Dodaj do ulubionych

pozucie winy - poproszę o pomoc

19.11.17, 17:32
Witam, przez 8 lat byłam z facetem, który był ode mnie o 18 lat młodszy. W sumie cały czas miałam strach, choć to nie on go powodował do końca. Wiadomo jakie zagrożenia wiążą się z taką różnicą dla kobiety, ale naprawdę bardzo się kochaliśmy on skończył studia i pracował. Byliśmy razem przez cały okres jego studiów z jednym rokiem powtarzanym i potem jeszcze ponad rok. W domu radziliśmy sobie jakoś, wiedziałam, że musze poczekać aż zacznie zarabiać, ja jakoś sobie radzę, w domu byłą idylla- tzn były sprzeczki, ale wszystko grało. Poznał moją rodzinę i przyjaciół - to bardzo mądry człowiek, nie odczuwało się różnicy, tylko nic nie szło do przodu z jego strony. Dla mnie wiadomo zupełnie ostatni dzwonek na dziecko, a on nie poznał mnie nigdy przez te lata z nikim ze swojego środowiska, ani z rodziną ani z jednym kolegą. Niby wszyscy wiedzieli, ale nie chciał, żeby ktoś do nas przyszedł nigdy. Czułam , że się mnie wstydzi - mówił, że nie o to chodzi, ale to się stało nie do zniesienia dla mnie :(, Bardzo go kochałam ale kazałam mu sie spakować. Chodziło mi o to, że gdzie tu czas na dziecko, zaręczyny jak on nie może mnie nikomu przedstawić jakby nie chciał przechodzić przez pytania - czemu jesteś z kobietą starszą od siebie. Jak go o to pyatłam, milczał albo zmieniał temat. I teraz - po wyprowadzce przychodził jeszcze trochę - ja czekałam na jakieś zmiany, cokolwiek żeby poczuć, że jestem nie tylko bezpieczną przystanią ale że to będzie trwało -ale nie mówił nic, Powiedział tylko że gdybyśmy wpadli to by się ze mną ożenił - zrobiłam więc wszystko, żeby nie było wpadki - za bardzo go kochałam, żeby był ze mną z poczucia odpowiedzialności a nie z wyboru. Ostatecznie wybrał odejść, jest z kimś teraz związany podobno, a mnie wyrzucił całkowicie z pamięci. A ja sobie nie mogę wybaczyć, że to było takie dla mnie ważne - bo to jakby zamykało przyszłość. Tak jakby nigdy już nie miało się zdarzyć nic więcej. ale pomyślałam, nic to - jeśli to tchórzostwo, mogę żyć z tchórzem :) - z tydzień po rozstaniu wypisałam mu dokładnie jak strasznie się czułam przez te lata ale jeśli nie może tego zmienić, niech będzie i tak. ale on już nawet nie chciał ze mną rozmawiać. Próbowałam mu tłumaczyć. ze mnie jakby zablokował . że byłam kilka miesięcy taka trudna bo czułam się nieważna. Choć czułam , że mnie kocha i on też wiedział, że ja kocham jego. Ale nie chciał już ze mną rozmawiać. Zniknął zupełnie, odciął się, wyparł mnie - a ja sobie nie mogę wybaczyć ,. że nie umiałam żyć z nim na jego warunkach. Nie marzyłam o wielkiej kasie itp, tylko żeby wspólnie z nim robić zakupy i żeby choć jednej osobie powiedział o nas. Wydaje mi się że się z tego już nie podniosę . Nigdy też nie dowiem się czy zrezygnował ze mnie bo zmęczyłam go swoimi humorami pod koniec czy nigdy nie myślał o tym, żeby powiedzieć światu że ze mną jest. trochę się martwię, że mnie tu źle ocenicie bo ja sama i tak oceniam się dość źle, że go straciłam i że jestem dla niego dziś jak powietrze.nie umiem tego zrozumieć
Obserwuj wątek
        • piataziuta Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 23:08
          Człowiek zraniony, w pierwszej chwili, zawsze zrzuca całą winę na siebie, fantazjując, że gdyby się starał wystarczająco, do rozstania by nie doszło.
          Ale to głupota i nieprawda.
          Jeżeli się zastanowisz i zrozumiesz, co naprawdę było przyczyną rozstania, wszystko przejdzie z czasem.
      • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 20:54
        mi chodzi tylko o to czy można zrozumieć moje zachowanie - tak jakby ktoś miał dwa światy i mnie tam nie wpuszczał i tak przez kilka lat - choć do mojego świata wchodził otwarty i dobry. tylko z poczuciem winy, że to mnie przerosło nie mogę sobie poradzić -że się zacięłam że coś musi się zmienić - i nie wiem już czy chciałam za dużo czy to było normalne co chciałam - tylko to mnie przygniata
        • wieczornica Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 21:31
          Nie odpowiadało Ci, więc rozstałaś sie z nim. Jeśli w jakiś sposób czułaś się pokrzywdzona, to miałaś do tego prawo.
          Możesz oczekiwać więcej i nie godzić się na pewne sytuacje. Gdyby temu mężczyźnie bardzo zależało, zapoznałby Cię z rodziną. Przecież mógłby do Ciebie wrócić w każdej chwili i zapoznać Cię z najbliższymi. A skoro tego nie zrobił, oznacza, że nie jest wart Twojej miłości. Zaangażowanie powinno być równe i obupólne, a jeśli Tobie bardziej zależy niż jemu, to taki związek nie ma przyszłości.

          --
          youtu.be/Qq4j1LtCdww
          • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 21:43
            ślicznie Ci dziękuję za te słowa - ja myślałam, może rodzina mnie nie chce bo jestem starsza i nie chcą mnie znać a on mi tego nie mówi, żeby mnie nie ranić, chociaż myślałam sobie że skoro to trwa tyle lat to może chociaż jego mama zajrzy do nas , że może będę warta jednej herbaty choć sama się bałam - ale jeśli nie rodzina wystarczyłby mi jeden kolega, ktokolwiek - bolało mnie , że można się ze mną kochać, śmiać, mogę mu gotować, dbać o dom, ale nie można powiedzieć - jestem z nią - z mojego otoczenia wszyscy też się pukali w czoło ale zawalczyłam o nas -i z czasem przywykli, on zawsze mówił, że ta różnica mu nie przeszkadza ale to dlatego, że nie musiał się z nią mierzyć - najsmutniejsze jest to, że kiedy poprosiłam go o rozmowę i wyjaśniłam dokładnie jak się czułam i dlaczego taka byłam - napisał dajmy spokój, sama tego chciałaś, ten ciężar jest tylko trudny - nie wiem jak go zwalczyć
            • ogrod_rozkoszy Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 22:09
              aniaa123456 napisał(a):

              > chociaż myślałam sobie że skoro to trwa tyle lat to może chociaż jego mama zajrzy do nas , że może będę warta jednej herbaty

              Aniu, wiem, że teraz to niemożliwe, ale za jakiś czas - postaraj się spojrzeć na sprawę obiektywnie. Jaka jest różnica wieku między Tobą a jego mamą? (nie musisz odpowiadać, ważne, że sama zdasz sobie z tego sprawę)
              Przecież "przy dobrych wiatrach" - sama mogłabyś być mamą chłopaka w takim wieku.
              Czy byłabyś szczęśliwa wiedząc, że syn jest w związku z Twoją +/- rówieśniczką?
              • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 22:20
                nie wiem jaka jest różnica, nie pytałam - ale gdybym widziała, że mój syn jest szczęśliwy, że jego kobieta jest przy nim w chorobie i zdrowiu , troszczy się o niego to po paru latach bym to zaakceptowała. on mi zresztą raz powiedział, że jego mama wie, że ja pilnuję,. żeby skończył studia i nie robił głupot - jak raz miał dziwne bóle w klatce piersiowej - zadzwoniłam do niej - normalnie ze mną rozmawiała - na ulicy - dzień dobry i uśmiechałyśmy się do siebie. byłabym pewnie zmartwiona, że mój syn ma starszą partnerkę ale po paru latach myślę, że dałabym jej szansę :)
                • ogrod_rozkoszy Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 22:33
                  Wobec tego spróbuj pomyśleć, że Twój były partner poznał inną kobietę i jest szczęśliwy. Bardzo się kochają, choć nie matkują i nie tatusiują sobie. Są dwojgiem ludzi, którzy chcą razem wyfrunąć w dorosłe życie, pobrać się, mieć trójkę dzieci... Zaakceptowałabyś to?
                  • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 22:56
                    oczywiście - myśl, że on jest szczęśliwy mnie uspakaja - przecież go kocham to jak tego nie akceptować. tu nie o to chodzi - i tu nie było matkowania :( - chodzi mi o to, że winię się, że nie umiałam go zaakceptować z tym ograniczeniem - czułam sie jak trędowata aż w końcu zrobiłam się dla niego chłodna i chcąca końca - ale to dlatego, że on unikał rozmowy o tym. jak mówiłam mu o tym - on mówił " pomóż mi w tym " a ja sie tylko wkurzałam bo jak miałam pomóc . Jak powiedziałam - zaprośmy twoją mamę powiedział - to byś musiała tu super posprzątać. niby ze śmiechem ale zamknął dyskusję a mi zrobiło sie przykro. tyle w temacie.
                • wieczornica Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 22:48
                  Nie wszystko zawsze wygląda tak kolorowo. Nigdy nie wiesz czy przypadkiem nikt z jego bliskich (rodzina, przyjaciele) nie buntował go na Ciebie.
                  Może Ty dałabyś szansę, ale niektórzy mogliby tego nie zaakceptować. Można różnie postrzegać taką sytuację.

                  --
                  youtu.be/Qq4j1LtCdww
    • ogrod_rozkoszy Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 21:44
      Skoro twierdzisz, że związek był udany i oboje się kochaliście - to potraktuj to jak swój skarb, którego nikt Ci nie zabierze, i który nie wszystkim się w życiu przydarza. Ale też - skoro go kochasz - pozwól mu układać życie w sposób, jaki on sam uzna dla siebie za najlepszy. Czy może być piękniejszy wyraz miłości - niż dać komuś wolność, by był szczęśliwy?
      Bez wnikania, bez dociekania, bez dzielenia włosa na czworo - co by było, gdyby, co zrobiłam źle.
      Potraktuj to honorowo jako zamknięty rozdział, fakt, który nastąpił. I nie miej do niego żalu.

      Myślę, że już wcześniej musiałaś brać pod uwagę, że TO się kiedyś skończy. No i to jest właśnie ten moment.
      Twój mężczyzna - nawet jeśli Cię kochał (w co nie mam powodu wątpić) - też raczej nie traktował tego związku jako "docelowego" i do grobowej deski.
      Spróbuję zgadnąć - on ma teraz jakieś 26 lat. To moment, kiedy tak naprawdę zaczyna dojrzałe życie.

      Fakt, że nie chciał przedstawiać Cię znajomym ani rodzinie - sporo mówi o jego zamiarach - ogólnie na przyszłość i wobec Ciebie. Nie chciał się tłumaczyć po prostu, tym bardziej, że w polskim społeczeństwie wszystko co wykracza poza standardy, traktowane jest jako sensacja, rodzi plotki, głupawe uśmieszki, docinki, niezrozumienie, brak życzliwości, piętnuje.
      Nie każdy ma siłę być obiektem takich reakcji i na co dzień się z nimi zmagać.

      Takie "układy", że kobieta jest znacznie starsza od mężczyzny - pomijając książki i filmy - zdarzają się chyba tylko w show biznesie, i też trudno rozstrzygnąć, na ile jest to kwestia autentycznych uczuć, a na ile wymiana dóbr. Nawiasem, one też zazwyczaj nie trwają "wieczność".

      To nie jest tak, że go straciłaś. Po prostu w Waszym życiu skończył się wspólny etap. On poszedł swoją drogą.
      Ty teraz bardzo przeżywasz, jesteś przygnębiona. Szukasz winy w sobie - niepotrzebnie.
      Choćbyś mu przychyliła nieba, on i tak prawdopodobnie by kiedyś odszedł, by zacząć żyć "po kolei".

      Jeśli od początku miał taki zamiar - szkoda, że wprost Ci tego nie powiedział. To akurat uważam za przejaw tchórzostwa i wygodnictwa.

      Studia to niezbyt poważny okres w życiu, taka pół-dorosłość. Czas na poznawanie i doznawanie - różnych rzeczy, nie tylko z podręczników i wykładów. ;) Pierwszy rok pracy, pierwsze kroki stabilizacji - być może było mu wygodnie i bezpiecznie stawiać je przy Tobie.

      Myślę, że gdy wypłaczesz już wszystkie łzy, i gdy w końcu zaakceptujesz, że tak się to potoczyło, gdy wreszcie będziesz umiała zdobyć się na rozsądek, a nie tylko emocje i uczucia - zrozumiesz, że miał prawo dokonać takiego wyboru.
      Nawet najinteligentniejszymi ludźmi rządzi biologia. Czterdziestokilkuletnia kobieta nigdy nie będzie atrakcyjną partnerką "na całe życie" dla dwudziestoparolatka. Na jakiś etap w życiu - tak. I TO, zdaje się, miało miejsce w Waszym przypadku.

      Na koniec trochę prywaty. Ja - gdy widziałam, że "uwija się" wokół mnie jakiś chłopak/facet, młodszy powiedzmy o lat 5-6, nabierałam dystansu tak, by ostudzić jego zapały. Nie zawsze dlatego, że obiektywnie nie był atrakcyjny, czy nie miałabym o czym z nim pogadać, tylko po to właśnie, by nie wplątywać się w związek bez przyszłości (według mnie). Biologia urządziła mi w głowie tak, że młodsi mężczyźni są dla mnie po prostu aseksualni.
      • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 23:03
        nie mam parcia na dziecko - mam 12-letnią córkę. Tylko mogłam zaryzykować późne macierzyństwo dla niego - a on mówił, że jak wpadniemy to wtedy wszystko się ułoży. nie mogłam tak - chciałam żeby wiedział, że chce a nie zdawał się na przypadek.po prostu bardzo go kochałam i czekałam aż będzie wiedział czego chce aż w końcu pękłam :(
        • alpepe Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 23:29
          No to nie rozumiem tematu. Miałam romans z facetem młodszym o ponad 15 lat i skończyłam, bo wiem, że to dobre jest na pewien czas, że jesteśmy na różnych etapach życia i to bez sensu, nawet jeśli seks był niesamowity i nawet jeśli przy nim czułam się świetnie.

          --
          Tak walczę ze złem
          A zło rośnie we mnie z każdym dniem
          • wieczornica Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 00:31
            Niby łatwo jest skrytykować - wiadomo, kobieta w tym wieku powinna wiedzieć, że związek z taką różnicą wieku nie ma sensu. Zazwyczaj faktycznie tak jest, chociaż zdarzają się wyjątki.
            Jestem w stanie to zrozumieć, w szczególności jeśli mężczyzna wydawał się konkretny i dojrzały. Moim zdaniem tutaj był problem na zasadzie komunikacji - prawdopodobnie autorka posta miała swoje własne wyobrażenie ich związku, które legło w gruzach lub jej partner nie wywiązał się z jakichś obietnic.


            --
            youtu.be/Qq4j1LtCdww
    • adoptowany Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 23:03
      aniaa123456 napisał(a):




      > Zniknął zupełnie, odciął się, wyparł mnie - a ja


      ,..az trudno mi uwierzyć ze kobieta w takim wieku może być jeszcze tak naiwna, by nie powiedzieć, wręcz glupia.
      ,..on od początku był nastawiony na tzw.związek do czasu,do czasu kiedy przestaniesz być już atrakcyjna, albo do kiedy nie pojawi się inna..mlodsza i fajniejsza.




      > sobie nie mogę wybaczyć ,. że nie umiałam żyć z nim na jego warunkach. Nie marz
      > yłam o wielkiej kasie itp, tylko żeby wspólnie z nim robić zakupy i żeby choć
      > ednej osobie p że go straciłam i że jestem dla niego dziś jak powietrze.nie umiem tego zro
      > zumieć

      ,..i nie masz co robic sobie wyrzutow,bylo, minelo i koniec, a w sumie ciesz się bo będziesz miała co wspominać i zapewne on tez. koniec,kropka i idziemy dalej.Bedac nastolatkiem przez rok tez zylem z kobieta,ale tylko o osiem lat starsza ode mnie,i to tez się musiało w końcu skonczyc, bo dla niej był już czas na dzieci,a dla mnie na dalszy ciag edukacji, ja w każdym razie do dziś wspominam ten mój epizod bardzo milo,acha wtedy to ona mnie zostawila,--
      ~~
      praching from a chair
      • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 19.11.17, 23:18
        przez osiem lat zaczepiały się młodsze i na pewno fajniejsze bo nie zajęte pracą, domem i dzieckiem i on zawsze wybierał mnie. zawsze się bałam- zdawałam sobie sprawę z wszystkiego a on się z tego śmiał po rozstaniu też był długo sam- teraz ktoś go widział z jakąś dziewczyną w sklepie i ja chcę wierzyć, że sobie ułożył fajnie, że on ma spokojne życie. nie jestem naiwna- on nie wychodził sam , spędzaliśmy czas razem - pod koniec walczył - kino, wyjścia na pizzę ale ja się zamknęłam - to było dla mnie wtedy za mało. to nie był cwaniak - to był dobry, mądry człowiek, który za bardzo przejmował się co inni powiedzą chyba. i traciłam za to do niego szacunek :(
        • wieczornica Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 00:41
          Czytając takie posty, dochodzę do wniosku, że chyba wszyscy faceci są tacy sami. Już powoli zaczynam tracić nadzieję, że kiedykolwiek spotkam takiego, który mnie pokocha, zostanie ze mną i będzie trzymał się mnie wiernie.
          Aż strach się z kimś związać - pospotykacie się, a kiedy wszystko będzie kształtowało się w stały związek, on porzuci, ponieważ będzie unikał odpowiedzialności. Zastanawiam się czy to kwestia chorych czasów czy jakąś wrodzona męska wada.

          --
          youtu.be/Qq4j1LtCdww
          • obrotowy nalezy wprowadzic obowiazek czytania harlequinow 20.11.17, 09:04
            wieczornica napisała:
            ... on porzuci, ponieważ będzie unikał odpowiedzialności.
            Zastanawiam się czy to kwestia chorych czasów czy jakąś wrodzona męska wada.


            nalezy wprowadzic obowiazek czytania harlequinow dla chlopcow w szkolach.
            w miga zmienia filozofie zyciowa i naucza sie odpowiedzialnosci.

            a dziewczeta z kolei przymusic do czytania ksiazki Adama Slodowego pt. "Zrob to sam"
            niech sie male chollery ucza wszystko robic samej:
            myvimu.com/exhibit/7993317-vademecum-zrob-sam-y
          • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 11:49
            Fajnie jest, jak ktoś pisze o swoich problemach, a dla kogoś innego to platforma do wylania własnych żalów.
            Ty zdaję się pisałaś, że jesteś osobą obdarzoną empatią.
            Hm....

            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 12:14
                No wiesz, empatia to nie jest wylewanie własnych, jeszcze większych żalów. to co zrobiłaś, to gra społeczna w kto ma gorzej albo to jeszcze nic ale ja....
                Gra ta ma na celu (jak prawie każda inna gra) uzyskanie uwagi otoczenia, nadrobienie poczucia własnej wartości, bo nagle wszyscy pochylają się nad jeszcze biedniejszy, jeszcze b. steranym przez życie i los biednym misiem.


                --
                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                  • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 12:26
                    Piszesz:
                    Czytając takie posty, dochodzę do wniosku(...) . Już powoli zaczynam tracić nadzieję, że (..,) Aż strach się z kimś związać. (...) on porzuci, ponieważ (...) będzie unikał odpowiedzialności. Zastanawiam się czy to kwestia chorych czasów czy jakąś wrodzona męska wada.
                    Tak pocieszasz?
                    Fajnie.
                    Ktoś ci opowiada, a Ty no ja sama tracę nadzieję, to wszystko jest bez sensu.
                    No masz mój drogi, jak to pisze stokrotka, uwielbiana przeze mnie, empatię na bank.

                    --
                    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                    • wieczornica Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 12:48
                      Zwróć uwagę, że autorce trzeba uświadomić pewne sprawy. Czasami bywa to bolesne, jednakże zachęcam ją do popatrzenia na problem z innej perspektywy, bo sama jestem typem, który woli raczej sugerować rozwiązania problemu aniżeli kogoś pocieszać. Jednocześnie, moja wypowiedź nie miała jedynie negatywnego charakteru, a cytowanie fragmentów moich wypowiedzi wyrwanych z kontekstu jest nieczystym zagraniem.
                      A o Stokrotce mi nawet nie wspominaj. Nie chcę słyszeć nic o tej kobiecie.

                      --
                      youtu.be/Qq4j1LtCdww
                      • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 12:50
                        Wg mnie miała, mój drogi.
                        Pocieszanie kogoś na zasadzie ale ja to mam jeszcze gorzej, tracę nadzieję itepe - to może sobie od razu strzelcie po razie z dubeltówki myśliwego? Tylko jak to zrobić, Ty po niej.
                        Mniejsza, czepiam się. Stokrotka miałaby być może więcej energii, ale mnie się nie chce.
                        Miałam wyczerpującą niedzielę.


                        --
                        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                  • stokrotka_a Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 13:41
                    wieczornica napisała:

                    > Nie nazwałabym tego wylewaniem żalu, a raczej wnioskowaniem. Mylisz pojęcia, bł
                    > ędnie oceniając moją wypowiedź.

                    Jeśli z czytania postów wyciągasz wniosek uogólniający dotyczący mniej więcej połowy dorosłej ludzkości, to kiepsko z twoim wnioskowaniem, mój drogi. :-)



                    --
                    "W każdym społeczeństwie jest taki element najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny." ? 1. Prezes RP
            • piataziuta Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 15:29
              Fajnie jest, jak ktoś pisze o swoich problemach, a dla kogoś innego to platforma do wylania własnych żalów.
              Ty zdaję się pisałaś, że jesteś osobą obdarzoną empatią.
              Hm....

              Nie, nie! Pisała, że nie ma empatii. Że dba tylko o interesy swoje i najbliższych. I nazwała się czarnym charakterem.
              :D
              No chyba, że w innych postach napisała już coś odwrotnego.
              • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 15:31
                W innym poście pisała, że jeden procent ludzi ma empatię i że ona do tego procenta należy.
                Pamiętam, bo się dziwiłam - dlaczego jeden procent? skąd te dane?

                --
                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                • piataziuta Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 15:38
                  Nie, nie.
                  Napisała:
                  "Tak na moje oko, mniej niż 1% społeczeństwa wie czym jest empatia, więc szansa, że zaliczasz się do takich osób jest naprawdę mała. A jeszcze dodatkowo, zważając na fakt, że masz charakter bardzo zbliżony do mnie (opisałaś go w innym poście), tym bardziej wzmaga to poczucie, że nie posiadasz empatii, a w swoich działaniach kierujesz się tylko własnymi interesami (oraz swoich najbliższych). To taki typ czarnego charakteru, a jeśli taka jesteś to wiesz o czym piszę."
                  • wieczornica Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 16:36
                    Cieszę się, że w końcu ktoś uważnie przeczytał moje posty i wytłułmaczył Ggigus o co chodzi ;)
                    A poza tym większość danych statystycznych jest nieprawdziwa. Mogę nawet przypomnieć wybory na prezydenta w USA - według statystyk miała wygrać Clinton, jednak ku zaskoczeniu wszystkich wygrał Trumph (i dobrze). Manipulacja goni manipulację.

                    --
                    youtu.be/Qq4j1LtCdww
                    • stokrotka_a Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 16:51
                      wieczornica napisała:

                      > A poza tym większość danych statystycznych jest nieprawdziwa.

                      Podaj dowód tego twierdzenia.

                      > Mogę nawet przypo
                      > mnieć wybory na prezydenta w USA - według statystyk miała wygrać Clinton, jedna
                      > k ku zaskoczeniu wszystkich wygrał Trumph (i dobrze).

                      Według statystyk wybory bezpośrednie miała wygrać I wygrała Clinton, uzyskując prawie 3 miliony więcej głosów bezpośrednich niż Trump (sprawdź pisownię). Trump wygrał za to w wyborach pośrednich czyli elektorskich, których badania statystyczne nie obejmowały, mój drogi. A zatem twój argument to kłamliwa manipulacja. :-)
                    • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 16:57
                      Przepraszam Cię. Miałam Cię za człowieka pełnego empatii, a Ty jesteś czarnym charakterem.

                      --
                      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                  • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 16:37
                    Okey, to powinnam lecieć i przeprosić za moje czepianie się co do empatii.

                    --
                    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • obrotowy pożucie winy, hiba :) 20.11.17, 11:42
        derff napisał:
        > Koledzy rozmawiają przy piwie.
        Wiesz zakochałem się, ale ona jest o 20 lat młodsza ode mnie.
        A lie ty masz lat, No 40.
        > Słuchaj to za kolejnych 40 ona będzie miala 60. To poco ci taka stara baba???


        spokojnie, jak na wojnie
        chlop z przepracowania seksualnego (ponad sily)
        zejdzie wieku lat 60.
        pochowa go jedrna 40-tka.
        - to marzenie.
        krotko, ale dobrze.
      • wieczornica Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 12:06
        Tak może trochę śmiechem, żartem, ale znam bardzo podobny przypadek. Początkowo nie byłam tym zachwycona, ponieważ różnica wieku jest za duża (kwestie moralne, inne cele w życiu, myślenie spowodowane różnicą wieku). Jednak po głębszych przemyśleniach (po dogłębnej analizie tego przypadku), doszłam do wniosku, że jeżeli takie osoby darzą się prawdziwym uczuciem to powinni być razem. Tak nawet patrząc na to z boku, trochę im zazdroszczę, bo spoglądają na siebie z miłością w oczach. Nie ma nic piękniejszego.

        --
        youtu.be/Qq4j1LtCdww
    • znana.jako.ggigus Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 11:54
      Wiesz, jeśli jesteś z kimś osiem lat i nie poznałaś nikogo z jego otoczenia, to jest to dziwne.
      Różnica wieku jest spora, ale wszystko zależy od osoby. Są dojrzali dwudziestoparolatkowie, sama znałam takiego. Zresztą nekoniecznie o dojrzałość tu chodzi, a o to, czy się z kimś dobrze czujesz.
      Łatwo pisać, ale nie ma sensu zastanawiać się, czyk ogoś zamęczyłaś humorami. To takie pseudokobiece -raz zamęczyć humorami, bo kobiecie agresja nie przystoi, i dwa brać na siebie dzielnie winę. Do rozpadu jakiejklowiek więzi, tej przyjacielskiej też np. potrzebne są zawsze dwie osoby.
      Wem że teraz stoisz przed ścianą. Ale nie masz innego wyjścia - musisz jakoś zakończyć ten etap. Wyjdź do ludzi, zajmij się czymś, a nie siedź i myśl o tym, co ty myślisz, co on myślał.
      Z lektury moich kalendarzo-pamiętników wiem, że człowiek nie bardzo może pamiętać sam, co myślał , o kim, o czym i jak parę miesięcy temu.
      Wybacz sobie i możesz wszystko. Do przodu.

      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • stokrotka_a Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 13:55
      aniaa123456 napisał(a):

      > Wydaje mi się że się z tego już nie podniosę.

      To naturalne, że tak ci się wydaje, ale doświadczenie milionów ludzi wskazuje na to, że się podniesiesz. Uwierz, po każdej burzy wschodzi słońce - wystarczy poczekać (aktywnie).

      > Nigdy też nie dowiem się czy zrezygnował ze mnie bo zmęczyłam go swoimi humorami
      > pod koniec czy nigdy nie myślał o tym, żeby powiedzieć światu że ze mną jest.
      > trochę się martwię, że mnie tu źle ocenicie bo ja sama i tak oceniam się dość ź
      > le, że go straciłam i że jestem dla niego dziś jak powietrze.nie umiem tego zro
      > zumieć

      Szukasz winy w sobie, a to podstawowy błąd. Skoro rozstał się z tobą w taki a nie inny sposób i okazuje ci brak szacunku, to odpowiedzialność jest po jego stronie. Ze strony kogoś takiego raczej nie powinnaś spodziewać się prawdziwych wyznań. Zrozum po prostu, że ludzie są różni i nie obarczaj winą samej siebie. Tak na marginesie, postaraj się zmienić sposób myślenia - nie myśl o winie, tylko co najwyżej o odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Za czyny tego faceta nie musisz i nie powinnaś odpowiadać.
    • czoklitka Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 20.11.17, 18:34
      Nie pooznał Ciebie z nikim od siebie, bo nie chciał albo - jesli chciał - za bardzo się obawiał. w ierwszej wersji masz faceta, któremu nie do końca zależało, a wdrugiej masz bezjajcowego. Czyli tak czy siak bardzo dobzre, że masz już to za sobą.
      Za jakiś czas przestaniesz siebie obwiniać (bo tu nic nie jest twoją winą), spojrzysz na wszytsko rzez bardziej rózowe okulary. Za jakiś czas, dlatego uzbrój sie w cierpliwosć doo siebie samej.
    • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 21.11.17, 17:49
      ślicznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi -szczególnie mocno za te, które mi pomogły w zmniejszeniu poczucia winy. Trudno wyjaśnić cała sytuację - ja bym z boku też pomyślała, że to głupie w to się pakować - długo też byłam bardzo ostrożna. Ale tu nie chodziło tylko o super sex czy przygodę - trochę za długo na to :) My tu w środku domu tworzyliśmy rodzinę i czasem śmiałam się , że jakby była wojna i musielibyśmy zostać na zawsze w 4 ścianach to byłoby cudnie. Jeśli czasami rozpoczynałam taką rozmowę, on mówił, ze wie, że mnie to krzywdzi i że to pokona. I ogólnie nie myślałam o tym dzień po dniu - ale zdarzały się sytuacje, które siedzialy we mnie miesiącami. Robiliśmy tu Święta , była moja rodzina i on spędzał z nami cały 1 dzień np a drugiego dnia pożyczył samochód i swoich rodziców zabrał do swojej dalszej rodziny. I myślałam sobie - hmm, samochód poznał jego rodzinę, a ja nie :(. Albo powiedział, ze jego znajomy ma na tydzień do przetrzymania kota bo wyjeżdża. Powiedział też, że tamten kolega przyjdzie go odebrać. cieszyłam się jak dziecko. Wiedziałam , że tamten jest po trzydziestce, ma dziecko - rozumiecie- normalne życie i się cieszyłam na 5 minut z kimś komu mój facet powie , tu mieszkamy od dwóch lat , to nasz pies .... i w dniu oddania, mój facet zapakaowal kota do przysłowiowego worka i z nim poszedł :( było mi przykro, że mogę się nadawać do kocich zabaw, czyszczenia kuwety ale nie to czegoś tak normalnego. jakby coś pękło. Tylko, że przed rozstaniem, mój facet długo walczył - nie walczył. przychodził, sporo mówił- chciał iść do kina , a to pewnie przy jego braku odwagi był spory krok. a mi on wtedy nie wystarczył. i o to się winię, że tak byłam zablokowana, że nie mogłam już nic. czekałam na zmianę , na poczucie że ja jestem ważna i gdybym to wyczula, zauważyłabym to. o to mam żal do siebie, że pod koniec nie szło ze mną rozmawiać już , taka normalnie nie jestem , 7,5 roku byłam dobra i ciepła. ktoś nazwał to pseudo kobiecym zachowaniem - ja tego nie robiłam specjalnie , byłam tak smutna wewnątrz , choć wierzyłam, ze jeśli to kwestia odwagi i strachu co inni powiedzą, to on to pokona. byłam tego warta :( smutne jest dla mnie to , że poprosiłam go jak odpuścił, żeby mi powiedział lub chociaż napisał dlaczego- bo się winię, że ja byłam chłodna i chcąca końca . wypisałam mu wszystko, z czego być może nie zdawał sobie sprawy - wierzyłam, że to problem do rozwiązania. mi by wystarczył jego brat, babcia , no po prostu wyjście z takiej bańki i bez tego nie mogłam nic z nim robić więcej.Potem nawet pomyślałam, że mogę i z tym żyć, mojej odwagi starcza za dwoje. ale on już nie odpisał i zdarzylo sie niestety, że mijał mnie z daleka z kolegami i udawał, że mnie nie widzi. i smutne jest to, że uważałam, że na to zasłużyłam. znalazłam tu od Was bardzo dużo empatii, nie martwię się ocenianiem mnie a za cale wsparcie dziękuje. każde słowo, które mówi, że można mnie zrozumieć pozwala mi podnieść głowę, ślicznie raz jeszcze dziękuję
      • feniks_4 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 22.11.17, 15:09
        Wydaje mi się, ze on jest jeszcze bardzo niedojrzały i zależny od opinii otoczenia.
        Może za jakiś czas, inaczej spojrzy na Wasza relacje i dopiero z perspektywy czasu zrozumie Twoje obiekcje co do jego postawy wobec Ciebie. Nie mam na myśli tego, ze wróci do Ciebie, ale ze kiedyś inaczej oceni swoje postępowanie.

        Nie obwiniaj się o nic. To, ze chciałaś poznać jego rodzinę i przyjaciół po tylu latach związku jest naturalne.
        On jest najwidoczniej jeszcze chłopcem i nie dorósł do związku.

      • rybkka24 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 22.11.17, 15:26
        Trochę się dziwię że się obwiniasz.
        Po 7.5 roku miałaś pełne prawo wymagać i oczekiwać że będziesz częścią jego życia.tak jak on był twoją.
        I tak czekałaś na jego kroki ZBYT długo na moje oko.
        To jest niepokojące że chciałaś związku na jego warunkach a siebie postawiłaś na II miejscu i nie zważałaś na swoje uczucia i potrzeby
        A teraz wręcz obwiniasz się że miałaś całkiem naturalne potrzeby.
        On korzystał z ciebie przez 7.5 roku.potem robiłaś mu pod górkę i się zwinął mówiąc kolokwialnie.
        Zamiast być wściekła że tak Cię potraktował ty się obwiniasz.
        Kobiety.
        Trochę szacunku do siebie i nie matkujcie tym chłopcom
        • rybkka24 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 22.11.17, 15:38
          Przecież ten związek nie był rokujący i przyszłościowy.
          A chłopak nie przedstawiając Cię rodzinie i bliskim dawał ci do zrozumienia że się ciebie wstydzi.przeciez to nie jest normalne że nikt cie nie widział
          I teraz co?
          Będziesz się samobiczować że zareagowałaś prawidłowo i się wkurzałaś dystansowałaś i czułaś się zraniona itp
          Jak tam instynkt samozachowawczy?
          Przecież on Cię ranił
          Za co się obwiniasz ?
          Za swoje uczucia??
          Ładny przykład dla córki.....
        • aniaa123456 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 22.11.17, 17:58
          no właśnie o szacunek walczyłam pod koniec - tylko nie umiałam już nawet o tym gadać - po prostu widziałam czarną dziurę i ja nie mogłam już nic z siebie dać. jest mi smutno i tyle - ludzie są różni, potrafią obgadać parę równolatków tak samo :P - naprawdę to przykre ,a winię się bo on mi powiedział, że on też ponosi winę ale mu odeszło staranie przez to, że ja się tak zdystansowałam od niego i to długo trwało. po prostu wszystko było w jego rękach- a wyszło jak wyszło. nie chcę winić się, że nie poszłam do kina, kiedy przeszedł spontanicznie mnie zabrać.napisał mi " może nie bylem idealny" ale to nie był powód, żeby mnie zostawiać. rozumiesz - tak jakbym się czepiała, że krzywo stawia kubek :( po prostu mi bardzo przykro
          • rybkka24 Re: pozucie winy - poproszę o pomoc 22.11.17, 21:45
            Rozumiem że jest ci przykro.
            W końcu to kawałek życia 8 lat...
            Ale on wiedział co ci przeszkadza, czego ci brakuje i ma czym ci zależy.tak?mówiłaś mu wielokrotnie a on Cię do kina zaprasza?
            Chyba nie o to ci chodziło.nie tędy droga.nie miał odwagi chęci.nie zależało mu aż tak żebyś się czuła z nim dobrze?
            No chyba poznanie rodziny partnera to znowu nie takie wielkie wymaganie tylko maturalnakolej rzeczy
            On Cię nie traktował poważnie a twoje zachowanie potraktował jako pretekst do zakończenia związku
            Żaden zakochany i zaangazowany facet nie zostawia kobiety gdy ta ma pewne naturalne oczekiwania i się wkurza
            Przestałaś może być dla niego bezpieczną przystanią?Może trochę. U matkowałaś a tu oczekiwania?
            Nie wiem.tak kombinuje.
            Powtarzam.miałaś maturalbe oczekiwania.
            Chciałaś żyć na jegp warunkach?
            A gdzie ty?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka