Dodaj do ulubionych

Wspólne życie w zagraconym mieszkaniu

03.01.18, 15:17
Ratunku. Mój chłopak ma siostrę. Razem odziedziczyli mieszkanie w którym przez parę lat mieszkała siostra. Teraz wyprowadziła się, a mój chłopak ma się tam wprowadzić. Jesteśmy na takim etapie związku, że padła propozycja, żebym wprowadziła się tam z nim. Z siostrą bardzo się lubimy (tzn ja ją bardzo lubię, myślę, że jest to odwzajemnione).

Brzmi super, tylko, że to mieszkanie jest w kiepskim stanie: - ostatni remont ze 30 lat temu, stare okna (pęknięta szyba, zalepiona taśmą), brudne ściany, wanna zamiast umywalki w łazience, mikroskopijna kuchnia w której nie ma szafek, tylko wolno stojące stoliki, przez co wszystkie utensylia są na wierzchu (WSZYSTKIE - garnki wiszą na ścianach), niedomykające się drzwi robione chyba przez jakiegoś domowego majsterkowicza. Do tego meble to jest jakaś kolekcja wielokrotnie przemalowywanych prlowskich mebli po babci + półki robione przez kogoś z domowników i trzymające się na słowo honoru.

A to dopiero pół problemu. Drugie pół to przedmioty, głównie książki, należące do siostry. Podobno zostały już przebrane i część została wyrzucona, ale wciąż jest ich tam masa. Całe mieszkanie jest zawalone starymi, brzydkimi przedmiotami niskiej jakości - od mebli przez bibeloty, które mają jakąś tam wartość sentymentalną po książki, których treść można i tak znaleźć w pięć minut w Internecie (na przykład radzieckie albumy o sztuce z wczesnych lat 90 - jakość druku, wielkość reprodukcji jest nieporównanie gorsza do tego, co można znaleźć online), do tego spora kolekcja płyt cd i kaset (!!!).

Siostra teoretycznie ma zabrać ze sobą rzeczy, ale w praktyce raczej nie ma dokąd, jej nowe mieszkanie jest malutkie. Ma bardzo małe dochody i jak rozumiem, zbieranie takich różnych przydasiów to odpowiedź na ewentualne braki budżetowe.

Moje wszystkie doczesne dobra mieszczą się do bagażnika przeciętnego kombiaka i nie wyobrażam sobie wprowadzać się do mieszkania, w którym taka ilość przedmiotów przytłacza. Źle się tam czuję odwiedzając, a co dopiero mieszkając. Idealna sytuacja byłaby dla mnie taka, że z mieszkania znika WSZYSTKO z wyjątkiem paru mebli, które szlachetnie się zestarzały. Odmalowujemy oboje mieszkanie, i kompletujemy meble których nam brakuje - choćby i używane z OLX.

Chłopak bardzo chce, żebym się z nim wprowadziła, kiepsko znosi krytykę wystroju mieszkania, a kwestia zgromadzonych przedmiotów jest chyba punktem zapalnym między nim a rodziną. Rodzina tak ma, że lubi gromadzić przedmioty. Ja chcę z nim mieszkać, ale nie w takich warunkach, a już na pewno nie chcę być tą, która jest powodem rodzinnych konfliktów i rządzi się w cudzym mieszkaniu.

Jak byście to rozwiązały?
Edytor zaawansowany
  • alpepe 03.01.18, 16:05
    Zmieniłabym chłopaka albo postawiła sprawę na ostrzu noża. Ja jestem nieco jak ta siostra i na szczęście nie trafiłam na pedanta, ale każde wyrzucanie rzeczy, które i tak mi nie są potrzebne, bardzo mnie stresuje. On się nie zmieni długofalowo, ma szansę, że będziesz jego bezpłatnym aniołem stróżem i policjantem, który będzie tego hyzia trzymał w ryzach, jeśli mu to by odpowiadało, możecie być ze sobą, jeśli nie postawisz na swoim, odejdź, wiesz, że całe twoje życie z nim to będzie walka z przyadasiami i dziadowaniem, jeśli on się podporządkuje, będzie dobrze, gorzej, jeśli nie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • obrotowy 03.01.18, 16:10
    jezeli mieszkanie ma JASNE stosunki wlasnosciowe - to bierzesz kredyt, chocby pod hipoteke

    (blyskiem do zalatwienia) i za 30 tys. zl. firma w TYDZIEN zalatwi ci przyzwoity
    (chociaz pobiezny) remont - podaje ceny warszawskie.
    - tak bys miala umywalke, przysznic i nisze kuchenna do gotowania.

    sprawdzalem.
    dziala.
  • hedy_lamarr 03.01.18, 16:16
    Ależ ja mam gdzie mieszkać i póki co mieszka mi się świetnie : ) Nie muszę mieć niczego na własność.
  • hedy_lamarr 03.01.18, 16:27
    Ok, nie doczytałam - to, co trzeba zrobić, czyli opróżnić mieszkanie i odmalować jesteśmy w stanie zrobić we dwoje, nie trzeba tu remontów gigantów.
  • znana.jako.ggigus 03.01.18, 16:50
    Czarno widzę, bo problem choćby z tym, gdzie te przedmioty przenieść.
    Czy można ewentualne dziury w bużdecie łatać kasetami albo albumami z lat 90? Ale zbieracze są glusi na argumenty.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 03.01.18, 17:01
    To jest zaburzenie psychiczne i nic nie poradzisz, ja się nie mogłam wyprowadzić ze starego mieszkania, bo nie potrafiłam jednoznacznie uznać, co mi się NA PEWNO przyda, a co nie. Tu nie działa żadna racjonalizacja, ja się przy segregowaniu ŚMIECI popłakałam.`

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 03.01.18, 23:44
    Potrafisz.
    Ja znam to, mam w rodzinie, ja wyrzucam dlatego. Bo się boję.
    Są sposoby na sprawdzenie, czy czeoś potrzebujesz - np. pakujesz wszystko do kartonów, kartony podpisujesz. miesiąc śyjesz i wyjmujesz, co ci potrzebn i po miesiącu widać, co potrzebujesz. To samo z ciuchami - przed laty zrobiłam i teraz robię reg - raz na rok, kiedy mam dobry dzień na wyrzucanie - co miałam na sobie przez ostatni rok. Miałam na sobie, a nie że chętnie. I tak np. zaczęłam nosić kurtkę ze sztucznej owcy, z Aldika z roku 2008 bodajże i jest hitem wśród znajomych. Bo albo miałam wyrzucić, albo ubrać nast. dnia. Teraz w zimie wkładam pod spód wszystko, co mam i fajnie to wygląda.
    Zaoszczędziłam kasę, bo nie kupuję tego roku kurtki.
    Np coś kupujesz, to wyrzucasz inną rzecz, zaawansowani dwie.
    Są różne metody.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 04.01.18, 00:04
    Bo przydać to się może wszystko i to nie jest dobra podtawa do wyrzucenia.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • horpyna4 03.01.18, 17:39
    Czy jest tam jakaś piwnica? Jeżeli tak, to pewnie też zagracona; od tego trzeba zacząć. Bo miejsce piwniczne to możliwość wstawienia tam skrzyń z ciasno upakowanymi bzdetami. Ewentualnie przynajmniej części tych peerelowskich mebli wypełnionych przydasiami.

    Jeżeli piwnicy, ani żadnej komórki nie ma, to pozostaje wygospodarować miejsce w mieszkaniu, gdzie wszystko trzeba upchnąć. Może to być jedna duża szafa, może jakiś kąt osłonięty szafą lub regałem. Trudno coś konkretnego poradzić, nie znając tego mieszkania.
  • natalie45 03.01.18, 18:50
    Też od razu pomyślałam o piwnicy. Ogółem to tu bez szczerej rozmowy się nie objedzie. Jak Wam zależy na sobie, to trzeba znaleźć kompromis. Rewolucji nie zrobisz, nie nastawiaj się, że wszystko wywalisz, ale trzeba to jakoś stopniowo porządkować, np. właśnie w piwnicy. Inaczej będzie ciężko i obie strony będą czuły się pokrzywdzone.
  • znana.jako.ggigus 04.01.18, 00:00
    Stopinowo to taka osoba naznosi nowe trynty, wiem, o czym piszę.
    Wywala się, a zbieracz w kącie dostaje apopleksji.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 04.01.18, 00:02
    Piwnicę to najlepiej zalać "przez przypadek" czymś śmierdzącym, tak, by TRZEBA było to wywalić na śmietnik, przecież logicznym jest, że tam są tylko śmieci, skoro są też w mieszkaniu.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 04.01.18, 00:04
    A sąsiedzi?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 04.01.18, 00:42
    wywietrzy się, zapach będzie na zawartości piwnicy, wyniesie się przedmioty i zapach zniknie. A choćby i przypadkowo wylać olej, też zniszczy rzeczy.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 04.01.18, 12:36
    no tak ale bedzie smierdzieć obcym ludziom, bo jedna su'iostra nie daje rady zrobić porządku?
    Znam ten typ człowieka, rodzine i wiem , że zbieracz pójdzie do piwnicy. I stanie jak Rejtan w progu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • lucusia3 09.01.18, 10:15
    Mnie się wydaje, że to bydło. Nie Twoje rzeczy, nie masz prawa komuś niszczyć. Usunąć ze swojego otoczenia, jeżeli chcesz być z tą osobą a ona z tobą, ok, ale niszczyć, dla zasady? Bo Ty masz swoim zdaniem rację? Obojętnie co myślę o zbieractwie, to nie chciałabym mieć w domu takiej osoby.

    --
    pogotowiedomowe.com.pl/
  • alpepe 09.01.18, 10:24
    Mówię o piwnicy, strzało.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • makinetka82 12.01.18, 18:58
    alpepe napisała:

    > Piwnicę to najlepiej zalać "przez przypadek" czymś śmierdzącym, tak, by TRZEBA
    > było to wywalić na śmietnik, przecież logicznym jest, że tam są tylko śmieci, s
    > koro są też w mieszkaniu.
    >

    Alpepe, jakie ta dziewczyna ma prawo, by pozbywać się nie swoich rzeczy? przypominam, że pół mieszkania jest siostry, a autorka nie jest współwłaścicielką mieszkania ani tym bardziej rzeczy, które się tam znajdują. Według mnie jedynym możliwym wyjściem z sytuacji jest szczera, konkretna rozmowa brata z siostrą. Brata, nie autorki, bo raz, ze to on nalega na wspólne mieszkanie, dwa , że pół mieszkania jest jego a rozumiem, że graty zawalają też jego część. To tyle, bo bez zgody siostry tych rzeczy wyrzucić po prostu nie mają prawa.

    Drugą opcją, o ile w mieszkaniu jest więcej niż jeden pokój, jest poświęcenie jednego z pokoi na graciarnię, gdzie można byłoby zamknąć wszystkie graty na klucz i zapomnieć, rozkoszując się świezo wyremontowaną resztą chaty.


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • alpepe 15.01.18, 10:18
    Nie rozumiesz zaburzenia, to nie jest zwykłe pozbycie się rzeczy, tylko pozbycie się gratów, śmieci, dla których nie ma żadnego zastosowania i które należałoby wyrzucić. Na takie zaburzenie, patrz linka odnośnie zbieractwa w jednym z postów poniżej, nie ma innych metod, niż radykalne.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 15.01.18, 10:50
    Rozmiem zaburzenie, bo jak już napisałam, mam to w genach. Mam to w rodzinie.
    Ale Ty nie rozumiesz mojego podejścia.
    Stawiasz sobie inne kryteria i to nie czy mi się ta rzecz przyda, ale np. KIEDY używałam tę rzecz.
    Każda rzecz, którą ostatnio wyrzuicłam, mogła mi się przydać. Np. koszula, której guziki się rozszuwały dziwacznie, ppkazując bieliznę. Ta bluzka by mi się przydała, gybym cały dzień ją nosiła i uważała i nie machała rękoma.
    Zbierasz rzeczy na jedną kupę, rzeczy danej kategorii np. ciuchy, majtki i liczysz. I przerażasz się, ile tego masz. A potem bierzesz po kolei każde majtki i się zastanawiasz, czy je jeszcze nosisz. De facto potrzebujest max. 6-8 par, zawsze można je uprać.
    Inna kategoria to ILE mam takich rzeczy, także przydatna przed nowym zakupem, bo zwyczajnie się zapomina, co się jeszcze ma.
    Ja mam np. cztery bluzy z kapturem.
    Zastanawiasz się nad każdą rzeczą osobno, a nie przydatnością.
    Przedmioty, które do niczego się przydać nie mogą, np. stłuczona miska porcelanowa, lądują w śmietniku. To jest proste.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 15.01.18, 11:18
    Nie wiem, czy ty Żiżi masz dwa nicki?
    Ostatnio mi lokatorzy posprzątali w czynie społecznym piwnicę, łał, pusta piwnica. Ale mnie się oczywiście wszystko stamtąd mogło przydać, nieważne, że się nie przyda nigdy, a jak mi będzie potrzebne, kupię nowe.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 15.01.18, 11:43
    Sorry, wcielam sie.
    No wlasnie kategoria przyda mi sie jest bez sensu. Kazdy nomalny czlowiek wyrzuca rzeczy nieprzydatne. Jedynym sposobem na oczyszczenie szafy nie jest pytanie, co mi sie przyda, a co nosze (co nie znaczy bede nosila, jak schudne/przytyje/oddam do krawca/przuefarbuje wlosy/polece ze lwem na wakacje do Austriii, aby powedrowac w gorach).
    Wez jaks dobra kumpele, przebieraj sie i ona Ci powie.
    Ja np. wyrzucilam polowe szaf mojej siostrze i moim dwom kumpelom. Czlowiek z zewanatrz jest bezlistosny.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 16.01.18, 10:52
    Alpepe, mam dla Ciebie ksiazki - Daniel Miller angielsko socjolog ksiazka "Der Trost der Dinge", inne tytulu z katalogu to Stuff albo Clothing als matherial culture.
    Der Trost der Dinge jest ponoc ksiazka, ktorej sie nie zapomni, jak wyczytalam wlasnie w SZ.
    Brzmi hardcorowo...
  • makinetka82 15.01.18, 11:42
    ty alpepe uwazałabys ze to ok, ze rzadzisz sie cudzymi rzeczami?? to jest jak kradziez, tyle.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
  • adriana_ada 03.01.18, 17:48
    Nalezy to przemyslec pod katem przyszlosci. Nie dogada sie nigdy ktos chcacy miec nowoczesne mieszkanie z kims, kto sentymentalnie chce miec wielopokoleniowy skansen. To sa roznice w mentalnosci
  • alpepe 03.01.18, 18:41
    da się, ojciec kolegi mojej córki ma osobne mieszkanie na swoje skarby, rzecz dzieje się w Berlinie, o ile niczego nie pokręciłam.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • adriana_ada 03.01.18, 18:54
    Alpepe, tu na dwoje babka wrozyla, jedni sie dogadaja, inni nie. Doswiadczenie weryfikuje, ja na jej miejscu nie pozbywalabym sie swojego mieszkania
  • pani_libusza 08.01.18, 20:12
    Mój mąż ma wynajęty garaż na swoje skarby, auta parkujemy na miejscach postojowych a garaż jest na przydasue i spółkę. Generalnie da się żyć ze zbieraczem pod warunkiem rygorystycznego przestrzegania kilku zasad. U nas wyglada to tak, mąż ma swoje szafki i szafeczki, jak długo nic z nich nie wypada i nie śmierdzi ja nie interweniuje o wszystkim innym co wała się po wolnej przestrzeni, decyduje ja :/ domowe biuro i ważne dokumenty tez na mojej głowie, mąż za ważny dokument uznaje rachunek za paliwo z ubiegłego roku:( raz na jakiś czas przetrząsać wspólne szuflady, szafki ipiwnice i wywalam co nieprzydatne. Garażu ze skarbami i jeszgo szafy w mieszkaniu nie tykam. Nie jest idealnie ale jakos dajemy radę, na razie najważniejsze żeby w dzieciach wyrobić nawyk sprzątania bo jeśli pójdą w ślady męża to czarno to widzę.
  • mariuszg2 08.01.18, 20:48
    alpi....kociaku!

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • mariuszg2 08.01.18, 20:50
    albo nic dziś nie sprzedałaś albo co innego w każdym razie nie idzie po myśli a stok oblodzony i ambicje musza poczekać na odwilż ... o aspiracjach nie wspomnę....

    --
    Cygańską duszę mam
  • 3-mamuska 04.01.18, 00:49
    Nie krytykuj , postaw warunek ze ty nie bedziesz tak mieszkać jeśli chce cie tu w tym mieszkaniu to robicie remont przed twoją przeprowadzką jeśli nie spotykacie sie nadal na takich zasadach jak teraz a potem sie zobaczy.
    Ale mysle ze jeśli sie nie zgodzi to sie rozstaniecie z biegiem czasu bo różne priorytety w życiu to nic dobrego na przyszłość .

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • adoptowany 04.01.18, 05:48
    ,..jedno mnie zastanawia, jak w końcu chyba dorosla osoba nie może sobie poradzić z tak prosta sprawa??
    wystarczy jedno krótkie zadanie..>> ..NIGDY NIE ZAMIESZKAM W TAKIM CHLEWIE NAWET Z TWOJA PRZEUROCZA SIOSTRA W JEDNYM PAKIECIE..

    --
    ~~
    crocodile rock
  • piataziuta 04.01.18, 16:29
    10/10
  • varia1 04.01.18, 10:36
    ja bym się tam nie wprowadzała
  • hamerykanka 06.01.18, 00:12
    Tutaj mozna wynajac skladziki roznej wielkosci i tam sobie skladac rzeczy. Moze u Was udaloby sie porozmawiac z siostra i wynajac gdzies jakis garaz, tam zostawic jej skarby np w plastikowych pojemnikwach, zeby nie dobraly sie myszy i nie zalalo?
    Owszem, trzeba placic miesiecznie, ale jesli chce trzymac to niejako 'u kogos' a nie w mieszkanku, gdzie teraz mieszka, to chyba jedyne wyjscie.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • lucusia3 09.01.18, 10:05
    Jak rozumeim, to mieszkanie jest też siostry. To autorka nie będzie u siebie, a nie siostra.

    --
    pogotowiedomowe.com.pl/
  • firlefanz 06.01.18, 22:00
    musisz postawić sprawę jasno - tzn. wprowadzasz się dopiero po remoncie.

    jeśli wnętrze jest nie w Twoim stylu i zagracone, a Ty lubisz porządek to będzie Ci się tam źle mieszkać i na Twoim związku też się to pewnie odbije.

    nie zgadzaj się na remont po wprowadzeniu się bo wtedy odłoży się on na święty nigdy.

    czy rzeczy siostry nie można przewieźć do innego członka rodziny (dziadków, cioci, kuzyna), który ma piwnicę, strych, komórkę i mógłby to przechowywać w zamian za jakieś dobre wino tudzież whiskey od czasu do czasu?
  • plastikpiokio 09.01.18, 08:56
    najlepiej nie mieszkaj ----bo się wykonczysz .
  • lucusia3 09.01.18, 10:04
    To się nie wprowadzaj, jak Ci styl rodziny nie odpowiada. Im się podoba, ich mieszkanie, Ty nie pasujesz.

    --
    pogotowiedomowe.com.pl/
  • mardaani.74 09.01.18, 10:11
    Pozornie banalne - porządek w mieszkaniu, ale moim zdaniem taki konflikt interesów to jeden z punktów zasadniczych. Dogadajcie się przed Twoją przeprowadzką, ewentualnie nie pozbywaj się swojego mieszkania bo może się zdarzyć że szybko za nim zatęsknisz.
    Możliwe też że trafiłaś do rodziny tzw "zbieraczy" to zaburzenie psychiczne. To horror mieszkać z kimś takim nawet jeśli poza tym ma złote serce. Jeżeli w obliczu Waszego wspólnego zamieszkania chłopak nie próbuje nawet odpicować nowego gniazdka to po przeprowadzce nie masz na co liczyć.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 66tekla 09.01.18, 11:23
    hedy_lamarr ,szczerze,to nie wróżę Ci dobrego związku z chłopakiem który lubi zbieractwo różnych rzeczy.Będą kłotnie o byle drobiazg.A tak ogólnie to najlepiej zamieszkać razem, ale tylko w wypadku gdy to kobieta ma swoje mieszkanie lub gdy to ona jest głownym najemcą.Miłość miłością ale rzeczywiste życie często staje się gehenną gdy partner ma na jakimś punkcie przysłowiowego fisia.
  • pigeon_shit_dust 11.01.18, 16:28
    Wiec bym ostroznie postepowal.
    Hoarding to choroba psychiczna, a przynajmniej objawy jej poczatkow .

    en.wikipedia.org/wiki/Compulsive_hoarding
  • tzn.aga 14.01.18, 22:31
    A ja jestem zbieraczem - pedantem:) Pudełka, pudełeczka, kosze, skrzynki.
    Ale w sprawie związku autorki wątku to marnie to widzę. Utrzymanie porządku i organizacja wspólnej przestrzeni to niestety bardzo dobry punkt zapalny, który po pojawieniu się dziecka może sięgnąć zenitu.
  • hedy_lamarr 16.01.18, 19:51
    Wydaje mi się, że część z was mnie źle zrozumiała. Widziałam jego przestrzeń - bardziej martwi mnie to, że nie chcw/boi się postawić granice "hobby" siostry. On wie, że to nie jest standardowy wystrój wnętrza, wie, że tych rzeczy trzeba się pozbyć, ale nie jest w stanie powiedzieć wprost, że teraz kochana moja kolej na korzystanie z tego miejsca.

    Po paru tygodniach jest już raczej jasne że tam nie zamieszkamy, bo siostra reaguje alergicznie na wzmianki o opróżnieniu mieszkania. Chlopak nie czuję się na siłach, żeby jakoś się skonfrontować. Ja nie jestem jakoś szczególnie napalona na to miejsce - jest stamtąd kiepski dojazd do mojej pracy a ja mam własne pieniądze, mogę wynajmować. W tej chwili mieszkamy osobno - ja u siebie, on w składziku, 90% czasu spędzamy u mnie, bo ja jestem chora jak mam tam nocować, nie lubię tego miejsca i źle się tam czuję.

    W przedmiotowym mieszkaniu mieszkają głównie graty siostry i czasem zanocuje tam mój chłopak. Dodam tylko, że ja wynajmuję pokój ok 10 M2 - to nie jest przestrzeń na wspólne mieszkanie. Sytuacja patowa - powtórzę: bardziej jednak niż kwestie mieszkaniowe martwi mnie fakt, że mój chłopak nie chce walczyć o swoje, woli pomieszkiwać u mnie niż postawić swojej siostrze granice.
  • hedy_lamarr 16.01.18, 19:54
    Coś się nie wpisało. Miało być "widziałam jego przestrzeń, jest lekki nieład i trochę zbędnych rzeczy, ale ogólnie wie, że zagracanie przestrzeni jest niefajne i stara się z tym u siebie walczyć. Jego własna przestrzeń jest w miarę okej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.