Dodaj do ulubionych

ile czasu max próbować kogoś poderwać?

02.03.18, 19:06
czy macie jakąś dobrą regułę ile czasu jest sens próbować kogoś poderwać/poznać bliżej osobę, która nam się podoba, a kiedy odpuścić?

czy raczej póki nie widzicie na horyzoncie nowego obiektu zainteresowania to dalej próbujecie, na zasadzie: nic nie tracę, a nuż się uda.

niestety już miałam wiele takich historii w życiu, że przez długi czas (np. pół roku, rok) podobał mi się jakiś facet, czy (nieudolnie) próbowałam przekształcić relację koleżeńską w randkową, bo nie potrafiłam sobie wyznaczyć granicy na zasadzie: jeśli nic nie wyjdzie np. do końca miesiąca, to odpuszczam.
Edytor zaawansowany
  • obrotowy 02.03.18, 19:08
    z wyzyn mojego doswiadczenia twierdze, ze gora 2-3 miesiace...

    a gdy nie iskrzy - to dac sobie spokoj...

    ALE...

    nawet jak wtedy nie zaiskrzylo - mozna sprobowac ponownie, za rok, czy 2 lata...

    dana osoba moze znajdowac sie wtedy w innej sytuacji towarzyskiej i emocjonalnej.
  • strofakota 02.03.18, 20:42
    w zyciu dobrze jest sie czasami zakochac tak na zaboj i wtedy czasu sie nie liczy. Bedziesz sie meczyc albo pare miesiecy albo latami, nie warto kalkulowac.
  • yoma 02.03.18, 23:15
    Dopóki napis "desperatka" na twoim czole nie jest rozżarzony do białości.

    --
    Greenpeace i tym podobne organizacje, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • znana.jako.ggigus 04.03.18, 18:27
    desperatka, bo co, kobiecie nie wolno okazać sympatii? kobieta ma uciekać, a pan ma ją dogonić?
    PAtriarchalne bajki

    yoma napisała:

    > Dopóki napis "desperatka" na twoim czole nie jest rozżarzony do białości.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • yoma 04.03.18, 20:51
    Owszem, bo co samo pcha się w łapy, to nie smakuje. Ale jak już musi, bo się udusi, to niech ma odwagę stanąć przed gościem i oznajmić: Dzisiaj o ósmej u mnie! Albo: Misiu, bądź mym na zawsze!

    Ale nie pytać na fejsbuczku o radeczki w jakiejś sprawie, bo to nawet u nastolatki jest to śmieszne, co dopiero u starej baby. Chyba że wprost: Michał, jak cię poderwać? :))

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • znana.jako.ggigus 04.03.18, 22:29
    dzisiaj o śsmej u mnie jest rozkazem. Kretyńskim.
    Autorka postu ma na myśli okazanie komuś uczuć, sympatii, co NIE jest rozkazem.
    Co złego w okazaniu - podobasz mi się, lubię cię?

    yoma napisała:

    > Owszem, bo co samo pcha się w łapy, to nie smakuje. Ale jak już musi, bo się ud
    > usi, to niech ma odwagę stanąć przed gościem i oznajmić: Dzisiaj o ósmej u mnie
    > ! Albo: Misiu, bądź mym na zawsze!
    >
    > Ale nie pytać na fejsbuczku o radeczki w jakiejś sprawie, bo to nawet u nastola
    > tki jest to śmieszne, co dopiero u starej baby. Chyba że wprost: Michał, jak ci
    > ę poderwać? :))
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kachaa17 03.03.18, 08:32
    Ja w ogóle nie próbuję - uważam, że domena facetów. Ale np. ponad rok temu się zakochałam bez wzajemności i dopiero teraz mi przechodzi i to dlatego, że go nie widuję. Wcześniej teoretycznie wyznaczałam sobie czas, do którego mogę się łudzić, że coś się jeszcze wydarzy ale to nie działało.
  • firlefanz 03.03.18, 09:24
    nie chodzi mi o działania bardzo bezpośrednie - np. zapraszanie kogoś na spotkanie (czytaj: randkę) :)
    pisząc o podrywaniu mam na myśli rzeczy, które w większości mogą być wyrazem uczuć czysto przyjacielskich: częstsze bywanie w miejscach gdzie tę osobę można spotkać (na zasadzie: a nuż będzie okazja zagadać), inicjowanie rozmów z tą osobą, szukanie sensownych pretekstów, żeby do niej napisać np. z prośbą o radę w jakiejś sprawie, lajkowanie/komentowanie na FB etc.
  • hanusinamama 08.03.18, 09:05
    Sorry kochana ale jaby "brało" to juz byscie byli razem. Widać nie ma chemii. Ja bym odpusciła. Ty sie łudzisz i moze cos ci koło nosa przechodzi
  • konwalia55 03.03.18, 22:35
    (...) bo nie potrafiłam sobie wyznaczyć granicy na zasadzie: jeśli nic nie wyjdzie np. do końca miesiąca, to odpuszczam.

    A po co sobie wyznaczac takie granice? Nic takiego nie rob.

    Co ma byc to bedzie, po prostu badz soba: naturalna, swobodna, usmiechnieta, mila i sympatyczna.
    Nie ma dobrych regul w takich sytuacjach, poniewaz kazda sytuacja jest inna i my jestesmy rozni. Podobnie jak i obiekty naszych zainteresowan - to zywi ludzie ze swoimi emocjami i uczuciami i nigdy nie wiesz, albo nie masz pewnosci, co sie wydarzy.
    Ale czy to wlasnie nie jest we wzajemnym poznawaniu sie najfajniejsze? :)
  • firlefanz 04.03.18, 13:26
    po to żeby nie przedłużać cierpienia? nie inwestować emocji, czasu i energii, w coś co ma małe szanse na powodzenie?

    dlatego chciałabym znaleźć jakąś równowagę między niepoddawaniem się zbyt szybko, ale nieprzeciąganiem nieodwzajemnionej fascynacji miesiącami.

  • alpepe 04.03.18, 13:44
    daj sobie trzy próby przy jednej osobie, nie baw się w miesiące. Trzy próby, trzecia może być desperacka. Może zwyczajnie nie potrafisz podrywać?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • firlefanz 04.03.18, 17:15
    że niestety nie umiem podrywać - to wiem :)
    W teorii trzy próby to jest dobra metoda, ale w praktyce trudno stwierdzić co już jest próbą podrywu, a co nie :( zwłaszcza jeśli próbuje się poderwać kogoś z kim i tak ma się kontakt (np. osobę z tego samego kręgu znajomych, z pracy, studiów etc.).
    no chyba że jako próby liczymy tylko zaproszenia na spotkanie :)

  • alpepe 04.03.18, 17:32
    Zrób tak, spróbuj trzy razy wcisnąć się kolesiowi w łapy, co typu upuszczona chusteczka nawet może być. Chodzi o to, by kontakt wzrokowy był dłuższy, albo np. zrób tak czytelną aluzję, że na niego lecisz, że będzie musiał się zaczerwienić, jeśli się nie zaczerwieni, to znak, że jedna próba jest nieudana, czy tak czy tak, nie zrozumiał aluzji. Potraktuj to jak sport, stań przed lustrem, popatrz na siebie, zastanów się, co się fizycznie może kolesiowi w tobie spodobać i podkreśl to. Możesz też się nieudolnie zachwiać na schodach obok niego, cokolwiek, niech to nawet będzie śmieszne i przerysowane. Jeśli nie podziała, to po trzech próbach po prostu odpuść.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • piataziuta 05.03.18, 13:17
    niunia
    Twoje infantylne rady nie przystoją atrakcyjnej 40stolatce
    upuszczanie chusteczki??? serio? :D
    mamy XXI wiek, nie XIX
  • alpepe 05.03.18, 14:37
    ale ona nie ma 40 lat chyba? C' nie?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • piataziuta 05.03.18, 14:47
    Tobie, kochana, Tobie nie przystoi tak RADZIĆ. :)
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 14:50

    a co ma z tym wiek spólnego? nie można być 40letnią ofiarą patriarchatu i myślenia stereotypami? można. I można przeżyć przebudzenie w tym wieku. W każdym wieku.

    alpepe napisała:

    > ale ona nie ma 40 lat chyba? C' nie?
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 15:06
    Wiek ma znaczenie w tym kontekście, że jakby tak mówiła 60latka, to wiadomo - żyła w innych czasach i już raczej się nie przestawi (choć fajnie by było, jakby zechciała).
    Ale 40stolatka to młoda kobieta. Za młoda na szerzenie takich XIX wiecznych teorii, o podrywaniu za pomocą gierek, aluzji i podchodów - tak jakby kobiecie nie wypadało wprost.
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 15:48
    okey, źle zrozumialam

    piataziuta napisała:

    > Wiek ma znaczenie w tym kontekście, że jakby tak mówiła 60latka, to wiadomo - ż
    > yła w innych czasach i już raczej się nie przestawi (choć fajnie by było, jakby
    > zechciała).
    > Ale 40stolatka to młoda kobieta. Za młoda na szerzenie takich XIX wiecznych teo
    > rii, o podrywaniu za pomocą gierek, aluzji i podchodów - tak jakby kobiecie nie
    > wypadało wprost.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 16:04
    Echhh, a miałam nadzieję, że podyskutujemy. ;)
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 16:10
    Ależ ja się z Tobą zgadzam. Na szczęście wiele jest kobiet w tym wieku (40, 50 czy 60 lat), które nie upuszczają chusteczek i oczywiście nie łapią za krocze i nie mówią - do mnie czy do ciebie, mrrrau.
    Jest wielu ludzi, dla których okazywanie innym sympatii, to rzecz normalna i to jest fajne.
    Ale oczywiście często obserwuję, szczególnie u kobiet ten mechanizm - jakiejś znajomej podoba się jakiś kolega i nagle jest to najgorszy człowiek świata. Pod każdym względem. Heheh, ludzi i to wielu łatwo jak książki czytać.
    Może o Filipince podyskustujemy? Teraz bym zeskanowała co ciekawsze art. Było ich naprawdę dużo! W latach 90 Filipinka zbliżała się do Dziewczyny, aby ją potem przegonić i zniknąć.

    piataziuta napisała:

    > Echhh, a miałam nadzieję, że podyskutujemy. ;)




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 05.03.18, 19:41
    obieście nic nie zrozumiały, firlefanzowi normalne gierki nie wychodzą, ot, co. Możecie sobie nade mną ubolewać, ile chcecie, ale po prostu nie rozumiecie, że to, co byście zrobiły, firlefanz już próbowała.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 08.03.18, 10:36
    nadal nie rozumiem, nie wiem, co bym zrobiła, szczególnie w Twoich oczach.
    Gierki to jedno, flirt, podrywanie - dla mnie gierki. Nawet omdlenie czyli normalłne przełamywanie strefy osobistej i o ile osoba nie sztywnieje i nie ucieka, jest okay. Więc to nie gierki, to normalna reakcja.
    Płąnoące oko Danillo to jest super gierka, którą co roku na wiosnę uprawiam, bo potem się nosi okualry p/słoneczne i szlag trafi efekt.
    Jeśli chcesz, abym zrozumiała, to napisz pełnymi zdaniamim jak kum krowie przy reowie. Szczególnie że to odp. to postów sprzed paru dni.

    alpepe napisała:

    > obieście nic nie zrozumiały, firlefanzowi normalne gierki nie wychodzą, ot, co.
    > Możecie sobie nade mną ubolewać, ile chcecie, ale po prostu nie rozumiecie, że
    > to, co byście zrobiły, firlefanz już próbowała.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 08.03.18, 10:39
    a propos 60latek i starszych - w latach 60 ludzie, a więc także i kobiety (:)), szczególnie inteligencja pierwszego żpokolenia, beneficjenci diostępu mas do uniwersytetów, miały dość luźny i niepatriarchalny stosunek do świata.
    Czasem to sią zmieniło, ale za młodu się po akademikach i kwaterach i pierwszych mieszkaniach nieźle szalało i to bez upuszczania chusteczek.

    piataziuta napisała:

    > Wiek ma znaczenie w tym kontekście, że jakby tak mówiła 60latka, to wiadomo - ż
    > yła w innych czasach i już raczej się nie przestawi (choć fajnie by było, jakby
    > zechciała).
    > Ale 40stolatka to młoda kobieta. Za młoda na szerzenie takich XIX wiecznych teo
    > rii, o podrywaniu za pomocą gierek, aluzji i podchodów - tak jakby kobiecie nie
    > wypadało wprost.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 14:41
    no ale ona pisała o omdlelniu jako o synonimie zbliżenia siŁ do kogoś. wiesz, nie można wprost pokazać, że kobieta mięknie w kolanach na widok tego pana. Bo jest dz..ką.

    piataziuta napisała:

    > niunia
    > Twoje infantylne rady nie przystoją atrakcyjnej 40stolatce
    > upuszczanie chusteczki??? serio? :D
    > mamy XXI wiek, nie XIX




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 15:01
    Podejdź/wciśnij w łapy/potrzymaj kontakt wzrokowy/sprawdź czy się zaczerwienił/zrób aluzję - wygląda to mi na gierki, podchody i triki rodem z gazety Dziewczyna, czy inna Filipinka.
    Nie przystoi tak radzić, pewnej siebie, atrakcyjnej 40stolatce, która bierze od życia co chce.
    Znaczy, moim zdaniem, nikomu nie przystoi. Ale jakby tak powiedziała starsza, nieatrakcyjna i przez to wstydząca się podrywać otwarcie kobieta, łatwiej byłoby mi przyczyny radzenia w ten sposób zrozumieć.
    Ale w tej sytuacji? Szerzenie patriarchatu! :P
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 15:46
    Kochana, nie bądź niesprawiedliwa wobec Filipinki. Może znasz ją z ostatnich lat agonijnych, ale moja siostra czytała ją, ja podczytywałam jeszcze za czasów, kiedy to była dobra gazeta. Niestety, mama w ramach przeprowadzki wyrzuciła nasze zbiory z lat 80/90.

    piataziuta napisała:

    > Podejdź/wciśnij w łapy/potrzymaj kontakt wzrokowy/sprawdź czy się zaczerwienił/
    > zrób aluzję - wygląda to mi na gierki, podchody i triki rodem z gazety Dziewczy
    > na, czy inna Filipinka.
    > Nie przystoi tak radzić, pewnej siebie, atrakcyjnej 40stolatce, która bierze od
    > życia co chce.
    > Znaczy, moim zdaniem, nikomu nie przystoi. Ale jakby tak powiedziała starsza, n
    > ieatrakcyjna i przez to wstydząca się podrywać otwarcie kobieta, łatwiej byłoby
    > mi przyczyny radzenia w ten sposób zrozumieć.
    > Ale w tej sytuacji? Szerzenie patriarchatu! :P




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 16:12
    No i ja czytałam, i lubiłam.
    Ale zdezaktualizowały się treści.
    Czy nie?

    Choć zdezaktualizowała się podobno też, jeszcze bardziej przeze mnie lubiana, Jeżycjada - i ciągle nie ogarniam umysłem dlaczego.
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 16:16
    Spłyciły i zdezaktualizowały. Ostatnie numery Filipinki, jakie mialam w ręce, to była straszna rzecz.
    A swego czasu mieli tam takie bardziej felietony niż porady charakteryzatorki z tivi i na tych tekstach też się uczyłam malować.
    Z Jeżycjadą mam tak samo, nie odbieram nowych tomów od dawna.

    piataziuta napisała:

    > No i ja czytałam, i lubiłam.
    > Ale zdezaktualizowały się treści.
    > Czy nie?
    >
    > Choć zdezaktualizowała się podobno też, jeszcze bardziej przeze mnie lubiana, J
    > eżycjada - i ciągle nie ogarniam umysłem dlaczego.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 16:28
    Nie miałam na myśli tego, że nie odbieram nowych tomów (ostatnią książkę z tej serii czytałam co najmniej 15 lat temu). Mam na myśli, że w feministycznych środowiskach pojawiła się opinia, że cała Jeżycjada to zło.
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 18:49
    Zapewne tak jest. Jeżycjadę czytałam przed objawieniem, od wielu lat nie zaglądałam. Ale to co pamiętam ,nie pachniało feminizmem.

    piataziuta napisała:

    > Nie miałam na myśli tego, że nie odbieram nowych tomów (ostatnią książkę z tej
    > serii czytałam co najmniej 15 lat temu). Mam na myśli, że w feministycznych śro
    > dowiskach pojawiła się opinia, że cała Jeżycjada to zło.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 19:58
    Może i nie pachniało feminizmem, ale czy musiało?
    Bo jedną rzeczą jest pachnienie feminizmem, a drugą szkodliwe na jego rzecz działanie.
    Jako feministka, wychowana na Jeżycjadzie - którą to pamiętam jako ciepłe książki towarzyszące mojemu dzieciństwu, zastanawiam się, jak to mogło zaszkodzić feminizmowi?
    Pamiętasz, żeby były tam jakieś złorzeczne, propatriarchalne teorie?
    Bo ja nie za bardzo.
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 20:04
    Owszem tak, mama ciepła, przyjazna skierowana na dom, na rodzinę i takie tam, ten cały męski/kobiecy podzialik. Ale bić się nie będę, bo słabo pamiętam.


    piataziuta napisała:

    > Może i nie pachniało feminizmem, ale czy musiało?
    > Bo jedną rzeczą jest pachnienie feminizmem, a drugą szkodliwe na jego rzecz dzi
    > ałanie.
    > Jako feministka, wychowana na Jeżycjadzie - którą to pamiętam jako ciepłe książ
    > ki towarzyszące mojemu dzieciństwu, zastanawiam się, jak to mogło zaszkodzić fe
    > minizmowi?
    > Pamiętasz, żeby były tam jakieś złorzeczne, propatriarchalne teorie?
    > Bo ja nie za bardzo.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 20:05
    Bo ja też nie napisałam pełnym zdaniem - nie musi być od razu wywrotowych treści, byle nie było tej sieczki patriarchalnej

    znana.jako.ggigus napisała:

    > Owszem tak, mama ciepła, przyjazna skierowana na dom, na rodzinę i takie tam, t
    > en cały męski/kobiecy podzialik. Ale bić się nie będę, bo słabo pamiętam.
    >
    >
    > piataziuta napisała:
    >
    > > Może i nie pachniało feminizmem, ale czy musiało?
    > > Bo jedną rzeczą jest pachnienie feminizmem, a drugą szkodliwe na jego rze
    > cz dzi
    > > ałanie.
    > > Jako feministka, wychowana na Jeżycjadzie - którą to pamiętam jako ciepłe
    > książ
    > > ki towarzyszące mojemu dzieciństwu, zastanawiam się, jak to mogło zaszkod
    > zić fe
    > > minizmowi?
    > > Pamiętasz, żeby były tam jakieś złorzeczne, propatriarchalne teorie?
    > > Bo ja nie za bardzo.
    >
    >
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 21:54
    Słuchaj, jeśli ciepła, skierowana na dom i rodzinę matka to antonim feminizmu, to moja matka to 100% feministka!
    Tylko jak wytłumaczyć to, że zabraniała mi mieć chłopaków w imię czystości i do tej pory ubolewa, że seksu nie zaznam dopiero po ślubie?
  • znana.jako.ggigus 08.03.18, 10:32
    nie, nie o to chodzi. W feminizmie chodzi o to, że możesz być ciepła i na dom, możesz być na karierę i NIE MUSISZ być zimną suczą, mopesz być na koty i NIE MUSISZ byś wariatką w oczach otoczenia. Możesz być wszytkim bez łatek. A także jako mężczyzna możesz być na dom i mieć NADAL jaja.

    piataziuta napisała:

    > Słuchaj, jeśli ciepła, skierowana na dom i rodzinę matka to antonim feminizmu,
    > to moja matka to 100% feministka!
    > Tylko jak wytłumaczyć to, że zabraniała mi mieć chłopaków w imię czystości i do
    > tej pory ubolewa, że seksu nie zaznam dopiero po ślubie?




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 08.03.18, 14:38
    Zgadzam się.
    Ale jak to się ma do Jeżycjady?
    Czy gdzieś było tam napisane, że kobieta MUSI być ciepła i skierowana na dom?
  • znana.jako.ggigus 09.03.18, 14:04
    tam nie było napisane, że ktoś musi, ale tam była właśnie dieżła matka, skierowana na dom.
    Matka Idy. To pamiętam.


    Skok myślowy - jak ta sucz proukrator z Idy - ujecie w kuchni, ona siedzi i wcina chleb z maslem, bo sucz nie może gotowaś dla siebie z nudów trzech dań. Sucz jest zła i zimna i nie gotuje. Zresztą nie potrafi.


    piataziuta napisała:

    > Zgadzam się.
    > Ale jak to się ma do Jeżycjady?
    > Czy gdzieś było tam napisane, że kobieta MUSI być ciepła i skierowana na dom?




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 04.03.18, 18:20
    wg mnie ile chcesz. No i nie baw się w ten kobiecy narcyzm - próśbowałam nieudolnie, ja biedna, mała niezdolna kicia, w dodatku niezręczna. Próbowałaś, jak mogłaś i już.
    Może facet nawet nie zauważył, że go podrywasz, bo ma na głowie inne rzeczy albo może mu się nie podobasz. Zawsze możesz się mu spodobać, Tobie też pewnie kiedyś nagle zrobiło klik przy jakimś facecie, którego dłużej znałaś.
    Natomiast kiedy zacznie Cię unikać, to trzeba dać sobie spokój. Ale do tego stanu droga daleka.

    firlefanz napisała:

    > czy macie jakąś dobrą regułę ile czasu jest sens próbować kogoś poderwać/poznać
    > bliżej osobę, która nam się podoba, a kiedy odpuścić?
    >
    > czy raczej póki nie widzicie na horyzoncie nowego obiektu zainteresowania to da
    > lej próbujecie, na zasadzie: nic nie tracę, a nuż się uda.
    >
    > niestety już miałam wiele takich historii w życiu, że przez długi czas (np. pół
    > roku, rok) podobał mi się jakiś facet, czy (nieudolnie) próbowałam przekształc
    > ić relację koleżeńską w randkową, bo nie potrafiłam sobie wyznaczyć granicy na
    > zasadzie: jeśli nic nie wyjdzie np. do końca miesiąca, to odpuszczam.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • varia1 04.03.18, 20:02
    ciężka sprawa ;)
    mi zazwyczaj wystarcza 20 sekund żeby wiedzieć że coś z tego wyniknie lub nie, z tym że nie bawię się w upuszczanie chusteczek i omdlenia
    inna sprawa, że ja mam męża więc na poważne związki nikogo nie poszukuję
    ale nie o tym, bo znów się zrobi duży offtop na temat mojego hulaszczego życia w otwartym związku

    chcę napisać, że niepotrzebnie podchodzisz do tego zadaniowo: bywać, lajkować, liczyć na to że a nuż zauważy... oczywiście że zauważy, ale jak nie zapoluje to po co mu taka zdobycz ?
    większość znanych mi facetów nie traktuje takich działań poważnie
    jeśli kilka prób nie przyniosło żadnych efektów, zakładam że wie o tym że istniejesz i jak dotąd nie padł na kolana, po prostu mu zniknij z pola widzenia, jeśli nie podejmie tropu, to po prostu nie był ten
    moja babcia mawiała, że pułapka nie lata za myszą :D
  • alpepe 04.03.18, 21:03
    Moja babcia też różne rzeczy mawiała, nie zawsze miała rację, poza tym to porównywanie do pułapki. Ja mam tak: przybyłam, rzuciłam okiem, poderwałam, ale wtedy, kiedy mi nie zależy. Natomiast zwykle onieśmielałam facetów, do których skrycie wzdychałam i wtedy żałuję, że nikt mi nie podsunął trików z chusteczkami i upadaniem w omdleniu.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 04.03.18, 21:24
    Mówili Ci, że onieśmielasz? I co jest takiego fajnego w omdleniu? Bo słaba płeć?

    alpepe napisała:

    > Moja babcia też różne rzeczy mawiała, nie zawsze miała rację, poza tym to porów
    > nywanie do pułapki. Ja mam tak: przybyłam, rzuciłam okiem, poderwałam, ale wted
    > y, kiedy mi nie zależy. Natomiast zwykle onieśmielałam facetów, do których skry
    > cie wzdychałam i wtedy żałuję, że nikt mi nie podsunął trików z chusteczkami i
    > upadaniem w omdleniu.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • obrotowy 04.03.18, 21:29
    znana.jako.ggigus napisała:
    > Mówili Ci, że onieśmielasz?


    ona jedyna mnie tez oniesmiela.
  • znana.jako.ggigus 04.03.18, 21:54
    alpepe?

    obrotowy napisał:

    > znana.jako.ggigus napisała:
    > > Mówili Ci, że onieśmielasz?
    >
    >
    > ona jedyna mnie tez oniesmiela.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 04.03.18, 22:14
    Po latach się dowiadywałam, albo na okrętkę, trudno. Nie chodzi o samo omdlenie, a o wymuszoną bliskość fizyczną, coś, jakby obietnicę.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 04.03.18, 22:56
    aha, dla mnie to naruszenie czyichś granic. Jasna sprawa, jak ktoś to znosi, to jest super! Lepiej być nie może.

    alpepe napisała:

    > Po latach się dowiadywałam, albo na okrętkę, trudno. Nie chodzi o samo omdlenie
    > , a o wymuszoną bliskość fizyczną, coś, jakby obietnicę.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 05.03.18, 08:02
    kiedy stoisz w kolejce do kasy, też następuje naruszenie granic, nie mów, że masz traumę z tego powodu.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 11:38
    to zupelnie inna sytuacja i nie mówoła,, że mam traumę, kiedy się narusza moją sferę.
    I przy kasie NIE NARUSZASZ niczyjej sfery poniżej 50 cm, obserwuj. Tę sfrerę naruszasz rzadko i pozwalasz rzadko naruszać.
    Obserwuj, jak ludzie sztywnieją, keidy stoją blisko siebie w windzie czy metrze.
    Przyk kasie kiedyś mi pan jeden naruszył ową sferę, po czym mnie zwyzywał i wymachiwał przed oczyma. Tak, to może nie była trauma, ale nieprzyjemna sytuacja.

    alpepe napisała:

    > kiedy stoisz w kolejce do kasy, też następuje naruszenie granic, nie mów, że ma
    > sz traumę z tego powodu.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • varia1 05.03.18, 12:11
    > Natomiast zwykle onieśmielałam facetów, do których skrycie wzdychałam i wtedy żałuję, że nikt mi nie podsunął trików z chusteczkami i upadaniem w omdleniu.

    ech, ja nieustannie jestem wysoko w rankingach wagi ciężkiej, więc upadek w omdleniu musiałby się skończyć wezwaniem dźwigu :D

    niestety nie potrafię nawet udawać, ze nie umiem zmienić koła w samochodzie albo wywiercić otworu pod suszarkę w łazience ;) pewnie dlatego poluję, strzelam i trafiam
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 12:37
    to też takie przypisanie męskich stereotypów . wywiercić dziurę w ścianie potrafią mężczyźni i ostre, mocne babki. Zmienić koło też.
    Ja np. jak mam dobrą formę, to napompuję oponę w rowerze (dodam dla ułatwienia, że mam dwa inne rodzaje wentyli, inną procedurę), ale czasami nie dam rady. I nie wiem, od czego to zależy.
    I byłam na kursie naprawy rowerów dla kobiet i poszłam tam, ja pindzia z paznkokietkami i też się w wkurzyłam, bo te sympatyczne panie twierdziły, że znają się na rowerze ot tak. A potem okazało się, że jedna z nich ma zakład stolarski, a druga też miała wykształcenie techniczne.
    Ich nastawienie do mnie zmieniło się, kiedy powiedziałam, jak mają robić curry, peby smakowało jak u Hindusa. (mogły też same zajrzeć do jakiejś książki kucharskiej, napisanej przez Hinduska/Hinduskę, no ale wiadomo że zaglądanie do książki kucharskiej też może być poniżej godności)
    I nie uważam gotowania za pli pli kobiece, a mechaniki za męską. Gotowanie lepiej mi wychodzi, instalacja komputerów, wifi, drukarek itepe też i to ja swego czasu decydowałam o kupnie telewizora, potrzebnych kabli.
    Każdy z nas jest mieszanką umiejętności, a my tylko przypisujemy tym kwalifikacjom tzw. męskie lub żeńskie cechy. To ma służyć ułatwieniu życia zapewne, no ale nie wiem, co to ma ułatwić.

    varia1 napisała:

    > > Natomiast zwykle onieśmielałam facetów, do których skrycie wzdychałam i w
    > tedy żałuję, że nikt mi nie podsunął trików z chusteczkami i upadaniem w omdlen
    > iu.
    >
    > ech, ja nieustannie jestem wysoko w rankingach wagi ciężkiej, więc upadek w omd
    > leniu musiałby się skończyć wezwaniem dźwigu :D
    >
    > niestety nie potrafię nawet udawać, ze nie umiem zmienić koła w samochodzie alb
    > o wywiercić otworu pod suszarkę w łazience ;) pewnie dlatego poluję, strzelam i
    > trafiam




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • varia1 05.03.18, 12:42
    ja nie uważam mechaniki za męskie zajęcie , ale mężczyźni tak :D lubię majsterkować
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 12:50
    na szczęście nie wszyscy mężczyżni tak uważają.
    Niestety, nie skorzystałam, kiedy mój zmarły ojciec chciał mnie nauczyć naprawy roweru. Ale np. mój ojciec, tzw. b męski facet, z zapałem szył na maszynie i zwężał spodnie lepiej niż ja.
    Mnie chodzi generalnie o przypisywanie pewnym umiejętnożciom pewnych cech i oczywiżcie gotowanie jest tzw. babskim zajęciem. No chyba że ktoś gotuje jak mój swego czasu znajomy - zawiązywał fartuch, otwierał butelkę wina, pustoszył kuchnię i jak malarz po pędzle, tak on stawał przed szafką z przyprawami i sięgał po kolejne, aby dokończyć dzieło.
    A po gotowaniu żona sprzątała kuchnię- pobojowisko.


    varia1 napisała:

    > ja nie uważam mechaniki za męskie zajęcie , ale mężczyźni tak :D lubię majsterk
    > ować




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 04.03.18, 21:26
    jak to było w Ghost dogu - rzeczy ważne traktować w sposób nieważny. Coś w tym jest, człowiek się mniej napina, kalukuje, myśli, że jak ja teraz..., to on.., a potem

    varia1 napisała:

    > ciężka sprawa ;)
    > mi zazwyczaj wystarcza 20 sekund żeby wiedzieć że coś z tego wyniknie lub nie,
    > z tym że nie bawię się w upuszczanie chusteczek i omdlenia
    > inna sprawa, że ja mam męża więc na poważne związki nikogo nie poszukuję
    > ale nie o tym, bo znów się zrobi duży offtop na temat mojego hulaszczego życia
    > w otwartym związku
    >
    > chcę napisać, że niepotrzebnie podchodzisz do tego zadaniowo: bywać, lajkować,
    > liczyć na to że a nuż zauważy... oczywiście że zauważy, ale jak nie zapoluje to
    > po co mu taka zdobycz ?
    > większość znanych mi facetów nie traktuje takich działań poważnie
    > jeśli kilka prób nie przyniosło żadnych efektów, zakładam że wie o tym że istni
    > ejesz i jak dotąd nie padł na kolana, po prostu mu zniknij z pola widzenia, jeś
    > li nie podejmie tropu, to po prostu nie był ten
    > moja babcia mawiała, że pułapka nie lata za myszą :D




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 13:31
    do naszych zniewolonych przez patriarchat babć "pułapka nie lata za myszą" pasowało
    do współczesnych kobiet już niezbyt
    należałoby przekształcić powiedzenie
    "możesz być albo pułapką, albo myszą, albo jednym i drugim"
    ...
    nie jestem dzisiaj zbyt twórcza

  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 14:12
    Istnieją bowiem dwa sposoby walki - można być lwem albo lisem. Motto Konrada, niestety wszytkie bryki.pl i na ostatni dzwoniek nie podają prawdzwiego źródła, hehe

    piataziuta napisała:

    > do naszych zniewolonych przez patriarchat babć "pułapka nie lata za myszą" paso
    > wało
    > do współczesnych kobiet już niezbyt
    > należałoby przekształcić powiedzenie
    > "możesz być albo pułapką, albo myszą, albo jednym i drugim"
    > ...
    > nie jestem dzisiaj zbyt twórcza
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • alpepe 05.03.18, 14:44
    Serio, nie podają, że to Machiavelli był?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 14:49
    strona bryk i na ostatnią chwilę nie podaje.
    Poziom tych stron jest przerażający.


    alpepe napisała:

    > Serio, nie podają, że to Machiavelli był?
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 13:21
    podrywaj tyle razy, na ile masz ochotę
    jak zaczniesz się czuć ze swoim podrywaniem niekomfortowo, przestań
    nic na siłę
    nie ma uniwersalnych rad, reguł ani granic
    nikt nie wejdzie w twoje buty, ani w buty obiektu twoich zainteresowań i nie powie ci co jest "właściwe" a co nie
    wyznacz sobie to sama
  • alpepe 05.03.18, 19:42
    powiedziała ziuta od wieków zaklepana. Nic twoje rady nie są warte. Nawet funta kłaków nie!

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 05.03.18, 20:06
    no i co z tego, że zaklepana. Przecież nie jest zaklepana od zawsze temu jednemu. Poza tym ziuta namawia do wolnożci osobistej, do wyznaczania samemu sobie granic, a nie do mdleń, upuszczania chusteczek i innych przedmiotów lekkich, bo nic ciężkiego nosić nie wypada. Kobiecie co nie

    alpepe napisała:

    > powiedziała ziuta od wieków zaklepana. Nic twoje rady nie są warte. Nawet funta
    > kłaków nie!
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 05.03.18, 22:00
    Dzisiaj zaklepana, jutro już może nie.
    Tak jak i Ty byłaś zaklepana, swojemu przystojnemu mężowi.
    Warto zawiesić swoje obecne stany życiowe i starać się wypowiadać (wyobrażać sobie siebie) poza nimi, zakładając, że jutro może być już inaczej.
  • varia1 05.03.18, 22:28
    o, a ja właśnie tego "zaklepania" nie rozumiem, tak mi się z głową coś porobiło, bo kiedyś w młodości to wierność aż po grób miała być ;)
  • znana.jako.ggigus 06.03.18, 09:59
    ja nigdy nie zrozumiem, mamy przyjacioł i znajomych o kina, knajpy, pogadania, a tu nagle jedna osoba ma caly świat zastąpić

    varia1 napisała:

    > o, a ja właśnie tego "zaklepania" nie rozumiem, tak mi się z głową coś porobiło
    > , bo kiedyś w młodości to wierność aż po grób miała być ;)




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 06.03.18, 12:07
    ja już nie wiem o co wam wszystkim chodzi :P
  • alpepe 06.03.18, 14:02
    Też nie wiem, ja pisałam o tym, że ziuta nie randkujesz, tylko zaklepana jesteś, więc co ty tam wiesz o świecie, jak całe życie spędziłaś w związkach :P

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 06.03.18, 15:52
    no ale chodzila na randki. O wielu rzeczach mozna pisac, ktore sie robilo. Ja np rpbilam na drutach ,farbowalam wlosy na rudo, nosilam kolory ziemi, fatalnie sie malowalam i o wszystkim tym moge pisac.

    alpepe napisała:

    > Też nie wiem, ja pisałam o tym, że ziuta nie randkujesz, tylko zaklepana jesteś
    > , więc co ty tam wiesz o świecie, jak całe życie spędziłaś w związkach :P
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 07.03.18, 18:52
    >Też nie wiem, ja pisałam o tym, że ziuta nie randkujesz, tylko zaklepana jesteś, więc co ty tam wiesz o świecie, jak >całe życie spędziłaś w związkach :P

    To akurat zrozumiałam!
    Ciekawe kto więcej w życiu randkował: ja przed obecnym związkiem (5lat), czy Ty teraz - po kilkunastu latach małżeństwa ze swoim pierwszym chłopakiem. :D:P:P:P
  • alpepe 08.03.18, 13:39
    to nie był mój pierwszy chłopak, z innymi nie było seksu.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 06.03.18, 15:50
    Nikt nie wie. czeski film. Ja pisalam w odp do varii, jej koncepcja otwartego malz b mi odpowiada

    piataziuta napisała:

    > ja już nie wiem o co wam wszystkim chodzi :P




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 07.03.18, 18:54
    mnie się też podoba
    w teorii
    i u innych, niekoniecznie u mnie :P
  • adriana_ada 07.03.18, 19:02
    Gigus, pozory myla powiedzial jez schodzac ze szczotki drucianej. Byla jedna taka, ktora propagowala wizje otwartych zwiazkow i poliamorii. A co do czego przyszlo to ma meza, o ktorego tak jest zazdrosna, ze facet boi sie porozmawiac z kolezankami z pracy.
  • kazjenka 07.03.18, 20:03
    Nigdy nie wyznaczam sobie jakiegoś konkretnego terminu, tylko patrzyłam na to, jaki jest feedback. I zazwyczaj miałam odpowiedź w ciągu kilku dni / tygodni / miesięcy. Jeśli już wyznaczać jakąś granicę, to maksymalnie pół roku.

    --
    felietonada.blogspot.com/

    pejzazownia.blogspot.com/
  • jiraya486 08.03.18, 13:26
    Co Ty wyprawiasz? Jaki miesiąc? To jest oczywiste po 10 sekundach!
  • real_marek 08.03.18, 13:44
    Ja sobie daję chwilę, albo iskrzy od razu, albo nie ma sensu, bo będzie wymuszone, wyciśnięte i nieświeże.
  • aronia85 08.03.18, 18:18
    Zgadzam się.Ja też nie lubię takich wymuszonych.Albo coś jest albo czegoś nie ma.Najgorsze to kiedy facet niby czegoś chciał, flirtował a nagle mu się odwidzialo.. (poznał inna) i tak sobie Ciebie odpuscil.,mówiąc jeszcze,że nic od Ciebie w sumie to nie chciał...
  • firlefanz 10.03.18, 11:44
    miałam sytuacje i że zaiskrzyło od razu przy pierwszym spotkaniu, i gdy zaiskrzyło albo po kilku tygodniach albo nawet miesiącach od momentu kiedy kogoś poznałam, więc zasada albo od razu, albo nigdy u mnie nie działa.

  • alpepe 10.03.18, 11:48
    Miałaś miałaś, ale najwidoczniej to nie tak, jak sądziłaś, skoro jesteś sama i pytasz.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • znana.jako.ggigus 10.03.18, 12:12
    Może i po latach znajomości zaiskrzyć! Varia pisała, że po paru sekundach już wie. Wg mnie po prau skeundach to można tak intuicyjnie wiedzieć, czy to człowiek z mojej półki (i przy tym się czasem oleśnie pomylić). Ale w skupiskach wielu ludzi zaboserowałam i u siebie i u innych tę specyficzną właściwość - ludzie wywąchują się bardzo szybko.


    firlefanz napisała:

    > miałam sytuacje i że zaiskrzyło od razu przy pierwszym spotkaniu, i gdy zaiskrz
    > yło albo po kilku tygodniach albo nawet miesiącach od momentu kiedy kogoś pozna
    > łam, więc zasada albo od razu, albo nigdy u mnie nie działa.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • desygnator 09.03.18, 13:48
    Krótko, bardzo krótko. Polecam żyć według zasady "Fuck Yes or No": markmanson.net/fuck-yes.
  • bruner4 10.03.18, 21:05
    Jak chcesz zmiany relacji z koleżeńskiej na randkową, to:
    -nie dawaj mu poznać że Ci na nim zależy- dla faceta nie ma nic gorszego niż wpatrzona w niego z uwielbieniem niewiasta, od razu ktoś taki staje się mniej interesujący, bo przecież "stać mnie chyba na lepsze" skoro ktoś już tak na mnie leci. To on
    powinien Cię zacząć podrywać, a Ty łaskawie mu na to pozwolić.
    -by to nastąpiło, zachowuj się naturalnie- bądź pewna siebie, nie staraj się zawsze się z nim zgadzać- miej swoje zdanie
    -pamiętaj że faceci to wzrokowcy (kobiety zresztą też), na spotkaniach z nim staraj się elegancko wyglądać, staraj się
    również wyeksponować Twe atrakcyjne atrybuty kobiecości- np. zgrabne nogi- delikatne niskie szpilki i spódnica lekko
    powyżej kolan, - ładny biust- średniej wielkości dekolt. Pamiętaj by nie przesadzić i nie wyglądać zbyt wyzywająco (także z
    makijażem). Obserwuj go uważnie, jak wtedy zaiskrzy- można pod jakimś pretekstem zasugerować spotkanie we dwoje
    (kawa lub jakiś spacer).
    -daj znać jak zareagował na powyższe- będziemy myśleć co dalej (jeśli trzeba będzie)
  • znana.jako.ggigus 11.03.18, 12:46
    uwielbiam takie rady.
    Udawaj. Udawaj, że ci nie zależy.
    I bądź sexy, ale nie za bardzo, bo będziesz dz...ką, a tej nikt nie chce już rżnąć. Kto chce to rżnąć, co nie. Co prawda będąc dla siebie i koleżanek sexy, możesz być dla niego zbyt sexy albo w ogśle nic, no ale generalnie patrz na siebie swoimi oczami, zaprzecz samą siebie, zminimalizuj się, wygumkuj. Zniknij.

    bruner4 napisał:

    > Jak chcesz zmiany relacji z koleżeńskiej na randkową, to:
    > -nie dawaj mu poznać że Ci na nim zależy- dla faceta nie ma nic gorszego niż wp
    > atrzona w niego z uwielbieniem niewiasta, od razu ktoś taki staje się mniej int
    > eresujący, bo przecież "stać mnie chyba na lepsze" skoro ktoś już tak na mnie l
    > eci. To on
    > powinien Cię zacząć podrywać, a Ty łaskawie mu na to pozwolić.
    > -by to nastąpiło, zachowuj się naturalnie- bądź pewna siebie, nie staraj się za
    > wsze się z nim zgadzać- miej swoje zdanie
    > -pamiętaj że faceci to wzrokowcy (kobiety zresztą też), na spotkaniach z nim st
    > araj się elegancko wyglądać, staraj się
    > również wyeksponować Twe atrakcyjne atrybuty kobiecości- np. zgrabne nogi- de
    > likatne niskie szpilki i spódnica lekko
    > powyżej kolan, - ładny biust- średniej wielkości dekolt. Pamiętaj by nie prze
    > sadzić i nie wyglądać zbyt wyzywająco (także z
    > makijażem). Obserwuj go uważnie, jak wtedy zaiskrzy- można pod jakimś preteks
    > tem zasugerować spotkanie we dwoje
    > (kawa lub jakiś spacer).
    > -daj znać jak zareagował na powyższe- będziemy myśleć co dalej (jeśli trzeba bę
    > dzie)




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 11.03.18, 12:47
    Errata - miało być NIE patrz na siebie spwimi oczami. Tylko myśl, co on może myśli. Co prawda może się pomylisz i on cię nie zarwie, no to wtedy twoja wina. Jesteś za b sexy albo wcale nie, cycki obwisłe, jesteś glupia i dno.

    znana.jako.ggigus napisała:

    > uwielbiam takie rady.
    > Udawaj. Udawaj, że ci nie zależy.
    > I bądź sexy, ale nie za bardzo, bo będziesz dz...ką, a tej nikt nie chce już rż
    > nąć. Kto chce to rżnąć, co nie. Co prawda będąc dla siebie i koleżanek sexy, mo
    > żesz być dla niego zbyt sexy albo w ogśle nic, no ale generalnie patrz na siebi
    > e swoimi oczami, zaprzecz samą siebie, zminimalizuj się, wygumkuj. Zniknij.
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bruner4 11.03.18, 14:03
    Musisz zwracać uwagę na jego reakcję, staraj się zauważyć co go u Ciebie interesuje. Postaraj się stworzyć powody do wspólnego spędzania czasu, jeśli zaproponuje spotkanie, to oczywiście zgódź się. Nie udawaj jakiejś super troskliwej i gospodarnej kobiety- faceci nie zwracają na to uwagi (chyba że stare ramole). Musisz atrakcyjnie i elegancko wyglądać, być pewna siebie, wypowiadać się swobodnie. Nie musisz mieć jakiegoś super-auta, w ogóle możesz nie mieć samochodu- nawet lepiej, wskazane jest by on zaproponował że Cię przywiezie i odwiezie. Przebywanie sam na sam w samochodzie stwarza świetne okoliczności do wzajemnych wyznań i intymną atmosferę.
    Zakładam oczywiście że w miarę do siebie pasujecie, jeśli różnicie się znacznie stopniem atrakcyjności (chodzi również o poziom intelektualny), to szanse są małe. Ale oczywiście można próbować, każdy z nas zna na pewno jakąś parę, gdzie któryś z partnerów jest znacznie atrakcyjniejszy od drugiego.
  • a.sdf.gh.kl 11.03.18, 12:33
    Podjedź furą tak by cię zobaczyła. Jeżeli tego nie zrobisz to odpuść sobie :-(
  • a.sdf.gh.kl 11.03.18, 12:35
    Miało być "zobaczył" Wówczas będzie wiedział, że jesteś samodzielna i że nie będzie musiał na ciebie tyrać.
    Poza tym, to wielu mężczyzn woli wybierać niż być wybieranym. Taka natura.
  • pixma59 16.03.18, 07:50
    Wybierać to można garnitur w sklepie, o kobietę trzeba walczyć, frajerzy nie mają szans.
  • bruner4 16.03.18, 10:38
    Z tą walką to różnie bywa, czasem kobieta walczy o faceta.
  • adriana_ada 16.03.18, 11:26
    To prawda, widzialam to nie raz, jest taka jedna, ktora od 10 lat do dzis walczy.
  • pixma59 17.03.18, 11:46
    Może jej wytrwałość zostanie kiedyś nagrodzona.
  • konwalia55 11.03.18, 19:33
    A ile czasu potrzeba, by ktos zauwazyl, ze nie jestem nim zainteresowana?
    To dopiero jest problem... :-(

  • bruner4 15.03.18, 16:07
    Piataziuta, jak Ci idzie pogłębianie znajomości z omawianym obiektem?
  • kalllka 16.03.18, 12:09
    A to pewnie jakiś nawiedzony copy-writer, konwalio.
    PS
    Zakaz handlu w niedziele ułatwił prace agentom reklamowym- warszaskim taryfiarzom..
    czatuja teraz z zastrzeżonych komórek, głównie na zagranicznych gości, przebijając taryfę dzienna na nocna wiec sprawdź bezpośrednio u providera ile płacisz za internet i dlaczego tak dużo:|
  • asiek_ka 15.03.18, 15:43
    Dobrze sobie wyznaczyć granicę i nie brnąć w coś, co jest bez sensu, ale jak długa powinna być - no to już problem... zależy od faceta, jaki ma charakter, i od tego jaka jest nasza z nim relacja, czy się rzadko widzimy albo mamy bardzo formalną sytuację, woięc to kwestia zawiązania bliższej znajomości, czy widzimy się ciągle i jesteśmy przyjaciółmi, ale on ewidentnie nie jest zainteresowany. To duża różnica.
  • stefan.potocki 15.03.18, 18:45
    jest zasada do 3 razy sztuka. bo moze jest zajety. pruboj dalej i daj mu jakis prezent nie drogi bo moze szkoda kasy.
  • lieft 16.03.18, 19:43
    Nigdy nikogo nie podrywałem. Gdy byłem młody, to wychodziło wprost, bez jakiegoś podrywu, było zakochanie i już. A dziś to już nie wierzę w miłość, inwestowanie w uczucia, które prędzej czy później rozczarowują, jest zbędne, bez tego i tak w życiu jest sporo problemów. Ludzi nigdy nie traktowałem ani nie mówiłem o nich jak ty, że to obiekty. Moze dlatego, że do tych spraw podchodziłem zawsze z pełnym uczucim, a nie jako sport i że musi być tu i teraz.

    --
    Spełnione marzenia nie mają ceny.
  • bruner4 16.03.18, 22:49
    To taka przenośnia nie mająca nic wspólnego z pejoratywnym postrzeganiem kogoś, a nie o sport tu chodzi tylko o sprawy techniczne przy nawiązywaniu uczuciowej znajomości.
  • konwalia55 16.03.18, 23:09
    Sprawy techniczne przy nawiazywaniu uczuciowej znajomosci... cos takiego ;-)

  • konwalia55 16.03.18, 23:14
    Ladnie to ujales :) Mimo, ze wyczuwam smutek w Twoich literkach.

    W milosc warto wierzyc, tak samo w inne dobre cieple uczucia i dobro ludzi w ogole...
  • bruner4 17.03.18, 11:46
    A jednak tak, tu takie szczegóły też są ważne, przynajmniej na początku znajomości. "Obiekt westchnień" musi zostać właściwie ukierunkowany, by uczucie mogło się rozwinąć. Czasami tak jest, że ktoś niby do kogoś pasuje, ktoś się sobie podoba, ale nic z tego nie wynika, czasem nawet drobny ale właściwy szczegół może to zmienić.
  • pixma59 17.03.18, 11:55
    Gdy byłeś młody to podchodziłeś do sprawy spontanicznie. Teraz analizujesz za i przeciw, każde niepowodzenie zniechęca Cię do zawierania nowych znajomości. Czy warto aż tak bardzo angażować się uczuciowo? Nie lepiej cieszyć się życiem na luzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.