Dodaj do ulubionych

Przemoc w związku

15.05.19, 23:24
Witam Was, muszę się komuś wygadać, bo nie chcę o tym mówić mojej mamie.
Jestem w związku z moim chłopakiem od 2 lat. Nie mieszkamy razem, ale są takie plany, na razie odbywa się to na zasadzie pomieszkiwania od piątku do poniedziałku. Wszystko szło względnie dobrze aż do pewnego incydentu.
Udaliśmy się na imprezę urodzinową jego bratowej do miasta, w odległości ok 20 km od miejsca zamieszkania. Nie chcąc martwić się o torebkę podczas tańców nie wzięłam jej. Przy sobie miałam tylko prawo jazdy, gdyż miałam być kierowcom powrotnym.
Mój chłopak pił wódkę razem z resztą jego znajomych. Bawiliśmy się dobrze, tańczyliśmy sobie. Mój facet stwierdził, że musi iść do łazienki gdyż trochę mu słabo. Poszliśmy, czekając w kolejce. Kiedy łazienka się zwolniła i zaczęliśmy do niej wchodzić jakiś facet zaczął się wpychać razem z nami. Na co mój chłopak zezłościł się a tamten zaczął go prowokować i musiałam ich rozdzielić żeby nie doszło do bójki. Mój strasznie się na mnie zezłościł, że powinnam być po jego stronie a bronie obcego faceta, bo na pewno mi się spodobał... Broniłam jego, bo tamten gość był bykiem a mój jest "chucherkiem".
Wyszliśmy z łazienki. wróciliśmy na parkiet gdzie był jego brat i znajomi i nagle on zaczął na mnie wrzeszczeć że "zjebałam" mu całą imprezę i niespodziewanie rzucił się na mnie z pięściami. Dostałam cios w głowę, cofnęłam się oszołomiona a w jego oczach widziałam chęć mordu. Jednak nie zdążył się na mnie kolejny raz rzucić gdyż dwóch mężczyzn siedzących przy stoliku obok, obezwładniło go. Zaraz też zjawiła się ochrona i wyrzuciła go z lokalu a on się szamotał z nimi.
Ja byłam kompletnie oszołomiona zaistniałą sytuacją. Jego znajomi mówili, żebym z nimi została i nie szła za nim. Ale wyszłam za nim z lokalu. A on nadal był agresywny, wyzywał mnie od najgorszych, krzyczał że mam się wynosić i że nie chce mnie nigdy więcej widzieć....
Ale ja nie miałam jak dostać się do domu. Nie miałam przy sobie ani telefonu, ani portfela, ani kluczy od jego mieszkania w którym były kluczyki od mojego auta i wszystkie najważniejsze rzeczy. Byłam zdana na jego łaskę.
A on zamiast kierować się w stronę swojego samochodu który był zaparkowany ok 1 km od klubu szedł w zupełnie przeciwnym kierunku. I tak o 3 w nocy próbowałam nadążyć za nim w szpilkach a on szedł przed siebie i wyzywał mnie, mówił że mnie kochał a ja "stanęłam w obronie tamtego faceta". Wszyscy mijający nas ludzie patrzyli się na nas. Zataczał się strasznie. Nawet nie wiecie jak się wtedy bałam. Sama w obcym mieście, z dala od domu, gdyby nagle wróciła jego agresja z lokalu to w pewnie nikt by mi nie pomógł w ciemnej uliczce którymi błądziliśmy. Dopiero zmiękł po tym jak szpilka ugrzęzła mi w szczelinie chodnika i przewróciłam się. Wtedy dał mi rękę i szliśmy razem. Po jakiś dwóch godzinach błądzenia namówiłam go żeby oddał mi kluczyki od auta i żeby szedł za mną...
Cóż za ulga kiedy dotarliśmy w końcu do jego auta. Podczas jazdy ciągłe otwierał drzwi, żeby zwymiotować. Kiedy doprowadziłam go do domu położył się koło kibelka i odleciał. Powinnam była wtedy spakować swoje rzeczy i wrócić do domu w środku nocy, ale nie chciałam go zostawiać samego, bałam się że się "udławi swoimi rzygami". Wpakowałam go do łóżka i poszłam spać, nadsłuchując czy się nie dusi.
Rano kiedy się obudził siedziałam na łóżku i zastanawiałam co mam zrobić.
Kochałam go.... Jak się okazało on nic nie pamiętał co się wczoraj stało... Ostatnie co pamiętał to że tańczymy sobie i dobrze się bawimy. Kiedy mu opowiedziałam co się stało nie chciał mi uwierzyć. Napisał smsa z przeprosinami do swojej bratowej za to, że zepsuł jej urodziny, a ona potwierdziła moje słowa.
Mówił, że jest mu strasznie wstyd i że nigdy by mnie nie uderzył gdyby nie był pijany...
Nadal jesteśmy razem ale ja nie mogę o tym zapomnieć. To cały czas wraca do mnie, boję się czy nie powtórzy się taka sytuacja. On powiedział, że nie będzie już pić na imprezach więc sprawa załatwiona. Ja jednak nie potrafię być już przy nim radosna i zachowywać się przy nim normalnie, o co on ma do mnie pretensje. Pyta z wyrzutem, co się ze mną stało?! że jestem inna niż osoba w której się zakochał....
Co mam robić???
Edytor zaawansowany
  • adria231 16.05.19, 07:45
    O czym tu myśleć- uciekaj jak najszybciej i jak najdalej. Będzie tylko gorzej.
  • eriu 16.05.19, 10:10
    Puściły mu hamulce i pokazał jaki jest naprawdę. Gdyby nie był zdolny do uderzenia Ciebie to po pijaku też by tego nie zrobił. Obiecał że nie będzie pił na imprezach? No super, to jak się w domu upije to myślisz, że Cię nie walnie? Chcesz być z kimś kto Cię wywozi bez niczego gdzieś daleko i każe Ci wyp...".

    Jak teraz z nim nie skończysz tak będzie wyglądała Twoja przyszłość i codzienność.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • horpyna4 16.05.19, 10:46
    Gość jest chamskim prymitywem, tylko na trzeźwo się maskuje. Należy go skreślić.

    A na przyszłość nie wychodzić z domu bez pieniędzy, dokumentów i kluczy. Różne rzeczy mogą się przecież wydarzyć, a prawo Murphy'ego zwykle działa. Chociaż tym razem dobrze, że zadziałało, bo pan pokazał swoje prawdziwe oblicze.
  • chmuridalia 16.05.19, 13:59
    Liczy się to, że uderzył. Nieważne że był pijany. A to zdziwienie, że sie inaczej zachowujesz poniżej poziomu. Zero empatii. Uciekaj jak najszybciej. Widac wg mniego nic się nie stało.
  • meka_panienska 16.05.19, 14:17
    Ty tak na serio??? Nie wierzę, ze można dać z siebie tak zerwać dumę i iść jeszcze jak ten pies na smyczy za właścicielem przepraszając go za to, że jest gburem. Pisz zawiadomienie na policję. Świadków będziesz miała.
  • fawiarina 16.05.19, 23:54
    Uciekaj jak najdalej. I zerwij wszelkie kontakty. Przemocowcy lubią być namolni, brać na litość ofiarę, uzależniać psychicznie.
  • obrotowy 17.05.19, 02:17
    emptysoul87 napisał(a):
    Co mam robić???

    nie chodzic w szpilkach.

    czulenka zupelnie wystarcza.
  • 3-mamuska 20.05.19, 00:36
    Uciekaj facet ma
    Problem z alkoholem i ocena sytuacji zazdrosny porywczy.

    Powinnaś zostać ze znajomymi przespać się u nich i choćby pożyczyć kasę i odjechać spalić mosty.

    Uciekaj pomyśl ze a x lat z dzieckiem przy piersi on odstawi taki cyrk.

    Nie ma ofiar są ochotnicy jesteś ochotniczka na życie w takim syfie?

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 20.05.19, 00:42
    Już jesteś zastraszona ,kwestia czasu aż cię wychowa będzie pił rzuca obelgami mieszał z błotem a ty będziesz go pijanego taszczyć do domu pijanego i patrzeć czy się książę rzygi nie zadławi.
    Od czasu do czasu szturchanie pchnie i będzie w szoku bo on nic nie pamięta.
    Potem będzie kolejny „miesiąc miodowy” aż do następnej imprezy nie łudź się ze pić nie będzie.
    Idź z nik jak najszybciej na zakrapiana imprezę i się przekonasz tylko weź jakiś kumpli żeby mogli cię bronić przed nim.
    Świnia jakich mało wyzywać cię na oczach ludzi.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • alexandrine.p 24.05.19, 11:00
    Jeszcze się pewnie zacznie zwalanie na nią, że to jej wina, że gdyby czegoś nie powiedziała/nie zrobiła to przecież by tak nie zareagował, ale się nie dało inaczej...
  • inka754 20.05.19, 07:24
    Od psychodebila się ucieka i to jak najdalej.
  • szymi_mispanda 20.05.19, 12:01
    Chlop ma racje to prawdziwy mezczyzna. Babe trzeba krotko.

    Jestem pewny ze bedziesz tu belkotac a go nie rzucisz bo on robi dokladnie tak jak baby chca zeby facet robil I do czego zadna baba sie nie przyzna.

    No moze oprocz tego picia bo to jakis alkoholik I wogle smierdzi mi wasze towarzystwo (picie ze znajmymi) jakas patalogia typu "Blok Ekipa".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.