Dodaj do ulubionych

Opłaty za mieszkanie

06.04.19, 17:28
Taki mam mało romantyczny temat dzisiaj.
Jesteśmy oboje po 30. i po 2 latach związku razem zamieszkaliśmy.
Dotąd ja mieszkałam w moim mieszkaniu, a właściwie w mieszkaniu należącym do moich rodziców, w którym płaciłam rachunki i opłaty do administracji.
Mój narzeczony mieszkał w swoim mieszkaniu, które ma na kredyt - cały czas go spłaca.
Zamieszkaliśmy u niego, bo jego mieszkanie jest większe. Moje mieszkanie wraca do rodziców, którzy będą je sobie wynajmować.
Nastawiałam się na to, że będę u mojego faceta płacić połowę rachunków i opłat do administracji. Zastanawiałam się nad tym, co z jakimiś meblami czy remontami - bo ja mam dużo ciuchów i książek, więc jakąś szafę i regał trzeba by zamówić. Nie wiem, czy powinniśmy za to płacić po połowie (bo kupujemy to, żeby pomieścić moje rzeczy) czy tylko on (bo w razie rozstania te meble pewnie zostaną u niego jako pasujące do reszty).
A mój narzeczony dziś mi powiedział, że on oczekuje, że będę mu płaciła połowę kwoty, którą uzyskam z wynajmu mojego starego mieszkania. Wyjaśniłam mu, że te pieniądze będą wpływać moim rodzicom, a nie mi, ale nie zmieniło to jego koncepcji. Bo on nie wnika w rozliczenia między mną a moimi rodzicami, a jego mieszkanie jest większe i bardziej komfortowe niż moje, a poza tym on ma jeszcze kredyt do spłacania. I gdybym mu płaciła tę kwotę, to wtedy umeblowanie, remonty i inne koszty ponosi on.
Czuję się trochę tak, jakbym miała od niego wynajmować pokój.
Ja za moje mieszkanie płaciłam 300-500 zł w zależności od pory roku. On ponoć za swoje płaci 600 zł, rata kredytu to 2300 zł. On się spodziewa, że ta kwota, jaką miałabym mu płacić to 600-700 zł. Oboje dobrze zarabiamy, więc nie chodzi o pieniądze, tylko o zasady. Rozumiem, że on spłaca kredyt, ale to jest jego mieszkanie. Nie rozumiem, dlaczego mam mu płacić aż tyle (tzn. jego koncepcja pewnie byłaby fair, gdyby moje stare mieszkanie było moje i gdybym to ja miała dochód z czynszu najmu). On mówi, że jak wybierzemy moją propozycję, czyli połowę za rachunki oraz połowę za meble i remonty zależnie od sytuacji, to że ja zaraz zacznę mówić, że za to nie zapłacę, bo tego mało używam, za to też nie, bo to mi niepotrzebne.
Oczywiście, on twierdzi, że gdybyśmy się wprowadzili do mnie i wynajmowali jego mieszkanie, to on był mi płacił połowę kasy, jaką by uzyskiwał z najmu (w sumie nawet o tym nie pomyślałam, jak kiedyś poprzedni mój facet się do mnie wprowadził rezygnując z wynajmowanego mieszkania, to płacił mi połowę rachunków, a nie chciałam od niego nic więcej tytułem czynszu najmu).
Jestem bardzo zdziwiona ta rozmową.
Co o tym myślicie?
Edytor zaawansowany
  • obrotowy 06.04.19, 21:30
    (zakladam - ze kochajacymi sie)...
    ze kazdy placi stosownie do swoich mozliwosci.

    czyli np. jesli on zarabia 2 razy wiecej, niz Ty - to sklada sie na wszelkie oplaty w podobnej wysokosci
    (mieszkanie jest jego - wiec jasne - ze kredyt splaca sam)

    a co do mebli...
    sprawa do uzgodnienia miedzy wami.
    komu jakie meble potrzebne i kto za nie placi.

    a co do mieszkania nalezacego do Twoich rodzicow.
    - to sprawa miedzy Toba, a rodzicami i Panu nic do tego.
  • katalonja 06.04.19, 22:48
    Podpisuję się pod tym, bo to dość dżentelmeńskie rozwiązanie, o którym piszesz Obrotowy. Chociaż, jak na mój gust, ten chłopak trochę za mocno skupiony na kasie i taki nieznośnie racjonalny. Mało w tym uczucia, a za dużo kalkulacji.
  • obrotowy 07.04.19, 00:17
    tez to cwaniactwo troche widze...

    ale dla mnie jest oczywiste, ze biorac sobie np. dziewczyne-studentke do wlasnego mieszkania przeciez wiem kogo biore i nie domagalbym sie od niej skladki z jej stypendium.
    wystarczyloby, ze czasem cos ugotuje i umyje podloge w kuchni :)

    a zasada: od kazdego wedlug jego mozliwosci jest nie tylko humanitarna, ale i racjonalna jednoczesnie...
  • adria231 07.04.19, 06:35
    To normalne, że należy zaproponować dołożenie się do kosztów utrzymania jego mieszkania( czynszu i mediów), ale raty to już jego obowiązek. Takie podejście faceta do finansów nie wróży dobrze na przyszłość.
  • adria231 07.04.19, 06:44
    Gdybyś jednak zdecydowała się z nim zostać, i spłacać jego ( częściowe ) raty,to koniecznie miej i zachowaj dokumenty
    ( na przelewach zaznacz, z jakiego tytułu są te wpłaty). Jest to twój narzeczony,jak pobierzecie się - to przez ileś tam czasu będziecie razem mieszkać. Wygląda jednak na to , że z takim facetem długo nie pożyjesz. A potem , przy rozwodzie
    zostaniesz bez mieszkania i bez pieniędzy.
  • eriu 07.04.19, 12:01
    Jeśli będziesz płacić jego raty masz prawo do części mieszkania.

    Sorry, niech koleś nie przegina. Bardzo dziwny układ proponuje.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • horpyna4 07.04.19, 11:35
    Wytłumacz mu, że to nie było TWOJE mieszkanie. Nieważne, czy je rodzice będą wynajmować, czy nie - ich sprawa, a jemu nic do finansów Twoich rodziców.

    Chyba, że on tego nie wie i myśli, że masz w tamtym mieszkaniu jakiś udział. Ale to problem komunikacji między wami, może czegoś nie dogadaliście.

    Jeżeli jednak wie, jak sprawy stoją i wyskoczył z czymś takim, to zasługuje na kopnięcie w tyłek i skreślenie z listy znajomych. Przez dwa lata znajomości nie poznałaś faceta? Aż trudno uwierzyć, wygląda to na trolling.
  • kachaa17 07.04.19, 13:04
    Nie wierzę. To jakieś kuriozum. On żąda od Ciebie połowy kosztów wynajmu mieszkania, które nie jest Twoje? Ten związek nie rokuje dobrze. I wiem to z własnego doświadczenia.
  • amarylis666 08.04.19, 16:21
    Dzięki za wszystkie opinie. Co do proporcjonalnego łożenia na opłaty - tu się nie czepiam, każde z nas dobrze zarabia, choć on trochę więcej, ale dla mnie płacenie połowy jest ok.

    On wie, że mieszkanie należy w 100% do rodziców, a i tak wyszedł z taka propozycją. Gdy mu wyjaśniłam, że to rodzice będa otrzymywać czynsz najmu, to jego stanowisko i tak było takie, jak napisałam w pierwszym poście. Będziemy jeszcze rozmawiać. Nie mam zamiaru go rzucać z tego powodu. Dotąd też nie wykazywał jakiegoś skąpstwa, dlatego się zdziwiłam.

    A co sądzicie w kwestii finansowania zakupów spożywczych i chemicznych? Normalnie bym powiedziała, że po połowie. Ale tu jest o tyle specyficzna sytuacja, że mój facet ma szczególną dietę (z wyboru, nie z powodu choroby) i kupuje specjalne jedzenie, które jest zwykle drogie. Ja tego albo nie jem wcale, albo jem w pewnej części (jakieś owoce). No i teraz przecież nie będziemy sobie robić osobno zakupów albo rozliczać się co do złotówki jak obcy ludzie. To co - ustalić, że np. on daje miesięcznie na jedzenie 1500 zł, a ja 500 i zrobić z tego wspólna kasę i za to kupować nam wszystko? Czy jednak liczyć się po połowie?
  • horpyna4 08.04.19, 16:55
    No cóż, Twój wybór. Dla mnie facet żądający udziału w zyskach z wynajmu cudzego mieszkania jest cwaniaczkiem usiłującym wyłudzić pieniądze, które w ogóle mu się nie należą. To znacznie gorsze, niż skąpstwo. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego dyskutujesz z nim na temat, który Ciebie nie dotyczy - powiedz mu, żeby poszedł do Twoich rodziców i zażądał od nich tych pieniędzy. Ciekawe, czy to zrobi, czy będzie się bał zrzucenia kopniakiem ze schodów.

    Czy Ty naprawdę ni widzisz, że facet ma coś nie tak z głową?
  • vlm76 09.05.19, 13:17
    Ja też nie mogę zrozumieć, jak można żądać od kogoś pieniędzy jego rodziców. Przecież to jest równoznaczne z tym, jakby powiedział, że mają mu płacić co miesiąc jakąś kwotę. Niedorzeczne i paranoiczne. Aż się zastanawiam czy to na serio, czy może ktoś trolluje.
    I do tego jeszcze żądanie udziału w spłacie jego kredytu. Ciekawe czy w takim razie formalnie uzna że są współwłaścicielami tego mieszkania (bo to byłoby jedyne uczciwe rozwiązanie). I czy w przypadku rozpadu związku, zwróciłby te udziały.

    --
    Web 2.0
  • obrotowy 08.04.19, 18:02
    1. Pan ma (wlasne) mieszkanie - wiec SAM za nie splaca kredyt.
    2. Twoi rodzice maja mieszkanie (o ktorym Pan wie)
    ale Panu wara (poki co) od tych pieniedzy - bo to nie jego.

    cala "biezaca"reszta, - czyli kto i ile placi za biezacy czynsz
    - czy kto i ile placi za zywnosc - jest do dogadania...

    a jezeli nie ma w takich (duperelach) zgody - to czarno to widze.

    PS. Po Slubie czesto ustala sie to troche inaczej - bo moze byc wlasnosc WSPOLNA

    ale na razie szans na to - NIE WIDZE.
  • mmagi 10.04.19, 12:10
    włąsność wspólna to jest wtedy jak sobie razem coś kupą:)
  • obrotowy 10.04.19, 12:46
    mmagi napisała:
    > włąsność wspólna to jest wtedy jak sobie razem coś kupą:)

    niekoniecznie...
    wszystko kupione z pieniedzy zarobionych po slubie jest wlasnoscia wspolna...
    nawet gdy zarobkowo pracuje tylko jedna osoba, a druga siedzi w domciu... :)

    - tak, ze z ta "kupą" raczej bym uwazal :)
  • annajustyna 11.04.19, 10:29
    Ale tu jest mieszkanie kupione przed slubem.
  • obrotowy 11.04.19, 14:44
    annajustyna napisała:
    > Ale tu jest mieszkanie kupione przed slubem.


    jak nielatwo (Ci) sie domyslec - moj wpis byl odniesieniem do do wpisu poprzedniczki
    (bo tak zazwyczaj jest z tym "drzewkiem") - a nie do autorki wontku.

    A co do autorki wontku - tosz oczywiste, ze majatek uzyskany przed slubem
    nie wchodzi do wspolnoty majatkowej (chyba ze strony zdecyduja inaczej)
  • mmagi 11.04.19, 16:00
    razem w sensie po ślubie:P
  • chomikowe_skrytki 09.05.19, 14:26
    ad punkt 2. skoro "Panu wara (poki co) od tych pieniedzy - bo to nie jego" to może Pani również niech nie wyciąga łap po to co nie jej. Bo równie dobrze Pan może powiedzieć, że swoje mieszkanie wynajmuje - i Pani również wara (póki co) od tych pieniędzy.
    Gdyby Pan nie miał mieszkania, to musieliby wynająć coś z wolnego rynku. I zakładam, że tutaj Pani zgłaszałaby sprzeciwu, że musi płacić połowę za wynajem.
  • enith 09.05.19, 16:12
    To niech pan swoje mieszkanie da na wynajem, a sam z partnerką wynajmie wspólne lokum. Albo niech zawrze z partnerką umowę najmu właśnie tak, jak na wolnym rynku: z opisem praw i obowiązków lokatora i właściciela, okresem wypowiedzenia, kwotą czynszu i terminu zapłaty. I wilk będzie syty (pan dostanie pieniądze), i owca cała (pani np. nie będzie można z dnia na dzień wyrzucić na bruk). I niech pan sobie z tych opłat spłaca swój kredyt, a nie bezczelnie wyciąga łapę po pieniądze do obcych ludzi (rodziców partnerki).
  • chomikowe_skrytki 09.05.19, 16:22
    Czemu skupiasz się tylko na bezczelności Pana? A Pani to co? Wcale nie lepsza? Za czynsz i opłaty u rodziców płaciła 100%, a u Pana chce płacić 50%. Przeprowadzając się do Pana (na takim warunkach jakie Ona chce) zyska tylko Ona i jej rodzice.
  • enith 09.05.19, 19:15
    Za czynsz i opłaty w mieszkaniu rodziców płaciła 100%, bo była jedyną zamieszkującą to mieszkanie. To chyba więc logiczne, że opłacała całość. Gdyby mieszkał z nią partner, oczywistym jest, że koszta te dzielone byłyby równo na dwie osoby. Autorka wyraźnie pisze, że gdy mieszkał u niej partner, dzielili te koszta normalnie, czyli po połowie. I ona żadnego czynszu od partnera nie pobierała.
    Odpowiedz wprost: dlaczego kobieta ma współspłacać kredyt partnera? Czy uważasz, że w porządku jest żądanie płacenia na nieruchomość od osoby nie mającej do tej nieruchomości absolutnie żadnych praw i nikłe szanse odzyskania zainwestowanych kwot na wypadek rozstania? I jak oceniasz pomysł pana, by partnerka pieniądze na te spłaty brała od rodziców?
  • chomikowe_skrytki 09.05.19, 20:07
    Tak jak wcześniej napisałam najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby wynajęli coś nowego. Pan robi ze swoim mieszkaniem co chce, ona (jej rodzice) ze swoim mieszkaniem też co chce. Uważam, że tak byłoby sprawiedliwie.

    I to nie jest spłacanie kredyty Panu, tylko ponoszenie kosztów jaki ponosiłaby gdyby oboje byli gołodupcami i musieli wynająć wspólne gniazdko.

    Równie dobrze, Pani może zaprosić Pana do swojego mieszkania. I wtedy Panu ktoś obcy będzie "spłacał" kredyt. Ale nie. Woli żyć za mniejszą kasę w bardziej komfortowych warunkach.

    Autorka pisze, że Pan płaci 600 zł czynszu i 2300 kredytu. A od nie oczekuje 600-700 na miesiąc. No ja chciałabym mieć fajne lokum za taką kasę.

    To nie jest współspłacanie kredytu! To są zwykłe koszty eksploatacji mieszkania.
  • enith 09.05.19, 22:30
    > To nie jest współspłacanie kredytu! To są zwykłe koszty eksploatacji mieszkania...

    To niech partner pobiera czynsz na podstawie UMOWY i wystawia partnerce za to rachunki/faktury. Jak na wolnym rynku. Na wolnym rynku wynajmu koszty eksploatacji pokrywane są z kwot wynajmu właśnie.
    I nadal nie ustosunkowałeś się do mojego pytania: czemu rodzice autorki wątku mają płacić obcemu facetowi?
  • chomikowe_skrytki 10.05.19, 11:56
    Nie uważAM, że rodzice autorki mają płacić Panu. Autorka, jak sama napisała, dobrze zarabia, więc niech płaci z własnej kieszeni.
  • mmagi 10.04.19, 12:09
    Hehee nieźle:)...od razu postaw sprawę jasno,ze dokładasz sie do czynszu i opłaty za media,reszta jest jego bo to jest jego mieszkanie,jak ulegniesz będzie juz tak zawsze:),niezły z niego kombinator,zaraz Ci powie,ze jak mieszkasz to sie dokładaj do raty za mieszkanie. Niech Ci pokaże rachunki za media i za czynsz ,podziel na pół i tyle w temacie.Dobrze,ze nie zarządał kaucji:D
  • saado 10.04.19, 13:40
    No niezbyt ciekawa sytuacja. Wiesz, ty kredytu nie zaciągałaś, więc czemu miałabym mu go pomagać spłacać? A co do rodziców to wara!
  • nowalia 11.04.19, 08:14
    Ja bym na Twoje miejscu nie bawiła się w 'spłacanie' czyjegoś kredytu i ograniczyła się do Twojej wersji czyli połowa opłat i rachunków + jakieś większe zakupy jeśli np. potrzebujesz tej szafy, w razie rozstania zawsze możesz ją zabrać. Dopóki mieszkanie jest tylko na niego to nie ładowałabym żadnych dodatkowych pieniędzy, bo możesz zostać z niczym.
  • enith 11.04.19, 17:12
    > Czuję się trochę tak, jakbym miała od niego wynajmować pokój.

    I bardzo dobrze czujesz, bo sposób rozliczeń między wami, jaki zaproponował twój partner, to nic innego, jak wynajem właśnie. Jeśli zgodzisz się na płacenie mu ustalonej kwoty wynajmu (z własnych pieniędzy, rzecz jasna), zadbaj o to, żebyś miała w ręku umowę najmu z wyszczególnieniem ile, za co i kiedy masz płacić, za co jesteś, a za co nie jesteś w tym mieszkaniu odpowiedzialna. Czyli dokładnie tak, jakbyś wynajmowała mieszkanie na wolnym rynku od obcej osoby. Jeśli twój partner tak stawia sprawę, to nie baw się w sentymenty, tylko zadbaj o swoje interesy. Jak widać twój partner sentymentów nie ma żadnych i próbuje twoim kosztem spłacić mieszkanie, do którego ty nie masz i mieć nie będziesz żadnych praw.
    A jeśli sytuacja ci nie odpowiada, wracaj do swojego mieszkania i przemyśl, czy na pewno z z tym człowiekiem chcesz wiązać swoją przyszłość.
  • eriu 30.04.19, 19:19
    Jak udowodni wpłaty za raty to będzie miała prawa do tej kwoty.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • enith 02.05.19, 14:15
    Prawa tak. A wyegzekwowanie? Facet, który jest tak wyrachowany, może i będzie robić jej bardzo pod górkę, gdyby przyszło do odzyskania zainwestowanych przez nią kwot. Nie wiem, czy gra i w ogóle cały ten "związek" jest wart świeczki. Za dużo kalkulacji, kombinowania i właśnie wyrachowania ze strony partnera. A już naprawdę przednim jest zarzut wobec partnerki o skąpstwo z ust kolesia, który próbuje włożyć łapę do kieszeni i portfeli jej rodziców.
  • 10iwonka10 14.04.19, 20:08
    Jesli obydwoje podobnie zarabiacie I jestescie narzeczonymi to rozumiem ze kiedys zostaniecie malzenstwem.Czy wtedy to mieszkanie nie bedzie wspolna wlasnoscia ? ( z wyjatkiem jego wkladu przed slubem). Wyglada ze ty chcesz dawac mu polowe za czynsz I tyle a on ma splacac caly kredyt ze swoich dochodow nawet po slubie?
  • enith 14.04.19, 20:30
    10iwonka10 napisała:

    > Jesli obydwoje podobnie zarabiacie I jestescie narzeczonymi to rozumiem ze kied
    > ys zostaniecie malzenstwem.Czy wtedy to mieszkanie nie bedzie wspolna wlasnosci
    > a ?

    Nie będzie. Mieszkanie nabyte przed ślubem wchodzi do majątku odrębnego małżonka, który to mieszkanie nabył.

    Wyglada ze ty chcesz dawac mu polo
    > we za czynsz I tyle a on ma splacac caly kredyt ze swoich dochodow nawet po slu
    > bie?

    Gdzie napisała, że po slubie? O żadnym ślubie, póki co, nie było mowy. To cwany koleś wymyślił, że rodzice partnerki (!) będą spłacać jego kredyt za prawo ich córki do pobytu w jego mieszkaniu. A jak pan się znudzi, a tego nigdy nie można wykluczyć, to może pani zasadzić kopa w cztery litery i być o wszystkie te wpłaty do przodu. A pani (a raczej jej rodzice, bo to z ich majątku mają pochodzić raty kredytu) zostanie bez kasy i bez jakichkolwiek praw do mieszkania, w którego spłacie współuczestniczyła.
  • katikaaa 24.04.19, 13:30
    No właśnie. Nie ma co się pchać w spłacanie kredytu jakiegoś człowieka, który na dobrą sprawę prawnie jest obcą osobą. Żadne prawa do mieszkania nie przysługują.
  • firlefanz 14.04.19, 22:04
    nie widzę żadnego powodu, żebyś dokładała się do kredytu do cudzego mieszkania...
    Jeśli się rozstaniecie to w jaki sposób odzyskasz pieniądze?

    moim zdaniem do ukochanej osoby nie pobiera się opłat za wynajem, jeśli jest się właścicielem! - jedynie połowę kosztów takich jak administracja czy eksploatacja.

    Duży znak zapytania przy tej osobie...

  • eva_linea 17.04.19, 10:31
    my aktualnie razem wynajmnujemy mieszkanie i mój facet w życiu nie prosił by mnie o więcej, niż jest mnie stać, a też na pewno nie wyjechał by do mnie z tekstem, że mam mu dawać połowę , którą uzyskam za wynajem mieszkania, które nawet nie jest moje...

    meble indywidualnie tzn. - jeśli oboje korzystamy z szafy, szafki itp - składamy się razem. Jak ja potrzebowałam regału na moje książki - kupiłam go sama
  • jan46.1967 28.04.19, 11:30
    Ale się ubawiłem czytając Twój post hehehehe.
    Skoro już na tym etapie macie z tym kłopoty , to co będzie dalej ? Jak się dogadacie co do kosztów gdy się dziecko urodzi ? Będzie po połowie pieluchy kupować , czy odżywki dla maluszka?
    Po rozwodzie kupiłem mieszkanie w mieście , moja obecna partnerka ma dom pod miastem . Ona ma Córkę która studiuje.
    By ułatwić dziecku studia zamieniliśmy się miejscami z dzieckiem. Ja mieszkam w domu a Córka mieszka u mnie.
    Ja dalej płacę za swoje mieszkanie i pokrywam wszystkie koszty jego utrzymania , a moja partnerka płaci za utrzymanie swojego domu. Gdy trzeba zrobić zakupy , gdy trzeba kupić paliwo do kosiarki , nie robię z tego problemu tylko zwyczajnie kupuję. Często chodzimy na koncerty , też kupuję to ja i nie stanowi to dla mnie problemu hahahaha.
    Jak jedziemy na wczasy płacimy po połowie , a wydatki drobne płacimy z kasy wspólnej do której każde z nas wrzuca 200, 300, czy 500 zł. i z tego robimy zakupy na wczasach , płacimy za posiłki w schroniskach knajpkach itd.
    Takie rozliczanie się co do zł to troszkę śmieszne jest , bo jak to rokuje na przyszłość gdy każde z Was tylk na kasę patrzy -(.
    U nas jest czasem tak że to Pani się na mnie boczy że zapłaciłem za obiad , czy kawę w restauracji, no ale co mogę na to poradzić gdy kelner mi przynosi rachunek hihihihihi.
    Trochę luzu by się Wam przydało , bo takie rachunki Was zwyczajnie zniszczą!!!!!
  • amarylis666 29.04.19, 22:41
    Rozmawialiśmy ponownie i się pokłóciliśmy okropnie.
    On obstaje przy swoim stanowisku. Ja jestem gotowa płacić mu pół rachunków za mieszkanie oraz pół wydatków na nowe meble (szafę, biurko itp.). On się nie zgadza, bo mówi, że mnie zna i wie, że jestem skąpa i że na pewno byłoby tak, że musiałby się ze mną użerać co do tego, czy dany sprzęt w ogóle jest potrzebny, a potem co do tego, żebym mu oddała kasę. A jak mu będę płacić ryczałtem, to on będzie finansował też wszystkie większe wydatki.
    Więc on zwala na moje skąpstwo, ale to nie do końca tak, bo jak mieszkała z nim jego była dziewczyna, to też mu płaciła ryczałtem ("bo tak się umówili").
    I jeszcze powiedział, że to ja jestem bardzo wygodna, bo on kupił mieszkanie na kredyt i urządził, a ja chcę mieszkać i zużywać i płacić tylko pół rachunków. I żebym sama wzięła kredyt, kupiła i urządziła mieszkanie, a on się do mnie wprowadzi (swoje wynajmie) i będzie mi płacił pół rachunków.
  • annajustyna 30.04.19, 10:26
    Daj sobie spokoj, to zadne partnerstwo.
  • eriu 30.04.19, 19:23
    Przecież to jest nienormalny układ.

    Weź się Dziewczyno zastanów czy ten cudowny pan w innych aspektach życia jest partnerski. Zrzuca Ci się połowę na antykoncepcję, którą stosujecie? Bo jeśli używasz hormonów i pan nie czuje, że de facto z tego ma też korzyści i by partnersko wypadało się takim kosztem dzielić to po prostu się z nim rozstań. Możesz go też zapytać czy się z byłą z ryczałtu po zerwaniu rozliczył. Na pewno nie. No i jak Ci on tak może mówić, że jesteś skąpa i nie będziesz się chciała składać?

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • krokodil123 30.04.19, 20:56
    Jestem ciekawa jak skomentowali twoi rodzice pomysł oddawania swoich pieniądze twojemu chłopakowi- ja bym umarła że śmiechu.
    A jak on sobie biedaczek poradzi jak trafi na dziewczynę która nie miałaby nieruchomości.
  • fawiarina 02.05.19, 12:17
    Pan ci zaproponował wynajem przestrzeni w swoim mieszkaniu, czyli status współlokatorki.
    Powiem Ci tak, to klasyczny Brat Samiec. On nie szuka partnerki na życie, bo tak się razem żyć nie da, że się każdy wydatek na drugą osobę wrzuca do Excela i dzieli na pół. Gramaturę śniadań też Ci wylicza, że zjadłaś więcej jajek, za które on zapłacił?
    Ten człowiek nie rokuje na poważny związek, z takim to ja bym w życiu nie chciała mieć dzieci. Jeśli to jednak jakaś tymczasowa przygoda to spoko, spiszcie umowę najmu, zasady użytkowania i rozliczania tego lokalu i heja.
    Przykro mi, że tak trafiłaś.
  • chomikowe_skrytki 09.05.19, 07:49
    Proponuję wynająć nowe mieszkacie, gdzie wspólnie razem zamieszkacie i wszystkie koszty będziecie dzielić na pół.
    A co Twój chłopak zrobi ze swoim dotychczasowym mieszkaniem to jego sprawa.
  • stasi1 13.05.19, 09:52
    Ale wtedy bohaterka wątka nie zmiesci się w tych żądanych przez partnera 700zł. Będzie musiała wydać więcej
  • chomikowe_skrytki 13.05.19, 15:32
    I tutaj dochodzimy do sedna, że Pan chyba ma rację mówiąc, że Pani to sknera.
  • stasi1 14.05.19, 15:17
    Mając 2 pokojowe mieszkanie automatycznie wnoszę do związku jakąś wartość w Wawie będzie to 2tys. Co wnosi osoba która zamieszka przy takim partnerze? Połowę opłat? 500zł. To jedna daje 2500 druga tylko 500. I ta druga ma pretensje że ta pierwsza chce trochę sprawiedliwiej to podzielić
  • eriu 14.05.19, 17:55
    Co Ty opowiadasz? Ty chcesz kasę robić czy być w związku?

    Jak mój były się do mnie wprowadził to dokładał się tylko połowę czynszu - nie zarabiałam na nim i tak powinno być w związku, a nie że drugiej osobie wystawiasz za mieszkanie cenę rynkową 1000 zł.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • stasi1 15.05.19, 19:15
    Teoretycznie tak. Chyba że ten partner jest wart dodatkowo te 1000zł
  • krokodil123 16.05.19, 13:46
    W takim razie:

    A co wnosić do czego jak mieszkasz sama/sam w swoim mieszkaniu w pojedynkę?

    I co się zmienia w kosztach jak dochodzi druga osoba?
  • firlefanz 28.05.19, 21:43
    wiadomo, że poznanie kogoś kto ma własne mieszkanie jest korzystne finansowo jeśli samemu się go nie ma. Ale to samo może np. dotyczyć samochodu, działki etc. - zależnie na czym komu zależy.
    Ale istotą związku jest że nie traktuje się tej relacji rynkowo, więc nie pobiera się kosztów wynajmu! Tak samo, gdyby np. na miesiąc-dwa miała się do Ciebie wprowadzić mama albo brat. Też im każesz zapłacić 1000 pln, bo taki byłby koszt najmu pokoju w Warszawie?!
  • firlefanz 28.05.19, 21:36
    Nieodrzeczna rada - wynajmowanie mieszkania, gdy jedna ze stron ma własne mieszkanie - wystarczająco duże i dobrze usytuowane dla obojga - to wywalanie kasy w błoto.
    Poza tym we własnym mieszkaniu komfort życia jest zawsze wyższy niż w wynajmowanym (nawet gdyby wynajęli mieszkanie o podobnym metrażu i standardzie wykończenia) bo ma się pewną sytuacji - a wynajmowanym zawsze może nagle się okazać, że np. właścicielowi zmienia się sytuacja życiowa i musi się wprowadzić.
  • stasi1 31.05.19, 10:22
    Teoretycznie wynajmniesz gdzieś na mieście takie samo mieszkanie w tej samej kwocie co samemu by się pobrało, minus podatek dla panstwa. Skoro pani nie chce się dokładać po cenach rynkowych to jedyne wyjście. Ciekawe jak jej się sprawa skończyła?
  • tamagoczi26 29.05.19, 14:55
    Sens jakiś by był, gdyby mieszkanie mieli kupić. Ładowanie kasy w wynajem jest totalnie bez sensu w tej sytuacji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.