23.10.17, 00:37
maz alkoholik , od 15 roku zycia, ktory znecal sie psychiczne nade mna przez 20 lat...ocecnie na terapi aa od roku, obiecuje poprawe, chce naprawic rodzine.... ja w strasznym dolku psychicznym po traumie, od 8 miesiecy na terapi leczenia PTSD
czy dac szanse? rozum mowi sprojuj dla dziecka , serce wola niiiieeeee
Edytor zaawansowany
  • 23.10.17, 01:28
    dla dziecka, to ty możesz co najwyżej spróbować zachować z nim w miarę kulturalną konwersację dotyczącą spraw dziecka
    on już raz zepsuł, jak widać dosyć skutecznie, to się nie zmieni
    nie wierzę w takie przemiany, przemocowcy tylko się maskują, wiem z własnego doświadczenia
    gdyby to był "tylko" alkoholowy problem, mogłabym rozważać drugą szansę, ale psychiczne znęcanie przez lata zostawia ślad na zawsze
  • 23.10.17, 05:36
    Daj mu szansę , niech odpowie za swoje dotychczasowe życie.

    Jeżeli rozum mówi Ci żeby do niego wrócić dla dobra dziecka, zacznij się leczyć bo Twój rozum jest chory - co jest normalne tyle lat żyjąc z alkoholikiem.

    Poszukaj u siebie w mieście grup dla kobiet doświadczających przemocy w rodzinie , dla współuzależnionych, Al anon itp. im szybciej tym lepiej. Razem , pfu, osobno , potrzebujecie pomocy, nawet jak nie jesteś gotowa aby od niego odejść i on zacznie się leczyć a ty nie będziesz się leczyć to nie ma szans na dobre rokowania. Bo dwie strony są chore i dwie strony muszą się leczyć. Grupy oprócz tego co powyżej pokażą Ci w czym tkwisz. I sama będziesz wiedzieć czy chcesz z nim być czy nie. Bo nie zawsze rozwód jest najlepszą sytuacją, czasami da się uratować małżeństwo ale to trudna walka oby dwu stron . Ty musisz się nauczyć co tolerować a czego nie, jakie masz prawa i jak je egzekwować - np. spokojny dom, spokojny sen , nie musisz tolerować awantur, pijanego agresora w domu, nawet psychicznego .
    Sama wyjdziesz z tego ale trudniej i nie teraz , bo jak pytasz i wiem że szukasz odpowiedzi aby nie dawać mu szansy to nie jesteś jeszcze gotowa, nie masz jeszcze tyle siły aby odejść. A odejście będzie dużo trudniejsze niż zostanie - przyszykuj się na to . Naprawdę. Ale wszystko jest do zrobienia.

    Dużo siły życzę i pewności podjętych decyzji - to podstawa.
  • 23.10.17, 06:28
    Dlaczego Marian ?
  • 23.10.17, 09:16
    rozum ci mówi, byś się z nim na powrót związała?
    No to może jednak wyjątkowo posłuchaj serca i go olej.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 23.10.17, 09:24
    Już wystarczająco zniszczył Ci życie. Nie powinnaś dać mu drugiej szansy.
  • 23.10.17, 13:29
    Jasne, że daj szansę- po roku spędzonym w separacji i trzeźwości.
  • 23.10.17, 14:04
    20 lat to za mało?
    sprobować dla dziecka?
    jesli chcesz coś zrobić dla dziecka, to zapewnij mu spokój psychiczny
    Sobie też, przy okazji.


  • 23.10.17, 14:14
    przyzwyczaiłas sie do takiego zas.ranego zycia to w sumie czemu nie ciagnac tego dalej:D

    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • 23.10.17, 14:23
    chyba nie masz żadnego pojęcia o "takim życiu"
    i nie życzę Ci podobnej sytuacji
  • 23.10.17, 14:37
    Ale to prawda, jak ktoś już się przyzwyczaił to trudno mu odejść, trudno mu zrozumieć że tkwi w piekle. Woli swoje stare piekło od nowego . Tu ma na kogo zgonic że jest źle...
  • 23.10.17, 15:09
    fakt, są takie osoby
    mąż na terapii AA... nasłuchał się wspaniałych historyjek o naprawie rodziny, obiecuje poprawę, jak KAŻDY alkoholik.
    Nie wierzę w jego poprawę. Będzie. Krótkotrwała.
    Tu nie ma nic do śmiechu, że przyzwyczaiła się do zasranego zycia to niech tkwi w nim dalej. To jest pomoc? Ręce opadają.







  • 23.10.17, 15:14
    Uważasz że mało razy słyszała rady aby odejść ?
    I co, odeszła ?

    Człowiekiem który tkwi w czymś bardzo długo trzeba mocno i zdecydowanie szarpnąć , nie ma innego wyjścia. Trzeba dać mu kopa , czasem bolącego ale aby poczuła coś innego jak dotychczas, aby poczuła że żyje że musi walczyć.

    Bo poklepywanie po plecach nic nie da , za daleko to zaszło.

    .
  • 23.10.17, 16:30
    nie na miejscu sa drwiny, ze ktoś tkwi w takim zwiazku - a tak wlasnie odebralam post jednej z forumowiczek
    glupotą jest radzic, aby dac szanse malzenstwu skoro pieklo trwa od 20 lat
    no chyba, ze tylko po to aby byc z byle kim. Jak to mowia, z braku laku i kit dobry.
  • 23.10.17, 16:13
    Blue eyes 7 co sprawiło że odeszłaś, co musiało się stać?
  • 23.10.17, 21:15
    Ta kobieta bez wsparcia najbliższej rodziny nie zrobi nic.
    Musiałaby mieć silną psychikę, a nie ma.
    Szkoda dziecka.

  • 24.10.17, 00:37
    najblizsza rodzina wie o horrorze jaki trwa w moim zyciu od 10 lat, przez ten okres wylam i blagalam o pomoc ich, oni zawsze : " wspolczujemy Ci , kiedys sie to zmieni", od jakis 2 lat zaczelam dopiero zyc , zadbalam o siebie i dzieciaka, zaczelam rozmawiac z ludzmi, zaczelam miec kolezanki, wytworzylam emocjonalna sciane do niego.
    Wtedy zaczelam myslec realnie o rozwodzie. Reacja najblizszej rodziny: po co ci te kolezaki, po co rozwod juz nad toba sie nie zneca, tylko ze ja w domu nie przebywalam wogole.
    Rok temu pojawil sie ktos w moim zyciu, jest cierpliwy i bardzo mi pomaga i czeka na moja decyzje, mam jego wsparcie i psychologa.
    i wtedy maz zorientowal ze sie mnie traci i pobiegl do aa, ten pierwszy rok terapii to koszmar , bylo mu to ciezko ogarnac, ciagle wahania nastroju i leki.
    Tydzien temu powiedzialam mu ze wnosze pozew i od tego czasu placze i blaga o wybaczenie,
    a ja wariuje w srodku, nie chce go juz, nie mam ani jednego milego wspomnienia z nim w ciagu tych 20 lat, tylko bol, ponizenie, cierpienie, placz...
    chcialabym miec tyle sily zeby moc dzis odejsc i sprobowac nowe zycie z " nim".......
  • 24.10.17, 00:38
    horror trwa od 20 lat.... rodzina wie o tym od 10 lat
  • 24.10.17, 11:30
    i jeszcze się zastanawiasz nad daniem szansy?
  • 24.10.17, 17:51
    Co to znaczy dać szansę? Na pewno nie jest to zaproszenie do swego domu... Facet musi ja na nowo poderwac , załatwic dla niej i dziecka lepszy byt (mieszkanie, opiekunkę, dostatek) , bo same"przepraszam" tu nie powinno wystarczyć! Z dzieckiem niech sie spotyka , a co wiecej... No cóż możesz z nim pójść do kina , teatru, na tenisa , ale żeby sie wprowadził do Ciebie - co to tonie!
  • 24.10.17, 18:01
    Twój mąż pije od 15 roku życia
    to kolejne jego podejście jesli chodzi o wyjście z nałogu - bezskuteczne
    5 lat temu też powiedziałas mu o rozwodzie - wciaż jestescie małżenstwem
    masz wsparcie nie tylko przychologa ale i przyjaciela - to mało? o co chodzi?
    nie chrzań, że dla dziecka myślisz o pozostaniu w tym piekle.
    Twój syn ma kilkanaście lat. Nie martwi Cie, że może skonczyć jak ojciec?

    Autorka tego wątku to Ty, prawda? - (zmiana nicka dla zabawy?)
    forum.gazeta.pl/forum/w,210,136645727,136645727,Bez_nadzieji_.html
  • 24.10.17, 23:43
    Chyba że po ID doszłaś że to ta sama osoba, bo jak dla mnie to inne historie , inny styl pisania, inne błędy ortograficzne.
  • 24.10.17, 17:40
    Nie istnieje coś takiego jak terapia AA. Jak chłopu zależy, niech idzie na normalną terapię u terapeuty uzależnień, a potem się zobaczy.

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • 24.10.17, 19:52
    Ty na terapię dla osób współuzależnionych, koniecznie.

    I jeszcze jedna, piekielnie ważna sprawa, o której nie zawsze się mówi: jeśli terapia męża się powiedzie i on przestanie pić, będzie bardzo ciężko. W rodzinie zmienia się wszystko, osoba po terapii oczekuje wsparcia, podziwu, ma różne potrzeby o których nagle mówi. To ciężki czas. Bez wsparcia będzie Ci trudno to przebrnąć.

    Pogadaj z kimś od współuzależnień, koniecznie.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 24.10.17, 21:29
    tylko ,ze on juz mozgu nie ma, poziom intelektualny 11 latka
    on nie jest w stanie uchwycic rozmowy, on tylko sie modli, Bog jest dla niego teraz najwazniejszy i religia
  • 24.10.17, 22:33
    Chcesz żyć z odpadem atomowym, to sobie żyj.

    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • 24.10.17, 23:09
    > on tylko sie modli, Bog jest dla niego teraz najwazniejszy i religia

    Z czego wnioskuję, ze jest w katolickim AA. Skoro mu pomaga - nie ma sprawy.
    Pytanie co TOBIE pomaga. Soba się masz zająć i dziećmi.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.