Dodaj do ulubionych

Byłam kochanką - żałuję

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:52
Zrobiłam coś, co trudno mi sobie wybaczyć. Spotykałam się przez rok z żonatym
facetem, było cudownie... Ale bardzo prędko dowiedziała się o tym żona.
Wytropiła nas już po 3 m-cach znajomości. Zaczęliśmy się ukrywać, nie
potrafiłam zrezygnować z tej znajomości. Pani - przeglądała mu komórkę,
dzwoniła non stop do mnie, nie szła do pracy i stała pod budynkiem, gdzie on
pracował, żeby zobaczyć, kto przychodzi... W domu - oskarżała go wciąż, kiedy
sobie wypiła itp, itd. W końcu miałam dość, skończyło się. Nie kontaktuję się
z nim prawie od roku. Kilka dni temu zadzwoniła znowu - nie wrócił na noc,
myślała, że jest ze mną. Nawyzywała mnie, powiedziała, że zniszczyłam jej
małżeństwo, życie, zdrowie i psychikę.
Jest mi cholernie przykro, tyle mogę powiedzieć. Juz nic tu nie da się
odwrócić. Zastanawiam się, czy nie porozmawiać i nie powiedzieć jej całej
prawdy. Także i o tym, że od prawie roku się z nim nie widuję, nie odpowiadam
na smsy, nie chcę już tak żyć. Tylko czy to jeszcze może coś komukolwiek
pomóc?
Obserwuj wątek
    • missmag Re: By?am kochanka˛ - z˙a?uje˛ 12.01.05, 10:12
      zapominanie nic nie pomoze, bo predzej czy pozniej ten problem wroci do ciebie,
      niewykluczone, ze ze zdwojona sila. jesli nie rozwiazesz tego problemu teraz,
      nie stawisz mu czola, to bedzie cie on jeszcze dlugo przesladowal. nie uwolnisz
      sie. mialam podobna sytuacje. porozmawowialam z zona ex kochanka, wytlumaczylam
      jej wszystko... przyjaciolkami nigdy nie bedziemy, ba! nawet dalekimi
      znajomymi, ale mysle, ze ona mnie nieco zrozumiala, choc oczywiscie nie
      wybaczyla.
      rzeczywiscie zniszczylas zycie zony swojego kochanka, ale czasu juz nie
      cofniesz. powinnas sie z nia spotkac i porozmawiac. mysle, ze ten jej maz to
      nazwyklejszy jebaka i ona powinna jak najszybciej ulozyc sobie zycie bez niego.
      zdrada jest jak choroba - przewlekla i nie zawsze uleczalna.
      • Gość: janeczka25 Porozmawiać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 10:27
        Nie jest to łatwa decyzja. Nie jest łatwo odezwać się do kogoś, kto najchętniej
        wsadziłby mi nóż w plecy. Ta pani potrafiła wydobyć po kolei mój numer na
        wszystkie, jakże często zmieniane komórki, dzwonić do pracy, podając się za
        moją rodzinę, żeby dowiedzieć się, o której kończę... Sama przyznała w rozmowie
        ze mną, że ma na tym punkcie obsesję. Zastanawiam się też, dlaczego wini tylko
        mnie. A jej mąż to co - był święty?
        Boję się tej rozmowy, boję się kontaktu z kimś, kto może być nieobliczalny.
        • missmag Re: Porozmawiac´? 12.01.05, 10:31
          zrozum, ze nie unikniesz konfrontacji, jesli chcesz poradzic sobie z tym
          problemem.
          i nie probuj zrozumiec tej kobiety, dlaczego wini tylko ciebie, a nie meza. ona
          jest permanentnie oszukiwana, wiec nie szukaj w niej rozsadku. porozmawiaj z
          nia. nawet najgorsza rozmowa przyniesie ci ulge.
      • lilyrush Re: By?am kochanka˛ - z˙a?uje˛ 14.03.19, 18:08
        biorąc pod uwagę, że pan znowu znika to nie jestem pewna, ze konkretnie autorka zniszczyła życie żonie kochanka. Na pewno zrobił to maż. A kochanek mogło być multum przed nia i multum po niej. Ale akurat tutaj żona trafiła na podatny grunt to kontaktów. Inne kobiety złożyłyby zależenie o nękanie i załatwiły sądowy zakaz kontaktów

        --
        Nie dyskutuje z trolami wszelakiej maści.
      • Gość: janeczka25 Tytułem usprawiedliwienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 11:12
        Nie, Joasiu, to chyba nie do końca psychopatka. Mają dwoje dzieci, ona zarabia
        przeciętnie. Myślę, że boi się o przyszłość, o finanse, bo nawet dyskutując ze
        swoim mężem nigdy nie używała argumentu - kocham cię, bądź ze mną. Nie wiem,
        jak ja zareagowałabym w takiej sytuacji... Myślę, że nie tak, że to absurd, że
        ona sama momentami się ośmiesza... Ale może boi się, co będzie, jeśli zostanie
        bez męża... Zresztą kiedyś mi powiedziała: Jesteś sama, swobodna, a ja muszę
        utrzymac dwójkę dzieci... Smutno mi, jak to wszystko analizuję. Ale muszę to
        kiedyś jakoś załatwić.
        • missmag Re: Tytu?em usprawiedliwienia 12.01.05, 12:48
          wiesz co, janeczko? madra babka z ciebie. to dlatego dasz sobie rade i nawet
          jesli zona bylego kochanka bedzie starala sie wmowic ci, ze to przez ciebie
          wali jej sie zycie - w koncu ma prawo myslec, ze to prawda - nie wierz w to.
          trafila na sku..syna, tak jak ty zreszta.
        • joasia1 Re: Tytułem usprawiedliwienia 12.01.05, 12:53
          Gość portalu: janeczka25 napisał(a):


          > Ale muszę to kiedyś jakoś załatwić.

          Niczego nie dasz rady zalatwic bo ta kobieta spracila poczucie dla realnego
          zycia.
          Przeciez takimi metodami nie zatrzyma faceta przy sobie tylko go wygania z domu.

          Czy tego faceta na sile uszczesliwialas czy on dobrowolnie do Ciebie
          przychodzil?

          Nie ma w polskim prawie jakiegos § zeby zakazac tej pani takiego zachowania
          wobec Ciebie. Jak jest to moja jedyna rozmowa z nia bylaby
          "Nie mam z pani mezem od roku kontaktu, prosze przestac mnie terroryzowac, jak
          nie to zajmie sie ta sprawa moj adwokat..."


          --
          piekne ozdoby - wlasnorecznie
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23390
      • Gość: janeczka25 Re: Byłam kochanką - żałuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 13:09
        Hmmm, przez telefon już jej to mówiłam kilkakrotnie, bo przez pewien czas
        wydzwaniała często. Problem w tym, że przez pewien czas, kiedy się z nim
        spotykałam, on wmawiał żonie, że to nieprawda. A ja nie miałam wyboru, mówiłam
        jej to samo... Ale w końcu zerwałam wszelkie kontakty, więc nie wiem, czemu
        wciąż te telefony do mnie. Czy on nadal tak się zachowuje, tyle że z kim innym?
        Czy ona po prostu wciąż się na mnie mści?
        To dziwni ludzie. Wiem od osób trzecich, że tam nigdy nie było zgody, harmonii,
        a za to: małżeństwo wymuszone przez ciążę, wieczne awantury i konflikty o byle
        co... Nie wiem, kto był bardziej winien. Wobec mnie "ten pan" nigdy się nie
        zachowywał konfliktowo.
        I wiem doskonale, że to, co teraz napisałam, wcale mnie nie usprawiedliwia.
        • missmag Re: By?am kochanka˛ - z˙a?uje˛ 12.01.05, 13:18
          janeczko!!!! na boga! nie daj sie zmanipulowac.
          ze niby on bezkonfliktowy, ze ona go wziela na ciaze, a on - biedny zuczek -
          nigdy nie byl szczesliwy w malzenstwie. to skad sie wzielo drugie dziecko?????
          ten koles to kretacz i dziwne by bylo, jakby mowil ci, ze jego zona jest ok,
          ale szuka dodatkowych wrazen.
          czy ona sie wciaz msci na tobie? nie wiem, nie sadzie. po prostu ma podstawy,
          by ci nie ufac i tyle.
          • Gość: janeczka25 Re: By?am kochanka˛ - z˙a?uje˛ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 13:37
            Już dawno nie ulegam tym manipulacjom. Dlatego z nim nie jestem. Nie może być
            tak, że ktoś krzywdzi swoją rodzinę, mnie zawraca głowę, a potem sie dziwi, o
            co do niego te wszystkie pretensje. Nikogo nie zmuszałam, nie uwodziłam, żeby
            ze mną był. Myślę, że w takich sytuacjach winna jest zarówno kobieta, która
            rozbija małżeństwo, jak i ten "niewierny". To nie był małolat. Jest ode mnie
            starszy...
            Kiedy próbowałam z nim rozmawiać, że to JA czuję się źle z tym wszystkim, on
            dziwił się, że żona ma do NIEGO o coś pretensje.
            To wszystko nie powinno było się wydarzyć...
            • Gość: ana_banana Re: By?am kochanka˛ - z˙a?uje˛ IP: 156.17.253.* 12.01.05, 13:47
              Nie zadreczaj sie. Zrobilas glupstwo, trudno. Pewnie drugi raz tego nie
              zrobisz. Jak nastepnym razem zadzwoni umow sie z nia na powazna rozmowe w
              kawiarni. Najpewniej tam ci oczu nie wydrapie i bedziesz mogla w miare
              spokojnie powiedziec jej wszystko. Zrob to, dla siebie, dla niej i dla
              dzieciakow, ktore tez to przezywaja. Powodzenia i trzymam kciuki :)
    • pasikonna Re: Byłam kochanką - żałuję 12.01.05, 16:10
      Mysle ze warto zebys powiedziala. To pomoze zarowno jej jak i Tobie. Ale
      warunkiem jest, zebys przyjela to co ona ma do powiedzienia, a paradoksalnie
      moze sie okazac ze to ona bedzie chciala moowic.
      To jest okropne uczucie kiedy dowiadujesz sie ze twoj maz ma kochanke. Pozniej
      juz nigdy nie jest tak samo. Mozna odbudowac wiele, ale nie 100%.
      I taka rozmowa moze jej pomoc, a napewno Tobie, skoro czujesz sie zle z tym co
      zrobilas.
      Trzymaj sie, pozdrawiam
      • Gość: janeczka25 Re: Byłam kochanką - żałuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 09:50
        Ja to wszystko wiem. to są sensowne i mądre rady: idź, pogadaj. Tylko, że tyle
        razy juz ona chciała ze mną rozmawiać, a ja tego unikałam i grałam idiotkę...
        Aż mi głupio tak po prostu do niej iść, za bardzo się wstydzę.
        Dodam, że obecnie spotykam się z kimś, kto o tej całej mojej przeszłości nie
        wie. Kiedy się spotykamy, wyciszam komórkę, bo boję się, że ONA znów zadzwoni
        albo ON znowu wyśle mi jakiegoś smsa (na które nie odpowiadam) i będę musiała
        sie gęsto tłumaczyć... Tak, do tego wszystkiego dochodzi obawa, że prawda
        wyjdzie na jaw jeszcze przed moim partnerem, na którym bardzo mi zależy. A
        wiem, że prawda o poprzednim związku zniszczy nasze uczucie.
      • Gość: janeczka25 Re: mozesz sprobowac z nia pogadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:53
        A może oboje to psychopaci, heh. Bo co można powiedzieć na takie kwiatki jak
        np. wieloletnie łamanie mebli w domu przez pana męża podczas kłótni
        (dowiedziałam się o tym od kogoś później, o wiele za późno), czy też gryzienie
        męża po rękach przez panią żonę w ataku szału, bo nie chciał jej pokazać
        komórki (sama widziałam ślady, jak po wściekłym dobermanie). Teraz już
        rozumiecie, czemu tak boję się tej ewentualnej rozmowy? A z drugiej strony
        naprawdę wierzę, że może uczciwe wyjaśnienie to wszystko zakończy... Sama nie
        wiem.
    • obrotowy żałuj - ze trafilas na Palanta - nie potrafiacego 02.03.19, 19:19
      przygotowac sobie pola i warunkow do posiadania kochanki - skoro po trzech miesiacach sie wydalo.

      Czlowiek rozwazny postepuje w/g zasady: "nie potrafisz, nie pchaj sie na afisz".

      Chcac bezpiecznie miec kochanke - Musi zaplanowac sobie:
      1. alibi w pracy.
      2. bezpieczne miejsca spotkan i samochod do dyspozycji
      3. czasami nawet zapasowe koszule i majtki, nie mowiac o srodkach higieny...
      4. osobny, niedostepny dla zony telefon komorkowy
      (zostawiany np. w piwnicy, czyy w pracy...)

      Moje historie nie wydaly sie przez Cwierc Wieku
      (nie na stale, tylko od czasu do czasu - co 3-4 lata...)
      • adria231 Re: żałuj - ze trafilas na Palanta - nie potrafia 03.03.19, 07:30
        Ja dałabym radę młodej damie: Kiedyś będziesz miała męża i dzieci . Może zdarzyć się ,że twój małżonek zechce szukać szczęścia na boku. Pamiętaj : zło, jak i dobro uczynione innemu człowiekowi wraca...
        Dobrze, że żałujesz. Będzie jeszcze lepiej, jeżeli nie dasz się wmanewrować w następne kłopoty.
        • obrotowy wez nie cuduj. 03.03.19, 20:44
          ona nie zaluje tego, ze miala kochanka - tylko tego, ze to byl Palant i przez niego miala klopoty.

          w poscie powyzej napisalem - jak podchodzic rozwaznie do sprawy - by sie nie wydalo.
    • edyta_1990 Re: Byłam kochanką - żałuję 24.04.19, 17:07
      Kochankę/kochanka trzeba umieć sobie wybrać. Tu laska miała dobre rżniecie i mimo że z żonatym to jej to nie przeszkadzało. A teraz jedyne co jej i podobnym przeszkadza to że ma problemy on i jego żona ją nachodzi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka