Dodaj do ulubionych

Zazdrość z powodu żony

04.12.17, 00:40
Pytanie do pań, które pełnią rolę tej drugiej, czyli kochanki żonatego faceta.
Jesteście zazdrosne o faceta, który wychodzi z Waszego łózka i wraca do żony? Co Wam opowiada? Że nic go z żoną już nie łączy, że uczucia wygasły itp. itd. Wierzycie w to?
A jeśli on po powrocie do domu robi z żoną dokładnie to samo, co robił z Wami? Bierzecie to pod uwagę?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 01:53
      Heheheoni dokładnie robi z żona to samo co z kochanka.
      Żona nie jest zła , doskonale misia rozumie.
      A kłamstwa No cóż jakos musi dostać współczucie i pocieszenie od kochanki, wiec gra biednego misia.
      Kochanka ma tylko taka przewagę ze jest nowa, ale kto powiedział ze stare jest gorsze?
      Lubi sie i nowe wystrzałowe buty jak i stare ukochane szpilki.

      Wiec trzeba sie pogodzić z tym jeśli wchodzi sie w taki układ.

      --
      -----------------
      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • znana.jako.ggigus Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 09:53
        Znadę pana, który się przyzna, że drugie skrzypce.
        I nadal nie rozumiem, moja stara śpiewka - że tak ludzi obirza. Pan może dwie panie obsługiwać, pani mniej. Pamiętam oburzenie wielu przyjaciółek i koleżanek, którym wyznałam mój romans - że z mężem i z kochankiem w tym samym czasokresie.
        Raz ze tak nie było, a gdyby nawet się zdarzyło - co w tym strasznego? Chyba przestanę się dzwić wirtualnie i zaakceptuję.

        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • znana.jako.ggigus Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 10:02
          Znajdź pana, który przyzna się do roli drugich skrzypiec.
          Tak chcialam napisać.

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • obrotowy nie zapominaj o innej opcji: 04.12.17, 09:47
      l.george.l napisał:
      Co Wam opowiada? Że nic go z żoną już nie łączy, że uczucia wygasły itp


      zapominasz o innej opcji:
      - o takiej, ze zona jest swietna kobieta (jako czlowiek)
      tylko o seksie nie ma pojecia, a nie dosc tego daje malo i niechetnie.

      - zapewniam, ze niekiedy tak wprost to tez mozna kochance powiedziec.
      dodajac, ze: "to TY jestes swietna w lozku"
      • znana.jako.ggigus Re: nie zapominaj o innej opcji: 04.12.17, 10:03
        Może jak żona mało i niechętnie uprawia seks (bo nie wiem, dlaczego piszesz daje) z mężem, bo jest to też kwestia związku, pożądania i ogólnie uprawianego seksu. To znaczy że w tej relacji tak po nowopolsku jest coś nie tak.

        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • obrotowy no i co z tego ? 04.12.17, 10:09
          znana.jako.ggigus napisała:
          to znaczy że w tej relacji tak po nowopolsku jest coś nie tak.

          no i co z tego ?. znam wiele takich relacji, gdzie z jakims elementem relacji jest cos "nie tak" (moze to byc seks, lub cos innego) a ludzie ciagna to nadal dziecioleciami, bo inne elementy relacji przemawiaja na korzysc jej trwania.
          • znana.jako.ggigus Re: no i co z tego ? 04.12.17, 10:22
            Bo piszesz o tej żonie: tylko o seksie nie ma pojecia, a nie dosc tego daje malo i niechetnie.
            A może to nie problem z żoną, a z Tobą, Waszą relacją czy Twoim fiutkiem? Może po prostu nie potrafisz jej tak porządnie dogodzić. A piszesz, że żona nie o seksie pojęcia i zwalasz elegancko winę na żoną. Może TO TY NIE MASZ pojęcia o SEKSIE z własną żoną?
            Widzisz różnicą?

            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
            • obrotowy eeh... 04.12.17, 10:28
              znana.jako.ggigus napisała:
              Może TO TY NIE MASZ pojęcia o SEKSIE z własną żoną?
              > Widzisz różnicą?

              alesz vidze:)
              - jednakze.... kochanki byly zazwyczaj b. zadowolone, a ja z nimi rowniez :)
              • znana.jako.ggigus Re: eeh... 04.12.17, 10:44
                no ale żona nie, więc nie wiesz, jak to zrobić z żoną. To jest problem was, a nie tylko jej.

                --
                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                • obrotowy Re: eeh... 04.12.17, 12:53
                  jesczez raz podkreslam, ze ja nie mam zadnych problemow.
                  ani z zona, ani z kochankami.
                  - kazda z nich zna swoje miejsce (w historii)
                  • znana.jako.ggigus Re: eeh... 04.12.17, 22:58
                    Problemów z miejscem nie masz i nie o tym pisałam. Pewnie to sobie jakoś poukładałeś. Skoro twierdzisz, że żna nie lubi/nie umie, a z innymi ci wychodzi, to odmawiasz żonie prawa do seksualności.
                    Psim swędem wyczuwam, że uważasz, że matka Twoich dzieci (??) i kapłanka ogniska (??) nie może takich rzeczy i ty z nią też takich rzeczy jak .. i .. i a także. Nie wypada.

                    --
                    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                    • obrotowy eeh... malo zabawne... 05.12.17, 08:45
                      znana.jako.ggigus napisała:
                      Psim swędem wyczuwam...

                      - malo zabawny dowcipl
                      nie dociera, ze sa kobiety, ktore za seksem po prostu nie przepadaja ?
                      (podobnie jak i mezczyzni, chociaz u mezczyzn wystepuje to rzadzej.

                      bye - bo na pewien okres wyjezdzam.
                      • znana.jako.ggigus Re: eeh... malo zabawne... 05.12.17, 11:20
                        Może i nie lubią. Ale skoro potrafisz przekonać inne kobiety, obce, a bliskiej Ci osoby nie, to coś jest nie tak.
                        Jednym z elementów tej relacji jest cielesna przyjemność. Ty ją dajesz innym kobietom. bo gdybyś był mnichem, to bym się nie czepiała.
                        Poza tym piszesz, że żona mało daje, ergo ma małe potrzeby. może nie potrafisz tyhcpotrzeb rozbudzić, może ona nie ma tych potrzeb w stosunku do Ciebie. Tak czy inaczej - nie styka między Wami. A Ty piszesz tylko o niej jako o elemencie niestykającym.
                        Wg mnie masz ten problem.
                        A jak ujęła Jerry Hall i Mariusz cytował to też - kobieta powinna być kucharką w kuchni, damą w salonie i dziwką w sypialni. Ważne by nie mylić pomieszczeń. To się dotyczy obu płci. Mężczyzna też powinien być kucharzem w kuchni, lwem i dobrym gospodarzem czy gościem w salonie i demonem seksu w sypialni.
                        I też nie powinien mylić pomieszczeń. I po kłopocie.

                        --
                        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • znana.jako.ggigus Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 09:50
      Jak to mówią Niemcy - was ich nicht weiss, macht mich nicht heiss - czyli czego nie wiem, to mi nie podnosi ciśnienia.
      Przecież każdy rozsądny mąż , mający kochankę, nie powie - kochana, lecę do żonki na powtórkę.
      Tak z przczyn czysto logicznych i logistycznych.
      Z drugiej strony nadal nie rozumiem - mamy przyjaciół na różne okazje, znajomych też na wypady/kino/operę i co tam i tylko w seksie ma panować monogamia. Naprawdę coraz mniej rozumiem ten układ.

      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • znana.jako.ggigus Re: a kto Ci powiedzial, ze "MA" ? 04.12.17, 10:08
          Bo rzadko słyszę o noemalnie działających, otwacie przyznających się poligamicznych związkach. rzadko słyszę, żeby komuś nie przeszkadzało, że pan puka tę panią i tę i tę też czasem.
          Bo tak po kątach, kto z kim i wypieki, a czy rzeczywiście, a na ile pewne, a świadkowie, to wiadomo.

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
          • obrotowy pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 10:14
            i niekiedy powtarzaniem tego jestem juz znudzony, ale dla jasnosci powtorze:

            seks z zona jest kiepski, lub niewystarczajacy.
            - ale zona jest zwolenniczka monogamii.

            wiec takiej zonie sie nie mowi, ze miewa sie kochanki - tylko po prostu potajemnie sie je miewa.

            - i jest to bardzo czesty uklad.
            znany mi z otoczenia (koledzy), a i osobiscie...
            • znana.jako.ggigus Re: pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 10:19
              no czyli układ znany powszechnie. Ale to nie jest to, o czym pisałam - o OTWARTYM podejściu do poligamii.
              Może za parę pokoleń.

              --
              ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • obrotowy Re: pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 10:35
                znana.jako.ggigus napisała:
                Ale to nie jest to, o czym pisałam - o OTWARTYM podejściu do poligamii.
                > Może za parę pokoleń.

                Moze....
                przez wiele lat bujania sie po tej Planecie poznalem tylko jeden taki przypadek,
                "OTWARTOSCI" wiec to poki co rzadkosc...

                Chociaz zdarzaja sie rozne cudenka...
                bylem (bylo to kilkanascie lat temu) w Moldawii... Bieda jest tam katastrofalna,
                polowa ludzi nie ma pracy.
                Pewien moj znajomy biznesmen (Rosjanin) - znal(mial) 3 kobiety - pozalatwial im prace, poomagal i zajmowal sie nimi... a one wiedzialy o sobie...
                - takie troche "arabskie" zycie, czyz nie ?
                • znana.jako.ggigus Re: pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 10:43
                  To co innego, bo te kobiety byly od niego zależne i wielu ludzi ma takie układy. Także w Europie Zachodniej.

                  Mnie samej jeden pan proponował, mieszka u'i pracuje w paru miastach europejskich, Monachium miał jeszcze wolne. I był na tyle otwarty, że mi wyznał, ile kobiet ma i gdzie, pokazywał zdjęcia i jakbym poszła na układ, to mogłabym nawiązać kontakt i takie tam.
                  Ale mi chodzi o otwarte uklady ludzi równych sobie, bez załatwiania czegokolwiek. Bez zależności.

                  --
                  ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                  • znana.jako.ggigus Re: pisalem juz o tym wiele razy 05.12.17, 11:16
                    O Tobie to wiem, nawet chciałam podać jako oprzykład i mam takł koleżankę jedną.
                    Ale nie było jej łatwo znaleźć partnerów, gotowych do tego.

                    --
                    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                    • varia1 Re: pisalem juz o tym wiele razy 05.12.17, 11:38
                      nie jest łatwo znaleźć stałego partnera, który to rozumie i akceptuje, zresztą zrozumienie i akceptacja jest wzajemna
                      ale kiedy związek ma solidne fundamenty to się udaje

                      zresztą, my oboje dużo pracujemy i to niekoniecznie w miejscu zamieszkania, w klasycznie pojętym związku oboje męczylibyśmy się i gubili w podejrzeniach wzajemnych, tak jak to obserwuję u moich znajomych

                      w związku otwartym mamy ten komfort, że nie musimy niczego udawać, a jednocześnie możemy cieszyć się ze wspólnych chwil
              • piataziuta Re: pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 14:32
                >no czyli układ znany powszechnie. Ale to nie jest to, o czym pisałam - o OTWARTYM podejściu do poligamii.
                >Może za parę pokoleń.

                Byłam ostatnio na imprezie korpo, w centrum stolicy. Średnia wieku 30.
                W życiu się tyle razy nie musiałam tłumaczyć, dlaczego mój obecny chłopak, z którym jestem kilka lat, nie jest moim mężem.
                Coraz mniej rozumiem gdzie żyję.
                To o czym piszesz, nigdy się nie wydarzy.
                • znana.jako.ggigus Re: pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 18:59
                  Zutka, pytania o małż. znam, bo nie zmieniłam nazwiska.
                  Ja też coraz mniej rozumiem.


                  --
                  ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                  • piataziuta Re: pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 20:08
                    Mnie pytały, tak intensywnie, że w końcu któraś zapytała czy to dlatego, że mnie chłopak nie chce.
                    Bo dla nich oczywiste, że wszystkie kobiety tego świata pragną zamęścia. A jak ślubu nie ma, to dlatego, że facet nie chce.
                    A ja chciałam być uprzejma i im nie powiedziałam, że są ofiarami patriarchatu.
                    Echh.

                    I jeszcze Ci napiszę prajw, jaką siarę odwaliłam w imię feminizmu.
                    • znana.jako.ggigus Re: pisalem juz o tym wiele razy 04.12.17, 22:55
                      mnie też pytały, bo nie mogły skapować, że nie noszę ani obrączki (nie lubię biż), ani nazwiska z dumą nie leciałam zmieniać. Mam już jedno, w dodatku fajnie się za granicą trzyma. Byłam jako tłumaczka w tkaim domu pracy, ludzie z całego świata i ja z moim najpop imiieniem na świecie i nazwiskiem do wymowienia mogłam być zewsząd.

                      --
                      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • znana.jako.ggigus Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 10:11
      Ps po powrocie mąż może też remonotwać, cyklinować, malować, tapetować i co tam jeszcze.
      Sąsiad mojej kumpeli tak miał, nie chciał/nie mógł/nie wolno mu było się rozwieść z żoną i miał znajomości. Aby zrekompensować żonie, przebudowywał mieszkanie w ramach gry zastępczej.
      Ile razy tam byłam z wizytą, słychać było odgłosy odpowiednie.

      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • evro44 Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 10:26
      Według mojej opinii inteligentna kochanka, która nie zamierza zmieniać nic w swoim życiu (np.nie chce rozwalać małżeństwa w tym również swojego) doskonale wie, że jej misio zalicza kolejny numerek ze ślubną, choćby po to aby uśpic jej czujność. I nie ciosa mu kołków na głowie o wyłączność. Inaczej sprawa się ma w przypadku kiedy przychodzi miłość. Wtedy jest zazdrość, stawianie warunków i działanie na oślep. Ale to już zupełnie inna historia...
        • wiarusik Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 12:27
          wielomęstwo mnie osobiście nie interesuje. ale jeśli kobieta znajdzie sobie takich co przystaną na ten układ, to ich sprawa.

          --
          Marylin Manson
          Porky Vagina
          No One Gets Out Alive
          Prison School (censored)
          • znana.jako.ggigus Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 12:47
            czyli zawsze korzyści dla własnej główki.
            Korzyści kobiety to już sprawa podrzędna

            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
          • stokrotka_a Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 13:02
            To nie jest prywatna sprawa statystycznej kobiety tylko kwestia równowagi społeczno-prawnej. Wprowadzenie tego, co tylko ciebie interesuje spowodowałoby powstanie nowych patologii w dodatku do tych, które już istnieją.
            • wiarusik Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 13:16
              skarbie, od kiedy uczucia mają coś wspólnego z "równowagą społeczno-prawną". czy ja dobrze zrozumiałem, czy ty chcesz zmuszać mężczyzn do wchodzenia w związki "wielomęskie"? chyba się z parzystokopytnym na głowy pozamieniałaś. już ci pisałem, że jeśli są takie osoby, którym to odpowiada, to niech sobie robią co chcą. ja skupiłem się na własnym ogródku, na własnych potrzebach.

              --
              Marylin Manson
              Porky Vagina
              No One Gets Out Alive
              Prison School (censored)
              • stokrotka_a Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 13:24
                wiarusik napisała:

                > skarbie, od kiedy uczucia mają coś wspólnego z "równowagą społeczno-prawną".

                misiaczku, nie o uczucia chodzi tylko o zmianę regulacji prawnych, o którą podobno walczysz. :-)

                > czy ja dobrze zrozumiałem, czy ty chcesz zmuszać mężczyzn do wchodzenia w związki
                > "wielomęskie"?

                Chyba ci bozia rozum pomieszała, bobasku. :-)
                • wiarusik Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 13:27
                  regulacje prawne zmienia się sru w trymiga. jeśli jest odpowiednia ilość obywateli, którzy domagają się czegoś, to ustawodawca robi to czego żądają, bo inaczej wywieźliby go na taczkach. kilka milionów osób zechce tak i tak będzie.

                  --
                  Desu.Rabbits 1
                  Desu.Rabbits 2
                  Desu.Rabbits live (demo)
                  Desu.Rabbits live (demo 2 part 1)
                  • stokrotka_a Re: Zazdrość z powodu żony 04.12.17, 13:33
                    Wiem, że w Lechistanie można zmienić każde prawo, nawet wbrew konstytucji, ale weź pod uwagę, że ustawodawcę może wywieźć na taczkach nie tylko kilka milionów zwolenników prawa, ale również kilka milionów jego przeciwników. Zacząłeś już zbierać podpisy za wielożeństwem? Jeszcze nie? To na co czekasz? ;-)
                  • l.george.l Re: Zazdrość z powodu żony 05.12.17, 22:28
                    Na regulacje prawne bym nie liczył, bo społeczeństwo jako masa uwielbia uprawiać hipokryzję. Najlepszym tego przykładem jest bój o przepisy aborcyjne - ich zaostrzenie lub liberalizację. Bez względu na przepisy i wygłaszane na głos poglądy, jak będzie trzeba to tak czy siak kobieta usunie ciążę. Można się nadymać jak tylko się da, a i tak co czwarta ciąża była, jest i będzie usuwana. I po co to sranie w banie? Można by tę energię lepiej spożytkować i edukować seksualnie to po pierwsze, a po drugie rzucić do Rossmanna wszelkie tabletki przed, po i w trakcie. Ale wracając do tematu... poligamia była, jest i będzie. Ludzie - żony, kochanki, mężowie, kochankowie radzą sobie z tym lepiej lub gorzej. Jedni dostrzegają zalety takich konfiguracji i nie robią z tego afery, niektóre żony łapią okazję, by urządzić się finansowo. Wszystko zależy od klasy. Można by o tym w nieskończoność...
                    • znana.jako.ggigus Re: Zazdrość z powodu żony 06.12.17, 13:34
                      Kobieta i tak usunie ciążę, ale jakim kosztem, nakładem pracy i finansów. I z tych powodów nie każda.
                      Mnie nie chodszi o urządzanie się, nmie chodzi o przyzwolenie społeczne na coś.

                      --
                      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                    • stokrotka_a Re: Zazdrość z powodu żony 06.12.17, 16:59
                      l.george.l napisał:

                      > I po co
                      > to sranie w banie? Można by tę energię lepiej spożytkować i edukować seksualnie
                      > to po pierwsze, a po drugie rzucić do Rossmanna wszelkie tabletki przed, po i
                      > w trakcie.

                      Nie wiem, czy zauważyłeś, ale te rzeczy chodzą w pakietach. Jeśli to zwolennicy aborcyjnego zamordyzmu są na wozie, to zakazują nie tylko aborcji, ale też edukacji seksualnej i tabletek. A do tego dają lekarzom i aptekarzom prawo do narzucania zasad własnego sumienia innym ludziom. Zakazane rzeczy schodzą więc do podziemia ze szkodą dla pojedynczych kobiet i całego społeczeństwa.
            • obrotowy slusznie rzeczesz i prawisz 04.12.17, 13:29
              stokrotka_a napisała:
              Wprowadzenie tego, co tylko ciebie interesuje spowodowałoby powstanie nowych patologii w dodatku do tych, które już istnieją.


              slusznie rzeczesz i prawisz
              - takie jest uzasadnienie zwolennkow oficjalnej monogamii malzenskiej

              mnie to w zupelnosci pasi.
              w przypadku oficjalnego wielozenstwa trzeba by odpowiadac za wiele kobiet
              i zabezpieczyc je finansowo np...

              w obecnych warunkach odpowiadam tylko za zone. - za kochanki juz nie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka