Dodaj do ulubionych

Ślub i obiad zamiast wesela

04.04.18, 15:32
czy ktoś był na obiedzie weselnym? Jakie wrażenia? Jak to wygląda z perspektywy gościa?
Edytor zaawansowany
  • obrotowy 04.04.18, 15:51
    vivi86 napisał(a):
    > czy ktoś był na obiedzie weselnym?
    Jakie wrażenia? Jak to wygląda z perspektywy gościa?


    dobrze wyglada - jak na pogrzebie (pisze to bez ironii...)
    je sie obiad i sie wychodzi.

    nie kazdy lubi calonocne balangi.
    - chyba, ze Mlodzi...
    to dla mlodych taka balange mozna osobno zrobic.
  • horpyna4 04.04.18, 19:07
    Jeżeli chcesz coś takiego sobie urządzić, to nie zastanawiaj się, jak dogodzić innym, bo i tak wszystkim nie dogodzisz. Nawet na hucznym weselu znajdą się tacy, co będą kręcić nosem.

    Byłam już na obiedzie weselnym i bardzo mi się to podobało. Byłam też kiedyś na najskromniejszym poczęstunku, jaki można sobie wyobrazić - młodzi i goście przyszli z kościoła do mieszkania rodziców panny młodej, gdzie wszyscy zostali poczęstowani lodami (bardzo dobrymi zresztą, własnej produkcji). I nie było to żadne dziwactwo, po prostu nie było młodych i ich rodziców stać na więcej. A było szalenie sympatycznie.
  • mariuszg2 04.04.18, 21:36
    Schaboszczak najlepiej smakuje na stypie... obiad weselny tylko przy disco polo po północy z 2,5 promila we krwi...hej!

    --
    Mława jest OK
  • varia1 05.04.18, 07:48
    byłam
    przypomina konsolację

  • mariuszg2 05.04.18, 11:22
    jeśli konsolacja oznacza ulgę pociechę to chyba miło było he?

    Szkoda, że nigdy nie pamięta się, że ulga jest zawsze i wyłącznie dla panny młodej a dla pana młodego to już nie ma żadnej pociechy

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • dziala_nawalony 05.04.18, 12:25
    ,.. zadnej pociechy? pociechy już sa albo niebawem będą,a teraz skoro zrobil co miał zrobić,to z pana młodego przepoczwarzy się w pana starego ma byc grzeczny i nie fikac, zresztą nie może mieć lepiej od wielu innych przed nim,bo nie widze powodu...a dalej już tylko marazm i powolna agonia,wcześniej spontonu w wyrku, a na końcu i samego pana.

    --
    ~~
    can't stop lovin' you
  • adriana_ada 05.04.18, 18:32
    Ten to juz wszedzie widzi tylko dzieci, te pociechy, w szlance jak pijesz coca cole na przyklad to tez 10 razy patrzysz, czy nie ma tam jakiegos baby czy przynajmniej embrionika?
  • dziala_nawalony 05.04.18, 19:13
    ,..nie grozi, bylaby pora już tylko na wnuki, tych jednak już nie będę miał.

    --
    ~~
    can't stop lovin' you
  • adriana_ada 05.04.18, 19:31
    Ja juz tak moze odreagowuje, bo szlag mnie trafia, w robocie, ktora nic nie ma wspolnego z dziecmi, ginekologia, embrionologia, wszystko kreci sie wokol pieluch, bejbisiow, i embrionow, oszalec idzie. Wiekszosc ludzi z grupy to osoby po 40, ktore maja dzieci dorosle i nie maja ochoty gaworzyc po dziecinnemu i krecic wlasnego zycia wokol pieluch, do tego cudzych, bo na wlasne nie maja ochoty. Zaczyna sie dyskryminowanie osob palacych papierosy, bo argumentem jest, ze moga pojawic sie kobiety w ciazy. Juz nic ten zalozny dupek nie widzi tylko wszedziec ciaze, embriony, dzieci. Jak tak chce mu sie kobiet w ciazy w otoczeniu niech wypieprza do szpitala na ginekologie, tam sa one codziennie, od rana do nocy, a nie przyslania wszystkim wszystko embrionami i pieluchami.
  • varia1 06.04.18, 22:48
    nie napisałam, że nie było miło
    napisałam, że przypomina konsolację (mam na myśli organizacyjny charakter spotkania)
    konsolacja nie wyklucza że "miło" można wspomnieć zmarłą osobę lub "miło" wymienić uwagi na różne życiowe tematy z np. dawno niewidzianą rodziną, przynieść ulgę i pociechę żałobnikom
  • majaa 05.04.18, 12:12
    Spoko... je się obiad, pije zdrówko młodej pary i rozchodzi do domów.
  • lao.premis 05.04.18, 18:06
    Wolałbym dobry obiad niż słabe wesele. Z ostatniego słabego (discopolo) w lublinie wyszedłem z ulgą o 12.15 i wróciłem samochodem do Warszawy.
  • iffa4 05.04.18, 19:04
    Byłam.
    Pomysł znakomity. Osobna sala w restauracji, pyszne jedzenie. Jako goście świetnie się bawiliśmy. Popijaliśmy winko, wygłupialiśmy się. Siedzieliśmy do ok. 21. Puściliśmy też muzykę (przez nas przyniesioną) i chwilę potańczyliśmy.
    Była to impreza na 25 osób - sami swoi, rodzina i przyjaciele.
    Dla mnie dużo fajniejsza impreza niż huczne wesele z disco polo.
  • eat.clitoristwood 05.04.18, 19:31
    A ślub jeszcze prawdopodobnie "cywilny"? Jaktotak? Bez golenia balona, bez przepychania piłki tenisowej przez gacie i nogawki? Bez zespołu muzykalnego, hitów dysko polo i Rhodovitz? To de fuckto unieważnienie małżeństwa.
  • vivi86 06.04.18, 17:31
    Cywilny i kościelny :) No, właśnie opcja pt obiad wydaje się nam kusząca m. in. z uwagi na ominięcie wymienionych przez Ciebie "atrakcji" :)
  • eat.clitoristwood 06.04.18, 20:03
    vivi86 napisał(a):

    > Cywilny i kościelny :) No, właśnie opcja pt obiad wydaje się nam kusząca m. in.
    > z uwagi na ominięcie wymienionych przez Ciebie "atrakcji" :)

    Mnie się podoba. Pytanie, czy Wasza determinacja wobec rodzinnego stada (nie stadła) jest na tyle silna, żeby oprzeć się presji.
  • vivi86 07.04.18, 09:15
    Szczerze mówiąc rodzice przyszłego mówią, że wybór należy do nas, a moi są zachwyceni (sami mieli ślub i obiad w podobnej konwencji). Trochę mnie zmartwiło, że czasem goście źle się bawią na takiej imprezie i bywa to odbierane jako organizacja taka na odwal się-kilku znajomych, nie cierpiących wesel się złamało i....sami porobili wesela
  • horpyna4 07.04.18, 09:46
    Powiedz niezadowolonym, że huczne weselisko z wątpliwymi atrakcjami jest "robieniem wiochy" i właśnie z tego powodu nie zamierzasz go urządzać.
  • iffa4 07.04.18, 14:59
    Vivi, rób swoje i nie przejmuj się opiniami. To TWOJE wesele i TY z NARZECZONYM jesteście najważniejszymi osobami.
    Wybierz tylko fajną klimatyczną knajpkę z dobrym jedzeniem.
    Na obiedzie, o którym pisałam wyżej, były na początku jakieś przystawki. W międzyczasie wybraliśmy z karty to, na co każdy miał ochotę na danie główne. Nie zdążyliśmy zgłodnieć po przystawkach - wjechało danie główne. Jedzenie - pełen odlot, z pewnością nikomu nie przyszłoby do głowy, że to jest 'na odwal', lecz jako w pełni świadomy wybór młodych dla najbliższych i ich ugoszczenie w najlepszym tego słowa znaczeniu.
    Z fajnych rzeczy - pod ścianami sali knajpki stały kanapy, stoliczki z bibelotami itp. Z kawą przenieśliśmy się 'w podgrupy' - jeżeli ktoś miał ochotę. Atmosfera cudownego domowego obiadu.

    Byłam też kiedyś na weselu, które młodzi urządzili jako ognisko pod lasem z pieczeniem kiełbasek, grillem itp. Od razu przy zapraszaniu byliśmy uprzedzeni, żeby raczej nie zakładać szpilek (lub wziąć buty na zmianę). Młodych w tym czasie nie było na nic innego stać, a tak wyszło, że sami płacili za wszystko. Atmosfera genialna, zabawa świetna, zwykła kiełbaska z ogniska i pieczone ziemniaki smakowały lepiej, niż wymyślne frykasy na weselach robionych dla ludzkich oczu i języków.
  • dobramameha 05.04.18, 21:51
    W sierpniu było wesele mojej siostry. Takie tradycyjne z tańcami, stołami uginającymi się od żarcia i z weselną wódką. Było drętwo. Za miesiąc był ślub cywilny ciotecznego brata. Oo ślubie młodzi i wszyscy goście przemaszerowali na piechotę główną ulicą miasta do restauracji. Podano obiad, potem tort i szampan. Było bardzo skromnie, ponieważ rodzina dysponowała niewielkimi funduszami, a brak alkoholu był spowodowany tym, że ojciec pana młodego oraz wujek pana młodego są niepijącymi alkoholikami i zapadła decyzja, żeby to uszanować. Myślę, że najlepszą ocenę wydała moja siostra (ta co miała wesele). Kiedy wyszliśmy już z restauracji powiedziała: Moje wesele było drogie, męczące, kosztowało mnie wiele nerwów, a na końcu byłam ekstremalnie zmęczona i śpiąca. Po tym obiedzie jestem wypoczęta, zrelaksowana, nagadałam się z rodzinką bez jazgotu muzyki w tle... Trzeba było mi zrobić taką imprezę zamiast tego wesela.
  • ochacha 06.04.18, 10:48
    Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Dla wielu osób, czasami włącznie z organizatorami, wesele jest udręką, więc takie świętowanie zaślubin może być dobrą alternatywą. I wcale nie jest powiedziane, że uczestnicy takiego przyjęcia będą się gorzej bawić, niż na tradycyjnym weselu.
  • longmanus1 06.04.18, 14:20
    Bardzo dobry pomysł, gdybym się kiedykolwiek zdecydował (jestem już po 35), nie wyobrażam sobie innej formy.
    W dudzie mam opinie rodziny (tak konserwatywnych znajomych by im to przeszkadzało nie mam), jeśli pytasz dla
    siebie, to pamiętaj że to Twoja/Wasza uroczystość, ergo = Wasza decyzja. Nie zmuszaj się do niczego dla ludzkich opinii.
  • longmanus1 06.04.18, 14:23
    P.S. Zawsze dla tych których naprawdę lubisz, można zrobić after-party = po pożegnaniu oficjalnej części towarzystwa i męczącej części rodziny ;-)
  • konwalia55 06.04.18, 22:20
    Napisze jak to wyglada z perspektywy drugiej, a moze i pierwszej:
    nie mialam zadnego wesela, tylko wlasnie taki uroczysty obiad (z deserem, a potem dluga w noc posiadowka przy winie, na plazy).
    I bylo wyjatkowo elegancko, pieknie i wzruszajaco - wszystkim gosciom (rodzicom, nablizszej rodzinie w ogole, przyjaciolom domu, ale i znajomym, ktorzy przybyli z dalekiej zagranicy) rowniez sie podobalo. Na takie poslubne spotkanie wybralismy jednak dosc nietypowe miejce. I moze dlatego juz dwie znajome pary poszly naszym sladem :)
    Slub z powyzsza oprawa mialam calkiem niedawno :)

    Nie cierpimy wesel i calego tego zamieszania wokol, pomijajac nierozumiale dla nas wydawanie pieniedzy - osobiscie mam inne naprawde wazne wydatki! No ale i slubu koscielnego tez nie mialam, bo takowy nie jest mi do niczego potrzebny i nie bylam w stanie wykrzesac w sobie potrzeby duchowej takiego slubu ;-) A wierzaca jestem.
  • adriana_ada 06.04.18, 23:12
    Ja to slub mialam bardzo skromny, ale za to rozwod bardzo huczny, przybylo tam kilka lat temu ponad 100 osob. Impreza byla do 6 nad ranem
  • obrotowy 07.04.18, 15:17
    adriana_ada napisała:
    > Ja to slub mialam bardzo skromny, ale za to rozwod bardzo huczny,


    nie poviem, ze zazdroszcze :)
    - bo to pierwsze mam dawno za soba, a na to drugie mnie nie stac.... eehh...
  • poppy_pi 11.04.18, 09:36
    Sama organizowałam obiad po ślubie i jestem z tego tak samo zadowolona z perspektywy czasu jak byłam od razu po (2 lata temu). Zawsze będą osoby, którym się taki pomysł spodoba i takie, które go skrytykują. Tak samo przy weselu. Urobisz się po łokcie, wydasz kupę kasy a i tak połowa towarzystwa będzie niezadowolona bo zespół nie taki, jedzenie niedobre, sala daleko itd. Spędziliśmy miło czas wśród najbliższej rodziny i nie wydaliśmy przy tym majątku. Ja polecam. Z perspektywy gościa też mi się podobało ale ja nie lubię wesel więc mogę nie być obiektywna ;)
  • sambolejro 27.04.18, 15:07
    Ja byłam. Nie jest to nic złego. Nie każdy lubi wesela. Ja byłam zadowolona.
  • mamaafg 27.04.18, 17:58
    My mielismy slub cywilny o 11:30 a potem obiad i ciasto w restauracji. Bylo razem z nami 10 osob- tylko najblizsza rodzina. O 15 bylismy juz w domu, w dresach i mielismy swiety spokoj. Wszyscy zadowoleni, do dzis wspominaja ze najbardziej wyluzowany slub na jakim byli. Wesela czesto sa meczarnia.
  • natkalabuda 02.05.18, 13:27
    Zależy tak naprawdę kto co woli. Ja również się nad tym zastanawiam.

    --
    Ciężko jest znaleźć słowa, kiedy człowiek ma naprawdę coś do powiedzenia
  • allegropajew 08.05.18, 15:28
    Sam takie miałem. Na 30 osób.

    Ślub był o 16:30, wesele w knajpie (wynajęliśmy całą) 200 metrów od USC. Warszawa. Siedzieliśmy do 2 w nocy. Całość zamknęła się w 4 tysiach. Żarcia i chlania dowoli! Torty spakowaliśmy, bo nikt nie miał siły i zjedliśmy w domu następnego dnia.
    Od tamtego czasu odwiedzamy ową knajpkę ze 2 razy w roku.

    Gościula
  • vivi86 08.05.18, 19:43
    posiadówa+jedzonko? Ludzie się rozgadali jak to na imprezie? Pytam bo myślę jak to wyjdzie..
  • positronium 09.05.18, 22:05
    Vivi, ja miałam lunch po weselu. :) tylko na 7 osób. Było super, na spokojnie porozmawialiśmy, po lunchu tort zrobiony przez patissiera z restauracji. Mało gości, więc wybraliśmy bardzo dobrą knajpę, jakość dań była świetna.
    Po wszystkim poszłam sobie z mężem do kina. :)
    Za nic nie chciałam wesela, więc taki skromny i spokojny ślub był perfekcyjny.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • fioletowoniebieska 26.06.18, 15:46
    Z perspektywy gościa niestety nie mogę się wypowiedzieć.
    Tzn, niejako częściowo, bo moi bracia po ślubie cywilnym zaprosili do swoich domów na obiad z ciastem, więc nie była to restauracja.
    Jednak w porównaniu do wesel, takie kameralne przyjęcia odebrałam bardzo pozytywnie, można było potańczyć, można było porozmawiać, zjeść i przede wszystkim człowiek nie wracał do domu zmęczony.
    Ja zrobiłam podobnie, najbliżsi, razem ok 25 osób, po ślubie w USC pojechaliśmy do restauracji. W sumie przyjęcie trwało od ok 14.00 do 20.00.
    Goście nie byli głodni, gdyż jedzenia bylo dużo, można bylo i tańczyć i rozmawiać, muzyka wybrana przez nas, puszczana z glośnika, osobna sala więc nikt obcy się nam nie kręcił.
    Natomiast jako gość, źle wspominam wszelkie wesela, ileż można jeść, siedzieć, tańczyć, spacerować jeśli pora roku i pogoda pozwalała a także samo miejsce i znowu jeść, tańczyć, siedzieć przy stole. I tak od okolo 17.00-18.00 do ok 2.00 w nocy!
    Do tego niektóre zabawy bywały żenujące, a jeszcze bardziej zachowanie ludzi którzy na siłe ciągnęli na środek parkietu za ręce aby siłą wcielić w zabawę!
    Do tego, czy naprawde istnieje tylko disco polo?!
    Do tego niestety, byłam tylko na dwóch weselach gdzie postarano się o klimat, muzyka tak nie dusnildniła głośno wieięc dalo się rozmawiać przy stole bez krzyczenia w ucho, parkiet lekko przyciemniony ze światełkami kolorowymi jak np w klubie, i muzyka inna, niż disco polo ale też nie techno :). W jednym przypadku dj, w srugim orkiestra.
    No a reszta, to nie dość, że zawsze disco polo to parkiet oświetlony jak stół operacyjny.
    Najgorszy mankament dla mnie to zbyt glośna muzyka, więc nie ma szans na rozmowę przy stole ani z osobami obok ani z tymi naprzeciw.
    Stanowczo wolę kameralne uroczyste obiady niż huczne wesela.
  • squirrel9 28.06.18, 13:31
    Byłam na kilku takich.
    Najmniej podobało mi się przyjęcie w części dużej sali. W części trwało przyjęcie weselne, w części jakieś urodzinowe czy imieninowe a w części były stoliki dla "zwykłych" gości. Gość z innej imprezy próbował dołączyć do innej bo spodobała mu się pani. Głośno choć w ogóle nie było muzyki.
    Ostatnie - mojej kuzynki było super - wynajęli bar/restaurację ostatnim piętrze hotelu (państwo młodzi mieli apartament dla nowożeńców). 32 osoby a więc kameralnie i można było porozmawiać, cicha klubowa muzyka w tle (potańczyliśmy troszeczkę), dobry alkohol, świetne jedzenie. Impreza do 24.
  • krystynkaczarodziejka 29.06.18, 11:48
    Mi to jest obojętne. Cieszę się szczęściem młodych.
  • tapatik 30.06.18, 10:37
    Tak, byłem.
    Pojedliśmy, popiliśmy, pogadaliśmy, spotkałem się z rodziną.
    Tańców nie było.
    Wiesz, zależy jakim budżetem kto dysponuje.

    --
    Do łóżka zabieraj albo dobrą książkę, albo kogoś kto taką przeczytał.
  • zuzkaa265 30.06.18, 19:57
    Byłam na takim "weselnym obiedzie" i bardzo dobrze to wspominam :) To kwestia wyboru państwa młodych jak ich wesele będzie wyglądało :) Nie wszyscy lubią balangi całonocne :) Albo nie mają tyle funduszy.
  • kemstowicz 02.07.18, 20:06
    Upokarzające doświadczenie zarówno dla pary młodej, jak i gości (wliczając w to najbliższą rodzinę). Takie bieda-wesele. Wesele to okazja spotkania dużej rodziny, dalekich krewnych itp. Minimum 30 a lepiej 50 osób, jak już ktoś nie chce bardzo dużych ceremonii. I warto wydać te 15-20 tys. bo to wspomnienie (teoretycznie) jedyne takie w życiu. Robienie jakichś obiadów restauracyjnych, ślubów cywilnych itp. wydaje mi się żałosne. Współczuję ludziom, którzy tak postępują i narażają swoich gości na takie coś.
  • horpyna4 02.07.18, 21:14
    Rozumiem, że uważasz swój punkt widzenia za jedyny słuszny. To przyjmij do wiadomości, że wiele osób nie uważa obiadu weselnego za bieda-wesele, tylko po prostu tak lubią i ich goście też. A huczne weselicha są w ich pojęciu prostackie.
  • kemstowicz 03.07.18, 14:45
    Polskie tradycyjne wesele jest takie a nie inne. Może się podobać lub nie, ale tak po prostu jest. Jeśli ktoś nie akceptuje tradycji, odrzuca ją i zamierza zachowywać się jak dzikus organizując imprezę w restauracji, to jego sprawa, ale niech nie zapraszam przyzwoitych ludzi i nie naraża ich na samą odmowę przyjścia. Oczywiście wesele można zrobić wszędzie: w restauracji, strip-klubie, agencji towarzyskiej, czy na wysypisku śmieci, każdy ma wybór, jednak szacunek wobec innych nakazuje powstrzymywanie się przynajmniej od zapraszania w takie szemrane miejsca.
  • fioletowoniebieska 03.07.18, 15:20
    Ażeby tradycji stało się zadość, młodzi "tak" powinni sobie oznajmić w relacji gdzie wcześniej ze sobą nie mieszkali, ba, nawet nie współżyli, młoda wyszła spod skrzydeł rodziców, będąc przed slubem na ich utrzymaniu aby przejść na utrzymanie młodego, młody zaś zanim padnie sakramentalne tak, bo obowiązkowo w kościele, (wszak tylko taki ślub jest ważny, cywilny nie ma racji bytu przecież), powinien tradycyjnie iść do ojca mlodej i poprosić ją o rękę, zaś po zgodzie, powinien iść do młodej i w obecności obojga rodziców klęknąć i dopiero swę wybrankę poprosić o rękę, wsuwając jej na palec pokaźny pierścionek najlepiej po babci, przekazywanego w rodzinie z pokolenia na pokolenie.

    Zaś wesele powinno być opłacone przez rodziców młodejmłodej, a rodzice młodego wódkę i orkiestrę z tego co pamiętam.

    Dodatkowo młoda winna wnieść posag w małżeństwo.

    Jeśli mowa o tradycji to jest ona dopiero przy wypełnieniu powyższego.

    Rozumiem, że skoro gardzisz innymi rozwiązaniami, sam do powyższych zgodnie z tradycją się zastosowałeś?
    Jeśli nie, to jest to czysta hipokryzja z Twojej strony.

    Kto dziś spełnia te kryteria?

    A tradycja ma to do siebie, że gdzieś musi być jej początek, a co za tym idzie, każde pokolenie może mieć swoje tradycje, bo są one tworzone co jakiś czas a potem przez jakiś czas kultywowane.

    Naucz się, że Twoja racja wcale nie jest " najmojsza".
  • allegropajew 21.07.18, 22:15
    Polską tradycją SZLACHECKĄ jest publiczne walnięcie młodej w pysk przez jej ojca przed kościołem. Taki ślub można potem bardzo łatwo unieważnić, że niby pod przymusem.

    Gościula
  • fioletowoniebieska 02.07.18, 22:49
    Upokarzające bo Ty tak uważasz?
    A przepraszam bardzo, siedzisz w głowie państwa młodych i ich rodzin, że tak śmialo twierdzisz, że czuli się upokorzeni.
    Wyjdź ze swojej hermetycznej puszki i spróbuj przyjąć do wiadomości, że ludzie i ich potrzeby są różne.
    Nie każdy marzy o welonie, limuzynie, całonocnej potupajce w rytmie disco polo, ze stołem wiejskim i czekoladową fontanną oraz fotobudką dla gości i litrami wódki.
  • tapatik 05.07.18, 12:23
    kemstowicz napisał:

    > Upokarzające doświadczenie zarówno dla pary młodej, jak i gości
    > (wliczając w to najbliższą rodzinę). Takie bieda-wesele.

    Tak jak pisałem wyżej - byłem na takim obiedzie i nie czułem się upokorzony.

    > Wesele to okazja spotkania dużej rodziny, dalekich krewnych itp.

    Obiad poweselny to również okazja do spotkania rodziny.

    > Minimum 30 a lepiej 50 osób, jak już ktoś nie chce bardzo dużych ceremonii.

    A jak będzie 29 to już się nie liczy?

    > I warto wydać te 15-20 tys. bo to wspomnienie (teoretycznie)
    > jedyne takie w życiu.

    Nie każdy tyle ma i nie każdy chce tyle wydać.

    > Robienie jakichś obiadów restauracyjnych, ślubów cywilnych itp.
    > wydaje mi się żałosne.

    Wyobraź sobie, że są osoby, które nie robią ślubu kościelnego nie ze względu na koszty, ale ze względu na światopogląd.

    > Współczuję ludziom, którzy tak postępują i narażają swoich gości na takie coś.




    --
    Do łóżka zabieraj albo dobrą książkę, albo kogoś kto taką przeczytał.
  • mabiwy 11.07.18, 22:44
    żałosne postaw się a zastaw się, sproś setki spokrewnionych a obcych ludzi.

    --
    sens nonsensu
  • allegropajew 21.07.18, 22:12
    Aleś durne (bo płeć nie jest w 100%) znana. W rodzinie mojej żony do dziś spłacają kredyt na wesele w 2011. Zaś kolejni, z dalszej jej rodziny, co brali w 2015, wzięli kredytu na 50 000 zł. Tu wesele było duże i 40 0000 w kopertach zebrali. Ale pojechali na jedyne w swoim rodzaju wczasy zagranicę i nie wiem, czy coś awansem spłacili.

    Gościula
  • mabiwy 11.07.18, 22:42
    bardzo OK.

    --
    przybyłem, zobaczyłem i poszedłem dalej..
  • monsi56 16.07.18, 17:14
    Ja też byłam. Uważam, że ślub to jednak ślub. Nie wygląda to fajnie z perspektywy gościa. Ten dzień wtedy jest traktowany jako normalny, a nie wyjątkowy, niezapomniany.
  • miruka 21.07.18, 18:22
    Bez przesady, miałam śluby cywilny i kościelny w odstępie pół roku, po każdym obiad. Nigdy żadnych disco wesel, oczepin, przymusowego picia i siedzenia do nocy. Byłam kilka razy, wspominam jako koszmar. Mam nadzieję, że córki też mi darują wątpliwą przyjemność.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.