Dodaj do ulubionych

Czego nie wolno w waszym związku?

13.12.17, 17:27
Natchniona ostatnimi szałowymi wątkami forumowymi, spostrzegłam, że to, co wolno w związku, a czego nie, zależy od wielu czynników, między innymi wieku.

I tak, mając trzydzieści lat, wiem, że absolutnie nie wolno:
- nadużywać zaufania partnera, włamując się na jego konta czy do jego korespondencji;
- robić sobie nieprzemyślanie dzieci;
- deklarować ważne słowa, nie będąc w 100% przekonanym o ich prawdziwości, w stylu "kocham cię"/"nie kocham cię"/"ożenię się z Tobą"/"rozwiodę się";

Zauważyłam, że wszystkie te rzeczy, u niektórych czterdziestolatków, czy pięćdziesięciolatków wolno. Nie wolno natomiast niektórym np. rozmawiać z innymi kobietami.

Jak to jest u was?
Piszcie, z dopiskiem przedziału wiekowego 20,30,40 czy 50 lat.

U mnie nie wolno jeszcze:
- wypowiadać się, używając słów "wy, kobiety", jestem w związku jako jednostka, a nie wspólnota;
- kłamać (niestety, nie zawsze działa, nie jestem frajerką), ale też, co za tym idzie:
- zadawać pytań, jeżeli nie jest się w stanie unieść każdej odpowiedzi - zadajesz pytanie, żądasz szczerości, wiedz, że możesz usłyszeć wszystko = radź sobie z tym.

A jak jest u was?
Czego byście w związku nie znieśli? :)

Edytor zaawansowany
  • piataziuta 13.12.17, 19:20
    Echh, forum nasycone.
  • mariuszg2 13.12.17, 19:38
    na mnie możesz liczyć... związki z kobietami zagrażają ludzkości :)

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • mariuszg2 13.12.17, 19:41
    mariuszg2 napisał:

    > na mnie możesz liczyć... związki z kobietami zagrażają ludzkości :)
    >

    a skoro jesteśmy w rytmie walca... dla Ciebie tylko i wyłącznie pomimo wszystko :)




    --
    Cygańską duszę mam
  • piataziuta 13.12.17, 19:53
    Echh, Sophie Marceau, najpiękniejsza!
    I dobrze, że Cohen a nie disko polo.
  • mariuszg2 13.12.17, 20:14
    cohen zszedłbył a dico polo gra :) miałem kiedyś marzenie aby zatańczyć z kobietą, którą kocham na koncercie noworocznym we Wiedniu walca. dziś wiem, że się to nie uda... no ale z pewnością będą będą tacy z podobnymi marzeniami... oby im sę udało...

    --
    Mława jest OK
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 15:25
    Jakie piękne marzenie! I czemu miałoby się nie udać? Wystarczy że nauczysz się walca.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 09:41
    miłość się mu wymiksowała
    ale prędzej czy później będzie następna!
  • adoptowany 13.12.17, 20:04
    ,..coz wiec nie ukrywajmy, w naszej grupie wiekowej jest już tylko jedno zastrzeżenie, nie wolno umrzec pozostawiając partnera/ke bez stosownego majątkowego zabezpieczenia. za trzy miechy przedzial 60.

    --
    ~~
    laughing on judgement day
  • piataziuta 13.12.17, 20:13
    o kurde, nie wiedziałam, że tyle masz lat
    myślałam, że mniej :)
  • mariuszg2 13.12.17, 20:15
    gratuluję! cyfra naprawdę nie ma znaczenia...

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • adoptowany 13.12.17, 20:38
    ,..dziekuje kochani, a wiec powoli przekraczam rubikon,wiek w którym mezczyzna pracujący przeistacza się z je#liwego w zacny,nobliwy egzemplarz, i ja Wam zdrowka i godnej wysługi lat w Waszych związkach zycze. A.

    --
    ~~
    laughing on judgement day
  • mariuszg2 13.12.17, 20:40
    tylko nie zostawiaj nas samych i bądź z nami...nie wyobrażam sobie forum bez Ciebie.

    --
    Cygańską duszę mam
  • paco_lopez 13.12.17, 21:36
    Z mojegi doświadczenia na okres 40 -50 Powinno się związek zawiesić. W ogóle sprawy by nie było gdyby ktoś nam wyłączył popęd seksualny po wyrobieniu normy. A ty sie trzeba zaszywać podcinać prochować gumować niektórzy o zgrozo mierzą temperatury i sìłę wiatru i jak wszystko gra to wtedy dopiero. Nie wolno w tym okresie nie mieć hajsu.
  • voxave 14.12.17, 09:10
    Tak hajs najważniejszy uchroni przed zgilotynowaniem.
  • vandikia 13.12.17, 21:46
    U mnie chyba nie ma "wolno, nie wolno" nad czym ubolewa mój mąż jak mnie o coś pyta i odpowiadam "rób jak uważasz" :D co dla niego brzmi jak jednoznaczne "nie" a dla mnie wcale "nie" nie jest, co mu wielokrotnie mówiłam.
    Wiem, że napiszę też "niepolitycznie" szczególnie biorąc pod uwagę ostatni wątek ale na pewno niemile widziane, że tak to delikatnie ujmę byłoby pisanie w tak zwanym wolnym czasie mojego męża z innymi kobietami. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, nie widzę potrzeby.
    Mój mąż jest bardzo lubiany przez kobiety, w naszym towarzystwie, w rodzinie, w pracy, po usługi typu fryzjer, osiedlowy sklepik, mogę z całą pewnością napisać że jest dużo bardziej lubiany ode mnie :P To toleruję - takie jego przyjazne rozmówki. Natomiast nie zniosłabym "przyjaciółki" / "przyjaciółek". never.

    a swoją drogą akcję forumową odje..ście niezłą.
  • paco_lopez 13.12.17, 23:13
    Zatem moi drodzy mamy pewne etyczne novum. Abstrachując od płci X nie powinien mieć znajomych na fb ms snap i cholera wie co jeszcze, bo Y nie potrzebuje i odnosi sie do tego krytycznie.

  • piataziuta 15.12.17, 10:06
    Może to "rób jak uważasz" wypowiadasz tonem pasywno-agresywnym i stąd jego interpretacja, że to "nie"?

    Jeśli Twój mąż pisze na forum, powiedz jakiego ma nika, nie będę z nim rozmawiać. :P

    Miałam faceta, który miał przyjaciółki - z którymi chadzał regularnie, w cztery oczy, na kawki, czy rozmawiał po 40 minut przez telefon. Nie miałam nic przeciwko - taki był od początku, od kiedy go poznałam, jakim prawem miałabym to próbować zmieniać?
    Oczywiście dopóki mu się nie zaczęły rozjeżdżać priorytety.
    W pewnym momencie zazgrzytało, otóż jedna z jego przyjaciółek, która z jakichś względów pałała do mnie niechęcią (nie wiadomo dlaczego, ponieważ nie zamieniłyśmy ze sobą w życiu ani słowa), brała ślub. Zaznaczyła wyraźnie: jesteś zaproszony, ale ta suka (czyli ja) nie. Nie wiedział chłopaczyna co zrobić. Pozwoliłam sobie go trochę nakierować: rób to, co uważasz za ważniejsze, zauważ jednak, że ona mnie obraża. Powziął więc właściwą decyzję: pójdzie na ślub, na wesele nie. Lala jednak wpadła w histerię, zaczęła płakać, że ma przyjść na wesele bo inaczej jej najwspanialszy dzień w życiu będzie tragedią :D. No musiałam podnieść rękawicę.
    Niektórzy to mają jednak ostro nasrane.
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 11:25
    Dziwne tylko że nie zamieniłaś ani słowa z dobrą przyjaciółką Twojego ówcuesnego faceta.

    Lala, suka to kwestia nazwy. Ty ale nie ona jesteś zaproszony to też kwestia przekazu, bo przecież nie wiesz, co ona mówiła. Zdałaś się na jedną stronę. ale wiesz, że wpadła w histerię i zaczęła płakać. Ciekawe...

    W takich kwestiach mam mało zaufania, dopóki ktoś mi nie powie prosto w oczy. Bo informacja przekazana przez kogoś innego to też filtr.

    Ja za to miałam nieco inną sytuację - ówczesny, jeden z nielicznych dobrych kolegów mojego męża za mną nie przepadał. Nie rozmawiał ze mną w towarzystwie, torpedował moej wypowiedzi dopytywaniem się, co miałam na myśli. W,,wiało mnie to niesamowicie, ale nie chciałam nikogo stawiać na ostrzu noża. A los zgotował niespodziankę, bo tego kolegę wyrzuciła była dziewczyna z mieszkania, pomieszkiwał u nas trzy dni w tygodniu, (pracował w innym mieście) był dobrym współlokatorem. I zaraz po rozstaniu kiedy ja gotowałam dla wszystkich, siedział w kuchni i opowiadał o swoim nieudanym związku. Ale wiedziałam, że musi z siebie wyrzucić i tylk oregularnie rzucałam - hm, nie?, aha, ciekawe. Do dziś nie wiem, co on mi dokładnie opowiadał. Wyłączyłam się, nikt nie chce znać szczegółów zranionego człowieka zaraz po rozstaniu. Po co mi to.
    Ale stosunek kolegi do mnie zmienił się na b. b. pozytywny!!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 12:08
    Zanim weszłam w ten związek, znałam tę dziewczynę z widzenia, ze studiów.
    Nigdy na studiach nie było okazji, żeby się poznać, zwłaszcza, że patrzyła na mnie raczej nieprzychylnym wzrokiem. Dlaczego miałoby się to zmienić, po tym jak weszłam w związek?

    Relację z tego co mówiła, słyszałam od ówczesnego faceta. Nie miał powodów, żeby kłamać, bo w jego interesie było, żeby iść w spokoju na wesele i żeby obie strony były zadowolone. A tak, miotał się.
    Także podważanie prawdziwości tego wszystkiego nie ma za bardzo sensu.

  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 12:20
    Wiesz, patrzeć nieprzychylnym okiem to też kwestia interpretacji. Ja np. robiłam na początku mojej kariery na siłowni, a było mi głupio i czułam się niepewnie, to robiłam wrażenie poirytowanej. To mi często mówią, że takie wrażenie robię, kiedy akurat jestem słoniem w składzie porcelany życiowej. Ja w środku drżę z niepokoju, a ludzie mi schodzą z drogi, bo patrzę wilkołakiem.
    Dziwne tym bardziej że nie poznałaś jej w ogóle jako znajomej z kręgu Twojego chłopaka. W normalnych układach to się zdarzyć powinno pręDzej czy później i mniej lub bradziej intensywnie.
    No i dziwi mnie, że przejęłaś jego argumentację, jego filtr.
    Nie mówię o kłamstwie, ale Ciebie zapraszam na ślub, mój drogi, ale ta suka już nie to już jest coś innego, to o stopień wyżej. Jeśli chcę zaprosć mojego dobrego kolegę, przyjaciela, to zgrzytając zębami, decyduję się na jego partnerkę. Albo wybieram inną opcję i nie zapraszam aktualnej partnerki (co jest wg mnie nieprzyjemnym gestem samym w sobie) , ale wówczas nie obrażam jej. Bo i po co? Wiadomo że każdy lojany chłopak zaraz doniesie. Ona powiedziała, że...
    Coś tutaj w Waszym trójkącie nie stykało tak na oko i Twój były tak filtrując - nie chciała Ciebie zaprosić, bo powiedziała że ta suka to owszem nie - był być może zainteresowany podtrzymaniem konfliktu. Być może...
    Byź mośe były inne powody.
    Jak sama kiedyś napisałaś - najlepszy sposób na demony to oswojenie ich.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 13:05
    Od dzieciństwa "polaryzuję", używając Twojego określenia, wśród płci żeńskiej.
    O ile kwestia nieprzychylnych spojrzeń, jest kwestią interpretacji, to już teksty po czasie, od tychże nieprzychylnie patrzących: "Boże jak ja cię nienawidziłam, zanim cię poznałam, nigdy się tak wcześniej nie pomyliłam", już nie pozostawiają miejsca domysłom.
    Tyle tego w moim życiu było, że jak czuję nieprzychylny wzrok, to olewam. Może się poznamy, wtedy się polubimy, może nie.
    I tu taka była sytuacja: nie poznałyśmy się, czułam nieprzychylny wzrok - kwestia domysłów, mogłam się pomylić. Ale teksty, że nie chce mnie na swoim weselu, i określanie per suka, czy coś tam, to już jawny afront, zwłaszcza, że będąc jego przyjaciółką, miała świadomość, że on mi to przekaże.
    I taka to prosta historia.

    Nie wiem, czemu cię dziwi, że się nie poznałyśmy. Z ówczesnym facetem mieliśmy wspólnych znajomych - z którymi się spotykaliśmy razem i odrębnych, z którymi się spotykaliśmy osobno. On miał trzy takie przyjaciółki - na h... miałabym się im wpychać, pomiędzy relacje? Ty jak szłaś z przyjaciółką na kawę, to zabierałaś męża?
    Jedną znałam, bo to dziewczyna naszego wspólnego kolegi, drugą poznałam przy jakiejś okazji, ale nie zaiskrzyło między nami, więc co mi po spotkaniach we trójkę? Trzecia to ta ze studiów, od ślubu, co na mnie łypała - spotykała się z nim osobno albo zapraszała go na imprezy, zawsze beze mnie. Miałam się pchać?
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 13:20
    Takie teksty - jak cię nienawidziłam, to co innego. Wiadomo.
    Swoją drogą dziecinne, bo nie można kogoś nienawidzieć, nie znając go. Ale mniejsza.
    Polaryzowanie to też rzadko, rzadziej przyznam - nagły zachwyt osobą polaryzującą. Mnie się to rzadko zdarza, ostatnio nawet ze wzajemnością i to jest owszem miłe. Na pewno Ci się też zdarza, bo nie wierzę, że kobiety reagują tylko z niechęcią na Ciebie.

    Tak, to jest wg mnie dziwne., że jej nie poznałaś. Studiowałyście razem, z tego co zrozumiałam. Mieszkałyście w jednym mieście, być może chodziłyśie na wykłady, po jednym korytarzu, do biblioteki. Związując się z kimś, wchodzi się (czasem ze zgrzytaniem zębów) w jego krąg znajomych. Niekoniecznie intensywnie. Tym bardziej i łatwiej jeśli się mieszka w jednym mieście czy studiuje na tym samym wydziale/uczelni.

    Tak, pisałam że określenie per suka jest jawnym afrontem. Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie obraża aktualnej dziewczyny mojego najlepszego kumpla. Tym bardziej nie znając jej. I to mi nie pasuje do układanki. A z kolei zakładam, że związałam się z kimś normalnym i jego przyjaciele/przyjaciółki nie obażają nieznanych sobie ludzi, w dodatku będących ze mną w związku.

    Najprostszym sposobem byłoby oswojenie demonów i poznanie się. Jeden wieczór, pełen wymuszonych uśmiechów albo i fajny wieczór i początek znajomości. Nigdy nie wiadomo.
    Wg mnie - jeśli jestem dobrym i lojalnym partnerem mojej dziewczyny i jednocześnie dobrym przyjacielem mojej kumpeli od lat i widzę, że skrzy, a dziewczynki szczerzą zęby, obrażają siebie, (albo tylko jedna drugą), to bym zrobiła najprostszą rzecz na świecie - zapoznałabym je oficjalnie ze sobą. Np. na imprezie studenckiej, a potem odszełbym na parę kroków, aby mnie nie uraziły ewentualne rzucane przedmioty czy wściekłe spojrzenia.
    Musiałybyście dać sobie ze sobą radę.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 13:45
    No dziecinne, bo i byłyśmy wtedy dziećmi, potem nastolatkami, a potem na studiach. I ciągle, w kółko takie sytuacje.
    Z wiekiem, wydaje mi się, że coraz mniej. Może, z jakiegoś powodu, nie jestem już takim "zagrożeniem" czy czymkolwiek byłam wcześniej.
    Inną też trochę strategię przybrałam. Gdy idę gdzieś z facetem, kumplem i jego nową dziewczyną, i we trójkę znamy się dobrze, a ona jest "nowa", staram się, żeby się dobrze poczuła, zadaję dużo otwartych pytań, dbam, żeby miała zawsze coś w kieliszku, czy kuflu, trochę się "opiekuję".

    W moim idealnym świecie, jest tak jak piszesz :), ale było jak było.

    Nigdy nie było jakoś potrzeby łączenia tego towarzystwa. Gdy sama szłam gdzieś z koleżanką, pogadać, też nie chciałam, żeby facet mi towarzyszył. To samo, gdy on szedł z koleżanką - mieli swoje sprawy, swoje tajemnice, ona się zwierzała jemu, a mnie na pewno nie miałaby ochoty. Więc po co?
    Ta od ślubu, na swoje imprezy - nawet gdy to było organizowane przez nią piwo w mieście, nie zapraszała mnie celowo - musiałam wywoływać w niej głęboki hejt, ale co poradzić :D. Ja też chodziłam czasami na imprezy bez faceta.
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 14:10
    Ale mnie nie chodzi o towarzyszenie czyli o ciągłość.
    Tak jak pytałaś, czy brałabym męża na kawę z przyjaciółką.
    Nie, nie brałabym. Raz bym zaprosiła na np. kolację u mnie (i każda moja próba była katastrofą, ale to była inna przyczyna i inna historia)
    Mnie chodzi tylko - moja dziewczyna nowa/aktualna i moja kumpela od lat patrzą na siebie wilkiem. Nie znają się.
    No to mamy problem. Studiują razem, więc de facto znają się z widzenia (z kolei w Niemczech jest łatwiej, wiem w w Polsce podejść do kogoś i zagadać, bo się go zna z widzenia to kamikadzyzm. Wiem, nieufność społeczna, inny poziom)
    No więc zamiast nadawać, że nie chciała moja kumpela, abyś widziała, moja gołąbko, jak moja kumpela mówi tak przy ołtarzu, a jeszcze najdroższa, to ona powiedziała o Tobie brzydkie rzeczy (a ja je pilnie powtórzę, gumowe ucho i radio Europa jestem, a co), to ja oczyszczam atmosferę, zapoznaję Was, organizuję raz kino, raz knajpę i modlę się aby nie poszło za dużo talerzyi szklanek. Bo mam o konflikt jeden mniej.
    To jest różnica.
    Czepiam się, wiem.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 14:57
    Nie czepiasz. Tylko piszesz, co Ty byś zrobiła.
    Ja też kiedyś chciałam, żeby wszyscy moi bliscy się wzajemnie pokochali, jak jedna wielka rodzina - mój obecny facet miewał ściny z moimi kolegami. Ostatecznie stwierdziłam, że uszczęśliwianie ich swoim towarzystwem na siłę, nie ma sensu.
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 15:13
    Nie, właśnie nie o kochanie się chodzi. I nie o uszczęśliwanie. Dlateo pisałam o poznawaniu (czasem ze zgrzytaniem zębów) kręgu znajomego nowego faceta. Pisałam zapoznaniu się. A co z tego wyjdzie, to inna sprawa.
    Jeśli mam dziewczynę, którą kocham i kumpelę, którą lubię, to ich nie szczuję na siebie, powtarzając takie rzeczy. W jedną stronę. Nie wiemy, co było w drugą.
    Bo tak szczerze - skoro on Tobie mówił, co ona powiedziała, kto wie, co mówił jej?
    Ten pionek mi nie pasuje. A czemu ten facet tak robił, bo był młody, bo myślał, że nie da rady pogodzić, bo wolał dramaty, bo się nudził - jego sprawa.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 15:37
    Ano oczywiście, że opowiadał i o mnie, nawet się z tym nie ukrywał.
    Taka mała plotkara z niego była (jest).
    Miałam tę świadomość, wchodząc z nim w związek.
  • mariuszg2 13.12.17, 21:57
    piataziuta napisała:

    > Czego byście w związku nie znieśli? :)

    partnerki ;)


    --
    Mława jest OK
  • stokrotka_a 13.12.17, 22:19
    mariuszg2 napisał:

    > partnerki ;)

    Zawsze możesz z lopezem stworzyć związek partnerski....
  • mariuszg2 13.12.17, 22:24
    pisałem Ci juz, ze jestes glupia..Nie dotarlo co? wiem to nie takie proste...

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • stokrotka_a 13.12.17, 22:54
    Ja nie pisałam ci, że jesteś głupi, bo miałam nadzieję, że nie jesteś taki głupi i sam dojdziesz do tego wniosku. Niestety zawiodłam się na tobie... ;-)
  • voxave 14.12.17, 09:13
    Czy jestes w zwiazku z Mariuszgiem?Drzecie koty jak malżenstwo.
  • stokrotka_a 14.12.17, 16:21
    voxave napisała:

    > Czy jestes w zwiazku z Mariuszgiem?Drzecie koty jak malżenstwo.

    Musiałby płeć zmienić, żeby zaistniała teoretyczna możliwość. Byłby to jednak tylko warunek wstępny, a mariusza musiałaby jeszcze spełnić kilka warunków koniecznych. :-)
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 20:46
    Dla Ciebie spełni wszelkie warunki z ochotą

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 10:08
    >a mariusza musiałaby jeszcze spełnić kilka warunków koniecznych. :-)

    Jakie?
  • voxave 14.12.17, 09:08
    Klamstwa,platanie sie w zeznaniach:)
  • voxave 14.12.17, 09:15
    Mi wolno wszystko bo ja w nim rządzę.
  • derff 14.12.17, 09:21
    U mnie wszystko wolno!!! 70+ O przepraszam mojej żonie nie wolno brać mojego noża bo zawsze zostawi upaprany
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 14:42
    Hm, jak ktoś mówi kobiety (obojętnie my czy) /mężczyźni/Polacy/blondnki, to zawsze to jest trudne do zniesienia. Bo to zawsze jakieś bzrudy są i każdy człowiek znajdzie trzy kontrprzykłady na takie salonowe mądrości.

    Kłamać - nie wolno kłamać. Ciekawe. Wszyscy tak mówią.
    Angielka artystka Tracy Emin przeżyła parę dni bez kłamstw w ogóle i opisała to przed paroma laty w The Guardian, nie mogę znaleźć art. - kłamiemy ciągle.
    Nikt nikomu nie powie - nudzi mnie ta historia, którą mi opowiadasz trzeci raz, najwyżej wyłączysz myśli. Np.
    Biedna Tracy nie kłamała parę dni i zgarnęła ostro, a wszystko opisała.
    A co zakazu rozmawiania z kobietami czy osobami przeciwnej płci - wg mnie dotyczy on pewnego rodzaju związków, niezależnie od wieku. A raczej osobowości partnera. Ludzie niepewni siebie mają ten problem - czy mają 30 czy więcej czy mniej lat.
    Kobiety niepewne sfruwają z drugiego końca sali, kiedy zamieniło się trzy zdania z ich partnerem (albo raczej kiedy partner monologował) i to mi się zdarzyło wiele razy. Miałam na sobie różne kiecki, miałam znudzoną twarz, raz zabójczą mini, inny raz byłam nawet szczęśliwą mężatką i koleżanka, która jak sterowiec po trzech zdaniach znalazła się u boku męża, wiedziała o tym. Zdarzyło mi się to z obcymi kobietami, aktualnymi partnerkami moich zajomych, jak i z dobrymi koleżankami.
    Uważam, że nie ma nic piękniejszego (no dobra, coś by się znalazło) niż partner/ka, który dobrowolnie wraca do źródła lepszej konwersacji, źródła zrozumienia czy czego tam jeszcze. Ale żeby on/ona wrócił/a, to musi odejść. I trzeba coś oferować, może te niepewne siebie kobiety nie wiedzą, co mają do zaoferowania.
    Piszę to oczywiście jako osoba, która chętnie obejrzy się w zainteresowanych oczach kogoś innego, aby powrócić do źrodeł. Jak mój pies śp., bardzo kontaktowe zwierzątko, ale zawsze wracał. Sam.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • firlefanz 14.12.17, 21:05
    ikt nikomu nie powie - nudzi mnie ta historia, którą mi opowiadasz trzeci raz, najwyżej wyłączysz myśli. Np.

    To jest co innego - szczere dzielenie się swoimi myślami, nieukrywanie prawdy (o wiele bardziej wymagające niż niekłamanie)
    nikt raczej nie pyta czy opowiadana historia nas ciekawi... więc nawet jeśli nas nudzi nie musimy posuwać się do kłamstwa - wystarczy milczeć.
  • adoptowany 14.12.17, 22:50
    firlefanz napisała:

    >/..../ ikt nikomu nie powie - nudzi mnie ta historia, którą mi opowiadasz trzeci raz,
    >
    > To jest co innego - szczere dzielenie się swoimi myślami, nieukrywanie prawdy (
    > o wiele bardziej wymagające niż niekłamanie)
    > nikt raczej nie pyta czy opowiadana historia nas ciekawi... więc nawet jeśli na
    > s nudzi nie musimy posuwać się do kłamstwa - wystarczy milczeć.


    ,..to prawda bardzo przyzwoity i bezpieczny sposób, zwyczajnie nic nie mowic.Tylko trzeba umiejętnie te cisze kontrolować, bo inaczej przy dluzszym milczeniu pojawia się kolejne niebezpieczeństwo ,..o czym tak myślisz kochanie? ,..a Ewcia jest mistrzynią w zadawaniu trudnych pytan,

    --
    ~~
    days gone down,..still got the light in your eyes
  • znana.jako.ggigus 14.12.17, 22:52
    Czyli kłamać.
    Więc nie ma co pitolić, że nie kłamiemy, jesteśmy wobec siebie szczerzy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • adoptowany 14.12.17, 23:09
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Czyli kłamać.
    > Więc nie ma co pitolić, że nie kłamiemy, jesteśmy wobec siebie szczerzy.
    >

    o nie, dlaczego zaraz klamac? zwyczajnie odwracasz uwagę dociekliwej osoby jakimś innym bezpiecznym,atrakcyjnym tematem,chociaz tych niebezpiecznych to już u nas od dawna nie ma,




    --
    ~~
    days gone down,..still got the light in your eyes
  • piataziuta 15.12.17, 11:57
    >Czyli kłamać.
    >Więc nie ma co pitolić, że nie kłamiemy, jesteśmy wobec siebie szczerzy.

    Ale jacy my?
    Nie ma żadnego "my" każdy robi jak umie, a ja pytam o preferencje poszczególnych osób w ich związkach, a nie o wszystkich ludzi.
    Psychologowie nawet radzą kłamać w związkach - w przypadku zdrady np., argumentując, że mówienie o zdradzie, to zrzucanie odpowiedzialności na partnera za swoje błędy.

    Ja takich rad nie akceptuję - bo mają one w swoim założeniu, że priorytetem każdego człowieka jest życie w tym związku do śmierci - wtedy faktycznie, może lepiej i łatwiej skłamać.

    Chcę, żeby mój związek był kwestią świadomego wyboru - nie muszę w nim tkwić, nie musi też tkwić w nim partner. Odbieranie mi możliwości decydowania o tym związku - gdy parter zrobi coś wbrew temu na co się umawialiśmy, jest dla mnie równoznaczne z odbieraniem mi możliwości decydowania o moim życiu. Absolutnie nie wchodzi w grę i jest dla mnie gorsze niż sama zdrada.
    Ale to ja i moje prywatne, dziwaczne zasady.

    Wolę słyszeć straszne, prawdziwe rzeczy, niż dyplomatyczne stwierdzenia.
    Bierze się to z tego, że muszę dużo kłamać i udawać w pracy - udawać np. że lubię klienta, że śmieszą mnie jego prostackie żarty. Nie cierpię tego, nie chcę tego robić w prywatnym życiu, zarówno w związkach jak i kumpelskich realcjach.
    Nie kłamię w związku, serio, W OGÓLE.
    Chyba, że w żartach.
    I tego samego wymagam - choć myślę, że udaje się to obecnemu partnerowi gdzieś w 75%.

    No ale z tym wiąże się rzecz dosyć ciężka, mianowicie, nie zadaję pewnych pytań, jeżeli myślę, że nie dam rady unieść szczerej odpowiedzi. Np. nie zadaję pytań w stylu "jak często myślisz o seksie z innymi kobietami" - nie dałabym rady unieść, gdyby odpowiedział np. że często.
    A jak już zadam trudne pytanie i usłyszę przykrą dla mnie odpowiedź, to nie robię awantur - chciałam szczerości, to mam - doceniam i biorę na klatę.
    I muszę powiedzieć, że po tym jak zadałam kilka trudnych pytań, a odpowiedzi dały mi ostro popalić, teraz po pięć razy zadaję sobie pytanie "czy aby na pewno potrzebuję to wiedzieć?".

    Albo gdy słyszę, jakieś tendencyjne pytanie mojego podku...onego partnera, pytam, czy jest pewien, że da radę unieść prawdziwą odpowiedź.
    Także ten.
    Związek ze mną to ciężka orka.

  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 12:06
    My ludzie generalnie.
    Wszyscy kłamiemy, bo musimy. Wystarczy parę dni prześledzić swoje myśli.
    A co innego nie kłamać, a co innego zadawać pytania w stylu jak często myślisz o seksie z innymi kobietami/mężczyznami. WTF odpowiadam i odpowiedziałabym.
    To tylko dowód na to, jak inaczej funkcjonujemy my wyzscy. Pocieszające

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 12:10
    Muszę kłamać w pracy.
    Nie muszę i nie chcę kłamać w domu.
  • piataziuta 15.12.17, 12:13
    I zwróć uwagę, że piszesz "wszyscy kłamiemy", a przecież nie jesteś w głowach wszystkich. :P

    Podaj o jakiego rodzaju kłamstwa Ci chodzi, że twierdzisz, że "wszyscy" je popełniają.
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 12:26
    Nie jestem, ale podaję te drobne kłamstwa codzienne.
    Ta trzy razy usłyszana historia albo kiedy ktoś opowiada, a Ty wiesz, jaką ma pointę. Każdy z nas ma inne rejony, mnie by np. nigdy nie przyszło do głowy pytać o seks z innymi kobietami/mężczyznami. Więc takie kłamstwo np. nie wchodzi u mnie w grę. Za to mnie się zdarzało, że mój mąż coś mi opowiadał, kiedy byłam czymś tak średnio zajęta, a ja nie byłam zawsze na tyle szczera, aby powiedzieć - idź w pokoju, ofiara spełniona, pogadamy potem. Dla innych to pewnie do pomyślenia.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 12:38
    Trzy razy opowiadana historia, faktycznie zazwyczaj ewoluuje, ale czy to zawsze świadome kłamstwo?
    Kiedyś moja starsza siostra kąpała się ze mną w jeziorze i uciekła z płaczem z wody, bo zobaczyła jakąś dużą rybę.
    Ta ryba, zmieniła swoją wielkość przez lata, z 40cm, do dwóch metrów. Ale myślę, że nie jest to celowe kłamstwo, ona po prostu zapamiętała "dużą, straszną rybę" i przedstawia jej wielkość adekwatnie do swoich obecnych standardów.

    Nie mam skrupułów, odpowiadać "nie gadaj mi teraz", choć facet się zazwyczaj obraża.
    Aczkolwiek, gdy nie słuchałaś uważnie męża, przecież nie kłamałaś. No chyba, że mówiłaś przy tym "słucham cię uważnie".
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 12:48
    nie, źle mnie zrozumiałaś. Słysząc trzy razy to samo, większość z nas myśli - to już słyszałem/am.
    Nie musisz tego etny raz opowiadać, daj se spokój i kup kropelki na pamięć.
    Mówisz w zależności do humoru albo słuchasz.
    Bo że ryba ewoluuje do rozmaru rekina, to wiadomo.
    Ciężko mi jakieś przykłady z życia wziąć. Np kiedy mąż/partner enty raz żali się na coś, a Ty myślisz - omawialiśmy to sto razy, znasz moje zdanie. Zrób, jak mówiłam, zrób, jak uważasz, ale na miłość, zrób coś, a nie pitol i nie wałkuj tematu. A mimo to pozwalasz mu wylać swoje żale i nie przerywasz, chociaż wiesz, co opowie.
    albo kiedy Ci opisuje konflikt z kolegą z pracy, a Ciebie nie interesują tak dokładnie szczegóły, że kolega nie wykonał ...., bo miał .. Chcesz opisu sytuacji tak żeby go zrozumiała osoba z zewnątrz. Ludzie z reguły opowiadają ze szczegółami, które trudno zrozumieć, bo w każdej pracy inaczej leci i tepe itede.
    Takie mam przykłady.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 13:25
    >Np kiedy mąż/partner enty raz żali się na coś, a Ty myślisz - omawialiśmy to sto razy, znasz moje zdanie. Zrób, >jak mówiłam, zrób, jak uważasz, ale na miłość, zrób coś, a nie pitol i nie wałkuj tematu. A mimo to pozwalasz >mu wylać swoje żale i nie przerywasz, chociaż wiesz, co opowie.

    No nie, nie pozwalam. Mówię właśnie "nie pitol, ile ku... można?".
    No chyba, że naprawdę jest przejęty, wtedy siadam słucham, odpowiadam i doradzam, i robię to z sercem i czasami nawet po dwie godziny.
    Czasami myślę, że mogłabym pobierać za to grubą kasę.

    Ostatnio kupił sobie rower, a że ma takie zapędy, że jak coś go wciągnie, to będzie robił w kółko i opowiadał o tym w kółko.
    Po tym jak ileś wieczorów i poranków przy kawie, opowiadał tylko o niuansach konstrukcji rowerowej, czy czegoś tam, co mnie totalnie nie interesuje, powiedziałam: "Jak jeszcze raz coś powiesz o rowerze, puszczę bełta."
    I co się stało?
    Spotkaliśmy się ze znajomymi, o on coś zaczął mówić do kumpla i przerwał. Kumpel pyta "co chciałeś powiedzieć?", a ten idiota: "Kupiłem sobie rower, ale nie mogę o tym powiedzieć, bo dziewczyna mi nie pozwala."
    Kurtyna.
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 13:40
    No widzisz. ale jak sama piszesz
    Po tym jak ileś wieczorów i poranków przy kawie, opowiadał tylko o niuansach konstrukcji rowerowej, czy czegoś tam, co mnie totalnie nie interesuje, powiedziałam: "Jak jeszcze raz coś powiesz o rowerze

    Przez pewien czas znosiłaś dzielnie opowieści, o czymś, co Cię nie interesuje zapewne były to opowieści powtarzające się. Każdy z nas ma takie story, jedni mają całe życie jedną story, inni zmieniają.
    Mnie się przypomina inny przykład z życia na kłamstwa codzienne- mam parę koleżanek, które były świeżo po rozstaniu. Większość z nich najpierw wszystko wyrzuciła, wysłuchałam, okey, pocieszyłam, gdzie trzeba było, gdzie trzeba było, pokazywałam, że wg mnie były oznaki, że mąż zdradzał/był idiotą i takie tam.
    Ale większość z tych koelżanek stosowała metodę - rozmawiamy o czymś tam, a ona nagle skok myślowy albo i nie i nadaje na temat męża byłego. Jaki był zły i jak to fajnie, że ona sama. Albo jakim był idiotą. Albo jaki był na poczłtku fajny. albo czy on to była na początku ślepa, zakochana czy chciała uciec od matki/od ojca/z klatki schodowej. albo...
    Rzadko dawałam radę tak od razu powiedzieć - to już rozdział zamknięty, ten problem przerabiałyśmy, to już opowiadałaś.
    Rekordzistką jest moja kumpela z ogólniaka, co łatwo wychodzi za mąż i się rozwodzi. Co się spotkamy, to jest w trakcie rozwodu i powiada rozwlekle. Kredyt dlaczego nie poszło, współżycie, teściowe, brudne koszule, pomalować nie umiał, krytykowaą makijaż (tu bym go rozumiała hehe) no rzeczy, których nie chce mi się słuchać.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 13:49
    Też nie przerywam koleżankom takich wywodów, ale gdzie tu kłamstwo?
    Dopóki nie powiesz perfidnie "twoje opowieści są takie fascynujące", kłamstwa nie popełniasz. Jesteś po prostu uprzejma.
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 13:59
    Kłamstwem jest kiedy mi się ciśnie na usta - to już było! To mnie nie interesuje. Przerobiłaś to albo przerób to wreszcie sama ze sobą. Albo z terapeutą albo z księdzem. Albo znajdź sobie inne hobby, a nie grzebanie w przeszłości.
    Ale nie mówię, bo jestem dobrze wychowaną kizią.
    Dla mie niemówienie tego wprost, chociaż mnie rozsadza, to kłamstwo.
    Bo mi szkoda czasu, z drugiej strony współczucie, bla bla.
    Czasem jest miło, bo np. moja siostra latami o byłym, ale ja nic. Siostra, my i tak mamy czasem napięte stosunki. Parę razy jej dwałam do zrozumienia - wybacz, zapomnij, ale przestań rozstrząsać. Przestań się zastanawiać, kiedy idziemy na lody.
    I nagle tego lata moja siostra sama mi mówi, że doszła do wniosku, że czas go zapomnieć i że do tej pory tego nie potrafiła.
    Wyściskałam ją serdecznie.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 15.12.17, 14:03
    No to takie "kłamstwa" bym Ci wybaczała, jakbyś była ze mną w związku ;)
    Ale też miałabyś prawo powiedzieć "przestań pie...ć", bez konsekwencji.
  • piataziuta 15.12.17, 14:09
    Choć, po namyśle, nie zwierzam się zbytnio w realu, gdy ktoś nie wyraża zainteresowania - co mi niektórzy wręcz zarzucają, więc problemu by chyba nie było.

    Wyżywam się w internetach :P.
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 14:12
    Znam, znam ten syndrom!!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • stokrotka_a 14.12.17, 23:09
    firlefanz napisała:

    > więc nawet jeśli na
    > s nudzi nie musimy posuwać się do kłamstwa - wystarczy milczeć.

    Czasami milczenie może być równoznaczne z kłamstwem, choć literalnie kłamstwem nie jest. Można świadomie wprowadzić w błąd lub utrzymywać w błędnym przekonaniu poprzez milczenie.
  • adoptowany 14.12.17, 23:43
    stokrotka_a napisała:

    > firlefanz napisała:
    >
    > > więc nawet jeśli na
    > > s nudzi nie musimy posuwać się do kłamstwa - wystarczy milczeć.
    >
    > Czasami milczenie może być równoznaczne z kłamstwem, choć literalnie kłamstwem
    > nie jest. Można świadomie wprowadzić w błąd lub utrzymywać w błędnym przekonani
    > u poprzez milczenie.

    ,..Stokrotka troche naciągasz,bo dzielenie się wiedza nie jest obowiązkiem,oczywiscie jesli wiedza ta nie dotyczy bezpośrednio zdrowia, bezpieczeństwa czy innych dobr podstawowych drugiej osoby,


    --
    ~~
    days gone down,..still got the light in your eyes
  • stokrotka_a 15.12.17, 20:31
    adoptowany napisał:

    > ,..Stokrotka troche naciągasz,bo dzielenie się wiedza nie jest obowiązkiem,oczy
    > wiscie jesli wiedza ta nie dotyczy bezpośrednio zdrowia, bezpieczeństwa czy inn
    > ych dobr podstawowych drugiej osoby,

    Nie naciągam, ani trochę, ponieważ napisałam "czasami", mając na myśli m.in. przypadki wymienione przez ciebie.
  • firlefanz 15.12.17, 22:22
    zgoda, że można świadomie utrzymywać w błędnym przekonaniu nie kłamiąc.
    Chodzi mi tylko o to, że wymaganie od partnera dużej szczerości (że zawsze nam mówi prosto z mostu co myśli) to o zdecydowanie więcej (i o wiele, wiele trudniejsze) niż wymaganie "tylko", że się nie okłamujecie.

    przykładowo: jeśli umawiacie się na niekłamanie to jeśli zapytasz partnera/partnerkę o radę czy np. masz jego zdaniem szansę na zdobycie jakiegoś stanowiska, to on ma ci powiedzieć prawdę, nawet brutalną (np. że jego zdaniem nie masz predyspozycji itp.), ale nie będziesz mieć pretensji jeśli on sam z siebie nie wyraził opinii (bo np. uważa, że to twoja decyzja i nie powinien się wtrącać i cię demotywować).
    Ale jeśli się umawiacie na szczere dzielenie się wszystkimi ważnymi sprawami, nieukrywanie swoich uczuć/przemyśleń - to partner/partnerka sam z siebie powinien zacząć ten temat, i powiedzieć co myśli, jeśli ma wątpliwości.

  • piataziuta 16.12.17, 21:47
    Zgadzam się.
    Dzielenie się wszystkim co przyjdzie do głowy, to już dewiacja na temat szczerości.
  • piataziuta 15.12.17, 11:09
    Fajny opis powrotów do "źródła lepszej konwersacji" :D.

    Na ostatniej imprezie firmy mojego faceta, mój facet 90% czasu latał gdzieś z różnymi ludźmi, a ja zabawiałam nowo poznanych ludzi przy stole. Dziwili się trochę, gdzie mój facet i z jakiegoś powodu bardzo cieszyli, gdy machałam ręką, że "gdzieś tam".
    Dobrze się bawiliśmy.
    Aczkolwiek, wiem z kim łaził, mniej więcej. ;)
  • znana.jako.ggigus 15.12.17, 11:47
    Dzięki:)
    To jest chyba dla mnie istota partnerstwa, wymiana partner/ka (przyjaźnie i znajomości też się liczą) i świat zewnętrzny.
    I przyznaję wiele razy straciłam, bo pozwoliłam odejść ludziom. Nic na siłę brzmi fajnie, ale czasem żal. Niektąrzy wrócili.
    Eh ta idea imprezy ramię w ramię...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • varia1 14.12.17, 16:05
    nie wolno łamać tajemnicy korespondencji, ale to taka podstawa - wyniosłam to z domu i mam przez całe życie
    nie wolno kłamać, ale dopuszczam to, że nie każdą myślą dzielimy się z partnerem
    nie istnieje pytanie "gdzie jesteś" i "co robisz" (tzn między mną i dowolnym mężczyzną) - dla mnie to już kontrola w związku, jak będę chciała to się sama podzielę tym co robię i gdzie jestem, co zresztą często mi się zdarza, natomiast moje dzieci mogą mnie pytać o dowolne rzeczy :)

  • piataziuta 15.12.17, 15:02
    A propos dzieci - co byś powiedziała trzyletniemu dziecku, gdyby spytało, gdzie jest dziadek ze zdjęcia, który nie żyje? "Umarł"? Czy owinęłabyś w bawełnę?

    I czy Twoje dzieci wiedzą, że jesteś w otwartym związku?
  • varia1 16.12.17, 17:43
    tak, powiedziałabym że umarł, akurat tak się złożyło że moje dzieci z utratą członków rodziny są oswojone od wczesnego dzieciństwa, nie uznaję owijania w bawełnę, uczę przeżywania żałoby, wspominania zmarłych

    To, że jestem w otwartym związku to jest sprawa pomiędzy mną a moim mężem, natomiast wiedzą że w moim związku nie ma zazdrości, kontroli i szpiegowania. Wiedzą że mam wielu znajomych na całym świecie i że jestem dosyć towarzyską osobą. Natomiast nikt nigdy nie widział mnie i nie zobaczy pijanej czy odurzonej w miejscu publicznym i z nie swoim facetem, nie dzielę się ze światem wszystkim co dzieje się w moim życiu osobistym

    jeśli mogłabym jeszcze coś dodać to śmiało pytaj :)
  • piataziuta 16.12.17, 18:59
    Co do pierwszego, pytam, bo to mój top temat w rodzinie.
    Popieram to co piszesz, ale cała moja rodzina nie.
    Uważają, że małemu dziecku należy owijać w bawełnę, żeby nie przeżywało. A mnie się wydaje, że to oni przeżywają, a dziecko nie rozumie i tak. I lepiej je oswajać niż robić z tego tabu.

    Drugie z ciekawości. Też w sumie popieram, choć chyba i tak mi się nie przyda :), bo chyba nigdy nie dałabym rady być w otwartym związku.
    Chociaż kto wie.
  • lew_ 16.12.17, 20:29
    W moim zwiazku kobieta nie moze w pijackim delirium lazic po stole i calowac obycych facetow:)
  • piataziuta 16.12.17, 21:44
    Spadaj pokrako!
  • lew_ 19.12.17, 18:22
    Prawda boli?:)
  • piataziuta 19.12.17, 18:33
    Widzę, że powtarzasz swoje pełne omamów posty. Trzeba ci je usunąć drugi raz?
  • lew_ 19.12.17, 20:48
    Nie kompromituj sie juz wiecej,:) Zeby byc gwiazda na forum kobieta nie wystarczy tu napisac co sie zrobilo niewlasciwego po pijaku:)
  • znana.jako.ggigus 19.12.17, 21:42
    Idz spac, lwie. Jutro rano biznes

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • lew_ 19.12.17, 22:00
    Masz racje Gigus:)
  • stokrotka_a 19.12.17, 18:55
    lew_ napisał:

    > Prawda boli?:)

    Czy twoja głupota boli? Jedziesz cały czas na środkach przeciwbólowych? :-)
  • varia1 18.12.17, 22:28
    a czemu piszesz pod moim postem? bo nie pamiętam kiedy ostatnio byłam pijana, pewnie dobre 18 lat temu
  • piataziuta 19.12.17, 18:30
    Pewnie nie wziął leków.
  • varia1 18.12.17, 22:30
    powiedz rodzinie, że okłamywanie dziecka to prosta droga do utraty jego zaufania
    oczywiście, pominęłabym przy dziecku ewentualne trudne czy makabryczna szczegóły zgonu
  • wieczornica 16.12.17, 21:32
    Odniosę się do dwóch podpunktów wymienionych przez Was.
    Po pierwsze - nie zgadzacie się na kłamstwa. Każdy kłamie, często robiąc to nawet nieświadomie. Więc to mówi samo za siebie, że to stwierdzenie jest absurdalne.
    Po drugie - korespondencja. Sama nie jestem zwolenniczką takiej metody (gdyby mój facet pisał ze swoim kolegom, to jakoś nie byłabym tym szczególnie zainteresowana), ale jeżeli chodzi o kontakty z innymi kobietami, to dlaczego nie ? Wolę wiedzieć, że między nami wszystko dobrze i spać spokojnie.
    Jeszcze dorzucę, czego ja nie zniosłabym u partnera.
    1. Zdrada 2. Przemoc fizyczna (o psychicznej nie wspomnę, bo czasami każdy musi się pokłócić)
    Pierwszy podpunkt jest oczywisty i dotyczy obojga partnerów. Zaś w drugim przypadku, sądzę, że mężczyzna nie ma prawa uderzyć kobiety (może to zrobić jedynie w przypadku zdrady), jednak sądzę, iż kobieta może czasami przywalić mężczyźnie, ale jedynie poprzez wymierzenie policzka.
    Gdyby mój partner (obecnie go nie posiadam, choć w przyszłości zapewne będę) złamał któryś z tych zasad, byłby z biegu rzucony oraz czekałaby na niego słodka zemsta :)

    --
    youtu.be/Qq4j1LtCdww
  • wieczornica 16.12.17, 21:34
    *kolegą
    Pisałam na szybko, więc wkradł się błąd :)

    --
    youtu.be/Qq4j1LtCdww
  • piataziuta 16.12.17, 21:50
    Idź niunia spać.
    Nie przeczytałam nawet twoich wypocin.
  • wieczornica 16.12.17, 22:01
    Jestem innego zdania.
    W końcu jak inaczej uzasadnić brak argumentów ;) ?

    --
    youtu.be/Qq4j1LtCdww
  • piataziuta 16.12.17, 22:16
    Bla bla
    <ziew>
  • znana.jako.ggigus 16.12.17, 23:58
    Ziuta, kocham Cie!!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 16.12.17, 23:57
    stawiasz znak rownosci miedzy klotnia a przemoc psychiczna???

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • wieczornica 17.12.17, 01:22
    Czasami ostra kłótnia ociera się o przemoc psychiczną.

    --
    youtu.be/Qq4j1LtCdww
  • stokrotka_a 17.12.17, 13:43
    wieczornica napisała:

    > Każdy kłamie, często robiąc to naw
    > et nieświadomie. Więc to mówi samo za siebie, że to stwierdzenie jest absurdaln
    > e.

    To twoje stwierdzenie jest absurdalne, ponieważ kłamstwo to świadome mówienie nieprawdy. Nie można kłamać nieświadomie.

    > Po drugie - korespondencja. Sama nie jestem zwolenniczką takiej metody (gdyby m
    > ój facet pisał ze swoim kolegom, to jakoś nie byłabym tym szczególnie zainteres
    > owana), ale jeżeli chodzi o kontakty z innymi kobietami, to dlaczego nie ?

    Istnieje coś takiego jak tajemnica korespondencji - prawo podstawowe, którego nie ogarniasz swoim ptasim mózgiem.
  • krystynkaczarodziejka 19.12.17, 11:04
    W każdym wieku powinno się wzajemnie szanować, najlepiej kochać :) Mieć inicjatywę, wyciągać gdzieś partnera- żeby się nie zasiedział.
  • mariuszg2 20.12.17, 08:37
    krystynkaczarodziejka napisał(a):

    > W każdym wieku powinno się wzajemnie szanować, najlepiej kochać :)

    i wojen też nie powinno być...haha..

    Mieć inicjat
    > ywę, wyciągać gdzieś partnera- żeby się nie zasiedział.

    Dlatego w każdym związku powinien być pies. Pies musi się wybiegać z kobietą pełną inicjatyw zwłaszcza kiedy w tv leci mecz i w dłoni jest piwo. :D



    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 11:15
    Nie kazdy pies lubi biegac. pies na baby np. raczej nie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 11:36
    tego się obawiałem... suka rasy pies na baby jest psią lesbijką... to co właściwie lubi pies na baby skoro nie lubi biegać? ...poza tym, że wiadomo, że pić musi i należy mu się pełna miska jak psu miska oraz bonus na święta.

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 11:41
    Trudne pytania zadajesz
    Byle piwo bylo i mecz. Masz racje, z piwem latwiej zniesc kazdy mecz. Niestety tyle meczow przegapilam, bo piwo pije od jakichs czterech lat.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 11:53
    Myślisz, że kobieta z inicjatywą byłaby w stanie zrezygnować z wyciągania na rzecz kanapingu piwnego byle wolno jej było nie czuć się zbyt samotnie?
    ja myślę, że eee... naturalny ciąg na inicjatywę jest w stanie zabić każdy związek...

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 11:55
    Ja nic nie mysle. Pewien moj znajomy mowi, ze ja za duzo mysle. To mi juz mowilo pare innych osob, ale jeszcze mi nikt nigdy nie powiedzial, jak to myslenie wylaczyc.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 12:05
    Skoro nic nie myślisz to po co Ci wyłączać myślenie? No pomyśl...
    Panuj nad tym gigsia... bo jak nie to wylądujesz gołym tyłkiem z przymarzniętą doń ramą roweru gdzieś w Warszawie na zaśnieżoną ścieżkę rowerową ...obyś miała różowe stringi na sobie... śmigłowcowi GOPR będzie łatwiej pospieszyć Ci z pomocą...

    --
    Mława jest OK
  • piataziuta 20.12.17, 12:10
    Różowe stringi pod minispódniczką w panterkę!
  • mariuszg2 20.12.17, 12:21
    O mój boszszsz, żeby to nie było na terenie łowieckim bo nam gigsię odstrzelą i zerwą skalp z panterki!
    A ziucia jak? już dobzie? ochłonęła? nadal kochasz?

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • piataziuta 20.12.17, 12:33
    Tak. Zeżarłam dwie paczki czipsów i zapomniałam o wszystkim co złe.
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 12:39
    Popij herbata mietowa, jakby co.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 20.12.17, 12:48
    ale nie zjadłam tych paczek naraz, tylko rozłożyłam na kilka dni :)
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 12:57
    Masz zelazna wole.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 20.12.17, 13:14
    coś Ty!
    nie mam prawie żadnych zahamowań
    gorzej
    ćwiczę, żeby móc się nawpie...ć :P

  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 13:17
    Ja tez! Cwicze, bo wiem teraz, ze te miesnie jakos trzymaja sloiczek kremu czekoladowego wiecej albo batonik. I jeszcze jeden batonik. I ten ostatni batonik.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 12:40
    co to za czipsy i gdzie można je kupić?

    --
    Cygańską duszę mam
  • piataziuta 20.12.17, 12:50
    zwykłe lejsy solone,
    w każdym sklepie

    czekam na wersję bez tłuszczu palmowego
    pewnie się nie doczekam
  • mariuszg2 20.12.17, 12:57
    w wersji bez tłuszczu palmowego mogą nie działać...

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • piataziuta 20.12.17, 13:08
    myślę, że działałyby, pod warunkiem, że dalej byłyby tłuste i z całych ziemniaków, a nie z płatków ziemniaczanych/mąki
  • mariuszg2 20.12.17, 12:54
    Aha no ja oczywiście też tak

    --
    Cygańską duszę mam
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 12:38
    Do stringow nigdy nie moglam sie przekonac. A Ty?
    W panterke to ja mam torbe.
    Juz pewnie kiedys pisalam, ale jeszcze raz napisze . kiedys mialam b fajna torbe, taka torbe listonosza, ktora mozna bajerancko na krzyz przez plecy zawiesic i wsiac an rower. Moja torba byla czarna i miala klapke w patnerke. Taki szczegol, uszyta na zamowienie u niwnych dziewczat w Berlinie.
    W kazdym razie jade kiedys wraz z depresja przez miasta, a mialam powod do depresji. Na swiatlach stoje, poprawiam lekko listonoszowke w patnereke (koszyk byl zaladowany, jak to czasem bywa), a taka nobliwa starsza pani oiesza na swiatlach do mnie czysta bawarszczyzna - Ty to masz zajefajna torebusie (W oryginale Du hast aber a fesches Tascherl). Humor od razu poprawiony, podziekowalam z usmiechem i z rogalem na twarzy, jak mawia moja siostra pozeglowalam dalej.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 12:44
    znana.jako.ggigus napisała:

    > W kazdym razie jade kiedys wraz z depresja przez miasta,

    ??? masz tandem?

    > a mialam powod do depr
    > esji.

    ???????? zadziwiasz mnie dzisiaj !!! ????

    > iechem i z rogalem na twarzy, jak mawia moja siostra pozeglowalam dalej.

    To tak jak w żołnierskiej piosence...

    "żołnierz drogą maszerował,
    nad serduszkiem się użalił,
    więc je do plecaka schował
    i pomaszerował dalej"



    --
    Mława jest OK
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 12:55
    To dawno temu bylo.
    Teraz depresje usuwam poprzez aktywnosc fizyczna: rower, silownia, romans. A takze ostatnio biegam rano, a jutro jade biegac do Ogrodu Angielskiego. Mieszkam od marca 10 min. rowerem, czas najwyzszy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 13:10
    znana.jako.ggigus napisała:

    > To dawno temu bylo.
    > Teraz depresje usuwam poprzez aktywnosc fizyczna: rower, silownia, romans.

    Dziwne... w jakim sensie romans jest aktywnością fizyczną?
    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 13:15
    Namotej se romans, chopok, to sie przekonasz

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 21:09
    nie umiem motać romansów...nie mam śmiałości do płci przeciwnej...taki wirażka jestem w internecie a tak w realu to porażka...

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 23:40
    Nie wierzę Ci. Muszę przyjechać, aby się przekonać.

    Pod jakim pseudonimem pisuje Twoja małżonka?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 21.12.17, 01:39
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Pod jakim pseudonimem pisuje Twoja małżonka?
    >
    Nie wiem...wątpię że pisuje ale czyta pasjami....i nienawidzi tego forum ...spoko przyjeżdżaj...skręcimy imprezę...



    --
    Mława jest OK
  • znana.jako.ggigus 21.12.17, 15:15
    okay

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 20.12.17, 13:21
    > Dziwne... w jakim sensie romans jest aktywnością fizyczną?

    jak to w jakim?
    beng beng
  • piataziuta 20.12.17, 13:06
    ja od jakiegoś 13 roku życia tylko stringi
    zwykłe majty zawsze robiły mi z dupki szynkę w sznurku

    aczkolwiek firmy już od kilku lat robią "stringi" w wersji albo tanga albo brazylianów - czyli sporo materiału na rzopie, żadnych cienkich pasków

    przez ostatnie kilkanaście lat, założyłam zwykłe gacie tylko raz (też już pewnie opowiadałam) - w tym roku, wiosną, bo założyłam sukienkę, a powiewał chłodny wiatr, pomyślałam, że będzie mi cieplej
    nie dość, że były pełne, to miały więcej bawełny niż mikrofibry
    i poszłam se w nich do knajpy, a tam jeszcze grzali na maksa, cała dupa mi się spociła i wszystko wsiąkło w te bawełniane gacie
    wyszłam z knajpy i tam zimny wiatr po tych mokrych gaciach
    nigdy więcej ;)

    opowiadałaś o torebce w panterkę, tylko bez depresji na tylnym siodełku :)
  • mariuszg2 20.12.17, 13:12
    Przychodzi baba do lekarza z depresją na to lekarz:
    - Nie no, pani mnie dobija.

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 13:17
    Mariuszu, nosisz stringi?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mariuszg2 20.12.17, 21:07
    obecnie nie mam nic na sobie od pasa w dół...

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 13:13
    Eh mialam wtedy powazne powody. Bylo, minelo, niewazne.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 13:15
    Gaciologia stosowana :))
    Ja wiem, sa rone formy.
    Ja jstem hipsterka i lubie hipstery w formie majtek. Hipsterow tez lubie:)

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 20.12.17, 13:27
    no to jakby zabrać odrobinę materiału z tych hipsterów, wyszłyby gacie, które ja noszę
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 13:31
    tanga. A z przodu jaki to model? Tez takie wyciete? Czyli taj?
    Siedze na stronie triumpfa, a tam kwiatki w stylu znajdz swoje majtki hipster

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 20.12.17, 13:42
    z przodu normalne, jak tutaj

    weź, nie dotykaj triumfa, bo to kupa chińskiej produkcji z marżą milion procent
    w Niemczech powinnaś mieć francuskie Simone Perele w dobrej cenie
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 13:58
    Nie, nie kupuje Triumpfa, wyladowalam na ich stronie.
    Ja od lat czarne hipstery w moim ulubionym sklepie, ale chetnie zajrze sobie na polecane przez Ciebie produkty.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • positivesdenken 20.12.17, 11:04
    No my to mamy chyba za duza swobode z tego co tu widze.
    Mnie np. nie wolno sluchac sobie czasem Rihanny i innych prostackich i malo ambitnych przebojow, zwykle to robie jak go nie ma.
    Palenie zwyklych papierosow jest tez dla niego mega problemem. nawet mielismy umowe ze jak rzuce to on przestanie przeklinac. No i ja juz nie pale jakis czas, a nadal slysze czasem bluzgi znad monitora. Chyba mnie oszukal...
    Wedlug niego za duzo tez jem miesa, bo to on jest bardziej wege u nas niz ja.
    No i lista moich grzechow tego typu jest pewnie dluga.
    A jego lista win to w wiekszosci typowe wkurzajace na codzien zachowania facetow, z ktorymi pewnie wiekszosc kobiet sie styka w mniejszym badz wiekszym stopniu. Wiec nie bede tu powielac
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 11:13
    A nie mozesz sluchac muzy ze sluchawkami?
    Wkurzajace zachowanie nie zalezy od plci, fiutka czy cipki, ale od czlowieka i ukladow miedzyludzkich


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 20.12.17, 11:14
    PS nie mozna byc mniej lub bardziej wege, jedzac mniej lub wiecej miesa. Wtedy nie jest sie W OGOLE wege.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • positivesdenken 20.12.17, 15:33
    Wole na glosnikach niz sluchawkach. On bylby "W OGOLE wege" gdyby nie ja, bo to ja jednak decyduje o kuchni raczej, a W OGOLE to mozna casem mniej na serio traktowac niektore komentarze i bardziej na luzie, niewazne czy je sie mniej lub wiecej miesa ;)
  • wieczornica 20.12.17, 17:13
    Akurat z dobrze z tym paleniem papierosów. Sama jestem ich przeciwniczką i nie zniosłabym smrodu papierosów u partnera (to samo tyczy się nadużywania alkoholu).

    --
    youtu.be/Qq4j1LtCdww

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.