Dodaj do ulubionych

uśmiechy, a co dalej ?

09.11.17, 21:21
Od ponad roku podoba mi się pewien mężczyzna. Z natury jestem dosyć nieśmiała, więc nie byłam skłonna, aby do niego podejść, tym bardziej, że kojarzyłam go jedynie z widzenia. Widywaliśmy się dość często, jednak nie miałam możliwości zagadnąć go, ponieważ ma niesprzyjającą ku temu pracę (tylko jeździ autem).
Czasami posyłałam mu uśmiech, a on odpowiadał tym samym, machając do mnie. Jednak jakiś czas temu była taka sytuacja, że spotkałam go poza jego pracą, akurat szedł pieszo. Popatrzył mi głęboko w oczy, tym samym oczarowując mnie i sprawiając, iż poczułam się pewniej względem niego. Dlatego teraz daję mu wyraźnie do zrozumienia, że mi się podoba - również macham do niego ochoczo oraz za każdym razem patrzę na niego zalotnie.
To są niby takie nieznaczne epizody, ale myślę o nim codziennie, a nawet mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że zakochałam się w nim.
Chciałabym zrobić coś dalej w tym kierunku. Oczywiście nie chcę mu dosłownie pokazywać tego co czuję, ale w jakiś sposób zainicjować kontakt między nami. Doradzicie mi coś ?
Obserwuj wątek
    • stokrotka_a Re: uśmiechy, a co dalej ? 09.11.17, 21:55
      wieczornica napisała:

      > Od ponad roku podoba mi się pewien mężczyzna. Z natury jestem dosyć nieśmiała,
      > więc nie byłam skłonna, aby do niego podejść, tym bardziej, że kojarzyłam go je
      > dynie z widzenia. Widywaliśmy się dość często, jednak nie miałam możliwości zag
      > adnąć go, ponieważ ma niesprzyjającą ku temu pracę (tylko jeździ autem).
      > Czasami posyłałam mu uśmiech, a on odpowiadał tym samym, machając do mnie. Jedn
      > ak jakiś czas temu była taka sytuacja, że spotkałam go poza jego pracą, akurat
      > szedł pieszo. Popatrzył mi głęboko w oczy, tym samym oczarowując mnie i sprawia
      > jąc, iż poczułam się pewniej względem niego. Dlatego teraz daję mu wyraźnie do
      > zrozumienia, że mi się podoba - również macham do niego ochoczo oraz za każdym
      > razem patrzę na niego zalotnie.
      > To są niby takie nieznaczne epizody, ale myślę o nim codziennie, a nawet mogłab
      > ym pokusić się o stwierdzenie, że zakochałam się w nim.
      > Chciałabym zrobić coś dalej w tym kierunku. Oczywiście nie chcę mu dosłownie po
      > kazywać tego co czuję, ale w jakiś sposób zainicjować kontakt między nami. Dora
      > dzicie mi coś ?

      Napisz do "Bravo Girl".
    • varia1 Re: uśmiechy, a co dalej ? 09.11.17, 22:37
      sądzę że gdyby z jego strony była chęć poznania cię bliżej to znalazłby sposób żeby zagadać, skoro wysyłasz takie zachęcające sygnały a on je dostrzega, z tym patrzeniem w oczy to też nie należy sobie zbyt dużo obiecywać, niektórzy mają po prostu taki styl bycia
      (nie jestem przeciwniczką tego że pierwszy krok robi kobieta, ale przy nieśmiałości to bywa trudne)


      • ogrod_rozkoszy Re: uśmiechy, a co dalej ? 10.11.17, 11:03
        varia1 napisała:
        > nie jestem przeciwniczką tego że pierwszy krok robi kobieta

        Ja niby też nie. Ale jestem zwolenniczką tego, by inicjatywa pozostawała jednak po stronie mężczyzny. Tak dla higieny. I zdrowotności. ;)
        "Bo kto kiedy widział, żeby pułapka goniła mysz?"

        Kobiety dysponują całym arsenałem "wabików" - zachowań, sygnałów zachęcających. Jeśli facet to zauważa, a mimo to nie podejmuje "akcji" - widocznie nie jest wystarczająco zainteresowany i wypadałoby honornie odpuścić. Albo zaczekać, aż nabierze determinacji (lecz bez pokładania w tym przesadnych nadziei.)

        Żadna nowina, że panowie mają w genach instynkt "łowcy". Niespecjalnie szanują "łupy", które same wpadły im w ręce lub inne sidła. Chyba że na zasadzie chwilowej frajdy.
        Który myśliwy byłby szczęśliwy znajdując na progu domu "gotowego" dzika, podczas gdy właśnie z dwururką, w kapeluszu z piórkiem i podekscytowaniem, wybiera się do lasu na polowanie? :)

        Nie pozbawiajmy panów tej przyjemności, drogie panie. Tym sposobem same strzelamy sobie w kolano, i ostatecznie nikt nie ma z tego satysfakcji.
        Natura to natura. Lepiej w jej prawidłach nie majstrować. :)

        Pewnie zdarzają się przypadki, gdy "coś z tego wyszło", jeśli to kobieta przejęła inicjatywę. Ale to raczej wtedy, gdy facet był chorobliwie nieśmiały, albo niejaka Ona wydała mu się nieprzeciętnie atrakcyjna.
        Generalnie jednak - nie ma takiej siły, która by naprawdę zainteresowanego faceta powstrzymała przed podjęciem ryzyka i zrobieniem "podejścia".

        A na marginesie - o ile dobrze kojarzę - Wieczornica wspominała tu niedawno dwóch swoich potencjalnych (?) lovermanów. Jednego - dojrzałego, zakochanego po uszy, lecz pozostającego w rozdzielającej (rozdzieRającej) odległości, oraz drugiego - wesołkowatego, młodego, będącego na miejscu i stanowiącego "plan B".
        Czy facet z aktualnego wpisu jest którymś z wymienionych, czy może nowym uczuciowym odkryciem?
        (Z "nowym" to chyba przesadziłam, skoro historia ma miejsce od roku...)
          • wieczornica Re: Sorry... 10.11.17, 11:49
            To nie jest żaden z tamtych panów. Z pierwszym mam kontakt, nawet spotkaliśmy się w miniony weekend i świetnie spędziliśmy czas. Zaś na tego drugiego zwracam mniejszą uwagę niż wcześniej.
            Ten mężczyzna podobał mi się od dawna (jak wcześniej wspomniałam), ale jakoś nie brałam go na poważnie, bo uznałam, że jest tylko przyjaźnie nastawiony do mojej osoby (nie chciałam narobić sobie złudnych nadziei, aby uniknąć rozczarowania). Zaś teraz wszystko powoli zaczyna nabierać kształtów, a ja cieszę się z takiego rozwoju sytuacji.
            A wracając do podrywu - na razie daje mu do zrozumienia, że jestem nim zainteresowana. Wiem, że to mężczyzna jest typem łowcy, więc nawet gdybym do niego zagadała, to raczej chciałabym nawiązać z nim kontakt poprzez swobodną rozmowę, bo kwestię pociągnięcia tego dalej pozostawiłabym do jego dyspozycji.
            • ogrod_rozkoszy Re: Sorry... 10.11.17, 14:01
              wieczornica napisała:
              > nawet gdybym do niego zagadała, to raczej chciałabym nawiązać z nim kontakt poprzez swobodną rozmowę, bo kwestię pociągnięcia tego dalej pozostawiłabym do jego dyspozycji.

              No właśnie - dokładnie tak. :)
        • kotstach Re: uśmiechy, a co dalej ? 11.11.17, 13:09
          No i tu jest pies pogrzebany.
          Jeżeli jest samotny, nie jest chorobliwie nieśmiały, to sam powinien podejść i umówić się z Tobą na randkę. Jeśli tego nie zrobi, to raczej nie warto marnować na niego czasu.
            • obrotowy co dalej ? - dalej to tylko do przodu :) 11.11.17, 17:10
              wieczornica napisała:
              Jakiś miesiąc temu, roiło się tutaj od wątków dotyczących przejmowania inicjatywy przez kobietę, a tutaj wyraźnie mi to odradzają.

              No to ja Ci to wyraznie doradzam. Tylko do przodu i ani kroku wstecz ! Az do pelnego spelnienia.

              PS. Piszesz, ze masz wiele oblicz i duzo czasu zajeloby mi poznawanie ich.
              Niekoniecznie. Dusze Kobiety szanuje - ale pozostawiam ja zrazu nienaruszona. Bardziej interesuje mnie jej Cialo. Gdyz gdy sie w nie wniknie - to Dusza zazwyczaj otwiera sie sama.
                • obrotowy Re: co dalej ? - dalej to tylko do przodu :) 11.11.17, 17:52
                  wieczornica napisała:
                  > Kobietę można łatwo zaciągnąć do łóżka,

                  - troche juz bujam sie na tej Planecie - ale latwe to to bylo moze raz na dziesiec przypadkow...
                  - widac ta "latwa" wiedza przychodzi mi z trudem...

                  ale sztuką jest poznanie jej ducha.

                  - naturalnie, tylko ,ze najczesciej jest to po prostu niepotrzebne.
                  kobieta , gdy chce - to sie sama otworzy, a jak nie to nie i jusz...

                  A naprawde potrzebne to jest to tylko w jednym wypadku: - gdy chce sie ja na powaznie wziac za zone. - gdyz wtedy wzajemne zaleznosci gwaltownie wzrastaja, a ew. sojusznika w cienszkim losie pobytu na tej Planecie - znac trzeba.
                  • wieczornica Re: co dalej ? - dalej to tylko do przodu :) 11.11.17, 18:01
                    Fakt, w przypadku wybierania sobie partnerki do życia jest to najważniejsze. Chociaż uważam, że bliższe poznawanie ludzi jest naprawdę interesujące, nawet dla samego zaspokojenia własnej ciekawości. Ja akurat bardzo lubię wgłębiać się w czyjąś psychikę, analizując jej działania oraz myśli (o ile zechce się nimi ze mną podzielić). Biorę to również pod uwagę, ponieważ zastanawiam się nad związkiem pomiędzy postępowaniem, sposobem myślenia a znakiem zodiaku.
                    • obrotowy to tylko do pewnego czasu... 11.11.17, 18:17
                      wieczornica napisała:
                      . Chociaż uważam, że bliższe poznawanie ludzi jest naprawdę interesujące,


                      To tylko do pewnego czasu... i to oznaka duchowej mlodosci...
                      Po przeczytaniu TYSIACA ksiazek i po poznaniu paru zdawaloby sie wybitnych ludzi (w tym jednego Premiera i jednego Prezydenta...) dochodzisz do wniosku, ze Twoja wlasna Dusza
                      jest bardziej interesujaca , niz oni wszycy i z dalszym ich poznawaniem dajesz sobie spokoj.

                      PS. Brak checi do doglebnego poznawania innych nie oznacza braku checi do kontaktowania sie z nimi.
                      • wieczornica Re: to tylko do pewnego czasu... 11.11.17, 18:26
                        Też spotkałam się gdzieś kiedyś ze stwierdzeniem, że pryzmat przez który widzimy świat jest lustrem tego, co nosimy w sobie.
                        Zależy w jaki sposób podchodzisz do kontaktów społecznych. Ja akurat jestem przeciwniczką przedmiotowego traktowania kobiet czyli na zasadzie "tylko seks i wypad".
                        • obrotowy to tesz tylko do pewnego czasu... 11.11.17, 18:55
                          wieczornica napisała:
                          Ja akurat jestem przeciwniczką przedmiotowego traktowania kobiet czyli na zasadzie
                          "tylko seks i wypad".


                          - to bledna taktyka - charakterystyczna raczej dla mlodego wieku.
                          ciagle zapoznawanie nowych kobiet , to strata czasu i finansow, ryzyko chorob wenerycznych etc... czy np. ryzyko poznania "czarnych charakterow"

                          W Wieku srednim i z biegiem lat dochodzi sie do lepszej taktyki: - poznania raczej na stale
                          (lub przynajmniej na dluzszy okres) kilku kobiet i odwiedzania kazdej z nich od czasu do czasu...
      • wieczornica Re: uśmiechy, a co dalej ? 11.11.17, 15:50
        Zawsze musi pozostać ta mała nutka tajemnicy. Poza tym zostańmy przy najważniejszej zasadzie - to mężczyzna ma przejąć inicjatywę. Powinien konkretnie zagadać do kobiety, a najlepiej od razu umówić się z nią.
        • stokrotka_a Re: uśmiechy, a co dalej ? 11.11.17, 17:34
          wieczornica napisała:

          > Poza tym zostańmy przy najważniej
          > szej zasadzie - to mężczyzna ma przejąć inicjatywę.

          A dlaczego? Bo kobieta jest przedmiotem a facet podmiotem? Sama ustawiasz się na niższym poziomie.
    • czoklitka Re: uśmiechy, a co dalej ? 11.11.17, 17:38
      Zagaj do niego.
      Z tego co piszesz, to on chyba nie ma specjalnej ochoty na bycie z tobą. Zasada jest taka: kobita się bardzo podoba - nawet bardzo nieśmiały facet zagada, zaczepi niby w jakiejś sprawie, znajdzie sposób. A ten - jakoś popatrzeć się głęboko w oczy potrafi, a zagadnąć już nie... ciekawe! :D
      To tak bardziej pachnie tym, ze on widzi, że ty coś do niego i się tym tak, hmm, zabawia.
            • stokrotka_a Re: uśmiechy, a co dalej ? 11.11.17, 18:56
              wieczornica napisała:

              > Myślę, że los da nam jeszcze szanse się spotkać (mieszkam w niedużej miejscowoś
              > ci), więc chcę wiedzieć jak mam do niego podejść jeżeli się gdzieś spotkamy.

              Przecież wierzysz w przeznaczenie. Niekonsekwentny jesteś.
                • stokrotka_a Re: uśmiechy, a co dalej ? 11.11.17, 22:23
                  wieczornica napisała:

                  > Właśnie z tego powodu, że wierzę w przeznaczenie, uważam, iż będzie nam dane si
                  > ę jeszcze spotkać (tym bardziej, że jest to technicznie do zrobienia).

                  Gdybyś wierzył w przeznaczenie, to nie dzieliłbyś włosa na czworo, zastanawiając sie, co zrobić, ponieważ jeśli jest ci coś przeznaczone, to choćbyś nie robił nic albo nawet robił wbrew, to przeznaczone i tak się stanie. :-) Logika się kłania, mój drogi. :-)
                    • miruka Re: uśmiechy, a co dalej ? 12.11.17, 09:30
                      postaraj się go poznać, choćby celem zorientowania się w sytuacji rodzinnej tudzież zdrowotnej (choroby psychiczne itd.), nie żartuję, wiedza powinna być podstawą każdej strategii
                      • wieczornica Re: uśmiechy, a co dalej ? 12.11.17, 10:03
                        Pewne rzeczy można stwierdzić po spojrzeniu komuś w oczy. Na tej podstawie, mam mniej więcej zobrazowany jego charakter, który zdecydowanie potwierdził również jego znak zodiaku (jedynie znam jego datę urodzenia, chociaż gdybym nawet jej nie znała, to domyśliłabym się jaki ma znak zodiaku). Jednak cieszę się, bo trafiłam na mężczyznę pod wieloma względami podobnego do mnie, więc jestem pewna, że mogłabym się z nim dogadać. Również wykluczam u niego chorobę psychiczną.
                        • znana.jako.ggigus Re: uśmiechy, a co dalej ? 13.11.17, 13:42
                          Niezle!!!
                          Jak mawiala moja byla szefowa - polowe zalatwiam inteligencja, a reszte intuicja.
                          Splajtowala, ale to zla kobieta byla.

                          --
                          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                    • stokrotka_a Re: uśmiechy, a co dalej ? 12.11.17, 10:05
                      wieczornica napisała:

                      > Jestem typem stratega, więc biorę pod uwagę każda ewentualność i rozważam ewent
                      > ualne skutki. Nie mieszaj w to mojej teorii o przeznaczeniu.

                      To ty sam widziałeś swoją wiarę w przeznaczenie, więc nie ściemniaj. Jesteś nielogiczny i niekonsekwentny. A poza tym, jesteś narcyzem. :-)
    • znana.jako.ggigus Re: uśmiechy, a co dalej ? 13.11.17, 15:00
      Mam! Diane Brill " Chłopcy, cycuczki i szpileczki czyli jak ubrać się w niecałe sześć godzin".
      Diane Bril, bogini seksu i flirtu, poleca płonące oko Danillo, trick innej znajomej bogini flirtu i seksu. Musisz trochę popracować przed lustrem - mrużysz jedno oko, a ustami robisz takie wooow albo oooh. Musisz poćwiczyć, aby nie wszedą z tego grymas w stylu pszczoła usiadła mi na wąsiku, który zapomniałam zdepilować.
      Poćwicz z każdym okiem, bo ja np. jestem leworęczna, lewonożna, mam lewą stronę cała lepiej umieśnioną, lewe oko widzi wspaniale, a prawe jest krótkowzroczne, a mimo to mogę robić płonące oko Danilli tylko prawym okiem.

      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • znana.jako.ggigus Re: uśmiechy, a co dalej ? 13.11.17, 23:11
          Co ja też? Płonące oko działa i to jak. Swego czasu opanowałam do perfekcji manewr - robiłam to, gdy właśnie zamykały się drzwi autobusu lub kolejki. Mężczyzna, kolejna ofiara, bezradnie szturmowała drzwi, a towarzysząca mi kumpela znudzonym głosem pytała - Znowu to robisz?

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • per_agnieszka Re: uśmiechy, a co dalej ? 15.11.17, 10:57
      Ale czemu chcesz zniszczyć taki piękny romans? Takie spojrzenia, machania, motylki w brzuchu, wyobrażania jaki jest, jak by z nim było.... ach.... Nie psuj tego zagadując go.
      Niestety większość ludzi traci przy bliższym poznaniu;)
      • wieczornica Re: uśmiechy, a co dalej ? 15.11.17, 11:25
        Ten mężczyzna najpiękniejszy urok ma w oczach. To właśnie one zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Z tego powodu sądzę, że jeśli nawiążemy ze sobą kontakt, to nie minie, ponieważ zakochałam się w jego spojrzeniu.
          • wieczornica Re: uśmiechy, a co dalej ? 15.11.17, 11:55
            per_agnieszka napisała:

            > A jeśli ma skrzekliwy głos, chichocze przy każdym słowie, jest seksistą, jest g
            > łupi, śmierdzi mu z ust....itp. Naprawdę chcesz ryzykować? Może lepiej wpatrywa
            > ć się w te piękne oczy.... z daleka:)

            Znam się na ludziach. Wiem, że to jest konkretny facet. Wyczuwam w nim bratnią duszę, bo ma dość specyficzne usposobienie ;)
        • wieczornica Re: uśmiechy, a co dalej ? 15.11.17, 11:52
          A tak odnośnie wyobrażeń dotyczących mężczyzny - zawsze przeżywam zawód, choć jestem już do tego przyzwyczajona. Zawsze, kiedy myślę o obiekcie moich zainteresowań, wyobrażam sobie, że ma jedno usposobienie (wymyślone przeze mnie, aczkolwiek mogłoby być prawdziwe). Ku mojemu zaskoczeniu, często właśnie trafiam na taki typ mężczyzny, bo im bardziej jest podobny do tego ideała, tym sprawia, że moje olśnienie jest mocniejsze. Pewne zachowania działają na mnie jak magnez :)
          Pod względem fizycznym, trafiam na bardzo zróżnicowany typ (nie przykuwam do tego ogromnej uwagi, chociaż jakiś oblech nie ma u mnie żadnych szans). Za to charakter ma być jeden - delikatny romantyk o spokojnym usposobieniu. Jeśli mężczyzna okazuje się być inny (ma zachowania typowego macho czy nie odnosi się do mnie z szacunkiem lub nie okazuje mi zainteresowana), to z biegu znajduję sobie inny obiekt westchnień.
    • zmyslowy_taniec Re: uśmiechy, a co dalej ? 16.11.17, 20:25
      Wieczornica, moja rada dla Ciebie.
      Spróbować wybadać temat czy jest singlem. Gdyby okazało się iż jest sam spróbować znaleźć okazję albo samemu taką stworzyć aby rozpocząć jakąkolwiek rozmowę. W przypadku gdyby było to utrudnione tak jak wcześniej napisałem idź na całość nic nie tracisz. W przypadku gdyby miał kogoś odpuścić temat, jak ktoś już wcześniej wspomniał swojego szczęścia nie zbudujesz na czyimś nieszczęściu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka