Dodaj do ulubionych

szczesliwa mlodosc..

19.01.18, 08:42
,..czy Wasza tez? ,..bo moja tak,a przypadla na lata, kiedy wszystkie dzieci przychodzily do szkoły z drugimi sniadaniami w teczkach, a ich rodzice zawsze gdzies tam pracowali, może nie byliśmy rozpieszczani high endowymi zabawkami, ale kazde z nas miało rower, swoje radio i magnetofon, stać nas było na kupienie najnowszej książki, czy plyty,a w szkole i po szkole kwitlo podworkowe zycie towarzyskie bez narkotykow i gorzaly,wsrod nas nie było wówczas modne spozywanie alkoholu, to uznawaliśmy za patologie, tak tak droga młodzieży, wtedy kazdy pijacy był synonimem menela,to był czas kiedy przezywalismy swoje pierwsze romantyczne milosci,snulismy podobne marzenia i plany co do naszej doroslej przyszłości,w tamtych czasach trawa była zawsze zielona, a powietrze czyste, zas kielbasa zywiecka cudownie pachniała,choc taka np.herbata ulung była do dupy,jednak generalnie zycie owczesnych młodych ludzi było piękne,a jak bardzo piękne to widze to dopiero teraz,z perspektywy dzisiejszych skretyniałych czasów,


--
~~
summer of '69
Edytor zaawansowany
  • stokrotka_a 19.01.18, 09:10
    adoptowany napisał:

    > (...) al
    > e kazde z nas miało rower, swoje radio i magnetofon, stać nas było na kupienie
    > najnowszej książki, czy plyty,

    Każde z was? Pewnie masz na myśli jakąś grupkę z twojego najbliższego otoczenia. Problem polega na tym, że twój wzrok nie sięgał poza tę grupkę, ale to nie znaczy, że cała ówczesna rzeczywistość wyglądała w ten sposób.

    > (...) a w szkole i po szkole kwitlo podworkowe zycie to
    > warzyskie bez narkotykow i gorzaly,wsrod nas nie było wówczas modne spozywanie
    > alkoholu,

    Ciekawa jestem, gdzie miało miejsce to powszechne pijaństwo w PRL-u. Pewnie na Księżycu. :-)


    > w tamtych czasach trawa była zawsze zielona,

    Tak, tak, szczególnie zimą, gdy temperatury poniżej minus 20 stopni były regułą. :-)

    > (...) a powietrze czyste,

    Tak, szczególnie na Śląsku.

    > zas kielbasa zywiecka cudownie pachniała,

    Moja matka wstawała na długo przed świtem, żeby dojechać do sklepu i stanąć w kolejce po taką kiełbasę. A poza tym, gdy czlowiek ma już z górki, to niemal wszystko z lat szczenięcych wydaje mu się wpaniałe. :-)


    > jednak ge
    > neralnie zycie owczesnych młodych ludzi było piękne,a jak bardzo piękne to widz
    > e to dopiero teraz,z perspektywy dzisiejszych skretyniałych czasów,

    To typowe dla staruszków - malują czasy swojej młodości pięknymi kolorami szczęścia i psioczą na zepsucie czasów współczesnych. :-)
  • lew_ 19.01.18, 09:13
    Stokrota,zyjesz pienie w innym ,obcym kraju,na koszta innego narodu,takze dzieki naszymm dzielnym chlopcom z Waffen SS:) Ktorzy bronili Twego starego kraju przed boilszewikami:;)
  • adoptowany 19.01.18, 09:34
    Stokrota, pijaństwo wówczas było wyłącznie domena dorosłych i tylko dorosłych, moje oczy widzialy niejedno,a pisząc to nie miałem na myśli jakiejś malej enklawy wybrancow narodu,dryfującej wśród ocenu powszechnej biedy, nieszczęścia i pijaństwa, mam na myśli moje srodowisko z podstawówki i liceum,
    ps. o tej zimie moglabys już sobie i mi darować,to akurat zwyczajnie glupieczy, malowanie?? typowe dla staruszkow?? wiec zweryfikuj to u innych staruszkow, jako taka ciekawostka, to czasy kiedy na ulicy ku#wa nie było słowem najczęściej słyszanym na ulicach jak teraz.

    --
    ~~
    summer of '69
  • stokrotka_a 19.01.18, 10:07
    adoptowany napisał:

    > Stokrota, pijaństwo wówczas było wyłącznie domena dorosłych i tylko dorosłych

    Nieprawda. W tamtych czasach młodzi też pili i odurzali się. Nawet wypadki po pijaku powodowali (na pewno rzadziej, bo samochodów było znacznie mniej). Niektorzy nie kończyli szkół, bo byli z nich wyrzucani. Niektórzy trafiali do poprawczaków a inni do więzienia.

    > moje oczy widzialy niejedno,a pisząc to nie miałem na myśli jakiejś malej enkla
    > wy wybrancow narodu,dryfującej wśród ocenu powszechnej biedy, nieszczęścia i pi
    > jaństwa, mam na myśli moje srodowisko z podstawówki i liceum,

    Właśnie o to chodzi - masz na myśli swoje środowisko, a nie cały PRL. Egalitaryzm "komunistyczny" to mit.

    > malowanie?? typowe dla staruszkow?? wiec zweryfikuj to u innych staruszkow, ja
    > ko taka ciekawostka, to czasy kiedy na ulicy ku#wa nie było słowem najczęściej
    > słyszanym na ulicach jak teraz.

    Tak, to typowe. Tak właśnie działa przeciętny ludzki mózg.

    Moje dzieciństwo też było szczęśliwe pomimo mojej buntowniczej natury (przynajmniej tak je pamiętam), ale nie zamieniłabym obecnej sytuacji na ówczesną. To jak niebo i ziemia.
  • six_a 19.01.18, 10:46
    ale skąąąąd. na wycieczkach ósmoklasistów wszyscy chlali, chyba że kogoś nie było. to samo w liceum - grzeczni chłopcy i równie grzeczne dziewczynki zasiedlały kibel, by zrobić miejsce dla nowej porcji alkoholu. większość paliła. cięższych przestępstw nie pamiętam, ale to pewnie dlatego, że akurat nie byłam zainteresowana. gdybym była, to i do dragów znalazłby się dostęp w tych wyidealizowanych liceach czy podstawówkach.

    --
    heroes
  • varia1 19.01.18, 10:49
    six-a, nie przesadzaj, zdarzało się że kierowcy wycieczkowych autokarów nie chlali ;) kulturalnie tylko małpeczka do posiłku
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 10:58
    Scena u mojej fryzjerki.
    Ja na fotelu, balejaż, cała głowa w folii aluminiowej, rozmawiamy sobie. Pani Danusia jest sympatyczną gadułą.
    Wchodzi nobliwie wyglądająca starsza pani, pani Danusia przerywa naszą pogawędkę, obie kobiety rozmawiają krótko.
    Nobliwa, starsza pani wychodzi.
    - A to była kierowniczka sklepu mięsnego, co był na rogu. Ile myśmy szczeniaczków wypiły na przerwie - westchnęła pani Danusia, zwaijając kolejne pasmo włosów w folię.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 19.01.18, 11:17
    też prawda :D

    --
    do it well
  • konwalia55 19.01.18, 20:14
    A ja sie zgadzam ze stokrotka. Moich rodzicow w tamtych czasach nie bylo stac na wiecej niz wiele rzeczy, wlacznie z ksiazkami i plytami. Ksiazki pozyczalo sie wiec z biblioteki. Moja mama rowniez wstawala o 4 nad ranem by kupic margaryne (sic!), ze nie wspomne o upolowaniu takich dobr jak nowa sukienka czy kurtka. Mama szyla wiec ubrania dla calej rodziny sama, a materialy przywozila jej ciocia z dalekiej Lodzi (rowniez upolowane, ale przy Zakladach Wlokienniczych bylo latwiej).
    Przeklenstwa, pijanstwo i inne przywary rowniez byly, ale jakos tak wtapialy sie w tlo. Zreszta, owczesne dziennikarstwo nie bylo tak rozwiniete jak teraz, to mniej sie o pewnych rzeczach mowilo. Ale przeciez to z tamtych czasow pochodza obrazki "panow spod budki z piwem" ;-) ze nie wspomne o historiach typu Wampir.

    Mimo wszystko zycie jednak bylo spokojniejsze, bardziej rodzinne i wesole, no i chyba nie bylo az takiego zroznicowania w spoleczenstwie. Dzisiaj znam miejsca, gdzie bogacze zyja obok skrajnej biedy, udajac, ze za tamtym plotem rosnie las.
    No i latem bylo gorace lato, a zima mrozy i snieg, nie to, co teraz, nad morzem ostatnio trwa nieustajaca jesien ;-)

    Mlodosc nosi sie w srodku :) I jesli masz pogodna nature i mloda dusze, to szczescie do Ciebie zapuka nawet w tak
    - jak to ujales - skretynialych czasach jak dzisiaj :)
  • varia1 19.01.18, 09:40
    herbatę ulung znam z opowiadań, ale za to pamiętam ten dzień kiedy nie było teleranka
    i zimę stulecia, kiedy korytarze między zaspami były dla mnie jakimiś niekończącymi się tunelami
    i podwórkowe życie, odwiedzanie się w domach bez zapowiedzi bo nie było telefonów
    i lodowisko za szkołą, na boisku, na ktore pan woźny wylewał wodę szlauchem
    i smak bułki z kefirem bo takie były uczniowskie zasoby finansowe na wagarach :D

    i naukę poważnego angielskiego z tekstów Guns'n'Roses :D
    oraz parę jeszcze innych rzeczy

    fajnie było, ale teraz też mi jest nieźle, dzięki temu ze stoję jedną nogą w tamtych czasach to udało mi się wychować młodzież, która nie jest oderwana od rzeczywistości

    z tym że ja nadal uważam że moja szczęśliwa młodość zaczęła się wiele lat temu i nadal trwa
  • adoptowany 19.01.18, 09:54
    ,..i ja tez mogę tak powiedzieć, w pewnym sensie moja mlodosc trwa nadal, bo od trzynastu lat już nie mieszkam w Polsce.

    --
    ~~
    summer of '69
  • varia1 19.01.18, 10:19
    ja mieszkam w Polsce i jak dotąd nie planuję zmian (chociaż mogę kiedyś zmienić zdanie)
    młodość to stan ducha a nie okoliczności
  • stokrotka_a 19.01.18, 10:38
    varia1 napisała:

    > młodość to stan ducha a nie okoliczności

    Właśnie!
  • adoptowany 19.01.18, 10:46
    stokrotka_a napisała:

    > varia1 napisała:
    >
    > > młodość to stan ducha a nie okoliczności
    >
    > Właśnie!

    ,..obie macie racje,ale w nowych okolicznościach czuje się tak jakos bardziej komfortowo,co przeklada się na moja duchowa mlodosc.




    --
    ~~
    summer of '69
  • adoptowany 19.01.18, 10:39
    madras, ta była znacznie lepsza, chociaż i jej troche brakowało do wspolczesnie dostępnych herbat.

    --
    ~~
    summer of '69
  • varia1 19.01.18, 10:43
    madras pamiętam !
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 10:16
    tak jak każdy z nas wybielasz.
    W czasach PRL-u powszechnym było np. dręczenie przez nauczycieli (to piszę ja córka nauczycielki , ale moja mama była lubiana, mam masę dowodów na to). I tak np. pamiętam że przez całą siódmą i ósmą klasę (po zmianie polonistki) szłam do szkoły z bólem brzzucha, bo nie wiedziałam, co mi pani M. dziś powie.
    - Nie ma kobiet brzydkich, są tylko zaniedabne, nieprawdaż - spojrzenie pani M. w moją stronę i moje imię.
    Miałam wtedy 14 lat. Fajna, szczęśliwa młodość.
    Ona była popularną nauczycielką w szkole, a ja jej ofiarą.
    Kiedy świetnie napisałam kolejne dyktando, bo z ortografii byłam dobra, to pani M. zawsze mówiła, że moja mama też ma pewnie tę książkę.
    Innych rzeczy nie napiszę. bo i po co.
    Dziś już się tak nauczyciele nie odważą, bo mają rodziców na karku. I dobrze.
    Pamiętam stanie w kolejec parę godzin po masło, pamiętam okulary, w których źle widziałam, aż poszłam prywatnie do lekarza. To nie były szkła na moją wadę wzroku.
    Pamiętam powszechne pijaństwo, ale ja dorastałam w takiej mieszanej dzielnicy. Pijak śpiący na ulicy nikogo nie dziwił.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 19.01.18, 13:03
    Przemocowa podła suka (ta nauczycielka).

    Ale nie masz racji, że to tylko w PRL- u, że dzisiaj tego nie ma, bo rodzice na karku.
    Jest, jest. Tylko z czasem przybiera coraz to bardziej wysublimowane formy.

    O ile w mojej podstawówce gnębienie było jeszcze dość prostackie:
    jako przykład podam moją nauczycielkę z I klasy, która lubiła "w żartach" bić swoje "potwory" i miała w tym fantazję: od zwykłego bicia linijką albo książką, czasem po rękach, czasem po głowie, przez kłucie w tyłek i inne części ciała metalowym wskaźnikiem. Mnie raz dusiła gołymi dłońmi, tak mocno, że się rozpłakałam choć nie byłam dzieckiem bardzo płaczliwym. Nikt rodzicom nie skarżył, bo przecież to "żarty" i cała klasa się śmiała, choć gnębiony zwykle płakał.

    W liceum już był wyższy poziom - znaczy się, trudniejszy do udowodnienia.
    Np. pewna pani "profesor" (z jakiegoś powodu życzyła sobie, żeby się tak do niej zwracać, choć miała tylko magistra) lubiła manipulować słowami przy opowiadaniu różnych wydarzeń. Zwykle poświęcała połowę wywiadówki tworząc barwne opowieści o zachowaniu moim i mojej najlepszej koleżanki, na podstawie codziennych rozmów i zdarzeń.
    Dla przykładu: gdy w odpowiedzi na zarzut, że nie zmieniłam butów, pokazałam ich czyste podeszwy (bo buty zmieniłam), pani na wywiadówce opowiedziała rodzicom, że nie zmieniam butów, że oszukuję, po czym zaprezentowała ruch nogą sugerujący, że pokazując podeszwę nieomal kopnęłam ją butem w twarz. PRAWIE prawda.
    Częstotliwość tego typu zarzutów była tak duża, że moi rodzice, przed każdą wywiadówką awanturowali się między sobą, które ma na nią pójść. A koleżanka w końcu nie wytrzymała ciśnienia i przeniosła się do innej klasy.

    Dużo mam takich historii - swoich i cudzych. Mogłabym pisać paszkwile na temat współczesnego środowiska nauczycielsko - pedagogicznego.
  • zbyfauch 19.01.18, 13:19
    piataziuta napisała: (...)

    W mojej podstawówce pewna polonistka podchodziła, jak indianin niezauważenie, do gadającego delikwenta i waliła go dziennikiem w głowę.
    Pamiętam też, jak przez mgłę, bicie linijką po łapach.
    Swoistym ewenementem była nauczycielka matematyki o romantycznym pseudonimie "kiełbasa", która dżudowała sporadycznie co większego, klasowego osiłka. Ale kiełbasa dokonywała owych rzutów badrdziej w celach ożywienia lekcji, niż terroryzowania uczniów.

    --
    Pustelnia
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 13:30
    zwrot pani profesor był typowy w LO za moich czasów. Austriacyzm:))
    Oczywiście nie twierdzę, że nie ma przemocy na osi nauczyciel- uczeń, ale dziś rodzice reagują szybcjei. Nawet moja mama zlekceważyła wówczas moje skargi,.
    Zawód nauczyciela, kontakt ze słabszym człowiekiem czyli dzieckiem uwalnia w wielu psychopatę. Mam parę koleżanek z ogólniaka, co poszły do szkoły i one z kolei są ofiarami tego- oh aaaah ja taka stara baba, a mimo to jak ja się podobam się młodym chłopcom. Byłam z nimi trzema na spotkaniu na kawie po latach, które to spotkanie zamieniło się właśnie w taki ciąg historii. A że pracowały w jednej szkole, to wymieniały się i licytowały nazwiskami.
    Ja oczywiście per se nauczycieli bronię. Ale mimo to wielu tam psychopatów.
    Najlepszym numerem mojej dawnej polonistki było, iż nie wyraziła zgody, abym reprezentowała szkołę na olimipadzie polonistycznej, mimo iż dwa razy napisałam najlepiej ze wszystkich startujących. Dowiedziałam się o tym od zaprzyjaźnionej ze mną i lubiącej mnie bibliotekarki, też polonistki. Po skończeniu szkoły i odebraniu świadectw wzięła mnie na stronę, a mnie zatkalo.
    Rozumiem szczerze pisząc brak reakcji ze strony innych nauczycieli. Uczeń odchodzi, a ja zostaję z kwasem z jego /jej powodu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 19.01.18, 14:38
    Niekoniecznie austriacyzm. Nie bylo to oficjalne okreslenie przed wojna?
  • annajustyna 19.01.18, 14:39
    pl.wikipedia.org/wiki/Profesor
  • adoptowany 19.01.18, 16:44
    ,..a to prawda psychobelfer trafial się i w naszych czasach,np. w podstawówce pan od muzyki, były wiezien jakiegoś obozu miewal czasem napady wscieklosci, co sprawialo, ze nieszczęsny powod furii, czyli jakiś uczen miał tablicowa kreda 'wybielany' mozg,polegalo to na szorowaniu rzeczona kreda wlosow delikwenta,albo pani od polskiego 'subtelnie' stygmatyzowala najwieksza klasowa gadule, przyczepiając mu na plecach wymalowany na arkuszu z bloku od rysunkow, dlugi czerwony jezor>>wg. niej symbol gaduly, którego ofiara przez czas trwania jej lekcji nie mogla się go pozbyć,czy takie upokorzonie kilkulatka to nie trauma? dopiero w liceum belfrowie mieli mój szacunek,

    --
    ~~
    summer of '69
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 21:19
    czy ja wiem? Moja polonistka w liceum, piękna i mądra kobita, lubiłam ją, choć ja u niej byłam na czwórkę. to ona wybrała sobie w klasie parę dziewczyn. Moja polonistka znała Lalkę lepiej niż Prus i pytała te dziewczyny o takie szczegóły, które gdzieś tam były wspomniane w kawałku zdania.
    Inni nauczyciele też.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 19.01.18, 10:16
    Ostatnio sadzisz sentymentalne posty jakbyś był u schyłku życia i powoli żegnał się ze światem.
    Fajnie, że było Ci fajnie w młodości, ale życie się jeszcze nie skończyło.
    To, że jest inaczej, nie znaczy, że jest źle, więc przestań pie...ć i ogarnij się, dobra?


    Co do tematu, w dzieciństwie niczego mi nie brakowało, ale świat nie był dla mnie komfortowym miejscem, bo za bardzo odstawałam od rówieśników. Wspominam ten czas jako czas wiecznego braku akceptacji i ciągłego opierania się dorosłym i ich próbom uśrednienia mnie z szarą masą. Wolny czas spędzałam głównie w książkach (oczywiście nie tych szkolnych).
    W liceum poczułam się nieco lepiej, bo znalazłam sobie nisze w różnych środowiskach artystycznych, co stanowiło doskonały pretekst, żeby wracać do domu dopiero późnym wieczorem.
    Naprawdę dobrze poczułam się dopiero na studiach - och, to był wspaniały czas, choć równie burzliwy.
    Spokój duszy mam dopiero od niedawna, także nie chciałabym cofać czasu.
  • adoptowany 19.01.18, 10:34
    ,..az tak to widać? ,..ale zapewniam, nie było takiego zamiaru,.jeśli tak, to faktycznie cos ze mna jest nie hallo,moze dlatego ze dzwonili z przychodni, bo martwią się brakiem moich aktualnych wynikow? polazłem tam i mieli racje,bo rozowo nie jest,no i kolejne prochy do lykania

    Ziutko, dziecino najslodsza w tym Twój caly urok, ze odstajesz od reszty, trwaj w tym jak najdłużej, masz fajne i ciekawe zycie,bo z pradem to sama wiesz co plynie..


    --
    ~~
    summer of '69
  • piataziuta 19.01.18, 13:07
    a na co te prochy? na cholesterol może?
    bo jeśli tak, to na pocieszenie powiem, że większość ludzi w średnim wieku, powinna takie prochy brać
    tylko jedni grzecznie biorą, a inni się "buntują", czym spędzają swym pomiotom sen z powiek
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 13:46
    go vegan

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • adoptowany 19.01.18, 16:17
    ,..163 na 96 oto powod i przyczyna,jak na mój wiek to zbyt wysokie ciśnienie krwi

    --
    ~~
    summer of '69
  • piataziuta 19.01.18, 16:38
    ja też mam takie na widok lekarza w białym fartuchu
    a w domu 116/80
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 13:31
    Bicie dzieci w rodzinie i szkole było wówczas normą.
    To nie tylko szkoła.
    Nawet jeśli Twoi rodzicie Cię nie bili, to dookoła było to powszechnie akceptowane. Jak jeszcze w latach 60 prowadzenie wykładów z papierosem w ręce.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annajustyna 19.01.18, 14:39
    W latach 80. tez...
  • ultimate.strike 19.01.18, 17:22
    "Jak jeszcze w latach 60 prowadzenie wykładów z papierosem w ręce."

    Teraz jeszcze powszechna jest praktyka wykładów przez mężczyzn w spodniach. Za parę lat ludzie na forum będą wspominać te dziwaczne czasy.

    --
    Spodnie zabijają! Rzuć teraz.
    Strony kiltowe
    Forum kiltowe
    18 maja - Dzień kiltów i Męskich Spódnic
  • six_a 19.01.18, 10:40
    na kupienie najnowszej książki, czy plyty

    taaa, w sklepach z bogatym asortymentem octu i literaturą radziecką.

    alkohol jak najbardziej był, to był czas rozpijania narodu do tego stopnia, że ustawę o trzeźwości trza było wprowadzić. oraz wszyscy czekali na 13 jak na zbawienie.

    --
    some some some i some i murder some i some i let go
  • zbyfauch 19.01.18, 10:48
    six_a napisała:

    > na kupienie najnowszej książki, czy plyty
    > taaa, w sklepach z bogatym asortymentem octu i literaturą radziecką.

    Płyty Koconia, Cwynara, Kunickiej czy Połomskiego. Bo jak się nie miało kogoś, kto przywiózł płytę z zagranicy, to można było najwyżej nagrać coś z audycji "Mój magnetofon".



    --
    Pustelnia
  • six_a 19.01.18, 10:57
    no, albo hitów w rodzaju festiwal piosenki radzieckiej.
    jak człowiek z radia nie nagrał, gdzie całe płyty puszczali, to guzik miał. to samo książki - w kilometrowej kolejce po gombrowicza, teatr: piąta rano w autobus, żeby się po bilety ustawić na brela czy inny tam przegląd teatrów.

    wspaniałe kuśwa czasy reglamentacji wszystkiego. i jeszcze śnieg po szyję na dokładkę. osobiście wolałabym zaliczać młodość teraz.

    --
    do it well
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 11:00
    ale co masz do piosenki radzieckiej.
    Milijony alych ros jak śpiewała Ałła Pugaczowa. To była fajna piosenka.
    Wy tam w Kongresówce nie mieliście pojęcia o świecie zza waschodniej granicy. My w Małej Moskwie mieliśmy razdieckie dwa programy. Na jednym z nich leciały duże, godzinne dawki Kaczora Donalda!!!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 19.01.18, 11:16
    nie słuchałam.
    kaczor donald/królik bugs/kojak/muppety itepe. były też w polskiej tv. dawkowane, ale były. to się oglądało, a nie pugaczową. chociaż w sumie, co kto lubił.

    --
    5 minutes till
  • adoptowany 19.01.18, 16:49
    six_a napisała:

    > nie słuchałam.
    > kaczor donald/królik bugs/kojak/muppety itepe. były też w polskiej tv. dawkowan
    > e, ale były. to się oglądało, a nie pugaczową. chociaż w sumie, co kto lubił.
    >

    ,..i safandula porucznik columbo.


    --
    ~~
    summer of '69
  • adoptowany 19.01.18, 11:11
    zbyfauch napisał:


    >
    >
    > Płyty Koconia, Cwynara, Kunickiej czy Połomskiego. Bo jak się nie miało kogoś,
    > kto przywiózł płytę z zagranicy, to można było najwyżej nagrać coś z audycji "M
    > ój magnetofon".
    >
    >
    >
    ,.. tak trzeba było sobie radzic,ja nagrywałem z trójkowej muzycznej poczty ukf , albo czwartkowego minimaxa Dariusza Michalskiego albo Piotra Kaczkowskiego,tu mogę się mylic bo nazwisk już nie pamietam
    Cwynar i Kocon, pupilki i pieszczochy owczesnej władzy, zdaje się ze moja Ewka w ktoryms z nich się podkochiwala..hi..hi



    --
    ~~
    summer of '69
  • adoptowany 19.01.18, 10:54
    six_a napisała:

    > na kupienie najnowszej książki, czy plyty
    >
    > taaa, w sklepach z bogatym asortymentem octu i literaturą radziecką.
    >
    > alkohol jak najbardziej był, to był czas rozpijania narodu do tego stopnia, że
    > ustawę o trzeźwości trza było wprowadzić. oraz wszyscy czekali na 13 jak na zba
    > wienie.
    >

    ,.. dla jasnosci, bo czasy nam się tu rozjechaly,wspominam dekade 67' - 77' to rok mojej matury, dyktatura czarnych okularow i octu to cale lata swietlne później, wiec wiesz to dwie rozne bajki


    --
    ~~
    summer of '69
  • six_a 19.01.18, 10:58
    trzeba się było wyrażać precyzyjniej.

    --
    ease
  • zbyfauch 19.01.18, 11:00
    adoptowany napisał:

    > ,.. dla jasnosci, bo czasy nam się tu rozjechaly,wspominam dekade 67' - 77' t
    > o rok mojej matury, dyktatura czarnych okularow i octu to cale lata swietlne pó
    > źniej, wiec wiesz to dwie rozne bajki

    Pierwsza połowa lat siedemdziesiątych to lata względnej prosperity, coca/pepsi coli, dżinsów Odra i Szarik i kolonii, względnie tzw. "obozów" wakacyjnych. Ale na tych "obozach" chlało się, na ile starczyło pieniędzy od rodziców, tak więc musiałeś dorastać w jakiejś równoległej rzeczywistości.




    --
    Pustelnia
  • adoptowany 19.01.18, 11:26
    zbyfauch napisał:

    > adoptowany napisał:
    >
    > > ,.. dla jasnosci, bo czasy nam się tu rozjechaly,wspominam dekade 67' -
    > 77' t
    > > o rok mojej matury, dyktatura czarnych okularow i octu to cale lata swiet
    > lne pó
    > > źniej, wiec wiesz to dwie rozne bajki
    >
    > Pierwsza połowa lat siedemdziesiątych to lata względnej prosperity, coca/pepsi
    > coli, dżinsów Odra i Szarik i kolonii, względnie tzw. "obozów" wakacyjnych. Ale
    > na tych "obozach" chlało się, na ile starczyło pieniędzy od rodziców, tak więc
    > musiałeś dorastać w jakiejś równoległej rzeczywistości.
    >
    >
    ,.zadnej rownoleglej rzeczywistosci,poczatek epoki gierka chwilowo i dla wszystkich poprawia poziom zycia, ja jedynie miałem to szczęście ze już piec, szesc lat wcześniej, a wiec od polowy lat 60 dzięki moim rodzicom moglem się cieszyc i nowym, ladnym mieszkaniem i niektórymi towarami, które nie były wówczas jeszcze latwo dostępne,to była tylko kwestia poziomu dochodow rodziny,
    >
    >




    --
    ~~
    summer of '69
  • annajustyna 19.01.18, 16:43
    I pozycji w ustroju...
  • ultimate.strike 19.01.18, 17:28
    " plyty "

    Generalnie, kupowało się wtedy kasety a następnie nagrywało się na nie muzykę z radia bądź od kolegi.

    --
    Spodnie zabijają! Rzuć teraz.
    Strony kiltowe
    Forum kiltowe
    18 maja - Dzień kiltów i Męskich Spódnic
  • six_a 19.01.18, 10:42
    powietrze nie było czyste, po prostu nikt niczego nie mierzył. dodatkowo teraz leci pod nóż pokłosie tej czystości i palenia papierosów, odpalanych jeden od drugiego.

    nie wiem gdzie ludzie żyli, jak mają takie wspomnienia. chyba na księżycu.

    --
    go
  • adoptowany 19.01.18, 10:59
    six_a napisała:

    > powietrze nie było czyste, po prostu nikt niczego nie mierzył. dodatkowo teraz
    > leci pod nóż pokłosie tej czystości i palenia papierosów, odpalanych jeden od d
    > rugiego.
    >
    > nie wiem gdzie ludzie żyli, jak mają takie wspomnienia. chyba na księżycu.
    >

    ,. czas w którym zylem to cale lata 60' do polowy 70' tych, a miejsce to przedmieście dużego miasta na pograniczu kujaw i pomorza, w tym czasie można tam było zimna wode pic prosto z kranu,wiec żaden ksiezyc




    --
    ~~
    summer of '69
  • six_a 19.01.18, 11:07
    jak już pisałam, raz trzeba się było wyrażać precyzyjnie, dwa - twoje wspomnienia generalizują, a przecież są to tylko twoje wspomnienia. Dzieci samotnych sprzątaczek i albo ojców alkoholików nawet z takiego samego okresu będą zupełnie inne.
    Tak piszesz jak w tych wszystkich filmikach o idealnym dzieciństwie "BEZ" typu: nie mieliśmy pasów bezpieczeństwa w samochodach i przeżyliśmy. no w czasach, w których mało kto w ogóle miał samochód doprawdy nietrudno było przeżyć bez pasów bezpieczeństwa.

    --
    fireball
  • stokrotka_a 19.01.18, 11:08
    adoptowany napisał:

    > ,. czas w którym zylem to cale lata 60' do polowy 70' tych, a miejsce to przed
    > mieście dużego miasta na pograniczu kujaw i pomorza, w tym czasie można tam był
    > o zimna wode pic prosto z kranu,wiec żaden ksiezyc

    W tamtych czasach ścieki na ogół wpuszczano do rzek bez oczyszczania jakiemu poddaje się je dzisiaj. Fekalia spływały Wisłą do morza.
  • six_a 19.01.18, 11:19
    nie niszcz mu młodości, okrutnico! ;)

    --
    till the sky
  • adoptowany 19.01.18, 11:48
    six_a napisała:

    > nie niszcz mu młodości, okrutnico! ;)


    ,..no nie, co przezylem to moje, tego już mi raczej nikt nie zabierze,

    ale żeby mi ktoś nie zazdroscil,bo cale moje zycie nie było tylko jednym pasmem szczęścia i dostatku,nie..doswiadczylem tez dwóch wielkich tragedii i znimi nie mogę się pogodzić do dzisiaj..ale o tym to już nie w tym miejscu

    >




    --
    ~~
    summer of '69
  • adoptowany 19.01.18, 11:29
    stokrotka_a napisała:

    > adoptowany napisał:
    >
    > > ,. czas w którym zylem to cale lata 60' do polowy 70' tych, a miejsce to
    > przed
    > > mieście dużego miasta na pograniczu kujaw i pomorza, w tym czasie można t
    > am był
    > > o zimna wode pic prosto z kranu,wiec żaden ksiezyc
    >
    > W tamtych czasach ścieki na ogół wpuszczano do rzek bez oczyszczania jakiemu po
    > ddaje się je dzisiaj. Fekalia spływały Wisłą do morza.

    ,.. w tym miescie ujecie wody i odprowadzenie sciekow, owszem akurat do wisly, to jednak nie byly te same miejsca.



    --
    ~~
    summer of '69
  • stokrotka_a 19.01.18, 12:18
    adoptowany napisał:

    > ,.. w tym miescie ujecie wody i odprowadzenie sciekow, owszem akurat do wisly,
    > to jednak nie byly te same miejsca.

    Niestety, poniżej "twojego" zrzutu ścieków były ujęcia wody dla innych miejscowości... A poza tym, powyżej "twojego" ujęcia na pewno były inne zrzuty.
  • adoptowany 19.01.18, 16:19
    stokrotka_a napisała:

    > adoptowany napisał:
    >
    > > ,.. w tym miescie ujecie wody i odprowadzenie sciekow, owszem akurat do w
    > isly,
    > > to jednak nie byly te same miejsca.

    ,..otoz nie w tym przypadku,wowczas Bydgoszcz miala ujęcia wody głębinowe, ..;)
    >
    > Niestety, poniżej "twojego" zrzutu ścieków były ujęcia wody dla innych miejscow
    > ości... A poza tym, powyżej "twojego" ujęcia na pewno były inne zrzuty.




    --
    ~~
    summer of '69
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 11:02
    Z uwagi na mniejszy ruch ómiem twierdzić, że powietrze nie było takie złe.
    Jest clip Manaamu z kat 80, puste ulice.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 19.01.18, 11:11
    są też filmy z tamtych lat, np. wojna domowa, gdzie na wywiadówce o problemach palącej młodzieży wszyscy rodzice siedzą z fajkami w zębach w klasie lol. to czego nie generowały samochody, robiły papierosy i umiłowany od pokoleń wyngiel. większość miała to "świeże powietrze" zagwarantowane w domu w pakiecie z rodzicami.

    --
    till the sky
  • zbyfauch 19.01.18, 11:21
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Z uwagi na mniejszy ruch ómiem twierdzić, że powietrze nie było takie złe.

    Niezupełnie. Samochodów było zdecydowanie mniej ale za to jak pięknie dymiły. Jako dzieci rysowaliśmy samochody zawsze z kłębami dymu wydobywającego się zr ury wydechowej, jak z komina.
    Poza tym w ośrodkach przemysłowych pyłu i dymu było ci pod dostatkiem. Jak wysłano mnie na Śląsk na OHP (takie "roboty" w wakacje), to wysiadłszy z pociągu w Katowicach doświadczyłem zaparcia tchu w piersi.


    --
    Pustelnia
  • adoptowany 19.01.18, 11:38
    ,..a samochodami na moim osiedlu,na które skaldalo się kilkanascie blokow bylo dokładnie tak ( żeby nie było niejasności)rok 1967 jeden motocykl z wozkiem bocznym marki junak .wlascicielem był pilot wojskowy, a drugi pojazd to była skoda octavia mk.1 jej wlascicielem był hodowca lisow. i tyle w temacie, reszta przemieszczala się bądź koleja, bądź PKS-em lub miejscowym MZK.

    --
    ~~
    summer of '69
  • obrotowy 19.01.18, 13:40
    adoptowany napisał:
    kazde z nas miało rower, swoje radio i magnetofon, stać nas było na kupienie
    najnowszej... plyty


    fantazjujesz.
    na to stac bylo MNIEJSZOSC - napewno ponizej polowy.
    - a chodzilem do niezlego Liceum w Warszawie.

    Tylko co do jednego masz racje - ksiazke rzeczywiscie mozna bylo kupic - jaka sie chcialo...
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 13:46
    Na magnetofon zbierałam. Miałam szpulowy po kimś tam. Szybko padł. A na kasetowy długo czekałam, bo przecież był adapter i radio.
    Tyle że te rzeczy działały latami.
    Książki jakie się chciało? chyba spod lady.
    Ale jedno pamiętam z lat 80 - W każdej bibliotece była półka z odłożonymi książkami, właśnie oddanymi przez czytelników. I tam trzeba bylo od razu iść, aby znaleźć coś ciekawego. Albo coś, na co człowiek polował od jakiegoś czasu.
    Jakoś tak w połowie lat 90 z mamą stwierdziłyśmy, że na tej półce ze świeżo odłożonymi książkami jest tylko chłam.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • obrotowy 19.01.18, 14:26
    znana.jako.ggigus napisała:
    Książki jakie się chciało? chyba spod lady.

    - naturalnie.
    Chyba jasne, ze mialem na mysli finansowa zdolnosc jej zakupu.
    na (kielbase) Podwawelska - tez bylo stac wiekszosc.
    - tylko trudno bylo ja dostac :)
  • zbyfauch 19.01.18, 13:48
    i nie wdając się w szczegóły, ja dzieciństwa nie wspominam specjalnie czule. Nie znosiłem chodzić do szkoły, nie miałem pieniędzy i dusiłem się pod kontrolą matki. Tak naprawdę dopiero od stosunkowo niedawna jestem w miarę zadowolony z życia.


    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 16:11
    Czy mama też mówiła do Ciebie: "zrób to" a na pytanie "dlaczego", odpowiadała "bo tak" albo "bo tak Ci każę"?
    Normalny mały człowiek nie jest w stanie funkcjonować w takiej patologii!





    Dzisiaj tak samo się zwracam do chłopaka.
  • adoptowany 19.01.18, 16:23
    ,..u mnie panowal magiczny zwrot,.. masz zrobić to, bo ci kaze koniec,i zadnych dyskusji!

    --
    ~~
    summer of '69
  • piataziuta 19.01.18, 16:28
    brak szacunku do inteligencji własnego dziecka
  • adoptowany 19.01.18, 17:01
    ,..ano, ale i tak buntowałem się przy prawie każdej możliwej okazji,co ciekawe już do naszych własnych dzieci, ani Ewka ani ja nie byliśmy takimi rodzicami jak ich dziadkowie.,..ooo!! przypomniałem sobie mój ostatni, spektakularny mlodzienczy bunt,ktory był moim tryumfem,..musielibyście widzieć ich miny kiedy oznajmiałem przy obiedzie,ze wlasnie zenie się z Ewka,ktora już była w ciąży..zresztą z ich zgoda, czy bez, to tym razem moja decyzja była poza wszelka dyskusja, bo skoro ja sam wszystko organizowałem i sam finansowałem, wiec ich jurysdykcja rodzicielska od tego momentu wlasnie poszla się /.../ .

    --
    ~~
    summer of '69
  • piataziuta 19.01.18, 17:21
    decydowanie o własnym życiu nazywasz buntem? :P
  • adoptowany 19.01.18, 17:32
    piataziuta napisała:

    > decydowanie o własnym życiu nazywasz buntem? :P

    ,..to dzisiaj można tak to nazwac,wtedy u mnie nie było to takie proste i oczywiste, despotyczni rodzice wcale nie byli taka rzadkoscia,dzien w którym wyprowadzałem się z domu, był wlasnie jednym z tych lepszych dni mojego zycia.niestety ale to nie ja byłem oczkiem w glowie rodzicow,byl czas kiedy bardzo nienawidziłem własnego ojca, a do mamy miałem zal, ze tolerowala przemoc ojca wobec mnie.




    --
    ~~
    summer of '69
  • zbyfauch 19.01.18, 17:43
    piataziuta napisała:

    > Czy mama też mówiła do Ciebie: "zrób to" a na pytanie "dlaczego", odpowiadała "
    > bo tak" albo "bo tak Ci każę"?
    > Normalny mały człowiek nie jest w stanie funkcjonować w takiej patologii!
    > Dzisiaj tak samo się zwracam do chłopaka.

    Wiesz, nie pamiętam już dokładnie, ale coś w tym rodzaju było, oczywiście.
    Właściwie miałem na myśli okres późniejszy, kiedy w notesie "szyfrowałem"numery telefonów do kumpli, żeby matka po nich nie wydzwaniała szukając mnie. :)

    Na szczęście nie posiadam chłopaka. Może zwracałbym się do niego podobnie. ;)


    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 19:42
    Spoko, mnie nie wolno było mieć chłopaka, gdyż wiadomo, że chłopak = ciąża + koniec edukacji. A że zaczęłam dosyć wcześnie (14 lat) to bardzo długo prowadziłam podwójne życie. Wracając do domu, miałam opracowaną i zwizualizowaną do poziomu najdrobniejszych szczegółów odpowiedź na: "gdzie byłaś"/"co robiłaś". W pewnym momencie doszło do tego, że opowiadałam bajeczki niepytana - dla sportu, żeby uwiarygodnić istnienie mojego fałszywego bytu.
    Było kilka kripi momentów: np. gdy powiedziałam matce, że idę na rolki, po czym spędziłam cały dzień u mojego chłopaka, zjadłszy jego maminy obiad, potem kolację (oczywiście rodzice chłopaka nie mieli nic przeciwko posiadaniu przez niego dziewczyny), a po wyjściu okazało się, że prawie cały dzień padał deszcz - na szczęście matka nie skumała bazy. Albo gdy na horyzoncie pojawiał się samochód marki i koloru samochodu mojego ojca - wtedy trzeba było dosłownie padać na ziemię i rzucać się w krzaki, gdyż mój ojciec - znacznie bardziej kumaty niż matka, zwykł pojawiać się o różnych dziwnych porach i w dziwnych miejscach w mieście, i identyfikował swe dzieci bezbłędnie, z daleka.
    Nie zapomnę, jak zacierałam ślady butów mojego chłopaka ze śniegu - gdy ten odwiedził mnie z raz, podczas nieobecności rodziców, bo ojciec po śladach zwykł identyfikować, co się działo wokół domu.
  • zbyfauch 19.01.18, 19:52
    nie miałaś wątpliwości, czy Twoja konspira rzeczywiście działała?
    No, nie złość się. :)


    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 20:24
    Oj działała.
    Piętnaście lat później, gdy opowiadałam matce, przy okazji wspólnego degustowania jakiegoś wina, że miałam wtedy chłopaka, dążąc do złośliwej pointy: "popatrz, miałaś zawsze zero kontroli, a mimo to wyszłam na ludzi" - była wstrząśnięta.
    A dlaczego pytasz?
    Czekaj, niech zgadnę: masz dzieci w tym wieku.
  • zbyfauch 19.01.18, 20:48
    piataziuta napisała:

    > Oj działała.
    > Piętnaście lat później, gdy opowiadałam matce, przy okazji wspólnego degustowan
    > ia jakiegoś wina, że miałam wtedy chłopaka, dążąc do złośliwej pointy: "popatrz
    > , miałaś zawsze zero kontroli, a mimo to wyszłam na ludzi" - była wstrząśnięta.
    > A dlaczego pytasz?
    > Czekaj, niech zgadnę: masz dzieci w tym wieku.

    Pytam, bo się ostatnio naczytałem różnych kryminałów, w których się okazało, że oberdedektyw zawsze wiedział, że złoczyńca robi zmyłki, jeszcze zanim złoczyńca wymyślił, że dedektyw wiedział, że złoczyńca wiedział, że dedektyw wymyślił, że złoczyńca wiedział i dedektyw wygrał.

    Dziecków nie posiadam w żadnym wieku.




    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 20:59
    Gdyby któryś z moich ówczesnych domowych "dedektywów" wiedział, miałabym z dupy strzępy, a z pokoju klatkę.
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 21:08
    Ale po fakcie muszę napisać, że byli słabi. Skoro uwierzyli w historie czternastolatki.
    Parę lat potem nie ma sprawy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 19.01.18, 21:18
    Owszem, byli bardzo słabi. Dalej są.
    Teksty jakie w życiu usłyszałam od moich rodziców, biją na głowę Twoją nauczycielkę 100 razy.
    Ale stałam się pod tym względem bardzo mało wymagająca - skoro jestem już dorosła i (prawie) autonomiczna.
  • zbyfauch 19.01.18, 21:28
    piataziuta napisała:

    > Owszem, byli bardzo słabi. Dalej są.
    > Teksty jakie w życiu usłyszałam od moich rodziców, biją na głowę Twoją nauczyci
    > elkę 100 razy.
    > Ale stałam się pod tym względem bardzo mało wymagająca - skoro jestem już doros
    > ła i (prawie) autonomiczna.

    Jesteś Wielka! :)




    --
    Pustelnia
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 21:56
    Wiesz, cytowałam mało z mojej nauczycielki. To nie był tylko wygląd, przez dwa lata mój ukochany polski stał się koszmarem, nawet miałam u niej trójkę. Ona krytykowała wszystko - wygląd, moją inteligencję, pochodzenie społeczne, sposób wysławiania się, akcentowanie wyrazów. Wszystko, co robiłam, było źle.
    A moja mama zorientowała się dopiero, że coó jest nie tak, kiedy ja jako świeżo upieczona maturzystka spotkałam tę nauczycielkę i ona odwróciła głowę. Nie chciała odpowiedzieć na powitanie po czterech latach, a moja mama sama wie z dośw., że złość po najg. uczniach miija szybko. A ja nic nie zrobiłam, jwdynie może wówczas zaczęłam polaryzować.
    A Twoi rodzice - hm, nawet najb. kuta na cztery nogi czternastolatka da się przyłapać. Powinna. Sama pisałaś, że układałaś historyjki . Też to kiedyś robiłam jako wytrawna kłamczucha i wiem po latach, że ciężko jest w rozmowie nagle przypomnieć sobie szczegóły tych historyjek, operować nimi, że one się plączą, że się człowiek sam plącze, bo nagle sam sobie zaprzeczy. Jestem lepsza w kłamaniu, kiedy opowiadam np. że w środę poszłam o 14 do fryzjera. Tyle że tego dnia byłam powiedzmy u logopedy. Nie wymyślam nowej historyjki, że w czwartek i to zeszły, bo łatwo w rozmowie jakiś szczegół rzucić i po kłamstwie. Im b. konsturowana historyjka, tym więcej wysiłku wymaga utrzymanie jej, pamiętanie i kontrolowanie się, aby mówić zgodnie z tą, a przecież jedną z wielu historyjek. A to dla czternastolatki dużo pracy. Dla wielu ludzi, dla mnie dorosłej też, więc już pisałam, jaką mam metodę. A owszem działa, coć oczywiście jako osoba dorosła mogę mniej kłamać.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 19.01.18, 22:07
    Wszystko co piszesz jest prawdą, dopóki wymyślasz kłamstwa bez strachu.
    Gdy jesteś w dużym strachu, pamiętasz, kontrolujesz, widzisz szczegóły i potrafisz wrócić do nich bez mrugnięcia okiem.

    Po takim dzieciństwie, będąc dorosłą, stwierdziłam, że nie będę kłamać w prywatnych relacjach, już nigdy.
    Już po prostu nie muszę - doskonałe uczucie.
  • piataziuta 19.01.18, 22:13
    Poza tym, co Ci daje tę pewność siebie, gdy rzucasz stwierdzenie: czternastolatka to, czternastolatka tamto?
    Miałaś czternastolatkę za córkę? A jeśli nawet, to czy wszystkie na świecie?
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 22:23
    Nie, nie miałam, ale wiem, widzę widziałamm znam i znałam wiele czternastolatek. Są to różne dziewczynki. jedna moja koleżanka w tym wieku uchdoziła za 20parulatkę, a ja np. byłam dziecinna. To utrudnia.
    Ale w tym wieku łatwo się wysypać, bo człowiek się jeszcze nie na tyle ukształtował. Tym łatwiej rozszyfrować dorastającą osobę, gdy jest się samemu dorosłym.
    Wiadomo że współcześnie dziewczynki są lepiej pomalowane (niemalże znikł fenomen uczącej się makijażu nastolatki), ale łatwo je rozszyfrować.
    Od tego ma się doświadczenie dorosłego człowieka, od tego kłamało się tyle razy i było okłamywanym przez wiele osób, aby to rozpoznać.
    To jak na randce z internetu - od tego miało się wielu świrów, aby świra w ciągu paru minut rozpoznać. Jeśli dorosła, powiedzmy 30-40 letnia kobieta nie potrafi w ciągu paru minut rozmowy rozpoznać, że to świr. to nie jest dobrze.
    Lata doświadczeń.

    piataziuta napisała:

    > Poza tym, co Ci daje tę pewność siebie, gdy rzucasz stwierdzenie: czternastolat
    > ka to, czternastolatka tamto?
    > Miałaś czternastolatkę za córkę? A jeśli nawet, to czy wszystkie na świecie?




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 19.01.18, 22:33
    moi rodzice mają podobną pewność siebie jeżeli chodzi o "znanie się na ludziach" ;P
  • adoptowany 19.01.18, 22:41
    piataziuta napisała:

    > moi rodzice mają podobną pewność siebie jeżeli chodzi o "znanie się na ludziach
    > " ;P


    ,..nie ma takiego rodzica,ktory nie znalby się na ludziach, inaczej przecież nie zostaliby rodzicami.Swoista mniemanologia stosowana,marna skuteczność, ale jakze im poprawia samopoczucie.

    --
    ~~
    changing
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 22:44
    nie chodzi o znanie się, chodzi o doświadczenie. Bo ja wiele razy dałam złą ocenę albo i dobrą.
    Ja tej pewności nie mam, natomiast generalnie ludzie robią te same błędy przy kłamaniu (i dlatego przy odrobinie wysiłku łatwo jest kłamać) - kłamiąc podejmujesz wysiłek zamazania prawdy. Mówisz - dzwoniłam stor razy do ciebie. a ciebie nie było. Normalnie każdy pamięta - prśbowałam trzy razy - po obiedzie, po teleekspresie i po wiadomościach.
    Mówisz parę razy więcej i i silniej , niż gdybyś powiedziała w sytuacji neutralnej.
    Kłamanie jest związane z wysiłkiem przyjęcia nowej wersji iten wysiłek po prostu widać. Dlatego sytuację ulłatwia strategia podobnej historii, jak już pisałam. Odpada wysiłek.
    A jeśli rodzice nie wpadli na trzy wykulczające isę szczegóły historii wymyślonych, to niestety. Moje dorosłe koleżanki potrafiły się wysypać. Trudno jest cały czas kontrolować, co się mówi (i dlatego strategia podobnej story).
    Nie rozpoznać tego szczególnie u dorastającego człowieka - ciężka sprawa.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 23:20
    Mam przykład, inny na tzw. kwestię znania się na ludziach vs. doświadczenie.
    wiele moich koleżanek spotyka się/spotykało z rozwodnikami czy generalnie mężczyznami po przejściach. Najczęściej słyszę o fajnym, miłym czułym, kochającym ojcu i mężu, porzuconym przez złą, żądną pieniędzy, seksu czy sukcesu żonę. Moje koleżanki (parę z nich) wierzy w to. I to jest kwestia doświadczenia, także życiowego, aby wiedzieć że
    a)mało kto potrafi po rozstaniu wziąć część winy na siebie. Szczególnie po świeżym rozstaniu
    b)mało kto potrafi, nie mając zagojonych ran, nie okazywać ich do razu, tym bardziej w takiej sytuacji. Nowa kobieta, nowe życie na horyzoncie, to trzeba trochę zagrać na uczuciach, a nie brać winy na siebie. Ona była winna! Jam niewinny
    c) czy rzeczywiście jest prawdopodobne, aby świat zaludniali tacy dobroduszni mężczyźni i złe kobiety.
    To jest kwestia pewnego braku doświadczenia - patrzę na człowieka i oceniam co on mówi w kontekście, także świeżych ran.
    I to nie jest pozycja - znam się na ludziach, zęby zjadłam. To jest dzielenie na pół tego, co mi ktoś akurat chce sprzedać.
    Ale jak się łatwo domyśleć, nie jest popularne moje wątpienie w kolejną historyjkę o złej, podstępnej, żądnej kasy żonie.


    znana.jako.ggigus napisała:

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 19.01.18, 23:21
    Ależ moi rodzice powołują się właśnie na "doświadczenie", gdy jest temat "znania się" - jakimi byśmy tego słowami nie określały, brzmi podobnie i prawdopodobnie chodzi o to samo.

    Podałaś jako argument randki z internetu.
    Przyjmijmy, że byłaś na dwustu, z czego trafiłaś na świrów w przypadkach stu. To nie gwarantuje, że już zawsze poznasz, że masz do czynienia ze świrem, bo jeżeli mężczyzn na tym świecie jest około 3.5 miliarda, to poznanie dwustu - w tym stu świrów, nie da Ci przepisu na rozpoznanie wszystkich świrów na świecie.
    Czy da?
    Tak samo z czternastolatkami. Może poznałaś ich ze 100, ale to nie znaczy, że odczytasz już wszystkie.
    To samo z zakładaniem przenikliwości dorosłych względem czternastolatek. Uważasz się za przenikliwą w tym temacie - może jesteś, może Ci się wydaje. Załóżmy że jesteś. To nie gwarantuje, że każdy dorosły jest przenikliwy względem czternastolatek - np. moi rodzice, choć im się wydaje - tak jak Tobie, że są.
    Jak widać, dużo zmiennych.
    Łatwo się poślizgnąć.
  • adoptowany 19.01.18, 23:33
    ,..zbior swirow to katalog otwarty i nikt chyba nie zna wszystkich wariantow takich typow, wielu można wyczuć, ale czy wszystkich i zawsze?? choćby taki socjopata,a jednocześnie szczelnie zamknięty introwertyk potrafiący wzorowo grac jakas postac?? co wtedy, jak go wyczujesz w krótkim czasie?
    Ziuta ma racje,bo mozna niezle przejechać się na tym.

    --
    ~~
    understand
  • znana.jako.ggigus 20.01.18, 13:12
    Juz pisalam - jeszcze raz wyjasnie.
    Spotykasz sie z kims, kto Ci opowiaa o rozstaniu ze zlym mezem. Masz prawo uwierzyc przy pierwszej, drugiej, nawet trzeciej kobiecie. Ale jako dorosly czlowiek rozstawales sie vzy byles swiadkiem rozstan i to nie tylko zwiazkowych, swiadkiem klotni i powinienes jako dorosly czlowiek wiedziec, że rzadko jest tak, że jedna strona to anioł, a druga szatański psychpoata. Może w złych filmach tak jest.
    Uzbri'ojony w taką wiedzę powienieś inaczej przyjmować i przerabiać to, co ci opowiadają kobiety na radnkach. Oczywiście Ty nie chdozisz na nie, wiadomo. Sytuacja hiptetyczna.
    Doświadczenie uczy wielu rzeczy. Doświadczenie bycia okłamanym i kłamania samemu uczy rozpoznawać kłamstwo u innych.
    Szczególnie u własnych, dorastających dzieci. Obszernie pisałam o kłamtwie, nie chce mi się powtarzać.


    adoptowany napisał:

    > ,..zbior swirow to katalog otwarty i nikt chyba nie zna wszystkich wariantow ta
    > kich typow, wielu można wyczuć, ale czy wszystkich i zawsze?? choćby taki socjo
    > pata,a jednocześnie szczelnie zamknięty introwertyk potrafiący wzorowo grac jak
    > as postac?? co wtedy, jak go wyczujesz w krótkim czasie?
    > Ziuta ma racje,bo mozna niezle przejechać się na tym.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 23:38
    Pisałam już więcej o tych randkach, bo samo pojęcie świra jest oczywiście mało wyraźne.
    W skrócie - jeśli chodzisz na randki i słyszysz o kolejnej złej żonie, która porzuciła bezbronnego pana, to są oczywiście naiwne kobiety, które to biorą za prawdę.
    Wg mnie dorosły, zdrowo myślący człowiek wie, że po rozstaniu się ludzie rzadko są w stanie przyznać się do błędów w partnerstwie i że winna jest druga strona.
    Z drugiej strony dorosły człowiek przeżył parę rozstań sam jako parrtner/ka, przyjaciel/łka (czysta przyjaźń, nie wziązek), partner w biznesie, był świadkiem rozstania w rodzinie, gronie przyjaciół itepe i ten sam dorosły człowiek wie (powinien wiedzieć?) że rzadko jest tak, że to zła i żądna pieniędzy pani porzuca i wypluwa pana na ulicę. Rzadko jest rozstanie czarno-białe, właściwie nigdy.
    To jest różnica w kwestii znam się na ludziach a doświadczenie.

    Wiadomo - są różne 14latki, ale mnie chodzi o samo utrzymanie kłamstwa, wysiłek w zbudowanie historii, komtrolowanie się. I śmiem twierdzić, że to duży wysiłek dla 14 latki i osoby dorosłej (dlatego rzadko kłamię).
    I tak, nie będę podawała szczegółów, ale parę lat żylam w kłamstwie. Nawet nie wiesz, jakim wysłikiem było to kłamstwo utrzymać na co dzień, ileż pozornie błahych pytań zadanych bez intencji, mogło mnie zdradzić. Ile to rozmów musiałam śledzić i nimi dyskretnie kierować, aby nie weszły w te rejony...
    Przy czym zbudowałam jedną story.
    I z jaką ulgą odetchnęłam, gdy to się skończyło.
    Byłam dorosła.
    piataziuta napisała:





    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 20.01.18, 09:14
    I tak, nie będę podawała szczegółów, ale parę lat żylam w kłamstwie. Nawet nie wiesz, jakim wysłikiem było to kłamstwo utrzymać na co dzień, ileż pozornie błahych pytań zadanych bez intencji, mogło mnie zdradzić. Ile to rozmów musiałam śledzić i nimi dyskretnie kierować, aby nie weszły w te rejony...

    Ale piszesz tu o kłamstwie w stosunku do drugiej dorosłej osoby, która Cię zna i Cię słucha.
    To napewno bardzo trudne i bardzo męczące.

    W przypadku okłamywania osób, które mają w stosunku do Ciebie oczekiwania, ale nie są zainteresowane poznaniem Ciebie (bo myślą że znają) i w życiu nie przyszło by im do głowy, żeby podjąć próbę normalnej rozmowy, podczas której mieliby Cię wysłuchać zamiast pouczać (bo przecież to oni są dorośli, więc tylko oni mają coś do powiedzenia), a wszelkie pytania jakie Ci zadają, służą tylko podtrzymaniu wrażenia posiadania przez nich kontroli - jest wtedy o wiele wiele łatwiej.
    Ich oczekiwania znałam nazbyt dobrze, a ich znajomość mnie i tego co robię była żadna - od kiedy poszłam do podstawówki interesowali się tylko, czy nie robię nic złego i czy dobrze się uczę - w takich warunkach łatwo było stworzyć atrapę. Oczywiście podejrzliwe spojrzenia były cały czas - czy nic nie kombinuję, pytania dodatkowe sprawdzające - tu reagowałam pewnością siebie i podawaniem wcześniej zwizualizowanych szczegółów. Adrenalina sprawiała, że bardzo dobrze pamiętałam wszystkie wcześniejsze wymyślone szczegóły - w końcu na szali była moja wolność i chłopak w którym się zabujałam.

    Jak sobie tak gadamy, to zaczynam myśleć, że bardziej mnie to jednak ukształtowało niż myślałam.

    I ciekawe, czy byłabym w stanie oszukiwać obecnego faceta. Mam wrażenie, że tak. Myślisz, że świadczy to o słabości relacji? Gdy ktoś nie jest w stanie zauważyć, że bliska osoba ściemnia?
  • znana.jako.ggigus 20.01.18, 12:32
    Nie, to była większa sprawa, dotyczyła życia codziennego. Nauczyłam się ingerować w tok rozmów, aby nie wpływać na niebezp tematy. Mniejsza.
    Widzę, że Ciebie zastanawia, Ty mnie też zastanawiasz.
    Ja uważam, że bliska osoba musi skapować, że coś jest nie tak. No dobra, powinna.
    Masz wiele sygnałów, że coś jest nie tak. przede wszystkim kłamstwo wymaga wysiłku.
    Ale łatwo pisać - powinna.
    Np moja siostra raz coś zauważyła u mnie, a była na weekend, a mama nie. I siostrze zawdzięczam, że zauważyła i zareagowała.

    Np niedawno poszłam do lekarza i udawałam ostanie symptomy i tak sie zestresowałam, że mi zdiagnozował nadciśnienie i dostałam namiary na jego kardiologa. Miażdżyca, te rzeczy.
    Wg mnie temu lekarzowi powinni odebrać uprawnienia:)


    piataziuta napisała:

    >
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • konwalia55 20.01.18, 12:56
    Ziuta,
    po tym co przeszlas, jak tutaj piszesz, chyba tylko trzeba sie cieszyc, ze teraz jestes w innej czasoprzestrzeni. Mysle, ze jestes o wiele szczesliwsza w zyciu doroslym...

  • zbyfauch 20.01.18, 13:14
    konwalia55 napisała:

    > Ziuta,
    > po tym co przeszlas, jak tutaj piszesz, chyba tylko trzeba sie cieszyc, ze tera
    > z jestes w innej czasoprzestrzeni. Mysle, ze jestes o wiele szczesliwsza w zyci
    > u doroslym...

    Jako i ja, już zresztą wspomniawszy. Nie wspominam żadnych świąt z sentymentem, żadnych imprez rodzinnych, szkoły nie znosiłem. Ewentualne miłe wspomnienia mam związane z kolegami i imprezami całkowicie pozaszkolnymi.




    --
    Pustelnia
  • piataziuta 20.01.18, 17:15
    Ziuta,
    po tym co przeszlas, jak tutaj piszesz, chyba tylko trzeba sie cieszyc, ze teraz jestes w innej czasoprzestrzeni. Mysle, ze jestes o wiele szczesliwsza w zyciu doroslym...

    Prawda. Już wyjazd na studia do innego miasta był pełnią szczęścia.
    Ale też bez przesady, tragedia mi się też wielka nie działa, wielu moich znajomych miało w domu dużo gorzej.
    No i dość twarda wyrosłam, i z dużą samoświadomością, także wszystko ma swoje plusy. ;)
  • znana.jako.ggigus 21.01.18, 17:49
    Byle kiedyś udało się każdemu z nas zrozumieć (no postarać się) i wybaczyć rodzicom.
    Wiem sama, bo mam/miałam trochę niepoukładane z jednym z rodziców. Przypadkiem natrafilam na art. o takiej sytuacji, sprawę drążyłam przy pomocy książek, bo to sytuacja dość skomplikowana.
    Nagle otwarły mi się oczy na to co robiłam, co robię, co rolbili w mojej rodzinie i dlaczego. Bolesne, bo bolesne jest zrozumienie siebie przez perspektywę błędów i wyżaczeń najbliższych. ale polecam.
    Bo jak mówi mój kolega - koło 30, 40 jest czas na pełne dorośnięcie, co zakłada także zrozumienie rodziców.


    piataziuta napisała:

    > Ziuta,
    > po tym co przeszlas, jak tutaj piszesz, chyba tylko trzeba sie cieszyc, ze tera
    > z jestes w innej czasoprzestrzeni. Mysle, ze jestes o wiele szczesliwsza w zyci
    > u doroslym...
    >
    > Prawda. Już wyjazd na studia do innego miasta był pełnią szczęścia.
    > Ale też bez przesady, tragedia mi się też wielka nie działa, wielu moich znajom
    > ych miało w domu dużo gorzej.
    > No i dość twarda wyrosłam, i z dużą samoświadomością, także wszystko ma swoje p
    > lusy. ;)




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • adoptowany 19.01.18, 22:10
    ,..w kłamaniu jestem beznadziejny, podobno widać po mnie kiedy tylko zaczynam lgac, wiec żeby zycie było prostsze,albo mowie prawde, albo..milcze, a co do Twojej nauczycielki to mysle,ze ona zazdroscila Twojej urody,banal? ale zdarza sie miedzy kobietami, az ze miała nad toba przewagę, wiec korzystala z niej.

    --
    ~~
    changing
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 22:16
    Byłam typowo brzydką, bo dorastającą dziewczynką. Dorosła, prawie 40 letnia wówczas kobieta nie mogła mi niczego zazdrościć. Tak po prostu.
    Zazdrość o urodę zdarza się także wśród mężczyzn.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • adoptowany 19.01.18, 22:22
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Byłam typowo brzydką, bo dorastającą dziewczynką. Dorosła, prawie 40 letnia wów
    > czas kobieta nie mogła mi niczego zazdrościć. Tak po prostu.
    > Zazdrość o urodę zdarza się także wśród mężczyzn.


    ,..jeśli nawet zdarza się wśród mezczyzn, to chyba nie ma az tak dramatycznego przebiegu, ale nie wnikam, bo nie wiem, natomiast trudno mi uwierzyć w emanacje zla bez jakiejś konkretnej przyczyny, jak to jest w Twoim przypadku.
    >




    --
    ~~
    changing
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 22:36
    Owszem ma przebieg dramatyczny. Np. padają złośliwe uwagi i to wiele pod adresem tego atrakcyjnego mężczyzny i to mniej i bardziej agresywne. Ten mężczyzna jest gejem (to takie obraźliwe), gdy nie ma dziewczyny, albo jest pod wieloma innymi wzgędami fatalny, gdy nie jest gejem.

    Co do tej nauczycielki - to nie była emanacja zła. To był typowy układ kat- ofiara. Nauczycielka ma instrumenty, aby kogoś dręczyć i ta kobieta użyła ich. Prawdopodobnie wszystkich. Ja wówczas zaczęłam ćwiczyć się w sztuce pyskowania, generalnie w sztuce kłótni. Podam jeden przykład - wówczas należało do celów statystycznych podać wykształcenie rodziców, aby wyrpowadzić z tego pochodzenie ucznia. Znałam procedurę, bo mamie pomagałam w dziennkach od szóstej klasy. Moja polonistka chciała mi wlepić pochodzenie robotnicze, którego nie miałam (pochodzenie kształtował rodzic z wyższym poziomem wykształcenia, no. moja mama po studiach, ojciec matura). Pokłóciłam się z nauczycielką, ale nie, ona ma rację.
    Ale ja kuta na cztery nogi poszłam do kuratorium, skłamałam opowiadając bajeczkę, że nauczycielka mnie przysłała i że potrzebuję opis procedury, jak określić pochodzenie społeczne ucznia na lekcje poslkiego, na pisanie życiorysu. Pani urzędniczka w kuratorium była zachwycona moją inicjatywą, że ja tak chętnie reprezentuję klasę. A następnego dnia moja polonistka ugotowała się ze złości, bo pokazałam czarno na białym, kto ma rację. ja.
    Czyli dawałam jej popalić, ale tutaj znów pamiętam, jak w i przypadsku kłamstw czternastolatki, jaki to był wysiłek dla mnie, tę całą strategię wymyśleć, przeciwstawić się. Oczywiście bez wiedzy wyniesionej przez moją mamę nie dałabym rady.



    adoptowany napisał:

    > znana.jako.ggigus napisała:
    >
    > > Byłam typowo brzydką, bo dorastającą dziewczynką. Dorosła, prawie 40 letn
    > ia wów
    > > czas kobieta nie mogła mi niczego zazdrościć. Tak po prostu.
    > > Zazdrość o urodę zdarza się także wśród mężczyzn.
    >
    >
    > ,..jeśli nawet zdarza się wśród mezczyzn, to chyba nie ma az tak dramatycznego
    > przebiegu, ale nie wnikam, bo nie wiem, natomiast trudno mi uwierzyć w emanacj
    > e zla bez jakiejś konkretnej przyczyny, jak to jest w Twoim przypadku.
    > >
    >
    >
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zbyfauch 19.01.18, 21:09
    piataziuta napisała:

    > Gdyby któryś z moich ówczesnych domowych "dedektywów" wiedział, miałabym z dupy
    > strzępy, a z pokoju klatkę.

    Ufff ..., mniemam, że szczęśliwie i dupę masz przystojną, i klatę.


    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 21:21
    zależy czy porównywać do świni, czy do krowy
  • zbyfauch 19.01.18, 21:25
    piataziuta napisała:

    > zależy czy porównywać do świni, czy do krowy

    A tutaj Tobie z kolei dowcip jakoś nie wyszedł.


    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 21:29
    :D
  • zbyfauch 19.01.18, 21:51
    piataziuta napisała:

    > :D

    Naszukać się musiałem, coby dostrzec owego dwukropka z doklejonym D.
    Tylko po to, żeby dowiedzieć się, że dziewczę dziada obśmiewa.

    Pora umierać, nie nadanżam cieleśnie.


    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 22:00
    nie pie...
    :D
  • adoptowany 19.01.18, 21:13
    piataziuta napisała:

    > Gdyby któryś z moich ówczesnych domowych "dedektywów" wiedział, miałabym z dupy
    > strzępy, a z pokoju klatkę.


    ,..dziewczyny w swoich domach pod tym względem chyba zawsze miały przerąbane, moje domowe gestapo interesowalo jedynie to czy w szkole jest wszystko jak należy, a od szeroko rozumianej strony obyczajowej, rodzicom jakos specjalnie nie chciało się wiedzieć z kim i dokad chodze,..i poniekąd z ich nieświadomym blogoslawienstwem Ewka wkroczyla w stan blogoslawiony bo 9 mm-cy wcześniej mój staruszek sam mi dal klucze od naszej działkowej altanki, nie pytajc po co mi sa one tego sobotniego popołudnia potrzebne.




    --
    ~~
    changing
  • konwalia55 19.01.18, 21:21
    A moze to kwestia dobrego zaufania po prostu?
    Ja chodzilam do meskiej szkoly sredniej (1000 uczniow i 10 dziewczyn lacznie we wszystkich klasach w tym zespole szkol bylo) i nigdy nie odczulam "presji" rodzicow. Ha, to tata mi "wybral" te wlasnie szkole, delikatnie wczesniej naprowadzajac moje zainteresowanie na ten wlasnie kierunek. Rodzice dzielnie tez przezyli dziesiatki 18tek, na ktore bylam zapraszana, i liczne wycieczki, a jezdzilam sama z trzydziestoma chlopakami!

    Tak samo powaznie traktuje teraz wlasne dziecko, mam syna i uwielbiam wszystkie jego kolezanki :))
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 21:44
    Czyli jednak była presja.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • konwalia55 19.01.18, 22:22
    Skad! Jesli myslisz o wyborze szkoly, to bylo tak, ze mialam duzo skrajnie roznych zainteresowan, a tata widzac ze najwieksza smykalke i ciagoty mam do przedmiotow scislych, odkrywal przede mna tajniki swiata techniki. Wspominam te czasy jako super fajna przygode i mily czas spedzany z tata w roznych ciekawych miejscach :) Wybor szkoly byl juz potem zupelnie naturalny i jedna z lepszych decyzji w moim zyciu. Korzystam zreszta z tego do tej pory :)

    Wiec mysle, ze nie presja, ale madre spojrzenie rodzica na wlasne dziecko ;-)
  • konwalia55 19.01.18, 20:33
    Wariatka :D
  • piataziuta 19.01.18, 20:51
    Bez przesady. Ja tylko chciałam żyć po swojemu.
  • piataziuta 19.01.18, 20:52
    Przy dużej świadomości, że nic złego nie robię - dodam.
  • adoptowany 19.01.18, 21:05
    ,..Ziuta,ale ilu z nas kierowalo się w zyciu bardzo podobnym mottem,a jednak nie każdemu wychodzi to na zdrowie,to za każdym razem sprawa dziedziczenia dobrych genow po rodzicach?

    --
    ~~
    changing
  • piataziuta 19.01.18, 21:27
    to z jednej strony mówisz, że z prądem gó... płynie
    a drugiej sugerujesz, że lepiej kierować dzieci - na wszelki wypadek - zgodnie z prądem? bo nie każdemu życie pod prąd wyszło na zdrowie?

  • adoptowany 19.01.18, 21:38
    ,..może nie z pradem, ale pomoc tam, gdzie widzimy taka pomoc za uzasadniona, jakims ryzykiem, czy czyms tam jeszcze..Ziutka od momentu kiedy pojawi się pierwsze dziecko, zobaczysz jak zmienia nam się nasz dotychczasowy pkt. widzenia..

    --
    ~~
    changing
  • piataziuta 19.01.18, 21:46
    zobaczę, albo nie zobaczę
    im bardziej tak zwany mainstream mi coś wciska, tym mniej mam na to ochotę
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 21:00
    koszmar.
    Teraz tylko pozostaje pytanie - dlaczego tak robiła.
    Co nią kierowało.
    Wiem, bo sama niedawno , no nie tak niedawno, rok mniej więcej , odrkyłam mechanizm, jaki kierował moją mamą i mną i łatwiej jest mi ją zrozumieć i wybaczyć. Z naciskiem na wybaczyć.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • adoptowany 19.01.18, 21:21
    znana.jako.ggigus napisała:

    > koszmar.
    > Teraz tylko pozostaje pytanie - dlaczego tak robiła.
    > Co nią kierowało.
    > Wiem, bo sama niedawno , no nie tak niedawno, rok mniej więcej , odrkyłam mecha
    > nizm, jaki kierował moją mamą i mną i łatwiej jest mi ją zrozumieć i wybaczyć.
    > Z naciskiem na wybaczyć.
    >
    >
    ,..wystarczy wybaczyć, ja nawet nie chce wiedzieć,a cala zlosc, zal i bunt uszla ze mnie już lata temu, chociaż pamietac o tym będę doskonale,



    --
    ~~
    changing
  • piataziuta 19.01.18, 21:21
    to do mnie post?
  • adoptowany 19.01.18, 21:32
    ,..to do Ggigi, odnośnie przemocy domowej,..a Ty takowej na cale szczęście nie zaznalas.

    --
    ~~
    changing
  • piataziuta 19.01.18, 21:37
    skąd wiesz?
  • adoptowany 19.01.18, 21:44
    piataziuta napisała:

    > skąd wiesz?

    ,..jakos nigdy nie wspominalas przy podobnych okazjach,




    --
    ~~
    changing
  • piataziuta 19.01.18, 21:49
    bo też nie ma się czym chwalić, czy jest?
    przemoc psychiczna ze strony rodziców dotyczy mnie (wciąż) od najmłodszych lat, w ogromnym stopniu
    a i fizyczna, choć sporadycznie, się pojawiała

  • adoptowany 19.01.18, 21:57
    ,..a to przepraszam, wiec doskonale wiesz jak to działa i jaki bol i emocje wyzwala w dziecku, które jest ta slabsza strona,a uciec przed nia specjalnie nie ma nawet dokad.

    --
    ~~
    changing
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 21:43
    To jest wg mnie przemoc psychiczna.
    Wg mnie jst też ważne zrozumieć, też aby nie popełniać podobnych błędów choćby.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 19.01.18, 21:56
    napisałaś do kogoś posta "koszmar (...)", po którym zapytałam Cię czy "to do mnie post?", na co nawalony odpisał (myśląc, że pisałam do niego), że to nie do mnie, tylko do Ciebie
    komedia
    czas zacząć cytować
  • piataziuta 19.01.18, 21:58
    dobrze, że tu się drzewko ułożyło... :D
  • znana.jako.ggigus 19.01.18, 21:59
    To nowe forum. Keidyś drzewko było lepiej widoczne. Keidyś wszystko było lepsze!

    piataziuta napisała:

    > napisałaś do kogoś posta "koszmar (...)", po którym zapytałam Cię czy "to do mn
    > ie post?", na co nawalony odpisał (myśląc, że pisałam do niego), że to nie do m
    > nie, tylko do Ciebie
    > komedia
    > czas zacząć cytować




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zbyfauch 19.01.18, 22:03
    znana.jako.ggigus napisała:

    > To nowe forum. Keidyś drzewko było lepiej widoczne. Keidyś wszystko było lepsze !

    Tak, kiedyś maupy lepiej skakauy. :P




    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 22:15
    >Keidyś wszystko było lepsze!

    :D
  • zbyfauch 19.01.18, 22:01
    piataziuta napisała:
    > komedia
    > czas zacząć cytować

    Hmmm ..., czyżby i Ciebie walło objawienie w plecę? ;)

    --
    Pustelnia
  • piataziuta 19.01.18, 22:25
    tak, to dzięki Tobie, dzięki Twej mądrości, nie pamiętam już z którego nika wydalonej, objawiło mnie:
    "cytowanie to jest to!"

    i weź porzuć tego nika, tamten zabawniejszy był




  • hhesse 19.01.18, 20:07
    Moje szczenięce lata przypadły na schyłek PRLu i zawsze będę to dobrze wspominać. Bo to młodość chmurna i durna była. Owszem pamiętam też puste półki w sklepach, siermiężne ciuchy (takie fajne, kolorowe to tylko w Pewexie za waluty), mega kolejki po pomarańcze i takie tam. Zabawek praktycznie zero, nie byliśmy zamożni ale jednak swój radiomagnetofon miałam, przy którym co tydzień tkwiłam słuchając Marka Niedźwieckiego i jego listy przebojów. Książki faktycznie mogłam kupić z kieszonkowego (skromne było), a po szkole szło się pourzędować z innymi dzieciakami. Przez co rozumiem jakieś granie w piłkę etc. Z alkoholem nie było aż tak różowo, koleżeństwo w liceum na przykład na wycieczkach pociągało to i owo, ale żenujących ekscesów nie było, bo to był mega obciach. Pamiętam takie młodzieżowe pisemko, "Na przełaj" to się chyba nazywało. w którym głównie prowadzono filozoficzne rozważania typu "mieć czy być". Ech, fajne czasy i pewnie sporo bym oddała, żeby do nich wrócić. Ale nie dlatego, że tak zupełnie obiektywnie były to fajne czasy. Były po prostu inne niż teraz, chociaż może ludzie nie byli tacy skupieni głównie na sobie, karmieni i sterowani zewsząd medialną papką. Ale przede wszystkim chodzi o młodość... O ten czas, kiedy mnóstwo rzeczy robiło się po raz pierwszy, mieliśmy całe życie przed sobą, mnóstwo marzeń itd. Umysł pewnie wyrzuca jako zbędny balast to wszystko, co było niefajne...
  • konwalia55 19.01.18, 20:18
    A ja sie zgadzam ze stokrotka. Moich rodzicow w tamtych czasach nie bylo stac na wiecej niz wiele rzeczy, wlacznie z ksiazkami i plytami. Ksiazki pozyczalo sie wiec z biblioteki. Moja mama rowniez wstawala o 4 nad ranem by kupic margaryne (sic!), ze nie wspomne o upolowaniu takich dobr jak nowa sukienka czy kurtka. Mama szyla wiec ubrania dla calej rodziny sama, a materialy przywozila jej ciocia z dalekiej Lodzi (rowniez upolowane, ale przy Zakladach Wlokienniczych bylo latwiej).
    Przeklenstwa, pijanstwo i inne przywary rowniez byly, ale jakos tak wtapialy sie w tlo. Zreszta, owczesne dziennikarstwo nie bylo tak rozwiniete jak teraz, to mniej sie o pewnych rzeczach mowilo. Ale przeciez to z tamtych czasow pochodza obrazki "panow spod budki z piwem" ;-) ze nie wspomne o historiach typu Wampir.

    Mimo wszystko zycie jednak bylo spokojniejsze, bardziej rodzinne i wesole, no i chyba nie bylo az takiego zroznicowania w spoleczenstwie. Dzisiaj znam miejsca, gdzie bogacze zyja obok skrajnej biedy, udajac, ze za tamtym plotem rosnie las.
    No i latem bylo gorace lato, a zima mrozy i snieg, nie to, co teraz, nad morzem ostatnio trwa nieustajaca jesien ;-)

    Mlodosc nosi sie w srodku :) I jesli masz pogodna nature i mloda dusze, to szczescie do Ciebie zapuka nawet w tak
    - jak to ujales - skretynialych czasach jak dzisiaj :)

    ps. Ale w czasach mlodosci moich rodzicow byli hippisi, oooo, z tego powodu moglabym wiec napisac: piekne, kolorowe i szalone lata :))
  • adoptowany 19.01.18, 20:35
    Mlodosc nosi sie w srodku :) I jesli masz pogodna nature i mloda dusze, to szczescie do Ciebie zapuka nawet w tak
    - jak to ujales - skretynialych czasach jak dzisiaj :)


    ,..THx,..oby tylko nieszczesc więcej nie było,a to już mi wystarczy..;)

    --
    ~~
    changing
  • konwalia55 19.01.18, 20:41
    Amen :)
  • kachaa17 20.01.18, 16:50
    Moja była dość nieszczesliwa mimo i tych kanapek, o których piszesz, magnetofonie itd. Choć rower i chyba tez magnetofon miałam z siostra na spółkę. Niestety mój ojciec jest alkoholikiem i duza cześć mogę życia była piekłem.
    Ps. Ja tez nie piłam alkoholu jako nastolatka
  • adoptowany 20.01.18, 17:19
    kachaa17 napisała:

    > Moja była dość nieszczesliwa mimo i tych kanapek, o których piszesz, magnetofo
    > nie itd. Choć rower i chyba tez magnetofon miałam z siostra na spółkę.

    ,..to tak jak my z bratem.



    Niestety
    > mój ojciec jest alkoholikiem i duza cześć mogę życia była piekłem.


    ,..mój tez potrafil się niezle naprać, średnio raz w tygodniu,naiwnie udawal ze nie pije w pracy,a
    przed wyjściem z koszar zagryzal liscie miety, bo bal się,ze mama go wyczuje,
    z tym,ze akurat mój jak się napierniczyl to był lagodny jak baranek, było gorzej jak był calkiem trzeźwy.




    > Ps. Ja tez nie piłam alkoholu jako nastolatka

    ,..i ja,wtedy wcale, a teraz dla smaku b, sporadycznie i tylko wino



    --
    ~~
    understand
  • adoptowany 20.01.18, 17:57
    przeleciałem ponownie caly watek,ciekawe to nasze mlodziencze zycie było, choc nie zawsze i nie do końca tak szczęśliwe,jakby mogloby się wydawac, czasem to była bieda, czasem alkoholizm polaczony (lub i nie, tak jak w moim przypadku) z przemocą domowa,czyli jeden wniosek już jest toksyczni rodzice,nauczyciele to problem ponadczasowy.i na koniec powiem Wam, ze pod tym względem mam stysfakcje,ze udowodniłem swoim rodzicom,ze to ja wygrałem, ja byłem tym lepszym dzieckiem,ktore doszło do czegos w swoim zyciu,chociaz cena jaka zaplacilem za sukces jest b.wysoka

    --
    ~~
    understand
  • piataziuta 20.01.18, 18:44
    dobra pointa

    >to ja wygrałem, ja byłem tym lepszym dzieckiem,ktore doszło do czegos w swoim zyciu,chociaz cena jaka zaplacilem za >sukces jest b.wysoka

    tzn?
  • adoptowany 20.01.18, 18:50
    ,..rok po roku w tragicznych okolicznościach stracilismy corke i syna.

    --
    ~~
    understand
  • piataziuta 20.01.18, 19:19
    ...
    nie sposób odpowiedzieć na tego posta
    teraz głupio mi, za wszystkie narzekania dotyczące przeszłości
  • adoptowany 20.01.18, 19:37

    dziekuje,bo te kropki mowia wszystko,

    --
    ~~
    understand
  • adriana_ada 21.01.18, 14:52
    Stracliscie corke i syna... chyba ojcami tych dzieci byli inni panowie, bo nawet w takiej patologii zazwyczaj dzieci nie odbieraja jak jest dwoje biologicznych rodzicow
  • kachaa17 21.01.18, 15:42
    Tragiczne okoliczności to chyba jakiś wypadek lub coś podobnego. Skąd pomysł, że autorowi zabrano dzieci? Czegoś nie doczytałam?
  • piataziuta 21.01.18, 16:22
    adriana jest chora psychicznie
  • zbyfauch 21.01.18, 16:26
    piataziuta napisała:
    > adriana jest chora psychicznie

    Nie znasz się. To jest wyższy poziom abstrakcyjnego poczucia humoru. Nieogarnialny przez nas, maluczkich.


    --
    Pustelnia
  • piataziuta 21.01.18, 16:49
    akurat lubię abstrakcyjne żarty
    i odróżniam je od mowy nienawiści

  • zbyfauch 21.01.18, 16:55
    piataziuta napisała:

    > akurat lubię abstrakcyjne żarty
    > i odróżniam je od mowy nienawiści

    Oczywiście. :)
    W przypadku inkryminowanej jest to raczej wiadro bełkotu rozpaczy, prawdopodobnie doprawione garścią rozczarowanej nienawiści.



    --
    Pustelnia
  • piataziuta 21.01.18, 16:59
    jej się wydaje, że jej znajomi - oprawcy, prześladują tu ją pod różnymi nikami
  • piataziuta 21.01.18, 17:03
    czas na jakiś, kuśwa, tendencyjny wątek
    tylko brak mi pomysłów

    może powinnam zaprosić znowu Lopeza do znajomych na fejsie?
  • adoptowany 21.01.18, 18:30
    zbyfauch napisał:

    > piataziuta napisała:
    >
    > > akurat lubię abstrakcyjne żarty
    > > i odróżniam je od mowy nienawiści
    >
    > Oczywiście. :)
    > W przypadku inkryminowanej jest to raczej wiadro bełkotu rozpaczy, prawdopodobn
    > ie doprawione garścią rozczarowanej nienawiści.
    >
    >
    > ,..widać golym okiem,to jakze często spotykane kliniczne objawy nieudanego zycia,zreszta bedac gruboskórnym typem mocno impregnowanym na takie i podobne historie, zwyczajnie tego nie dostrzegam.




    --
    ~~
    c'est la vie
  • adriana_ada 21.01.18, 17:39
    Doczytalam.alkoholizm i przemoc domowa
  • kachaa17 20.01.18, 20:18
    Mój ojciec tez nie był agresywny ale pił codzień i były przez to awantury. Ale nie będę rozwijać tematu bo juz to przerobiłam. Tylko myślę, że mam realistyczna ocenę mojej młodości - poważny problem w domu kładł duży cień na moje życie i wcale tak różowo nie było jak to właśnie często się tak ogólnie w internecie np. wspomina. Mnie zastanawia jedna rzecz -dużo rzeczy było wtedy niedostepnych ale nie wpływalo to na poziom zadowolenia z życia. A jacy ludzie pomysłowi byli. ☺
  • zeberdee28 21.01.18, 19:09
    Moje dzieciństwo i młodość przypadły na lata 90-te i początek 00. Początek lat 90-tych jaki był każdy pamięta, moi rodzice mieli taki bonus że stracili pracę więc był ogólnie szał, potem się odbili finansowo i było już nieźle ale 2 lata to był dramat. Szkołę podstawową wspominam dobrze, byłem b.dobrym uczniem a z racji tego że szkoła była na wsi, nauczyciele(którzy sami pochodzili ze wsi) mieli coś w rodzaju misji żeby jednak tę młodzież ambitniejszą przygotować do egzaminów do liceum/technikum(z dobrym skutkiem). Liceum to już wiadomo - festiwal lansu, grupki itp. Ja byłem w grupce geeków-metali, była grupka jarająca trawę, byli lanserzy(własne samochody, narty we Włoszech itp.), hip-hopowcy z blokowiska, kibole itp. Alkohol chlali wszyscy - browar po w-f to była normalka, w piątek to już była maniana, dziw bierze że ciąże w sumie nie były takie częste. Źle było postrzegane tylko jak ktoś przeginał z trawką albo chwytał się twardszych rzeczy typu piguły, białe itp. koksu w tamtych czasach nie było bo i cena byłaby zaporowa. Sporo młodych ludzi też próbowało przestępczości, jakieś kradzieże, drobna dilerka - ogólnie tak dostać w gębę na ulicy w biały dzień to było całkiem łatwo. Wydaje mi się że tamte czasy to była najdziksza epoka, teraz jest dużo spokojniej, młodzież też jest bardziej "przytłumiona".

    --
    Ten podpis sponsoruje Carl Friedrich Gauss

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.