być zbyt idealnie.


    Z takim podejściem nie będzie nawet idealnie.
    Ale przy tak nadmiernej jego kontroli bedziesz bliska zniszczyc to co Was łączy.
    Zrobisz jak uważasz.
  • 19.10.17, 18:12
    odpowiedz szczerze: problem leży we mnie? Chcę samą prawdę od osób postronnych. Wówczas popracuję nad sobą.
  • 19.10.17, 18:14
    Czy gdybyś nie została w przeszłości zdradzona, kontrolowałabyś z taką zawziętością obecnego partnera?
  • 19.10.17, 18:29
    Myślę, że nie. Albo po prostu uważam, że jest zbyt idealnie. ... Nie wiem... Czyli jego kłamstwo nie stanowi problemu tylko moje podejście?
  • 19.10.17, 18:42
    Na pewno Twoje podejście jest sporym problemem.
    Nie zbudujesz przyszłości na wracaniu do przeszłości i z tak dużą dozą nieufności.
  • 24.10.17, 18:20
    Jak dla mnie to szukasz problemów. Jest ok to niech bedzie ok. I naprawde dziwi cie ze facet miał ochote na sex bez zobowiązan? Jak nie był w zwiazku, jak druga strona tez tak to traktowała to co w tym złego? No chyba ze jestes ultra katoliczką...ale wtedy bys sie chyba nie ziwzala z rozwodnikiem. Jak dla mnie w twoim zwiazku są 2 problemu: 1) kontrolujesz partnera, sprawdzasz mu maile, 2) szukasz problemów. To teraz pomysl z kim w tym zwiazku jest cos nie tak.
  • 24.10.17, 12:08
    Jeśli ktoś chce coś wymazać z pamięci, to kasuje np. zdjęcie jednorazowej partnerki.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 02.11.17, 19:44
    Cisnęłaś go ? Tak Ci opowiadał niepytany ? Widział pewnie twoje oczy przerażone i zaczął kombinować bo wiedział dokładnie że dla ciebie to problem.
  • 24.10.17, 11:11
    kasia2366 napisała:

    > Chodzi mi bardziej o to, że powiedział, że nie miał nikogo czyli mnie okłamał.
    > A tłumaczy się, że wstydzi się tego okresu w swoim życiu.

    To prawda okłamał cię ze wstydu i ze strachu przed twoją negatywną oceną. Okazuje się, że miał rację obawiając się twojej oceny. Zauważ, że obwiniasz go o kłamstwo, podczas gdy sama naruszyłaś prawo swojego narzeczonego do prywatności związanej z jego życiem, gdy w ogóle nie byliście parą. Moim zdaniem twoje przewinienie jest znacznie poważniejsze niż jego. Powinnaś przeprosić go za to, co zrobiłaś, poprosić go o przebaczenie i powiedzieć mu, że oczekujesz od niego tego samego. Jeśli cię przeprosi za swoje kłamstwo i wybaczy ci twój postępek, to powinnaś temat przeszłości zamknąć i do niego nie wracać.
  • 19.10.17, 17:16
    kasia2366 napisała:
    Ale co myśleć o jego przeszłości: słabość przez trudną sytuację życiową?


    Zajmij się PRZYSZŁOŚCIĄ.
    Tak będzie dla Was lepiej.
    A jesli chcesz zepsuć to co masz, to możesz grzebać w przeszłości.
  • 19.10.17, 19:19
    Ja zrezygnowałabym z takiego faceta. Skoro miał tyle kobiet, to pewnie Tobie też nie będzie wierny. A "słabszy okres" nikogo nie usprawiedliwia.
  • 19.10.17, 19:30
    problem w tym żę wyczytałam, że to były niezobowiążujace spotkania z obu stron.
  • 19.10.17, 23:16
    kasia2366 napisała:
    > problem w tym żę wczytałam, że to były niezobowiążujace spotkania z obu stron.

    no to ja bym sie cieszyl.
    niezobowiazujace spotkania lubi co drugi mezczyna - czyli to normalka.
  • 24.10.17, 11:05
    wieczornica napisał(a):

    > Ja zrezygnowałabym z takiego faceta. Skoro miał tyle kobiet, to pewnie Tobie te
    > ż nie będzie wierny. A "słabszy okres" nikogo nie usprawiedliwia.

    Zrezygnowałabyś z takiego i związała się z innym, który nie miał innych kobiet? A zdajesz sobie sprawę, że to żadna gwarancja wierności? Facet, który nie miał innych przed tobą może chcieć spróbować seksu z innymi, będąc w związku z tobą. Poza tym, twój wywód jest kompletnie nielogiczny - napisałaś: "Skoro miał tyle kobiet, to pewnie Tobie te
    > ż nie będzie wierny." Skoro bzykał się z kilkoma kobietami dla samej przyjemności, nie będąc w związku, to nikogo nie zdradził. Zatem twoje stwierdzenie "pewnie Tobie też nie będzie wierny" jest nielogiczne.
  • 24.10.17, 11:34
    Dla mnie mężczyzna, który uprawiał sex z innymi kobietami tylko dla przyjemności jest zerem. Nie miałby u mnie żadnych szans, bo zrobiłby coś wbrew moralności. Co innego jeżeli miał wcześniej ukochaną kobietę i robił to z nią z miłości (przy czym był wierny i nie zwracał uwagi na inne kobiety) - wtedy jest prawdziwym mężczyzną.
    Facet będący ze mną w związku, który wykazywałby najmniejszą oznakę, że może mnie zdradzić, byłby cały czas kontrolowany. Mógłby mieć kontakty z kobietami, ale jedynie na zasadzie koleżeńskiej.
  • 24.10.17, 11:56
    wieczornica napisał(a):

    > Dla mnie mężczyzna, który uprawiał sex z innymi kobietami tylko dla przyjemnośc
    > i jest zerem. Nie miałby u mnie żadnych szans, bo zrobiłby coś wbrew moralności.

    Twoja zakłamana moralność, twój problem. Oceniasz ludzi poprzez pryzmat błony dziewiczej i zupełnie naturalnych zachowań seksualnych. Jesteś katoliczką?

    > Facet będący ze mną w związku, który wykazywałby najmniejszą oznakę, że może mn
    > ie zdradzić, byłby cały czas kontrolowany. Mógłby mieć kontakty z kobietami, al
    > e jedynie na zasadzie koleżeńskiej.

    Moja droga, chyba młoda jesteś i niedoświadczona. Otóż zdradzę ci secret - jeśli zdrowy seksualnie człowiek (kobieta lub mężczyzna), będący w związku heteroseksualnym, nie wykazuje najmniejszej oznaki zainteresowania osobami płci przeciwnej, to jest to podejrzane (udaje, kryje się albo jest homoseksualny). A jeśli chodzi o twoje ciągłe kontrolowanie, to jestem pewna, że nie potrwałoby długo, bo długotrwały i udany związek dwojga ludzi opiera się na zaufaniu a nie kontrolowaniu. Głupiutka jesteś albo trolujesz, moja kochana. :-)
  • 24.10.17, 12:02
    O szesz...padłam. Rozumiem ze sex tylko z mezem, po ciemku pod kołderką? No jak wam tak pasuje to ok. Ja bym sie marwtiła czy z facetem aby wszystko ok ze tak długo był sam i nic. MOralnosc dla mnie oznacza coś zupełnie innego. Moj maz miał inne babki przede mną, ja byłam wczesniej zareczona :). I dobrze. Teraz jestesmy razem i jakie ma znaczenie z kim on był wczesniej. To maiło znaczeniew czasach jak sie slub brało w wieku lat 17...Dla jasnosci facieci czasami robią TO bez miłości, kobiety zresztą tez. I niczym im to nie ujmuje. Kobieto!!! facetowi do sexu (alez brzydkie słowo fuj) nie ejst potrzebna miłośc. I współczuje twojemu facetowi. Jakie masz prawo kontrolować? I po co? Kontrola cos da? I tak sie urwie ze sznurka i poleci za inną jak ma poleciec. Masakra zyc z kim kto ci mowi z kim mozesz miec kontakty a z kim nie...
  • 24.10.17, 20:41
    wieczornica napisał(a):

    > Dla mnie mężczyzna, który uprawiał sex z innymi kobietami tylko dla przyjemności jest zerem. Nie miałby u mnie żadnych szans, bo zrobiłby coś wbrew moralności.


    Czy to nie przypadkiem Ty spotykasz się z dwoma jednocześnie, nie mogąc zdecydować się na jednego?

    Co innego jeżeli miał wcześniej ukochaną kobietę i robił to z nią z miłości przy czym był wierny i nie zwracał uwagi na inne kobiety) - wtedy jest prawdziwym mężczyzną.

    yhy...prawdziwy mężczyzna :D

    Facet będący ze mną w związku, który wykazywałby najmniejszą oznakę, że może mn ie zdradzić, byłby cały czas kontrolowany.

    Na smyczy proponuję go sobie uwiązać. :D


    Mógłby mieć kontakty z kobietami, ale jedynie na zasadzie koleżeńskiej.

    taaa...
  • 24.10.17, 20:57
    Nie spotykam się z dwoma jednocześnie i wypraszam sobie takie uwagi.
  • 24.10.17, 21:10
    jeden mieszka 150km od Ciebie - ideał
    drugi w miescowości obok - wyjście awaryjne

    To nie TY?
  • 24.10.17, 22:29
    To są dwa przypadki spośród gromady moich adoratorów, których biorę pod uwagę. Są to faceci wyższych lotów, ale jednocześnie nie jestem z żadnym z nich.
    Biorę ich pod uwagę, zastanawiam się nad nimi. Jeden zasłużył sobie na to (doskonała adoracja, wiersze, prezenty), abym była skłonna zwrócić na niego większą uwagę i w 90% skupiła na nim swoje zainteresowanie. Mimo to, nie podjęłam jeszcze żadnej decyzji, o ile w ogóle taką podejmę. Szukam jedynie prawdziwej miłości, a uczucia na chwilę mnie nie interesują.
  • 25.10.17, 00:03
    wieczornica napisał(a):

    > To są dwa przypadki spośród gromady moich adoratorów, których biorę pod uwagę.


    Oczywiście. I każdy z nich jest przekonany, że nie jest żadną "opcją"

    > Są to faceci wyższych lotów, ale jednocześnie nie jestem z żadnym z nich.

    a z którą kobietą był narzeczony autorki wątku? Bo z wpisów wynika, że zadnej nadziei nie dawał i za nos nie wodził.

    > Biorę ich pod uwagę, zastanawiam się nad nimi.
    Jeden zasłużył sobie na to (doskonała adoracja, wiersze, prezenty), abym była skłonna zwrócić na niego większą uwagę i w 90% skupiła na nim swoje zainteresowanie.

    A drugi? Poczucie humoru i ...czy nie przypadkiem wiek? zdecydowanie młodszy od drugiego...(to tylko gdybanie;))

    Mimo to, nie podjęłam jeszcze żadnej decyzji, o ile w ogóle taką podejmę.

    A powinnaś. :)
    Najpierw spójrz na swoje zachowanie, a dopiero później zerem innych nazywaj.

  • 25.10.17, 01:15
    Żadnemu z nich nie dałam głębszej nadziei. Daję im do zrozumienia, że podobają mi się, ale jednocześnie nie nastawiam się psychicznie na żadnego z nich.
    Jeżeli chodzi o mężczyznę drugiego to faktycznie jest w odpowiednim wieku, ale mam co do jego osoby pewne wątpliwości.
    Odnośnie mojego zachowania - czy to nie jest jakaś nagonka na mnie ? Traktuję mężczyzn prawidłowo - bardzo doceniam starania o moje względy, lecz jednocześnie zachowuję dystans. Sądzę, że moje zachowanie wobec nich jest odpowiednie, bo każdy ma to, na co sobie zasłużył.
  • 25.10.17, 01:45
    Może jeszcze dodam coś na temat drugiego mężczyzny, ponieważ po moim krótkim poście faktycznie pewne sprawy mogą wydawać się nielogiczne.
    Mężczyzna nr.2 spodobał mi się jako pierwszy. Byłam nim bardzo zaintrygowana, jestem nawet pewna, że byłabym w stanie zakochać się w nim na zabój.
    Jednak na początku roku poznałam mężczyznę nr.1. Była to internetowa, jednak od razu załapaliśmy świetny kontakt. Spotkaliśmy się po kilku miesiącach, a on był zachwycony - wcześniej nie widział mojego zdjęcia, a moja uroda zrobiła na nim ogromne wrażenie, co sam ciągle podkreśla. Od tamtej pory dzwoni do mnie codziennie, za każdym razem zaznaczając, iż jego zdaniem jesteśmy sobie przeznaczeni oraz powracając do momentu, kiedy ujął moją twarz i delikatnie pogładził mnie po włosach i policzku, co było jego zdaniem jednym z najpiękniejszych momentów w jego życiu. A co do reszty, to jest ujęta w poprzednich postach - przejawy romantyzmu takie jak prezenty, wiersze.
    A wracając do tematu, mężczyzna nr.2 mimo zainteresowania moją osobą, pozostaje bierny. W tym czasie moje serce zdobywa mężczyzna nr.1, który swoim zachowaniem doprowadził do tego, że jego przeciwnik stał się wyjściem awaryjnym, choć gdyby wcześniej okazał mi większą dawkę zainteresowania, to najprawdopodobniej nie byłoby żadnych rozważań, ponieważ on liczyłby się najbardziej.
    Jak widać, życie potrafi zaskakiwać ;)
  • 25.10.17, 02:43
    Niech zgadnę - masz 16 lat a o zwiazkach czytałas w bravo. Opcja druga: 28 letnia dziewica. Opcja trzecia: troll.

    :D

    --
    Fragile
  • 25.10.17, 07:59
    Najbliżej mi do trolla ;)
  • 25.10.17, 15:57
    wieczornica napisał(a):
    > A wracając do tematu, mężczyzna nr.2 mimo zainteresowania moją osobą, pozostaje
    > bierny.


    Może dlatego, że jesteś dla niego tylko wyjściem awaryjnym. Tylko o tym nie wiesz. :)



    Jak widać, życie potrafi zaskakiwać ;)

    Oj tak :) I zaskoczy Cie niejeden raz. :)
  • 25.10.17, 08:21
    wieczornica napisał(a):

    > Sądzę, że moje zachowanie wobec nich jest odpowiednie, bo k
    > ażdy ma to, na co sobie zasłużył.

    To zrozumiałe, że ty tak sądzisz? A oni też tak sądzą? Szczególnie ten, który jest dla ciebie opcją awaryjną... Powiedziałaś im o tym, co tu napisałaś?
  • 25.10.17, 08:29
    Tak, wiedzą o tym.
  • 25.10.17, 08:35
    wieczornica napisał(a):

    > Tak, wiedzą o tym.

    Naprawdę? Powiedziałaś im to, co tu napisałaś?
  • 25.10.17, 08:37
    Jestem bezpośrednia. Mężczyźni muszą wiedzieć na czym stoją, bo nie chcę nikomu robić złudnych nadziei.
  • 25.10.17, 08:47
    wieczornica napisał(a):

    > Jestem bezpośrednia. Mężczyźni muszą wiedzieć na czym stoją, bo nie chcę nikomu
    > robić złudnych nadziei.

    Ja nie prosiłam, żebyś tu promowała siebie i swoje teoretyczne zalety. Chiałam tylko dowiedzieć się, czy powiedziałaś im dokładnie to, co tu napisałaś o obu i o twoim do nich stosunku i czy oni obaj wiedzą o tym drugim.
  • 25.10.17, 08:59
    Wszystko wiedzą. Przy czym pierwszemu nie powiedziałam, że on zgarnął prawie całe moje zainteresowanie. Chcę, aby nadal się starał, ale jednocześnie daję mu do zrozumienia, iż jeśli nie zmieni swojego zachowania, to poprowadzi nieco dalej.
  • 25.10.17, 09:08
    wieczornica napisał(a):

    > Wszystko wiedzą.

    Sądzę, że kłamiesz. Nie wierzę, że powiedziałaś jednemu z nich, że jest opcją awaryjną, gdyby ci nie wyszło z drugim. ;-)
  • 25.10.17, 09:32
    Nie musisz mi wierzyć.
    Mężczyzna, który stał się drugą opcją jest z pewnością na tyle inteligentny, że zrozumie fakt, iż sobie przewalił swoim zachowaniem. Może kiedy znajdzie sobie jakiś inny obiekt zainteresowań będzie wiedział jak jej zaimponować
  • 25.10.17, 09:41
    wieczornica napisał(a):

    > Nie musisz mi wierzyć.

    A ty ne musisz pisać prawdy.

    > Mężczyzna, który stał się drugą opcją jest z pewnością na tyle inteligentny, że
    > zrozumie fakt, iż sobie przewalił swoim zachowaniem.

    "Zapewne rozumie" to nie to samo, co "powiedziałam mu".
  • 24.10.17, 11:58
    Ale on był wierny, tylko spotykał sie z kiloma kobietami (jedna po drugiej). Albo równolegle ale niezobowiązująco. Proponuje napisac anons ze szukacie prawiczka, bedzie taki nienaruszony. Rozumiem ze twy tez swiete? Ja bym sie zastanawiała co z chłopem ejst nie tak i czemu go zadna w tamtym czasie nie chciała...
  • 24.10.17, 12:21
    To chyba logiczne, że mężczyzna bedący ze mną powinien zwracać uwagę tylko na mnie i nie rozglądać się za innymi kobietami.
    Co do mojego wieku - jestem po 20-stce, mam za sobą jeden związek. Byłam z chłopakiem przez 3 lata. Był przeze mnie kontrolowany, ale po czasie nauczył się ze mną żyć i wiedział co robić, aby nie prowokować kłótni i złości z mojej strony. Jedynie co, to raz przytulił się do mojej przyjaciółki, za co potem miał cały czas przekichane.
    Minął już ponad rok odkąd z nim ostatecznie zerwałam (z powodów niezwiązanych z zazdrością), a jednak ciągle próbuje zainicjować między nami jakiś kontakt. Chciałby do mnie wrócić, ponieważ odpowiadał mu taki stan rzeczy, a to jest spowodowane tym, że posiadam masę zalet, które ma mało która kobieta.
  • 24.10.17, 12:27
    wiesz co, to jest tak - będąc człowiekiem, nadal możesz i powinnaś zwracać uwagę na innych ludzi. Niekoniecznie się na nich rzucać, ale zauważać.
    Co to za zalety masz? Oprócz kontroli.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 12:49
    Mogę któreś pominąć, ale postaram się wymienić tak z grubsza. Staram się być dla mężczyzny nie tylko ukochaną, ale też przyjaciółką. Okazuje drugiej połówce zainteresowanie, zawsze wysłucham i pomogę w każdym problemie. Jednocześnie nie lubię nudy. Staram się jakoś urozmaicać czas, można pośmiać się ze mną. Może po postach tego nie widać, ale nie jestem sztywniarą. Jestem raczej chodzącym trollem, a niektórzy ludzie tak lubią ze mną przebywać, że nie mogę się opędzić od ich towarzystwa ;)
    Tutaj wypisano więcej moich cech. Akurat jestem spod raka, więc wszystko zgadza się idealnie : www.astromagia.pl/zodiak/zodiak-milosci/1226-rak-i-miosc
  • 24.10.17, 13:25
    wieczornica napisał(a):

    > Tutaj wypisano więcej moich cech. Akurat jestem spod raka, więc wszystko zgadza się idealnie.

    Jeśli wierzysz w horoskopy, to nic dziwnego, że wszystko się zgadza idealnie. Na tym polega pisanie horoskopów do powszechnego użytku, żeby się każdemu coś zgadzało. ;-)
  • 24.10.17, 13:58
    U Ciebie jestem pomiedzy dwoma. Możesz być baranem, bo jesteś zupełnie nieuduchowiona lub wagą, bo często mają puszczalskie skłonności.
  • 24.10.17, 14:35
    wieczornica napisał(a):

    > U Ciebie jestem pomiedzy dwoma. Możesz być baranem, bo jesteś zupełnie nieuduch
    > owiona lub wagą, bo często mają puszczalskie skłonności.

    Po pierwsze, nie jestem znakiem zodiaku, moja kochana. Po drugie, tych wszystkich mliardów ludzi żyjących na Ziemi od początku ludzkości nie da się poupychać do 12 standardowych szufladek. Po trzecie, taki Hitler był niezwykle uduchowiony a baran. A po czwarte, tego typu uwagami obnażasz swoje zwyczajne chamstwo. ;-)
  • 24.10.17, 14:37
    Hitler był baranem??
    hihihih

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 14:41
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Hitler był baranem??
    > hihihih

    Był. Do tego uwielbiał zwierzęta, małe dzieci, romantyczne, uduchowione opery, uduchowione malarstwo i był wegetarianinem. Poza tym nikogo osobiście nie zabił (są jedynie podejrzenia, że w okresie monachijskim zastrzelił swoją "dziewczynę" z zazdrości). Taki dobry, uduchowiony wujek.
  • 24.10.17, 14:49
    Z wegetarianizmem to akurat nic pewnego. Jego ostatnia sekretarka opowiadała, jak jadł mięso.
    I o wege. Adolfa pisza źródła brytyjskie, pełne fascynacji hitleryzmem. W Niemczech o tym nikt nie słyszał.
    A nawet jakby był, to i co z rego.
    Zodiakalny baran to co innego.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 14:59
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Z wegetarianizmem to akurat nic pewnego. Jego ostatnia sekretarka opowiadała, j
    > ak jadł mięso.
    > I o wege. Adolfa pisza źródła brytyjskie, pełne fascynacji hitleryzmem. W Niemc
    > zech o tym nikt nie słyszał.

    O wegetarianizmie pisze historyk niemiecki, który wydał niedawno pierwszy tom biografi AH.

    > A nawet jakby był, to i co z rego.

    Nic z tego. To tylko fakt podany w jego biografii. Podobnie jak nic szczególnego nie wynika z uduchowienia Hitlera, bo nie przeszkodziło mu ono w zbrodniach, których był autorem.

    > Zodiakalny baran to co innego.

    Z tego też nic nie wynika.
  • 24.10.17, 15:01
    Możesz podać nazwisko historyka?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 15:07
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Możesz podać nazwisko historyka?

    Volker Ullrich "Hitler. Narodziny zła 1889-1939"
  • 24.10.17, 15:09
    Merci jak to mowią w Bawarii.
    Na wiki też znalazłam źródła.
    A z baranizmem Adolfa było oczywiście żartem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 15:14
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Merci jak to mowią w Bawarii.

    W Bułgarii i w Rumunii też mówią merci. :-) No i u mnie na wsi. ;-)
  • 24.10.17, 15:24
    Wpływy francuskie są mocne. Francuzi to przecie nadludzie, szczególnie taki jeden z mojej siłowni:)))

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 14:43
    Tak, Hitler był baranem.
    Twój poziom uduchowienia jest tak marny, ale może wyjaśnię Ci coś, aby zaświtało. Na charakter człowieka nie składa się sami ułożenie planet, ale również numerologia, znaczenie imienia oraz geny, a w życiu dorosłym dochodzi jeszcze do tego doświadczenie.
  • 24.10.17, 14:50
    Numerlogicznie jestem 33 czyli Jezus.
    Lew i Jezus.
    o matko!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 15:12
    Widać, że jesteś z numerologią na bakier.
    To mają do siebie znaki ognia (baran, lew, strzelec). Niezbyt lubiany przeze mnie żywioł, z całej trójki jedynie lubię strzelce. Znam kilka bliżej i sądzę, że to naprawdę ciekawe osoby.
  • 24.10.17, 15:18
    wieczornica napisał(a):

    > Niezbyt lubiany przeze mnie żywioł, z całej trójki jedynie lubię strzelce.

    A Józefa Wissarionowicza też lubisz? Strzelec całą gębą! ;-)
  • 24.10.17, 14:56
    wieczornica napisał(a):

    > Tak, Hitler był baranem.

    No i co z tego? Jakieś wnioski potrafisz wysnuć?

    > Twój poziom uduchowienia jest tak marny, ale może wyjaśnię Ci coś, aby zaświtał
    > o.

    O moim udochowieniu nie wiesz absolutnie nic. Nie wierzę w bogów i inne gusła, ale jeśli sądzisz, że wiara w przesądy jest miarą uduchowienia, to się grubo myslisz, moja kochana. :-)

    > Na charakter człowieka nie składa się sami ułożenie planet, ale również nume
    > rologia, znaczenie imienia oraz geny, a w życiu dorosłym dochodzi jeszcze do te
    > go doświadczenie.

    Nie, moja droga, to są bzdury z wyjątkiem uwagi o doświadczeniu. Na charakter człowieka głwónie składają się konstrukcja mózgu oraz fizjologia (gospodarka hormonalna) zdeterminowane genami i czynnikami środowiskowymi oraz doświadczenie (w tym wychowanie, wpływ otoczenia, czasami nabyte lub przebyte choroby itp.). Z astrologią i numerologią to do wróżki idź. :-)
  • 24.10.17, 15:15
    Osoba uduchowiona nie musi być wcale wierząca. Widzę, że nie masz pojęcia w wielu dziedzinach.
  • 24.10.17, 15:20
    wieczornica napisał(a):

    > Osoba uduchowiona nie musi być wcale wierząca.

    Przecież właśnie to samo napisałam. :-D
  • 24.10.17, 16:20
    Ty akurat na ten temat nie powinnaś się wypowiadać, bo nic w tej dziedzinie nie wiesz.
    Za to w sprawach seksu z przypadkowymi facetami, to zapewne masz pojęcie. Jak nie poszło w głowę, to w inne miejsce.
  • 24.10.17, 16:24
    Ty jak widać masz pojęcie o wszystkim.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 16:38
    wieczornica napisał(a):

    > Ty akurat na ten temat nie powinnaś się wypowiadać, bo nic w tej dziedzinie nie
    > wiesz.

    Ach tak, ty stwierdziłaś, że ja nie wiem, więc powinnam zamilknąć. Wybacz, moja droga, ale twoja opinia to tylko twoja prywatna sprawa. Nie przeceniaj jej znaczenia dla postronnych ludzi. ;-)

    > Za to w sprawach seksu z przypadkowymi facetami, to zapewne masz pojęcie. Jak n
    > ie poszło w głowę, to w inne miejsce.

    No widzisz, znów próbujesz mnie obrażać, a obrażasz tylko siebie. Jeśli chodzi o seks z przypadkowymi facetami, to tylko raz mi się to przydarzyło, gdy zostałam zgwałcona. Nieprzypadkowy seks z facetami nie przydarzył mi się za to nigdy, ponieważ jestem lesbijką. Kolejne pudło z twojej strony, moja kochana.
  • 24.10.17, 18:25
    Jak mozesz pisać o czyims uduchowieniu na podstawie kilku wpisów na forum?
  • 24.10.17, 14:09
    Niekoniecznie. Jestem zodiakaln lwicą i zawsze to samo na mój temat. Te same nudy o jakichś wyjątkowych wymaganiach, ryczeniach itepe. Na tej stronie też.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 13:30
    wieczornica napisał(a):

    > Mogę któreś pominąć, ale postaram się wymienić tak z grubsza. Staram się być dl
    > a mężczyzny nie tylko ukochaną, ale też przyjaciółką. Okazuje drugiej połówce z
    > ainteresowanie, zawsze wysłucham i pomogę w każdym problemie. Jednocześnie nie
    > lubię nudy. Staram się jakoś urozmaicać czas, można pośmiać się ze mną.

    Może masz te wszystkie zalety, ale sama sobie przeczysz, moja droga, bo co to za przyjaciółka, która kontroluje i szpieguje swojego przyjaciela. Jeśli prawdą jest to co piszesz o swojej przeszłości, to już przekonałaś się do czego prowadzi brak zaufania. I jeszcze pewnie nie raz się przekonasz. :-)
  • 24.10.17, 14:08
    Ona trolluje.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 14:37
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Ona trolluje.

    Też tak sądzę i dlatego piszę warunkowo.
  • 24.10.17, 14:38
    Bo ona jest rakiem. Raki tak mają.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 14:42
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Bo ona jest rakiem. Raki tak mają.

    :-D
  • 24.10.17, 18:23
    I jako przyjaciólka kontrolujesz i sprawdzasz? Facet nauczył sie z tobą zyc? Zapewne nauczył sie kasować odpowiendie smsy i maile. Sorry ale jakby chciał to by sie bzykał z twoja siostra (przyjaciólka) w twoim łozku. Naprawde kontrolowanie nic nie da. Ja podziwiam ze ktos moze chceic byc w zwiazku w ktorym druga strona kontroluje, szpieguje i sprawdza...ale są rózne fanaberie
  • 24.10.17, 19:24
    Nie sprawdzałam mu telefonu, bo nie uznaje przeszukiwania czyjejś korespondencji.
    Sprawdzałam go w inny sposób - śledziłam go (od czasu do czasu zdarzało mi się go śledzić lub pytałam jego matki o to co robił). Na fb raczej śledziłam z kim publicznie pisze. Jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony.
  • 25.10.17, 08:26
    wieczornica napisał(a):

    > Sprawdzałam go w inny sposób - śledziłam go (od czasu do czasu zdarzało mi się
    > go śledzić lub pytałam jego matki o to co robił). Na fb raczej śledziłam z kim
    > publicznie pisze. Jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony.

    I ty sugerujesz, że na tym polega zachowanie dwóch osób, które łączy między innymi przyjaźń? Nie chciałabym mieć takiej przyjaciółki!
  • 24.10.17, 18:28
    Mysle ze zapomnialas tez o skromnosci...:) Rozumiem, ze facet tez powinien byc aniołem, czytac ci wiersze ale przy tym byc meski i silny, sex tolerowac jedynie w połączeiu z miłością, najlepiej jakby wczesniej nikogo nie miał ale jednoczesnie był bogiem seksu....no kazdy ma jakies nierealne marzenia. Ja kiedys chciałam zostać syrenką :)
  • 24.10.17, 22:31
    Dla mnie mężczyzna nie musi być bogiem seksu. Nie szukam ideała, a jedynie mężczyzny, który mnie pokocha i o mnie zadba.
  • 25.10.17, 08:18
    wieczornica napisał(a):

    > Nie szukam ideała, a jedynie mężczyzny, który mnie pokocha i o mnie zadba.

    W jaki sposób zadba? Będzie ci dawał pieniądze na waciki? ;-) Ty po prostu potrzebujesz patriarchalnego opiekuna, któremu w zamian za opiekę podarujesz swoją błonę dziewiczą. ;-)
  • 25.10.17, 08:36
    Nie chcę od mężczyzny żadnych pieniędzy, ponieważ nie szukam sponsora. Jedynie byłoby czasem miło (ale to oczywiście z jego inicjatywy) aby zabrał mnie gdzieś czasami do restauracji lub kupił od okazji jakiś prezent ;)
    Szukam miłego faceta, który byłby dla mnie oparciem. Musiałby mnie kochać, szanować i troszczyć się o mnie. Wbrew pozorom, nie są to duże wymagania, ale znaleźć takiego faceta to naprawdę sztuka.
  • 25.10.17, 08:48
    wieczornica napisał(a):

    > Nie chcę od mężczyzny żadnych pieniędzy, ponieważ nie szukam sponsora. Jedynie
    > byłoby czasem miło (ale to oczywiście z jego inicjatywy) aby zabrał mnie gdzieś
    > czasami do restauracji lub kupił od okazji jakiś prezent ;)
    > Szukam miłego faceta, który byłby dla mnie oparciem. Musiałby mnie kochać, szan
    > ować i troszczyć się o mnie. Wbrew pozorom, nie są to duże wymagania, ale znale
    > źć takiego faceta to naprawdę sztuka.

    Poszukaj partnera zamiast opiekuna. I nie szukaj ideałów, bo nie istnieją, a ty sama też jesteś daleka od ideału.
  • 25.10.17, 08:56
    Za byle kogo się nie wezmę. Mam swoje wymagania.
  • 25.10.17, 09:06
    wieczornica napisał(a):

    > Za byle kogo się nie wezmę. Mam swoje wymagania.

    Weź pod uwagę fakt, że faceci też mają wymagania i za byle kogo nie muszą się brać. :-)
  • 25.10.17, 09:33
    Dlatego zostałaś lesbijką ?
  • 25.10.17, 09:39
    wieczornica napisał(a):

    > Dlatego zostałaś lesbijką ?

    Lesbijką się nie zostaje. Tak jak nie zostaje się kobietą heteroseksualną. Uzupełnij wiedzę o seksualności człowieka.
  • 29.10.17, 13:17
    Stotkotko, masz cierpliwość i siłę, jabyś była rosłym dędem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 24.10.17, 12:33
    wieczornica napisał(a):

    > Ch
    > ciałby do mnie wrócić, ponieważ odpowiadał mu taki stan rzeczy, a to jest spowo
    > dowane tym, że posiadam masę zalet, które ma mało która kobieta.

    Twoje teksty coraz bardziej wyglądają mi na pospolite trollowanie. ;-)
  • 19.10.17, 19:38
    ech, znów następna do kontrolowania, facet miał parę przygód, które nie przerodziły się w nic zobowiązującego, a ta drąży i drąży
    popracuj nad samooceną, inaczej zatrujesz życie sobie i jemu tą podejrzliwością
  • 19.10.17, 22:03
    obrzydliwa jesteś z tą zazdrością. powinnaś być wdzięczna, że przepłynął morza śluzu, byś w końcu TY mogła wyprać jego sfatygowaną bieliznę :P




    --
    Desu.Rabbits 1
    Desu.Rabbits 2
    Desu.Rabbits live (demo)
    Desu.Rabbits live (demo 2 part 1)
  • 20.10.17, 09:19
    Tutaj ma zastosowanie taki dowcip. Lepiej mieć udział w dobrym biznesie czy kiepski biznes na wyłączność. Chcesz zniweczyć dobrze zapowiadający się związek to idż ta droga dalej.
  • 20.10.17, 10:40
    E spamujesz i to nieudolnie. Skoro jesteście od paru lat razem, bo jest w końcu narzeczonym, to przecież nikt normalny nie przechowuje parę lat (rok, dwa, trzy) maile od przygodnynch znajomości.
    Ja się chętnie piszę na stanowisko do ożywiania forum. Dajcie mi znać na priva

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 20.10.17, 13:39
    Jesteśmy razem 2 lata.
  • 20.10.17, 13:42
    Powinnaś myśleć nad tym na początku związku. Skoro jest już dawno po wszystkim, to czym się przejmować ?
  • 24.10.17, 11:57
    Ale jaka słabosc? Czemu spotykanie sie nawet krótkie ma byc czyms złym? Rozumiem, ze to jest twój pierwszy w zyciu paryner inneych nie bylo? Nie kumam takiej podejscia. Moj maz przede mną nie miał zony, za młody :), ale miał kupe dziewczyn. ja tez miałam chłopaków, jednego nawet narzeczonego (slub odwołałąm) i drugiego "absztyfikanta" z innego kraju. Teraz sie z tego smiejemy. Kasia jakie to ma znaczenie. Ma znaczenie czy cie teraz nie zdradza a co było wczesniej? Trza sobie było brać chłopa z zakonu albo z jakiego kółka rózancowego, moze nawet na prawiczka bys trafiła...tylko po co.
  • 24.10.17, 12:06
    Ja bym sie zastanowiła na miejscu twojego faceta czy byc z tobą. Po co mu maila sprawdzałas? Ja robisz to teraz to bedziesz póżniej. Juz pomijam pomysł oceniania faceta przez pryzmat tego czy był z kims wczesniej czy nie...smieszne. Jestem z mezem ponad 8 lat, wczesniej mieszkalismy ze sobą. Nigdy mu nie grzebałam w komórce, w mailu. Uwazam ze trzymanie na sznurku nic nie daje, moze tylko pogarsza sprawe. Miałam kiedys chłopka ktory mi grzebał w mailach...przepedziłam go w diabły. Obawiam sie ze jak twój facet sie dowie o nastpenych takich wyskokach to tez cie przepedzi. Przesżłosc nie boli, boli taka chec kontroli i dzika zazdrosc.
  • 24.10.17, 14:46
    trzymmy sie tematu i ponownie pytam: - a jak z przyszloscia ?
  • 24.10.17, 17:38
    Moi9m zdaniem z prze4szłości należy wyciagac wnioski, a niekoniecznie miec ją ciagle przed oczami... To prawda facet skłamal , bo zataił. Przeto zataic może jeszcze inne rzeczy , ale czy to go w twoich oczach przekraśla/ Czy ty chetnie mówisz o swoich porażkach? Tak ja to zrozumiałam , że ten przypadkowy seks , nie jest dla niego powodem do dumy...
  • 25.10.17, 16:30
    To prawda facet skłamal , bo zataił.

    - od kiedy to zatajenie jest klamstwem ?

    że ten przypadkowy seks , nie jest dla niego powodem do dumy...

    - nie rozumiem na jakiej podstawie przyszlej zonie nalezy mowic o seksualnych przygodach przed slubem ?
    - to jakies nowe zwyczaje ?
    bo do tej pory nawet chlopaki na glebokiej wsi nigdy tego nie robili...
    - cojwyzej opowiadali oblubienicy, ze byli swieci - niczym zakonnicy...
  • 24.10.17, 18:30
    NO ja np zastanawiałabym sie nad facetem ktory bardzo długo był sam....cos z nim moze jednak nie tak. A to ze miał inne baby? Boją sie tego chyba tylko panny bojące sie porównań. Jakie ma znaczenie czy facet miał wczesniej dziewczyny, narzeczoną czy moze jakis niezobowiązujący sex. Jak kazda babke zostawia dla kolejnej, notorycznie zdradza to tak tu bym sie zastanowiła. Ale nie tyle nad przeszłością co charakterem delikwenta...
  • 27.10.17, 17:51
    Jeśli przyszła żona pyta , to się jest z nią szczerym....Inna rzecz to mam pytanie do dziewczyny : czy ty go znasz?
  • 28.10.17, 22:35
    Dowiedziałam się, że przez ten okres spał z kilkoma kobietami o czym mi nie powiedział, wręcz zapewniał, że po zonie nie miał nikogo. Usłyszałam, że wstydzi się tego okresu w swoi życiu , chce to wyprzeć z pamięci- dlatego nic mi nie mówił.

    a może Ty po prostu zadałaś głupie pytanie o przeszłość i on ne wiedział jak wybrnąć?

    ale jeśli sam z siebie (bez pytań z Twojej strony) zapewniał Cię, że nie miał żadnej partnerki po żonie, to rzeczywiście byłoby niepokojące.
    Nie sadzę, żeby wstydził się tego okresu - mówi tak, bo pewnie uznał, że Tobie spodoba się taka odpowiedz.
  • 20.11.17, 16:20
    Przeszłość partnera moim zdaniem zawsze będzie nas boleć, ale wydaje mi się, że jeżeli sprawa dotyczy się czasu przed waszym związkiem i jest związana z trudnym życiowym okresem (w co wierzę) to faktycznie lepiej dać spokój. Fakt, że Ci nie powiedział może dla Ciebie być faktycznie przykry i faktycznie jest nie fair, ale z drugiej strony pewnie nie przyznał się do tego bo po prostu bał się tego, że możesz go odrzucić. A wydaje mi się, że on może nie utożsamiać się ze swą przeszłością i uważa ja za błąd. Jeżeli aktualnie nie masz do niego zarzutówbi powodów do niepokoju to wytłumaczcie sobie wszystko, powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.