Dodaj do ulubionych

Zalety bycia singlem

23.05.18, 18:12
Jak w temacie

--
www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

inspiracjemoje.blogspot.com/
Edytor zaawansowany
  • strofakota 23.05.18, 18:26
    bezkarnie mozna byc wiesniakiem pod wlasnym dachem i nikt tego nie komentuje.
  • obrotowy 23.05.18, 19:27
    i dowolna sasiadke mozna sprosic na wieczorna herbatke, grzecznie zaznaczajac, ze nastepnego dnia rano w podziece za nia ma chalupe posprzatac.
  • strofakota 23.05.18, 20:37
    i mozesz tez sobie glowe w muszli klozetowej splukac bedac przekonanym ze to fontanna.
  • obrotowy 24.05.18, 15:15
    jezeli ta sasiadka dobrze ja mi wyszoruje - to pomysle i nad tym.
  • grzeczna_dziewczynka15 24.05.18, 23:04
    Obrotowe fantazje;) Sąsiadka, która sprząta;)
  • strofakota 25.05.18, 10:54
    widac obrotowemu nie przychodzi nic innego do glowy co moglby z ta sasiadka zrobic:)
  • grzeczna_dziewczynka15 25.05.18, 14:00
    Chyba ma niezły syf na chacie, skoro marzy o tym, żżeby sąsiadka posprzątała
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 14:10
    moj sasiad usiadl ma moim lozku, poklepal i powiedzial ze wygodne.
    Wczesniej staral sie mnie upic.
    Hm, to chyba nie przypadek

    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

    > Chyba ma niezły syf na chacie, skoro marzy o tym, żżeby sąsiadka posprzątała




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • grzeczna_dziewczynka15 25.05.18, 14:16
    Jezu, ten "wieśniak" spod 6stki to obrotowy?:) Ale jaja.
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 19:24
    chyba nie, sąsiad chłopak z Kosowa

    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

    > Jezu, ten "wieśniak" spod 6stki to obrotowy?:) Ale jaja.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.18, 22:44
    Obrotowy jest z Kosowa? Nieżle mówi po polsku;)
  • znana.jako.ggigus 11.06.18, 08:37
    Nie, sasaid rodem z Kosowa to byt realny, a obrotowy to byt intermnetowy i nie maja ze soba zbyt wiele wspolnego.


    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

    > Obrotowy jest z Kosowa? Nieżle mówi po polsku;)




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • obrotowy 25.05.18, 17:23
    grzeczna_dziewczynka15 napisała:
    > Obrotowe fantazje;)

    jakie fantazje ?
    wierze, ze wdzięczna kobieta potrafi sie odwdzięczyc.
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.18, 22:46
    No pewnie - np. wiersz napisać, obraz namalować, opowiedzieć coś ciekawego, zainspirować do nowej książki/filmu itd. Ale komu przychodzi do głowy sprzątać? A jak syf na wejściu, a kobieta ma w sobie pedantkę, to raczej nici z seksu... Widać, że amator;)
  • obrotowy 11.06.18, 09:11
    zawsze mi sie sni, ze kochanka przychodzi - robi, co trzeba, a na koncu sprzata po sobie.
    (zanim opusci lokal)
  • znana.jako.ggigus 11.06.18, 09:16
    Prus kiedys pisal, ze jego marzeniem jest pani, ktora da mu obiad w niedziele z trzech dan, zajmie sie nim w kwestiach damko.meskich i na koniec da zaskorniaka na tydzien. Prusa cytowal Kaluzynski, ktory z kolei zalowal, ze pani takiej nie spotkal.

    obrotowy napisał:

    > zawsze mi sie sni, ze kochanka przychodzi - robi, co trzeba, a na koncu sprzata
    > po sobie.
    > (zanim opusci lokal)




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • obrotowy 11.06.18, 09:21
    Prusa, Lalke i inne jego baje znam.

    i tylko dlatego zostaje przy ZONIE.

    - czego i Tobie zycze.
  • mala2424 10.06.18, 20:58
    Gdzie znalazłeś takie głupie sąsiadki ?Chyba Ci się śniło.
  • piataziuta 23.05.18, 20:54
    jestem pod wspólnym dachem wieśniakiem, wsiursem, brudasem, zgnilsem i wypuszczam bardzo śmierdzące bąki kompulsywnie
    a mojego partnera to śmieszy
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 07:44
    dobre!
    Ale to wyjatkowa sytuacja

    piataziuta napisała:

    > jestem pod wspólnym dachem wieśniakiem, wsiursem, brudasem, zgnilsem i wypuszcz
    > am bardzo śmierdzące bąki kompulsywnie
    > a mojego partnera to śmieszy




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 23.05.18, 20:51
    przy udanym związku - niewiele

    świeżość, flirt i emocje - czyli, według mnie, jakieś 10-20% satysfakcji z relacji międzyludzkiej
    tęskni się do takich, oj tęskni
    tak jak tęskni się do bezy pavlova w sosie malinowym, mijając taką na wystawie cukierni
    się mija i się zapomina
  • mona.blue 23.05.18, 23:14
    A zalety udanego związku?

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • piataziuta 24.05.18, 09:23
    cała reszta
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 08:01
    Wg mnie flirtowac mozna zawsze. Niezapomniany S, bog seksu i flirtu, pokazal mi to, a takze pokazuja nadal kolejne kontakty miedzyludzkie. Nie wiem, pewnie kazdy ma inaczej, ale ja mam taki modus flirty, ktory mi sie wlacza w kontaktach, takze z kobietami. Takze w kontatkach stalych. Ale ja generalnie chetnie flirtuje przelotnie, np ma ulicy i to b lubie.
    No i ten modus w kontaktach stalych mozna wylaczyc i prowadzic ciekawe rozmowy. Z mojego doswiadczenia wynika, ze jest zle, kiedy sie ten modus de facto nigdy nie pojawil.
    Zaleta bycia singlem jest wolnosc, jak pisala boska Laura Bakalarska Manturzewska czyli LBM teraz chyba tylko LB - mozesz wszystko. Ogladac kicz w tivi i nikt nie zarzuci, ze nie dbasz o glebie, czytac harlekina, isc do kina spontanicznie, gnic w barlogu wsrod odlogu albo maniakalnie myc okna. Pozat tym nikt nie wypije powiedzmy ostatnich paru kropli soku jablkowego albo wina, na ktore sie tak cieszylas, idac do domu. I z reguly dobrze wiesz, ile czego masz jeszcze w lodowce i szafce.
    Nikt nie zadaje kretynskich pytan - a gdzie jest ...., co mnie to w ogole nie obchodzi, nikt nie pitoli enty raz na ten temat: " (wstawic)" (co uswiadamia, ze sie samemu tez pitoli).
    Zycie w parze to tez zwierciadlo bycia czlowiekiem, niestety.
    wiele jest zalet bycia singlem, wiele jest zalet bycia w parze. Generalnie zycie ma wiele zalet.
    I absolutnie nie potwiedzam dziwaczenia singla, znam i znalam wielu singli - ojciec, wujek, ciotka, siostra babci, ktora w wieku ponad 80 robila sobie ze mna kuracje z malwy i maseczki z marchewki, nie bedac osoba prozna, po prostu obie interesowalysmy sie kosmetykami naturalnymi, a takze znajoma emetytowana nauczycielka. Opiekowalam sie nia i ona potrafila, kiedy miala zly dzien, podac mi przez uchylone drzwi torbe na zakupy, a kiedy miala dobry dzien, to upojnie konwersowalysmy przy kawie i wafelkach.
    A mieszkala cale zycie sama, otoczona ksiazkami, jak to te wszystkie obiegowe opinie - stara panna, nauczycielka. Osoba o niezwykle bogatym zyciu, wnetrzu, oczytana, otwarta.
    Takze wszystko zalezy od czlowieka, co musze sobie chyba sama czesciej powtarzac.

    piataziuta napisała:

    > przy udanym związku - niewiele
    >
    > świeżość, flirt i emocje - czyli, według mnie, jakieś 10-20% satysfakcji z rela
    > cji międzyludzkiej
    > tęskni się do takich, oj tęskni
    > tak jak tęskni się do bezy pavlova w sosie malinowym, mijając taką na wystawie
    > cukierni
    > się mija i się zapomina




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 09:22
    >Zaleta bycia singlem jest wolnosc, jak pisala boska Laura Bakalarska Manturzewska czyli LBM teraz chyba tylko LB - >mozesz wszystko. Ogladac kicz w tivi i nikt nie zarzuci, ze nie dbasz o glebie, czytac harlekina, isc do kina spontanicznie, >gnic w barlogu wsrod odlogu albo maniakalnie myc okna.

    Dokładnie to samo można robić w związku.
    Gdyby nie można było, to związek nie byłby związkiem, tylko jakimś zniewoleniem.

    >Pozat tym nikt nie wypije powiedzmy ostatnich paru kropli soku jablkowego albo wina, na ktore sie tak cieszylas, idac do >domu. I z reguly dobrze wiesz, ile czego masz jeszcze w lodowce i szafce.

    Z reguły to partner dobrze wie, co lubisz i dobrze wie na co się rzucisz po powrocie z pracy i nie wypije ci tych ostatnich kropli, czy nie zje tych ostatnich kęsków, bez pytania.

    Jeśli to co piszesz, wynika z Twoich doświadczeń, to całe szczęście, że rzuciłaś męża.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 09:37
    No nie. Jesli ogladasz kicz, a ktos sie z Ciebie smieje albo zarzuca brak glebi, a masz przeciez dyplom uniw, to nie jest komfortowe.
    I nie pisze tutaj o sobie
    piataziuta napisała:
    > Gdyby nie można było, to związek nie byłby związkiem, tylko jakimś zniewoleniem
    > >

    > Z reguły to partner dobrze wie, co lubisz i dobrze wie na co się rzucisz po pow
    > rocie z pracy i nie wypije ci tych ostatnich kropli, czy nie zje tych ostatnich
    > kęsków, bez pytania. Jeśli to co piszesz, wynika z Twoich doświadczeń, to całe szczęście, że rzuciłaś męża.

    Przyczyny rozpafu mojego malz. byly zupelnie inne. Akurat jesli chodzi o jedzenie, to mielismy inne upodobania. To wyjadanie zdarza sie w akademiku, domu i czesto nieswiadomie - np leza dwie kromki chleba i Ty o tym wiesz i powiedzym ojciec wraca do domu i wyjada. Ty idziesz do domu, spiewajac piesn o glodzie i nic.
    Wyjadanie, nieswiadome, to dla mnie pryszcz. Kazdy ma inne priorytety.

    Zwioazek to podstawienie komus lustra pod nos, taki/taka jestes.
    A podstawienie lustra oznacza koniec wolnosci, bo ktos trzyma to lustro.
    Przy czym trudno rozwazac, co jest lepsze, gorsze. Sa to sytuacje nieco inne.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 11:02
    >No nie. Jesli ogladasz kicz, a ktos sie z Ciebie smieje albo zarzuca brak glebi, a masz przeciez dyplom uniw, to nie jest >komfortowe.

    Ale dlaczego zakładasz, że każdy partner (człowiek) by się w tej sytuacji śmiał? Przecież to absurd.

    >To wyjadanie zdarza sie w akademiku, domu i czesto nieswiadomie - np leza dwie kromki chleba i Ty o tym wiesz i >powiedzym ojciec wraca do domu i wyjada. Ty idziesz do domu, spiewajac piesn o glodzie i nic.
    >Wyjadanie, nieswiadome, to dla mnie pryszcz. Kazdy ma inne priorytety.

    No wyjadanie zdarza się w rodzinnym domu czy akademiku, ale rozmawiamy o związku.
    W związku założeniem zwykle jest, że partner dba o ciebie i wzajemnie. Wie co lubisz, wie, że wrócisz po pracy do domu głodna, wie, że w lodówce został kawałek ulubionego przez ciebie ciasta, więc - o ile chwilę wcześniej nie zrobił zakupów, gdzie kupił pięć kolejnych rzeczy które jeść uwielbiasz - zostawi to ciasto dla ciebie.
    I to nie jest jakiś wielki wysiłek ani poświęcenie. Po prostu gdy się z kimś żyje, to się o nim mimochodem myśli.
    A jak ktoś tak nie robi, to albo ma wyjebane na partnera, albo ma problemy (brak empatii, egoizm, egocentryzm) które uniemożliwiają tworzenie związku na wielu poważniejszych płaszczyznach niż tylko dzielenie lodówki.

  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 11:24
    nie zakladam, ze kazdym by sie ktos smial. To Ty zakladasz, ze ja zakladam:)
    To dla mnie sytuacja mozliwa.
    I co wyjadania - nie zakladam, ze to swiadome dzialanie, zeby kogos wk.. Po prostu ktos nie pomyslal i wyjadl, nie zastanawial sie, ze ktos drugi moze wkurzony i glodny wlasnie sfruwac. Podalam to jako przyklad, bo jako singiel mniej wiecej wiesz, co masz. Oczywiscie pamiec rzecz jak najb dynamiczna.
    nie zakladam generalnie swiadomego zalozenia na moja szkode w zwiazku.
    Po prostu opisuje zalety samotnosci. Samotnosci przy ogladaniu bzdur i samotnosci przy otwieraniu lodowki. Co nie znaczy ze wyjadanie w stylu zajrzalem glodny i usmiechal sie do mnie kawalek tortu - ze takie wyjadanie widze jakos czyjes dzialanie celowe.
    Troche piszemy obok siebie, bo ja mam wrazenie, ze Ty interpretujesz moje pisanie o zwiazkach jako jezenie sie na zwiazek.
    Wcale tak nie jest.
    Rzeczy, ktore opisuje jako zalety bycia singlem, nie sa jednoczesnie koszamrami zwiazku czy zycia we wspolnocie.
    To dwie inne kategorie. A jeszcze trzecia - zycie we wspolnocie (rodzina, zwiazek, akademik) i dzialanie na czyjas szkode.

    piataziuta napisała:

    > Ale dlaczego zakładasz, że każdy partner (człowiek) by się w tej sytuacji śmiał
    > ? Przecież to absurd.
    >
    > W związku założeniem zwykle jest, że partner dba o ciebie i wzajemnie. Wie co l
    > ubisz, wie, że wrócisz po pracy do domu głodna, wie, że w lodówce został kawałe
    > k ulubionego przez ciebie ciasta, więc - o ile chwilę wcześniej nie zrobił zaku
    > pów, gdzie kupił pięć kolejnych rzeczy które jeść uwielbiasz - zostawi to ciast
    > o dla ciebie.
    > I to nie jest jakiś wielki wysiłek ani poświęcenie. Po prostu gdy się z kimś ży
    > je, to się o nim mimochodem myśli.
    > A jak ktoś tak nie robi, to albo ma wyjebane na partnera, albo ma problemy (bra
    > k empatii, egoizm, egocentryzm) które uniemożliwiają tworzenie związku na wielu
    > poważniejszych płaszczyznach niż tylko dzielenie lodówki.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 11:29
    To troche jak pisanie nawalonego - kochaj prawdziwie, keidy ja pisze, ze nie mozesz byc druga osoba. Mozesz te osobe odczytac, wyczuc, zrozumiec, ale nie mozesz byc kims innym.
    Wiec to nie znaczy, ze ja watpie w sile prawdziwego, szczerego uczucia i ze watpie w sile zrozumienia kogos. Nie, takie uczucia doswiadczam i to chetnie, ale to nie jest bycie kims innym.
    To jest nadal bycie soba z dobra antena.
    Czyli jak pisalam - kazdy z nas jest sam i pozostaje sam.

    >
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 12:01
    Ale dlaczego piszesz o byciu drugą osobą?
    Nikt z nas nie powiedział, że jest to potrzebne do pełni szczęścia w związku - no chyba, że to Twoje twierdzenie.
    Nawalony powiedział, że po latach czyta Ewkę.
    Ja mówię, że po latach myśli się automatycznie o drugim człowieku.
    A Ty odpowiadasz, że nie możesz być drugą osobą.
    Pytanie: dlaczego tak odpowiadasz?
    Czy uważasz, że tylko będąc drugą osobą, byłoby się w stanie być w pełni szczęśliwą osobą w związku?
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 12:11
    Pisala, to w kontekscie samotnosci, o ktorej wspominal nawalony.
    Napisalam, ze de dacto kazdy z nas jest sam i taki pozostaje i wlasnie to dla mnie niemoznosc bycia kims innym, a jedynie moznosc swietnego rozumienia kogos. rozumiesz kogos przez Twoj wlasny filrt.
    Moze teraz moja wypowiedz jest jasniejsza. W kontekscie

    piataziuta napisała:

    > Ale dlaczego piszesz o byciu drugą osobą?
    > Nikt z nas nie powiedział, że jest to potrzebne do pełni szczęścia w związku -
    > no chyba, że to Twoje twierdzenie.
    > Nawalony powiedział, że po latach czyta Ewkę.
    > Ja mówię, że po latach myśli się automatycznie o drugim człowieku.
    > A Ty odpowiadasz, że nie możesz być drugą osobą.
    > Pytanie: dlaczego tak odpowiadasz?
    > Czy uważasz, że tylko będąc drugą osobą, byłoby się w stanie być w pełni szczęś
    > liwą osobą w związku?




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 12:19
    Każdy jest odrębny, ale nie każdy jest sam.
    Nie jesteś sama, gdy możesz się komunikować, masz chęci i masz odpowiedniego dla siebie partnera, który również może się komunikować i ma chęci.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 12:26
    Dzieki, ja to wszystko wiem.
    Ale jestem tylko soba i nawet rozumiejac sie doskonale bez slow i doskonale wyczuwajac kogokolwiek (a mam i mialam takie sytuacje i to jest naprawde piekna sprawa), jestem nadal sama.
    Najlepiej sie komunikajac, spotykamy sie w polowie drogi. W najlepszej komunikacji nie stajesz sie partnerem, ani on nie staje sie Toba.
    I o tym pisalam do nawalonego tez.

    piataziuta napisała:

    > Każdy jest odrębny, ale nie każdy jest sam.
    > Nie jesteś sama, gdy możesz się komunikować, masz chęci i masz odpowiedniego dl
    > a siebie partnera, który również może się komunikować i ma chęci.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 12:50
    Bo i nie ma potrzeby stawać się partnerem. To byłoby wręcz szkodliwe.

    >Ale jestem tylko soba i nawet rozumiejac sie doskonale bez slow i doskonale wyczuwajac kogokolwiek (a >mam i mialam takie sytuacje i to jest naprawde piekna sprawa), jestem nadal sama.

    Myślę, że to tylko kwestia czasu.

  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 12:55
    Nie mozna stac sie kims innym.

    piataziuta napisała:

    > Bo i nie ma potrzeby stawać się partnerem. To byłoby wręcz szkodliwe.
    >
    Napisalam:
    > >Ale jestem tylko soba i nawet rozumiejac sie doskonale bez slow i doskonal
    > e wyczuwajac kogokolwiek (a >mam i mialam takie sytuacje i to jest naprawde
    > piekna sprawa), jestem nadal sama.
    Odparlas:
    > Myślę, że to tylko kwestia czasu.
    Odpowiadam - obawiam sie, ze nadal pozostane soba.
    Sama tez, jakkolwiek w dobrym kontakcie z rozmaitymi jednostkami.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 12:59
    Troche to dla mnie brzmi tak wanna be na pewno znajdziesz tego jedynego faceta albo jak mnie ostatnio pocieszala kolezanka - glowa do gory i sluchaj spiewu ptakow.

    nie skarzylam sie na nic, to ona zaryczana dzwonila pare dni potem.
    Ale biore na klate.
    Mam klate w koncu.


    (a zizi wczesniej napisala:
    Ale jestem tylko soba i nawet rozumiejac sie doskonale bez slow i doskonal
    > e wyczuwajac kogokolwiek (a >mam i mialam takie sytuacje i to jest naprawde
    > piekna sprawa), jestem nadal sama.
    > piataziuta odpisała:
    > Myślę, że to tylko kwestia czasu.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 13:10
    jak nie chcesz to nie znajdziesz
    jak chcesz, raczej znajdziesz
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 13:15
    przypomne ze temat to zalety bycia singlem, a nie moja osoba:))
    I nieprawda, nieprawda- nie szukalam, sama sie natknelam.

    Ad remu - ja wiem, ze piszac o samotnsoci, zawsze odezwie sie chro - pokochaj prawdziwie, komunikuj, wyrazaj potrzeby.
    Ja to wszystko wiem.
    mimo to nadal twierdze - kazdy z nas zyje sam. Cale zycie sam ze soba.
    Cale, calusienkie zycie.

    piataziuta napisała:

    > jak nie chcesz to nie znajdziesz
    > jak chcesz, raczej znajdziesz




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 13:59
    >mimo to nadal twierdze - kazdy z nas zyje sam. Cale zycie sam ze soba.

    Ale co Cię skłoniło, żeby wypowiadać się za siedem miliardów ludzi?
    Być może Ty żyjesz sama.
    Może nawet będziesz żyła tak do końca życia, skoro się tak głupio uparłaś, ale nie wypowiadaj się za innych, nawet jeśli Ci się wydaje, że wiesz o nich lepiej niż oni sami (tak jak wydaje Ci się, że wiesz lepiej jak coś zinterpretowałam ode mnie).

    Całe życie żyjemy ze sobą, nie zawsze sami.

    To wszystko wygląda jakbyś się miotała.
    Z jednej strony piszesz rzeczy wskazujące, że jesteś zadowolona ze swojego singielstwa, z drugiej, jakbyś jednak chciała być w związku, z trzeciej - jesteś przewrażliwiona na punkcie komentarzy innych na ten temat (gdy napisałam, że moim zdaniem to kwestia czasu, jak będziesz w związku i gdy Twoja koleżanka powiedziała coś podobnego - a Ty potem zadowolona odnotowałaś, że to ona potem zadzwoniła z płaczem), z czwartej - wciskasz innym, że też są sami ("każdy z nas żyje sam")
    Może to wszystko sprawia, że ludzie chcąc pomóc mówią: "pokochaj prawdziwie, komunikuj, wyrażaj potrzeby", co z kolei spłycasz i trywializujesz.
    A tam wiele więcej nie ma, tylko może trzeba się przestać upierać, ze każdy człowiek jest sam i basta.


  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 14:21
    Mnie nic nie sklania, po prostu pisze dosc ogolna prawde - kazdy z nas poistaje w granicach wlasnego ciala, umyslu.
    Podalam przyklad Twojej interpretacji moich slow, przypomne. Chetnie moge jeszcze raz je podac.
    Piszac o Twojej interpretacji moich slow, opieralam sie o Twoje posty.

    Jak juz enty raz pisalam, nie pisalam opozycja zwiazek i singiel. Pisalam, ze to inne sytuacje.
    I ani Twoich slow, ani kolezanki nie wspominam z zadowoleniem.
    Po prostu jesli nie zalac sie na nic, caly wieczor na nic dostajesz wiadomosc po spotkaniu glowa do gory, sluchaj spiewu ptakow - masz prawo byc zdziwiona. A kiedy potem ta sama kolezanka zaryczana i zalac sie, dzwoni pare dni potem, to rozumiesz lepiej.
    To samo bylo w przypadku pisania w tym watku - piszac ze kazdy jest sam, nie skarzylam sie na samotnosc, a pisalam o fizycznym i psychicznym wymiarze ludzkiej egzystencji. I enty raz pisalam, ale chetnei sie powtorze - najlepiej sie komunikujac, jestes sama. Uwieziona w swoim ciele, umysle, duszy, filtrze, przez jaki patrzysz na swiat i innych, czym chcesz.
    To prawda obiektywna i nie dlatego, ze ja tak twierdze. No chyba ze mozesz dzieki komunikacji stac sie kims innym. Nie mozesz.
    Problem w tym, ze moje pisanie odbierasz jako opozycje singiel i zwiazek, no takie mam wrazenie. A ja tak nie mysle.
    Podaj mi przyklady na to, ze nie jestes sama, uwieziona w swoim ciele, umysle i duszy, to pogadamy.
    bo Ty piszesz przestan sie upierac i juz.
    I splycasz Ty i inni, radzac mi lepiej sie komunikowac.
    Nie jestem przewrazliwiona, gdy pisalas - ze to kwestia czasu, ze bede sama. Po prostu nie bylo to na temat.
    Ale z kolei to moje doswiadczenie - powiedziecl udziom, ze zyja sami, uwiezieni wm urach powiedzmy ciala, a zazcna pocieszac, ze nie, bezdie dobrze.
    Ty o niebie, ja o chlebie.
    Przy czym ja uzasadniam moje podejscie do samotnosci jako wymiaru ludzkiego zycia.
    piataziuta napisała:

    > To wszystko wygląda jakbyś się miotała.
    > Z jednej strony piszesz rzeczy wskazujące, że jesteś zadowolona ze swojego sing
    > ielstwa, z drugiej, jakbyś jednak chciała być w związku, z trzeciej - jesteś pr
    > zewrażliwiona na punkcie komentarzy innych na ten temat (gdy napisałam, że moim
    > zdaniem to kwestia czasu, jak będziesz w związku i gdy Twoja koleżanka powiedz
    > iała coś podobnego - a Ty potem zadowolona odnotowałaś, że to ona potem zadzwon
    > iła z płaczem), z czwartej - wciskasz innym, że też są sami ("każdy z nas żyje
    > sam")
    > Może to wszystko sprawia, że ludzie chcąc pomóc mówią: "pokochaj prawdziwie, ko
    > munikuj, wyrażaj potrzeby", co z kolei spłycasz i trywializujesz.
    > A tam wiele więcej nie ma, tylko może trzeba się przestać upierać, ze każdy czł
    > owiek jest sam i basta.
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 16:06
    Twoja interpretacja goni interpretację interpretacji interpretacji.

    Twój problem polega na tym, że z moich słów wyczytujesz więcej niż napisałam, a w swojej przemądrzałości nie zakładasz, że możesz się mylić, a wręcz mówisz, że wiesz lepiej jak ja coś zinterpretowałam ode mnie samej.
    Tymczasem nie łapiesz moich intencji, a słowa interpretujesz cały czas mylnie.

    Piszesz o filozofii, a ja się cały czas odnoszę do logiki.

    Wkleję tu tę Twoją "interpretację mojej interpretacji" czy jakkolwiek to nazywasz, co de fakto jest po prostu zwykłym cytatem rozmów z dopisaniem, kto co powiedział kiedy (i to w niewłaściwej kolejności):

    "Napisalas - > Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej jak interpretuję, niż ja sama? :>
    Odparlam - Tak. skoro ja napisalam - Jesli ogladasz kicz, a ktos sie z Ciebie smieje albo zarzuca brak glebi, a masz przeciez dyplom uniw, to nie jest >komfortowe.

    Odparlam tak, bo napisalas wczesniej:
    Ale dlaczego zakładasz, że każdy partner (człowiek) by się w tej sytuacji śmiał? Przecież to absurd.

    Wiec odpowiadam jeszcze raz - w podanym zdaniu NIE pisalam o kazdym czlowieku.

    A teraz potem napisalas:
    NIE zakładam, że każdorazowo piszesz o partnerze, wyśmiewającym czyjś gust."




    Wyjaśnienie:
    to, że po Twoim zdaniu zadałam pytanie, dlaczego zakładasz, że KAŻDY by się śmiał, wynika z implikacji logicznej.
    JEŻELI: zaletą singielstwa jest to, że nikt się z Ciebie nie śmieje, TO: w związku wszyscy się śmieją.
    Zwykła logika.

    Dalej:
    "NIE zakładam, że każdorazowo piszesz o partnerze, wyśmiewającym czyjś gust."

    to zdanie było cytatem z Ciebie: :"zakładasz, że każdorazowo piszę o partnerze (...)" z dodaniem "NIE".
    Nie wiedziałam, o co Ci chodzi w tym zdaniu (dużo rzeczy piszesz chaotycznie, źle składniowo i z masą literówek). Nie zakładałam, że robisz coś KAŻDORAZOWO. A z rozmowy wynikało, że nie masz pojęcia o tym co zakładam, więc dopisałam "NIE".

    Dalej:
    gdy pisałam o komunikacji, to nie dlatego, żeby Cię pouczać:" idź się lepiej skomunikuj dziewczyno", tylko pisałam o modelu.
    Ludzie są sami, dopóki nie skorzystają z narzędzia jakim jest komunikacja, wtedy tworzą związki (wiem, przemądre :P ).
    Można to przedstawić za pomocą rysunku, gdzie człowiek to "O", a komunikacja "-"
    Człowiek sam, jest "O", ale w związku tworzy już całkiem inną strukturę "O-O", nie jest więc sam.
    I o tym właśnie myślałam, gdy zarzucałaś mi, że Cię pouczam o Twoim życiu.

    Gdy pisałam "myślę, że to kwestia czasu" nim znajdziesz sobie partnera, zrobiłam to ze względu na to, że sekundę wcześniej napisałaś, że kochasz, komunikujesz się itd., a i tak ciągle jesteś sama - zabrzmiało to jak wyrzut, nie jak pisanie o wymiarze filozoficznym ludzkiej egzystencji.
    Być może, gdybyś uważniej pisała i czytała swoje własne posty, zamiast skupiać się na zgadywaniu co i jak zinterpretowałam, zauważyłabyś, że to co pisałaś mogło zabrzmieć nie do końca zgodnie z tym o co Ci chodziło.

    I tak przedstawia się większość tej rozmowy.
    Wszystko kulą w płot.


    >Podaj mi przyklady na to, ze nie jestes sama, uwieziona w swoim ciele, umysle i duszy, to >pogadamy.

    Nie jestem sama, bo mojej codzienności towarzyszy automatyczne myślenie o partnerze, jak z tym niewyjadaniem ulubionych ostatków z lodówki. I codziennie spotykam się z dowodami, że w drugą stronę jest tak samo.
    Nie jestem uwięziona w swoim umyśle, bo mój umysł nie jest stałą, tylko podlega ciągłemu rozwojowi. Nie jestem tą samą osobą, którą byłam 8 lat temu, za 8 lat więc mogę być jeszcze kimś innym i mogę tym pokierować.
    Jestem natomiast niewolnikiem swojego ciała.
    Niestety, nie wiem co to jest dusza, więc się nie wypowiem.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 18:27
    piataziuta napisała:
    Twoja interpretacja goni interpretację interpretacji interpretacji.

    Ggigus odpowiada:
    To samo można napisać o Twoich postach. Najlepiej sobie takie złośliwości darować.

    Piątaziuta napisała:
    Twój problem polega na tym, że z moich słów wyczytujesz więcej niż napisałam, a
    w swojej przemądrzałości nie zakładasz, że możesz się mylić, a wręcz mówisz, że wiesz lepiej jak ja coś zinterpretowałam ode mnie samej.

    Ggigus odpowiada - entą ilość razy argumentowałam i nie sądzę, abym była przemądrzała. Nie oceniam, nie wypowiadam się o Tobie, w przeciwieństwie do Ciebie zresztą. Nic.
    Dlatego takie uwagi mnie bolą.

    Piąta ziuta napisała:
    Tymczasem nie łapiesz moich intencji, a słowa interpretujesz cały czas mylnie. Piszesz o filozofii, a ja się cały czas odnoszę do logiki.

    Ggigus odpowiada:
    Pisząc o egzystencjalnym wymiarze życia człowieka, zwracam się w stronę filozofii.

    Piątaziuta napisała:
    Wkleję tu tę Twoją "interpretację mojej interpretacji" czy jakkolwiek to nazywasz -

    Ggigus odpowiadada - Ty to tak ujęłaś. I nadal uważam, że złośliwości można sobie darować.

    Piątaziuta napisała:
    Wyjaśnienie: to, że po Twoim zdaniu zadałam pytanie, dlaczego zakładasz, że KAŻDY by się śmiał, wynika z implikacji logicznej. JEŻELI: zaletą singielstwa jest to, że nikt się z Ciebie nie śmieje, TO: w związku wszyscy się śmieją. Zwykła logika.

    Ggigus wyjaśnie:
    Pisząc o zaletach bycia singlem, nie pisałam tego w kontraście do zalet bycia w związku. Ty to od razu przyjęłaś moje słowa jako kontrast.

    Przykład: Pisząc o zaletach posiadania samochodu, nie mam na myśli w kontraście zalet posiadania roweru. To są dwie inne sytuacje.

    Powtarzam kolejny raz - już w poście wyjściowym napisałam, że to dwie inne sytuacje (singiel i związek) i że ciężko je porównać. A nie że dwie wykluczające się.

    Piątaziuta napisała:
    Dalej: Nie wiedziałam, o co Ci chodzi w tym zdaniu (dużo rzeczy piszesz chaotycznie, ź le składniowo i z masą literówek). Nie zakładałam, że robisz coś KAŻDORAZOWO.

    Ggigus odpowiada:
    Ty tez piszesz chaotycznie. Masz plus w postaci polskich znaków, bo pisząc np. zadac miałam na myśli żądać, a nie zadać. A to zmienia zupełnie postać rzeczy. Biorę na to poprawke i czesto zmieniam treść zdania, aby takich słow unikac.
    W naszej komunikacji, choć czywiscie nie mamy zwiazku, wychodzę naprzeciwko Ciebie.

    Piątaziuta napisała:
    Dalej: gdy pisałam o komunikacji, to nie dlatego, żeby Cię pouczać:" idź się lepiej skomunikuj dziewczyno", tylko pisałam o modelu. Ludzie są sami, dopóki nie skorzystają z narzędzia jakim jest komunikacja. Można to przedstawić za pomocą rysunku, gdzie człowiek to "O", a komunikacja "Człowiek sam, jest "O", ale w związku tworzy już całkiem inną strukturę "O-O", nie jest więc sam.

    Gggigus oodpowiada - nareszcie, po wielu wielu postach piszesz coś o komunikacji!
    Ale to O-O jest w przestrzeni. Ja widzę moje O, bo wiem, o co mi chodzi i widzę Twoje O przez moj umysł. W drugą stronę to samo. Ergo każda z nas pozostaje sama.

    Piątaziuta napisała:
    > I o tym właśnie myślałam, gdy zarzucałaś mi, że Cię pouczam o Twoim życiu. Gdy pisałam "myślę, że to kwestia czasu" nim znajdziesz sobie partnera, zrobiłam to ze względu na to, że sekundę wcześniej napisałaś, że kochasz, komunikujesz się itd., a i tak ciągle jesteś sama - zabrzmiało to jak wyrzut, nie jak pisanie o wymiarze filozoficznym ludzkiej egzystencji. Być może, gdybyś uważniej pisała i czytała swoje własne posty, zamiast skupiać się na zgadywaniu co i jak zinterpretowałam, zauważyłabyś, że to co pisałaś mogło zabrzmieć nie do końca zgodnie z tym o co Ci chodziło.

    GGigus odpowiada -
    I to jest właśnie istota komunikacji. I właśnie reraz widzisz moje O i Twoje O, a każda z nas ma na myśli co innego. Ty zakładasz, że w ja się żaliłam i że co pisałam, nie zabrzmiało do końca zgodnie z tym, o co mi chodziło. Twoja sprawa problemu z komunikacja, bo ja cały czas byłam w temacie egzystencjonym. Enty raz pisząc o życiu i uwięzieniu we własnym ciele i umyśle wyszłam z założenia, że zrozumiesz to co ja piszę jako egzystencjonalne rozważania.
    Dleczego to zdanie ujęłaś nagle jako moje skargi na samotność? Nie wiem. Ani razu nie pisałam o sobie, ani razu się nie skarżyłam.
    DLaczego piszesz, jakby inna interpretacja była niedopuszczalna? Nie wiem.
    Podjęłaś taki trop interpertacji, Twoja sprawa.

    Piątaziuta napisała:
    Podaj mi przyklady na to, ze nie jestes sama, uwieziona w swoim ciele, umy
    sle i duszy, to >pogadamy. Nie jestem sama, bo mojej codzienności towarzyszy automatyczne myślenie o partnerze, jak z tym niewyjadaniem ulubionych ostatków z lodówki. I codziennie spotykam się z dowodami, że w drugą stronę jest tak samo.

    Ggigus odpowiada:
    to są myśli, skierowane do kogoś. Ani Ty, ani on nie wchodzicie w umysł drugiej osoby. Myśląc o kimś, nie stajesz się nim. Na pewno macie mimo myślenia o sobie pewne problemy, na pewno zdarza się, że on zrobił coś, co ci nie pasuje i na odwrót.

    Piątaiuta napisała:
    Nie jestem uwięziona w swoim umyśle, bo mój umysł nie jest stałą, tylko podlega ciągłemu rozwojowi. Nie jestem tą samą osobą, którą byłam 8 lat temu, za 8 lat więc mogę być jeszcze kimś innym i mogę tym pokierować. Jestem natomiast niewolnikiem swojego ciała. Niestety, nie wiem co to jest dusza, więc się nie wypowiem.

    Gigigus odpowiada:
    Być więźniem włsnego umysłu to jedno - siedzisz w swojej głowie, a że w tej głowie się wszystko zmienia, to coś zupełnie innego. I wg mnie bycie więźniem własnego umysłu (nie mogąc wejść w myśli kogoś innego) nie oznacza, że umysł to coś niezmiennego. Nie pisałam, że jesteś uwięziona w stałej swego umysłu. Ale daruję sobie uwagi co do logiki.

    Dusza -dodam, choć też w nią nie wierzę, była też moją komunikacyjną próbą wyjścia Ci naprzeciw. Umysł, ciało, oczy, serce, dusza - tu siedzisz i nie zmienisz miejsca.
    Rzucałam tropy. Wychodziłam komunikacyjnie naprzeciw, ale odczytałaś moje O przez filtr Twojego umysłu. I o tym pisałam. Każda z nas wymieniła dogłębnie myśli.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • r.snuff 24.05.18, 20:41
    Dobre.
    Jesteście siebie warte, ty i piataziuta.

    A najlepsze jest to:
    1. Twoja interpretacja goni interpretację interpretacji interpretacji
    2. Twój problem polega na tym, że z moich słów wyczytujesz więcej niż napisałam, a
    w swojej przemądrzałości nie zakładasz, że możesz się mylić, a wręcz mówisz, że wiesz lepiej jak ja coś zinterpretowałam ode mnie samej.
    3. Ergo - piszesz o mnie, o moim podejściu do logiki. Nie wiem czemu.
    4. I splycasz Ty i inni, radzac mi lepiej sie komunikowac.
    5. Być może, gdybyś uważniej pisała i czytała swoje własne posty, zamiast skupiać się na zgadywaniu co i jak zinterpretowałam, zauważyłabyś, że to co pisałaś mogło zabrzmieć nie do końca zgodnie z tym o co Ci chodziło.
    6. >> Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej jak interpretuję, niż ja sama? :>
    >Tak.

    Same się podsumowałyście :-O
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 21:20
    ano dyskusja jest gorąca

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 25.05.18, 10:02
    >Jesteście siebie warte, ty i piataziuta.

    Nikt nigdy nie mówił, że jest inaczej. :)
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 10:44
    Z nim nikt nie dyskutuje.
    Zazdrosc przemawia.
    znajdz se chlopie, partnera do komunikacji:))))
    piataziuta napisała:

    > >Jesteście siebie warte, ty i piataziuta.
    >


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 25.05.18, 10:55
    W kwestii merytorycznej do porozumienia nie dojdziemy, nie szkodzi. Masz rację, że logika najwyraźniej nie przechodzi przez każde "O".
    Piszesz, że nie odpowiadam na Twoje argumenty. Ja ich po prostu w Twoich postach nie widzę. Widzę przeklejone i zapętlone cytaty, które jak się domyślam, mają czegoś dowodzić, ale według mnie, nie mają żadnego logicznego sensu.

    Nie jest prawdą, że nie oceniasz i nie wypowiadasz się o mnie. Jest gorzej, bo wydaje Ci się, że wiesz lepiej co myślę (jak interpretuję Twoje słowa) ode mnie samej i w swojej bezczelności mówisz o tym wprost. Ciągle używasz słowa "zakładasz", po czym dopisujesz treści, których nie zakładam i nie przyjmujesz do wiadomości, gdy mówię, że to nieprawda.
    To straszne i śmieszne.
    To oraz fakt, że twierdzisz, że mówisz "prawdy obiektywne" (coś takiego nie istnieje, ale to znowu - logika) to jakiś mentalny dramat, zwłaszcza, że treści te padają ze strony osoby, która na co dzień pilnuje innych, żeby nie powielali szkodliwych stereotypów i nie wypowiadali się w imieniu innych ludzi.
    W świetle tego, moje "złośliwości", jak to określasz, uważam za eufemistyczne.

    Ach i jeszcze.
    To, że założyłam raz, że się żalisz, bo nie zrozumiałam, że bez uprzedzenia przeskoczyłaś na tematy filozoficzno-egzystencjalne (szklanej kuli nie posiadam), nie oznacza, że po pierwszym Twoim zaprzeczającym poście, ciągle zakładam to samo. Nie musisz ciągle cytować i przeklejać do każdego nowego postu "zakładasz". Założyłam coś raz, wyprowadziłaś mnie z błędu, nie zakładam tego dalej.
    I serio, nie próbuj więcej wchodzić mi do głowy i wciskać co zakładam, bo dostanę chyba choroby sierocej.

    Kwestie bycia samotnym więźniem wszystkiego, pominę. Tę dyskusję znowu próbowałabym prowadzić w oparciu o logikę - tak mam.
    Nie jestem obecnie sama, nie jestem więźniem umysłu, jestem więźniem ciała, choćbyś próbowała zgwałcić mnie tekstem przez oczy, że jest inaczej.
    Ty sobie bądź czym chcesz.
    Może załóż na ten temat odrębny wątek - temat ciekawy, zobaczymy jak dyskusje się potoczą?
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 13:57
    Ty tez cos zakladasz i Ty tez piszesz o tym, co ja mysle. Nie napisze, ze robisz to w Twojej bezczelnosci, bo mnie takie zlosliwosci nie bawia.
    Ty widzisz koniec samotnosci w zyciu z kims, a ja nie. Przy czym ja argumentuje, co jest samotnego w czlowieku i co takie pozostaje, a Ty piszesz, abym przestala sie upierac.
    Nie przeskoczylam bez uprzedzenia na tematy egzystencjonalnem o tym bylo cale drzewko.
    Dlaczego tak nagle odebralas te jedna wypowiedz? no nie wiem.
    Tak, jest prawda obiektywna ze nie mozesz wejsc w cudze ja.
    Obojetnie jak masz swietna komunikacje i jak dlugo z kims mieszkasz i jak czesto Ci cos wyjadal.
    Chcialam napisac pare zabawnych rzeczy o byciu singlem i to wszystko.
    Nie chcialam pocieszania, ze na pewno kogos znajde i wiesz, pisanie takich rzeczy jest malo zabawne. Ale dlaczego uwazasz, ze musisz tak komus pisac i czy musisz tak komus pisac, to nie moja sprawa.
    Czy w ogole ktos ktokolwiek tak komus musi pisac, to tez nie wiem. Ale co ja tam wiem.
    Jest takie fajne opowiadanie Trumana Capoty o tym, jak jedna pani wyladowala u jednej pary.
    Pasuje do tej sytuacji.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 25.05.18, 15:35
    A czy możesz podać przykład, gdzie pisałam o tym co Ty myślisz?

    "Ty widzisz koniec samotnosci w zyciu z kims, a ja nie."

    Teraz prawda.
    Ale wcześniej pisałaś, że KAŻDY jest sam.
    Cóż. Ja nie jestem.

    "Przy czym ja argumentuje, co jest samotnego w czlowieku i co takie pozostaje, a Ty piszesz, abym przestala sie upierac."

    To było zanim zrozumiałam, że piszesz na tematy filizoficzne, a nie się żalisz. Wypluwam.

    "Nie przeskoczylam bez uprzedzenia na tematy egzystencjonalnem o tym bylo cale drzewko.
    Dlaczego tak nagle odebralas te jedna wypowiedz? no nie wiem."

    Tak to w moim odczuciu zabrzmiało.
    Lubisz dużo czytać - zawsze możesz spróbować przeczytać swoje wypowiedzi z tamtej chwili i spróbować ocenić z dystansu, czy gdybyś była obcym człowiekiem, to zrozumiałabyś na podstawie tego postu, że jest to dywagacja filozoficzna, a nie żalenie się.
    Tak czy inaczej, bez względu na wynik - moje intencje były dobre. Gdy ktoś się żali (lub odbiorcy błędnie się tak wydaje), próba wspierania jest raczej pozytywnym odruchem, niż czymś za co powinno się przepraszać, nie sądzisz?
    W przeciwnym wypadku może dojść do absurdalnej sytuacji, że jako Twój hipotetyczny rozmówca, będę się bała cokolwiek powiedzieć - nawet, gdybym chciała powiedzieć jak najcieplejsze słowa - bo może się okazać, że nie odczytam co miałaś na myśli, a Ty się obrazisz.
    Albo przemilczysz, ale z satysfakcją będziesz odnotowywała moje niepowodzenia - jak w przypadku "słuchaj śpiewu ptaków" i koleżanki.

    Rozmówca nie uwzględniający intencji swojego interlokutora, to ciężki kaliber do obsługi.
    Nasuwa się pytanie, czy rozmowy warte są tego, żeby ten ciężar unosić.

    "Tak, jest prawda obiektywna ze nie mozesz wejsc w cudze ja."

    Prawda. Jest to niemożliwe.
    Ale wcześniej pisałaś, że prawdą obiektywną jest, że każdy człowiek jest całe życie sam - a to już jest Twoje zdanie, a nie żadna obiektywna prawda.

    "Nie chcialam pocieszania, ze na pewno kogos znajde i wiesz, pisanie takich rzeczy jest malo zabawne. Ale dlaczego uwazasz, ze musisz tak komus pisac i czy musisz tak komus pisac, to nie moja sprawa. Czy w ogole ktos ktokolwiek tak komus musi pisac, to tez nie wiem. "

    Z przyczyn oczywistych, nie mogłam wiedzieć czego chciałaś. Nie będę więc za to przepraszać.
    Tym bardziej, że nie pisałam, tak jak teraz podajesz: "na pewno kogoś znajdziesz".
    Napisałam: "Myślę, że to kwestia czasu." - co jest prawdą.
    Myślę, że to kwestia czasu - bez względu, czy masz potrzebę bycia w związku, czy masz akurat najlepsze chwile swojego życia i wynika to z życia w pojedynkę.
    Fakt, że muszę się z tego tłumaczyć, uważam za niedorzeczny.

    No i nikt nic nie musi. Ani "tak" pisać, ani inaczej.
    Ja też nie muszę - zwłaszcza jeśli to problem.
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 19:35
    masz rację - dyskusja stała się niedorzeczna, co kto powiedział, kiedy i co miał na myśli.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 25.05.18, 19:36
    No nie mów, że się pierwsza poddasz!
    Hihi
    :P
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 19:57
    Pisząc żartobliwe uwagi na temar bycia singlem pozostanę przy tym tonie i już.
    I na każdy inny temat
    Teraz musiałybyśmy się zagłębić - co kto kiedy napisał, co myślał i dlaczego myślał. Konia Józka to obchodzi, jak mawiłam.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 11:54
    >nie zakladam, ze kazdym by sie ktos smial. To Ty zakladasz, ze ja zakladam:)
    >To dla mnie sytuacja mozliwa.

    Tak. W tej sytuacji możliwe jest też, że ktoś by się nie śmiał, albo że zaśmiałby się raz - ale zostałby łatwo zmieszany przez partnera z błotem i nie śmiałby się więcej, albo że osoba która ogląda kicz ma wyjebane na to czy partner się śmieje.
    Wniosek z tego taki, że przytoczony przez Ciebie przykład z oglądaniem kiczu nie nadaje się, jako argument dotyczący wad związku i zalet bycia singlem.


    >I co wyjadania - nie zakladam, ze to swiadome dzialanie, zeby kogos wk.. Po prostu ktos nie pomyslal i wyjadl,

    Też nie zakładałam, że wyjada, żeby wku...ć. Myślałam, że wyjada bo nie pomyślał.
    A nie pomyślał, bo ma wyjebane, lub problemy ze sobą.
    Bo człowiek żyjąc kilka lat w związku myśli o drugim człowieku automatycznie.
    Po prostu otwiera lodówkę -> zauważa ciasto ->myśli: "O! Ostatni kawałek! Zjadłabym, ale to ulubione Ździsia, a Ździś zaraz wróci głodny." -> więc zamiast ciasta bierze kiełbasę i zamyka lodówkę

    >Po prostu opisuje zalety samotnosci. Samotnosci przy ogladaniu bzdur i samotnosci przy otwieraniu lodowki.

    No ale właśnie że to nie są zalety samotności :).
    Byłyby to zalety samotności, gdyby w związku te rzeczy były nie możliwe, a są.

    >Troche piszemy obok siebie, bo ja mam wrazenie, ze Ty interpretujesz moje pisanie o zwiazkach jako jezenie sie >na zwiazek.

    To błędne wrażenie, nie interpretowałam tak.
    Moim celem było zwrócenie uwagi, że kwalifikowanie opisanych przez Ciebie sytuacji do "zalet bycia singlem" jest nielogiczne.

  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 12:23
    Ja, piszac ze singiel moze samotnie ogladac kicz, nie mam W OGOLE na mysli sytuacji zwiazku.
    Singiel i Kiepscy ( o ile jeszcze leca) i nic wiecej, zadnych odpowiednikow. Bo mowa o sinlgu ,a nie o partnerze, co miesza z blotem.
    Wg mnie jak najbardziej sie nadaje.
    Czlowiek, otwierajac lodowke, moze tez widziec kawalek ciasta i nic wiecej. Ba, kawalek pysznego ciasta.
    Ale tu znowu - przyklad z lodowka singla nie ma odpowiednika lodowki dzielonej z partnerem.
    Podobnie kiedy pisalam, ze singiel moze spontanicznie do kina o 23 nie znaczy to, ze moze tez mniej spontanicznie o 20 do opery z partnerem.
    Tylko tyle.

    piataziuta napisała:
    > A nie pomyślał, bo ma wyjebane, lub problemy ze sobą.
    > Bo człowiek żyjąc kilka lat w związku myśli o drugim człowieku automatycznie.
    > Po prostu otwiera lodówkę -> zauważa ciasto ->myśli: "O! Ostatni kawałe
    > k! Zjadłabym, ale to ulubione Ździsia, a Ździś zaraz wróci głodny." -> więc
    > zamiast ciasta bierze kiełbasę i zamyka lodówkęS
    >
    Wg mnie tak interpretujesz, skoro zakladasz, ze ja za kazdorazowo pisze o partnerze, wysmiewajacym czyjs gust. A nie mialam tego na mysli.
    Jak juz napisalam, sa to sytuacje inne i ciezko orzec, co jest lepsze i gorsze. Podalam sytuacje, ktore sie w zwiazku raczej nie zdarza.
    Wg mnie to duza wolnosc wiedziec, ze wlozony do lodowki chleb wczoraj, dzis bedzie i ze singiel nie musi kombinowac, czy ktos po prostu otworzyl lodowke i wyjal ten chleb, nie myslac, co jego druga polowa - a czy jadl, a czy glodny, a ze to przeciez jego ulubiony chleb. I ze singiel nie bedzie musial kombinowac, ile to juz razy moj partner ten chleb zjadl, dlaczego dzis zjadl akurat. Tydzien temu chleb byl!
    nie, ten chleb tam bedzie i juz. Nie ma zadnego czytania kogos, zagladania mu w oczy i robienia list ulubionych potraw na przestrzeni lat.
    Jest chleb.
    Oczywiscie zamiast chleba sa inne sytuacje.

    > To błędne wrażenie, nie interpretowałam tak.
    > Moim celem było zwrócenie uwagi, że kwalifikowanie opisanych przez Ciebie sytua
    > cji do "zalet bycia singlem" jest nielogiczne.
    Wg mnie sa logcizne, bo ja to rozpattuje w kategorii ycia singlem, a nie w kategorii singiel i opozycja zwiazek.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 12:46
    >Ja, piszac ze singiel moze samotnie ogladac kicz, nie mam W OGOLE na mysli sytuacji zwiazku.

    Napisałaś, że singiel może samotnie oglądać kicz i nikt się z niego nie śmieje - i że to jest zaleta bycia singlem.
    Jednak z racji, że bycie w związku nie implikuje braku możliwości oglądania kiczu w spokoju, Twoje zdanie jest nieprawdziwe.

    Wątek jest o zaletach bycia singlem - czyli o rzeczach, których ludzie w związkach nie mają.
    Oglądanie kiczu w spokoju nie jest taką rzeczą.

    >Wg mnie tak interpretujesz,
    Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej jak interpretuję, niż ja sama? :>

    > skoro zakladasz, ze ja za kazdorazowo pisze o partnerze, wysmiewajacym czyjs gust. A nie mialam tego na >mysli.
    NIE zakładam, że każdorazowo piszesz o partnerze, wyśmiewającym czyjś gust.
    Może lepiej zamiast wchodzić w moją głowę i przypisywać mi rzeczy których nie ma, pisz lepiej o sobie i ze swojej strony. Byłoby dużo łatwiej rozmawiać.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 12:52
    piataziuta napisała:

    > Jednak z racji, że bycie w związku nie implikuje braku możliwości oglądania kic
    > zu w spokoju, Twoje zdanie jest nieprawdziwe.

    Wybacz, nie rozumiem.
    moze ogladac kicz, w koncu tez nie musi.

    > Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej jak interpretuję, niż ja sama? :>
    Tak. skoro ja napisalam - Jesli ogladasz kicz, a ktos sie z Ciebie smieje albo zarzuca brak glebi, a masz przeciez dyplom uniw, to nie jest >komfortowe.

    A Ty odparlas:
    Ale dlaczego zakładasz, że każdy partner (człowiek) by się w tej sytuacji śmiał? Przecież to absurd.
    nie pisalam o kazdym czlowieku.

    A teraz piszesz:
    NIE zakładam, że każdorazowo piszesz o partnerze, wyśmiewającym czyjś gust.
    > Może lepiej zamiast wchodzić w moją głowę i przypisywać mi rzeczy których nie m
    > a, pisz lepiej o sobie i ze swojej strony. Byłoby dużo łatwiej rozmawiać.

    Moze za bardzo sie zaglebilsmy wspolnie w teorie?


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 13:25
    :D

    Jeżeli zaletą bycia singlem jest X, to jest to równoznaczne z tym, że X nie występuje w zaletach bycia w związku.

    Jeżeli piszesz, że zaletą bycia singlem jest to, że można oglądać kicz i nikt się nie śmieje i nie zarzuca braku głębi, to implikujesz w ten sposób, że taka sytuacja w związkach nie występuje. Jest to nie prawda.

    >> Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej jak interpretuję, niż ja sama? :>
    >Tak.

    Masz tupet, serio.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 13:36
    Napisalam, ze mozesz cos robic.
    Jesli cos jest mozliwe, nie jest to przymus. Mozesz nie ogladac telewizji.

    piataziuta napisała:
    > Jeżeli piszesz, że zaletą bycia singlem jest to, że można oglądać kicz i nikt s
    > ię nie śmieje i nie zarzuca braku głębi, to implikujesz w ten sposób, że taka s
    > ytuacja w związkach nie występuje. Jest to nie prawda.
    >`
    Napisalas:
    > Masz tupet, serio.
    A ja opieram sie o to, co napisalas wczesniej.
    Przypomne konwersacje:

    Napisalas - > Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej jak interpretuję, niż ja sama? :>
    Odparlam - Tak. skoro ja napisalam - Jesli ogladasz kicz, a ktos sie z Ciebie smieje albo zarzuca brak glebi, a masz przeciez dyplom uniw, to nie jest >komfortowe.

    Odparlam tak, bo napisalas wczesniej:
    Ale dlaczego zakładasz, że każdy partner (człowiek) by się w tej sytuacji śmiał? Przecież to absurd.

    Wiec odpowiadam jeszcze raz - w podanym zdaniu NIE pisalam o kazdym czlowieku.

    A teraz potem napisalas:
    NIE zakładam, że każdorazowo piszesz o partnerze, wyśmiewającym czyjś gust.
    > Może lepiej zamiast wchodzić w moją głowę i przypisywać mi rzeczy których nie m
    > a, pisz lepiej o sobie i ze swojej strony. Byłoby dużo łatwiej rozmawiać.

    No to jeszcze raz: zalet bycia singlem nie widze w swietle zalet bycia w zwiazku jako kontrastu.
    To da dwie inne sytuacje, o czym juz pisalam.
    Pewne sytuacje (pusta lodowka czy krytyka gustu) sie raczej nie zdarza.
    Oczywiscie mozna byc wysmianym, jesli wyznasz, co ogladasz. ale to inna sytuacja.
    Wysmiac moze partner/potencjalny partner/otoczenie.

    Generalnie jest tak ze zalet bycia singlem nie widze w kontekscie tylko do zalet bycia w zwiazku. I dlatego tez pisze o tym, ze kazdy z nas - kochajac prawdziwie i komunikujaxc szczerze - przezyje cale zycie sam. Sam ze soba i w towarzystwie innych. Zwiazkach, rodzinach, przyjazniach, bytach przymusowych jak w pracy czy akademik. Kazdy z nas jest zawieszony w wielu sieciach, ale jest samotnym oczkiem.
    Tyle ze piszac to (albo mowiac), czesto slysze - pokochasz, otworzysz serduszko, zaczniesz komunikowac, bedzie dobrze.
    A ja nie o tym. Komunikuje i serce mam dosc otwarte.
    Ja tej samotnosci nie odbieram jako zla. To dla mnie tak oczywisty fakt jak wschod i zachod slonca.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 14:45
    Cytowanie tu niczego nie wyjaśnia, bo nie odnosisz się ciągle do meritum sprawy:
    Jeżeli coś jest zaletą bycia singlem, to nie może być jednocześnie elementem występującym w związku, bo wtedy nie byłoby zaletą tylko czymś zwyczajnym.
    Tak jak zaletą deszczowego dnia, nie może być argument, że jest wtedy ciepło, bo ciepło bywa również w dni słoneczne.

    >Generalnie jest tak ze zalet bycia singlem nie >widze w kontekscie tylko do zalet bycia w >zwiazku.

    No i to jest nielogiczne.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 14:56
    enty raz pisalam, ze to dwie inne sytuacje, ktorych nie mozna porownac na zasadzie kontrastu.
    Odnosze sie do meritum, nie uprawiajac wycieczek osobistych w Twoja strone.
    nie wypowiadam sie na temat Twojej osoby, na temat Twojego zwiazku,a raczej obrazu, jaki mam patrzac na to, co piszesz.
    I nie bede sie wypowiadac, bo mam moj filrt.
    Odnosze sie do meritum, piszac o egzystencjalnym wymiarze samotnosci jako uwiezienia w jednym ciele, umysle, oczach.
    chyba ze mozesz stac sie kim innym, odczczekam wszystko od razu.

    Poniewaz patrze na wszystko NIE POD KATEM dwoch przeciwleglych punktow, wiec uwazam, ze tak, to mozliwe, co piszesz:
    Jeżeli coś jest zaletą bycia singlem, to nie może być jednocześnie elementem wy
    > stępującym w związku, bo wtedy nie byłoby zaletą tylko czymś zwyczajnym.


    Sa sytuacje, ktore rzecz jasna pojawia sie tylko u osob zyjacych samotnie.


    Piszesz:
    > Tak jak zaletą deszczowego dnia, nie może być argument, że jest wtedy ciepło, b
    > o ciepło bywa również w dni słoneczne.
    Ale i zimno. Spojrzyj szerzej na calosc.

    Napisalam:
    > >Generalnie jest tak ze zalet bycia singlem nie >widze w kontekscie tyl
    > ko do zalet bycia w >zwiazku.
    >Odparlas:
    No i to jest nielogiczne.
    Odpowiadam
    Dla mnie to logiczne, bo ja nie widze tego wylacznie jako kontrast.
    W kazdym razie dziekuje za pocieszenia, pisanie o glupim upieraniu sie i pare innych milych rzeczy.

    Nadal nie wiem, co jest takiego strasznego w stwierdzeniu ze kazdy zyje sam. I to w opisywanym przeze mnie wymiarze zamkniecia we wlasnym ciele, umysle, chocby oczach.
    Tak, jedni ludzie widza to, inni co innego. I moga sie najwyzej komunikowac, otwierac serca i inne otwory i wymieniac swoje wrazenia, ale nikt nie spojrzy na swiat inaczej niz Ty.
    Az mi wstyd pisac takie banaly.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 24.05.18, 16:18
    Odpowiadam
    Dla mnie to logiczne, bo ja nie widze tego wylacznie jako kontrast.

    :D
    ale zdajesz sobie sprawę, że logika to dziedzina nauki ścislej, gdzie nie ma miejsca na Twoje własne interpretacje?

    >Nadal nie wiem, co jest takiego strasznego w stwierdzeniu ze kazdy zyje sam.

    Nie ma w tym nic strasznego, to po prostu nie jest prawda.
    A fakt, że "nikt nie spojrzy na świat inaczej niż Ty" nie jest argumentem.
    Każdy patrzy na świat inaczej, nie wszyscy są sami.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 17:36
    Oczywiście nigdy nie twierdziłam, że logika to miejsce na moje własne interpretacje. Ale co dla Ciebie jest logiczne, nie musi być logiczne dla wszystkich.
    Nie widzę w tym nic dziwnego - że gdzie jedna osoba widzi logiczną zależność i całość, druga osoba widzi co innego. To jest właśnie komunikacja, tak to działa też w związku.
    Nie jest dla Ciebie logiczne moje podejście do tematu zalety bycia singlem i obok a nie w kontraście zalety życia w parze. Rozumiemto. Już pisałam parę razy dlaczego tak piszę i uważam. Ty natomiast wypowiadasz sie o moim podejściu do logiki, nie reagując na moje argumenty.
    Ergo - piszesz o mnie, o moim podejściu do logiki. Nie wiem czemu.
    Niedawno pisałaś, na co się żalę i czemu się miotam.
    Nie jestem tematem tej dykusji.
    Nadal powtarzam - pare razy pisałam DLACZEGO uważam, że każdy jest sam, a raczej żyje sam w towarzystwie innych. Nie zareagowałaś na żaden z tych argumentów.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 25.05.18, 12:02
    >Niedawno pisałaś, na co się żalę i czemu się miotam.

    Nie pisałam czemu się żalisz i miotasz.
    Pisałam, jak to w moim odczuciu wygląda.
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 13:47
    Tyle ze ja, pisalam caly czas filozoficznie w kontekscie samotnosci jako niemozliwosci wyjscia poza wlasne ja. I nie wiem, czemu podczas calej dyskusji nagle wzielas te jedna wypowiedz jako moje zale. Ale pytanie dlaczego tak interpretujesz jedna wypowiedz w kontekscie calej dyskusji - nie jest skierowane do mnie. No i swietnie ilustruje Twoja teze o komunikacji i o O.

    piataziuta napisała:

    > Pisałam, jak to w moim odczuciu wygląda.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kanna 28.05.18, 13:12
    >Zaleta bycia singlem jest wolnosc, jak pisala boska Laura Bakalarska Manturzewska czyli LBM teraz chyba tylko LB - >mozesz wszystko. Ogladac kicz w tivi i nikt nie zarzuci, ze nie dbasz o glebie, czytac harlekina, isc do kina spontanicznie, >gnic w barlogu wsrod odlogu albo maniakalnie myc okna.

    Dokładnie to samo można robić w związku

    Własnie nieprawda.
    Będąc w związku liczysz się z uczuciami /potrzebami /prawami /chceniami drugiej osoby. Myślisz o niej, masz ją z tyłu głowy. Rezygnujesz z tym samym z części swojej wolności. Będąc singlem masz dużo więcej wolności (oczywiście, kosztem poczucia bezpieczeństwa, które daje związek).


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • znana.jako.ggigus 28.05.18, 14:00
    no nie. Jestem sama, czytam harlekina i nic. Jestem w zwiazku, moj parnter moze skrytykowac (moze, zeby nie bylo znowu, ze skrytykuje).

    Co do dbania o uczucia - wydaje mi sie, ze na co dzien kazdy z nas powinien dbac o uczucia innych. W pewnym stopniu. single nie sa potworami

    kanna napisała:

    > Dokładnie to samo można robić w związku
    >
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 28.05.18, 14:34
    Człowiek, który będąc w związku pozwala sobie na nieprzyjemne komentowanie tego co jego partner robi w swoim wolnym czasie, wymaga naprostowania lub odstrzelenia.
    To patologia, a nie sytuacja typowa dla udanego związku.
    Udany związek to taki, w którym ludzie szanują odrębność swojego partnera i dają sobie wzajemnie prawo do życia, bez niepotrzebnego oceniania.
    I to prawo to również robienie głupot, czy tracenie czasu - jeżeli akurat się ma na coś takiego ochotę.
  • piataziuta 28.05.18, 15:00
    Podsumowując wątek: największą wadą bycia w związku jest partner-idiota.
  • znana.jako.ggigus 11.06.18, 08:42
    idiota jako partner, szef, kolega, czlowiek w otoczeniu to generalnie problem. Zwiazek nie jest sytuacja wyjatkowa.
    piataziuta napisała:

    > Podsumowując wątek: największą wadą bycia w związku jest partner-idiota.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • piataziuta 28.05.18, 14:02
    Będąc w związku MOŻNA: oglądać kicz w tv, czytać harlekina, iść spontanicznie do kina, gnić w barłogu albo maniakalnie myć okna.
    Jeżeli ktoś tego typu rzeczy robić w związku nie może, to powinien się zastanowić czy ten związek aby na pewno jest udany.

    A to, że będąc w związku liczysz się z czyimiś uczuciami/prawami/chceniami i masz tę osobę zawsze z tyłu głowy to inna sprawa.
    Dla jednego to wada, dla drugiego nie - zależy od człowieka i jego poziomu egoizmu.
    Dla mnie to nie wada.
  • mona.blue 28.05.18, 15:37
    kanna napisała:

    > Będąc w związku liczysz się z uczuciami /potrzebami /prawami /chceniami drugiej
    > osoby. Myślisz o niej, masz ją z tyłu głowy. Rezygnujesz z tym samym z części
    > swojej wolności. Będąc singlem masz dużo więcej wolności (oczywiście, kosztem p
    > oczucia bezpieczeństwa, które daje związek).
    >
    I dlatego pewnie niektórzy wolą być singlem, żeby nie ograniczać tej swojej wolnosci, bo to jest trudne.




    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • kanna 04.06.18, 15:41
    Jest trudne, dlatego ja bardzo dbam o moje kawałki "singielstwa" w związku i rodzinie.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • piataziuta 24.05.18, 09:31
    i wydaje mi się że co innego określamy jako flirt
    z Twojego opisu wynika, że ja ciągle flirtuję, zwłaszcza w pracy

    a ja flirtem nazywam rozmowę podszytą seksualnością, gdzie przynajmniej jedna z osób uważa drugą za atrakcyjny potencjał na partnera
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 09:46
    Wg mnie flirt moze byc podszyty seksualnoscia, ale nie musi. Wg mnie flirt to zachwyt, blysk w oku na Twoj widok i Twoj blysk na widok kogos innego.
    Flirt to hoho jestes fajny/fajna i flirt to odpowiedz hohoh ale ty tez.
    W pracy z klientem to tez perlaca sie konwersacja. Ciezko to okreslic.
    Flirt to niekoniecznie seks i erotyka. Tez moze byc i czesto jest, ale ja np mam sklonnosci do ostrego flirtu erotycznego. Juz nie opowiadam kolezankom, bo im uszy wiedna. A dla mnie to przyjemnosc, bo to jest zart. Rola. Tzn jak kogos znam i znamy sie blizej, to ja stosuje ten ostry flirt, ale zawsze sie boje, ze ktos uslyszy.

    piataziuta napisała:

    > i wydaje mi się że co innego określamy jako flirt
    > z Twojego opisu wynika, że ja ciągle flirtuję, zwłaszcza w pracy
    >
    > a ja flirtem nazywam rozmowę podszytą seksualnością, gdzie przynajmniej jedna z
    > osób uważa drugą za atrakcyjny potencjał na partnera




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • dziala_nawalony 24.05.18, 09:33
    niewiele jest takich,nikt ci nie chrapie, decydujesz co i w jakiej kolejności będziesz dzisiaj robic , z nikim nie walczysz o pilota, wiadomo kto umyje auto i wyniesie smieci,...ale cala reszta to minusy,a w ogole samotność to najgorsze kures#wo jakie może spotkać człowieka, howgh.

    --
    ~~
    ,.doubleback
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 09:40
    Nie wiem, wg mnie kazdy tak naprawde jest cale zycie sam ze soba i czy oglada film i sie zachwyca ma tysiace mysli, i czy uprawia seks, to tez nie wie, czy to akurat jest najlepsza powiedzmy pieszczota, bo nikt nie wie, co ta druga osoba teraz czuje. Pewnie fajnie jest spotkac ludzi podobnie myslacych, lubiacych podobne rzeczy, ale z tej skorupy swojego ja w inne ja, we wspolen ja albo w inne ja nikt z nas nigdy nie wejdzie.
    wg mnie.
    :)
    dziala_nawalony napisał:

    > niewiele jest takich,nikt ci nie chrapie, decydujesz co i w jakiej kolejności b
    > ędziesz dzisiaj robic , z nikim nie walczysz o pilota, wiadomo kto umyje auto i
    > wyniesie smieci,...ale cala reszta to minusy,a w ogole samotność to najgorsze
    > kures#wo jakie może spotkać człowieka, howgh.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • dziala_nawalony 24.05.18, 10:01
    Gigi,no nie...przecież wystarczy kogos kochac, szanować i szczerze ze soba rozmawiać, a nie będziesz samotna nawet z własnymi natrętnymi myślami,prawdziwie kochaj,..my z Ewka od lat czasem rozumiemy się bez slow wystarczy ze jedno odszuka wzrokiem drugie.. krótkie spojrzenie i wszystko już obje wiemy, co które z nas chciało powiedzieć, i w lozku u nas tez tak było..

    --
    ~~
    ,.doubleback
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 10:05
    Nie o to chodzi.
    nigdy nie wejdziesz w druga osobe. Mozesz ja swietnie odczytac, co i mnie sie zdrazalo i zdarza i to jest swietna sprawa, ale nie wyjedziesz poza wlasne ja.
    czytanie kogos a bycie nim to dwie inne rzeczy. Byc w lozku z kims to jedno, ale byc kims innym w lozku to niemozliwe.
    Nie jestem samotna z myslami natretnymi. mysli natretne trzeba na klate przyjac.


    dziala_nawalony napisał:

    > Gigi,no nie...przecież wystarczy kogos kochac, szanować i szczerze ze soba rozm
    > awiać, a nie będziesz samotna nawet z własnymi natrętnymi myślami,prawdziwie ko
    > chaj,..my z Ewka od lat czasem rozumiemy się bez slow wystarczy ze jedno odszuk
    > a wzrokiem drugie.. krótkie spojrzenie i wszystko już obje wiemy, co które z na
    > s chciało powiedzieć, i w lozku u nas tez tak było..
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 10:11
    Poza tym nie pisalam o myslach natrernych, wspominajac tysiace mysli.
    nie wiem, czasem tak jest ze jedna rzecz wywoluje u mnie jednoczesnie wiele refleksji, ciezko to opisac, taki stan jest na szczesnie rzadki. to jakby tak powiedzmy 10 mysli i kazda z nich idzie swoim torem i kazda powoduje nastepny ciag skojarzen.
    B fajna sprawa, taki ferment, mialam przed laty i nagle zrozumialam b wiele rzeczy. Ale ze bylam na imprezie, to na serio wypilam mocnego drinka, cala szklanke naraz, aby ukrocic ten proces. A potem sie oczywiscie spilam i pewien koelga sympatyczny myslal jakis czas, ze jestem alkoholiczka. A ja po prostu chcialam nagle zakonczyc ten ferment, bo nie bylo to miejsce



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 24.05.18, 09:55
    jak w temacie.


    --
    rewinder
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 10:00
    Ale sa single aktywne seksualnie

    six_a napisała:

    > jak w temacie.
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • six_a 24.05.18, 10:34
    tego nie przewidziałam, w takim razie zmieniam temat.


    --
    do it well
  • piataziuta 24.05.18, 11:04
    :D
  • leanne_paul_piper 24.05.18, 22:54
    Zaletą bycia singlem jest wolność i brak konieczności chodzenia na wiele zgniłych kompromisów.
    Ja np. jestem włóczką (żeńską wersją włóczykija) i uwielbiam się włóczyć godzinami sama brzegiem morza w świetle księżyca, albo czekać do rana na plaży na wschód słońca, a jakoś żaden z moich partnerów tego zamiłowania nie podzielał;-). Oni chcą spędzać wieczory na gotowaniu, piciu, nocnych (nie)Polaków rozmowach i seksie.
    Też miło, ale moja dusza włóczki cierpi niezaspokojona.
    Ale chociaż samodzielne wyjścia do kina wywalczyłam, a moja druga połowa nawet jak mi towarzyszy na maratonie horrorów, to i tak przysypia całą noc;-).
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/E0AtaO74Ey19vlxaLA.jpg
  • grzeczna_dziewczynka15 24.05.18, 23:08
    Włóczka, nice! Podoba mi się, uspołeczniam;)
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:15
    To ja chyba też jestem włóczką, może mniej w temacie i morze i zachody/wschody słońca. Ale generalnie lubię sama łazić.
    Zawsze określałam to bycie kotem, co chadza własnymi drogami, jak mnie sklasyfikowała znajoma rodziców przed laty.

    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

    > Włóczka, nice! Podoba mi się, uspołeczniam;)




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • vermieter 08.06.18, 16:22
    A poza tym, gdy byłem żonaty to 1DM miała dla mnie wartość 0,5 DM (bo musiałem się dzielić), a po rozwodzie z jednej marki zrobiły się nagle dwie :D
  • six_a 08.06.18, 22:52
    dostałeś alimenty?

    --
    do it well
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.18, 22:56
    :) I już starcza na wynajem. Bo wcześniej to nie wiem, harzvier, czy jak to się zwie?:)
  • grzeczna_dziewczynka15 08.06.18, 22:49
    Najważniejsze to, że można sobie gospodarować czasem w pojedynkę. Ale pewnie, jak się jest singlem/singielką to się marzy, by spędzać ten czas z bliską osobą, więc "jak nie stanąć, zawsze dupa z tyłu", jak mawiała babcia mojej przyjaciółki.
  • derff 11.06.18, 10:14
    Ludzie na starość dziwaczeją ale samotni bardziej. Może by tak założyć wypożyczalnię mężów, żon???
  • znana.jako.ggigus 11.06.18, 10:21
    Jedni tak, drudzy nie. Znalam jedna samotna, emerytowana nauczycielke i nie bala zdziwaczala.



    derff napisał:

    > Ludzie na starość dziwaczeją ale samotni bardziej. Może by tak założyć wypożycz
    > alnię mężów, żon???




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.