Dodaj do ulubionych

Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)?

10.11.19, 23:32
Mniej więcej 7 tygodni temu rozstałem się z dziewczyną. Nagle dostałem wiadomość, że musimy poważnie porozmawiać. Było to parę dni po naszej pierwszej rocznicy. Przyjechałem wtedy do niej do domu i spędziliśmy ze sobą 2 dni oraz dostała ode mnie naszyjnik. Po powrocie do siebie (tzn do akademika) napisałem jej, że ją kocham i nie dostałem pierwszy raz odpowiedzi i się wkurzyłem. Potem była ta ww. wiadomość. Rozmawialiśmy ze sobą i byłem raczej dosyć oschły, jak ona ale było to udawane, nie chciałem dać po sobie poznać, że mi bardziej zależy. Z początku myślałem, że jak nie będę się specjalnie tym przejmował, to wyjdzie lepiej dla nas i się opamięta ale czas mijał, nie było kontaktu. Napisałem dwa listy, w których myślę, że zawarłem wszystko, co uznałem, że zrobiłem źle. Miałem czas na przemyslenia. Nie prosiłem się o nic, chciałem dać jej do zrozumienia , że rozumiem swoje bledy. Mija czas ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Stwierdziła, że rozdzieliły nas wakacje ale cały czas pisaliśmy, że się kochamy. Nawet, jak przyjechałem do niej, to mimo, że wyczuwałem że może być coś nie tak, to nadal mi to powtarzała. Mogła być zła, ponieważ miałem przyjechać dzień wcześniej ale jakoś bałem się konsekwencji tego, że opuszczę treningi i mogę mieć nieciekawa sytuacje w klubie. Zawsze powtarzała, że nie wyobraża sobie nikogo innego i nie chce mnie stracić. Powtarzała, że jest ze mnie dumna i z tego jakiego ma chłopaka, pisała listy. Często bardziej zabiegała o mnie,niż ja o nią ale zawsze potrafiłem dla niej wszystko rzucić, jeżeli była w potrzebie. Choć bywało też, że stawiałem na swoim, nie latałem za nią, jak głupi. Zrobiłem co w mojej mocy, żeby jakoś do niej przemówić ale stwierdziła, że do mnie nie wróci. Z tego co wiem, to nikogo też nie ma, może jestem w błędzie ale nic na to nie wskazuje. Warto dodać, że mam 23 lata, a ona 19 ale poszła szybciej do szkoly i jest obecnie na II roku. Niedługo mina 2 miesiace od tego rozstania, a ja nie potrafię sobie poradzić z myślami. Kocham ją nadal. Słyszałem, że powinienem zająć się sobą itp, itp. Prawda jest taka, że całe życie dbam o siebie, o swoją formę, wygląd, karierę. Jestem wysoki(196cm) podobno bardzo przystojny i mam osiągnięcia w sporcie. Obroniłem inżyniera i niedługo skończę mgr. Nie mogę nic więcej zrobić , a na dodatek wszystko na czym mi dotychczas zależało straciło jakikolwiek sens. Jestem też raczej mało otwarty do kobiet i na pewno żaden ze mnie kobieciarz. Na swoją niekorzyść mogę dodać, że jestem dosyć dziecinny, jak na swój wiek ale wydaje mi się, że jak się kogoś kocha,to można to zaakceptować. Wiem, że kiedyś z tego wyrosne. Dlatego nie moge pojąć dlaczego ona mnie zostawiła. Każda nasza sprzeczka albo ciche dni czegoś nas uczyły i nie popełnialiśmy starych błędów. My się naprawdę kochaliśmy, jej rodzina bardzo mnie polubiła. A teraz chyba tylko ja kocham, bo czuję się, jak jej wróg. Czy jest możliwe, że ona dalej coś czuje? Nie powiedziała wszak ani razu, że mnie nie kocha ale jest zimna i oschła, tak jakbym nagle nic dla niej nie znaczył. Spotykamy się czasami na treningach, widzę, że trochę jej się przytyło ale kocham ją za charakter głównie. Ja przez wakacje szykowałem się do sezonu i zrobiłem naprawdę dobrą formę i robiłem to też z myślą o niej, żeby się bardziej podobać. Chyba jednak tego nie doceniła, a naprawdę się przyłożyłem i trzymałem dietę,zbudowałem mięśnie i się jeszcze bardziej wyżylowalem. Co ja mogę więcej zrobić? Nigdy wcześniej nie kochałem i dopiero się tego uczę, ona to wiedziała. Sama miała parę wyjątkowo krótkich związków i ten był najdłuższy. Cały czas liczbę na powrót, czy można temu jakoś pomóc?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 11.11.19, 01:58
      Serio nie wiesz. Czemu ? Ona ma 19 lat i czas na stałe związki coś się u niej wypaliło i tyle.
      Serio myślisz ze listy przyznawanie się do błędów coś zmieni?
      Naprawdę ,uczucia ludzi się zmieniają czasem niezależnie od tego co zrobimy ,ba czasem nawet
      niezależnie od nich samych, czasem coś skończmy i nie da die tego naprawić a czasem dociera do drugiej osoby ze nie jesteśmy ta właściwa osoba.

      Zajmij się sobą nie rozpamiętuje daj sobie czas.

      I nie wraca się do tego same jeśli coś się zakończyło to znaczy z jakiś powodów. W niemal w 99% te powody nie znikają. Bo ludzie się nie zmieniają.

      --
      -----------------
      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 11.11.19, 09:58
        Ale nie wiem, jak zinterpretować to, że mogłem jeszcze to naprawić. Tak mi powiedziała przy rozmowie... Nie wiem dlaczego to mówiła ale prawdą jest, że późno zacząłem reagować. Jej przeszkadzało podobno moje niezdecydowanie, a to niezdecydowanie brało się często z tego, że byłem w jakieś głupiej sytuacji albo stwarzalem niepotrzebne problemy/bariery, które w rzeczywistości nie były takie istotne, jak mi się wtedy wydawało... No i też kolejny raz dostałem nauczkę ale co z tego, skoro nie mam możliwości pokazania jej się z tej lepszej strony.
        • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 01:39
          kamil9611 napisał(a):

          > Napisała mi tez, że "zostawiła mnie na moje własne życzenie"... Popełniłem parę
          > błędów ale nie wie wiem,czy to jajestem zły, czy to za co jestem odpowiedzialn
          > y w tamtym okresie...


          Może i mogłeś to naprawić kiedyś miesiąc, tydzień temu ,teraz już nie. Każdy ma granice wytrzymałości.
          Mogłeś wtedy kiedy jeszcze ona była skłonna ci wybaczyć być z tobą. Wtedy pewnie brałeś ja za „pewnik” i nie musiałeś nic zmieniać. Nie postarałeś się. Teraz dopiero gdy odeszła dotarło co zrobiłeś złe , a raczej chce zmiany ,ale dla niej a raczej dla ciebie u niej jest za późno.

          Daj spokój nie rozmyślaj wyciągnij wnioski z błędów ,jesteś młody masz czas na miłość do grobowej deski. Tylko słuchaj partnerki gdy mówi ze coś jest nie tak i działaj od razu ,a nie wtedy gdy ona ma już dość,

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 10:22
            Tylko dlaczego ja jestem w stanie mimo sprzeczki cały czas kochać i tylko chwile się obrazić, natomiast ona się zaczyna odsuwać i nie myśli o naprawie, tylko o zmianie/zostawieniu. Mam może jakiś czas ale póki co nie wyobrażam sobie zaufać innej i dac jej to, czego nie dałem jej. Jest coś w tym, że brałem ja za pewnik, choć często bałem się ją zawieść i czułem trochę niepewność.
            • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 14:53
              Bo ona skończyła z tobą relacje. Podjęła decyzje, i zakończyła ten rozdział życia.

              Ona nie gra w obrażanie się jak ty, tylko podjęła dojrzała decyzje wycofania się z nierokującej znajomości - bo ty nie chciałeś z nią współpracować, dogadać się. Tylko właśnie obrażałeś się, ucinałeś komunikacje i robiłeś swoje (np. olanie zaplanowanych wakacji, na które ona pracowała).

              Milosc miedzy dorosłymi osobami nie jest pewnikiem. Trzeba o nią dbać, kultywować, rozmawiać. A ty nie jesteś jeszcze do tego zdolny. :(
      • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 13.11.19, 14:31
        >Może dziewczyna czaka, aż wydoroślejesz? [...] może to jest jakaś szansa.... Nie ustawaj w wysiłkach.

        Nie rozumiem dlaczego podważasz wiarygodność tej kobiety? Nic, ale to nic, nie wskazuje na to, ze ona chce mieć jakikolwiek kontakt z tym chłopakiem.

        Tworzenie mrzonek i bezpodstawnych nadziei jest chorą reakcją na bardzo ostateczny i klarowny przekaz - ona ZERWAŁA ten związek.
        • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 13.11.19, 21:55
          Co prawda to racja... Ale od siebie mogę dodać, że po rozstaniu stwierdzenie, że było to na moje własne życzenie albo,, że mogłem to naprawić ale zabrałem się za to za późno albo że dalej kocha ale nie chce powrotu, są mało klarownym przekazem. Wywołują tylko niepotrzebną nadzieję.
      • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 13.11.19, 23:13
        adria231 napisała:

        > Sam napisałeś, że jesteś trochę dziecinny. Może dziewczyna czaka, aż wydoroślej
        > esz?
        > Skoro jej rodzice cię lubią, może to jest jakaś szansa.... Nie ustawaj w wysiłk
        > ach.

        Z takiego myślenia bira się gwałty bo dziewczyna mówi „nie” ale przecież to znaczy „tak” bo biedaczka nie wie czy czuje 🤦‍♀️


        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 13.11.19, 23:20
          Może, nie znam się. Jeśli chodzi o mnie, to wszystko się dzieje w mojej głowie. Ona o tym wszystkim nie wie. Druga sprawa to nigdy bym jej w żaden sposób nie skrzywdził. Tym tokiem myślenie mogę sobie myśleć, że skoro mówiła: "tak, jesteś cudowny nie che mieć nikogo innego itp" - to znaczy, że kłamała. Przykre w sumie, że nikomu nie można ufać. Tak wiem, życie nie jest usłane różami ale przeżyłem naprawdę sporo różnych upokorzeń publicznych albo wszyscy byli przeciw mnie i nigdy mnie to nie ruszało tak jak ta sprawa.
          • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 10:53
            Mówiła ze jesteś cudowny bo wtedy tak czuła czy myślała. Nie znaczy ze kłamała.
            Ale jesteśmy tylko ludźmi i nasze uczucia i myślenie ulegają zmianie.
            Gdyby tak nie było nie byłby rozwodów romansów a ty teraz nigdy nie ułożyłbym sobie życia. Bo byś zawsze za nią tęsknił i kochał.

            Uczucia ludzi są zmienne.
            Czasem przez nas a czas poza nami.
            Nie zatrzymamy tego.
            Natomiast z takim podejściem i wytykanie jej wagi, samemu jedząc kebaby po nocach spowodowałeś ze zaczęła myśleć czy ty jesteś dla niej.
            I nie chodzi o to ze się martwiłeś jej zdrowiem ale sposób w jaki to robiłeś.
            Poza tym ona jest dorosła uprawiała sport tez ma wiedzę i wie dlaczego tyje nie musisz jej o tym przypominać.
            To była jej decyzje jej cało tobie nic do tego. Jeśli ja kochasz kochasz cała nawet gdy popełnia błędy.


            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 12:51
              No wiadomo, że kocham, chciałem pomóc jej dbać o kondycję po prostu i parę razy poruszyłem ten temat. Na pewno bym jej nie zostawił z powodu przytycia. Wolę naprawiać, niż zostawić kogoś. Od siebie mogę dodać, że próbowałem dla niej zrezygnować z grania na kompie ale w wakacje trochę mi się nudziło i to wróciło. Natomiast teraz czuję obrzydzenie do gier. Ona ani razu nie próbowała zrezygnować np z picia piwa ze znajomymi. Chyba tylko w Polsce ludzie się dziwią, że ktoś nie pije i wywierają na innych presje. Ja potrafię odmówić. Ale wiadomo, każdy jest inny. Nie mam jej oczywiście tego za złe, po prostu pocałunki, po piwie są tak średnio przyjemne :) ale to akurat szczegół, bo nie chodzi tu o pocalunki. A co do miłości, to uważam, że prawdziwa wybacza takie pierdoły, bo suma sumarum uważam, że byłem dla niej dobry. Albo prawdziwa miłość nie istnieje i jestem naiwny. Cały czas myślałem, że się kochamy i nie trzeba się z niczym spieszyć. Pragnę dodać, że podczas rocznicy, przytulała się i mówiła wszystko to, co zawsze o uczuciach do mnie. Pare dni potem nagle dostałem wiadomość, która do tego wszystkiego nie pasowała.
              • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 15:30
                Ale ty dalej swoje.
                Picie piwa znajomi i tycie oni cię nie podobała i chciałeś ja oklepać jak ci pasuje. Miłość to akceptacja.
                Już po ptokach , bo ona cię nie chce odpuść.
                Przemysł co napisałam i tyle.

                --
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                  • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 21:48
                    kamil9611 napisał(a):

                    > Właśnie, że podobała. Tak to bym wgl tego nie zaczynał. Znajomi mi nie przeszka
                    > dzali, tylko żeby nie przesadzała z alkoholem i tyle. Miała swoje wady , w tym
                    > to i zrozum, że mimo to ja kochałem.


                    Ale to był jej wybór ilość alkoholu i tobie albo zostało się z rym pogodzić albo odejść. A nie próbować kontrolować.
                    Najpierw wagę potem jedzie alkoholi a potem co jeszcze?
                    Po urodzeniu dziecka wytykał byś jej ,ze się roztyła przez ciąże współczuje twojej przyszłej żonie jak nie zmienisz podejścia.

                    --
                    -----------------
                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                    • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 23:19
                      No dobra, czyli mogłem w takim razie nic kompletnie nie kontrolować ale wydaje mi się, że jej też wgl o to nie chodziło, nie wspominała o tym. No i też nie nazwałbym tego kontrolą. Zwrócić uwagę, żeby mniej pić albo zdrowiej jeść, to nic takiego. Ja naprawdę nie robiłem o to problemów, parę razy powiedziałem przez cały rok. Dalej robiła to co chciała i dawałem jej spokój na dłużej. Czasami, jak mi nie pasowało, to jej mówiłem, kłótni o to nie było. Co do wagi to chciałem, żeby po prostu za dużo się nie zmieniła po skończeniu kariery. Nie wiem, może to za duże wymaganie ale chyba nie dla 19latki... Sama się cieszyła, jak dbałem o siebie samego. Sama stwierdziła, że zdecydowało moje niezdecydowanie w pewnych kwestiach i taka jedna sytuacja (wydawać by się mogło, że mało istotna). Jestem mało dojrzały w pewnych kwestiach.
                      • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 23:43
                        Zostaw dziewczynę w spokoju. Nie pasowaliście do siebie, było, skończyło się.

                        Skoncentruj się na studiach, na treningach, na dobrym odżywianiu i na zawieraniu nowych znajomości - nie tylko z dziewczynami. Jesteś dobry w wyznaczaniu sobie celów, wykorzystaj to. Idź w przód, osiągaj cele.

                        Czy masz 'swoich' ludzi - kolegów, rodzinę, którzy mogą Cie wesprzeć na żywo, nie przez komputer? Pomóc Ci zacząć myśleć o rożnych innych sprawach? Gdzie są Twoi rodzice? Nadchodzą święta, czy będziesz z nimi mógł spędzić czas i serdecznie porozmawiać?
                        • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 23.11.19, 21:35
                          Nadarza się okazja, wyjechać na staż do Szwajcarii i chyba skorzystam. Zmienię środowisko, łatwiej będzie zapomnieć i skupić się na czymś ważnym, co mnie ustawi na rynku pracy. Kariera powinna nabrać rozpędu ale nie wiem, czy kiedyś otworze się na kogoś jeszcze. Byłem bliski śmierci, raczej na pewno odciśnie to swoje pietno w mojej psychice (chyba, że to się już stało). Nie zaryzykuję już chyba nigdy takiej traumy, bo metodę znalazłem (usunięcia się z puli genowej) i następnym razem byłoby dużo łatwiej... :(.
                          • minniemouse Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 24.11.19, 04:01
                            Bardzo dobry pomysł, Szwajcaria to świetny kraj by poznać dobrze zorganizowane społeczeństwo, kulturę, obyczaje. po powrocie jednak KONIECZNIE idź na psychoterapie bo mówiąc prawdę, twoje zachowanie nie jest normalne a tym bardziej obsesja na punkcie dziewczyny. musisz pewne rzeczy zrozumieć i w tym właśnie pomoże ci terapeuta. Obiecaj mi ze tak zrobisz - zaczniesz terapie - zaraz po powrocie do domu, a jeszcze lepiej jakby było to możliwe w Szwajcarii. ale sadze ze nie. ale moze jednak. Obiecaj!, proszę!

                            Minnie

                            --
                            Savoir Vivre czyli jak się zachować
                            • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 25.11.19, 07:55
                              Mam obsesję niestety, jeszcze do tego dzisiaj ją widzialem na treningu i bardziej niż zwykle zatęskniłem. Od niedawna staram się nie oglądać jej żadnych zdjęć i się odciąć. Jest łatwiej ale nie oznacza to, że jej nie kocham. Mam chyba o niej za dobre zdanie i poza tą sytuacją na koniec związku, to dobrze ją wspominam. Nie wiem jak i nie wiem po co ale gdyby była taka możliwość, żebyśmy do siebie wrócili i zaufanie również by wróciło, to chciałbym żeby tak było.
    • eriu Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 11.11.19, 08:40
      "jej się trochę przytyło a Ty się dla niej wyżyłowałeś" - jesteś dziecinny i nie rozumiesz, że wygląd nie jest najważniejszy. Dziewczyna zobaczyła jak ją traktujesz a pamiętam z poprzednich wpisów, że kiepsko to u Ciebie wygląda i podejście masz beznadziejne.

      Dziewczyna Cię już nie chce i daj jej spokój.

      Kochanie kogoś nie oznacza, że ma się godzić na Twoją dziecinność.

      --
      Being alone is fine. Being alone together id perfect.
      66/93/95
      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 11.11.19, 09:34
        Rozumiem, że wygląd nie jest najważniejszy i akceptowałem u niej wszystko ale kurcze jesteśmy młodzi, czemu nie zadbać o siebie? Potem na starość im więcej się ludzie zaniedbają, tym mają gorzej. To jest nie tylko wygląd ale zdrowie. U niej to miało też związek z taką typowo studencka dietą, próbowałem ja od tego odciagnac, często jej coś gotowałem, próbowałem namówić. Poza tym wiem, że w niektórych sprawach miałem beznadziejne podejście ale nigdy nikogo wcześniej nie pokochałem i naprawdę dopiero się tego wszystkiego uczę. Jednak zawsze wyciągałem rękę i nie trzymałem długo urazy. Zawsze chciałem naprawiać wszystko i nie traciłem nadziei. Nie wiem dlaczego ona tak szybko odpuściła... Tyle razy powtarzała, że ma cudownego chłopaka i chcę ze mną być w przyszłości... Widzę, że przypierdalasz się do takich pierdół, jakby coś złego było w tym, że się komuś wytknie wagę. Ja nie robię tego złośliwie, po prostu chciałbym dla niej dobrze, bo może kiedyś tego żałować. I tak kocham ją taką jaka jest, czy jej się przytyję, czy nie. Jesli chodzi o "godzenie się na dziecinność" to rozumiem, gdy jest związek między trzydziestolatkami,to wypadałoby facetowi być już ogarniętym. W moim przypadku to ja dopiero to wszystko zauważam, nie zmienię się tak nagle, potrzeba czasu. Jak pomyślę, jaki byłem na początku studiów, to jest bardzo duża różnica i myślę, że na jakiś czas też będzie lepiej. Chciałbym, żeby dała mi szansę.
        • eriu Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 11.11.19, 14:58
          Nie wszystko da się naprawić. Trzeba robić tak żeby nie trzeba było naprawiać.

          W sposobie wyrażania się widzę "pełna kultura".

          I tak wytykanie wagi to jest coś złego. Jeśli nie akceptujesz swojej dziewczyny i jej diety to jest coś nie tak.

          --
          Being alone is fine. Being alone together id perfect.
          66/93/95
          • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 11.11.19, 15:40
            No akurat to słowo miało być inne, jego mniej wulgarny odpowiednik. Ale wagi nigdy nie wytykałem, jedynie nie chciałem, żeby nie była większa dużo. I tak ją zapraszałem ma różne fastfoody itp. tylko proponowałem bardziej zdrowy tryb życia na codzien. Nie chciałem, żeby przytyła ale obecna waga i jakieś tam odchyłki akceptowałem. Wiem, że zależało jej też na fajnej figurze, więc nie widzę przeszkód, żeby ją w tym wspierać. Tylko, że ona się czasami wkurzała,, jak poruszałem ten temat, a to było dla jej dobra. Oczywiste że trzeba robić tak, żeby nie trzeba było naprawiać. Jednak nie każdy(w tym ja) ma świadomość wszystkiego, co robi dobrze lub źle, szczególnie w związku. Dalej uważam, że nie było według mnie takich rażących powodów, żeby zakończyć ten związek. Ona ma bardzo trudny charakter i w sumie nauczyłem się przy niej ustępować. I tak podała na pierwszym miejscu moje niezdecydowanie, więc niby to zaważyło... Najgorsze jest to, że zamiast ze mną porozmawiać, to wszystko wyszło na koniec.
            • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 01:50
              Tylko, że ona się czasami wkurzała,, jak poruszałem ten temat, a to było dla jej dobra.
              Tak dla jej dobra 😠
              Mogłeś poruszyć temat i wspierać gdyby powiedziała ok jestem gotowa przechodzę na dietę pomóż mi gotuj zdrowi i nie zryj przy mnie.
              Inne formy „pomocy” z twojej strony były niema miejscu i chamskie.
              Bo ty akceptowałeś lekkie odchyły od wagi 😱 szok.

              --
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 10:04
                Sama zwracała uwagę na wygląd i to też było dla jej i mojego dobra. Mysle, że gdyby nie ogolił się i nie poszedł do fryzjera, to był by problem dla niej. Zdarzyło się pare razy (dosłownie) porozmawiać o tym, żeby nie piła za dużo piwa codziennie i nie jadła śmieciowego jedzenia typu kebsy. Wszystkoz umiarem, zresztą sam jej robiłem np pizze (raz w kształcie serca, gdy wracała nocą z koncertu :)), albo coś na słodko itp. Przed, zakończeniem kariery sportowej mieliśmy 11 treningow w tygodniu, więc organizm po czymś takim trochę jest inaczej nastawiony. Tym bardziej gdy trenowalo się tak od dziecka. Może i mogłem nie poruszać tego tematu. Robiłem to i tak delikatnie i na pewno nie obrażałem, tylko ostrzegałem, co może być w przyszłości. To mógł też być błąd ale czasu nie cofnę. Trochę jej się teraz przytyło, nie przeszkadza mi to i tak uważam, że dobrze wygląda. Zresztą zawsze jej to mówiłem i jestem przekonany, że podniosła przy mnie pewność siebie,a nie odwrotnie, bo słyszała ode mnie mnóstwo komplementow. Znam ludzi, czy to doktorantów, czy pracowników z uczelni i innych bardziej ogarniętych niż ja sam i oni też przykładają uwagę do zdrowego trybu życia. Po Twoich wypowiedziach widzę jakąś niechęć do tego, jakby to było coś złego. Wielu ludzi przykłada wagę do wygladu, do bycia zdrowym, nie widzę problemu w tym, żeby się nawzajem wspierać. Nie musi być tak zawsze z czasem przestaje to mieć znaczenie. Często się śmialiśmy, że będziemy kiedyś grubi i szczęśliwi :).
                • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 18:39
                  Robiłem to i tak delikatnie i na pewno nie obrażałem, tylko ostrzegałem, co może być w przyszłości.

                  Wciąż nie rozumiesz.
                  Krytykowałeś ja i to w najgorszy sposób.
                  Sam chlałeś piwo i żarłeś kebaby, a jej będziesz jedzenie wydzielać i to jeszcze bo to na przyszłość o ludzie pępek świata się znalał. 🤦‍♀️

                  --
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 01:46
          Widzę, że przypierdalasz się do takich pierdół, jakby coś złego było w tym, że się komuś wytknie wagę. Ja nie robię tego złośliwie, po prostu chciałbym dla niej dobrze, bo może kiedyś tego żałować.


          TO BARDZO COŚ ZŁEGO WYTYKAĆ WAGĘ UKOCHANEJ.
          Matko kochana i dziwić się ze dziewczyna wzięła nogi za pas i uciekła. Chwała jej za to ze cię pogoniła.
          Tymi 2 zdaniami pokazałeś prawdziwe ja i tylko bić jej brawo ze pomimo młodego wieku wykazała się dojrzałością przejrzała cię i zostawiła. Grrry chroń mnie panie Boże od takich przecież prawdę jej powiedziałem z troski 😖

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 10:47
            Mój błąd, źle napisałem. Nie wytkalem nigdy wagi, tylko napomnialem (dosłownie parę razy) o tym, że złe jedzenie i brak ruchu mogą spowodować zwiększenie tkanki tłuszczowej, co poza aspektem wizualnym jest również niezdrowe. Przywiązuje trochę uwagi do wyglądu. Ale zawsze jej mówiłem, że bez względu na to, czy jej się przytyję, to ocham ją głównie za to kim jest, a nie za to jak wygląda. Są ludzie, którzy mają problem z motywacją i pomyślałem, że ja jakoś zachęcę do ruchu. Nie jestem
            typem, co myśli tylko o seksie, prawda jest taka, że to ona częściej chciała niż ja. Mi najbardziej brakuje po prostu jej obecności, rozmow i wspólnych drzemek :).
            • eriu Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 15:49
              "Tutaj powiedziałem, żeby dziewczyna nie jadła czego ja nie uważam za zdrowe ale ją zabierałem na fast foody albo zrobiłem pizzę, ale tak to jej mówiłem, że ma nie jeść niezdrowo.

              Mówiłem jej, że ma nie pić tyle, bo mi się to nie podoba".

              To się nazywa chora kontrola. Dobrze, że dziewczyna przejrzała na oczy.

              --
              Being alone is fine. Being alone together id perfect.
              66/93/95
              • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 12.11.19, 18:29
                Yyy... nie. Dziewczyna miała właśnie ogrom luzu, mogła wychodzić ze znajomymi gdzie chce i jeść co chce, nie kontrolowałem jej praktycznie w ogóle, jedynie zwracałem jej uwagę czasami. To się właśnie nazywa zaufanie. Trzeba mieć nieźle zryty beret, żeby stwierdzić, że jedzenie typu kebab, jest niezdrowe wedle mojego widzimisie... nawet tak nie napisałem. Wydaje mnie się, że trafiłem na typowego hejtera, który prowadzi sobie wojenki w internecie i nie ma swojego życia. Pewnie jakbym Cię zobaczył, to wpasowałbyś się idealnie w stereotyp. Wykazujesz brak zainteresowania w kwestiach dbania o zdrowie, wygląd i tak dalej, wiec chyba. Traktujesz to jako rzeczy nieistotne, więc mniemam że możesz mieć z tym problemy i stąd te oburzenie. Bo inaczej nie mogę zrozumieć takiego hejtu.
                • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 23:24
                  A i jesli mogę spytać, w jakim wieku są moi rozmówcy? Trochę mnie to ciekawi. Ja mam zerowe doświadczenie w związkach dlatego może przyjmę argumenty kogoś z większym doświadczeniem :). Bardzo żałuję, że nie mogę tego wszystkiego cofnąć, bo potrafiliśmy dogadywać się bardzo dobrze. A teraz nie wiem, czy będę potrafił się otworzyć na kogoś nowego i postarać się bardziej, niz, w nowym związku, bo dalej ją kocham i byłoby to trochę jak zdrada (w moim odczuciu).
                  • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 14.11.19, 23:47
                    Zostaw dziewczynę w spokoju. Nie pasowaliście do siebie, było, skończyło się.

                    Skoncentruj się na studiach, na treningach, na dobrym odżywianiu i na zawieraniu nowych znajomości - nie tylko z dziewczynami. Jesteś dobry w wyznaczaniu sobie celów, wykorzystaj to. Idź w przód, osiągaj cele.

                    Czy masz 'swoich' ludzi - kolegów, rodzinę, którzy mogą Cie wesprzeć na żywo, nie przez komputer? Pomóc Ci zacząć myśleć o rożnych innych sprawach? Gdzie są Twoi rodzice? Nadchodzą święta, czy będziesz z nimi mógł spędzić czas i serdecznie porozmawiać?
                    • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 15.11.19, 08:36
                      Miałem możliwość rozmowy z paroma osobami o tym, a takze z rodziną. Zdania były podzielone ale większość mówiła, żeby dać spokój i zająć się sobą. To właśnie problem, bo właśnie teraz wszystko to bym rzucił, bo straciłem motywację do czegokolwiek. A co do tego, czy pasowaliśmy do siebie, to jednak bym się spierał. Problemem było chyba bardziej to, że dałem ciała, bo byliśmy zgodni w naprawdę wielu sprawach. Słyszałem też, że jest opcja, że wszystko się może zdarzyć , tzn może się jej kiedyś odmienić ale to chyba bez sensu. Nie mam pojęcia, jak można odbudować zaufanie po czymś takim (mam na myśli siebie). Święta się zbliżają ale szczerze mówiąc, jakoś się nie cieszę z tego powodu. Ogólnie większość dnia, to poza trzymaniem obowiązków, co mnie coraz bardziej męczy, to jest raczej smutek, aniżeli radość. Jak poprzedni rok był moim najszczęśliwszym, tak ten jest najgorszym najgorszym i nawet jakbym nie wiadomo co osiągnął w sporcie, to nie wydaje mi się, zeby się coś w tej kwestii zmieniło. Na każdym treningu, choćbym nie wiadomo ile z siebie dawał, to w głowie i tak jest ona. Nic tego nie zagłusza. Oddałbym to wszystko, żeby było jak dawniej.
    • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 15.11.19, 17:12
      Przechodzisz przez żałobę po rozstaniu. Tu krotki artykuł napisany przez mężczyznę psychologa: 5 etapów żałoby po rozpadzie związku

      Jeśli depresja i obsesyjne myślenie będą Ci dokuczały musisz porozmawiać z życzliwymi ludźmi, i powiedzieć im co się z Toba dzieje, by udzielili Ci pomocy. Porozmawiaj z rodzicami, trenerem, zaprzyjaźnionym profesorem albo lekarzem rodzinnym. To co się z Toba dzieje to poważna sprawa. Szczególnie jeśli czujesz się tak źle, ze myślisz o rzuceniu studiów i zaniechaniu treningów.

      Kamil - szukaj pomocy!

      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 15.11.19, 22:01
        Dzięki za miłe słowa :). Miałem na szczęście pomoc osoby bliskiej, tak to mogło by mnie już nie być. Wszystko było zaplanowane i zamówione. Selekcja naturalna. Niestety mam wyrzuty sumienia, że się wtedy wygadałem i męczyłem swoją osobą. Wstyd mi. Boje się, że jak się kiedyś zakocham nieszczęśliwie, to będę tak samo przeżywał. Naprawdę mam dużą tolerancję na różne życiowe niepowodzenia i ciężkie sytuacje ale z odrzuceniem sobie nie radzę. Już dużo osób męczyłem swoimi problemami, nie chce dalej ale mam jeszcze ciężkie stany. Nie miałem źle w życiu ale było ono raczej wypełnione ciężką pracą na treningach i nauka, nie imprezowalem.
        Do specjalisty się nie udałem, bo uznałem, że pomoc mi się nie przyda, skoro miałem inny cel. Teraz jest trochę lepiej, czas chyba lekko pomógł. Wcześniej czułem ból w klatce i nawet zdarzyło mi się płakać, co nie wydarzylo się chyba od dziecka. Zaczynam widzieć w sobie jakieś tam zalety ale już sam fakt, że żale się na forum dobrze o mnie nie świadczy, albo to, że wkręciłem w to wszystko kogoś z rodziny. Może jest coś ze mną nie tak ale wiem, że nie potrafiłbym innemu człowiekowi wyrządzić krzywdy.
        • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 16.11.19, 18:29
          Kamil, jeju człowieku, nie sprawiasz trudności swoja osoba, jesli masz prawdziwe problemy (a masz), z którymi nie dajesz sobie rady. A depresja to właśnie taki problem z którego bez pomocy bardzo trudno jest sie wydobyć samodzielnie.

          Musisz, musisz poprosić o pomoc!

          Czy zdajesz sobie sprawę, ze cierpienie psychiczne, żałoba bliskiej osoby (czyli to co Ty teraz przechodzisz) są bardzo ważne dla bliskich Ci ludzi i oni BĘDĄ CHCIELI - tak normalnie, od serca, z własnej woli - CI POMÓC.

          To nie jest ciężar ani meczenie innych, to jest prośba o wsparcie. To jest zapobieganie cierpieniu lub nawet tragedii - bo samobójstwo, szczegolnie takiej młodej i wartościowej osoby jak Ty to ogromna tragedia i strata dla rodziny i całego otoczenia. Oni Ciebie potrzebują!

          Chciałabym, byś zadzwonił i porozmawiał z przynajmniej jedną osobą już dzisiaj. Możesz powiedzieć, ze obawiasz się, ze meczysz ich, ale ze bardzo potrzebujesz pogadać, potrzebujesz pomocy.

          Bo tak jest. Nie pozwól, by ta sytuacja Cie przerosła tak, ze zaczniesz mieć myśli samobójcze.

          Trzymam za Ciebie kciuki.
          • yadaxad Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 16.11.19, 19:15
            No tak, jak Kamil uważa, że nie imprezowanie jest jego zaletą, to jest w błędzie. " Imprezowanie" w pewnym ciągu dorastania jest szkołą socjalizacji, czasami bolesną, jeśli nie ma się wkodowanych zasad, ale jest rozwojem emocjonalnym i tworzeniem osobowości w praktyce. Poznawaniem ludzi i orientowaniem się w osobowościach. Jeśli on próbuje ułożyć sobie życie wg. instrukcji, którą zna przeczytania papierka, i załamuje się definitywnie, że w realu elementy do siebie nie pasują, a wiek do cofnięcia do czternastu lat nie ten, to jednak pomoc, dokształcenie się psychologiczne, takie nadrobienie strat w niedorozwoju by się przydało. Co być nie musi. Bo większość ludzi żyje i traci życie rozbijając sobie twarz o mury, których widzenia nikt ich nie nauczył.
            • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 17.11.19, 13:37
              Wiem, że jest wiele takich rzeczy nie do nadrobienia. Co do imprez, to ze znajomymi czasem lubię wyjść gdzies się rozerwać albo do klubu. Fajnie poczuć, że jest się w zainteresowaniu płci przeciwnej. Jednak teraz jest mi to obojetne. Choć dopiero na studiach bardziej zacząłem imprezować, to nie zawsze mam na to ochotę. Tym bardziej teraz, kiedy nie umiem przestać myśleć nad swoją ukochaną. Bylem wczoraj na kręglach ze znajomymi i nie potrafiłem się bawić. Jeśli chodzi o rozmowę z bliskimi to nie są w stanie mi chyba już pomóc. Temat już był wałkowany i niczego nowego mi już nie powiedzą. Nie zmieni się moje podejście niestety. Choć możliwość wygadania się też mi pomaga ale na krótki okres czasu. Gdybym mógł, to chętnie oddałbym swoje narządy tym, którym przyda się to bardziej. Poza sercem, które miewa czasem nierówne bicie, co możliwe, że uniemożliwiło mi zrobienie światowej kariery, to reszta narządów jest raczej w bardzo dobrym stanie. Serce też jest silne ale ma tą jedną wade. Mógłbym uratować wiele istnien, w zamian za jedno. Szkoda, że to niewykonalne, chyba, że tuż po moim zgonie znalazłby się odpowiednio wyposażony zespół, który bylby poinformowany, że trzeba zabezpieczyć narządy. Druga sprawa to rodzina, to jedyna rzecz, razem z zasadami chrześcijańskimi (potępienie), które mnie powstrzymują. Wiem, że mógłbym wyrządzić im krzywde, o wiele większą, niż sam przeżywam. Miałem jeszcze niedawno marzenia, że chciałbym być bogaty i roplanowalem sobie swoją karierę tak, żebym był zadowolony. Teraz jednak jak sobie pomyślę, że jestem obrzydliwie bogaty, mam super samochody, wille, jacht itp, to nie czuje się zadowolony, nie ma rzeczy, chyba dla której warto egzystować. Związki? To też jedna wielka pomyłka. Coraz więcej rozwodów, nikomu nie można ufać. Nawet ślub nic nie gwarantuje, bo zazwyczaj jedna ze stron woli odejść, niż próbować naprawić.
              • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 17.11.19, 15:09
                Na uczelni na pewno jest poradnia lekarska, maja tez wsparcie terapeutyczne - musisz isc po pomoc, bo twoje przemyślenia o samobójstwie sa przerażające.

                Masz trenera? Zadwon do niego. Idz po pomoc człowieku!!!

                Zadzwoń do rodziców, i powiedz, ze myślisz o samobójstwie. Ratuj sie.

                • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 17.11.19, 20:58
                  Może się wybiorę ale nie sądzę, że czyjeś słowa zdziałają cuda. Chyba jest trochę gorzej, bo te myśli wróciły. Przed końcem Października było już naprawdę źle, kurier wszystko przywiózł, a ja miałem już tylko jeden cel i odcinałem się emocjonalnie, żeby się na to odważyć. Jak już pisałem, nie doszło do niczego, bo się wygadałem. Potem zwróciłem towar i myślałem, że będzie już lepiej. Jednak dochodzę do wniosku, że robi mi się lepiej tylko, gdy wmawiam sobie, że jest jakaś nadzieja, to mnie uspokaja. Trenerowi nie mogę nic przekazać, takich rzeczy nie mogę powiedzieć nikomu obcemu. to szantaż emocjonalny. Wyszedłbym w oczach wszystkich na osobę chorą psychicznie (może i jestem). Nie chciałbym być tak postrzegany. Wolałbym, żeby mnie ktoś zaatakował w nocy, albo zachorować na coś nieuleczalnego. To by mnie wyręczyło. Spróbuję iść do specjalisty ale czuję, że nie jest w stanie mi pomóc nikt, a leków brać nie chce. Czasami lepiej odejść, gdy jeszcze ktoś o tobie pamięta. Bardzo to egoistyczne niestety, co też stawia mnie w złym świetle i zarazem motywuje do tego, by odejść. Kolega mówił, że rozmawiał z moją ex i dowiedział się, że cieszy się, że już nie trenuje i może się spotykać ze znajomymi codziennie. Mówiła, że trenując nie miała na nic czasu i teraz jest super. Jeszcze bardziej mnie to dołuje. Ja bez niej nie potrafię żyć. Pomijając fakt, że może jeszcze trochę tęskni (ale nie chce mnie już) to dobrze jej się wiedzie, tak jakbym nigdy nic nie znaczył. Po drugie dla mnie ten sport był zawsze niesamowicie ważny, a słysząc takie rzeczy, czuję że to nic nie warte, tak jak zresztą wszystko. Znajduję naprawdę coraz więcej powodów, dla których nie warto żyć. Nie sądziłem, że kiedyś będę w takiej sytuacji...
                    • malamaja7 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 17.11.19, 22:08
                      Kamilku jestes fajnym, inteligentnym młodym człowiekiem, zapewniam Cię, że jeśli jeszcze troche to wytrzymasz ( ta żałobę po rozstaniu) to za chwilę, patrząc wstecz, będziesz lapal się za głowę, co byś sobie zrobił głupiego...
                      Sport to super sprawa, powinien być dla Ciebie lekarstwem teraz, trenuj i jeszcze raz trenuj, otaczaj się ludźmi. Uwierz mi, za chwilę to minie i wszystko wróci do normy.
                      Przeżyłam to jak bylam w Twoim wieku. Świat się zatrzymał i wszystko przestało się liczyć. Daj sobie jeszcze chwilę, staraj się o tym nie myśleć i trenuj. Fajny i wartościowy z Ciebie chlopak :) Głowa do gory i do Przodu!!!
                      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 17.11.19, 22:58
                        Po tym jak się zachowywałem, będąc z nią, nie uważam się za taką osobę. Ja zawiodłem ją parę razy, dużo błędów popełniałem, bo się czegoś bałem. Np. nasze wspólne wakacje oznaczałyby, że musiałbym zrezygnować z treningów na 2 tyg i jeszcze albo okłamać trenera, albo mu to powiedzieć, co by nie przeszło pewnie tak łatwo. Wymyśliłem sobie przeszkody, ona powinna być zawsze na 1st miejscu. nie zawsze tak było, często inne rzeczy przekładałem nad nią... Nigdy już takiego błędu nie popełnię, szkoda że z nią nie będzie mi to chyba pisane. Trzymam się jeszcze jakoś. Nie mogę raczej z nikim rozmawiać teraz o swoich problemach na głos, ponieważ mam współlokatora. Czy w przyszłości będę się sobie sam dziwił, że miałem takie myśli? Tego nie wiem. Jest możliwe, że będę tego wręcz żałował, że nie zrobiłem sobie czegoś. Myślę, że już nigdy świat nie będzie taki sam, jak kiedyś, nie wróci to do normy. Mój swiatopogląd uległ zmianie. Jak bym mógł, to bym się cofnął w czasie i zmienił różne rzeczy, bo teraz na niektóre z nich jest już za późno. Trenować, dalej trenuje ale robię to bardzo na siłę. Nawet mimo to, że ten sezon zapowiada się najlepiej ze wszystkich, bo wykręcam na treningu naprawdę niesamowite wyniki, to nie cieszę się w ogóle. Ona pewnie tego nawet nie doceni. Słyszałem, że ona jest zawsze na drugim miejscu, albo że ciągle gadam tylko o treningach. bo nie ukrywam, miałem mega zajawkę na to wszystko, mimo, że nie mam spektakularnych wyników, ani większych pieniędzy z tego. Większość tego, co od niej usłyszałem, staram się w sobie zmieniać ale nie zostanie to oczywiście docenione. Nie wiem, jak mógłbym kiedyś zacząć takie coś od nowa, włożyłem tamten związek tyle emocji, że dla nikogo w życiu się tak nie starałem (pomijając te wszystkie złe rzeczy, które uczyniłem). Co, jeżeli (zakładając, że nic złego się nie wydarzy) ona kiedyś będzie się chciała kontaktować, albo próbowała wrócić? Skąd mam wiedzieć, że to wszystko nie wróci. Nawet jak ją wtedy oleję, to umysł może jednak zacząć sobie ją przypominać mimowolnie. To tylko gdybanie, zresztą całe dnie myśli o niej są obecne. Tylko czasem na chwile czuję jakby ulgę, jakby te problemy znikały i spojrzenie na świat się nieco zmienia, lecz trwa to krótko i cierpienie wraca na nowo.
                        • minniemouse Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 01:24
                          Hej Kamil, piszesz np:

                          Np. nasze wspólne wakacje oznaczałyby, że musiałbym zrezygnować z treningów na 2 tyg i jeszcze albo okłamać trenera, albo mu to powiedzieć, co by nie przeszło pewnie tak łatwo. Wymyśliłem sobie przeszkody, ona powinna być zawsze na 1st miejscu. nie zawsze tak było, często inne rzeczy przekładałem nad nią..

                          Kamilu - sport w twoim życiu jest bezwzględnie czymś bardzo ważnym.
                          nikt, tym bardziej żadna dziewczyna, nie ma prawa oczekiwać od ciebie ze spotkania z toba, chodzenie z tobą odbędą sie kosztem tegoz sportu. bo ty masz obowiązki - treningi, zapewne wyjazdy, spotkania itd.
                          Jest to po prostu część ciebie - cały ty składasz się ze swojego charakteru, swojej inżynierii , magisterki, sportu, urody. ktokolwiek cie poznaje, powinien cie zaakceptować takim jakim Ty jesteś - tak jak Ty akceptujesz kogoś kogo ty poznajesz.
                          Dlaczego wiec ty miałbyś akceptować dziewczynę taka jaka ona jest a sam dla niej sie zmieniać? lub dla kogokolwiek innego? to nie jest fair!! ona sie nie wysila a ty masz ze skory wychodzić? na głowie stawać żeby cie łaskawie akceptowala? z jakiej racji? - przecież ty jesteś PERFEKT chłopak!
                          jeśli wiec ona jest taka głupia ze nie umie cie docenić - znajdź sobie kogoś kto potrafi.
                          I nie wydaje mi się abyś był dziecinny - raczej przekonana jestem ze to dziewczyna ma poczucie winy przez zerwanie z tobą wiec manipuluje aby, ironicznie, na ciebie przerzucić wine za zerwanie - kapujesz? - ona sie czuje winna za zerwanie wiec wyszukuje u ciebie wady ("dziecinny") których naprawdę nie masz.
                          Kamil, każde zerwanie boli. ale -pomyśl - to jedna z wielu dziewczyn w przyszłości. myślę, ze chcąc ja przekonać iz jesteś wartościowy tak naprawdę bardziej chcesz przekonać SIEBIE.
                          Oczywiście ze jesteś w porządku chlopak, Kamil, i nawet masz osiągnięcia w młodym wieku jakich ci tylko pozazdrościć. masz prawo być jakim jesteś, i masz prawo wymagać byc akceptowanym jakim jesteś bez oczekiwań ze sie 'zmienisz dla kogoś'. no weź.
                          (tzn do pewnych kompromisów w związku zawsze trzeba dojść, ale nie polegają one na przykład na oczekiwaniu ze sie porzuci ważne treningi :/ )

                          Czas leczy rany. uleczy i te.
                          jesteś inteligentny chłopak - potraktuj ten związek jako naukę, wyciągnij z niej wnioski. tak postępują mądre, rozsądne osoby. a ja wierze ze ty taki właśnie jesteś z tego co czytam :)
                          Powodzenia!

                          Minnie








                          --
                          Savoir Vivre czyli jak się zachować
                        • umi Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 01:55
                          Bardzo Ci wspolczuje i rozumiem, ze cierpisz.
                          Natomiast patrzac z boku na to, co piszesz - Ty masz 23 lata, dziewczyna 19. W tym wieku taka roznica to przepasc. Teraz przezywasz i jest Ci ciezko ale pomysl, ze z duzym prawdopodobienstwem mocno byscie sie poranili na dluzsza mete. I tak szczerze mowiac male szanse, ze to by przetrwalo. Nie wiem, kto byl w tej relacji dziecinny, kto nie, ale z wieku to raczej ta dziewczyna. I nawet jesli zgrywala "dorosla", to jej naprawde sporo brakuje. Jest w wieku, w ktorym osobowosc jej sie dopiero ksztaltuje. Za jakies piec lat z duzym prawdopodobienstwem bedzie zupelnie inna osoba niz teraz. Ty masz 23 lata. Twoja osobowosc, poglady, spojrzenie na swiat a przed wszystkim rozwoj emocjonalny sa duzo dalej. Nie jest prawda to, ze dziewczyny zawsze dojrzewaja wczesniej. Z perspektywy osoby duzo starszej od Ciebie - jak patrze na Wasze pokolenia, to raczej juz w ogole nie dojrzewaja wczesniej. Naprawde chciales sie w to pakowac? Zwiazek z dzieckiem, ktore za pare lat dorosnie i moze stac sie zupelnie kims innym?
                          Mozliwe, ze cos tam zle w tej relacji zrobiles. Jesli jestes tego pewien, to popracuj z psychologiem - dla samego siebie - bo masz zle schematy inimi lecisz. Ale Nie teraz, najpierw przechoruj to jak facet. Dopiero wtedy wez sie za analizy i zmiany. Najpierw sie sprobuj pozbierac. Poboli, bo takie jest zycie. Potem przejdzie. Skup sie na wysilku fizycznym i nauce, to Ci zajmie glowe. Nie rob glupot. Dla swoich bliskich jestes najwazniejszy na swiecie, nie ran ich.
                          I chociaz teraz pewnie tego nie widzisz, to jest spora szansa, ze miales duzo szczescia w nieszczesciu i uniknales duzo powazniejszego poranienia w przyszlosci - waszego wzajemnego, a moze i dziecka, ktorego byscie sie po drodze dorobili. Jest tez spora szansa, ze jeszcze nie raz tak pocierpisz, nawet jesli teraz nie wydaje Ci sie to parwdopodobne i sadzisz, ze osiagnales limit. No wiec nie, to sie powtorzy i tak bedzie do skutku, az wreszcie znajdziesz ta wasciwa. Jak to sie stanie, dla odmiany bedziesz sie dziwil jak mogles sie przjemowac tymi wczesniejszymi.
                          Takze glowa do gory... i witaj w swiecie doroslych, mlody. Poczatki zawsze sa trudne, ale bedzie dobrze. Tylko najpierw trzeba swoje przejsc. Wiekszosc przechodzi, wiec nie czuj sie pokrzywdzony. Takie po prostu jest zycie.
                          • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 09:42
                            Nie wiem, czy byśmy się akurat poranili, ja raczej krzywdy bym jej nie uczynił. To prawda, że jej osobowość się trochę zmieni podczas studiów, tak samo moja, kiedy wezmę na siebie większą odpowiedzialność po studiach. Jednak nie uważam, żeby w kwestii emocjonalnej się tak wiele zmieniło. Zastanawia mnie, dlaczego ja to tak przeżywam, i próbuje to naprawić, a z jej strony czegoś takiego nie widzę.
                              • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 08:13
                                Też bym się jednak nie zgodził do końca z tym, że ona była mniej zaangażowana. Potrafiła mnie przepraszać nawet za sen, w którym się z kimś obcym całowała. W niektórych rzeczach się bardziej starała ona, a w niektórych ja. Mimo wszystko nie umiem źle o niej myśleć, poza tą jedna sytuacja, gdzie mnie zraniła(rozstanie).
                            • umi Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 01:44
                              Raczej jednak tak. Rozstania sa tym bolesniejsze, im bardziej sie czlowiek angazuje w relacje. A to zazwyczaj nastepuje w miare uplywu czasu i poznawania sie. Do tego dochodzi zwykly czynnik przywiazania - im kogos zna sie dluzej tym sie jest bardziej przywiazanym do tej osoby (o ile sie nie jest zaburzonym psychopata, tylko normalnym clzowiekiem). Wiec rozpad krotszej znajomosci zazwyczaj jest latwiejszy niz rozpad takiej trwajacej x lat (do tego dochodzi tez koiecznosc "przemeblowania" calego zycia). Dlatego gdyby Wam sie jeszcze pozniej rypnelo, to bolaloby bardziej, obie strony. Zawiedzione nadzieje bardzo bola, zwlaszcza jesli sie w nie wlozylo duzo czasu.
                              A wybacz trzezwa ocene, jednak z osoba tak mloda jak ona (19 lat i 4 lata roznicy!) naprawde trudno stworzyc stabilna, dlugotrwala rekacje. Ona w tej chwili od roku ma dowod osobisty i wlasnie weryfikuje to, czego ja nauczonow domu z zyciem. Nie wiesz, jaki bedzie efekt tej weryfikacji, jak sie zmieni pod wplywem pierwszych lat doroslego zycia i kim sie stanie. Ty mozesz (teoretcznie, bo nie wiem, czy tak jest) juz wiedziec czego chcesz, jestes dorosly od 5 lat. Ona sie tego jeszcze uczy. Nie wiesz, czy to na co sie godzila w zwiazku bedac smarkata dorosla bedzie tym, na co sobie pozwoli jako w pelni dorosla kobieta. Skoro juz teraz naruszales jakies jej granice, to dalej byloby jeszcze ciezej. Takze wedlug mnie wyszedles obronna reka. Jak dla mnie najpierw to przechoruj (czas i zajecie sie aktualnymi rzeczami leczy kazda rane) a potem juz bez bolu i emocji zrob uczciwa weryfikacje w czym ty nawaliles i co musisz zmienic w sobie, a w czym ona i czego unikac w kolejnym zwiazku.
                  • 3-mamuska Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 10:03
                    Musisz pogodzić się z tym ze ona ma własne uczucia i własne pragnienia.
                    To ze dla ciebie sport jest najważniejszy nie znaczy ze dla wszystkich.
                    Nie ma nic złego a i w tym ze ty kochasz sport ani w tym ze ona go nie chce.

                    Musisz wziąć pod uwagę ze ona jest bardzo młoda PENWIE w pewnym monecie byłeś dla niej ważny i napewno został sentyment do ciebie.
                    Ale niewiele par w tak młodym wieku tworzy trwały związek na całe życie.

                    --
                    -----------------
                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                    • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 15:28
                      Tak wiem to, że związki się rozpadają w naszym wieku zazwyczaj często. Podobno miała co do mnie duże nadzieje i brała to na poważnie. Ja sam aż tak tego na poważnie nie brałem ale też uznałem, że skoro się kochamy, to nie ma się co z niczym spieszyć. Teraz spróbuję się jakoś odciąć (zresztą kolejny raz) ale nie wiem, czy to się uda. Mamy niestety częste spotkanie, tzn. widzimy się jeszcze na treningach. Tyle, że ona jest już w mniej zaawansowanej grupie, natomiast ja w głównej. Do tego istnieje jeszcze taka sytuacja, że w pewnej organizacji studenckiej możemy się widywać, gdyż razem tam aplikowaliśmy. Spróbuję się z nią jeszcze skontaktować i wytłumaczyć, że mimo, że się będziemy tam widywać, żebyśmy się po prostu tolerowali i nic więcej. Nie będę na pewno już próbował ją do siebie przekonać i kontaktować. Kontakt się urwał, choć z byłym podobno ma bardzo dobry, a to on ją chciał tylko dla seksu, tak mi powiedziała. Na pewno nie wróci do niego, zresztą, jak go widziałem, to nie czułem się zagrożony w żadnym aspekcie.
    • cauliflowerpl Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 15:49
      Nie, nie wróci.
      Z ciekawości, co to za sport, który da się pogodzić z nauką, a nie da się zrobić treningu podczas wakacji, kiedy ma się o wiele więcej wolnego czasu? Rozumiem gdy zespołowe, całej ekipy się wszak na wakacje nie zabierze, ale cała reszta jest do pogodzenia nie tylko podczas wakacji z dziewczyną ale i z żoną i dziećmi.
      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 17:04
        Nie chce mówić jaki, ale tygodniowo obecnie trenuję około 20 godzin. W młodości bywało nawet między 35-40h i to uważam, że to bardzo dużo było (ale tylko w najcięższych tygodniach). Podczas wakacji nie muszę nic robić przez około 1,5 miesiąca ale tak się składa, że sobie trenowałem teraz i szykowałem się do następnego sezonu. treningi zaczęły się w połowie sierpnia, a rok akademicki zaczyna się w październiku. Nie trenowałem tak intensywnie, jak w sezonie ale tak, żeby było z tego coś dobrego. Treningi mam 2x dziennie rano: 5:45 lub 5:30 (w zależności, czy mam zajęcia na 8:00) i po południu koło 18:00. Jest to sport indywidualny olimpijski ale są konkurencje drużynowe (sztafety). Zdaję sobie sprawę, że mogłem czasami bardziej odpuścić przy niej z tym wszystkim i zająć się nią lepiej. Wiedziała, że niedługo i tak skończę karierę (nie na pewno ale jest duża szansa, ponieważ chciałbym zachować dobrą sylwetkę na następne lata), a jednak mnie zostawiła. Nie chciałem jeszcze z tego wszystkiego zrezygnować. Wiem, że dla dziewczyn sport nie jest taki ważny i rywalizacja, choć jej jeszcze do niedawna zależało ale zrobiła regres, mimo ciężkiej pracy. Rozumiałem jej decyzję. Z takiej ilości treningów (może i nie jakaś kolosalna) ciężko mimo wszystko dbać o życie towarzyskie spoza grona kolegów z klubu. Mnie to wystarczało. Ona byłaby sama w klubie jako dziewczyna w tym roku, ponieważ wszystkie inne odeszły. Mało kto wytrzymuje dłużej, niż rok (wynik moich obserwacji) - właśnie szczególnie dziewczyny. Mimo wszystko nie żałuje, że wytrwałem w tym wszystkim tyle lat (14 lat trenuje wyczynowo), dzięki temu też się poznaliśmy. Ciągłe imprezowanie z czasem się nudzi, a w sporcie przynajmniej wykształciłem swój charakter i na dłuższą metę myślę, że każdy woli prowadzić zdrowy tryb życia. Jestem pewien, że po skończeniu swojej przygody na studiach, jeżeli zakończę karierę, to na pewno będę robił coś innego. Jednakże sport zawsze będzie obecny w moim życiu. W mniejszy wymiarze godzin, niż dotychczas ale na pewno spróbuję jeszcze czegoś nowego i będę łączył to z praca w zawodzie (o ile tyle dotrwam).
        • cauliflowerpl Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 18.11.19, 17:12
          Czyli 4 godziny dzienie, sport indywidualny, treningi dwa razy dziennie. Reszty nie czytam.
          Spokojnie da sie tak zaplanowac wakacje, zeby z nich nie rezygnowac, zwlaszcza ze pierwszego treningu druga polowka nawet nie zauwazy bo spi.
          Grunt to zwiazac sie z osoba, ktora to rozumie, czego Ci z calego serca zycze.
        • minniemouse Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 01:37
          kamil9611 napisał(a):
          Wiedziała, że niedługo i tak skończę karierę (nie na pewno ale jest duża szansa, ponieważ chciałbym zachować dobrą sylwetkę na następne lata), a jednak mnie zostawiła.

          cóż, skoro wiedziała to znaczy ze twój sport, twoje treningi nie były powodem a jedynie pretekstem aby z toba zerwać. użyła tego jako wymówki bo nie umiała, a moze nie chciała powiedzieć ci ze nie masz cech jakie szuka w partnerze.
          i nie możesz jej miec tego za złe, bo ty również nie zakochujesz się w każdej dziewczynie co z toba zamieni pare slow, tylko w tej jednej szczególnej. na pewno kreci sie kilka kolo ciebie, zainteresowanych toba bardzo, ale nic z tego - bo ty nie czujesz do nich bluesa. nie zmusisz sie by kogos ot tak, pokochac - to jasne. ona tez nie.

          Jednakże sport zawsze będzie obecny w moim życiu. W mniejszy wymiarze godzin, niż dotychczas ale na pewno spróbuję jeszcze czegoś nowego i będę łączył to z praca w zawodzie (o ile tyle dotrwam).

          sa dziewczyny które rozumieja co to znaczy dla kogoś pasja - tymże, dla ciebie twój sport. i potrafiłyby dzielić ciebie z twoja pasja. zony piłkarzy, hokeistów na przykład - jakoś potrafią zrozumieć ile trening wymaga czasu i pracy. czyli da sie. po prostu teraz badz ostrożny i bardziej selektywny.
          do dziewczyny wracać nie warto. ani ona sie nie zmieni ani ty.
          a nawet jeśli teoretycznie ty na początku zrezygnowałbyś dla niej z treningów, to szybko zaczęłoby ci tego brakować i czułbyś do niej zal, i zaczęłyby się kwasy tak czy siak. i koniec związku.


          Minnie
          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 08:27
            Bardziej przeszkadzało jej to, że dużo tym mówiłem. Potrafię rozmawiać na inne tematy ale miałem zajawkę i to taka naprawdę dużą. Wkładałem w to serce. Jak przyszła na studia, to z tego co mówiła, to ja jej się podobałam od początku najbardziej (albo tylko ja po prostu) i pomimo tego, że to ja na integracji zrobiłem pierwszy krok, to potem ona tez zainicjowała parę razy kontakt, szło to w dwie strony. I właściwie cały okres związku było to po równo. Nie biegałem za nią, jak głupi. Co do innych dziewczyn, to staram się za bardzo nie kolegować, bo potem one chcą więcej, a jako że jestem ogólnie miły, to wyobrażają sobie czasami za dużo. Z nią było inaczej i działało to w obie strony właśnie. Sport nie do końca był pretekstem, tylko moje gadanie o tym. Poza tym w wakacje znalazłem rozrywkę poza treningami w postaci komputera... i często odczytywałem wiadomomosci z opóźnieniem i mało pisalismy niekiedy. No i jej bylo przykro z tego powodu. No miała te powody, bo przez 2 miesiące się widzieliśmy jakieś 6-7 dni. Mało to prawda ale mi to zrobiło dobrze, bo się stęskniłem, pobyłem trochę z rodziną , bo tak to widzę się z nią normalnie raz na 2miesisce. Mogłem okazywać jej więcej czułości, teraz to sobie mogę gadać, bo nic nie zmienię. Choć i tak uważam, że dziewczyna , która bardzo kocha, to nie robi takich akcji.
    • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 18:03
      kamil9611 napisał(a):

      > Jeżeli nazywasz to miłością, to nie wierzę, że czegoś takiego by nie przetrwała. Tym bardziej, że po każdej kłótni było lepiej i sama to przyznawała. Teraz też ta relacja mogłaby znowu wejść na wyższy poziom ale szansy już niestety nie dostanę...


      Popełniłeś zdradę emocjonalną, oszukiwałeś i okłamywałeś dziewczynę przez parę (kilka?) miesięcy. Sam zniszczyłeś tą miłość.

      Razem z dziewczyną zaplanowaliście wspólny wyjazd na wakacje. Dałeś jej obietnice, ze zarobisz forsę na ta wycieczkę, ze dasz jej swój czas i ze razem będziecie mieli to przeżycie. Ona pracowała by mieć pieniądze na ten wyjazd z Toba. Co Ty zrobiłeś? Nic, absolutnie nic. Ale okłamywałeś ja miesiącami, ze tak, pojedziesz z nią. A to było wierutne kłamstwo.

      Potem kombinowałeś, ze wziąłbyś pieniądze ze stypendium na tą wycieczkę, a teraz piszesz, ze byłoby lepiej, gdybyś także okłamał trenera i pewnie tez rodziców.

      To nie była błaha pomyłka, tylko celowo i z pełną wiedzą oszukiwałeś i okłamywałeś tą dziewczynę miesiącami. To była ogromna zdrada jej zaufania wobec ciebie.

      Teraz mi powiedz, z jakiej racji ta dziewczyna ma kochać oszusta i krętacza? Nie kocha i nie będzie kochała, bo tak zniszczonego zaufania nie da się odbudować.

      Zostaw ją w spokoju, bo dobrze zrobiła, ze uciekła z tej relacji.

      Sam potrzebujesz terapii, by przepracować co się stało i swoje emocje. Szukaj pomocy.
      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 18:31
        Pomysł zrodził się dosyć poźno na ten wyjazd, poza tym sama jakoś nie specjalnie poruszała ten temat. Nie czytałaś chyba poprzednich wpisów, tam pisałem, że ja miałem 1,5 miesiąca wakacji, a ona 4 miesiące, bo skończyła karierę. Pracowała około 1,5 miesiąca, reszte, to miała wakacje. Ja zapracowałem sobie na stypendium ale dużo z tego poszło tez na nią, gdy np jej brakowało jej pieniędzy od rodziców. Nie wmawiaj mi, że ją okłamywałęm i zdradziłem emocjnalnie, bo szukałem ofert i cały czas chciałem jechać, tylko się potem trochę rozmysliłem, a ona sama stwierdziła, że sobie te pieniądze przeznaczy na co innego. Z jej strony wgl nie było inicjatywy jeśli chodzi o te wakacje. Oczywiście mogłem przejąć w pełni inicjatywę, tylko że musiałęm się martwić tym, co będe robił podczas sezony, bo miałbym na styk wszystkiego. Nic też jej nie obiecywałem, razem wpadlismy na ten pomysł, a potem nie wypalił.
      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 19:08
        Nie chiałem źle, po prostu taki jestem (staram się nad sobą pracować), że boję się czasami podjąć jakiejś decyzji. Za dużo czasami myślę i analizuje. Naprawdę bardzo żałuję, że tak postąpiłem ale to było silniejsze ode mnie. Może, jakby mi ktoś poradził wtedy, jak postąpić, to bym się tego podjął. Teraz cierpię z tego powodu i nie mogę sobie tego wszystkiego wybaczyć.
    • lumeria Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 20:11
      Sam napisałeś:

      >Ostatnia sprzeczka miała miejsce na wakacjach, kiedy rozjechaliśmy się do domów i tam , mimo że obiecałem że nie będę już grał i usunąłem gry, to jednak zacząłem znowu to robić. W związku z tym, że dużo trenuje, to miałem wakacji ponad miesiąc i nie chciałem iść do pracy. Ona pracowała w trybie nocnym, żeby zarobić na wakacje dla siebie, żebyśmy razem pojechali. Mogła rozmawiać tylko w odpowiednich godzinach w ciągu dnia. Ja za to totalnie nie przejmowałem się sytuacja i nie sądziłem, że ona zacznie już psychicznie ze mną zrywać. […]

      >Zacząłem kombinować , że nie mam kasy na wakacje, kiedy już od dawna było zaplanowane to wszystko i szukaliśmy już ofert. Bylo w tym trochę prawdy, bo miałem pieniędzy na styk i wszystko pochodziło ze stypendium. Byla sytuacja, że zaproponowałem jej wyjście w góry z rodzicami, spotem do tego tematu nawet nie wracałem, a ona bardzo się ucieszyła, że ich pozna.Teraz wiem jak, wiele razy zachowałem się mało dojrzale. Jestem wręcz wściekły na siebie, za to jaki jestem/byłem. Bo to naprawdę jest niesamowite, że chłopak 23 lata, zachowuje się jak totalny idiota, jak dziecko.
      • kamil9611 Re: Czy jest jakaś szansa na powrót (dziewczyny)? 19.11.19, 21:10
        Postawiłem się w najgorszym świetle , w jakim potrafiłem. Obiecałem z grami jakieś 2 miesiące przed wakacjami. Potem znowu to wróciło. Teraz nie gram już 2 miesiące, nawet nie jestem w stanie czegokolwiek obejrzeć na kompie i nie zapowiada się, że to kiedyś wróci. Wytrzymałem krótko... Ale przynajmniej teraz myślę, że z tym wygram na zawsze. Co moge powiedzieć? Obiecałem jej z grami i jakiś czas wytrzymałem. Cieszyła się. Wakacje były na tyle ustalone, że po prostu planowaliśmy je jakoś na wrzesień. Tyle było ustalone i ja naprawdę mega chciałem jechać, tylko potem się pokomplikowalo, nie tylko w mojej głowie ale w rzeczywistości. Kasa serio była ale wiedziałem, że nie starczy mi potem na jedzenie i też głupio mi prosić rodziców o więcej. Ja wydaje około 1200zl miesięcznie na dietę... To ogrom kasy. I wszystko tylko po to, żeby być w stanie jakoś trenować. A najlepsze jest to, że mam taką genetykę, że waga nie chce iść w górę, razem z masą mięśniową i to jest frustrujące (196cm i tylko 82kg wagi). I też nie potrafię jednak uwierzyć w jej słowa, że wcześniej zrywała. Kochała , nie po to zrobiła mi taki prezent na rocznicę i cały czas powtarzała, że kocha. Też chciałbym dodać, że mimo, że trenuje w klubie to jest dużo związanych z tym problemów. Po pierwsze trenuje torche na własną rękę i jestem często nieposłuszny , co do trenera, ponieważ mam swoje poglądy dotyczące trenowania. Są w związku z tym zgrzyty. To naprawdę potrafi człowieka męczyć psychicznie, tym bardziej, że nie chce odchodzić. Taką postawę przyjąłem na podstawie doświadczenia i obserwacji. W młodości zaufałem wielu trenerom i zajezdzalem się, myśląc, że coś z tego będzie. Teraz właśnie robię to po swojemu i cały czas obrywa mi się za to ale wierzę w swoje przekonania. Więc do tych całych 20+ h treningu dochodzi również dużo różnych ciężkich sytuacji i stresu, nie tylko przed ciężkimi treningami , ale też z powodu różnych kłótni. Miałem masę nieprzyjemnych doświadczeń z trenerem ale silna chęć uprawiania sportu mnie w tym utrzymywała. Były sytuacje, że byłem przez jednego trenera publicznie poniżany (przetrwałem to, nie poddałem się). Nawet zachęcał innych, żeby mi za przeproszenjem: "przypierdolili. To wszystko jeszcze musiałem łączyć ze studiami i znaleźć motywację do trenowania. Doszło do tego że boje się napisać do trenera, że mnie chociazby nie będzie, poniewaz mam coś ważnego (np rocznica albo wakacje z ukochana). No i właśnie z podobnego powodu nie przyjechałem np. dzień wcześniej na rocznicę oraz ma to swój udział w tych nieszczęsnych wakacjach, które planowaliśmy. Wiem, że się tłumacze ale dla mnie niektóre sytuację były naprawdę skomplikowane. Nawet te proste. Oczywiście winę i tak ponoszęza szereg różnych rzeczy ale chciałem tylko opisać mniej więcej co było. Trochę się rozpisalem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka