Dodaj do ulubionych

Pawlikowska o depresji - komu pomogła?

11.02.18, 00:10
Zwracam się z tym pytaniem tylko do osób, które miały/ mają depresję zdiagnozowaną przez psychiatrę. Nie chodzi mi o niemoc, załamanie nerwowe, trudny okres w życiu itp. Czy stosowałyście się do jej wskazówek zawartych w książce „Wyszłam z depresji i niemocy” i to Was uleczło?
Edytor zaawansowany
  • varia1 11.02.18, 08:05
    nie wiem czy dużo tutaj znajdziesz osób z depresją zdiagnozowaną przez psychiatrę, które chciałyby się do tego przyznać i dodatkowo jeszcze znałyby książkę o której piszesz
  • novalijka39 11.02.18, 10:31
    To dziwne, czytając zwierzenia celebrytów chociażby (bo to akurat grupa osób która najchętniej odkrywa swoją prywatność) mam wrażenie, że obecnie co druga osoba ma w życiorysie epizod depresyjny. A co do książek Pawlikowskiej, to są bardzo popularne więc wydawało mi się, że w tak ogromnej grupie ludzi jak ta forumowa znajdzie się mnóstwo kobiet, które są w temacie.
  • varia1 11.02.18, 12:13
    no, ja nie czytam zwierzeń celebrytów więc się pewnie nie znam
  • novalijka39 11.02.18, 18:57
    Zwierzeń celebrytów niestety nie da się uniknąć, wystarczy wejść chociażby na gazeta.pl a już krzyczą z nagłówków kto jaki ma problem, na onecie to samo, nawet w kiosku ruchu wystarczy rozejrzeć się po regałach i kłują w oczy te wszystkie Cichopki i inne Rozenki😁
  • vandikia 11.02.18, 21:57
    Serio? Kasia Cichopek występuje w jednym chyba serialu i prawie w ogóle nie jest obecna na plotkach, pudelkach i innych tego typu stronach... od czapy piszesz
  • varia1 12.02.18, 08:28
    naprawdę? wystarczy nie klikać na te linki i nie brać w ręce tego kolorowego chłamu :)
    mnie nie interesuje życie innych więc po prostu po takie treści nie sięgam
  • strofakota 11.02.18, 08:47
    taka ksiazka ma pomoc raczej rodzinie i otoczeniu osoby chorej. Sadze, ze czytanie ze zrozumieniem tego rodzaju lektur moze byc trodne dla osoby ciezko chorej na depresje.
  • novalijka39 11.02.18, 10:34
    Przeglądałam wczoraj w księgarni, zastanawiałam się nad kupnem, wygląda raczej jak poradnik dla osoby chorej, „instrukcja obsługi depresji krok po kroku”
  • adriana_ada 11.02.18, 19:06
    Ja tam nie dziekuje zadnym ksiazkom, bo nie umiem czytac. Dziekuje jako osoba bez depresji mojemu ojcu za zaslanie mnie na przymusowa terapie do podwojnej. Nic i nigdy nie pomoglo tak mojej psychice. Jestem mu za to dozgonnie wdzieczna i za to kocham go najbardziej.
  • hedy_lamarr 11.02.18, 17:04
    Polecam: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20891703,beata-pawlikowska-nowa-ksiazka-leczy-z-depresji-to-bzdury.html

    Pawlikowska kreuje się na ekspertkę od wszystkiego i produkuje masę niebezpiecznych bzdur. Depresja to nie przelewki. Z chorobą serca nie idziesz do znachora tylko do kardiologa. Z depresją nie idziesz do znachorki tylko do psychiatry.
  • vfib 11.02.18, 20:11
    Nie. Miałam zdiagnozowaną depresję, a w poradzeniu sobie z nią pomógł lekarz psychiatra. Tej książki Pawlikowskiej nie znam, ale kiedyś na wakacjach czytałam jakieś (nie pamiętam tytułów, ale były o szczęściu i depresji). Czytało się to nawet bez jakiegoś specjalnego zgrzytania zębami, ale moje wrażenie było takie, że to głownie "lanie wody" i bardzo, ale to bardzo powierzchowne ślizganie się po temacie. Do tego podlane takim infantylnym sosem. Poczytać można, bo ogólnie miały optymistyczne przesłanie, ale jeśli chodzi o "uleczenie" to sorry...
  • vandikia 11.02.18, 22:00
    Moim zdaniem książki, o których piszesz mogą być pomocne dla osób ze stanami depresyjnymi lub nerwicowymi, to jest już problem ale nie tak poważny jak depresja i można próbować alternatywnych do brania psychotropów metod. Jak nie pomoże, to wtedy pigułki i najlepiej psychoterapia.
  • nataliaaa25 12.02.18, 17:18
    Depresja jest bardzo poważna choroba która wymaga interwencji lekarza specjalisty, zwykle w takich przypadkach stosuje się psychoterapie z uwzględnieniem leczenia farmakologicznego

    Czytanie jakieś książek nie pomoże w walce z chorobą tylko profesjonalna pomoc może zmienić życie takiej osoby.
  • piataziuta 12.02.18, 17:44
    Biorąc pod uwagę, że psychiatria jest nauką dosyć nową, niezbyt zbadaną i niejednoznaczną w kontekście diagnozowania, a leczenie farmakologiczne jest bardzo uzależniające - odrzuć te wszystkie idiotyczne, biało-czarne rady "idź do psychiatry po leki'.
    Warto czytać różne rzeczy - to nie boli.
    Może akurat trafi do ciebie ta książka, może trafi inna albo żadna - farmakologia nigdzie nie ucieknie tylko dlatego, że przeczytałaś to czy tamto.

    Mam wielu znajomych ze zdiagnozowaną depresją, większość od kilku lat bierze leki - łatwiej im dzięki nim funkcjonować, ale nie "leczą" depresji w sposób dosłowny, nie zwalczają jej, tak jak antybiotyki zwalczają bakterie.
    Bierze się je, gdy jest ciężko funkcjonować.
    "Zwalcza się" depresję, długotrwałym procesem terapii (która też pomaga czasami i nie każdemu).
    Także wszystko warto próbować i zgłębiać temat, o ile się jest na siłach.
  • vfib 13.02.18, 21:25
    Psychiatria jest dość nowa? Medycyna jaką znamy dziś jest dość nowa. Przed "wynalezieniem" znieczulenia ogólnego (połowa XIX wieku) chirurgia to było rzeźnicze rzemiosło oparte głównie na amputowaniu kończyn i usuwaniu dużych powierzchownie zlokalizowanych guzów. Na żywca. Dopiero znieczulenie ogólne plus antyseptyka (końcówka XIX w) dało chirurgom wiatr w żagle. Onkologia, ginekologia, neurologia, co tam chcesz-rozwój medycyny to jakieś 150 lat. Radiologia? Gdy studiowałam to nawet jeszcze nie istniały takie metody diagnostyczne i lecznicze jak dziś. Mam jeszcze podręczniki ze studiów, czyli mają jakieś dwadzieścia parę lat i maja wartość tylko sentymentalną. Mogłabym tak jeszcze baaardzo długo... Leczenie farmakologiczne depresji nie jest uzależniające. Choć faktycznie są leki, z którymi trzeba ostrożnie z wielu względów, ale to nie wykład z farmakologii, rzecz w tym że są różne grupy leków z różnym działaniem i może być rzeczywiście tak, że pacjent dostaje leki "ryzykowne". Ale w medycynie zawsze jest coś za coś, stosunek ryzyka do korzyści. A i sama choroba, jej etiologia i patogeneza jest mocno złożona, to nie jest tak proste jak angina. Bywa, że człowiek, który jest w czarnej d... staje na nogi i zaczyna racjonalnie myśleć dzięki lekom (ja tak miałam), bywa że nie obejdzie się bez psychoterapii (samej lub z leczeniem farmakologicznym-to ostatnie według badań daje najlepsze efekty) i są niestety osoby, którym i jedno i drugie nie pomaga. Ale ponieważ to jest cholernie niebezpieczna choroba, bo nie tylko psyche szwankuje (do prób samobójczych włącznie), ale i soma też może wysiąść diagnozę i zalecenia dotyczące postępowania powinien stawiać zawsze lekarz. I w gruncie rzeczy tylko lekarz ma do tego prawo. Książki można czytać, zgłębiać temat jak najbardziej, ale jest wbrew pozorom to tak niebezpieczna i poważna sprawa, że nie od tego powinno się zaczynać.
  • krystynkaczarodziejka 14.02.18, 10:44
    Nie czytałam, wiem, że są różne opinie na temat jej książek. Wiadomo, że nie jest psychologiem więc nie każda jej porada musi być super wartościowa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.