Dodaj do ulubionych

poradzcie...

21.10.17, 00:19
Mam przyjaciółkę, która od ponad dwóch lat przechodzi bardzo ciężki okres - jednocześnie posypało się życie prywatne i zdrowie, przy słabych zarobkach i małym dziecku ledwo wyrabia fizycznie i psychicznie. Bardzo chciałabym jej pomóc, ale nie wiem jak ... gdyby była bliżej, mogłabym ogarnąć czasami opiekę nad dzieckiem, pomóc w codziennych obowiązkach, odciążyć przy czymkolwiek , ale ona mieszka ponad 100 km ode mnie. Z powodu alergii dziecka nie mogę jej zaprosić do siebie nawet na weekend, tak na odstresowanie. Wsparcie materialne odpada, bo nie przyjmie nawet grosza, chociaż ostatnio liczy każdą złotówkę. Widzimy się na początku listopada , i chciałabym zrobić jej jakiś prezent , coś , co by ją ucieszyło, żeby wiedziała, że ktoś o niej pomyślał... Odpada zabieg kosmetyczny , masaż i tak dalej. Myślalam o voucherze do teatru, albo biletach na koncert, o czymś takim... w grę wchodzi też ewentualnie jakiś prezent rzeczowy, nie wiem, torebka czy coś takiego, ale tu niestety musiałabym być mega ostrożna przy wyborze. Koleżanka mieszka w Warszawie, więc to daje jakieś możliwości, ale poradźcie... Nie chcę jej krępować, więc założyłam budżet do około 150 złotych. Poradźcie...


--
Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D



--
Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
Edytor zaawansowany
  • 21.10.17, 01:23
    Uważam, że powinnaś kupić swojej koleżance praktyczny prezent, ale jednocześnie taki, który sprawiłby jej frajdę. Na Twoim miejscu pokusiłabym się o bon np. do Hebe, Rossmana albo H&M.
  • 21.10.17, 09:04
    Też o tym myślałam...

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • 21.10.17, 10:29
    Zaproś ja do siebie z maleństwem w wolny wekend i na spokojnie sobie z nia porozmawiaj. Może w czasie dłuższej rozmowy wpadniecie na jakieś sensowne rozwiazania?
  • 21.10.17, 15:31
    nie przyjmie grosza, a bon/voucher przyjmie? jeśli jest w kłopotach finansowych może to uznać za zobowiązujące i będzie niezręcznie
    moim zdaniem, to co można jej podarować to czas, uwaga, wspólne milczenie lub wysłuchanie, powrót we wspomnieniach do najbardziej beztroskich chwil spędzonych razem, obejrzenie zabawnych wspólnych zdjęć, czy posłuchanie muzyki, jaką lubiłyście kiedyś - no nie wiem jakie wspólne upodobania was łączą
    no, ale ja mogę się nie znać bo przyjaźnię się głównie z mężczyznami
  • 21.10.17, 16:07
    skłaniam się ku voucherovi do buffo na dowolny seans... co do wysłuchania, rozmawiamy codziennie, staram się mimo odległości dać jej odczuć,że może na mnie liczyć... ja chciałabym, żeby to było coś, co sprawi jej radość.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • 21.10.17, 16:23
    ,..można nawet i pieniądze podarować,dziewczyny tylko troche sprytu.Zakladam ze jesteście bardzo bliskimi przyjaciółkami wiec możesz to zrobić tak, kiedy rozmowa zejdzie na jej problemy to wtedy przytul ja wtedy i powiedz dosłownie..tylko mi tu nie pie##ol o jakiejs wdziecznosci,moze kiedyś to ty mi pomożesz w podobnej sytuacji.

    --
    ~~
    easy peasy?
  • 21.10.17, 19:10
    jeśli masz pewność że nie poczuje się niezręcznie, że lubi buffo i ma z kim zostawić małe dziecko, oraz że chętnie pójdzie tam sama ... to w takim razie bardzo dobry pomysł
    i jeszcze jedno: 100 km to żadna odległość, możesz przecież pojechać do niej na weekend i choćby zająć się dzieckiem żeby mogła odpocząć ( nie wiem w jakim wieku dziecko)
  • 21.10.17, 18:02
    Właściwie wszystkie pomysły, które się tu pojawiły - fajne. Bo i nowa torebka (fakt - trzeba znać styl, jaki nosi/lubi przyjaciółka, ale pewnie, Makinetko, znasz), i bony na zakupy w drogeriach, i opcja kulturalno-rozrywkowa.
    Co do miejsca zamieszkania w Warszawie - tym bym się akurat nie sugerowała. Że większy wybór itp. Tu też mieszkają ludzie różnie sytuowani, i jeśli trudno im związać koniec z końcem, nawet nie zaglądają do galerii, choćby po to, by się nie frustrować. ;) Nowa, gustowna rzecz, na pewno ją ucieszy.
    Ja pomyślałam jeszcze o czymś, co jednak może przekroczyć założony budżet, ale powinno ucieszyć. O jej ulubionych perfumach (jeśli wiesz, jakich kiedyś używała). Pewnie dziś nie może sobie na nie pozwolić, a nie trzeba wyjaśniać, czym jest zapach dla kobiety. :) Taka odrobina poczucia luksusu, na osłodę dość szarych dni.
    Może to być też jakiś fajnie wydany album z muzyką, której kiedyś wspólnie słuchałyście, albo coś nowego z jej ulubionej półki.
    "Buffo" też jest niezłym pomysłem, pod warunkiem, że ona się do takiego wyjścia przez duże W zmobilizuje i np. ma kogo zaprosić do towarzystwa.
    Co by tu jeszcze... hm, pomyślę.
  • 21.10.17, 19:14
    perfumy - świetny pomysł!
  • 22.10.17, 00:50
    Doskonaöy. Dostanie zapach, ktśry jej się nie podoba.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 22.10.17, 00:51
    no, ja zakładam, że przyjaciółka to takie rzeczy wie o przyjaciółce
  • 22.10.17, 12:26
    Gust się ludziom zmienia.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 23.10.17, 15:32
    Się zmienia albo się nie zmienia. :)

    Ja akurat trzymam się zasady, że kobieta i jej zapach - to jedno. Coś jak druga skóra, indywidualny "woal", pachnący identyfikator. :)
    Od kilkunastu lat używam jednego zapachu i nie zamierzam go zmieniać. Bez niego - czuję się nie do końca ubrana.
    To chyba "szkoła francuska", :) ale o szkołę mniejsza. Idea mi się po prostu podoba.
    Eksperymentowałam z różnymi perfumami, zmieniałam, szukałam, czasem mój nos się nagle czymś zachwycił i "musiałam to mieć". Ale to były takie odskocznie na chwilę, przelotne romanse - na miesiąc, na zimę itp. :)
    Zawsze jednak i tak wracałam do "swego" zapachu. To się chyba nazywa Miłość... ;)

    Są dziewczyny, które używają dwóch-trzech na zmianę. Są takie, które każdego dnia chcą pachnieć inaczej. I takie, które z sentymentu, od czasu do czasu, wracają do konkretnego zapachu.
    Tak więc - co kobieta to obyczaj. :)

    Wyszłam z założenia, że Makinetka zna gust przyjaciółki, również w takim sensie, na ile jest on zmienny.
    W końcu to tylko pomysł. Jeden z.

    Natomiast argumentem zmian hormonalnych, które w kobiecych organizmach dzieją się nieustannie, możnaby zarówno podważyć, jak i potwierdzić, niemal każdy pomysł. Na upartego - nawet kino. ;)
  • 23.10.17, 23:25
    Używanie jednego zapachu grozi chmurą zapachu, wyczuwalną z odległości paru metrów. To szkoła francuska każe je zmeniać. Też kiedyś nosiłam jeden zapach i też mi otoczenie po paru latach powiedziało, jak to było.
    Zmysł węchu to jeden z majb. przyzwyczajających się zmysłów, po dwóch, trzech dniach nie czujesz nowego kremu.
    Tak, są zmiany hormonalne - mam np. biust C, a całe życie miałam A, kiedy brałam pigułkę, to miałam B - to jako przykład. I są perfumy, które musiałam odstawić albo oddać, bo mnie zapach nagle zaczął irytować.
    Oczywiście to jeden z pomysłów,. Ale wg mnie tak intymne rzeczy trzeba sobie samemu dobrać.
    Możesz się zarzekać, że masz niezmienny gus. Ale najlepiej sprawdzisz to sama.
    A jaki to zapach, którego używasz?
    I radzę Ci zmienić od czasu do czasu.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 25.10.17, 12:25
    Oj tam zaraz "chmura". Subtelna mgiełka - to tak. Wystarczy pamiętać o umiarze (nie tylko przy perfumach zresztą).

    Myślę, że w tych własnych perfumeryjnych rozważaniach oderwałyśmy się mocno od istoty wątku. Jakoś mi niezręcznie to kontynuować w kontekście upominku dla dziewczyny, której trudno związać koniec z końcem na podstawowe potrzeby. Może przy innej okazji.
  • 26.10.17, 11:11
    Jak już napisałam - zmysł węchu jest zmysłem naszybciej przyzwyczajającym się do otoczenia. Co jest logiczne zresztą (każdy z nas byłby podrażniony kakofonią zapachów) i łatwe do sprawdzenia - np. jak długo czujesz zapach nowego kremu do twarzy. Góra dwa, trzy dni.
    Tak, chmura, bo wówczas CKonem psikałam się coraz więcej, ponieważ mniej go czułam. I po latach się dowiedziałam, że byłam chmurą tego zapachu.
    Sama znam to też z autopsji, keidy po ulicach chodziły chmury Allure.
    Szkoda że nie chcesz zdradzić ulubionych perfum, na pewno masz swoje powody, aby dopiero teraz zauważyć, że odbiegłyśmy od tematu. Tak się kończy każda dyskusja i tu i wszędzie indziej.
    I co ciekawe na fali wspomnień psiknęłam sobie CKOne i w ogóle nie było czuć tej cytrynowej świeżości, jakiś mniej uniseks, a bardziej słodki zapach się zrobił. Wszystko się zmienia, jak widać, reakcja mojej skóry na perfumy też.
    Tym bardziej uważam, że nie powinno się ryzykować i kupować komuś perfum, nawet jeśli to były ulubione perfumy tej osoby.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 26.10.17, 13:57
    a co proponujesz, jeśli nie perfumy?
    ja uznałam, że bliska przyjaciółka po prostu wie takie rzeczy i trafi dokładnie w gust
    ale może faktycznie masz rację, że gust się zmienia
    mój się nie zmienił co do głównego składnika
  • 26.10.17, 14:02
    Nie pamiętam, czy to Twoja wypowiedź - ja bym ją zaprosiła (co jest niemośliwe) albo przyjechała do niej, przejęła np. gotowanie i dała jej się wygadać. Można opłacić opiekunkę i iść w misato, aby trocę się odprężyć. Można iść na spacer, wtedy z dzieckiem.
    Albo kupon do jakiejś drogerii i przyjaciółka sama sobie poszaleje.
    Albo kaska.
    Jestem zwolenniczką dawania kaski/kuponów, aby każdy sobie sam.
    Można też spytać - moja kumpela zawsze pyta wprost na urodziny i zawsze od siebie coś dodaje. To oszczędza czasu, starać, szczególnie nietrafionych.
    A co do perfum przypomniała mi się jedna historia - miałam kumpelę dwie prace wcześniej i miała fajne, pachnące mydłem i świeżością perfumy. Zachwyciłam się, chciałam spróbować i powiedziałam jej to. Ona chciała być miła i przy następnym wyjeździe do Włoch kupuła mi te perfum, rzecz nie aż taka droga.
    Ale na mnie pachniały nieco inaczej, a szczerze pisząc irytowały mnie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 26.10.17, 14:06
    Varia, a jakie są Twoje ublubione perfumy i jaki to składnik?
    Jestem ciekawska, wiem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 26.10.17, 14:51
    wszystko na bazie liści czarnej porzeczki :)
  • 26.10.17, 15:21
    Był Kenzo z porzeczką, ale znikł jak sen złoty.
    Co jest porzeczkowego teraz?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 30.10.17, 10:51
    DKNY Be Tempted aktualnie :)

  • 30.10.17, 11:31
    Dzieki, spróbuję sobie w sklepie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 22.10.17, 01:18
    Ggiguś, przeczytaj z łaski swojej, może nawet nie całość mego postu (wiem, długi), ale fragment dotyczący wyboru perfum.
  • 22.10.17, 12:30
    Przeczytałam o ulubionych perfumach i powiem tak - ludziom zmienia się gust. Poza tym niewprawny człowiek może kupić nową wersję, a nie oryginał. Np. Miss Dior polecałam kiedyś, a teraz jest i stara, pudrowa wersja i perfumy o nazwie Miss Dior z jakimś dodatkiem na rynku. Nawet niektóre sprzedawczynie nie wiedzą, co jest grane i źle informują.
    To b. ryzykowne darować coś, co ktoś inny ma nosić na sobie parę lat. Takie rzeczy wybiera się samemu, ba nawet wybór perfum może trwać. Ja np. przekonywałam się dwa lata do moich teraz jednych z ulubionych perfum, przyznaję.
    Zmienia się i gust i gospodarka hormonalna i sytuacja życiowa - coś, co się przyjaciółce podobało przed paroma laty, może ją irytować.
    Perfumy to intymność.
    PS jestem ggigus

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 23.10.17, 14:00
    jezd zdo niej na lokend i zajmiejs sie wtedy dzieckiem 24/7 a ona niech robi co chce i odpoczywa jak chce

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • 26.10.17, 14:08
    Mila z Ciebie kobieta.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 30.10.17, 22:29
    podpytałam ją... :D :D :D zaczęłam narzekać, ze jakiś fajny kabaret będzie w mojej pipidówce, że mój męzczyzna wraca późno, że samej to mi głupio iść, a czasami miałabym taką chęć pójść do teatru , a on tak dużo pracuje itd :D i ustaliłam , co następuje: ona sama bardzo chętnie by poszła na jakąś sztukę lub musical , poszłaby nawet sama , bez problemu, bo lubi,chciałaby sie czasem wyrwac z domu, ale obecnie szkoda jej na to pieniedzy. Kupię jej voucher na dwa bilety do jakiegoś teatru- cały czas chodzi mi po głowie studio buffo- jak będzie chciała, to kogoś zaprosi, jak nie, pójdzie dwa razy sama, a cena będzie jeszcze na tyle niewygórowana, że nie będzie to dla niej krępujące.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • 31.10.17, 00:56
    Sprytnie to obmyśliłaś... ;) Będzie miała ubaw z tej rozmowy (albo będziecie miały obie!) - jak już się zorientuje, co dla niej przygotowałaś, Premedytatorko. ;)
    A pomysł bardzo fajny. Oderwie się od szarości i rutyny, odświeży, pobawi... Uważam, że Buffo na tę okoliczność, to 10/10. :)
    Gdyby się - po ochłonięciu z niespodzianki - zaczęła jednak krygować, możesz powiedzieć, że to taka cząstka Twego marzenia (takie wyjście i spędzenie wieczoru)... i żeby się czuła, jakby z Tobą szła. :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.