Taka jak ja - porzucona Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • cześć,
    kolejny dzień zaczynam w parszywym nastroju, bo kolejny raz zostałam
    porzucona, zdradzona i oszukana.Jak zacząć nowe życie kiedy wokół pustka -
    jego nie ma. Inni mnie nie interesują - choć starałam się żeby to nie był
    przypadkowy ktoś - to tak sie teraz czuje. Nic nie znaczyłam dla niego, a
    teraz mało znaczę dla siebie. Ta pustka mnie przeraża. Nie chcę już nikomu
    ufać bo jeśli będzie między nami tak fajnie i nagle on stwierdzi - to koniec.
    Ja nie chcę być w związku - po tygodniu okazuje się że jest z inną. To po co
    mi następny taki raz.
    Myślę, że większość kobiet się tak czuje jak ja. Potrzebuję wsparcia i
    zrozumienia.

    • Jesli jestes kobieta inteligentna poradzisz sobie z tym. Na poczatek pproponuje
      juz teraz wyporac firanki. To pomaga - vide moj watek:)
      --
      "A krowa na to: To tu już nie można umyć wymion?!"
      • Pewnie, że jestem inteligenta. Nie sądzę też żebym miała się załamać z powodu
        faceta... to nie zmienia faktu, że cierpię i jest mi ciężko.
        Chciałabym móc uniknąć podobnych "wrażeń" ale chyba wykazuję szczególną
        skłonność do takich przypadków...Pewnie oprócz prania firanek i kupienia płynu
        nic więcej mi nie poradzisz ?
        • Gość: Kati IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 17:30
          Coraz więcej porzuconych kobiet.Ja podobnie jak Ty zostałam sama,a kiedy
          zaświeciło się słoneczko,okazało się ,że trafiłam na maskującego się żonatego
          mena.I znów-sama.Czterdziestka na karku i .....niewiem czy jeszcze zaufać?
          • zaufać na pewno tak, tylko pytanie któremu?
            Każdy facet jest na początku miły, normalny, i do rzeczy. Z czasem nabieram
            przekonania, że nigdy nie nabiorę wprawy we właściwej ocenie rzeczywistości.
            Łudzę się, że tym razem nie dam się zaskoczyć, ale to iluzja. Nie daje się
            zaskoczyć na początku, a potem coraz bardziej się wciągam, a On wyczerpuje
            pokłady mojej energii i znika.Ja zostaję na tzw. lodzie z pustką i
            rozczarowaniem do poduszki....
      • Gość: porzucony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 08:30
        Co ty jej proponujesz kobieto na pasach-ty jej wyślij chłopa a nie proponuj
        pranie firanek.Przeciez ona tego nie umie robić.
    • Niestety jest wiele kobiet takich jak Ty - może to pocieszające, że nie jesteś sama z takim problemem.
      dzisiaj sobie daj spokój i zrób jakąś przyjemność (Princessa???) - może to podniesie Cię na duchu.




      --
      Wysokie obcasy NO BO TAK!
      • Dziękuję -:)
        niestety, obawiam się że Princessa nie wystarczy. Mój przypadek jest chyba
        trudny, bo to nie pierwszy raz, a jestem już pod 30-stkę. Więc powinnam być
        mądrzejsza.... Czuję się oszukana i wykorzystan - trochę jak porzucona
        zabawka.Facet mi w końcu niczego nie obiecywał o informację o rozstaniu
        przekazał niemalże w formie komunikatu który dawno sobie przemyślał nie
        pozostawiając mi wyboru. Jeszcze na dodatek pracujemy razem i jest ciężej niż
        myślałam...
        • Gość: nina75 IP: *.menis.gov.pl / *.menis.gov.pl 03.03.05, 09:29
          Doskonale Cię rozumiem Olu... Też znalazlam się w takiej sytuacji. Minął już
          rok, a jeszcze zdarza mi się o tym myśleć. I jestem nieufna, nie potrafię już
          tak jak kiedyś. I ciągle jestem sama.
          Pozdrawiam i mam nadzieję, ze się jakoś jednak pozbierasz. I ze mi się też
          uda...
    • sprobuj wykorzystac ten czas dla siebie. zastanowic sie dlaczego po raz kolejny
      sie to zdarzylo. i co zrobic zeby sie znowu nie zdarzylo. to nie jest przyjemne
      i wesole ale coz. warto chociaz wyciagnac z takich rzeczy nauke dla siebie.
      moze za bardzo ci zalezy, moze za bardzo sie starasz? moze jestes zbyt
      niecierpliwa i wiazesz sie z tymi, ktorzy maja ochote w nadziei ze to ten
      jedyny? trudno uwierzyc ze jestes z kims i nie wyczuwasz ze to ktos kto w
      postaci komunikatu moze oznajmic ze odchodzi. a wrazliwosc i kultura, ktorej
      sie wymaga od drugiej osoby? dlaczego tego nie widzialas?
      --
      dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
      • Dziękuję za dobre rady. Ja to już właściwie wiem od dawna. To prawda, że za
        bardzo się starałam i zależało mi, ale nie byłabym z kimś niewrażliwym,
        nieczułym. Jeśli chodzi o czas dla siebie to chyba mam go aż nadto. A jak już
        ktoś mi się spodoba to jestem zachwycona, on zresztą też. Tym bardziej nie
        umiem przejść do porządku dziennego tak łatwo jak on. Jemu jest łatwiej bo
        zastąpił mnie kimś innym, a ja nie skaczę z kwiatka na kwiatek.Przez to dłużej
        cierpię.
        • no nie. jezeli jest zachwycony to co sie dzieje ze cie zostawia bez slowa i to
          od razu dla innej? ilee te zwiazki trwaja? moze nie angazuj sie tak bardzo bo
          jak mija etap zauroczenia konczy sie zwiazek? dlaczego odchodza?
          --
          dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
          • jak byliśmy razem było nam fajnie. Nie mieliśmy siebie dość. A to, że był
            zachwycony teraz wydaje mi się zwykłym udawaniem i tak jak mówisz zauroczeniem
            które minęło z pierwszym podmuchem monotonii, codzienności. Tylko , że ja widzę
            w tym naturalne przejście do codziennego bycia razem, a on pretekst do rostania
            i odświeżenia się z kimś NEW.
            Jeśli chodzi o zaangażowanie to okazywaliśmy je sobie na podobnym poziomie.
            Dopiero jak się skończyło zrozumialam, że zależy mi bardziej. Ale wtedy to już
            chyba nie ma to znaczenia. Koniec to koniec.
    • Olenko63,
      powiedz dlaczego mamy Cie rozumiec i wspolczuc? Doskonale (jak piszesz) zdajesz
      sobie sprawe, ze jestes oszukiwana. Doskonale zdajesz sobie sprawe, ze on nie
      zmieni sie. Dlatego albo pogodz sie z sytuacja, ze Twoje zycie bedzie zawsze
      wypelnione podlym nastrojem, zawsze bedziesz czula sie niedowartosciowana, albo
      kopnij frajera w tylek. Pamietaj, nie ma nic gorszego jak swiadomosc, ze nic
      nie zmieni sie na lepsze i tkwienie w takim zwiazku. Nie mozesz powiedziec juz,
      ze nie wiedzialas, ze mialas nadzieje. Jesli facet Cie kocha to musi udowodnic,
      inaczej no coz...wyzej stoi. I musi udowodnic nie pisaniem na forum (halooo
      slodziutki kardio, pozdrawiam- mozesz poczesac mi grzywke, no badz silnym
      macho :o)), lecz prawdziwym czynem.
      M.S.
      • Prosiłam o wsparcie, a nie współczucie. Myślę, że większość kobiet przeżyła
        taki zawód i ma już swoją dewizę i złotą zasadę. Ja jej jeszcze szukam.Jak
        narazie to ten frajer kopnął mnie i to tak boleśnie, a niedowartościowany to
        jest chyba on bo zabrakło mu odwagi, żeby powiedzieć - wiesz spotkałem kogoś,
        myślę że powinniśmy się rozstać. Zamiast - Wiem, że będziesz szczęśliwsza z
        innym , ja się nie nadaję do związków, być może będę w życiu sam.
        Najgorsze jest to, że na każdym kroku udowadnialiśmy sobie że nam na sobie
        zależy.
    • Gość: Zuzia IP: *.lublin.mm.pl 02.03.05, 16:22
      Czesc Ola. trzymaj sie mocno, jestem z Toba! tez jest mi tak smutno , tez
      dlatego ze Jego nie ma. Tylko ze my oficjalnie sie rozstalismy ale prawda jst
      taka ze gdyby to ode mnie zalezalo wciaz byklibysmy razem. Tez czuje pustke, tez
      nikt mnie nie obchodzi. Ale wlasnie przed chwila w Lublinie wyjrzalo slonce, i
      to tak ostro ze az mnie razi w oczy. poczulam sie lepiej, przyjdzie wiosna ,
      lato. wakacje. a Oni niech sapdaja . Ola powiedz ze wierzysz w to tak jak ja !
      • tylko ta myśl pozwala mi rano wstać z łóżka i wyjść do ludzi. Najgorsze jest
        to, że kobiety przeżywają rozstanie obwiniając siebie a tych ktorzy nas
        krzywdzą wręcz idealizujemy.Wszystko wokół nie ma sensu i nic nie cieszy.
        Człowiek myśli, aby do jutra, aby, do poniedziałku, bo weekendy samotne wcale
        nie są fajne i chcę żeby szybko mijały.
        Dobrze, że niedługo wiosna, może coś się zmieni....
        • Gość: Zuzia IP: *.lublin.mm.pl 02.03.05, 16:37
          Boze az ttrudno uwierzyc jak podbnie moga myslec diwe kobiety byc moze na dwoch
          krancach Polski po rozstaniu z upelnie roznymi facetami. dokladnie-szukam winy w
          sobie, aon jest bostwem, idealem. nawet teraz jak to pisze to smiac mi sie z
          tego chce, a sa chwile ze naprawde tak mysle. Ola wiecej optymizmu, widzisz u
          mnie juz minakl miesiac i juz potrafie pisac takie bardziej pozytywne rzeczy .
          trzymaj sie, za jakis czas bedziesz tylko wspominala to jak teraz marnujesz
          swoje mlode latka na placz po tym palancie. bo niewatpliwie nim jest skoro
          zostawia taka siwetna dziewuche jaka zapewne jestes! pozdrawiam!
    • czuje się źle, bo pracuje z nim w jednej firmie. Często się widujemy. Nie
      będzie mi łatwo zapomnieć. Przeraża mnie trochę jego zimny, obojętny wręcz
      pretensjonalny stosunek do mnie. On uważa że życie jest piękne (bo ma nowa
      laskę)Jeszcze na dodatek organizuję wyjazd jego grupy a On zamierza ja na ten
      wyjazd zabrać. Czy to nie szczyt obłudy, czy to ja za dużo sobie wyobrażam?
      • Gość: weronika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 22:46
        Kurcze!! Czytam te Twoje teksty i widzę w Tobie siebie..Może krótko od
        początku: ja silna,pewna siebie osoba,która zawsze wiedziała,czego
        chce..zakochalam się po uszy.On też,przynajmniej wtedy tak myślałam.Szybko
        zaczął bawic się moimi uczuciami,manipulować mną a ja ..pozwalałam mu na to,bo
        byłam slepa!Z czasem nie potrafiłam juz bez niego normalnie
        funkcjonować.Zostawił mnie kilka razy w czasie tego naszego związku i zawsze
        wracał,obiecywał zmiany i w momencie kiedy zaczynałam mu wierzyć,piekło
        zaczynało się od samego początku.Wiesz... w czasie tego związku stracilam wiarę
        w siebie,we wszystko.Poznałam,jak działaja środki antydepresyjne,leki na sen
        (bo tylko śpiąc nie płakałam i nie myślałam).Wydałam majątek na wizyty u
        psychologa i wiesz... po kilku latach to ja odeszłam.Zrozumiałam,że lepiej być
        samej,niż z kimś, kto tak mnie niszczył.Niestety musiało minąć bardzo duzo
        czasu,zanim zrozumiałam,że najwazniejsze jest to,że wiem,czego chcę.A to kto mi
        to da,to juz mniej wazne!Życzę Ci tego,żebyś tez to zrozumiała :o)
        • Dzięki-:)
          Ja jestem daleka od środków antydeprezyjnych - chociaż też czasem nie mogę
          spać. Budzę się już z lękiem i bólem brzucha.....Wiem,że wiara w siebie i
          dbanie o swoje zdrowie to teraz dla mnie najważniejsze a z biegiem czasu
          zapomnę o tych przykrych przeżyciach. Cieszę się że już myślisz tak pozytywnie,
          ja w głebi duszy również, ale te myśli są bardzo głęboko, na wierzchu jest ból
          i rozczarowanie. Tylko nie wiem czy nie jestem bardziej sobą rozczarowana...
          może były oznaki tak marnego końca tylko byłam zbyt zaślepiona. Ale czy dla
          takich chwil właśnie nie żyjemy? Dla tego zaślepienia, motylków w brzuchu, i
          walącego szybko serca na samą myśl o tej jedynej osobie...?
          Nie wiem czy czegoś się po tym nauczyłam. Wiem, że teraz cierpię bo związek był
          dla mnie dobry, tylko partner nie ten.
      • Gość: nina75 IP: *.menis.gov.pl / *.menis.gov.pl 03.03.05, 09:42
        No cóż, on też pracowa.l ze mna w tej samej firmie. Ja tego nie wytrzymałam i
        dałam z niej nogę jak najszybciej. A te miesiące, gdy już nie bylismy razem, a
        ja jeszcze tam pracowalam byly prawdziwym koszmarem. Jesli jest to możliwe
        zmień jak najszybciej pracę!!!
    • ola63 napisała:
      > bo jeśli będzie między nami tak fajnie i nagle on stwierdzi - to koniec.
      > Ja nie chcę być w związku - po tygodniu okazuje się że jest z inną.
      ...a co było "takie fajne" w ciągu tego tygodnia...?
      --
      kto ma to samo zdanie co my - jest kulturalny, miły i po prostu człowiek
      renesansu; kto się z nami nie zgadza ten bydlę (c. Anton)
      • wszystko było fajne. Ja czułam się chciana, rozpieszczana, przytulana - tak jak
        lubię . Związek trwał trochę ponad 2 miesiące, ale nawet przez chwilę nie dał
        mi odczuć, że mu nie pasuję, że nie jest zadowolony z tego że jest ze mną. I
        tego mi żal. I za tym tęsknie. I tego nie rozumiem.
    • zastanawiam sie, co musza w sobie miec takie osoby, ktorych non stop ktos rzuca.
      mnie nikt nigdy.
      --
      glosna muzyka, ale calkiem do dupy
      • Gość: aaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 23:44
        wszystko przed toba :PPP
      • aureliana napisała:

        > zastanawiam sie, co musza w sobie miec takie osoby, ktorych non stop ktos
        rzuca
        > .
        > mnie nikt nigdy.
        -----------

        Albo jesteś jeszcze bardzo młoda, albo młoda i w swoim pierwszym związku, albo
        to Ty pierwsza rzucasz, aby samej nie być porzuconą.
        To trzecie jest dużym prawdopodobieństwem przy Twoim nigdy. Może nawet nie
        zdajesz sobie z tego sprawy i jak w podświadomości, jakieś złe sygnały
        dostaniesz, to odchodzisz pierwszy.
        Nigdy nie można być w życiu czegoś za pewnym!
        --
        Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
        • bylam w wielu zwiazkach, w jednym bardzo dlugim. i to on sie chcial zabijac
          (proby), to on zatrul mi zycie(i moich bliskich) na blisko dwa lata jzu po
          zerwaniu.
          wiec jezeli mialam zerwac wg ciebie z innych powodow niz naprawde sadze, to
          podsiwadomy mogl byc tylko strach, ze to chyba jednak psychool;)
          .byl kiedys nawet takich watek, ze dziewcyznie ylo az glupio, ze to ona rzuca,
          ona pzestaje kochac. ktos jej napisal, ze moze tu chodzi o to, ze
          jestkroliczkiem, ktorego ciagle trzeba gonic, a tak naprawde nigdy sie nie
          zlapie. moze ze mna jest podobnie?;)
          ale fakt, wszystko przede mna

          sagis napisała:

          > aureliana napisała:
          >
          > > zastanawiam sie, co musza w sobie miec takie osoby, ktorych non stop ktos
          >
          > rzuca
          > > .
          > > mnie nikt nigdy.
          > -----------
          >
          > Albo jesteś jeszcze bardzo młoda, albo młoda i w swoim pierwszym związku,
          albo
          > to Ty pierwsza rzucasz, aby samej nie być porzuconą.
          > To trzecie jest dużym prawdopodobieństwem przy Twoim nigdy. Może nawet nie
          > zdajesz sobie z tego sprawy i jak w podświadomości, jakieś złe sygnały
          > dostaniesz, to odchodzisz pierwszy.
          > Nigdy nie można być w życiu czegoś za pewnym!


          --
          glosna muzyka, ale calkiem do dupy
        • może to był mój błąd - poczułam się dbyt dobrze w tym związku. Poczułam, że mi
          to pasuje i dawałam mu to odczuć (zresztą on mi też), że nie chcę niczego
          innego.....Któregoś dnia chciałam zrobić mu niespodziankę i wpadłam do niego
          bez zapowiedzi.... był niezadowolony, zmęczony i stwierdził, że czuje
          się "zaszczuty". PO trzech dniach zerwał.
          Nie mogę być z kimś kto ma prawa do mnie a ja mam się zapowiadać, umawiać i
          kontrolować. On miał pełny komfort. Ja też tak chciałam. Widać u meżczyzn to
          nie działa.
          • wiesz, to u mnie zawsze jest odwrotnie.
            z obecnym chlopakiem jestem ponad rok, jestesmy ze soba bardzo blisko, raz na
            jakis czas mieszkamy ze soba, ale do glowy by mi nie przyszlo przyjsc bez
            zapowiedzi. zawsze dzwonie wczesniej. i bylabym zla, gdyby mnie zrobiono taka
            niespodzianke, dla samej' zasady'. moze wiecej dystansu?
            np. mnie zawsze odrzucali( w sensie byly dla mnie nie do przyjecia:P) faceci,
            ktorzy po paru miesiacach/ tygodniach patrzyli na mnie maslanym wzrokiem,
            chcieli zaraz znac moj plan zajec i walili pseudoromantyczne teksty( za bardzo
            romantyczna chyab nie jestem). od razu czulam sie osaczona i myslalam, ze ten
            ktos musi byc bardzo ZDESPEROWANY. a ja ze zdesperowanym facetem gotowym oddac
            dla mnie wszystko nie chcialabym byc.
            na poczatku mojego obecnego zwiazku tez nie bylo pod tym wzgledem lekko, bo on
            szybciej ode mnie byl gotow na jakies deklaracje, ktore mnie nawet dzis nie
            przechodza przez gardlo;))
            dlugo rozmawialismy( bo jednak na nim mi zalezalo) i musial zrozumiec, ze ja
            potrzebuje dystansu. no i od tamtej rozmowy wlasciwie jest ok;).ludzie, ktorzy
            nie maja wiekszych problemow( niesmialosc, brak pewnosci siebie ?)ze soba nie
            chca zazwyczaj byc z ludzmi, ktorzy zachowuja sie jak wierne psinki. chca byc z
            kims, kto jest SOBA, ma tez swoje zainteresowania etc, potrafi powiedziec 'nie'
            a nie dostosowuje sie do kazdych zachcianek- bo to jest nudne.


            ola63 napisała:

            > może to był mój błąd - poczułam się dbyt dobrze w tym związku. Poczułam, że
            mi
            > to pasuje i dawałam mu to odczuć (zresztą on mi też), że nie chcę niczego
            > innego.....Któregoś dnia chciałam zrobić mu niespodziankę i wpadłam do niego
            > bez zapowiedzi.... był niezadowolony, zmęczony i stwierdził, że czuje
            > się "zaszczuty". PO trzech dniach zerwał.
            > Nie mogę być z kimś kto ma prawa do mnie a ja mam się zapowiadać, umawiać i
            > kontrolować. On miał pełny komfort. Ja też tak chciałam. Widać u meżczyzn to
            > nie działa.


            --
            glosna muzyka, ale calkiem do dupy
    • Gość: normalny facet IP: *.pg.gda.pl 03.03.05, 02:15
      Olu,
      piszesz, że potrzebujesz wsparcia nie współczucia - to prawda.Usmiechnij
      sie..nawet przez łzy ale uśmiechnij sie ..i uwierz w siebie. Przyjmij zasadę,
      że jesli my rzucamy partnera to dlatego że był nic nie wart a jeśli partner nas
      rzuca to dlatego,że był zbyt mało inteligentny aby aby nas własciwie docenić. W
      obu przypadkach MY zawsze jesteśmy górą - taki i tylko taki jedynie słuszny
      wniosek należy wyciągnąć. On Cię rzucił - OK ale czy chciałabyś być z mało
      inteligentnym partnerem ? Na pewno nie bo stać Cię na więcej. No widzisz - juz
      troche lepiej sie czujesz? To tak poł żartem pół serio a tak naprawdę to w
      pracy bądź sobą bo to najbardziej pomoże Tobie i zirytuje "byłego". W domu
      możesz być "smutasem" ale w pracy musisz byc uśmiechnięta, zadowolona z życia i
      zawsze elegancka w myśl zasady "elegancja i wdzięk to MY". Przeżyjesz
      ten "bolesny" chwilowo problem a później...na pewno spotkasz tego...jedynego.
      Bywają też i faceci normalni, którzy potrafia naprawdę kochać kobietę - fakt,
      że to rzadkość ale się trafia. Powodzenia, trzymaj się ....no i uśmiech na
      twarz.
      • tak naprawde to czy ktos jest górą czy dołem nie wynika z tego KTO konczy
        zwiazek tylko JAK konczy. bo ja rozumiem ze mozna sie pomylic (choc to glupio
        brzmi), ze moze okazac sie ze ta osoba jest inna niz nam sie wydawalo, ze po
        prostu nie wychodzi. nawet ze milosc sie konczy. ale chodzi o poziom i kulture,
        o liczenie sie z uczuciami tej drugiej osoby. w pewnym sensie mysle, ze w
        momencie rozstania bardzo dobrze widac, czy warto bylo byc z ta osoba czy nie.
        jezeli sie kogos kochalo, jezeli na kims bardzo zalezalo to nawet po wszystkim
        zostaje jakis sentyment, ktory nie pozwala ranic tej osoby. jezeli tego nie ma
        to znaczy ze nic nie bylo.
        banal - ale prawdziwy - czas leczy rany.
        --
        dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
        • W momencie zerwania ze mną starał się mówić tylko o mnie. Stwierdził, że
          powinnam wyjść za mąż i mieć dzieci, a nie spotykać się z nim który tego
          jeszcze nie chce. Zresztą nieraz mówiłam mu, że nie chcę mieć narazie własnej
          rodziny. Chciałabym wyjechać gdzieś w egzotyki na rok lub dłużej, chce mieć
          sportowy samochód, to raczej nie świadczy o chęci zamążpójścia - co próbował mi
          usilnie wmówić. Obiecał, że będzie moim przyjacielem ale nie chce żebyśmy sie
          kontaktowali bo to strata czasu, a poza tym on już sie angażuje w nowy związek
      • Gość portalu: normalny facet napisał(a):

        Przyjmij zasadę, że jesli my rzucamy partnera to dlatego że był nic nie wart a
        jeśli partner nas
        rzuca to dlatego,że był zbyt mało inteligentny aby aby nas własciwie docenić.
        -----------------

        To dlatego faceci zawsze zrzucają winę na kobietę!! Tylko, że wtedy tkwią we
        własnych błędach i kolejne związki są takie same. A, oni dalej zrzucają winę na
        cały świat. Z Twoich słów wynika, że nie można facetowi wybaczyć błędu, bo on i
        tak nie uważa, że powinien coś zmienić i po jakimś czasie znowu będzie taki
        sam. Jak często zarzuca się facetom, że oni wracają do poprzednich błędów i
        przyzwyczajeń.

        --
        Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
        • Gość: normalny facet(on) IP: 195.116.116.* 03.03.05, 09:58
          brrrr....strasznie ta wypowiedź skomplikowana i aż razi chęcią pozbycia się na
          zawsze całego męskiego gatunku. Gdzie Ty w mej wypowiedzi odczytałaś to
          wszystko o czym piszesz? Prawda zawsze leży pośrodku a wina też pośrodku ale...
          bardziej po stronie facetów (też się usmiechnij i rozchmurz... bo chyba jesteś
          w podobnej sytuacji jak Olga...co?). To nieprawda, że faceci się nie zmieniają
          ci "normalni" na pewno tak (a wiem to z własnego doswiadczenia bo jestem
          facetem)i sama sie o tym przekonasz ja trafisz na "normalnego".Uśmiechnij
          się...i popatrz na nas łaskawszym okiem. Pozdrowienia.
          • Tak wychodzi. Wskazuje na to logika takiego(Twojego) myślenia. Dlaczego całego
            gatunku? Kogoś o takim myśleniu, jak Twoje łatwo można rozpoznać i nie marnować
            na takiego czasu. Nikt nie jest doskonały i ja też biorę to pod uwagę, ale
            jeśli ktoś nie widzi w ogóle u siebie winy, to nic na to nie poradzi się. Wina
            zawsze leży po dwóch stronach. Są skrajne przypadki, że nic nie da się zrobić,
            ale to można raz na takiego trafić, a jak ktoś uczy się na własnych błądach, to
            drugi raz tego samego nie popełni:-)

            Nie, nie jestem, bo ja nie szukałam nigdy na siłę kogoś. To ja zawsze byłam w
            sytuacji wybierającej.
            Piszesz, jakby wszystkie kobiety były nieszczęśliwe i do swojego szczęścia
            potrzebowały faceta. Nic bardziej błędnego.
            A, czy inni faceci od Ciebie są nienormalni?:-)))

            Rozchmurz się, bo trafisz kiedyś na kobietę, która będzie przy Tobie szczęśliwa.

            --
            Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
            • Olę.
              Może nie myślisz sam tak całkowicie, ale są mężczyźni, którzy faktycznie tak
              myślą i czynią. Zostawiają za sobą wiele zranionych serc. Taki typ macho.
              Kiedyś usłyszałam od mężczyzny psychologa, że to jest taki typ narcystycznego
              psychola. Nie liczą się z innymi ludźmi i sami nie boją się niczego.
              Wśród kobiet i mężczyzn są różni ludzie o różnych charakterach.
              Dla kobiety to jest normalne, że robimy same rachunek sumienia. Ale, nie dla
              wszystkich mężczyzn to jest oczywiste. Przecież mężczyzna musi być doskonały i
              nie może okazać słabości, a tym samym uczuć. Jak pokaże swoje słabości, to ktoś
              może to wykorzystać. Mężczyzna nie płacze, bo to świadczy o jego słabości.
              Prawda?

              Pozdrawiam.

              --
              Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
            • Gość: normalny facet IP: 195.116.116.* 03.03.05, 11:51
              ..przepraszam ale czy mój j.polski jest aż tak niekomunikatywny, że trudno Ci
              zrozumieć co piszę? Jesli masz kłopoty ze zrozumieniem sensu mej wypowiedzi to
              proszę nie przypisuj mi swego punktu widzenia bo moj jest akurat odwrotny. Na
              tym kończe dyskusję z Tobą. Pozdrowienia.
              • dla mnie wszystko co powiedziałeś jest dość jasne. I naprawdę szczerze
                dziękuję.
                • Gość: normalny facet IP: 195.116.116.* 03.03.05, 12:43
                  Olu
                  trzymaj się dzielnie. Wiem, że Ty zrozumiałaś o co mi chodziło i jeśli choć
                  trochę moja wypowiedź była Ci pomocna to się cieszę.
                  Moja dalsza korespondencja dotyczyła wyłacznie opinii Sagis.
                  Pozdrowienia.
                  • może Twój nick mnie trochę zasugerował :)))


                    żartowałam, spoko
                    dzięki
                    • Z pierwszych słów Normalnego Faceta wiesz Olu, że Twój były właśnie tak o Tobie
                      pomyślał.
                      Ja wiem, że kobieta, która bardzo chce być z jakimkolwiek facetem właśnie, jak
                      Ty postępuje. Zawsze jemu mówi, że on ma rację i jest taki kochany i mądry.
                      Wszystko, aby tylko takiemu spodobać się za cęnę rezygnacji z siebie i tego,
                      czego lubi się.
                      --
                      Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
                      • Wyjaśnienie. To nie był jakikolwiek facet dla mnie. W ubiegłym roku wpadłam mu
                        w oko, ale wtedy mi się nie podobał, drażniliśmy się, nieraz kłóciliśmy, było
                        wiele spięć. Z czasem on się związał z kimś, a ja zaczęłam się z nim w miarę
                        normalnie dogadywać. Po pół roku od zerwania z poprzednią kobietą zaczliśmy się
                        coraz częściej widywać i byliśmy przyjaciółmi. Dzwonił, interesował się moim
                        sprawami. W końcu ja zaczęłam interesowac się jego życiem i tak się zaczęło. To
                        chyba nie jest "jakikolwiek" facet. Uważam, że się nieźle dogadywaliśmy, coś
                        zaiskrzyło a może to ze wcześniej się kłóciliśmy miało wływ na nasze późniejsze
                        uczucia? Nie wiem. Upatrzyliśmy sobie siebie i wyszukaliśmy dla siebie.
                        Tylko nie spodziewałam się, że zaraz odejdzie do innej. Przedstawiając swoją
                        historie nie wspomniał o iluś tam kobietach.....
                        • Ale, już szukasz następnego. A, jeśli kobieta nie boi się samotności, to nie
                          będzie szukać kogoś. Po prostu, jak przyjdzie odpowiedni moment, to sam pojawi
                          się ten właściwy.
                          Gdyby to był ten właściwy, to nie odszedły od Ciebie do innej tylko dlatego, że
                          kłóciliście się. W życiu są dobre i złe dni, a wart jest ten, który będzie przy
                          nas w jedne i drugie.
                          Trzeba zawsze też szukać winy w sobie, bo może jest coś, czego normalnie byśmy
                          uniknęli. Może nawet nie mieliście szansy być ze sobą. Szczególnie, że tak
                          szybko odszedł do innej, to znaczy, że nie warto takim zawracać sobie głowy.
                          Jeśli coś z kimś zaczynamy, to trzeba być odpowiedzialnym i konsekwentnym i
                          zawsze pamiętać o uczuciach tej drugiej osoby.
                          --
                          Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
                          • Jeśli ja nie jestem odpowiedzialna to nie wiem kto jest. Właśnie ta
                            odpowiedzialnośc i konsekwencja w uczuciach doprowadziły mnie do takiego stanu,
                            którego nie mogę okiełznać. On jest sobie dalej lekkoduchem i olewusem a ja
                            rozpaczam bo jestem ODPOWIEDZIALNA i KONSEKWENTNA.
                            Jeśli jeszcze raz spotkam w życiu takiego oszołoma to nie ręczę za swoje
                            czyny.I chociaż jestem kruchej i niewielkiej postury to przyładuję mu w to jego
                            Zaspodnione ego tak, że dzieci będzie mógł sobie tylko adoptować.
                      • Gość: normalny facet IP: *.pg.gda.pl 05.03.05, 23:19
                        Do SAGIS.

                        Co słychac u Leny-zet? J.polski jest przepiękny szczególnie wtedy jak się
                        rozumie co się czyta - spróbuj, może się uda. Przepraszam kochaniutka ale lecę
                        Cię spotkać w maglu - i to by było na tyle.
              • To, co Ty napisałeś, a to jak ja(kobieta) nie widzę w tym Twojej winy, to jest
                różnica. Twoje słowa mówią wyraźnie co Ty napisałeś, a ja starałam się jednak
                zobaczyć, że nie jesteś taki zły, jak Twoje słowa mówią.

                Ty, jak napisałeś widzisz, że jak kogoś zostawiasz, to tamta osoba nie jest
                Ciebie warta, a jeśli ktoś Ciebie zostawia, to znaczy, że ona była nie na tyle
                inteligentna, aby zobaczyć w Tobie dobre cechy. Czyli zawsze wina leży po
                stronie drugiej osoby. W Twoim wypadku-kobiety, jak podejrzewam.
                Nie obrażaj się, ale ważne jest, jak ktoś rozumie nasze słowa, a nie jak Ty to
                przedstawiasz. Każdy jest inni i inne ma doświadczenia. inaczej może
                interpretować czyjeś słowa. Ja zawsze biorę pod uwagę wiele wariantów, aby jak
                najlepiej kogoś zrozumieć. Nie zawsze też ktoś chce nam prawdę powiedzieć:-)
                --
                Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
      • Dziękuję -:)) szczególnie za fajną zasadę JA GÓRĄ. Bardzo mi się podoba tylko
        nie wiem czy nie się nie przyzwyczaję do niej za bardzo.... Człowiek zbolały
        bierze wszystko zbyt dosłownie i do siebie tracąc kontakt z rzeczywistymi
        granicami...Jestem uśmiechnięta choć nie do niego. Jakoś nie mogę się przemóc i
        znów go lubić jak dawniej. W domu fakt jest mi smutno i wieczorem muszę zażyć
        piwko lub inny trunek żeby spokojnie zasnąć.Ale to chwilowe. Elegancka też
        jestem zawsze bo lubię o siebie dbać. Wiem, że innym to się podoba. A spotkać
        tego jedynego "normalnego" kochajacego faceta to już bym chciała, a nie za
        tysiąc lat.
    • Gość: duszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 08:34
      Oleńko jestem z Tobą. U mnie mija czwarty miesiąc - czy jest lepiej...inaczej,
      ale nadal boli...Sądzę, że panowie tacy, których spotkałyśmy są po prostu
      chorzy. Kochają "być zakochanym", a gdy to mija - również z ciężkim sercem, ale
      odchodzą, by szukać innej fascynacji. To co robią, robią z wielkim
      zaangażowniem i są naprawdę przekonujący - dlatego im wierzymy i teraz tak
      tęsknimy. Może po kilku miesiącach obudzę się i pierwsza myśl nie będzie
      dotyczyła Jego, może przyjdzie dzień, gdy nie będę myślała przez pół godziny o
      Nim...może...ale na razie - niestety...
      • Właśnie to ich zaangażowanie jest najgorsze. Ja nie umiem tak grać żeby nic nie
        czuć. On już za mną nie tęskni. Skończyłam się dla niego. Mogę w ogóle nie
        istnieć, bo on ma już kogoś i jemu jest cały czas fajnie. A ja nie mogę sobie
        znaleźć miejsca.Wszystko mi nie pasuje, patrzę na siebie i widzę same wady. I
        potwierdzam - no jasne kto by ze mną wytrzymał. Ostatnią rzeczą jest dla mnie
        FACET, a jednocześnie pierwszą bo o nim myślę, bo on zakłóca mój wewnętrzny
        spokój i dlatego nie mogę spać.Pierwsza i ostatnia rzecz w moim życiu to
        facet - on mnie rajcował, teraz mnie depcze.
        Życzę sobie i Tobie nie trafić nigdy więcej na takiego człowieka. Monstrum bo z
        człowiekiem łaczy go chyba tylko wygląd (złudny).
    • Gość: kawoska78 IP: *.man.rsk.pl 03.03.05, 08:35
      moje sposoby na poprawę humoru/mega doła/wiosenną deprechę? Proszę bardzo!
      -zakupić nową filiżankę do kawy (może być kubek, wedle gustu, w tesco podobno w
      tym tyg promocja-kubki za zlotowke)najlepiej w jakimś odjechanym kolorze lub
      kolorowa, wiosenna, może być w kwiaty
      -cynamon -dodawany do kawy ptrafi rozjaśnić nawet najbardziej pochmurny dzień
      -dla nie-kawoszy cappuccino marcepanowe ... lub herbata owocowa
      -nowy lakier do paznokci (i pomalować paznokcie!!)
      -maseczka do twarzy, nowe cienie do powiek itp... w każdym razie coś innego,
      nowego, co zmusi do spojrzenia na swe odbicie w lustrze z UŚMIECHEM!!
      -w sytuacjach trudniejszych, zakrawających o deprechę, polecam karnet do
      fitnessklubu i regularne wizyty (4-6 razy w tygodniu)- nie wiem, nie znam się,
      nie potrafię wytłumaczyć tego naukowo, ale nawet jeśli nie schudniesz (bo nie
      wszystkim o to chodzi) tak częste wizyty na siłowni dodają energii, optymizmu,
      chce się zyć... wierz mi, wiem co mówię, właśnie w ten sposób zwalczyłam swoją
      mega-deprechę ubiegłej wiosny
      Powodzenia

      ____________________________________________________________
      zapraszam na fumum ŚWIAT WEDŁUG SINGLI
    • Ola, jest tyle ciekawych rzeczy na świecie, po którym stąpamy, że aż dziw, że
      się jakimś wypierdkiem przejmujesz..
      Wyluzuj, nie jest wart ani jednej Twojej myśli..
      Po tygodniu znalazł inną? Mówię Ci, nie warto!!!

      Pozdrawiam ciepło!
      • Ja też uważam, że on nie jest wart jednej jej łzy. Widać, że myśli tylko o
        sobie i skacze wciąż z kwiatka na kwiatek. Tą nową tak samo rzuci, jak Olę.
        Są tacy, którzy lubią stan zakochania i jak normalnie on kończy się, to szukają
        nowego obiektu swoich uniesień. Takiemu najlepiej Ola zrobi, jak pokaże w
        pracy, że jest uśmiechnięta i zadowolona i nie przejmuje się tym, że nie jest
        już z nim. To najbardziej jego zaboli. Niech nauczy się, czym są zranione
        uczucia. Jeśli w ogóle on ma jakieś, bo może być takim zimnym psycholem, jak
        wynika ze słów Oli i jego zachowania.
        A, w ten sposób Ola uderzy w jego chore EGO.

        --
        Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
        • chory to on chyba faktycznie jest - bo wszelkie swoje "niedociągnięcia" , które
          zresztą tylko on widzi tłumaczy tym, że jest jedynakiem, rozpieszczonym
          dzieckiem mamusi. Zresztą jeszcze z nimi mieszka. Jak byłam u Niego i
          poprosiłam o herbatę jego mama była pełna podziwu że on potrafi herbatę sobie
          ugotować SAM. Wszystko miał w zyciu podane na złotym talerzu, więc sprawa uczuć
          i reakcji na ból drugiego człowieka jest sprawą która nie znaczenia. Wręcz nie
          należy sie poddawać sentymentom tylko uciąc nasza znajomość jednym
          pociągnięciem skalpela. Nie widywać się, nie rozmawiać. Ale on wciąż jest moim
          przyjacielem jak twierdzi. I co ja mam mu medal za to dać, bo już nie wiem czy
          to draństwo czy szlachetność z jego strony....?
    • A ja jestem ciekawa czy takich facetów dopadnie kiedyś jakas kara, że ranią
      osoby, bo w końcu jakaś sprawiedlowość muśi być, moze znacie jakies przypadki.
      • Ja wcale nie chcę żeby go spotkała kara. Myślę, że życie jest zbyt krótkie na
        to, żeby wymierzać sobie sprawiedliwość za wyrządzone krzywdy. Myślę sobie
        tylko, że to strasznie nie fair, że ludzie postępują z innymi w tak okrutny
        sposób z wyrafinowania. Żadna "kara" nie będzie dla nich "wystarczająca" bo są
        zbyt zepsuci żeby dostrzegać w swoim postępowaniu brak moralności, etyki,
        lojalności....człowieczeństwa. To jest inny poziom myślenia i percepcji
        otaczającego ich świata. Dostając mandat nie czują się ukarani, ale myślą -
        kurczę nie udało mi się zwiać...Jestem pewna, że kara go nie spotka bo on jej
        nawet nie zauważy (tak jak teraz mnie)
        • ola wiadomo ze trzeba pocierpiec, ze nie jestes z kamienia itd. nie staraj sie
          byc szlachetna i go tlumaczyc, albo usprawiedliwiac. facet na to nie zasluguje.
          przeciez wiesz ze zawsze po nocy przychodzi dzien a po zimie wiosna i potem ze
          zdumieniem mysli sie o tym jak moglas tak szalec za kims, na czyj widok teraz
          nie drga ci nawet powieka.
          przeciez nie warto byc z kims komu na tobie nie zalezy. zmarnowalas dwa
          miesiace a moglas o wiele wiecej. i do czego by to doprowadzilo? zal bylby
          jeszcze wiekszy, bo nie tylko za uczuciem, ale takze za czasem. bo w takich
          przypadkach tak wlasnie mysle - ze zmarnowalam czas. i ze jestem przeciez
          swietna laska :))) i witaj przygoda :))) eh, nie ten to bedzie inny. ja tam
          wierze w przeznaczenie!
          --
          dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
          • Wiem, że po nocy przychodzi dzień i też wierzę w przeznaczenie. I wiem, że
            musze być silna bo jak złamie mnie coś tak "błahego" to jak przyjdzie mi stawić
            czoła naprawdę wielkiej tragedii to sobie nie poradzę.
            Niemniej odczuwam smutek i to jest niezależne od tego czy jest dzień, wiosna...
            odczuwam tęsknotę za prawdziwym, szczerym uczuciem i stabilnym filarem o który
            choć czasem moge się oprzeć bez obawy, że się rozsypie w pył, albo, że to był
            tylko cień filara.
            • jestes madra dziewiczyna. nie wiem co jeszcze moglabym napisac, bo przeciez ty
              wszystko juz wiesz. a reszte trzeba przeczekac. trzymam kciuki
              --
              dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
            • Gość: normalny facet IP: 195.116.116.* 03.03.05, 14:52
              Olu,
              wróć proszę do mej pierwszej wypowiedzi, tej kierowanej do Ciebie, którą
              oceniłaś pozytywnie i po prostu tak trzymaj. Nie sugeruj się jakimiś
              pokrętnymi, niespójnymi i wzajemnie sprzecznymi wywodami bo sie w tym pogubisz
              a jak wiesz "nawet absolutną próżnię można widzieć bardzo różnie". Trzymaj się
              a na pewno wszystko sie dobrze ułoży...wierzymy w Ciebie.Pozdrowienia.
            • Gość: ojasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 21:04
              Olu
              doskonale Cię rozumiem, bo sama wielokrotnie przez to przechodziłam. Kazdego
              dnia obwiniałam siebie, analizowałam prawie każde słowo wypowiadziane do niego
              i zawsze wychodziło, że to moja wina, bo powinnam zrobić (powiedzieć) to czy
              tamto... Ale najważniejsze jest, aby wstawac rano, usmiechac się do lustra i
              mówić sobie, że to będzie wspaniały dzień, po prostu iść do przodu. A to, że
              widzisz go w firmie znaczy dokładnie tyle, że on tez tam pracuje i teraz jest
              dla Ciebie kolegą z pracy i tyle. Wiem, że jest Ci ciężko, ale życie jest zbyt
              krótkie i ulotne, aby myśleć o kimś kto nie jest wart wspomnienia. I zobaczysz,
              że gdy trafisz na tego właściwego człowieka, to nic nie będzie w stanie
              przyćmić Waszego szczęścia. Wiem, co mówię... Czasami warto zaliczyć w życiu
              kilka "pomyłek" chociażby dla nabrania życiowego doświadczenia. I tak radzę Ci
              traktować całą tą sytuację.
              Pozdrawiam serdecznie i przesyłam cały garnuszek pozytywnej energii!!!!!
            • Gość: Dot IP: *.adsl.xs4all.nl 09.03.05, 12:57
              Z perspektywy 12 lat widze siebie nie porzucona, ale uwolniona, mimo ze
              wowczas, po 7 latach zwiazku, swiat zblizyl sie (chwilowo) ku koncowi. Teraz
              jestem mu wdzieczna. Widze ten koszmar, w jakim zylabym na codzien, przekonujac
              siebie i wszystkich na okolo, ze jest nam dobrze. On zrobil to dla siebie, nie
              mniej wdzieczna mu jestem, ze nie owijal w bawelne, ze nie trzymal na stronie
              na wypadek, gdyby nie znalazl czegos lepszego, przy okazji obwiniajac za brak
              pelnej satysfakcji.
              Popatrz wokol, i zobaczysz, ze takich zwiazkow jest wiele.
              Spojrz raz jeszcze i zauwaz tych wszystkich przyzwoitych i doroslych mezczyzn,
              ktorzy na ogol nie powalaja cie z nog, bo nie czuja takiej potrzeby. Byc moze
              boja sie pajakow i nie potrafia jezdzic na nartach, ale maja odwage o tym
              mowic. Nie zraza ich twoja niedoskonalosc, bo wiedza, ze jest to cecha unikatow.
              Mowie ci o tym , bo wiem, co mowie.
              Przeczytaj 'Kobiety, ktore kochaja za bardzo' Robin Norwood. Sprobuj
              odpowiedziec sobie na pytanie, dlaczego TY inwestujesz tak wiele w ludzi, nie
              wartych inwestycji. Powodzenia.
              • o tym czy w kogoś nie warto inwestować przekonujemy sie dopiero zwykle jak nas
                zostawia i to bez stylu i klasy. Wszelkie "symptomy" w czasie związku
                traktujemy z przymrużeniem oka, bo nam zależy, bo wiemy, że nie ma ideałów...
    • Gość: leaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 00:55
      odszedl 4 miesiace temu...po dwoch najszczesliwszych latach mojego zycia jedyny
      i idealny mezczyzna poinformowal mnie jedna wiadomoscia zostawiona na
      internecie ze nigdy juz nie bedzie pewny czy chce ze mna byc. bez przyczyny,
      bez zapowiedzi.

      na poczatku plakalam, czulam fizyczny bol, nie moglam w to uwierzyc. Potem
      stopniowo pewne elementy polaczyly sie. Zauwazylam ze tak bardzo kochalam,
      ufalam i tak bardzo bylam pewna ze ten jeden jedyny czlowiek nigdy mnie nie
      zrani ze przegapilam moment kiedy jego milosc zniknela. Przegapilam tez to ze
      przez pewien czas nie bylam jego jedyna kobieta. Tak samo jak Ciebie Olu boli
      mnie ze on tak latwo sie pocieszyl, ze pewnie latwo mnie zastapic..

      Dzisiaj wciaz czuje bol kiedy o nim mysle. Nie tesknie, nie kocham, nie placze
      ale pamietam i zawsze bede pamietac. Boje sie tylko jednego- ze znowu czegos
      nie zauwaze, ze swiat moze nie byc taki jak mi sie wydaje.

      Przez te 3 miesiace zobaczylam jakich mam cudownych przyjaciol, poznalam nowe
      miejsca, wyrwalam sie ze schematu, zakochalam sie w jazzie i osiagnelam sukces
      zawodowy. Tobie tez tego zycze. Zerwanie jest doskonalym pretekstem zeby zaczac
      nowe, lepsze zycie i wiele sie nauczyc. trzeba to wykorzystac.
    • Ola
      wiem co czujesz.
      Je jestem już po 30 i mam kilka trudnych przypadków za sobą.
      I chyba kończy się następny.
      Moja przyjaciółka zawsze mówi mi w takich chwilach: "Aguś, co cie nie zabije to
      Cię wzmocni". Ja chyba niedługo będę Superwomanterminator.Trudno mi Cie
      wesprzeć. Sama potrzebuje wsparcia.
      ale wiem co czujesz.
      3maj się
      • Gość: kofi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 23:00
        a może byście tak spróbowały najpierw faceta poznawać po woli. Zacząć od
        rozmów,pokazać go przyjaciołom,trochę potestować tak jak dawniej to było a
        sypialnię póki co zamknąć na trzy spusty.Bo jak wy może to najbardziej
        interesujące serwujecie na początku to przyciągacie samych trutniów.
    • Gość: Gosia IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 06.03.05, 13:01
      Czytam i czytam Wasze wypowiedzi. Mnie tez zostawił męzczyzna, zwiazek nie był
      długi ( 4 miesiace) ale ja sie tak zakochalam, ze przewrociłam moje zycie o
      180stopni (dla niego). Zmienilam prace, miejsce zamieszaknia. A on po prostu
      oświadczył, że nie ma dla mnie juz tych uczuc. I koniec.
      Czułam się jak idiotka, on chciał byc przyjacielem (nigdy wiecej!!),
      spotykalismy sie zatem jako przyjaciele, chodzilismy na basen razem, na
      obiady... Ja mialam jeszcze nadzieje a on kiedy nie mial dla mnie czasu to
      mowil, ze dzisiaj nie bo spotyka sie z kims innym. Itp, itd...
      Az wkoncu zrozumialam ze to naprawde KONIEC i nie ma co sie ludzic. Dzisiaj
      mija rok i 4 miesiace od zerwania, znalazłam świetną pracę, wróciłam do
      rodzinnego miasta, znowu spotykam sie z przyjaciółmi, kupiłam sobie samochód,
      mysle o mieszkaniu, nauczyłam się jezdzić na nartach... oj, jestem po prostu
      szczesliwa. I chociaz nadal jestem sama to... wiem czego chce. I co ma tak
      naprawde wartosc. Rozstania zawsze bola, ale trzeba to przejsc, odchorowac i
      wziac swoje zycie we wlasne rece.
      Dzisiaj widuje go czesto zalogowanego na MSN. Prawie cale weekendy spedza przy
      komputerze... Troche to nawet zalosne bo jesli nawet znow sie zakochal to mysle
      sobie jak on traktuje te kobiete?? Na dystans? To jest moje zycie to jest
      twoje??
      Olu, najlepszym lekarstwem jest czas i musisz zrozumiec ze widocznie tak mialo
      byc. Moze nawet nie wiesz, ze za rogiem czeka ktos naprawde wyjatkowy??
      p.s. czasami mamy kontakt... jak zapytal jak spedzilam Nowy Rok a ja ze na
      nartach i ze bylo fantastycznie to on odrazu gdzie dokladnie bylam? Nie
      odpowiedzialam bo on by nie zrozumial ze narty w Zakopanym tez moga byc super a
      nie w najdrozszym osrodku w Austrii. Ale te wady widzi sie dopiero po jakims
      czasie..
    • Gość: wiruska IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 09.03.05, 15:54
      Kazdy przyciąga okreslony typ faceta. Więc jeśli to już kolejny który Cię
      rzuca, może warto zastanowić sie nad sobą? Dlaczego tak właśnie się dzieje?
      Może trzeba przepracowac swoje własne lęki (może podświadomie wybierasz takich
      właśnie facetów, którzy pokazują Ci np. Twoje lęki), obawy, stosunek do facetów
      wogóle. Kazdy napotkany człowiek stanowi dla nas zwierciadło. W każdej książce
      do psychologii (niekoniecznie akademickich) jest to szeroko opisane.

      Bo jeśli byłby to pojedyńczy przypadek, to OK. Jednak sytacja cały czas się
      powtarza. Od Ciebie zalezy jak szybko uwolnisz się od tego.

      zastanów się czy nie powielasz wzorca rodziców?
      • Generalnie podobam się różnym facetom, ale na związek decyduje się z kimś
        problemowym. Robię to chyba rzeczywiście podświadomie, bo w ogóle o tym nie
        myślę ( o ten ma problem to się z nim wiąże-Nie). Natomiast wszystkie związki
        zaczynam od przyjaźni. Opowiadamy sobie o swoich sprawach, czujemy się sobie
        potrzebni aż w końcu dochodzi to tego, że tęsknimy, myślimy o sbie coraz
        częściej i tak to wygląda.
        Nigdy nie zaczynałam związku bez uprzedniej przyjaźni, ale może jest to jakiś
        sposób. Nigdy też nie zastanawiałam sie kogo przyciągam, a kogo odpycham.
        Nie mam pojęcia jaki jest wzorzec moich rodziców. Mam nadzieję, że się kochali
        jak się pobierali, teraz ich związek to czysta formalność, a charaktery to noc
        i dzień.
    • Gość: ewa161 IP: *.mofnet.gov.pl 09.03.05, 16:18
      Droga Olu!
      Zaskoczyła mnie długość Twojego "związku" skonfronotwana z Twoim
      zaangażowaniem emocjonalnym - zanim doszłam do informacji, że wasz związek trwa
      2 MIESIĄCE byłam przekonana, że mówimy o latach - nie pomyślałaś o tym, ze
      zdecydowanie za szybko zaangażowałaś się i przestrazyłaś biedaka, który po
      prostu w ramach histerycznej reakcji - uciekł. Wydaje mi się, że zaangażówanie
      powinno byc wprost proporcjonalne do długości związku - nie można przeżyć
      doświadczen lat w dwa tygodnie, dobrze się poznać i wczuć w siebie. Rozumiem,
      że może bardzo potrzebujesz być w związku ale na ZWIĄZEK trzeba troszkę dłużej
      popracować. Dla mnie osobiście, kiedy spotykam się z mężczyzną dwa miesiace,
      jest to jeszcze znajomść a nie związek.
      Następnym razem proponuję więcej cierpliwości i przenikliwości w ocenie
      potrzeb drugiej strony.
      pozdrawiam
    • Gość: ewa161 IP: *.mofnet.gov.pl 09.03.05, 16:29
      a tak poza tym to dzięki - rozstałam się z moim eks 5 miesięcy temu po ponad
      pięciu latach i myślałam, że to, że jeszcze czasami mi smutno to już przesada i
      rozhisteryzowanie z mojej strony - i nie bolał mnie brzuch, nie spałam tylko
      dwa dni. jednym słowem poczułam się niezmiernie sila kobietą - to cudowne .
    • Gość: asia IP: *.icpnet.pl 09.03.05, 18:42
      hehe skad ja to znam...ciagle to samo..fajny facet..na poczatku wspaniale a
      nagle trach ciach i koniec!!!nio chyba zakocham sie w sobie przynajmniej sie
      sama nie porzuce ..chociaz kto wie znajac moje szczescie...
    • Gość: julka IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 10:23
      Wybierz sie moze do psychologa, bo pomimo tego co piszesz, ze jestes
      inteligentna, duzo wiesz (co widac w Twoich wypowiedziach) obawiam sie,ze to
      tylko puste slowa Jestes chyba slaba kobieta i musisz nad soba popracowac, a
      faceci najlepiej wykorzystuja wlasnie takie kobiety jak Ty. Czesto te
      najladniejsze, robiace kariere zawodowa sa naprawde "slabe" w zwiazkach.A tak
      na marginesie 2 miesiace to nie zwiazek. I jestes slabym obserwatorem. Ale
      wszystko mozna zmienic, tylko trzeba umiec sie samej sobie przyznac, ze cos ze
      mna jest nie tak. A to kobietom nie udaje sie za czesto...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.