Dodaj do ulubionych

Rozkochał w sobie i zostawił

29.11.19, 04:28
Witajcie. Piszę tego posta ponieważ czuje się okropnie źle i muszę się gdzieś wyżalić z tego co mnie spotkało, wyrzucić z siebie to co czuję. Zachowałam się naprawdę głupio i naiwnie, czuję się teraz jak ostania... za bardzo mi zależało i nie myślałam wtedy racjonalnie.

Poznałam 5 miesięcy temu chłopaka przez internet (ja mam niecałe 21 lat). Zaczęliśmy pisać i po pewnym czasie spotkaliśmy się. Nie skończyło się tylko na jednym spotkaniu. Codzienne telefony, smsy, widywaliśmy się najczęściej jak tylko mogliśmy, spędzalismy razem czas czy to aktywnie czy na rozmowach. Poznałam jego znajomych, on moich też. Byliśmy u siebie w domach. Spędzalismy masę pięknych chwil, dogadywaliśmy się bardzo dobrze.
Mówił że mu na mnie zależy, że jestem dla niego wszystkim, później wyznał uczucie do mnie. Na początku nie brałam tego na poważnie ale z czasem zakochałam się bo wciąż było super, coraz lepiej, mieliśmy w tym okresie tylko jedna krótka sprzeczkę.
Po około 4 miesiącach znajomości i już dużej zażyłości między nami spędziliśmy noc. Było bardzo czule i romantycznie, wciąż zapewniał mnie o uczuciach, mieliśmy zaczać się spotykać.
Przez kilka dni po, rozmawialiśmy wciąż jak kiedyś. Ale potem z dnia na dzień oddalił się ode mnie. Rzadziej się odzywał, odpisywał byle jak.
Pytałam się co się dzieje - niby wszystko wporządku, chce być ze mną.
Mi to nie wystarczało chciałam by był taki jak kiedyś dla mnie.Kłócilismy się o to bardzo.

Wkońcu napisał mi sms a, że nie czuje by coś miało z nas być, że nigdy mu na mnie nie zależało, że w przepływie myśli dużo rzeczy mówi, że nie wiem co to związek, że teraz by się do mnie zmuszał. Powiedzieliśmy sobie kilka złych słów. I zostawił : (

Po krótkim czasie wyznał miłość innej a mnie naobrażał że się nie liczyłam od zawsze :(

To był kolejny cios. Mógłby chociaż zachować obojętność co do mnie a znienawidził, za nic, za kilka złych słów po kłótni? A ja wciąż zapewniałam że jestem za nim :( by usłyszeć że byłam nikim...

Czuje się nic nie warta, jak śmieć. Wykorzystał mnie i porzucił, a potem traktował jak wroga, za to ile dla niego zrobiłam :(

Wiedział że mi bardzo zależy, nikomu nie dałam tyle z siebie, starałam się.

Czuje się koszmarnie, tylko leżę i gapie się bez celu w telefon
Bylam strasznie naiwna i tak się dałam. A myślałam że myśli o mnie poważnie..
Nie potrafię się pozbierać
Jakby ktoś szarpał mnie od środka i zniszczył

Nie śmiejcie się, wiem że co ja sobie myślałam :(

Po prostu z żadnym chłopakiem tak dobrze się nie dogadywałam a na koniec dostałam ogromny cios....


Jeśli macie podobna historie to piszcie, przynajmniej nie będę się czuła sama






Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka