Dodaj do ulubionych

Tekst na temat #metoo.

06.11.17, 10:32
poniżej świetny tekst, który doskonale opisuje kwestę komplementów i molestowania seksualnego, feimnizm, tzw. cechy żeńskei i męskie.
Naprawdę warto przeczytać.

Drogie Natemat.pl: przekażcie proszę info o poście Bartoszowi Godzińskiemu, na którego tekst odpowiadam, bo ja oznaczyć go nie mogę.

Bartoszu, pozwól, że na wstępie wyrażę zrozumienie i współczucie dla tego co teraz czujesz. Znam to: byłam tam, gdzie Ty. To było na przełomie podstawówki i gimnazjum, kiedy nagle zaczęto ode mnie wymagać bardziej dojrzałego zachowania, zastanawiania się nad swoimi czynami i słowami, ponoszenia konsekwencji, kiedy stawiano mi nowe granice. Uważam, że było to odrobinę za późno. Im człowiek młodszy, tym szok mniejszy; młody mózg szybciej dostosowuje się do zmian, jest dużo bardziej plastyczny. Dlatego proszę Cię, uwierz mi – wiem co czujesz. Twój świat się zmienia, a Ty nie możesz się w nim odnaleźć, nie możesz nadążyć. Postaram się wyjaśnić Ci wszystko najlepiej jak potrafię i rozwiać Twoje obawy, uspokoić Cię.

Piszesz: „Boję się powiedzieć koleżance, że ładnie wygląda”. Słusznie się boisz. Przecież nie wiesz, czy ona chce to od Ciebie usłyszeć. Bartoszu, wyzwól się od tego strachu, przestań się bać! Po prostu jej tego nie mów. Jeśli wyeliminujesz ochotę wyrażenia swojej aprobaty dla jej wyglądu, to nie będziesz musiał się lękać, że ją urazisz. Wiem, moje rady wydają się banalnie proste i oczywiste, a tak trudno było na to samemu wpaść. Często tak jest – nie biczuj się z tego powodu.

Piszesz: „Wielokrotnie zastanawiam się nad tym, co chcę wyrazić, by nie zostać źle zrozumianym”. Super! To jest właśnie ta zmiana, to przejście, którego wszyscy się boją, mniej lub bardziej. Zaczynasz uczyć się jasnej komunikacji, precyzyjnego wyrażania myśli. Powtórzę – super! Jesteś na właściwej ścieżce, nie zbaczaj z niej. Stań się człowiekiem rozumnym, dojrzałym, refleksyjnym. Kibicujemy Ci i czekamy na Ciebie.

„Powoli, z tyłu mojej głowy, zaszczepia się strach przed oskarżeniami o chamstwo, seksizm, albo – nie daj boże – molestowanie” – nad tym musimy zatrzymać się chwilę dłużej, bo widzę, że masz problem z rozróżnieniem tych kilku rzeczy.

Chamstwem nazwiemy każde zachowanie niekulturalne, ordynarne. Takie zachowanie, które narusza przyjęte normy kulturowe; takie, które jest wulgarne. Chamem można być wobec każdego.

Seksizm to jest takie podejście które zakłada, że kobiety i mężczyźni różnią się od siebie nie tylko biologią. Takie założenie, że skoro jesteś mężczyzną to na 100% znasz się na budowie silnika, a skoro a jestem kobietą, to na 100% znam się na makijażu. Peter Glick i Susan Fiske stworzyli pojęcie ambiwalentnego seksizmu, dowodząc, że seksizm – chociaż zazwyczaj opisuje się go jako przekonanie o niższości którejś z płci (najczęściej żeńskiej) – nie musi być wrogi w swym wydźwięku, może być życzliwy. Tak więc: ten wrogi to przekonania, że kobiety nie potrafią docenić tego co robią dla nich mężczyźni oraz że chcą mężczyzn kontrolować, a życzliwy to przekonania, że kobiety są słabe, wymagają ochrony i powinny być przez mężczyzn czczone. Tak jak w przypadku chamstwa, seksistą też można być wobec każdego: bo niczym nie różni się traktowanie koleżanki jak idiotki (bo płeć) od traktowania kolegi jak troglodyty (bo płeć). Jestem pewna, że Ty już to wiesz, ale czytają mnie też inni, więc na wszelki wypadek wyjaśnię: takie przekonania o jakich wspomniałam wyżej są wzięte całkowicie z sufitu. Żadne rzetelne badania nie potwierdzają, by między płciami występowały jakieś istotne różnice w kwestiach innych niż biologiczne.

Molestowanie. Słowo to – jak wiele innych – pochodzi z łaciny i oznacza brzemię, ciężar, kłopoty. Z francuskiego mamy „naprzykrzać się”. I tak właśnie kiedyś było używane to słowo: można było np. molestować przyjaciela, żeby wreszcie podzielił się z nami sekretem. Później stworzono pojęcia molestowania seksualnego i psychicznego – my skupimy się na tym pierwszym. Niestety prawo karne nie opisuje molestowania samego w sobie, ale jego definicję można znaleźć w kilku paragrafach rozdziału XXV Kodeksu Karnego pt. „Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności”, w zależności od tego w jaki sposób molestowanie wyglądało. Co ciekawe, to Kodeks Pracy przychodzi nam w sukurs w tym przypadku, ponieważ jego art. 183a § 6. mówi właśnie o molestowaniu. I tutaj mamy definicję dość szeroką i, przykro mi, to od ofiary, a nie sprawcy bardziej zależy czy dane zachowanie molestowaniem było, czy może nie. Cytuję:
„Dyskryminowaniem ze względu na płeć jest także każde niepożądane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, w szczególności stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy (molestowanie seksualne).”
Zwróć proszę uwagę na „LUB SKUTKIEM”. Widzisz, tu wracamy do początku naszej, nazwijmy to, lekcji: nie wiesz, czy ona chce to od Ciebie usłyszeć. Jeśli koleżanka nie chce usłyszeć twojej oceny jej wyglądu i wypowiedzenie tej oceny na głos sprawi, że poczuje się poniżona, upokorzona, jeśli poczuje, że miało to podtekst seksualny – tak, to jest molestowanie. Oczywiście ostateczna ocena należy do sędziego/sędziny, ale przecież nie o to nam chodzi żeby po sądach biegać, a o to, żebyś był w stanie funkcjonować w społeczeństwie dość komfortowo dla siebie i innych.

Piszesz dalej: „Może im to nie przeszkadza, ale skąd mam wiedzieć, jak to na nie podświadomie wpłynie?”. Bartoszu, Ty masz tylko wiedzieć, czy one sobie tego życzą, czy nie. Nic więcej. Nie zajmuj się podświadomością kobiet w Twoim otoczeniu, bo to jest ich zmartwienie i ani one takie głupie, żeby nie wiedzieć czego chcą, ani Ty taki mądry, żeby z troską myśleć za nie. Chcesz wiedzieć? Zapytaj. Osobiście, mailem, na facebooku. Zapytaj, a dostaniesz odpowiedź. I jeśli będzie to entuzjastyczne „Tak! Śmiało! Komplementuj mnie, ile wlezie!” to po prostu ciesz się tym pozwoleniem. Jeśli będzie to odpowiedź nie do końca pewna, „to zależy od okoliczności i kontekstu”, to zwyczajnie się powstrzymaj, bo najwyraźniej masz do czynienia z kobietą, która nie chce być wobec Ciebie obcesowa, ale nie jest na tak całą sobą.

„A można dać buzi na ulicy, czy to już też przesada, bo może sobie tego nie życzyła właśnie w tym momencie?”. Bartoszu, nie zbaczaj z drogi do jasnego komunikowania się, wytrwaj w swej podróży i… zapytaj. Zadaj pytanie. Nie bój się! Chcesz je zadać osobie, która Cię kocha, która z jakiegoś sobie tylko wiadomego powodu myśli o Tobie ciepło i chce towarzyszyć Ci w życiu, więc jestem prawie pewna, że całkowicie zrozumie Twoją obawę i ją rozwieje. Zgadzając się lub protestując.

„Potępiam napastowanie seksualne, mobbing w pracy, ale jak widzę, że znajoma "wyznaje", że jak ktoś wytykał jej za młodu, że jest "płaska", ręce mi opadają. Ja np. nie mogę zapuścić brody, bo nie rośnie mi po bokach. Jak się z tego śmieją moi koledzy-drwale, to jest to seksizm? Zgodnie z "logiką – nie rośnie mi broda, czyli mam mniej testosteronu, czyli jestem mniej męski. To znaczy, że gorszy przecież. W szkole też się śmiano, że mam mniej włosów na nogach. "Co ty się golisz na nogach?" – często to słyszałem, gdy ćwiczyliśmy na wuefie. W domyśle: – tak tak – mniej męski. Było mi przykro, ale co z tego? Mężczyźni też są obiektami żartów seksualnych. Również ze strony kobiet – która dziewczyna nie obśmiała przeziębionego chłopaka? Albo śmiejemy się ze wszystkiego i wszystkich, albo z niczego i nikogo.” Nadzieję
Edytor zaawansowany
  • 06.11.17, 10:32
    Zródło - seksizmu naszego powszedniego na Fejsie.
    Przeczytajcie, warto!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.11.17, 10:35
    Ciąg dalszy, bo przekroczyłam dopuszczalną liczbę znaków:
    „Potępiam napastowanie seksualne, mobbing w pracy, ale jak widzę, że znajoma "wyznaje", że jak ktoś wytykał jej za młodu, że jest "płaska", ręce mi opadają. Ja np. nie mogę zapuścić brody, bo nie rośnie mi po bokach. Jak się z tego śmieją moi koledzy-drwale, to jest to seksizm? Zgodnie z "logiką – nie rośnie mi broda, czyli mam mniej testosteronu, czyli jestem mniej męski. To znaczy, że gorszy przecież. W szkole też się śmiano, że mam mniej włosów na nogach. "Co ty się golisz na nogach?" – często to słyszałem, gdy ćwiczyliśmy na wuefie. W domyśle: – tak tak – mniej męski. Było mi przykro, ale co z tego? Mężczyźni też są obiektami żartów seksualnych. Również ze strony kobiet – która dziewczyna nie obśmiała przeziębionego chłopaka? Albo śmiejemy się ze wszystkiego i wszystkich, albo z niczego i nikogo.” Nadzieję mi wracasz, bo pod koniec sam dochodzisz do właściwego wniosku. Tak, super, nie śmiejmy się z nikogo! Nie obrażajmy nikogo! Czy to ze względu na te głupie, wpojone nam stereotypy płciowe, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Bądźmy ludźmi cywilizowanymi! Kochajmy się! (Mickiewicz, 1834).

    Ponieważ mamy już wyjaśnione, że chamstwo nie równa się seksizm, a ten nie równa się molestowanie, to przyjmę, że nie muszę Ci tłumaczyć, gdzie tu jest błąd: „Mam znajomą, która w trakcie miesiączki płacze nawet na reklamach telewizyjnych. Zdaje sobie z tego sprawę i sama (!) ma z tego potem ubaw. Dlaczego niektóre przytyki to żart, a inne to seksizm zahaczający o jakieś paragrafy? I dlaczego to ma działać tylko w jedną stronę? Ze mnie koleżanki śmiały, bo jestem fanem piosenek z "Krainy Lodu" i "Pocahontas", a to przecież nie przystoi "prawdziwemu mężczyźnie". Rozklejam się często na filmach animowanych, ale nigdy bym nie wpadł na to, że to molestowanie seksualne. Aż do teraz.” Widzisz, Twoja koleżanka lubi sama z siebie zażartować i nie ma nic przeciwko kiedy Ty się przyłączasz – to jest ok. Jednak nie wiesz jak na taki żarcik kosmonaucik zareaguje inna koleżanka, być może źle – dlatego daruj go sobie, poczekaj aż przyjdzie ta pierwsza. Dodatkowo podpowiem Ci, że kobiety są tak odrobinkę zmęczone tym, że nie mogą się zwyczajnie wku...ć. Jak facet się wku... to wiadomo, że miał jakiś dobry powód. No albo nie miał, ale jest porywczy, testosteron i te sprawy (widzisz? stereotypy). Ale kobiecie nie wolno, tej emocji się jej odmawia (tak samo jak odmawia się wzruszenia mężczyznom). A kobiety się wku...ają. Są wściekłe. Złe. Dostają cholery. Mają ochotę kogoś udusić. Bo. Mają. Powód. Albo nie mają, ale są porywcze. Więc kiedy ktoś robi coś złego, głupiego, szkodliwego, ja się wścieknę na tę osobę, na jej zachowanie i po raz serio nie wiem który w życiu słyszę „Co? Okres masz?”, to mam ochotę tej osobie w zęby wyjebać, bo nie tylko mam powód, ale też porywcza jestem. Więc proszę, Bartoszu, przyjmij do wiadomości, że takich pytań się nie zadaje, nie żartuje się tak, chyyyybaaa, żeeeee…? Tak! Dobrze myślisz! Chyba, że masz pewność, że dla drugiej osoby jest to żart akceptowalny! Yay!
    A wracając do rozklejania się na filmach animowanych, a raczej tego, że koleżanki się z Ciebie śmiały z tego powodu – powiedz im, że są seksistkami. Śmiało. Bo są.

    „Nadeszły trudne czasy dla podrywaczy. Już sam nie wiem, jak można zauroczyć dziewczynę, by to nie zostało uznane za molestowanie. Z drugiej strony dzisiaj nawet traktowaniem "jak księżniczkę" też może kogoś urazić”. Przyznam szczerze, że tu się zaniepokoiłam. „Kurczę”, pomyślałam, „jeśli on nie jest w stanie tak zupełnie odczytać emocji, mowy ciała innych ludzi, kontekstu sytuacji, to rzeczywiście jest źle.” Chciałam Ci poradzić: „jeśli nie umiesz nawiązać kontaktu z drugą osobą inaczej jak burackimi tekstami, to nie próbuj wcale, bo rzeczywiście masz problem i musisz się nauczyć jak nie molestować”. Ale potem przyszło mi do głowy prostsze rozwiązanie – traktuj kobietę jak człowieka. Solved!

    „Całym sobą jestem za postulatami z Czarnych Marszów, szanuję walkę o prawo do aborcji, antykoncepcji, równe płace, traktowanie i wzajemne szanowanie”. Kurde, dzięki Bartosz, klawy z Ciebie facet, ludzki pan.

    „Połowa facetów będzie was jeszcze bardziej nienawidzić, a druga połowa będzie się was bać”. Oj nie, Bartoszu, nie. Mężczyźni nie dzielą się tylko na bucowatych seksistów i biednych misiów, którzy myślą że są feministami, chociaż seksizm wypływa im z każdego otworu w ciele. Wielu mężczyzn nie ma problemu ze zrozumieniem tego, co mówimy. Ba, niektórzy nawet nie muszą niczego zmieniać; bo ani sami nie są chamami, seksistami, molestatorami, ani innym na to nie pozwalają i reagują, kiedy w ich otoczeniu coś jest nie tak. Nie możesz się ustawić z nimi po jednej stronie, za „tamtych” biorąc buców. Ty jesteś tym biednym misiem, tak gdzieś w rozkroku i dopiero zaczynasz rozumieć świat i jak w nim żyć, żeby nie zostać bucem. Dopiero dociera do Ciebie to, że „Seksmisja” to BYŁ seksistowski film, co nie zmienia tego, że w swoich czasach dobry i zabawny. Że Saramononowicz jest w takim rozkroku jak Ty i też nie wie, gdzie nogę przestawić i którą. Że jedna kobieta jaskółki nie czyni – czy jakoś tak – i Monika Olejnik to zna się na polityce, a nie na społeczeństwie, psychologii, socjologii, antropologii i gender studies. Że kobieta też może być seksistką i to nawet w kierunku własnej płci. Bartosz, chodź do nas, chodź do tych facetów, którzy już to wszystko zrozumieli albo wiedzieli od początku.

    W komentarzach pod Twoim tekstem oprócz tony gnoju są też wartościowe perły. Jedna z pereł przypomniała mi o Dwaynie Johnsonie aka The Rock, którym postanowiłam zilustrować tę naszą „lekcję życia w 2017 roku”. Otóż Dwayne uznał za bardzo fajny pomysł, żeby przywoływać jego wizerunek, kiedy jakiś mężczyzna (lub inny człowiek) ma problem z oszacowaniem czy jakaś uwaga będzie niepożądana. Otóż wyobraź sobie, że jesteś sam na sam z Dwaynem: tylko Ty i on, może w jakiejś miłej scenerii typu park wieczorową porą. Dwayne stoi naprzeciwko Ciebie, spogląda Ci w oczy i mówi… to, co właśnie planowałeś powiedzieć jakiejś kobiecie. Jak się z tym czujesz? Jak się czujesz słysząc to od Dwayne’a? Chciałbyś od niego to usłyszeć? Nie? Tak więc nie mów tego. Tak? ;) Nie wierzę.

    Na koniec chciałabym Ci podziękować za Twój tekst, który obudził we mnie nadzieję, że te zmiany są możliwe u prawie każdej jednostki. Szczerze, widzę w Tobie ogromny potencjał.
    /JJ

    Ps. „Jestem ciekaw, jak za 30 lat będzie interpretowany ten tekst” – zaufaj mi, nie będzie.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.11.17, 11:15
    Wiele kwestii faktycznie jest zgodnych z prawdą, lecz nie ze wszystkim jestem ww stanie się zgodzić.
    Kobiety lubią komplementy. Jeśli mężczyzna rzuci czasami jakąś miłą uwagę, jest to bardzo pozytywnie odbierane, bo dodaje kobiecie pewności siebie i sprawia, że czuje się np. piękna (jeżeli komplement dotyczy wyglądu). To cecha typowego dżentelmena, która jest przeze mnie odbierana na takim samym poziomie jak otwieranie kobiecie drzwi, pocałunek w rączkę czy pomoc w wykonywaniu jakiejś czynności (np.niesienie zakupów).
    Samo zapytanie przez mężczyznę czy może mnie skomplementować sprawiłoby, że zastanawiałabym się czy jest zdrowy na umyśle. To samo idzie w drugą stronę - zdarza mi się powiedzieć mężczyźnie jakaś miłą uwagę (zazwyczaj na temat zachowania, bo na to zwracam największą uwagę) i nie wyobrażam sobie zapytać go czy mogę to zrobić.
  • 06.11.17, 11:19
    Jeszcze sprostuję, tak dla jasności - jakieś orydynarne teksty, nie traktuję jako komplementy. W przypadku bycia kochankami, jakieś sprośne teksty są dozwolone, lecz jeżeli wypowiada je np. alkoholik spod miejscowego sklepu, jest to przejaw braku kultury, dlatego nie biorę tego pod uwagę.
  • 06.11.17, 12:17
    TY lubisz, a nie WSZYSTKIE kobiety. Spora, ogromna różnica.
    Ty lubisz, Twoje koleżanki i pżrzyjaciółki lubią.
    Ja np. gest otwierania drzwi rezerwuję dla osób słabszych, starszych czy obarczonych siatami. Niezależnie od płci i trzymałam już drtwi mężczyznom i będę to robić nadal.
    Mów za siebie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.11.17, 12:54
    Nie widzę nic złego w byciu kulturalnym. To jest bardzo zachęcające.
  • 06.11.17, 11:35
    Czyli pointa jest taka, że sam komplement w sobie nie jest molestowaniem. Jest molestowaniem wtedy, gdy sobie druga strona sobie tego nie życzy.
    I rozwiązaniem jest dokładniej badać grunt, zanim się coś powie.

    Jeżeli tak, to ja się z tym zgadzam.

    Świetnie opisana kwestia seksizmu!
  • 06.11.17, 12:13
    Prawda, dlatego z przyjemnością zacytowałam ten tekst.
    Komplement jako potrzeba definiowania czyjegoś wyglądu. Jako potrzeba wyrażania opinii na czyjś temat.
    To są - oczywiście nie w kwestii seksizmu - te wszystkie miłe koleżaneczki, które mówią - a co ty taka dziś elegancka? albo - nie za zimno ci w tej mini?
    Jak ładnie ujęła Nathali Portmann - ona mówi ludziom tylko miłe rzeczy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.11.17, 16:07
    piataziuta napisała:
    > Czyli pointa jest taka, że sam komplement w sobie nie jest molestowaniem.

    - tosz to chyba oczywiste.

    Jest molestowaniem wtedy, gdy sobie druga strona sobie tego nie życzy.

    - a skad to mozna wiedziec - pytac moze, czy moge Ci powiedziec komplement ?
    bzdura.

    > I rozwiązaniem jest dokładniej badać grunt, zanim się coś powie.

    - NIE. - rozwiazaniem jest powiedziec ten komplement, jezeli ma sie wewnetrzne odczucie,
    ze dana kobieta na niego zasluguje.

    a jesli... adresatka odbierze go negatywnie - to potraktowac zdarzenie jako "faux pas"
    i wiecej takich prob nie ponawiac.
  • 06.11.17, 16:21
    Obrotowy, zgadzam się z Tobą.
  • 06.11.17, 23:17
    Tak, normalnie pytasz - czy chcesz odtrzymywać ode mnie komplementy? Czemu nie? Wyobraź sobie, że ja Ci się codziennie w pracy zaczynam zwierzać z trawienia. A że jestem fanatyczką porannej kupy, to mam materiał. A że jestem weganką, to mam procesy odpowiednio przebiegające.
    I codziennie staję przy twoim stoliku i opowiadam.
    Też miałbyś prawo powiedzieć, że nie chcesz tego słuchać.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 00:47
    znana.jako.ggigus napisała:
    > Tak, normalnie pytasz - czy chcesz otrzymywać ode mnie komplementy?

    nie, nie pytam.
    jestem "starej daty."
    - raz wysle bez pytania i ...jesli nie pasuje - to nie wysylam wiecej.
  • 07.11.17, 07:40
    To ja Ci będę bez pytania wysyłać inne komunikaty.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 01:59
    To jest inna sytuacja.
    Odnośnie komplementów wyraziłam swoje zdanie, ale jeśli chodzi o rozmawianie na niechciany temat (przypuszczając, że nie mam obsesji na punkcie kału, mimo, że w praktyce jest inaczej), to mogę zwyczajnie powiedzieć Ci, że nie chcę tego słuchać. Jednak warto go zacząć, aby dowiedzieć się czy trafisz na zainteresowanego rozmówcę, bo w końcu nie wiesz czy ktoś może być koprofilem ;)
    Chyba każdy ma coś, co go zbrzydza -- w moim przypadku to jest krew. Raz nawet byłam świadkiem sytuacji, kiedy osoba spożywała posiłek przy stole, a przy ukazaniu prezydenta Francji w telewizji, zwróciła obiad na talerz. Także wszystko może zbrzydzić, są to nawet takie rzeczy, których z góry nie można się spodziewać.
  • 07.11.17, 07:20
    ale TO JEST niechciany temat - opinia ludzi w moim otoczeniu na mąj wygląd.
    Mnie trawienie nie obrzydza, dlaczego? To jest ważne.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 10:07
    Opinia na Twój temat to zupełnie inna sprawa - zdania mogą być podzielone.
    Przedstawię Ci to nawet na podstawie mojej osoby. Większość nieznajomych postrzega mnie jako autystyczne dziwadło (spowodowane to jest tym, że nie lubię rozmawiać z obcymi osobami, więc jeżeli rozmówca mnie w jakiś sposób nie olśni, to staram się ograniczyć dialog do minimum. Jeśli ktoś zdoła poznać mnie trochę bliżej, to dowiaduje się, że jestem nieprzewidywalnym świrem o specyficznym poczuciu humoru (moja autobiografia jest tak pokręcona, że często uchodzę za mitomana i osobę niezrównoważoną). Zaś życie u boku (w ramach bycia bliską osobą) jest bardzo ciekawe i pełne niespodzianek. Wtedy okazuje się, że wbrew pozorom, jestem bardzo oddaną, wrażliwą i kochającą osobą. Stąd zazwyczaj zdziwienie innych, że moje teksty literackie są opatrzone w liczne metafory, romantyzm i skupiają się z reguły na emocjach i rozważeń dotyczących uniwersalnych tematów.
    Sama widzisz, odbiór może być różny, w zależności od punktu widzenia. Większość osób raczej nie lubi słyszeć jak postrzegają ich inni, więc nie jesteś wyjątkiem. Ja sama mam sporo wad i czasami wkurza mnie, jeśli ktoś mi je wypomina, jednak dzięki wiedzy na ich temat, mogę się samodoskonalić i pracować nad sobą.
  • 07.11.17, 13:39
    Nie rozumiesz istoty rzeczy.
    a) piszesz o opinii na temat OSOBY, a tu chodzi o KOMPLEMENTY, a więc WYGLaD.
    b) tak naprawdę nie wiesz, jak Cię widzł inni - jak artystyczne dziwadło czy jak świruskę czy jak zahamowaną dziewicę z obrazka. Nie mam ochoty na teoretyzowanie, co ktoś może myśleć.
    c) KOMPLEMENT to REAKCJA na WYGLąD i mnie nie interesuje, czy obrotowego (i innych) kręcą moje ciuszki czy nie i mój styl. NIE i koniec.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 14:22
    Komplement może dotyczyć różnych sfer życia, nie tylko wyglądu.
    A jeżeli chodzi o pochwałę wyglądu, to również uważam, że jest na miejscu. Staram się, aby mój wygląd był dopracowany. Zawsze muszę wyglądać schludnie, mam dopracowany makijaż i staram się ładnie ubierać. Z tego powodu (i nie tylko), lubię usłyszeć czasem jakiś komplement, szczególnie wypowiedziany przez osobę płci przeciwnej. Myślę, że inne kobiety mają podobnie, bo w koncu każda z nas chce czuć się pięknie.
  • 07.11.17, 14:47
    Ale pisałaś O TYM za kogo ktoś Cię uważa.
    Bycie zwariowaną artystką albo świuętą z obrazka albo wyalieniowaną świruską to stan. Stan ducha w oczach innych i w oczach swoich.
    To Twoja sprawa, co uważasz, co jest na miejsu. Chcesz mieć komplementy, proś u obrotowego i innych. ALe JA NIE chcę.
    Rozumiesz?
    Mogę czuć się pięknie sama dla siebie (ba, czuję!), a także czuć się w oczach innych osób - WYBRANYCH przeze mnie. Niekoniecznie obrotowych i innych.
    Nawet jeśli INNE kobiety mają podobnie, to nie WSZYSTKIE. Każdy i każda mówi za siebie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 15:20
    W takim razie, za każdy wypowiedziany komplement przez nieodpowiednią osobę, powinnaś przywalić wi twarz, bo narzuca się na Twoją prywatność i pprzestrzeń osobistą ;)
  • 07.11.17, 15:24
    Nie. Dlaczego? Dlaczego a) dyktujesz mi sposób reakcji. Enty raz - mów TYLKO za siebie. Wystarczy.
    i b) MAM NADAL wrażenie, że nie czytałaś tekstu wyjściwoego. Tam było o ZGODZIE na komplement.
    Warto przeczytać, nawet jeśli to dłuższy tekst. Jest świetnie napisany.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 15:28
    PS - komplementy jako słowa generalnie nie mają wpływu (bo nie wiem, co to znaczy - słowa narzucające się na przestrzeń osobistą. Możesz wyjaśnić? Bo narzucać się może owszem ale osobnik komplementujący. Ale to osoba, a nie słowa. ) na przestrzeń osobistą.
    Przestrzeń osobista to jakieś 50 cm od Ciebie, do tego regionu dopuszczasz nielicznych.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 16:02
    Nikt normalny nie zapyta o zgodę na wypowiedzenie komplementu. Każdy go zwyczajnie podpowie, chociaż świat zaskakuje, więc może znajdą się jakieś ewenementy, które poproszą o zgodę.
  • 07.11.17, 16:20
    Dlaczego nie? Bo Ciebie nikt nigdy nie zapytał? Bo ty nigdy nie zapytasz, to uważasz, że inni tego nie robią?
    Chyba lepiej wiedzieć, czy swoim zachowaniem niechcący mogę kogoś urazić.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 17:03
    Bardzo rzadko prawię komuś komplementy (podoba mi się bardzo nietuzinkowy typ urody, więc zazwyczaj z pochwałami z mojej strony są zasypywane są rudowłose osoby, choć nie jest to warunek konieczny). Osoby, w których stronę wypowiem miłą uwagę, są zdecydowanie zadowolone.
    Jeśli coś bardzo mnie zachwyca, to nie mam żadnych oporów, by to podkreślać. Sama lubię pochwalić inne kobiety, czasami za makijaż czy atrakcyjną figurę. Nie widzę w tym nic niestosownego.
  • 07.11.17, 17:39
    To wspaniale. Ale nadal nie wiem, co ma to wspólnego z kwestią zgody innych. Generalnie innych w Twoim otoczeniu.
    Naprawdę cieszę się, że jesteś taką zwariowaną artystką czy jakoś tak i nie prawisz słów narzucających się w przestrzeni osobistej, bo to jest dzisiaj olbrzymi plus. Mimo to naprawdę nie możesz wiedzieć, czy każdemu zależy na tym, abyś wyraziła swoją opinię.
    Wiesz, są też komplementy zabójcze. Np. jako starsza (np. o 10 lat) koleżanka możesz usłyszeć też - No świetnie wyglądasz. Ja bym tego w moim wieku już nie założyła.
    Problemem jest i nie wiem, czy udajesz, czy po prostu masz naprawdę sposoby ze zrozumieniem tekstu pisanego - problemem jest to, że inni ludzie mają prawo nie chcieć, aby ich oceniano. Abyś Ty ich oceniała wg Twoich wzorców. Nawet jeśli to ocena pozytywna. Są takie ponure wariatki, ciężko powiedzieć, co nimi kieruje. Naprawdę ludzie mają różne doświadczenia, a niektórzy stosują właśnie technikę komplementu zabóczego. Ty oczywiście do takich osób nie należysz...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 11.11.17, 17:35
    znana.jako.ggigus napisała:
    że inni ludzie mają prawo nie chcieć, aby ich oceniano.
    Abyś Ty ich oceniała wg Twoich wzorców.


    - naturalnie ze maja. i jesli taka ocena (nawet pozytywna) Cie w jakikolwiek sposob drazni
    - to odwracasz sie na piecie i odchodzisz.

    a ja sobie juz w myslach dodam: - "obrazalska" , czy "nieprzystepna" i adieu.

    PS Twoje ciuszki mnie w zaden sposob nie interesuja. Moda i gust - to sprawa subiektywna.
    Jedyne , co mogloby mnie zainteresowac w Tobie - to twoje nagie Cialo.
    - gdy je zobacze - to wtedy ocenie :)
  • 13.11.17, 11:37
    Nie musze wychodzic. Po prostu nie chce byc konfrontowana z czyjas ocena.
    O moim ciele to mozesz sobie akurat pomarzyc, nic wiecej.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 14:52
    znana.jako.ggigus napisała:
    > Nie musze wychodzic. Po prostu nie chce byc konfrontowana z czyjas ocena.


    - n-ty raz powtarzam, ze tego kogos moze nie obchodzic, ze nie chcesz.

    a jeslii sie nie odwrocisz na piecie i nie wyjdziesz - to bedziesz z ta ocena konfrontowana.

    - gdyz nawet twoje ew. "odszczekanie" tej oceny oznacza pojscie na konfrontacje.
  • 13.11.17, 18:08
    Odszczekanie jest bardzo glupim, wartościującym słowem.
    Używając go,m udowadniasz, że widzisz się ponad drugą osobę w dyskusji, ergo nie potrafisz dyskutować.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 19:25
    (skoro sie nie odszczekujesz)

    - przyjmowanie (niechcianej uwagi) na milczaco
    lub
    - odwrocenie sie na piecie i wyjscie.
  • 13.11.17, 20:31
    A któż tu potrafi kulturalnie dyskutować, akceptując odmienne zdanie swojego rozmówcy ?
    Myślę, że niewiele osób mogłoby się pod tym stwierdzeniem podpisać.
  • 14.11.17, 15:27
    Ale pisanie o odszczekiwaniu się oznacza, iż cenię rozmówcź niżej od siebie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 17:38
    wieczornica napisała:

    > Jeśli ktoś zdoła poznać mnie trochę bli
    > żej, to dowiaduje się, że jestem nieprzewidywalnym świrem o specyficznym poczuc
    > iu humoru (moja autobiografia jest tak pokręcona, że często uchodzę za mitomana (...)

    To ty jesteś facetem! To pasuje do twojego trollowania.
  • 07.11.17, 17:40
    Fakt.
    To podejrzenie zawsze miałam....

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 17:56
    Już tylko czekałam kiedy włączysz się do wątku :P
  • 07.11.17, 21:52
    wieczornica napisała:

    > Już tylko czekałam kiedy włączysz się do wątku :P

    To dość nieudolna próba przykrycia twojej trollującej natury. Teraz przynajmniej wiadomo kim jesteś na tym forum. ;-)
  • 07.11.17, 22:00
    A co ma do tego moja trollująca natura ?
    Jakoś szczególnie nie cieszę się, że znowu zaszczyciłaś tu swoją obecnością :P
  • 07.11.17, 22:46
    wieczornica napisała:

    > A co ma do tego moja trollująca natura ?

    Sam sobie odpowiedz na to pytanie, mitomanie. :-)

    > Jakoś szczególnie nie cieszę się, że znowu zaszczyciłaś tu swoją obecnością :P

    Nie o tym mowa, więc nie ściemniaj. :-)
  • 06.11.17, 15:59
    Myszko, to nie jest w ogóle na temat nienawiści do kogokolwiek. Tam właśnie cytuje autorka Mickiewicza - kochajmy się. Niekoniecznie w sensie rżnięcia, ale raczej w sensie lubienia, szanowania się.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 06.11.17, 20:33
    Wiesz co..........od tego gadania o molestowaniu jest mi juz niedobrze,i pewnie duzej czesci kobiett tez:)
  • 06.11.17, 20:52
    Akurat na tym forum to temat numer jeden ;)
  • 06.11.17, 23:26
    Tak, od kiedy? Kampania jest od niedawna głośna.
    Nie podoba Ci się temat, to nie zabieraj głosu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 00:50
    znana.jako.ggigus napisała:
    Kampania jest od niedawna, głośna.


    kampania to byla po raz ostatni nad Marna w 1914..
    a teraz to jest kampanijka.
    otwierasz WC - Klozet, wrzucasz ja do wody i... po klopocie.
  • 07.11.17, 07:41
    Są od dawna kampanie reklamowe też. Sporo przegapiasz

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 17:34
    znana.jako.ggigus napisała:
    > Są od dawna kampanie reklamowe też.

    - one tak sie tylko zwa - ale to sa kampanijki.

    Sporo przegapiasz

    - nie przegapiam, tylko kampanijkami sie nie interesuje.
  • 07.11.17, 01:42
    Nie twierdzę, że to jest zły temat ;) Można popisać i powymieniać się poglądami, nie widzę w tym nic złego. Jeśli nie mam zupełnego pojęcia w temacie (z aktualnych - twórczość Gretkowskiej), to nie wyrażam opinii, bo najzwyczajniej nie mam nic do powiedzenia.
  • 06.11.17, 23:25
    To nie czytaj

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 09:46
    Jak tu już ktoś zauważył, że od tego gadania o molestowaniu jest niedobrze. Mnie też. Zawsze byłem nieśmiały i nawet jak mnie matka wysyłała do sklepu to się jąkałem czytając z kartki. Potem zawsze zazdrościłem kolegom co umieli zaczepiać dziewczyny. Z zazdrością patrzyłem przygłup i gamoń wyrywa takie dziewczyny na które ja wstdziłem sie podnieść wzrok.
    Społecznie widze większy problem leczeniu kompleksów nieśmiałości pewnie u obydwu płci niż analizowanie co jest molestowaniem. Może wtedy mniej byłoby osób samotnych.
  • 07.11.17, 10:13
    Zgadzam się z Tobą. Dla mnie problem molestowania jest trochę odległy (nigdy nie byłam ofiarą), a myślę, że problem nieśmiałości w jakimś stopniu dotyka nas wszystkich.
  • 07.11.17, 13:36
    statystycznie pewnie nie staniesz się ofiarą napaści z bronią w ręku, nie uderzy w Ciebie piorun, ani nie wygrasz w totolotka. Wszystkie te fenomeny istnieją, a przemoc seksualna dotyka wielu ludzi. Także mężczyzn, jak pokazuje sprawa Kevina Spacy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 17:33
    wieczornica napisała:

    > Dla mnie problem molestowania jest trochę odległy (nigdy nie byłam ofiarą),

    I sądzisz, że skoro ty nigdy nie byłaś ofiarą, to problem można zignorować? Nie potrafisz choć trochę zrozumieć położenie ofiary?

    > (...) a myślę, że problem nieśmiałości w jakimś stopniu dotyka nas w
    > szystkich.

    To bardzo egocentryczne podejście. Problem nieśmiałości a molestowanie i wykorzystywanie seksualne to zupełnie inne kategorie wagowe. Jeśli zostaniesz zgwałcona, to może zrozumiesz, czego ci nie życzę (zgwałcenia). Życzę ci, żebyś zrozumiała bez tak ciężkich doświadczeń.
  • 07.11.17, 13:35
    Nieśmiałość nie ma nic wspólnego (albo niewiele) z molestownauem. Szkoda że wszędzie widzisz pierwiastek osobisty. Chyba nie czytałeś tego tekstu, który podałam.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 14:24
    Nie napisałam czy ma coś wspólnego. Zwyczajnie stwierdzam, że to jest problem, który dotyczy większej ilości osób. Ggigus, czytaj ze zrozumieniem.
  • 07.11.17, 14:43
    WIELE problemów dotyczy wiele osób, np. utrata włosów, przykry zapach z ust, brak motywacji do porannego wstawania, brak środków na koncie, aby się wyrwać z systemu. Ale nie chcę pisać o TYCH WIELU problemach, a o TYM JEDNYM -.
    PISZ ze zrozumieniem, czytaj też.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 15:21
    Nikt Ci nie broni. Poza tym ten temat wcale nie jest najgorszy ;)
  • 07.11.17, 15:22
    Więc NIE zaczynaj w temacie metoo z tematem nieśmiałożci, bo OBA tematy są różne.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 16:04
    Temat zaczął Derff. Gdybym miała konkretną potrzebę o tym napisać, to założyłabym własny wątek.
  • 07.11.17, 16:19
    No ale dopisałaś swoje cenne uwagi - że jedno należy do drugiego.
    Pisz i czytaj ze zrozumieniem i tylko w swoim imieniu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 17:07
    Pisać każdy moze, czasem lepiej a czasem gorzej. Nie ma się co tak napinać
  • 07.11.17, 17:22
    Ja się nie napisnam. Po protstu zwracam uwagę, że nie ma sensu w jednej kwestii pisać na inny temat.
    Tak samo np. reagowałam, kiedy w kwestii dopuszczalności aborcji moi oponenci pisali ozabijaniu sześcioletnich dzieci, gdyby te znudziły się rodzicom. To też nie należało do kwestii dopuszczalności aborcji, nieprawdaż?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 07.11.17, 19:44
    Tak podczytałam tę dyskusję sobie i te świetne fragmenty na temat pytania o komplementowanie.
    Też uważam, że sytuacja w typie "Bla bla bla... Hej, słuchaj, czy mogę ci powiedzieć komplymynta, czy wolisz abym tego nie czynił, bo wzbudzi to w tobie poczucie, żę cię zmolestował?" jest średnia i rówież wg mnie najlepiej powiedzieć ten komplement raz i sprawdzić reakcję. Najwyżej nie powielać.
    Z drugiej strony - racja ggigus - w sumie kogo obchodzi czyjaś nieistotna opinia na temat wyglądu, zachowania, wiedzy czy czego tam jeszcze? Na ogół nie obchodzi. Ale jeśli widać, że na kimś np. moja fryzura czy zachowanie wywarło przeogromne wrażenie i w związku z tym ktoś skomplementował i kiedy nie jest to komplement w stylu "masz taką wlaśnie fryzurę, jaką ja preferuje, super, świetnie, gratki, wygrałaś los na loterii!" - to jest mi zwyczajnie miło.
  • 08.11.17, 12:33
    A w Grodzisku Maz. w fabryce czipsów był brygadzista co gonił kobiety do roboty. One oskarżyły go o gwałt co zgodnie w 3 czy 4 zeznały w sadzie. Facet przesiedział chyba ze 3 lata aż Panie się o coś pokłóciły i jedna "pękła" zeznając w prokuraturze że się na niego zmówiły. Zmarnowały chlopu zycie wredne baby.To było jakieś 10-15 lat temu można sprawdzić
  • 08.11.17, 12:51
    Oczywiście są i takie przypadki.
    Kampania metoo nie zakłada, że kobiety to anioły, dręczone przez mężczyzn. Nawet Wyborcza podaje list mężczyzny moelstowanego prze kobiety, które się o niego ocierały biustem itepe, kiedy był mlodym stażystą w pierwszej pracy.
    Chciałam dodać moją story, ale trzeba się było zarejestrować i login ten nie wystarczy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 08.11.17, 00:20
    Plaskei fantazyjki zazdrosnika

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 09.11.17, 09:29
    Dobra koleżaneczki i kolegutaśki.
    Mam tu kolejną kwestię do omówienia w temacie.
    Wybaczcie haniebne źródło :D.

    Czy ta sytuacja to molestowanie i seksizm, czy głupie żarty i przesadne robienie z siebie ofiary?

    Ja mam oczywiście swoje zdanie, ale ustąpię wam pierwszeństwa. :)
  • 09.11.17, 09:45
    piataziuta napisała:

    > Czy ta sytuacja to molestowanie i seksizm, czy głupie żarty i przesadne robienie z siebie ofiary?

    Nie, to nie jest molestowanie, ale seksizm jak najbardziej. Co więcej, to jest również zwyczajne chamstwo i grubiaństwo.

    "Ze wszystkimi można wszystko, tak myślałem, tak chciałem, naiwny - żalił się w liście." No proszę, jaki biedaczek - nie wiedział! Wychodzi na to, że to on jest pokrzywdzony.
  • 09.11.17, 09:52
    a jak oceniasz to, że dziennikarka w odpowiedzi na tę sytuację, przyłączyła się do #metoo?
  • 09.11.17, 11:32
    piataziuta napisała:

    > a jak oceniasz to, że dziennikarka w odpowiedzi na tę sytuację, przyłączyła się
    > do #metoo?

    Jeśli #metoo jest tylko o gwałtach i próbach gwałtu, to popełniła błąd lub faux pas. Nie sądzę jednak, żeby seksistowskie traktowanie ludzi (w tym kobiet) nie mieściło się w formule #metoo.
  • 10.11.17, 10:24
    Wydawało mi się, że w #metoo chodzi o molestowanie. Aczkolwiek, po tym jak moje koleżanki opisały na fejsbuku "spojrzenia w windzie" przy hasztagu #metoo, zwątpiłam.
    To samo uważam o tej sytuacji.
    Wkładanie się do jednego wora z ofiarami molestowania, gdy się jest ofiarą "spojrzeń" lub zwykłego chamstwa to umniejszanie akcji o molestowaniu.
    Jestem za założeniem akcji o chamstwie Polaków oddzielnie.
    Wtedy będzie dużo więcej materiału, niż tylko chamskie, seksistowskie komentarze, czy głośne oceny czy próby definiowania czyjegoś wyglądu.
  • 11.11.17, 12:54
    To znaczy, ;e nikt nigdy tak porządnie, tłusto i obleśnie nie przejechal Ci np. po cyckach czy po udzie w windzie. Ciesz sie. Serio.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 11.11.17, 17:17
    >To znaczy, ;e nikt nigdy tak porządnie, tłusto i >obleśnie nie przejechal Ci np. po cyckach czy >po udzie w windzie.

    Nie, to nic takiego nie znaczy.
    To znaczy tylko tyle, że rzeczy które pozostają w sferach myśli czy wzroku drugiej osoby, nie mają według mnie takiej szkodliwości, jak faktyczne czyny.

    Mniej lub bardziej obleśne spojrzenia zaczęły mnie dotyczyć od kiedy skończyłam 13 lat.
    Dobrze pamiętam jedno z pierwszych: jechałam z matką tramwajem i stary cygańskiej "urody" oblech tak się obleśnie gapił, że mimo, że byłam wtedy raczej grzeczną dziewczynką, pokazałam mu środkowy palec. Podszedł zapytać czy nikt mi dawno nie wpie...ł. Na szczęście po chwili wysiadał.
    Na niechciane, obleśne spojrzenia (najczęściej w autobusach) reagowałam zwykłe zimnym spojrzeniem prosto w oczy, pełnym największej pogardy jaką mogłam z siebie wykrzesać. Ta mała zemsta zawsze przynosiła mi satysfakcję. Może dlatego nigdy nie czułam się pokrzywdzona przez to bardziej, niż gdy spotykałam się z polskim chamstwem dnia codziennego.

    Zdążyło mi się nawet parę razy krzyknąć: "co się ku... gapisz", gdy nocą wracając z imprezy mijałam różne typy, ale przestałam jak zorientowałam się, że towarzyszący mi koledzy wpadają w panikę :D.
    Młodziutka byłam :D.
  • 11.11.17, 17:27
    Również korzystam z tzw. "zimnego spojrzenia"'. Zazwyczaj odstrasza niechciane zapatrywanie się ze strony mężczyzn.
  • 11.11.17, 17:33
    Chociaż różne są na to reakcje. Któregoś razu odwróciłam się i zauważyłam ze sobą jakiegoś faceta (był trzeźwy i wyglądał zupełnie normalnie), który nachylił się i patrzył się bezpośrednio na mój tyłek. Gdy spiorunowałam go złośliwym wzrokiem, popatrzył na mnie, a następnie powiedział "Wesołych Świąt" (to było jakoś przed tegoroczną wielkanocą) i poszedł sobie jakby zupełnie nic się nie stało.
  • 11.11.17, 19:01
    wieczornica napisała:

    > Gdy spiorunowałam go złośliwym wzr
    > okiem, (...)

    Mógłbyś wyjaśnić jak wygląda złośliwy wzrok? :-)
  • 11.11.17, 19:10
    Hhahahh
  • 11.11.17, 17:43
    wieczornica napisała:
    > Również korzystam z tzw. "zimnego spojrzenia"'. Zazwyczaj odstrasza niechciane
    > zapatrywanie się ze strony mężczyzn.


    ale nie moje. jestem na tyle bezczelny, ze gdy dostaje takie "zimne spojrzenie" gapie sie jeszcze bardziej - z milczacym przekazem: - odwroc dziewczynko glowke (jak Ci cos nie pasuje),
    bo nie gapie sie w twoje oczy - tylko gdzie indziej :)
  • 11.11.17, 17:52
    To licz się z tym, że kobieta może zwrócić Ci kiedyś uwagę ;) Ewentualnie, że lubi kiedy tak na nią patrzysz - wtedy będzie udawać, że nie widzi, a kiedy Cię przyłapie, uśmiechnie się do Ciebie ;)
  • 11.11.17, 18:06
    (moja) bezczelnosc zasadza sie wlasnie na tym, ze jestem calkowicie odporny na negatywne uwagi otoczenia - za to te pozytywne przyjmuje zawsze z radoscia :)
  • 11.11.17, 18:08
    Dobra postawa, chociaż nie masz zbyt wielu powodów do zmartwień ;)
  • 11.11.17, 18:32
    >ale nie moje. jestem na tyle bezczelny, ze gdy dostaje takie "zimne spojrzenie" gapie sie jeszcze bardziej - z >milczacym przekazem: - odwroc dziewczynko glowke (jak Ci cos nie pasuje),
    >bo nie gapie sie w twoje oczy - tylko gdzie indziej :)

    Co człowiek to inna sytuacja.
    Inaczej będzie, gdy gapi się przystojny facet, inaczej gdy średniak, inaczej gdy gapi się patologia. Znajdzie się tu pewnie też wiele podzbiorów.
    Nie wiem do której się grupy zaliczasz. Czasami brzmisz jak patologia, ale przypuszczam, że jesteś raczej średniakiem, mocnym w forumowej gębie - dzięki złudnej pewności, że i tak nikt się nie dowie jaka jest prawda.
    Do tego dochodzi kwestia "zimnych spojrzeń". W jednym przypadku może to wyglądać jak foszki ładnej piczki, w innym inaczej. Pewnie nie bez powodu odpowiedź na "zimne spojrzenia" podpinasz pod post wieczornicy.
  • 11.11.17, 18:39
    Czyli mam rozumieć, że mam na tym forum przypiętą łatkę "ładnej piczki, która ma foszki" ?
  • 11.11.17, 18:45
    piataziuta napisała:
    Czasami brzmisz jak patologia, ale przypuszczam, że jesteś raczej średniakiem, mocnym w forumowej gębie dzięki złudnej pewności, że i tak nikt się nie dowie jaka jest prawda.


    nie mam kompleksow (coby zaspokoic twoja ciekawosc) :)
    - zewnetrznie jestem sredniakiem, za to dla kobiet (ktore chcialem poznac), potrafiacy byc bardzo milym - zatem raczej nie mialem problemow z zaciesnianiem znajomosci :)

    Pewnie nie bez powodu odpowiedź na "zimne spojrzenia" podpinasz pod post wieczornicy.

    - nasturalnie , ze nie bez powodu . wieczornica reprezentuje "zdroworozsadkowe" podejscie do mezczyzn - przeciez nie bede dyskutowal ze stokrotka - gdyz to calkowicie bezplodna dyskusja.
    - ta zawsze swoje "wkolo Macieju"...
  • 11.11.17, 18:49
    W końcu czuję się doceniona ;)
  • 11.11.17, 19:06
    wieczornica napisała:

    > W końcu czuję się doceniona ;)

    Czujesz się doceniona przez tego seksistę? Biedny ty. :-)
  • 11.11.17, 19:11
    stokrotka_a napisała:
    > Czujesz się doceniona przez tego seksistę? Biedny ty. :-)


    Wypraszam sobie. seksistę? - raczej kobieciarza.
    Po dobrym seksie , lubie przy lampce wina takze porozmawiac z kobieta :)
    - Moze byc nawet o Schopenhauerze...
  • 11.11.17, 22:13
    obrotowy napisał:

    > Wypraszam sobie. seksistę? - raczej kobieciarza.

    Możesz sobie wypraszać, ale jesteś jednym i drugim. ;-)
  • 11.11.17, 19:04
    obrotowy napisał:

    > - nasturalnie , ze nie bez powodu . wieczornica reprezentuje "zdroworozsadkowe"
    > podejscie do mezczyzn - przeciez nie bede dyskutowal ze stokrotka - gdyz to c
    > alkowicie bezplodna dyskusja.
    > - ta zawsze swoje "wkolo Macieju"...

    wieczornica jest facetem, który udaje kobietę będąca częścią patriarchalnego systemu. Nic dziwnego, że łapiesz się na ten haczyk. :-)
  • 11.11.17, 19:07
    nie dyskutuje z konkretna osoba, lecz z pogladami.
    - nie watpie - ze Ty jestes konkretna osoba i napewno kobieta - gdyz znamy sie juz szmat czasu...

    - mimo to do dyskusji z Toba brak punktow stycznych.
  • 11.11.17, 22:15
    obrotowy napisał:

    > nie dyskutuje z konkretna osoba, lecz z pogladami.
    > - nie watpie - ze Ty jestes konkretna osoba i napewno kobieta - gdyz znamy sie
    > juz szmat czasu...
    >
    > - mimo to do dyskusji z Toba brak punktow stycznych.

    Właśnie o to chodzi - woeczornic prezentuje poglądy, które pasują seksistom. :-)
  • 11.11.17, 19:21
    Stwierdzenie "patriachalny system" powinno być logiem tego forum, bo niektórzy mają tu świra na tym punkcie.
  • 13.11.17, 08:46
    wieczornica napisała:

    > Stwierdzenie "patriachalny system" powinno być logiem tego forum, bo niektórzy
    > mają tu świra na tym punkcie.

    Rzeczywistość w RP ma na tym punkcie świra, mój drogi.
  • 11.11.17, 19:37
    Wiem, że nie masz kompleksów - i uważam, że wynika to z twojego wieku.
    Miły facet, to faktycznie duży plus do średniej urody.
    Do wieczornicy się zwracasz nie dlatego, że pisze "zdrowo-rozsądkowo" tylko dlatego, że czujesz lekką przewagę intelektualną.
  • 11.11.17, 19:55
    piataziuta napisała:
    > Do wieczornicy się zwracasz nie dlatego, że pisze "zdrowo-rozsądkowo" tylko dla
    > tego, że czujesz lekką przewagę intelektualną.


    wiesz to lepiej ode mnie, dlaczego ? :)
    - mylisz sie.
    moim celem na tym foro nie jest narzucanie moich pogladow - a li tylko zabawa.
    wieczornica ma zdrowy dystans wobec siebie (a mnie obojetne, kim jest naprawde)
    i delikatne, nie narzucajace sie, poczucie humoru...
  • 11.11.17, 20:55
    Zabawa jest u większości wtedy, gdy ma się odrobinę wrażenia przewagi.
  • 12.11.17, 23:37
    piataziuta napisała:
    > Zabawa jest u większości wtedy, gdy ma się odrobinę wrażenia przewagi.


    Ustalmy zatem, ze jako zwolennik LEWICY jestem w tym kraju aktualnie mniejszoscia
    - a zabawa jest wtedy, kiedy obie strony sie dobrze bawia - a nie pluja na siebie z nienawiscia
    - jak Krotka np.
  • 13.11.17, 00:50
    Ja akurat odnoszę wrażenie, że na tym forum siedzą sami zwolennicy lewicy. Powinieneś doskonale utożsamiać się z resztą grupy.
  • 13.11.17, 01:28
    dla Ciebie zgodze sie ze wszystkim - co piszesz i oczekujesz.

    Poza jednym: - nie zostawie niekochanej zony - bo mam z nia kochane dzieci.

    Buenas Noches.
  • 13.11.17, 08:15
    wieczornica napisała:

    > Ja akurat odnoszę wrażenie, że na tym forum siedzą sami zwolennicy lewicy. Powi
    > nieneś doskonale utożsamiać się z resztą grupy.

    Po pierwsze, jesteś w błędzie, ponieważ ja nie jestem zwolenniczką lewicy. Po drugie, wyjaśnij na czym opierasz to swoje wrażenie.



    --
    "Demokracja ma się w Polsce dobrze." ? B. Szydło
  • 13.11.17, 09:24
    Jestem na tym forum od kilku miesięcy, a za każdym razem, kiedy gdzieś jest naruszany temat o polityce, to okazuje się, że wszyscy chwalą tu sobie lewicę.
    Poza tym, zdaję mi się, że kłamiesz, bo sama jesteś za lewicą. Z tego co pamiętam, w innym wątku pochwaliłaś przyjmowanie imigrantów z Bliskiego Wschodu do Europy.
    Stąd wynika, że na pewno nie jesteś za prawicą (nie mylić z bycia zwolennikiem PIS-u, ponieważ nie jest to partia prawicowa, lecz konserwatywna).
  • 13.11.17, 09:52
    wieczornica napisała:

    > Jestem na tym forum od kilku miesięcy, a za każdym razem, kiedy gdzieś jest nar
    > uszany temat o polityce, to okazuje się, że wszyscy chwalą tu sobie lewicę.

    Jacy wszyscy?? Przecież ja nie chwalę. Jest tu jeszcze kilka innych osób, które nie chwalą.

    > Poza tym, zdaję mi się, że kłamiesz, bo sama jesteś za lewicą. Z tego co pamięt
    > am, w innym wątku pochwaliłaś przyjmowanie imigrantów z Bliskiego Wschodu do Eu
    > ropy.

    Kłamiesz, mój drogi - nie pochwalałam przyjmowania imigrantów. Pochwalam przyjmowanie uchodźców, do czego zobowiązują nas konwencje międzynarodowe, które jako kraje cywilizowane podpisaliśmy i ratyfikowaliśmy. Poza tym twój wniosek jest nielogiczny, ponieważ zgodność moich poglądów ze stanowiskiem jakiegoś ugrupowania politycznego w jednym punkcie nie czyni mnie zwolenniczką tegoż ugrupowania.

    > Stąd wynika, że na pewno nie jesteś za prawicą (nie mylić z bycia zwolennikiem
    > PIS-u, ponieważ nie jest to partia prawicowa, lecz konserwatywna).

    Na pewno nie jestem za prawicą, ale to wcale nie wynika z mojego stosunku do uchodźców. Na lewicy i prawicy świat się jednak nie kończy, mój drogi trollu.
  • 13.11.17, 10:24
    Pisz sobie co chcesz, ale dla mnie i tak jesteś lewakiem :p
  • 13.11.17, 10:30
    wieczornica napisała:

    > Pisz sobie co chcesz, ale dla mnie i tak jesteś lewakiem :p

    Dla ciebie, mój drogi, mogę być nawet prawakiem. To znaczy dla mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. :-)
  • 13.11.17, 03:39
    Czy nazwanie kogoś k* było molstowaniem w tym przypadku - może było może nie było. Wg mnie - jeśli facet tak samo nazwie każdego bez względu na płeć, to nie musiało nim być.
    Ale na pewno był nim żarcik do Żakowskiej, że wezmą ją na dwa baty, no ale ona nie poczuła się tym zmolestowana... jej sprawa, jej odczucia i jej poczucie humoru.

    Rudnicki to przede wszystkim cham i prostak. Cóż, z jakimi ludźmi się zadajesz... najwyraźniej jego znajomi mają podobne poczucie humoru, więc ich te żarciki nie ruszają. Więc niech się kotłują razem, na dwa czy nawet na pięć batów najlepiej formując "kolejki", wszyscy wespół, żarcikując.

    A tak w ogóle, gdzie nie patrzę, to zawsze w definicji molestowania seksualnego pojawiają się takie słowa, jak naruszenie godności, upokarzanie, poniżanie.
    No jeśli dla kogoś fakt, że ktoś inny przezwał go np. k* (a takie przezwanie sugeruje przecież, że uprawia taki zawód) nie jest poniżeniem/upokorzeniem i nie odnosi się własnie do czyjejś godności, no to ja nie wiem, czym powinno być... i czemu nie podpinać tego pod molestowanie.
  • 13.11.17, 08:16
    Wikipedia:
    Molestowanie seksualne – zachowanie o charakterze seksualnym naruszające godność, nieakceptowane przez społeczeństwo jako sprzeczne z normami społecznymi.

    >Czy nazwanie kogoś k* było molstowaniem w tym >przypadku - może było może nie było.

    Ale ja właśnie o to pytam: czy to konkretne zachowanie było molestowaniem, czy nie?

    Bo jeżeli wyznaczamy granice facetom (ludziom) w kontekście molestowania seksualnego - które jest poważnym przestępstwem, trzeba wyznaczyć też granice w odwrotną stronę: uniemożliwiające oskarżanie każdego o molestowanie z byle powodu -
    które jest jednoczesnym umniejszaniem temu czynowi.

    Można pisać o tej sytuacji, że Żakowski swoimi żartami przekroczył granice chamstwa, ale nazywanie tego molestowaniem seksualnym jest według mnie żałosnym i strasznym nadużyciem.
  • 13.11.17, 08:23
    Jeszcze dodam do tego ważną rzecz, która jest właściwie sednem tego co próbuję cały czas w tym temacie powiedzieć:
    to po sytuacjach tego typu, gdy pani oskarża o molestowanie za każde spojrzenie, czy głupi żart, gdy otwieram artykuł dotyczący faktycznego molestowania, 99% komentarzy brzmi "teraz to każda myśli, że jest molestowana".

    Także ku..., przestańmy na każdym kroku przesadzać!
  • 13.11.17, 09:40
    a skąd my mamy wiedzieć, czy to konkretne zachowanie było molestowaniem czy nie było. o tym decydują osoby, które się z tym stykały. jeśli ktoś non stop zwraca się do ciebie cipko, ku... albo w inny sposób, jawnie odnoszący się do seksu, to jednak będzie to molestowanie.

    skoro uważamy, że słowa mają znaczenie i mówienie do dzieci debilu na każdym kroku ma wpływ na ich poczucie wartości, to dlaczego mówienie do kogoś per "ku..." miałoby nie mieć?

    no i możemy nie wrzucać dręczycieli zwierząt i seryjnych morderców do jednego wora, ale i tak każdy wie, że jedno bierze się z drugiego.

    co do żakowskiego, to gość najwyraźniej nie uczy się na błędach. bronił już samsona, kijowskiego, teraz znowu jakiegoś pisarza, o którym świat by się nie dowiedział, gdyby "ku..." chciały siedzieć cicho. no i jakoś mu jeszcze żadna z tych obron nie wyszła, tak jakby chciał.

    --
    out of space
  • 13.11.17, 10:21
    Z perspektywy prawnej nazwanie kogoś k... nie jest molestowaniem, ale jest czynem karalnym.
    Jednak dla mnie używanie takich słów powinno być dozwolone w niektórych przypadkach. Poniżej spróbuję to wyjaśnić.
    Fakt, nazwanie kogoś k... bądź jakimś innym wulgaryzmem nie powinno mieć miejsca. Jednak sądzę, że to powinno być dozwolone prawnie i powszechnie używane, jeżeli jakiś osobnik (bo słowo można użyć również w odniesieniu do mężczyzny) zdradza partnera bądź jest sam, ale uprawia seks z osobą, która ma kkogoś (i zdaje sobie z tego sprawę). Uważam, że społeczeństwo powinno piętnować takie zachowania, mówiąc o tym głośno, a jeszcze lepiej to karając. Kiedyś wywożono takie osoby na kupie gnoju, dzisiaj również mogliby zastosować jakieś kary, aby uniknąć takich zachowań.
  • 13.11.17, 10:32
    zatrzymałaś się w epoce chłopów, barchanowych gaci i wozu z gnojem?
    fyi, bo prawnikiem zdaje się nie jesteś, zachowania, o których piszesz, są piętnowane.
    w cywilizowany sposób możesz udowodnić zdradę przy rozwodzie, i to bez brudzenia sobie rączek gnojem.


    --
    fireball
  • 13.11.17, 10:44
    Udowodnienie zdrady nic nie da, ponieważ taka osoba nadal żyje sobie beztrosko. Dlatego czasami trzeba wziąć sprawy we własne ręce, ale załatwić to tak, żeby nikt nie mógł do sądu podać.
  • 13.11.17, 11:22
    to jest kwestia mentalności i żadna zemsta nie pomoże.
    trawa u innych zawsze będzie zieleńsza.

    --
    heroes
  • 13.11.17, 11:22
    to jest kwestia mentalności i żadna zemsta nie pomoże.
    trawa u innych zawsze będzie zieleńsza.

    --
    ride the tire down
  • 13.11.17, 11:44
    Ja uważam, że warto się mścić. Będę to praktykować, bo satysfakcji jest co nie miara ;)
  • 13.11.17, 11:57
    Taki przyjemny, meski prymitywizm.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 12:08
    każdemu jego klocki.

    --
    5 minutes till
  • 13.11.17, 10:33
    wieczornica napisała:

    > Kiedyś wywożono takie oso
    > by na kupie gnoju, dzisiaj również mogliby zastosować jakieś kary, aby uniknąć
    > takich zachowań.

    Mój drogi, słoma ci z butów wyłazi, i to zgniła. :-)
  • 13.11.17, 12:08
    to jest kobieta i przestań już przynudzać.

    --
    ride the tire down
  • 13.11.17, 12:29
    Skąd ta pewność ;) ? Kierujesz się moim nickiem ;) ?
  • 13.11.17, 13:27
    Bo jestes facetem, a stokrotka jest kobieta.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 13:43
    I tu się mylisz.
  • 13.11.17, 14:17
    six_a napisała:

    > to jest kobieta i przestań już przynudzać.

    To troll posługujący się kilkoma nickami, w tym męskim. Poza tym prezentuje tu niespójne poglądy, które wpisują się w męski punkt widzenia.
  • 13.11.17, 14:57
    no dramat.

    --
    dissolved
  • 13.11.17, 17:35
    six_a napisała:

    > no dramat.

    Niom.
  • 13.11.17, 15:03
    wieczornica napisała:
    ... dzisiaj również mogliby zastosować jakieś kary, aby uniknąć takich zachowań.


    Karanie za zdrady mialo miejsce jeszcze w 19.tym wieku, ale wolnosciowo-demokratyczna Cywilizacja Zachodnia w 20.tym wieku od tego odeszla i jedyny sposob w jaki mozna "ukarac" zdrajce jest taki, ze partnerka moze go opuscic.
    A sad zwalajac na niego wine za rozpad zwiazku mooze mu przysadzic koszty procesu
    (bo alimenty to w kazdym wypadku na dzieci i tak trza placic).

    Natomiast to - ze otoczenie moze go "wziac na jezyki" - moze sprawcy latac i powiewac...
    - jako i mnie to lata i powiewa :)))
  • 13.11.17, 15:15
    Zdrajcę. A przecież obie płcie zdradzają.
    A co z małżestwem czy związkiem otwartym?
    Chociaż nie, Twoje zdanie mnie akurat nie interesuje.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 15:49
    nana.jako.ggigus napisała:
    > Zdrajcę. A przecież obie płcie zdradzają.

    - moga... ale najczesciej zdradza tylko jedna... stad ten przyklad...

    > A co z małżestwem czy związkiem otwartym?

    - juz troche . zyje na tej Planecie, ale nie spotkalem takiego.

    Chociaż nie, Twoje zdanie mnie akurat nie interesuje.

    - ty nie walnujsa - zainteresuje moze innych.
  • 13.11.17, 16:15
    Masz jakie dane statystyczne dotyczące zdrad i płci?
    Pytam, bo sama miałam romans jako mężatka.
    A co do zweiązku otwartego - np. jedna z piszących na tym forum kobiet prowadzi taki związek i parę razy w różnych wątkach (!!!) wspominała o tym.
    inna znajoma w realu ma taki związek.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 16:27
    www.wprost.pl/405481/Jak-zdradzaja-Polacy
  • 13.11.17, 16:35
    Jak większość tego typu szokujących informacji, nie podaje się najważniejszych informacji - ILE osób zbadano i JAKA METODA została użyta.
    Zbadasz 100 osób i też napiszesz 42 procent bla bla bla

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 18:30
    To nie są otwarte związki. Mylisz pojęcia, moja droga.
  • 13.11.17, 19:40
    wieczornica napisała:

    > To nie są otwarte związki. Mylisz pojęcia, moja droga.

    Otwarte związki nie są otwarte? To jakie są? Zamknięte? :-)
  • 13.11.17, 20:29
    Gdybym była w związku/związkach to nie pisałabym o swoim problemie w wątku o uśmiechu. A bardziej niż oczywiście jest to, że poruszyłam ten temat, ponieważ moim pragnieniem byłoby wejść w związek z tym mężczyzną.
  • 13.11.17, 21:05
    wieczornica napisała:

    > Gdybym była w związku/związkach to nie pisałabym o swoim problemie w wątku o uś
    > miechu.

    To ma być odpowiedź na moje pytania? Chyba coś ci się pomerdało. ;-)

    > A bardziej niż oczywiście jest to, że poruszyłam ten temat, ponieważ mo
    > im pragnieniem byłoby wejść w związek z tym mężczyzną.

    Bardziej niż oczywiste jest to, że trollujesz. :-)
  • 13.11.17, 11:28
    >a skąd my mamy wiedzieć, czy to konkretne >zachowanie było molestowaniem czy nie było. o >tym decydują osoby, które się z tym stykały.

    To co piszesz jest bez sensu, bo zakłada, że żeby zaistniało molestowanie wystarczy interpretacja jakiejś sytuacji przez jedną osobę.

    Czyli jeżeli ekspedient w sklepie źle wyda mi resztę, a ja pomyślę, że to dlatego, że chciał mnie poniżyć, bo miałam duży dekolt, a on jest na pewno mizoginem - wszak widziałam to w jego oczach, to znaczy, że mamy molestowanie?

    Albo lepiej! Na jednym ze spotkań forumowych, na którym mnie nie było, ktoś cytował moje wyciągnięte z kontekstu żarty, jako teksty powiedziane poważnie, robiąc ze mnie idiotkę.
    Może pamiętasz co to było, coś o kutasach.
    Cóż, czuję się poniżona i pokrzywdzona, i myślę, że związane jest to z moją płcią i seksualnością, bo gdybym była facetem, to pewnie wolno by mi było tak żartować bez konsekwencji.
    Jak myślisz? Pierdolnąć se hasztag #metoo?

    >skoro uważamy, że słowa mają znaczenie i >mówienie do dzieci debilu na każdym kroku ma >wpływ na ich poczucie wartości, to dlaczego >mówienie do kogoś per "ku..." miałoby nie mieć?

    Słowa mają wielkie znaczenie, w sytuacji dorosły-dziecko. Tam gdzie występują sami dorośli, owszem, pięknie by było gdybyśmy mówili do siebie tylko dobre i wzniosłe rzeczy, najlepiej szekspirowskim językiem, ale jak wiadomo świat tak nie wygląda. Bywa, że na co dzień słyszymy słowa bardziej szkodliwe, bardziej wpływające na nasze poczucie własnej wartości (jak np. szkodliwe manipulacje słowne w pracy) , od "ta ku... idzie" od menela spod bloku, czy przeszywających spojrzeń w dekolt.

    >no i możemy nie wrzucać dręczycieli zwierząt i >seryjnych morderców do jednego wora, ale i tak >każdy wie, że jedno bierze się z drugiego.

    Popłynęłaś trochę.


    >co do żakowskiego, to gość najwyraźniej nie >uczy się na błędach. bronił już samsona, >kijowskiego, teraz znowu jakiegoś pisarza, o >którym świat by się nie dowiedział, gdyby "ku..." >chciały siedzieć cicho. no i jakoś mu jeszcze >żadna z tych obron nie wyszła, tak jakby chciał.

    Może i tak. Ale czy to znaczy, że w podanej przeze mnie sytuacji, gdy żartował mówiąc "ku... już są", molestował?
  • 13.11.17, 12:06
    > wystarczy interpretacja jakiejś sytuacji przez jedną osobę.
    a czy tak nie jest w przypadku kradzieży. zgłaszasz kradzież i jesteś jedyną osobą, która wie, że coś ci skradziono. czy jeżeli jesteś jedyna, to z zasady nie należy ci wierzyć? i dlaczego dla odmiany można uwierzyć pisarzowi?

    > Czyli jeżeli ekspedient w sklepie źle wyda mi resztę,
    czy my nadal mówimy o pisarzu? przecież on się do wszystkich kobiet tak zwracał. co świadczy albo o jego wrodzonej pogardzie i chęci upokarzania kobiet pod pretekstem kreacji, albo jest debilem (skłaniałabym się ku tej interpretacji).

    Na jednym ze spotkań forumowych, na którym mnie nie było, ktoś cyt
    > ował moje wyciągnięte z kontekstu żarty, jako teksty powiedziane poważnie, robi
    > ąc ze mnie idiotkę.
    > Może pamiętasz co to było, coś o kutasach.
    hmm, nie byłam ani na spotkaniu z Tobą, czego żałuję do dziś :), ani nie pamiętam, by się z kogoś uczestniczącego w takich spotkaniach śmiano. ale też nie na wszystkich byłam, więc sorry. ciekawe natomiast, kto bardziej płynie? panie, które usłyszały na własne uszy "ku... już tu są" czy ktoś, kto z piątej, brudnej ręki coś tam usłyszał.

    >owszem, pięknie by było gdybyśmy mówili do siebie tylko dobre
    ale tak się powinno robić, gdy nie jest się w miejscu publicznym. ZAWSZE. to że schamieliśmy i zdziczeliśmy, nie jest żadnym wytłumaczeniem ani dla pana pisarza, ani dla kogokolwiek.

    oczywiście, że przy jednorazowym chamskim popisie nie ma co robić afery, ale też te popisy nie biorą się znikąd, tylko wynikają z pewnej kultury, w której zaczepianie innych - zwykle takich, których agresor uważa za słabszych od siebie, jest raczej smutną normą.

    > Popłynęłaś trochę.
    ani trochę, są na to badania i dowody materialne. wystarczy poszperać w biografiach.


    > Może i tak. Ale czy to znaczy, że w podanej przeze mnie sytuacji, gdy żartował
    > mówiąc "ku... już są", molestował?
    wróćmy no do początku, czy one powiedziały, że są molestowane, czy że zostały obrażone, a że facet nie użył słowa dajmy na to "złodziejki" albo "oszustki", to nie była to zwykła obelga, tylko taka, którą można podciągnąć pod molestowanie?
    Serio uważasz, że jak ktoś tylko gada, to nie można tego nazwać molestowaniem? w takim razie stalkerzy są niewinni. oni tylko listy piszom i uwielbiają na swój sposób. należy grzecznie poczekać, aż ofiarę zajebią na środku ulicy.





    --
    till the sky
  • 13.11.17, 12:10
    eeee, "ale tak się powinno robić, gdy nie jest się w miejscu publicznym."
    gdy JEST się.

    --
    do it well
  • 13.11.17, 12:55
    six_a napisała:
    > w takim razie stalkerzy są niewinni. oni tylko listy piszom i uwielbiają na swó
    > j sposób. należy grzecznie poczekać, aż ofiarę zajebią na środku ulicy.

    Skąd bierzesz takie informacje ? Sam jesteś ofiarą ?
  • 13.11.17, 14:23
    >czy tak nie jest w przypadku kradzieży. >zgłaszasz kradzież i jesteś jedyną osobą, która >wie, że coś ci skradziono. czy jeżeli jesteś >jedyna, to z zasady nie należy ci wierzyć?

    W przypadku kradzieży, mowa o rzeczy która była a zginęła/została ukradziona.
    W przypadku molestowania, mowa o wykorzystaniu przewagi fizycznej/finansowej/zawodowej/innej w celu osiągnięcia seksualnych korzyści.
    To są rzeczy namacalne.
    Cała reszta opiera się na domniemaniach - np. kwestia spojrzeń.
    Kwestia sytuacji z Żakowskim w ogóle nie wiem jak została powiązana z molestowaniem, prawdę mówiąc, ale trafiła pod szyld #metoo - czyli do wora razem z molestowanymi.

    >> Czyli jeżeli ekspedient w sklepie źle wyda mi >>resztę,

    >czy my nadal mówimy o pisarzu?

    Nie. Mówimy o przypadkach domniemanego molestowania w kontekście pisarza.

    >przecież on się do wszystkich kobiet tak >zwracał. co świadczy albo o jego wrodzonej >pogardzie i chęci upokarzania kobiet pod >pretekstem kreacji, albo jest debilem >(skłaniałabym się ku tej interpretacji).

    Może jest debilem, ale czy molestował dziennikarkę, gdy żartował nazywając ją ku...?
    Reszta kobiet - jak do tej pory, mówiła o żartach.

    >>owszem, pięknie by było gdybyśmy mówili do >>siebie tylko dobre

    >ale tak się powinno robić, gdy nie jest się w >miejscu publicznym. ZAWSZE. to że >schamieliśmy i zdziczeliśmy, nie jest żadnym >wytłumaczeniem ani dla pana pisarza, ani dla >kogokolwiek.

    Ano chciałabym, żeby było dobrze i miło. A może nawet bardziej od tego chciałabym, żeby Polacy którzy przychodzą do mnie w sprawach zawodowych, myli zęby i pachy, dopiero potem, żeby byli mili - niestety, nawet do tego pierwszego, długa droga.
    A pisarza nie tłumaczę z chamstwa, tylko nie podoba mi się, że co druga pani nadużywa mocnego oskarżenia "bycia molestowaną", pod pretekstem pospolitego chamstwa, tym samym umniejszając prawdziwym sytuacjom molestowania.
    Co nie znaczy, ze popieram chamstwo. Można by stworzyć oddzielną akcję na ten temat.

    >wróćmy no do początku, czy one powiedziały, >że są molestowane,
    Jedna z nich podpięła się tą sytuacją pod #metoo, więc tak.

    >Serio uważasz, że jak ktoś tylko gada, to nie >można tego nazwać molestowaniem?

    Zależy od korzyści "oprawcy" i szkody ofiary".
  • 13.11.17, 14:42
    Nie!!

    to nie jest molestowanie.
    Nie o korzyści, jak piszesz ziuta, chodzi
    (cytat z Ciebie).
    W przypadku molestowania, mowa o wykorzystaniu przewagi fizycznej/finansowej/zawodowej/innej w celu osiągnięcia seksualnych korzyści.
    Kto Ci zapuści żurawia w cycki, bo je pokazujesz, nie ma z tego korzyści. Kto cię pomaca, jak mnie na na ulicy, może i ma z tego korzyści.
    To jest molestowanie:
    Według art. 183a § 6. Kodeksu pracy molestowaniem seksualnym jest każde nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie pracownika; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy.
    Ergo - naruszenie godności lub poniżenie.

    Ręka obcego faceta na tyłku wczesnym popołudniem jest naruszeniem godności. Przekroczeniem wszelkich dopuszczalnych granic czyjejś prywatności etc.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 15:01
    Masz s większości rację - poza zdaniem o korzyściach.
    Ręką na tyłku to korzyść - facet sobie maca dla swojej przyjemności, wbrew twojej woli, wykorzystując swoją przewagę fizyczną (gdyby się bał, że ktoś go za to pobije, nie robiłby tego) to jest przemoc i molestowanie.

    Ale spojrzeń w molestowanie nie włożę, już pisałam dlaczego.
    Podobnie obcinają wzrokiem kobiety - często gapią się równie bezczelnie na różne część ciała, do tego ze złośliwym uśmieszkiem. Może miałabym ochotę takiej przypie...ć, ale czy jestem przez nią molestowana?
  • 13.11.17, 17:36
    Molestowana seksualnie niekoniecznie, one Cię obrażają, podobnie jak te wszystkie osoby mówiące - a nie za zimno ci, kiedy masz zimą mini. A czy masz do tego grube rajstopy czy nie, to w końcu TWOJA sprawa. Osoby mówiące - a co ty dziś taka elegancka, taka pomalowana, taka ...
    Była tutaj mowa o zgodzie innych na komentwoanie moejgo wyglądu. Wiem, glupio brzmi. Ale uważam,e o ile ludzie nie mają nic miłego do powiedzenia, mogą, a nawet powinni się zamknąć. I te miłe rzeczy niekoniecznie muszą dotyczyć wyglądu innych.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 17:59
    - "Twoja czesc jest genialna"

    PS.. Nigdy nie malem problemu z bajerowaniem wspol-pracowniczek na Intelekt :)
  • 13.11.17, 14:54
    wszystko jest namacalne, ziuta. utrata bezpieczeństwa jest także namacalna, utrata poczucia własnej wartości tak samo, jeszcze bardziej namacalne są regularne traumy, jeśli ofiara załapie się na nękanie niemal od przedszkola. o ile oczywiście dysponujesz pewnym stopniem wrażliwości. a chyba dysponujesz, skoro jesteś w stanie rozróżnić spojrzenie obleśne od zainteresowanego lub neutralnego. większość ludzi to potrafi. większość także nic z tym nie zrobi, a ta część, która się poskarży, zostanie wyśmiana, bo generalnie to wstyd takie rzeczy opowiadać, należy być silnym, zasadzić kopniaka, pokazać faka i takie tam.


    >Zależy od korzyści "oprawcy" i szkody ofiary".

    dokładnie, więc nie możesz mówić, że skoro większość pań nazywanych przez wesołego pisarza ku...mi odczuwała to jako żart, PONIEWAŻ były one jego znajomymi, to wszyscy ludzie na świecie mają wręcz obowiązek to odczuwać jako żart.

    generalnie worek z molestowaniem jest dość pojemny. i nie za bardzo rozumiem, o co jest bój z tym ścisłym separowaniem, nie sądzę, by przemoc słowna w jakikolwiek sposób umniejszała przemocy fizycznej, to nie jest konkurs piękności ostatecznie.

    #metoo, więc tak.
    widocznie tak to odczuła. być może miała "nieprzyjemność" z tym panem przy wielu innych okazjach, więc nie znając wszystkich szczegółów trudno to negować i wyśmiewać.


    --
    did i pass
  • 14.11.17, 10:47
    >a chyba dysponujesz, skoro jesteś w stanie rozróżnić spojrzenie obleśne od zainteresowanego lub neutralnego.

    Rozróżnianie spojrzeń jest moją subiektywną interpretacją, niekoniecznie będzie trafne i zgodne z intencjami patrzącego.

    >większość ludzi to potrafi.

    Większość ludzi nie potrafi zorientować się co jest żartem, a co nie - przy zetknięciu z nowo poznanym człowiekiem, a co dopiero rozróżniać spojrzenia.

    >a ta część, która się poskarży, zostanie >wyśmiana, bo generalnie to wstyd takie rzeczy opowiadać, należy być silnym, zasadzić kopniaka, pokazać faka i >takie tam.

    Ja nie uważam, że słabość i skarga to wstyd - popieram akcję tam, gdzie dotyczy ona faktycznych przypadków molestowania.
    Uważam, że niektóre panienki przeginają przyłączając się tam z byle powodu i domniemywam, że wynika to u nich bardziej z egocentryzmu i megalomanii, niż ze słabości i poczucia krzywdy.

    A propos twojego przytyku o fakach i kopniakach - wyczuwalna słabość u potencjalnej ofiary, zwielokrotnia szanse na zaistnienie przemocy - jak u zwierząt.
    Słaba kobieta pewnie nie przemieni się z dnia na dzień w siłaczkę, ale warto to wziąć pod uwagę, np. przy wychowywaniu dzieci.

    >>Zależy od korzyści "oprawcy" i szkody ofiary".

    >dokładnie, więc nie możesz mówić, że skoro większość pań nazywanych przez wesołego pisarza ku...mi >odczuwała to jako żart, PONIEWAŻ były one jego znajomymi, to wszyscy ludzie na świecie mają wręcz >obowiązek to odczuwać jako żart.

    Oczywiście, że masz rację. Żart nie żart, można by go nawet pozwać o obrazę godności. Ale zaraz zaraz, okaże się, że to był żart, gościu pewnie przeprosi i trzeba będzie opłacić prawnika. Lepiej włożyć się do wora ofiar molestowania na fejsie. Żal peel.

    >generalnie worek z molestowaniem jest dość pojemny. i nie za bardzo rozumiem, o co jest bój z tym ścisłym >separowaniem, nie sądzę, by przemoc słowna w jakikolwiek sposób umniejszała przemocy fizycznej, to nie jest >konkurs piękności ostatecznie.

    Przemoc słowna nie umniejsza przemocy fizycznej, ale czy jest tej samej rangi? Czy "ty głupia krowo", to to samo co pobicie i gwałt? Czy wsadziłabyś człowieka do więzienia razem z gwałcicielem i oprawcą, bo powiedział "ty głupia krowo"? Nie?
    To może nie wsadzajmy ludzi za spojrzenia i żarty, do jednego wora z osobami, które molestowały?

  • 14.11.17, 15:10
    Istota molestowania to władza, albo jej poczucie. W końcu nikt nie odważy się powiedzieć dwuznaczny komplement do szefowej, matki, ważnej osoby, matrony i każdy będzie kontrolował siłę swoich spojrzeń. Natomiast podwładna (niekoniecznie zawodowo) to co innego. Tu o wyimaginowaną władzę chodzi.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.11.17, 15:11
    PS Głupia krowo to obraźlwie chamstwo. Nie nazywaj każdej agresji molestowaniem seksualnym. Wybielasz przemoc

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.11.17, 23:12
    Tak, "głupia krowo" to obraźliwe chamstwo - zgadzam się!
    Ale czy równe jest gwałtom i fizycznej przemocy?
    I serio uważasz, że stopniując te rzeczy, umniejszam przemocy?
  • 15.11.17, 01:12
    Nie pisałam że hchamwsto to to samo, co przemoc

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 14.11.17, 23:10
    No ja akurat mówię dwuznaczne komplementy, a nawet gorsze słowa, do mojej matki/matrony/szefowej.
    Grunt to nie przekraczać granic, tam gdzie się nie może. Sedno (mojej) sprawy jest takie, że za pierwszym razem każdy może się po prostu pomylić w ocenie sytuacji - i nie należy go za to palić na stosie.
  • 15.11.17, 00:08
    A tak sie spytam z ciekawości - wolisz usłyszeć od jakiegoś obcego dziada jakieś gwizdy? być nazwana k*? obleśnie spojrzenia?
    Czy wolisz, aby nie miało to miejsca?

    >Sedno (mojej) sprawy jest takie, że za pierwszym razem każdy może się po prostu
    >pomylić w ocenie sytuacji - i nie należy go za to palić na stosie.

    Na stosie od razu nie zawsze, ale lepiej byłoby aby ktos mylący się mylił się jednak w drugą stronę, tzn. przyjmował, ze nie ma do czynienia z równym sobie chamem z którym wszystko może.
  • 14.11.17, 16:50
    > Rozróżnianie spojrzeń jest moją subiektywną interpretacją,
    no ale ma tobie służyć, a nie patrzącemu, więc nie musisz się krygować;)

    > Większość ludzi nie potrafi zorientować się co jest żartem, a co nie - przy zet
    > knięciu z nowo poznanym człowiekiem, a co dopiero rozróżniać spojrzenia.
    z poczuciem humoru ludzie się nie rodzą, za to z oczami owszem. i trenują od dzieciństwa.

    > Ja nie uważam, że słabość i skarga to wstyd - popieram akcję tam, gdzie dotyczy
    > ona faktycznych przypadków molestowania.
    akcja z zasady jest prewencyjna, a nie obejmuje tylko ludzi skrzywdzonych. więc również z zasady powinna uwzględniać zachowania, które mogą sprowadzić na kogoś zagrożenie.

    odejdź na moment od molestowania seksualnego i wejdź w mobbing? czy mobbing dotyczy dzieci? nie. czy mobbing zaczyna się od grubej rury? nie, zaczyna się od spojrzeń, plotek, niby niewinnego krytykowania i maskowania tego hasełkami: to dla twojego dobra. tak samo to działa w molestowaniu seksualnym.
    zaczyna się niby zwyczajnie, no bo co komu plotka czy żarcik może zrobić, a może skończyć się tragicznie.

    nie rozumiem więc, dlaczego mielibyśmy się ograniczać do fazy końcowej molestowania seksualnego, czyli np. gwałtu. to jest bez sensu i żadnego działania edukacyjnego by nie miało, byłby to tylko spis ofiar.

    > A propos twojego przytyku o fakach i kopniakach
    to nie był przytyk, tylko wskazanie, że część ludzi tak nie zareaguje, nawet podejrzewam, że większość. to jest tak jak z noszeniem broni. gdybym miał broń, to żaden by mi nie podskoczył. tylko że wyjęcie broni oznacza także taką możliwość, że człowiek pierwszy zarobi kulkę w łeb. więc co jest pożądanym działaniem? nie dawanie obywatelom broni, żeby sami porządek robili, a usuwanie potencjalnych zagrożeń. także poprzez edukację! akcja ma charakter edukacyjno-ostrzegawczy.

    >Lepiej włożyć się do wora ofiar molestowania.
    ale to się mieści w tym worze. nie moja wina, że zamiast jednego wora wolisz 567 sakiewek, bo tak Ci łatwiej ogarniać świat. to się nazywa racjonalizacja.

    > Czy "ty głupia krowo", to to samo co pobicie i gwałt?
    jeśli znowu wracamy do pisarza, to on nie nazywa kobiet krowami, tylko ku...mi i pi...mi, jakkolwiek to wykręcać, związek z konkretną profesją i kontekst seksualny jest, więc podpada pod molestowanie.

    > To może nie wsadzajmy ludzi za spojrzenia i żarty, do jednego wora z osobami, k
    > tóre molestowały?
    żart to jest wtedy, jak żartujący i odbiorca się śmieją. jeśli odbiorca się nie śmieje, tylko czuje zelżony i to publicznie, nie był to żaden żart. panie w sądzie by wygrały i żadne tłumaczenie, że to żart by nie przeszło.

    --
    do it well
  • 14.11.17, 23:01
    Sixa, gdyby do oceny każdej sytuacji wystarczyła subiektywna opinia jednej osoby, pewnie wszyscy bylibyśmy już w więzieniu.
    Nie bez powodu, w sądzie, rozpatruje się tylko fakty poparte dowodami. Przy samych domysłach można ostro zabłądzić i oskarżyć niewinną osobę o straszliwe rzeczy.
    I tak np. przy ocenianiu czyjegoś spojrzenia - które opiera się zawsze na subiektywnej interpretacji - można się ostro pomylić. Dlatego, według mnie, nie powinno się na tej podstawie wyciągać drastycznych wniosków i oskarżeń.
    Co by nie być gołosłowną:
    moja wspaniała siostra, w pewnym momencie życia, miała w zwyczaju organizować spotkania towarzyskie przy okazji spektakli w teatrze. Przy kolejnym, mój lekko zestresowany facet (nie znali się dobrze) przywitał się z nią czymś w rodzaju: "bardzo miło, że widzimy się tu...znowu".
    Oczywistym było - dla mnie, że użył "znowu" bo chodziło o miejsce. Moja siostra jednak dopatrzyła się w tym krytyki - że w kółko ciągnie wszystkich do tego samego teatru i totalnie skreśliła go po tym wieczorze :D.
    Czasami warto darować sobie domysły i skupić się na faktach, i rzeczywistych krzywdach - o ile takowe wystąpiły.

    Co do pisarza - już sama zaczynam wątpić w to co piszę.
    Niemniej, rozbawiła mnie niemiłosiernie wspaniała "oferta": "jeżeli dasz mi dupy będziesz mogła dopić moje piwo". I aż mnie wzdryga na myśl o świecie super poprawnym - bez żartów i żartobliwego przekraczania granic. I nie mogę też patrzeć na owczy pęd polskiego (innego nie znam) społeczeństwa: że gdy coś jest na rzeczy i media to rozdmuchają, większość leci przyklepać i palić na stosie - choćby to miało niewiele wspólnego z tematem.
  • 15.11.17, 00:19
    oczywiście, że do oceny sytuacji wystarczy twoja ocena. inna sprawa, czy ta ocena zostanie potwierdzona w dalszych czynnościach. więc nie, nie bylibyśmy wszyscy w więzieniu, bo indywidualna ocena, a skazanie kogoś to nie to samo.

    > I tak np. przy ocenianiu czyjegoś spojrzenia - które opiera się zawsze na subie
    > ktywnej interpretacji - można się ostro pomylić.
    aha, to dlaczego oceniasz? widzisz, że ktoś się na ciebie gapi i uznajesz, że ci się to nie podoba, pokazujesz mu środkowy palec. a przecież powinnaś pójść i porozmawiać, zapytać o zdanie, zapytać wszystkich dookoła, co o tym myślą, a zwłaszcza znajomych delikwenta, bo oni przecież wiedzą najlepiej, jak powinnaś się poczuć. czy tak robisz? no nie.
    czyli sobie dajesz prawo do oceniania, a innym już niekoniecznie.

    > Oczywistym było - dla mnie, że użył "znowu" bo chodziło o miejsce. Moja siostra
    > jednak dopatrzyła się w tym krytyki - że w kółko ciągnie wszystkich do tego sa
    > mego teatru i totalnie skreśliła go po tym wieczorze :D.
    ziuta, popełniasz klasyczny błąd, uważasz, że inne osoby powinny myśleć jak ty. tymczasem twojej siostrze twój chłopak mógł się nie podobać z jakiegokolwiek powodu i w dupie miała szukanie innych okazji, by go unikać, skorzystała z pierwszej lepszej. a dla Ciebie to powód do rozkmin tylko dlatego, że to był Twój facet.

    I aż mnie wzdryga na myśl o świecie super po
    > prawnym - bez żartów i żartobliwego przekraczania granic
    wszystko fajnie, ale to nie były jego znajome, a facet nie jest dzieckiem, żeby udawać ostatniego naiwnego. może stracił instynkt samozachowawczy rozpuszczony najwyraźniej tym, że wszystkie "żarty", ch...owe poza gronem naprawdę bliskich znajomych, mu zawsze uchodziły płazem. i przeholował. zdarza się w najlepszych rodzinach. zamiast ku... przeprosić, to się teraz durnowato tłumaczy. no jak dla mnie to to jest megażałosne.


    --
    till the sky
  • 15.11.17, 01:10
    Pod tym względem dobrze jest być kobietą. Nawet jak podejdę do jakiegoś faceta, chwytając go w kroczu, poczuję raczej coś narastającego w spodniach i zobaczę ekscytacje wypisaną w oczach mężczyzny, aniżeli zostanę posądzona o molestowanie.
    A zważając na dzisiejsze realia, to mężczyzna nawet nie może normalnie popatrzeć na kobietę, bo już ociera się to o molestowanie. Jeszcze gorzej jak wypowie komplement - w końcu to narzucane sie i bycie obleśnym.
    Takie są wpływy współczesnych feministek - kobiety i mężczyźni powinni być ich zdaniem równi, więc przepuszczanie w drzwiach i płacenie za posiłek niewiasty jest niemile widziane.
    Ogarnijcie artykuł : www.pudelek.pl/artykul/119351/feministka_zarzuca_weinsteinowi_ze_gwalcil_tylko_biale_kobiety_czarna_nie_jest_uwazana_za_godne_trofeum_seksualne/
  • 15.11.17, 01:12
    Spróbuj tak podejść do kogoś.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 15.11.17, 01:14
    Aż na tyle bezczelna nie jestem, chociaż uwierz, że czasem mnie korci :D
  • 15.11.17, 09:21
    Facei nie mają takich skrupułów.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 15.11.17, 02:30
    six_a napisała:

    > oczywiście, że do oceny sytuacji wystarczy twoja ocena. inna sprawa, czy ta oce
    > na zostanie potwierdzona w dalszych czynnościach. więc nie, nie bylibyśmy wszys
    > cy w więzieniu, bo indywidualna ocena, a skazanie kogoś to nie to samo.
    >
    > > I tak np. przy ocenianiu czyjegoś spojrzenia - które opiera się zawsze na
    > subie
    > > ktywnej interpretacji - można się ostro pomylić.
    > aha, to dlaczego oceniasz? widzisz, że ktoś się na ciebie gapi i uznajesz, że c
    > i się to nie podoba, pokazujesz mu środkowy palec. a przecież powinnaś pójść i
    > porozmawiać, zapytać o zdanie, zapytać wszystkich dookoła, co o tym myślą, a zw
    > łaszcza znajomych delikwenta, bo oni przecież wiedzą najlepiej, jak powinnaś si
    > ę poczuć. czy tak robisz? no nie.
    > czyli sobie dajesz prawo do oceniania, a innym już niekoniecznie.
    >
    > > Oczywistym było - dla mnie, że użył "znowu" bo chodziło o miejsce. Moja s
    > iostra
    > > jednak dopatrzyła się w tym krytyki - że w kółko ciągnie wszystkich do t
    > ego sa
    > > mego teatru i totalnie skreśliła go po tym wieczorze :D.
    > ziuta, popełniasz klasyczny błąd, uważasz, że inne osoby powinny myśleć jak ty.
    > tymczasem twojej siostrze twój chłopak mógł się nie podobać z jakiegokolwiek p
    > owodu i w dupie miała szukanie innych okazji, by go unikać, skorzystała z pierw
    > szej lepszej. a dla Ciebie to powód do rozkmin tylko dlatego, że to był Twój fa
    > cet.
    >
    > I aż mnie wzdryga na myśl o świecie super po
    > > prawnym - bez żartów i żartobliwego przekraczania granic
    > wszystko fajnie, ale to nie były jego znajome, a facet nie jest dzieckiem, żeby
    > udawać ostatniego naiwnego. może stracił instynkt samozachowawczy rozpuszczony
    > najwyraźniej tym, że wszystkie "żarty", ch...owe poza gronem naprawdę bliskich
    > znajomych, mu zawsze uchodziły płazem. i przeholował. zdarza się w najlepszych
    > rodzinach. zamiast ku... przeprosić, to się teraz durnowato tłumaczy. no jak d
    > la mnie to to jest megażałosne.


    ojp ...ale rozkmina... jak wy dziewczyny możecie tracić czas na takie pierdy to ja nie rozumiem ale pewnie jakaś tępa dzida szowinistyczna jestem,....i spróbujcie coś do mnie w tym stylu to wam pokażę środkowy palec a już na pewno nie zechcę o tym porozmawiać z Wami....

    a co sądzicie o reklamie bake rollsów?.... o tej:


    wg mnie wymyśliła to jakaś żałosna niunia, która nie lubi facetów i wydaje jej się że jest zabawna... bo chodzi o kasę i seks... a my faceci mamy duszę i ciało i swoje ja...i proszę nie próbować się z nami dogadać bo zbytnia racjonalizacja kobietom szkodzi.

    Dziękuję i dobranoc
    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 15.11.17, 18:49
    >.i spróbujcie coś do mnie w tym stylu to wam pokażę środkowy palec a już na pewno nie zechcę o tym >porozmawiać z Wami....

    Nie bój się niuniuś, nikt Cię nie pyta a zdanie.
    Zajmij się lepiej sprawami na których się znasz: sprzątanie, gotowanie, masażyk, rozmowami maksymalnie o pogodzie. Przy reszcie tematów milcz i uśmiechaj się miło.

    Nie mogę się zdecydować, czy pisać na forum "Cię" z wielkiej czy z małej.
    Kiedyś sobie przyjęłam, że z wielkiej tylko jak kogoś poznałam osobiście. Teraz sama nie wiem.
  • 15.11.17, 18:26
    >aha, to dlaczego oceniasz?
    To są brzydkie nawyki. Łatwo przychodzą każdemu - również mi, a należałoby się w miarę możliwości powstrzymywać - co właśnie staram się robić. Choć widzę, że ty nie masz w tym temacie skrupułów - ktoś się skrzywi - oskarżmy go.
    Sytuacja w której pokazałam faka, różni się nieco od tych o których rozmawiamy, ponieważ byłam wtedy dzieckiem. Nie wiem jak ty, ale ja rozmawiam o potencjalnym molestowaniu, a nie pedofilii.

    >ziuta, popełniasz klasyczny błąd, uważasz, że inne osoby powinny myśleć jak ty. tymczasem twojej >siostrze twój chłopak mógł się nie podobać z jakiegokolwiek powodu i w dupie miała szukanie innych >okazji, by go unikać, skorzystała z pierwszej lepszej. a dla Ciebie to powód do rozkmin tylko dlatego, że >to był Twój facet.
    Akurat wydaje mi się, że jestem nieco bardziej kompetentna od ciebie, żeby ocenić sytuację dotyczącą mojej siostry.
    Zrobiła dokładnie tę głupotę, którą próbujesz tu bronić jako zachowanie normalne i właściwe - oceniła i skreśliła człowieka na podstawie błędnego domniemania. Dopowiedziała sobie coś, co nie miało miejsca i przez ten pryzmat oceniła człowieka. Sytuacja wyjaśniła się po pewnym czasie i dzisiaj go lubi.
  • 14.11.17, 12:56
    six_a napisała:

    > hmm, nie byłam ani na spotkaniu z Tobą, czego żałuję do dziś :)

    to dobry pomysł! spotkanie forumowe! Kto jest za?

    --
    Mława jest OK
  • 13.11.17, 12:46
    Czasami takie bezbronne żarty mogą przemienić się coś głębszego. Raz wbiłam w wyszukiwarce imię i nazwisko jednego gościa, a wiesz co znalazłam ? Jeździł na jakieś spotkania forumowe, naraził się innym użytkownikom, a oni zrobili z niego publiczne pośmiewisko. Zgrywał kozaka w necie, a jak okazało się na żywo, że to taka męska p#zda, to mieli z niego bękę. Nawet znalazłam jakieś memy.
  • 13.11.17, 21:30
    piataziuta napisała:

    >Ale ja właśnie o to pytam: czy to konkretne zachowanie było molestowaniem, czy nie?

    Nikt chyba nie ma wątpliwości, czym jest pedofilia lub gwałt. Ale to, ze małe dziecko samo tego tak nie nazwie, czy nie wpadnie na to, że jest to złe i nie powinno mieć miejsca, to nie znaczy, że czyn nie miał miejsca (tak samo z gwałtem - małżeńskim choćby).
    Przy mniej "inwazyjnych" czynach problemem bywa ich sklasyfikowanie/ocenienie. I tutaj jest już dowolność, bo jak widać - co człowiek to opinia. Dziennikarka nazwana k* przejęła się, a jakaś inna znajoma również tak nazwana, a nawet jeszcze bardziej - już nie i uznała to za żarciki. Wg mnie jeśli ten cały Rudnicki powiedział na kobietę k* ale w znaczeniu "sprzedajna dziennikarska k* i gdy tak określa również mężczyzn, to nie musiał molestować - ON nie molestować... (ale pewnie nie o taką dziennikarską sprzedajną mu chodziło, patrząc na to, co o nim piszą). Jednak czyjeś intencje to jedno, a odczucia poszkodowanego to co innego. Dziennikarka nie musiała znać i rozumieć intencji tego pisarza, aby mogła poczuć się molestowana... a definicja molestowania już była przerabiana w poprzednich postach. - Wg mnie to jest molestowanie, ponieważ użył słowa k* czy fajna d* (degradowanie kogoś do takiego zawodu/uznanie, ze cały ktoś jest swoim własnym fajnym abdomenem... fajnym w sensie "ale bym ci włożył i podotykał").

    Można się odgryźć, ale czy to, że potrafisz lub możesz się odgryźć, zmienia z automatu charakter czynu z chamski+molestowanie na sam czyn chamski?

    I jakie są założenia tej akcji metoo? Czy założyciele zdefiniowali, że np. akcja ma dotyczyć tylko zgwałconych lub tych osób, które na swoim ciele poczuły niechciany dotyk?

    Wiesz, wg mnie to dobrze, że wrzuca się do kotła metoo jak najwięcej różnych sytuacji, bo to daje szansę, że poparzą sie tą akcją nie tylko ci duszczający się cięższych form molestowania, ale akcja pokaże, że lższejsze formy - "takie duperele" - też są molestowaniem. Myślę, ze akcja się odbije echem. Nawet pomimo, jak piszesz, tych śmiechów chichów.
  • 13.11.17, 21:38
    >Nikt chyba nie ma wątpliwości, czym jest pedofilia lub gwałt. Ale to, ze małe dziecko samo
    >tego tak nie nazwie, czy nie wpadnie na to, że jest to złe i nie powinno mieć miejsca,
    >to nie znaczy, że czyn nie miał miejsca

    aha, trzeba dopisać. nawet jeśli nie tylko to dziecko, ale i sam gwałciciel by nie zdawał sobie jakimś cudem sprawy, ze dopuszcza się gwałtu, to to nadal będzie gwałt.
  • 14.11.17, 11:11
    Ku..., wylałam gó... na Żakowskiego, a to Rudnicki obrażał, Żakowska broniła, a biedny Żakowski w ogóle nie miał z tym nic wspólnego :D.
    Dobrze, że dyskusja jest o molestowaniu nie literaturze :D
  • 14.11.17, 14:09
    No tak trochę. A to nie było celowe... bo myśłałam... i mi się nawet spodobało (im mniej pana na R., tym mniejsze szanse na poznanie, kim jest gość ;))

    A co u Grety? Wydała już z tej okazji swój cotygodniowy pamflet? ;)

  • 14.11.17, 14:53
    Skąd wiedziałaś? :D
    Dodała zdanie do postu o 11 listopada:

    "Przemoc ma mordę króla wszechświata. Bankstera, albo gwałciciela otwierającego młodym aktorkom wrota do sławy. Mordę bogobojnego kardynała, który powinien gnić w więzieniu za wykorzystywanie słabszych, a rozgrzesza. Mordę cwaniaka o mentalu blokersa, a jest wiceministrem sprawiedliwości. Mordę intelektualisty, który pod seksistowskimi dowcipami ukrywa mizoginię. Ta przemoc stoi na scenie, trybunie, ambonie, na drabince. Jej twarz jest nienaruszalna, ale dla nas stroi grymasy. Czasem jej potakujemy. Kiedy przychodzi się z nią zmierzyć… nawet sztandarowa feministka zamienia się w ogłupiałą snobkę."

    Pojechała po Kazi.
  • 14.11.17, 20:36
    No własnie. Też tak dzisiaj pomyślałam, jak sobie tłumaczy to Kazia.
    I nie zdziwiłoby mnie, gdyby wlaśnie tak - snobistycznie - bo to jest przecież literat, więc jego k* nie są takimi zwykłymi k* słyszanymi gdzieś pod blokiem czy na ulicy, to są "stylistyczne k*" o głębokim, jeszcze zaowalowanym znaczeniu.
  • 14.11.17, 22:19
    Chociaż sama głoszę tu opinie na ten temat prawdopodobnie dziwaczne, to też zaskoczyła mnie reakcja Kazi. Ze swoim biało-czarnym feminizmem, powinna potępiać sprawę.
    Może wyszła z biało-czarności?
    Kto wie.
  • 14.11.17, 22:57
    Piękny komentarz :-) 10/10. Tak off topic i jako ciekawostka: gdzieś ostatnio czytałam komentarz Szczepana Twardocha na temat pana R. Niestety ani za bardzo nie pamiętam gdzie, ani nie zapisałam linka. Otóż, pan Szczepan pisał, że nigdy nie dostąpił zaszczytu bycia adresatem finezyjnej, pełnej ukrytych znaczeń polszczyzny pana R. Który zdaje się równo nią obdzielał i mniej i bardziej zaprzyjaźnione panie i panów. Być może dlatego, że nie był godzien, jakkolwiek dopuszczał do siebie jeszcze jedno wyjaśnienie. Mianowicie takie, że on jako człek prosty, po prostu dałby panu R. z liścia i byłoby po żartach :-) Więc może ta żarliwa obrona pisarza R. to nie tylko snobizm, ale jakieś nie wiem racjonalizowanie faktu, że ludzie sobie pozwalali na ordynarne chamstwo.
  • 14.11.17, 23:50
    Dzięki. ;)
    A niewykluczone. Może ten R. sprawia jakieś taaaakie wrażenie, ze jedyne co inni przy nim potrafią to pochichotać ze speszenia; tam już pewnie na żadną pięść czy liścia, czy choćby jasno wyrażona dezaprobatę nie starcza siły i odwagi (a kto wie, może i przy rękoczynie czy czymś takim R. by sie posrał z wrażenia). Nio bo jak... no jak takiego R., takie dziecię niewinne, oskarżać. - Takie wrażenie teraz odniosłam, gdy obejrzałam fragmenty dwóch wywiadów z tym gościem; i prowadzące takie jakieś "zamaślone" na niego... choc zastosował wobec ich jakiegoś stylistycznego k*wnięcia.
  • 14.11.17, 23:52
    * nie zastosował
  • 14.11.17, 14:41
    :D, nie przejmuj się, gdzieś napisali, że Żakowska jest żoną Cezarego Żaka.

    --
    ride the tire down
  • 14.11.17, 11:13
    >Wiesz, wg mnie to dobrze, że wrzuca się do kotła metoo jak najwięcej różnych sytuacji, bo to daje szansę, że poparzą >sie tą akcją nie tylko ci duszczający się cięższych form molestowania, ale akcja pokaże, że lższejsze formy - "takie >duperele" - też są molestowaniem. Myślę, ze akcja się odbije echem. Nawet pomimo, jak piszesz, tych śmiechów >chichów.

    No nie wiem. Mnie się wydaje odwrotnie. No ale zobaczymy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.