Dodaj do ulubionych

Czy każda teściowa jest taka???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 16:56
Nie wiem, czy kiedykolwiek się na nia uodpornię.
Jestesmy małżeństwem 10 lat. Jedziemy do niej na Święta. A ona jak zwykle nas
wita:- "Syneczku (mąż ma 30lat) jak ty mizernie wyglądasz (mąż waży blisko
100kg), zona cie głodzi, zaraz ci dam cos zjeść, bo tylko u mamusi sie najesz!
Wszelkie protesty i zapewnienia męża, że nie głodze go wcale nie docieraja do
niej.
Później przychodzi pora na biadolenie, że syneczek za ciążko pracuje (ja tez
pracuję, ale on oczywiście więcej i ciężej).
Oboje mamy tego dosyć, ale cóż, rodzinne Święta sa najpiekniejsze...
Chyba nie ma sposobu na takie...kobiety ;-)
Dobrze, że mieszkamy 100km od siebie ;-)
Edytor zaawansowany
  • Gość: mm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 16:59
    olej to:-))
  • Gość: młoda synowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 18:20
    Jeśli jestes mężatka z 30 letnim stazem to juz do najmłodszych nie
    należysz.Zatem uważam ze na forum tego problemu nie rozwiązesz bo tutaj pisza
    osoby bardzo młode ,powiem wiecej nie maja takiego doswiadczenia moze jak
    ty.Poprostu masz dwa wyjscia pogodzic sie z sytuacja i nie narzekac albo nie
    odwiedzac i bedziesz miec swięty spokój.
  • Gość: ewa IP: *.wlb.vectranet.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 30.12.04, 19:04
    To jej mąż ma 30 lat, a staż mają 10 letni
  • Gość: młoda synowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 19:44
    Przepraszam pokręciłam z tym stazem dokładnie myślałam o wieku.
  • triss_merigold6 30.12.04, 19:17
    Udawaj głuchą ewentualnie niespełna rozumu (jeśli masz cierpliwość). Jeśli nie
    masz cierpliwości to warknij coś nieprzyjemnie.
    Nie wszystkie teściowe są takie, moja jest w porządku za to problematyczna pod
    innym względem.
  • Gość: kobieta IP: *.arkonskie.v.pl 30.12.04, 20:46
    tak tak juz pisalas :P twoja tesciowa ma "przeprany mozg" ale poza tym w
    porzo :D
  • triss_merigold6 30.12.04, 21:12
    To, że pod jednym, jedynym względem jest męcząco-irytująca nie przeszkadza mi w
    utrzymywaniu z nią bezkonfliktowych stosunków, bo tak w ogóle jest przyzwoitym
    i dobrym człowiekiem...
  • Gość: żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 09:33
    Dlatego ja też milczę i ładnie się usmiecham wysłuchując mojej tesciowej,
    jednak nie da sie ukryć, mogłaby trochę pomysleć, jak ja się w takiej sytuacji
    czuję. W końcu ona kiedys tez była synową ;-)
    Staram się myslec pozytywnie, np. o tym, że żony jedynaków z reguły mają pewnie
    jeszcze gorsze teściowe ;-)
  • caprice83 31.12.04, 10:30
    współczuję bardzo
    mnie moja przyszła teściowa już nie lubi, a wrecz nienawidzi, dlatego nie widzę
    powodu dla którego miałabym ją widywac, nie spotykamy się i nie zamierzam tego
    zmieniac.
    --
    Nadzieja ma skrzydła,
    przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów,
    która nigdy nie ustaje,
    a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury
  • Gość: noelka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 21:50
    Dlaczego już? Co jej takiego zrobiłaś? Czy tak dla zasady czy poprostu swoja
    synowa wyobrażała sobie inaczej.Ja w takiej sytuacji nie pchałabym sie do tej
    rodziny.Uważasz że twoj zwiazek bedzie szczęsłiwy,bo ja nie zawsze beda
    nieporozumienia bo ty nigdy sie z tym nie pogodzisz ze maz chce miec mame i
    czasami ja odwiedzac.Zanim zdecydujesz to pomyśl bo sprawa jest powazna.
  • caprice83 01.01.05, 16:53
    Nie lubi mnie bo mój chłopak miał już żonę i synową która jak to ona
    określa 'bardzo kochała', tylko że on jej nie kochał. W trakcie separacji
    poznał mnie no i za to mnie nienawidzi. Uważa chyba ze moze jeszcze by sie
    zeszli a skoro pojawilam sie ja no to sie rozwiedli.

    A jesli chodzi o wchodzenie w te rodzine to ja go kocham i chce z nim byc, a
    mamusie to on niech sobie odwiedza sam, beze mnie.

    --
    Nadzieja ma skrzydła,
    przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów,
    która nigdy nie ustaje,
    a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury
  • sagis 01.01.05, 17:34
    Bądąc na Twoim miejscu, jeśli on to zaakceptowałby, to też tak zrobiłabym.
    A, jeśli on nie mógłby z tym pogodzić się, to niestety musielibyśmy rozejść się.
    Miłość tutaj nie pomoże, bo takie problemy zniszczyłyby ją.
    On byłby rozdarty pomiędzy mamusią, a swoją żoną. Nic na siłę.

    Kiedyś miałam fajną nauczycielkę w szkole. Przez jego mamę rozwiodła się ze
    swoim mężem. A, najstraszniejsze, że nie mieli środków finansowych, aby
    całkowicie odseparować się od siebie. W dwóch małych pokojach mieszkała jego
    mama, była żona z ich dzieckiem i on.
    Przez taką sytuację oni wszyscy już nienawidzili się. Wyglądało to strasznie.
    A, ich dziecko w jakiej nienawiści wychowywało się.
    Dopiero, jak jego mama umarła, to oni pogodzili się ze sobą i na swoje
    późniejsze lata zaczęli znowu przyjaźnić się.

    Fajnie po latach dowiedzieć się, że są ze sobą mniej lub bardziej szczęśliwi:-)

    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • sagis 01.01.05, 17:42
    Na pewno są ze sobą bardziej szczęśliwi niż przedtem:-)
    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • Gość: noelka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:01
  • Gość: noelka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:03
    To trudna sprawa.Sama zdecydujesz.Wiem jedno ze tak do końca jest to związek
    udany ale nie w 100%.W życiu jesli sa jeszcze na swiecie to sa potrzebni rodzice
    po obu stronach,
  • sagis 01.01.05, 21:10
    Trzeba w końcu też usamodzielnić się:-) A, to rodzice też muszą chcieć pomagać,
    bo jeśli teściowa nie akceptuje i wręcz nienawidzi swojej synowej(czy przyszłej
    synowej), to też nie można od niej niczego oczekiwać. A, na pewno nie będzie
    pomagać, tylko szkodzić młodym. Taka matka nawet nie zdaje sobie sprawy, jak
    swojemu synowi szkodzi swoją wrogością do jego żony. Nie pozwala jemu być
    szczęśliwym. Przecież to on wybiera, z kim chce budować swoje szczęście.
    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • caprice83 01.01.05, 21:32
    dokładnie wg mnie powinna byc szczesliwa ze jej syn jest szczesliwy, a nie
    przezywac i zatruwać w tej sprawie zycie i mnie i jemu.
    nie wyobrazam sobie mieszkac z taka osoba pod jednym dachem. w ogole mieszkac z
    rodzicami to przechlapane, nie mozna tak naprawde byc soba, nie ma to jak zycie
    tylko we dwoje;)

    --
    Nadzieja ma skrzydła,
    przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów,
    która nigdy nie ustaje,
    a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury
  • grogreg 31.12.04, 10:32
    Po pierwsze, nie wszystkie sa takie. Moja przyszla nie.
    Po drugie. Malostkowa jestes.
  • blanchet 31.12.04, 10:50
    niech ma co chce-przyznaj jej rację, powiedz "tak teściowa!!! głodzę go, mimo
    że on biedaczek tak ciężko pracuje to moim zdaniem nie zasługuje na dobry
    obiad" myślę że może wtedy się obudzi a jeśli nie to i tak nie wydaje mi się
    aby to dla Ciebie był problem :)
  • kobieta_na_pasach 31.12.04, 11:00
    ja to dziewczyny wszystko mam za soba. mysle, ze akceptacja synowej i zaufanie
    do niej jest budowana latami. naprawde, w zdecydowanej wiekszosci synowe zyja
    dluzej od swoich tesciowych i to nas trzyma przy nadziei.:))))
    --
    "Jeśli pani uważa, że ja mam w głowie owies, to pani nie ma w głowie nawet
    tego, co zostaje po omłóceniu owsa" R.B.
  • Gość: żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:38
    kobieta_na_pasach napisała:

    >naprawde, w zdecydowanej wiekszosci synowe zyja
    > dluzej od swoich tesciowych i to nas trzyma przy nadziei.:))))

    To jest to!
    Spojrzenie z dystansem i odrobiną humoru jest chyba najlepszym wyjściem.
    Trzeba się chwytac każdej optymistyczenej mysli, jeśli pomoże ona przetrwać
    wizyty u teściowej ;-)))
  • mara37 31.12.04, 14:23
    Po tych wyżej wypowiedziach widzę, że prawie nikt z Was nie ma tak naprawdę
    problemów z teściami - bo wtedy nie jest łatwo powiedzieć sobie "olać to".
    Ja jestem żoną jedynaka - "ukochanego syńcia mamuńci" - i wiem niestety, co to
    tak naprawdę znaczy. Chcecie wiedzieć? Moja teściowa ma beznadziejnego męża i
    dlatego w klasyczny sposób całą swoją miłość przelała na synka, którego wybrała
    sobie na "mężczyznę swojego życia" (jak słyszę czasem takie deklaracje sławnych
    mam - "mój syn jest miłością mojego życia" - to mi włosy na głowie dęba
    stają!). Domyślacie się pewnie, że w takim związku nie ma miejsca na
    konkurencję - a taką "konkurencją" jestem ja. Dlatego, aby pozbyć się swojej
    synowej i doprowadzić z powrotem do stanu, w którym 40-letni facet będzie w
    dalszym ciągu mieszkał z mamuńcią i robił za bobaska, co to nie wie czy ma
    ochotę na śledzika czy czekoladkę (jak to napisała w podobnym temacie inna
    internautka na forum "Społeczeństwo") - czyli w dalszym ciągu będzie robił za
    jedyny sens jej życia - trzeba nieustannie pomniejszać wartość synowej- może
    uda wmówić się synalkowi, że żadna nie dogodzi mu tak jak mamusia, bo żona to
    przecież albo za mało daje jeść, albo za dużo, albo nie zdrowo, albo
    przeciwnie - "wcinasz te zdrowe świństwa, ale co to za przejemność?!" Synowa,
    owszem, może się zaharowywać na 3 etatach: w domu, przy dzieciach i w pracy,
    ale synuś ZAWSZE za ciężko pracuje, a do tego jest wątłego zdrowia. Jak synek
    jest oporny w przekonaniu go, że tylko mamusia się liczy, to należy ucieć się
    do szantażu emocjonalnego - najskuteczniejsze jest popadanie w coraz to nowe
    (zawsze śmiertelne!) choroby - ani na chwilę nie poprzestawać w ich
    symulowaniu, robiąc przy tym synkowi nieustanne pranie mózgu w stylu "tak mało
    masz dla matki czasu, a ja już pewnie długo nie pożyję) - nic tak świetnie nie
    wpływa bowiem na wyrzuty sumienia jedynego dziecka jak obarczanie go
    odpowiedzialnością za samopoczucie, zdrowie i życie jego jedynej matki!
    Można też przy okazji każdego spotkania rodzinnego wyjmować zdjęcia synka jak
    był bobaskiem, pokazywać wszystkim i głośno komentować "prawda, że nic się nie
    zmienił?", a także dręczyć go wspominkami typu: "a pamiętasz, jak byłeś chory
    jak mamusia cię karmiła rosołkiem? a kluseczki sama mamusia do tego rosołku
    robiła, teraz nigdzie nie zjesz takich kluseczków, jakie robi mamusia - tymi
    kupnymi to tylko się otruć można!" - tu należy rzućić na synową odpowiednio
    wymowne spojrzenie.
    I powiem wam: nie ma na to sposobu, poza może jednym: przeprowadzka do
    Australii (albo gdzieś na tyle daleko, żeby i telefony tam były drogie i bilety
    lotnicze, co uniemożliwi skutecznie nadmierne kontakty) - sposób ten nie
    sprawdza się w przypadku, gdy teściowa jest na emeryturze i ma mnóstwo czasu i
    oszczędności... tak jak moja:-((
    A może ktoś z Was jednak wypróbował lepszy sposób? (interesują mnie tylko te,
    które się sprawdziły w praktyce!)
    PS. Pozdrawiam serdecznie wszystkie żony jedynaków!
  • Gość: Lena IP: 80.48.96.* 01.01.05, 20:49
    Witaj w klubie. Ja musiałam takiemu mężo-synkowi wywalić wszsytkie rzeczy na
    klatkę schodową i wymienić zamki w drzwiach żeby zrozumiał, że to nie przelewki
    i moja cierpliwość się skończyła. On zmienił się, poukładał z mamuśką trochę
    inaczej stosunki, teściowa obchodziła mnie dość sporym łukiem ale i tak z takim
    człowiekiem /takimi ludźmi/ całe życie to walka w której należy zachować
    czujność i reagować zdecydowanie na nawet drobne inegerencje bo jeśli ich nie
    zauważysz to jesteś przegrana. A walczyć nawet nie ma z kim i jak. Miałam
    taką "schorowaną" teściową przez miesiąc /"bardzo ciężka grypa" grożąca
    powikłaniami serca - oczywiście jej zdaniem/, obsługiwana /oczywiście lepiej
    smakowało jej śniadanie lub kolacja zrobiona przeze mnie a nie przez synka, a
    gdy przez kilka dni robił to jej synek - wybuchła, że to jest obowiązkiem żony.
    Powiedziałam - to nich żona mamie zrobi, dziś czasy są liberalne, wystarczy
    znaleźć żonę/. Gdy mój mąż powiedział coś na temat knedli to teściowa nie mogła
    się głośno nadziwić, że on mi kazał a ja nie rzucam się do robienia tych
    knedli. Moja teściowa nie żyje od roku. Zaopiekowaliśmy jej siostrę z którą
    mieszkały cały czas. Nie chciałam by ciocia czuła się samotna, liczyłam, że z
    ciocią stosunki ułożą się normalnie, No i ... po kilku pobytach u nas
    usłyszałam od męża listę spraw które nie podobają się ciotce. To, że wyszedł ze
    mnie diabeł tasmański nie muszę pisać. O ochłodzeniu stosunków z ciotką -
    również. I inaczej nie będzie i nie mam w ogóle dylematów moralnych w tym
    temacie, nie mam zamaiaru niczego z ciotką sobie wyjaśniać, nawt nie dopuszczę
    do rozmowy na ten temat. Przyjmuję do wiadomości, że dzieli nas 40 lat życia a
    100 lat świetlnych w mentalności. Mogłam tak zrobić od początku z tesciową i
    mężem ewentualnie jeszcze wprowadzić konsultację z własną rodziną. Na
    usprawiedliwienie dodam, że nie znałam takich ludzi, nie wyobrażałam sobie, ze
    może istnieć taka podłość chamstwo, głupota, brak wyobraźni pomieszana w jednym.
    Nie mogłam się też nadziwić, że mój mąż pamiętając, ze ingerencja w nasze życie
    jego matki nie skończyła naszego małżeństwa rozwodem potrafił przyjąć, że
    ingerencja ciotki może być dopuszczalna. A jest to wykształcony i inteligentny
    facet. Czy można tak zaprogramować "domowo" człowieka? Może ma wszczepioną
    jakaś blokadę na tej inteligencji?
    Mój mąż jest fajnym facetem ale gdybym m iaławybierać jeszcze raz to wybrałabym
    go pod warunkiem, że /tu masz świętą rację!!!!!!!!!!/ na drugi dzień po ślubie
    wyjeżdżamy do Australii lub Kanady. Szkoda mi mojego życia, szarpię sie w nim
    zupełnie niepotrzebnie. Za dużo w moim życiu tych negatywnych emocji związanych
    z rodziną męża.
    Powodzenia w Nowym Roku.
  • Gość: polka IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:31
    czytając takie historie notabene podobne do mojej(mały fragment moich przeżyć
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=18973557
    dochodzę do wniosku,że nie powinnam mieć jednak obiekcji i skrupułów
    pozdrawiam noworocznie:)))
  • Gość: thistle IP: *.crowley.pl 31.12.04, 14:42
    moja Teściowa to kochana osoba - dba o nas oboje równo, mogę z nią pogadac
    o "babskich sprawach", gdy niedawno byłam w koszmarnym konflikcie ze Ślubnym
    potrafiła mnie przytulić i pocieszyć, syna rugając dyskretnie, żeby nie
    podważać autorytetu rodziców u wnucząt. To niewykształcona, ale mądra i dobra
    osoba. Każdej przyszłorocznej Pannie Młodej życzę takiej Tesciowej :)
  • sagis 01.01.05, 21:27
    Słyszałam o takiej teściowej, która od lat prowadzi taktykę niby cichych
    podchodów wobec swojej synowej. Manipuluje swoim synem. Jej jedno mówi, a jemu
    co innego. Tylko, że na szczęście on jest taki, że wszystko powie swojej żonie
    i wszystko wychodzi na jaw:-)
    Raz już tak zagrała, ale tak namotała, że wyszło na przekór jej. Jemu mówi, że
    najważniejsza jest rodzina i dzieci. A jej, że ma jego wyrzucić z domu.
    Powiedziała już jawnie, że chodzi jej, aby jej synek wrócił do niej.
    A, mają maleńkie dzieci. Nie jest dla niej ważne, aby one miały normalną, pełną
    rodzinę.
    Na szczęście oboje tak kochają się i on jest bardzo odpowiedzialny, że na nic
    jej trudy. A, to jeszcze wzmacnia ich związek.

    Najważniejsze jest, aby mężczyzna wiedział czego chce i szedł za swoją kobietą.
    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • mara37 03.01.05, 13:00
    "Najważniejsze jest, aby mężczyzna wiedział czego chce i szedł za swoją
    kobietą" - to prawda i bardzo ładnie powiedziane.
    Mój mąż na szczęście "trzyma" ze mną, ale jednocześnie wiem, że wewnętrznie
    jest rozdarty i to mnie boli, bo chciałabym, żeby był w pełni szczęśliwym,
    zrealizowanym człowiekiem, a nie psychicznym niewolnikiem swojej własnej matki.
    Lena, pytasz "Czy można tak zaprogramować "domowo" człowieka?" - jak widać
    można, w końcu każda matka ma na to kilkanaście lat - i to tych najważniejszych
    lat, bo w ich trakcie kształtowana jest osobowość - lepi się z dziecka to,
    jakim potem będzie człowiekiem.
    I jeśli np. taka mamusia ma beznadziejnego męża, to od małego "wgrywa" synkowi
    taki przekaz: "zobacz, synku, jaki ten twój ojciec jest niedobry, jak rani
    mamusię (ew. jaki niedobry - zostawił mamusię) - ty tego nigdy nie zrobisz, ty
    zawsze będziesz kochał mamusię, prawda, kochanie?" - a dziecko w całej swojej
    dziecięcej naiwności i wrażliwości potwierdza... I faktycznie, na wiele lat
    potem czuje się wciąż zobowiązane, żeby tą obietnicę wypełniać...
    To przykre i okrutne, ale ja faktycznie czekam na moment, kiedy moich teściów
    nie będzie już na świecie... Myślę, że oboje z mężem poczulibyśmy się po prostu
    WOLNI. Tyle tylko, że być może to jeszcze 10, 15, a może 20 lat... (bo moja
    teściowa wbrew temu co nieustannie sugeruje jest doskonałego zdrowia). Mam więc
    żyć myślą, że na starość (swoją starość) będę miała teściów z głowy? A co z
    moim życiem? I życiem mojego męża? Bo tak jak u Leny obecnie - "za dużo w moim
    życiu tych negatywnych emocji związanych z rodziną męża".
    Tym bardziej, że tak jak piszesz, Lena "walczyć nie ma z kim i nie ma jak" - w
    moim przypadku, trafiłaś w sedno, bo "oficjalnie", to moja teściowa jest po
    prostu kochającą mamusią, taką, co to swoją synową uważa za córkę
    (ha,ha,ha,ha!), której zależy wyłącznie na dobru rodziny, itp, itd. Sieć intryg
    i manipulacji jest tu tak cienka i tak misternie utkana, że prawie niewidoczna.
    Bardzo bym chciała, żeby teściowa kiedyś prosto w oczy powiedziała, czego tak
    naprawdę chce i do czego dąży - wtedy wreszcie odkrylibyśmy wszystkie karty i
    sytuacja byłaby jasna. Ale tak się nigdy nie stanie...
  • Gość: Lena IP: 83.136.224.* 03.01.05, 15:47
    Szczerze powiedziawszy odzyskałam wewnętrzny spokój gdy przestało mnie
    interesować czego chce moja teściowa /a chciała by wszystko i wszyscy kręcili
    się wokół niej i tak jak ona chce/. Jeszcze większy spokój ogarnął mnie gdy
    przestało mnie interesować ewentualne rozdarcie mojego męża. Bo wiem, że gdyby
    moi rodzice zachowywali się w stosunku do niego jak jego matka /i teraz ciotka/
    w stosunku do mnie - on nie miałby skrupułów, po prostu nie kontaktowałby się z
    nimi a jeśli już to bezpardonowo ustaliłby zasady. Z takimi ludźmi należy
    wyłącznie układać stosunki w taki sam sposób ... albo w ogóle. Im dłużej to
    trwa tym gorzej. Pozwalasz na chamstwo przez rok, dwa, pięć, dziesięć i ten
    cham jest zdziwiony, że przez 10 lat Ci nie przeszkadzało a nagle przeszkadza.
    Usprawiedliwiasz chamstwo teściowej, męża który jej nie chce urazić /Ty
    wytrzymasz/ i właściwie stosunki już są nie do ułożenia a sama nie wiesz jak to
    przerwać. Uważaj, bo możesz mieć jeszcze "przyjemność" opiekowania się teściową
    której nienawidzisz a która nie ma pojęcia o Twoich uczuciach /lub tak udaje/ i
    będzie chciała "ułożyć serdeczne stosunki". Lepiej nie utrzymywać stosunków z
    toksyczną osobą niż utrzymywać kurtuazyjne i udawać, ze jest dobrze. Lepiej dla
    własnego zdrowia.
  • Gość: matka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 16:05
    Może to podłe i okrutne wg ciebie ale nigdy ,nigdy ,nigdy nie powiedziałabym ze
    czekam na smierc najgorszego wroga.Pamiętaj ze to co mowisz kiedys odwroci sie
    przeciwko tobie.Ty jestes bardziej niebezpieczna dla bliżniego niż ta twoja
    prymitywna teściowa.Założe się że jeszcze każdej niedziekli klęczysz w kościele
    i modlisz się gorliwie.Jak wychowasz swoje dzieci?.One się na to przyglądają.
  • Gość: Lena IP: 83.136.224.* 03.01.05, 17:32
    Może ja napiszę zamiast Mary37. Zazdroszczę, że nie miałaś nigdy do czynienia z
    osobą której życzyłabyś wszystkiego co najgorsze. Znam osoby mające tak
    toksycznych rodziców, że takie "życzenia" mają już za sobą, znam takich którzy
    własnemu szefowi życzą by wpadł pod tramwaj bo człowiekiem jest podłym a oni
    nie mogą się zwolnić ani zmienić sobie szefa, znam taką nad któą znęcał się mąż
    i gdy już załatwiła truciznę - zamiast go otruć odeszła. Myślę, że są ludzie
    którzy innych, dobrych i normalnych potrafią doprowadzić do takiego stanu, że
    takie myśli się pojawiają. Może włąśnie ta myśl u Mary37 spowoduje, że zacznie
    coś zmieniać bo ukłąd ją zniszczy. Zazdroszczę, ze nie miałaś/nie masz takiej
    teściowej jak teściowa Mary37 i moja. Z własnego doświadczenia wiem, ze z tak
    toksyczą osobą należy zerwać kontakty. Ja sama zrozumiałam /wyrzucając rzeczy
    męża/, że wystarczy się rozwieść i już to będzie obca osoba. Zrozumiałam też to
    to mój mąż pozwala teściowej na jej zachowanie, że ja sama nie reagując ostro i
    zdecydowanie - przystaję na coś takiego. Należy z takimi ludźmi walczyć od
    początku bo im dłużej to trwa tym trudniej. Zanm osobę którą w pracy od
    pierwszego dnia gnoił szef /teraz nazywa się to mobbing/, po kilku latach ten
    gnojony, obrażany sam się zwolnił ale nadawał się już wyłącznie do leczenia
    psychiatrycznego. Mara37 pewnie ma taki domowy mobbing w wykonaniu teściowej i
    powinna zdecydowanie od niego się od niego uwolnić a nie czekać na śmierć
    teściowej. Po prostu powiedzieć pewnego dnia teściowej, żę uważa ją za fałszywą
    i jej nie lubi. Po kilku takich "występach" teściowa sama zacznie ją omijać,
    zacznie brać pod uwagę to co może od Mary37 usłyszeć a Mara37 odzyska szacunek
    do samej siebie. Tego jej życzę.
  • Gość: matka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 18:14
    Godzę sie z toba ale życzyć komus śmierci jest czymś strasznym dla mnie.Ja też
    miałam teśćiowa i wcale nie należała do tych najlepszych nawet wiem ze nie majac
    nic do mnie mnie nie lubiła i zawsze twierdziła że synowa to obca osoba.Ale w
    momencie kiedy zachorowała na białaczkę i zmarła w srrasznych cierpieniach
    zajmowałam się nią na dochodząco i choć pasmiętałam jej rózne sprawy to miałam
    łzy w oczach że umiera.Ona też na łożu śmierci powiedziała mi że bedzie się za
    mnie modlic i że żałuje tamtych lat.Przeciez kazdy z nas popełnia życiowe błedy
    ale ja nigdy swoim dzieciom nie powiem że babcia była złym człowiekiem i że mnie
    i ich nie lubiła.To Bóg ja rozliczy z grzechów.Ja choć jestem osobą wierzącą nie
    biegam do kościoła ale tez nie krzywdzę innych nawet myśla choc sa tacy ktorzy
    mogliby sie zastanowic nad swoim postępowaniem w stosunku do mojej osoby.A tak
    nawiasem to szkoda ze nie miałaś mojej teściowej może mogłybyśmy się wtedy
    zamienić.Pamiętaj żę sa gorsze.
  • Gość: Lena IP: 83.136.224.* 03.01.05, 19:09
    Nie wiesz co Mara mówi swoim dzieciom. Ja z własnego doświadczenia wiem, że
    dziecko chroni się przed takimi sprawami. Mojej teściowej niczego nie mówiliśmy
    o nas ani o zdrowiu, ani o pracy, ani o zakupach - wszystko co usłyszała na
    swój pokrętny sposób potrafiła odwrócić przeciwko nam i jeszcze obmówić
    nas /mnie/ w rodzinie - a córce mówiliśmy żeby nie mówić babci bo babcia się
    martwi i denerwuje aż wreszcie sama doświadczyła "zmartwienia" babci. Sama
    musiałam ukrócić podłości teściowej w stosunku do jedynej wnuczki by córka
    zachowała do niej choć trochę uczuć i szacunku.
    Pisanie na Forum nie jest równoznaczne z mówieniem tego do dzieci. Ani nawet z
    okazywaniem tego. Myślę, żę Mara sama boi sie własnych myśli ale je doświadcza.
    Takie uczucia rodzą się z bezsilności.
    PS. Czym innym są życiowe błędy a czym innym podłość przemyślana i
    systematycznie uskuteczniana. Moja teściowa uważała się za osobę mocno
    wierzącą, przez ostatnie 10 lat słuchała prawie wyłącznie Radia Maryja,
    chodziła do kościoła prawie codziennie. Co nie przeszkadzało jej intrygować,
    obgadywać i szczuć jednych na drugich, być złośliwą i jadowitą i okazywać
    pogardę każdemu kto jej na to pozwolił. Na łożu śmierci nie przeprosiłaby
    nikogo. Myślę, że to ona sama odpowie /odpowiada?/ za swoje życie. Ja nauczyłam
    się tego, że takich ludzi należy omijać bo wyzwalają w nas negatywne uczucia i
    myśli, trują i niszczą nas. Walka z takimi ludźmi jest bez sensu, żyć
    powinniśmy w zgodzie ze samymi sobą i innymi a nie wiecznie walcząc. Dlatego
    omijam siostrę teściowej /ciocia jako najmłodsza najwyraźniej w swoim mniemaniu
    nareszcie dostała prawa do wyrażania własnego zdania i robi to na "rodzinny
    sposób"/. Naprawdę można i naprawdę warto.
  • Gość: matka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 21:52
    To tylko dorosłym sie wydaje ze chronia dzieci przed takimi historiami.Dzieci
    wbrew pozorom sa najlepszymi obserwatorami.W swoim dorosłym życiu potrafia matce
    powiedziec przy nieporozumieniach/a jak traktowałaś swoja mamę kiedy ja byłam
    mała/ chocby to nie była jej wina.Mam taki przykład u bliskiej przyjaciólki.Na
    koniec ci powiem że najczęściej ci sa najgorsi co tak modla sie i potrafia nóz w
    plecy włożyc.Nie mniej jednak ciągle wracamn do tego że nie ma takiego pisanego
    prawa drugiemu życzyć śmierci.W mojej sytuacji też często słyszałam jak sie
    śasiadowi życzyło żeby nogi połamał na prostej drodze i co? Smierć przyszła
    szybciej niż ktoś mógł przypuszczać.I takie życzenia rodza się z poczucia
    bezsilności?.Wybacz ale tutaj nie przyznam nikomu racji to jest perfidne.Pozdrawiam
  • mara37 04.01.05, 12:14
    Zajrzałam na forum dopiero teraz, więc wpiszę się tutaj.
    Leno, bardzo Ci dziękuję za to wszystko, co napisałaś powyżej - to bardzo
    krzepiące móc się wymienić myślami z kimś wrażliwym, o podobnych
    doświadczeniach i przeżyciach.
    Jeszcze raz Ci dziękuję, ale myślę też, że nie ma sensu tłumaczyć tego typu
    kwestii osobom takim jak szanowna pani "matka" - mam wrażenie, że empatia to
    uczucie zupełnie obce tej osobie, jest za to pełna gniewu i potrzeby rzucania
    gromów na wszystkich wokół, także tych, których ani nie zna, ani nie rozumie.

    Droga pani "matko" - przegrała pani zakład - nie klęczę w kościele każdej
    niedzieli i nie modlę się gorliwie - tylko nie wiem, o co się właściwie
    założyłyśmy?
  • Gość: matka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:55
    dnej satysfakcji
  • Gość: matka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 16:28
    Pani Maro.Posądzanie mnie o rzucanie gromów na wszystkich w tym temacie i brak
    zrozumienia dla takich jak Pani zmusza mnie do napisania kilku słow.Otóż nie
    bede sie z z nikim licytować kto przeszedł mniej czy więcej ze swoja
    teściową,ponieważ to mi nie daje żadnej satysfakcji choc śmiało mogłąbym.Moje
    rozumowanie wynika z dobroci ,delikatności kobiecej oraz tego ze nigdy nie
    stawałam do rywalizacji z osoba ktora była matka mojego męza.On ja kochał inna
    miłościa a mnie inna i chocby z tego powodu konkurencja kobiet jest
    śmieszna.Zachowania i sposob bycia matek jest różna i my tez bedziemy
    teściowymi.Uważam ze każda z nas bedzie popełniać mniejsze i większe błedy
    czasami podświadomie.Prosze pomyslec gdyby nasze dzieci z małzonkami chcac miec
    spokój od nas chciały naszego zejscia?Co byśmy czuły.Ale żeby to zrozumieć
    trzeba posiadać trochę człowieczeństwa i dobrego wychowania.To drugie to każdy z
    nas wynosi z domu.A co do wrażliwości to mam obiekcje czy Pani rozumie to
    pojęcie.Ja natomiast zaliczam sie do osób bardzo wrażliwych dlatego sprawa
    życzenia komuś czegoś złego przyprawia mnie o wstręt.Stąd ta dyskusja właśnie na
    ten temat.A Pani sprytnie jak lisek podłapała temat i przekrętnie zrobiła ze
    mnie taką jak jest teściowa.
  • mara37 04.01.05, 17:57
    Droga pani, przykro mi, ale nasz sposób odbierania świata jest faktycznie
    zupełnie innego rodzaju, dlatego chyba jednak się nie porozumiemy.
    A o swojej wielkiej wrażliwości, dobroci, delikatności i skromności już z
    pewnością wszystkich pani przekonała - proszę się więcej nie trudzić.
    Pozdrawiam.
  • Gość: exJuras IP: *.proxy.astra-net.com 05.01.05, 08:28
    gadka-szmadka! wszyskie stare rury mamuśki swiontojebliwe na ksieŻyc!!! razem z
    ojcem Rydzykiem!
    Wiecie, co to jest teściowa na 102 ?
    100 metrow od domu , 2 metry pod ziemią!!!
    hee, hee !!!

    dlatego jak moja tesciowa jedzie na cmentarz to ja sie pytam
    mamusiu - a kto rower przyprowadzi??

    he! he!
  • a-cha 03.01.05, 19:34
    Jestem zona jedynaka, do tego moja tesciowa jest kobieta samotna (tesc odszedl
    kilkanascie lat temu i zalozyl nowa rodzine). Tesciowa jest uparta jak osiol i
    do tego ma hopla na punkcie porzadku. W przeciwienstwie do tescia, ktory jest
    super wesolym i otwartym facetem - ideal tatusia. To jest zdanie wiekszosci ich
    wspolnych znajomych, nawet ciotek od strony tesciowej. Moj maz ma bardzo
    niechetny stosunek do matki, trzyma ja na dystans, bywa czasem nieprzyjemny
    wrecz. Z tatusiem jest odwrotnie, jak tylko pojawi sie na horyzoncie (mieszka
    500 km stad) moj maz dwoi sie i troi zeby tatusiowi dogodzic.

    A ja uwazam ze mam bardzo porzadna i normalna tesciowa a za to dostaje gesiej
    skorki na mysl o przyjezdzie tescia.
    Jaki moral: chyba stosunek naszych tesciow do nas zalezy od naszych
    wspolmalzonkow - jesli oni pozwola mamusi wejsc na glowe, czasem podswiadomie -
    to my-zony na tym cierpimy.
  • paraply 04.01.05, 22:35
    Hej,

    na pewno nie kazda taka tesciowa jest. Moze powinnas dac jej do zrozumienia, ze
    was to denerwuje.
    Pozdrawiam
  • Gość: drRenek IP: *.proxy.astra-net.com 05.01.05, 09:20
    Traktuj wszystko z przymróżeniem oka!
    Najlepiej przy najbliższym spotkaniu rodzinnym opowiedz teściowej dowcip -
    Najlepsze dowcipy o teściowych: -))))

    * * *
    - Dzień dobry, zabawię u was przez jakiś czas - wita się w progu teściowa z
    walizką w ręku.
    - Czy mama na długo? - pyta zięć.
    - Aż będziecie mieli mnie dosyć - żartuje teściowa.
    - Jak to, mamusia nawet herbatki się nie napije?!

    * * *
    Zięć przyprowadza swoją chorą teściową do lekarza. Po badaniu pyta:
    - Panie doktorze, czy jest jakaś nadzieja?
    - Niestety - odpowiada lekarz - to tylko przeziębienie.

    * * *
    Pracownik prosi o trzy dni urlopu na pogrzeb teściowej.
    - Co jest, u diaska - wścieka się szef personalny. - Trzeci raz w tym roku?!
    - Sam się temu dziwię - odpowiada młody człowiek. - Szczerze mówiąc, już
    podejrzewałem, że teściowa symuluje, a pan, nie tylko utwierdził w
    wątpliwościach.

    * * *
    Teściowa umiera. Obok siedzi zięć i cierpliwie czeka. Nagle nad głową teściowej
    zaczyna krążyć mucha.
    Kobieta śledzi ją oczami: w jedną stronę, w drugą...
    - Mamo! - woła zięć. - Proszę się nie rozpraszać!

    * * *
    Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość zachwycony widokiem
    poroży, szabli i kłów, nagle woła:
    - W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety!
    - To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka myślała, że ją
    fotografuję!

    * * *
    - Czemu przyszedłeś do pracy? Przecież dziś masz pogrzeb teściowej!
    - Bo ja zawsze przestrzegam zasady: "Najpierw obowiązek, potem przyjemność"...

    * * *
    Umarła teściowa, cień padł na całą rodzine, ktoś musi palnąć mowę ....
    Powie zieć ...
    - Więc tak, dzięki Bogu do Boga poszła moja teściowa. Co jeszcze dobrego mogę
    na Jej temat powiedzieć? hymmmm, hymmmm, hymmmm, ale brata miała gorszego...


    -----
    Polecam wszystkim moją ulubioną stronę z dowcipami :
    drewniany.w.interia.pl/
  • Gość: hajer-przodowy IP: *.proxy.astra-net.com 05.01.05, 10:16
    e tam, najlepszy som nasze ślonskie dowcipy:

    pisze hanys list do teściowy:
    - ej, szwagier, kaj sie dzieli "teściowo"
    - najlepij bydzie siekierom...


    - tatko, tako, znolozlem babcie!
    - ile żem ci rozy godoł smarkaczu, co byś nie kopał w ogródku!!!


    tesciowo bierze do ręki miotła, a zięć pyto:
    - mamusia bydzie sprzontoć czy łodlatywoć?
  • Gość: megan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 23:53
    Jestem rok po ślubie,ale mamę męża znam już kilka dobrych lat. Moja teściowa
    jest dla mnie jak rodzona matka. Może nie dosłownie,ale naprawdę nie mogę
    narzekać: zawsze nam doradzi, pomoże, pochwali.Nie ma rywalizacji o względy jej
    syna. Może przyczyną tego jest fakt, że mamę straciłam kilka lat temu,a
    teściowa nigdy nie miała córki. Wiele nas łączy. Oczywiscie, ża ma swoje
    humory, jak każdy. Ale nigdy nie ingeruje w nasze życie - przynajmniej do tej
    pory. Doskonale wie, że jeżeli nasze stosunki układałyby się źle, to tylko ona
    by na tym straciła - ograniczony kontakt.
    Zresztą ma porównanie do teściów mojego rodzeństwa i myślę, że lepiej nie
    mogłam trafić.To ludzie, którzy mają ciekawe własne życie.
    Wszystkim dziewczynom życzę takich "przyjaciół" jak moi teściowie, a raczej
    mama i tata..
  • Gość: Ania IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.01.05, 03:33
    Rany to on naprawde zle wyglada jesli go utuczylas do 100 kg. zywej wagi. Nie
    dziw sie matce. Zmien mu diete na lekkostrawna, wiecej warzyw , owocow, chudego
    miesa. No i koniecznie niech zacznie cwiczyc. Na szczescie ze nie mieszkacie
    dalej niz 100 km. bo wowczas musialby chyba wazyc wiecej( zgodnie z
    kilometrazem).Czy tesciowa wita sie z toba albo dziecmi (jesli posiadacie).?
    Dlaczego uwazasz ze matka jedynaka musi byc gorsza od twojej tesciowej? Moze to
    byc taka fajna kobitka jak ty na przyklad?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka