Dodaj do ulubionych

Skończone 40 lat i życie stracone

10.11.17, 18:32
Cześć. Dziś skonczylem 40 lat i zrobiłem rachunek sumienia.
Na plus
skończone studia.
miły sympatycznym facetem
pomocnym
nie jestem egoista

Na minus
praca za pensje minimalna, w małym miasteczku bez perspektyw,
mega stres i wykorzystanie w pracy
zero przyjaciol
nie mam zony i dzieci
dziadkowie i rodzice którym trzeba wszystko podać
palenie
pije alkoholu coraz już mniej*plus* w minusie
w otoczeniu jestem śmieciem bo nie mam rodziny
stan konta zerowy
silna depresja
pilna potrzeba remontu domu, nie ma kasy,
brak zony i dzieci
mieszkam na wsi
jestem mega nieśmiałym facetem
nie lubię rozmawiać, nie mam tematów, nie mam z kim rozmawiać,
wstawianie o 4.30 rano, chodzenie spać o 23.00
nie lubie prawić komplementów
nie modnie jestem ubrany

Perspektywy na przyszłość
trwanie w tym wszystkim, bo potrzebują mnie rodzice i dziadkowie!
szans na zmianę pracy nie mam, nie mam znajomości

Szybie rozwiązanie moich problemów
samobójstwo szybkie wyjście z tego patologicznego życia.

postanowienie urodzinowe
skończyć ze sobą za rok, jak życie się nie zmieni.
szukać zony ale gdzie ... i jak,,,?
Moja siostra cioteczna jest już babcią, a ja nawet nie mam dzieci.
Byłem u lekarzy nic mi nie pomogli, straciłem dużo kasy, zero efektów.

Pytanie do was
jak zmienić swoje życie na lepsze
jak lepiej myśleć, rozumować zycie
jak walczyć z nałogami
gdzie znaleść odpowiednią kandydatkę na żone, matkę?

Propozycje od was mile widzane..... i czekam na nie





Edytor zaawansowany
  • 10.11.17, 18:54
    i nie dla rodzicow.

    zyje sie dla siebie.

    - przynajmniej ja tak mam...

    najzupelniej spokojnie wyobrazam sobie zycie singla - bez zony i dzieci
    (conajwyzej jakas kobieta - od czasu do czasu...)
    - jakos to "zycie rodzinne" nigdy nie bylo moim celem zyciowym - a raczej rezultatem pewnych silnych "pro-kobiecych" sklonnosci :)

    Prosisz o RADY: - zajac sie czymkolwiek...
    jakims hobby... (podam np. moje, dosc nietypowe - konstruuje pistolety...)

    a jezeli tak Ci zalezy na zone i dzieciach - to nic prostszego - zglos sie do biura matrymonialnego. na jedna oferte meska przypadaja tam srednio TRZY oferty chetnych do zamazpojscia kobiet.
    jako samotny 40-to latek bedziesz dobra oferta dla niejednej kobiety 30+...
  • 10.11.17, 19:53
    możesz sobie wziąć rady obrotowego do serca, bo to jest człowiek po 40stce, który się ożenił (choć chyba nie rozmnożył... rozmnożyłeś się, Jasiu?)
    i też ciągle mu coś nie pasuje (głównie żona i inne - brzmiące jak żona)
  • 10.11.17, 20:19
    piataziuta napisała:

    rozmnożyłeś się, Jasiu?)

    - tak i nie.
    rozmnozenie mam jusz dawno za soba, natomiast nie mam na imie Jas, niestety...
    - nobody is perfect.

    i też ciągle mu coś nie pasuje (głównie żona i inne - brzmiące jak żona)

    - alesz dlaczego?
    wszystko mi na tym Swiecie pasuje.
    poza Slubna.
    - ale to tylko dlatego, ze przeszkadza mi w posiadaniu kochanek.
    A poza tym to swietna kobieta.
  • 10.11.17, 19:43
    Póki co, moim zdaniem, popełniłeś tylko jeden duży błąd:
    uznałeś, że coś POWINIENEŚ zrobić/osiągnąć w życiu.
    Otóż, życie nie ma większego sensu i nie masz obowiązków do wypełnienia, z których do 40stki czy 50tki powinieneś się rozliczyć. Z życia powinieneś czerpać przyjemność - póki żyjesz.
    To naprawdę fart, że jesteś na świecie, jesteś zdrowy, masz pracę, co jeść, masz jeszcze rodziców i do tego nawet jeszcze dziadków!
    Wieś też ma swoje plusy - czystsze powietrze chociażby.
    Odrobina empatii wystarczyłaby z twojej strony, żeby zobaczyć, że są ludzie którzy marzą, żeby mieć tak jak ty. Trochę się nad sobą użalasz.
    Wzruszyła mnie może odrobinę twoja depresja, choć muszę powiedzieć, że co druga osoba w moim środowisku na nią cierpi.

    Podsumowując: jesteś w lepszej sytuacji niż wielu, w takiej samej jak wielu, tylko totalnie nie doceniasz tego co masz i dałeś się wpieprzyć w charakterystyczny dla ludzi z lat 70tych i 80tych nurt, pod nazwą "wyścig szczurów": do 25ciu wykształcenie, do 30stki rozwijanie kariery i dzieci (choć jedno i drugie w tym samym czasie, jest praktycznie niemożliwe), do 40stki dom, hajs i mercedes. Po 40stce depresja, frustracja i wrażenie straconego życia: bo część, lub większość punktów nie udało się zrealizować.
    Na początek zmień myślenie.
    Serio, jutro możesz zginąć pod kołami samochodu, lub wkrótce na raka. Co ci szkodzi spróbować żyć przyjemnie?

  • 10.11.17, 20:25
    piataziuta napisała:

    (...)

    ziuta, lubię cię i to co piszesz. :-)
  • 11.11.17, 16:44
    Dzięki :) miło!
  • 13.11.17, 13:37
    Ziuta!!!!!
    Buzka, co za wspanialy tekst. Dezyderata forumowa. Niechze tylko Jakis moderator to przypnie na gorze!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 13.11.17, 22:39
    >Ziuta!!!!!
    >Buzka, co za wspanialy tekst. Dezyderata forumowa. Niechze tylko Jakis moderator to przypnie na gorze!

    tak z ciekawości spytam (i nie ze złośliwości, gdyby coś) -
    spytałaś się najpierw ziuty, czy możesz "dać jej buźkę", czy nie poczuje się "wirtualnie molestowana" tą buźką? ;)
  • 13.11.17, 23:16
    Wiesz, ja uważam, że mam takie stosunki z niektórymi nickami, że mogę sobie na to pozwolić.
    bo molestowanie to dla mnie całkiem poważnie sprawa władzy nad kimś. Ja mogę tę buśkę wirutalnie, w realu nie jestem aż taka wylewna.
    A wypowiedź jest piękna i aż się dziwię, że nie ma chóru zachwyconych.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 15.11.17, 11:40
    "Z życia powinieneś czerpać przyjemność - póki żyjesz". - i to jest cała prawda o życiu :)
  • 10.11.17, 19:52
    nie było?
    Gugiel milczy, forumowa wyszukiwarka strajkuje, ale mnie te gorzkie żale wydają się znajome.
  • 10.11.17, 20:31
    Moje rady:
    - terapia psychologiczna + leki (od nich chyba warto zacząć) - poczytaj opinie o lekarzach.
    - co do nałogów - nie da się ich pozbyć, ale można je przekształcić: www.focus.pl/artykul/4-kroki-do-zmiany-nawyku
    i pamiętaj: nie zmieniaj wszystkich nawyków na raz.
    - małe miasto, wszyscy zajęci - w praktyce zostaje Ci internet. Oczywiście, to jest szukanie igły w stogu siana, co wcale nie oznacza, że się nie da.
    - pomyśl o pasjach, które kiedyś zarzuciłeś oraz o jakiejś formie ruchu (spacery to też ruchu) - jeśli wrócisz do tego, poczujesz się lepiej.

    Wszystko wdrażaj małymi krokami. Jeśli ma się udać, to najpierw powinieneś zadbać o siebie.


    --
    felietonada.blogspot.com/

    pejzazownia.blogspot.com/
  • 10.11.17, 20:42
    że niby studia skończone? Nie widać. Poza tym leczyłeś się niby z bezpłodności? No chyba po te 500 plus.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 10.11.17, 21:26
    ,..już tu ktoś pisał i zdaje się,ze to jedyny cos warty sens zycia,..to mianowicie cieszyc się nim każdego dnia,takim jakim ono jest, a jest fajne nawet wtedy kiedy nie do końca wszystko wychodzi,..i weź pod uwagę,ze zycie czasem niesie gorsze dramaty niż brak swietnej pracy, czy osobistej zony.

    --
    ~~
    tylko wczoraj
  • 10.11.17, 21:29
    alpepe napisała:
    Poza tym leczyłeś się niby z bezpłodności

    dej pokoj...
    jest tyle niechcianych dzieci...
  • 11.11.17, 15:46
    A no jest, i to wiecej niz nam sie wydaje. Wychowuja sie w domach dziecka, bo rodzice sa tak bezradni, ze potrafia zadbac o samych siebie, a co dopiero o dzieci. Klauzula sumienia nie pozwala im jednak na uprawianie seksu z zabezpieczeniem.
  • 16.11.17, 10:17
    Ale jak może być cokolwiek widać po jednym, depresyjnym w dodatku poście?
    Tym bardziej dyplom wyższej uczelni, np. państwowej.
    No bez przesady.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 16.11.17, 11:12
    Błędy, zaściankowe myślenie, który czterdziestolatek chciałby już być dziadkiem?
    Nevermind. Wymyślony problem i tyle

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 16.11.17, 11:27
    A masz pewnie rację, aż tak dokładnie nie analizowałam. Otwarłam jedynie moje serduszko i zmysł empatii, ale na krótko. Jak w aparacie fotograficznym analogowym.
    Mam wrażenie, że GW nasyła tu całe desanty ludzi z wymyślonymi problemami.
    Pamiętasz siwą, moderarorkę?
    To chyba Anna Maria Siwińska, teraz ma funkcję specjalistki od kontaktu z czytelnikiem. Zupełnie inaczej ją sobie wyobrażałam. I ma tak samo na imię jak ja, pewnie ofiara pieśni Czerwonych Gitar..))
    Był przed paroma dniami wywiad na GW.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 10.11.17, 23:21

    Łatwo powiedzieć, że Twoje całe życie składa się z samych niepowodzeń, ale weź też pod uwagę, że w tym całym nieszczęściu masz jednak wiele szczęścia, bo w końcu masz pracę, dach nad głową i jedzenie. Oczywiście, nie jest to wszystko, ponieważ zapewne chciałbyś czegoś więcej od życia (chyba jak każdy), ale postaraj się skupiać na pozytywnych stronach.
    Tworząc swój rachunek sumienia nie powinieneś odhaczać punktów, które są ważne według tego, co uważa ogół społeczeństwa. Skup się na tym co jest dla Ciebie celem, co chciałbyś jeszcze osiągnąć, ponieważ powinieneś zająć się celami wyznaczonymi przez samego siebie. Respektowanie życia pod takimj kątami (posiadanie rodziny, praca wykształcenie) nie jest dobre, bo powinieneś przeanalizować swoje wszystkie miłe chwile i porażki.
    I ostatnie - ukończenie 40-stu lat nie jest końcem świata. Życie toczy się dalej, więc zawsze można coś zmienić. Nie wspomnę tu już o wybraniu się do psychologa (bo pewnie napisze o tym połowa forumowiczów), ale wzięciu odpowiedzialności za swoje czyny i wytrwałym dążeniu do własnych celów.
  • 15.11.17, 11:43
    podpisuję się pod tym i dodam jeszcze, że 40 lat to często nie jest nawet połowa życia.
  • 16.11.17, 13:14
    Ale jeśli to jest takie nużące?
    Cytat:
    ale wzięciu odpowiedzialności za swoje czyny i wytrwałym dążeniu do własnych celów.

    Serio piszę.
    to jest nudne.
    Jak sobie dajesz z tym elementem pycia radę?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 16.11.17, 14:23
    elementem życia, rzecz jasna. Dzień literówki trwa

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 11.11.17, 07:58
    Kup sobie psa i jeździj do miasta na dzwiki dwa razy w miesiącu. Na żony i dzieci już za późno. Trzeba to sobie raz a porządnie wytłumaczyć.
  • 11.11.17, 14:00
    Dziwi mnie, nazywanie swojego życia patologią. Może jest inne niż zaplanowałeś, niż mają inni , ale patologia to chyba stwierdzenie na wyrost.
    Wkurza mnie jak ktoś rzuca ot tak teksty o samobójstwie.Przejdź się do jakiegoś hospicjum , poobserwuj, porozmawiaj z rodzinami, chorymi wtedy zmieni ci się perspektywa na temat życia.
  • 12.11.17, 15:40
    paco_lopez napisał:
    > Kup sobie psa i jeździj do miasta na dzwiki dwa razy w miesiącu.

    - to tesz wyjscie.

    Na żony i dzieci już za późno. Trzeba to sobie raz a porządnie wytłumaczyć.

    - absolutnie , nie.

    masz 50 lat i robisz sobie malucha.
    masz 70 lat (jak dozyjesz) i masz doroslego syna.

    - PS. wnuki nie sa celem zycia, a jedynie dzieci.
  • 13.11.17, 10:24
    Hansi , dzieci i żony też nie są celem życia. Weź mi teraz dziecko małe przynieś to ci podziękuję. Po czterdziestce to jest czas na robienie tego co przed trzydziestką a z małymi dziećmi to sobie możesz ....wiesz...co se możesz. Poza tym rodzice się sypać zaczynają. To czasem gorzej niż dzieci.
  • 13.11.17, 10:37
    Niby mężczyźni deklarują, że chcą mieć dzieci, a jak przychodzi co do czego, to podrzucą jedynie pieniądze, a swoimi pociechami nie są zupełnie zainteresowani.
  • 13.11.17, 10:52
    Napisałem Ci smesa ;)

    --
    Cygańską duszę mam
  • 13.11.17, 16:02
    aco_lopez napisał:
    > Hansi , dzieci i żony też nie są celem życia


    zony to nie - bo za bardzo marudza...- to jedynie takie "dobro uzytkowe"...

    ale dzieci - jak je sie dobrze wychowie - to potrafia byc mile i grzeczne - jak nie przymierzajac male pieski...

    (PS. prawdziwych Psow i kotow - majac alergie na siersc - nie znosze, niestety...)
  • 17.11.17, 23:26
    paco_lopez napisał:

    > Kup sobie psa i jeździj do miasta na dzwiki

    albo na dziki sobie niech pojedzie


    --
    Supercrush
  • 12.11.17, 16:16
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 13.11.17, 21:25
    Niektóre odpowiedzi są tu okrutne. Na szczęście jest też sporo życzliwych. Tych się trzymaj:) Nigdy nie jest za późno, by być szczęśliwym. Najpierw doceń pozytywy tego co masz. Jesteś uczciwy, masz dach nad głową, otacza Cię rodzina (nawet jeśli czasem denerwuje). Natomiast jeśli czujesz chęć znalezienia bliskiej kobiety, to jest wiele sposobów, by szukać - poprzez znajomych, biura matrymonialne, internet. Warto spróbować. Wiem, że takie czasy, że im większa możliwość kontaktu, tym więcej ludzi doświadcza samotności... Tak czy inaczej wszystkiego dobrego z okazji urodzin. Życzę Ci, abyś dokonywał w życiu wyborów, które sprawią Ci radość.
  • 13.11.17, 21:58
    Kup sobie motocykl. Nie ma nic lepszego na smutki, doły i inne takie. Poznasz nowych ludzi, zobaczysz świat z tej lepszej strony i już nigdy nie będziesz sam.
  • 13.11.17, 22:37
    Jeśli ktoś po studiach pisze, że jedyną szansą na pracę są znajomości... i jeśli ktoś nawet nie ma pomysłów na zmianę pracy, czy na dorobienie sobie, przynajmniej spróbowanie (i patrząc ile teraz różnych freelancerek choćby). Nie, nie chce się wywyższać, ale to co piszesz, to naprawdę żenujące.

    A co z twojej perspektywy znaczy "odpowiednia kandydatka na żonę"?
  • 15.11.17, 12:13
    płodna, bogata, zdesperowana i gotowa robić za pielęgniarkę jego rodziców.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 16.11.17, 15:33
    i ze skończonymi studiami
    (ciekawe czemu w tej sytuacji wrzucił je na pierwsza pozycję, na samą górę).
  • 17.11.17, 12:31
    Pisanie do kogoś kto ma depresję i wspomina o samobójstwie (zakładając oczywiście, że nie jest trollem) w takim pogardliwym tonie, też nie najlepiej brzmi.
  • 17.11.17, 15:07
    Przynajmniej podsunęłam mu pomysł, w którą stronę ma odwrócić głowę, aby móc jakiś pomysł dojrzeć... A reszta? Ktoś coś konkretnego podsunął?
    A co do depresji - może gdyby coś zmienił, to nie miałby depresji, a przynajmniej nie w jakimś solidniejszym natężeniu.
  • 17.11.17, 15:37
    Czy ten pomysł to:
    ktoś kto nie ma pomysłów na zmianę pracy, czy dorobienie sobie, przynajmniej spróbowanie, jest żenujący?
  • 17.11.17, 15:43
    A depresja, to taka choroba, która potrafi odebrać siły nawet na zwykłe wstanie z łóżka. Pisanie takiej osobie, że jest żenująca, jest analogiczne, do gardzenia osobą z chorą tarczycą, że przytyła.
  • 17.11.17, 15:53
    Wstać z óżka nie ma siły, ale już pisać na forum ma. Autorze - gdzie masz komputra w domu?
    Tak, wiem czym jest depresja. Jak również wiem, że się tego terminu nadużywa, jak również wiem, że bywa, że lekarze sami nie potrafią czasem właściwie czegoś zdiagnozować, i bywa, że co lekarz, to diagnoza.
  • 17.11.17, 16:15
    Będziesz komukolwiek wyliczać, na co ma siły, a na co nie?
    I co to ma niby na celu?
    Chyba tylko usprawiedliwienie twojego braku taktu.

    Fajnie, że sobie dobrze radzisz na polu zawodowym, jednak nie każdy jest tobą. I nie trzeba z tego powodu od razu ziać pogardą, zwłaszcza, że nie wiesz w jakim stanie jest człowiek i na ile poważne jest to, co tu pisze (np. w kwestii samobójstwa).
  • 17.11.17, 16:32
    Przecież sama zaczęłaś wyliczać, na co może nie mieć siły, a nawet nie znasz gościa. Ja się przyłączyłam.
    Poza tym, czy on nie pisał, że ma pracę (czyli jednak ma jakieś siły, żeby wstać), więc może nie uskrajniaj sytuacji do takiej, że on leży obłożnie i naprawdę i nigdzie i nic nie może.

    A, już myślałam, że ci odpuszczę, ale co tam - pogardy nie ma do niego jako do człowieka, bo go nie znam. Jeśli już mowa o pogardzie, to tyczy się ona jedynie tego, co napisał. Jest różnica miedzy "jesteś głupem" a "piszesz jakbyś był głupem/głupio piszesz". No przynajmniej ja ją widzę.

    I to nieistotne, co ja, jak już pisałam.
  • 17.11.17, 22:52
    Jakbyś nie nie próbowała odwrócić sytuacji w celu udowodnienia, że twoja wypowiedź miała sens, była logiczna, uprzejma i intencjonalnie czysta, wciąż:
    gościu jest zdesperowany, pisze o samobójstwie, może ten post to wołanie o pomoc - a ty mu, że jest żałosny, bo powinien próbować zmienić pracę itd.
    Kopanie leżącego - to mi przychodzi do głowy, czytając post.
    Nie trzeba na to zwracać uwagi - to moja prywatna opinia.

    Aczkolwiek, kiedyś interesowałaś się savoir vivrem - dziwi mnie, że kwestiom podstaw empatii i etyki - które powinny stać przed savoir vivrem, nie poświęcasz tak wielkiej uwagi.
  • 18.11.17, 00:57
    O, i znowu mi coś wmawiasz. Tylko, ze ja nawet nie próbuje odwracać kota ogonem. Napisałam to w takim tonie, w jakim napisałam - nie najprzyjemniejszym, ale też nie w chamskim, w dodatku cała wypowiedź była napisana w kontekście jego pytania o to, jak tu sobie coś zmienić (więc o co wam z ggigus chodzi z tą zmianą pracy... - sam autor się o to pyta :D) - i może w końcu zauważyłaś, ze jednak jakąś poradę dałam (a gdy przyjdzie autor - mogę mu podać kolejne).
    Chyba nie masz wątpliwosci, ze wyliczanie, czego on moze nie móc - zaczęłaś sama, mimo ze go nie znasz, mimo że nie wiesz nawet, jak głęboką i od jakiego czasu on ma depresję (od dziesięciu-dwudziestu lat, że nic sobie nie może próbwac pozmieniać, czy cos).

    I to, że jednak nie potrafisz czytać tego co jest wprost napisane, tylko coś przekręcasz (mam nadzieję, że przynajmniej celowo...) piszesz, ze oceniam "całego" autora - no to już... i dziwne, ze akurat ty, jako jedna najbardziej ordynarnie i prostacko zachowujących się tu na forum osób, zwracasz uwagę komuś, kto w sumie wyrazil opinię o sposobie myślenia autora - że jest żenujący. Bo jest.
  • 18.11.17, 01:10
    I jeszcze na koniec napiszę - nie unoście sie tak z ggigusem (czy bez niego) empatią (a tym bardziej etyką) - spójrzcie, o czym sami dyskutujecie w tych offtopach w tym wątku biednego, chorego, chcącego popełnić samobójstwo (nie wiadomo czy z depresji, czy bardziej z poczucia braku wyjścia) bezdzietnego kawalera. Moze najpierw na to sobie popatrzcie i to oceńcie.
    Tyle ode mnie. Dobranoc.
  • 18.11.17, 09:22
    Offtopy to żarty - serio!
    Większa empatia prawdopodobnie pozwoliłaby ci wyczuć tę różnicę.

    I co do tego ma ggigus?
  • 18.11.17, 15:29
    >Offtopy to żarty - serio!

    No wlaśnie! Jap. Ty naprawde tego nie widzisz...
  • 18.11.17, 16:20
    Ale czego, Czoko? Czego nie widzę?
  • 18.11.17, 20:40
    Toż to ziuta nie wiesz, że żartowanie siobie współ, "śmiechanie-chichanie" towarzyskie w takim wątku ałtora też mogłoby dotknąć? W sensie - no ja biedny z takimi problemami, taki długi powazny post napisałem, wyraźnie proszę o wsparcie, pomoc, podowiedzi, jeszcze o samobju wspominam (!), a Wy tu sobie robicie w offtopach towarzyskie pogaduchy.
    To prawie jakby jeden z żalobnikóœ na poogrzeb sprowadzil cyrk.
  • 19.11.17, 09:47
    Aaaa! <Eureka>
    Że offtopy w wątku zdepresjonowanego, to to samo, co pisanie mu, że jest żałosny (sorki: że jego myślenie jest żałosne)?
    Nie, to nie to samo :D.
    I to nie jest pogrzeb.

    Swoją drogą, autor se poszedł. Jeśli byłby trollem (choć wydaje mi, się że nie jest) to miałby z naszego sparingu słownego niezły ubaw. :)
  • 20.11.17, 18:29
    >Że offtopy w wątku zdepresjonowanego, to to samo, co pisanie mu

    A czemu nie pogrzeb? Atmosfera prawie-pogrzebowa.
    W dodatku sama napomknęłam coś o empatii oraz raptusie, jakiego autor moze doznac o przeczytaniu mojego postu.
    Ale to nie musi byc tym samym. Wystarczy, że wasze pogaduchy też można odebrac jako brak empatii,
    I oczywiście, ze sobie poszedł - po co ma tracić czas tu na forum, jak może w tym czasie przejrzeć upworki. ;D

    Nie wiem, czy autor jest trolem, czy nie, w każdym razie jakieś wzmianki w somobóju przyjmuję bardzo z rezerwą, chyba dużo większą niż Ty.
  • 20.11.17, 18:36
    >W dodatku sama napomknęłam

    napomknęłaś
  • 20.11.17, 20:53
    ja się w takich sytuacjach bardziej liczę ze słowami, bo jednak ludzie robią takie rzeczy
    a wyobrażam sobie, że zanim to zrobią, próbują coś zmienić w aktach desperacji (jak np. nieoczekiwane założenie wątku na dziwnym forum)

    bywasz w wawie czasami?
    pytam w kontekście ewentualnego spotkania forumowego :)
  • 20.11.17, 21:41
    Nie, ostatnio nie bywam w Wawie. Ale dzięki. :)
  • 20.11.17, 23:24
    Wg mnie Ziuta napisała tutaj jeden z najcelniejszych postów, pełen dorbych rad i humanistycznego ciepła i dałam wyraz temu entuzjastycznie.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 18.11.17, 09:00
    Widzę, że prędzej będziesz mnie obrażać, niż zauważysz, że napisałaś coś w formie, która może była trochę nie na miejscu.

    Podsumowując: "najbardziej prostacko i i ordynarnie zachowująca się osoba" zwraca ci uwagę, że być może przekroczyłaś granicę - a to ci paradoks. Dziwne, że wciąż nie daje ci to do myślenia.
    Owszem, nie jestem zwolenniczką słownej poprawności w każdej sytuacji, a mimo to potrafię zauważyć, że nawet jeżeli jest bardzo niewielka szansa, że człowiek pisze o samobójstwie poważnie, to lepiej mu nie dokładać słowami.

    I rozumiem, że nie obrażasz już wprost człowieka - jak w wątku o Gretkowskiej, tylko wybrałaś drogę naokoło - obrażasz jego sposób myślenia. Wciąż, wydźwięk jest negatywny.
    Bo jeżeli ten człowiek ma depresję - ja w przeciwieństwie do ciebie, nie czuję się kompetentna, żeby to podważać - to twój post może być dla niego kolejnym czynnikiem, utwierdzającym go w przekonaniu, że jest tak beznadziejny, że nie ma co tego dalej ciągnąć.
  • 18.11.17, 09:49
    Ziuta, łatwiej jest zrozumieć komuś tą sytuację, jeżeli samemu ma się podobny problem. Skoro identyfikujesz się z sytuacją z głównego wątku, to nic dziwnego, że teraz krytykujesz innych za brak współczucia.
  • 18.11.17, 13:27
    Nie trzeba być w tej samej sytuacji. Wystarczy mieć trochę empatii i wyobraźni.
  • 18.11.17, 17:03
    Tak na moje oko, mniej niż 1% społeczeństwa wie czym jest empatia, więc szansa, że zaliczasz się do takich osób jest naprawdę mała. A jeszcze dodatkowo, zważając na fakt, że masz charakter bardzo zbliżony do mnie (opisałaś go w innym poście), tym bardziej wzmaga to poczucie, że nie posiadasz empatii, a w swoich działaniach kierujesz się tylko własnymi interesami (oraz swoich najbliższych). To taki typ czarnego charakteru, a jeśli taka jesteś to wiesz o czym piszę.
  • 18.11.17, 18:39
    Skąd wiesz, ile osób ma empatię?
    To wg mnie zależy od tematu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 18.11.17, 18:50
    Procenty wzięte z dupy, teoria z dupy, rzekome podobieństwo (wtf???) wzięte z dupy, na podstawach z dupy.
    Tyle w temacie.

    I ten czarny charakter... Skąd ty się urwałaś dziewczyno i jakim cudem wpadasz na te bzdury, które tu potem wypisujesz? Bierzesz narkotyki?
  • 18.11.17, 23:35
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 19.11.17, 19:40
    Wiem kochany, co tam napisałeś - czytałam rano, ale nie zdążyłam odpisać.
    Otóż moja okrągła rzopeńka jest w dechę.
    Nie lubię ud mych za to, w ich tylnych partiach - tam można by piec na rożnie i pościnać z wierzchu warstwy, niczym kebab.
    Niemniej, zmartwił mnie twój brak polotu w usuniętym poście - czyżby żona rzekła ci coś wczoraj do słuchu i przyszedłeś odbić sobie niedostatki na forum?
    <głaszczę>
    Nie martw się, niuniuś. My cię tu na forum kochamy - tak jak kocha się mężczyznę, gdy wokół innych mężczyzn brak.

    A propos narkotyków:
    dzielą się na depresanty, stymulanty i psychodeliki - czyli nie wszystkie wzmagają depresyjne postrzeganie rzeczywistości.
    Za to każdy alkohol w nadmiarze jest depresantem - pewnie stąd znasz ten proces i stąd twój negatywny post o 23:35.


  • 19.11.17, 22:40
    Mariusz glowa do gory, piers do przodu i olewaj to co boli, i powiem ci ze i w swoim zyciu tez miałem kilka pkt-ow zwrotnych, oj dzialo się, dzialo..wszystko idzie przeczekać, no prawie wszystko,mocno trzymam kciuki.

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 21.11.17, 00:30
    Ziuta nie jesteś podobna do wieczornicy.
    Przysięgam.
    Piszecie inaczej.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 21.11.17, 05:51
    Ggigus, podzielam Twoją opinię.

    --
    youtu.be/Qq4j1LtCdww
  • 17.11.17, 15:50
    A jak myślisz, czytając caly mój post?
    Nie. Ten pomysł, to - masz chłopie internet, to się zacznij orientować. Freelancing - stoi jak wół w moim poście - przeróżne prace, różne portale, tylko trzeba cos realnie umieć (a czego można się i samemu nauczyć).
  • 17.11.17, 16:21
    Ale jak się komuś nie chce???!!!!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 16:23
    no to jeśli się nie chce, to nic tutaj już nie urośnie.
  • 17.11.17, 16:51
    Ale ma prawo się komuś po prostu nie chcieć.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 16:58
    No i?
    Nawet manie prawa nie znaczy, ze coś mu z tego mania prawa urośnie
    Do wielu rzeczy ma "się prawo"

    Przecież autor pyta się, jak zmienić swoją sytuacje, a ja mu odpowiadam na jedno jego pytanie podając jakiś przykład. A Ty Ggigus? Dałaś jakikolwiek przykład od siebie, jakąkolwiek radę, czy tylko z mariuszem i ziutą sobie pogadałaś?
  • 16.11.17, 08:29
    Warto zacząć od szukania pozytywów w życiu, a kwestie takie jak znalezienie żony? Może powinieneś więcej wychodzić z domu....samo nie przyjdzie. A terapie niewiele dają , dlatego dobrze poszukać innych rozwiązań.
  • 16.11.17, 09:12
    Rzuć palenie. Gdy Ci się to uda, będzie to osiągnięcie z którego będziesz dumny i pewniejszym siebie. Co da kilka setek oszczędności. Będzie plus na koncie. Środki na mały remont. Niepalącym łatwiej poznać kogoś.
  • 16.11.17, 22:52
    Ja mam 35 lat i też ostatnio stwierdziłem, że to wszystko jest tak naprawdę gó.... warte. Mieszkasz w nieswoim domu, na który co miesiąc łożysz haracz, kobiety w naszym kraju lecą na przypakowanych troglodytów a la Stramowski, jak jesteś uczciwy to się w tym kraju nie dorobisz normalnych pieniędzy. Ogólnie wegetacja z dnia na dzień. Mądrale będą ci wciskali kit, żebyś się przekwalifikował, a sami pewnie mają pracę za tzw. gębę - to, że w Polsce ludzie zdolni osiągają sukces jest mitem wykreowanym przez media - im wyżej tym kwalifikacje mają coraz mniejsze znaczenie. Wg mnie ten kraj to stan umysłu. Jedyna decyzja jakiej w swoim życiu żałuję, to nie to, że nie skończyłem takich czy owakich studiów, ale to że nie wyjechałem stąd w ich trakcie. Pewnie, że na początku zaczęłoby się od prac prostych, ale nikt od razu zostawał tym kim chciał być. A to pieprzenie, że zagranicą jest ciężko, bo tęsknisz za Polską?! Za czym? Za przekrętami, wszechobecną głupotą, buractwem, nieuprzejmością, oszukiwaniem przez państwo? Rzeczywiście, jest za czym, ot co. A jak już masz zbyt wielką empatię do otaczającej rzeczywistości, to w Polsce jesteś mięczakiem. Nie jestem wielkim fanem polskiego kina, ale do dziś pamiętam scenę ze średniego ogólnie filmu "Oda do radości", w której ojciec mówi do syna: "nie spierd..... życia tak jak ja.

    --
    Only when the last tree has died and the last river been poisoned and the last fish been caught will we realise that we cannot eat money.
  • 17.11.17, 10:10
    ,.teraz to ty pieprzysz jak maly kazio po dużym piwie, masz dosyć tutejszego zycia? to bierzesz du#e w troki i emigrujesz tu czy tam, 35 lat to przeszkoda?? ja wyjechałem w ciemno i bez znajomosci jezyka tubylcow majac bilsko 50 lat, można? można!! jeśli tylko się chce..amen.

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 10:20
    Dobre.
  • 17.11.17, 11:03
    ,..ano,to ma zawstudzic i zmotywować jednego czy drugiego mazgaja do pokierowania własnym zyciem jak mezczyzna,bo tymczasem to sa same kobiece pierwiastki, kuzwa prawdziwe zyciowe dziewice orleanskie, dorosle chlopy a jecza niczym rodzaca w bolach.

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 11:12
    Czyli co kobiece, to słabe? Ten post o metoo i o rzekomo meskich i zenskich cechach czytałeś?
    Nie ma czegoś takiego.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 11:26
    ,..dla celow wychowawczych posluzylem się prostym (być może ze nawet i prostackim) sterotypem,nie mnie go oceniac pod względem poprawności,bo ma to jednego z drugim zmusic do uczciwej refleksji nad samym soba,zauwazylas? ,.. jeden już na wstepie pierdzielil o samobójstwie,a nigdy nie wiadomo jak bardzo realne jest spełnienie takiej zapowiedzi.

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 11:37
    ,..generalnie dziś jestem caly w skowronkach, wreszcie chyba uporałem się z moja upierdliwa bryczka (bo wziela i zaniemogla od jakiegoś czasu)a dla podbicia dobrego nastroju,w oczekiwaniu na dostawe mojego prezentu dokoncze flaszke wina, no jasne....oczywiście, ze marlota!

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 11:46
    Okey , okey okey, cofam moje czepialstwo

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 11:50
    adoptowany napisał:

    > no jasne....oczywiście, ze marlota!

    merlocik przy piąteczku jest ok... po robocie też coś zapodam...a z bryką swoją jadę jutro ...

    jakoś dziwnie się zachowuje... jakby coś ją gryzło... ciekawe, że niektórzy faceci wchodzą w relacje z własnym autem bardziej niż z kobietą...może to dlatego, że kobiety nie podlegają obowiązkowemu serwisowi...


    --
    Cygańską duszę mam
  • 17.11.17, 12:04
    mariuszg2 napisał:
    >
    > merlocik przy piąteczku jest ok... po robocie też coś zapodam...a z bryką swoją
    > jadę jutro ...
    >
    > jakoś dziwnie się zachowuje... jakby coś ją gryzło... ciekawe, że niektórzy fac
    > eci wchodzą w relacje z własnym autem bardziej niż z kobietą...może to dlatego,
    > że kobiety nie podlegają obowiązkowemu serwisowi...
    >

    ,..chyba jestem jakims odmieńcem,bo jednak wole Ewke,bo zawsze na nia mogę liczyc i ona to zdecydowanie więcej przyjemności, niż nasza stara bryczka,nie dalej jak dwa tygodnie temu jak mi w najmniej przyjemnym momencie(padalo,a do roboty daleko) wziela i się zbiesila,az się zagotowałem ze zlosci,je#lem drzwiami i na odchodne rzuciłem jej przez zacisniete zeby,..a, no to se czekaj,bo teraz to ja cie pier#ole.




    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 12:18
    adoptowany napisał:

    > wziela i się zbiesila

    ??? wrednowate toto to wiadomo...ale konkretnie to co Ci zrobiła?



    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 17.11.17, 12:44
    wysiadło zasilanie akumulatora,a to poskutkowało jego agonia,diagnoza = gdzies po drodze przerwane polaczenie zrodla pradu z jego odbiornikiem,czyli z aku.

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 12:50
    apropos aku... nie pociągają mnie auta elektryczne...sa mało męskie... jedynym problemem z zasilaniem może być brak cpnu z prądem...i nie ma na co się wkurzać

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 17.11.17, 14:36
    > apropos aku... nie pociągają mnie auta elektryczne...sa mało męskie...

    dlaczego wcześniej, nie zdradziłeś, że masz homoseksualne skłonności?!
    toż to kamień milowy w naszej znajomości!
  • 17.11.17, 14:38
    czyli trzeba to opić jakoś...no to jak z tymi centymetrami Ci wychodzi?

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 17.11.17, 15:04
    no przecie napisałam, w drugim wątku!
  • 17.11.17, 15:18
    Pomóc?
    Ty stara pierdoło?
  • 17.11.17, 13:33
    Moja bryka też się coś pieprzyć zaczęło.
    Klima fochy wali i furczy od czasu do czasu (niczym niedopieszczony mężczyzna), mimo że czynnik jest i pasek naciągnięty, a i łożysko alternatora popiskuje.
  • 17.11.17, 13:37
    Niedopieszczony mężczyzna robi takie rzeczy?
    Muszę to przemyśleć, chocć miałam wyłączyć myślenie.
    A zapytam z innej beczki - co jest w klimie takiego, czego nie ma np. w świeżym, deszczowym powietrzu?


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 13:50
    >Niedopieszczony mężczyzna robi takie rzeczy?
    Mój tak. ;)

    >A zapytam z innej beczki - co jest w klimie >takiego, czego nie ma np. w świeżym, >deszczowym powietrzu?
    Głównie kurz brud i grzyby.
    Ale świeże powietrze to ostatnio towar bardzo w Polsce deficytowy. Gdy stężenie PM 2.5 przekracza dopuszczalną normę 300%, lepszy kurz brud i grzyby.
  • 17.11.17, 13:51
    To wiem, słysuzałam w radiu. Mimo to w parku jest lepiej.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 14:04
    Ostatni raz, z własnej woli, poszłam do parku gdy zbierałam pokemony :D.
    Kontakt z przyrodą mam w okresie wiosna-lato-wczesna jesień, gdy biegam po lesie.
    Bardzo nie lubię "spacerować" - nie mam cierpliwości.
    Potrzebuję celu, może być głupi. To samo z jazdą rowerem. O dziwo, na rolkach mogę bez celu - zwłaszcza gdy koleżanka opowiada coś w trakcie.
    Jednym słowem - dziwadło.
  • 17.11.17, 14:17
    Na bieganie też możesz. Ja sama też nie chodzę na spacery, chociaż mieszkam niedaleko Ogrodu Angelskiego i lada dzień się tam wybieram.
    Jutro nie mam czasu, a w niedzielę też nie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 13:42
    za bardzo eksploatowałaś... musisz wymienić na lepszy model... dopieszczać nie ma sensu.

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 17.11.17, 13:57
    No właśnie samochodu nie eksploatowałam za bardzo - jest praktycznie nowy.

    A z facetem to już sama nie wiem czy eksploatuję go dużo, czy mało.
    Rocznik 2012, to nic dziwnego, że się czasem coś mu pie... :D
  • 17.11.17, 14:17
    ciekawe, że niektórzy faceci wchodzą w relacje z własnym autem bardziej niż z kobietą...może to dlatego, że kobiety nie podlegają obowiązkowemu serwisowi...

    Niektórzy faceci i niektóre kobiety: np. ja!
    Czyli łatwiej byłoby powiedzieć: niektórzy ludzie.

    Po żadnym facecie tak rzewnie nie płakałam, jak gdy uczyniłam mojemu ukochanemu, dwumilimetrowy odprysk lakieru na zderzaku.
  • 17.11.17, 13:28
    Słonko, nie zawstydzisz nas i nie zmotywujesz, dopóki będziesz się podpierał teoriami z pupci (tu pierwiastki kobiece).
    :)
  • 17.11.17, 13:34
    Na kupowanie nowych szmat to mam jeden sposob - patrzę, co mam w danym zakresie. Naprawdę nie wiem, jak to wyjaśnić, ale ja zapominam, ile mam rzeczy. A nie mam ich tak wiele, np. nawet nie mam dziesięciu bluzek koszulowych.
    Ostatnio chciałam kupić sweter w serek, ale rozejrzałam się i mam już jeden. A po co mi dwa, skoro mam jedno ciało?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 10:23
    Stramowski tyko z brodą tak wygląda. Bez brody ma ładną buzię, naprawdę delikatną buzię.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 11:39
    Życie to jednak jest ciężkie, piękne kobiety nie chcą same wskakiwać do łóżka a miliony nie chcą same wskakiwać na konto:) Tak drogi panie wygląda dorosłe życie - nie jest ono zbyt sprawiedliwe i niespecjalnie premiuje cnoty, obawiam się że kontestowanie tego stanu rzeczy nie zaprowadzi cię zbyt daleko. Też mi się przypomniał pewien cytat z filmu: na pytanie Trawińskiego: "kiedy będą dobre czasy dla uczciwych ?", pan Halpern stwierdza: "oni mają niebo, po co im dobre czasy ?".

    --
    Ten podpis sponsoruje podstawowe twierdzenie arytmetyki
  • 17.11.17, 11:41
    ,..ziemia obiecana, ale każdy musi ja zdobywac sam.

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 11:45
    Fajne powiedzenie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 11:52
    ,..hmm, no popatrz niechcący wyszla mi calkiem zgrabna sygnaturka.

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 13:42
    >,..ziemia obiecana, ale każdy musi ja zdobywac sam

    O esu, gdzie nie spojrzę tam trzeba zdobywać, podbijać, rozwijać, trzepać (hajs).
    Poproszę tego Merlocika!
  • 17.11.17, 15:03
    ,..no tak już jest na tym lez padole,bo czy ktoś nam obiecywal,ze będzie letko? // oj, nawet nie zdajesz sobie sprawy z jaka dzika rozkoszą napiłbym się w Wami wszystkimi.. :D

    --
    ~~
    praching from a chair
  • 17.11.17, 09:59
    Zastanów się co to znaczy być miłym i sympatycznym. Bo wdg mnie dla ciebie nic dobrego. Człowiek ,który jest w emocjonalnej równowadze , nie nazwę tego szcześciem, nie chce być miły i sympatyczny. To oznacza ,że twoje poczucie samego siebie jest w rękach innych i widzisz się poprzez perspektywę innych ludzi. Jesli masz duża potrzebę kontroli swoich uczuć, myśli odczuć, a pewnie masz, to walisz siebie po głowie młotkiem za każdą popełnioną myślozbrodnię.

  • 17.11.17, 11:25
    A ja uważam, że dla większości trzeba takim być i że powinno się otwierać tak naprawdę niewielu ludziom.
    W towarzystwie niewielu osób czuję się na luzie, z reguły jestem miła i sympatyczna, no staram się.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 17.11.17, 12:03
    Wdg mnie powinieneś skupić się na odzyskaniu czy po prostu zbudowaniu równowagi emocjonalnej w takiej sytuacji w jakiej jesteś teraz, a nie takiej jaka mogłaby być po spełnieniu tego czy innego warunku.
    Wiedz, że internet jest wspaniałym narzędziem do samorozwoju.
    Jakość materiałów na Youtube dotyczących tego tematu dla mnie jest zachwycająca, również takich dostępnych po polsku. Jak masz ochotę to pytaj.
    To uczucie beznadziei nie jest wcale takie obiektywne jak ci się wydaje. I wiem, że chcesz wiedzieć, że jesteś gotowy żeby wiedzieć że zwyczajnie możesz czuć się dobrze. Pozwól sobie na to.

  • 17.11.17, 21:55
    przykro czytać Twój post :(

    moim zdaniem podstawowe pytanie: czy masz szansę na zmianę pracy, która wiązałaby się z przeprowadzką? (albo poprzez wyjazd do większego miasta, albo za granicę) Albo chociaż przejściowo: znalezienie lepiej płatnej i/albo bardziej perspektywicznej pracy w innym mieście i dojeżdżanie przez jakiś czas, nawet na dłuższym dystansie (tak jak ludzie dojeżdżają np. z Łodzi do Warszawy).

    Wydaje mi się, że to zmiana pracy (a równocześnie albo trochę później - przeprowadzka do większej miejscowości) mogłaby być takim zaczynem pozytywnej zmiany.
  • 21.11.17, 12:24
    Musisz odnaleźć nadzieje w tym co masz. Dobre są na to wiersze ks. Twardowskiego:
    nie bój się chodzenia po morzu
    nieudanego życia
    wszystkiego najlepszego
    dokładnej sumy niedokładnych danych
    miłości nie dla ciebie
    czekania na nikogo

    przytul w ten czas nieludzki
    swe ucho do poduszki

    bo to co nas spotyka
    przychodzi spoza nas.

    Powodzenia na pewne coś się zmieni, tylko spróbuj.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.