Dodaj do ulubionych

dziecko z poprzedniego związku

07.12.17, 16:00
Zakładam ten wątek bo mam duży problem związany z obecną partnerką i jej podejściem do mojego syna z poprzedniego związku.
Ona od dawna już bardzo niecętnie spędza czas z moim synem, od dawna wyraża się o nim bardzo źle. Powiedziała mi, że nie będzie mi w żadnej formie pomagać nad opieką nad dzieckiem, mam sobie radzić sam z opieką itp. Gdy poświęcam czas synowi, odrabiamy lekcje, każę czytać synowi czytanki, legendy itp. potem on mi opowiada i sprawdzam czy przeczytał i czy rozumie, to ona mówi, że poświęcam czas jemu a nie poświęcam czasu jej.
Syn ma 10 lat. Część czasu spędza ze swoją matką część czasu ze mną. Ze mną syn spędza więcej czasu, mieszka ze mną.
Kilkukrotnie moja partnerka powiedziała, żebym oddał syna matce bo ja za bardzo się poświęcam.
Ja i ex partnerka nie żyjemy razem od 5 lat. Na początku rozstania było ok. ale potem ex partnerka porwała syna i musiałem założyć sprawę w sądzie. Toczy sie postępowanie sądowe, syn tak jak pisałem, syn spędza więcej czasu w moim domu. Udało się odszukać syna i moją ex i dlatego postanowienie sądowe jest takie a nie inne, czyli więcej czasu syn mieszka ze mną i ma mój adres.
Czuję się jak w potrzasku. Ograniczyłem sobie prace z całego etatu do 30 godzin tygodniowo, bo moja obecna partnerka za każdym robiła mi wyrzuty, że mi pomaga w opiece nad synem. Zaprowadzała go rano na przystanek autobusowy, który jest po drugiej stronie ulicy i syn jechał do szkoły. Po szkole odbierała go z przystanku autobusowego, który jest 10 metrów od domu, i przychodzili do domu. Gdy byli obydwoje w domu, ja przyjeżdżałem z pracy po 1,5 godziny max po 2 godzinach byłem w domu. Teraz to ja zawożę syna do szkoły niezależnie od tego czy partnerka jest w domu rano czy nie. Również odbieram syna po szkole. Na ten moment tylko dwa razy w tygodniu partnerka odbiera syna z przystanku po szkole, reszta zajmuję się sam.
Ostatnio poprosiłęm ją by została z synem godzine wieczorem, bo musiałem wyjśc z domu z kolegą. Kolega poprosił mnie o pomoc by z nim pojechać do urzędu. Przed wyjściem z domu odebrałem syna ze szkoły i zrobiłem mu obiad. Nie było mnie w domu dokładnie 1 godz. i 20 min. Oczywiście nie obeszło się bez pretensji, że ona musi siedziec z moim dzieckiem i powiedziała, że nigdy więcej. Syn siedział przez ten czas cały czas w pokoju przed komputerem a ona nawet tam nie zajrzała.
Czy ktoś miał lub ma podobny przypadek?
Jeżeli post będzie przykuwała zainteresowanie to poisze wiecej faktów.
Z góry dziękuję.
Edytor zaawansowany
  • alpepe 07.12.17, 17:34
    Pytanie jest proste, ona dobrze daje, na tyle dobrze, że nie chcesz się z nią rozstać? Może ona jest sporo młodsza i marzy o własnych dzieciach z tobą, stąd ta frustracja? Jak rozumiem, małżeństwem nie jesteście, żaden problem spakować siebie lub ją w pięć minut.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 07.12.17, 21:52
    Może po prostu nie lubi tego syna? Może nie czuje do niego sympatii ten dzieciak i ona do niego?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 12:23
    I ma prawo, a on, jako dobry ojciec ma prawo chronić syna. Jeśli wiążesz się z dzieciatą osobą, to niestety, musisz się pogodzić ze stałą obecnością obcego dziecka w twoim życiu i co więcej, z ryzykiem, że od czasu do czasu będziesz pełnić rolę zastępczego rodzica.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • annajustyna 08.12.17, 12:32
    Amen.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 12:57
    Owszem nie amen.
    W poście do alpepe napsiałam, dlaczego nie amen, dlaczego zgoda na sytuację nie musi oznaczać pełnienia roli drugiej osoby opiekującej się.
    I dlaczego wszyscy walicie patriarchatem

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:08
    Musi. Chyba ze bierzesz za partnera patola (obojetnie jakiej plci), ktory wypial sie na swoje potomstwo.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:16
    Nikt nie musi. Może.
    Może na pewnych układach. Nikt nie musi sprawować opieki nad potomstwem, psem, kotem czy rybkami partnera. A także schorowanym rodzicem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 12:56
    Ależ co innego pogodzić, a co innego sprawować opiekę i to jak wynika z postu nie od czasu do czasu.
    A dlaczego w co drugim poście, także w Twoim, jest domniemywanie - zazdrość o dziecko, sama chce mieć dziecko, powinna się opiekować. Dlaczego zakładacie z góry czyjś udział, uczucia i rolę w życiu, tylko dlateog że opisywana osoba ma cipkę?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 13:04
    Może dlatego, że jestem matką?
    Pamiętasz mit o Medei, nie pamiętam, to była żona Jazona? Zdrajczyni czy trucicielka, mąż jej miał dosyć, znalazł sobie młodszą dupę, a ona, czarownica, której się bał, nagle w odstawkę. Zabrała wspólne dzieci na statek i uciekła, a kiedy ją mąż wiarołomny zaczął gonić, kazała rzucać poćwiartowane zwłoki dzieci do morza. Wiedziała, że te dzieci i tak życia by nie miały, ona by im go nie uratowała, jej również groziła śmierć, więc je zabiła i użyła ich ciał jako pomocy w ucieczce. Wszystkie bajki o złych macochach wzięły się z życia, to o Medei pewnie też kiedyś zaistniało. Jeśli jesteś z osobą dzieciatą, bez względu na płeć, to przejmujesz część obowiązków rodzica, bo jak, to twój partner/partnerka musi wynająć opiekunkę/a do dzieci, bo ty nie zostaniesz i nie przypilnujesz?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:07
    Ale czy Twoja rola jako matki musi zakładać, że inni ludzie mają się opiekować dziećmi partnera?
    Bo tak sią złożyło, że jesteś matką No sorry taka sytuacja wyszła.
    Można przejąć część obowiązków, ale ja tu nie widzę przejęcia części, a sprawowanie opieki.
    A jakby autor postu żył bez przyjaciółki? Tego pytania nie zadaje osbie nikt - jak ojciec dziecka zorganizowałby opiekę nad dzieckiem?
    Wiadomo, że kobieta to musi gen opiekuńczości, a także gen służącej,. Włączamy i do dzieła.
    Matka, córka i kochanka.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:10
    Nasze uwagi dotyczylyby tez sytuacji odwrotnej. Dlatego ciezki jest zwiazek z osoba z zobowiazaniami i moze on kogos przerosnac. Jak pania z watku.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:17
    Oczywiśście że może.
    Ale z góry zakładacie że jako kobieta, ta osoba powinna się w tej sytuacji odnaleźć w roli opiekunki.
    Myślenie patriarchalne (dzięki za termin:)))

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:33
    Nie jako kobieta, ale jako osoba majaca za partnera osobe z dzieckiem, mieszkajacym u niego.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:38
    Bo wszystko można, ale nie można oczekiwać.
    I nadal pytanie . jak ten pan ułożyłby sobie życie będąc solo?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:38
    Moze mame by sciagnal na stale? Skad mam wiedziec?!
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:45
    aha, mamę by ściągnął.
    no popatrz jakie sprytne.
    A kobiecie byś napisała - ściągnij mamę?
    Nie, kobieta miałaby sobie jakoś dać radę.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:47
    Ja nie dalam, jak dobrze wiesz ;).
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:55
    Dałabyś, jakbyś musiała.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:59
    Ale musialabym zredukowac godziny pracy. Facet, gdyby chcial i musial, tez dalby rade.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:08
    Albo byś znalazła inne rozwiązanie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 14:15
    Oddala do adopcji ;).
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:29
    Sa samotni rodzice, wychowowujacy dzieci.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 14:33
    Ale niekoniecznie pracujacy na caly etat.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:39
    Pracujący owszem na cały etat. Gdybyś musiała, to byś znalazła rozwiązanie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zwierzakowa13 09.12.17, 11:04
    No normalnie by ułożył, jak teraz. Tyle ze nikt by mu tyłka nie truł że z własnym dzieckiem lekcje odrabia i czas spędza. Jakoś tak dziwnie zauważyłaś tylko problem, że pani nie chce się opiekować cudzym dzieckiem ale nie widzisz że ta własnie pani ma problem z tym że ojciec własnym osobistym dzieckiem się opiekuje i że to dziecko w ogóle jest. Taka osoba po prostu nie powinna się wiązać z dzieciatą osoba i tyle.
  • znana.jako.ggigus 09.12.17, 11:19
    Nie wiesz, z czym czy z kim ta pani ma problem.
    Skoro by normalnie ułożył, to dlaczego DO TEJ PORY nie ułożył? To dlaczego ten pan korzysta z pomocy swjej dziewczyny, skoro normalne ułożenie życia z dzieckiem to ot tak strzelić palcami i już mamy normalne życie.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zwierzakowa13 09.12.17, 12:19
    No bo nie da się żyć razem, gdy dwie osoby czyli dziecko-pani, będą funkcjonowały jakby ich nie było obok siebie, a mieszkają razem. No i z tego co napisał to już sobie zorganizował życie tak (etat 30 h) żeby sprawować opiekę samodzielnie. Z tego co pisze wynika że matka jest i tez się dzieckiem zajmuje w swoich dniach, więc tak źle nie jest. No i oczywiście można napisać, że prosi panią czasem o odprowadzenie dziecka na drugą stronę ulicy czy zostanie godziny, no ale tak szczerze nie uznałabym tego za jakąś mega pomoc. Z tego co napisał wynika że jej po prostu obce dziecko przeszkadza ale na to nie ma innej rady jak nie wiązać się z dzieciatym.
  • basiastel 10.12.17, 18:25
    A ja się zastanawiam, czy tata nie nadopiekuńczy. Skoro trzeba dziecko odprowadzić na przystanek po drugiej strony ulicy, to gdy wraca, wysiada 10 m. od domu bez przechodzenia ulicy. Wydaje mi się, że 10-letnie dziecko przejdzie te 10 m. bez koniecznej opieki.
  • zwierzakowa13 09.12.17, 12:25
    I generalnie wydaje mi się że rozumiem twój punkt widzenia, że nikt nie ma obowiązku wyręczać kogoś w opiece nad psem, dzieckiem, matka itd itp. i że można niecierpieć obcych dzieci. No ale wtedy z pełną świadomością swoich upodobań dopieramy sobie chłopa bez dzieci, widujemy się z przyjaciółmi bez upierdliwych wrzaskunów i tym podobne. No on ma dziecko i to się nie zmieni i ma obowiązek nim zajmować, ona z kolei nie ma żadnego obowiązku z takim typem się zadawać.
  • znana.jako.ggigus 11.12.17, 10:19
    Mnie właśnie nie chodzi o wyręczanie kogoś, ani o o to, że ktoś kogoś nie cierpi. Ja w tym, że ktoś nie chce stale sprawować opieki nad kimś nie widzę tego, że ta kobieta nie vierpi tego dziecka.
    Na pewno jest konflikt, ale enty raz zwracam uwagę, że kobieta ma tuaj przypisane inne standardy niż mężczyzna.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zwierzakowa13 12.12.17, 19:47
    Kobieta ma przypisane inne standardy niż mężczyzna i trudno z tym dyskutować. Nie jest to z reguły sprawiedliwe, bywa cholernie wkurzające. Ja w poście startowym nie czuje tego o czym mówisz i generalnie bazując na poście startowym faktycznie nie podoba mi się postawa tej kobiety, chyba ze ktoś w odpowiedziach tak ujął temat, no ale nieważne.
    Mój punkt widzenia jest taki, że głową muru nie przebiję i świata nie zmienię. Jak się da nie należy wchodzić w zbyt bliskie interakcje z osobą która np widzi rolę kobiety kompletnie inaczej niż ja sama i próbuje mi ją narzucić. No generalnie po co wiązać się z kimś z kim się nie dogaduję. A ta pani się z tym panem nie dogaduje się w dość podstawowych kwestiach. Wydaje mi się że nieważne kto ma więcej racji on czy ona, generują sobie wzajemnie tyle negatywnych emocji, że po prostu nie warto takiej relacji utrzymywać.
  • basiastel 12.12.17, 20:56
    Też uważam, że relacja jest do niczego. Znamy jedynie wersję i to bardzo okrojoną, jednej strony. Niewątpliwie, bycie macochą jest trudne i wymaga ogromnej cierpliwości. Sama nią byłam i choć poświęcałam pasierbowi dużo czasu , uwagi i lubił mnie bardziej niż własnych rodziców, to traktowana byłam jak osoba pozbawiona praw. Nie mogłam np. zwrócić dziecku uwagi. Tylko, że ja się postawiłam i zapowiedziałam, że w takiej sytuacji nie zamierzam się dzieckiem zajmować i nie może ono bywać u nas w domu ( to było moje mieszkanie ). Do taty, na szczęście, dotarło. Zdawał sobie sprawę, że dobrze traktuję jego syna, choć nie zawsze był wobec mnie w porządku.
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 11:11
    NIE MA przypisanych standardów do płci. Możesz być opiekuńczą albo chłodną lkobietą czy opiekuńczym mężczyzną.
    Możesz wszystko, możesz być kim CHCESZ, a nie do czego Cię przypisują tze. standardy. Skąd one się wzięły, czy są gdzieś spisane i dlaczego mają obowiązywać wszystkie posuadaczki pisi (bądź opiekuńcza) i wszyskich posiadaczy pisiorka (bądź twardy).
    Ale cieszę się, że widzisz w końcu ten aspekt, o ktąrym pisałam, nawet jeśli widzisz go inaczej.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 11:23
    to wszystko bardzo fajnie brzmi, możesz być kim chcesz, bla bla bla. ale ludzie dorośli powinni jednak zachowywać się na poziomie ludzi dorosłych. czyli nie muszą lubić czyjegoś dzieciaka, ale nie powinni się na niego nadawać do ojca jak gó...arzeria, albo zostając z dzieckiem pod opieką, demonstracyjnie olewać tegoż dzieciaczka. ponieważ, gdyby dzieciaczkowi pod opieką tej sfochowanej paniusi coś się stało, to sfochowana paniusia będzie za to odpowiadać.

    więc skoro zachciało się mieć faceta z przychówkiem, to trzeba się dostosować przynajmniej na poziomie podstawowym. w przeciwnym razie należy się związać z kimś na swoim gó...arskim poziomie.

    --
    dissolved
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 11:30
    Wiesz co, ja pisałam możesz być, kim chcesz w kontekście tzw. standardów społecznych, które wg zwierzakowej przewidują inne role dla kobiety, a inne dla mężczyzny. Bo tak jest i koniec.
    Więc Twoja odpowiedź co do zachowania się na pewnym poziomie nie dotyczy tego, co pisałam.
    Bo pewnego poziomu u ludzui generalnie nie neguję. Neguję jedynie tzw. standardy zachowań i charakterów, przypisanych do płci. A tymi standadami wieje z postów, w którym co druga osoba zdiagnozowała niechć partnerki autora postu do dzieci, a także stereg innych przypadłości.
    Natomiast nie wiem, kto się w opisywanej sytuacji g..sko zachowuje, bo znam relację jednej ze stron. A ta strona półgębkiem wyznaje, że żona porwała mu dziecko.
    I powtarzam - gdyby post pisała matka samotna i żaliła się, że jej facet nie chce odporowadzać dziecka, byłaby złą matką. Bo matka musi zapewnić opiekę, a nowy partner jako mężczyzna (inne standardy) może tę opiekę świadczyć. Jak widać, tzw. standardy przewidują, że nowa partnerka MUSI tę opiekę świadczyć. I ja to podważam. Enty raz

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 11:44
    oczywiście, że MUSI ją świadczyć, skoro mieszkają razem, a facet musiał wyjść na godzinę. kto ma niby świadczyć? duch święty? opiekunka - fajnie, to niech się składają na nią po połowie, BO zamieszkują jedno gospodarstwo domowe, w którym jest dziecko.
    zaraz dojdziemy do absurdów i pytań, czy w takim razie ten facet ma obowiązek zapewniać obcej babie mieszkanie albo jedzenie.

    nie ma znaczenia, kto mógłby ten post napisać. mamy jednego autora takiej historii jak na razie i autor ten twierdzi, że jego partnerka zachowuje się niewłaściwie w stosunku do jego dziecka - i przedstawił przykłady tych zachowań.

    możesz ich nie uznawać, albo wymyślać swoje, ale dlaczego w tym wątku??? takie bicie piany nic nie zmieni w sytuacji autora.

    --
    do it well
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 12:02
    Nie muszę wymyślać standardów płciowych, bo ich nie ma. Są one za to zakorzenione w głowach wielu ludzi i wielu ludzi jak zwierzakowa, uznaje je za swoje. Wielu autorów książek o kobietach z Wenus/Marsa/Saturna też, ale to niczego nie zmienia. No chyba że źle parkujesz, kupujesz masowo buty, za dużo gadasz i musisz się opiekować, malować, stroić i docinać innym koleżankom.
    Nie, partnerka ani partner nie musi sprawować opieki. Może, ale nie musi.
    Może ma dosyć odprowadzania. Nie wiem. Ma prawo mieć dosyć.
    Wiadomo każdy człowiek o pewnych standardach, o jakich słusznie pisałaś, by tę opiekę sprawował. Ale nie o chęć a o przymus mi chodzi.
    Dlaczego musi wg Ciebie?
    A ton wielu postów był - musi, bo jest kobietą. Tym bardziej.
    Są przykłady tych zachowań, ale to nadal jedna strona pokazuje te przykłady. Nie wiesz, jaką wersję opieki, zdarzeń i innych ma ta kobieta.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 12:03
    PS może on jej nie zapewnia ani mieszkania, ani jedzenia. Może ona jemu?
    A może płacą po połowie. Nie wiem. Ciekawe w każdym razie, że zakładasz, że facet płaci.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 12:44
    ale co to ma do rzeczy? mieszkają razem w jego domu. równie dobrze mogłaby urządzić strajk, że nie będzie sprzątała łazienki, bo mogłaby, o zgrozo, posprzątać nie tylko po sobie, ale i po nim. no ku... skandal.

    przeczytaj no jeszcze raz post wyjściowy, bo chyba nie przeczytałaś. kobieta mu robi wyrzuty za każdym razem, w związku z tym on wziął na siebie większość obowiązków związanych z dzieckiem, a mimo to nadal słyszy wyrzuty, bo teraz znowu siedzi z tym dzieckiem i odrabia lekcje.

    jeszcze raz: kobieta nie związała się z dzieciatym facetem. jak jej nie odpowiada dziecko, niech znajdzie bezdzietnego. albo się dostosuje, że chcąc być z facetem, będzie także macochą i jakieś obowiązki musi na siebie wziąć. koniec i kropka.

    --
    dissolved
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 12:52
    No ma do rzeczy, kto płaci, skoro piszesz:
    zaraz dojdziemy do absurdów i pytań, czy w takim razie ten facet ma obowiązek zapewniać obcej babie mieszkanie albo jedzenie.
    Ty zaczęłaś ten wątek dyskusji. Nie piszesz, że to ona płaci, ale czy on ma obowiązek obcej (!) babie(!!) i tak dalej...
    Czyli zakładasz, że to on placi. A nie że ona albo że oboje.
    Post wyjściowy oczywiście czytałam i potarzam - to jest relacja jednej strony.
    Czyli nie masz odpowiedzi na pytanie - dlaczego ona musi przejąć tę opiekę?
    Koniec i kropka nie są argumentami. Oczywiście powinna zgodnie ze standardami dobrego człowieka czy regułami dobrze działającego związku, ale nawet z argumentami koniec i kropka opieki sprawować nie musi.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 13:14
    >Czyli nie masz odpowiedzi na pytanie - dlaczego ona musi przejąć tę opiekę?

    jak to nie ma, musiał wyjść z kimś tam i zostawił jej dziecko pod opieką - na godzinę i dwadzieścia minut. jak wychodził do pracy wcześniej, a dziecko z jakiegoś powodu musiało być odprowadzane na przystanek, a ona była w domu, to jakimś absurdem jest organizowanie pomocy z zewnątrz. w takiej sytuacji ona powinna w tym pomóc. to jest jego problem - że ona to dziecko całkowicie neguje, ignoruje i okazuje mu to na każdym kroku. w ten sposób nie tylko pokazuje swoje nastawienie do dziecka, ale i brak szacunku do swojego partnera.


    --
    some some some i some i murder some i some i let go
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 13:19
    Nie chodzi mi o okoliczności kiedy, gdzie i na ile musiał wyjść, ale dlaczego ta kobieta wg Ciebie musi to robić. Powinna w tejh sytuacji oczywiście. Ale nie musiała.
    Powtarzam - są standardy międzyludzkie - okazywanie pomocy innym, pomoc partnerowi w związku, ale żaden z tych standardów nie zakłada, że musi. Musi jako kobieta szczególnie, ale otym już pisałam.
    Wg mnie nie ma ingorowania, negacji dziecka i o kazywania tego na każdym kroku. To Twoja interpretacja, zapewne koniec i kropka. Ale to nie jest interpretacja obowiązująca.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 13:41
    >dlaczego ta kobieta wg Ciebie musi to robić.
    dlatego, że jest jego partnerką, a on ma dziecko.
    standardy zakładają, że jeśli coś powinnaś robić, to masz to robić. na przykład, należy ludziom mówić dzień dobry, jeśli oni ci mówią dzień dobry pierwsi. jak tego nie robisz, to nie mieścisz się w standardzie, nawet jeśli go uznajesz. wtedy mieścisz się w standardzie cham.

    a co to według ciebie jest? i dlaczego nagle uważasz, że twoja opinia o czyimś związku jest w jakikolwiek sposób lepsza (wg mnie nie ma ignorowania, negacji i okazywania na każdym kroku), skoro równocześnie nie chcesz ani przyjąć opinii autora o swoim własnym związku, ani jakichkolwiek innych opinii opierających się na poście wyjściowym.
    zamiast tego, jakieś filozoficzne bleble spod znaku powinien, ale nie musi, nieprzystające nijak do opisanej sytuacji.
    "od dawna wyraża się o nim źle": co to jest pytam się? wyraz aprobaty i ciepłych uczuć???


    --
    go
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 13:48
    Teraz nagle debaty filozoficzne? bo nie masz odpowiedzi na pytanie, że ktoś musi coś poza koniec i kropka? To że ktoś jest czyimś partnerem, nie znaczy, że ta osoba coś musi robić. Powinna, szczególnie w dobrze działającym partnerstwie, i o tym już pisałam dlaczego. Nie chce mi się powtarzać.

    Dzień dobry to gest. Możesz być zamyślona, wściekła, nieważne. Gest to nie jest okazanie pomocy i nie ma sensu o tym dyskutować.

    Od dawna wyrażać się o kimś źle jest wyjątkowo precyzyjnym określeniem.
    Czy partnerk mówi np twoje dziecko to leniwy bachor i siedi przykompie cały czas, opadają mi ręce czy też mówi - czy nie uważasz, że twoj syn może sam do autobu iść w tym wieku te cholerne 10 m?
    Nie wiesz, co mówi ta kobieta i ja też nie. A mimo to nie zdaję się na relację jednej ze stron. Koniec i kropka.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 13:58
    niestety nic nie zrozumiałam. ale z takim podejściem jak twoje, gdzie wszystko jest względne, autorzy wątków zmyślają i kłamią, więc należy ich postawić przed sąd i wysłuchać drugiej strony, nie należałoby w ogóle zabierać głosu. jak już wspominałam, jest to kompulsywne bicie piany. bez sensu i celu.

    --
    out of space
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 14:05
    Nie, nie wszystko jest względne i nie o tym pisałam.
    Biciie piany to rzecz względna, dla mnie np koniec i kropka to bicie piany, bo nie znaczy nic. Zupełnie nic.
    I debata o różnicę między musi a powinna zaczęła nagle przeszkdzać Ci teraz. Pisałam dlaczego opieka nad dzieckiem wchodzi w grę, oczywiście, a Ty że musi i koniec i kropka.
    A kiedy zapytałam dlaczego musi wg Ciebie, to mam bicie piany i debaty. Koniec i kropkę też.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 14:27
    tu była odpowiedź:
    >dlaczego ta kobieta wg Ciebie musi to robić.
    dlatego, że jest jego partnerką, a on ma dziecko.

    --
    ease
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 15:27
    Ale dlaczego musi jako partnerka?
    Bo koniec i kropka?
    Bo że powinna tak. Podawałam przyczyny.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 15:52
    zastanów się może dlaczego osoby w związku nazywa się partnerami, to będziesz wiedzieć. z całą pewnością nie jest partnerem ktoś, kto odmawia pomocy w najzwyklejszych codziennych sprawach. a jak nie jest i nie chce być, to won.
    to jest dość proste.

    --
    do it well
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 16:27
    Oczywiście są partnerami, dlatego pisałam, że POWINNA pomóc.
    Ty piszesz, że MUSI.
    powinien
    sjp.pwn.pl/sjp/powinien;2506652.html
    jest pożądane, konieczne, żeby ktoś coś zrobił

    musieć
    sjp.pwn.pl/szukaj/musie%C4%87.html
    być zmuszonym do czegoś, nie mieć wyboru
    uznawać coś za potrzebne, uważać coś za swój obowiązek

    Dlatego powtarzam pytanie - dlaczego partner/ka musi opiekować się dzieckiem w ww opisanej sytuacji.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 17:37
    japie.... dobranoc.

    --
    5 minutes till
  • ogrod_rozkoszy 13.12.17, 16:56
    six_a napisała:

    > niestety nic nie zrozumiałam. ale z takim podejściem jak twoje, gdzie wszystko
    > jest względne, autorzy wątków zmyślają i kłamią, więc należy ich postawić przed
    > sąd i wysłuchać drugiej strony, nie należałoby w ogóle zabierać głosu. jak już
    > wspominałam, jest to kompulsywne bicie piany. bez sensu i celu.

    Bingo!
    O tym "biciu piany" też już kiedyś wspomniałam...

    Dlatego już tu sobie czasem tylko czytam, nie piszę, bo gdy pomyślę, że z odpowiedziami wparuje mi niejaka Ggigus - ze swoimi odrealnionymi teoriami, "błyskotliwymi" hipo-tezami, dzieleniem włosa na czworo i hasłami-wytrychami - wytrzaśniętymi z Wikipedii lub "Psychologii nie tylko dla orłów"... i jeszcze uporem Wańki-wstańki, by "moja racja była "najmojsza", a słowo - zawsze ostatnie - na samą myśl odechciewa mi się "dyskusji".
    Gdyby jeszcze za mnożenie postów o tej samej treści dawaliby tu złote kalesony - rozumiałabym. :)
    A tak - cóż: kompulsja albo uzależnienie, bez kontaktu z rzeczywistością.
    Hallo, Ggiguś - tu Ziemia!
  • stokrotka_a 13.12.17, 18:40
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > Bingo!
    > O tym "biciu piany" też już kiedyś wspomniałam...

    Bardzo łatwo jest przypiąć łatkę rozmówczyni zamiast wysilać się na argumenty.

    > A tak - cóż: kompulsja albo uzależnienie, bez kontaktu z rzeczywistością.

    Zapomniałaś dodać: z "moją" rzeczywistością. :-)
  • ogrod_rozkoszy 13.12.17, 19:01
    A pani tu, przepraszam, z jakim argumentem mianowicie?
  • stokrotka_a 13.12.17, 22:02
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > A pani tu, przepraszam, z jakim argumentem mianowicie?

    Z prostym dość - wystarczy przeczytać ze zrozumieniem.
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 13:16
    Tak jest najlepiej. Musi i koniec i kropka.
    A kto twierdzi, że nie musi, to idiotka.
    I jaki piękny rym

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 13.12.17, 20:00
    ustaw sobie wątek tak, żebyś widziała, kto do kogo pisze, bo jeszcze ciebie tu brakowało.

    --
    rewinder
  • alpepe 08.12.17, 13:17
    Nie zgadzam się, co więcej, zdarzyło mi się, że mój kochanek się zaopiekował moimi dziećmi i wiem, że jeśli będę w związku partnerskim z kimś, nie kochankiem na seks, to owszem, to moje dzieci, a on nie będzie ich ojcem, ale w sytuacjach krytycznych, powinien normalnie i bez focha np. pomóc mojej córce w pracy domowej, jeśli ja nie będę mogła, albo np. odebrać ją z zajęć.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:18
    Może to robić, ale nie możesz od niego tego wymagać. To jest różnica kontekstualna i to spora.
    Powinien w sytuacji pomóc. szczególnie w sytuacji podbramkowej. ALe nie oczekiwałabyś od kochanka, pardon przyjaciela, pomocy ot tak bo jesteś mamą i taka sytuacja. Bo tak.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:35
    A ja bym oczekiwala. I pod takim katem szukam nowego partnera (moze dlatego bez powodzenia? ;)).
  • alpepe 08.12.17, 13:35
    owszem, oczekiwałabym, bo wiedziałby, na co się pisze, ładując się w związek z dzieciatą kobietą, aczkolwiek jasno bym zakomunikowała, że nie jest ojcem moich dzieci i nie jest zobowiązany do wchodzenia w rolę ojca, ale do pomocy doraźnej, której z racji wieku moich córek, coraz mniej potrzebuję, i owszem.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:37
    Pomoc doraźna, a w poście jest mowa o pomocy stałej.
    I co innego oczekiwać pomocy doraźnej, a co innego musieć tę pomo sprawować, bo się jest kobietą.
    Dwie inne sytuacje.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:39
    Ona jej nie sprawuje, bo jest kobieta, ale dlatego ze jest partnerka dzieciatego...
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:45
    Ale ja piszę o tym, co w postach. tutaj

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kanna 07.12.17, 17:37
    Panna zazdrosna o dzieciaka. Normalna sprawa.

    Terapia by mogła pomóc.. lub spróbujcie zamieszkać oddzielnie.
    Czego TY chcesz?

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • paco_lopez 07.12.17, 17:44
    Współczuję ? Chyba nie. Tak się wpakować. Człowieku po co ci ta partnerka.
  • znana.jako.ggigus 07.12.17, 21:53
    Zważ, że czytasz jedną ze stron.
    Poza tym ten pan idzie wieczorem zalłatwić sprawę do urzędu.
    Pachnie mi niezdarnym trollizmem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 12:18
    czemu, jeden dzień w tygodniu, chyba w czwartki, większość urzędów w Polsce i w Niemczech też, pracuje do 18 czy nawet do 19.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 12:58
    W Niemczech tak, w Polsce nie.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 12:59
    I to do osiemnastej np. KVR w Monachium we wtorki.
    W Polsce z reguły do 15:30. Codziennie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 13:07
    Nieprawda, np. skarbówka w Sosnowcu jest w poniedziałki do 18 czynna.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • alpepe 08.12.17, 13:08
    Urząd miejski w Dąbrowie Górniczej w pon. i czwartki do 17.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:15
    Nap ewno znajdziesz całą listę urzędów.
    A wieczorem - co prawda to część międzty zmierzchem a nocą. W zimie to dość wcześnie. Latem nikt nie powie o 18 wieczorem.
    Może autor postu, jak zwyklłe milcząc w takiej sytuacji, dopowie.
    Mnie bardziej interesuje patriarchalne wieszanie psów na partnerce i to nawet przez osoby, podające się za zwolenniczki feminizmu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 13:18
    gdzie tu masz wieszanie psów? Pani wie, jaka jest sytuacja, nie musi się na nią godzić, przecież nie jest przykuta do pana, a pan również nie jest przykuty do panie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:21
    bo wszyscy zakładacie, że ta pani powinna. Bo jest kobietą i ma cały zestaw genów odpowiednich.
    A teraz pomyśl - gdyby to napsiaąła kobieta, że jej facet nie chce przeprowadzać syna przez ulicę, to co byś napisała?
    co innego wiedzieć, jaka jest sytuacja, a co innego jak ktoś musi sprawować opiekę.
    I enty raz - nikt się nie zastanawia, jakby sobie ułożył życie i opiekę nad dzieckiem ten pan, gdyby był solo.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 13:23
    Nie, ja zakładam, że akurat tu pani powinna, bo jest z tym panem i jego dzieckiem, gdyby to była pani z dzieckiem i pan, również zakładałabym, że pan powinien. Całą resztę zaś sobie niesłusznie dopowiadasz.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:29
    wiesz., w co drugim poście jest o tym, że powinna pomąc, bo jest kobietą.
    WięC nie wiem, co sobie niesłusznie dopowiadam.
    Poza tym enty raz - kontekstualnie jest różnica między powinien a musi.
    Ty też nie mogłabyś wymagać, aby Twój partner musiał sprawować opiekę.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:09
    Oki tak myślałam że zarazu podasz jeden urząd.
    Urząd Miejski w Legnicy codziennie do 15;30.
    Poza tym wieczorem to tak koło 20. Wtedy urzędy są pozamykane, nawet ten w Sosnowcu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 13:21
    Dla mnie wieczorem to po 16, sorry, tak to zrozumiałam i dlatego nie myślę, że to musi być troll. A co do urzędów, jestem z tamtych okolic i znam to z autopsji i naiwnie myślałam, że wszędzie jest podobnie, jak w Zagłębiu.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:23
    W zimie tak, ale latem? Latem powiesz o 16 idę wieczorem nad rzekę się opalać?
    Wrocław . niektóre urząDy do 17:15, niektóre do 15:15.
    Na śląsku (przepraszam, nie mam wielkiego ś) wszystko inaczej. Wy separatyści.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 13:37
    ZAGŁĘBIU!!! Jak śmiesz mnie porównywać do ŚLĄZAKÓW?! Hanysów, których organicznie nie znoszę, tego ich tępego nacjonalizmu, tego wyżejsranianiżdupęmania.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • alpepe 08.12.17, 13:37
    to było na pół serio.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • annajustyna 08.12.17, 13:40
    No nie wiem...
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:43
    Oj przepraszam!!!!!!

    Teraz się nauczyłam różnicy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 14:39
    No, czyli warto nieść kaganiec oświaty!

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 20:44
    Nawet w wiki poczytałam. Hanysy i chadziaje, te klimaty. Ja gorolka prosta i o niczym nie wiem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • paco_lopez 07.12.17, 23:36
    No tak racja - byli z kolegą na dziwkach. Po co mu partnerka .
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 10:59
    Nie wiem, czy dziwka czy nieudolny trollizm.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bablara 11.12.17, 22:22
    Partnerka wydaje się zupełnie normalna. A dziecko trzeba od pępowić od tatusia i dać mu się trochę rozwinąć. Dziecko w tym wieku musi się usamodzielnić. Trzeba mu dać trochę swobody. A facet powinien przestać robić z siebie ofiarę.
  • li_lah 07.12.17, 20:26
    Po pierwsze. Nie oczekuj od partnerki, że będzie wchodziła w rolę matki, opiekunki i żony nie będąc nią.
    Dziecko jest Twoje, a nie jej, wielu facetow nie wchodzi w rolę ojca wobec nieswoich dzieci nawet jeśli z nimi mieszka.
    Nie opisałeś sytuacji jak ona do końca wygląda. W jakim wieku jest partnerka?
    Prawda jest taka, że u kobiet silnie działa instynkt ale w 99% wobec własnego potomstwa, obce w@#$ taką niemiłosiernie.
    Jeśli jest bardzo młoda - jest sfrustrowana, że poświęcasz uwagę nie tylko jej,
    jeśli starsza załóżmy tak po 33 roku życia - frustracja rozszerzyła się już o jej własne osobiste być może pragnienie potomstwa i układanie sobie życia. A w takim układzie w którym partner niewiele na przyszłość obiecuje, a jeszcze wymaga poświęceń wobec swojego dzieciaka, raczej nie czuje się spełniona.
    Może faktycznie za dużo koncentrujesz się na dziecku, a ją traktujesz jak obiekt do pomocy, komppletnie nie zauważasz i nie rozmawiasz o przyszłości? zabierasz ją gdzies bez dziecka? dbasz pamiętasz o jej urodzinach, prezentach na święta? przyznaj się

  • firlefanz 07.12.17, 22:10
    To Twoje dziecko, a nie jej, więc czemu ma chcieć się nim zajmować?
    Zgodzę się, że od czasu do czasu może ci pomóc, ale nie może być jej stały obowiązek. To co innego niż np. podział obowiązków domowych, bo dziecko nie jest wspólne.

    tym bardziej jeśli Twoja partnerka sama chciała by mieć dziecko ta sytuacja może być dla niej ciężka - obawia się pewnie czy Ty mając już jedno nie będziesz mniej chętny na drugie.

    Nie oszukujmy się - dziecko z poprzedniego związku to w 99% przypadków jest wada dla nowego partnera/partnerki, więc naiwnością jest oczekiwać, że ktoś się będzie z tego cieszył.
  • kanna 07.12.17, 23:33
    Naiwnością jest oczekiwanie, że biorąc sobie faceta (czy kobitę) z dzieckiem, wchodzimy w związek tylko z dorosłym.
    Dziecko staje się częścią nowego związku (w sensie: nie da się go schować w piwnicy i wyciągać tylko wtedy, jak drugiej połówki nie ma). Jeśli ktoś nie ogarnia tej prostej prawdy powinien się wiązać tylko z osobami bez dzieci.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • koszmarna.baba 10.12.17, 19:34
    kanna 07.12.17, 23:33

    Naiwnością jest oczekiwanie, że biorąc sobie faceta (czy kobitę) z dzieckiem, wchodzimy w związek tylko z dorosłym.
    Dziecko staje się częścią nowego związku (w sensie: nie da się go schować w piwnicy i wyciągać tylko wtedy, jak drugiej połówki nie ma). Jeśli ktoś nie ogarnia tej prostej prawdy powinien się wiązać tylko z osobami bez dzieci.


    10/10

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • znana.jako.ggigus 10.12.17, 20:00
    KWestia tego, ile opieki chcesz/możesz pruejąć.
    I kwestia tego, czy to samo być pisała kobiecie, która się skarży, że jej kochać nie chce odprowadzać dziecka na przystanek.
    Od kobiet patriarchalnie oczekuje się, że sobie wszystko zorganizują. A także od kobiet oczekuje się, że dostarczą pomocy biednemu, bohaterskiemu mężczyźnie w potrzebie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 08:41
    Pani nie dorosla do zwiazku z mezczyzna z potomstwem. Kto dla Ciebie wazniejszy: ona czy dziecko?
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 12:06
    A może ten pan nie dorósł do takiego związku?


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 12:31
    Dlaczego? Pani robi cyrki, bo musi dziecko przez ulice przeprowadzic. To chore?
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:12
    ALe czy ta kobieta musi chcieć przeprowadzać dziecko przez ulicę?
    No i pytanie poza schematem patriarchalnym - nikt nie zadaje pytania, jak aurtor postu, o ile nie trolluje, ułożyłby sobie życie z dzieckiem, nie będąc w związku.
    Każdy tutaj myśląc z wyższością patriarchalną zakłada, że kobierta musi i chce sprawować opiekę nad dzieckiem. I to stałą, z tego co pisze aztor. To taka pół matka.
    No wiadomo jak to kobieta - myśli jajnikami (co drugi post o tym), ma gen opiekuńczości i gen służącej (dzięki tato za to określenie), to wiadomo - kobieta widzi sytuacja, lecę pomóc, bo jeszcze ten pan będzie musiał znaleźć uwaga, uwaga, inne rozwiązanie swoich problemów. No to byłby dramat.
    Gdyby ten post napisała kobieta, wieszalibyście psy, że sobie nie daje rady i że ten pan ma prawo czuć się nie3komfortowo z obcym dzieckiem ,bo geny nie te.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 13:22
    Nie wiesz tego, co napisalibyśmy tutaj. Możesz kiedyś z nienacka strollować temat, zobaczymy.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:25
    Ale wyobrażam sobie normalną rekację - kobieta skarży się, że jej kochaś nie sprawuje opieki.
    Nie muszę trollować, znam patriarcharne myślenie.
    W co drugim poście mogę do woli o tym myżleniu poczytać.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:30
    Sama znam pana, ktory opiekuje sie 3-letnia corka co drugi tydzien i z jezykiem na wierzchu, daje rade...
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:47
    Ale była jak domniemywam partnerka tego pana i matka tej dziewczynki, nie robi tego z językiem na wierzchu. No cuda normalnie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:53
    Byla ma nowego partnera do pomocy. I nie wiem, moze tez z jezykiem? ;)
  • koszmarna.baba 10.12.17, 19:41
    Gdyby ten post napisała kobieta, wieszalibyście psy, że sobie nie daje rady i że ten pan ma prawo czuć się nie3komfortowo z obcym dzieckiem ,bo geny nie te.

    Giggus coś ty się tak zafiksowała na tych genach? Masz jakąś fobię czy co?
    Nikt nic nie musi ale jak chce być z facetem dzieciatym to musi zaakceptować fakt, że partner BĘDZIE się tym dzieckiem zajmował i ona sama też będzie musiała się nim czasami zająć! Jak jej nie pasuje to niech szuka innego zamiast robić ojcu wymówki, że zajmuje się dzieckiem zamiast pieścić pannę!

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • znana.jako.ggigus 10.12.17, 19:55
    Ja??? To w co drugim poście o genach kobiet. Ty czytasz wybiórczo czy jak.
    Geny służącej to określenie mojego zmarlego ojca. Ja bym za to zabiła, ale moja mama była zbyt łagodna
    No i oczywiście wszyscy patriarchalnie na kobietę, jak śmie odmówić opieki.
    Ty też.
    A nie zajmujesz się tym panem - że on musiałby sobie jakoś ułożyć opiekę nad dzieckiem będąc solo.
    Bo tak to ma darmową siłę. W nocy ją przeleci, to ona za dnia na ten przystanek powinna w podskokach lecieć.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • lew_ 10.12.17, 20:08
    Teraz wiem dlaczego jestes rozwodka:)
  • znana.jako.ggigus 10.12.17, 22:07
    Nie jestem!!!! Kłamiesz, małpeczko moja

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 10.12.17, 22:11
    A co ma mój post wspólnego z moim statusem przyszłej rozwódki, bo kiedyś jednak będzie trzeba, to wiedzą tylko skomplikowane (??) ścieżki (???) umysłu (???!!!) lwa.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • koszmarna.baba 10.12.17, 21:00
    Re: dziecko z poprzedniego związku
    znana.jako.ggigus 10.12.17, 19:55

    > Ja??? To w co drugim poście o genach kobiet. Ty czytasz wybiórczo czy jak.
    Ty też.
    A nie zajmujesz się tym panem - że on musiałby sobie jakoś ułożyć opiekę nad dzieckiem będąc solo.
    Bo tak to ma darmową siłę. W nocy ją przeleci, to ona za dnia na ten przystanek powinna w podskokach lecieć.

    >>Teraz to ja zawożę syna do szkoły niezależnie od tego czy partnerka jest w domu rano czy nie. Również odbieram syna po szkole. Na ten moment tylko dwa razy w tygodniu partnerka odbiera syna z przystanku po szkole, reszta zajmuję się sam.
    Ostatnio poprosiłęm ją by została z synem godzine wieczorem, bo musiałem wyjśc z domu z kolegą. Kolega poprosił mnie o pomoc by z nim pojechać do urzędu. Przed wyjściem z domu odebrałem syna ze szkoły i zrobiłem mu obiad. Nie było mnie w domu dokładnie 1 godz. i 20 min. Oczywiście nie obeszło się bez pretensji, że ona musi siedziec z moim dzieckiem i powiedziała, że nigdy więcej
    Gdy poświęcam czas synowi, odrabiamy lekcje, każę czytać synowi czytanki, legendy itp. potem on mi opowiada i sprawdzam czy przeczytał i czy rozumie, to ona mówi, że poświęcam czas jemu a nie poświęcam czasu jej.

    Czytaj ze zrozumieniem. Panna jest zazdrosna o jego czas spędzony z własnym dzieckiem!! Dlaczego w takim razie w ogóle z nim jest, po co mu zawraca gitarę?? Chce faceta na wyłączność to niech szuka bezdzietnego! Jakim prawem ogranicza ojcu kontakt z jego własnym dzieckiem?

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • znana.jako.ggigus 10.12.17, 21:29
    Zajmuję się genami, bo co druga osoba diagnozuje u tej pani niechęć do dzieci w ogóle.
    A może ona, do czego ma prawo, nie lubi tego dziecka? Ja też dogaduję się z dziećmi jednej kumpeli świetnie, a z dziećmi innej w ogąle.
    Ta konieta nie ogranicza przecież kontaktu z dzieckiem, tu płyniesz trochę w abrudrd. To ten pan chce aby jego partnerka przejęła jego obowiązki. Ta pani nie chce sprawować opieki, ale niczego nie ogranicza.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • koszmarna.baba 10.12.17, 21:47
    Jeżeli ma pretensje, że spędza czas odrabiając z dzieckiem lekcje to jednak OGRANICZA!
    Zupełnie nie wiem dlaczego tę część wpisu tak permanentnie ignorujesz!? Czepiłaś się tych obowiązków i nie chcesz zauważyć, że opiekę sprawuje gość sam, łącznie z gotowaniem obiadów dla syna.
    Jeżeli panna nie dogaduje się z dzieckiem partnera to powinna gruntownie przemyśleć ten związek. Moim zdaniem to jest powód do rozstania. Nie zapominaj też, że pan wspomniał o tym, że pani źle się wyraża o synu swego partnera a to już raczej niezbyt dobrze o niej świadczy.

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • koszmarna.baba 10.12.17, 21:54
    PS.
    Laska wie, że 10-cio letnie dziecko jest po przejściach (rozstanie rodziców, porwanie przez matkę itd.) więc jeżeli nie zamierza pomóc to niech chociaż nie przeszkadza a najlepiej niech zabiera tyłek i szuka chłopa bez zobowiązań.

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • znana.jako.ggigus 10.12.17, 21:57
    Okey w tym kontekście ogranicza.
    Ograniczać to dla mnie nie pozwalać widywać się z kimś, a nie że ktoś siedzi w pokoju obok i piłuje z synem lekcje.
    no wiesz porwanie przez matkę - powiem tak, nikt normalny nie porywa dziecka. Coś musiało być wcześniej, o czym pan dyskretnie mliczy. I teraz też niezbyt przyjemnie pisze o swojej partnerce.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 10.12.17, 21:48
    Skoro nie lubi jego dziecka, to nie powinna byc z jego ojcem. Po co sie katowac? Dziecko z dnia na dzien nie zniknie przeciez...
  • znana.jako.ggigus 10.12.17, 21:55
    Dlaczego? Można nie lubić czyjegoś elemenut życia, nmożna się z kimś. nawet z dzieckiem, po prostu nie dogadywać. Ale to rolą ojca i partnera jest tak urządzić, aby wszystkim było lepiej.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 11.12.17, 09:00
    No to urzadza jak moze. Dziecko nie jest po prostu elementem zycia.
  • znana.jako.ggigus 11.12.17, 10:13
    Jest czyimś elementem życia, centrum, motywem, wybierz sobie, co jeszcze.
    Inni ludzie nie mogą sponatnicznie wyjechać z nowym partnerem, bo mają psa/kota/rybki/dziecko/starą matkę i muszą jakoś to zorganizować.
    W tym opisywanym kontekście, tej sytuacji dzeicko jest elementem, jak i nowy związek też jest elementem. I parę innych rzeczy, np. opieka nad dzieckiem i szagat związkowy.
    Nie wiem, czy ten pan urządza jak może. On wie, że ma w domu siłę, a siła mu się narowi.
    Ale ciekawe że i Ty i wiele osób zdiagnozowało od razu niechęć do dzieci u tej kobiety.
    A nikt jakąś nie pomyślał o porwaniu. Porwanie nie jest typowym elementem przejęcia opieki nad dzieckiem, kiedy rodzice się rozstają. Takie mam wrażnei.
    A teraz z ręką na sercu - wyobraź sobie pełen żalu post pani, która ma dziecko i pana nowego. I ta pani wymaga odprowadzania dziecka i przyprowadzania przez jej kochanka, a także opieki od czasu do czasu. Kochanek po to jest, żeby ibe tylko ją przelatywał i wbijał gwoździe.- Patriarchalne standardy są nieco inne dla kobiet, nieprawdaż?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 13.12.17, 17:09
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Geny służącej to określenie mojego zmarlego ojca. Ja bym za to zabiła, ale moja
    > mama była zbyt łagodna

    A to nie ty - w wątku o starzejącej się mamie - chwaliłaś się "kumplowskimi" układami z rodzicami?
    Nie musisz się tłumaczyć. To bardzo prywatne sprawy. Wystarczy, że sama wiesz, jak jest.
    Jednak podejrzewając o trollowanie (niemal) wszystkich innych - zastanów się, jak sama "brzmisz" na tym tle.
  • znana.jako.ggigus 13.12.17, 17:41
    Nie chwaliłam się, pisałam o takich stosunkach. To był bardzo przyjemny etap w moim życiu, szkoda że nie mogę do niego wrócić. Mam andzieję, że należycie cieszyłam się tymi chwilami.
    To określenie zostało użyte przez mojego ojca w fazie przedrozwodowej, to były późne lata 70. Niedawno się o tym sformułowaniu dowiedziałam i przyznam, że uważam to określenie jako ciekawe językowo. Wiele tzw. skrzydlatych słów w mojej rodzinie pochodziło od mojego ojca.
    Nie wiem, co ma trollowanie do genów służącej, ale chętnie się dowiem.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 13.12.17, 18:44
    Pisałaś, że gdy miałaś ok. 25 lat (nie chce mi się sprawdzać dokładnie) - zaczęliście się z rodzicami "kumplować", traktować po partnersku.
    Czy to znaczy, że pod koniec lat 70. miałaś 25 lat / byłaś już dorosła? Twój wpis brzmiał tak, jakby sprawy miały miejsce aktualnie.
    Zaskakujące! Serio. Cóż, kobiet się o wiek nie pyta... Ale twój sposób wnioskowania (zbliżony do wróżenia), oraz egzaltowanie się "mądrymi pojęciami" pochodzącymi +/- z okresu emancypacji kobiet, które głosisz tu tak, jakby były twoim osobistymi, aktualnymi odkryciami, i o których niezwłocznie należy poinformować Forum! :) - nasuwa skojarzenie, że nadal "zdobywasz wiedzę", dojrzewasz, również mentalnie, poznajesz świat, relacje itd.
    Coś jak kot Filemon. :) Albo forumowy Kolumb, niosący z miną odkrywcy "gałganek oświaty" pod strzechy. :) A i jeszcze ten zapał i niezłomna wiara w swoje racje... :) Dałabym ci góra 22 lata.

    Natomiast co do trollowania - z genami służącej - wspólnego to nie ma nic.
    Zestawianie ze sobą przypadkowo wybranych określeń z czyichś postów + kwestionowanie sensu tych zestawień - to już twoja własna licentia poetica, odległa od logiki w sposób kosmiczny, i - na dłuższą metę - nużąca. (O tym już było. Nie lubię się powtarzać.)

    Ale już gubienie się w swoim własnym życiorysie - zgodnie z twoimi spostrzeżeniami - ma z trollowania sporo. 8)
    Zresztą... powinnaś to wiedzieć najlepiej. Przecież w typowaniu trolli na tym forum - nie masz sobie równych.
  • stokrotka_a 13.12.17, 22:12
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > Pisałaś, że gdy miałaś ok. 25 lat (nie chce mi się sprawdzać dokładnie) - zaczę
    > liście się z rodzicami "kumplować", traktować po partnersku.
    > Czy to znaczy, że pod koniec lat 70. miałaś 25 lat / byłaś już dorosła? Twój wp
    > is brzmiał tak, jakby sprawy miały miejsce aktualnie.
    > Zaskakujące! Serio. Cóż, kobiet się o wiek nie pyta... Ale twój sposób wnioskow
    > ania (zbliżony do wróżenia), oraz egzaltowanie się "mądrymi pojęciami" pochodz
    > ącymi +/- z okresu emancypacji kobiet, które głosisz tu tak, jakby były twoim o
    > sobistymi, aktualnymi odkryciami, i o których niezwłocznie należy poinformować
    > Forum! :) - nasuwa skojarzenie, że nadal "zdobywasz wiedzę", dojrzewasz, równie
    > ż mentalnie, poznajesz świat, relacje itd.
    > Coś jak kot Filemon. :) Albo forumowy Kolumb, niosący z miną odkrywcy "gałganek
    > oświaty" pod strzechy. :) A i jeszcze ten zapał i niezłomna wiara w swoje racj
    > e... :) Dałabym ci góra 22 lata.

    Jak na osobę, której nie chce się dyskutować na forum z powodu giggus, napisałaś bardzo dużo. Cały tekst poświęciłaś osobistym wycieczkom skierowanym właśnie do niej. Dziwna ta twoja logika niewdawania się w dyskusje... :-)
  • ogrod_rozkoszy 13.12.17, 22:32
    Czasem mam gest. 8)
    Wszystkie "dyskusje" z Ggigus wyglądają podobnie, niezależnie z kim by to było i na jaki temat. Zgodziłam się z six_a, bo akurat ujęła to "w punkt", choć tego typu uwag na forum trochę by się znalazło.
    A tobie - nic do tego, czy piszę czy nie, w jakich ilośxciach i kiedy. Nie twój interes, i nie ty będziesz ustalać limity.
    Poza tym - nikt tu samozwańczych adwokatów nie potrzebuje. Zwłaszcza tendencyjnych i przybiegających pobić pianę - po nic innego.
    Aha, i tobie też nie zaszkodzi, jak poczytasz o kompulsji. :)
    Bez odbioru.
  • stokrotka_a 13.12.17, 22:48
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > Czasem mam gest. 8)

    Tak sobie to tłumacz. ;-) W rzeczywistości sama zaczęłaś bić pianę, zarzucając to komuś. :-)

    > Wszystkie "dyskusje" z Ggigus wyglądają podobnie, niezależnie z kim by to było
    > i na jaki temat. Zgodziłam się z six_a, bo akurat ujęła to "w punkt", choć tego
    > typu uwag na forum trochę by się znalazło.

    Na forum można znaleźć przeróżne rzeczy, ale to nie dowód na obiektywizm twojej "opcji". :-)

    > A tobie - nic do tego, czy piszę czy nie, w jakich ilośxciach i kiedy. Nie twój
    > interes, i nie ty będziesz ustalać limity.
    > Poza tym - nikt tu samozwańczych adwokatów nie potrzebuje. Zwłaszcza tendencyjn
    > ych i przybiegających pobić pianę - po nic innego.

    Jestem pod wrażeniem! :-) Nie wypowiadaj się za innych (patrz "nikt"), moja droga i nie traktuj tego tak personalne. :-)

    > Aha, i tobie też nie zaszkodzi, jak poczytasz o kompulsji. :)
    > Bez odbioru.

    Jeśli ty poczytasz, to podziel się osobistymi wnioskami. ;-) papa
  • ogrod_rozkoszy 13.12.17, 23:10
    stokrotka_a napisała:

    > W rzeczywistości sama zaczęłaś bić pianę, zarzucając to komuś. :-)

    W rzeczywistości przyznałam rację komuś, kto zauważył dokładnie to co ja jakiś czas temu. Bawi cię takie odwracanie kota ogonem, czy po prostu nie stać cię na obiektywizm?

    > Na forum można znaleźć przeróżne rzeczy, ale to nie dowód na obiektywizm twojej
    > "opcji". :-)

    Jeśli kilka osób zauważa i sygnalizuje to samo - człowiek dysponujący rozsądkiem - przynajmniej się zastanowi. Jego alter ego - również.

    > Jestem pod wrażeniem! :-) Nie wypowiadaj się za innych (patrz "nikt"), moja droga i nie traktuj tego tak personalne. :-)

    Nie jestem twoją drogą i nie widzę powodu do takiego spoufalania się.
    Od każdej reguły znajdą się wyjątki, więc na kilku miłośników twoich nieproszonych wtrętów na pewno też możesz liczyć.

    > Jeśli ty poczytasz, to podziel się osobistymi wnioskami. ;-) papa

    Wystarczy, że porównasz statystykę moich i swoich wpisów na forum, z dowolnego okresu, by zrozumieć, że kompulsywne pisanie na forum - nie jest moim problemem. Pokładam nadzieję w tym, że... prawda cię wyzwoli. 8)
  • stokrotka_a 14.12.17, 08:26
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > W rzeczywistości przyznałam rację komuś, kto zauważył dokładnie to co ja jakiś
    > czas temu. Bawi cię takie odwracanie kota ogonem, czy po prostu nie stać cię na
    > obiektywizm?

    Widzisz, moja droga, problem polega na tym, że swoje bicie piany uważasz za uzasadnione i nazywasz je inaczej, ale robisz to, co zarzucasz komuś innemu.

    > Jeśli kilka osób zauważa i sygnalizuje to samo - człowiek dysponujący rozsądkie
    > m - przynajmniej się zastanowi. Jego alter ego - również.

    Człowiek rozsądny może się zastanowić, dochodząc do wniosku, że ilość nie jest równoznaczna z jakością, a prawdy nie tworzy się przez głosowanie. :-)

    > Nie jestem twoją drogą i nie widzę powodu do takiego spoufalania się.

    Niewłaściwie interpretujesz zwykłą grzeczność, moja droga. :-)

    > Od każdej reguły znajdą się wyjątki, więc na kilku miłośników twoich nieproszon
    > ych wtrętów na pewno też możesz liczyć.

    Daruj sobie te personalne wycieczki. :-)

    > Wystarczy, że porównasz statystykę moich i swoich wpisów na forum, z dowolnego
    > okresu, by zrozumieć, że kompulsywne pisanie na forum - nie jest moim problemem.

    Więcej niż statystyka mówi stwierdzenie "bez odbioru", po którym jednak odbierasz i nadajesz. ;-)

    > Pokładam nadzieję w tym, że... prawda cię wyzwoli. 8)

    O tak, prawda ma wielką moc! Tylko nie wiadomo jaka to prawda: święta prawda, też prawda czy g...no prawda. ;-)
  • six_a 14.12.17, 09:43
    >Widzisz, moja droga, problem polega na tym,
    może zacznij omawiać swoje wydumane problemy z jakimś psychologiem. już mu współczuję. w tym konkretnym przypadku najprościej było się przyznać, że wstrzeliłaś się w gałąź na zasadzie uderz w stół. no ale nie wymagajmy za wiele.


    --
    did i pass
  • stokrotka_a 14.12.17, 09:52
    six_a napisała:

    > może zacznij omawiać swoje wydumane problemy z jakimś psychologiem. już mu wspó
    > łczuję. w tym konkretnym przypadku najprościej było się przyznać, że wstrzeliła
    > ś się w gałąź na zasadzie uderz w stół.

    Dobra rada - zastosuje ją do siebie, moja droga. :-)

    > no ale nie wymagajmy za wiele.

    Och, wasza wysokość raczyła się wypowiedzieć.. :-)
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 12:16
    > six_a napisała:
    > > może zacznij omawiać swoje wydumane problemy z jakimś psychologiem.

    > stokrotka_a napisała:
    > Dobra rada - zastosuje ją do siebie, moja droga. :-)

    Hmm. Czyżby światełko w tunelu? 8)
  • stokrotka_a 14.12.17, 16:27
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > > Dobra rada - zastosuje ją do siebie, moja droga. :-)

    > Hmm. Czyżby światełko w tunelu? 8)

    Nie wiem , czy dla ciebie to światełko w tunelu, ale to możliwe. ;-) A w mojej wypowiedzi w słowie "zastosuje" jest o jedną literę za dużo. Gdybym miała siebie na myśli, to napisałabym "zastosuję". :-)
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 16:32
    Wiem, że to literówka. Nie podejrzewałabym cię o tak nagłą przemianę wewnętrzną. Niemniej - miło było z niej skorzystać. :)
  • stokrotka_a 14.12.17, 16:43
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > Wiem, że to literówka. Nie podejrzewałabym cię o tak nagłą przemianę wewnętrzną
    > . Niemniej - miło było z niej skorzystać. :)

    Proszę bardzo - cała przyjemność po mojej stronie, moja kochana. :-)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 15:03
    Każdy ma prawo wziąć udział w dyskusji i to w każdym momencie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 12:12
    stokrotka_a napisała:

    > Widzisz, moja droga, problem polega na tym, że swoje bicie piany uważasz za uzasadnione i nazywasz je inaczej, ale robisz to, co zarzucasz komuś innemu.

    A więc nie stać cię na uczciwość. Cóż, można się było spodziewać. W dodatku pomyliłaś adresatów. Powyższe zdanie powinno być zaadresowane do stokrotka_a.

    > Człowiek rozsądny może się zastanowić, dochodząc do wniosku, że ilość nie jest
    > równoznaczna z jakością, a prawdy nie tworzy się przez głosowanie. :-)

    Ten sposób wnioskowania opisany został w psychopatologii jako objaw... :) Nie ubliżajmy tu rozsądkowi.

    > Niewłaściwie interpretujesz zwykłą grzeczność, moja droga. :-)

    Wolę niegrzeczną szczerość niż fałszywą grzeczność. Daruj sobie te zabiegi wobec mnie. Może inni polubią - próbuj.

    > Daruj sobie te personalne wycieczki. :-)

    Vice versa. Adresat: stokrotka_a. Okulary - gratis z refundacją NFZ.

    > O tak, prawda ma wielką moc! Tylko nie wiadomo jaka to prawda: święta prawda, też prawda czy g...no prawda. ;-)

    Którakolwiek cię wyzwoli - potraktujmy to jako sukces. :)

    PS. Znaczenie pojęć użytych w powyższym poście - dostępne jest w źródłach takich jak Wikipedia oraz sjp.pl :) Nie cytuję ich, ponieważ nie chciałabym wchodzić w kompetencje oraz odbierać forumowego chleba użytkowniczce Ggigus. :)
  • stokrotka_a 14.12.17, 16:42
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > A więc nie stać cię na uczciwość. Cóż, można się było spodziewać.

    Daj sobie spokój z tą tanią erystyką. :-)

    > Ten sposób wnioskowania opisany został w psychopatologii jako objaw... :) Nie u
    > bliżajmy tu rozsądkowi.

    Znów erystyka, moja droga. :-)

    > Wolę niegrzeczną szczerość niż fałszywą grzeczność. Daruj sobie te zabiegi wobe
    > c mnie. Może inni polubią - próbuj.

    No cóż, nie mogę odpowiadać za to, co wolisz, ale ja wolę prostą grzeczność, moja droga. :-)

    > Vice versa. Adresat: stokrotka_a. Okulary - gratis z refundacją NFZ.

    Ja nie ukrywam, że moja dyskusja w tym wątku dotyczy ciebie, a konkretnie twojego bicia piany, więc siłą rzeczy moje komentarze mają charakter personalny. Jeśli ty nie bijesz piany w personalnych wycieczkach, to daj sobie z nimi spokój. :-)

    > Którakolwiek cię wyzwoli - potraktujmy to jako sukces. :)

    Sprawa nie jest taka prosta, bo ta trzecia prawda nie ma właściwości wyzwalających, a niestety w twoich wypowiedziach jest jej dużo. :-)

    > PS. Znaczenie pojęć użytych w powyższym poście - dostępne jest w źródłach takic
    > h jak Wikipedia oraz sjp.pl :) Nie cytuję ich, ponieważ nie chciałabym wchodzić
    > w kompetencje oraz odbierać forumowego chleba użytkowniczce Ggigus. :)

    No to świetnie - poczytaj teksty źródłowe jeszcze raz, a potem kolejny... ;-)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 21:55
    Ona tak będzie kolejne sto postów, odpowiedź bez odpowiedzi

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 21:58
    Ona to wie, ona zna - nikt nie robi tego tak jak ja... ;)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:00
    Najgorsza ze wszystkich jest cnota środkowa. Ta która o sobie w i e.

    Przysłowie chińskie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 22:03
    Prawdziwa cnota krytyki się nie boi.
    (neverending story, uuu uuu uuu... :) powtarzamy się.
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:08
    Ano, tak wyszło. Zawsze lecisz na jedną nutę, to i mam standardową treść w odpowiedzi. Ale mam tę treść!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 22:14
    To chyba Ty znasz tylko jedno chińskie przysłowie. :)
    Chcesz poznać drugie?
    Proszę: "Jeśli nie wiesz co powiedzieć - powiedz stare chińskie przysłowie."
    :)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:16
    Ty reagujesz w pewien sposób, jak widać zawsze tsa damo w pewnym momencie dyskusji. Nawtykasz, a kiedy dyskutant chce docisnąć, to ty odskakujesz, a potem pokazujesz nadęte ego. Więc i ja tak reaguję, cóż mi innego pozostało.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 12:58
    To są dwie rzeczy osobno, które przez Ciebie są potraktowane tak samo.
    Wiek, kiedy wszłam w partnerskie, bo nie kumpelskie układy z rodzicami to jedno.
    A to ciekawe językowo określenie to drugie.
    Przez Ciebie połączone w całość.
    BTW nie należy do tematu ani mój życiorys, ani mój wiek.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 13:32
    co masz na mysli piszac -
    egzaltowanie się "mądrymi pojęciami" pochodzącymi +/- z okresu emancypacji kobiet, które głosisz tu tak, jakby były twoim osobistymi, aktualnymi odkryciami, i o których niezwłocznie należy poinformować Forum! :) -

    ciekawam...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 14:51
    Zrób aerobik swoim synapsom. :) To zdrowo. A myślenie jest sexy. ;)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 14:58
    Ale ja pytam, co ty masz na myśli.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 14:59
    PS - bo skoro zbijasz różne wypowiedzi w jeden blok (albo w mieszankę coś jak srek homogenizowany) i dodajesz ramy czasowe wg uznania, to może być ciekawie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 15:07
    Czy ja gdzieś obiecywałam, że jestem od zaspokajania czyjejś ciekawości?
    Ktoś stawia na Tolka Banana, ktoś na myślenie... Życie. :)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 15:22
    Ale ja grzecznie spytałam. Pytanie uzasadniłam ciekawym, jak przyznam dla mnie, tokiem myślenia.
    Ciekawe do jakich wniosków można dojść, myśląc homogenicznie jak Ty i pisząc jak Ty. Oba elementy (myślenie i pisanie) poparłam cytatem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 15:54
    Oczywiście, że spytałaś grzecznie. Ale ja równie grzecznie odpowiedziałam. :)
    Cieszę się, że mój tok myślenia Cię inspiruje... Natomiast nie przepadam za wykładaniem ławy na kawę. ;) Mam satysfakcję, gdy ktoś samodzielnie - metodą prób i błędów - odnajduje nitkę, po której trafia do kłębka.
    A jeśli nie - mówi się trudno.
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 16:00
    Nie sądzę, aby odpowiadanie pytaniem na pytanie po oprzednej analizie nicka, osobowości i innych jest grzeczne. Wg mnie jest dosyć chamskie.
    Nie inspirujesz mnie do niczego, niestety.
    Nici w Twojej głowie szukać nie będę. Nie moja zabawa ani hobby.
    Jak widać masz swoje powody, aby ukrywać skomplikowane (?) scieżki (??) własnego (???) umysłu (????).


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 16:15
    Oooj. Tu już przestało być grzecznie. 8)
    Nici - która jest oczywiście pewną metaforą - powinnaś poszukać w swojej głowie. A że Ci się nie chce - to już nie mój problem. Identycznie jak Twoja ciekawość.
    Poza tym: "każdy ma prawo zaniechać udziału w >dyskusji< i to w każdym momencie". :)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 20:48
    Przykro mi, ale nie mogę na niegrzecznść reagować grzecznością.
    Nie muszę do niczego dochodzić, zadając Tobie pytanie ościeżlki Twego umysłu. Z tego co widzę, pilnie kpiujesz - ścieżki, nici.
    To mi wystarcza.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 21:44
    To po co podkreślałaś, że "grzecznie zapytałaś"? Zdecyduj się: możesz czy nie możesz. Konsekwencji trochę. :)
    Aha, i nie wiem co oznacza po polsku "pilnie kpiujesz". Może to też jakiś góralski żargon.

    Mniejsza o szczegóły. Przyjmuję z ulgą, że czujesz się zaspokojona, :) i że z ogólnego zarysu "ościeżlek" Twego umysłu wnioskować mogę, iż mamy finito. :) <famfary!>
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 21:53
    A czemu nie miałabym podrkeślać, że grzecznie pytałam? Co ty piszesz? To twoja reakcj jest niemiła
    Nie, nie odpowiedziałaś. Ale wiem z innych tego typu dyskusji, że nie dasz rady odpowiedzieć

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 22:11
    Temu:

    znana.jako.ggigus napisała:
    > Przykro mi, ale nie mogę na niegrzecznść reagować grzecznością.

    Nie dostrzegasz związku między swoimi kolejnymi postami? I nie mam na myśli takich sprzed miesiąca, tylko sprzed godziny lub nawet pół. :)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:17
    Z pewnością dostrzegam inny związek niż ty. Doczekam się w końcu Twojej wypowiedzi na temat?
    Intuicja mówi nie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 22:20
    Widać intuicja czytała uważniej moje posty. :)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:28
    Miłe że przyznajesz się do nieudzielania odpowiedzi. Zapewne to działanie programowe, a może i podprogowe

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 22:36
    No i sama widzisz, jak miło. :) Gdybym odpowiedziała - mogłoby przestać... :)

    (Odpowiedziałam zresztą, tylko nie przebiło Ci się do świadomości, stąd ta powtórka.
    A przyznawać się - to można do czegoś złego: winy, kłamstwa itd. Natomiast każdemu wolno kochać. I każdemu wolno milczeć. W dowolnym momencie. :)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:41
    Przyznawać się można do wszystkiego do małych i dużych grzechów. Do sukcesów, własnych myśli i skomplikowanych ścieżek.
    Poprosiłabym o to, abyś wskazała mi miejsce przebitki. Ale nie wiem. Właściwie dobrze wychowany człowiek, widząc że inny go nie rozumie, robi cokolwiek, aby to porozumienie doszło do skutku.A milczenie w dobrowolnym momencie dyskusji jest no conajmniej dziwne.
    Więc po co dyskutować, pytam grzecznie, nie licząc na odpowiedź.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 22:47
    "Gdy uczeń jest gotowy - pojawia się mistrz."

    Na teraz - tylko/aż tyle. :)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:49
    No to musisz się jeszcze trochę pogotować na przybycie Twego mistrza.
    Trzymam kciuki!
    Na pewno się uda. Gotuj się dobrze. We własnym sosie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • stokrotka_a 14.12.17, 22:48
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > (Odpowiedziałam zresztą, tylko nie przebiło Ci się do świadomości, stąd ta powt
    > órka.
    > A przyznawać się - to można do czegoś złego: winy, kłamstwa itd. Natomiast każd
    > emu wolno kochać. I każdemu wolno milczeć. W dowolnym momencie. :)

    Oto przeciwniczka bicia piany bije ją, że aż wióry lecą! :-D
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:50
    To na pewno jakieś podświadome wskazówki co do odpowiedzi są. Ja je tylko przeoczyłam.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 22:56
    Jakie wióry? Z piany? To jedynie Venus! :)
    A ja mam akurat venę, to co mam sobie żałować. Co gorsza - zaczęło mi się to podobać. :))

    Na tyle, że aż "zagrałam" Ggigusowi piosenkę! Ale czy ona się dopatrzy? I kiedy? Nie wynurzając nosa z tutejszego Ogrodu... ;)
  • stokrotka_a 14.12.17, 23:03
    ogrod_rozkoszy napisała:

    > Jakie wióry? Z piany? To jedynie Venus! :)
    > A ja mam akurat venę, to co mam sobie żałować.

    Jaka piana takie wióry. :-D

    > Co gorsza - zaczęło mi się to podobać. :))

    No widzisz, trzeba było tak od razu, moja droga (to prosta grzeczność). :-)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 23:05
    Jaka wena, takie/tanie efekty:)))

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 23:08
    Inaczej byś śpiewała, jakby Ci przyszło za nie płacić. ;)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 23:14
    Płacić???
    Bez przesady.
    Sny o potędze, rozumiem. Gotujesz się pilnie.
    PAPAPAPAPAPA

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 23:35
    To nie ja śnię o Potędze. To Potęga śni o mnie!
    ;))))
    PARAPAPA
  • ogrod_rozkoszy 14.12.17, 23:10
    Ale nie od razu misie podobało! :-)

    A teraz już, dzieffczynki: PA-PA.
  • bablara 11.12.17, 22:24
    Dokładnie , z opisu tego pana to wygląda , że jemu niepotrzebna jest partnerka. Jemu potrzebna jest opiekunka do dziecka. Tylko kurcze to dziecko ma 10 lat .
  • krystynkaczarodziejka 08.12.17, 10:51
    Smutne, przecież wiedziała, że masz dziecko. Porozmawiaj z nią, przecież dziecko to tez pewnie dotyka. Można być zazdrosnym o byłego partnera, ale przecież to nie wina dziecka.
  • derff 08.12.17, 11:20
    Chłop z ciebie czy oferma? Musisz się postawić bo baba wykończy Ciebie i dzieciaka.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 12:07
    Jak zwykle wszyscy patriarchalnie wieszają psy na kobiecie.
    Ona jest zła, bo nie chce sprawować opieki. bo powinnością kobiety jest sprawować opiekę nad słabszymi, dziećmi. Generalnie kobieta ma ten gen opieki.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 08.12.17, 12:24
    ależ to działa w obie strony, akurat w tym wątku mężczyzna ma dziecko.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:26
    Ależ ja o tym piszę, że gdyby tę sytuację przedstawiła kobieta, to byłoby naturalne, że ona jako matka dziecka organizuje opiekę.
    No i pytanie klucz .- nadal bez odpowiedzi - jeśli ten pan byłby solo, to co, przepadłby gdzieś w odmętach?


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:29
    Pewnie by opiekunke wynajal. Albo czym predzej znalazl sobie towarzyszke zycia, lubiaca dzieci ;). Poza tym 10-latek jest czesto w miare samodzielny (fakt, ze nie zawsze).
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:48
    Ale może ta kobieta ( o ile istnieje) generalnie lubi dzieci, tylko nie ma ochoty być stałą opiekunką?
    Skąd wiesz?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 13:53
    Bazuje tylko na stanie faktycznym przedstawionym przez watkodawce.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 13:54
    Stan faktyczny!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 14:00
    Tak sie to w prawie nazywa...
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:03
    Nie tylko w prawie...
    Ale stan faktyczny a post, a raczej opis sytuacji z postu plus filrt własnych nastawień to jednak dwie różmne sprawy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:03
    Np Ty wnioskujesz niechęć obecnej partnerki autora postu do dzieci. No faktycznie:)))

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 14:07
    Stan faktyczny, czyli nam przedstawiony, a nie obiektywny. Niechec do tego konkretnego dziecka.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:09
    Napisałaś:
    Albo czym predzej znalazl sobie towarzyszke zycia, lubiaca dzieci

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:11
    Stan faktyczny to nie jest stan nam przedstawiony.
    Stan faktyczny to jest panująca sytuacja.
    Do tego trzeba by opinię drugiej osoby, tej kobiety, a najlepiej jeszcze kogoś z kręgu znajomych, kto by spojrzał na sprawę jeszcze z innej strony.
    Wtedy byłyby zarysy stanu faktycznego, które to zarysy każdy z nas by inaczej zinterpretował.
    Zapewne większość by dalej pisała o tym że ta pani powinna sprawować opiekę.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 14:13
    Nie jestesmy przed sadem ;). Rozwazamy teoretycznie etc.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:28
    Ale nie ma stanu faktycznego na podstawie jednego postu i o to sie czepialam

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 14:14
    Zart ;). Ale zauwaz sama, ze faceci czesto niezbyt ciekawi dosc szybko znajduja nowe partnerki... U kobiet to troche inaczej jednak dziala.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:28
    Bo patriarchat.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 14:34
    Bo byle portki czesto lepsze niz zadne 😉
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 14:36
    Ano . czylli patriarchat, bo spódniczka tego statusu nie ma.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 12:31
    Jakby to nowy partner plci meskiej robil takie numery z dzieckiem partnerki, to tez byloby to nie ok.
  • lew_ 08.12.17, 17:49
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • znana.jako.ggigus 08.12.17, 20:45
    Jest jak myślisz.
    możesz walić po polsku, nie cała publika włada niemieckim.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 08.12.17, 21:32
    Zaraz, miejmy nadzieje, go wytna...
  • lew_ 09.12.17, 07:42
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • znana.jako.ggigus 09.12.17, 10:55
    Mnie ręce opadają i wszystko inne,jak czytam twoje posty.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • lew_ 09.12.17, 17:10
    Co ci jeszcze opadlo oproocz rak?:)
  • znana.jako.ggigus 09.12.17, 17:46
    Fiutek. Jestem facetem.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 09.12.17, 18:40
    😂😂😂😂
  • kazjenka 09.12.17, 10:12
    Mam podobną sytuację o tyle, że mój chłopak ma dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa. Chłopcy mieszkają z matką, ja nie mieszkam z nim. Z dziećmi (9 i 6 lat) spotkałam się kilka razy, chciałam je poznać. Nie wiem, co by było, gdybyśmy mieszkali razem, ale nie traktuję opieki nad nimi jak zło konieczne. Mimo że sama jestem po 30. i własnych dzieci nie planuję.

    Czy zdarzało się, że opieka nad Twoim synem psuła jej jakieś plany? Ile czasu z nią spędzasz? Bo może ona w ten pokrętny sposób komunikuje Ci, że potrzebuje więcej uwagi? Dużo poświęciłeś dla niej i syna.
    PS ona też ma 3/4 etatu, skoro odbierała Twojego syna ze szkoły?

    --
    felietonada.blogspot.com/

    pejzazownia.blogspot.com/
  • six_a 09.12.17, 11:18
    jak nie chce siedzieć z twoim dzieckiem w twoim domu, to niech się wyniesie i zamieszka sama. dziecko na pewno odetchnie.
    nie bardzo rozumiem, dlaczego trzeba odprowadzać dziesięcioletnie dziecko na przystanek po drugiej strony ulicy, chyba że przechodzicie na dziko przez pięć pasów obwodnicy.
    poza tym to jakaś tępa dzida, sory.

    --
    did i pass
  • znana.jako.ggigus 09.12.17, 11:21
    Czy to jest tępa dzida - nie wiesz. Znasz relację jednej strony.
    Natomiast przyłąaczasz się do patriarchalnego chóru.
    A dlaczego trzeba dziesięciolatka odprowadzać do autobusu po drugiej stronie, to ja też nie wiem.
    Może ten troll nie jest jakoś specjalnie lotny

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 09.12.17, 12:29
    a po co mi relacja z drugiej strony? nie mówiąc już o tym, że zobaczenie jej na forum jest rzeczą prawie niemożliwą, a domaganie się tego to raczej kosmos.

    jeśli chodzi o chóry, to bez wątpienia najnudniejszy jest ten o trollach.


    --
    ride the tire down
  • znana.jako.ggigus 09.12.17, 12:52
    Niestety, to jest raczej solo to o trollach.
    A tu masz rację, że zobaczenie na forum drugiej strony jest rzeczą niemożliąw. W sumie łatwiej ocenić w ten sposób.
    Walnąć i już.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • basiastel 10.12.17, 18:36
    Nie tylko odprowadzać, ale i przyprowadzać bez przechodzenia ulicy, raptem 10 m. To mnie zastanawia.
  • bablara 11.12.17, 22:18
    Sorry ale czy Twój syn jest upośledzony,że sam z tego przystanku przyjść nie może? Mój 9 latek sam chodzi i wraca ze szkoły i to jest normalne . Syn spędził 1,5 godziny sam przed komputerem ? I co z tego. Z jakiego powodu miała do niego zaglądać? Chyba jeśli coś potrzebuje to umie przyjść i poprosić , prawda? Wydaje mi się ,że jesteś przewrażliwiony na tle własnego dziecka. Zwróć uwagę ,że to już nastolatek i on wcale takiej opieki nie potrzebuje.
  • basiastel 12.12.17, 06:07
    Problemem może być właśnie fakt, że autor wymusza na partnerce opiekę, która wydaje jej się zbędna, przesadzona i się buntuje.
  • a193endy 02.01.18, 16:15
    Dziękuje za wszystkie wpisy.
    Nie miałem czasu przeczytać wszystkich i pozwolicie, że odpowiem szczegółowo po przeczytaniu wszelkich zarzutów oraz pozytywnych wpisów.
    W tym czasie miałem sporo przemyślen na temat dalszych losów mojego "zwiazku" oraz kilka sytuacji, które częściowo utweirdzają mnie w przekonaniu, że z takim podejściem jaki ma ona to daleko nie zajade, wykoncze siebie i dziecko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.